dziś mija 6 miesięcy

25.02.08, 13:32
25 sierpnia 2007 razem z mężem i 7-miesięczną córeczką pojechaliśmy nad morze. Niestety nie wróciliśmy w komplecie do domu. Doszło do czołowego zderzenia z innym samochodem-sprawcą wypadku. Mąż zginął na miejscu, córeczka miała złamane oba uda, a ja ledwo przeżyłam. Ponad 3 miesiące leżałam w szpitalu. W tej chwii córeczka jest już zdrowa, ja jeszcze poruszam się o kulach. Podczas mojej nieobecności córeczką opiekowali się moi rodzice. Wytworzyła się między nimi bardzo silna więź. Ja na nowo nawiązuję relację z córeczką, jednak mam świadomość, że już nigdy nie będzie tak jak przed wypadkiem. Jednak nie to jest najgorsze. Czuję się jakby ktoś wyrwał ze mnie jakąś część. Nie wiem jak żyć bez mojego ukochanego męża. Mieliśmy tyle planów, które pękły jak bańka. Czasami wydaje mi się, że mąż za chwilę wejdzie do domu, powie jak mu minął dzień. Łapię się na tym, że w myślach opowiadam coś mężowi, radzę się go. Mam nadzieję, że On patrzy na nas z góry, jest spokojny i jest Mu tam dobrze. Z drugiej jednak strony dręczy mnie sen. W tym śnie mąż mówi, że jest mu źle i chciałby do nas wrócić. Mam wiele obaw dotyczących przyszłości. Jeszcze pół roku temu wiodłam szczęśliwe i beztroskie życie. Jedna chwila spowodowała, że straciłam poczucie bezpieczeństwa. Jedyne co mnie trzyma to moja córeczka, która jest przedłużeniem życia męża. To ona dodaje mi sił.
Przepraszam za chaos w tej wypowiedzi, ale to wszystko jest takie trudne.
    • smutnykluseczek Re: dziś mija 6 miesięcy 25.02.08, 20:45
      Anmaku1
      przeczytałam Twoja wypowiedz i tak siedze zastanawiając sie co napisac...wiem co
      przezywasz co czujesz sama starciłam kogos bardzo waznego prawie 10 miesiecy
      temu....nadal ejst choelrnie cieżko ale i zadne slowa nie pociesza nie dadza
      ukojenia takiego jake chciałybysmy otzrymac.....patrze na monitor i widze napis
      prawie 10 miesiecy temu...nie wiem jak tu dotarłam jakim cudem jeszcze zyje i
      staram sie byc silna skad biere siły....ale chyba Oni ja nam daja dzieki Nim
      jestesmy tu dalej zeby zyc czasami nieudolnie, czasem pzrewracajac sie na chwile
      czasem na pare dni ale potem nastepuje chwila gdy tzreba sie podniesc gdy msuimy
      to zrobic, musimy podneisc wysoko czoło i powiedzec głośno DAMY RADE nie poddamy
      sie musimy zyc!!!!!
      mam andzije ze z czasem powiem....chce zyc...tak chce
      Kiedys tak powiemu....napewno przytulam Cie mocno
Pełna wersja