moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem

    • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Agatki 21.02.09, 13:23
      Droga Halinko, dziękuję że mi tak pieknie napisałas na moim
      wątku "Mój Synuś". Dziś przeczytałam Twoją historię, jestem ...nie
      łatwo to okreslić bo słowo wzruszona to za mało. Ja swojego Synka
      straciłam nagle, do tej pory nie wiem co było pośrednia przyczyną
      śmierci bo nie ma jeszcze wyników sekcji zwłok, bezpośrednią było
      oczywiście zatrzymanie krążenia.4.02 wieczorem poinformowano nas że
      Adaś zasłabł i jest w szpitalu na oddziale ratunkowym, to był szok
      jakiego w zycu nie przezżyłam. Ubrana w byle co pojechałam z całą
      rodziną do szpitala w miedzyczasie dzwoniąc do kolezanki z której
      synkiem się przyjaźnił. Ona jest pielegniarką w tym szpitalu i
      akurat miała dyżur wiec zanim dojedziemy miała się dowiedzieć co i
      jak (zawsze mogę liczyć na jej pomoc).Wyszła po nas zaprowadziła na
      oddział i ulokowała w pokoju pielęgniarek, sama pobiegła na oddział.
      Poinformowała nas tylko ze zaraz przyjdzie lekarz i wszystko nam
      powie i ze Adas jest reanimowany. To były najgorsze godziny tej
      nocy. Lekarz przyszedł raz i powiedzial ze robia wszystko co w ich
      mocy ale musimy być przygotowani na najgorsze i z takim
      przeświadczeniem czekalismy modląc się i płacząc bardzo długo.Tylko
      ona wpadała od czasu do czasu i mówiła że czekają na wyniki a ja
      pytając o nadzieję oczekiwalam cudu...Ale cud nie nastapił. Po 3-4
      godzinach młodziutki lekarz przyszedł oznajmić nam że nie udało sie
      przywrócić funkcji zyciowych naszemu Syneczkowi... Jaka była nasza
      reakcja nie musze pisać...Podano nam srodki uspokajajace i poszliśmy
      na oddział pozegnac sie z Synkiem. Był wymeczony reanimacją,
      widziałam to miał niedomkniete oczko, zamknełam je i ucałowałam.On
      zoatał my wrócilismy do domu. Wtedy wyłam na jego posłanym do spania
      łóżku. Mąz mnie uspokajał bo mamy 18-letnia córeczkę a ja krzyczałam
      że nie chce zyć.Bo wtedy naprawde nie chciałam. Chciałam cofnąc
      czas, chciałam zrobic cos żeby ten dzien wyglądał inaczej, zeby to
      sie nie zdarzylo. Potem zasnełam.Kolejne 2 dni to stos załatwianych
      spraw dotyczacych pochówku ciała przeplatany łazami i pytaniami
      dlaczego?dlaczego?dlaczego??? Wszystko organizowalismy sami ale to
      dobrze bo bylo tak jak chciałam i czas upłynął jak w transie. Reszta
      tak jak napisałam na swoim watku, nie wiem skad siły, opanowanie,
      nie wiem....ale mysle ze za posrednictwem mojego Synka od
      Boga.Wczoraj Jego Urodziny-ciezki dzien choc tez było tak jak
      chciałam -wielkie czerwone serce na grobie zasypanym białym puchem,
      swieczki urodzinowe, napisane zyczenia i czerwona róża dla naszego
      Adasiunia. Babcia , dziadek, wszyscy w kaplecie, tak jak to zwykle
      bywało. Tylko ta wielka niewiadoma, która tak naprawdę juz mało
      ważna bo czasu cofnąc nie moge...dlaczego? Jaki powód, ten
      biologiczny...O duchowym powiedziała mojej mamie znajoma która
      straciła jedynego śyna tak jak Ty Córeńkę...Studiowała teologie,
      jest katehetką, bardzo wierzącą, praktykujacą no i na pewno
      dysponująca większą odemnie wiedzą na temat "dlaczego Pan Bóg
      potrzebuje u siebie młodych ludzi". Powiedziała mojej mamie ze mi tą
      wiedzę przekaże jak tylko sie spotkamy...ja nie mam zielonego
      pojęcia dlaczego, po co, dla kogo te cierpienia potrzebne...?! Ale
      nawet jako niedowiarek bo nawet jako wierzącej jakis procent
      niepewności gdzies w logicznej podświadomości mi został,myslę, że ta
      nasza droga na ziemi 5-cio, 20-sto czy 80-cio letnia jest jak
      pstryknięcie palcami i że w porownaniu z wiecznością jest króciutka
      chwilką za którą czeka spotkanie z bliskimi.Zyjmy więc chwilą nie
      zapominając ani na chwilę...Ściskam Cię i pozdrawiam serdecznie Ela.
      • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Agatki 21.02.09, 13:37
        Przepraszam Cię bardzo ale jakoś mi tak dziwnie się wysłało,
        najpierw kawałek potem caośc ale to w sumie mało ważne, chciałam ci
        tylko jeszcze powiedzieć że w szpitalu to prosiłam Boga aby ocalił
        moje dziecko w jakikolwiek sposób, że nawet moge sie nim do końca
        zycia zajmować jak roślinką w ogródku oby tylko był...Przeczytawszy
        Twoją historię dochodzę do wniosku jak bardzo sie myliłam. Patrzenie
        na cierpienie dziecka, przeżywanie tego razem z nim jest
        straszniejsze.Prosząc o to byłam bardzo samolubna...Wiem co to
        stracic dziecko ale nie wiem tego co Ty, moge sobie jedynie
        wyobrazić. Jesli mogłabys wesprzec mnie w jakikolwiek sposób,
        pomysleć o mnie w tym tygodniu napisac cokolwiek, pomodlić sie
        chwilkę byłabym wdzieczna.Tobie i Twojej rodzinie duzo siły wsparcia
        innych, zrozumienia a Agatce Wieczny Odpoczynek...[*]Ela.
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Eli (biet-ka) 21.02.09, 14:52
          Droga Elu
          Dziekuje ci ze opisalas swoja tragedie. Tak wiele mam tu bliskich osob, z
          kilkoma pisze tez dodatkowo prywatnie, znamy swoje twarze.
          Jestes jak sie to mowi z tej samej bajki (sposob myslenia , mowienia o roznych
          sytuacjach, zdarzeniach). Bardzo mnie to cieszy. Poznanie kogos nowego, kto
          okazuje sie dobrym czlowiekiem podtrzymuje we mnie wciaz wiare w ludzi.
          Jak zapewne przeczytalas, moja coreczka odeszla w domu, w swoim pokoju, na swoim
          lozku, przy mnie, tak jak chciala, tak jak obie chcialysmy. Chce napisac o czyms
          o czym jeszcze nie pisalam tu na forum. Poniewaz mieszkam na przedmiesciu w domu
          dwurodzinnym pogrzeb byl taki jak chcialam , jak od dziecinstwa pamietam byly
          pogrzeby w naszej rodzinie. Cialo zabrali do kostnicy bo bylo goraco i nie wolno
          przetrzymywac zwlok w domu, ale zgodzili sie na 2 godziny przed ceremonia w
          kosciele przywiezc Agatke do domu. Chcialam zeby tak jak moi dziadkowie, moj
          ojciec zeby i moja coreczka w ostatnia droge wyruszyla z domu. Godzine na
          pozegnanie z nia miala rodzina (ja zrobilam to w dniu smierci), przede wszystkim
          maz ktory pracuje za granica i byl w tym czasie poza krajem. NAstepna godzina
          mogli przyjsc sasiedzi, kolezanki kto chcial pozegnac moja Agatke. Sasiedzi
          odmawiali rozaniec, spiewali piesni, a najpiekniej "Barke". Niektorzy bardzo
          plakali, ja bylam spokojna. Moja Agatka miala tak wypogodzoną buzie, Syn mowil:
          mamo jak ona pieknie wyglada, jakby spala. Zabronilismy tylko komukolwiek robic
          zdjec, poniewaz Agatka kiedy jeszcze byla zdrowa byla wielka przeciwniczka zdjec
          z pogrzebow, na pewno chciala zebysmy zapamietali ja taką jaka byla gdy byla tu
          z nami. Miała długą kremową spódnicę i gorsecik w podobnym kolorze z haftowanymi
          nazłoto motywami roślinnymi. Na ramonach i dłonie miała przykryte przezroczystm
          szalem w kolorze jaśniejszym o jeden ton od gorsetu i sukienki.Miała założone
          kolczyki, pierścionek i bransoletę z cyrkonii. Kupiła sobie kiedyś i ani razu
          nie zdążyła założyć. Mówiła że to będzie na jakąś ważną okazję... Miała kremowe
          byty z odkrytymi palcami, na obcasiku. Na splecionych dłoniach założyłam jej
          swój rózaniec na którym modliłam się w czasie jej choroby. Dostałam go od osoby,
          która go kupiła w Watykanie w czasie pogrzebu Ojca Świętego. był pachnący, ale
          tyle ile ja się modliam ,to całkiem stracił zapach...
          Jej chłopak przyniósł mały bukiecik konwalii i niezapominajek i poprosił, żebym
          włożyła w jej dłonie. Tak zrobiłam...
          Przy trumnie paliła się wielka świeca z kościoła i małe swieczki oraz stał duży
          bukiet białych tulipanów, ulubionych kwiatów mojej córki. Ja, mój mąż i syn
          byliśmy ostatnimi osobami, które patrzyły jak zamykają trumnę. Firma, która
          zajmowała się pochówkiem, to panowie z wielkim taktem, robili wszystko tak (w
          domu, w kosciel, na cmentarzu) że nie było prawie widać ich obecności.
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Eli (biet-ka) 21.02.09, 15:02
            Za szybko wysłalam poprzedni list, nie skonczyłam jeszcze...
            Wiesz Elu ktoś może pomyśli że niepotrzebnie się umartwiam i to wspominam, ale
            nie sprawia mi pisanie o tym bólu.
            Dobrze , ze przeczytalaś moją historię , teraz już wiesz że lepiej się stało, że
            nie musisz patrzeć jak Twój syn cierpi i przede wszystkim ,ze ON nie cierpi.
            Nasze dzieci są napewno szcaę śliwe u Boga, przecież w swoim krótkim życiu nie
            zdążyły jeszcze nikogo skrzywdzić.
            Mam taką starszą mocno sąsiadke, bardzo samotną. Ona mówi : jaka ty jesteś
            szczęsliwa że ktoś ci szykuje miejsce u Boga, że po ciebie wyjdzie, a ja nie mam
            nikogo, kto by tam się za mną wstawił.
            Elu jesli chcesz napisz na prywatny e-mai: halas1961@o2.pl
            Idę teraz do Agatki (mam okolo 2 km, nie ma za bardzo czym dojechac, a nie ma
            mnie kto dzis zawiezc).
            Pozdrawiam i mysle o Tobie i Twoim synku ciepło
            Halina-mama Agatki
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.02.09, 21:54
              Dziś środa popielcowa. Nie poszłam do koscioła.
              W ubiegłym roku o tej porze gdy zaczynał sie wielki post juz wiedziałam, że dla
              mojej Agatki już nie ma ratunku.
              To był ten najgorszy czas kiedy zaczęłam tracić nadzieję.
              Rekolekcje w czasie których nie mogłam opanować płaczu i wychodziłam w trakcie.
              Droga Krzyżowa. Pierwsza w moim życiu taka droga krzyzowa, gdy szłam z Maryją
              naprawdę. Ona ze swoim synem, dźwigającym krzyż, a ja ze swoją córką i jej
              krzyżem. Został skazany na śmierć, już teraz wiem , już wiem co przeżyała jego
              matka...
              Strach, wszechogarniający, nie dający się opanować strach, ból ,ból czysto
              fizyczny, rozpierający piersi , utrudniający oddychanie...
              I ten nakaz że nie wolno mi teraz płakać, nie wolno płakac, jeszcze nie wolno
              płakać...
              A obok Jezusa Nagle Szymon Cyrenejczyk, który pomaga mu nieść krzyż...
              I obok nas kilku Szymonów, a więc i nam Bóg dał kogoś do pomocy przy dźwiganiu
              krzyża . I naprawdę wtedy czułam to tak jakby ktoś jedno ramię tego krzyża choć
              na chwilę brał na swoje ramiona.
              I modlitwa bez której nie dałabym rady. Modlitwa księży, sióstr, znajomych,
              rodziny...
              Namaszczenie chorych. Ostatnie namaszczenie mojego dziecka. Sakrament który
              przyjęła po długich rozmowach...Ktorego się bała.
              To było dziwne, mistyczne, niewytłumaczalne...
              Nagle moje dziecko przestało się bać, wyciszyła się, uspokoiła, to było tak
              jakby ktoś przyszedł, pogłaskał ją po głowie i powiedział: "nie bój się , jestem
              przy tobie, nic ci złego się nie stanie, nie bój się dziecko..."
              Pożegnanie Jezusa z matką, powierzenie jej pod opiekę Janowi...
              I nasze pożegnanie , mojej córci ze mną. Wtedy kiedy powiedziła że musi mi
              powiedzieć coś bardzo ważnego bo może potem nie zdąży, jej słowa jak bardzo mnie
              kocha, moje łzy i jej pocieszenie i uspokajanie, że mam się nie bać , bo ona się
              nie boi...
              I moja ostatnia modlitwa za żyjącą jeszcze córeczkę: "Matko Boża dałam jej na
              drugie imię Maria, dla Ciebie, dziś Twoje święto 3-maj, zlituj się nad moim
              dzieckiem, uproś u Boga łaskę , niech bóg przypomni sobie o mojej córci, niech
              nas nie opuszcza. Niech moje dziecko nie cierpi już więcej, błagam Cię matko,
              błagam Cię...
              I za chwilę wchodzę do pokoju , spoglądam na krzyzyk od bierzmowania i juz wiem,
              ktos mi mówi;" teraz Twoje dziecko odejdzie, to bedzie teraz. Odstaw herbatę,
              odłóz strzykawkę, usiądź, weź ją za rączkę. Nie płacz, nie płacz, nie płacz...
              Nie przeszkadzaj, pozwól jej odejść, pozwól jej odejść, pozwóljej odejść...I
              siedzę obok, gładzę Agatkę po rączce, a ona patrzy gdzieś w dal. Oddech jej
              zanika, powraca, zanika, powraca... A ja głaszczę ją i wkółko powtarzam w
              myślach: "pod twoją obronę, pod twoją obronę..."Po 20 minutach ostatnie dwa
              cichutkie westchnienia i cisza, cisza, cisza, cisza, cisza.... A ja dalej gładzę
              ją po rączce...Pod Twoją obronę, pod Twoja obronę...
              Miej miłosierdzie dla nas, miej miłosierdzie Panie...
              Halina-mama Agatki
              • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.02.09, 17:38
                Nie znajduje slow Halinko bo nie ma takich slow zeby napisac kilka zdan po tym
                co przeczytalam. Chcialabym dac Ci cos dobrego jakas pozytywna energie jakies
                dobre slowo.... Ale poddaje sie. Jedno Ci powiem. Bycie z kims kogo sie kocha w
                momencie jego przejscia za teczowy most to wielki przywilej. To tak jakbys
                doswiadczyla mistycznysz rzeczy. Ja to tak odbieram. Dla mnie to byl wyjatkowy
                zaszczyt przeprowadzic Tate na tamten brzeg.I mysle ze Agatka tez chciala zebys
                wlasnie Ty byla z Nia w tym momencie. Caluje. AM
          • radomilu Re: moja corcia Agata odeszla - do Eli (biet-ka) 28.02.09, 18:44
            Droga Halino, dziękuję Ci za ten opis. Jestem pewien, że tak właśnie chciała
            Agatka. Znów czytam to wszystko co piszecie na forum, znów łzy same płyną do
            oczu... coraz trudniejszym zadaniem wydaje mi się napisanie mojej pracy... nie
            chcę Was ranić, chciałbym móc jakoś pomóc Tobie i innym... ale czuje się taki
            bezsilny. Jednocześnie jestem pełen podziwu dla Ciebie i innych uczestników
            forum. Nie wiem, czy ja potrafiłbym robić tak wiele dla innych, jak Ty obecnie.
            Jestem pewien, że swoimi słowami najbardziej pomagasz chociażby Eli, czy
            Grażynie. Dziękuję Ci. Cieszę się jednocześnie, że takie forum istnieje. Jest
            wyjątkowe. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich uczestników. Radek
      • tylkoja9 Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Agatki 04.03.09, 20:57
        bie-tko

        czytam, i tak jakbym czytała o moim Braciszku
        też odszedł tak nagle, nie byłam w szpitalu, byli Rodzice
        nasz Skarb też niedługo będzie miał urodziny :(
        tak na nie czekał

        strasznie za nim tęsknię, a to dopiero 3 miesiące


    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 05:40
      pamiętam (*)(*)(*)
      "Samotność bez Ciebie...
      Samotność jest męcząca,
      zabija człowieka do końca..
      I choć ciało żyje, dusza umiera...
      Samotność jest dołująca,
      rozkleja człowieka do końca..
      I choć wiem,
      że nigdy już nie wrócisz,
      żyję nadzieją...
      Złudną nadzieją...
      A mój świat rozpada się,
      gdy Cię nie ma obok mnie..."
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 06:13
        Tak annmario masz rację to wielki przywilej, nie każdemu jest on dany, nie każdy
        może chce. Jesem wdzięczna Bogu, córce że pozwoliła mi być z sobą w czasie
        przechodzenia na tamten brzeg.
        Serdecznie pozdrawiam wszystkich

        Ps.Gdzie jest nasza Grażynka-mama Patryni (dawno nic nie pisała)
        • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 09:17
          Droga Halinko, dziękuje za adres e-mail, napiszę do Ciebie niebawem,
          musze sie tylko zebrać bo oststnio mam bardzo złe dni a oczekiwanie
          na wynik sekcji przygnebia mnie okrutnie...Mam wiele do napisania bo
          mysli kłębią mi się w głowie i tak naprawde nie bardzo mam z kim o
          tym porozmawiać bo nikt kto nie doświadczył nie zrozumie...tymczasem
          pozdrawiam, sciskam mocno i cały czas myslę Ela.
        • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 12:44
          napisałam i skasowało mi się..
          Witam Cię jeszcze raz mamo Agatki. Dziękuję, że pytasz o mnie. Mam
          trudny okres. Czytam codziennie ale nie mam siły pisać..znasz to
          uczucie? Chcesz wykrzyczeć swój ból, swoją tęsknotę a cokolwiek
          napiszesz to nie odda tego co tak naprawdę czujemy. Szukam kazdego
          dnia choćby maleńkiej motywacji do tego żeby żyć..ale nie znajduję.
          Mimo wszystko trwam, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Nie
          rozumiem daczego umiera ten kto chce żyć a ten, który prosi o
          smierć - zyje..ironia losu? Na przekór? Za karę? I wiesz co jest w
          tym najgorsze? Że to moze trwać lata. To mnie przeraża. Ale mam w
          sobie też maleńką nadzieję, że może jutro juz się nie obudzę..ale to
          byloby zbyt piękne. Staram się kazdego dnia wykrzesać z siebie
          wszystko co we mnie najlepsze, pracuję ciężko z myslą o dzieciakach
          w szkole, o moich podopiecznych niepełosprawnych. Póki żyję chcę być
          dobra, taka jak byłam gdy żyła Patrynia. Ona była ze mnie taka
          dumna, patrzyła na mnie tak, że chciało się być ,,dobrym". Nie chcę
          Jej zawieźć,nie mogę. Ale każdego wieczora pytam - jak długo
          jeszcze? Ile mam tak żyć? Czy w ogóle mozna zyć będąc tak
          nieszczęśliwym mamo Agatki? Czytam Twoje wpisy i tak bardzo pragnę
          być taka jak Ty. Nie potrafię..mam w sobie tyle gniewu, tyle
          pretensji. Nie wiem do końca do kogo mam te uczucia, czy do Boga,
          czy do siebie..ale czuję się jakbym była tutaj za karę, za moje
          grzechy. Czuję się oszukana, straciłam wiarę w cokolwiek. Bardzo
          staram się zbliżyć do Boga ale przecież nie oszukam samej siebie.
          Mam żal, że najpierw dał mi Cud a potem zabrał Go.Pozwolił mi być
          tak szczęśliwą, obdarzyl mnie Patrynią po to żeby mi Ją zabrać. Czy
          to ludzkie? Nie. Sukam codziennie innego wytłumaczenia ale czuję sie
          jakbym stała przed ścianą, waliła głową i to wszystko. Czy to się
          nazywa życiem? A jeśli to nie wina Boga, tylko czlowieka..to czy
          łatwiej jest wtedy? Nie, bo wtedy jeszcze bardziej nienawidzę siebie
          za to, że nie pojechałam z Nią. Żyłaby. Więc jeśli nie Bóg to ja
          jestem winna Jej śmierci? I z takim poczuciem muszę żyć. To koszmar
          a nie życie. Dlatego proszę o śmierć, każdego dnia.
          Teraz widzisz mamo Agatki dlaczego nie piszę. Nie wnoszę tutaj siły.
          Ale dziękuję, że zapytałaś o mnie. Przynajmniej wiem, że gdzieś jest
          mama, która również straciła swoją córeczkę i która rozumie mnie.
          Pozdrawiam Cię, mamo Agatki. Pozdrawiam wszystkie mamy, które w tej
          chwili opłakują swoje dzieci.
          Grażyna, mama Patryni
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 16:02
            Grażynko i ja mam często takie myśli i nastroje jak Ty.
            Rozumiem cię doskonale. Tobie być może jest jeszcze ciężej bo Patrynia była
            Twoim jedynym dzieckiem. Grażynko nie tylko w Tobie jest pełno gniewu. Ja też
            czasem tak mam, wtedy nie piszę. Ale jakimś dziwnym cudem nie straciłam wiary,
            odwrotnie mój mąż, całkowicie odwrócił się od Boga i ja widzę, że dla niego jest
            to o wiele gorsze. Tak bardzo chciałabym cię pocieszyć ale nie wiem jak. Napewno
            nie jesteś tu za karę. Jesteś potrzebna swoim dzieciom ze szkoły, jesteś
            potrzebna nam na forum. Przecież to Ty i Iwonka (mamuska..)pierwsze
            odpowiedziałyście na mój wpis w ubiegłym roku i jako pierwsze podałyście mi
            dłoń na tym forum. Nigdy tego nie zapomnę.
            Nie obwiniaj siebie za to że nie pojechałaś z Patrynią, wydaje mi się że to nic
            by nie zmieniło. Ponoć każdy człowiek ma zapisane kiedy przychodzi na świat ile
            i jak bedzie żył. Przeznaczenie. Ja w nie wierzę. Nie musisz zawsze tu wnosić
            siły. Są dni kiedy Ty komuś pomożesz, a są takie jak dziś, kiedy tej pomocy może
            ktoś z nas spróbuje Tobie udzielić.
            Wiesz, byłysmy dzis z mamą u Agatki razem. Zwykle chodzę sama, bo mamę bardzo
            bolą nogi. Zapaliłyśmy znicze , ułożyłam w wazonie swieże kwiaty i usiadłyśmy na
            ławce jak zwykle, przy Agatce. Obok leży mój tata. Moja mama ma 72 lata,
            ostatnio gorzej się czuje. Miejsce obok taty było wykupione dla mamy, pochowana
            została na nim Agatka. Rozmawiałysmy o śmierci. Gdyby nie spotkało nas to co
            spotkało ta rozmowa nie byłaby pewnie taka. Rozmawiałyśmy o tym tak jak o czymś
            zupełnie naturalnym, jak by to był wyjazd na wycieczkę albo do rodziny. Mama
            mówiła jak ją mam pochować , żeby nie robić osobnego lub nowego pomnika tylko do
            taty nagrobka dołożyć na wierzch tabliczkę lub serduszko z jej imieniem.
            Powiedziała nawet jakiego koloru kamień. A przecież nie jest w tej chwili ani
            umierająca ani ciężko chora. A ja wymieniałam z nia poglądy na temat kolorów
            kamienia, itd. Rozmawiałyśmy jak o pogodzie. Nie wiem dlaczego o tym piszę.
            Jestem zadowolona z tej rozmowy. Też nie wiem dlaczego. Czy oswoiłyśmy się ze
            śmiercią po tym co przeszłyśmy z Agatką podczas jej choroby??? Grażynko mam Cię
            często w myslach i bardzo bym chciała żebys uwierzyła że Twoje życie jest tu
            jeszcze potrzebne.
            Pozdrawiam
            Halina- mama Agatki
          • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 21:06
            Grażynko,pewnie każda z nas przeżywa takie chwile.Ja też nie mam
            ostatnio
            siły pisac,zbliża się rocznica śmierci mojej Asi.Tydzień walki o
            życie w szpitalu,najpierw jeszcze nadzieja,że znów wyjdzie o
            własnych siłach,jak to wcześniej bywało i te straszne słowa z ust
            lekarzy,że za każdym razem jest gorzej,a teraz...Chciałam im
            wcisnąc te słowa z powrotem do gardła.Niestety,to oni mieli rację
            nie ja i moja nadzieja na cud.
            I ciągle ten obraz mojego ukochanego dziecka,całego w
            rurkach,przewodach i tej niesamowitej gorączce,której nie dało się
            zwalczyc.Czemu nie pojawiają się te dobre chwile,radosne,tylko jej
            ból i cierpienie.I jeszcze to,że nie było mnie przy niej,bo o 22-
            giej trzeba było opuścic szpital.
            Grażynko,ja nie potrafię przelac na papier tego co czuję,podobnie
            jak Ty,ale wiem,że doskonale się rozumiemy.
            W nocy z 1-go na 2-go marca odeszło moje słońce.
            • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 21:30
              Mamo Asi, wiem, że mnie rozumiesz, tak samo jak ja Ciebie. My matki
              doskonale wiemy z czym kazda z nas zmaga się, każdego dnia. Ty, mama
              Agatki musiałyście patrzeć na cierpienie swoich córeczek, ja nie
              byłam przy śmierci mojgo dziecka. Ostatnia rozmowa była o
              17,30.Rozmawialam z Nią kilka razy podczas jazdy, ostatnia rozmowa z
              Torunia,, wiem mamuniu, mam uwazać, całuję Cię". Za niecałą godzinę
              miała być w domu. Nie powiedziała, że mnie kocha, choć zawsze tak
              konczyłyśmy nasze rozmowy telefoniczne. Miała dwóch pasażerów,
              kolegów..być może tylko dlatego powiedziała ,,całuję Cię mamuniu".
              Mama Agatki była przy Niej, do końca. Ty patrzyłaś na cierpienie
              swojego dziecka..mogę tylko wyobrazić sobie co czułyście patrząc na
              ich walkę o życie. Nie wiem co gorsze a co łatwiejsze..czy śmierć
              nagła, niespodziewana czy powolna..wiem tylko, że tak bardzo
              chciałabym być przy Niej, trzymać Ją za rękę i powiedzieć jak bardzo
              Ją kocham. Była tam sama, beze mnie. Nie wiem tak naprawdę ile żyła,
              czy była świadoma tego, że umiera. Jak przyjechało pogotowie to
              stwierdzili zgon. Podobno ktoś Ją reanimował..czy dobrze to robił?
              Nie wiem..Patrynia nie żyje. Ja wtedy piłam sobie kawę, nic nie
              czułam, żadnego przczucia, niczego. A moje jedyne dziecko umierało.
              Dla mnnie też mamo Asi słonce zgasło, świat się zatrzymał. Tak
              naprawdę to ja umarłam 3 lutego, razem z moim dzieckiem. I nie
              pomoże tutaj ani psychiatra, ani psycholog..nikt. Matki nie powinny
              żyć po smierci swojego dziecka, to nienormalne.
              Tulę Was wszystki mamy, które opłakują swoje kochane dzieci. Wy
              macie jeszcze dzieci, macie dla kogo żyć..ja nie.
              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 22:11
                Grażynko jeszcze raz Ci piszę że masz dla kogo życ. Może nie zdajesz sobie
                sprawy jak bardzo jesteś potrzebna swoim dzieciom w szkole. Sama przecież
                pisałaś, że są to dzieci nepełnosprawne.Wiesz przecież jak one bardzo kochają
                swoich nauczycieli, których traktują jak matki, ojców. Twoja Patrynia napewno
                nie jest zadowolona że tak myslisz.
                Myslę o Tobie ciepło

                Spokojnej nocy
                Halina-mama Agatki
                • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 22:53
                  Dobranoc Halinko, mamo Agatki. Spokojnej nocy.Dziękuję.
                  Grażyna, mama Patryni
                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.03.09, 21:31
                    Chciałam napisać wiersz który pocieszyłby Grażynkę. Nic z tego nie wyszło.
                    Napisałam to co poniżej, chyba niepocieszające....

                    Jak mam wyrazić ból i rozpacz,
                    Jak mam opisać to co czuję,
                    Kiedy tęsknota wciąż poraża,
                    Kiedy bezsilność paraliżuje.
                    Jak mam uśmiechać się do ludzi,
                    Kiedy mi wcale nie do śmiechu.
                    Jak mam rozmawiać, jak pracować,
                    Tak bardzo chciałabym się schować.
                    Tak czasem chciałabym gdzieś zniknąć
                    I nic nie musieć, nie udawać
                    Ale najbardziej to bym chciała
                    Ze swoją córcią porozmawiać.

                    Halina-mama Agatki















                    • halas1961 Wiersz dla IWONKI - mamy ASI 01.03.09, 21:44
                      Dziś rok jak odeszłaś kochanie
                      W Twoim pokoju bez zmian,
                      te same obrazki na ścianie
                      Wszystko bez zmian córeczko
                      Tak samo tęsknię i kocham
                      I myślę o Tobie codziennie
                      I do poduszki wciąż szlocham.
                      Wszystko bez zmian córeczko
                      Tylko tak pusto bez Ciebie
                      Myślę tylko kochana,
                      że dobrze Ci tam w niebie.

                      Ps. Iwonko będę jutro z Tobą w tą bolesną rocznicę. Wiersz jest Twój i Twojej Asi.
                      Przepraszam, że wiersz zamieszczam na forum, ale może inna matka też ma dziś
                      rocznicę i jej też ten wiersz pomoże.
                      Halina - mama Agatki
                    • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.03.09, 23:03
                      Halinko, mamo Agatki.
                      Napisałaś to co dokładnie czuję..chciałabym schować się gdzieś i
                      najlepiej zniknąć. Dziękuję Ci, że pomyślałaś o mnie. To więcej dla
                      mnie znaczy niż myślisz.
                      Tulę Cię Halinko
                      Grażyna, mama Patryni
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 15:04
                        Grazynko mamo Patryni ja niestety czuję tak samo i dlatego się
                        rozumiemy. Znów jest dzień że nie będę więcej pisać, może późnym
                        wieczorem.

                        Halina- mama Agatki
                        • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 17:25
                          Opisałaś Halinko odchodzenie Agatki,ja jakoś nie potrafię o tych
                          godzinach nikomu opowiedzieć. Z jednej strony chciałabym to z siebie
                          wyrzucic ze wszystkimi szczegółami a z drugiej jakoś nie potrafię,
                          może dlatego, że było to zbyt straszne. Ktoś kiedys opisał tu lub na
                          nowotworach podobna śmierć, śmierć przytomnej osoby której płuca
                          tona w płynie. Ostatnio też nie mam siły na pisanie, ale czytam
                          wszystkie wpisy. Pozdrawiam Ciebie i inne mamy, które cierpią po
                          stracie dzieci.
                      • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - do Grażynki 02.03.09, 21:03
                        Grażynko,ja również o Tobie myślę,próbowałam nawet wczoraj coś
                        napisac,ale to było zbyt smutne i nie wysłałam.Dzisiaj rocznica
                        śmierci mojej Asi.Czuję podobnie jak Ty,może nie do końca,bo mam
                        syna,wspaniałego młodego człowieka,któremu tylko ja zostałam na tym
                        świecie-15 lat temu stracił ojca,rok temu siostrę,4 miesiące
                        później babcię,z którą był od zawsze.Zostaliśmy sami-on i ja,musimy
                        się wspierac.Na pewno Ty też masz kogoś dla kogo warto
                        życ.Wiesz,moja Asia kiedy już była taka chora powtarzała mi,że we
                        wszystkim co się dzieje jest jakiś sens,Ze Bóg ma w tym jakiś
                        cel,nawet w tym,że zesłał na nią tą chorobę.Próbowałam z nią
                        polemizowac,ale ona uparcie powtarzała,że tak właśnie
                        jest.Tłumaczyła mi to,chociaż ja w głebi duszy krzyczałam-jaki może
                        byc cel w tym,że Bóg zabrał Ci tatę,którego uwielbiałaś a teraz
                        odbiera mi Ciebie?Czasem się nad tym zastanawiam,ale niestety nie
                        posiadłam jeszcze tej mądrości co moja ukochana córka.Cierpiała,a
                        potrafiła cieszyc się wszystkim co ją otaczało i tłumaczyła mi,że
                        gdy była zdrowa,na wiele rzeczy w ogóle nie zwracała uwagi.
                        Grażynko,jesteś potrzebna swoim wychownkom,jesteś potrzebna nam na
                        tym forum,chociażby po yo,że możemy się do Ciebie wygadac,a Ty nas
                        zrozumiesz lepiej niż ktoś z rodziny,kogo nie dosięgnęła taka
                        tragedia.Pozdrawiam serdecznie.Mamuśka
                        • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Asi 02.03.09, 23:27
                          Kochana mamo Asi.
                          Dziękuję Ci, że znów napisałaś do mnie.Codziennie, każdy wieczór
                          spędzam przy komputerze i czytam wszystkie wpisy. To już rytuał
                          wieczorny. Po calym dniu ciężkiej pracy, udawania, grania jakiejś
                          roli, siadam do komputera i znów mogę oddać się mojej rozpaczy. Tak,
                          czuję się jakbym była w dwóch światach, jeden to praca, gdzie muszę
                          być silna i drugi to dom, kiedy mogę pozwolić sobie na bycie sobą.
                          Tylko takie jak matki jak Ty, Halinka..jesteście w stanie zrozumieć
                          mnie. Człowiek jest wypełniony cierpieniem, bólem, chciałby krzyczeć
                          z rozpaczy a musi być ..no własnie..jaki? Silny? Usmiechnięty?
                          Pogodny? Sumiennie wykonujący swoje obowiązki? A przecież ani na
                          chwilę nie zapomina o tym, że świat mu się zawalił. Więc jak to
                          możliwe, że pomimo tego funkcjonuje? Mój rozum tego nie ogarnia. A
                          jednak funkcjonujemy. Ty, mamo Asi, masz syna. To dobrze,masz dla
                          kogo żyć, jesteś mu na pewno bardzo potrzebna. Tak jak on Tobie. Ja
                          nie mam dzieci, zostaliśmy z mężem sami. Patrynia była całym moim
                          światem, nigdy tak napawdę nie czułam potrzeby mieć wiecej dzieci.
                          Może dlatego, że bylam bardzo młoda jak urodziłam Patrynię? Musiałam
                          pracować, studiować..Patrynia musiała być taka samodzielna, od
                          najmłodszych lat. Biegała z kluczem od mieszkania na szyi,bo ja
                          miałam tyle obowiazków..potem, kiedy podrosła, ja dalej uczyłam się.
                          Postawiłam na naukę..zresztą Patrynia nigdy nie chciała mieć
                          siostrzyczki ani braciszka.I tak życie nam płynęło, w trójkę.
                          Bylismy tacy szczęśliwi. Patrynia to nie tylko moja córka, to ktoś
                          więcej. Moja druga połowa, mój Cud. Byłyśmy zwariowane na swoim
                          punkcie, wiem o tym. Mąż zazucal mi, że nie potrafie ,,odciąć
                          pępowiny"..ale Patrynia śmiała sie z tego i mówiła, że tak jest
                          dobrze. Na drugim roku wzięła urlop dziekański, wyjechała do
                          Londynu. Po 5 miesiącach wróciła bo nie mogłyśmy znieść rozstania.
                          Teraz żałuję,mogła tam zostać, zyłaby. A Ona wróciła dla mnie, żeby
                          skończyć studia. I prawie skończyła..wracała z egzaminu. Czuję się
                          winna..to wszystko przeze mnie.
                          Tak, Patra żyła intesywnie, zbyt intensywnie. Studia, swoja firma
                          eventowa, której oddawała się bez reszty..uwielbiała filozofię. Była
                          taka mądra, inteligentna, miała w głowie milion pomysłów na życie. A
                          przy tym zawsze uśmiechnięta do ludzi, urodzona optymistka. Tak
                          bardzo mi Jej brak. Wiesz mamo Asi? Nie potrafię żyć bez Niej,
                          brakuje mi Jej jak powietrza do zycia. Po prostu nie umiem..ale
                          bardzo się staram, dla męża i dla moich rodziców. Ale tak naprawdę
                          to chę być Tam, z Nią, nie tutaj. Pociesza mnie tylko to, że życie
                          to tylko chwila..
                          Wiem, że muszę, póki żyję, coś robić dobrego bo inaczej zwariuję. Na
                          szczęście praca moja pozwala mi na to zeby jeszcze móc zrobić coś
                          dobrego dla innych..zakładam też fundację, która będzie pomagała
                          takim jak my, ludziom po stracie, ale też ofiarom wypadków
                          drogowych. Nie chcę Patryni zawieść, Ona zawsze była ze mnie taka
                          dumna. Sama miała takie dobre serce..to ja byłam z Niej tak bardzo
                          dumna, że jest takim dobrym człowiekiem. Patra to Cud, którym Bóg
                          mnie obdarzył a potem zabrał..nie pojmuję tego, przecież jest dobry,
                          ludzki, więc jak mógł pozwolić Jej umrzeć??
                          Przepraszam mamo Asi,wiem, że Twoja córka również była Twoim Cudem.
                          Jaka muiała być dzielna w tej strasznej chorobie. Jeszcze Tobie
                          tłumaczyła sens śmierci. To jest niepojęte. Tak samo Agatka, córka
                          Halinki. Tak bardzo jest to niesprawiedliwe.
                          Mam nadzieję, że nasze córeczki spotkały się Tam.I patrzą teraz na
                          swoje mamy, które tak bardzo próbują być silne ale nie zawsze im to
                          wychodzi. A może usmiechają się widząc, że mimo wszystko, trwamy?
                          Tulę Ciebie, mamo Asi, Halinkę, mamę Agatki i wszystkie mamy, które
                          straciły swój Cud.
                          Grażyna, mama Patryni
                      • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rak 02.03.09, 21:11
                        "... może nie wszyscy ludzie muszą być z nami na zawsze? Może są w
                        naszym życiu tylko gośćmi? Spełniają swoją rolę szybciej niż inni.
                        Nie muszą żyć sto lat, by czegoś dokonać. Robią wszystko
                        błyskawicznie. To trochę tak jakby zatrzymywali się przy nas na
                        chwilę i dawali nam coś cennego, dobrego, jakąś mądrość. Właśnie po
                        to przybywają na ten świat. Uczą nas kochać, współczuć, rozumieć
                        innych. Dają nam to z siebie. Nauczą nas tego wszystkiego i
                        odchodzą. Może po prostu nie muszą przebywać tu dłużej. Coś nam
                        ofiarują, a później mogą ruszyć w dalszą drogę...są kimś
                        niezwykłym. Dostajemy od nich wspaniały podarunek i nikt nam go
                        nigdy nie odbierze. To trochę jak łańcuch ludzi. Jedni odchodzą,
                        pojawiają się inni...a potem...to taki wieczny pochód ludzi, którzy
                        przesuwają się przez nasze życie. Nic nie trwa wiecznie, ale zawsze
                        ktoś nam towarzyszy. Nic nie stoi w miejscu, wszystko płynie.
                        Trudno rozstać się z ludźmi, którzy pojawiają się w naszym życiu,
                        są nam bliscy, a nagle odchodzą. Wolelibyśmy, żeby z nami
                        zostawali, żeby byli ciągle wśród nas. Czasem jednak nie można
                        zostać, trzeba ruszyć w dalszą drogę." D. Steel tak pisała...
                        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 22:14
                          Bylam dzis u psychiatry. Późnym wieczorem. Jak zwykle pełno było pacjentów.
                          siedziałam na korytarzu i miałam wielką ochotę zamknąć oczy i zasnąć. Gdy
                          weszłam do gabinetu nie miałam ochoty wogóle nic mówić. I powiedziałam mu to ,
                          że jest dla mnie obcym człowiekiem i nie potrafię mu powiedzieć tego co czuję i
                          wogóle nie będę dziś z nim rozmawiać. Miałam zły nastrój. Pomału zaczął mnie
                          podpytywać o to i owo, a jak się czuję po lekach itd. Jak się rozgadałam, nie
                          wiadomo jak i skąd opowiedziałam mu o forum, że wydaje mi się że to jest dla
                          mnie lepsza terapia niż jego leki:):):)(nie byłam nieuprzejma). Powiedziałam, że
                          czasem czuję się nieswojo, bo jeśli uda mi się w jakiś sposób komuś pomóc wtedy
                          też sama czuję się dużo lepiej. Uważa ,że nie powinnam mieć żadnych z tego
                          powodu wyrzutów, bo to właśnie tak działa. Był bardzo, ale to bardzo zaskoczony,
                          że jest takie forum. Chyba nie udawał. Jakby nie patrzeć nasze forum jest
                          pewnego rodzaju grupą wsparcia. Rozmawiałiśmy też dużo o wierze, Bogu.
                          Poza tym dziś stało się coś bardzo pozytywnego. Rano jechałam do pracy i całą
                          drogę odmawiałam drogę krzyżową(zawsze się modlę w autobusie, czasem
                          bezmyślnie). Bardzo byłam skupiona i modliłam sie również za Agatkę , za Asię,
                          Patrynię, za matki, ojców, braci, siostry, których na tym forum opłakujemy, za
                          to zeby Bóg dał mi siłe do dźwigania swojego krzyża. Pisalam Wam kiedyś że mam
                          żal do kolegów i koleżanek z którymi pracowałam w poprzednim miejscu. Wieczorem
                          kiedy wracałam od lekarza uświadomiłam sobie, że jakos inaczej się czuję, że
                          jest mi jakoś tak lżej. Zaczęłam myśleć dlaczego, co sie stało.W myslach wkółko
                          przypominał mi się jeden z kolegów z poprzedniej pracy, tak jakby bardzo chciał
                          ze mna porozmawiać. Uświadomiłam sobie że nie mam już do nich żalu, nie mam im
                          za złe, że moge napisać do niego na nk, że nie zmuszam się do tego, wybaczyłam.
                          Wybaczyłam, nie myślałam, że to takie wspaniałe uczucie dla tej osoby która
                          wybacza.
                          Moja Agatka jest dziś bardzo zadowolona ze swojej marudnej matki:):):) A matka
                          czuje się jakoś radośniej niż zwykle, tak jakby miała zapewnione że spotka za
                          chwilę się z córka:):):)
                          A może to ONI , za których dziś tak szczerze się modliłam to sprawili, że czuję
                          się tak radośnie.
                          Halina-mama Agatki

                          • halas1961 Do Hanki-m 02.03.09, 22:29
                            Haniu, śliczna Haniu z kotkiem uśmiechnij sie choć troche do swojej mamusi,(i do
                            mnie też:):) która napewno jest zawsze obok

                            Halina-mama Agatki
                          • basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 22:48
                            Pani Halinko - bardzo dziękuję za modlitwę za moją Mamę. Codziennie modlę się za moją Mamusię, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby pomodlić się i za bliskich zmarłych z tego forum... Po raz kolejny otworzyła mi Pani oczy - DZIĘKUJĘ. Od dziś i ja polecam Panu Wasze Dzieci, Mamy, Tatusiów, Siostry i Braci. Tulę Was wszystkich do serca - Basia
                          • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.03.09, 12:48
                            Halinko
                            Masz rację - to Forum i Dlaczego , na którym też bywasz, jest najlepszą grupa wsparcia. Chociaż się nie znamy, ale wspólne przeżycia, jakich nie jest w stanie zrozumieć nikt inny, powodują że jesteśmy sobie bliższe niż wszyscy dotychczasowi "przyjaciele". Wydrukowałam sobie wszystkie Twoje piękne wiersze dla córci. Tak pięknie o niej piszesz, do niej piszesz... Ja tak nie potrafię, ale one oddają i moje myśli, moje tęsknoty, moją rozpacz.
                            Ja na stronie Dlaczego jestem codziennie, tutaj też bardzo często - na tym wątku. To nie jest rozdrapywanie ran , jak mówią Ci co nie rozumieją. To jest nasze życie. Nasz pokaleczone, obolałe, pełne stale rosnącej tęsknoty życie...Bez dziecka które było naszą dumą, radością ,nadzieją...
                            Dziękuję Ci za wszystko co tu napisałaś. Nawet nie wiesz jak bardzo pomagasz.
                            Jola - mama Krzysia
                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.03.09, 15:53
                              Jower - cieszę się że tak miło do mnie piszesz. Dzis wpisałam się w
                              wątku: "CZy ...istnieje zycie po życiu.."
                              Część tej wypowiedzi chcę tu przytoczyc, poniewaz sama do końca nie
                              rozumię co się dzieje we mnie od kilku dni. Być może tak nie będzie
                              cały czas, być może to nie rozwinie się w głebszą radość. I to nie
                              jest tak że cały czas chodzę i się głupio usmiecham, są chwile że i
                              płaczę, ale ...
                              zaczyna powoli kiełkować w moim sercu malutkie ziarenko radości,
                              że powoli zbliżam się do spotkania z córką, że każdy dzień przybliża
                              tę chwilę. I czuję, naprawdę czuję że moja córka bardzo się cieszy z
                              tego że ja zaczynam czuć radość. Radość - jakiej nigdy w swoim życiu
                              przedtem nie czułam. dla mnie samej jest to niewytłumaczalne. Myślę
                              że trzeba spróbować spojrzeć wgłąb siebie, wyciszyc sie i nauczyć
                              się dostrzegać znaki jakie dostajemy stamtąd.
                              Myślę że każdy może spróbować. Mniej pośpiechu, mniej przywiązania
                              do rzeczy doczesnych, otwarcie na drugiego człowieka,
                              niezasklepianie się tylko w swoim cierpieniu, w tym co mnie
                              dotyczy, próba podania ręki, zrozumienia drugiego człowieka. To nie
                              jest proste, ale wiem po sobie że warto, że człowiek wtedy
                              zaczyna odbierać i dostrzegać sygnały na które wcześniej nie zwracał
                              uwagi. To nie może byc tylko zbieg okoliczności, te odczucia że ona
                              jest ze mna w chwilach kiedy potrzebuję pomocy, wsparcia, że ona mi
                              podpowiada co mam zrobić, jak postąpic i tez inne czysto namacalne
                              znaki. I to dziwne uczucie którego nie potrafię do konca określić
                              (radości- tak jakby cos wewnątrz mnie się usmiechało) Za jej
                              podpowiedzia kupiłam wczoraj tę książkę , która mnie tylko
                              utwierdziła w tym w co wierzyłam i przeczuwałam.
                              Polecam wszystkim, zwłaszcza osieroconym rodzicom tę wspaniałą
                              książkę napisaną przez katolickiego księdza Brune: "Powiedzcie im,
                              że śmierć nie istnieje".
                              pozdrawiam, po raz pierwszy(byc może nie na długo) z UŚMIECHEM:):):)
                              Halina-mama Agtaki
                              • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 07:11
                                Halinko,
                                cieszę sie, że czujesz sie lepiej, że możesz odczuwać troche
                                wewnętrznej radości i czuć bliskośc Agatki,i że Ona daje Ci taka
                                siłę, ze nam wszystkim pomagasz, jestes tutaj naszą najlepszą
                                terapeutką i dla każdego masz ciepłe słowo.
                                • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 08:09
                                  Halinko
                                  Znam tą książkę. Właśnie niedawno skończyłam ją czytać. I jeszcze drugą tego
                                  samego autora "Umarli mówią do nas".Ta druga przedstawia róże inne sposoby
                                  komunikacji - nie tylko pismo automatyczne, ale również nagrania na taśmach,
                                  telefony, zdjęcia. Po prostu niesamowite. Trzymam się kurczowo tego co tam
                                  wyczytałam. Nie dopuszczam nawet cienia wątpliwości. Gdyby tak tylko te
                                  odwiedziny i przekazy nie były "zarezerwowane" dla wybranych...Myślę ,że właśnie
                                  ta wiara w szczęście naszych dzieci TAM i nadzieja na spotkanie pozwala nam
                                  jakoś przetrwać TU.
                                  Ściskam serdecznie - Jola
                              • jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 09:06
                                Cześć, pani Halino, codziennie czytam wszystkie nowe wypowiedzi
                                uczęstników tego forum. Te wszystkie wypowiedzi to jest taka terapia
                                dla duszy, że chyba żaden psycholog i psychiatra, który niedoznał
                                takiej straty swoich blizkich niemoże pomoc wiencej. Pani wszystkie
                                wypowiedzi tak potrafią podnieść na duchu tu obecnych, że Pani
                                córechka napewno tam u Pana Boga jest zaszczycona ma taką czulą,
                                dzielną, serdeczną mamusię i Pan Bóg się cieszy, że Pani nietylko
                                niezałamała się sama ale potrafi podać rękę każdemu podczebującemu
                                tej pomocy.
                                Ja glęboko wierzę że Pan Bóg wyrywa najpiękniejsze kwiaty na tym
                                naszym ogrodzie życia, i jeżeli nas tu zostawia, to znaczy czeka na
                                to żebym my jeszcze tu się trocha pokształcili, albo nasze życie
                                byłoby przykładem dla innych ludzi, które tracą siebie na tej
                                cięszkiej drodze życia.
                                Bywają dni straszne, kiedy tak brakuje słowa, uścisku naszych
                                blizkich, kiedy niechce się nawet wstawać. Ale musimy wstać, musimy
                                poddać się woli Pana Boga który niepoto nas tu zostawił żeby
                                bezcelnie szukali odpowiedzi, czemu?
                                Dziękuję Pani za wszystkie dobre słowa które płyną z serdca. Bardzo
                                rzadko się wpisuja tu na forum, bo nieznam tak dobrze języka
                                polskiego, i niezbyt potrafię wyrazić swoje myśli, nie znam
                                gramatyki, i się krępuję. Ale bardzo chciałam wyrazić dla Pani słowa
                                wdzięcznści.
                                Pozdrawiam Janina z Litwy.
                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 05.03.09, 11:33
                                  droga Jasiu tak wlaśnie staram się mysleć jak piszesz:jeżeli nas tu
                                  zostawia, to znaczy czeka na zebyśmy jeszcze tu rozwijaki swoje
                                  wnetrz, swoją dobroć, miłośc, żebyśmy byli pomocą i przykładem dla
                                  innych. To bywa trudne, ale trzeba się starac.
                                  Niepotrzebnie masz jakies skrupuły co do znajomości naszego języka.
                                  Nieważne są błedy. Pięknie piszesz o tym co czujesz i nie ważne że z
                                  błędami. Najistotniejsza jest treść. Nie krępuj się i pisz, przecież
                                  już wiemy dlaczego robisz błedy:):):)wszystko jest zrozumiałe. Pisz.
                                  Jestes bardzo dzielna, czuj sie między nami tak jakbyś była w swojej
                                  ojczyźnie. I jeszcze bardzo pieknie wyrażasz swoje myśli.
                                  Pozdrawiam
                                  Halina-mama Agatki
                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 05.03.09, 12:22
                                    Jasiu - Zeskanowanie tej książki byloby chyba trudne, dużo stron.
                                    Jeśli nie zdobędzisz jej szybciej, to jak przeczytam dam znać na
                                    forum i jeśli bedziesz chciała to ci wyślę.
                                    Halina-mama Agatki
                                    • jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 06.03.09, 08:01
                                      Dziekuję, podczebuję takiej literatury. Może znajda książka tego
                                      autora w języku litewskim, ale wątpie.
                                      Pozdrawiam
                                      Janina z Litwy
                                • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 13:51
                                  Janino - spróbuj może zamówić książki z księgarni internetowej, wysyłkowej - na
                                  pewno za granicę też wysyłają. Na przykład sprawdź tutaj :
                                  www.dobreksiazki.pl/b12043-zestaw-powiedzcie-im-ze-smierc-nie-istnieje-umarli-mowia-do-nas.htm
                                  Albo wpisz w wyszukiwarce tytuł i sprawdź inne adresy.
                                  Pozdrawiam
                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 20:46
                                    Przychodzę do Ciebie dziś Boże
                                    Przychodzę bez żalu, bez złości
                                    Przychodzę z promykiem nadziei,
                                    Przychodzę z iskierką radości.
                                    Spoglądam nieśmiało przed siebie
                                    A córcia mi wciąż towarzyszy
                                    I pragnę wypełnić Twa wolę
                                    W spokoju, w radości i w ciszy.
                                    Ja wiem,że nie będzie mi łatwo
                                    Że padnę znów na kolana
                                    Lecz myślę, że znowu powstanę
                                    Bo przy mnie jest córcia kochana.

