Nie umiem...

08.03.08, 17:10
sobie poradzic.od smierci samobojczej taty minely prawie dwa
miesiace. Biore leki antydepresyjne, ale to nie pomaga, tak jak mi
sie wydaje, powinno. Sama mysle o samobojstwie, ale co moja mama
zrobi, jak zostanie bez mojej renty. Bedzie bez srodkow do zycia,
czy moge jej to zrobic? Ale jak mam zyc, skoro nie mam ochoty. Jest
mi ciezko i czuje sie winna. Trudno jest zyc z wyrzutami sumienia.
Co robic...
    • ania.wrob Re: Nie umiem... 09.03.08, 17:19
      Rozumiem jak Ci ciężko.. niecałe 2 miesiące temu zmarł nagle mój Tata, od tej
      pory rozsypał się cały mój świat, moje poczucie bezpieczeństwa legło w gruzach i
      każdy dzień jest trudny do przeżycia.... Mam co prawda dla kogo żyć, mam męża, 3
      letnią córeczkę, mamę, siostrę, ale i tak jest ciężko i codziennie płaczę i nie
      mogę pogodzić się z tym co sie stało i to tak nagle... Ale wiem jedno, musimy
      żyć dalej mimo wszystko, chociaż wiem, jakie to trudne i jak wielki jest to ból.
      Masz mamę, pomyśl co by się z nią działo, gdybyś odebrała sobie życie... Musicie
      wspierać się nawzajem, ona też tego potrzebuje, chociaż wiem jakie to trudne dla
      Ciebie. Może poszukaj wsparcia u jakiegoś psychologa, leki (sama biorę) nie
      rozwiążą wszystkiego, może mogłabyś wtedy wyrzucić z siebie swoje emocje (bo
      przy mamie pewnie musisz się jakoś trzymać). Wiesz, ja sama z trudem daje sobie
      radę i czasem wydaje mi się, że nie przetrwam kolejnego dnia, ale jakoś ten
      dzień mija i kolejny.... Trzymaj się dzielnie. Dasz radę, wszyscy musimy jakoś
      to przetrwać.
      Pozdrawiam
      Ania.
    • ebszek Re: Nie umiem... 06.05.08, 14:37
      Musisz zrobic rachunek sumienia, tylko dla siebie, najlepiej jest
      wziasc kartke papieru i pisac, opisywac wszystko nawet to co cie
      najbardziej boli, czego sie wstydzisz i dlaczego masz wyrzuty
      sumienia. Psycholog tez byl by pomocny. Moja corka moje obie corki
      korzystaja z pomocy psychologa po smierci tragicznej mojego wnuka.
      Jedna nich byla swiadkiem wypadku, druga jest matka, ja jestem
      babcia i tez mam pytania bez odpowiedzi. Dlaczego Twoj tata to
      zrobil, musisz sibie zadac to pytanie i na nie odpowiedziec, leki
      same w sobie nie pomoga, predzej czy pozniej trzeba je odstawic, i
      co dalej jak zyc.
      • campelia Re: Nie umiem... 09.05.08, 13:18
        Najlepieja nie myśleć , bo to pogłębia stan, wiem,że to jest bardzo
        trudne, ale niestety. Trzeba znaleść sobie zajęcie, żeby tylko nie
        wpaść w stany. Leki mogą pomóc, ale tylko najlepiej na chwilę i nie
        przesadzać z nimi,bo uzależniają.
        Prawde mówiąc to wszystko zależy od psychiki, najlepiej być wtedy
        twardym.
    • skakanka1-1 Re: Nie umiem... 04.06.08, 14:47
      ja rowniez stracilam mame w smierci samobójczej, i bardzo to
      przezyłam tym bardziej iz zdazylo sie to w moim domu podczas ,mojej
      nieobecnosci. Twoj tata swoja smiercia zadał Ci ty le bólu, zastanow
      sie czy naprawde Twoja mama załuzyła na to aby oplakiwac dwie
      najblizsze osoby, pomyslałas o tym ze jej serce tego nie wytrzyma?
      Nie wolno w zyciu tchórzyc, najprosciej by było wziac garsc proszków
      skoczyc z wierzowca czy zrobis cos rownie głupiego a inni- niech
      sobie radza, nie mozna byc egoista, masz dla kogo zyc. Ja rowniez
      mialam wyrzuty sumienia ale zrozumialam ze zycie toczy sie dalej,
      swoim bardzo przykrym doswiadczeniem postaraj sie pomoc innym ,
      pokaz ze zycie kogos bliskiego nie konczy naszego zycia, i pamietaj
      Twoj tata napewno swojaj smiercia nie chce przyczynic sie di Twojej.
      Nie chodzi tu o rente, bo Twoja mama byc moze by dała sobie rade bez
      renty ale uwierz nie a sobie rady bez ukochanych osób, zyj chociaz
      dla niej a potem bedziesz wdzieczna sobie ze umiesz zyc dla innych i
      uwierz ze bedziesz szczesliwa z calego serca tego Ci zycze
    • martynique1982 Re: Nie umiem... 18.07.08, 16:23
      Wiem,że to banał,ale musisz być i pomagac Mamie.Ja tak robię po
      śmierci mojego Tatusia.Opiekuję się Nią,dbam,czuję się jak to ja bym
      była matką.Wiele mną targa złości,czasem nie mam siły na to
      wszystko,chciałabym żyć po swojemu,ale z drugiej strony wiem,że
      Mamulce daje wiele radości,a Ona jest moją podporą w
      codzienności.Nie wolno się poddawać,nie wiem czemu,ale tak czuję.Nie
      wolno rezygnować.Jestes dla Mamy szczęśiem,bezpieczeństwem,wyczekuje
      Ciebie.Swoim krokiem zadałabys Jej największy,niewyobrażalny
      ból...Samobójstwo nie jest rozwiązaniem.Mama potrzebuje Ciebie,a nie
      Twojej renty!!!Ocknij się.A co do leków.Mojej Mamusi pomogły dopiero
      po pół roku stosowania.Niestety,leki to nie cudowny środek,w sam raz
      na raz.Psychika też musi zrobić swoje,a na to potrzebuje
      czasu.Pozdrawiam Ciebie serdecznie,i napisz,jestem.
Pełna wersja