Dodaj do ulubionych

Co możecie o nich powiedzieć?

15.05.08, 11:33
Moja mama była promienna, spokojna, mądra, trochę za dobra jak na
świat, w którym żyjemy... A Wy co chcecie powiedzieć o tych, którzy
odeszli?
Obserwuj wątek
    • osmiorniczka030 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 25.06.08, 11:53
      Czesc

      Moj Tata na co dzien byl wesolkiem. No i zawsze musial wszystko
      wiedziec: kto, co, gdzie, kiedy i z kim. Czul sie za nas wszystkich
      odpowiedzialny. A co najwazniejsze potrafil sluchac i madrze
      doradzic. To byla jedyna osoba, na ktora zawsze moglam liczyc i
      ktorej w pelni ufalam.

      Pozdrawiam.
    • m-i-l-v-a Re: Co możecie o nich powiedzieć? 25.06.08, 22:30
      Moja mama: wrażliwa, troskliwa, opiekuńcza, bagatelizująca własne problemy (w
      tym swoją poważną chorobę), przejmująca się ponad miarę naszymi kłopotami.

      Mój tato: tolerancyjny, bardzo ciepły, prosto , ale pięknie potrafił mówić o
      uczuciach, okazywać je, zawsze dawał poczucie bezpieczeństwa.

      Obydwoje bardzo kochani. Miałam wspaniałych rodziców.

      Dzięki za ten wątek kam.mar. Skłania do ciepłego pomyślenia o bliskich....
      przywołało nawet usmiech...
      • halas1961 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 25.06.08, 23:53
        moja corcia Agata odeszla 3 maja. Mialaby 4 czerwca 24 lata. Byla bardzo zdolna,
        bronilaby teraz prace magisterska. Rak ja pokonal. Byla pogodna, wesola, miala
        mnostwo planow na przyszlosc, zawsze mnie pocieszala i miala wspanialy dobry
        gust. Urzadzala pokoje w mieszkaniu, kupowala w ciuchbudach, a sprzedawala z
        duzym zyskiem na allegro. Miala piekne szroniebieskie oczy, blond wlosy,ladne
        uszy i rece, nie lubila obludy i plotek. Kochala koty i naszego psa
        Dragona,lubila bzy i tulipany. Kochala dobre perfumy, uwielbiala piec rozne nowe
        ciasta i gry w kurniku. I wiedziala(nie wiadomo skad) jeszcze przed choroba, ze
        odejdzie przed nami....
        • grazyna1965 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 26.06.08, 14:33
          Moja córcia Patrynia zginęła 3 lutego, 6 lutego, w dniu pogrzebu
          miała 23 urodziny. Była pogodna, pena życia, tak bardzo
          optymistycznie patrząca na zycie. Jej ulubione powiedzenie ,,muszę
          sie ogarnąć"...wszystkim to mówiła ,,ogarnij się", nawet mnie. Teraz
          mi tego potrzeba najbardziej, Jej wsparcia. Co mam powiedzieć? Była
          śliczna, szalenie inteligentna, tak bardzo lubiana, miała masę
          znajomych, z kazdym potrafiła tak szybko nawiązać kontakt.
          Organizowała koncerty / miała swoją firmę eventową/, studiowała,
          czytala dużo, a przy tym potrafiła się bawić. Nie mogła usiedzieć 5
          minut w domu. Zyła tak intensywnie, jakby musiala gonić czas.
          Mówiłam Jej, że żyje za szybko, zbyt intensywnie ale Ona mówiła, że
          musi to ,,wszystko ogarnąć". Tak jakby walczyła z czasem. Zginęła
          jadąc ze studiów, rozjechal Ją tir.Zginęła bezsensu, tak
          szybko...tak jak żyła. Miała 23 lata i nie wstydziła się
          mowić..,,mamuś, juz dwa dni mnie nie przytulałaś".Miala tyle planów
          na życie, pochylala się nad każdym człowiekiem, ktory potrzebował
          pomocy. Dawała wszystkim usmiech, energię, wsparcie. Nie rozumiem
          dlaczego musiała odejść..była moim jedynym dzieckiem, moim cudem.
          Byłam i jestem z Niej taka dumna, dziękuję Bogu, że obdarzyl mnie
          taką córką...tylko dlaczego pozwolił mi być szczęśliwą 23 lata?
          Łączę się w bólu i cierpieniu ze wszystkimi, którzy stracili
          bliskich.
        • waga_a Re: Co możecie o nich powiedzieć? 18.10.08, 12:35
          Piękny wątek! Niewiele osób tu się wpisuje, a można tutaj przecież powiedzieć
          dlaczego kochamy tych, którzy odeszli, dlaczego chcemy ocalić ich od zapomnienia..
          Mój Synek, cudowny chłopak, odnosił sukcesy w nauce i sporcie, ukończył trudne
          studia i planował ślub z ukochaną dziewczyną. To wszystko przekreśliła
          straszliwa choroba nowotworowa. Pomimo nadludzkiej walki, los mu nie dał żadnej
          szansy. Nigdy się nie skarżył, nawet jak strasznie cierpiał i wiedział, że umiera.
          Cały czas odbieram to jak okrutną niesprawiedliwość, pomyłkę nieba i Boga, jeśli
          wogóle On istnieje..
          Mój Syn tak bardzo kochał życie, był mądry, wesoły, dobry, szlachetny,
          przystojny. Biła z niego taka promienna radość, miał mnóstwo przyjaciół, ludzie
          uwielbiali Jego towarzystwo.
          Był moją dumą, radością i nadzieją.
          Wszystko, co o Nim napisałam to szczera prawda, dlaczego tacy ludzie muszą
          umierać u progu życia, dlaczego? Kto urządził tak ten świat?? Jak ma dalej żyć
          matka?
    • only_anette Re: Co możecie o nich powiedzieć? 26.06.08, 14:59
      moja przyjaciółka była moją bratnią duszą,rozumiałyśmy się bez słów.Miała
      ogromne poczucie humoru do tego stopnia że zawsze po spotkaniu z Nią bolała mnie
      szczęka ze śmiechu.Konkretna i zdecydowana,nie dała sobie w kaszę dmuchać do
      tego serdeczna,uczuciowa i najukochańsza.
      • dorrita79 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 26.06.08, 21:11
        Moja siostra Kasia (11 lat) była osóbką skrytą, nieśmiałą, acz mądrą jak na swój
        wiek, drobniutką blondyneczką o brązowych oczkach, była bardzo podobna do mnie
        kiedy byłam w jej wieku. W przedszkolu mówili o niej (Dorotka junior). Pięknie i
        szczerze się uśmiechała.Kochała zbierać różne naklejki i kartki z postaci
        bajkowych. Była zadziorna i uparta. Miała swój świat zabawek. Uwielbiała spędzać
        ze mną czas a ja z nią.

        Mój braciszek Grzesiu (9 lat) - kochany urwisek, pełen energii, nie umiejący
        usiedzieć w jednym miejscu dłuższy czas. Towarzyski, pełen usmiechu, pomocny.
        Również uwielbiał zbierać różne rzeczy i wymnieniać się nimi z kolegami. Był
        bardzo żywą osóbką i do tego bardzo mądrą. Starał się być silnym chłopcem choć i
        obrazić się potrafił. Ale wystarczyło go wziąść na kolana i posmyrać i wszystko
        puszczało

        Mój braciszek Artuś (33 lata)-upośledzony umysłowo - przede wszystkim miał
        wielkie serce. Zawsze uśmiechnięty i pogodnie nastawiony do życia. Pełen
        energii. Uczył mnie miłości na codzień, takiej szczerej, prostej, dziecięcej.
        Był ufny i towarzyski. Na nikogo nigdy się nie gniewał. Lubił chodzić na
        warsztaty i wyjeżdzać na różne obozy

        Moja Mama - swoje problemy trzymała tylko dla siebie, nigdy się nie skarżyła,
        choć nie miała łatwego życia. Stawiała rakowi czoło pokonując go dwukrotnie.
        Była dzielną i oddaną matką. Zawsze miałam w niej Przyjaciela i wsparcie. Mogłam
        się z nią wszystkim dzielić. Marzyła o wyjeździe za granicę, czego nigdy nie
        spełniła. Była dla mnie często ostoją, i znała mnie bardziej niż mi się
        wydawało. Zawsze wysłuchała i doradziła, zawsze dawała mi wolność wyboru, nigdy
        niczego nie nakazywała, powtarzała mi "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz" i
        za to jej jestem wdzięczna. Moi znajomi ją bardzo lubili, gdyż ona dla nich
        zawsze była serdeczna i uśmiechnięta. Nieraz mi zazdrościli tak dobrych
        kontaktów z Mamą.

        mój ojciec - osoba zagubiona i schorowana, często "nieobecna". Jednakże wierze,
        że gdzieś tam w środku miał w sobie wiele miłości, której nie potrafił okazywać
        i jednocześnie dużą potrzebe otrzymywania miłości. Był świetnym kucharzem,
        wszyscy chwalili go za umiejętności kulinarne. Potrafił nawet zrobić coś z niczego.

        Brakuje mi WAS BAAARDZOOOOOOOOO:-(((
        Wierzę, że przynajmniej już nie cierpicie i zaznajecie wiecznego Szczęścią!


