Pozostał zapamiętany zapach dobroci Mamy

21.03.08, 14:36
Zdumiony, obumarły ze strachu jechałem - pędziłem przez roześmiane
miasto. Przed chwilą zadzwonił telefon a w nim smutny szept. Uważam,
że powinieneś przyjechać do Mamy. Gdy wszedłem do domu przywitał
mnie ten sam szept. Zobacz, jak ładnie umarła, jak ją już nie boli a
ja cały czas nie mogłem uwierzyć w tę chwilę, bo przecież : pięć lat
walki, radości i smutku, wygranych i przegranych bitew. Moja Mama
walczyła, chciała za wszelka cenę żyć. Miała 47 lat gdy przegraliśmy
wojnę z nowotworem mózgu. Pięć długich lat wojny, operacji i
naświetleń, niekończące się wizyty u lekarzy i znachorów, seansów
telewizyjnych, wypite hektolitry magicznych cudownych wód i
niezliczona liczba dotknięć brudnych zachłannych rąk które leczą. I
co teraz? To wszystko na nic. Koniec. Po tym wszystkich zmienił się
świat, już nie jest tak jak było. Przed tą chwilą uśmiechałem się na
samą myśl o urodzinach mojej Mamy, które są również moimi
urodzinami. Zawsze wtedy słyszałem, że jestem jej najpiękniejszym
prezentem urodzinowym. Teraz każdego roku staję bezradnie przy jej
nagrobku dusząc łzy i krzyk. Nie ma znaczenia, że to już od 10 lat
sam mam urodziny, że nie mogę usłyszeć ciepłego głosu "synku,
wszystkiego najlepszego". Najgorsze jest w tym jest to, że moja
najukochańsza Mama leży zakopana i przykryta niewzruszonym marmurem,
a ja tak bardzo, bardzo za nią tęsknię. Pozostały wspomnienia,
opowieści i zapamiętany zapach dobroci - Mamy. Teraz wychodząc z
cmentarza szepczę: Kocham Cię Mamo i proszę pozwól mi, że nie
pożegnam się z Tobą - przecież zawsze mówiliśmy sobie do zobaczenia
i niech tak zostanie. Zamknęłaś oczy, by zapomnieć świat i
cierpienie.
Zamknęłaś oczy by przywrócić chwile i wspomnienie.
Zamknęłaś oczy by otworzyć serce.
Zamknęłaś oczy ale czy musiałaś zrobić to tak szybko?
Wiem mamo, wiem, musiałaś zamknąć oczy ale ja ich nigdy, przenigdy
nie zapomnę.
Twój syn Arek

(list przyszedł na umierac@gazeta.pl)
    • Gość: wieslawa Re: Pozostał zapamiętany zapach dobroci Mamy IP: *.uznam.net.pl 22.03.08, 22:30
      Ciepły, wspaniały i prawdziwy list. Czytając go uswiadomiłam sobie ,
      że gdy tak się kocha śmierc nie ma znaczenia. Wielkie uklony i
      podziekowania dla autora listu. Wiesława
Pełna wersja