a co z rzeczami?

25.01.08, 09:22
Co z rzeczami, ktore ciągle przypominają Jego/Ją, których już z nami
nie ma?
Wyrzucić wszystko, pociąć na kawałki, żeby już nie przypominało? Ale
przecież nawet jeśli wyrzucę bluzę czy zdjęcie, to pozostanie
wspomnienie uśmiechu, przyplącze się nagle jakiś zapach, który
zakłuje w sercu bólem.
Wtulać się w nie i tęsknić?
Każde wyjście złe...
    • palya Re: a co z rzeczami? 25.01.08, 10:41
      nie wyrzucaj, moze kiedys przyjsc chwila, ze bedziesz potrzebowala
      sie w nie 'wtulic', wierz mi. ja spakowalam wszystkie osobiste
      rzeczy mojego brata do pudła, ktore ma swoje miejsce. bylo to
      trudne, zwlaszcza, ze moja mama nie chciala tego zrobic a mielismy
      wspolny pokój, wiec mieszkalam przez kilka lat (!) z jego rzeczami..
      wiem, ze nie powinna tego robic, nie wziela pod uwage moich
      odczuc..ale to juz jest niewazne. teraz, po kilkunastu latach ciesze
      sie, ze mam jego rzeczy, cos, czego dotykał, coś, co zrobił sam...
      to pomaga, gdy jest mi źle..
      • mamalgosia Re: a co z rzeczami? 25.01.08, 19:22
        palya napisała:

        > nie wyrzucaj, moze kiedys przyjsc chwila, ze bedziesz potrzebowala
        > sie w nie 'wtulic', wierz mi.
        O, nie, daleka jestem... Ale wiem, że niektórzy tak robią. Żeby
        całkiem zapomnieć, żeby nic nie przypominało.
        Ja nie mogłabym wyrzucić. Nawet schowac nie mogę. Tak strasznie
        tęsknię...:((
    • lawendowakobieta Re: a co z rzeczami? 25.01.08, 16:32
      A dlaczego chcesz o wszystkim zapomnieć?Warto pamiętać , mimo ,że to
      boli i jest trudne.Zresztą oprócz rzeczy pozostają wspomnienia,
      wspólne miejsca lub plany...Ja zapominać nie chcę i nie potrafie.Bo
      dlaczego mamy zapominać tego kogo kochamy?
      • gaba2002 Re: a co z rzeczami? 25.01.08, 17:51
        Ja mam wszystkie rzeczy mojego
        męża,ubrania,buty,zegarek,obrączkę...Wszystko jest na swoim miejscu
        tak jakby był i żył nadal z nami.Nie mam ochoty pozbywać się tych
        rzeczy.Jak jest mi strasznie smutno to otwieram szafę i wtulam się w
        te wszystkie rzeczy i wchłaniam zapach jaki pozostał.Od wspomnień
        się nie ucieknie,pozbywając się rzeczy,zmieniając mieszkanie czy
        otoczenie.Niech będą,może kiedyś...ale teraz wogóle mi nie
        przeszkadzają.
    • wiolamich Re: a co z rzeczami? 25.01.08, 23:28
      Mam pytanie do gaba2002. Dawno zmarł twój mąż? Pytam z ciekawości,
      gdyż mój mąż zgionoł 6 miesięcy temu, a ja chyba już po 3 miesiącach
      spakowałam jego rzeczy, było mi strasznie ciężko gdy otwierałam
      szafę i widziałam wszystkie jego rzeczy. Mam te rzeczy wszystkie
      oczywiście, tylko że spakowane i nie patrzę na nie na codzień. Nie
      wyobrażam sobie też, abym miała pozbyć się tego wszystkiego.Bo wiem,
      że przyjdzie taki dzień, że będe chciała przytuliś się do Jego
      ulubionej koszuli, ulubionego swetra. Jedynie perfumy Jego mam
      zawsze w zasięgu ręki , zamykam oczy i mam wrażenie że jest tuż przy
      mnie. Ale generalnie jest mi smutno i bardzo brakuje mi męża.Dobrze,
      że mam córeczkę, która ma 1 rok i 4 miesiące,to dla niej muszę być
      teraz silna i dla niej muszę życ.
      • gaba2002 Re: a co z rzeczami? 26.01.08, 13:50
        odpisałam na meila.
        • gaja2856 Re: a co z rzeczami? 27.01.08, 10:58
          Ja zrobiłam tak
          Sprzęt do rehabilitacji mamy oddałam na drugi dzień po jej śmierci
          do darmowej wyporzyczalni przy hospicjum
          Wiem że będzie tam dobrze słuzył innym bo już po kilku minutach
          kilka z tych rzeczy zostało zabrane przez rodziny chorych
          Część ubrań mamy oddałam jej opiekunce która nam pomagała
          Wiem że mama pochwaliła by to co zrobiłam bo bardzo ja lubiła a ona
          wiem że będzie w tym chodzić
          Część rzeczy zostawiłam sobie w niektórych rzeczach chodzę ja a w
          niektóre wtulam twarz i przywołuję zapach mamyi wspomnienia z nia
          związane
    • digirec Re: a co z rzeczami? 27.01.08, 16:59
      to chyba sprawa indywidualna, ja po smierci meza dopiero po 8
      miesiach byłam wstanie wyrzucic jego szczoteczke do zebow,jego
      ubrania rzeczy osobiste dopiero całkiem niedawno spakowałam do
      kartonow zakleiłam i wyniosłam na strych,wiem ze jak bedzie mi tak
      chlernie zle to moge tam pojsc i wtulic sie w jego koszule.Nie wiem
      czy byłam na to gotowa,,ale poprostu poczułam bol dzieci co one
      czuja jak otwieraja szafe ,czy taki ból jak ja ,czy mocniejszy!!
      one bardzo kochają tate a widok jego rzecvzy w szafie nie powodował
      usmiechu na ich twarzach
    • camel_3d zostaw kilka 06.03.08, 22:57
      zostaw cos co si bedzie o tej osobie przypominalo. Sweter,
      krzeslo..bluze..okulary..cokolwiek. Teraz moez ci przykro, al ekiedys bedziezs
      moze chciala sie wlasnie w taki stary sweter wtulic.



      Te porady z amerykanskich filmow, zeby wszytsko wyrzucic i zaczac od nowa to
      jakies nieporozumienie.
    • agab51 Re: a co z rzeczami? 17.03.08, 11:17
      za porządki wzięłam się właściwie od razu.
      nie mogłam nie posprzątać, bo pokój dzieci był wspólny, ważna jest
      też córka, która z nami została. ona chce być dzieckiem, bawić się i
      zwyczajnie żyć dalej. nie mogę nie liczyć się z jej osobą.
      tak jest nam odrobinę łatwiej, gdy nie potykamy się o rzeczy zmarłej
      córki, np jej sprzęt do rehabilitacji.
      zresztą, tak sobie myślę, czy miałabym to zrobić za miesiąc, czy za
      pół roku- to jednakowo boli
      3 ulubione zabawki dziecka poszły do trumienki.
      ubranka- zostawiłam kilka, najbardziej charakterystycznych,
      choć też chciałam je włożyć do trumny, ubrać małą w nie, ale nie,
      zostały z nami.
      resztę rzeczy- zrobiłam bardzo mocną segregację- sprzęt i leki- co
      nam się przyda- zostało, co przyda się innym chorym- poszło do tych
      chorych, ubranka- do rodzin wielodzietnych. zabawki, wszystkie
      zostały.
Pełna wersja