Gość: agata Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.53-82-r.retail.telecomitalia.it 23.06.09, 00:33 zmarli żyją można ich czuć przez okres ograniczony przez każdą osobę osobno nikt nie jest taki sam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 12:59 Straciłam swojego ukochanego brata, ale wiem, że jest blisko mnie. W trudnych chwlach swojego zycia prosze go o wstawiennictwo do Boga. Wszystko zawsze dobrze kończyło się. On jest jak dobry opiekun, często z nim rozmawiam, w właściwie opowiadam mu o sobie i bliskich. Pozdrawiam. mmm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luka3 Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.10.09, 16:55 [i][Tekst linkab][/b][/i]Moja babcia,która już dawno nie żyje obiecała,że po śmierci jak tylko będzie mogła to z pewnością da znać komuś tu na ziemi.Niestety słowa pewnie nie mogła dotrzymać bo milczy już prawie 30 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zraniona Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: 95.108.1.* 24.10.09, 19:40 czytaam tutaj wasze wypowiedzi i to niesamowite. ja tez stracilam tate.. on zawsze krzyczal i zawsze mowilam ze go nie kovham i w ogole.. jednak jak umar zrozumialam ze to tylko takie gadanie.. teraz juz nie mozna cofnac czasu.. niestety. chcialabym miec takie niesamowite historie jak wy. mi nigdy sie cos takiego nie zdazylo.. nawet nigdy mi sie nie przysnil.. czy to jakis zly znak? Odpowiedz Link Zgłoś
osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 24.10.09, 22:46 Witaj! Nie, to nie jest zaden zly znak. Zmarli bowiem nie zawsze daja znaki, nie zawsze sie snia. Na kazdy znak, na kazde odwiedziny musza miec zgode Pana Boga. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cahlo_f Re: Czy zmarli mowia do nas? 25.12.09, 10:19 Mój Tatuś odszedł 11 lat temu. Codziennie myślę o nim. Nie nawidzę świąt i nie obchodzę ich. Jest to dla mnie bardzo ciężki okres. W pamięci mam święta, które spędziłam z Tatą. Mam rodziną, małe dzieci i wiem, ze inaczej powinnam myśleć o tym okresie. Niestety nie potrafię się cieszyć. Głupio to zabrzmi, ale czekam z niecierpliwością kiedy się z nim już spotkam. ... Chciałam opisać więcej rzeczy, ale nie potrafię. Jest mi cięzko. To co piszę - kasuję. Powiem tylko tyle, ze wcześniej nie byłam na to gotowa, a teraz zastanawiam się, by udać się do osoby, która zajmuje się seansami spirytystycznymi i by w ten sposób z nim porozmawiać. Może to będzie dla mnie forma terapii? Sami wiecie jak trudno jest o sen/rozmowę z osobami, które odeszły. Czy ktoś z Was próbował takiego kontaktu? Co o tym myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paulina Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.chello.pl 04.01.10, 17:35 Wiesz w święta zmarł mój bliski wujek ja również nie mogę się z tym poodzić. I zastanawiam się czy on widzi mnie z góry i patrzy na mnie . Mam czasem wrażenie ze z nim rozmawiam i nie wiem czy sama sobie odpowiadam czy to on Odpowiedz Link Zgłoś
dolores333 Re: Czy zmarli mowia do nas? 10.01.10, 22:34 do sasiadka_m -Jezus, ale Ci zazdroszcze tego snu -moja Mama zawsze śni mi sie smutna;( Odpowiedz Link Zgłoś
dolores333 Re: Czy zmarli mowia do nas? 13.01.10, 21:31 (czemu nikt tu nie pisze takie ciekawe rzeczy przecyztałam i już nic;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 14:02 Najlepszym sposobem na to, aby dana osoba była z nami jeszcze długo po śmierci, jest przekazywanie wiedzy o tej osobie innym, swoim dzieciom i wnukom. Ostatnio powstał bardzo poważny portal, który nam w tym pomaga: www.wspomnijmy.pl. Bardzo mi on pomógł, gdy nie mogłam pogodzić się ze śmiercią ukochanego dziadka. Pisanie o nim sprawiało mi ból, a z drugiej strony, wiem, że przez to moje dzieci będą wiedzieć, jaki był wspaniały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ninka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 31.03.10, 17:38 mój ojciec zginął tragicznie potrącony przez pociąg...już miną rok a ja nie widziałam zadnych cudów.Modliłam sie mdo noiego w myslach o to by dał mi znak ze czuwa obok mnie...widziałam tylko jego twarz po wypadku na rozpoznaniu w prosektorium...okropne uczucie...są dni ze zapominam o nim przynajmniej mi sie tak wydaje lecz jak go sobie przypomne serce mi zamiera...wyobraznia potrafi ponoc wiele ,ja miałam omamy słuchowe otwieranie lodówki w nocy.bo tata w nocy podiadał;)lecz to nie cód nie naleze do osób o mocnej wierze o ile wogóle ja mam.nad je4go grobem rozmawiam z nim jakby nic sie nie stało czuje pustke zresztą trudno to wyjasnic... Odpowiedz Link Zgłoś
albertusia Re: Czy zmarli mowia do nas? 07.03.11, 20:21 Jak najbardziej.Tylko nie wszystcy maja te zdolnosci i czasami umarli nie do wszystkich przychodza.Moja babcia,moj dziadek ,babcia meza.Wszystcy umarli jak przebywalismy w Niemczech.W tamtym czasie nie moglismy pojechac na pogrzeb.Ale wszystcy przyszli do mnie.Moj dziadek ,w nocy ogladalam telewizje z mezem.Nagle huk.Jakby cos ciezkiego spadlo.poszlam sprawdzic do pokoi ale nic.W kuchni zapalilam swiatlo i czulam taka dziwna cisze i ze dziadek tam stoi.Nawet swiatlo wydawalo mi sie jasniejsze.Tego sie nie da opisac ale to sie czuje i wie ze to jest wlasnie ta osoba.Potem bylo wszystkich swietych,zaplanowalam sobie ze pojade do Polskiego kosciola zapalic swieczke .Kosciol byl zamkniety.Nie wiem dlaczego nie pomyslalam wtedy zeby isc na cmentarz.W nocy polozylam sie spac,zaczelam modlic ,ale ogarnela mnie trudna do opisania zalosc.Ze w tych pieprzonych Niemczech nawet swieczki nie moge zapalic.Nagle telefon. polecialam do drugiego pokoju ,myslac ze to siostra,ale po sygnale zauwazylam ze to z daleka.Pierwsze co pomyslalam ''no nie znowu cos sie stalo''czekam,spojrzalam na zegarek za 3 min.12.(w nocy).W tel. cisza I wrazenie jakby ktos probowal sie polaczyc z bardzo daleka.Wiedzialam ze to dzwoni meza babcia.Po 12 ,odlozylam sluchawke na widelki ,podnosze dalej nie ma sygnalu.Przeciez polaczenie powinno byc przerwane?Wzielam modlitewnik i zaczelam sie modlic za dusze zmarlych.Wokol cisza,az w uszach dzwonilo.Jakby mnie ktos zamknal w jakiejs szczelnej kapsule.Pozniej zadzwonilam do siostry ,ale jej tel.byl zajety.Na drugi dzien gdy do niej pojechalam okazalo sie ze kabel od tel.Byl wyciagniety z kontaktu.tak jakby ktos go wyrwal.Kontakt byl za meblami tak ze nikt nie mogl wyjac go przez przypadek.Mam jeszcze wiele dowodow ze zycie po drugiej stronie jest.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
albertusia Re: Czy zmarli mowia do nas? 07.03.11, 20:40 Z moja babcia bylam b.blisko.Jako dziecko spalam z nia w jednym pokoju.Czesto opowiadala mi historie,zaslyszane w jej mlodosci.Zawsze mnie to ciekawilo.Powiedziala mi ze miala b. dobra kolezanke.Czesto rozmawialy o smierci i umowily sie ze jak ktoras z nich umrze to przyjdzie tej drugiej powiedziec jak tam jest.Tak tez sie stalo jej kolezanka umarla i przysnila sie mojej babci.Jak siada na jej lozku i pyta czy dalej ja ta glowa tak boli?(bo moja babcia miala migreny).No i babcia sie ja zapytala .No to powiedz mi jak tam jest?A tamta jak sie nie zerwie trzasnela drzwiami i tyle.tak ze nie wolno im mowic jak tam jest.Moja babcia zawsze zartowala ze jak umrze to do mnie przyjdzie.///ja ja zawsze prosil am zeby nie ,bo sie boje. Nie przyszla ,ale dala mi znac w inny sposob.Jak zyla to mielismy taka zabawe,ze jak ona lezala na lozku to ja probowalam jej zgiac rece w lokciach.Co mi sie nigdy nie udawalo.Taka byla silna.Pare lat po jej smierci na spaniu czulam ze ktos mi proboje zgiac rece.Jak sie przebudzilam to jeszcze czulam jak mi prad przez nie przechodzi.Dala mi znak w sposob tak oczywisty ze lepiej nie mogla. Odpowiedz Link Zgłoś
albertusia Re: Czy zmarli mowia do nas? 07.03.11, 21:13 Nastepna historia.Moja ciocia (taka przyszywana)Z racji ze duzo z moim dziadkiem przeszli,bo oboje byli zeslani na Sybir.Czula sie b.zwiazana z nasza rodzina.Czesto jako dzieci spalismy u niej.Jak przyjechalam w odwiedziny do Polski po paru latach,bylam tak zajeta ze nie pomyslalam zeby ja odwiedzic.Dzien przed moim wyjazdem zadzwonila i spytala czy do niej przyjade.pojechalam,bardzo nas ugoscila.Po roku pojechalam to juz nie zyla.Tez mi dala znak.Pewnej nocy weszlam do kuchni ,zapalilam swiatlo a tam bialo,jakby mgla.Tez wiedzialam juz ze jest ciezko chora i pomyslalam ze to chyba znak ze umarla.Szkoda ze nie zapisalam daty i godziny.I wlasnie na tej nastepnej wizycie dalo mi duzo do myslenia ze jednak istnieje cos po smierci.Mam taki zwyczaj ze podczas kazdej wizyty odwiedzam groby.pewnego wieczora powiedzialam tesciom ze jutro akcja cmentarze.nie mialam zamiaru jechac na jej grob,bo ten cmentarz byl w innej dzielnicy i nie wiedzialam gdzie szukac tego grobu.Tej samej nocy,a lubie siedziec do pozna,polozylam sie spac jak juz prawie switalo.lezalam na boku,i cos mnie obudzilo.Katem oka zobaczylam postac siedzaca na fotelu,i spytala mnie czy do niej tez przyjde.Byla w swoim ulubionym siwym sweterku mocherowym.Tak ze upomniala sie i za zycia i po smierci./na jej grob pojechalam.Ta jej wizyta to bylo cos na pograniczu jawy i snu.Ale bardziej jawy.Powiedziala jeszcze cos co mnie nurtuje do dzis''a za dziadka sie nie modl,ani w imie ojca i syna''.Tego przeslania nie moge zrozumiec.tym bardziej ze moj dziadek b.czesto mi sie snil i to juz inna historia,ale wiem ze prosil o modlitwe i wlasnie za niego sie bardziej modlilam.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lutka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.szpital.zabrze.pl 03.10.11, 22:08 W ciągu ostatnich pięciu lat w moim życiu stało się iwle złego - odeszły bliskie mi istoty . . Czułam się za każdym razem jakby coś we mnie umarło. Bardzo chciałam aby ta osoba w jakiś sposób powiadomiła mnie ,że jest szczęśliwa i jest jej dobrze, Jedno co mogę powiedzieć to w około tydzień po każdej z tych śmierci o których mówię, moi ukochani , którzy odeszli, odwiedzali mnie w snach. W pierwszym przyoadku mój zmarły ojciec przyszedł do mnie . Ja wiedziałam ,że on już nie żyje , ale bardzo się ucieszyłam. On jednak mimo ,że przyszedł (chyba się pożegnać ) nie pokazywał emocji . Stał smutny i nieruchomy. Pozwolił się uściskać ( lae nie odwzajemnił mojego uścisku , ani uśmiechu) W pewnym momencie osoba , która stała przy nim powiedziała z niecierpliwością ,że muszą już iść. Ja wiedziałam ,że nei mogę iść za nimi. Patrzałam jak się oddalają i ntak skończył się ten sen. Do tej pory wspominam ,że mój tata był smutny i pozbawiony emocji. Sama się zastanawiałam po co przyszedł skoro tak niemo się zachował. Drugi przyadek ( tu nie wszyscy mnie zrozumieją ) to mój ukochany zmarły pies. Śniło mi sie również w około tydzień od Jego śmierci,że mnie dowiedsził . I znowu to samo . Ja bardzo się ucieszyłam . Zaczęłam go głaskać i tulić. On nie oponował ,ale też nie cieszył się ( jak za życia. ) Też był smurtny i... chory - tak jak pod koniec swojego życia. Nie wiem co o tym myśleć . Wierzę ,że oni przychodzą się ze mną pożegnać ,ale dlaczego towarzyszy temu taki brak emocji z ich strony? Nie wiem. Pozdrawiam wszystkich czytelników tego forum Odpowiedz Link Zgłoś
sami009 Re: Czy zmarli mowia do nas? 06.10.11, 18:09 ja też mam bardzo realistyczne sny z osobami zmarłymi ostatniej nocy śniła mi sie babcia siedząca obok mnie na fotelu i mówiła zebym oblała ją czysta wodą a następnie pyta się czy jestem w ciąży ja na to ze tak a ona ze ma nadzieiej ze to żart a jak nie to zebym usuneła w ostatnich mc śnił mi się też dziadek mówiący że jestem w ciąży a także wróżka która powiedziała ze bd w ciąży we wrześniu i to pomoże mi w rozwiązaniu trudnych spraw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monia Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.euro-net.pl 16.11.11, 22:27 A ja miałam taki przypadek że siostrzenica mojego męża zobaczyła przy nas mężczyznę ale pomyślałam że to tak coś jej się przywidziało. Potem dochodziły dziwne zdarzenia w domu. Najpierw zmarł mój wujek luty 2010 potem wakacje i ona widziała mężczyznę, potem dziwne odgłosy przebywania kogoś w domu, połamane krzesło itd. Sny o babci która niedawno zmarła oczy łzawiące na lustrze (to było 2 tyg temu). nie wiem co to oznacza. Chyba umrę :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żabka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.12, 11:03 Witam Mój tata zmarł 19.12.2011 w samo południe, miał 66 lat. Byłam przy tym obecna, ponieważ wzięliśmy tatę ze szpitala do domu kiedy stwierdzili, że już nic nie mogą zrobić ( rak płuc- dowiedzieliśmy się 1.04.2011 w mamy urodziny). Niby byliśmy przygotowani ale tak naprawdę to nigdy nie jest się gotowym na odejście ukochanej osoby. Bardzo to przeżywam do tej pory mam takie załamania, że ryczę i nie potrafię się uspokoić. Trochę jestem zaskoczona tym, że tak naprawdę tata mi się nie śni choć bym chciała. Wiem tylko, że w dzień śmierci siostra wzięła mamę do siebie i wieczorem coś słyszała w kuchni jakby jakiś szelest. Rano kiedy się spotkałyśmy mama zapytała czy tata też u mnie był. No cóż chyba nie był albo nie zauważyłam żadnych znaków. Wiem tylko, że bardzo często z Nim rozmawiam i proszę aby dał mi jakiś znak, że jest mu dobrze. Dzisiaj nad ranem widziałam tatę przez chwilkę w śnie, śniło mi się, że stoję przed drzwiami u mamy i nagle drzwi otworzył mi tata. I się obudziłam, nic więcej tylko ta chwilka. Czy to może mieć jakieś znaczenie? Trochę mi ulżyło jak to napisałam, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniesiak Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.12, 11:40 Witajcie, Rok temu straciłam tatę, nagle, rano już go nie było. Od tamtego czasu przychodzi do mnie i do mojej mamy. Wszystko to dzieje sie na jawie. Najczesciej czuje zapach z jego ust, jakby stal na przeciwko i chuchal, wtedy staje jak wmurowana. zapach utrzymuje sie ok. 15 sekund i znika zupelnie, w roznych miejscach w domu moich rodzicow, moim domu, samochodzie.... Zabawki mojego dzieiecka wlaczaja sie same, pierwszy raz w noc po smiierci wlaczyla sie pszczolka ktora grala jak zacieta plyta "czesc to ja...." i tak przez kilka tygodni wlaczala sie na moich oczach, widzialam ze nikt jej nie dotykal, potem inne zabawki w sumie ok. 5 roznych. Radio pod prysznicem samo sie wlaczylo slychac bylo dostrajanie kanalu i wlaczyla sie piosenka Piaska "Nowe zycie na sniadanie" Szczek klamki w drzwiach w pokoju gdzie umarl, trzask zamykanych drzwi wewnetrznych, ostatnio sama widzialam jak sie ruszyly. czesto czulam ciezar na nogach tak jakby ktos siadal na nie, ciezar jakby ktos lezal za mna i trzymal reke na moim ramieniu, mrowienienie w tym miejscu. Moja mama ma te same doswiadczenia czasami niezaleznie ode mnie w tym samym czasie.Niesamowite ale prawdziwe tyle razy probowalam znalezc wytlumaczenie, nie moge za duzo tego sie wydarzylo. Teraz juz rzadko moze co 2 mce ale po smierci notorycznie. Brakuje mi go nie zdazylam sie pozegnac, przeprosic, ale znaki daja mi nadzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migotka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.12, 18:11 Witam serdecznie wszystkich wtajemniczonych :) Przeczytałam wszystkie wpisy z dużym zainteresowaniem i w skupieniu. Mam nadzieję, że nasza ośmiorniczka030 odnalazła w końcu upragniony spokój wraz z odpowiedziami na nurtujące ją niegdyś pytania. Dziękuję Wam wszystkim za te bardzo ciekawe i osobiste zwierzenia. Tak wiele ludzkich losów i wspomnień, a uczucia i tęsknoty wciąż te same. Niejako wzamian, a trochę też dla samej siebie postanowiłam i ja podzielić się swoimi prywatnymi ustaleniami w tym ulotnym temacie. Przeżyłam już wiele ostatnich rozstań na tej ziemi z bliskimi mi osobami. Choć spotkania z niektórymi z nich zdarzały mi się prawie zawsze tylko w snach, to wierzę w obcowanie dusz. Jestem obdarzona łaską wiary, za którą niezmiernie wdzięcznam Bogu, bo jest dla mnie niezawodnym i jedynym ratunkiem w trudnej doczesności. Jakież to ludzkie, że miewałam okresy zwątpienia - bunt młodości, chwile niewiary w istnienie wieczności - jednak wracałam, a raczej Ten, który jest zawsze mnie odnajdował w najciemniejszych zaułkach życia; nawet tam, a może szczególnie wtedy. Nie szukam na siłę kontaktów, czy dowodów na istnienie życia wiecznego. To kwestia wiary - bez niej nawet jednoznaczne znaki będą niewystarczające. Gdyby jednak ktoś bardzo chciał tu czegoś według ludzkiej logiki dowieść, to rozeznanie w tej nieswoistej materii względem naszych kryteriów poznania i zmysłów nieprzystających do innych wymiarów, bo stworzonych w tym świecie i dla tego świata po prostu mija się z celem. To tajemnica dla żyjących tutaj, godna respektu i należytego szacunku. Staram się jednak odpowiedzieć sobie na pytanie nurtujące wszystkich, których śmierć jest udziałem, bo spotkać się mogę z nią już jutro. Dlatego notuję w pamięci wiarygodne dla mnie fakty dowodzące życia dusz, które postaram się Wam pokrótce przybliżyć. W większości są świadectwem osób z mojej najbliższej rodziny: 1. Dwudziestoletni narzeczeni - moi przyszli rodzice przebywali pewnego późnego wieczoru w domu mamy mojego ojca. Położyli się już spać w pokoju stołowym. Babcia krzątała się jeszcze w kuchni obok, do której drzwi były zamknięte. W pewnym momencie mama usłyszała posuwiste człapanie wokół stołu stojącego na środku pokoju. Złapała za rękę ojca, by upewnić się czy i on słyszy to samo. Kiedy tato poczuł uścisk mamy zorientował się, że to nie złudzenie, i przerażony krzyknął - mamo!, by zawołać babcię. Babcia weszła do pokoju, a gdy dowiedziała się co się stało, stwierdziła, że to Staś przyszedł (mąż babci). Był to dom wolnostojący więc nie mogły być to kroki nikogo postronnego, a było to stąpanie bardzo charakterystyczne dla sposobu chodzenia dziadka - człowieka starszego i schorowanego. Mama była wtedy młoda, spostrzegawcza, jak zresztą i dziś; jest osobą bardzo poukładaną i konkretną. Wierzę jej opowieści. 2. Stało się to już dawno. O świcie ojcu mojej mamy, jadącemu rowerem przez las na grzyby, stanęła na drodze kobieca postać, łapiąc za kierownicę roweru dziadka, poczym zniknęła. Opowiedziała mi kiedyś o tym zdarzeniu moja mama. 3. Wiele lat temu moja babcia, będąc w domu, usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła. Za progiem stała jej bliska znajoma. Jednak po chwili okazało się, że nie było tam już nikogo. Wkrótce babcia dowiedziała się o śmierci tej kobiety. Przekazała mi to również moja mama. 4. Babcia opowiadała mojej mamie o niewypowiedzianie pięknych przeżyciach, których doznała będąc w stanie śmierci klinicznej. Było jej wtedy tak dobrze, że nie chciała stamtąd wracać. Wróciła ku naszej radości. Jednak od siedmiu lat jest już w tamtym raju. Wiem o tym, bo była wzorem pobożności, skromności i pokory, i choć po śmierci nie przyszła nigdy do mnie we śnie, jawi mi się w myślach taka radosna i uśmiechnięta, tak, że i ja odczuwam niezwykłą radość. Czułam ją już w dniu jej pogrzebu, mimo łez. Kocham ją bardzo i jest ona częścią mnie, a raczej ja jestem jej częścią. Babcia urodziła się w tym samym dniu, co nasz papież - Jan Paweł II, a zmarła niecałe pięć miesięcy po nim. 5. W rocznicę śmierci mojej drugiej babci - tej ze strony ojca, w naszym mieszkaniu, w gronie rodzinnym ciocia (siostra mojego ojca) wspominała swoich zmarłych rodziców. Opowiadała o moim dziadku, którego nie znałam, bo zmarł dziewięć lat przed moim urodzeniem. Był słoneczny, ciepły dzień i drzwi na balkon były otwarte. Wtem nasz pies (właściwie suczka) zaczęła mocno ujadać. Wyszłam na balkon, by ją uciszyć, myśląć, że powodem tego jest jakiś inny pies, którego zobaczyła i szczeka, jak to często się jej zdarzało. Zdziwiłam się, że nie szczeka na nikogo z ulicy, a jest skierowana w przeciwległy róg balkonu. Sprawdziłam, czy nie latał tam jakiś owad, czy coś, co mogło być powodem takiej jej reakcji. Nie było niczego, czym mogłabym wytłumaczyć zachowanie swojego psa, który wciąż zapamiętale ujadał. Ciocia powiedziała, że to pewnie dziadek, którego właśnie wspominała. Byłam wtedy nastolatką, spostrzegłam i widziałam to osobiście. Znałam dobrze mojego psa (już dawno jej nie ma) i jego wszystkie zachowania. Proszę mi wierzyć, że gdyby nie było to zdarzenie wyjątkowe i warte zapamiętania, nie wspominałabym tego. Później skojarzyłam ten fakt z dawnym zwyczajem umieszczania świętych obrazów, czy krzyża w rogu izby, jak to jest jeszcze u prawosławnych, czy jak widziałam na bawarskiej wsi. Duch snuje się widać po kątach. Wiem też, że zwierzęta mają szczególnie wyostrzony zmysł odczuwania obecności dusz. 6. Miałam bliską przyjaciółkę, z którą życie połączyło mnie w osobliwy sposób. Choć na krótko, to bardzo intensywnie. Prawdziwie dzieliłyśmy nasz los. Była, a wierzę, że jest nadal niespotykanie dobrą, szlaczetną, wrażliwą i oddaną dziewczyną. Kochałyśmy się i zwierzałyśmy ze wszystkiego. Dotknęło ją cierpienie, a pewnego razu dosięgło niestety zbyt boleśnie. To, co wcześniej poniekąd nas zbliżyło i połączyło, teraz stało się przyczyną nieporozumienia i rozstania - chyba bez niczyjej winy. Tydzień później przyśniła mi się - powitałam ją objęciem i pocałunkiem - to wszystko. Odebrałam ten sen jako znak pokoju i pojednania, a przynajmniej pretekst do wyciągnięcia ręki do zgody. Po tej nocy nastał piątek. Chciałam zadzwonić, jednak natłok zdarzeń dnia sprawił, że tego nie uczyniłam. W nocy z soboty na niedzielę dostałam wiadomość od naszej wspólnej koleżanki, że moja kochana przyjaciółka zginęła śmiercią tragiczną. Przeżyłam to koszmarnie - najgorzej ze wszystkich śmierci bliskich, z którymi przyszło mi się zmierzyć. Bolało mnie to, że rozstałyśmy się w niezgodzie, ale najbardziej, że jej po prostu już z nami nie ma, a miała dopiero dwadzieścia pięć lat. Była piękna, i życie było przed nią. Płakałam okrągły rok. Uspokoiłam się dopiero, gdy odwiedziłam jej grób w pierwszą rocznicę śmierci. Na pogrzebie niestety nie byłam - nie z własnego wyboru. Wcześniej, ani później jej grobu nie odwiedziłam i już pewnie tego nie zrobię, choć bardzo bym chciała. To na drugim końcu Polski. Ten sen był znakiem naszego pojednania, powitaniem; później zrozumiałam, że był zarazem jej pożegnaniem ze mną. Choć gdy mi się przyśniła żyła jeszcze. Jednak dosyć jest dowodów na nieuchronność losów ludzkich, zapisanych już wcześniej przez Boga w księdze życia, a życie to jest teatrem, w którym aktorzy odgrywają swoje role według tego niebieskiego scenariusza. Nigdy już później do mnie nie przyszła, ale wierzę, że się niedługo spotkamy. Od tych chwil minęły cztery lata. Codziennie modlę się za jej duszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migotka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.12, 18:13 Na dowód tego, że los człowieczy jest określony a priori, a nasze wybory pozorne, bo wpisane już w całościowy plan zdarzeń, przytoczyć można przykłady znanych wielu snów proroczych. Sama miewałam je niegdyś często. Wieszczących wydarzenia dnia następnego, bądź zwiastujące los z kilkudniowym wyprzedzeniem. Jednak raz moim udziałem stało się także zwiastowanie na jawie. Otóż po zakończeniu roku szkolnego (miałam wtedy chyba 11 lat) jechałyśmy z mamą samochodem do babci. W pewnej chwili na szosie zauważyłam chyba rękawicę motocyklową. Nie byłam pewna co to było, tym bardziej, że obraz ten dosłownie mignął mi przed oczami, jednak pół żartem powiedziałam do mamy, że na jezdni leżała ludzka ręka. Mama chyba też coś widziała, ale uśmiechnęła się tylko, traktując moje słowa jako żart. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem nieszczęśliwie upadłam i złamałam sobie rękę z przemieszczeniem i odłamami, i w pierwszy dzień wakacji wylądowałam w szpitalu. Po 2-3 tygodniach szłam z rodzicami na zdjęcie gipsu. Idąc przejściem podziemnym w naszym mieście, przy ścianie, w pewnej odległości zauważyłam jakby porzuconą roboczą rękawicę, i wtedy jakby od niechcenia, trochę bezwolnie, poniekąd sama do siebie powiedziałam - ręka. Może to był przypadek, sugestia, ale odebrałam to i zapamiętałam, jako znaki spinające swoistą klamrą całą tę nieprzyjemną przygodę. Zastanawiające. 7. Miałam problemy. Na tyle poważne, że najlepszym wyjściem jawiła się ostateczna ewakuacja z tego świata. Śmierć przez powieszenie zawsze wydawała się dla mnie optymalnym sposobem autoeliminacji. Wszystko przygotowałam - pasek przywiązany był do poręczy schodów, obok taboret. Wtem przez okno ujrzałam podjeżdżający pod dom samochód mojej mamy. Byłam zaskoczona, bo nie spodziewałam się jej teraz wcale. Miała być przecież w pracy. Szybko uprzątnęłam narzędzia mojej niedoszłej kaźni, i po nadejściu mamy zwyczajnie się z nią przywitałam, nie pokazując po sobie niczego, co miało tu miejsce przed chwilą. Okazało się, że mama mogła wyjść tego dnia z pracy dużo wcześniej, co zwykle się nie zdarza. Uświadomiłam sobie ze zdumieniem, że było to niezwykłe ocalenie, bo naprawdę chciałam się zabić, i wiem, że bym to zrobiła. Poczułam tchnienie Ducha Świętego, i zdałam sobie sprawę z tego, że dostąpiłam wielkiej łaski. Moje myślenie się wtedy zmeniło. Skoro Bóg mnie oszczędził, to znaczy, że mam jednak żyć, i może wypełnić jakieś zadanie na tej ziemi. Choć nadal często zdarza mi się myśleć o śmierci, to jednak tamten cud pogłębił znacznie moje refleksje i dał inne spojrzenie na tę sprawę. Teraz powodem, który wciąż powstrzymuje mnie od tego ostatecznego kroku, jest osoba mojej mamy, i moja miłość do niej. Gdy było mi szczególnie ciężko, i gorzko płakałam podczas modlitwy różańcowej, miewałam niezwykłe odczucie obecności postaci stojącej tuż przede mną, z lekko ugiętymi i wyciągniętym w moją stronę rękami. Nie widziałam tej osoby, tylko czułam jej obecność i pocieszenie od niej płynące. Jako osoba w pełni świadoma ręczę za autentyczność opisanych powyżej wydarzeń i przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.dynamic.chello.pl 23.05.12, 21:32 Umarł Krzysztof. Mieszkaliśmy razem przez 11 lat, rozstaliśmy się 3 lata przed jego śmiercią. Byliśmy ze sobą bardzo związani i po rozstaniu nadal przyjaźniliśmy się, a gdy zachorował starałam się o niego troszczyć, spędziłam całe lato w szpitalach itd itp. Często żałowałam decyzji o rozejściu się i on chyba też, ale gdy dojrzeliśmy do powrotu, akurat choroba rozpętała się na dobre i nie było mowy o ponownej przeprowadzce, Krzysztof był coraz słabszy i słabszy, a o mnie walczył ktoś inny, zazdrosny... i uległam. O śmierci Krzysztofa dowiedziałam się... z internetu (jest osobą figurująca w wikipedii). Umarł we czwartek, zajrzałam tam w sobotę. Nie widziałam go kilka miesięcy przed śmiercią, ale na wiki co jakiś czas zaglądałam, jakby wiedziona przeczuciem, ze mogę się tam spodziewać takiej właśnie wiadomości. Wpadłam w rozpacz, zalały mnie wyrzuty sumienia. Skontaktowałam się z jego synem. Zamieściłam nekrolog w gazecie. Byłam przy "pożegnaniu ciała" oraz - jako jedyna z jego bliskich - przy kremacji. No i w pierwszy wtorek po jego śmierci...usłyszałam go. Powiedział do mnie wyraźnie: "nie ma się czego bać". Poczułam ciepło i spokój. Jego obecność towarzyszyła mi przez jakiś tydzień. Gdy płakałam nad zdjęciami, mówił: "zostaw tego trupa, ja już tak nie wyglądam, nie mam już tej twarzy. Żyj! Idź i żyj dalej!". Ten głos był w mojej głowie, ale wyraźnie pochodził z zewnątrz, od niego. Odniósł się też do moich wyrzutów sumienia. Powiedział mi, że to wszystko drobiazgi bez znaczenia - jakbym czuła się winna, ze zabrałam mu kanapkę w przedszkolu. Czułam, że jest "ponadto", ze jest na innym poziomie. Powiedział mi też kilka innych rzeczy. "Oni cierpią" - wiedziałam od razu, że chodzi o moich rodziców, z którymi byłam i niestety jestem w niezgodzie. "Pisz, to jest ważne" - to o pewnej mojej pracy. "Widzę twoje psy" - bo jeszcze przed jego śmiercią wzięłam dwa psy do domu, ale nigdy ich nie zobaczył i żałowałam tego. Po tygodniu ten kontakt minął, to znaczy "głos" był coraz słabszy, aż umilkł. Po jakimś czasie rozpacz i wyrzuty sumienia wróciły. Krzysztof już nie "mówi" do mnie, ale często mi się śni. Raz przyśniło mi się, że mieszkanie mam zalane wodą, i wiedziałam we śnie, że ta woda to moje łzy. I przyszła Matka Boska, która się w tych łzach-wodzie przejrzała i poszła. Kilka dni później przyśnił mi się Krzysztof, w bibliotece (za życia był pisarzem). Przytulił mnie i powiedział, ze znalazł w jednej z książek dopisek, że go kocham i że na niego poczekam. Choć jeśli już, to raczej on czeka na mnie, prawda? Po innym moim ataku rozpaczy przyśnił mi się smutny, i w tym śnie powiedział "śmierć jest bezwzględna i konieczna." Wydaje mi się też, ze czasem znajduję znaki od niego w filmach, które oglądam, w książkach. Bardzo tęsknię. Odpowiedz Link Zgłoś
angela1402 Re: Czy zmarli mowia do nas? 28.06.12, 16:35 Witam Wszystkich, nie wiem czy to, co napisze jest interesujące czy choćby troszkę ciekawe i czy skierowane jest pod dobrym adresem, ale widzę, że czasem jeszcze ktoś tu zagląda, więc może będzie w stanie mi pomóc odpowiadając na kilka pytań. Przedstawię swoją osobę w paru słowach. Od dziecka marzyłam, żeby zostać zakonnica- taką która opiekuje się chorymi, bardzo czesto się nawet przebierałam i musze przyznac, ze czułam sie wspaniale, ale z biegiem lat kazdy krytykowal moje zyciowe plany i dlatego chyba bardzo sie pogubiłam, kocham Boga ponad wszystko, miłośc i wiara napełnia mnie ogromna radościa, ale żadko chodze do kosciola, wole sobie w domu "pogadac" z Bogiem niz modlic sie w kosciele, bo niczego sie tam nie ucze o mojej wierze i zawsze jest tak samo, tak malo radosci i dobrego slowa w tych nie ukrywajmy trudnych czasach. Obecnie jestem mężatką, wydaje mi sie, ze szczęśliwa i spelniam sie w tym zyciu. Nie powiem, ze jakos bardzo czesto, ale snią mi sie zmarli ludzie. Nie jest to chyba spowodowane ogladaniem filmow, bo musze przyznac, ze mam wybujała wyobraznie i unikam horrorów, okropnie boje sie duchów i historii o duchach, wydaje mi sie,ze moglabym przezyc mały zawał na widok choćby malutkiego duszka. Tak bardzo sie boje, nawet ciemnosci i cieni w mieszkaniu. Nie wiem dlaczego tak mnie to przeraża, bo jesli przysni mi sie np. moja babcia to chocby to byl najgorszy sen, to nie bede sie go bała. Kiedy przeprowadziliśmy sie do obecnego mieszkania czułam sie obserwowana bez przerwy!!! bałam sie nawet sama kąpac, chyba nie czułam "nikogo" ale czyjś wzrok na pewno. Nie było to przyjemne, cały czas byłam wystraszona. Zaczęłam ogładac programy o zyciu po zyciu. Kiedyś stojac w łazience przed lustrem, pomyslałam: mnie to nikt w niebie nie kocha..bo kto by mnie tam kochał...i zrobilo mi smutno...nawet sobie nie wyobrazacie z jakim impetem spadla moja kosmetyczka z pralki...przestraszyłam sie i nic nie mowiac ucieklam do meza. Pozniej jakos wszystko ucichlo, tak po prostu. Po swiecie wszystkich zmarłych nocowalismy u rodziców i tego wieczora miałam dziwny sen. Podszedł do łozka jakis mezczyzna nie wiedziałam kto i wrzasnął: nie zapaliłas mi świczki!!! byłam zszokowana i tez krzyknelam: komu? przeciaz wszystkim zapalalismy znicze!! kim ty jestes, ze do mnie przychodzisz? Zapadla cisza, po chwili spokojnym głosem mówi, że mi pokaze. Pomyslalam o zmarlym ojcu mojej mamy, zmarl młodo wiec go nie poznałam. I jak w filmie ukazuje mi sie wieś, mala gliniana chata, duzo małych dzieciaczkow biegajacych po podwórzu, takich slicznych z czarnymi włoskami, jakbym cofnela sie w przeszłosc, ale nadal nie wiedziałam kto osmielił sie postawić mi tak poważne zarzuty. Obudziłam sie i pobiegłam do rodziców opowiadając sen, mój tata sie usmiechnąl, popytał o szczegóły i powiedział, że to jego podwórze i wszystko sie zgadzało!! i okazało sie, że to nie ja postawiłam dziadkowi mojego znicza tylko jego prawnusia. Musiałam nastepnego dnia naprawic szkodę:) i juz mi sie dziadzius nie snił. A babcia owszem. Nawet kiedy była juz ubrana przysniła mi sie pytajac czy ładnie jest ubrana, bo chciała chyba inaczej i był taki straszny moment kiedy popatrzyła na moja mame, ktora wieszała jej ubranie na szafie i nie była chyba zadowolona, ale ciepłym głosem odpowiedziałam, ze wygląda ładnie. Cos wtedy mi jeszcze mowiła, ale po przebudzeniu juz nie pamietałam. Przed slubem wyraznie tłumaczyła, zebym nie wychodziła za maż, ale tez nie pamietam dlaczego. Teraz sniło mi sie, że zmarła moja tesciowa i ten ich domek i tesc byli tacy biedni i smutni, a dalej w tle stała ona taka piękna i rozpromieniona i jakis męzczyzna obok, a pozniej miałam zupełnie inne odczucie, ze to moja babcia i ze jest taka szczesliwa, az czuc było to szczęscie, pomyslałam ,że jest juz w niebie, ale i tak płakałam. Zawsze kiedy pomysle o zmarłym, modle sie za niego, bo mysle, ze tego potrzebuja, ale nie jestem pewna. Kiedy odwiedzam groby, zawsze powiem pare słow od siebie jakbym wiedziała, ze usłysza i kiedys odpowiedza, choc i sama czasami odpowiadama za nich. Nie szczedze tez słow krytyki, czasami mowie do mojego zmarlego brata, który popelnił samobójstwo, ze mu chyba nie wybacze tej głupoty, ale juz dawno wybaczyłam. Kiedys przysniła mi sie ciocia- jego mama, on i moja zyjaca siostra cioteczna, spotkalismy sie na drodze przypadkiem, bardzo kochałam ciocie i jego, tak sie ucieszyłam, ze zaczełam ja tulic i siostre płynęły nam łzy radości, bo tak dawno sie nie widziałysmy, ale jego nie mogłam utulić, stał gdzies z tyłu, był taki obdarty i płakał, tłumaczac mi ze jest mu smutno i cos tam jeszcze łkał, wiec jak mogłam mu nie wybaczyc. Dla kazdego jest miejsce w moim sercu, zawsze mam dla wszystkich chociaz odrobine ciepła i pare słow modlitwy. Zastanawiam sie czy po to własnie mi sie snia, to tylko kilka z moich snów, bo i tak za bardzo sie rozpisałam, ale nie wiem czego oczekuja. Jestem zwykłym ziemskim grzesznikiem, a oni czesto sie pojawiaja w moich snach, kiedy jest im zle i kiedy szczescie, az od nich promienieje. Dlaczego to własnie do mnie przychodza, przeciez mam duża rodzinę i moga pzysnic sie kazdemu. Nie przeszkadza mi to absolutnie, ale zawsze nurtuje mnie pytanie czy moge im wszystkim jakoś pomóc, bo nie wiem czy ta moja modlitwa wystaczy. Jedyne czego jestem pewna, to to, ze kiedy sni mi sie ksiadz musze isc do kościoła, zeby przestał he he. Dziekuję za jakakolwiek podpowiedż. Pozdrawiam wszystkich sedecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migotka Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.12, 20:48 Na pewno jesteś bardzo wrażliwą i dobrą osobą, Moniko. To wielkie zalety, które jednak jednocześnie zobowiązują. Tak samo z wiarą - im jest większa - tym większe stawia wymagania. Ten wymóg pracy nad sobą nie jest narzucony, lecz naturalny i dobrowolny, a więc nigdy nie jest ponad miarę i siły. Przeciwnie - wyparcie się i odrzucenie swojej ścieżki przeznaczenia powoduje wzmagający się niepokój, frustrację i poczucie winy; czasem nawet nieuświadomione co do swej przyczyny. Wiara i związane z nią obrzędy nie muszą być zawsze i dla każdego szczególnie atrakcyjne, ciekawe i wesołe, bo i nie taki jest ich nadrzędny cel i przeznaczenie - ich znaczenie zawiera się bowiem w zupełnie innym wymiarze - są także bardzo potrzebne i pomocne ludziom - a dla niektórych, i w niektórych sytuacjach są wręcz niezbędne. Myślę, że najbardziej mogłabyś pomóc swoim bliskim zmarłym i jednocześnie sobie właśnie uczestnicząc we Mszy Świętej i przystępując do Komunii Świętej w ich intencji. Oni nie mogą już tego dla siebie uczynić. Budowanie i kultywowanie wiary w oderwaniu od Kościoła i Sakramentów Świętych jest niewłaściwe a nawet może być niebezpieczne. Absolutnie nie oceniam Ciebie, ani nikogo innego, bo nie jest to moją rolą i naprawdę mi do tego daleko. Z zainteresowaniem przeczytałam Twój wpis, i postanowiłam po prostu spróbować odpowiedzieć Ci - jak widzę sytuację, którą przedstawiłaś. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aneta Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.dhcp-docsis.net.tomkow.pl 18.09.12, 10:23 Witam Wszystkich,chciałabym opowiedzieć moją historię,w 1999 r. zmarł mój dziadek,moi rodzice zdecydowali żebym była z babcią chociaż parę dni by nie była sama,przed pogrzebem spałam u dziadka w pokoju,przyśnił mi się w nocy że mam zejść z jego łóżka bo on się dusi(mój dziadek chorował na astmę) bardzo przestraszył mnie ten sen,drugiej nocy obudziłam się i był w pokoju radio budzik nie był ustawiony żaden alarm i nagle zaczęło grać głośno radio tak się bałam że schowałam się pod kołdrę,po ok 5 minutach samo się wyłączyło,co jest dziwne bo gdy włączy się alarm trzeba wstać i samemu wyłączyć,moja babcia spała w pokoju obok i mówiła nie nie śpi po nocach i żadnej muzyki nie słyszała,minęło od śmierci dziadka 13 lat a nie było tygodnia by mi się nie przyśnił i za każdym razem sen był w jego mieszkaniu,i zawsze mnie straszył,śmiał się ze mnie i przeważnie dusił,w ostatnim śnie chciał wrzucić mnie do pieca,nie wiem dlaczego to robił miałam z nim dobry kontakt,często go odwiedzałam,zmarł w szpitalu,modliłam się codziennie za jego duszę,chodziłam na cmentarz,w końcu postanowiłam zamówić Msze Św.odkąd to zrobiłam przyśniło mi się znowu że jestem w jego domu,ale już się nie bałam,ale dziadka już tam nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina567 Re: Czy zmarli mowia do nas? 10.07.12, 07:20 Moj byly chlopak zginal w wypadku samochodowym. Pare lat temu, ale ja dopiero teraz sie dowiedzialam... Juz prawie od tygodnia jestem w szoku, mysle o nim, znalazlam jego zdjecia... Byl wspanialym czlowiekiem, rozstalsmy sie z wielu powodow, w tym kilku niezaleznych. Byl tez czas kiedy tracilam wiare w jego milosc, wydawalo mi sie,ze jestem wylacznie obiektem pozadania i nie bylam w stanie tego w zaden sposob zweryfikowac :/ Dlugo po rozstaniu, a pare miesiecy przed jego smiercia spotkalismy sie. Badal grunt,czy moze bym do niego wrocila, ale ja wolalam byc sama. Teraz wiele rzeczy mnie nurtuje, przypomnialam sobie jego, wszystkie piekne chwile i poczulam przerazliwa tesknote... Nie moge przestac o nim myslec, chcialabym go o pare rzeczy spytac, jestem zla, ze do mnie nie przyszedl, nie dal znaku... Teraz, po latach dowiaduje sie o jego wypadku i tak bardzo chcialabym, zeby mi sie przysnil. Boje sie nadprzyrodzonych rzeczy, ale tak bardzo chce sie z nim skontaktowac, ze placze i prosze, zeby mnie odwiedzil we snie. Zebym chociaz mogla go zobaczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.12, 13:06 ja straciłam tate w wieku 13lat i pżesto sałam sie nerwowa mój tata zmarł w hospicjum zmarł na raka trzustki z błendu lekarza snił mi sie i pytał mi sie czy jem a ja mowie że tak a on napewno i znikł i jakis glos nieznałam tego głosu i powiedzial ze wruci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.12, 13:14 ja straciłam tate w wieku 13lat i pżesto sałam sie nerwowa mój tata zmarł w hospicjum zmarł na raka trzustki z błendu lekarza snił mi sie i pytał mi sie czy jem a ja mowie że tak a on napewno i znikł i jakis glos nieznałam tego głosu i powiedzial ze wruci bylam u niego w szpitalu widziałam go strasznie chudego niemógl jesc i pic to był dzien zanim umarł mama zabrała mnie do domu i była u mnie siostra i chlusneła mi krew z nosa i powiedzialam siotrze że tatuś umiera nie zapomne tego widoku jak był wychudzony zdarzyłam go tylko pocalować w policzek i musałam wyjść bo niechciałam żeby widział że płacze i nie zdorzyłam powiedzieć że go kocham Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANA Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: 185.5.217.* 03.02.13, 13:06 Oczywiście że nasi ukochani odchodząc dają nam znaki.Nawet w trójcy świętej mówisz... w imię OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO,a każdy z nas ma przecież duszę nieśmiertelną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krysia Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.13, 21:38 też tracę wiarę po śmierci mojego ojca. Miałam jednak taki piękny sen chociaż nie myślałam wtedy o ojcu. Byłam w szpitalu i miałam mieć na następny dzień koronografię. Niby nic strasznego ale bałam się. We śnie jechałam szpitalną windą a ojciec stał tam. Nic nie mówił ale był w windzie, ubrany w niebieską koszulę w której najczęściej lubił chodzić, w średnim wieku. Byłam bardzo szczęśliwa, i chcę wierzyć że czuwa nade mną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Czy zmarli mowia do nas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.13, 19:27 Witam wszystkich.W styczniu tego roku zmarł mój tato rak trzustki.Po zdiagnozowaniu choroby przeżył tylko rok.Pomimo wiedzy o tej chorobie,że postępuje i nie ma żadnych szans na wyzdrowienie nie byłam przygotowana zupełnie na ten dzień który nastąpił 12,01.Ostatnia noc taty była bardzo niespokojna wiec zaglądałam do niego co jakiś czas ,miał problemy z mówieniem ale kiedy mnie zauważył powiedział do mnie głośno i wyraźnie.Wstawał jakby chciał gdzieś pójść ,przykryłam jego wychudzone nogi kołdra żeby nie zmarzł i stało się to o czym nie przestaje myśleć o dziś podał mi dwa razy rękę jakby wiedział że odchodzi( ja to sobie teraz rak tłumaczę)Bardzo zależało mi na tym żeby przyszedł do mnie w śnie ,zrobił to wyglądał bardzo dobrze jak z przed choroby ,ale słowa do mnie nie powiedział .Bardzo mi go brakuje każdego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henryk czy zmarli mowia do nas IP: *.superkabel.de 21.12.13, 11:35 mieszkam juz 25 lat w niemczech 5 lat temu zmarl mi w POLSCE UKOCHANY BRAT bylem na pogrzebie plakalem przezywalem bardzo gdy zegnalem siem z nim w kosciele kladonc jemu renke na piersi muwionc mu do zobaczenia BRACIE czulem to ze jego niema w jego ciele ze zegnam sie tylko ze zwlokami po przyjzdzie do niemiec po trzch dniach okolo 12 w nocy majonc pul otwarte oczy patrzonce w strone okna od strony ogrodu przes zamkniente okno wszedl muj brad usiadl przymie na luszku i pocalowal mie pozegnal sie zemnom mialem dalej troche otwaete oczy brat wyszed przez zankniete okno tak jak wszedl popatczyl namie z usniechem widzialem ten simiech dlatego bo przy noim ogrudtku stoi latarnia i oswietla calom sypialnie BRAT calujonc mie w usta mial bardzo zimne wargi wrencz lodowate gdy znikl z moich oczu dotykalen moje wargi byly goronce teraz wiem to blo prawdziwe pozegnanie mojego KOCHANEGO BRATA zemnom jak pisze to co mi sie wydazylo to placze wienc kochajmy sie za zycia !!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Selena Zmarli mówią do nas , dają znaki IP: *.173.31.193.tesatnet.pl 23.02.14, 18:52 Witam wszystkich, w sierpniu ub.roku straciłam w wypadku samochodowym moją jedyną ukochaną córeczkę,jest mi bardzo cięzko bo tak za nia tęsknię,nie ma dnia żebym nie płakała miała tylko 21 lat.Byłysmy bardzo związane emocjonalnie ze sobą.Bardzo chciałam zeby mi się przysniła, czekałam na to do 5 go pażdziernika, kiedy będąc na wyjeżdzie w Puszczy lezała na łózku i powiedziała/;mamuś przyszłam się przytulić", mąż przebudził się w nocy widział jak stałam przy łóżku, nie wiem czy to był sen czy jawa.Druga dziwna rzeczą było to że jak właczyłam komputer ustawiła mi na pulpicie swoje zdjęcie, na którym jest uśmiechnieta,miałam wtedy bardzo ciężkie dni.Wierzę,że ona jest blisko nas, ale tak bardzo nam jej brakuje.Przydarzyło się jeszcze coś dziwnego, moja kolezanka która jest bioenegoterapeutką nie zawodowo powiedziała mi niedawno,ze jak była u nas to moja twarz zmieniała się na przemian z moja córką.Nie boję się czytałam,że osobowości dusz mogą przyczepić sie do człowieka.Podzieliłam się Wami moimi doznaniami, wiem,że jest duzo tragedii wokół nas, ale tragedię zrozumie ten kto jej doswiadcza zrozumie jak to boli.Moja córeczka wygrała bilety na koncert w internecie, była szczęsliwa pojechała samochodem ze swoim kochanym chłopakiem i juz nie wróciła.Wypadek spowodował jego brat holując zapsuty samochód który wd rodze powrotnej sie popsuł.Wszyscy przezyli tylko ona nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elena czy zmarli mowia do nas IP: *.static.korbank.pl 13.08.14, 21:52 Pamiętam jak straciłam mego dziadka, zmarł w urodziny mojego taty, kiedy byłam razem z mamą w domu to coś przeczuwałyśmy i miałyśmy rację , jeśli chodzi o mnie to rozmawiam czasami z moim dziadkiem na głos, lecz pewnego dnia zobaczyłam chmurę w kształcie dziadka który się uśmiechał do mnie i był smutny tylko nie wiem czemu, dziadek był dla mnie dobry czasami jeździłam na wycieczki, a czasami łowiłam ryby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Babcia umarla i mi pomaga. Dziekuje Babciu:) IP: *.play-internet.pl 06.08.15, 10:17 Mi pomaga moja babcia ktora rok temu umarla. Przed Świetami Bozego Narodzenia stal sie cud zobaczylam ja na niebie . Od tej pory wskazuje mi droge, ochrania przed zlymi ludzmi no i dzieki niej wszystko widze. Wystarczy ze spojrze w czyjes oczy i wiem jakie plany ma ktos wobec mnie. Czesto rozmawiam z moja Babcia (ostatnio moja babcia mi powiedziala ze w okol mnie jest duzo zlych ludzi i ze nic mi sie nie stanie bo jesli ktos mnie dotknie jednym palcem ona zesle ogromne nieszczescie na ta osobe). Dzieki niej czuje sie ze jestem nietykalna i mimo trudnosci w zyciu bardzo szczesliwa. Dziekuje Ci Babciu ze troszczysz sie o mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
edy5512 Re: Czy zmarli mowia do nas? 29.06.16, 03:36 Kilka dni temu przez dwa dni nie moglam spac, cos mnie nie pokoilo. Az pewnej nocy uslyszalam pukanie do moich drzwi. Otwozylam oczy i ujzalam meza mojej kuzynki, ktory zmarl 8 lat temu. Do okola niego bylo jasne swiatlo. Nic nie mowil tylko stal obok mojego lozka I patrzyl. Moje serce bilo bardzo mocno, rece mi sie trzesly, a w glowie mialam pustke. Siegnelam po komorke zeby odwietlic pokoj, ale katem oka nadal go widzialam. Odwrocilam glowe I Juz go nie bylo. Zapalilam swiatlo I siedzialam na lozku od 1 do 6 rano. To nie byl sen ja widzialam ducha. Caly czas zastanawiam sie co to mialo oznaczac. Jakie jest tego przeslanie? Nadal szukam odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
e-sklep Re: Czy zmarli mowia do nas? 05.08.16, 21:43 a nawiązałaś kontakt z kuzynką, czasami zmarli odwiedzają bliskich bo się martwią ( może kuzynka ma jakieś problemy?) Odpowiedz Link Zgłoś