                                    Halina-mama Agatki





                                    • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 22:06
                                      Pięknie piszesz,córka jest z Ciebie dumna, może jak wreszcie odnajdę w sobie
                                      trochę spokoju stworzę coś dla swego Synusia, cieszyłby się...
                                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 06.03.09, 14:35
                                        Moja wiara jest jak chleb powszedni,
                                        ten o który proszę codzień Pana.
                                        Moja wiara taka trudna, taka piękna.
                                        Moja wiara w jego dobroć niezachwiana.
                                        Moja wiara, w której czasem ciężko wytrwać.
                                        Moja wiara co ma takie wymagania,
                                        Żeby kochać umieć i wybaczać.
                                        Moja wiara, która koi ból rozstania.

                                        Halina-mama Agatki
                                        • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 06.03.09, 21:03
                                          Piękne, naprawdę piękne, żeby nie piekne wiersze, piekna muzyka,byłoby jeszcze
                                          trudniej...
                                          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.03.09, 07:15
                                            Ranek, następny dzień bez Ciebie
                                            Słońce, i chyba juz wiosna
                                            Pamiętam, jaka byłaś
                                            na wiosnę zawsze radosna.
                                            Pamiętam, jak ze mna sadziłaś
                                            Krzewy i kwiaty w ogródku
                                            A potem rok tylko minął i
                                            poszłaś TAM po cichutku.
                                            -------------------------------

                                            Myślę, że dobrze Ci u Pana
                                            Myslę, że matka Cię pilnuje
                                            Że dziadek, babcia jest przy Tobie.
                                            Że cudnie Ci sie tam wędruje.
                                            Wierzę, że jesteś tam wesoła,
                                            że robisz dużo fajnych rzeczy.
                                            że się nie nudzisz, się radujesz
                                            I z nieba nas tu obserwujesz.

                                            Halina-mama Agatki

                                            • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.03.09, 20:24
                                              Witaj Halinko, pięknie piszesz jak zwykle zresztą, myślę że oprócz talentu masz
                                              już przynajmniej niewielki spokój w duszy, poukładane myśli ...ja ani
                                              trochę...pozdrawiam i przytulam Ela
                                              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 08:55
                                                bie-tka napisała:

                                                > Witaj Halinko, pięknie piszesz jak zwykle zresztą, myślę że oprócz
                                                talentu masz
                                                > już przynajmniej niewielki spokój w duszy, poukładane myśli ...ja
                                                ani
                                                > trochę...pozdrawiam i przytulam Ela

                                                Spokój w duszy niestety nie jest narazie stały. Są dni lepsze i
                                                gorsze. Juz niby poukladane i nagle pojawia sie ten
                                                wszechogarniający smutek. Staram się z tego jak najszybciej
                                                wychodzić żeby nie zakłucać spokoju Agatce, ale jest to trudne. Dziś
                                                mam taki byle jaki dzień, ale dam sobie radę, muszę dać radę. Mimo
                                                wszystko chyba jednak jesem silna, to napewno Agatka, Bóg pomagaja
                                                mi wciąż się podnosić. Elu za mało czasu minęło abys miała mieć
                                                poukładane, powoli, pozwól sobie teraz na te różne mysli, tylko nie
                                                oddalaj się od wiary. wtedy jest jeszcze gorzej.

                                                Pozdrawiam
                                                Halina-mamaAgatki
                                                • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 11:00
                                                  Codziennie rano przed otwarciem oczu, proszę aby to był tylko zły sen, żeby
                                                  drzwi do Adasia pokoju były otwarte a on siedział przy komputerze popijając
                                                  poranna herbatę, albo żeby zapytał z kuchni mamo zrobić ci jajko w
                                                  majonezie???(lubił je bardzo)...no i muszę przecież kiedyś te oczy otworzyć...no
                                                  i widzę to samo co od miesiąca - pustkę!!! W żaden sposób nie jestem w stanie
                                                  tego zaakceptować, może kiedyś do tego widoku przywyknę...???
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 21:55
                                                    Elu, wierzę ze kiedys nauczymy się usmiechać. DZisiejszy dzien pada u mnie
                                                    deszcz i pewnie też dlatego jest smutniej niż zwykle:(:(:(
                                                    Nastroje w kółko zmienne. ALe nie mozna narzekac, nie można, muszę się wziąść w
                                                    garść. Inni jeszcze bardziej cierpią, co ja się zaczęłam rozklejac, chyba ta
                                                    pogoda no i w piatek odszedł nagle męża kolega(45lat).
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 22:53
                                                    Smutne....45lat to bardzo niewiele. Mnie ta pogoda tez nie nastraja dobrze, dużo dziś płakałam razem z mężem niestety. Przeważnie robiliśmy to po cichu oddzielnie, dziś wspólnie...Chce Ci Halinko napisać tez o swoich znajomych, zechciej posłuchać, muszę się wyżalić...Kilka miesiecy temu mój cioteczny brat 48lat, spadł z drzewa, nie otrzymał należytej pomocy w szpitalu i zmarł następnego dnia,miesiąc może półtora później zmarła moja przyjaciółka Małgosia 48lat, nasze mamy były przyjaciółkami, chodziły z nami w młodości na wspólne spacery. Gosia zostawiła 3 dzieci dwoje dorosłych i 16-letnią córkę z porażeniem mózgowym.Po miesiącu może dwóch,kolega z którym uczyłam się w podstawówce w jednej klasie, potem mieszkaliśmy w jednym bloku a nasi synowie przyjaźnili się od dzieciństwa, miał 43 lata. 16 lutego kolejna klepsydra na naszym osiedlowym płocie,kolega Adasia z gimnazjum 23 lata, student socjologii, obchodził urodziny 15-go, zmarł 16-go w Bieszczadach...zamarzł...Cały czas żyłam w przeświadczeniu że średnia statystyczna długości ludzkiego życia rośnie zdecydowanie do góry??? Jakoś trudno w to uwierzyć, pozdrawiam Cię Halineczko, szkoda że nie mogłam dziś napisać czegoś bardziej optymistycznego.
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 13.03.09, 20:08
                                                    Jasiu odezwij się na mój e-mail, jesli jeszcze nie zdobyłaś tej książki a nadal
                                                    chciałabys przeczytać. Już przeczytałam. halas1961@o2.pl

                                                    Pozdrawiam
                                                    Halina-mama Agatki
    • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 22:55
      Witajcie kochani.
      Halinko, mamo Agatki. Tak bardzo podziwiam Cię za siłę, za wiarę.
      Nawet jak masz gorszy dzień to potrafisz jakoś tak napisać, że i tak
      Twoją siłę i wiarę ,,słychać". U mnie niestety jest inaczej, z
      każdym dniem czuję jakbym miała mniej wiary.Na początku był szok,
      potem przeraźliwe szukanie wszystkiego o ,,tamtym świecie", czytanie
      biblii. Teraz, po 13 miesiącach i 6 dniach czuję, że moja wiara
      rozsypuje się w kawałki. Tak bardzo pragnę wierzyć, że mojej Patryni
      jest Tam dobrze, że jest szczęśliwa..ale to takie trudne. Boję się,
      że jest Tam nieszczęśliwa. On tak bardzo kochała życie tutaj.
      Martwię się o Nią, o to czy nie jest Tm samotna. Zawsze tak bardzo
      balam się o Nią, teraz też nie potrafię nie zamartwiać się jak Jej
      Tam jest. Jeśli w ogole Tam ,,coś" jest. Nie pozwalam sobie na takie
      myślenie ale ono świdruje mi mózg, wraca jak bumerang, nie mogę
      pozbyć się tych głupich myśli. I za każdym razem pytam Boga DLACZEGO
      pozwolił na to? Pozwolił umrzeć mojemu jedynemu dziecku, chociaż
      wiedział, że Ona jest moim światem, moim Cudem.Byłyśmy tak bardzo
      związane ze sobą, tak strasznie brakuje mi mojego dziecka. A czy
      Patrynia nie tęskni za mną? Czasami myślę jak bardzo jest załamana
      tym, że zostawiła mnie, choć obiecywala mi zawsze, że nigdy Jej się
      nic nie stanie. A jednak stało się, zginęła. 40minut przed wypadkiem
      mówiła mi, że niedlugo bedzie w domku,taka szczęśliwa..zawsze tak
      wracała z egzaminów. Była kilkanaśie kilometrów od domu, od miejsa
      gdzie czuła się taka szczęśliwa. Ostatnie Jej słowa do mnie ,,całuję
      cię mamuniu". Pytam DLACZEGO Bóg pozwolił na to? Gdzie Jej Anioł
      Stróż? Zagapił się???? Nie pomyślał, że Patrynia to moje jedyne
      dziecko? Jak mógł na to pozwolić? Czytam, że innych reaimują
      godzinę..mojej Patryni nie reanimowano, nie próbowano walczyć o Jej
      życie. Pozwolono Jej umrzeć w tym rowie..Niigdy ne pogodzę się z
      tym, nigdy nie zaakceptuję tego. Dlatego proszę Boga o to żeby mnie
      stąd zabrał bo i tak jestem martwa..
      Przepraszam, ale musiałam to napisać, nie wytrzymuję tego
      wszystkiego.
      Grażyna, mama Patryni
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 23:24
        Grażynko dobrze że z siebie wyrzucasz co czujesz. Tak myślę. CZasem sama się
        zastanawiam jak to się dzieje ze mam siłę pocieszać innych.
        Może Bóg dał mi teraz takie zadanie i daje mi dlatego siły.
        Cóż, u nas była zupelnie inna sytuacja. Moje dziecko bardzo, przez tygodnie
        cierpiało i nadszedł moment kiedy musiałam powiedziec: dobrze, zgadzam się z
        Twoją wolą , jeśli musisz zabierz moje dziecko, tylko błagam Cię niech więcej
        już ie cierpi, niech tylko już nie cierpi. Może dlatego tez i ja inaczej do tego
        podchodzę i mam tej siły więcej. Nie wiadomo, nikt nie jest w stanie na to
        odpowiedzieć. Ja głeboko wierzę, że Patrynia jest tam jednak szczęśliwa i że ją
        spotkasz kiedy przyjdzie czas. Moja Agatka tez byla moim najwiekszym
        przyjacielem, moim zyciem i ja dlatego chce bardzo aby nic jej nie przeszkadzalo
        w zyciu TAM. I tak sobie mysle, ze jesli ja bede pogodna to i ona bedzie mogla
        tam spokojnie sie wznosic, rozwijac, radowac sie...
        ZAprosilam do dyskusji kapelanow z hospicjum, moze sie kros odezwie, moze oni
        niektorym z nas pomoga.
        dobrej nocy
        Halina-mama Agatki
    • karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 11.03.09, 15:39
      Halas1961- Halino, tytuł Twojego wątku nietrafiony
      – nie przegrałas.//

      Szacun dla Ciebie na maxa !!!!!! To jest wielka łaska od Boga
      móc własną jazdę cierpieniem przekierować ku wsparciu
      innych, też cierpiących,........
      To umacnia, rozwiewa wątpliwości, i utwierdza na maxa,
      że cierpienie – to nie biologiczny wybryk /
      krótka piłka – dajesz kopa! i odpałowo, że świat Cię ma!!!
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 12.03.09, 08:26
        karnivora napisała:

        > Halas1961- Halino, tytuł Twojego wątku nietrafiony
        > – nie przegrałas.//
        >
        > Szacun dla Ciebie na maxa !!!!!! To jest wielka łaska od Boga
        > móc własną jazdę cierpieniem przekierować ku wsparciu
        > innych, też cierpiących,........
        > To umacnia, rozwiewa wątpliwości, i utwierdza na maxa,
        > że cierpienie – to nie biologiczny wybryk /
        > krótka piłka – dajesz kopa! i odpałowo, że świat Cię ma!!!

        Kiedy napisalam po raz pierwszy na to forum tak uważałam, że
        przegraliśmy. Być może masz rację....
        Pozdrawiam serdecznie
        Halina-mama Agatki
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.03.09, 21:47
          Grazynko-mamo Patryni, Iwonko -mamo Asi, Elu-mamo Adasia, Haniu z kotem, Jasiu i
          inni którzy dawno się nie odzywaliście a wiem przeciez że tu jesteście i
          czytacie - mysle o Was:):):)

          Jasiu z Litwy tam gdzieś wyzej wskoczył wpis do ciebie.
          Halina-mama Agatki
          • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.03.09, 22:30
            Halinko-mamo Agatki i wszystkie mamy...myślę o Was nieustannie...Jestem tu codziennie, czytam, myślę, myślę czytam...na chwilę pomaga bo widzę ze nie jestem sama, potem zwyczajne życie, praca...kilka godzin patrzenia na młodzież, radosnych ludzi na ulicach i znów kamień na piersiach w oczach łzy, mętlik w głowie, chęć wydobycia z siebie takiego wrzasku jakiego nikt nigdy nie słyszał...i NIEMOC!Znalazłam gdzieś taki króciutki ale jakże wymowny wiersz, pasuje bardzo do moich uczuć...
            Dwuwymiarowy uśmiech
            dla wszystkich
            dla normalności
            dla tych co zostali
            radość z przemijania
            zrywam kartki z niecierpliwością
            czekaj na mnie Aniołku- mama.
            • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 18:01
              Witaj Halinko, ja tez jestem tu codziennie, czytam, ale pisac nie
              mogę, ostatnio z kazdym dniem gorzej, ale też stale mysle o
              wszystkich z forum.
              • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 18:46
                Melduję się Halinko osierocona siostra i ciągle tęskniąca
            • jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.03.09, 10:54
              P.Halino, pani ma racie, jestesmuy tu co dzien, czytamy wszystkie
              wypowiedzi, niezawsze piszemy. Ta tragedia z Heńkiem przewróciła
              całe moje życie. Zawsze byłam wierzącym człowiekiem, ale gdy
              wszystko jest w domu dobrze to tak ostro nieodczuwamy tej wiary w
              Pana Boga. Teraz tak mi jest przykro przed Jego obliczem że gdy
              musiałam być wdięczna za wszystkie piękne chwile, tak żadko słyszał
              słowa podziękowania za wszystkie Dary dla mnie. I czasami nawet
              przychodzi mi do głowy taka mysl, że tylko z mego powodu Pan Bóg
              zabrał mi moją miłość, by odkryć mi oczy, że wszystko należy do
              Niego. Wszystkich gorąco uściskam wiem co czujecie....:(
              Janina z Litwy
          • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 19:58
            Jestem Halinko,bardzo mi ciężko bez moich "dziewczyn" dlatego nie
            pisałam.
          • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 20:08
            Kochana Halinko i wszystkie mamy tutaj piszące..jestem codziennie
            tutaj, nie ma wieczoru żebym nie czytała tych wszystkich wpisów.
            Zresztą czytam wszystkie wpisy. Każda strata jest nie do ogarnięcia,
            choć myślę, że utrata dziecka jest czymś absolutnie niepojętym dla
            ludzkiego ummysłu, to jest wbrew naturze. Nie taka jest kolej.
            Wszyscy umrzemy kiedyś ale to dzieci powinny stać nad grobem swoich
            rodziców, nie odwrotnie. Tak Halinko, wciąż jestem niepogodzona ze
            śmiercią mojej Patryni i chyba już tak będzie do mojej śmierci. Nie
            potrafię już niczym cieszyć się, nic nie przynosi satysfakcji,bo w
            każdym momencie mojego obecnego życia pytam siebie..co z tego, skoro
            nie ma tutaj mojej Patryni? Co z tego skoro Ona tego ne widzi? Co z
            tego skoro nie mogę dzielić tego z Patrynią? Dlatego może jest mi
            tak trudno, nie wiem. Wszyscy mówią mi ,,pogódź się", nawet moja
            mama. A ja nie potrafię i nie chcę. Mam żal do siebie, że nie
            uchroniłam mojeo dziecka choć całe życie tak bardzo dbałam o Nią,
            otaczałam miłością. Jeen jedyny raz odmówiłam Jej i co? Zginęła..
            odeszła ode mnie, zostawiiła mnie tutaj. A ja bez Niej nie umiem
            żyć. Halinko, ja się staram bardzo, naprawdę. Codziennie wstaję rano
            i jadę do pracy. Tyram do wieczora. Ale jak wracam do pustego domu
            to już nie mam sił na nic. Na jakiś czas przestalam brać tabletki,
            niestety wpadałam w jakąś otchłań. WróciŁam do nich bo muszę jakoś
            funkcjonować, niestety. Takie prozaiczne rzeczy jak praca,
            zakupy..muszę mieć na to siły. Jak już pisałam chyba, powrót po 6
            miesiącach do pracy to chyba najlepsze posunięcie w tej sytuacji.
            Dni mijają szybko, wpadłam w jakiś schemat czasowy..szkoła, klub,
            cmentarz, dom. Sobota i niedziela jest najlepszym dniem do
            spania..chciałabym przespać tak naprawdę swoje życie. Niedziela jest
            szczególnie tudna, bo w tym dniu zginęła moa Patrynia. Chodzę na
            msze wieczorne, co niedziela, modlę się o moją córeczkę i o to żebym
            mogła iść do Niej Tam.
            Tak więc sama widzisz Halinko, że nic u mnie pozytywnego. Takie
            życie z dnia na dzień, bez marzeń, bez planów, bez celu. Staram się
            tylko dobrze wywiązywać z moich obowiązków służbowych, bez żadej
            taryfy ulgowej. Nie chcę epatować otoczeia moją rozpaczą choć każdy
            kto mnie zna widzi jak bardzo jestem nieszczęśliwa. Chciałabym
            opowiadać o mom dziecku ale jak tylko cos powiem to wszysy
            spuszczają głowy..nie mogę nawet tego. Chodzę w czerni..to mój krzyk
            rozpaczy..nigdy nie zdejmę jej.Aż do mojej śmierci. Tego nikt mi nie
            zabroni. Mówić nie mogę o moim dziecku bo to ludzi wprawia w
            zakłopotanie..a same wiecie jak sie wtedy czuje czlowiek. To tak
            jakby Jej nigy nie było..to jest takie okrutne. Ale muszę to
            rozumieć, oni po prostu nie wiedzą, że my matki mamy takie samo
            prawo do opowiadania o swoim dziecku jak inne mamy. Jest tylko taka
            różnica, moje dziecko nie żyje a ich dzieci żyją. Tak to wygląda.
            Dlatego może zamykam się w swoim świecie bo tylko w ten sposób mogę
            być z moim dzieckiem. Mogę do Nej pisać,rozzmawiać z Nią, płakać za
            Nią, tęsknić..
            Ja też bardzo dużo myślę o wszystkich tu piszących. Każdy z nas
            radzi sobie / albo i nie radzi / w różny sposób, leszy, gorszy. Ja
            czuję się jakbym była przysypana kamieniami, nie mogę się wydostać
            stamtąd. Szukam w sobie wiary, tak bardzo pragnę wierzyć, że moja
            Patrynia jest Tam szczęśliwa i że ja spotkam się z Nią. Ale czasami
            przyhodzą te wstrętne myśli, że tego ,,Tam" nie ma, że już nigdy Jej
            nie zobaczę. I wtedy umieram. Dlatego każdy Twój wpis Halinko
            czytam po kilka razy bo jest w nich tyle nadziei, wiary i sily. Tak
            bardzo pomagasz nam tutaj. Dlateego tulę Cie do serca mocno.
            Dziękuję. Chociaż wiem, że Tobie też nie jest łatwo to jednak Ty
            dajesz nam siły. To piękne. Agatka jest z Ciebie na pewno bardzo
            dumna.
            Grażyna,mama Patryni
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 21:43
              Kochani, droga Grazynko
              Dziś moja Agatka nie jest ze mnie dumna. Dzis placzę. Nad soba, nad Wami, nie
              wiem sama zresztą... Miałam nie pisać, ale jak zwykle musze... Coś Wam opowiem.
              Dawno juz nie sniła mi się Agatka. Dziś w nocy zdarzyło się cos dziwnego. Był to
              sen, nie sen, nie wiem , bo wszystko było bardzo realne. Czułam sie tak jak
              nieraz jest ,że prawie już się spi ,ale jeszcze dociera do ciebie to co się
              dzieje wokół. To chyba ten stan alfa, w który niektórzy umieją się wprowadzić
              sami. Przyszła Agatka. Przytuliłam się do jej policzka, głaskałam ją po rączce.
              Potem położyła się obok i czułam że cos mi mówi czy przekazuje, a ja nie
              rozumiem co ona chce ode mnie. Czuję ,że ona się denerwuje, bo ja nie rozumiem.
              I bardzo chciałam wyjść z tego półsnu bo wydawalo mi się, że wtedy będę
              wiedziała o co chodzi. Ale się nie udało. Najdziwniejsze jest to, że wciąż czuję
              gładkość i ciepło jej skóry, delikatność tego dotyku. A tak strasznie mi tego
              brakowało. Pod palcami czuje wciąż ten dotyk. Kiedys juz tak było, że pogłaskał
              mnie ktoś po policzku, ale wtedy nie spałam, zaczynałam usypiać i aż się
              zerwałam, potem za chwilę to się znów powtórzyło. Tamten dotyk tez czułam przez
              kilka dni. Było to kilka dni po pogrzebie. To nie są przywidzenia poranionej,
              cierpiącej matki. Na pewno to nie był sen. Odczucia ze snu nie są aż takie że
              czujesz wciąż opuszkami palców ten dotyk.
              w południe wzrok padł mi na Pismo Swięte, którego bardzo , brdzo dawno nie
              otwierałam. Tak jakby ktos mówił ; Otwórz, otwórz.
              Otworzyłam na chybił trafił: "Jesliscie więc razem z Chrystusem powstali z
              martwych, szukajcie tego co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po
              prawicy Boga. dążcie do tego co w górze, nie do tego co na ziemi.....A tu juz
              nie ma Greka, Żyda, ....niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest
              Chrystus....obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokore, cichość,
              cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem.....jak Pan
              wybaczył Wam , tak i wy. Na to zaś przyobleczcie się w miłośc, która jest
              więzią doskonałości...."
              Czy to chciała mi powiedziec Agatka, może. Bo dlaczego wzięłam do ręki Pismo od
              tak długiego czasu.
              Grazynko, ja ostatnio nie przejmuje się reakcjami innych gdy zaczynam mówic o
              Agatce i kiedy chcę to oniej mówię . Ostatnio opowiadał chłopak wpracy o swoim
              małym synku. Ja się włączyłam i opowiadałam o swoich dzieciach gdy były małe, o
              róznych zabawnych sytuacjach gdy agatka była malenka i mam w nosie, że ktos
              czuje się moze niezręcznie. Mi było fajnie, nawet ze smiechem to opowiadała.
              Cieszyłam się ,że mam takie cudne wspomnienia. I tak będe robić i juz. Będę
              mówic o swoim dziecku , jak zacznę to sończe i nie pozwolę sobie przerywać i nie
              pozwolę zmienić tematu i już!!! I Ty tez tak rób. Koniec i kropka. Jeśli chodzi
              o pomoc duchownych już jest swiatełko w tunelu i licze że za chwilę choć raz na
              jakiś czas będzie wsparcie tu na forum. Nie chcę narazie pisac nic więcej.
              Wiersze, które do tej pory pisałam tu na forum są juz w drukarni w przygotowaniu
              do druku. Sama w to nie wierzę, że sie odwarzyłam, poniewaz są bardzo osobiste.
              Ale to tylko i wyłącznie dzięki Wam.
              Poczatkowo miałam zamiar rozdac znajomym, rodzinie, kiluu osobom z forum i część
              napewno rozdam. Resztę nakładu chciałabym spróbowac sprzedac i przeznaczyc te
              newielkie pieniądze na pewna pomoc, o której narazie nie mogę pisac. Jak upewnie
              się sama czy powinnam robic to co mi krąży w myslach zachęcać będę i Was do
              takiej działalności.
              Myslę, że oproćz pracy zawodowej musimy robic jeszce cos innego, co da jakieś
              poczucie, że idę jednak dalej, mimo wzystko ide dalej.
              Rozisalam się , ale chyba dobrze bo czuje się lepiej, nie płaczę.
              Myslę, że nasi ukochani którzy nas na chwilę zostawili tu (nie uzywam wogóle od
              dość dawna słowa "zmarli", czy zauwazyliście:)
              Chca abysmy narazie żyli zyciem ziemskim , ale w taki sposób aby potem następne
              zycie było konsekwencją tego tutaj. Czyli za wszelką cenę może nie dziś , nie
              jutro, może za rok ale wyjść z wszechogarniającego smutku, radaowć się jak
              przedtem kolorem liści na jesień, pierwszym śniegiem, przebiśniegami na wiosnę...
              Czego całam sercem , kazdym kawałeczkiem sibie sobie i Wam życzę.

              Halina- mama Agatki
              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 21:48
                Przepraszam bardzo za pozjadane litery w poprzednim liscie, ale wyslalo mi sie
                przed sprawdzeniem.
                Halina-mama Agatki
              • radomilu Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 23:14
                Witajcie... przeczytałem dziś Wasze nowe wpisy na forum. Poznaję Was coraz
                bardziej, czuję się tu coraz mniej "obcy". To co napisała dziś Halina jest
                największym skarbem, który każdy z nas dostał w ostatnim czasie... ja odczytuję
                Halino Twe słowa jak drogowskaz, który wskazuje jaką pójść drogą do odzyskania
                siebie. Jestem blisko każdej z Was, myślę o Was i czekam razem z Wami, aż uda
                się zapalić światło w życiu każdego z nas. Wtedy nie będzie ważne jak długo było
                Ciemno. Halinko, dziękuję Ci za te słowa, za to, że dzielisz się z ludźmi swoimi
                wspomnieniami o Agatce. Jestem przekonany, że o to chyba chodzi. To trudne, ale
                daje siły i leczy zranione dusze...
                Pozdrawiam serdecznie wszystkich Was.
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.03.09, 22:38
                  Radku miły z Ciebie człowiek. Jak to mówi moja koleżanka:"z tej samej bajki".
                  Pozdrawiam
                  Halina-mama Agatki
                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.03.09, 13:38
                    Jesteś ze mną w każdej chwili
                    Jesteś córciu ciągle żywa
                    Chociaz ludzie myślą z boku
                    Biedna matka, nieszczęśliwa
                    A TY jesteś zawsze przy mnie
                    I pilnujesz mnie niezmiennie.
                    Jesteś dla mnie jak drogowskaz
                    Który przy mnie jest codziennie.
                    Naprowadzasz i pocieszasz,
                    Co mam robić pokazujesz.
                    Uśmiech znowu chcesz zobaczyć,
                    Razem ze mna wciąż wędrujesz.

                    Halina-mama Agatki






                    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.03.09, 14:10
                      Halinko moja wirtualna dobra duszyczko piękne wiersze piszesz, czytając je
                      trudno nie wzruszyć się,a ty mimo tak wielkiej tragedii potrafisz jeszcze
                      pocieszać,a ja szukam sama nie wiem czego ale szukam, gdzie zaprowadzą te moje
                      poszukiwania to nie wiem a to piosenka dla ciebie i innych mam.
                      www.youtube.com/watch?v=vCAlka5TXBE
                      • goska797 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.03.09, 18:44
                        Witam!
                        Postanowiłam się odezwać chociaz to forum czytam już od jakiegoś
                        czasu.Robię to bardzo nieśmiało i pełna podziwu dla Was Kochane
                        (jesli mogę się tak zwrócić).Bardzo bym chciała nikogo nie urazić w
                        jakikolwiek sposób ale ciężko dobrac słowa.
                        Pani Halino pisze Pani piekne rzeczy.Dała Pani Agacie wszytsko co
                        można było.Czytam i nie mogę opanować łez.Słowa te też kieruję do
                        pozostałych Mam, których dzieci odeszły "Jesteście wielkie!jesteście
                        wspaniałymi kobietami a przede wszystkim rodzicami"!!!
                        Mam 25 lat i 4 miesiące temu zmarł mój tata.Wiem, że w żaden sposób
                        nie mogę mojej straty porównywac z Waszym bólem.Taka jest kolej
                        rzeczy, że dzieci żegnają rodziców (przynajmniej tak powinno być).Ja
                        jednak po tych kilku miesiacach czuje, że coś jest nie tak.Tata
                        zmarł mozna powiedziec nagle, nikt sie nie spodziewał.Zmarł na stole
                        operacyjnym.Okaz zdrowia i siły nagle w ciągu miesiaca zmienił sie w
                        bezsilna osobę.Tuż po smierci zaskoczona byłam jak wszytsko wróciło
                        do normy.Tak przynajmniej myślałam.Może wynikało to z faktu, że
                        byłam zbyt pochłonięta w pomoc mamie,która zmieniła się nie do
                        poznania, nie myślałam nad tym co się stało.
                        Teraz po tym czasie czuje pustkę.Nigdy nie byliśmy z ojcem strasznie
                        blisko.Teraz jednak bardzo mi go brakuje, widze jak bylismy do
                        siebie podobni.Mam wrażenie, że wszytsko sie rozpadło.Co drugi dzień
                        jestem na cmentarzu, codziennie o nim myślę.Niewiem czy to jakaś
                        opóżniona reakcja.Nic mnie nie cieszy, mam wrażenie, że coś się dla
                        mnie skończyło,że moje życie ucieka mi.Do tego mam poczucie że
                        smierć gdzies koło mnie kraży.Czasami łapie się na tym, iz mimo że
                        wiem co sie stało nie moge sobie przyswoić tego faktu.
                        Wczoraj gdy byłam u rodziców w mieszkaniu otworzyłam szafke szukajac
                        dokumentów.Byłam pewna że tam sa.Okazało się, że znajdują się tam
                        ubrania taty.Ścisnęło mnie mocno.Nie miałam takiego uczucia 2 dni po
                        smierci kiedy odbierałyśmy rzeczy ze szpitala.
                        Wiem jestem dorosła, mam meża, dom.Powinnam to przyjąć spokojnie po
                        takim czasie.Ja czuję jakby dopiero uderzyła we mnie prawda.
                        Wybaczcie,że tak sie rozpisałam.Brakuje mi kogoś kto byłby w stanie
                        zrozumiec co czuję.Zdaje sobie sprawę, że nie jest to jednak to samo
                        co przeżywacie Wy Kochane Panie.
                        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do goska797 17.03.09, 21:53
                          Strata i ból bez względu na to kogo się straciło zawsze jest ogromna.
                          Nie mozna polemizowac kto bardziej cierpi, czyja strata jest wiekszą.
                          Mogłabyś byc moją córka i mimo że masz męża 25 lat to też bardzo mało żeby
                          chowac rodziców. Twoje reakcje, to że dopiero teraz zaczynasz odczuwac co
                          naprwdę się stało są jak najnormalniejsze. Z początku jest szereg różnych
                          przyzienych spraw do pozałatwiania, a gdy sie z tym uporamy nagle zaczyna do nas
                          docierac co się naprawdę stało.
                          Nie wyrzucaj sobie ,że wzruszyłaś się na widok ubran taty, 4 miesiące to jest
                          bardzo niewiele od rozstania. Kidy odszedł mój ojciec (miałam 34 lata) jako tako
                          doszłam do siebie po półtora roku i tez ąż tak bardzo nie byliśmy związani. Ta
                          więź nawiązała sie podczas ostatnich miesięcy jego choroby, kiedy w domu na
                          zmianę z mmą opiekowałam się nim, kiedy prosił żebym modliła sie do Boga aby go
                          już zabrał bo cierpienie jest zbyt wielkie. Nie pisałam tu nigdy o tym . Piszę
                          zawsze o swojej córeczce. Napisałam o ojcu dzis dla Ciebie. Nie milcz, jesli
                          chcesz wyrzucic z siebie , powiedziec o swoich uczuciach, watpliwosciach , rób
                          to , pisz tutaj. Dla mnie to forum stało się terapia. Od czasu do czasu ide do
                          swojego psychiatry, ale juz tak z rozpedu, pzryzwyczajenia. Kiedy powiedziałam
                          mu że dzieki osobom z tego forum wiersze są juz w drukarni był prawie w takim
                          samym szoku jak ja sama:):):)Bo ja wciąż do końca w to nie wierzę , że sie
                          odważyłam.
                          Więc pisz, zawsze najlepiej drugiego człowieka zrozumie człowiek ,który jest w
                          tej samej sytuacji.A tu wszyscy jestesmy równo poranieni.
                          Halina-mama Agatki
                          • radomilu Re: moja corcia Agata odeszla - do goska797 17.03.09, 22:18
                            Witaj Halinko,
                            cieszę się, że jesteś na forum. Mimo tego, że Twoja "terapia" dobiegła już
                            niemal do końca, jesteś tu, na Forum i niesiesz słowa pociechy i wsparcia dla
                            wszystkich obecnych. Stałaś się taką duchową opiekunką dla potrzebujących i
                            pocieszeniem dla płaczących. Piękne słowa wsparcia napisałaś do GOSKI797.
                            Znalazłaś swoją drogę i cel, który realizujesz po śmierci Agatki. Ciesze się, ze
                            Twoje wiersze niedługo ukażą się drukiem, mam nadzieję, że pozwolisz mi je
                            wszystkie przeczytać. Pozdrawiam Cię serdecznie i proszę (w imieniu chyba
                            wszystkich obecnych na forum) nie ustawaj w tym wielkim dziele.
                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegralismy zrakie 17.03.09, 22:42
                              Radku, to wcale tak do końca nie jest, że ja juz na zawsze jestem na prostej. Co
                              jakis czas mam mysli typu, że to wszystko jest jednak bez sensu. Nawet wczoraj
                              tak było, ale jakims cudem podnoszę się i podnoszę na nowo. Nie wiem czy cały
                              czas tak będzie, czy dam radę zawsze tak powstawac. Myślę ,że to miejsce w
                              internecie pomogła mi znależć moja córka. Ona uwielbiała wszystko co było
                              związane z komputerami, to była jej pasja. Wiersze chciałabym żeby wyszły na
                              rocznicę (3 maj). Chciałabym część nakładu oddac do rozprowadzenia na cel
                              charytatywny, resztę rozdam. Na forum będę bywać napewno jeszcze długo jesli
                              Stwórca pozwoli...
                              Z duchową opiekunką to Ty nie przesadzaj:):):), u mnie niestety zbyt małe zasoby
                              w głowie do duchowej opieki.Piszę tylko to co
                              serce dyktuje. Na duchowego opiekuna wciąż niecierpliwie czekamy. Hej, a może
                              już czyta i się nie odzywa. Jestem przekonana, że lada moment duchowy opiekun z
                              prawdziwego zdarzenia zabierze głos. I wtedy byłabym bardzo z siebie zadowolona,
                              że się jednak udało cos konkretnie załatwić. Ja sie chyba za bardzo czasem
                              rozpisuję:)
                              dobranoc
                              Halina-mama Agatki
                              • goska797 Re: moja corcia Agata odeszla -przegralismy zraki 18.03.09, 14:43
                                Bardzo dziękuję Pani Halino za te słowa.Dziś gdy zobaczyłam te kilka zdań od
                                Pani jakby wszystko pojaśniało.Może wyda mi się to banalne ale poczułam, że ktoś
                                mnie rozumie.Jakby spadł ze mnie wielki ciężar, że nic nie muszę udawać.Nie
                                muszę grac przed całym światem, że daje radę.Wszystkich pocieszać: mamę,
                                brata.Mąż choć jest najbliższym mi człowiekiem nie do końca mnie rozumie.
                                Dziś pojechałam na cmentarz już z wdzięcznością, że jednak tata wskazał mi to
                                forum.Mimo że nie zawsze był dla mnie ojcem wierze, ze teraz nade mną czuwa.Ma
                                wreszcie możliwości by to zrobić.
                                Pani Halino wiersze, które Pani pisze .....nie wiem jak je wyrazić w
                                pełnie.Myślę, że jedynie co mogę zrobić to podpisać pod słowami poprzedników:)
                                Jeszcze raz bardzo Pani Halino dziękuję za wsparcie i coś więcej .
                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do goska797 18.03.09, 15:08
                                  goska797 napisała:

                                  > Bardzo dziękuję Pani Halino za te słowa.Dziś gdy zobaczyłam te
                                  kilka zdań od
                                  > Pani jakby wszystko pojaśniało.Może wyda mi się to banalne ale
                                  poczułam, że kto
                                  > ś
                                  > mnie rozumie.Jakby spadł ze mnie wielki ciężar, że nic nie muszę
                                  udawać.Nie
                                  > muszę grac przed całym światem, że daje radę.Wszystkich pocieszać:
                              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do justynakm1 18.03.09, 14:54
                                droga Justynko
                                Twój dzisiejszy list wskoczył gdzies duzo , duzo wcześniej, ale
                                znalazłam go.
                                Bardzo pieknie piszesz o swojej miłości, o uczuciach, o chorobie, o
                                tym co Was łączyło i cały czas łączy. I ja uwielbiałam zapach swojej
                                córki. Kiedy odeszła zebrałam ze szczotki jej włosy i zamknęłam w
                                ozdobnym metalowym pudełeczku. Co jakis czas je wącham. Mam tez
                                ostatnie skarpety, które miała założone na stopach i nie piorę ich.
                                Trzymam je tez w takim miejscu aby zapach jak najdłużej się
                                utrzymał. Ktos z boku może powiedzieć ,że to jest chore. Ja tak nie
                                uważam. Justynko ja wiem ,ze kiedy to wszystko pisałaś płakałaś, ale
                                też wiem, że jest Ci lżej , że podzieliłaś się z kimś. Ze mogłaś po
                                raz kolejny opowiedziec o swojej miłości, swoim bólu.
                                Wiesz, moja córka też poznała swojego chłopaka przez internet. MAm z
                                nim nadal kontakt, dość rzadki, ale mam.
                                Justynko, piszesz że czekasz na kroki, na sny, na dźwięk głosu...
                                Tak bardzo nam wszystkim tego brakuje, ale zobaczysz że przyjdzie
                                taka chwila, że w pewnym sensie oswoisz się z tym cierpieniem,
                                wyciszysz się, troche uspokoisz i wtedy zaczniesz dostrzegac to co
                                ja widzę. Zaczniesz dostrzegac te małe dyskretne "powiadomienia" od
                                niego, że jest obok, że cię wspiera, że pomaga, że chce Twojego
                                uśmiechu. I te inne słyszalne, widzialne małe sygnały: "ja jestem ,
                                ja wciąż żyję, nie martw się o mnie".
                                Trzeba tylko uwierzyc. NApewno to nie zastąpi bezpośrednirj,
                                fizycznej obecności tej drugiej osoby, ale jest wielkim
                                pocieszeniem, dużą dawką nadziei, że jednak nie rozstaliśmy się na
                                zawsze.
                                Pozdrawiam
                                halina-mama Agatki

                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do goska797 18.03.09, 15:14
                                  Poprzedni list źle mi się wysłał.
                                  Droga Gosiu
                                  Dla mnie to forum stało się w pewnym sensie wybawieniem. Gdybym nie
                                  mogła wylać tu całego swojego bólu, rozpaczy, napisac o swojej
                                  miłości do córki pewnie byłabym już na oddziale psychiatrycznym.
                                  Tak jak piszesz ze tata cie tu naprowadzil, tak samo mnie
                                  przyprowadziła tu moja córeczka. Ona pokazała mi miejsce gdzie
                                  znajdę ukojenie i droge jak swoje cierpienie zmienic we wsparcie
                                  dla innych. BArdzo wiele osób z tego forum Cię rozumie. Duża
                                  większośc odzywa się tylko od czasu do czasu. Ja tez miałam taki
                                  okres. Ale wiem ,że czasem pomaga nawet jeśli się przeczyta jakąś
                                  odpowiedż i to jest tak jakby te słowa były do nas.
                                  Najlepiej drugiego człowieka zrozumie człowiek ,który jest w tej
                                  samej sytuacji. CZuje to samo co ten drugi. Więc chyba dlatego te
                                  wiersz są w taki sposób odbierane. tata napewno bedzie przy Tobie.
                                  Bardzo się cieszę, że udało mi sie poprawić Ci choć trochę nastrój:)
                                  Pozdrawuiam
                                  Halina-mama Agatki
    • bumbuniek Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 12:41
      Drogie Panie, piszące na forum (bo widzę, że to głównie kobiety,
      panowie się zdarzają, ale rzadko, chyba za rzadko), wiem i rozumiem
      co czujecie. Wpisałam się też na wątku o godnym umieraniu, ale ten
      od Pani Haliny, mamy Agatki był pierwszy i przykuł mnie do laptopa
      na prawie całą noc, więc czuje, że jestem Wam coś winna...więc pisze
      i tu, może to Wam coś pomoże, to współodczuwanie, mi juz wiele
      dało...Jestem taka szczęśliwa, że znalazłam to forum, po
      półtora roku męczarni, jakie upłyneło od śmierci Mamy.

      Mam 32 lata, mama chorowałam odkąd pamiętam, było Boże Narodzenie,
      kiedy przyjeżdzało pogotowie, operacje na choroby kobiece, krwotoki,
      woreczek żółciowy, tarczyca, wreszcie..rak. To, co przeszła, i co
      przeszłam ja przez te lata nadawałoby się do wielu wątków tu, jednak
      najbardziej poruszył mnie ten o godnym umieraniu...tak ja też
      widziałam złe rzeczy i tego nigdy nie zapomnę. Pamiętam jak lekarka
      prowadząca, kiedy mama juz umierała, powiedziała do mnie w drzwiach
      sali na której leżała(kiedy podeszłam, żeby z nią porozmawiać i
      prosić o choć okruch nadziei, co jeszcze można zrobić, jak ulżyć
      cierpieniom) co sobie kupiła na wyjezdzie słuzbowym do Belgii, i że
      miasteczko jej się podobało i tym podobne rzeczy. Wcześniej pytała
      mnie o informacje w tej sprawie, bo wiedziała, ze tam
      pomieszkiwałam. Ale nigdy nie zapomnę że w takiej chwili zaczęła o
      tym mówić...do tej pory nie wiem czy chodziło jej o to, żeby
      odciagnać moją uwagę, czy naprawde nie odczuła powagi sytuacji...ale
      przeciez lekarz onkolog wie najlepiej...a nie byłam na tyle
      asertywna, żeby jej to powiedzieć w twarz, bo w takiej chwili
      człowiek ma zwolnione reakcje, ból, szok, niemoc, wszystko się
      miesza, nawet jeśli jest się przygotowanym. I nadzieja na ludzkie
      zachowania...Może to była samoobrona z jej strony, lekarz też
      człowiek, ile można patrzeć na śmierć, ale to nie, jednak myślę, że
      to nic nie usprawiedliwia, taki lekarz to wyjatkowy zawód!!! I musi
      sobie dawać z tym radę...Ten szczegół tak mi utkwił w głowie, bo
      znała mnie i mamę, przychodziła na wizyty prywatne...bo moja mamę
      spotkało to samo upokorzenie co wielu z was - za wieloletnie
      płacenie składek podstawowe leczenie państwowowe owszem, ale bez
      dodatkowych prywatnych wizyt i usług żyłaby znacznie krócej, nie ma
      się co łudzić. To takie przykre.. I jeszcze pamietam jak
      półprzytomną przewozili ja z jednej sali do drugiej, a ludzie na
      korytarzu na to patrzyli..moja piekna mama, zawsze tak młodo
      wyglądała,mam to po niej zresztą..a wtedy była juz prawie po drugiej
      stronie tęczy. Nie wiem, nigdy tego nie zrozumiem, dlaczego coś lub
      ktoś (Bóg? przeznaczenie?) każe nam tak patrzeć na cierpienie innych
      i samemeu cierpieć..Po co? za co? nie widzę w tym sensu, widzę morze
      bólu, upokorzeń, rozkładajacych się ciał i wszystkich tych, którzy
      są (jeszcze) po drugiej stronie - prowadzących normalne, wesołe
      życie...do czasu, bo to wszystko zmienia. Choroby i śmierć są
      wszędzie i dopadają nas, kiedy sie nie spodziewamy...nie chciałabym
      aby ktokolwkiek odebrał to, że życzę innym żle, nie, to po prostu
      świadomość tego że cierpienie jest wpisane w nasze życie, i musimy
      się z tym pogodzić, a to takie trudne, kiedy zyjemy w czasach
      kolorowych reklam pokazujących szczęśliwe rodziny i uśmiechnięte
      dzieci. A tymczasem wokół nas tak wiele chorób, dramatów. Tylko
      jeden świat z drugim nie chce komunikować, do czesu aż kolejna osoba
      zostanie do tego zmuszona...jestem młoda, moje otoczenie to
      zadowoleni 30-latkowie, to wiek, kiedy chce się życ pełnia życia,
      robić kariere, podróżować, a nie myśleć o szpitalach pełnych ludzi,
      wenflonach, cierpieniu. Ja ich rozumiem, ale sama przeszłam już na
      druga stronę, za cenę kompromisów zawodowych (tak, te problemy ze
      znalezieniem pracy po przerwie i z utrzymaniem jej kiedy jestes w
      fatalnym stanie psychicznym), problemów w zyciu osobisytym (każdy
      mężczyzna, nawet jak próbuje zrozumieć, to nam jest ciężko i żle, bo
      rani każde nieopatrznie czy niewłaściwie wypowiedzane słowo) i tego
      że muszę sie pogodzić z tym, że to co przeżyłam już zawsze będzie
      częścia mnie. Znam to wszystko, nieumiejętne pocieszanie, rozpacz,
      ból, agresję, problemy ze sobą i z otoczeniem. Zyję i wierzę że
      będzie lepiej, ale to trudna droga. Muszę kończyć, ale wrócę na to
      forum, bo mam jeszcze wiele do przelania na klawiature, do
      podzielenia się z Wami, drogie mamy, córki, siostry...To dla mnie
      wielkie otwarcie. Tak się cieszę, że tu jesteście!
      • justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 12:52
        K. umieral w szpitalu, w ktorym pracowal-to szpital wspanialych
        ludzi, na miesiac przed smiercia ocalili mu zycie nagla operacja, a
        pozniej dbali jak o syna/brata/przyjaciela i kolege. Bo K zawsze
        mial serce dla pacejntow i kolegow, zawsze chcial pomoc, zeby
        uratowac reke czy palec. On tak kochal swoja prace, swoj zawod...
        Opieke mial doskonala, choc w innym szpitalu bylo bardzo srednio,
        ale to nieistotne. niestety w noc, gdy bylo juz bardzo zle i gdy od
        nas odchodzil, lekarz-podobnie jak Tobie-powiedzial bez ogrodek co
        sie dzieje. Tak na sucho i beznamietenie, tak jakby to byla taka
        zwykla rzezc, to umieranie. Bez empatii, bez cienia zrozumienia, ze
        odchodzilysmy od zmyslow... na szczescie to byl wyjatek, pozostala
        zaloga medyczna byla wspaniala. Bog im zaplac.
        • goska797 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 14:16
          Przykro mi kiedy czytam takie wyznania.Lekarze jednak potrafią być
          bezwzględni.Ja mam żal do lekarza, który przez miesiąc prowadził
          tatę w szpitalu.Przez cały miesiąc nie potrafili okreslić co mu
          jest.Miesiąc meczył się z gorączką 40 stopni.Lekarz który miał sie
          nim opiekowac kiedy wzywał go na badania otwierał drzwi i machał
          ręką.Innych pacjentów grzecznie prosiła zawsze pielęgniarka.Tatę zaś
          potraktował jak pachołka.Nie wspomnę że wozili go miedzy oddziałami
          bo nikt nie potrafił okreslić co mu jest - jak przedmiot, a dla
          niego własnie to było najgorsze.Kiedy ostatni raz przeniesiony
          został na kardiologię ów lekarz kazął mu zabrac rzeczy i zejść na
          tamten oddział a wczesniej na izbe przyjeć.Gdyby nie ja nie wiem czy
          dotarłby tam.By zejść piętro niżej robilismy kilka
          przystanków.Pozbył się go z odzdziału ale nikogo nie wysłał by z nim
          tam poszedł, pomógł z tymi tobołami choć był już bardzo słaby.
          Dziękuję, że tuz przed operacją trafił na wrazliwego lekarza, który
          okazał mu serce.Nigdy nie zapomne chwili kiedy przyszedł nam
          powiedzieć, że się nie udało.Widac było w jego twarzy strach ale i
          łzy.Potem przez długi okres czasu cierpliwie odpowiadał mamie na
          pytania, odbierał telefony, tłumaczył.Okazał serce i zrozumienie.W
          dużej mierze sam nie spodziewała sie takiego obrotu spraw jak
          przyznał.Wiem przynajmniej, chciałabym w to wierzyc, że zrobił
          wszystko co było możliwe.
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 14:48
            Jest mi równiez przykro ze doświadczyłyśie takiego traktowania ze
            strony drugiego człowieka w obliczu śmierci.
            Mnie zostało to oszczędzone. Opisałam to zreszta w wątku : godne
            umieranie...
            Od początku choroby Agatki spotkałam się w większości z cudownymi
            lekarzami , pielegniarkami i najwspanialszym P. Marianem(pielegniarz
            oddziału Urologii) ze wspaniałą opieką (na miare możliwości). P.
            Marian po pierwszj operacji Agatki walczył jak lew zeby moje dziecko
            miało to co najlepsze, żeby było pod jego okiem, przy tym to
            niezwykle delikatny i dobry fachowiec.Człowiek przez duże C.
            Byc może tak się działo ponieważ Agatka to młoda osoba, więc ludzie
            tez inaczej reagują na smiertelna chorobe u młodego człowieka niz u
            starszego. Ale chcę wierzyc ,że Ci zktórymi dane mi było sie spotkać
            tak samo by traktowali i babcie 80-letnia.

            Pozdrawima
            Halina-mama Agatki
    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 20:52
      Listy do nieba, prośby do nieba
      piszę czy trzeba, czy nie trzeba
      Listy do Córki, listy do Boga
      Ciągły niepokój, czy dobra droga
      dziwny niepokój, że czasu mało
      Że jeszcze tyle by się chciało
      Że jeszcze tyle, tyle trzeba,
      Żeby zasłużyć na skrawek nieba.

      Halina-mama Agatki
      • dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.03.09, 15:41
        Kochana Halinko, chciałam Ci powiedzieć, że czesto czytam twój wierszyk, który
        napisałaś dla mnie o mojej rodzinie - jest niesamowity, piękny. Jeszcze raz
        bardzo Ci dziękuję za niego. Powieszę sobie go na ścianie. Całuję i ściskam
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.03.09, 22:26
          dorrita79 napisała:

          > Kochana Halinko, chciałam Ci powiedzieć, że czesto czytam twój wierszyk, który
          > napisałaś dla mnie o mojej rodzinie - jest niesamowity, piękny. Jeszcze raz
          > bardzo Ci dziękuję za niego. Powieszę sobie go na ścianie. Całuję i ściskam


          Dorotko, bardzo mi miło. Będzie tez w tej małej książeczce wydrukowany.
          Najprawdopodobniej na poczatku maja.
          Mam nadzieje ,że są dni kiedy czujesz sie trochę lepiej i czasem chociaz
          odrobinke sie usmiechasz. Bardzo Ci tego życzę, no i sobie równiez.
          Halina-mama agatki


          • dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.03.09, 23:16
            yyyyy, że się tak zapytam w jakiej książeczce?;-) bo chyba czegoś nie wiem. Tak,
            zdarza mi się czuć lepiej i nawet uśmiechnąć. Nie jest to może zbyt często, no
            ale jest. I myślę, że to dzięki moim przyjaciołom, których na szczęście mam.
            Całuję i życzę Ci letkich dni, bez bólu...

            ps. ja tez kiedyś wiersze pisałam, ale to było wieki temu;-)
            wena odeszła, po prostu stwierdziła, że zabiera zabawki i zmienia piaskownicę;-)
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.03.09, 08:48
              dorrita79 napisała:

              > yyyyy, że się tak zapytam w jakiej książeczce?;-) bo chyba czegoś nie wiem. Tak
              > ,
              > zdarza mi się czuć lepiej i nawet uśmiechnąć. Nie jest to może zbyt często, no
              > ale jest. I myślę, że to dzięki moim przyjaciołom, których na szczęście mam.
              > Całuję i życzę Ci letkich dni, bez bólu...
              >
              > ps. ja tez kiedyś wiersze pisałam, ale to było wieki temu;-)
              > wena odeszła, po prostu stwierdziła, że zabiera zabawki i zmienia piaskownicę;-
              > )
              Dorotko, jak wspaniale mieć chocby jednego przyjaciela. Bo ja taką naprawdę
              wierną mam jedną.
              Jak byłam młoda dziewczyną miałam gruby zeszyt z wierszami , potem go spaliłam ,
              teraz gdy Agatka odeszła zaczęłam pisac spowrotem przed Bożym Narodzeniem.
              Za namową części osób z forum odważyłam sie jak juz pisałam wczesniej wydrukowć
              mały tomik z tymi wierszami. Część zamierzam rozdac , część sprzedać w celu
              chartytatywnym.
              Halina-mama Agatki
              • basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.03.09, 10:48
                Pani Halinko, gdzie można będzie kupić ten tomik wierszy? Jeżeli tylko mogę, to bardzo chętnie wykorzystałabym niektóre z nich na swoich lekcjach podczas omawiania np. "Trenów" Kochanowskiego... (jestem polonistką).
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 14:17
                  Basiu przed chwila wróciłam z koscioła . Otworzyłam komputer i o mało nie
                  spadłam z krzesła. Tak mnie zaskoczyło to co napisałaś. JAk będą wydrukowane
                  napiszę o tym na forum i porozumiemy sie na prywatny e-mail. Ja to wydaję swoim
                  kosztem , nie będzie mnie dużo kosztowało bo mam powiązania zawodowe z
                  drukarnią. Moja rodzina najbliższa(mąż, syn, mama), bliska, dalsza nikt nie wie
                  kompletnie nic o tym, że mam zamiar cos drukowac. Wiersze są już w drukarni.
                  Dziękuje
                  Halina-mama Agatki
                  • basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 18:33
                    Pani Halinko, ja mam tylko nadzieję, że bardzo pozytywnie zareagowała Pani na wiadomość ode mnie. Cieszę się, że jednak nie spadła Pani z tego krzesła, bo miałabym wyrzuty sumienia, że przeze mnie potłukła się Pani :)
                    Na swoich zajęciach chciałabym poświęcić trochę więcej uwagi śmierci, żałobie. Myślę, że mogę to zrobić zarówno na języku polskim, jak i godzinie wychowawczej. Lektura Pani wierszy na pewno by mi w tym pomogła. Chcę chociaż trochę uwrażliwić młodzież na problem śmierci, umierania i bólu po stracie bliskiej osoby. Teraz już wiem, że takie lekcje też są potrzebne.
                    Trzymam zatem kciuki za tomik i pozdrawiam bardzo serdecznie - Basia
                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 19:52
                      Nie potłukłam się:):):) To prawda, że w naszym spłeczeństwie temat śmierci i
                      żałoby to temat tabu, omijany szerokim łukiem przez większość społeczeństwa.
                      Nawet osoby, ktore jakby mają do czynienia z tym z racji wykonywanej
                      pracy(np.księża) nie potrafią o tym rozmawiać. Prosty przykład jak trudno
                      pozyskać kogoś do pomocy na tym forum. Ludzie się dziwią ,że ona, on mówią tyle
                      i tak długo o tej osobie ,ktora odeszła. Przecież to ją , jego boli. Po co tyle
                      mówi, po co wciąż wspomina. Gdyby śmierć nie była tematem tabu, gdyby o tym
                      więcej mówiono zachowania osób takich jak my byłyby rozumiane, mielibysmy
                      wsparcie w realu i pewnie mniej byłoby szukających tego wśród obcych w sieci.
                      Wspaniały pomysł z takimi lekcjami. Młodzież potrafi być wspaniała, jest
                      wrażliwa, z ideałami. Mam nadzieję ,ze uda sie z tymi lekcjami trafić na podatny
                      grunt i zaprocentuje to w ich zyciu dorosłym. Życzę powodzenia juz na zapas
                      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
                      Halina-mama Agatki
                      Halina-mama Agatki
                      • basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 20:33
                        Ma Pani rację. Śmierć, żałoba, umieranie - tak mało się o tym mówi, a szkoda... bo może łatwiej byłoby znieść tą rozłąkę z bliskimi? Stąd też wziął się mój pomysł na lekcje o śmierci. Mam nadzieję, że po takich zajęciach uczniowie inaczej będą patrzeć na osoby pogrążone w żałobie, będą wiedziały jak się wobec nich zachować, jak udzielić im wsparcia.
                        Cieszę się, że i Pani spodobał się ten pomysł :) Pozdrawiam, Basia
                      • dorrita79 Do Halinki 22.03.09, 22:21
                        Wiesz Halinko ja pisałam daawno temu wiersze, między innymi do mojej mamy, u
                        której wówczas wykryto raka. Pokazywałam je memu poloniście i powiedział, że
                        można by je wydrukować, gdyby małe poprawki nanieść no i oczywiście, fajnie by
                        było gdyby były bardziej optymistycznie. Swojego czasu miałam nawet swoją stronę
                        www z wierszami, ale doszłam do wniosku, że jednak są zbyt osobiste i ją usunęłam
                        Chętnie zapoznałabym sie z Twoimi wierszami.

                        Co do tego, że śmierc to temat tabu, to oczywiście się zgadzam. Nawet
                        psychologa, który specjalizuje się w tym temacie to szukać jak igły w stogu
                        siana. Ja znalazłam jedną taką kobietę na całą Warszawe. I dla mnie to był
                        ogromy szok, że jak to możliwe, że ze śmiercią ludzie stykają się od początku
                        ich istnienia a nie ma fachowej pomocy dla tych ludzi!!!?? Po prostu jest
                        ogromny niż w tym temacie, choć książek specjalistycznych mozna wiele dobrych
                        znaleźć.
                        Ja z wyuczonego zawodu jestem pracownikiem socjalnym, a niedługo będę mgr
                        psychologii (mam nadzieję) i właśnie jakiś czas temu pomyślałam sobie by zostać
                        terapeutą dla osób będących w żałobie (choć nie powinnam tutaj tego pisać). No
                        bo w końcu, kto będzie lepiej temat znał, jak nie osoba, która sama tego
                        doświadczyła i może do tego poprzec wiedzą? Chciałabym iść dalej na studia
                        podyplomowe związane z kryzysem/ traumą, ale nie zapowiada się póki co nagły
                        przypływ gotówki, by zacząć je od tego roku.

                        pozdrawiam i ściskam
                        • dorrita79 Re: Do Halinki 22.03.09, 22:35
                          Halinko mówię do Ciebie po imieniu, a nawet nie wiem czy masz na to zgodę? Jak
                          coś to mnie szybko popraw. Ja tak z rozpędu, bo większość moich dobrych
                          przyjaciół mogłaby być moimi rodzicami, a są najlepszymi przyjacielami i do nich
                          mówię na Ty.
                          Proszę, powiedz czy Cię tym nie uraziłam
                          • halas1961 Re: Do Halinki 23.03.09, 08:36
                            Bardzo się cieszę ,że piszesz do mnie po imieniu. Zreszta tak jest
                            łatwiej się porozumiec , pozatym zawsze miałam dobry kontakt z
                            młodzieżą i do tej pory lubię towarzystwo młodych. Pomysł dotyczący
                            studiów wspaniały i napewno uda się go zrealizować. Też am cały czas
                            wątpliwości czy dobrze robię drukując te wiersze, są bardzo
                            osobiste. Pomyślałam tylko,że jesli tu na forum gdzie wszystkie
                            prawie zamieszczałam spotkały się ze zrozumieniem i opiniami ,że
                            wyrażaja to co czują również inne osoby poza mną, to szkoda może
                            żeby leżały w szufladzie jesli dzięki nim można byłoby zebrać choć
                            jakiś mały grosz i kogos wspomóc. Napewno nie nadają się do czytania
                            dla wszystkich, zresztą kto dziś czyta wiersze. Ale może uda się je
                            rozprowadzić wśród osób ktore przychodzą na spotkania organizowane
                            przez hospicja dla osób osieroconych. Dorotko bardzo się cieszę z
                            tego że masz takie mądre plany dotyczące swojej przyszłości. Z
                            całego serca Ci kibicuję.
                            HAlina-maam Agatki
                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Doritta 23.03.09, 08:39
                              Oczywiscie poprzedni list do Dorotki
                              Halina-mama Agatki
                              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rak 25.03.09, 11:24
                                Łzy i ból, i zwątpienie
                                Powracają od nowa
                                Chcesz szybko wejść do domu
                                Przed innymi się schować
                                Płacz na chwilę pomoże
                                Jutro będzie Ci lżej
                                Ale dziś... dziś niestety
                                Znów jest ten gorszy dzień.

                                -------------------------------

                                A jednak nie powinnam
                                tak pisać córeczko
                                A jednak nie powinnam
                                Użalać się nad sobą
                                Ty - wiem...
                                wiem że jesteś dla Boga
                                ukochaną osobą.
                                Ja wiem, że czekasz spokojnie
                                Kiedy Bóg mnie zaprosi
                                I narzekania mojego
                                Jak dawniej nie znosisz.

                                Halina-mama Agatki
                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.03.09, 20:56
                                  Kochana moja córeczko,
                                  Ptaki wracają do kraju.
                                  A ja myślę ciągle o Tobie
                                  I o niebiańskim gaju.
                                  Kochana moja córeczko,
                                  krokusy już kwitną w ogrodzie.
                                  I znów jest dla ciebie gazeta
                                  o nowych trendach w modzie.
                                  Kochana moja córeczko,
                                  Twoją obecność wciąż czuję.
                                  Mówię do ciebie codziennie,
                                  wszystko ci pokazuję.
                                  Kochana moja córeczko,
                                  Ja wiem że Ty mnie słyszysz
                                  I wcale mi nie przeszkadza
                                  Że nie wychodzisz z ciszy.
                                  Kochana moja córeczko,
                                  deszcz teraz bardzo pada.
                                  Babcia jak zwykle już drzemie,
                                  Kot do ucha mi gada.
                                  Kochana moja córeczko,
                                  jutro znowu napiszę.
                                  Teraz spróbuje się schować
                                  w marzenia senne, w ciszę.

                                  Halina-mama Agatki






                                  • amberka2 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.03.09, 21:27
                                    peikny wiersz pani Halinko....

                                    Agatka jest na pewo dumna i szczesliwa, ze to na ziemi ma taka mame.
                                    A tam w niebie moja mama juz sie nia zaopiekowala.

                                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.03.09, 10:06
                                      amberka2 napisała:

                                      > peikny wiersz pani Halinko....
                                      >
                                      > Agatka jest na pewo dumna i szczesliwa, ze to na ziemi ma taka mame.
                                      > A tam w niebie moja mama juz sie nia zaopiekowala.

                                      Dziękuję. Mam cichą nadzieje ,że oprócz MAtki Bożej , dziadków, ciotek, sąsiadów
                                      jeszcze moją Agatką opiekuja się inne mamy, o których czytam tu na forum i
                                      staram się wspomniec je w modlitwie , choc ich nie znalam.
                                      A nie, przepraszam jednej osoby mamusie znam ze zdjęcia. Też lubiła koty , jak
                                      moja córcia:)
                                      Halina-mama Agatki


                                      • jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.03.09, 07:58
                                        Pozdrawiam wszystkich uczestnikow tego forum. Takie piękne słowa,
                                        wiersze, wypowiedzi, myśli które każdy tu zostawia potrafią podnieść
                                        człowieka. W domu w dni wolne i wieczorem niezawsze jest możliwość
                                        spokojnie przysiąść do komputera poczytać, porozważać, bo trzech
                                        dzieci i tak sobie kolejki wyznaczają, a jak mama siądzie to jusz
                                        patrzą czy szybko ja się sporządkuje. :) Przychodze do pracy i
                                        pierwsze co robie włanczam komputer i czytam, czytam wszystko od
                                        początku do końca, każdą myśl. Wczoraj tak się zle czułam. Cały
                                        wieczór przepłakałam, a dzisiaj przyszlam do pracy przeczytałam
                                        wszystkie nowe wpisy i jakoś mi się rozjaśniało. Tak chciałoby się
                                        napisać coś pięknego każdemu z obecnych tu na tym forum, co czuje
                                        moja dusza. Czuje się jak brzydkie kaczątko, czuje się pięknie, a
                                        słów mi brakuje aby wypowiedzieć.
                                        Bóg zapłać wszystkim tu obecnym.
                                        Janina z Litwy
                                        • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.03.09, 13:37
                                          Też o tym myślę czy nasi bliscy, którzy odeszli mogą się tam po
                                          drugiej stronie "poznać" dzięki temu, że my poznalismy sie tutaj na
                                          forum. Jasiu, ja tez codziennie rano w pracy pierwsze co robie to
                                          zaglądam na nasze forum, czasami przy tym płaczę ale i tak mi lżej
                                          na duszy.
                                          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.03.09, 22:00
                                            Do Hanki_m
                                            Haniu czuję, że Twoja mamusia juz dawno poznała moja Agatkę i mają wspólne tematy:)
                                            Halina-mama Agatki
                                            • jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 31.03.09, 09:59
                                              Pani Halino, odczymalam wczoraj książkę od Pani. Wielkie Bóg zaplać.
                                              Jusz czytam.....
                                              Przytulam i pozdrawiam wszystkich.
                                              Jnaina z Litwy
                                              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 31.03.09, 22:14
                                                Jasiu, nie trzeba dziękować. Może ja tam za to w gościnę się kiedyś wybiorę:):):)
                                                Halina-mama Agatki
                                                • halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 04.04.09, 22:48
                                                  Do mojej córki, anioła w niebie
                                                  Śmieją się liście w wiosny powiewie
                                                  Do mojej córki, która u Boga
                                                  Prowadzi teraz moja droga
                                                  Do mojej córki, całej we wiośnie
                                                  Wszystko uśmiecha się radośnie
                                                  Do mojej córki wciąz od nowa
                                                  Płyną codziennie moje słowa.
                                                  Kocham i tęsknie, myślę, pamiętam
                                                  i już jej buzia uśmiechnięta.

                                                  --------------------------------------------

                                                  Dziękuję Ci Boże, że jestem
                                                  Że mogę podziwiać świat.
                                                  Że nie zgubiłam zachwytu
                                                  Choć mam już trochę lat.
                                                  Dziękuję Ci za wrażliwość
                                                  Choć czasem bywa z nią źle.
                                                  Za każdą radość i smutek
                                                  I za wzruszenia łzę.
                                                  Dziękuję za ludzi spotkanych,
                                                  Których tak bardzo brak.
                                                  I za uśmiech w tramwaju
                                                  I za Twej drogi szlak.

                                                  Halina-mama Agatki
                                                  • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 07.04.09, 11:27
                                                    www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                                                    Halinko przytulam mocno i pozdrawiam, dziękuję że jesteś...
    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 11:29
      www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
      Dziękuję że jesteś pozdrawiam ciepło
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 22:37
        Marto dziekuję Ci bardzo za ciepłe słowa.
        Kochani, co jakis czas przydarzaja mi się dziwne, niewytłumaczalne sytuacje.W
        niedziele kiedy byłam na cmentarzu i wymieniałam wkład olejowy w jednym ze
        zniczy zauważyłam że całkiem szklane dno odpadło. Tak jakby ktoś równo odciął.
        Ale bardzo ten znicz mi sie podobał więc jakoś ustawiłam na tym dnie górę i nie
        wyrzuciłam. Dziś pojechałysmy z mamą, kuzynką i jej małą córeczką pod wieczór na
        cmentarz. Wyjęłam z tego znicza wkład i pokazuję im jak dno odpadło. Szkło nie
        było nagrzane. Położyłam to dno na ziemi obok i mówię do mamy, że nie wiem czy
        wyrzucić bo mi się ta góra od tego dna bardzo podoba. Schyliłam się i
        wyciągnęłam rękę w strone tego szklanego dna i ono wtedy z głosnym hukiem
        rozprysło się na mnóstwo drobnych kawałeczków szkła. Ale nie całe, tylko taka
        obwódka wokół. Czegoś takiego jeszcze żadna z nas nie widziała. Nawet nie
        dotknęłam. Przy tym rozpryskujące się szkło tak upadało, żę nie zraniło nikogo z
        nas. Kuzynka mówi, ze Agatka nie chce tego znicza, ze jej sie nie podoba. A ja
        myślę że w ten sposób po raz kolejny mówi:" Mamo Ja jestem."
        Bo ja musze się Wam przyznać, dziś w autobusie kiedy wracałam z pracy przez
        bardzo krótką chwilę pomyślałam: a jeśli ja niepotrzebnie wierzę, jeśli nie ma
        potem nic...
        I powiedzcie sami jak mam nie wierzyć,Jak nie kochac i ni ufac Bogu. Po prostu
        mam zbyt wiele sygnałów od swojej Agatki, żeby miec jakiekolwiek wątpliwości:)
        Dobrej nocy
        Halina-mama Agatki
        • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 22:45
          Halineczko, wierz, nie wątp ani przez chwilkę, proszę Cię bardzo, tak bardzo
          Twoja wiara o której wczesniej pisałaś jest potrzebna mnie, myslę że nam
          wszystkim tu na Forum, Agatce! Zresztą jestem pewna że to tylko zwątpienie
          chwilowe, jakiego wszystkie doświadczamy, wiesz co wtedy mówie sobie w
          myslach...Jezu powierzam Ci moje zwatpienie zabierz je odemnie i dodaj siły aby
          wierzyc bezgranicznie bo tędy prowadzi droga do Ciebie, POMAGA. Przytulam Ela.
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 23:12
            Tak właśnie zrobiłam Elu. Powierzyłam Bogu te wątpliwości. Taka myśl odkąd
            Agatka odeszła zdarzyła mi się po raz pierwszy. Juz jest wszystko w porządku.
            Od lat nikt na mnie nie powiedział Halineczko... Kiedyś jeden człowiek tylko
            tak mówił. Dziękuje Ci Elu.
            Czy może znasz jakąś osobę
            księdza, zakonnicę zyjącą, która ma specjalny dra modlitwy, ktorą udaję jej się
            wyprosic u Pana w sprawch beznadziei. Pytam nie dla siebie, ktos mnie prosił.
            Jeśli to miałoby tej osobie pomóc...
            Halina-mama Agatki
            • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.04.09, 00:42
              Hmmm, tak bym chciała Ci pomóc wskazać kogoś...nikt mi jednak do głowy nie
              przychodzi, dziś już strasznie późno, pozwól że pomyśle jutro, może moja mam
              (też Halinka) zna kogoś takiego, nie wiem ale na pewno zapytam.Dobrej nocy.
              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Wieelkanoc 08.04.09, 13:32
                Wielkanoc, wiosna dokoła
                Wszystko do życia się budzi
                A mi tak czasem trudno
                Wyjść spowrotem do ludzi.
                Wielkanoc, w sercu nadzieja
                Że jednak warto, że trzeba
                że Ona - moja Córeczka
                Patrzy na mnie tam z nieba.
                Wielkanoc, a ona obok
                Piekę dla niej mazurki
                A Ona się uśmiecha
                Z błekitnej, wiosennej chmurki.
                Wielkanoc, łzy mam znów w oczach
                A Ona tego nie znosi
                I o uśmiech, o spokój
                myślami swymi mnie prosi.

                Halina-mama Agatki
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Wielkanoc 13.04.09, 07:41
                  I juz coreczko drugi dzien Swiat. Slonce swieci za oknem, a mi sie ne chce
                  ubierac. Uczestniczylam w calum triduum paschalnym . Nie zawsze udawalo mi sie
                  skupic... wiem , ze Ty nie przywiazywalas do tego wagi.
                  Dla mnie to jest jednak zawsze wazne. Czasem to wszystko wydaje sie bez sensu,
                  ale jakos sie trzymam coreczko. TAta za to kiepsko, pierwszy raz nie poszedl w
                  Wielka Niedziele na rezurekcje. I widze, ze chowa sie po katach i wciaz placze,
                  ale nie chce rozmawiac. Nie wiem jak mu pomoc. Moze Ty sama , jesli Bog Ci
                  pozwoli postaraj sie go pocieszyc. Babcia tez coraz slabsza, sama chyba zreszta
                  to wszystko widzisz... Kocham cie Agatko i bardzo, bardzo za Toba tesknie...
                  Mama
                  • halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 15.04.09, 08:33
                    Dzis córeczko mi bardziej smutno. Nastepny dzień bez Ciebie, minuty,
                    godziny. Chcę się cieszyc wiosna , tym co mi zostało, ale jaoks dziś
                    nie umię. Rano się obudziłam i wstałam z przymusu. Pytałam sama
                    siebie po co ja wstaje, wydaje mi się dziś wszystko beznadziejnie
                    smutne, ponure i bez sensu. Praca, to pisanie tutaj i nawet te
                    wiersze dzis wydaja mi sie zupelnie niepotrzebne. Nie wiem po co Ci
                    to pisze, ale nie mam komu tego powiedziec. Nie moge mowic takich
                    rzeczy do taty, a inni obok nie zrozumieja. Ty wiesz coreczko co
                    chce powiedziec. A ja wiem ,ze nie powinnam tak myslec. Ale tak
                    strasznie za Toba tesknie. Pusty dom, pusty pokój, brak Twojego
                    smiechu, opowiadań, planów, zakupów wspólnych, wspólnego ogładania
                    seriali, Twojego zapachu, wyglądu, słów, przytulenia, dotyku, brak
                    Ciebie.
                    Ja wiem wczoraj ten list od Twojej M. to tez Twoja sprawka. Dziekuje
                    Ci.
                    Przepraszam Cie córeczko, że marudze i płaczę. Mam nadzieje, ze mi
                    przejdzie troche za chwile.
                    Mama

                    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 09:09
                      Halinko przytulam cie ciepłymi myślami dziś i każdego dnia
                      • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 10:35
                        Halinko, czuję do swojego Adasia to co Ty do Agatki, wczoraj było troszkę lepiej
                        dzisiaj beznadziejnie, huśtawka, ciagle tak jest i pewnie bedzie, jestem
                        zagubiona szczerze powiem jestem nieszczęsliwa bez swojego synka.Nic na
                        pocieszenie nie powiem, chciałam tylko napisać, tak po prostu.Może zamknijmy
                        razem oczy, przytulmy się i posiedzmy tak razem mysląc o swoich dzieciach.
                        Przytulam Cię Ela.
                        • justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 10:51
                          Pani Halinko!
                          jestem przy Pani myślami! Jak już będzie lepiej i spojrzy Pani na
                          słonko, to dostrzeże Pani usmiech Agatki :-))
                          uściski
                          Justyna
                    • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 20:43
                      Jestem z Tobą Halinko,przeżywam dokładnie to samo.
    • karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 15:57
      spoko Halino -akurat przełapałas ‘fazę’, i Cię skręca
      i \ znów czujesz jakby coś amputowało całą Ciebie
      I to wcale nie przejdzie „za chwilę”
      Odpuszczać zacznie może jutro, ale tylko jak porządnie
      przespisz doła
      (pojedź Koronką do BM, dostraja poprzez ukojenie)


      I oby ta faza Ci się odwróciła na jak najszybciej


      ......od zawsze poezja mi zwisała,/
      ale Twoje „rymowane” łykam z rozdziawionym pyskiem......

      PS. I sory ale czemu piszesz
      „nie mogę mówić takich rzeczy do taty” ??
      Targacie z mężem krzyż osobno??? czy to 2 różne krzyże??
      • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 22:05
        Kochana Halinko.
        Masz gorszy dzień z tych ,,gorszych". Ja też tak mam, chyba my
        wszyscy tutaj mamy taką huśtawkę. U mnie jest tak, że jednego dnia
        chcę umrzeć a drugiego czuję,że jestem silniejsza. Kiedyś prawie
        wszystko dało się przewidzieć, teraz nie wiem nawet co będzie za
        godzinę.Wszystko juz jest inne, nieprzewidywalne. Ty Halinko
        wszystkich nas wspierasz choć sama cierpisz. Ty też masz prawo nie
        radzić sobie. Jestes człowiekiem, matką która straciła swoją
        ukochaną córeczkę. Daj sobie prawo do tych gorszych dni z
        tych "gorszych". Ja już wiem, ze tak musi być. W moje życie wpisane
        już jest cierpienie, i nie ma znaczenia tutaj czas. Powiedziala mi
        to moja sąiadka, starsza pani, która wiele lat temu straciła syna.
        Ja nigdy nie pogodzę się ze śmiercią mojej córeczki ale muszę
        pogodzić się z faktem że już nigdy tutaj nie będę szczęsliwa.
        Przytulam Cię dzisiaj bardzo mocno Halinko, myślami jestem z Tobą i
        Twoją Agatką. Tylko tyle.
        Nie wiem kto to jest karnivora ale jej wpis dzisiejszy wywołał mój
        szczery uśmiech..szczególnie to ,,pojedź koronką do MB.." Karnivora,
        mimo że te słowa nie były skierowane do mnie dziękuję Ci.
        Grażyna, mama Patryni
        • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.04.09, 07:59
          Halinko!
          Po pierwsze dziekuje za list w listach do nieba. Pisze dopiero teraz
          bo nie mialam komputera w domu a z pracy nie lubie bo duzy ruch i
          ciagle ktos stoi za plecami. Pierwszy raz od smierci Ojca ktos
          napisal do mnie Anusiu. Tylko On tak mowil...
          Masz racje zawsze jest tak ze ktos droge wskazuje. Zawsze jakos
          czlowiek w koncu sie podnosi i idzie dalej moze troche bardziej
          zgiety moze poraniony i bardziej pokorny ale idzie wbrew wszystkiemu
          na przekor losowi.
          Po drugie Ty wlasnie jestes tego przykladem. A gorsze dni a ze
          slonce nie cieszy...Tak pewnie to juz jest ze raz lepiej raz
          gorzej.Oststnio kiedy lapie taki dol ( nie trzeba daleko siegac
          swieta wielkanocne )staram sie wszystkimi silami mowic do siebie ze
          musze sie usmiechac musze poczuc odrobine choc szczescia dla tych
          ktorych kocham i ktorzy sa tu ze mna. Wiem ze nie powinni widziec
          lez i smutku ktory mimo uplywajacych miesiecy wcale nie mija.
          Kiedy bylam dzies raniutko z psem na spacerze przygladalam sie
          ptakom. Mimo ze duze miasto tu u mnie cale ich zatrzesienie. Taki
          zwykly ptak ale przeciez to cud ktos to wszystko wymyslil poukladal.
          Wiec nie moze sie sie tak po prostu zycie konczyc. To musi miec sens
          gleboki sens ktorego ja na razie nie pojmuje ale wiem przynajmniej
          ze jest. I przez to tez zycie staje sie latwiejsze. Pozdrawiam Cie
          wiosennie. A
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -dziekuje 16.04.09, 11:06
            KOchani Dziekuje z calego serca za slowa otuchy i wsparcia.
            To wszystko przez te Swieta. One chyba juz zawsze beda mi sie
            kojarzyc z tym, ze Agatka juz wtedy nie usiadla do stolu, ze zaczal
            sie czas odchodzenia... A poza tym te durne zyczenia"wesolych
            swiat", jakby nie mozna bylo pomyslec, ze wystarczy spokojnych albo
            nawet radosnych. A to "wesolych " mnie strasznie rani, choc robie
            glupia mine, zeby kogos nie urazic. Ale tym razem wyszedl ze mnie
            egoizm pewnie, bo czemu ktos nie pomysli, ze mnie uraza.
            No i zbliza sie rocznica odejscia Agatki i pewnie te dolki dlatego
            tez sa czestsze. Grazynko masz racje trzeba raz na jakis czas sobie
            pozwolic na rozklejenie...I Anusia ma racje, Swiat mimo wszystko
            jest wciaz niezwykly i piekny. Mimo ludzi, ktorzy rania sa i dobrzy
            i tyle piekna wokol.
            Postawiło mnie na nogi poczytanie tego co kiedys przeslala mi Ola z
            forum(pawellkowa)www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html
            Karnivoro Ty postawilas mnie ostatecznie na nogi "rozdziawioną
            gębą":) i Koronke do MB pojechałam:)Dziekuje Ci. Jestes bardzo
            tajemnicza osoba. Napewno mloda, poniewaz piszesz takimi
            mlodziezowymi tekstami. Moze niewiele, ale zawsze niezwykle madrze,
            celnie i zabawnie. Wczoraj usmialam sie tak jak Grazynka. Ale
            zalecenia Twoje pomogly i ten smiech:)
            Bardzo bym chciala Cie poznac
            I tak jak w Justynki wierszu nie moge zapominac, ze mam aniola w
            zalu, radosci, na zawsze juz...Moja Agatkę
            Halina-mama Agatki
            • halas1961 moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta111) 16.04.09, 21:41
              Trzeba sięgnąć dna rozpaczy?
              A cóż słowo"rozpacz" znaczy?
              Trzeba płakać? krzyczeć trzeba?
              Trzeba wciąż być blisko nieba.
              Trzeba ufać, trzeba wierzyć
              I po prostu życie przeżyć...
              Przeżyć godnie. Iść przed siebie
              By się potem spotkać w niebie.
              • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta 16.04.09, 22:28
                dobrze że jesteś
                • pawellkowa Re: moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta 18.04.09, 20:57
                  Podczytuję Was często. Nie mam siły by pisac, ale pewnie jestem to
                  winna ponieważ uczestniczę w tym forum od grudnia 2008. Jestem sama
                  z dwójką dzieci na obczyźnie. Mąż zmarł po trzech latach pobytu
                  tutaj. Mogę tylko powiedziec Wam jak ja sobie radzę psychicznie po
                  stracie najbliższej mi osoby. Po pierwsze wiem, że istnieje życie
                  wieczne. Wierzę w to. Jesli zaczynam miec jakiekolwiek wątpliwości
                  szukam stron w internecie, które podbudowują moją wiarę. Nie to,
                  zeby ona była słaba, ale w tym żalu czasami coś mi podpowiada " a co
                  jesli tam nic nie ma...". Jest, nie miałam dużo 'dowodów" na to, ze
                  mój mąz się o nas troszczy, pamieta i jest, ale parę ich było.
                  Zresztą, nie szukam ich na siłe, bo one nie zależą od mojego
                  chcenia. Staram się wyciszyc. Juz wiem, ze rozpacz moze zagłuszyc
                  kontakt. Wiem, ze nie wszystkie myśli które rodzą się nam w głowie,
                  są nasze.
                  Staram się prowadzic dom tak jak do śmierci męża. Chodze do pracy,
                  dzieci do szkoły. Nie zatracamy się w załobie bo to do niczego nie
                  prowadzi, a czasami mówią ze ciązy zmarłym. Poza tym będąc wsród
                  ludzi odzyskuję równowage. Nie zadręczam ich rozmowami o moim
                  zmarłym mężu, o moich smutkach. Usmiecham się, a czasami jak jest
                  temat to powiem " a mój mąz to...." Normalnie jakby zył, nie
                  stresuję ludzi swoją załobą. Nauczyłam się, że tak naprawdę moja
                  załoba obchodzi tylko moich rodziców i siostry, ale ich tez nie moge
                  za duzo stresowac.
                  Ludzie odchodzą z tego świata w nie przypadkowym momencie, jest
                  jakiś sens tego. Wiem, ze dla mojego męża prawdopodobnie było to
                  najlepsze. Szkoda mi tylko tego, ze nie zyliśmy z wiedzą, że kazdy
                  dzień moze by naszym ostatnim... Teraz staram się o tym pamietac.
                  • justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta 19.04.09, 00:16
                    JA tez sie ciesze, ze jestescie - kazda z Was... tyle tu ciepla i
                    zrozumienia. I tych wierszy i wierszykow, i zyczliwosci, i wsparcia,
                    i przede wszytskim szczerego zrouzmienia... to takie wazne, bo
                    wszystkich nas dotknela ogromna tragedia-utrata ukochanych osob. Nie
                    jest dobrze, chyba dlatego, ze ja nadal nie chce zaakceptowac faktu,
                    ze Kubus odeszdl. Nie umiem, dzis na cmentarzu, gdy ukladalam
                    kwaitki, jakos nie moglam uwierzyc, ze to jest grob Kubusia... ale
                    powiem Wam cos, Kubus sie dzis do mnie przytulal i przekazal mi
                    swoje pieszczoty - przez kota, ktorego spotkalam na cmentarzu!! taki
                    sliczny dachowiec, lasil sie do mnie,a ja-jako milosniczka
                    zwierzakow- zaraz go wzielam na kolana, usiadlam na laweczce przy
                    jakims grobie, a kot tak sie przytulal jakny mnie znal 100lat! dal
                    mi tyle ciepla, tyle pozytywnych uczuc, tyle milosci!! od razu
                    pomyslalam, ze to Kubus chcial mi dac czesc siebie, tam z nieba...
                    spokojnej nocy, uściski
                    Justyna
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - dla karnivory 16.04.09, 21:50
              Odespałam, przepłakałam
              I koronkę "pojechałam",
              Tę koronkę do MB,
              co skrót znaczy, każdy wie:)
              Poczytałam, przemyślałam
              Z córcią znów porozmawiałam
              I już lepiej, nie jest źle
              Z kolan znów podnoszę się
              I już lepiej, Pan pomaga
              Gdy przewróci się łamaga:)

              Halina-mama Agatki


              • halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 19.04.09, 11:24
                Wiatjcie
                A za oknem takie piekne slonce...Pawellkowa to bardzo dzielna dziewczyna i ma
                racje, ja postepuje w podobny sposob. Staram sie aby w domu bylo tak jakby
                Agatka nadal z nami byla, a ona nam co jakis czas przypomina, ze nas odwiedza.
                Mialam tego przedwczoraj jeden przyklad i dzis drugi. Aby Wam w ten piekny
                poranek poprawic nastroje opisze:
                Przedwczoraj wieczorem mielismy mala sprzeczke z mezem. Oczywiescie, jak to
                facet nie mial racji:) Maz nie chce brac zadnych lekow i wstaje po kilka razy w
                nocy(palacz).No i sam stwierdzil, ze Agatka pewnie byla na niego zla i przyszla
                mu to powiedziec. 3 razy wstawal i za kazdym razem w kuchni musial wymieniac
                zarowke a i tak sie spalila. Dopiero jak ja wkrecialm rano to swieci. Moja mama
                dzis szla na 8.00 do kosciola. Chodzi w takiej granatowej kurtce Agatki. Oprocz
                zamka sa tam tez zatrzaski i jeden z tych zatrzaskow zepsul sie zaraz jak
                kupilysmy te kurtke. Babcia zapinala w tym miejscu pod spodem na agraweczke.
                Dzis gdy chciala to zrobic spojrzala na zdjecie Agatki i mowila, ze tak jakby
                Agacia jej pokazala, ze w kurtce jest kieszonka o ktorej nikt nie wiedzial i tam
                sa zatrzaski i nawet wiedziala jak te zatrzaske wymienic, co raczej ja jej musze
                pomagac w takich sprawach.
                Jak wrocila z kosciola byla bardzo zadowolona i od progu chciala mi opowiadac, a
                ja spojrzalam na nia i mowie: Jak ladnie mamo w tej kurtce wygladasz, a mama
                prawie sie rozplakala, bo mowi ze rano jakby slyszala ze Agatka tez tak mowi.
                Zawsze kiedy czegos zapomni i spojrzy na zdjecie Agatki to od razu wie gdzie to
                wlozyla, a zdarza jej sie to czesto. Tak wiec dzis jesesmy bardzo szczesliwe:):):)
                Justynko z kotkiem to Agatki chlopak mial identyczny przypadek, byl na cmentarzu
                i kot wyszedl zza zywoplotu, obszedl wokol Agatki nagrobek i zaczal do niego sie
                lasic:)
                Milej niedzieli wszystkim zycze
                Halina-mama Agatki
                • pawellkowa Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 19.04.09, 21:42
                  Tak, Halinko oni są.
                  Żarówki strzelające, mrugajace, przepalajace sie to chyba taki
                  częsty dowód. Teraz juz tak nie mam, ale po smierci męza to była
                  makabra. Na pewno Agatka pokazała babci co ma zrobic z zatrzaskiem.
                  Trzeba wierzyc, wtedy doświadczamy kontaktu z bliskimi. Troszczą sie
                  o nas, my nawet nie wiemy jak bardzo. Kiedyś czytając fora,na
                  początku żałoby, pogrążona w czarnej rozpaczy, weszłam na
                  wątek "pomóz sobie przez to przejśc" Wtedy sama drukarka wydrukowała
                  mi nagłówek z tym zdaniem, bez drzewka komentarzy. Pusta strona
                  tylko nagłówek. Nie uruchamiałam drukarki... Cieżko jest na tej
                  stronie kliknąc bezwdiednie drukuj. Wierze, ze to mój mąż wyraźnie
                  mi powiedział co mam robic. Od tej pory sobie pomagam.
                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do pawellkowej 19.04.09, 22:17
                    Olu, ja tez tak mialam pare razy. Tylko sie nie wydrukowalo, ale otworzylam
                    komputer i na zdaniu, ktore wyjasnialo mi wszystko lub pomagalo powstawc
                    spowrotem z kolan. I tak sie dziej czest, trzeba tylko miec oczy otwarte i
                    dostrzegac te sygnaly.
                    Ciesze sie bardzo, ze zaczynasz tu pisac. Bardzo, bardzo...
                    Halina-mama Agatki
    • formacjatv Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.04.09, 11:35
      Witam,
      jestem dziennikarką nowo powstałego TALK SHOW w jednej ze stacji
      komercyjnych. Bohaterami naszego programu będą ludzie, którzy
      przeszli w życiu ważne, przełomowe wydarzenie, które miało
      decydujący wpływ na ich dalsze losy.
      Do jednego z pierwszych odcinków chciałabym zaprosić osoby, które
      udźwignęły krzyż, jakim jest śmierć swojego dziecka.
      Nagrania realizowane będą w maju. Zainteresowane osoby proszone są
      o kontakt:
      program@formacjatv.pl

      697-667-712

      Z wyrazami szacunku,

      Anna M.

      Studio Produkcji Telewizyjnej FORMACJA.

      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.04.09, 14:45
        Co mi Boże, co mi dałeś
        Co mi tu podarowałeś
        Ile dałeś mi radości
        Ile dałeś mi miłośći
        Ciężki krzyż mi Boże dałeś
        Czemu dźwigać go kazałeś
        Co mi Boże, co mi dałeś
        Czy mnie kochać nie przestałeś


        Czemu pytasz, wszystko masz
        Tylko otwórz oczy. Patrz...
        Dałem miłość, dałem dzieci
        Czas na ziemi szybko leci
        Ledwo dałem, już zabrałem.
        Tak zrobiłem, jak musiałem
        Czemu pytasz, przecież wiesz
        Że ja Ciebie kocham też.

        Halina-mama Agatki
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.04.09, 11:30
          Kochani moi
          Dzis odbieram wiersze z drukarni...Sama do końca niewierzę, że się
          odwazyłam. W piatek miałam trzy pierwsze egzemplarze i dałam tym,
          którzy byli najblizej w czasie choroby Agatki i teraz sa ze mna.
          No i... płaczą...
          A ja jak zwykle- uspokajam:) Myslalam, ze sie moze wzruszą, ale nie
          spodziewałam sie ,ze bedą płakać...
          Mam nadzieje, ze zrobilam dobrze, ze moze choc kilka osob zrozumie
          nasz bol i to jak sie czuje i co przezywa matka, osoba po stracie
          ukochanego dziecka czy członka rodziny. Bo z wierzchu na ogół tym co
          są obok wydaje sie, że juz z nią lepiej, juz sie pogodziła, juz nie
          cierpi i czasami nie mając wiedzy o naszych uczuciach niechcący nas
          ranią niepotrzebnym "wesołych Świat" lub innym słowem.
          Milego dnia Wam zycze
          Halina-mama Agatki
          • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.04.09, 11:48
            Bardzo sie ciesze Halinko, że się zdecydowałaś na to, żeby wydać
            Twoje piękne wiersze. Nie wiem, ale chyba każdy z nas sie pożądnie
            poryczał przy czytaniu, ja płakalam, ale wiedziałam też, że ktoś
            rozumie to co czuję i to bardzo mi pomogło.Powiedz czy będzie mozna
            ksiązkę jakoś kupić?
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.04.09, 13:31
              Haniu, ja to wydałam ze swoich środków dla znajomych troszke, a
              reszte chcialabym przeznaczyc na cel charytatywny. Narazie czekam na
              odpowiedz od osoby, ktorej zaproponowalam cos w zwiazku z tym. Moge
              ci wysłac poczta. Zaplacisz tylko za przesylke i kopertę bombelkową.
              Mysle, ze to chyba jako list, bo maly format A6 i niezbyt grube.
              Tylko musze na poczcie spytac ile taki list kosztuje.
              Na prywatnego maila jesli chcesz to podaj adres.
              halas1961@o2.pl

              Halina-mama Agatki
              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 12:56
                Jutro rok jak odeszłaś Agatko,
                Jutro rok jak odeszłaś kochanie.
                A ja ciągle czuję, że jesteś
                A ja czekam wciąż na spotkanie.
                Jutro rok, to już rok Moje Słońce
                A jest tak, jakby wczoraj to było.
                A jest tak, że za chwilę powrócisz,
                Jakby złego się nic nie zdarzyło.
                Jutro rok, a ja tęsknię ogromnie.
                Jutro rok, a ja płaczę od rana
                I nic, ani nikt moja śliczna
                Nie zastąpi mi Ciebie kochana.

                Mama
                • kicek856 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 14:59
                  Czytam twój wiersz i płaczę z Tobą jutro mijają dwa miesiące jak Czaruś odszedł do aniołków.
                  • amberka2 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 22:14
                    Droga pani Halinko

                    Jestem myslami z Pania. Jutro mija pierwsza rocznica odejscia Agatki
                    do tego lepszego swiata....Wiem, ze wszystko wraca.

                    04 czerwca rowniez bede z Pania myslami. Akurat tego snia obchodzi
                    urodziny moj maz.

                    Moja mamusia rok temu o tej porze nie miala pojecia, ze jest tak
                    ciezko chora. Mialysmy plany marzenia. Jakie to zycie jest
                    zaskakujace.....

                    Serdecznie pozdrawiam


                    • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 00:07
                      Kochana Halinko
                      Nawet nie wiesz jak jesteś mi bliska..nie wiem czy dlatego, że tak jak Ty
                      straciłam córkę, czy te Twoje listy..pewnie wszystko to bardzo ale to bardzo
                      zbliżyło mnie do Ciebie. Wiem co czujesz każdego dnia budząc się, wiem co
                      czujesz zasypiając..wiem co przeżywasz. Tak bardzo chciałabym Cię przytulić. Ale
                      nie mogę. Mogę tylko napisać. Każdego wieczoru, siadając do komputera,
                      zastanawiam się czy ,,coś" napisałaś. Nawet nie domyślasz się jak bardzo mi
                      pomagasz, zresztą nie tylko mnie. Twoje wpisy są takie ciepłe,każdemu z nas
                      poświęcasz swój czas, dzielisz się swoim bólem ale też pokazujesz, że to
                      wszystko ma jakiś sens, niezrozumiały jeszcze dla nas, ale sens. Jutro, 3 maja,
                      minie 15 miesięcy od śmierci mojej Patryni. Dla mnie cała wieczność. Wiem, że 12
                      miesięcy temu odeszła Twoja Agatka. Nie wiem jak dla Ciebie Halinko ale dla mnie
                      ważne są wszystkie daty..urodziny Patryni, imieniny, nawet godziny.Rocznica
                      śmierci..jak brzmi to obco. Przecież nie tak dawno nasze dziewczynki były z
                      nami, śmiały się. Jak to? Nie ma ich już? Jak to możliwe?A jednak.. To najgorszy
                      scenariusz życia. Chciałabym napisać coś pokrzepiającego ale nie potrafię.
                      Powiem tylko, że czas nie pomaga, przynajmniej mnie. Chyba jest gorzej niż było.
                      Może dlatego, że już nie jestem nafaszerowana tabletkami, a może dlatego, że
                      dopiero dociera do mnie to, że ja nigdy już nie zobaczę mojego dziecka. Tak
                      bardzo staram się, każdego dnia, ale nieraz proszę Boga żeby mnie już wziął
                      stąd. Są chwile, że nie daję sobie rady.Ale w takich momentach myślę zawsze o
                      Tobie i o innych osieroconych matkach..zaciskam zęby wtedy i mówię sobie
                      ,,zobacz, Halinka też ma tak ciężko a walczy..walcz..". I podnoszę się..znów
                      upadam.
                      Halinko, dziękuję, że pomgasz mi przetrwać. I ściskam Cię bardzo mocno. Za
                      Agatkę pomodlę się.
                      Grażyna, mama Patryni
                • edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 19:39
                  Halinko !!!! Każdy człowiek inaczej i z inną siłą reaguje na cios,
                  jakim jest śmierć ukochanej osoby. Ostatnie dni sa dla Ciebie bardzo
                  trudne. Wiem jakie towarzyszy samopoczucie przed zbliżającą sie
                  pierwsza rocznicą odjeścia .... wszystko co wydarzyło się rok temu
                  przeżywasz na nowo ... ale nikt tego nie może zmienić. Odejście
                  ukochanej osoby zawsze jest dramatem, który trudno zaakceptować. Ty
                  dzielnie walczyłaś ... dzieliłaś się z nami swoim smutkiem, który do
                  końca trzeba wypłakać.... dzieliłaś sie również swoimi
                  spostrzeżeniami, przemyśleniami. Przeniosłaś na to forum swoje
                  prywatne sprawy... piekne wiersze, listy do swojej Córeczki.
                  Wszyscy, którzy czytamy Twoje słowa jesteśmy z TOBĄ w tych ciężkich
                  chwilach ... Mówimy "tak trzymaj" .... Twoja Córeczka na pewno jest
                  dumna, iż ma tak dzielną Mamę ..... Irena







                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 21:46
                    Irenko,masz rację. Wszystko przezywam na nowo. W ubiegłym roku o tej porze
                    Agatka zjadła swoje ostatnie w zyciu lody. Wiśniowe z jogurtem wisniowym. I choć
                    juz od wielu dni nic nie mogła jeść te lody tak jadła, a ja tak się cieszyła, bo
                    pomyślałam ,że może jednak stanie się cud. Cały prawie dzieńprzespała, a
                    przeciez nie mogła spać więcej niż p 15 minut, bo zaraz miała duszności i
                    musiałam jej pomagać siadać i tak oparta o moje ramię albo moje plecy siedziała
                    godzinami drzemała.
                    A 2 maja ubiegłego roku prawie cały czas spała... I te lody tak jej smakowały.
                    Mówiła, mamuś jakie dobre, jakie dobre. A potem noc była bardzo ciężka co 15
                    minut kładłam ja i podnosiłam i tak całą noc. A rano o 9.00 odeszła... Jak to
                    dobrze, że byłam przy niej, jak to dobrze...Ona była i jest tak śliczna, taka
                    mądra, taka dzielna, moja córeczka, mój cały świat...
                    Halina-mama Agatki
                    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 06:33
                      Halnko przytulam ciebie mocno do matczynego zbolałego serca, płaczę razem z Tobą
                      i jednocześnie dziękuje. Za to że mimo własnej tragedii pomagasz mi. Agatka jest
                      z Tobą, ty to wiesz, czujesz, nie tylko dziś...
    • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 08:53
      Jetem z Tobą myslami,uczczę ten moment chwilą ciszy.Wczoraj minęło
      14 miesięcy od śmierci Asi.
      • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 11:00
        Halinko!
        Coz pisac... Po prostu jestem z Toba . Anka
        • zawsze-zuzia-10 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 12:41
          Pani Halinko jestem z Panią całym sercem... wiem co Pani przeżywa,
          moja mama odeszła 6 maja...
          • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 15:56
            Jestem z toba myślami Halinko i za spokój duszy Agatki sie modlę i
            siłę dla Ciebie.
            • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 21:22
              Halineczko Droga! Cały dzisiejszy dzień byłam myslami i sercem z
              Tobą, Twoją Rodziną i Twoją córunią Agatką.Pozdrawiam i tulę Cię
              mocno.Ela z Rodziną.
              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.05.09, 08:26
                Dziękuję Wam bardzo za te wszystkie słowa. Wczoraj nikt obok nie
                powiedział mi tego co Wy tu na forum. Ale nikogo z tych co obok nie
                dotkneło to co nas. Jeszcze raz Wam dziękuję. Grazynka ma racje,
                wszystkie daty, godziny są bardzo ważne. Teraz będzie to Dzień
                Dziecka, potem 4 czerwiec urodziny Agatki i tak od daty do daty...
                Dzis przyszła mi taka myśl, że większość osób które poznałam bliżej
                tu na forum straciło swoich bliskich w podobne dni, jeśli chodzi o
                datę. Bo albo to był również maj, albo data dnia była zblizona, np.
                3, 4 lub bardzo blisko. Być może nie jest to zbieg okoliczności. Być
                może Oni tam tak zadziałali, żzebyśmy my tu mogły się poznać i
                wzajemnie wspierać.

                Wieczorem postaram się napisać więcej.
                Halina-mama Agatki
                • justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.05.09, 11:55
                  Pani Halinko, wczoraj nie moglam napisac, bylam bez netu. ale
                  pamietalam o dacie, Pani jest takim naszym ukojeniem. Agatka jest z
                  Pani, daje tyle znakow.
                  U mnie mijaja 2 mies bez Kubusia i serce mi peka, choc nadal
                  wierzez, ze On zaraz zadzowni, przyjedzie. Nie moge zaakceptowac
                  tego, ze odszedl, nie fizycznie nie jest przy mnie. jeszcze nie
                  potrafie sie modlic, niezgrabnie mi to idzie, ale gdy zaczne, to za
                  Agatke tez sie bede modlic.
                  i za wszytskie wspaniale i cieple osoby, ktore daja nam tyle sily.
                  uściski
                  • jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.05.09, 13:53
                    Pani Halino, jestem z Panią i przytulam serdecznie.
                    Janina z Litwy
                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 06.05.09, 20:39
                      Kochani
                      Jak kiedyś pisałam ,nigdy dotąd nie rozmawiałam z żadnym księdzem lub osobą
                      duchowną o tym co sie stało. Mam tu na mysli chwile odchodzenia Agatki i o tym
                      co teraz czuje, o swoich wątpliwosciach, o umocnieniu mimo wszystko w wierze.
                      (Jak wiecie nie jestem fanką Radia Maryja i mam czasem krytyczne spojrzenie na
                      niektóre osoby duchowne:)
                      Dziś odbyłam taką rozmowę, a właściwie monolog...
                      Skontaktowałam się z księdzem, który uczył mnie religii w liceum, udzielał ślubu
                      i chrzcił moje dzieci. To juz starszy mocno Pan (73 lata), ale człowiek który
                      potrafi słuchać. Właściwie niczego wielkiego nie oczekiwałam po tym spotkaniu,
                      bo juz sie nauczyłam, że sama muszę sobie pomagać. A jednak... to że mogłam
                      wyrzucić z siebie wszystko i to , że On - mój dawny nauczyciel płakał razem ze
                      mną jakoś mi pomogło. Może tylko na chwilę, nie wiem, ale czuję sie umocniona w
                      tym, co myślę o rozstaniu z Agatką. Czuję się umocniona w wierze, że ją spotkam
                      po tamtej stronie. I własciwie to On mi wiele nie powiedział. POwiedział to o
                      czym ja sama wiem ,że choroba, odejście dziecka nie jest w żadnym wypadku jakąś
                      karą, że Bog jest miłosierny, że to co się zdarzyło musiało byc potrzebne może
                      dla nas którzy pozostaliśmy, abyśmy weszli na właściwą scieżkę. Że Agatka juz
                      wykonala swoje zadanie dla którego była przez Pana wysłana na ziemie . I ja tak
                      własnie sobie sama juz wczesniej w głowie ułozyłam...Ale było dla mnie bardzo
                      ważne to ,że On razem ze mną płakał. Nie wiem dlaczego...Bardzo mi dziękował, że
                      przyjechałam do niego i że chciałam mu to wszystko opowiedzieć , bo jak na
                      koniec powiedział "ubogaciłam" go tym wyznaniem i swoja wiarą . I to nie on mi,
                      a ja jemu w jakis tam sposób pomogłam. Dziwne, co nie...I jeszcze powiedział, że
                      moja córeczka pięknie odeszła, że każdy by chciał w taki sposób odchodzić... No
                      i znów razem płakaliśmy. Ja, jego uczennica i On starszy Pan, który wciąż
                      pamięta jak mnie nazywał na lekcjach religii. Dałam mu też wiersze i spytał czy
                      może je wykorzystać do swoich kazań. Pierwszy raz ktos w mojej obecności czytał
                      kilka tych wierszy na głos. I bardzo dziwnie - inaczej to dla mnie brzmiało. On
                      to tak czytał...z takim przejęciem, tak pięknie czytał...Jakby to jego dziecko
                      odeszło...
                      I powiedział, że są piekne i rysunki które wykonała moja koleżanka też mu się
                      bardzo podobały. Mówił, że tyle w nich ciepła. I ja mam nadzieję ,że ten
                      odnowiony kontakt się tak nie zakończy, że się rozwinie. I może poprzez niego
                      jakos sie uda znależć dla nas na forum opiekuna duchowego. Narazie tylko troche
                      mu opowiedziałam o naszym forum. I jeszcze chcę Wam napisać, że jeśli czujecie
                      potrzebe porozmawiania, czy wywalenia z siebie wszystkiego przed księdzem to nie
                      ustawajcie w poszukiwanich takiej osoby. NIe ustawajcie, szukajcie do skutku. U
                      mnie nastąpiło to dopiero teraz, rok po odejściu Agatki. Widocznie tak miało być...
                      Halina-mama Agatki
                      • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 10:19
                        Halinko miałam właśnie do ciebie pisać co z tą osobą duchowną tu na forum, bo
                        potrzebujemy tego zapewne wszyscy. Mam nadzieję że taki ktoś się pojawi, że nas
                        tu będzie na swój sposób wspierał. Ja przynajmniej tego bardzo potrzebuję. Mama
                        moja poszła do jednego z księży w parafii, porozmawiać, zbył ją mówiąc że nie
                        powinna płakać a modlić się. Dla niej to za mało i też jestem na etapie
                        poszukiwań, chcę mówić i pisać o moim braciszku, tak mi go brakuje. Pozdrawiam
                        ciepło.
                        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Marty 07.05.09, 10:33
                          Marto, niestety jak narazie mimo wielu wysłanych zaproszeń i rozmów
                          nie udało sie zwerbować osoby duchownej na forum. Ale cały czas
                          próbuje. Księdza o którym pisałam nie moge tak od razu w to wciagać,
                          musze powoli. MAm wielką wiare, że jednak kogos takiego uda się
                          znaleźć. Marto na forum "Dlaczego"(portal dla rodzicow osieroconych)
                          jest taka zakładka Rozmowy, czy rozważania o wierze. Dokladnie nie
                          pamietam. tam jest taki ksiadz Grzegorz, ktory pomaga. Ja niestety
                          od 24 kwietnia nie moge sie tam w zaden sposob zalogowac,mimo mojego
                          listu do nich co sie dzieje. Ale nie rezygnuj w poszukiwaniu takiej
                          osoby w realu. Mówię Ci, warto.
                          Halina-mama Agatki
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 10:27
                        Kochani, chcę jeszcze nawiązać do wczorajszego spotkania z księdzem.
                        Gdy czytał ostatni wiersz w ksiażeczce, był bardzo poruszony i
                        powiedział, że napisałam tak jak Hiob w swoich modlitwach do Boga.
                        Było mi głupio bo mniej więcej tylko wiedziałam kto to był Hiob. Po
                        przyjeżdzie do domu otworzyłam Pismo Święte i zaczęłam czytac Księge
                        Hioba, poemat...
                        Bardzo , bardzo to było trudne i potem nie spałam prawie całą noc
                        tak bardzo to spotkanie, rozmowa i Księga, która jest trudna w
                        czytaniu dały mi do myslenia.
                        Chciałam z wami się podzielic tym wszystkim, ale nie potrafie swoimi
                        słowami i znalazłam na necie wypowiedź niejakiego Michała Gościka
                        dotyczącą właśnie Tego o czym mówi księga Hioba. Zacytuje to , bo
                        być może komus pomoże lub wskaże drogę.

                        "Czego uczy Księga Hioba? Myślę, że przede wszystkim wytrwałości.
                        Wytrwałości w wierze. Uczy, że nie wolno załamywać się przy
                        najgorszych nawet nieszczęściach, gdyż prędzej czy później zaznamy
                        życia w dostatku i szczęściu.
                        Uczy też, aby nie przyjmować bezkrytycznie tego, co mówią inni,
                        często bliscy i tacy, których uważamy za autorytety. Hiob nie ugiął
                        się namowom swojej żony, osoby jemu najbliższej. Trwał twardo w
                        swoich przekonaniach i odpowiedział jej: „Mówisz jak kobieta
                        szalona.” (2, 10). Nie złamał się też pod naciskiem jego przyjaciół,
                        wydawałoby się dobrych sług bożych. Okazało się, że robił słusznie,
                        gdyż na końcu Bóg zganił ich: „Zapłonąłem gniewem na ciebie
                        [Elifazu] i na dwóch przyjaciół twoich, bo nie mówiliście o Mnie
                        prawdy, jak sługa mój Hiob.” (42, 7).
                        Księga Hioba uczy także pokory. Tu Hiob jest wzorem do naśladowania.
                        Po stracie bogactwa i synów nie odwraca się od Boga: „ ...wstał,
                        rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i
                        rzekł: <>” (1, 20). Dotknięty straszną chorobą nadal trwał w miłości
                        do Stwórcy. Mówił: „Dobro przyjęliśmy od Boga. Czemu zła przyjąć nie
                        możemy?” (2, 10). W swoim nieszczęściu Hiob jest całkowicie oddany
                        Bogu i my powinniśmy go naśladować. Przecież tak często zdarza się,
                        że ludzie kochający Boga, uważający się za wzorowych chrześcijan,
                        odwracają się od Niego, gdy tylko spotka ich cos złego, gdy wyda im
                        się, że Bóg im nie pomaga. To nie na tym polega miłość.

                        Księga Hioba jest trudna do zrozumienia. Podczas jej czytania
                        stawiałem sobie wiele pytań. Chwilami wątpiłem w to, że Bóg jest
                        dobry i sprawiedliwy. Wydawało mi się, że treści zawarte w tej
                        księdze przekreślają mój dotychczasowy wizerunek miłosiernego Ojca w
                        niebie.
                        Bardzo zaniepokoił mnie już sam tytuł drugiego podrozdziału
                        rozdziału trzeciego: „Pierwsza rozmowa szatana z Bogiem”. Po
                        przeczytaniu pierwszej i drugiej rozmowy ciarki przeszły mi po
                        plecach. Oto doskonały Bóg ugiął się pod namowami szatana. Niejako z
                        nim pertraktował. Powstał tak zwany „zakład o przekonanie”
                        z szatanem!

                        Co więcej, „sprawiedliwy” Władca oddał swojego najwierniejszego
                        sługę, o czym świadczy wypowiedź: „A zwróciłeś uwagę na sługę mego,
                        Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy,
                        sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on.” (1, 8), w moc
                        szatana! „Oto cały majątek jego w twej mocy.”(1, 12).
                        „Oto [Hiob] jest w twej mocy.” (2, 6).
                        Przerażającym jest też to, że Bóg okazuje się nie być troskliwym i
                        kochającym „pasterzem swoich owieczek”. Pozwala złym czynić krzywdę
                        dobrym. Pozwala niegodziwym żyć w dostatku i pokoju, a prawych i
                        oddanych Mu nęka nieszczęściami, utrudniając im, i tak niełatwe,
                        życie.
                        Czy możemy nazwać kochającym ojcem kogoś, kto pozwala cierpieć swoim
                        dzieciom bez ich winy? Bóg tak bardzo męczył Hioba, że zmusił go tym
                        do wypowiedzenia skrajnych słów: „Niech przepadnie dzień mojego
                        urodzenia i noc, gdy powiedziano: <> [...] Dlaczego nie umarłem po
                        wyjściu z łona? [...] Po co się daje życie strapionym, istnienie
                        złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej
                        bardziej niż skarbu w roli; cieszą się, skaczą z radości, weselą
                        się, że doszli do grobu. [...] Niech spełni Bóg moje życzenie! Oby
                        się zgodził mnie zmiażdżyć i przeciął pasmo moich dni!” (3, 3-22 i
                        6, 8-9).
                        Wypowiedź ta świadczy o wielkim bólu i uczuciu beznadziejności. Hiob
                        w akcie desperacji woła do Boga o odebranie mu życia – cudownego
                        daru, który trzeba czcić i pielęgnować. Słowa te stoją na pograniczu
                        grzechu i to też jest dla mnie bardzo niepokojące. Bóg poprzez
                        zsyłane na Hioba męczarnie zmusza go do tego, by postąpił wbrew
                        naukom Pana. By zwątpił w Jego dobro i sprawiedliwość: „Dlaczego
                        dokuczasz mi, powiedz! Przyjemnie Ci mnie uciskać, odrzucać dzieło
                        swoich rąk i sprzyjać radzie występnych? [...] Teraz już znam Twoje
                        zamiary. Czekałeś tylko na mój grzech, nie chcesz mnie uwolnić od
                        winy.” (10, 2-14), „Bo strzały Boga tkwią we mnie, moja dusza
                        truciznę ich pije...” (6, 4).

                        Wszystko to przeraża i nasuwa pytania: Czy Bóg jest dobry i
                        sprawiedliwy?
                        Czy jest sens postępować według Jego przykazań? Czy warto Być prawym
                        człowiekiem i oddanym chrześcijaninem?
                        Według mnie warto. My w przeciwieństwie do Hioba mamy perspektywę
                        życia wiecznego w niebie. Wierzymy, że po śmierci Bóg wynagrodzi
                        nasze dobre uczynki i trudności, których doświadczamy na ziemi.
                        Niemądre jest zazdroszczenie niegodziwcom dostatku i spokoju w życiu
                        doczesnym. Jest to myślenie krótkowidza, kogoś kto zapomina o
                        perspektywie życia przyszłego.
                        Tak więc: Głowa do góry! Swój krzyż na plecy! Trwajmy! …naprawdę
                        warto"
                        Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                        Halina-mama Agatki
                        • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 10:47
                          Mądre słowa Halinko zacytowałaś jakaś iskierka się tli w moim sercu. Iskierka
                          nadziei że tam na mnie moi bliscy będą czekać i tam będziemy szczęśliwi.
                          • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 11:28
                            Halinko, przyszła książeczka, bardzo ładna i piękne rysunki. Bardzo
                            Ci dziękuję.
                            Też bym chciała czasem komuś opowiedzieć wssystko, "wywalić" to z
                            siebie ale nie mam sumienia nikogo z przyjaciół obciążać słuchaniem.
                            Nawet nie wiem czy to wszystko przeszłoby mi przez gardło, chyba
                            jeszcze nie teraz.
                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 12:51
                              Haniu, cieszę się ogromnie, że Ci się podoba. A moja przyjaciółka,
                              która rysowała napewno się uspokoi i ucieszy, bo targały nią
                              atpliwości, że nie sprostała wyzwaniu:)Haniu, ja Cie strasznie
                              zachęcam, przełam się i znajdź człowieka, któremu wszystko ze
                              szczegółami, ze swoimi wątpliwościmi powiesz. Ja się bardzo
                              obawiałam , to są przeciez tak osobiste sprawy. A dzis jestem
                              niezwykle zadowolona, że się odwarzyłam. Zrób to dla siebie, mówie
                              Ci. Nie obejdzie się napewno bez łez, bez ponownego wstrząsu, ale
                              chyba warto.
                              Halina-mama Agatki
                              • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 22:16
                                Halinko~
                                Niesmialo chcialam zapytac czy jest szansa aby Twoje wiersze jakos
                                dostac kupic?
                                Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
                                marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
                                brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.05.09, 14:09
                                  Panie, do Ciebie dziś wołam,
                                  Panie, mój dobry Panie.
                                  Miej litość nad matką cierpiącą,
                                  miej nad nią zmiłowanie.
                                  Panie mój najpiękniejszy,
                                  w kwiatach, w ziołach, w zieleni.
                                  Panie, w którego blasku
                                  każdy dzień mi się mieni.
                                  Panie mój miłosierny,
                                  wszystko od Ciebie przyjmuję.
                                  Radość i smutek i trudy,
                                  choć czasem dyskutuję.
                                  Panie, miłości moja,
                                  Ty mnie rozumiesz Panie.
                                  Wiesz co dla mnie jest dobre
                                  i co się jutro stanie.
                                  Panie mój, pełen słodyczy,
                                  mój pełen ciepła Panie.
                                  Ty, który jesteś zawsze,
                                  na każde zawołanie.
                                  Panie, którego pojąć
                                  nawet się nie odważę.
                                  Któryś pełen tajemnic,
                                  o Twej opiece marzę.
                                  Panie mój w blasku księżyca,
                                  w wesołym tęczy kolorze.
                                  Ty który wszystko stworzyłeś
                                  I który wszystko możesz.
                                  Panie mój pięknooki,
                                  o wielkim sercu Panie.
                                  Wierzę, że jesteś wciąż obok,
                                  że słyszysz moje wołanie.
                                  Panie mój, w bzów zapachu
                                  W majowych konwaliach Panie.
                                  Tak bardzo chcę abyś dostrzegł
                                  całe moje oddanie.
                                  Panie w spojrzeniach ludzi,
                                  mijanych na ulicy.
                                  W śmiechu, we łzach i w tańcu
                                  młodziutkiej baletnicy.
                                  Panie do Ciebie wołam
                                  Wielbię Twa wielkość Panie.
                                  I czekam, spokojnie czekam
                                  Na najpiękniejsze spotkanie.

                                  Halina-mama Agatki
                                  • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.05.09, 09:41
                                    Halinko znalazłam to dla Ciebie:
                                    "Matka kocha swoje dziecko,
                                    czuje radość gdy jest zdrowe.
                                    Gdy odchodzi, traci wiarę,
                                    że radości przyjdą nowe.
                                    Niepojęte są wyroki,
                                    niepojęte drogi Pana.
                                    Chciałam dziecko mieć przy sobie,
                                    teraz jestem całkiem sama.
                                    Sama w żalu tak ogromnym,
                                    nie rozumie nikt co czuję.
                                    Trudno iść przez życie całe,
                                    kiedy serce się buntuje.
                                    Czy nadejdzie kiedyś pokój,
                                    kiedy spojrzę w przód bez strachu?
                                    Zawsze już tak będzie chyba,
                                    aż miękkiego zaznam piachu.
                                    Obok mego spocznę dziecka,
                                    duszą będę już daleko.
                                    Tam gdzie szczęście, radość wielka,
                                    tam gdzie czeka moje dziecko ."
                                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.05.09, 13:37
                                      Marto, dziękuję za wiersz.
                                      A ja napisze tak:

                                      I wiary nie straciłam,
                                      I wciąż kocham życie.
                                      Choć często smutno ogromnie,
                                      Choć czasem płaczę skrycie.
                                      I nawet się nie staram
                                      pojąć wyroków Pana.
                                      I wcale nie jestem
                                      tutaj aż tak bardzo sama.
                                      Jest obok mnie moja córka,
                                      choć jej nie widzę wcale.
                                      Są obok inni ludzie
                                      I Pan jest obok stale.

                                      Halina-mama Agatki





                                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.05.09, 13:01
                                        Tęsknota za tym co było
                                        Za tym co mogło się zdarzyć
                                        Tęsknota za Jej uśmiechem
                                        Za gładkością Jej twarzy
                                        Tęsknota za Jej uśmiechem
                                        Za Jej słowami i głosem
                                        Tęsknota, ta co nie mija
                                        Choć bywa oswojona
                                        Zamknięta w moich myślach
                                        Ukryta w moich ramionach.

                                        Halina-mama Agatki
                                        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 17:35
                                          Jak to wszystko Panie wymysliłeś
                                          Jak misternie wszystko postwarzałeś
                                          Jedną tylko sprawę zaniebdałeś
                                          Tylko o tym Panie zapomniałeś
                                          Gdzie telefon dla nas jest do nieba
                                          Gdzie ten numer żeby z córką porozmawiać
                                          Żebym mogła jej przypomnieć codzień
                                          Że na siebie w niebie ma uważać
                                          Żebym mogła chociaż raz zadzwonić
                                          I upewnić się czy jest szczęśliwa
                                          Czy napewno biega po ogrodach
                                          Czy napewno złote jabłka zrywa
                                          Gdzie ten numer jest do nieba dobry Panie
                                          I w kolejce bym czekała bez szemrania
                                          Żeby tylko móc usłyszeć z tamtej strony
                                          Już niedługo mamuś do spotkania.

                                          Halina-mama Agatki


                                          • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 19:44
                                            Jak zwykle pieknie napisalas... Boze ile bysmy daly za jeden jeden
                                            krociotki telefon. Jeden zeby glos uslyszec zeby zapytac czy jest Im
                                            dobrze zeby zapytac czy Tacie cieplo i czy dba o siebie... Tak
                                            pieknie w slowa ubralas ta nasza tesknote. Zreszta juz pisalam Ci
                                            Halinko ze jesli Bog komus dal talent to trzeba o ten talent dbac i
                                            zmarnowac go nie mozna. U mnie w domu pieklo. Karol zostawila mi
                                            swojego psa bo wyjechala na kilka dni. Mam wiec psiarnie ktora nawet
                                            spokojnie przy komputerze nie da posiedziec. Caluje cieplo. A
                                            Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
                                            marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
                                            brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
                                          • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 21:22
                                            Dzięki za następny piękny wiersz.Tak cudnie potrafisz pisać o wszystkim o czym
                                            myślę,my wszyscy tutaj myślimy.
                                          • kopciuszek125 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 21:41
                                            Piękny wiersz, tak bardzo tęsknię za mamą co ja bym dała żebym mogła z nią
                                            chwilę porozmawiać,żeby mnie pocieszyła i doradziła była takim wspaniałym
                                            człowiekiem że żadne słowa nie opowiedzą tego.
    • jukalive Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 23:02
      Kochana, całym sercem Ci współczuję! Wyobrażam sobie jak straszny to ból stracić
      ukochane dziecko. Moja córcia, Agatka, ma dopiero 3 miesiące. Patrzę na nią i
      mam nadzieję, że będzie w życiu szczęśliwa, ale wiem, że nie jestem w stanie
      uchronić jej przed cierpieniem...
      Jesteśmy wszyscy tacy bezradni i możemy sie tylko wspierać.. Ściskam Cię mocno!
      Bądź dzielna.
      • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 23.05.09, 11:25
        Halinka jak zwykle jak to strzała trafia prosto w nasze serca
        • jukalive Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.05.09, 18:43
          Halinka? Nie rozumiem..
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do jukalive 24.05.09, 21:52
            Jukalive- Maretta(marta) ma na mysli to co chciałam przekazac swoim wierszem,
            poniewaz zamieszczam w watku o mojej coreczce wiersze, ktore pisze. Marta
            napisala "jak zawsze" poniewaz tych wierszy bylo juz wiele przez ostatni rok i
            zwykle uczucia innych sa podobne do moich. Mam nadzieje, ze wiesz juz o co
            chodzilo:)
            Pozdrawiam
            Halina-mama Agatki
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rak 25.05.09, 12:11
              Kiedy mam te gorsze dni, totalnej tesknoty i pustki staram sie nie
              pisac albo bardzo malo pisze.
              Dzis niestety musze napisac. Dzis po prostu czuje sie strasznie,
              strasznie samotna. Tak bardzo mi brak mojego dziecka, ktore
              powiedzialoby: Mamuś daj spokoj, czy Ty nie uodpornilas sie jeszcze
              na nieczulosc ludzi, czemu znow masz to poczucie bezsensu, przeciez
              juz wszystko sobie poukladalas.
              Przeciez juz niby sie wyciszylam. I znow te gorsze dni...
              Nie wiem po co to pisze, nie wiem czego oczekuje. Przeciez wiem, ze
              nikt mi nie pomoze. Pewnie pisze, bo sie przyzwyczailam, bo na gwalt
              szukam wyjscia z tej rozpaczy.
              Wczoraj slyszalam, cos takiego. Mniej wiecej...
              Szedl czlowiek przez swoje zycie. Uwazal, ze stara sie zyc wg
              Dekalogu, uwazal ze jest zawsze dosc blisko Boga. I na drodze, ktorą
              szedl zostawaly slady stop, a obok przy nim inne slady- drugich
              stóp. Kiedys szczesliwa droga czlowieka sie zalamala. Dotknelo go
              nieszczescie, wielkie cierpienie. Czlowiek jednak jakos nadal sie
              posuwal do przodu, ale kiedys odrocil sie do tylu i zobaczyl na
              dlugim odcinku tylko slady dwoch stop, tych towarzyszacych obok nie
              bylo. Czlowiek rozpoczal kolejna rozmowe z Bogiem. Mowil:"bylem Ci
              wierny, staralem sie na ile potrafilem, a kiedy dopadlo mnie
              cierpienie gdzie Ty byles Boze, gdzie wtedy byles, gdzie Twoje slady"
              Bóg odpowiedzial:" Widzisz na tej drodze dwa slady, pytasz gdzie ja
              bylem, Ja ciebie wtedy nioslem, kiedy cierpiales ja Ciebie nioslem
              na swoich ramionach. Czy sadzisz ze udalo by Ci sie isc taka droga
              bez mojej pomocy".
              Moze dobry Bóg znów sie ulituje i troszke mnie poniesie, choc przez
              maly kawalek....
              Halina-mama Agatki
              • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.05.09, 12:36
                Halinko, ja myslę, ze tak to juz zawsze będzie wyglądało u nas. Będa
                lepsze i gorsze dni i musimy sie z tym jakos pogodzić, przywyknąć. U
                mnie też ostatnio te gorsze. Ściskam Cię Halinko.
                Hanka
              • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.05.09, 12:55
                Halinko kochana
                Od jakiegoś czasu prześladuje mnie wiersz Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej :
                "Gdy się miało szczęście
                które się nie trafia
                czyjeś ciało
                i ziemię całą
                a zostaje tylko fotografia
                to, to jest , bardzo mało..."

                Nam zostały właśnie "tylko" fotografie. No i wspomnienia, ale one na razie częściej ranią , zasmucają.
                Te gorsze dni ciągle nas dopadają w najmniej oczekiwanym momencie.
                W piątek z kieszeni przeciwdeszczowej kurtki wyjęłam bilety do kina. Do kina w Warszawie. Moja wizyta u synka z małym, na początku wakacji. Cudowne dni, chociaż deszczowe.
                I Dworzec, Krzysiu wkładający mi walizkę na półkę w przedziale. Potem machanie przez okno w czasie odjazdu pociągu. Jeszcze jego telefon za godzinę - jak nam się jedzie...czy nie ciasno, nie za duszno.
                Nasze ostatnie spotkanie. Ostatni raz widziałam synka z okien pociągu.
                Głupi bilet - i ta gwałtowna fala wspomnień.
                Samotność to taka straszna trwoga.
                W naszym bólu zawsze jesteśmy same. Chociaż staramy się wspierać się wzajemnie, pocieszać - to jednak tak naprawdę jesteśmy same.
                Mimo starań tych "Szymonów" obok, chcących pomóc nam w dźwiganiu krzyża - jesteśmy same. I same podnosimy się z upadku, wracają lepsze dni. Wraca pomału poukładane od nowa życie. Wraca na jakiś czas, aż do następnego znalezionego w zakamarkach pogniecionego biletu....
                Halinko - przepraszam , chciałam cię pocieszyć. Nie wyszło. Przepraszam. Rozkleiłam się. Ale wiem, że mi wybaczysz. Jesteś moją bratnią duszą.
                Jola - mama Krzysia

              • lt54 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.05.09, 13:05
                Droga Halino, proszę Cię, daj na chwilę spokój Panu Bogu, niech
                teraz On sobie odpocznie. A to, że tak bardzo pragniesz się
                podnieść, kiedy jesteś w dołku, i to,że w końcu wstajesz i idziesz
                dalej, to przecież Twoja zasługa. To od nas zależy, czy dajemy sobie
                radę z tragedią, która nas dotknęła, czy też dalej tkwimy w
                tym "niebycie", w jakim byliśmy zaraz po śmierci naszych Dzieci. Ty
                wszystko sprowadzasz do Jednego - do Pana Boga. To powiedz mi, jak
                to jest ze śmiercią Dzieci, które osierociły swoich rodziców, a Ci z
                kolei tak strasznie cierpią, że tylko nielicznym udaje się powrócić
                do całkiem normalnego życia?
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do lt54 25.05.09, 21:33
                  Byc moze powinnam dac spokoj Panu Bogu, byc moze...powinnam dac mu odpocząć....
                  Piszesz, ze tylko od nas zalezy, ze sie podnosimy i powracamy do zycia. To jest
                  za przeproszeniem g***o prawda. Moja coreczka chorowala na raka i tylko ten kto
                  mial do czynienia z choroba nowotworowa wiedziec moze przez co przeszlysmy. I ja
                  juz wiem, ze ode mnie samej bardzo, bardzo niewiele zalezy. Na to czy wyjde z
                  cierpienia pewnie mam jakis wplyw, ale tez wiem, ze ja osobiscie bez wiary, bez
                  pomocy Boga nie dam sobie rady. Pewnie sa osoby, ktore ida bez pomocy, ale ja
                  nie. A dlaczegoz nie mialabym sprowadzac wiekszosci spraw zwiazanych ze swoim
                  zyciem do Pana Boga. Nie wstydze sie o tym pisac, zawsze bylam blizej niz dalej
                  wiary. Mam wiele zlych rzeczy na sumieniu, ale Boga nigdy sie nie wyrzeklam.
                  Owszem wołałam do niego w czasie choroby Agatki: "Czemus nas opuscil, gdzie
                  jestes, czy Ty wogole jestes?" . Rowniez moge go obarczac wina za to, ze moje
                  dziecko zabral juz do siebie, ale nie robie tego. Juz tego nie
                  robie...Przestalam szukac odpowiedzi na pytanie dlaczego? CZlowiek nie jest w
                  stanie pojac i zrozumiec jego decyzji. Przyjmowalam to co dobre, musze przyjac i
                  cierpienie. I tak sobie to tlumacze. Dal mi dziecko, mial prawo zabrac. Moze to
                  wydawac sie okrutne, ale pewnie jest w tym jakis cel. I innego tlumaczenia nie
                  mam. To jest moja prawda. Kazdy ma inna. A moja jest taka, niezmienna. I mam
                  prawo jak wszystkie inne matki miec, mimo wiary, te straszne dni tesknoty, zalu
                  zwlaszcza kiedy np. zbliza sie Dzien Matki. Mam rowniez prawo napisac to co
                  akurat mam w myslach. Wiem, ze w dzisiejszych czasach nie jest popularne takie
                  jawne i bezposrednie mowienie o swojej wierze, Bogu. Ale nic na to nie poradze,
                  ze wlasnie dla mnie to jest wlasciwie podstawowy sens dalszego istnienia, mimo
                  takich zlych chwil jak dzisiejszy ranek.
                  Aha, jakbys nie wiedziala(wiedzial) do Radia Maryja mi daleko:)
                  Halina-mama agatki
                  • kopciuszek125 Re: moja corcia Agata odeszla - do lt54 25.05.09, 22:50
                    Halinko nikomu nie musisz się tłumaczyć ze swojej wiary jeżeli Ci tylko wiara w
                    Boga pomaga choć w niewielkim chociaż stopniu pomaga to bardzo dobrze. Ja mam
                    syna 30 lat ciągle choruje teraz wyniki są niedobre i bardzo się o niego boję
                    często myślę o Tobie co Ty musiałaś przejść to jest straszne. Czytam Twoje
                    wiersze wypowiedzi i jak bym tylko mogła to chętnie bym Cię do siebie tak bardzo
                    mocno przytuliła.
                    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
                    • pawellkowa Re: moja corcia Agata odeszla - do lt54 26.05.09, 20:02
                      Halinko, tak trzymaj i nie tłumacz się dlaczego ciagle Bóg jest
                      obecny w Twoich postach. Wystarczy zobaczyc jak ten watek zyje i ile
                      ma wpisów. Wiara pomaga sie podzwignąc i nie tylko Ty o tym wiesz,
                      ale tylko Ty masz odwage o tym pisac. Ja straciłam męża, zostałam
                      sama z dwójka dzieci na obcej ziemi. Mojego meza zabrało mi morze.
                      Zabrało i nie oddało. Nie stopniuję tragedii,moja większa Wasza
                      mniejsza, ale to co przezywam jest tragedią. I uwierzcie mi tylko
                      Bóg pozwala mi to przezyc, i swiadomośc tego że On wie co robi. Nie
                      znam odpowiedzi dlaczego, ale wiem ze nie tylko ja przeżywam stratę
                      bliskiej mi osoby.
                      To pozwala mi codziennie wstac i iśc dalej, zrozumiałam ze to na
                      ziemi jest moją droga do Domu Ojca i tam właśnie spotkamy sie
                      wszyscy. Halinko dobrze, ze jesteś.
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.05.09, 14:43
                  Moje drogie
                  Napisalam tę odpowiedź do lt54 nie w celu tłumaczenia się ze swojej
                  wiary i z tego, że wciąż pisze o Bogu. równiez nie w celu, aby
                  krzyczec na lt54:)Może nieodpowiednio sformułowałam niektóre zdania
                  i tak to zostało odebrane. Napisalam, bo lt54 pyta gdzie był, jest
                  Bóg gdy cierpia i odchodzą dzieci, ich rodzice. W pierwszej chwili
                  nie mialam zamiaru nic pisać, ale pomyslałam, że jesli człowiek
                  wciaż nie jest w stanie jakos zaakceptowac i przyjąć do wiadomości
                  tego co się stało, jeśli wciąż pyta dlaczego to chyba szanse na
                  wyjście z cierpienia są niewielkie.
                  Dlatego tez napisałam co napisałam.
                  Jeszcze apropo pojmowania i rozumienia wyroków Boga. Zaczęłam czytac
                  dzieła św. Jana od Krzyża. Juz dość dawno. Nie wypowiadałam sie
                  nigdy na ten temat, poniewaz wydaje mi się, że mam zbyt malą wiedzę
                  i doświadczenie aby pisac o diełach kogos tak wielkiego.
                  Może ktos sudiował jego dzieła, to przyzna racje, ze wymagaja
                  niezwykłego skupienia, wyciszenia, pogłebienia wiedzy jesli chodzi o
                  Pismo Swięte. Chce tylko napisac, że Jan od Krzyża daje taki
                  przykład: jest człowiek niewidomy i jesli nawet dajesz mu tysiące
                  porównań , przykładów jak wyglada np. kolor żólłty ten człowiek i
                  tak tego nie pojmie, nie zrozumie, nie jest w stanie sobie
                  wyobrazic, bo nigdy nie widział. Tak samo jest z Bogiem, nie
                  jestesmy w stanie pojąć, zrozumieć i wyobrazic sobie jego miłości,
                  dobroci, wyroków i dlatego nie ma sensu pytac dlaczego, itd.
                  Dziekuje za wpisy:)
                  Halina-mama Agatki
                • jaga123-0 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.08.09, 16:18
                  Nie bardzo sobie radzę na tym forum i chyba coś pokręciłam. Ale chcę napisać, że
                  nie daję rady. Szukam pomocy wszędzie, gdzie to możliwe, ale póki co trwam w
                  bezruchu. Niedawno straciłam Syna. Pomóżcie
            • jukalive Re: moja corcia Agata odeszla - do jukalive 27.05.09, 22:42
              Tak, już wiem. Zorientowałam się zanim mi odpisałaś. Ściskam Cie :)
    • karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.05.09, 00:31
      Spoko Halino
      nieraz wydaje żecos capi skatolem
      a to niedokońca, bo w szoku
      i wynikowo niema znaczenia

      PS. Nsdziejać PAn Bóg nie ma na ww detekcji
      • hhalka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.05.09, 11:27
        A ja wczorajszy dzień spędziłam na "Wichrowych wzgórzach "u mojej
        córuni.I dyło jak dawniej, wszyscy rozeszli sie do swoich zajęć i
        byłysmy tylko my dwie i słońce.Nawet nie płakałam stałam tylko i jak
        zwykle nie mogłyśmy sie rozstać.Ale jak wracałam zobaczyłam
        dziewczynkę w takiej samej bluzeczce jak miała Olunia, na dodatek to
        była jej ulubiona bluzeczka.Tego juz nie wytrzymałam,szłam za tym
        dzieckie chyba ze 2 km musiałam głosno wyc bo ludzie się za mna
        ogladali ale nic zupełnie nic mnie to nie obchodzi co ktos o mnie
        myśli.
        Co do Boga,to róznie w moim życiu z nami bywało.Było więcej zle ze
        niz dobrze.Nadal poszukuje odpowiedzi na wiele pytań.Ale wydaje mi
        sie ,ze tylko wiara daje mam choc odrobine wsparcia i nadzieii.
        Pozdrawiam wszystkie mamy,jestem tu zawsze choć nie zawsze piszę.
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.05.09, 22:21
          Dobranoc moje dziecko,
          dobranoc mama zmęczona
          Powiem ci tylko dobranoc
          I usnę niepocieszona
          Dobranoc moja córeczko
          Dobranoc… tylko pamiętaj
          Żebyś jutro w tym niebie
          Znów była uśmiechnięta.