        pozdrawiam
        • skakanka1-1 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 01.07.08, 23:15
          MAMA- madra,inteligentna, skromna. Byla pierwsza osobą do której
          dzwonilam rano ,zaraz po wypiciu kawy, prawdziwy przyjaciel. Kochala
          ludzi a ludzie kochali ja. MAMA- wyznaczala cele mojego zycia.
          Uwielbiala ksiązki, dobrą muzykę i kwiaty. Brakuje mi telefonów,
          nocnych pogaduszek i Jej cieplego glosu. Bakuje mi calej Jej -
          brakuje mi mojej Mamy
    • martynique1982 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 18.07.08, 16:55
      Mój Tatuś,moja największa Miłość.Człowiek o dużej radości życia,a
      przede wszystkim o niesamowitym poczuciu humoru.Zawsze był duszą
      towarzystwa,rozbawiał wszystkich,a tym samym i siebie:)Miał piękne
      puenty,ciekawe anegdoty,i opowiadał jak nikt na tej ziemi.Kiedy
      naśladował śpiącego zająca,czy biegnącą przez mój pokój
      myszę,płakaliśmy ze śmiechu.Godzinami mógł mówić;przy sniadaniu,przy
      obiedzie,wieczorem(kolacji nie jadało się u nas w domu).Chował
      papierosy w skórce od banana,żeby nikt go nie nakrył na paleniu,a
      puszki po piwku po całym domu i wszystkich dziurach:)Dużo
      spacerował,zwiedzał,chłonął świat całym soba.Gdy inni budowali
      domy,kupowali autka,myśmy jeździli.Jego radość z poznawania nowych
      miejsc była niedoopisania.Krótko przed smiercią zwiedził
      Hiszpanię.Tak mu się tam podobało!Nie znał języka,nie miał
      przewodnika,a poradził sobie lepiej niz niejeden mądrala.Z pasją
      słuchał muzyki i kochał ponad wszystko świat filmu.Nauczył mnie
      słuchać Franka Sinatry,Edit Piaf i jazzu,którego tak kiedyś nie
      lubiłam.Chdziliśmy razem do kina.Od dzieciństwa,od moich
      najmłodszych lat.Nikogo juz takiego nigdy nie spotkam w swoim
      życiu.I choć Tatuś miał swoje problemy,to potrafił wylać swoje
      uczucia,nie był macho sraczo.Potrafił się wzuszyć przy muzyce
      Mozarta,podczas moich zaręczyn,po mojej obronie.Nie ukrywał
      emocji,łez.Kocham Tatę najbardziej na świecie.Za to,że był
      człowiekiem z krwi i kości.Za to,że się nie bał żyć pełnym życiem.Za
      to,że nigdy nie zabronił mi chłonąć tego,co przynosi mi los.Za to,że
      nie wychował mnie na gbura i materialistyczmego chama.Tylko na
      pyskacza,z dużym sercem:)
      Mój Tatuś był moim IDEAŁEM,bo choć miał wady,to one czyniły go
      prawdziwszym...
      • kopciuszek125 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 25.08.08, 21:40
        O mojej mamusi mogłabym opowiadać i pisać bardzo, bardzo dużo ponieważ nie
        spotkałam się z taką osobą. Była promienne i uśmiechnięta, dobra, szlachetna,
        mądra. Bardzo pomogła mi w życiu wychowywała moje niepełnosprawne dziecko żebym
        mogła iść do pracy i tym sposobem mogę być na emeryturze i opiekować się chorym
        ojcem i synem. Pomagała wszystkim którzy pomocy potrzebowali, wszystkich
        rozumiała i każdego który źle postępował umiała wytłumaczyć. Była
        bezinteresowna, była krawcową i potrafiła biednym ludziom za darmo szyć. Byłam
        tak bardzo z nią związana jak rzadko kto. Całe życie razem , a teraz tęsknota z
        dnia na dzień coraz gorsza. Ostatnie pół roku jej życia to były straszne chwile
        rozmowy, przytulanie, całowanie bo obydwie wiedziałyśmy że zbliża się koniec.
    • mariolka19721 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 27.08.08, 09:50
      Jestem "na wózku".
      03.05.2007r.umarł mój ojciec.
      Mieszam na IIIp., w bloku bez windy, więc siedzę cały czas w
      mieszkaniu.
      Dowiedziałam się o chorobie taty (rak-stadium b. zaawansowane).
      Nie nalegałam by mnie do Niego zawieziono, nie wierzyłam, że umrze.
      Zmarł po miesiącu (b. szybko).
      Celowo nie chciałam pojechać do kostnicy, pojechałam prosto do
      kościoła. Nie żałuję, zamykam oczy i widzę Go żyjącego,
      przystojnego, prężnego, zdrowego...
      • wrednamadzia Re: Co możecie o nich powiedzieć? 28.08.08, 10:50
        Ja też nie widziałam Taty po śmierci. Kilka dni wcześniej urodziłam
        córeczkę i byłam tak bardzo przepełniona bólem emocjonalnym, że nie
        byłam w stanie przejść przez próg zakładu pogrzebowego. Z tego
        samego powodu nie uczestniczyłam w "uroczystościach" kremacyjnych,
        poszłam dopiero na pogrzeb.
        Minął rok a ja do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że nie byłam, nie
        pożegnałam się... Tata umarł nagle, niespodziewanie. Miał dopiero 58
        lat, trzy dni przed śmiercią został dziadkiem. Nawet nie zobaczył
        swojej wnuczki. Jestem pewna, że byłby fantastycznym dziadziusiem...
        • b_6_5 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 28.08.08, 19:02
          A ja straciłam ukochanego Tatę 27 lat temu a Mamę 7 lat temu.Tato ukochany, jedyny, na zawsze jest w moim sercu.Choć wojna zabrała mu najpiekniejsze lata młodości - był pełen dobroci, mądrości poszanawania dla innych.Byłam jego ukochaną córeczką- zaszczepił we mnie miłość do książek, ludzi, wrażliwości na ludzką krzywdę.Doczekał tylko 1 wnuka z którego był bardzo dumny.Miał tylko 58 lat - zasnąl snem wiecznym Mama też bardzo kochana, mądra choć niewykształcona bo coż też wojna zabrała jej część dzieciństwa i młodość,Stworzyli mnie i bratu ciepl, wspaniały dom pełen miłosci, mądrych rad i dobrego wychowania.Kochani moi rodzice!! Jak mi jest żle, coś mnie gryzie, jakiś problem od razu jadę na cmentarz i tam po prostu mówię:"pomóżcie - nie wiem co robić".Podświadomie jest mi wtedy lepiej - a popłaczę sobie też.W ogóle czasami stojąc w oknie patrzę jakbym wyglądała Ciebie Tato i Mamo.Byliście częśtymi gośćmi w mym domu.Choć dziś sama jestem babcią nie mogę pogodzić się z tym Waszym odejściem.Tyle w nas miłości jak długo pamiętamy o Tych co odeszli.
          • zipjc Re: Co możecie o nich powiedzieć? 06.09.08, 23:28
            MAMA mojego chlopaka, trudno to opisac bo w sumie to nie jest osoba z mojej
            rodziny - ale po raz pierwszy zetknelam sie ze smiercia tak blisko... -od pol
            roku mieszkalismy razem ( ja + moj chlopak i jego rodzice) i bardzo dobrze nam
            sie ukladalo. znalam ja 7 lat i od poczatku znajomosci bardzo dobrze sie
            rozumialsmy... nie ma jej teraz i ja nie wyobrazam sobie, ze nie bedzie jej z
            nami jak bedziemy brac slub, nie pozna naszych dzieci, nie bedzie ej w waznych
            dla nas momentach...., nie wyobrazam sobie dalszego zycia. zostalismy teraz sami
            - ja + moj chlopak i jego tato, a ja nie potrafie sie z tym pogodzic, nie moge w
            to uwierzyc. a przede wszytskim nie wiem jak IM pomoc, bo to oni potrzebuja
            mojej pomocy.
            nie potrafie zrozumiec dlaczego.....
            Moja przyszla tesciowa ... byla osoba pogodna, wesola, z duzym poczuciem
            humoru,wyrozumiala, nie uwazala mnie za wroga - jak niektore tesciowe - wrecz
            przeciwnie, zawsze mnie wspierala i pomagala, popierala we wszystkim, byla jak
            moja druga mama.... taka jaka powinna byc tesciowa....
    • deria1 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 08.09.08, 13:48
      Mój tatuś - zmarł 31.07.08 - kochający, dobry, wesoły, uczciwy,
      zaradny, dla rodziny zrobiłby wszystko, nigdy nikomu nie odmówił
      pomocy... Jestem mu bardzo wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobił.
      Uwielbiał żużel, piłkę nożną, krzyżówki, czereśnie... Był bardzo
      lubiany przez otoczenie.
      Mój synek był jego oczkiem w głowie!
    • krolowazla Re: Co możecie o nich powiedzieć? 15.09.08, 10:06
      Moja Mama była pogodna, robiła kilka rzeczy na raz, wychowała mnie i moje
      rodzeństwo na dobrych ludzi.
      Widzę jak rano układa włosy, i pije kawę, popalając przy tym papierosa.
      Miała do każdego dobre słowo. W dniu pogrzebu ksiadz powiedział - , że nie
      widział , aby na pogrzebie zwykłej osoby, w średnim wieku, było tyle ludzi,
      myslał, ze to się zdarza, tylko na pogrzebach młodych ludzi, lub bardzo znanych.
      Moja mama cieszyła się szacunkiem wielu ludzi.
    • sanna.i Re: Co możecie o nich powiedzieć? 11.02.09, 15:36
      Moja babcia była jak cichy anioł - taka pokorna, delikatna, cicha.Siedziała
      często przy nas i słuchała...Umiała słuchać jak nikt.Wychowywała mnie,kochała
      ponad wszystko i ten jej ciepły uśmiech na mój widok,nawet w ostatnich
      chwilach,kiedy już było bardzo źle,będę zawsze pamiętała.Mówiłam do niej
      Babciuba,Babcia w Kapciach:).Opowiadałam jej o swoich
      problemach,sympatiach,żaliłam się,przytulałam.Zawsze pocieszała,głaskała po
      głowie.Widzę ją w brązowym kostiumie,w kuchni,za oknem wiosna - a ona z tym
      nieśmiałym uśmiechem siedzi w kąciku.Prawda jest taka,że nic już nie jest takie
      jak dawniej,bo dopóki żyła, nawet już taka bardzo chora,to wiedziałam,że jest na
      świecie ktoś,kto na mój widok czuje się szczęśliwy,kto kocha mnie
      bezkrytycznie,za to tylko,że jestem.Ciągle myślę,że mogłam jej jeszcze tyle
      powiedzieć...Strasznie pusto bez niej.Mam nadzieję,że wiedziała,jak ją
      kochałam.Wiedziała na pewno.Muszę wierzyć,że jeszcze ją spotkam.
    • estaszka Re: Co możecie o nich powiedzieć? 12.02.09, 20:37
      Moja mama zmarła 27 listopada. Była bardzo drobna, niska, chudziutka. Za to wewnątrz - wielka osoba wielkiego ducha. Zawsze sobie ze wszystkim radziła; nie dawała sobie pomoc, ale zawsze myslała tylko o innych. Potrafiła wiele sama zrobić, jeszcze dwa lata temu sama ułożyła glazurę i terakotę w łazience. Miała niesamowitą rękę do kwiatów, wiele osób przywoziło swoje roślinki do niej "do sanatorium" na wyzdrowienie. Nie mogę sobie bez niej poradzić...
      • kalincia Re: Co możecie o nich powiedzieć? 14.02.09, 16:17
        on... mój niedoszły chłopak, licealne uczucie, przyjaciel, który
        mnie uwielbiał

        chłopak, ktory żył szybko..
        kochał góry
        otwarty na świat i ludzi
        pomagał dzieciom ulicy
        pomagał wszystkim ..

        chyba był za dobry dla tego świata
        jedynak, ukochane dziecko rodziców
        jedna z najwspanialszych osób, jakie kiedykolwiek poznalam
        wieczny optymista


        nigdy nie wybaczę światu, że go zabrakło :(
    • kicek856 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 17.05.09, 22:48
      Mój synek Czaruś zmarł 3 marca tego rokumiał 14 miesięcy. Był cudowny, uwielbiał bawic sie pilotami od telewizora,bawił sie taką wielką kostką którą dostał na swój roczek kwiczał przy tym i śmiał sie pokazując rączkami brawo.Nauczył sie załatwiać na nocniczku i sam po niego chodził stawiał na środku pokoju i oglądał telewizję.Mówiliśmy na niego Kicek bo wołał na kota "miał"i ciągnął go za ogonek.najbardziej interesowała go kuchnia i wszystko co daje jakiś odgłos.
      Był zawsze usmiechnięty i żadko kiedy płakał,zasypiał mi na rekach i trzymał mnie za ucho a drugą rączką mocno przytulał pieluszkę w misie.
      Był jedyny i cudowny a teraz mam pustke w sercu.
      Kocham Cie Czaruśiu -MAMA
    • justynakm1 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 20.05.09, 10:38
      Moj narzeczony Kuba zmarł 4 marca, dwa tygodnie wczesniej skończył
      33 lata. Walczył z rakiem, był niezykle silny i bohaterski, jako
      oficer -lekarz zawsze chciał pojechac na wojnę, okazało się, ze na
      wojnie rzezcywiście był. Innej. Kuba urzekał ludzi pozytywna
      energią, radością zycia, poczuciem humory i niezwykłą serdecznością.
      Kochał swój zawód, był świetnie zapowiadającym się chirurgiem,
      oddanym pacjentom - za co Go kochali. Uwielbiał rower (przejęłam
      tego bakcyla), podróże, spotkania ze znajomymi. I kochał mnie nad
      życie. Dla mnie był i będzie wszytskim, wiele mnie nauczył (m.in.
      jak być madrym kierowacą), miał swoje zdanie i niezwykle silne
      poczucie polskości. Miał też piękną cechę - wielkie serce i żelazne,
      ponadczasowe zasady. Był człowiekiem honoru. Jeśli chodzi o wygląd -
      mój ideał mężczyzny: wysoki, 188, silny, wysportowany, z blodn
      czupryną (troszkę przerzedzona) i najpiekniejszymi na świecie
      niebieskimi oczami, niebieskimi jak niezapominajki.
    • halas1961 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 20.05.09, 11:17
      Juz pisałam jaka była moja Agatka, a raczej jaka wciąż jest.
      Była wielka indywidualistką. Jak na coś sie uparła, to tak miało byc
      i juz. Jesli nie miała racji to dopóki sama do czegoś nie doszła nie
      pomagały żadne przestrogi i tłumaczenia. Była niezwykle dzielna w
      walce z rakiem, o wiele dzielniejsza od starszych dojrzałych mocno
      ludzi. Moja Agatka pewnie wciąż się spiera o cos z Aniołami:)
      Uwielbiała sie uczyc obcych jezyków. Lubiła się wogóle uczyc. Była
      bardzo zdolna, w wieku 4 latek juz umiała dość dobrze czytac. Parę
      lat chodziła na aikido i kiedys jak ktos ją zaczepił w drodze z
      treningu to gościowi tak wykręciła rękę,że zaklął: O K***a i zdążyła
      uciec. Była domatorką. Była bardzo madra bo zawsze mówiła ,że mama
      nie narzekać i cieszyć sie z tego co mam. A ja dopiero teraz to
      rozumiem. Miała piękne blond włosy, wygladały tak jakby porobiła
      sobie pasemka. Kochała zwierzęta, a w szczególności koty. Napewno
      tam jest znia ulubiony kot, którego wyszkoliła tak jak psa, robił
      tyle sztuczek i tez bardzo ją kochał. Pies, którego przyniósł syn do
      tej pory potrafi to wszystko czego nauczyła go Agacia. I śmiała sie
      ze mnie ze moje wierszyki maja rymy częstochowskie. A ja jabardzo
      kochałam i kocham, ale kiedy była zdrowa tak rzadko jej to
      mówiłam...Strasznie tego żałuję i mam o to do siebie pretensje. Moja
      Agtka uwielbiała jeść lody, to był to co zjadła jako ostatnie ...
      Moja Agatka śmiała się zawsze po powrocie z uczelni. Tak ja widze
      jak stoi w drzwiach ztorba na ramieniu i się śmieje i coś mi
      opowiada o durnych profesorach albo o koeżankach za bardzo
      wyzywajaco się uberajacych, bo moja Agatka była skromna panną. Miała
      setki sekretów z Babcią i bardzo chciała by jakis chłopak ja
      naprawdę pokochał. Miała chłopaka, ale tak jak mi mówiła jej się
      wydawalo, ze tak naprawdę On jej nie kocha. Bała sie tych wszystkich
      złych wiadomości i nie chciała aby jej mówić, ale niestety niektóre
      musialam jej przekazac. Moja Agatka miała dobry gust, była taktowna,
      wrazliwa i miała dobre serce. Jako dorosła osoba rzadko chodziła do
      kościola, ale wierzyła w Boga, czytała czasemBiblię i jestem głeboko
      przekonana, że jest szczęsliwa teraz, ze jest blisko Boga. Moja
      Agatka....
      Halina-mama Agatki
    • grazyna1965 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 20.05.09, 23:49
      Halinko, jak pięknie piszesz o Agatce. Wiem, że jesteś bardzo dumna
      ze swojej córeczki. I nie wiń się, że zbyt rzadko mówiłas Jej jak
      bardzo Ją kochasz. Ona to wiedziała. Jestem o tym przekonana.
      Widziała to w Twoim spojrzeniu, w trosce jaką Ją otaczałaś, w walce
      z tą okropną chorobą. Wiesz, ja często myslę o Tobie i Agatce, o
      drodze jaką przeszłyście..o tym jak trzymałaś Ją za rękę kiedy
      wiedziałas, że Agatka musi odejść. To chyba najgłębszy obraz miłości
      matki do dziecka. Ja nie byłam przy mojej Patryni, w czasie kiedy
      Ona umierała piłam sobie kawę u znajomych. Opowiadałam z dumą o moim
      dziecku, o tym jaka jest wspaniała. A Ona wtedy umierała na tej
      drodze, kilkanaście kilometrów ode mnie. A przecież zawsze byłam
      przy Niej, zawsze kiedy mnie potrzebowała. Nigdy Jej nie
      zawiodłam..dlaczego wtedy nie pojechałam z Nią? Dziękuję jednak Bogu
      za to, że przez te 23 lata mogłam być matką Patryni. Nie wiem czy
      nasze życie jest gdzieś wczesniej ,,zapisane", zaplanowane. Przez te
      lata tak bardzo bałam się, że Ją utracę. Wpadałam w panikę gdy nie
      odbierała telefonu, gdy nie napisała sms-a..drżałam o Nią każdego
      dnia a jednocześnie pozwalałam Jej na wszystkie Jej pomysły. Umiała
      mnie przekonać o wszystkiego. Byłyśmy tak bardzo zżyte ze sobą,
      miałyśmy świetny kontakt, rozumiałyśmy się bez słów. To tylko z
      Patrą potrafiłam śmiać się do łez, ryczeć na filmach, prztulac się
      do siebie..codziennie mówiłyśmy sobie, jak bardzo się kochamy.
      Kłóciłyśmy się a potem przepraszałyśmy. Wiedziała, że tak bardzo
      boję się o Nią. Mówiła mi wtedy ,,mamuniu, ja wiem, że się martwisz
      o mnie, ale przecież wiesz, że uważam na siebie. Wiem, że umarłabyś
      beze mnie". I usmiechała się wtedy do mnie, przytulała. I mówiła mi,
      że ma najwspanialsza mamę na świecie. Dziękuję Bogu za to, że
      obdarzył mnie tak cudownym dzieckiem. Przy Patrze czułam się taka
      szczęśliwa, radosna. Wyzwalała we mnie wszystko co najlepsze, czułam
      się nie tylko szczęśliwa ale przede wszystkim czułam się dobrym
      człowiekiem. Teraz wszystko jest inne, obce, nie moje. Czuję się
      okradziona, oszukana..pusta. I nie słyszę ,,kocham Cię mamuniu", nie
      słyszę Jej głośnego śmiechu. Ale wiem, że jest przy mnie, stara mi
      się pomóc. Bo mnie kocha tak jak ja Ją. Kocham Cię Patryniu.
      Grazyna,mama Patryni
      • halas1961 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 21.05.09, 09:49
        Grazynko, chciałabym Ci wysłać wiersze, które wydrukowałam. Wysłałam
        juz wielu osobom z forum, które mnie o to prosiły. Jak wiesz
        wiekszośc nakładu będzie dla Hospicjum dziecięcego. Osoby, którym
        wysyłam wiersze proszę o wpłacenie jakiejs drobnej kwoty na wybrany
        przez siebie cel dobroczynny.Wiem, ze pare osób zamierza wpłacic na
        Twoją fundacę "Patra". Nie sprawdzam w żaden sposób tego, ale ufam
        ludziom, ze tak zrobią. Jesli bys chciała to napisz mi adres na
        naszą klasę. Ty o swojej Patryni tez piszesz bardzo pięknie. Zreszta
        wiele osób tu na forum o swoich bliskich pisze w taki sposób, ze
        zaden nawet największy pisarz nie sięga im do piet. To jest miłośc.
        Halina-mama Agatki
        • justynakm1 Re: Co możecie o nich powiedzieć? 21.05.09, 22:45
          Kochani, o naszych bliskich mozna mowic ciagle i ciagle, bez
          przerwy. I mowmy, dzielmy sie NImi, jak byli cudowni...i jedyni w
          swoim rodzaju. Kuba byl wymarzony, wysniony, moj ideal - naprawde...
          Jest i zawsze bedzie moja wielka miloscia, kocham Go i zawsze bede...
      • amberka2 do pani Grazyny 21.05.09, 11:05
        Pani Grazynko

        W Pani relacjach z Patra dostrzegam relacje z moja mamusia.
        Bylam jej jedynym i poznym dzieckiem. Urodzila mnie majac 38 lat i
        juz nie zdecydowali sie z tata na kolejne dziecko.
        Mama rowniez zawsze bala sie o mnie. Troche mnie to denerwowalo, ale
        staralam sie ja zrozumiec.
        Mama byla moja najlepsza przyjaciolka. Bardzo sie kochalysmy i
        uwielbialysmy razem spedzac czas. Mimo iz od kilku lat mieszkam za
        tranica codziennie rozmawialysmy orzez telefon i czesto odwiedzalam
        mame lub mama nas. Trzy lata temu pojechalysmy razem na wycieczke do
        Tunezji i bylo cudownie. Nawet nie wiedzialam, ze to nasze ostatnie
        wpsolne wakacje. Uwielebialam ogladac z mama stare poslkie filmy.

        Wlasnie teraz kiedy sama zostalam mama szczegolnie mi jej brakuje.
        Moja coreczka nigdy nie zazna milosci swojej wspanialej babci.
        • xxxkarolinkax Re: do pani Grazyny 21.05.09, 23:12
          zabierałam się za to już kilka razy...ale za każdym razem wydawało mi się, że
          nie ma odpowiednich słów..

          Łukasz. lat 22. moja pierwsza, wielka prawdziwa miłość. ta przysłowiowa 'druga
          połówka'. zawsze uważał, że jesteśmy stworzeni, przeznaczeni dla siebie.
          najdzielniejsza osobą jaką znam. budził mój podziw każdego dnia - walczył z tą
          okrutną chorobą nie narzekając, praktycznie sie nie skarżąc. kochał muzyke,
          kochał filmy, kochał życie..sportowiec, pełen planów na dalsze życie.. miał
          swoje zdanie, którego się trzymał. jak coś mu się nie podobalo to się nie
          podobało - nie było mowy żeby zmienić zdanie. twardo stąpał po ziemi, ale często
          też uciekał w marzenia. choroba postawiła cały nasz mały świat do góry nogami.
          nasz i całej jego rodziny. nie załamał się ani na chwile. miał nadzieję i
          wierzył cały czas, że wygra. przecież "ty i ja na zawsze razem realizując nasze
          marzenia" - tak mi zawsze powtarzał. Ani na sekunde nie pozwolił mi zwątpić.
          kochał mnie tak nieprzytomnie..chronił przed złymi wiadomościami, przed całym
          tym złym światem.. wielu rzeczy nie mógł przeboleć. że mając 22 lata jego życie
          zaczęło przypominać życie 70latka...wiele razy widziałam smutek w jego oczkach
          co tak bardzo chciał przede mną ukryć. Zawsze poprawiał mi humor.wiele razy to
          on mnie podnosił gdy sie załamywałam. był dla mnie najważniejszą osobą w życiu.
          najlepszym przyjacielem, któremu ufałam jak nikomu innemy i potrafiłam wszystko
          powiedzieć. zawsze umiał mnie rozśmieszyć. uwielbiał oglądać ze mną horrory,żeby
          mnie potem straszyć. potem musiał tłumaczyć "głupolku, przecież to tylko film.
          nic Tobie nie grozi". znosił bardzo dzielnie te wszytstkie cięzkie chwile, ten
          ogromny ból.. to On dawał nam siłe, żeby trwać. ja tylko dlatego się trzymałam,
          tylko dlatego byłam silna, że jego miłość była tak ogromna. by;l bardzo
          troskliwy i opiekuńczy. nigdy nie pozwolił, żebym wracała sama do domu -
          "przecież musze o Ciebie zadbać.musisz się czuć bezpieczna". potrafiliśmy
          godzinami leżeć i wpatrywać się w siebie.. chłonęłam to szczęście każdym
          fragmentem ciała. uwielbiał jak coś razem pichcilismy w kuchni. kochał glośno
          słuchać muzykę czym sąsiadów doprowadzał do szału. nie bał się glośno wyrażać
          swoich poglądów. lubił nocne rozmowy - "nie, nie śpij jeszcze. rozmawiaj ze
          mną". był wielkim pluszowym michem - kochał się przytulać, uwielbiał jak
          drapałam go po główce. był maniakiem komputerowym - potrafił 3 noce z rzędu
          spędzić nad nową grą. nienawidził zmywać - zawsze wrzucał wszystko do zlewu i
          zabierał się dopiero za zmywanie, gdy już wszystko z tego zlewu wypadło. nie
          lubił jak ktoś ruszał jego rzeczy. zawsze musial mieć ten swój 'artystyczny'
          bałagan na biurku. twardy, ale zarazem wrażliwy. nie miał problemów z
          okazywaniem uczuć. patrzył na mnie tak jakbym była jedyna na świecie.. zachwycał
          mnie każdego dnia bardziej. i każdego dnia kochałam go coraz mocniej.


          takie to wszystko chaotyczne... ale żadne słowa nie oddadzą tego jaki był i jak
          wiele dla mnie znaczył. był mechanizmem dzięki któremu świat się kręcił.. tak mi
          go brakuje:(

          Kocham Cie aniołku:*
            • halas1961 DO karolinki 22.05.09, 09:48
              JAk napisałam wczesniej, tylko miłość tak kieruje naszymi słowami,
              ręką że potrafimy napisac o kims w taki sposób. I nikt inny nie jest
              w stanie tego powtórzyć. Nawet literat, laureat nagrody Nobla
              Halina-mama Agatki
            • halas1961 DO karolinki 22.05.09, 10:09
              Karolinko, pisze do Ciebie, poniewaz ostatnio przeczytałam ksiązkę
              Sośnickiego (parę lat temu odszedł jego syn Michał, niedawno pisał
              na forum)"Miłość, tylko miłość". Nie będę Ci pisała o czym ona jest,
              ale myslę ze powinnaś ją przeczytać. Najwazniejsze przesłanie tej
              ksiązki jest takie, ze jesli ktos kocha prawdziwie to nawet jesli
              odejdzie , jesli juz jest na tamtym swiecie, to przeciez nie
              przestal Cie kochac . Miłość nadal trwa. Oczywiście nie czujesz
              przytulenia, zapachu tej osoby. Ale przeciez On tam nie przestał Cię
              kochac. Ja myslę ze to jest ksiązka przede wszystkim dla kogos
              takiego jak Ty. Moze bedzie Ci ja ciezko czytac ze wzgledu na to co
              przeszliście(ze mna tak bylo) ale w efekcie daje pewne pocieszenie i
              iskiere radości. Poza tym czyta się jednym tchem. Napisana w
              przedziwny, oryginalny sposób. Obrazy z wyobraźni, mysli, pragnień
              pomieszane z rzeczywistoscią.
              HAlina-mama Agatki
                • annmaria Re: do:halas1961 22.05.09, 22:11
                  Byl czlowikiem starej daty. Takich sie juz nie spotyka.Madry
                  wyksztalcony w ksiazkach zakochany.Czasem zly ot charakterny majacy
                  swoje zdanie uparty do bolu. A jednak pomocny i cieply. Myslacy
                  rozumiejacy no taki zwykly dziadzius jakich tysiace. Czapke z
                  daszkiem nosil i kurteczke dziadziusiowa bez z suwaczkiem. Zostawil
                  we mne bo z niego jestem utkana jedno najwazniejsze przeslanie...
                  Kochaj ludzi.... Wielkim facetem byl moj Tato jedynym
                  niepwtzrzalnym Boze tak go brak tak btak...
              • justynakm1 Re: DO karolinki 23.05.09, 21:57
                Pani Halinko, ma Pani racje, ze jakas reka prowadzi nasze
                wypowiedzi, ze sa takie piekne, skladne, tak idealnie oddaja nasze
                uczucie, emocje, pieknie potrafimy opisywac naszych ukochanych... ja
                czasem czytam co napisalam, a potem sie dziwie - co mnie tak
                natchnelo??? Jestem pewna, ze to natchnienie zsyla mi Kubus...
                Ksiaze Pana Sosnickiego zaczelam czytac. Wlasnie do niej siadam.
                Usciski dla Was wszytskich, samotnych, teksniacych..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka