Gość: Martynka
IP: *.uml.lodz.pl
21.03.08, 13:46
Tatusiu,bylam z Toba każdego dnia przed Twoim ostatnim wyjściem z
domu...Nic nie zapowiadało,że w piątek,7 grudnia 2007 widziałam
Ciebie po raz ostatni.Gdybym wiedziała,nie pojechałabym do
siebie,nie zasnełabym ani na minutkę - żeby tylko Ciebie nie
spuścić z oka ani na chwilę.Zatrzymałabym czas,powyrzucała wszelkie
zegary,zestrzeliła księżyc,zgasiła słońce...Wszystko,byleby nie
wybiła godzina 10.00 rano w sobotę...Dla mnie świat się
zatrzymał,nie istnieje,jestem obok.Bo Ty byłeś
promieniem,radością,miłością,absolutnyum pięknem.Tak bardzo bardzo
bardzo bardzo tęsknię,coraz bardziej.A juz i tak nie mam siły radzic
sobie z tęsknotą.Nie wierzę,że Ciebie juz nie ma.Nie może tak być,to
nie realne,okrutne,tragiczne.
Śnisz mi się często,taki smutny,przygaszony.Tak czekam na te
sny,wtedy jesteś przy mnie,czuje Twoja obecność jak nigdy,jestem
bezpieczna.Tato,Tatulku,TataNo,wróć do mnie,albo mnie stąd
zabierz.Kocham,kocham,kocham,kocham...Nie moge Ci tego wszystkiego
powiedzieć,bo nie wiem,czy mnie słyszysz.Jutro idę na cmentarz do
Ciebie.Tak uwielbiałeś te Święta...Dla mnie są one otwarta
raną,drażniącą i pieczącą.Kupiłam Ci jajeczko świąteczne,włoże do
wazonu,jako dekoracja.Tak lubiłeś takie gadżety...Mój Ukochany,nigdy
nie pogodzę się z Twoją smiercią.Nigdy!!!!!!!!!!!!!!!