          Halina-mama Agatki
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.05.09, 14:34
            Dziś na cmentarzu było zdjęcie
            Zostawił ktoś, kto pamięta
            A na nim moja córka
            zapatrzona w dal, zamyślona,
            poważna, nie uśmiechnięta
            Dziś na cmentarzu ktoś, kto pamięta
            Zostawił zdjęcie, chyba dla matki
            Żeby wiedziała, żeby lżej jej było,
            Że oprócz niej ktoś jeszcze
            przynosi córce kwiatki.

            Halina-mama Agatki
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 31.05.09, 22:18
              Najładniej wyglądają
              Stokrotki i polne kwiaty
              Tak specjalnie zbierane
              Dla mojej Agaty.
              Albo pachnący groszek
              W przeróżnych kolorach
              Na groszek jednak dopiero
              w sierpniu będzie pora.
              A zimą tulipany
              pod krzyżem stawiałam
              a kiedy mróz je zeszklił
              również podziwiałam.
              Ostatnie kwiaty, które w domu
              córce swojej kupiłam
              To też były tulipany
              Agatka tak je lubiła...


              A dlaczego nie przyjąć cierpienia
              A dlaczego mam się nie zgodzić
              Przecież wyjścia nie ma innego
              Jeśli Twoją drogą mam chodzić
              Więc dlaczego się wszyscy dziwią
              Że spokojna już, pogodzona
              Więc dlaczego się wszyscy dziwią
              Że przyjęłam krzyż na ramiona.


              Proszę Cię Boże pozwól Agatce
              Choć na chwileczkę przyśnić się matce
              Proszę Cię Boże daj jej przepustkę
              Tylko na chwilę Panie jedyny.
              Tak aby mogła chociaż na moment
              Wrócić do domu, do rodziny.
              Tak żeby mogła nam w dużym skrócie
              Co u niej słychać poopowiadać
              Pośmiać się z nami, poprzytulać
              I o Aniołach z nami pogadać.

              Halina-mama Agatki
              • google.pl Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.06.09, 00:07
                Pani Halino,
                długie lata patrzyłam na swoją mamę, która zmagała się z cierpieniem po stracie
                dziecka, po stracie mojej siostry.
                Niedawno moja mama odeszła po ciężkiej chorobie. Wiadomo, że nie chodzi o
                stopniowanie kiedy mówi się że najcięższa jest strata dziecka. Ból i tęsknota
                którą czuję teraz,.. nie wyobrażam sobie Pani codziennego cierpienia, cierpienia
                Matki.
                Z całym szacunkiem kłaniam się
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.06.09, 10:00
                  Dziękuję z całego serca w imieniu swoim i innych matek z tego forum.
                  Mame mam nadal i dziękuje Bogu za to. Kiedys zawsze myślałam że nie
                  przezyłabym odejścia mamy. A nigdy nie myślałam, ze najpierw
                  pochowam dziecko. Teraz o odejściu mamy myslę inaczej, z wiekszym
                  spokojem. Nie wiem dlaczego...
                  Halina-mama Agatki
                  • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.06.09, 23:15
                    Wiesz Halinko,że w krótkim czasie straciłam córkę i mamę.Piszesz,że o odejściu
                    mamy myślisz z większym spokojem teraz,kiedy najpierw musiałaś pożegnać córkę i
                    nie wiesz dlaczego.Otóż dlatego,że nie ma większej boleści niż śmierć
                    dziecka.Bardzo kochałam je obie,byliśmy naprawdę wzorcową(chociaż
                    niepełną)rodziną-wzajemna miłość i szacunek,znaczyliśmy dla siebie bardzo
                    wiele,może dlatego,że wcześniej poznaliśmy ból utraty ukochanych osób,najpierw
                    odszedł mój tato,półtora roku po nim mąż-dzieci straciły ukochanego tatę.Maciek
                    miał iść do komunii,był małym dzieckiem,a to on powiedział bardzo mądre
                    słowa,gdy zabierali jego tatę-jak my teraz damy sobie radę?Musimy trzymać się
                    razem.I trzymaliśmy się.Moje dzieci prędko musiały stać się dorosłe,musiały
                    razem ze mną zająć się domem,ja pracowałam od świtu do nocy,żeby jakoś utrzymać
                    rodzinę.Bywało bardzo ciężko,ale wspomagaliśmy się,żyliśmy dla siebie.Choroba
                    Asi spadła jak grom z jasnego nieba.Miałam wtedy proroczy sen,ale nie
                    spodziewałam się,że dotyczy mojego dziecka,prędzej bym myślała,że stanie się coś
                    z mamą staruszką.Niestety pierwsza odeszła Asia.
                    Wydaje mi się,że bardziej byłabym gotowa na odejście mojej mamy,niż córki,może
                    po prostu dlatego,że taka jest kolei rzeczy.
                    Strasznie trudno przeżyć śmierć matki-to jest osoba niepowtarzalna i jedyna w
                    swoim rodzaju,była najcudowniejszą,najlepszą istotą na świecie i zawsze będzie
                    mi brak jej ciepłego spojrzenia,czułych słów,dobrych rad,miłości jaką mnie
                    obdarzyła.Ale na pewno trudniej jest mi pogodzić się z odejściem Asi.
                    Oby Twoja mama była z Tobą jak najdłużej Halinko.
                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 21:02
                    Na urodziny białe piwonie
                    Pielęgnowane Babci rękami
                    Pachnące bardzo wyjątkowo
                    Niespotykanie, konwaliami
                    Na urodziny dla Agatki
                    Róż herbacianych pęk od sąsiadki
                    Na urodziny słowa, myśli
                    Na urodziny również łzy
                    Lecz chyba w niebie tam u Boga
                    Spełnione wreszcie wszystkie sny
                    I chyba w tym wspaniałym raju
                    Masz urodziny cudne córeczko
                    Chóry anielskie Ci śpiewaja
                    A herubini na cytrach grają
                    I pewnie dziwisz się córeczko
                    Dlaczego mama się nie cieszy
                    I pewnie szukasz już sposobu
                    Jakby tu mamę znów pocieszyć.

                    Halina-mama Agatki
                    • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 21:20
                      Halinko, kochana. Dzisiaj dopiero wróciłam z tygodniowego pobytu w
                      Holandii. Pojechałam tam na zawody z moimi niepełnosprawnymi..nie
                      byłam nawet w Dzień Dziecka na cmentarzu. To byl mój najtrudniejszy
                      wyjazd. Tak strasznie bylo mi źle. Od kilku godzin siedzę i ryczę.
                      Jak zobaczyłam Twoje wiersze to bardzo się wzruszyłam. Wszystkie
                      postaram się ,,wydać" osobom, które cierpią tak jak my. Bo są takie
                      prawdziwe..
                      Chciałabym dzisiaj złożyć życzenia Twojej Agatce. Ale mogę się tylko
                      pomodlić o Nią..i tak też zrobię.Ale chcę też Jej coś powiedzieć.
                      Agatko, masz cudowną mamcię.
                      Przepraszam ale dzisiaj nie jestem w stanie pisać..
                      Całuję Cię Halinko i przytulam. I wszystkie mamcie,które tak
                      strasznie cierpią.
                      Grażyna,mama Patryni
    • bezprzerwy Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 16:56
      Halinko,

      Zloz swojej Coruni najserdeczniejsze zyczenia!
      Mam nadzieje, ze Jej Urodziny w niebie beda piekne!
      • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 20:53
        Droga Halinko, nie umiem tak jak Ty napisać pieknego wiersza, wiec w
        dzień Urodzin Agatki, przyjmij odemnie tych kilka zwyczajnych
        ludzkich słów zrozumienia. Nosze Twoje wiersze w torebce.Dzis jeden
        z nich przeczytałam swojej znajomej, obie płakałysmy... Pocieszyć
        Cie nijak nie umiem, bo jak można nawet próbować samemu bedac
        niepocieszonym...??? Przytulam Cie tylko mocniej niż zwykle. Daj nam
        Boże bezmiar Wiary i Nadziei. Pamietająca Ela z Rodziną.
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 21:13
          Dziękuję Wam bardzo w imieniu swoim i Agatki. Niedawno wróciłam z cmentarza. To
          miłe jesli widzisz ze ktoś jeszcze pamięta o urodzinach, imieninach, rocznicach
          Twojego dziecka. I dzis tez znalazł się ktos kto pamiętał. To że ktos kto zna
          Cie tylko z tych listów, wierszy ma Cię w mysli, kiedy Ciźle to jest własnie
          całe sedno życia, to jest to co nie pozwala starcic wiary w ludzi i ich dobroć.
          I pewnie dlatego czuje sie juz lepiej. Najgorzej było do poludnia. Wkleiłam
          urodzinowy wiersz przed chwilą, ale jakos nie po kolei mi wyszło.
          Ps. A zobaczcie na Naszej Klasie jaka szczęśliwa jest Dorotka(doritta):)

          Halina-mama Agatki
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.06.09, 00:35
            Po co pytasz Dlaczego
            I tak nikt nie odpowie
            Tak własnie miało się zdarzyć
            tak miało się zdarzyć Tobie
            Dlaczego - pytać nie warto
            bo wciąż bez odpowiedzi
            Wszystko ma sens i choć trudno
            Musisz w to matko uwierzyć
            Wszystko ma sens i choć trudno
            Zrozumieć Ci sens cierpienia
            Musisz przyjąć, wyszeptać
            córeńko do zobaczenia.
            Do zobaczenia kochana
            Będę cierpliwie czekała.
            Będę nadał żyć tutaj,
            Tak jakbyś córeczko chciała.
            Będę wciąż dobra dla ludzi
            I będę się uśmiechać
            A Ty od czasu do czasu
            Pomachasz do mnie z daleka.
            do zobaczenia córeczko,
            do zobaczenia kochana
            Dziękuję Ci że jesteś
            choć teraz nie widziana.

            Halina-mama Agatki

            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.06.09, 13:42

              Tak naprawdę to wszystko zmienione,
              Tak naprawdę to wszystko inaczej.
              I naprawdę już łez mi zabrakło,
              I dlatego już teraz nie płaczę.
              Tak naprawdę to tak jest, że jednak
              Jakaś duża część Ciebie skończona.
              Tak naprawdę to mimo swej wiary,
              Jesteś mocno wciąż pogubiona.
              I naprawdę chcesz bardzo żyć nadal,
              I naprawdę chcesz ufać i wierzyć.
              Lecz jak trudno, jak bardzo jest trudno,
              Z tą tęsknotą i bólem się zmierzyć.
              Tak naprawdę to jesteś słabiutka.
              Tak naprawdę to wciąż kogoś trzeba,
              Aby ciągle pomagał Ci wstawać
              I wędrować spiralą do nieba.

              Halina-mama Agatki
              • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.06.09, 19:43
                I jak mam jutro jechać do tego szpitala
                Gdzie każdy kamień, krok każdy
                wspomnienia będzie wyzwalał
                I jak ja mam tam jechać
                Kto mi receptę podpowie
                By nie bolało tak bardzo
                By nie krzyczało w głowie
                Jak mam przekroczyć tę bramę
                Jak iść gdzie okrutny wyrok
                Przed budynkiem czytałam
                Gdzie z moja córeczką wspólnie
                Tyle godzin spędzałam
                Jak mam dziś usnąć
                I nie bać się dnia jutrzejszego
                ..............................
                Już teraz wszystko od nowa
                Wyniki, urografia, coś mocno
                Niejasnego i ta tomografia
                A po południu wynik
                Idę, nic nie pamiętam
                A w domu czeka Agatka
                Smutna, nie uśmiechnięta
                I musiałam powiedzieć
                Że to rak, musiałam
                Tego krzyku nigdy,
                nigdy nie zapomniałam
                Mamo, ja nie chcę umierać
                Ja nie chcę umierać już mamo
                I jutro znów w myślach będzie
                Znowu to samo, to samo….

                Halina-mama Agatki




                • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.06.09, 06:55
                  Pamiętam jak mama wróciła z wynikiem rezonansu. Ja od razu
                  wiedziałam co tam pisze, co to są zmiany meta, mama nie. To było w
                  piątek, nie powiedziałam jej, chciałam, zeby do poniedziałku jeszcze
                  żyła nadzieją,że to nie to najgorsze. I tak wyrok juz zapadł. To
                  były dla mnie okropne dwa dni, mama tez napewno podejrzewała, ale to
                  jednak nie to samo co pewnosć. wszystko tak dokładnie pamiętam jakby
                  to było wczoraj i pewnie zawsze będziemy to pamiętały Halinko.
                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.06.09, 14:28
                    Córeczko, kochana córeczko
                    Pewna osoba, której nie znam osobiście, ale ma większą niż inni
                    wrażliwość i odczuwanie tzw. biopola, no i widzi więcej niż my
                    zwykli śmiertelnicy doznała bardzo dziwnych, niewytłumaczalnych
                    doświadczeń kiedy wzięła naszą książeczkę w dłonie. Twierdzi, że ja
                    tak do końca nie pozwoliłam Ci odejśc. Ty wiesz, że tak nie jest.
                    Jeśli to, że piszę czasem do Ciebie, że piszę te wiersze związane z
                    Tobą Ci przeszkadza daj mi znać. Ja w pełni zgadzam się na Twoje
                    odejście. Idź dziecko, idź tam gdzie masz pójść. Ja Cię nie
                    zatrzymuję, nie śnij mi się jeśli to Ci w czymś przeszkadza, nie
                    dawaj mi żadnych znaków, nie pilnuj nas tu na ziemi. Jakoś musimy
                    sobie dać radę i bez Twego wsparcia. Po prostu bądź Agatko
                    szczęśliwa. Nie przejmuj się nami, pozwalamy Ci odejść. Ty zresztą
                    wiesz, że ja to zaakceptowałam. Boli, bo tęsknię, ale Ty się tym nie
                    przejmuj. Rób tam sobie co Ci Pan zleca, odpoczywaj sobie, ciesz
                    się. A o nas się wogóle nie martw. Kiedyś napewno do Ciebie
                    dołączymy. Nie zwracaj wcale uwagi na to co piszę w wierszach, to
                    tylko słowa. Ty wiesz co w moim sercu, najbardziej pragnę Twojego
                    szczęścia i spokoju. Więc raz jeszcze powtarzam, możesz odejść i nie
                    martwić się o nas. Kocham Cie jak zawsze
                    Mama
                    • karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 11:42
                      też mam wieksza wrażliwośc.
                      Nie słuchaj głupot.
                      W Twoim sercu córka była jest i będxzie
                      Itego nie zmienaic
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 13:42
                        Masz racje to ja sama wiem jak jest i nie ma co słuchac głupot. Po
                        wysłaniu tego wpisu, listu do Agatki niepokój ustał. No i jak zwykle
                        podesłano z niebios osobe która pogadała, pogadała i się
                        utwierdziłam w tym co sama mam poukładane w głowie. Czasem jednak
                        jakas taka gadka sprowadzi trochę niepokoju. Pozdrawiam mile

                        Halina-mama Agatki
                        agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/
                    • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 20:07
                      Halinko, już wczoraj miałam napisać ale było już strasznie późno i
                      przełożyłam to na dzisiaj. Nie słuchaj ludzi, którzy, choćby mieli
                      nie wiem jak wielką wrażliwość, nie znają Agatki..karnivora mnie
                      uprzedziła ale znów muszę przyznać jej rację. Kto, jak nie matka,
                      wie lepiej co jest dobre dla jej dziecka? Halinko,ja myślę, że nasze
                      dzieci doskonale nas rozumieją. My Je kochamy, tęsknimy, piszemy do
                      Nich, rozmawiamy z Nimi..Ty piszesz piękne wiersze, które są
                      wyznaniem miłości do Agatki. Czy myślisz, że to mogłoby przeszkodzić
                      w czymś Agatce? Ona na pewno jest strasznie dumna z Ciebie i jestem
                      przekonana, że Twoje wiersze w niczym Jej nie przeszkadzają. Wiesz
                      Halinko, że ja piszę do Patryni, codziennie, od 16 miesięcy. To
                      nasza rozmowa, moja i Patryni..ja wiem, że Ona czeka na to, że
                      rozumie mnie i wie jak bardzo tego potrzebuję..Napisałaś też coś co
                      mną wstrząsnęło..że te wiersze to tylko słowa. Jak to? To wyznanie
                      miłości matki do dziecka, przepełnione ogromną tęsknotą..tak ja
                      odebrałam Twoje wiersze, zresztą nie tylko mój odbiór jest taki.
                      Halinko, słuchaj swego serca bo ono wie najlepiej..
                      Ściskam Cię mocno
                      Grażyna, mama Patryni
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 20:39
                        Masz rację Grazynko. Pomyslalam teraz że byc może reakcja tej kobiety była taka
                        jaka była (nie chce tego opisywać)bo prawie z wierszy, które sa w tomiku był
                        opłakany, tzn. kiedy pisałam płakałam. Może ona odebrała te wszystkie emocje
                        tylko z interpretacją jej nie wyszło:)Teraz podczas pisania rzadko placzę. No
                        cóż, limit łez widocznie na jakis czas wyczerpany...Dziękuję Wam. Macie racje ,
                        ja czasem zbyt szybko ulegam czyjejs sugestii i się na zapas przejmuję. Ale tak
                        mam:)czasem:)Aha, i Grazynka ma rację źle napisałam: "tylko słowa" powinnam była
                        napisac: "ażsłowa".
                        Halina -mama Agatki
                        agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/
                        • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 21:38
                          Te "tylko słowa"w Twoich wierszach są dla nas matek opłakujących swe dzieci
                          bardzo ważne i istotne-wyrażają to,co czujemy.I uwierz Halinko,że nie tylko my
                          tak odbieramy Twoje wiersze.W niedzielę znów odwiedziła mnie Asi koleżanka,dałam
                          jej do przeczytania ten tomik i widziałam,jak ona z trudem chciała powstrzymać
                          łzy-czytała w skupieniu i przeżywała każdy z Twoich wierszy.Pytała też,czy można
                          dostać je w księgarni i powiedziała,że jeszcze czegoś tak wymownego nie
                          czytała.To było wzruszające również dla mnie,bo zrozumiałam,że ta dziewczyna
                          naprawdę rozumie mój ból bardziej,niż wiele osób bardziej ze mną związanych.
                          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 21:51
                            Iwonko, jeśli bardzo jej zależy napisz mam jeszcze trochę egzemplarzy to wyślę
                            Ci dla niej. Chciałabym aby młodzi ludzie też wiedzieli co my czujemy. Obiecuję
                            też, że jesli się uda kiedykolwiek wydrukować drugą książeczkę wszyscy, którzy
                            dostali pierwsza i druga otrzymaja:) Mam taki sekretny notesik z zapisanymi
                            adresami tych których onbdarowałam:) Ale narazie to jeszcze droga daleka do tego:)
                            Iwonko dziekuję za światełko. Pozdrawiam i wybacz że dawno nie pisałam. Poprawię
                            się... wciąż coś mam do załatwiania.
                            Halina-mama Agatki
                            agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/
                            • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 23:12
                              Halinko, ja Twój tomik ,,Listy do nieba" podarowałam kilku osobom.
                              Wzbudzają u wszystkich tyle wzruszeń. Podałam nawet numer konta
                              bankowego mojej fundacji komuś komu podarowałaś tomik..i wpłynęły
                              pierwsze pieniądze:) Chciałam żebyś o tym wiedziała Halinko, że te
                              wiersze pomagają też innym nie tylko duchowo ale też niosą
                              konkretną, finansową pomoc.Agatka jest z Ciebie bardzo dumna. A ja
                              dziękuję za Twój dar, z całego serca.
                              Tulę Cię mocno Halinko
                              Grażyna,mama Patryni
                              • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.06.09, 08:59
                                Grażynko - a może podasz numer konta fundacji PATRA na forum? Każda wpłata jest
                                cenna, a tak umożliwisz nam wszystkim dokonanie chociaż niewielkiego przelewu.
                                Myślę ,że większość tu piszących chętnie wspomoże Cię w tym wspaniałym działaniu
                                jakiego się podjęłaś.
                                Jestem szczęśliwą posiadaczką tomiku wierszy Halinki i też zamierzam chociaż w
                                ten sposób podziękować.
                                Jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz podać numeru konta tutaj to proszę prześlij
                                na mój adres.
                                Jola
                            • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.06.09, 08:49
                              Nie śmiałabym Cię prosić o to,ale jeśli można,to wiem,że sprawiłabym dużą radość
                              Milenie tymi wierszami.Ona jako jedna z niewielu nieustannie pamięta o moim dziecku.
    • tylkoja9 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.06.09, 23:37
      ładna jest Twoja Agatka

      (widziałam na zdjęciu stąd agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl)

      to JEST, to specjalnie dla nas Oni zawsze są...
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.06.09, 23:46
        Prawda, że piękna. Ona jest w tym wieku co ta Doda, a popatrz jaką ma piękna
        młodziutką buzię. Doda przy niej to stara baba:)Jestem złośliwa trochę, ale mnie
        wkurzyli, no i Dodzie sie obrywa. Czytaj temat: Rola ksiedza katolickiego w
        procesie żałoby.
        Halina-mama Agatki
        agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/
        • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.06.09, 23:59
          Halinko,nie przejmuj się..Ty dajesz nam wiecej wsparcia niż
          dzesięciu duchownych..a z tą Dodą to się usmiałam:)..tulę Cie mocno
          Grażyna,mama Patryni
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.06.09, 22:57
            To nie prawda, że Ciebie nie ma
            Jesteś wciąż, jesteś z nami
            W szeleście liści jesienią
            I w trawie pod stopami
            To nie prawda, że Ciebie nie ma
            Jesteś wciąż, jesteś z nami
            Tańczysz w tęczy po deszczu
            I pachniesz poziomkami
            To nie prawda, że Ciebie nie ma
            Jesteś wciąż, jesteś z nami
            W uśmiechu, we wspomnieniu
            We łzach i pod bzami
            Jesteś w naszym kochaniu
            W sercu, w głowie, w mówieniu
            W myślach, w każdym oddechu.
            w każdym cichym westchnieniu.
            Halina-mama Agatki
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.06.09, 09:03
          Zdziwieni, że oczekuję zrozumienia
          Zdziwieni nad miarę,
          że pragnę pocieszenia
          Zdziwienie, że nie potrafię
          żyć tak jak przed rozstaniem.
          Zdziwieni moim bólem,
          tęsknotą, czekaniem
          Zdziwieni aż do granic
          w swojej szczęśliwości.
          Zdziwieni...Nieświadomi
          swego szczęścia kruchości.

          Halina-mama Agatki
          • hanka_m Tak Halinko, 29.06.09, 13:22
            bardzo prawdziwy wiersz. Mija właśnie pół roku od śmierci mamy, a
            już wszyscy by chcieli, zebym zapomniała i "normalnie" zyła. No moze
            nie wszyscy, niektórzy rozumieja, ale to jednak zdecydowana
            mniejszośc.
            • halas1961 Re: Tak Halinko, 29.06.09, 14:20
              Inna, swoją innością
              Inna, swoją rozpaczą
              Inna, tym co przeżywa
              Inna, gdy obok płaczą
              Inna, widzeniem świata
              Inna, swoimi łzami
              Inna, od tych co wokół
              Inna, tęsknotami
              Inna, choć taka sama
              A jednak już nie Ona
              Pragnąca wrócić do życia
              W inność swą zanużona

              Halina-mama Agatki
              • jower Re: Tak Halinko, 29.06.09, 14:36
                Wszystko , co kiedyś było ważne - dzisiaj straciło sens.
                Jesteśmy już na zawsze INNE, naznaczone przez tragedię jaka nas spotkała.
                • annmaria Inna Halinko! 03.07.09, 23:18
                  Gdzie jestes?
                  Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
                  nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
                  ludziom i Bogom...
                  • halas1961 Re: Inna Halinko!do Anusi 05.07.09, 00:16
                    Aniu
                    jesli przeczytałaś w innych wątkach co dzis napisałam pewnie wiesz po części
                    dlaczego troszke, ale tylko troszkę:) mniej piszę . Czasem mam wrażenie, że juz
                    wszystko powiedziane w wiadomym temacie, że juz słów nie ma, że wszystkie łzy
                    wypłakane, itd...
                    Miałam tez w ostatnich tygodniach wiele zdarzeń, które nadwątliły znacznie moja
                    wiarę w człowieka. Bo ja niepoprawnie i niereformowalnie wciąż głęboko wierzę,
                    że nie ma złych ludzi, że to tylko okoliczności, itd...Ale taka marna ze mnie
                    istota, taka marna:)oczekująca zrozumienia u bliźniego, odrobinki jego cennego
                    czasu. No bo : Bedziesz miłował bliźniego swego...A dla mnie "miłował" może za
                    dużo znaczy.
                    Ja troche nie z tej epoki, z najwiekszą przyjemnościa cofnęłabym sie w czasy
                    kiedy byłam dzieckiem i moi rodzice, sąsiedzi, ciotki, wujkowie spotykali sie
                    obowiazkowo kilka razy w tygodniu bez powodu, bez zapowiedzi. Nieraz był tylko
                    chleb ze smalcem ale było widac: Bedziesz miłował bliźniego swego...
                    Miałam piękne dzieciństwo i młodośc, choc finansowo było bardzo skromnie...Wokół
                    było tyle miłości...
                    No i to narazie na tyle, bo mam tez problem maly z okiem i powinnam oszczędzać
                    jakiś czas:)
                    Halina-mama Agatki
                    • edik70 Re: Inna Halinko!do Anusi 05.07.09, 02:00
                      Dopiero dziś weszłam na to forum.Zaczęłam czytać Twój post i przeczytałam
                      wszystko!Ryczę jak bóbr.
                      Mój ukochany tatuś zmarł trzy lata temu.Miał 58 lat.
                      Podpisuję się pod tym,co pisałyście.Czas nie goi moich ran,tęsknię za Nim coraz
                      bardziej.
                      Poszedł sobie tak zwyczajnie na badania do szpitala.Dokuczał Mu kaszel.
                      Po kilku dniach jedzie do Bystrej na usunięcie guzka w płucu,lekarze mówią,że
                      niezłośliwy.W ogóle nie myślę o niczym złym.
                      A tu po operacji,lekarz mówi,że to rak złośliwy i jest już na całym sercu.Tatuś
                      ma żyć pół roku.
                      Ja idę jak w transie do Niego po operacji.On radośnie mówi,że jest już po
                      wszystkim,że poowijali Mu przed operacją kopytka(nogi-żylaki),nawet nie mogę o
                      tym pisać.
                      Z czasem domyśla się,dlaczego nie zdrowieje,ale do końca nie powiedział słowa
                      ŚMIERĆ.
                      Żył pół roku.Cieszę się,że pojechałam do Niego w dniu śmierci,że ugotowałam Mu
                      budyń i kupiłam Jego ulubione actimelki.Miałam jechać drugiego dnia,ale jakaś
                      siła kazała mi jechać wtedy.Właśnie dziś tak strasznie zatęskniłam za Nim i
                      weszłam na to forum.Strasznie płaczę do tej chwili czytając Wasze posty.Piszecie
                      o znakach z komputera.Ja w pewnym momencie przestałam czytać i zaczęłam
                      strasznie płakać.W tym momencie wyłączył mi się komputer,tak po prostu.Włączyłam
                      go,a za 10 minut spadła mi na podłogę klawiatura.Może tatuś nie chce,żebym się
                      tak smuciła?Chyba chciał,żebym weszła na to forum,ale może nie przypuszczał,że
                      będę to tak przeżywać.Łączę się z Wami w bólu i będę pisać.Muszę pisać!!!
    • balge53 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.07.09, 20:18
      Współczuję :((
      Czytając płakałam , mam trójkę dzieci dorosłych co dzień martwię się o
      ich bezpieczeństwo. Ale nie mogę sobie wyobrazić takiej straty. Każda
      matka w takiej sytuacji bardzo cierpi. Ale mówią że czas leczy rany
      ,jak to długo będzie trwało trudno przewidzieć.
      Życzę spokoju i zdrowia jestem z panią myślami i współczuciem a mam dar
      przekazywania na odległość (to stwierdzenie moich dzieci).
      Serdecznie pozdrawiam.
      • annmaria Anusia 05.07.09, 20:54
        Tak brak mi kochana tak brak takich zwyklych rozmow. Rozmow o Nich. Bez
        nadmiernych emocji ot tak po prostu a Agata to a Dziadzius tamto. A ze lubil
        ktos sledzie albo lody truskawkowe. Bylam na cmentarzu wczoraj ech... szkoda
        gadac. Morze lez z niebem na spolke. Kiedy nie piszesz brakuje mi Ciebie. A co
        do ludzi... Jeszcze nie raz sie zawiedziesz bo jak mawial pewien piekny pan S z
        nad rzeki Wilenki o przezroczystych niebieskich oczach uwazaj nawet wsrod psow
        zdarzaja sie psy. Coz dopiero mowic o ludziach. Ide dumac. A
        • halas1961 Re: Anusia 15.07.09, 09:45
          Wiśniowe lody mojej Agaty
          Czy w niebie można jeść zwykłe lody
          Czy smak ich lepszy, czy jakiś inny
          Czy Bóg serwuje je dla ochłody
          Wiśniowe lody mojej Agatki
          Ostatnie jakie jadła przed Drogą
          I tak szeptała: Ach, jakie dobre...
          Ach, jakie smaczne lody wiśniowe
          Mamuś kochana juz się położę,
          juz chcę odpocząć, juz odejść mogę
          Lody wiśniowe już zawsze będą
          Tylko lodami mojej Agatki
          I zawsze będą łzy wywoływać
          I wzruszać bardzo serce matki.
          Halina-mama Agatki
          • halas1961 moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z rakiem 15.07.09, 10:12
            A Ty przy mnie bądź...
            Przy mnie bądź córeczko
            Powiewem wiatru w upały
            Pociechą, gdy krzywdzi świat cały
            A Ty bądź przy mnie codziennie
            Bądź przy mnie...
            Gdy się śmieję, gdy myślę,
            gdy nie myślę, gdy tańczę
            Gdy łzy leję...
            A Ty bądź przy mnie córeńko
            Bądź przy mnie dziś wieczorem
            I jutro, i pojutrze...
            Gdy Pan wyznaczy porę...

            mama
            • halas1961 Re: moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z r 15.07.09, 10:15
              Lato, gorące lato.
              Drugie lato bez Ciebie.
              Bez Ciebie i zawsze z Tobą.
              Jesteśmy wciąż blisko siebie.
              Lato, pelargonie na oknie
              Na ławce siedzę sama
              Ale wiem, że nie całkiem
              Choć brak mi słowa: "mama"
              Lato, czereśnie zrywam i myślę,
              czy smak ich czujesz....
              Pewnie tak i po sadzie
              ze mną płyniesz, wędrujesz.
              Lato, woda nagrzana,
              rzeka jak zawsze płynie
              A ja nad wodą myślę
              O mojej ślicznej dziewczynie
              Lato, dobrze ze lato
              Mogę być na podwórku
              mogę patrzeć na niebo
              i spacerować z córką.

              Halina-mama Agatki
              • halas1961 moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z rakiem 15.07.09, 13:55
                Jeśli wody Wam słonej w morzu
                Może kiedyś będzie za mało
                To zbierajcie łzy nasze do wiader
                To zbierajcie łzy nasze pomału
                I nie martwcie się, że zabraknie
                I nie myślcie, że kiedyś ustaną
                I spokojnie możecie dolewać
                Do mórz wszystkich i oceanów.
                --------------------------------
                Zdziwieni, że oczekuję zrozumienia
                Zdziwieni nad miarę,
                Że pragnę pocieszenia....
                Zdziwieni, że nie potrafię
                Żyć tak jak przed rozstaniem
                Zdziwieni moim bólem,
                tęsknotą, czekaniem...
                Zdziwieni, aż do granic
                W swojej szczęśliwości
                Zdziwieni, nieświadomi
                Swego szczęścia kruchości...

                ---------------------------------
                Drugi rok jest gorszy
                Znacznie gorszy kochanie
                Drugi rok i to ciągłe
                Dziwne na cos czekanie.
                Czekanie, że coś się zdarzy
                Że boleć może przestanie.
                Niby normalne zajęcia
                A w środku to czekanie.
                Może na to, że wrócisz
                Po schodach wbiegniesz wesoło
                Że opowiadać zaczniesz
                Co tam z planami, ze szkołą
                Czekanie na telefon, na jakiś znak,
                na spotkanie, na słowa,
                że mam się nie martwić
                Na to co już się nie stanie.

                Halina-mama Agatki


                • halas1961 Re: moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z r 17.07.09, 10:28
                  W pamiętaniu, we wspomnieniu,
                  w rozmyślaniu, w rozmodleniu
                  W każdej chwili i w oddechu,
                  W tańcu, w biegu i w uśmiechu
                  We łzach wszystkich, w kwiatach,
                  w tęczy, i w tęsknocie , która męczy
                  wszędzie jesteś, w każdym drgnieniu
                  We mnie całej, w moim śnieniu
                  Jesteś zawsze, zawsze będziesz
                  moja miłość z Tobą wszędzie...

                  Halina-mama Agatki
                  • halas1961 moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z rakie 28.07.09, 10:52
                    I czasem tylko, bardzo rzadko
                    Lecz jest uczucie ogarniające
                    Takie uczucie, bardzo niezwykłe
                    Gdy we mnie całej mieszka słońce
                    I wtedy we mnie, w każdym drgnieniu
                    Tyle spokoju i miłości...
                    Tak pragnę strasznie je zatrzymać
                    To zatopienie się w błogości
                    Takie uczucie nigdy przedtem
                    Niespotykane, niedoświadczone
                    Jakby ktoś chciał mnie pootulać
                    milości wielkiej swym kokonem
                    Jakby ktoś bliski chciał powiedzieć
                    Że wszystko to co najpiękniejsze,
                    Że to dopiero wszystko będzie
                    Że moje dziecko ma to pierwsze
                    Takie uczucie bardzo rzadkie,
                    o którym jednak wciąż pamiętam
                    Bo przypomina mi codziennie
                    Że moja córka usmiechnięta

                    Halina-mama Agatki
                    • hanka_m Re: moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z 29.07.09, 13:28
                      Pięknie to Halinko napisałaś, jak zwykle zreszta. Ja też jeden raz
                      miałam takie uczucie i że mamie jest dobrze i jest przy mnie
                      szczęśliwa, krótko po jej śmierci, ale niestety nie powtórzyło się
                      więcej.
                      • halas1961 Re: moja córcia Agatka odeszła - do hani 29.07.09, 14:50
                        Haniu, dzis czesto o Tobie myslałam. Popatrz jak Cie przyciągnelam
                        myslami:) Czesto mysle o osobach tu poznanych, jesli dlugo nic nie
                        pisza. Ni pisze na meil prywatny(czasem napisze tylko na NK), bo tak
                        mysle, ze moze jesli ktos nie pisze to juz troche lepiej i moze nie
                        trzeba go tu spowrotem wciagac. Niech spokojnie trwa nadal...Ale
                        mysle czesto...
                        Taki wiersz przed chwila napisalam dla córki. Ale chyba i kazdy moze
                        swojej bliskiej osobie go zadedykowac.

                        Po śladach Twoich chodzę
                        Po śladach Twoich wędruję
                        Po śladach, po zapachach
                        za Tobą wzrok mój kieruję
                        Za Tobą myśl moja biegnie
                        za Tobą biegną oczy
                        Za Tobą serce z piersi
                        tak bardzo chce wyskoczyć
                        Za Tobą, wciąż za Tobą
                        moje tęsknoty, wspomnienia
                        za Tobą moje czekanie
                        Za Tobą moje marzenia....
                        Halina-mama Agatki
                        • hanka_m Re: moja córcia Agatka odeszła - do hani 31.07.09, 16:20
                          Witaj Halinko. Nie piszę ostatnio bo mam bardzo duzo pracy (moja
                          firma została przejeta przez inną i jest istny cyrk). Może to i
                          lepiej bo mniej czasu na myslenie. Do tego zdrowie mi szwankuje,
                          chyba za duzo tego wszystkiego ostatnio jak na mnie, ale nie ma
                          dnia, zebym nie myslała o Tobie i innych stałych bywalcach
                          forum.Dobrze to ujełaś, serce chce z piersi wyskoczyc za naszymi
                          najbliższymi i czy oni to wiedzą po tamtej stronie?
    • timami Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.08.09, 19:28
      Droga Pani,
      wiem, że nie zrozumiem Pani uczuć w pełni - wszyscy jesteśmy inni, różnie
      reagujemy. Pół roku temu zmarł na raka mój Tato. Prawie dwa lata walczył z
      chorobą. Jestem w wieku Pani Córki. Zawalił mi się świat, chociaż chyba nikt z
      moich bliskich tego nie widzi. Robię wszystko tak, jak trzeba - uczę się,
      pracuję, troszczę o najbliższych, jak umiem.
      Ale świat mój się zawalił.
      Podziwiam Panią, że się Pani nie boi wielu rzeczy. Mnie po śmierci Taty przeraża
      wszystko: bezrobocie, samotność, bieda. I rak. Boję się, że sama niedługo umrę,
      boję się, że jeszcze kogoś pochowam.
      To wszystko jest tak piekielnie trudne, że nawet nie widzę sensu rozmawiania na
      ten temat.
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 20:56
        Ze strachem jest u mnie inaczej, napewno ze wzgledu na rozniący nas wiek.
        Boje sie tylko aby syn nie zachorowal i bardzo pragne odejsc pierwsza, tak jak
        powinno byc, ze rodzice odchodza najpierw...
        Nie ma mnie co podziwiac, ja po prostu nie boje sie dlatego, bo co moze mnie juz
        spotkac gorszego... Oby tylko syn byl zdrowy... Ja sie po prostu juz nie mam
        czego bac...wiem, ze odejsc musze, wiem ze Agatka na mnie bedzie czekac. Wiec
        nawet jesliby rak, to pewnie jakos przetrwam cierpienie i bol, bo bede
        wiedziala, ze wreszcie spotkam Agatke. Bezrobocie...wlasnie jestem bezrobotna,
        ale jakos sobie radze narazie, jakos sie tam cos dzieje (corka
        wspiera:)Samotnosc...wieksza samotnosć jakiej juz doswiadczylam (majac obok
        ludzi) mnie nie dotknie. Bieda...i jej doswiadczylam, wiem co to brak pieniedzy
        na chleb, na oplaty...
        Wszystko przemija...przemija bieda, samotnosc, choroba, szczescie, zycie na
        ziemi...Tylko jesli sie kogos kocha, to nawet jesli On odejdzie to ta milosc nie
        przeminie...
        Nie bój sie dziecko(nie gniewaj sie, ze tak pisze, ale jesli jestes w wieku
        mojej corki...)to minie, strach minie zobaczysz. Tata odszedł i zostałas
        pozbawiona tego poczucia bezpieczeństwa, jakie daje swiadomosc, ze mam rodzicow,
        Oni mi pomoga, zawsze moge pojsc i poradza cos, podpowiedza, nie jestem sama.
        Kiedy w mlodym wieku zostaje sie sierota to normalna taka reakcja jak Twoja.
        Strach jest normalna reakcja w tej sytuacji.
        To napewno minie i przestaniesz sie bac...Pomysl, ze tata z pewnoscia na ile
        bedzie mogl bedzie czuwal i Cie wspieral.
        Moj maz stracil Ojca gdy byl w siodmej klasie, a mame gdy mial 22 lata, jego
        siostry byly jeszcze mlodsze. Wiem co przezywasz, bo widzialam ich rozpacz,
        kiedy niby pelnoletni, a zostali calkowitymi sierotami, bez ciotek dobrych,
        babc, dziadkow, bez nikogo kto by wsparcia udzielil. Kilku dobrych sasiadow
        tylko bylo...I bieda straszna w domu...
        A jednak udalo sie im wszystkim zaczac zycie od nowa, udalo sie im jakos wyjsc z
        tego strachu i rozpaczy. Rozmawiac trzeba na ten temat, moze masz jaks madra
        przyjaciolke, ktorej nie bedziesz sie bala powiedziec tego co Cie niepokoi, a
        jesli nie to pisz tutaj. Mozesz pisac rowniez na meila. Niektorzy wola pisac
        prywatnie. I ja to rozumiem...Droga Timami(fajny pseudonim-kojarzy mi sie z
        Afryka)nie duś w sobie swoich strachow, niepokojow i bolu. Lepiej mowic o tym,
        pytac, rozmawiac. Moze sie trafi na jakiegos czlowieka ktory choc troszke pomoze...
        Halina-mama Agatki
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 21:33
          Wlasnie dzis minelo 15 miesiecy jak moja Agatka odeszla do Pana. Dzis o 9
          rano...Dni mijaja ,leca, dzien za dniem , dzien za dniem...Juz 15 miesiecy bez
          mojego słońca, bez mojej nadziei, bez mojej radości...A ja zyje nadal???nadal
          chodze???gotuje obiady, sprzatam, rozmawiam z ludzmi, nawet tanczylam, nawet sie
          smialam bardzo...Czy to mozliwe, ze to ja, ze ja nadal zyje, czy to sie dzieje,
          czy to film jakis w ktorym gram????Bo mysla najglebsza wciaz przy niej, nadal
          wciaz przy niej...

          Halina-mama Agatki
          • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 22:34
            Kochana Halinko.
            Twoja Agatka odeszła 3 maja, moja Patrynia 3 lutego. U Ciebie minęło
            dzisiaj 15 miesięcy, u mnie 18. Patrynia zginęła po godzinie 18. Też
            dzisiaj zadaję sobie pytania..jak to możliwe, że żyję? Pracuję, jem,
            rozmawiam z ludźmi, czasami nawet śmieję się. Nie tańczyłam jeszcze
            i chyba już nigdy nie zatańczę..ale to nie ma dla mnie żadnego
            znaczenia. Mam swój świat..poza nim gram. Jestem taką dobrą
            aktorką..ale gdy tylko mogę to zrzucam maskę i mogę znów być w swoim
            świecie. Czy można być jdnoczesnie w dwóch swiatach? Czy człowiek
            jest tak skonstruowany, że każdy ciężar zniesie? Patrząc na nas, na
            osierocone matki, wydaje się, że tak. Bo przecież żyjemy..mimo, że
            nie chcemy. A może to własnie nasze kochane Dzieci każą nam żyć? Ich
            miłość pozwala nam trwać i szukać każdgo dnia odpowiedzi na
            pytania..dlaczego? Nie wiem Halinko, pogubiłam się w tym wszystkim
            tak bardzo. Już niczego nie jestem pewna, nawet siebie. Coś co
            kiedyś wydawało się nimozliwym stało się możliwe,dlaczego tak się
            dzieje? Czy śmierć mojej Patryni to za mały powód żeby umrzeć? Nic
            już nie wiem Halinko, kompletnie nic..
            Ściskam Cię mocnoo
            Grażyna,mama Patryni
          • bezkres Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 23:30
            rozumiem Cię, pól roku temu siedzialam w szpitalu i potrafilam tylko plakac,
            kiedy lekarz oznajmil, ze nic sie nie da zrobic. Mojego syna Bog oszczedzil.
            Zyje, do konca zycia bedac chorym. A tyle dawal innym.... Daje mu wszystko, co
            potrafie, on dobrze wie, ze moze umrzec w kazdej chwili. I on mi daje tez wszystko.
            • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 08.08.09, 06:10
              Halinko jak tylko wrócisz daj znać jesteś tu bardzo potrzebna
              • edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 09.08.09, 22:02
                Halinko !!!! Przeczytałam Twój list .... jest on dla mnie, jak krzyk
                rozpaczy. Wiem co czujesz, mnie się też chce krzyczeć "co oni MU
                zrobili", czy ja też nie popełniłam błędu. Tez miotają mną zmienne
                uczucia ... ale to nic nie pomoże. Musimy same walczyć .... musimy
                być wytrwałe ... musimy ..... się wspierać, wreszcie musimy wierzyć,
                że osoby które od nas odeszły .... to wola Boga, naszego Ojca ....i
                trzeba to przyjąć z wielka pokorą, chociaż to jest bardzo ciężkie.
                Mam nadzieje, że Twoja córeczka i mój mąż czuwaja nad nami, nie
                dadzą nam zrobić krzywdy ... nie traćmy wiary ... wspierajmy sie
                nadal ... Irena
                • kalincia do p. Haliny 15.08.09, 13:52
                  przepraszam, że piszę w tym wątku... Dostala Pani mojego maila z
                  ankietą ?
                  • halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 29.08.09, 20:12
                    Biegniesz ze mną po polu
                    Idziesz ze mną po lesie
                    Twoja radość skrzydlata
                    Mnie podnosi i niesie
                    Idziesz ze mną córeczko
                    Jedziesz ze mną córeczko
                    W górach, nad morzem, nad wodą
                    i nad maleńką rzeczką
                    Moja śliczna córeczko
                    Moja córeczko złota
                    Czekam wciąż że się zjawisz
                    że zapytasz o kota
                    Czekam wciąż całkiem głupio
                    Że kroki na schodach usłyszę
                    Wiem, wiem, nie powinnam
                    Odchodzę w ciszę, w ciszę...

                    Halina-mama Agatki


                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.08.09, 22:16
                      Agata Maria -moja córka
                      Moja córka wędrująca po chmurkach
                      Moja córka wędrująca po niebie
                      Dziś przesyła całusy dla ciebie
                      Moja córka wędrująca u Pana
                      dziś od rana z wiatrem roześmiana
                      Moja córka panna Agata
                      cała w astrach, sierpniowych kwiatach
                      Agata- moja córka uśmiechnięta
                      tuli w niebie swoje kocięta...
                      Halina-mama Agatki
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 11:40
                        To sie dzieje naprawde...Juz 16 miesiecy jak Moja Agatka odeszła.
                        Miala niespelna 24 lata. A ja niby sie pogodzilam, niby staram sie
                        zyc dalej...ale wciaz mi sie wydaje ,ze to wszystko dzieje sie obok,
                        ze gram w jakims filmie, ze za chwile bedzie jak dawniej, ze czas
                        sie moze cofnie i nie bedzie raka, przezutow , ze moja Agatka
                        wbiegnie z uczelni po schodach, ze stanie w drzwiach rozesmiana, ze
                        bedziemy planowac, smiac sie, ze bedziemy zyc...Moje zycie w pewnym
                        duzym stopniu zakonczylo sie wraz z odejsciem mojego dziecka.
                        Wczoraj lekarka rodzinna (byla z nami caly czas, dobry czlowiek)
                        powiedziala : "jest pani mloda, jeszcze zycie przed Pania". Jak
                        bardzo sie mylila, nie mialam sily jej tlumaczyc.... Moze kiedys,
                        moze.... ale na dzien dzisiejszy wydaje mi sie, ze zycie juz poza
                        mna. Czuje sie tak jakbym caly czas czekala, czekala na odejscie???
                        Sama nie wiem, bo z drugiej strony mam jeszcze jedno dziecko i
                        odejsc jeszcze nie chce, bo wiem ze jestem mu bardzo potrzebna, choc
                        dorosly...A jednak wciaz sie czuje jak w zawieszeniu, jak na
                        przystanku... Czy moja CÓreczka nie ma mi tego za zle, ze nie
                        potrafie sie do konca cieszyc z tego co mi pozostalo, tak jak zawsze
                        mowila... Tak dawno mi sie nie snila, tak dawno nie dala zadnego
                        znaku....Moze dzis, moze jutro...
                        Córeczko, moja córeczko
                        Córeczko moja złota
                        czy jesteś gdzieś niedaleko
                        Czy masz swojego kota
                        Córeczko, moja córeczko
                        Zajęta w niebie ogromnie
                        Przyjdź czasem moja najmilższa
                        przyjdź czasem kochana do mnie
                        Agatko, moja Agatko
                        moja największa miłości
                        MOja nadziejo, słońce
                        Moja największa radości
                        TAk bardzo tęsknię za Tobą
                        Tak bardzo kocham wciąż Ciebie
                        I ufam, że też wciąż mnie kochasz
                        W swym lazurowym niebie...
                        Halina-mama Agatki
                        • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 12:16
                          Witaj Halinko, cieszę sie, że jesteś znowu na forum. Ja też ostatnio
                          nie zaglądałam troche z braku czasu. Szkoda, że się nie spotkałyśmy
                          w Krakowie. Ale może następnym razem:) Ja też ciągle jakby nie
                          wierzę, ze mamy juz nie ma. są we mnie jakby dwie osoby, jedna,
                          która jakoś dalej żyje, nie bardzo wiedząc po co i druga, która w to
                          wszystko nie wierzy co się stało i trwa nadal w stanie jakiegoś
                          szoku i niezrozumienia tego wszystkiego. Tyle, że ja nie mam
                          właściwie tu dla kogo zyć, właściwie mogłabym juz sobie pójść do
                          nich na drugą stronę. Tam mam teraz wszystkie bliskie mi osoby.Ale
                          wiesz wczoraj przed snem prosiłam mamę, zeby choć na chwilkę
                          przyszła do mnie bo tak mi smutno było i wydawało mi się przez
                          chwilę, ze ją widzę, że stoi nad moim łóżkiem i patrzy sobie na
                          mnie. Może i Twoja Agatka niedługo da jakiś znak swojej Mamie, żeby
                          nie była taka smutna.
                        • dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 14:05
                          U Ciebie zaczął się drugi rok. Może masz tak jak ja, że własnie nie ten pierwszy
                          a ten drugi rok jest najgorszy. Jak wiesz, mnie w drugim roku dopadła czarna
                          rozpacz, straciłam nadzieję i jedyne czego chciałam to umrzeć. Teraz zaczął się
                          trzeci rok i jest o niebo lepiej. I myślę, że najgorsze już za mną. Człowiek
                          jest niecierpliwy, i chciałby, żeby ból już się skończył, żeby WRESZCIE
                          zaświeciło słonce. Ale nic się nie da przyspieszyć. Jedyne co nam pozostaje to
                          przejść przez te wszystkie fazy.
                          Agatka wie, że ją kochasz, i chce byś się cieszyła, ale też rozumie Twoje
                          uczucia. Ona też Cię kocha, nawet teraz bardziej niż tu na ziemi. Ja w to wierze.
                          Przykro mi, że tak się czujesz i chciałabym Cie jakos wesprzeć, ale nie wiem jak.
                          sciskam
                          Dora
                          • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 18:47
                            Chodze Halinko sladami na piasku. Sosny te same stoja wydmy te same. Taki sam
                            zapach lasu morza. Niby nic sie nie zmienilo niby wszystko takie samo jak za
                            szczeniecych lat. Chodze i nadziwic sie nie moge ze czlowiek taki marny taki
                            kruchy. Odchodzi a sosny szumia odchodzi i tak malo po nim zostaje. Serce az
                            peka kiedy patrze na te miejsca gdzie baraszkowalam z Ojcem i nawet przez mysl
                            nie przelecialo ze odejdzie. Wtedy byl wieczny niesmiertelny mial byc zawsze.
                            Takie sloneczne i cierpkie wakacje. Chcialam Cie tylko usciskac. A
                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.09.09, 14:34
                              Moje drogie forumowe przyjaciółki
                              z całego serca dzięuję za słowa wsparcia. O Hani mysle zawsze jak o
                              swojej duzo mlodszej siostrze... O Dorotce prawie tak jak o swojej
                              córce... O Ani jak o koleżance z tej samej klasy, z tej samej bajki,
                              ktora odczuwa podobnie jak ja....
                              Wiem, ze trudno znalezc slowa pocieszenia, ale same wiecie ze wazna
                              jest cchocby proba napisania zcegos co pocieszy...Choc wydaje sie ze
                              wszystko juz zostalo powiedziane i slow nie ma aby kogos pocieszac,
                              pomagac mu w wychodzeniu z cierpienia...
                              I ja tez mialam takie przemyslenia Aniu. Las stary las tak piekny w
                              swojej potedze starosci... Wciaz szumia sosny, wciaz trwa a czlowiek
                              jak Banka mydlana jest i w sekundzie juz znika...odchodzi. Miejsca w
                              ktorych bywalysmy razem...Dzis od rana placze, tak glupio ze nawet
                              sie z tego zamyslenie na ulicy przewrocilam, i nikt nie podszedl,
                              nikt nie widzial, choc wszysyc oczy maja i przechodzili obok...Jutro
                              16 miesiecy jak odeszla Agatka...MAsz Aniu racje "dni za dniami
                              miajaja, przyspieszajac wciaz biegu, az sie urwą...." Bóg mimo
                              wszystko chyba przeliczył się z moją wytrzymałościa i siłą. Chyba ze
                              w jakis sposob tych sil doda...
                              Mysle o Was czesto....nawet jak nie pisze.Pozdrawiam
                              Halina-mama Agatki
                              • dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.09.09, 20:55
                                To kompletment wielki dla mnie, że myślisz o mnie jak o swojej córce. Dziękuję.
                                Wiem, że Ci jest ciężko, wiem że boli. Chciałabym Ci odjąć choć trochę tego
                                bólu. Ale mogę tylko napisać, że jestem. Możesz walić jak w dym, pisać do mnie
                                czy zadzwonić. Jak będziesz chciała podam nr telefonu. Bo po to mamy tu siebie.
                                Kiedyś Ty mi pomogłaś, teraz ja chcę pomóc Tobie. Tak to właśnie działa;-)
                                Nie ma płaczu głupiego. Jest tylko dobry płacz, oczyszczający. I olać tych ludzi
                                na ulicy. Niestety nasz XXI wiek, w którym żyjemy doprowadził do znieczulicy,
                                wielkiego pośpiechu... Ale są jeszcze ludzie, którzy chętnie by Ci pomogli,
                                gdyby tam byli. Naprawdę, postaraj się nie przejmować tym wydarzeniem. Ty byłaś
                                i jesteś w tym wszystkim dla siebie najważniejsza.
                                Pamiętam jak ja mowiłam "Bóg daje krzyż ludziom, jaki oni są w stanie nieść, ale
                                tym razem przegiął pałę". Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ja mam nieść tak
                                cholernie ciężki krzyż, który rzuca mnie na kolana i nie pozwala się dźwignąć.
                                Dlaczego jeszcze to, kiedy w życiu wcześniej już tyle wycierpiałam? I nikt by mi
                                wtedy nic nie przetłumaczył. Musiałam przejść swoją drogę i po swojemu szukać po
                                omacku.
                                Dziś widzę to inaczej. Faktycznie dostałam krzyż, który jestem w stanie unieść.
                                Ale dziś mogę to powiedzieć, nie wcześniej.
                                Także życzę Ci siły i odwagi mimo wszystko!
                                Pamiętaj, że masz nas - w ten sposób Bóg może dodać Ci sił.
                                Przytulam mocno do serca i całuję czule.
                                Dora
                              • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.09.09, 23:17
                                Halinko, kochana.
                                Jutro Agatka i Patrynia mają rocznicę..Agatka 16 miesięcy, Patra 19.
                                Nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, że tyle miesięcy żyję
                                bez mojego dziecka. Pamiętasz Halinko co pisałam rok temu? Nie
                                widziałam dla siebie ratunku..ale to Ty i inne osoby / między innymi
                                Dora / pomagałyście mi. Dzisiaj może jest nieco lepiej niż rok temu
                                ale przychodzą własnie takie chwile jak Ty masz dzisiaj, że nic nie
                                pomaga..chce się tylko umrzeć, uwolnić od tego cierpienia. Jak
                                bardzo znam to uczucie. Dzisiaj już wiem też, że one będą bo tak
                                naprawdę nigdy już nie będzie dobrze..będzie tylko inaczej.
                                To ,,inaczej" to znaczy codzienne budzenie się z myślą o tym, że nie
                                ma Patry, słuchanie opowieści koleżanek o ich dzieciach i kamieniu,
                                który mi tak ciąży, że ledwie mogę oddychać, przyklejonym uśmiechu i
                                oczach tak smutnych, że znajomi pytają ,,co jesteś taka smutna?"..i
                                chęć wykrzycznia im, że mam smutne oczy bo moje jedyne dziecko, moja
                                Patrynia nie żyje. Ale już nie krzyczę tego, bo przecież oni tego
                                nie chcą słyszeć. To tylko tutaj mogę wykrzyczeć to co chcę, tylko
                                tutaj mogę napisać o mojej Patrze, o tym, że jest mi tak źle. Po tu
                                jesteśmy Halinko. I Ty, i ja, i wszyscy pozostali. Nie jesteśmy
                                tutaj kółkiem wzajemnej adoracji, jesteśmy tu po to żeby wyciągnąć
                                rękę i prosić o pomoc. I robimy to. Halinko, mogę tylko znów Cię
                                przytulić wirtualnie, mogę pomodlić się za Agatkę, mogę myśleć o
                                Tobie i o tym jak Ci źle. I robię to. Za każdym razem gdy czytam
                                Ciebie. Rozprowadzam Twoje tomiki wierszy i mówię przy tym - to moja
                                Halinka, też straciła córkę, tak jak ja..tak samo cierpi. Ostatnio
                                osoba, która przeczytała Twoje wiersze powiedziala mi, że jest w
                                nich ogromny smutek i brak nadziei. Prawie krzyknęlam na nią, że nie
                                rozumie nic, że to nie tak. Że przecież Halinka to taka osoba, która
                                ma najwięcej nadziei, pomaga nam..a że tyle w nich smutku? Matko
                                jedyna, przecież straciła swoje dziecko. Ale potem ochłonęłam.
                                Przecież ta osoba nie jest w stanie nic więcej z nich wyczytać, bo
                                po prostu nie może niczego innego dostrzec. Nie jest w stanie. Ja w
                                nich odnajduję wiele innych rzeczy poza smutkiem..są rozmową, są
                                miłością i nadzieją. Nadzieją na spotkanie z naszymi dziećmi.
                                Halinko, spotkasz się z Agatką, prędzej czy później, ja też. Nasze
                                dzieci są przy nas i patrzą na nas. Czasami się bardzo martwią tym,
                                że jest nam tak ciężko, ale pomagają nam. Ja teraz dopiero czuję ile
                                Patrynia dla mnie robi. Ona jedna wiedziała, że kocham swoją pracę,
                                i że to pozwoli mi na to żeby prztrwać to życie. Wspiera mnie tak
                                samo jak Agatka Ciebie. Wiesz co ja robię jak już brakuje mi sił?
                                Zamykam oczy i szukam Patryni. Myślę sobie gdzie by siedziała gdyby
                                żyła..zamykam oczy i widzę Ją. Widzę wtedy Jej oczy jak patrzą na
                                mnie, słyszę Jej śmiech i czasami nawet jak przytula mnie. Może to
                                moja wyobraźnia, nie wiem, ale to mi pomaga. Podnoszę się i obiecuję
                                Jej wtedy, że dam radę, że jeszcze wytrzymam. Halinko, damy radę,
                                zobaczysz.
                                Bardzo ale to bardzo mocno Cię tulę moja Przyjaciółko, moja Halinko,
                                mamo Agatki. Dla mnie zawsze będziesz Halinką, mamą Agatki.
                                Grażyna, mama Patryni
                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.09.09, 09:53
                                  Dorotko, Grazynko dziekuje...
                                  Grazynko bardzo Ci dziekuje , ze teraz Ty wierzysz za mnie, ze
                                  napisalas te wszystkie cieple slowa. Za to, ze czytajac je plakalam
                                  bo wiedzialam ze ktos mnie rozumie, ze ktos wie co czuje...Ze nie
                                  jestem dla Ciebie histeryczka...Dziekuje Ci Grazynko, Moja Grazynko
                                  Mamo Patryni...
                                  Halina-mama Agatki
                                • dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla 03.09.09, 09:55
                                  Witajcie Kochane
                                  tak mi przyszło do głowy, że może dobrym wsparciem dla nas samych w tych
                                  najtrudniejszych dla nas chwilach, kiedy wydaje się już niemożliwym dźwiganie
                                  tych tragedii dalej, kiedy już myślimy, że dalej nie da rady, kiedy myślimy, że
                                  dalsze życie nie ma już sensu, że tylko ciemność .... może dobrze wtedy pomyśleć
                                  "jeszcze TYLKO DZISIAJ", tylko dzisiaj wytrzymam, tylko 24 godziny, nie więcej.
                                  Nie wiem co będzie jutro. Ale dzisiaj dam radę. Tyle mogę znieść. I tak
                                  powtarzać sobie codziennie "TYLKO DZISIAJ". Może wtedy trochę będzie łatwiej.
                                  A znacie taką modlitwę?:

                                  Boże, użycz mi pogody ducha
                                  Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
                                  Odwagi, abym zmieniał to co mogę zmienić
                                  i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego"

                                  Prosta modlitwa, ale dla mnie jest ona wyznacznikiem pokory.

                                  Całuję Was mocno
                                  Dora
                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 04.09.09, 11:18
                                    Tak, Dorotko moz eto byc dobry pomysl w dnaich calkiem rozwalonych
                                    rozpacza. a wiec TYLKO DZISIAJ Panie, tylko dzisiaj...

                                    Tylko dzisiaj...wytrzymać Panie
                                    tylko dzisiaj przetrwać i przeżyć
                                    i nie mysleć co jutro sie stanie
                                    Tylko dzisiaj z bólem się zmierzyć
                                    Rano wstać, zjeść śniadanie
                                    Tylko dzisiaj...krótsze rozstanie
                                    Iść na cmentarz, zapalić świeczkę
                                    Kwiaty zanieść, wypłakać oczy
                                    Tylko dzisiaj...bo jutro Panie
                                    i tak niczym już nie zaskoczy.
                                    Halina-mama Agatki



                                    • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla 05.09.09, 20:21
                                      A ja Halinko juz w domu. Bylam niedaleko Ciebie w Mrzezynie. Pierwsze
                                      wakacje od kilku lat. Najpierw lato cale dzien w dzien na
                                      radioterapii na ochydnie goracych korytarzach CO nastepne to lato
                                      umierania. W zesztym roku z Mama bylo licho i jak sie ocknelam to
                                      czulam zapach lasu cztery lata temu. Lazilam starymi sciezkami bo na
                                      zachodnim wybrzezu cale wakacyjne dziecinstwo. Pobierowo Lukecin
                                      Sarbinowo Mielno. Roznie bylo bo obrazy wracaly a to jak przez fale
                                      skaczemy a to jak ognisko na wydmie palimy i zapachy te same . I taki
                                      mlody byl jeszcze taki pelen zycia i usmiechu. Pomyslalam ze jak
                                      smierc u Ciebie to juz czlowiek na zawsze naznaczony jakas
                                      melancholia smutkiem tesknota. Ale i wie ze kruche to zycie wiec
                                      powinien czerpac z niego calymi garsciami powinien bo dni za dniami
                                      mijaja przyspieszajac wciaz biegu a nie robi tego. Nie wiem moze ze
                                      mna cos nie tak moze jakas ulomna jestem bo inni przeciez potrafia
                                      pogodzic sie zapomniec i tylko na Wszystkich Swietych taszcza ogromne
                                      donice z kwiatami. Im wieksze tym lepsze taki festiwal przepychu. A
                                      we mnie ciagle ten zal i ten bol z bolem to moze bym i sobie
                                      poradzila bo jak zolnierz na wojnie jestem. Ale jak zapanowac nad
                                      tesknota tak ogromna straszna i nie do opisania. Nie wiem. A
                                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 07.09.09, 09:31
                                        Droga Anusiu
                                        Dlaczego nie dalas znac ze tak blisko jestes . Moze udaloby nam sie
                                        spotkac...Masz arcje z ta tesknota nie mozna dac sobie ardy. Niby
                                        czlowiek chce dalej zyc, nie chce niczego zaprzepascic, wszystko
                                        chce zrobic co do zrobienia mu pozostalo... A jednak nie potrafi
                                        pelnymi garsciami czerpac, nie potrafi juz usmiechac sie cala
                                        soba...Jestesmy Inne, jak napisalam w jednym z wierszy...ja czuje
                                        sie Inna obcujac z wiekszoscia osob, ktore narazie nie doswiadczyly
                                        tego co Ja....Bardzo Inna...Nie lepsza, nie gorsza, ale Inna...
                                        Z caego serca anusiu Cie popzdrawiam
                                        Halina-mama Agatki
                                        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 09.09.09, 11:46
                                          Jesienne wieczory, liście jesienne
                                          Łzy spływające po twarzy matki
                                          Te łzy jesienne, stale niezmienne
                                          Tęsknota wielka jak ocean
                                          Jak wszechświat cały taka wielka
                                          I łza na matki smutnej twarzy
                                          Słona, bolesna wody kropelka
                                          Jesienne liście kolorowe
                                          Wrzosy jesienne malowane
                                          A matki usta opuszczone
                                          A jej spojrzenie zadumane
                                          A matki oczy takie smutne
                                          jak najsmutniejsze spojrzenie świata
                                          I tylko myśl o swoim dziecku
                                          z liściem jesiennnym wokół lata.
                                          Halina-mama Agatki
                                          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 22.09.09, 21:41
                                            Kasztany,
                                            już spadają córeczko kasztany
                                            I wieczory chłodniejsze córeczko
                                            I już wrzosów w lesie dywany
                                            Już córeczko dni coraz krótsze
                                            Już córeczko smutnieją drzewa
                                            I ja razem z jesienią córeczko
                                            we łzach nowych do Ciebie śpiewam
                                            I ja razem z jesienią przemijam
                                            Coraz krótsza do Ciebie droga
                                            Jednak wstaję codziennie córeczko
                                            I podnoszę się co dnia od nowa
                                            Już kasztany na ziemi córeczko
                                            I niedługo koniec jesieni
                                            Dni za dniami tak szybko mijają
                                            Tylko miłość w jesieni się mieni
                                            Nasza miłość co nie zanika
                                            i nie mija jak pora roku,
                                            nasza miłość córeczko kochana
                                            Nasza miłość, nadzieja, nasz spokój...

                                            Halina-mama Agatki




                                            • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 10:36
                                              Halinuś cóż ci mogę dać oprócz swojego zbolałego siostrzanego serca, Moja
                                              kochana, jestem z Tobą. Wiem, wiem, to tak niewiele..Ta okropna siostra, która
                                              nigdy nie pogodzi się ze śmiercią braciszka.Marta
                                              • 198-3mk Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 11:34
                                                Halinko...
                                                Tak jak Martusia, mało powiem...
                                                Bo żadne słowa nie oddadzą tego co Czujesz Kochana...
                                                Przytulam Cieplutko... Beata-mama Marcinka
                                                • kasik2222 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 17:31
                                                  Mamo Agatki, i wszystki mamy w żałobie, przeczytałam cały ten wątek.
                                                  Nie umiem powiedzieć jak Wam współczuję. Ja dwa lata temu straciłam
                                                  męża,, wydawało mi się że większego bólu nie ma... ale jak czytam
                                                  Was, wiem juz że jest. Moja córeczka ma 3 latka, jest zdrowa wesoła,
                                                  taty oczywiście nie pamięta. Ja trzęsę się nad jej każdym katarkiem.
                                                  Nie wyobrażam sobie zycia bez niej. Bardzo mocno Was przytulam, i
                                                  choć bardzo osłabłam w modlitwie po śmierci męża, odsunęłam się z
                                                  żalu od Boga, to za Was i Wasze dzieci będę się modlić. Życzę Wam
                                                  duuuużo siły, bo ogromnie jej potrzebujecie, pozdrawiam Kasia
                                                  • edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 18:36
                                                    Nie ma lekarstwa mocniejszego,
                                                    skuteczniejszego, doskonalszego
                                                    dla naszych ran we wszystkich
                                                    sprawach ziemskich, jak mieć
                                                    kogoś, kto cierpi z nami
                                                    w kazdym nieszczęściu
                                                    i cieszy się w powodzeniu.
                                                    Przyjaźń czyni pomyślność
                                                    wspanialszą, przeciwności
                                                    lżejszymi ….
                                                    Aelredo di Rievaulx
                                                    Halinko ... Beatko... i wszystkie "przyjaciólki forumowiczki" zawsze
                                                    jestem z Wami Irena
                                                  • 198-3mk Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 18:56

                                                    Bardzo Dziekuję Tobie edziu, i Tobie kasiku...
                                                    Tak sobie myślę... Że ja juz jestem mamą emerytką w żałobie na tym
                                                    forum...
                                                    Jeśli sie nie mylę, to najwcześniej z mam, które sa tutaj na forum,
                                                    straciłam syna... 26 listopada miną 4 lata... Nauczyłam się żyć bez
                                                    Marcina ale serce nadal boli... :(

                                                    Wiecie,mamy które jesteście tutaj na forum... Mimo tragedi, która
                                                    dotkneła Nas wszystkie, zazdroszczę Wam jednej rzeczy... Zazdroszczę Wam
                                                    tego FORUM... Ja po smierci syna nie miałam mozliwości wygadania się...
                                                    Nie wiedziałam ze jest coś takiego jak to forum, gdzie można znaleść
                                                    bratnie dusze... Jestem tu od 3 miesięcy... Trafiłam na tą stronę zupełnie
                                                    przypadkowo... Znalazłam wiele dobrych ludzi... Dziękuje... Dzieki Wam
                                                    jest łatwiej... Bo nie ważne że to 4 lata... Serca nie da sie skleić...
                                                    Można Go tylko załatac...:(
                                                    Pozdrawiam Cieplutko Beata-mama Marcina.
                                                  • edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 19:20
                                                    Beatko ... ja nie jestem mamą, ale przeżywam smierć mojego męża.
                                                    Zawsze słyszałam (od mojej babci), ze najgorsze cierpienie jest
                                                    wtedy, gdy "matka musi pochowac swoje dziecko".... dlatego
                                                    szczególnie WAM MATKOM życzę wytrwałości, ukojenia tego bólu, który
                                                    chociaz się zmniejszy ... to nigdy nie przeminie. Strata każdej
                                                    kochanej osoby jest dramatem - ale .....; każda z nas, która jest na
                                                    tym forum dźwiga swój krzyż ... upada, podnosi się i idzie dalej. Ja
                                                    trafiłam na forum juz dawno. Czytałam wszystkie wpisy, tylko nie
                                                    przypuszczałam, ze tak szybko będę korzystać z tych
                                                    Waszych "wskazówek" jak dalej żyć, jak sobie radzić w tych ciężkich
                                                    chwilach ... zacytuję Twoje słowa "Dzięki Wam jest łatwiej...."
                                                    "Boże pod krzyż Twój
                                                    złożyłam skarb mój. Matka"
                                                    Pozdrawiam serdecznie Irena
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 20:15
                                                    Dziękuję wszystkim za ciepłe slowa...
                                                    Przed chwila dzwoniłam do męża i otworzyłam stary notes, a w środku notesu na
                                                    pół złożona kartka. Rozłożyłam kartkę, to jedna z tych karteczek, ktore pisze
                                                    się w domu do dzieci, meza, rodziny...To karteczka kiedy Agatka była już mocno
                                                    chora, brała Sutent i nie miała przy tym leku apetytu, miała w buzi stany
                                                    zapalne od leku, itd...ale jeszcze nie wiedziałysmy ,że nie ma nadziei...
                                                    Nie budziłam Agatki, tylko pisałam jej karteczki gdy musiałam z rana gdzieś wyjśc:
                                                    "Agaciu, pojechałam do szpitala po recepty. Na talerzyku masz bułeczkę z dzemem,
                                                    spróbuj po troszeczku zjeść. Zrób sobie słabiutkiej herbatki lub zagrzej wody.
                                                    Nie pij zimnego. Wrócę jak najszybciej. Babcia jest na dole. Mama"
                                                    Schowałam karteczkę spowrotem do notesu, bo moja córka ją miała w dłoni,
                                                    czytała. Niech lezy sobie w tym notesie...

                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • 198-3mk Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 20:18

                                                    Irenko... Ja też słyszałam że matki nie może w życiu spotkać nic
                                                    gorszego, od stania nad grobem własnego dziecka...

                                                    Ale to że My pochowałyśmy swoje dzieci, nie oznacza że Twoje cierpienie po
                                                    stracie męża, jest mniejsze... Mniej ważne...
                                                    Dla Ciebie Irenko, to była bardzo ważna osoba w Twoim życiu... Nie ma
                                                    jej.. Odeszła... Cierpisz dokładnie tak samo jak My-Matki...

                                                    W okresie żałoby po stracie syna, ludzie bombardowali mnie różnymi
                                                    porównywaniami... A to że mnie jest łatwiej, bo skoro syn tak długo
                                                    chorował, to mogłam sie przygotować... Że matki których dzieci zgineły
                                                    nagle, w wypadkach cierpią bardziej...

                                                    Moje zdanie... Cierpimy jednakowo... Bo straciłysmy najbliższe osoby...
                                                    Dzieci, które nosiłysmy pod swoimi sercami... Ja czuje się tak, jakby
                                                    wyrwano mi kawałek siebie... Myślę,że różnimy sie tylko tym iż matki
                                                    dzieci śmiertelnie chorych, mają przedłużony okres cierpienia... Bo My,
                                                    już dłużo wczesniej żyłyśmy ze świadomością tego, że Nasze dzieci muszą
                                                    umrzeć... Choc pewnie każda z Nas, miała nadzieje do samego końca... Bo
                                                    nadzieja umiera ostatnia...

                                                    Irenko, bardzo dziekuje za ciepłe słowa...
                                                    Pozdrawiam, i życze dużo siły... Beata-mama Marcina
                                                  • halas1961 moja Agatko:) 02.10.09, 19:26
                                                    Agatko, moja Agatko publicznie do Ciebie listy czasem pisze. MOze zadowolona z
                                                    tego nie jestes, ale chyba Cie to teraz zbytnio nie obchodzi:)Przez ten komputer
                                                    od dlugopisu odwyklam, juz wierszy nawet nie pisze na papierze, jak Pan Bóg
                                                    przykazał tylko klawiatura, klawiatura:):):) od rana mam dobry humor, ale czemu,
                                                    sama nie wiem..Srodki dostepne złotych polskich 25:) a ja sie glupio do siebie
                                                    usmiecham i czytam i pisze i znow ksiazka pod pacha. Niewazne srodki jak mowi
                                                    zaprzyjazniony ksiegowy - buddysta. Powinnam sie za nauke wziasc a ja na forum,
                                                    w ksiazkach, w oblokach. Jutro sie bede uczyc, we wtorek jade!!!, czy Ty
                                                    wierzysz coreczko , bo ja nie do konca, ze sie odwazylam:)i z czego ja sie znowu
                                                    ciesze, tak jakbys obok stala i razem ze mna sie smiala i nabijala sie ze mnie.
                                                    Jutro 17 miesiecy jak sie nie widzialysmy, a ja radosna jestem, chyba wreszcie
                                                    naprawde uwierzylam ze po mnie wyjdziesz i sie spotkamy :) Dziekuje Ci coreczko
                                                    Mama
                                                  • kukim Re: moja Agatko:) 09.10.09, 15:44
                                                    To chyba moj pierwszy wpis na forum. Balam sie predzej pisac, balam
                                                    sie powiedziec glosno, jak mi strasznie brak naszej kruszynki. Pani
                                                    jest cudowna kobieta, silna, wspaniala,kochajaca mama. Corka nad
                                                    Pania czuwa i opiekuje sie, jest po drugiej moze lepszej stronie
                                                    razem z moim malenstwem.
                                                  • halas1961 do kukim 12.10.09, 15:18
                                                    Przepraszam ze od razu nie odpisalam ale ten wyjazd na spotkanie
                                                    wiec nie mialam jak.
                                                    Dziekuje Ci za cieple slowa.A przede wszystkim za slowa"ZE MOJA
                                                    CORECZKA NADE MNA CZUWA". wracajac z Warszawy moj wzrok padl na
                                                    ksiazke dziewczyny ktora siedziala w pociagu naprzeciwko. Na dole
                                                    napisane bylo "Agatka", pewnie to nazwa wydawnictwa. Ale... dla mnie
                                                    to bylo slowo od Agatki, Ze jest obok, ze chyba dobrze ze
                                                    pojechalam, ze wszystko bedzie dobrze, ze mam sie nie bac ludzi, ich
                                                    jezykow, niesprawiedliwych nieraz slow... Mam nadzieje, ze wszystko
                                                    bedzie dobrze, mam wciaz nadzieje... Droga kukim jesli bedziesz juz
                                                    mogla, jesli sie przelamiesz, odwazysz napisz o swoim malenstwie, o
                                                    swoim bolu. Jak napisalam w watku nowym dzis zalozonym nie trzeba
                                                    sie bac pisac, jakas ulge to przynosi i lzej jest isc razem opartym
                                                    na czims ramieniu chocby wirtualnie. Nie przerazaj sie sporami w
                                                    innych watkach. Napisz. jesli nie chcesz tu, napisz na meila
                                                    halas1961@o2.pl
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • kukim Re: do kukim 15.10.09, 17:38
                                                    Droga Pani Halino, ja wierz,ze nasze dzieci gdzies z gory patrza na
                                                    nas i trzymaja nas za reke prowadzac na ta dobra droge,przestrzegaja
                                                    w jakis sposob. Nie dalej jak kilka dni temu moja 6-miesieczna
                                                    coreczka dusila sie, nie uslyszalam w niance, ale w ostatniej
                                                    doslownie chwili weszlam do pokoju, po termometr, bo syn
                                                    zagoraczkowal. Gdybym weszla minute pozniej znalazlabym ja martwa.
                                                    Wierze...ja to wiem,ze to nasz anioleczek swoja niewidzialna dla
                                                    mnie raczka mnie tam zaprowadzil. Kruszynke nosilam pod sercem 3
                                                    miesiace,bylo to dziecko wyczekiwane i upragnione. Wiele osob sie
                                                    dziwi,ze nadal mam w sercu bol,skoro jeszcze nie czulam ruchow,nie
                                                    widzialam naszej gwiazdeczki. Dla mnie ta malutka istotka,ktora
                                                    usnela we mniie to bylo-jest i bedzie moje dziecko. 5 tygodni po
                                                    zabiegu zaszlam ponownie w ciaze, urodzilam zdrowa coreczke.Zawsze
                                                    powtazram,ze mam 3 dzieci i nic tego nie zmieni. Wiele osob rowniez
                                                    nie moze pojac,dlaczego w wieku 24 lat zdecydowalismy sie na 2
                                                    dziecko, dlaczego tak szybko... Pozostawiam ich komentarze bez
                                                    odpowiedzi, bo to nic nie zmieni. Lzej mi,ze moglam to napisac i
                                                    dziekuje z calego serca!
                                                  • halas1961 do kukim 15.10.09, 18:33
                                                    Droga kukim list do Ciebie na poczcie gazetowej
                                                    mama Agatki
    • kukim Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.10.09, 14:25
      Odpisalam na gazetowego.Pozdrawiam .Marta
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.10.09, 20:51
        Listopad jest dziwnym miesiącem
        Ma to do siebie że płacze
        nawet gdy deszczu nie ma
        łzy jakieś w nim zobaczę
        Listopad ma nazwę wyraźną
        mówi że spadł już liść
        i ja z tym spadaniem liści
        myślę gdzie teraz iść
        Listopad ma to do siebie
        że kolorami zwariował
        rozrzucił rozsmucił roześmiał
        zielone na złość pochował
        Ach ten przedziwny listopad
        wrzosami chryzantemami
        w dniu pierwszym wita jak zawsze
        wspomnieniem ognikami
        Wita nostalgią tęsknotą
        zadumą nad przemijaniem
        listopad dziwny listopad
        ze swoim liści spadaniem.
        Halina-mama Agatki









        • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.10.09, 21:28
          Tak Halinko taki to ten listopad. Stoja w oczach obrazy ludzie
          zdania niedokonczone wyciaga sie z kieszeni. Pustke sie czuje tak
          jakbys patrzyla w okna gdzie zgasly swiatla. O tu i tam a tu na
          Twoich oczach gasnnie i juz wiesz ze nigdy nie zajzysz do srodka ze
          nie zobaczysz jak obiad gotuja jak sie smieja jak placza. Mysle
          ciagle ostatnio ilu moich odeszlo. Licze licze i znow od nowa bo
          ciagle sie gubie. Juz nie wiem ile zniczy zapalic musze. I czuje sie
          taka obdarta z czegos tak jakbym nerwy miala na wierzchu.Staram sie
          wiec po zolniersku planowac temu to a wtedy tu. Ale nie pomaga. Tak
          jakby obok mnie byla wielka dziura ktorej nie mam czym zasypac. A
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.10.09, 21:51
            Anusiu
            Ja tak samo dzis liczyłam z mamą... tak już jest, w duchu jeszcze czujemy się
            często na 20 lat, ale czas leci i im starsze tym na cmentarzach bliskich więcej,
            znajomych. Na ten kurs chodzę co Ci mówiłam . Aniu tak mam czas zajęty, że dziś
            jedynie wieczór wolny. Wracam 22 do domu i na nic czasu nie mam. Ale to dobrze
            Aniu, bo wiesz jestem zachwycona jak narazie . Wszystko jest przeciekawe, a
            śliczności tyle, piekna i facet poeta, poeta... tez by Ci sie podobało jak mówi
            o rózy na przykład. Napisze ci, może sie trochę usmiejesz. Ale zebyś widziała te
            jego gesty Aniu jak o roslinie mówi to jak o kochance... cos niebywałego.
            Uwaga, próbka jego gadki:" Róża proszę Państwa, Rosa po łacinie...Rosa, proszę
            państwa czyż nie pięknie brzmi...królowa, z głową podniesioną zawsze ku niebu,
            dumna, delikatna...nie lubi przeciągów, wiatru zbytniego...królowa moi państwo,
            królowa...itd"
            Z mama ostatnio wspominałysmy makowce i ciasta drozdzowe mojego Ojca matki(mojej
            babci) i wiesz to liczenie tez nam nijak szło, wciąz od nowa. Chyba jutro kartkę
            weźmiemy, tak w ciągu roku to raz temu sie zapala raz temu, na zmianę, żeby
            poszkodowany nikt nie był:)A grobów duzo, dużo, na kilku cmentarzach...No cóz
            Aniu, po zolniersku musimy jak nas nauczyli...innej rady nie ma
            HAlina-mama Agatki
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.10.09, 19:32

              Minuta za minutą
              Godzina za godziną...
              biegną, biegną...przeminą
              I my też przemijamy
              nikniemy jak te chwile
              Myśl tylko gdzieś zaświta
              to już...już...tylko tyle?
              A planów było tyle
              To już...już jednak trzeba
              zostawić mamę tatę
              i patrzeć w stronę nieba
              obejrzeć się na babcię
              pożegnać już się z bratem
              z kolegą...przyjaciółmi
              i z całym swoim światem
              Tak szybko...coś zaczęte
              coś w trakcie ...nieskończone
              coś napoczęte...w pąku
              jak jabłko nadgryzione
              jak róża w młodych latach
              jak wiosna wpół przerwana
              to juz...juz trzeba odejść
              w ramiona swego Pana...
              dla Agatki - mama
              • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 09:38
                Halinko - dziękuję. To przecież o Krzysiu...
                Pięknie rozwinęłaś ten fragment Staffa, który kołacze mi się po głowie i sercu
                za każdym razem gdy pomyślę o moim synku, a więc prawie bez przerwy:
                Już? Tak prędko? Co to było?
                Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
                Czy się młodość swą przeżyło?
                Ach, więc to już było życie?

                dziękuję, dziękuję , dziękuję.
                Jola
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 11:24
                  Kochana Jolu
                  dlugo sie zastanawiałam czy ten wiersz zamieścić. Ale dobrze
                  zrobiłam, skoro jest taki nie tylko dla Agatki, ale i jak piszesz
                  dla Krzysia.
                  Przeczytalam Twoj wpis, i weszlam na poczte, aby sprawdzic
                  emaile.Bylo mi smutno, bo ten wiersz tez jest przeciez bardzo
                  smutny, sama jak go czytam to mam łzy w oczach. Jak pisałam nieraz,
                  dostaję od Agatki pozdrowienia z niebios. Zwlaszcza wtedy, kiedy mi
                  bardziej smutno. Sa czytelne tylko dla mnie:) I wlasnie przed chwila
                  dostałam maila, ktory niby reklama, ale wiem, że od Agatki. Agatka,
                  gdy byla uziemiona z powodu choroby grała w gry komputerowe z innymi
                  uzytkownikami internetu, na portalu "Kurnik". Nawet kilka razy ja w
                  tym razem z nia bralam udzial, choc nie mialam pojecia zielonego.
                  Zapomnialam o tym portalu. A przed chwilka reklma nadeszla
                  wlasnie"kurnika", dla mnie to sa pozdrowienia od Agatki:)
                  Do tej pory nie sprawialo mi bólu oglądanie zdjeć na których jest
                  Agatka, a teraz się poodmieniało, bardzo boli:( Bo tak prędko
                  pierzchło życie...
                  Halina-mama Agatki
                  • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 12:40
                    Halinko - te nasze smutki to teraz spadły nas nie bez przyczyny - Wszystkich Świętych - ten dzień dla nas tu wszystkich to jeden ból, płacz, smutek, tęsknota przeogromna.
                    Tak pięknie planujesz dekorację u Agatki - ale wiem co się za tym kryje. Przecież nie takie prezenty chcemy dawać naszym dzieciom.
                    Ja też planuję , kupuję gąbki, wybieram w ogrodzie iglaki do pocięcia, szukam dodatków, kwiatów, nowych pięknych zniczy - ale to tylko żeby zająć myśli czymś konkretnym , praktycznym.
                    Tak jak po wypadku Krzysia prałam jak szalona wszystkie jego rzeczy - bo zapowiadał jadąc, że przywiezie mi dużo prania. Więc prałam i prałam te jego ciuszki bez sensu.
                    Przetrwamy jakoś te dni - jak wszystkie dotąd, musimy. Trzymaj się cieplutko.
                    Wyślij mi proszę zdjęcie pomnika Agatki. Bardzo bym chciała zobaczyć ten kolorowy bukiet i serce z róż.
                    Jola
                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 13:22
                      Dziekuję Ci Jolu bardzo. Wysle zdjęcia napewno i mam nadzieje ze Ty
                      tez mi pokażesz co wymyśliłaś.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Halina
    • kasia2401 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 31.10.09, 23:11
      Droga Halino!
      Twoja córcia może być dumna, że ma taką wspaniałą mamę. Napewno patrzy na Ciebie z nieba i Cię wspiera. Chodź jej nie widzisz i nie czujesz tak jest. Tak jak moi rodzice patrzą na mnie i wspierają tak ona jest z Tobą każdego dnia. Kiedy idziesz do pracy, kiedy jesz, kiedy spisz. Ja bardzo w to wierzę, i ta myśl pozwala mi przetrwać każdego dnia. Z Twojej wstrząsającej historii wynika, że Twoja córcia była bardzo dzielną i silną osobą. Nie każdy w chorobie potrafi być tak silny i jeszcze wspierać zdrowych ludzi. Rak nerki tak samo jak Twojej córce zniszczył życie mi. Mój tatuś tez zmarł na tą okrótną chorobę a potem mama. Dziękuję bardzo za wsparcie iciepły komentarz do mojej historii. Tak naprawdę dzięki Tobie wszystko wyrzuciłam z serca, kiedy napisałaś, że warto o tym pisać na tej stronie. Tak naprawdę dobrzy ludzie dają nam siłe i oni tutak właśnie są. Nikt nie zrozumie naszego cierpienia tak jak Ci, którzy sami to przeżyli. Serdusakiem jestem z Tobą. Moi rodzice napewno zaopiekują się Twoją córcią, bo zawsze byli bardzo opiekuńczy. Pozdrawiam. Kasia
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.11.09, 11:26
        Dzis mineło półtora roku, całe długie półtora roku...Mam nadzieje
        Kasiu, Ze oprócz dziadków, ciotek, wujków i sąsiadów równiez i inni
        ludzie są teraz blisko mojej Agatki. Mam nadzieję, że zaprzyjaźniła
        sie z Asią, której mamę pierwszą poznałam na tym forum i którą tez
        pokonał rak. Mam nadzieję, mimo swoich łez i bólu ze poznała
        Patrynie, ze witała w progu Ojca Olę, że ma wiele koleżanek i
        kolegów po tamtej stronie... Adasia, Krzysia, Bartusia, Marcina... i
        wielu, wielu innych. Mam tez nadzieję, ze jeśli ja poznałam mamy
        tych dzieci, które odeszły, równiez tych malutkich, że moja córeczka
        będąc tam w jakiś sposób pomaga sie opiekowac tymi
        maluchami...Czarusiem, Kasiunią, Jasiem, Weroniczką....
        Pół roku... pewnei dlatego spac wczoraj nie mogłam i dzis od rana
        rozbita jestem, że nic mi nie wychodzi i wszystko z rak leci, ze my
        sli zebrać nie moge, ze skoncentrowac sięnie potrafię a czynnościach
        które powinnam niby miec opanowane, ze wszystko sie takie wydaje
        smutne i beznadziejne jak ten listopadowy dzień...pól roku niby nie
        wiele, a tak strasznie długo, tak strasznie długo bez mojej córki,
        bez mojej Agatki....
        I tylko zdarzenie dziwne...a może moja wyobraźnia figle
        płata...Zdjęcie nagrobka zrobiłam i kamień który ma wzory czarne
        szare kreski na różowawym tle cos mi pokazał... Linie czarne w
        jednym miejscu wyraźnie w litery IHS są ułożone ...Nie widziałam
        tego wcześniej. Gdy spojrzałam na zdjecie to było pierwsze co
        przykuło mój wzrok...Musze dokładnie zobaczyć na kamieniu to
        miejsce...
        Halina-mama Agatki
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.11.09, 20:06
          Trzeci maj, dzień Maryjny
          trzeci maj - krzyż na ścianie.
          Spoglądam na Niego przechodząc
          i wiem, ze dziś to się stanie.
          Odchodzi moja córka,
          odchodzi dziś do Pana.
          W domu, w cieple miłości
          Odchodzi ukochana.
          Spokojna, już pogodzona,
          bez lęku idzie...już chciała.
          Ja jestem z nią przed Bramą.
          Ja, w rozmodleniu cała.
          Trzymam córkę za rękę,
          trzymam...nie zatrzymuję.
          Niech Maria po Nią wyjdzie,
          niech Nią się opiekuje.
          Powtarzam "Pod Twoją obronę",
          powtarzam w kółko to samo.
          A moje dziecko cichutkie,
          już nie usłyszę: mamo...
          Odeszło moje dziecko...
          O, nie umarło wcale,
          odeszło tylko na trochę.
          Witał ją Pan nasz w chwale.
          Bogu niech będą dzięki,
          Maryi będzie chwała,
          że mogłam być z córką razem,
          gdy do Domu wracała.

          Halina-mama Agatki
          • jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 08:33
            Nie mam słów, łzy lecą same. Jak Ty potrafisz Halinko ubrać w słowa uczucia
            matki. Ja nie byłam przy moim synku - odchodził samotnie. Nawet go nie
            widziałam. Tylko zimną urnę z prochami. Moje ostatnie wspomnienie - to synek na
            Dworcu w Warszawie jak zapakował mnie do pociągu i długo machał na peronie....A
            potem jeszcze dzwonił, pytał czy wygodnie się jedzie...Mój kochany, troskliwy synek.
            nie mogę pisać
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 12:51
              Jolu, ten wiersz napisałam juz dość dawno dla pewnego czasopisma
              katolickiego. Prosili o wiersz o odchodzeniu, smierci. Nie
              zamieścili jednak, pewnie zbyt osobisty. Nieosobistych nie potrafię
              pisać. Jolu wspomnienie Krzysia machającego dłonią na peronie jest
              bardzo piękne. W moich pierwszych wspomnieniach była ciągle Agatka
              cierpiąca, Agatka złożona niemocą, Agatka pełna bólu...Nie
              potrafiłam widziec jej rozesmianej, pełnej życia, tylko te cierpiącą
              te nieszczśliwą...Dopiero bardzo niedawno ten widok juz mniej mam w
              pamieci. Wracaja wspomnienia gdy była zdrowa. Wspomnienia jak wpada
              do domu rozesmiana z torbą na ramieniu i opowiada, opowiada... I
              woła od progu co jest na obiad. Albo pokazuje mi co kupiła i
              rozmawia z kotem...ten kot co za nia jak pies chodził. Nazwała
              go "mama", bo to była kociczka która wciąz miała małe dzieci. Taka
              kocia mama:) Kociczka była wyszkolona jak piesek przez Agatkę. Szła
              do lodówki siadała pod drzwiami i patrzyła raz na Agatkę, raz na
              lodówkę. Agatka wyjmowła jakiś przysmak i mówiła: "no pokaż brzuszek
              bialy, pokulaj sie, raz na boczek i na drugi boczek" i kot to robił.
              Wszyscy sie dziwili jak można kota tak wyszkolić:) Kot odprowadzał
              Agatkę na przystanek autobusowy , do koleżanki , gdzie szła kot za
              nią. Kiedy wracała ze szkoły nie wiadomo skąd kot wiedział i czekał
              na nią na przystanku. Albo szedł z nia kiedy odprowadzła swojego
              chłopaka, siadał obok na ławce na przystanku. Taki był ten kot. Spał
              często w nogach u Agatki. Ponieważ mieszkamy przy ulicy bardzo
              ruchliwej koty czesto nam giną śmiercia tragiczna i tak tez
              zginęła "mama", krótko przed chorobą Agatki. Myślę jednak, że juz
              Agatkę na tamtym świecie odnalazła.
              Halina-mama Agatki
              • forma-lina Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 19:20
                Niesamowita historia z kotkiem. Mówi się, że zwierzęta mają szósty
                zmysł, może mama sobie Agatkę wybrała, coś przeczuwała? Przeczytałam
                wszystkie posty, nie raz się popłakałam. Życzę dużo siły Pani Halino
                w zmaganiu się z rzeczywistością; bardzo pozdrawiam.
                Gosia
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 11:13
                  Droga Gosiu
                  dziekuję Ci bardzo za ciepłe slowa i zyczenia siły. A jest mi dzis
                  bardzo potrzebna. Bo jak to się mówi wszystko co złe przychodzi
                  zwykle razem...i wlasnie teraz nagromadziło sie tych spraw trudnych
                  do rozwiązania, ale jakos jestem dobrej mysli. I mam nadzieję, ze
                  wszystko się poamłu ułozy. Myślę, że Agatka mi pomoże. A kot...kot
                  był naprawdę czasem madrzejszy niz niektórzy ludzie. Ale prawie
                  zawsze mielismy takie koty. One czuja, że sie je kocha, ze sie je
                  traktuje jak bardzo waznych osobników:) Zreszta to dotyczy
                  wszystkich stworzeń, a i roślin...Jeśli je kochamy, rozmawiamy z
                  nimi, dbamy o nie one nam potrafia pokazac swoja mądrość i
                  przywiązanie, potrafia nas czasem tak zadziwić swoją niezwykłością i
                  wtedy mozna w nich dostrzec światło Tego , który je stworzył.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  halina-mama Agatki
                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 11:13
                  Droga Gosiu
                  dziekuję Ci bardzo za ciepłe slowa i zyczenia siły. A jest mi dzis
                  bardzo potrzebna. Bo jak to się mówi wszystko co złe przychodzi
                  zwykle razem...i wlasnie teraz nagromadziło sie tych spraw trudnych
                  do rozwiązania, ale jakos jestem dobrej mysli. I mam nadzieję, ze
                  wszystko się poamłu ułozy. Myślę, że Agatka mi pomoże. A kot...kot
                  był naprawdę czasem madrzejszy niz niektórzy ludzie. Ale prawie
                  zawsze mielismy takie koty. One czuja, że sie je kocha, ze sie je
                  traktuje jak bardzo waznych osobników:) Zreszta to dotyczy
                  wszystkich stworzeń, a i roślin...Jeśli je kochamy, rozmawiamy z
                  nimi, dbamy o nie one nam potrafia pokazac swoja mądrość i
                  przywiązanie, potrafia nas czasem tak zadziwić swoją niezwykłością i
                  wtedy mozna w nich dostrzec światło Tego , który je stworzył.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  halina-mama Agatki
              • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 22:13
                Halinko,wzruszyło mnie to,co napisałaś o kotku.Ja miałam taką koteczkę, która
                była najprawdziwszym Aniołem,najprawdziwszym z prawdziwych i jeśli to nie był
                Anioł to znaczy,że Aniołów nie ma.Odeszła w grudniu, była już bardzo chora.I
                teraz,po śmierci ukochanego,ja też wierzę,że się tam odnaleźli i że ona się Nim
                opiekuje.W tej właśnie kolejności,ona Nim.Bo to był kot-Anioł:)I Twoja Agatka
                też na pewno jest tam razem z Waszą kicią:)
    • jepetto1973 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 22:51
      22.06.2008 na raka piersi zmarła moja mamusia. Dzisiaj jest
      4.11.2009 a nie ma dnia żebym o niej nie myslał, nie ma dnia żebym z
      nią nie rozmawiał. Cmentaż stał się moim drugim domem. Nie potrafie
      się pozbierac. Byłem przy niej jak dowiedziała sie o raku i jak
      umierała, to trwało 2 lata.Pamiętam każdy etap choroby, pamiętam jak
      się bała, jak płakała. Teraz po jej smierci już nie boje się swojej
      smierci, prawdę mówiąc bardzo oddaliłem się od boga, były chwile
      kiedy go przeklinałem, później błagałem o pomoc i tak wkółko jak
      cierpiała. Od smierci mamy świeta nie mają dla mnie rzadnego
      znaczenia, nie lubie tego okresu, nie czuję nastroju świątecznego,
      nie chce mi się ubierac choinki, nic dla mnie nei ma sensu.
      Zastanawiam się ile czasu musi upłynąc żeby przejsc z tym do
      porządku dziennego że inaczej już byc nie bedzie. Coś we mnie się
      zmieniło, nie moge patrzec na szczęśliwych ludzi. Najgorsze jest to
      że w czasie choroby mojej mamy zoriętowałem się jak moge liczyc na
      moją najbliższą rodzię. Prawdę mówiąc tylko ja i mój brat byliśmy
      przy mamie, inni jakoś mieli inne ważne zajęcia, nagle jakies
      wyjazdy, choroby które uniemożliwiały pomoc itp. Dzis z moją rodziną
      nie chce gadac, choc oni dzwonią jak gdyby nigdy nic, pytają o
      zdrowie i jak sobie radzę. Mam ich gdzieś, nienawidzę ich, unikam.
      Bardzo się w sobie zamknałem, czytam forum o śmierci i umieraniu,
      postarzałem się chyba o 15 lat, mam 36 lat a czuje się jak starzec.
      Bez znajomych, rodziny, kobiety, Już nawet nie chce mi się o
      dziewczynę starac bo na co komu taki smutny przygaszony gosc.
      Straciłem wiarę w ludzi, lekarzy i wszystko. Ehhhh.No cóż, życ
      trzeba ;-(
      • halas1961 Re: moja corcia Agata-do jepetto1973 05.11.09, 11:42
        drogi jepetto
        masz racje ze ludzie, rodzina jacy naprawdę są okazuje się w
        nieszczęściu. Oprócz wielkiej rozpaczy i bólu z powodu cierpienia
        bliskiej osoby dochodzi zawód i ból z powodu tych na ktorych po
        cichu liczyliśmy, a którzy zawodza na calej linii. Moja corka mimo
        młodego wieku , często mówiła, że w sumie to trzeba liczyc tylko na
        siebie. Miała wiele takich madrych powiedzonek i mysli. Teraz wiem,
        że była często dużo dojrzalsza i mądrzejsza niz niektórzy ludzie w
        starszych luz latach. Pewnie tez w jakis sposób wiedziala
        podświadomie,że nie będzie długo na tym swiecie, bo często
        mówiła "jak ja umrę, to tak zrób i tak, nie robic zadnych szopek,
        spędów ludzi, itd" A była zdrowa gdy tak nieraz mówila. Zawsze mnie
        to denerwowało i krzyczalam na nią, ze po co mi to mówi, przeciez ja
        umre pierwsza.
        Ale tak sie nie stało, nie umarłam pierwsza...Moze gdybym odeszła
        pierwsza Ona też byłaby tak bardzo pogubiona i zrozpaczona jak Ty
        teraz. Tego nie wiem. Wiem jdnak, ze ja bym chciała aby Ona zyła
        nadal dostrzegając piekno świata, nie zważając na tych co ja
        opuścili, żeby realizowala swoje plany, marzenia, żeby jesli by jej
        było dane załozyła rodzine, zeby po prostu starała sie byc
        szczęsśliwa. I jako matka moge z całą stanowczością stwierdzić ze i
        tego dla Ciebie chce Twoja mama. I co z tego, że masz 36 lat. Dla
        niej nadal jestes synkiem, ktorego kocha nadal tak samo mocno gdy
        był małym chłopcem, ktorego nadal kocha choc odeszła na tamtą
        strone. Nadal mama chce dla Ciebie jak najlepiej. I moja córka też
        dla mnie chce jak najlepiej, chce abym potrafiła odnaleźć usmiech i
        radość chocby z maleńkich codziennych spraw. Dlatego tez mimo
        ciągłych upadków od nowa wstaję i dzień w dzień wyznaczam sobie cel.
        Nieraz mam tego dośc, najchetniej bym położyła sie i usneła. Ale nie
        ma takiej opcji niestety. Wiec znów wyznaczam sobie cel... I tak na
        okragło. To są czasem bardzo malutkie cele do osiagniecia, ale chyba
        ważne ze wogóle są.Robie to dlatego, ze wiem ze moja córka tak by
        chciała. Robie to dla niej, pośrednio i dla mnie coś z tego wynika.
        ale głownie dla nej. Może i Ty spróbuj w podobny sposób pomysleć, ze
        chcesz odnaleźć uśmiech i radośc dla mamy, dla niej...Dla niej, aby
        tam była nprawde szczęśliwa...
        Pozdrawiam z całego serca
        Halina-mama Agatki
        • edzia764 Re: moja corcia Agata-do jepetto1973 05.11.09, 22:01
          Drogi jepetto ... kazdy z nas, kto znajduje się na tym forum,
          przezywa stratę swojej bliskiej osoby.Ja czytam wszystkie wpisy od
          ponad dwóch lat. Czytając słowa pisane przez matki, które straciły
          dzieci czesto płakałam. Nie wyobrażałam sobie, jak mają siłę walczyc
          z cierpieniem ... dalej zyc. Ja w tym własnie okresie straciłam
          Tatusia, zmarł również na raka. Wielką podporą dla mnie był mój mąż.
          Niestety w lipcu 2009 roku zmarł nagle mój mąż ... zostałam sama.
          Mam wsparcie w swojej rodzinie ... przekonałam się również ilu mam
          przyjaciół wśród znajomych, ilu mam przyjaciół tu na forum. Jednak
          nie moge tego powiedzieć o rodzinie mego męża. Tak bywa, że nie na
          wszystkich można liczyć. Jednak my musimy dalej żyć. Niejednokrotnie
          piszemy tutaj, ze stawiamy pierwsze kroki na tej jakże trudnej
          drodze, ze walczymy z tęsknotą, zalem, bólem ... nie ma innego
          wyjścia ... my sami musimy przeżyć to wszystko. Życzę Ci wytrwałości
          w tej walce ... Irena
          "...możemy uleczyć się z cierpienia tylko przeżywając je do
          końca..."(Marcel Proust)
      • olaopolanka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 22:35
        Jepetto,nie zamykaj sie w swoim bolu, nie zasklepiaj sie w swojej skorupie.Tak
        bardzo Cie rozumiem,moja Mamusia odeszla 26 wrzesnia tego roku,walczylismy 3
        miesiace, mialam sily na kolejne miesiace, lata walki ale zostalo mi to
        zabrane.Jest pustka.Mam takie poczucie jak Ty,ze jestem stara kobieta a mam 35
        lat,jestem taka zmeczona...
        Nie zamykaj sie Jepetto,zyj.Pozdrawiam Cie cieplo.
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 09.11.09, 13:44
          Droga annubis
          To, ze pisze tutaj i staram sie pokazac innym jak sobie radzę, ze
          wspominam moja córke tu gdzie nikt mi nie zarzuci, że moze zbyt
          czesto. To, że jestem tolerancyjna jest dla mnie czyms bardzo,
          bardzo normalnym, oczywistym. Czy bylam dobra mamą...starałam sie.
          ale moze moja Agatka nie zawsze tak czula. Mialam czasem zbyt duze
          ambicje co do swoich dzieci, ale tylko dlatego ze chcialam aby im w
          zyciu bylo lzej. Bylam niekonsekwentna, co teraz widac w zachowaniu
          syna. Za malo okazywalam swoja milosc, za rzadko mowilam "kocham".
          Droga, kochana annubis przeczytaj moj wpis w watku nowym , dzis
          przeze mnie zalozonym. Tam jest min. o moim pogodzeniu. Bardzo cie
          prosze.A dla coreczki napewno jestes i bedziesz calym swiatem. Jak
          kazda prawie mama.
          pozdrawiam cieplutko
          Halina-mama Agatki

          Halinko, nie chcę wystawiać Cię na kolejną próbę, twierdząc ze
          jesteś niezwykłą osobą, zupełnie tego nieświadomą. Podziwiam
          Twoją "matczyną" mądrość w podejściu do innych na tym forum, Twoją
          wyrozumiałość, ciepło, życzliwość
          wielu osobom pomagasz, niektórym pewnie nie majac o tym nawet
          pojęcia
          myślę że Twoja córka Agatka była dumna i szczęśliwa mając tak
          kochającą, ciepłą, wspierajacą Mamę.
          Moja Mama była też niezwykłą, ciepłą osobą, która trwała obok nas
          zawsze skora do pomocy... nie mogę się pogodzić z Jej odejściem,
          mogę tylko mieć nadzieję ze ja będę da mojej córeczki chć w połowie
          tak dobrą Mamą ... a z drugiej strony wiem ze to znaczy że kiedyś
          • annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 10.11.09, 19:12
            Przeczytałam to co napisałaś w tym nowym wątku Halinko
            i wiem że masz racje
            wiem to rozumem, wiem to dzięki temu co mówią inni
            choć sercem tego jeszcze nie czuję, jeszcze nie jest to ten czas dla
            mnie by przestać płakać, choć mam nadzieję że pewnego dnia ten ból
            zelżeje, bo wiem że w taki sposób nie mozna żyć, czasem czuję się
            jakoś zawieszona w próżni, między tu i teraz a przeszłością
            wiem też że moja Mama by tego nie chciała...
            Myślę że zawsze można lepiej inaczej, zawsze jest coś czego można w
            swoim postępowaniu żałować, ja bardzo kochałam moją Mamę i starałam
            się być dobrą córką, ale przecież nie zawsze wszystko nam wychodzi
            tak jak byśmy chcieli
            pozdrawiam ciepło i jeszcze raz Ci dziękuję
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 18.11.09, 13:21
              W motyla locie po mieszkaniu
              w dotknięciach wiatru, w zasypianiu
              W uśmiechu nowo poznanego
              W listach z drugiego świata końca
              Jest Twoja miłość wspierająca
              Jest Twa obecność i Twój dotyk
              jak ten na ręce zbudzony motyl
              I w tym człowieku na wykładach
              I w tej co dzwoni by pogadać.
              I Bóg się pewnie nie pogniewa,
              Że rzadziej mówię o Nim samym
              Myślę, że wie jak boli serce
              każdej osieroconej mamy.

              Halina-mama Agatki



              • smutna71 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 22.11.09, 02:52
                Dla Agatki [*]
                • halas1961 moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z rakiem 23.11.09, 13:57
                  Dziękuję Ci córeczko za to, że ze mną byłaś
                  dziękuję Ci córeczko, że mi się urodziłaś
                  dziękuję Ci za uśmiech, za łzy, za wzruszenia
                  dziękuję Ci córeczko za słowa od niechcenia
                  Dziękuję Ci córeczko za posadzone tuje
                  Za Twoje: "mamo nie zrzędź" i za Twoje dziękuję
                  Dziękuję Ci kochana za paski czerwone
                  Za Twoje dobre serce, za słowa dokończone
                  dziękuję za wiarę w marzenia i za odważne plany
                  Dziękuję Ci córeczko za ludzi podsyłanych
                  I za to, że się śmiejesz z rymów częstochowskich
                  Że byłaś, jesteś, będziesz jak mgnienie ślicznej wiosny.

                  mama







                  • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 23.11.09, 14:03
                    Halinko jak zwykle pięknie
                    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 23.11.09, 14:07
                      To jeszcze raz ja za szybko wskoczyłam na wyślij przytulam ciebie mocno kochana.
                      Znam Twój ból, patrzę na mamę, widzę ile życia z niej uszło, to już nie ta sama
                      osoba, bez życia, bez werwy, przygaszona, bez uśmiechu, przybita, zrozpaczona,
                      zupełnie inny człowiek, bo część jej jest jeszcze tu ze mną, z wnukami, a druga
                      część tam. Och jak ciężko, nie umiem jej pomóc, jeszcze chyba przed nami długa
                      droga. Marta
                  • annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.11.09, 13:07
                    Halinko pięknie wspominasz swoją córkę Agatkę
                    w tych wierszach
                    i wtym wątku który ostatnio założyłaś
                    serdecznie Cię pozdrawiam
                    • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 25.11.09, 18:54
                      Halineczko byłaś u lekarza, ja czekam na wieści, pozdrawiam ciepło.
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.12.09, 10:32
                        Dzis są Mikołajki...Zawsze na Mikołajki kupowałam mojej Agatce słodycze. Pod
                        choinke jakies prezenty, a na MIkołajki zwykle tylko słodycze. Moja Agatka
                        bardzo lubiła czekolade nadziewana Milka jogurtową, żelki, grześki, wszystkie
                        słodycze comiały wiórki kokosowe...i wogóle wszystkie prawie słodycze lubiła:)
                        Wczoraj na cmentarzu bardzo płakałam...i kot sie pojawił
                        niespodziewanie...Miedzy grobem Agatki a taty biały wielki kot... Tak bielutki
                        jak snieg, ani jednej plamki innego koloru nie miał... Piekny był...obszedł
                        Agatki nagrobek, wszedł na płyte o bok krzyża, spojrzał do góry i cały czas tez
                        na mnie spogladał, połasił się do tej płty, zeskoczył i tak obchodził w koło...
                        Potem wskoczył na pień dzrewa i patrzył na mnie, potem go znajomi spłoszyli...
                        • amberka2 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.12.09, 18:25
                          pani Halinko, ten bialy kot to na pewno znak do Agatki.


                          Ja rowniez zawsze dostawalam od mojej mamy slodycze na Mikojaka, nawet jak juz
                          bylam dorosla.
                          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 16.12.09, 21:03
                            Całe naręcze jemioły,
                            jemioły jasnozielonej
                            ktoś przyniósł żebym
                            miała wazony zapełnione
                            Lecz cóż mi po tej jemiole
                            Ona dla Ciebie by była
                            pod tą jemiołą być może
                            całować byś pozwoliła
                            bo cóż mi po tej jemiole
                            Ona dla młodej dziewczyny
                            a tu niespełnione marzenia
                            niedokończone czyny...
                            i cóż mi po tej jemiole
                            leży sobie i czeka
                            a ja wołam i wołam
                            Ciebie córciu z daleka
                            I cóż mi po tych ozdobach
                            które robię dla Ciebie
                            nie pochwalisz, nie dotkniesz
                            chociaż może... tam w niebie
                            może widzisz, oglądasz
                            i Bogu pokazujesz...
                            może jednak się cieszysz
                            jak mama coś majstruje:)

                            Halina-mama Agatki




                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.12.09, 07:38
                              Wigilia...spać nie mogę
                              Od rana do Ciebie piszę
                              Nikt nam w tym nie przeszkadza
                              nikt nam nie wchodzi w ciszę
                              Wigilia... dzień na który
                              każdego czekałam roku
                              A teraz...teraz od rana
                              przy Tobie, na obłoku
                              A teraz od rana płaczę
                              Ja wiem córciu...nie trzeba
                              Zazdroszczę wszystkim wokół
                              tego ziemskiego nieba
                              Wiem, wiem...córeczko, nie trzeba
                              Ty jesteś tam szczęśliwa
                              Lecz w taki dzień jak dzisiaj
                              Tęsknota, ból rozrywa...
                              Tak bardzo boli serce
                              Pęknięte na tysiąc części
                              a śnieg biały pod butami
                              gdy idę na cmentarz chrzęści
                              śnieg pewnie też Cię cieszy
                              Bo zawsze go lubiłaś
                              Najukochańsza Agatko
                              Moja dziewczyno miła
                              Gdy usiądziemy do stołu
                              bądź z nami tak jak trzeba
                              Daj znak, ze jesteś blisko
                              Że przyszłaś do nas z nieba...
                              Halina-mama Agatki




                              • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.12.09, 12:40
                                Piękny wiersz Halinko, jak zwykle. Dzis tesknota jeszcze wieksza niz
                                zwykle, ja tez byłam na cmentarzu, gałązki jodły zaniosłam i tak bym
                                chciała jakis znak dostać od mojej mamuni. Wiesz, chciałam Ci o tym
                                aniołku napisac, napewno to Agatka mi go podpowiedziała, bo tak
                                chodziłam bez celu po takim sklepie (koło domu go mam)i tak nagle
                                ten aniołek wpadł mi w oko i pomyslałam, ze on do Agatki jest
                                podobny i musze go Halince wysłać. Pozdrawiam. Hanka
                                • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.12.09, 14:35
                                  Halina! Oni beda dzis z nami!
                                  Na pewno beda!
                                  Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
                                  marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
                                  brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
                                  • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 25.12.09, 07:11
                                    Na szczęście wigilia minęła, Halinko wiersz jak zwykle jak strzała trafił we
                                    mnie, tak bardzo chcę wierzyć że mój brat był z nami, najgorszy moment to
                                    dzielenie się opłatkiem, ale przeżyłyśmy... Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz
                                    życzę dużo spokoju w święta. Marta
                                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 26.12.09, 17:57
                                      I kończą sie kolejne święta bez Agatki...
                                      A przed chwilą wróciłam od brata. Mieszka kilka domów dalej. I okazało se ze
                                      jego 16 letni syn(mój ulubiony bratanek:) i dwie równie młode dziewczyny z
                                      rodziny bratowej znają "Kolędę dla nieobecnych". Mój bratanek gra pięknie na
                                      gitarze. Było to dla mnie bardzo miłe, bo grał wiele razy a ja z dziewczynkami
                                      spiewałysmy te kolede. Cała reszta rodziny stwierdziła, ze przepieknie nam
                                      idzie, że piekne słowa, ze Agatce sie na pewno podoba i ze nie wiedzieli, ze
                                      młody człowiek:)takie piosenki umie grac a dziewczynki spiewac.
                                      I w ogóle młodzi jakos tak naturalnie reaguja np. na prosbe: zaśpiewaj lub
                                      zagraj to dla Agatki, albo na moje opowiadania o córce. Jedna z tych dziewczynek
                                      nawet powiedziala:" szkoda ze sie wczesniej nie dogadalismy, to bysmy w kosciele
                                      zaspiewali jak była msza za Agatke, ale moze w niedziele to zrobimy, dobrze Pani
                                      Halinko?". A pewnie, ze dobrze:)
                                      Halina-mama Agatki
                                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.01.10, 14:54
                                        Jeszcze będziemy razem
                                        To pewne jak dwa razy dwa
                                        jeszcze będzimy razem
                                        tak myślę każdego dnia
                                        Jeszcze będziemy razem
                                        Od zawsze o tym wiem
                                        A mimo to nieraz płaczę
                                        I nieraz na jawie śnię
                                        Jeszcze będziemy razem
                                        I wtedy otworzą się oczy
                                        I gdy będziemy już razem
                                        To tamten mnie świat zaurczy
                                        Jeszcze będziemy razem
                                        Ta wiara trwać mi pozwala
                                        Bo przecież będziemy znów razem
                                        ta pewność smutek oddala.

                                        Ps. Moja Agatko, dziekuje Ci ze w tej chwili jestes blisko, czuje
                                        tak namacalnie Twoja obecnosc w tym zimnym miejscu gdzie teraz
                                        jestem.Gdy pisac ten wiersz zaczelam dalas mi wyrazny znak ze mam
                                        racje, wiem ze to Ty:) Bez powodu, bez przyczyny zgasł grzejnik
                                        elektryczny, a potem za chwile spowrotem zaczął dzialać. Wszystko
                                        sprawdziłam, to nie jest do wyjasnienia i nie bede dociekac,
                                        wyjasniac...bo wiem ze to od Ciebie...a niech mnie tam za oszołoma
                                        ma kto chce...ja swoje wiem:)

                                        Mama
                                        mama
                                        • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.01.10, 18:40
                                          Jako że nie dalej niż dziś rano pisałam o oszołomach,czuję się wywołana do
                                          odpowiedzi:)Więc oznajmiam,że nie Ciebie Halinko droga miałam na myśli pisząc
                                          "oszołom".I od razu dodaję,zanim ktoś się doszuka znów siebie w tym
                                          określeniu,że w ogóle nikogo konkretnego nie miałam na myśli,a już na pewno
                                          nikogo z forum:)
                                          Wiersz jak zwykle wzruszający.
                                          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do Tilii 07.01.10, 09:40
                                            Tilio:)
                                            ja przeciez wiem, ze nie mialas na mysli ani mnie ani nikogo z
                                            forum.I doskonale wiem co chcersz powiedziec przez słwowo oszołom.
                                            Inspiarcja do napisania wiersza była Twoja rozmowa z Marionetką:)
                                            Pisałyscie tam min. o wierze w dalsze zycie, o spotkaniu, o sensie
                                            itd wogóle byla to bardzo ciekawa wymiana zdan. Z zainteresowaniem i
                                            przyjemnoscia to czytalam.
                                            Pozdrawiam
                                            Halina-mama Agatki
                                            • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 07.01.10, 11:21
                                              To się cieszę,że ciekawa.Ja też wierzę,że się tam spotkamy.Czasem
                                              mnie ogarniają watpliwości i to jest najstraszniejsze.Ale wierzę.Cóż
                                              innego nam zostało?:(
                                              • first.marionetka Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 07.01.10, 11:44

                                                Piękny wiersz.
                                                Halinko, wiara , że się spotkamy jest bynajmniej dla mnie jedyną
                                                opcją myślową.
                                                Ch..... , musi być większy sens tego życia.
                                                Nie przyjmuję do wiadomości, że naszym życiem może kierować ślepy
                                                przypadek...........
                                                • dolores333 Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 10.01.10, 16:54
                                                  Mnie umarła Mama tak potwornie za nią tęsknię, wiele razy krzyczałam, ze to ja
                                                  bym wolała umrzeć.Czytam posty pani Haliny o Agacie i rozumiem jaka jestem
                                                  głupia-czego chciałam dla mojej Mamy.Ale tak bym chciał być z nią.....Mam
                                                  siostrę i ojca, a czuję , ze jestem sama czy to normalne?
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do dolores 10.01.10, 17:25
                                                    Droga Dolores
                                                    moim zdaniem takie odczucia, pragnienia po starcie ukochanej osoby, w Twoim
                                                    przypadku matki sa jak najbardziej normalne. Człowiek chciałby byc z ta osobą
                                                    która odeszła. Tak bardzo brakuje jej glosu, jej widoku, słów, planów, nawet
                                                    kłotni bardzo brakuje...smiechu... Tej osoby...Nic, nigdy i nikt nie zastapi tej
                                                    osoby. Tobie mamy, a mnie córki. Ja pozegnałam już rowniez swojego Ojca. miałam
                                                    wtedy 34 lata. Ale mimo ze po tamtej stracie dochodziłam długo do siebie, to
                                                    była inna strata. Strata, po której nie miałam poczucia własnej smierci.
                                                    Strata, po której marzenia wróciły. Mój tato tez odchodził w ogromnym bólu i
                                                    cierpieniu. Widziałam bardzo wiele cierpienia w swoim zyciu, towarzyszyłam w tym
                                                    cierpieniu innym...może dlatego... może... nie wiem rozumiem że ktos już chce
                                                    odejść... tak było z moim ojcem, tak było z moja córcią, z kilkoma innymi
                                                    osobami. Ja bym chciała żeby oni byli ze mna, obok... ale nie wolno mi było ich
                                                    zatrzymywac i nie wolno mi teraz ich na siłę przywoływać...To przeciez Oni
                                                    cierpieli... ja tylko towarzyszyłam...Niech bedą tam szczęśliwi, niech beda
                                                    spokojni, niech odpoczną po tej drodze cięzkiej... niech w spokoju, ciszy
                                                    odpoczną...Mi nie wolno im przeszkadzać.
                                                    Staram się patrzec na ich odejście w ten sposób, jkaby z ich punktu widzenia.
                                                    Swoje pragnienia staram się ustawiać zawsze na dalszym planie. Najpierw ich
                                                    pragnienia...
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 27.01.10, 23:42
                                                    Kochana coreczko
                                                    Tak mi po glowie chodzi, ale i tak wiem ze to nie ma najmniejszych szans na
                                                    realizacje...ale tak mi chodzi takie marzenie(nie mialam marzen)...
                                                    Jakby to bylo pieknie miec swoja kwiaciarenke nieduża, ale nie całkiem malutką:)
                                                    Nazwałabym ją "kwiaciarnia poetycka - dla Agaty". W tej kwiaciarni kwiaty by
                                                    były w wazonach szklanych, nie w plastikach, a przy kazdym wazonie bylby
                                                    napisany wiersz. Dla róz o rozach, dla storczyków o nich, itd. Wierszy trochę
                                                    juz mam o kwiatch, ale tylko to mam...Kazdy klient jesliby chcial dostawalby z
                                                    zestawu wczesniej przygotowanego bilecik dla obdarowywanej osoby z wierszem. Z
                                                    boku stałby mały okragły stoliczek i dwa krzesełka zeby kawy mozna sie bylo
                                                    napic z zaprzyjazninym klientem. A latem na dworze bylaby duza ekspozycja
                                                    kwiatow doniczkowych i roznych innych co lubia slonce. Wiem nawet jakie kwiaty
                                                    postawilabym na wystawie na otwarcie. Zrobilabym trzy bukiety z takich samych
                                                    kwiatow, z czerwonych ogromnych anturium. Pierwszy bukiet bylby z 5 kwiatów, z
                                                    galazkami jagodzin bez lisci, drugi wyzszy z 12 kwiatow, a trzeci jeszcze wyzszy
                                                    z 20 albo i wiecej kwiatow. Ten ostatni bylby bardzo duzy, tak w cenie około 150
                                                    zl...A na scianie bylby wiersz:...
                                                    "Ta kwiaciarnia jest dla mojej córki,
                                                    ta kwiaciarnia poetycka dla Agaty...
                                                    Tam daleko gdzie dziś moja jest Agatka
                                                    może rosną jakieś inne kwiaty.
                                                    Lecz w kwiaciarni naszej "dla Agaty"
                                                    każdy kwiat ma w sobie dużo więcej,
                                                    każdy kwiat ma w sobie miłość,
                                                    pamięć i Agaty mojej wielkie serce."
                                                    Tak sobie córeczko marzę tylko na głos...
                                                    mama
                                                  • grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 00:53
                                                    Wiem Halinko, że to pisałaś do Agatki, ale chciałabym coś Ci
                                                    powiedzieć. To piękne marzenie, cudny pomysł z kwaiaciarenką. Kwiaty
                                                    i wiersze, klimat, dusza i ciepełko Twoje. I oczywiście pyszna
                                                    kawusia. Ja to widzę Halinko..życzę Ci aby spełniło się to marzenie,
                                                    z całego serca Ci życzę.
                                                    Grażyna,mama Patryi
                                                  • jower Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 09:15
                                                    Halinko - cudowne marzenie, cudowny pomysł! Jak mogę Ci pomoc w realizacji? Czy jest jakiś sposób? Takie marzenie musi , po prostu musi się spełnić!
                                                    Jeśli mogę zrobić cokolwiek, by jakoś przybliżyć jego spełnienie - napisz, zrobię co w mojej mocy.
                                                    Dziękuję za ten wpis - mimo tego co za oknem( brrr, śnieżyca) w sercu zrobiło się jaśniej, cieplej, kolorowo i pachnąco od kwiatów.
                                                    W każdym razie na otwarcie twojej kwiaciarni zrobię bez wahania te 500 km które nas dzielą!
                                                    Jola
                                                    Ależ Agata pęka z dumy!I na pewno zrobi co może by Ci pomoc.
                                                  • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 10:33
                                                    Halinko,pomysł piękny.Ja Ci mogę tylko tyle podpowiedziec,że jeśli
                                                    jesteś osobą bezrobotną,to możesz się w Urzędzie Pracy starac o
                                                    dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej.Wbrew temu co się
                                                    mówi,jest to bardzo proste i w tych urzędach krok po kroku mówią,co
                                                    trzeba zrobic.Dobrze się starac o takie pieniądze na początku
                                                    roku,bo pod koniec roku to już zazwyczaj ich nie ma.
                                                    Tylko przemyślec trzeba wszysko bardzo,bardzo dokładnie.Otworzyc
                                                    jest łatwo,utrzymac niestety trudniej,a kwiaciarnia jest bardzo
                                                    pracochłonna.Zresztą już pisałyśmy sobie o tym.
                                                    Ale jeśli czujesz się na siłach i naprawdę chcesz,to spróbuj.Trzymam
                                                    kciuki i wierzę,że Tobie może się udac:)
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 13:49
                                                    Właśnie o to chodzi, ze nie za bardzo się czuje na siłach. Chociaz
                                                    zaraz jakbym glos Agaci slyszala:"co Ty mamo gadasz za pierdoły:)"
                                                    Dlatego to jest na razie marzenie. Patrze na to jak najbardziej
                                                    realnie. Uwazam,ze pomysl jest dobry. W takiej formie kwiaciarni w
                                                    moim miescie nie ma. Wiem, ze mialabym kibica i doradce bardzo
                                                    powaznego w posatci profesora co mnie uczyl. Jednak wiem tez,ze malo
                                                    jeszcze umiem. Postanowilam, ze jesli zdam prawko za pierwszym
                                                    podejsciem (6lutego) oznacza to, ze mam skldac wniosek o dotacje ,
                                                    szukac lokalu i sie nie bać. A jesli prawka nie uda sie zdac od
                                                    razu, to musze koniecznie zaczac pracowac u kogos w kwiaciarni aby
                                                    nabrac praktyki i wtedy jesli zdrowie pozwoli za jakis czas otworzyc
                                                    swoja poetycka kwiaciarnie. Taki mam plan, o ktorym na razie tylko
                                                    Wy wiecie:) Poza tym mi sie prawie nigdy marzenia nie spelnialy.
                                                    Tylko mam takie przeczucie, ze teraz moze Agatka bedzie chciala:) bo
                                                    ten egzamin to byla taka niezwykla sprawa(pomoc Agatki), ze moze i
                                                    teraz...Ja bym całe nasze forum na otwarcie tej kwiaciarni
                                                    zaprosila, jakby sie udalo kiedys... Spalybyscie w ogodzie u mnie w
                                                    namiotach:):):)Takie mam marzenie...Wczoraj zaczęłam dzwonic po
                                                    kwiaciarniach, zrobilam sobie listę wszystkich dosłownie w miescie.
                                                    Do niektorych pójde osobiscie w poszukiwaniu pracy. Poza tym mam
                                                    zamiar dzis po południu ten wniosek na dotacje sciągnąc sobie przez
                                                    internet i tak profilaktycznie sie z nim zapoznac...profilaktycznie
                                                    podkreslam:) A tak wogole to ja juz widzę jaka lada i doniczki, jak
                                                    ustawione wszystko w tej kwiaciarni, na czym kwiaty w wazonach
                                                    stoją, itd. Moglabym to w tej chwili narysowac nawet:)
                                                    I dziekuje Wam ze tak entuzjastycznie podeszlycie do tego mojego
                                                    listu. Podobno jak sie gada i gada o swoich marzeniach to moga sie
                                                    spelnic:) Pozdrawiam
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 13:42
                                                    Myślę że to wspaniały pomysł. Myślę sobie że do tego pomysłu
                                                    błyszczą Ci oczy. Podpisuję się pod radą Tilii, jeśli jesteś osobą
                                                    bezrobotna i chcesz uruchomic własną działalność można otrzymać
                                                    dotacje i czasem nawet bezzwrotna pomoc finansową.
                                                    Moja Mama w życiu robiła wiele rzeczy ale między innymi prowadziła
                                                    własną kwiaciarnię (z zawodu była polonistką, ale po kursie który
                                                    wtedy nazywał się bukieciarskim zdobyła umiejetności układania
                                                    kompozycji kwiatowych) Zawsze kochała kwiaty, miała do nich dobrą
                                                    rękę czyli jak mówią Anglicy "zielone paluszki), wszystko pod Jej
                                                    ręką rosła i kwitło. Twój pomysł przypomniał mi atmosferę tamtej
                                                    kwiaciarenki (nie tak poetyckiej) ale pachnącej różnymi kwiatami
                                                    i "zieleninami" bo przecież liście też mają zapach. Realizuj swoje
                                                    marzenie Halinko, "pod patronatem" Twojej córeczki napewno się uda.
                                                  • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:19
                                                    Te dotacje,o których piszę są bezzwrotne.Trzeba oczywiście spełnic
                                                    pewne warunki-na przykład to,że firmę trzeba prowadzic przez pełny
                                                    rok a pieniądze wydac na określone rzeczy(na wyposażenie i towar
                                                    tak,ale na zus czy inne opłaty nie).No w każdym razie jak sie nie ma
                                                    pieniędzy na start to taka dotacja jest jedynym sensownym wyjściem.
                                                  • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:26
                                                    Taką kwiaciarnię dobrze jest połączyc z upominkami drobnymi,takimi
                                                    naprawdę ładnymi.U nas jest taka kwiaciarnia i widzę że często jak
                                                    ktoś kupuje kwiaty to dokupuje świecę albo jakąś figurkę.Ta pani nie
                                                    ma wielkiego wyboru ciętych kwiatów-ale dzięki temu pewnie nie ma
                                                    dużo strat.Za to ma ogromny wybór roślin doniczkowych,często takich
                                                    niespotykanych zupełnie i własnie mnóstwo różnych figurek,takie
                                                    misie stylizowane na stare,aniołki,pojniki dla ptaków do ogrodu i na
                                                    tym chyba zarabia najlepiej.No i pocztę kwiatową ma.Jak zrobisz
                                                    Halinko prawko to też byś mogła miec:)
                                                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:35
                                                    Co do tych dotacji to ja wszystko wiem juz od dawna:)co i jak. Wiem
                                                    co i jak z lokalem, co trzeba brac pod uwage przy wyborze lokalu. Co
                                                    powinno byc w kwiaciarni, jak ja prowadzic, czytam i czytam
                                                    wypowiedzi tych co zaczynali z bezrobocia, a i tych co od lat maja
                                                    kwiaciarnie, ale tez na kursie mielismy otwieranie kwiaciarni i
                                                    mysle ze gdybym sie zdecydowala to ulubiony wykladowca nie odmowil
                                                    by mi pomocy i wiele poradzil. Ale, jak pisalam punkt pierwszy prawo
                                                    jazdy, punkt drugi pozbyc sie strachu, punkt trzeci zeby te dotacje
                                                    dali, nastepne tysiac punktow jest mniej istotne:) Przepraszam Was,
                                                    ze tak tu z takimi marzeniami, ale na forum naszym czuje sie jak u
                                                    siebie. Na tych branzowych co dzien tez czytam ale o swoich
                                                    marzeniach nie pisze tam.
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:41
                                                    Bardzo dobrze,że się marzeniami dzielisz:)No i proszę,jaka już
                                                    jesteś przygotowana:)Strachu się nie pozbędziesz tak
                                                    całkowicie,zawsze towarzyszy takim ważnym decyzjom.Ale moja
                                                    psycholog mówi:"bój się i rób swoje":)
                                                  • mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 17:32
                                                    I jeszcze przez 2 lata będziesz płacić niewielki ZUS.Jakieś 360 zł.
                                                  • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla 29.01.10, 06:55
                                                    Jesteś niesamowita Halinko, zazdroszczę Ci (chociaz to nieładnie
                                                    wiadomo), ze masz siłę aby marzyć. Bardzo dobry pomysł, żeby
                                                    popracowac u kogos kto juz ma kwiaciarnie i nabrać praktyki. Ja
                                                    pracowałam troche w ksiegowości to jakbyć potrzebowała jakiejś
                                                    pomocy to pisz. I kciuki trzymac będę za Twoje prawko.
                                                  • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla 29.01.10, 07:24
                                                    Halinko może do tej pory twe marzenia nie spełniały się, ale teraz pod
                                                    patronatem Agatki musi się udać, wierzę w to z całego serca. Marta
                                                  • dorrita79 no no no:-))))) 29.01.10, 07:34
                                                    To mi się Halinko podoba! Tak trzymaj i nie popuszczaj ani ani!!'Ja myślę, że z
                                                    tego forum znamy się już na tyle (co po niektórzy), że śmiało możemy pisać i o
                                                    naszym życiu, naszych marzeniach. Takie rzeczy dają też nadzieję innym, że jest
                                                    szansa by wrócić do normalności(ja przynajmniej tak czasami robię. Pisze co u
                                                    mnie itd). W końcu przychodzi taki czas, że nie tylko żałobą człowiek żyje. Mylę
                                                    się?

                                                    Co do prawa jazdy; oczywiście życzę Ci zdania za pierwszym razem! Ale nie
                                                    nastawiaj się zbytnio, bo rzadko kto zdaje za pierwszym. Ja oblałam 3 razy w
                                                    zeszłym roku:-(( mimo, że bardzo prosiłam w modlitwie o pomoc w zdaniu (jak
                                                    dawno nie) i tak bardzo mi zależało na zdaniu.....zwłaszcza, że w ostatni egzam
                                                    i jazdy przed nim zainwestował nawet mój przyjaciel...a tu dupa. Bolało!!!:-((
                                                    ryczałam przy dwóch ostatnich (obciach co? ale emocje były silniejsze ode mnie i
                                                    nic nie mogłam poradzić- tak silne czułam rozgoryczenie i frustracje)
                                                    Mam nadzieję, że w tym roku mi się uda zdać jeszcze przed wyjazdem do Anglii
                                                    (jak los pozwoli).

                                                    ja nadal szukam pracy, ale wciąż bezskutecznie:-(

                                                    ściskam Cię mocno i całuję
                                                    Dora
                                                  • halas1961 Re: no no no:-))))) 29.01.10, 10:34
                                                    DZwoni przed chwilą komóra i facet co ma kwiaciarnie przeczytal
                                                    moje ogłoszenie co na poczatku stycznia na infoludku(nasz miejscowy
                                                    portal informacyjny) zamiesciłam. O 16 jestem umówiona na rozmowe w
                                                    sprawie pracy. I sie znow ciesze, nawet jesli sie okaze ze nic z
                                                    tego, ze ja mu sie nie podobam, on mi... to to jest wlasnie to
                                                    poczucie ciągłej opieki mojej Agatki. A od wczoraj caly czas
                                                    myslalam o tym:) i dwie godziny z kolezanka przez telefon gadalysmy.
                                                    To ta moja kolezanka co rysunki do tomiku wierszy robila, tez
                                                    artystka:):):)Juz sciany malowalysmy w tej kwiaciarni (przez telefon
                                                    oczywiscie). Nie mam zbytnich nadziei,ze mnie zatrudni ale wazne ze
                                                    sie cos dziac zaczyna. Koncze, do wieczora
                                                    Halina
                                                  • halas1961 Moja córcia Agtaka odeszła-przegralismy z rakiem 29.01.10, 19:38
                                                    Kochani
                                                    Wizyta w kwiaciarni chyba nic nie dała, tzn. chyba tam nie podejme pracy.
                                                    Kwiaciarnia jako taka mi sie podoba, duza wygodna lada do robienia bukietu, w
                                                    centrum miasta, duzy wybor kwiatow. Ale wlasciciel wydaje sie jednak chyba
                                                    nieodpowiedzialny. Umowil sie ze mna i sie nie zjawil, kazal pracownicy aby mi
                                                    pozwolila zrobic bukiet jaki sama chcę. Balam sie tego jak choroba, bo myslalam
                                                    ze kaza robic cos konkretnego, a tu co chce i z czego chce. Zrobialm chyba ladny
                                                    bogaty bukiet. Dałam trzy gerbery pomarńczowe(taki zgaszony kolor), pogrupowane
                                                    byly dwie razem, trzecia po drugiej stronie bukietu, 4 róze takie o ton
                                                    jaśniejsze od gerber z bardzo ciemno pomarańczowymi paskami na koncach płatków,
                                                    3 chryzantemy gałazkowe malutkie santini zielone, chyba 5 gożdzików kremowych,
                                                    kilka gałązek ruskusa, owinełam to dwoma płatami brązowej kory. Bukiet był taki
                                                    wesoły dośc ale spokojny, stonowany. Podobal mi sie. Gdyby nie stres zrobilabym
                                                    lepiej.Tą korą w inny sposób bym dól bukietu owinęła, bo kwiaty w porzadku były.
                                                    Ta pani przemila byla. Wlasciciel powiedzial przez telefon ile na godzine
                                                    (bardzo malutko) ale nie oczekiwalam wiecej, bo nie mam doswiadczenia niby. Choc
                                                    niektorzy placa od razu wiecej. I kazal przez telefon w poniedzialek przychodzic
                                                    do roboty. Przekazywał te instrukcje tej Pani. Ale wracajac do domu zadzwonilam
                                                    jeszcze do niego bo chcialabym szczegoly ustalic, nic nie wiem przeciez. Jak
                                                    zadzwonilam mowi ze kilka osob do niego dzwonilo i sie musi zastanowic. Jesli
                                                    bedzie chcial mnie zatrudnic to jutro na 13 mam pojechac z nim porozmawiac. Ale
                                                    mysle, ze to nic nie bedzie z tego, juz mi sie nie podoba, ze nieslowny.
                                                    Rozumiem ze ma trzy kwiaciarnie i jest bardzo zajety, ale powinien choc
                                                    pracownicę powiadomic, ze nie bedzie go lub przeprosic. No dla mnie to
                                                    podejrzanie juz o nim swiadczy. Jednak bardzo dobrze, ze tam poszlam bo ten
                                                    bukiet zrobilam i wiem po raz kolejny, ze umiem skretoległe bukiety robic:):):)
                                                    Jutro planuje jechac do takiego Pana co ma kwiaciarnie blisko mojego miejsca
                                                    zamieszkania. Musze mimo wszystko zanim cos swojego otworzę wiecej się nauczyc.
                                                    Agatka moja jest moim ukochanym duszkiem co nie opuszcza i prowadzi. Caly czas
                                                    dzis od rana mam taka mysl:tylko wyslij tego totolota. Bo ja gram:) Te marzenia
                                                    nawet jesli sie nie spelnia to miło je miec. Pozdrawiam cieplutko
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • halas1961 Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 29.01.10, 21:32
                                                    A tak wogóle to dziękuję, dziekuje, dziękuję Wam w wiarę w spełnienie moich
                                                    marzen. Chyba większą niz mam ja sama:):):) A co do prawka, to mimo ze słabo
                                                    umie naprawdę mam za pierwszym razem zamiar zdać, czym wzbudzam wokół powszechną
                                                    wesołość:)
                                                    Halina- mama Agatki
                                                  • olaopolanka Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 29.01.10, 22:57
                                                    Halinko jestes CUDOWNA. Ja rowniez wierze w Ciebie...
                                                  • halas1961 Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 30.01.10, 16:03
                                                    Olu, dziekuje. Jak zwykle przesada z cudownoscia niezmierzona:)
                                                    Nici z tej pracy, ale nie martwi mnie to. Sama sie wycofałam po przedyskutowaniu
                                                    z męzem odległosci, kasy, godzin pracy i podejrzanej nieslownosci (juz na
                                                    wstepie) wlasciciela. Mam juz nowy pomysl, jak swoje pasje zwiazane z florystka
                                                    kontynuowac(jesli do kogos do pracy nie pojde) zanim moze kiedys ta moja
                                                    kwiaciarnia powstanie:) A na dworze za oknem tak pada snieg, zaspy ogromne,
                                                    wiatr straszny wieje. Co odsniezymy, spowrotem zasypane. Ma to swój urok, ale
                                                    jest bardzo uciazliwe. U nas w Szczecinie takie zimy nie bywaja. Baterie
                                                    ładuje:) bede robic zdjęcia tej zimy stulecia:)A na cmentarzu pewnie cale
                                                    nagrobki zasypane. Jak tam jutro dojsc, sama nie wiem. I tylko kot obok siedzi
                                                    jak zwykle w naszym domu, gdzie koty sa od zawsze. Siedzi i wodzi oczami po
                                                    ekranie komputera. I na okno wskakuje co chwila bo sikorki do słoniki
                                                    przylatuja, a kot chetnie by zjadł chyba ptaszka:)Oczy ma takie wielkie na ich
                                                    widok i wzrok dziki:)Juz sie z instruktorem umówiłam na poniedzialek na jazdy,
                                                    aż sama sie dziwie, ze sie chłop nie boi w taka pogode ze mna jechac:) To tak
                                                    chyba do mojej Agatki ten list , choc Ona i tak wie co sie dzieje. No i Agaciu w
                                                    lumpexie po raz pierwszy bluzke i spodnice extra kupilam (gdy nigdy nic nie
                                                    widze fajnego). Oj, Ty mialas oko na extra rzeczy od razu gdy próg sklepu
                                                    przekroczylas. My z Agacią jak szłysmy do ciuchbudy, a Ona byla juz po operacji,
                                                    to mialysmy taktyke taką:) ja mialam koszyk w rece, a poniewaz mam duze gabaryty
                                                    to stawalam tak przy wieszakach, ze Agatce zadna baba nie przeszkadzala
                                                    przegladac ciuchow na wieszkach. W tej Agatki ulubionej ciuchbudzie wieszaki
                                                    byly wysko, wiec ja je przesuwalam bo Agatka nie mogla rak do gory za dlugo
                                                    trzymac, bo ją bolało cięcie po operacji. Nieraz ludzie sie krzywo patrzyli, ale
                                                    mimo ze jestem bardzo ustepliwa i grzeczna w tym wypadku nie ustapilam miejsca
                                                    dopóki Agacia nie przejrzala wszytkiego. Do tych wypraw kiedy ja nie moglam,
                                                    byla tez wciagnieta babcia (moja mama). Zawsze cos fajnego Agacia kupila,
                                                    wiekszosc rzeczy szla na Allegro do odsprzedazy za raz jeszcze taka kase, ale
                                                    czesc rzeczy byla dla nas. Najfajniejsze ciuchy jakie kiedykolwiek mialam ,to te
                                                    co mi Agacia kupila. Mówila: mamo, tata nam kase przsłał jedziemy na shopping:)
                                                    Oczy jej sie smialy i jechalysmy po tych jej firmowych sklepach. Nieraz mnie to
                                                    umęczyło nieznosnie, ale tak mnie cieszylo jak Ona byla wesola bo cos nowego
                                                    sobie kupila. Najbardziej to ja cieszyly perfumy i kosmetyki. Jak sie udalo
                                                    kupic przez ebay za pol ceny z Honkongu. Stamtad przysyłali takie
                                                    charakterystyczne paczuszki, zawsze przewiązane fioletową wstążeczką. Patrze w
                                                    tej chwili na półke: stoja świnki z marcepanu co maz Agatce z Norwegii przywiozl
                                                    (tam ludzie daja je sobie w prezencie jako slodycze na Boze Narodzenie).
                                                    Największa jest przewiązana przez Agatkę taką wstążeczką. Bo moja Agatka , co
                                                    jest bardzo zabawne ogromnie lubiła swinki, sa maskotki, jest gabka myjka,
                                                    swinka przy kluczach na ktora wciaz kot skacze. Jak byl w niedzile program dla
                                                    rolnikow Agatka zawsze ogladala gdy o swiniach bylo i ją to bawilo, wołała mamo,
                                                    mamo zobacz a ta w łaty , albo cos innego. Mnie to tak rozśmieszalo zawsze. Tak
                                                    dzis wspominam sobie z Wami moją Agatkę:)
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • tilia7 Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 30.01.10, 18:32
                                                    A ja czytam i kibicuję.Tylko pisać nie mam coś siły:(Pusta głowa,ale może to lepiej.
                                                    Pozdrowienia ciepłe
                                                  • olaopolanka Re: do Halinki 30.01.10, 21:59
                                                    A ja czytam Cie Halinko i taki spokoj ogarnia mnie, taka blogosc...
                                                    Oczami wyobrazni widze Ciebie, Agatki pokoj,Jej swinki i tego Waszego dzikiego:}
                                                    kota z wielkimi oczami, Twoje kwiaty i przyszle bukiety i jakos mi tak cieplo
                                                    sie robi...
                                                  • halas1961 moja córcia Agata odeszła-przegralismy z rakiem 05.02.10, 19:44
                                                    Cóż życzyć na imieniny
                                                    komuś kto wszystko już ma,
                                                    cóż życzyć mam Ci córeczko
                                                    czy pogodnego dnia
                                                    Czy życzyć mam Ci uśmiechu,
                                                    czy życzyć mam Ci spokoju,
                                                    czy radości niebieskich,
                                                    czy odpocznienia po znoju
                                                    Cóż mam Ci życzyć córeczko
                                                    naprawdę nie wiem sama
                                                    i myślę, myślę od rana
                                                    jak zwykle, jak każda mama
                                                    Na pewno tam się uśmiechasz,
                                                    na pewno masz same radości,
                                                    piękne rzeczy oglądasz,
                                                    pełno masz wokół miłości.
                                                    Cóż życzyć mam Ci córeczko,
                                                    pytanie to wciąż mam w głowie
                                                    i jak zawsze myśl pierwsza
                                                    jest wciąż o Tobie, o Tobie.

                                                    Cóż mogę dać Ci teraz
                                                    oprócz miłości, pamięci,
                                                    cóż mogę oprócz modlitwy
                                                    prócz wspomnień, światła i kwiatów
                                                    Cóż mogę..........................
                                                    mogę jedynie powiedzieć całemu światu, jak bardzo wciąż Cię kocham,
                                                    jak tęsknię wciąż i płaczę
                                                    I czasem juz pragnę odejść
                                                    bo wtedy Ciebie zobaczę,
                                                    Twój uśmiech wesoły, Ciebie...
                                                    zobaczę że jesteś zdrowa,
                                                    że biegasz, tańczysz i marzysz,
                                                    nie musisz przed światem się chować,
                                                    nie musisz ukrywać choroby
                                                    i bólu i cierpienia.
                                                    Że wreszcie jesteś szczęśliwa,
                                                    że wreszcie Bóg to pozmieniał...

                                                    Bądź jutro przy mnie córeczko
                                                    mama
                                                  • bie-tka Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 05.02.10, 22:06
                                                    Witaj Halinko.
                                                    Dziękuję za słowa otuchy i wszystkie wpisy, światełka, za pamięć po prostu. To
                                                    bardzo ważne jak inni ludzie są z nami w naszej niekończącej się żałobie. Dziś o
                                                    18.00 była Msza za Adasia w rocznicę, strasznie płakałam bo jak tu nie płakać.
                                                    Przestałam dopiero jak ksiądz zaczął wspominać Św. Agatę. Od razu pomyślałam że
                                                    to nie może być tylko zbieg okoliczności...Trudno mi dziś sklejać słowa, ale
                                                    wiem ze wiesz co mam na myśli. Agata znaczy dobra, to najbardziej zapamiętałam.
                                                    Modliłam się za Adasia ale i za Twoją córeczkę. Muszę przyznać że doznałam dziś
                                                    pokrzepienia, pewnie na chwilę, ale dobre i to. Było dużo ludzi, koledzy Adasia
                                                    męża i moi bliższa i dalsza rodzina w ogóle jakoś tak wzniośle było. W dodatku
                                                    zadzwonił mój brat i powiedział mi ze przyśnił mu się którejś nocy wiersz,
                                                    obudził się wstał i spisał go na kartkę, właściwie to dwa krótkie wiersze. To
                                                    dziwne bo mój brat nigdy nie miał zapędów poetyckich. Więc choć Wojtka (brata)
                                                    nie ma ze mną blisko, to cieszę się ze akurat przed Mszą zadzwonił i powiedział
                                                    mi o tym. Wiem że choć mieszka daleko to myślami jest zawsze ze mną i Adasiem.
                                                    Choć bardzo smutny ten dzień rocznicowy, to czuję że "ktoś" uszczknął mi dzisiaj
                                                    mojego cierpienia...dziwne ale prawdziwe.

                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie Halineczko.
                                                    Agatce zapalam jaśniutkie i cieplutkie światełko pamięci (*).
                                                    Dziękuję Ela.
                                                  • halas1961 Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 06.02.10, 21:13
                                                    Dziekuję Ci Elu za ten list. Dla mnie tez jest on pokrzepieniem, bo tak jak
                                                    piszesz, nawet to wspomnienie ksiedza o sw. Agacie to jakby znak, ze nasze
                                                    dzieci sa razem, ze sie tam znają,ze o nas sie troszczą, tak jak my o nie gdy
                                                    byly z nami. Dzis mialam egzamin (pierwszy) na prawko. Nie zdałam, ale czułam
                                                    obecność Agatki, egzaminator byl tak bardzo przychylny:) ale szans mu nie dałam
                                                    aby mi zaliczył:) Niestety nerwy mnie zżarły. Za półtora tygodnia drugi raz. I
                                                    mam nadzieję ze jak zwykle trafie na dobrego człowieka i może pojdzie juz lepiej.
                                                    A z tym uszczykiwaniem cierpienia, masz rację czasem tak się czuje jakby ktos na
                                                    chwilę od nas trochę wziął tego bólu, albo jakby pomógł nieść to co zbyt
                                                    cięzkie. Dobrze ze czasem choc na chwilę tacy ludzie, zdarzenia, sytuacje są.
                                                    Raz jeszcze dziekuję Ci za modlitwe. Ja tez pamietam, starm sie zawsze pamietac
                                                    o Adasiu, o wszystkich osobach ktore opłakujemy z tego forum.
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • bie-tka Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 07.02.10, 00:10
                                                    Tak myślałam że trzeba za Ciebie dziś kciuki trzymać i chociaż nie miałam cały czas pięści zaciśniętych to myślałam o Tobie,nie pomogło w egzaminie, ale teraz to tak bywa często że za pierwszym razem mało kto zdaje.Ja zdawałam w 1995r. i choć nie wierzyłam w siebie wcale bo byłam wtedy straszną kura domową siedziałam w domu z dziećmi gotowałam obiadki i ciągle sprzątałam, to o dziwo udało mi się za pierwszym razem w co mój mąż nijak nie mógł uwierzyć.Ja zresztą też. Do dnia dzisiejszego nie mam pojęcia jak zaparkowałam tyłem w kopertę (równolegle) bo tego manewru nie stosuje na co dzień przez wszystkie lata prowadzenia auta.Zdasz następnym razem , tak jakoś czuję. Pozostając przy temacie prawa jazdy a własciwie egzaminu to powiem Ci że moja młodsza kolezanka z Avonu, bardzo bystra skądinąd dziewczyna zdawała 7 razy. Jest dziewczyna bardzo zadbaną ładna zgrabną,zawsze umalowana, elegancko ubrana kazdy szczegół dopieszczony. Po pierwszych 3 niepowodzeniach szwagier kazał jej zmienić taktykę bo doszedł do wniosku że może trafia na egzaminatorów co nie lubią ładnych tlenionych blondynek w szpilkach i z makijażem. Wiec na kolejny egzamin poszła w dresach adidasach ze związanymi włosami i bez makijażu. Raz nie pomogło drugi raz tez wiec wróciła Kasia do poprzedniego image. Niestety 6-ste podejście tez nie przyniosło pożądanego skutku- nie zdała. Za siódmym razem nikomu nie mówiła o egzaminie, nikt kciuków nie trzymał zdrowasiek nie odmawiał- zdała. Widać siódemka to dla niej doskonała liczba hehehe. A zmieniając temat na nasz forumowy muszę przyznać że wczoraj naprawdę jakby mi ktoś bólu uszczknął, ale to tak na chwilę niestety bo dziś powiedzmy że wszystko wróciło do normy, boli mocniej, wiem już że tak po prostu będzie. Jakoś przypadkiem weszłam wczoraj na stronkę z poezją J. Twardowskiego, wklejam Ci wiersz możliwe że znasz,mnie bardzo wczoraj ujął. Pozdrawiam Cie serdecznie, dziękuje za pamięć. Ja tez pamiętam. Ela.



                                                    Aby się stało

                                                    Gwiazdy by ciemniej było
                                                    smutek by stale dreptał
                                                    oczy po prostu by kochać
                                                    choć z zamkniętymi oczami

                                                    wiara by czasem nie wierzyć
                                                    rozpacz by więcej wiedzieć
                                                    i jeszcze ból by nie myśleć
                                                    tylko z innymi przetrwać

                                                    koniec by nigdy nie kończyć
                                                    czas by utracić bliskich
                                                    łzy by chodziły parami
                                                    śmierć aby wszystko się stało
                                                    pomiędzy światem a nami
                                                  • agalt Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 07.02.10, 09:43
                                                    Witaj Hałas,
                                                    ja myślę, że jeśli nie zdałaś choć czułaś obecność Agatki, to tak
                                                    jest lepiej. Ona wie więcej i prawdopodobnie uważa, że nie jesteś
                                                    gotowa. I skoro zjadły Cie nerwy, to chyba tak jest. Pojeździsz
                                                    jeszcze trochę z instuktorem, nabierzesz pewności, poczujesz, że juz
                                                    czujesz się swobodniej za kierownicą. I zdasz:)
                                                    Pozdrawiam
                                                    I trzymam kciuki za następny raz
                                                  • maretta111 Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 08.02.10, 11:00
                                                    Halinko ja jak zwykle, chyba nie masz co do tego wątpliwości jestem zawsze
                                                    całym serduchem z Tobą.
    • zaazul Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.02.10, 18:44

      Kochana Halinko. Dzięki Twoim zwierzeniom wiele osób modli się za
      Agatkę. Nie wiem jak ludzie mogą być tak okrutni jak w Twojej
      pracy. Czy Ci ludzie widzą pieniądze a nie ludzkie cierpienie? To
      nie tylko brak empatii, ale zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Może
      trzeba im współczuć, bo taki brak serca to kalectwo.Ale Ty jesteś
      ponadto. Ty zrobilaś tak jak trzeba, a kto tego nie rozumiał i
      przysparzał Ci stresu nie zasługuje na miano człowieka. Nie myśl o
      tym. Wspominaj dobre chwile, które dałaś Agatce w całym Jej życiu.
      Na pewno wiele razy sprawilaś, że była szczęśliwa.Ja płaczę gdy
      czytam Twoje zwierzenia. I jestem z Tobą całym sercem. zaazul z
      Poznania
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do zaazul 08.02.10, 19:51
        Kochana Zaazul:)
        moich byłych pracodawców nie ma co wspominac. Tak właśnie im wspólczuję i jak
        piszesz, mysle ze mimo zdrowia fizycznego sa bardzo chorymi, biednymi ludzmi.
        Mimo bogactwa i dużych pieniedzy to biedni ludzie.
        Ostatni raz tam bylam po swiadectwo pracy 30 wrzesnia 2008 roku. Od tej pory nie
        mam normalnej pracy. I choc nie sprzyja to powrotowi do jako takiej równowagi
        psychicznej, to jak tak pomysle wstecz to najważniejsze, ze przeze mnie chyba
        nikt nigdy nie płakał. W kazdym razie nie skrzywdziłam nikogo w taki sposób aby
        musiał przeze mnie płakać. Dziekuję Ci bardzo i wszystkim ktorzy modla sie za
        moja Agatkę.
        A do Poznania w ostatnia sobote lutego się wybieramy z małym gronem wielbicieli
        roslin i florystyki na targi Gardenia, beda mistrzostwa Polski we Florystyce:)
        Pozdrawiam z całego serca
        Halina-mama Agatki
        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 24.02.10, 13:42
          Nieraz ma jakieś głupie lęki
          o to co jutro, co się wydarzy
          Nieraz mam jakieś głupie lęki
          i już niestety przestałam marzyć
          I wciąż poczucie, że czas marnuję
          że coś zostawię niedokończone
          a tak naprawdę gdzieś w głębi czuję
          że najważniejsze już zrobione
          Nieraz mam jakieś głupie lęki
          a przecież nic nie zmieni strach
          nic nie pomogą sny niespokojne
          błądzenie po minionych dniach.
          Halina-mama Agatki
    • mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 24.02.10, 18:06
      Przeczytałam wszystkie twoje wiersze poświęcone Agatce które są na stronie
      założonej przez Dorotkę. To są współczesne treny takie prawdziwe. Po prostu brak
      mi słów..........
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do Krysi 24.02.10, 19:50
        Droga Krysiu
        Wiersze ze strony Dorotki, to tylko część moich listów do nieba.
        Pozdrawiam Cię serdecznie
        Halina-mama Agatki
        • mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 24.02.10, 20:45
          To gdzie mogę je przeczytać. Proszę.
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 25.02.10, 18:29
            Krysiu podaj mi meila, to Ci wyslę. Tylko ze to troche moze potrwać. Musiałabym
            zrobic porzadek , bo mam groch z kapusta w swoim archiwum. Chyba ze wysle jak
            leci wsio:)A wtedy mozliwe ze sie cos tam powtarza.
            Halina-mama Agatki
            • mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 25.02.10, 19:05
              Halinko mój meil: mocnakrysia@gazeta.pl
    • mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla - do Halinki 26.02.10, 22:01
      Dziękuję za wiersze lecz mam prośbę do ciebie ,jeśli możesz wyślij mi je jeszcze
      raz na pocztę. Zaczęłam je czytać ,przed chwilą zawiesił mi się komputer ( STARY
      FIRMOWY LAPTOP) i jak go uruchomiłam to gdzieś zgubiłam twój list . Sama nie
      wiem co się stało. Jak wiesz ,jestem jeszcze słabą internautką i pewnie coś
      spaprałam . A z tych truskawkowych wierszy twoja córcia Agatka jawi mi się w
      wyobrażni jako wysoka szczupła blondynka z falującymi włosami i dość
      temperamentnym charakterem. I twój wielki ból , twoja droga krzyżowa. Straciłaś
      największy skarb swojego życia i jeszcze masz siłę pomagać innym. przepraszam za
      błędy i proszę o jeszcze raz. pozdrawiam Krysia
    • amfaber99 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.02.10, 10:43
      TWÓJ MĄŻ I SYN ŻYJĄ .ONI POTRZEBUJA TWOJEJ MIŁOŚCI I TROSKI - TU I
      TERAZ . POMYŚL RÓWNIEZ O SOBIE .O SWOICH MARZENIACH I POTRZEBACH.
      pozdrawiam serdecznie
      Anna Maria Faber
    • amfaber99 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.10, 12:12
      MASZ MĘŻA I SYNA ,KTÓRY ZYJĄ.ONI POTRZBUJA TWOJEJ MIŁOŚCI I TROSKI
      TU I TERAZ .POMYŚL O SOBIE OSWICH POTRZEBACH I MARZENIACH.ZOSTAW TO
      TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI,KTÓRY MYSLI TYLKO O SWOICH
      KORZYŚCIACH.
      • margolka-and-more Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.03.10, 23:59
        Ja mam męża, dzieci, oboje rodziców. Nie mam "tylko" mojej K., którą
        odprowadziłam za rękę do Nieba. Skąd Ją dostałam. I nie mam już marzeń,
        pragnień, i troszczę się o całą rodzinę, i nie tylko o rodzinę. Miłości
        mi wystarczy dla wszystkich.
        I tylko mi Jej brak. Tak strasznie brak. I próbuję jakoś to pojąć z tym
        "towarzystwem wzajemnej adoracji", jak to nazywasz... Bardzo mnie to
        towarzystwo cieszy. I nie tylko mnie zapewne.
        • annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.10, 21:59
          Ech Ci ludzie Halino Droga. Pocieszyciele bez konca nauczyciele
          zycia. Pamietam jak ktos mi kiedys powiedzial jak padla diagnoza u
          Ojca rak. Zyj dalej masz dla kogo. Pewno ze mam. Pewno ze zyje .
          Pewno ze mnie potrzebuja. I daje im wszystko co moge tylko jakos
          szybciej sie mecze jakos mi brak oddechu . Wiec poszlam do lekarza a
          on mi na to a jakby pani chciala zyc z polowa serca? Bo polowa mego
          seca umarla odeszla i w grobie lezy niedaleko przy SW Katarzynie. Bo
          kiedy ukochany ktos umiera wraz z nim odchodzi kawalek nas. A czasem
          sie zdarza ze calkiem spory. Ech Halino Droga...




          Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
          marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
          brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
          • agalt Do Annmarii 02.03.10, 22:04
            Czy masz na myśli Sw Katarzynę k/Kielc?
            Pozdrawiam
          • agalt Do Hałas 02.03.10, 22:12
            Droga Halinko,
            wybacz, że napisałam tylko do Annmarii w wątku poświęconym Twojej
            Córeczce.
            Przy okazji, wyrazy głębokiego szacunku i sympatii dla Ciebie:)
            Tak bardzo chciałabym Wam pomóc - Tobie, Marionetce, Adze, Mamuśce,
            Pallmal i wszystkim innym tak straszliwie doświadczonym przez życie
            Mamusiom. Wszystkim nam tu źle, ale Wasze cierpienie nie da sie z
            niczym porównać.
            Światełko dla Waszych Aniołków (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)
            Przytulam
            a/
            • halas1961 Re: Do agalt 03.03.10, 12:13
              Dziekuje Ci za mile, cieple słowa. Nic nie szkodzi, ze do Ani
              piszesz w watku o Agatce. Ania nie jest ze Sw Katarzyny, to nazwa
              ulicy.
              Pozdrawiam cieplo
              Halina-mama Agatki
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.03.10, 12:11
            Droga Anusiu
            Tak, masz racje kawałek serca juz po tamtej stronie. I to chyba jest
            normalne. Bo jakze inaczej by byc mogło...Moja córka mimo, ze
            inaczej ale czuwa wciąz nade mną, wciąz matki rozpłakanej pilnuje:)
            Pracę moze miec będę i na dodatek wśród znajomych ludzi:)
            Aniele Strózu kochany mój mnie nie opuszczaj, przy mnie stój:) Moj
            Anioł prez Agatke do galopu wzięty:)
            Halina-mama Agatki
    • bramasole2 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.03.10, 12:52
      Zapraszam na mojego bloga:
      niewidzialnyswiataniolow.blogspot.com/
      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 17:56
        Mam pracę!!!! Od 15 lub od 1 kwietnia zaczynam. Pewna sprawa. Zupelnie cos
        innego niz kiedykolwiek robilam. Mam tez rozne watpliwosci, ale ogólnie czuje,
        ze to bedzie calkowita zmiana, całkowita pod kazdym wzgledem. A na dodatek te
        prace pomogla mi znalezc nasza P.Doktor, co Agatką się opiekowała. Mysle tez, ze
        Agacia tez miala swoj udzial w tym. Tak przed chwila myslalam, ze troche daleko
        chodzic, ale Agatka mi podpowiedziala: "No nie narzekaj za wczasu mamo, przeciez
        zdasz to prawko i bedziesz jezdzic, nie szukaj przeszkod, dasz rade" . Moja
        córeczka, moja kochana córeczka wciąz czuwa przy mnie
        Halina-mama Agatki
        • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 18:18
          Halinko cieszę się razem z Tobą
          • mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 18:43
            Bardzo się cieszę Halinko.Na pewno będziesz bardzo dobrym pracownikiem.
        • agalt Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 18:44
          Super:) Serdecznie Ci gratuluję, Halinko:)
        • 999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 19:41
          Wierzyłam,że się uda,że Agatka Ci pomoże.Cieszę się razem z Tobą.
          • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 19:54
            To super Halinko.Serdeczne gratulacje:)
        • margolka-and-more Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 21:54
          Wszystko się uda:))) Gratulacje!!!! Dobrze, że Oni o nas Tam - dbają...
          Ja też w to wierzę mocno.
          • dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 23:46
            gratuluje!!:-)))

            ja niestety mogę o tym tylko pomarzyć. Chodzę na rozmowy i co rusz słyszę, że
            mam za wysokie kwalifikacje.
            A dzis dostałam ofertę pracy pt "sex raz na tydzień" - totalna załamka:-((( I
            jak tu nie tracić wiary w siebie??
            • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 00:02
              To nie Ty Halineczko jestes szczęściara, to pracodawca jest
              szczęściarz!!! Gratulacje! I mam taką niesmiałą propozycję, "odbij
              piłeczkę" do Dorrity i do mnie, z góry dziekuję, buziaczki Ela.
        • jower Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 08:16
          Halinko- gratuluję , cieszę się razem z tobą i tak jak bietka uważam, że to pracodawca ma szczęście, że na Ciebie trafił!
          Jola
          • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 09:28
            Dziekuje Wam bardzo za takie wspolne cieszenie sie z tej pracy.
            Choc Wy chyba bardziej rozradowani niz ja sama:) Nie ma co ukrywac
            praca dzieki mojej p. Doktor rodzinnej. Do tej firmy złożyłam
            podanie jakies poltora roku temu. Dzwonilam tez. Jakies dwa tygodnie
            temu jak bylam u lekarza po recepty zaczelam cos o rencie marudzic,
            ze ja sie juz nie nadaje do pracy, itd. P. Doktor jest po
            trzydziestce i niezwykle energiczna, powidziala "Ja tu zaraz dam
            Pani rente, Pani musi isc do ludzi, nie wolno Pani siedziec w domu,
            ja Pani pomoge" No i od slowa do slowa okazalo sie, ze moi przyszli
            szefowie to tez jej pacjenci i zadzwonila do nich, zeby mieli mnie
            na uwadze, bo ta praca potrzebna mi jak terapia. No i tak to wyszlo.
            Ale jest jeszcze jedna osoba z Panstwowego Urzedzu za tydzien ma dac
            odpowiedz. No i ja tak niby na rozdrozu co byloby lepsze. W urzedzie
            praca biurowa, tu lekka fizyczna. W Urzedzie calkiem obce
            srodowisko, praca od 8 do 15, wiec w domu po 17 dopiero. Tu praca
            wsrod znanych ludzi w wiekszosci, praca od 7 do 15. W domu o 15.30.
            No i ten Urzad wciaz niepewny, a tu juz na 100 procent sprawa pewna,
            wiec powiedzialam TAK. Tu szlam na rozmowe bez starchu, po raz
            pierwszy. Jedynym minusem sie wydaje to, ze musze okolo pol godziny
            isc z kapcia do tej firmy. Moja doktor mówi, ze to plus bo schudne,
            ale mnie kolana bardzo bola. No ale prawko wciaz nie zdane , wiec
            kiedys moze bede jezdzic. No wiec widzicie tak siedze i rozmyslam,
            zamiast sie cieszyc.aha, wszystkei sprawy socjalne jak w panstwowej
            firmie, duze bony na swieta, nadgodziny rzadko ale jesli sa to 100
            procent platne. Droga do firmy przez piekne okolice:)Aha i umowe od
            razu mam na dwa lata, bo finansowanie zusu chca zalatwic z urzedu
            pracy. Nie moga mnie w tym czasie w zadnym wypadku zwolnic. Ludzie
            sa porzadni i uczciwi, wiem to od kolezanek ktore tam pracuja.Jednak
            jestem maruda. Dorotko powtarzaj gdzie sie da ze szukasz pracy, tak
            chyba latwiej jak ktos pomoze.
            Napiszcie sami co o tym myslicie. No ale chyba innej decyzji podjac
            nie moglam, bo jesli bym odmowila, ze wzgledu na ten Urzad, a potem
            by sie okazalo ze z Urzedem nic nie wyszlo to bym na lodzie zostala.
            Pozdrawiam i raz jeszcze dziekuje
            Halina
            • hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 13:46
              Halinko, bardzo sie cieszę z tej Twojej pracy, z tego co piszesz to
              warunki sa niezłe, ja tez do swojej poprzedniej pracy chodziłam na
              piechote po pół godziny w każdą strone i bardzo miło to wspominam.
              Mozna sie troche rozruszać po kilku godzinach siedzenia i zaznajomić
              z pieskami wyprowadzanymi na spacery i kotami wylegującymi się w
              ogródkach. Teraz chodzę okropna ruchliwą ulica w centrum miasta wiec
              już mi sie tak bardzo to nie podoba. Jeśli jeszcze ludzie beda fajni
              to na prawdę praca moze byc dobrą terapia (takze twoja rodzinna
              wiedziała co robi). Mam nadzieje, ze i mnie sie uda zmienić ta moja
              okropna pracę na cos lepszego.
              • first.marionetka Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 14:10

                Halinko,
                Super, serdecznie Ci gratuluję. Pół godzinki pieszo to nie tak
                daleko.
                Ważne, że masz tam już znajomych, którzy dobrze mówią o firmie i
                pracodawcach.
                Na pewno będziesz zadowolona.
        • annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 14:44
          Gratulacje:)
          • halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 13.03.10, 14:05
            kreski układam w obraz
            kreski na białym papierze
            rysuję myśląc o Tobie
            rysuję i wciąż nie wierzę
            i wciąż jestem cały czas obok
            zdarzeń, spotkań, rodziny
            cały czas z boku jak w filmie
            mijają minuty, godziny
            kreski rysuje bezmyślnie
            linie jak serce, jak łzy
            kreski na białym papierze
            i nawet w tych kreskach wciąż Ty

            Halina-mama Agatki
            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 22.03.10, 19:46
              Pomimo bólu i łez, wklejam nowy wiersz córeczko dla Ciebie , ale rownież dla
              Was wszystkich czytających, zebyscie choc na moment sie rozjasnili, rozwiośnili,
              rozchmurzyli:)

              Pobiegnę do lasu,
              W konwaliach utonę
              Zaśpiewam z kosami
              Popatrzę na wronę
              Zatrzymam się w biegu
              Zamyślę, odpocznę
              Rozejrzę się wokół
              Popatrzę na wiosnę
              Usiądę nad wodą
              rozchlapię kroplami
              roztańczę nad rzeką
              radośnie z ważkami
              popłynę strumieniem
              i z liśćmi powieję
              z leciutkim zefirkiem
              co niesie nadzieję
              Przytulę do brzozy
              I korę pogłaszczę
              Rozstanę się z zimą
              Szalikiem i płaszczem
              A potem uśmiechnę się
              jednak do świata
              pogładzę promyki
              wiosenne na kwiatach
              utulę w ramionach
              wspomnienia i sny
              zatonę w zapachach
              i pójdę pod bzy…
              Ps. Tak mi sie wydaje, ze moja corcia sie cieszy z tego wiersza.
              Halina-mama Agatki
              • agalt Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 22.03.10, 19:52
                Prześliczny... :)
                Może też się jeszcze kiedys zazielenię...
                • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 22.03.10, 23:02
                  :)
                  • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 28.03.10, 18:59
                    Usłyszeć glłos pełen ciepła,
                    młodością niecierpliwy.
                    Usłyszeć głos radosny,
                    Serdeczny, dźwięczny, tkliwy.
                    Usłyszeć głos co drży śmiechem,
                    Jak dzwoneczkami na wietrze.
                    Usłyszeć chociaż w szepcie.
                    Raz moc usłyszeć jeszcze…
                    Móc poczuć dotyk dłoni,
                    Gładkość skóry dziewczęcej.
                    Pogładzić po twarzy, włosach.
                    Schować w swych dłoniach Jej ręce.
                    Powiedzieć jeszcze tyle,
                    Choć powiedziane wszystko.
                    Pochylić się raz jeszcze.
                    Ach, gdyby można być blisko…
                    Wypłakać się, pożalić.
                    Usłyszeć, że dobrze będzie.
                    Usiąść razem przy stole,
                    Zaplanować co będzie.
                    Potem lecieć po sklepach,
                    Bo będą wyprzedaże.
                    Cieszyć się z Jej radości,
                    Z Jej planów, życia, marzeń.
                    Ach gdyby można to wszystko,
                    Tak znów samotnie płaczę…
                    Nie zobaczę Jej dzisiaj,
                    Znów dziś Jej nie zobaczę…

                    Halina-mama Agatki





                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 29.03.10, 20:27
                      Te dni są dla mnie najtrudniejsze.
                      Ty wiesz dlaczego, mój w przestworzach Panie.
                      Te dni - powtarzam znowu słowa,
                      te dni poprzedzały rozstanie.
                      W te dni stokroć więcej płaczę,
                      w te dni wciąż od nowa umieram.
                      I to boli, Ty wiesz jak to boli
                      i na nowo się wszystko otwiera.
                      Nic nie mogę z tym zrobić Panie
                      ale wiem, ze Ty wszystko rozumiesz.
                      Razem drogą idziemy pod rękę,
                      każdy krzyż swój powoli unosi.
                      Chociaż Twój znacznie cięższy od mego,
                      to spojrzeniem o dzielność mnie prosisz.
                      Chociaż Twój jakiś taki sękaty,
                      to masz jeszcze na tyle sił Panie,
                      aby na mnie się często oglądać
                      i mnie wspierać swoim wołaniem.
                      Mnie nie biją po twarzy, nie plują,
                      tylko raz jak pamiętam popchnęli.
                      A Ty ciągle nękany, trapiony
                      mówisz - wstawaj już blisko niedzieli.
                      Nie mam siły narzekam i płaczę,
                      nie mam siły upadam po chwili.
                      A Ty Panie, choć krew kapie z czoła
                      nie zapomnisz się znowu pochylić.
                      Cóż bez Ciebie bym Panie poczęła,
                      cóż bez Twojej miłości mój Panie.
                      Chyba jakoś dojdziemy do końca,
                      chyba jakoś skończymy zadanie.
                      Mam nadzieję, że może wybaczysz
                      to co złego i czym zgrzeszyłam.
                      Mam cichutką, maleńką nadzieję,
                      że do końca ze mną Twa siła.

                      Halina-mama Agatki
                      • olaopolanka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 29.03.10, 21:19
                        A ja Cie Halinko przytulam...
                        • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 29.03.10, 23:14
                          A ja Cię Halinko przytulam i rozumiem,bo sama na kolanach,zwinięta z bólu idę w
                          stronę jutrzejszej rocznicy:(
                    • bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 30.03.10, 00:00
                      Halinko życzę Ci snu przynajmniej z Agatką w "roli głównej".
                      Pamiętam ciągle, ściskam sredecznie Ela.
                      • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 03.04.10, 21:25
                        Usiadłam dzis na chwile i pomyslałam: Boze dzis 11 miesiecy jak Agatka
                        odeszła...Boże co ja mówię dziś 23 miesiące całe 23 miesiace jak ten czas leci,
                        a dla mnie to jakby wczoraj z jednej strony a z drugiej tak długo tak dawno nie
                        widziałam Ciebie Agatko, tak bardzo dawno. Wszystko nie wazne ...
                        Halina-mama Agatki
                        • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 07:40
                          Na pasterke nie chodzę....napisałam taki wiersz bo nie chodze. Na rezurekcji w
                          ubiegłym roku tez nie byłam, na późniejsza godzine poszłam do koscioła. A dzis
                          poszłam na rezurecje. Właśnie wróciłam. I juz nidy chyba więcej nie pójdę. Całą
                          przepłakałam, a ta co obok mnie stała widząc moje łzy tez płakała...
                          Przeliczyłam swoje siły
                          mocno przeliczyłam
                          rezurekcje przepłakałam
                          innych zasmuciłam
                          więc nie pójdę
                          nie pójdę nigdy więcej
                          nie będę patrzeć o świcie
                          jak błogosławią Twe ręce
                          tak jak na pasterke
                          już wcale nie chodzę
                          również na rezurekcję
                          mój Panie mi nie po drodze
                          cóż jestem tylko człowiekiem
                          marnym okruchem w chaosie
                          cóż że widzę Cie w kwiatach
                          w innych ludziach i w rosie
                          cóż że wiem iż to chwila
                          i będzie córka i Ty
                          cóż z tego Panie cóż z tego
                          gdy dziś od rana łzy, łzy...

                          Halina-mama Agatki
                          • sarnowo Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 11:52
                            Kochana Halinko! Jak bardzo Cie rozumiem, Ty sama o tym wiesz.
                            Podziwiam Cie za to co robisz dla innych na tym forum i za
                            drogowskazy jak probowac podnosic sie, jakos wegetowac i mocno,
                            mocno wierzyc w Boga. My od smierci syna nie chodzimy na pasterke i
                            rezurekcje, nie dalibysmy rady i juz nawet nie silujemy sie. Zycze
                            spokojnych Swiat.
                            • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 21:45
                              Nigdzie śpieszyć się nie muszą
                              czas upływa bez mijania
                              mogą być naprawdę sobą
                              koniec grania udawania
                              nikt ich teraz nie osądza
                              nie ocenia i nie patrzy
                              robią to co uważają
                              nic nie muszą na raz dwa trzy
                              zawsze tacy jacy byli
                              czas już lat im nie dodaje
                              wiedzą dużo więcej od nas
                              gdzie kraina zwana rajem
                              idą z nami wciąż pod rękę
                              nie odchodzą przy nas trwają
                              lubią nam to okazywać
                              więc dyskretnie pomagają
                              bliżsi nieraz niźli przedtem
                              utuleni w miłowaniu
                              ocaleni w naszych sercach
                              tam za tęczą...........
                              w zmartwychwstaniu
                              • olaopolanka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 22:56
                                ten wiersz Halinko jest dla mnie Nadzieja i ukojeniem.Dziekuje i pozdrawiam cieplo
                                • xagona Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 05.04.10, 03:41
                                  Gdybym to ja miała odejść...to największy ból sprawia mi myśl o tym, jakie to
                                  będzie bolesne dla moich bliskich...O niczym innym bym nie marzyła jak o tym by
                                  pogodzili się z tym i żyli dalej - mimo wszystko szczęśliwi i nie rozpamiętywali
                                  tej tragedii...

                                  "Dobrych ludzi Bóg zabiera szybko...złym daje jeszcze czas na poprawę"....
                                  • tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 05.04.10, 12:06
                                    Tylko,że tak się nie da Xagono
                              • amfaber99 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 05.04.10, 17:33
                                Piękny wiersz .Dziękuję !
                                • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 24.04.10, 19:51
                                  I jak tam córeczko
                                  czy listy do nieba
                                  listonosz nadal przynosi
                                  Czy Bóg miewa humory
                                  czy nie musisz Go o nic prosić
                                  Ja wiesz dzisiaj płaczę
                                  i pisze kolejny list
                                  Ja znów dzisiaj płaczę
                                  już tyle minęło dni
                                  A dla mnie jakby wczoraj
                                  wciąż siedzę obok Ciebie
                                  i po dłoni głaszczę
                                  Jest tak jakby wczoraj
                                  mam twoje buty płaszcze
                                  I jak tam córeczko
                                  czy kwiaty Ci się podobają
                                  Czy widziałaś jest kotek maleńki
                                  i forsycje żółcią zachwycają
                                  I wiesz moja śliczna
                                  że pan Władek wciąż Cię pamięta
                                  i Danusia zapaliła dla Ciebie dziś światło
                                  a ja w bólu od nowa wstrząśnięta
                                  W nowym miejscu kochana córeczko
                                  gdzie mi teraz przyszło być
                                  łez nie mogę pokazać najmilsza
                                  czasem trudno tak bardzo je skryć
                                  I co słowo napiszę znów płaczę
                                  Już tak dawno mi się nie śniłaś
                                  Już tak dawno nie byłaś tu obok
                                  i tak bardzo się w tęczy ukryłaś
                                  I jak tam córeczko w tym niebie
                                  Wiesz wiesz dziś te łzy te łzy
                                  Chciałabym iść już miła do Ciebie
                                  Tylko Bóg znów powiedział: nie Ty

                                  mama
                                  • maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 25.04.10, 05:51
                                    Halinko jeszcze nie Twój czas , jeszcze nie twoja godzina. Agatka poczeka. Ja
                                    tez czasem chciałabym iść już tam, ale jeszcze trochę pewnie. Przytulam najmocniej.
                                    • halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 28.04.10, 20:55
                                      Przyzwyczaiłam już się Panie
                                      że mnie doświadczasz wciąż od nowa
                                      Przyzwyczaiłam już się Panie
                                      że ciągle muszę być gotowa
                                      Już nic nie pragnę i nie czekam
                                      Na jakieś szczęście coś dobrego
                                      Przyzwyczaiłam już się Panie
                                      To dla mnie Panie nic nowego
                                      Mojej Agatce u Ciebie dobrze
                                      Bo nie przychodzi już do domu
                                      Do tego też przywykłam Panie
                                      Nie mów tam w niebie nic nikomu
                                      Nie mów tam w niebie że narzekam
                                      Że często mam te gorsze chwile
                                      Wszak już się Panie pogodziłam
                                      Już niepotrzebne mi motyle
                                      Już niepotrzebne mi marzenia
                                      Przyzwyczaiłam już się Panie
                                      że wciąż nie dajesz mi wytchnienia
                                      że takie dziwne powołanie
                                      Przyzwyczaiłam już się Panie
                                      Nawet do tego że źli ludzie
                                      Co ich oszczędza jakoś los
                                      Potrafią głupio się zachować
                                      I znów od życia nowy cios
                                      Przyzwyczaiłam już się Panie
                                      A mimo to dziś przykro mi
                                      Ile mój Panie ile jeszcze
                                      Drogi ze smutkiem i przez łzy
                                      Halina-mama Agatki
                                      • 198-3mk Re: do Halinki... 29.04.10, 07:52

                                        Halinko...-( Te gorsze dni nigdy się nie skończą-( Wiem to...
                                        A ludzkim, głupim gadaniem, nie warto zaśmiecać sobie serca i myśli
                                        zawsze ktoś taki się znajdzie...
                                        Przytulam Cię Cieplutko Halinko. Trzymaj się...
                                        Beata-mama Marcina.
                                        • halas1961 Re: do Halinki... 29.04.10, 21:38
                                          Dziekuję Ci Beatko

                                          Halina-mama Agatki
                                          • hanka_m Re: do Halinki... 30.04.10, 20:25
                                            Halinko, jestem myślami z Tobą bo wiem, ze to jeszcze trudniejsze dni dla Ciebie
                                            niż zwykle. U mnie też nowe kłopoty, czeka mnie szpital. Dziś mam okropny dzień
                                            i jeszcze wsparcia brak od kogokolwiek.
                                            • 198-3mk Re: do Hanki_m 01.05.10, 10:41

                                              Trzymaj się hanko_m! Nie bój się szpitala! Czasami pobyt w nim to
                                              konieczność... -( Myślę że wsparcia, udzieli Ci nie jedna z nas,
                                              bywalczyń tego forum. Pomodlę się za Ciebie, i trzymam kciuki!
                                              Pozdrawiam Cieplutko. Beata-mama Marcina.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja