Babcia, babciunia .... kochana...

06.02.08, 23:45
Dziś pożegnałam moją kochaną Babcię... Nawet nie zdążyłam Jej odwiedzić w szpitalu... Kiedy do niej jechałam dostałam telefon, że już nie żyje... A już zaczęło się jej polepszać i wszyscy i oodzyskali nadzieje.
Właśnie oglądam Jej ostatnie zdjęcia, z Wigilii i dopiero zaczyna do mnie docierać, że będę Ją oglądać już tylko na zdjęciach....
Bardzo mi Jej brakuje... Nie wiem nawet jak mam to opisać to co czuję... Smutek, ogromny ból i straszne wyrzuty sumienia, że nie zdążyłam do szpitala. Nie zdążyłam się pożegnać...
A Babcia odeszła w pierwszą rocznicę pogrzebu Dziadka...
    • wiku77 Re: Babcia, babciunia .... kochana... 07.02.08, 10:09
      Moja babcia najukochańsza osoba właśnie wybiera się w Tą drogę z
      dnia na dzień gasnie, ma 90 lat i starość odciska na niej swoje
      piętno.Widzę, że to już kwestia dni i tak jak Ty boję się, że w tej
      chwili nie będzie jej przy mnie.Nie wiem co będzie potem, bóóóóóól i
      pustka, zdjęcia, ale wiem jedno że nie będzie się już męczyć i
      zawsze będzie z nami w naszych sercach.Twoja babcia też jest z Tobą.
    • camel_3d Re: Babcia, babciunia .... kochana... 06.03.08, 22:53
      kiedy umierala moja babcia jechalem do domu autostopem. nawet nie wiedzialem,
      ze jest w szpitalu.
      keidy wszedlem do meiszkania, zastalem tylko jej laske na fotelu.
      Na drugi dzien kiedy poszlismy ja odwiedzic, okazalo sie ze zmarla mneij wiecje
      o tej godzinie, kiedy wszedlem do mieszkania.

      Nie mam ani jednego zdjecia z nia razem. A bylo tyle okazji i mozliwosci...
Pełna wersja