gdzieś,kiedyś powiemy sobie to czego nie zdążyliśm

IP: 213.17.216.* 26.03.08, 13:09
Nie byłem zbytnio kochającym synem... Zaglądałem do Mamy dwa,trzy
razy w roku. Wiedziałem,że gasnie. Nie wiedziałem co jej
powiedzieć,tym bardziej że smierć była dla Niej wybawieniem od
cierpień fizycznych i psychicznych ( tak sądzę ).Zabrakło mi
odwagi,żeby - trzymając Mamę za rękę - powiedzieć Jej kilkanaście
zwykłych słów:że myślę o Niej,po swojemu kocham i bedzie mi Jej brak
jak odejdzie...Jeszcze kilka dni przed śmiercią pytała się kiedy
przyjadę.A ja odpowiedziałem,że niedługo,jeszcze tylko kilka czy
kilkanaście dni... Zabrano Ją do szpitala.Chciałem przyjechać jak
wróci.Nie zdążyłem.Byłem kilka godzin po śmierci...Pożegnałem się z
Nią w szpitalnym prosektorium...Jeszcze kilka dni po pogrzebie
czułem Jej obecność przy mnie.Teraz już nie.Ale tęsknota
pozostała.Na grób Rodziców nie jeżdżę często,może z racji
odległości... Myślę Mamo, że się kiedyś, kiedyś spotkamy. I wtedy
powiemy sobie to,co nie zdążyliśmy...Brakuje mi Ciebie...
Pełna wersja