umierający-jak się zchować?

21.04.08, 15:57
Ostatnio była prowadzona kampania społeczna na temat godnego
umierania, obecności bliskich osób itp. Mam pytanie ,bo ta sprawa
zaczyna mnie dotykać. Otóz mam babcię w ciężkim stanie w szpitalu
(lekarze nie wróża dobrze) Kiedy przyszłam na 1 odwiedziny po
odzyskaniu przez nią przytomności z trudem powstrzymywałam przy niej
łzy. Wyglądała tak słabo... Chciałam się do niej przytulić ale
wiedziałam ,że jeśli to zrobię wpadnę w histerię. Nie wiem czy dla
cięzko chorej osoby byłby to podnoszący na duchu widok. Tak bardzo
chciałabym byc z nią cały czas być może nawet w czasie jej ostatnich
chwil ale czy dla umierającej osoby widok zalanej łazami wnuczki
byłby do zniesienia? Jak się zachować?
... Myslałm,ze będzie lżej...
    • osmiorniczka030 Re: umierający-jak się zchować? 22.04.08, 17:09
      Czesc

      Przykro mi, ze Ciebie tez to spotyka. Czekaja Cie teraz bardzo
      trudne decyzje. Nie potrafie Ci doradzic, co powinnas zrobic. Kazda
      decyzja, jaka podejmiesz ma niestety swoje dobre i zle strony. Ja Ci
      tylko pokaze te strony.

      Osobiscie uwazam, ze nie mozna choremu odbierac nadziei. Przede
      wszystkim samemu nie mozna jej tracic. Trzeba walczyc do konca.
      Oczywiscie kazda sytuacja jest inna, ale w naszym przypadku
      kilkakrotnie zdarzalo sie, ze lekarze nie dawali juz szans, a potem
      sie poprawialo i Tatus zyl pare lat.

      Przy ostatnim kryzysie zalalam sie lzami i ucieklam ze szpitala. Nie
      podeszlam do Taty sie pozegnac. Po prostu nie umialam mu sie w takim
      stanie pokazac. Nie chcialam, zeby z mojej twarzy wyczytal, co go
      czeka. A to akurat potrafil. I choc wiem, ze drugi raz w takiej
      sytuacji postapilabym podobnie, to wiem, jak to potem boli, gdy sie
      nie jest z ta osoba do samego konca, gdy sie jej nie trzyma za
      reke...

      Najlepiej by bylo, gdyby Ci sie jednak udalo pozegnac bez lez...

      Zycze Ci wlasciwych decyzji. Badz dzielna.

      Pozdrawiam.
    • wiku77 Re: umierający-jak się zchować? 23.04.08, 14:43
      Moja najukochańsza babcia odeszła 2 miesiace temu, byam z nią przez
      ostatnie 2 tygodnie jej życia, nie było łatwo.Jestem pewna że
      wiedziała że odchodzi przytulałam sie do niej smiałam i pakałam,
      wspominałam nasze wspólne chwile, nie wiem czy zawsze babcia
      wiedziała o czym mówie bo niestety nie było z nią dobrego kontaktu,
      myśle że tak łapała mnie za reke i przytulała i całowała żegnala.To
      tak strasznie bolało wtedy jak była z nami i boli teraz.Nistety
      odeszła a mnie nie było przy niej miałyśmy sie spotkać za 40 minut
      nie zdążyłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111 a chciałam byc przy niej
      jak bedzie odchodzić trzymać ją za rekę.Zasneła tak jak zawsze
      chciała, prosiła o taką smierć.Dziekuje Bogu że dał mi możliwość
      bycia z babcia przez 2 tygodnie, ostatnie tygodnie.
      To prawda trzeba być bardzo silnym w tym momencie ja nie wiem jak
      udało mi sie to wszystko przetrwać, było warto bo byłam z moja
      kochana babcia.
      • ebszek Re: umierający-jak się zchować? 25.04.08, 21:01
        Ja bylam z moim tata przez trzynascie dni zanim zmarl. Bylam
        przygotowana do jego smierci, mial raka mozgu. Szesc miesiecy
        walczyl z rakiem. Moj tata mial bardzo pozytywne podejscie do zycia
        i wiem ze nie chcial abym plakala. Mieszkam daleko, gdy pojechalam
        do polski moj tata byl bardzo chory. Gdy go zobaczylam rozplakalm
        sie, bo choroba bardzo go zmienila. A on powiedzial tylko przestan.
        Przestalam, po dziesieciu dniach zmarl. Wszyscy mowia ze czekal na
        mnie aby umrzec. Opekowalam sie nim i nawet jak mowili ze tata ma
        mozg zaatakowany przez chorobe i nie rozumie to ja traktowalam go
        jak zawsze. Bo co mozna powiedziec na to ze jak juz musial
        korzystac z pieluch, bo nie kotrolowal moczu, sciagal je. Ja mu
        powiedzialam zeby tego nie robil, bo to jest wygodne i dla niego i
        dla nas i nigdy nie mowilam ze ma pieluche tylko takie inne majtki.
        Smierc jest naturalnym koncem zycia i musimy byc do niej
        przygotowani szczegolenie gdy sa to starsze osoby. Nalezy traktowac
        je tak jak zawsze, nie plakac przy nich, zachowywac sie jak zawsze.
        jest to cizkie ale mozliwe.
        • moreno68 Re: umierający-jak się zchować? 01.05.08, 23:33
          A ja nie zgodzę się z takim zachowywaniem się ,jak zawsze,,bo to nie
          jest sytuacja jak zawsze..i już się z tą osobą nie powtórzy.Moja
          Mama zmarła na raka, w chwili smierci trzymałam jąza rękę a ona
          wiedziała ,że umiera...Zachowujmy się naturalnie do stanu naszych
          emocji i nie wstydżmy się ich okazywać.Jeżeli ktoś odczuwa ,że
          wykonywanie normalnych czynności jest ok i tego chcą dwie strony..to
          to rozumiem.Ale bywa też potrzeba drugiej osoby mówienia o swoich
          uczuciach , w tym o smierci też i nie uważam,że trzeba od takich
          rozmów uciekać.Czy pocieszać wszystko będzie dobrze,,, itp.Nie w
          każdej sytuacji ukrywanie własnych uczuć jest najlepsze, bo dlaczego
          takie uczucia mamy ukrywać przed najbliższą nam osobą.Nie w każdej
          sytuacji trzeba być dzielnym i nie zawsze optymistą,
    • kimmie_baby Re: umierający-jak się zchować? 03.05.08, 06:45
      jak to Twoja Babcia to już chyba spędziłaś z Nią trochę czasu a
      teraz może Ona by chciała mieć trochę spokoju.

      lekarze to chyba leczą w tym szpitalu czy też tam są przytulania i
      wróżby?
      • ebszek Re: umierający-jak się zchować? 06.05.08, 13:33
        Mysle ze to zalezy od czlowieka. Moj tata raczej byl czlowiekiem
        zamknietym w sobie i kazdy wybuch uczuc, wprawial go w
        zaklopotanie.Tak jak pisalam wczesniej gdy Go zobaczylam po jakims
        czasie chorego i tak zmienionego zaczelam plakac a on tylko mowil
        przestan, przestan i odsuwal sie gdy chcialam go przytulic. Znamy
        swoje bliskie osoby i powinnismy wiedziec co dla nich jest
        najlepsze, w danym momencie.
        • anula36 Re: umierający-jak się zchować? 07.05.08, 10:45
          Znamy
          swoje bliskie osoby i powinnismy wiedziec co dla nich jest
          najlepsze, w danym momencie.

          Bardzo madrze powiedziane - nie ma uniwersalnej recepty jak towarzyszyc umierajacemu - warto zawierzyc intuicji.
    • awahandziuk Re: umierający-jak się zchować? 15.07.08, 23:31
      Nie płacz przy Babci.To napewno Jej nie pomoże.Śmierć jest wpisana w
      nasze życie i przez to jest zjawiskiem NATURALNYM tak samo jak
      narodzenie sie nowego życia. Wiem,że smutno nam rozstawac się z
      kochana osobą,ale tak już jest. Wszystko co się zaczyna, musi się
      kiedyś skończyć.Trzeba tylko starać się aby to przejście na drugą
      stronę uczynić spokojnym i godnym. Zachowuj się naturalnie i powiedz
      Babci,że bardzo Ją kochasz.To będzie dla Niej bardzo ważne i piękne.
      • anuska25 a jak pomóc w ostatnich chwilach? 09.09.08, 16:16
        Moja mama zapadła w śpiączkę.Długo by tu pisać o jej chorobie,
        cierpieniu...o przejsciach ze służbą zdrowia.Ale chce, żeby godnie
        umarła a lekarze z hospicjum domowego fundują jej prawdziwą gehennę.
        Mam pytanie: jak jej pomóc???Ma 3 plastry Durogestic i wczoraj
        daliśmy jej cały Sevredol i po nim własnie najpierw była ze 3 godziny
        pobudzona: krzyczała, błagała nas o pomoc a teraz
        jęczy...przeraźliwie. Wezwalam pogotowie a oni powiedzieli, że nie
        mają nic, co by jej pomogło bo i tak bierze najsilniejsze dawki
        znieczulaczy.
        Pocieszcie, że można jej pomóc....umrzeć :(((((((((((
        • karnivora Re: a jak pomóc w ostatnich chwilach? 09.09.08, 16:44
          Spróbuj z neuropsychiatrą. Jak była śpiączka znaczy siada
          układ nerwowy (coś z mózgiem?) i wtedy krzyk i błagania
          to mogą być nie z bólu, tylko jako objaw psychotyczny,
          czy coś podobnego
          Jeżeli tak, to wysokie dawki p-bólowych nie tylko nie pomogą
          ale mogą też to nakręcać. Szybko konsultuj z jakimś psycho-,
          neuroekspertem (nawet prywatnie)!!!!Byc może wogóle leki
          z innej grupy potrzebne (w opcji w kombinacji z p-bólowymi)
        • 999mamuska Re: a jak pomóc w ostatnich chwilach? 09.09.08, 21:59
          Nie znam się na tym,ale wiem,że kiedy przylepiono plaster mojej
          córce,zaczęła się dziwnie zachowywac,stała się
          nadpobudliwa.Nasilało się to z każdym dniem,zewałyśmy plastry i po
          dwóch dniach wróciła do normy.Niestety na krótko,bo bóle były coraz
          silniejsze i zaaplikowali jej morfinę.Gasła z dnia na dzień,zapadła
          w śpiączkę.Nie mam zaufania do tych bardzo silnych leków
          przeciwbólowych,mam wrażenie,że to one przyspieszyły śmierc mojego
          dziecka.Obserwuj i wyciągaj wnioski,nie zawsze lekarze mają rację.
          • karnivora Re: a jak pomóc w ostatnich chwilach? 09.09.08, 22:52
            Anuska25
            Umieranie to też życie. Najważniejszy najintymniejszy moment życia.
            Ważniejszy
            niż narodziny, ale nie trzeba (nie wolno!?) w umieraniu pomagać.
            Wystarczy nie
            przeszkadzać. Staraj się nadal ulżyć w cierpieniu i bądź swoim
            sercem przy mamie
            cały czas. Ciężko to emocjami i rozumem ogarnąć, ale spróbuj - nawet
            jeżeli nie
            wierzysz w Boga, zaryzykuj modlitwę, szczerze koncentrując się na
            jej odmawianiu.

            Pozdrawiam w swoim bólu

            PS. Np. (znajdziesz w necie) koronkę do Bożego Miłosierdzia. I
            potem zobacz.
            • anuska25 dziękuję za rady...ale mama dziś w nocy umarła :( 10.09.08, 15:20
              Ta śpiączka, z jękiem to była agonia.Dopiero wczoraj wieczorem
              lekarz, zabierający ją do hospicjum, o tym powiedział. Krzyczała noc
              wcześniej, bo po prostu umierała:((( Boże, daj mi sił, żeby to
              przezyć....
              • karnivora Re: dziękuję za rady...ale mama dziś w nocy umarł 10.09.08, 16:28
                Anuska25,

                Niech Bóg i Jego miłosierdzie będzie z Tobą w tej bolesnej,
                doczesnej rozłące i cierpieniu.
                I Niech Cię trzyma to, że miłość, odchodzenie, tym bardziej
                cierpienie
                nie są tylko po to, żeby dokopać......
                ......choć ta utrata tak boli.....
                Ale mama jest i będzie z Tobą też „stamtąd”.
                A siły to masz – nie poddawałaś się mimo że wiedziałaś, że przyszło
                Ci się zmierzyć z nieuchronnościa (i z tym, co po drodze...i
                wczoraj)

                Ściskam, również w cierpieniu
                • aaaggnieszka Re: dziękuję za rady...ale mama dziś w nocy umarł 12.09.08, 21:25
                  Bardzo wspólczuje. MOja Mamusia odeszla 10 lutego 08'. Boli....
                  Jestem sama mamą i wiem , ze gdy ja odejde, chcialabym by moje
                  dziecko nie rozpaczalo za mna bo to bolało by mnie najbardziej.
                  Łacze sie z Toba w bólu. Agnieszka
                  • anuska25 Re: dziękuję za rady...ale mama dziś w nocy umarł 18.10.08, 11:15
                    Minął miesiąc i zamiast polepszenia samopoczucia czuję się dużo
                    gorzej.Teraz chyba dociera, że jej naprawdę nie ma :( jak to znieść?
    • marzenka.online Re: umierający-jak się zchować? 24.11.08, 15:35
      Zastanawiam się, co ja by zrobiła w takiej sytuacji... Mój tatuś zmarł 1,5
      miesiąca temu w wieku 48 lat. Zmarł nagle, niespodziewanie, w całkowitej
      samotności, nikogo przy nim nie było... Jestem zła, że innym dane było pożegnać
      się z najukochańszą osobą, powiedzieć jak bardzo się kocha, przytulić. Mój tatuś
      umierał sam (nie nastąpiło to niestety natychmiast) i serce mi pęka z bólu, jak
      o tym pomyślę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja