Mamci i Tatku...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.08, 23:46


Odkad Was nie ma już nic nie jest takie, jakie było kiedyś.
Mamusiu, przepraszam Cię, że miałaś niewiele powodów, aby być ze
mnie dumna, przepraszam, że nie byłam zdrowa, i przeze mnie miałaś
ogromne kłopoty ze swoim życiem, z pracą, którą dla mnie zostawiłaś,
z Twoimi synami, Markiem i Bogusiem, i z moim Tatą. Przepraszam Cię,
że swoim urodzeniem, nie przyczyniłam Ci takiej radości, na jaką
moja Mamci zasługiwałaś. Byłaś piękna, zdolna, młoda, pełna sił.
Przepraszam, że kiedy umierałaś w szpitalu, nie było mnie przy
Tobie. Ale nie wiedziałam. Nikt mi nie powiedział otwarcie, a ja
byłam w swoich podróżach poślubnych...

Przepraszam Cie, Ukochana Mamuniu, że usiłowałam skończyć ze sobą, i
Ty to przechodziłaś, gdy byłam w krytycznym stanie, gdy lekarze już
mnie zostawili... Wybacz mi, że zrobiłam Ci coś takiego, że wtedy, w
TEN wieczór, kiedy brałam pastylki, i gdy Ty powiedziałaś mi, że nie
możesz usnąć, że czujesz niepokój, powiedziałam Ci żebyś sobie
wzięła coś na sen. PRZEPRASZAM!!!!

Przepraszam za wszystkie nasze scysje i kłótnie, a zwłaszcza jedna,
podczas której, wyczerpana, opadłas na fotel i zaczełaś się śmiać
przez łzy, i chciałaś po prostu wyjść zdomu tak, jak stałaś, przed
siebie, i Tatko Cię zatrzymał. PRZEPRASZAM!!!

Przepraszam, że gdy kupiłam Tobie piękny kapelusz, pożyczyłam go
matce swojego kochasia, a potem usiłowałam Ci go zwrócić, wiem, że
Cię to zabolało.

Przepraszam, że swoją obawą o Twoje zdrowie zatruwałam Ci życie, że
dzwoniłam do Ciebie, kiedy Ty chciałaś wezwać do siebie pogotowie.
Ale czułam, że coś jest nie tak! PRZEPRASZAM!!!!

Załuję, że wtedy, kiedy wyszłam na parę godzin ze szpitala, żeby
umyć się, żebyś po mojej chorobie zobaczyła mnie ładna, nie zrobiłam
tego u Ciebie, tylko u siebie w domu, a do Ciebie tylko zajrzałam
już umyta. Powiedziałaś wtedy, że tak ładnie wyglądam, trwało to
sekundy, i powiedziałas, że się cieszysz, że wracam do domu i że
postawimy sobie kabałę. Ostatni raz Cię Ukochanie moje widziałam.

Kocham Cię z całej siły, byłaś, jesteś i pozostaniesz moim
najwiekszym Ukochaniem!

Tatku,

Przepraszam Cię zwłaszcza za ten okres po śmierci Mamci!!!! Za to,
że nie odwiedziałam Cię tak często, za to, że zrobiłam Ci
przykrości, kiedy kupiłeś po śmierci Mamy serwis do herbaty.
Przepraszam za to, co powiedziałam, że masz teraz swoje 5 minut i
teraz bedziesz przyjmował gości. PRZEPRASZAM! Ty kupiłes ten serwis,
bo to było Wasze ostatnie ustalenie z Mamą.

Przepraszam, że nie urządziłam żadnej wigilii tak jak trzeba, i
jedliśmy zupę grzybową Knorra, bo Ty miałeś poczucie humoru! Tatku,
Tatewko moje Jedyne przepraszam Cię za wigilię 2003 kiedy zostawiłam
Cię samego!!!! dzwoniłam tylko, i nie przyszłam bo przezywałam jakąś
miłość do człowieka, który zachowywał się drańsko. Nie moge tego
sobie wybaczyć, i od tatego czasu wigilia i swieta to najgorszy
moment w moim życiu.

Przepraszam, ze wciaz robiłam Ci wyrzuty o Mamę, że się Nią
wystarczająco nie opiekowałeś!!!!! To były Wasze sprawy! Wybacz mi!

Przepraszam za rozmowe telefoniczna, w ktorej w koncu podniosles
glos i powiedziałeś mi, że nie wolno Ci się denerwować, a ja o tym
wiedziałam, bo przecież byłeś chory na serce, ale ja byłam głupia, i
wydawało mi się, że będziesz żył zawsze! Przepraszam Cię za
wszystkie sytuacje, w których nie wykazałam zainteresowania i
cierpliwości, że nie słuchałam wystarczajaco uważnie o Twojej pracy,
która kochałeś.

Przepraszam, że zadzwoniłam do Ciebie dopiero w dniu Twojego
odejścia, nie wiedziałam Tatku Najmilszy, nic mnie nie
usprawiedliwia. Kiedy usłyszałam głos policjanta "Pani tata chyba
nie żyje" krew mi się ścięła!!!!! Tatuniu, nigdy nie odrobie tego co
Ci zrobiłam. Nigdy!!!!

Przepraszam, że pozwoliłam na to, abyś się martwił, i doprowadziłam
do tego, że zwolniono mnie z pracy na uczelni - byłeś taki ze mnie
dumny wtedy, gdy dostawałam zawiadomienia o radzie wydziału
elitarnej uczelni w kraju.

Przepraszam Cię Tatuniu, że jeszcze nie zapłaciłam za twój pomnik, i
że nie opiekowałam się Twoim ukochanym mieszkaniem.

Przepraszam Cię, Mamuniu Ukochana i Tatku Ukochany. Nie wiedziałam,
jakich miałam wspaniałych Rodziców. Jedynych. teraz, gdy Was nie ma,
gdy jestem chora, przede mną szpital i samotność, czuje, że
zasłużyłam sobie na to. Kocham Was na zawsze! Byłam beznadziejna!

Przepraszam Was, że się urodziłam taka, a nie inna!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: grama Re: Mamci i Tatku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 21:40
      Oni cię kochali,taką jaką byłaś.Wszystko wybaczyli,nie zadręczaj się.
      Mama.
      • 999mamuska Re: Mamci i Tatku... 12.08.08, 09:20
        Na pewno wszystko Ci zapomnieli i wybaczyli-tacy są rodzice,kochają
        bezgranicznie i bezinteresownie i nigdy się nie odwracają od
        swojego dziecka.Miałaś wspaniałą mamę.
    • Gość: mika Re: Mamci i Tatku... IP: 212.160.111.* 15.08.08, 17:11
      Może Ci i ciężko , może odczuwasz stratę i samotność, ale tak naprawdę ciągle
      szukasz akceptacji i bezpiecznego uczucia. Rodzice są kochani ich miłość jest
      bezwarunkowa, poznałaś wartość takiego zawierzenia. pokochaj na nowo bogatsza o
      wiele, sama widzisz ile trzeba znieść i trwać i trwać
    • babarbasia Re: Mamci i Tatku... 15.08.08, 21:19
      Kochali cie,kochaja w dalszym ciagu..czujesz to,prawda?Ja czuje twoja wielka
      milosc do nich.Oni tez wiedza.Badz spokojna,nie drecz sie,wracaj do
      zdrowia.Pozdrawiam.
Pełna wersja