dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gorzej??

08.04.08, 20:43
mówią, że czas leczy rany.. nie moje.. jest tylko gorzej i gorzej.. im więcej
czasu mija, tym bardziej mi Jej brakuje, tym bardziej za Nią tęsknię, tym
bardziej bez sensu wydaje mi się żyć dalej - bez Niej!!! Tego sie nie da
wytrzymać, Mamy nie ma już 11 miesięcy, a do mnie to wciąż nie dotarło.. Tak
często, gdy coś się zdarzy, chce do Niej pobiec, zadzwonić, jak to boli..Nie
chce słuchac, 'ze powinnam sie juz wziąść w garść', nic mi nie daje ukojenia,
ja ciąglę czuję Jej zapach, słyszę Jej słowa, widzę Jej oczy.. Brakuje mi Jej
miłości, bez Niej jestem taka słaba.. Ja juz nie mam siły na to wszystko, tak
bym sie chciała do niej przytulić!!! To takie niesprawiedliwe!!! z dnia na
dzien, z miesiąca na miesiąc, sypie się po kawałeczku.
    • osmiorniczka030 Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 09.04.08, 00:11
      To wszystko dlatego, ze tak bardzo kochamy, z kazdym dniem coraz
      bardziej tesknimy i nie zapominamy. W dodatku nasze wspaniale
      otoczenie nie pomaga nam. Oni juz dawno zapomnieli. Bylo, minelo,
      rozdzial zamkniety. Kaza wziac sie w garsc, "zaczac nowe zycie"
      zapomniec, jakby oni nigdy nie istnieli. Nie szanuja tego, ze ktos
      moze nie chciec oderwac sie od przeszlosci, ze czyjas milosc
      silniejsza jest, niz grob i mijajacy czas.

      Moj Tata zmarl dopiero 3 miesiace temu. Ja juz usycham z tesknoty.
      Nie wiem, co to bedzie dalej. Mojej rany czas takze nigdy nie
      zaleczy.

      Pozdrawiam.
    • sonja12 Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 10.04.08, 13:15
      Witaj, doskonale wiem o czym piszesz. Mojej mamy nie ma już 13
      miesięcy, i tak bardzo za Nią tęsknię. To prawda,że im więcej czasu
      upływa tym gorzej.Tak czasami chciałabym się wgadać, pożalić, czy
      porozmawiać z mamą, a tu nie ma z kim. Jest taka pustka , straszna
      pustka i straszna tęsknota. Ja staram się wypełnić każdy dzien
      pracą, ostatnio pracuję dużo w ogrodzie , ulubionym miejscu mamy i
      moim. Staram się czymś zająć, ale jak sama wiesz są takie dni, że
      łzy z oczu same lecą, serce pęka z bólu.Ja byłam bardzo zżyta z
      mamą, zawsze we dwie, a teraz sama , nie potrafię tego zrozumieć,
      mam żal do boga , że zabrał mi mamę. Dlaczego tyle pijaków zyje i
      nic im nie jest,.... ale to pytanie bez odpowiedzi. A najgorsze jest
      to,że mama nie śniła mi się tak jakbym chciała, to są brzydkie sny,
      jak mama była chora,a tak bym chciała ,żeby mi powiedzaiła jak Jej
      jest.Tego nikt nie zrozumie, kto nie doświadczył tego. Nie ma
      sprawiedliwośi w życiu. Jak wize jak inni ida z mama to strasynie im
      tego zazdroszcze.
      • osmiorniczka030 Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 11.04.08, 00:46
        Czesc

        Kupilam ostatnio fajna ksiazke, ktora polecam Wam ku
        pokrzepieniu: "Pozdrowienia z niebios".
        www.dobreksiazki.pl/b5519-pozdrowienia-z-niebios-nowe-badania-nad-zyciem-po-smierci.htm

        Pozdrawiam.
      • mayoovka Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 11.04.08, 18:05
        chociaż tyle, że ktoś mnie rozumie.. Chociaż nikomu nie życzę wiedziec, jak to jest. Chociaz chciałabym, zeby jak najmniej osób rozumiało ten ból.. Te sny są rzeczywiście najgorsze, tego sie nie da opisać, zdarzają się takie noce, że śnię MINUTA PO MINUCIE jak mi umiera na rękach, ciągle od nowa. Albo mówi mi coś, albo robi, albo wygląda jakoś.. okropnie. Ja po takim śnie jestem posypana na kawałki, całą mnie telepie, czasem pije kawę w środku nocy, żeby tylko nie dośnić tego snu.. I jak tu wstać rano i normalnie funkcjonować? nawet jeśli wszyscy widzą, że ledwo wyrabiam, na pytanie 'co ci dzisiaj?' i moją odpowiedz 'miałam masakryczne sny w nocy', najczesciej słysze 'ale juz sie obudzilas przeciez'.. Moja siostra mi tłumaczy, że to nie Mama przychodzi do mnie w nocy, że napewno by mnie tak nie torturowała, że to wytwory mojej wyobraźni.. Ja nie wiem, te sny sa potworne. Mam ochote od rana się upić albo nażrec relanium! Probuje czyms czas zapchac, zajęć mam od groma, moze dlatego te sny - w dzien to spycham, w nocy wraca.. Tylko czasem mam sny w miare normalne, wtedy sie ciesze, ze chociaz w snach ją widze.. I jeszcze bardziej tęsknie. I wtedy najchetniej bym sie nie obudziła. I tez ciezko pojsc do pracy czy na studia.. Ogrodu nie mam, ale pewnie to dobry pomysł. Ciesze sie, ze Ci to pomaga- przynajmniej na tyle, na ile.. Z tymi pijakami i bandytami tez mam tak samo, szlag mnie trafia, że oni żyją, a Moja Mama, taki ANIOŁ.. Ehh, znowu sie zaraz posypie.. Trzymaj sie Sonju, życzę Ci najpiękniejszych snów!
        • anula36 Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 11.04.08, 18:37
          tez mysle ze sny produkuje Twoja wyobraznia, musi byc w Tobie w zwiazku ze smiercia mamy cos co sprawia ze ten proces zaloby ktory wiekszosci osieroconym pozwala wyciszyc sie i wspominac osobe zmarla z miloscia i bez leku, u Ciebie sie gdzies zakrecil i raczej takie srodki dorazne jak "żajmowanie czasu" czyli de facto spychanie wlasnych uczuc na 2 plan nie zadzialaja i bez rozmowy ze specjalista sie nie obejdzie, a tylko bedziesz sie coraz bardziej pograzac w tych lekach ktore przezywasz teraz.
          • esmeralda_pl Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 16.04.08, 21:48
            mój Tata zmarł 10,5 roku temu - miałam wtedy 19 lat. Myślcie, że się
            z tym pogodziłam? To nie tak, że pytam: dlaczego?...Często o Nim
            myślę, często rozmawiamy o Nim z Mamą, opowiadam o Nim różne
            anegdodki moim przyjaciołom. Niektórzy czują się zakłopotani...
            • mayoovka Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 17.04.08, 21:29
              moze po 10 latach też nie będę się siebie pytać dlaczego? dlaczego ona? dlaczego
              mnie? moze to jakoś oswoję.. w tej chwili nie dociera to jeszcze do mnie. moze
              to jakiś klasyczny okres zaprzeczania i niedowierzania, nie wiem. jakos nie
              umiem sobie wyobrazic i nawet nie wiem czy chce, zeby to sie zagoiło, żeby to
              nie bolało.. narazie czuje po prostu permanentną pustkę.
              • annmaria Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 18.04.08, 08:20
                Taty nie ma juz osiem miesiecy. Jest dokladnie tak jak piszesz. Najpierw byla
                straszna rozpacz. Ale i niedowierzanie. Emocje byly tak silne ze paralizowaly
                miesnie. Teraz bol jest tepy czyli boli caly czas i coraz bardziej. Bol jest
                swiadomy do....bolu. Szok minal i wiesz juz wszystko. Boisz sie zapomniec
                szczegoly drobiazgi boisz sie zapomniec zapach i glos. A zapach z ubran
                wywietrzal posciel wyprana lezy w szafie. Zmienila sie pora roku i za oknem z
                Jego pokoju widac co innego. Zostalam sierota. Wiesz ze juz nie przutulisz sie
                jak male skrzywdzone dziecko. Wiesz ze swiat nie ma tyle tolerancji na Ciebie co
                Rodzice. Wiesz tez ze zapomnialas powiedziec to czy tamto. Trudno zyc wiem bo
                zmagam sie z myslami kazdego dnia i wszystko co wiem wiem racjonalnie nie
                przynosi mi zadnego pocieszenia. A
                • gaja2856 Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 18.04.08, 19:47
                  Wiem doskonale co czujesz mojej mmy nie ma ze mna pół roku a ja cały
                  czas czekam kiedy wejdzie do domu, kiedy zadzwoni ba nawet czekam
                  kiedy na mnie nakrzyczy (tak bardzo bym tehgo chciała)
                  Niby wiem co stało, wiem ze nie cierpi na cmentarzu jestem minimum
                  raz w tygodniu a jednak nie wierze nie wierze w to wszystkoco się
                  stało
                • mayoovka Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 20.04.08, 18:35
                  tego właśnie się boję, że zapomnę, ze coś mi umknie, ze za 10 lat nie będe tak doskonale pamiętać tych gestów, mimiki, tych najdrobniejszych szczegółów.. Chciałabym to nagrac jakos w głowie i odtwarzac, odtwarzac, odtwarzac.. Pokazać kiedyś dzieciom. Jak ja im to wszystko kiedyś opowiem, jak im oddam to, czego nie zaznały - TAKIEJ BABCI??? czasem poczuje na ulicy te perfumy, usłysze podobny śmiech, znajomą sylwetkę - ścina mnie z nóg, znów się sypię, jeszcze bardziej za tym tęsknię.. POkój Mamy został tak, jak stał, tak samo jak buty w przedpokoju, szczoteczka w łazience - nie umiem tego.. sprzątnąć, usunąć, więc żyjemy tak, jakby wciąż tam mieszkała.. Wiem, ze to paranoja, wiem ze to mi nie ułatwia, ale nikt z nas nie umie nic z tym zrobić. Ja nawet numeru nie wykasowałam z telefonu, czytam te smsy, listy, maile i tesknie jeszcze bardziej. Wczoraj minelo 11 miesiecy, bylam na cmentarzu, przysiegam, wciąż nie wierze. Chcialam wrocic do domu i opowiedziec jej o wiewiorkach, ktore ganiają się po tym cmentarzu.. Czy ja juz zwariowalam?
                  • annmaria Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 20.04.08, 21:28
                    Nie wiem moze i Tobie sie to przyda. Ja pisze listy do Taty. Staram sie mowic do
                    niego o tym co teraz ale i przypominam sobie rozne rzeczy z czasu kiedy byl
                    tutaj z nami. Mam nadzieje ze przez to wlasnie nic nie umknie. Kiedy jak zapomne
                    przeczytam po prostu. Ostatnie dni koszmarne. Kiedy myslalam o Nim widzialam Go
                    jeszcze z przed choroby. Teraz nie wiem dlaczego widze jak film w kolko to
                    straszne umieranie ostatni oddech... rycze w autobusie sklepie. Gdzie jestes
                    Tato? Gdzie jestes? Bez odpowiedzi. I az mnie sciska kiedy pomysle ze za
                    teczowym mostem jest nicosc. Boze jakie to trudne. Jak dac sobie rade? Nie wiem
                    moze swiksowalam. Ale tak strasznie tesknie tak strasznie...
                    • osmiorniczka030 Do: annmaria 20.04.08, 21:57
                      Czesc

                      Przeczytaj ksiazke "Pozdrowienia z niebios". Polecam. Dodaje nadziei.

                      Pozdrawiam.
                    • mayoovka Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 21.04.08, 13:57
                      myślałam o pisaniu listów.. ale nie wychodzą, nie umiem zawrzec tam tego, co bym
                      chciała, bo tego się nie da opisać słowami. zaczynam wyć i tyle z pisania wychodzi.
                      tez bym chciala pamiętac Mame z okresu, gdy byla zdrowa, wspaniała, kochana i
                      nie cierpiała. Niestety, jak jakies natręctwo wracaja do mnie ostatnie chwile,
                      śni mi się to, mam to przed oczami. Im bardziej wypieram, tym bardziej wraca.
                      Wiem, ze to nie ONA daje mi znaki, bo za bardzo mnie kochała i nigdy by mnie tak
                      nie doświadczała. To tylko mój chory umysł nadaje takie paranoje.. znow mi sie
                      snilo, ze lezala taka chorenka i mowila mi 'zrob sobie badania kości'. ja juz
                      chyba zwariowalam, mam pojsc do lekarza i powiedziec, ze nieżyjąca Mama mi
                      kazała??? jak nie pojde, bede sie nakręcać.. p a r a n o j a
                  • osmiorniczka030 Re: dlaczego im więcej czasu upływa, tym jest gor 20.04.08, 21:54
                    Czesc

                    Ja tez sie boje zapomniec, tego, co mowil moj Tatus, tego, jak sie
                    zachowywal, tego, co mial w zwyczaju robic. Dlatego tez zaczelam
                    notowac jego powiedzenia, to, jak nas wszystkich nazywal oraz
                    wszystkie szczegoly, zwyczaje. Wiem, jak ludzka pamiec jest zawodna,
                    a szczegolnie moja.

                    Podobnie, jak annmaria ja takze pisze listy do Taty. Chowam je w
                    jego pokoju. Oczywiscie, jak to zwykle ja - w nadziei, ze kiedys je
                    przeczyta i ze w jakis sposob odpowie mi na zawarte w nich pytania.
                    Tam sie wyplakuje, mowie wszystko, co mnie boli.

                    Ja tez nie umialam zabrac sie za porzadkowanie pokoju Taty. Moim
                    motorem do dzialania byla jednak chec wyrzucenia stamtad
                    jego "cierpienia". Kiedy po smierci Tatusia wchodzilam do jego
                    pokoju, mialam wrazenie, ze wszystko tam przesiakniete jest jego
                    wielkim cierpieniem. Ubrania rozdalam bezdomnym. Zostawilam sobie
                    jednak kilka takich, z ktorymi najbardziej byl zwiazany i ktore
                    nadal nim pachna. Wyobrazam tez sobie, ze on nadal, choc teraz jako
                    duszek, mieszka w tym pokoju i urzadzilam mu najpiekniejszy i
                    najbardziej kolorowy pokoik. Inaczej nie bylabym w stanie tam
                    wchodzic.

                    Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja