bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Agatki 21.02.09, 13:23 Droga Halinko, dziękuję że mi tak pieknie napisałas na moim wątku "Mój Synuś". Dziś przeczytałam Twoją historię, jestem ...nie łatwo to okreslić bo słowo wzruszona to za mało. Ja swojego Synka straciłam nagle, do tej pory nie wiem co było pośrednia przyczyną śmierci bo nie ma jeszcze wyników sekcji zwłok, bezpośrednią było oczywiście zatrzymanie krążenia.4.02 wieczorem poinformowano nas że Adaś zasłabł i jest w szpitalu na oddziale ratunkowym, to był szok jakiego w zycu nie przezżyłam. Ubrana w byle co pojechałam z całą rodziną do szpitala w miedzyczasie dzwoniąc do kolezanki z której synkiem się przyjaźnił. Ona jest pielegniarką w tym szpitalu i akurat miała dyżur wiec zanim dojedziemy miała się dowiedzieć co i jak (zawsze mogę liczyć na jej pomoc).Wyszła po nas zaprowadziła na oddział i ulokowała w pokoju pielęgniarek, sama pobiegła na oddział. Poinformowała nas tylko ze zaraz przyjdzie lekarz i wszystko nam powie i ze Adas jest reanimowany. To były najgorsze godziny tej nocy. Lekarz przyszedł raz i powiedzial ze robia wszystko co w ich mocy ale musimy być przygotowani na najgorsze i z takim przeświadczeniem czekalismy modląc się i płacząc bardzo długo.Tylko ona wpadała od czasu do czasu i mówiła że czekają na wyniki a ja pytając o nadzieję oczekiwalam cudu...Ale cud nie nastapił. Po 3-4 godzinach młodziutki lekarz przyszedł oznajmić nam że nie udało sie przywrócić funkcji zyciowych naszemu Syneczkowi... Jaka była nasza reakcja nie musze pisać...Podano nam srodki uspokajajace i poszliśmy na oddział pozegnac sie z Synkiem. Był wymeczony reanimacją, widziałam to miał niedomkniete oczko, zamknełam je i ucałowałam.On zoatał my wrócilismy do domu. Wtedy wyłam na jego posłanym do spania łóżku. Mąz mnie uspokajał bo mamy 18-letnia córeczkę a ja krzyczałam że nie chce zyć.Bo wtedy naprawde nie chciałam. Chciałam cofnąc czas, chciałam zrobic cos żeby ten dzien wyglądał inaczej, zeby to sie nie zdarzylo. Potem zasnełam.Kolejne 2 dni to stos załatwianych spraw dotyczacych pochówku ciała przeplatany łazami i pytaniami dlaczego?dlaczego?dlaczego??? Wszystko organizowalismy sami ale to dobrze bo bylo tak jak chciałam i czas upłynął jak w transie. Reszta tak jak napisałam na swoim watku, nie wiem skad siły, opanowanie, nie wiem....ale mysle ze za posrednictwem mojego Synka od Boga.Wczoraj Jego Urodziny-ciezki dzien choc tez było tak jak chciałam -wielkie czerwone serce na grobie zasypanym białym puchem, swieczki urodzinowe, napisane zyczenia i czerwona róża dla naszego Adasiunia. Babcia , dziadek, wszyscy w kaplecie, tak jak to zwykle bywało. Tylko ta wielka niewiadoma, która tak naprawdę juz mało ważna bo czasu cofnąc nie moge...dlaczego? Jaki powód, ten biologiczny...O duchowym powiedziała mojej mamie znajoma która straciła jedynego śyna tak jak Ty Córeńkę...Studiowała teologie, jest katehetką, bardzo wierzącą, praktykujacą no i na pewno dysponująca większą odemnie wiedzą na temat "dlaczego Pan Bóg potrzebuje u siebie młodych ludzi". Powiedziała mojej mamie ze mi tą wiedzę przekaże jak tylko sie spotkamy...ja nie mam zielonego pojęcia dlaczego, po co, dla kogo te cierpienia potrzebne...?! Ale nawet jako niedowiarek bo nawet jako wierzącej jakis procent niepewności gdzies w logicznej podświadomości mi został,myslę, że ta nasza droga na ziemi 5-cio, 20-sto czy 80-cio letnia jest jak pstryknięcie palcami i że w porownaniu z wiecznością jest króciutka chwilką za którą czeka spotkanie z bliskimi.Zyjmy więc chwilą nie zapominając ani na chwilę...Ściskam Cię i pozdrawiam serdecznie Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Agatki 21.02.09, 13:37 Przepraszam Cię bardzo ale jakoś mi tak dziwnie się wysłało, najpierw kawałek potem caośc ale to w sumie mało ważne, chciałam ci tylko jeszcze powiedzieć że w szpitalu to prosiłam Boga aby ocalił moje dziecko w jakikolwiek sposób, że nawet moge sie nim do końca zycia zajmować jak roślinką w ogródku oby tylko był...Przeczytawszy Twoją historię dochodzę do wniosku jak bardzo sie myliłam. Patrzenie na cierpienie dziecka, przeżywanie tego razem z nim jest straszniejsze.Prosząc o to byłam bardzo samolubna...Wiem co to stracic dziecko ale nie wiem tego co Ty, moge sobie jedynie wyobrazić. Jesli mogłabys wesprzec mnie w jakikolwiek sposób, pomysleć o mnie w tym tygodniu napisac cokolwiek, pomodlić sie chwilkę byłabym wdzieczna.Tobie i Twojej rodzinie duzo siły wsparcia innych, zrozumienia a Agatce Wieczny Odpoczynek...[*]Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Eli (biet-ka) 21.02.09, 14:52 Droga Elu Dziekuje ci ze opisalas swoja tragedie. Tak wiele mam tu bliskich osob, z kilkoma pisze tez dodatkowo prywatnie, znamy swoje twarze. Jestes jak sie to mowi z tej samej bajki (sposob myslenia , mowienia o roznych sytuacjach, zdarzeniach). Bardzo mnie to cieszy. Poznanie kogos nowego, kto okazuje sie dobrym czlowiekiem podtrzymuje we mnie wciaz wiare w ludzi. Jak zapewne przeczytalas, moja coreczka odeszla w domu, w swoim pokoju, na swoim lozku, przy mnie, tak jak chciala, tak jak obie chcialysmy. Chce napisac o czyms o czym jeszcze nie pisalam tu na forum. Poniewaz mieszkam na przedmiesciu w domu dwurodzinnym pogrzeb byl taki jak chcialam , jak od dziecinstwa pamietam byly pogrzeby w naszej rodzinie. Cialo zabrali do kostnicy bo bylo goraco i nie wolno przetrzymywac zwlok w domu, ale zgodzili sie na 2 godziny przed ceremonia w kosciele przywiezc Agatke do domu. Chcialam zeby tak jak moi dziadkowie, moj ojciec zeby i moja coreczka w ostatnia droge wyruszyla z domu. Godzine na pozegnanie z nia miala rodzina (ja zrobilam to w dniu smierci), przede wszystkim maz ktory pracuje za granica i byl w tym czasie poza krajem. NAstepna godzina mogli przyjsc sasiedzi, kolezanki kto chcial pozegnac moja Agatke. Sasiedzi odmawiali rozaniec, spiewali piesni, a najpiekniej "Barke". Niektorzy bardzo plakali, ja bylam spokojna. Moja Agatka miala tak wypogodzoną buzie, Syn mowil: mamo jak ona pieknie wyglada, jakby spala. Zabronilismy tylko komukolwiek robic zdjec, poniewaz Agatka kiedy jeszcze byla zdrowa byla wielka przeciwniczka zdjec z pogrzebow, na pewno chciala zebysmy zapamietali ja taką jaka byla gdy byla tu z nami. Miała długą kremową spódnicę i gorsecik w podobnym kolorze z haftowanymi nazłoto motywami roślinnymi. Na ramonach i dłonie miała przykryte przezroczystm szalem w kolorze jaśniejszym o jeden ton od gorsetu i sukienki.Miała założone kolczyki, pierścionek i bransoletę z cyrkonii. Kupiła sobie kiedyś i ani razu nie zdążyła założyć. Mówiła że to będzie na jakąś ważną okazję... Miała kremowe byty z odkrytymi palcami, na obcasiku. Na splecionych dłoniach założyłam jej swój rózaniec na którym modliłam się w czasie jej choroby. Dostałam go od osoby, która go kupiła w Watykanie w czasie pogrzebu Ojca Świętego. był pachnący, ale tyle ile ja się modliam ,to całkiem stracił zapach... Jej chłopak przyniósł mały bukiecik konwalii i niezapominajek i poprosił, żebym włożyła w jej dłonie. Tak zrobiłam... Przy trumnie paliła się wielka świeca z kościoła i małe swieczki oraz stał duży bukiet białych tulipanów, ulubionych kwiatów mojej córki. Ja, mój mąż i syn byliśmy ostatnimi osobami, które patrzyły jak zamykają trumnę. Firma, która zajmowała się pochówkiem, to panowie z wielkim taktem, robili wszystko tak (w domu, w kosciel, na cmentarzu) że nie było prawie widać ich obecności. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Eli (biet-ka) 21.02.09, 15:02 Za szybko wysłalam poprzedni list, nie skonczyłam jeszcze... Wiesz Elu ktoś może pomyśli że niepotrzebnie się umartwiam i to wspominam, ale nie sprawia mi pisanie o tym bólu. Dobrze , ze przeczytalaś moją historię , teraz już wiesz że lepiej się stało, że nie musisz patrzeć jak Twój syn cierpi i przede wszystkim ,ze ON nie cierpi. Nasze dzieci są napewno szcaę śliwe u Boga, przecież w swoim krótkim życiu nie zdążyły jeszcze nikogo skrzywdzić. Mam taką starszą mocno sąsiadke, bardzo samotną. Ona mówi : jaka ty jesteś szczęsliwa że ktoś ci szykuje miejsce u Boga, że po ciebie wyjdzie, a ja nie mam nikogo, kto by tam się za mną wstawił. Elu jesli chcesz napisz na prywatny e-mai: halas1961@o2.pl Idę teraz do Agatki (mam okolo 2 km, nie ma za bardzo czym dojechac, a nie ma mnie kto dzis zawiezc). Pozdrawiam i mysle o Tobie i Twoim synku ciepło Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.02.09, 21:54 Dziś środa popielcowa. Nie poszłam do koscioła. W ubiegłym roku o tej porze gdy zaczynał sie wielki post juz wiedziałam, że dla mojej Agatki już nie ma ratunku. To był ten najgorszy czas kiedy zaczęłam tracić nadzieję. Rekolekcje w czasie których nie mogłam opanować płaczu i wychodziłam w trakcie. Droga Krzyżowa. Pierwsza w moim życiu taka droga krzyzowa, gdy szłam z Maryją naprawdę. Ona ze swoim synem, dźwigającym krzyż, a ja ze swoją córką i jej krzyżem. Został skazany na śmierć, już teraz wiem , już wiem co przeżyała jego matka... Strach, wszechogarniający, nie dający się opanować strach, ból ,ból czysto fizyczny, rozpierający piersi , utrudniający oddychanie... I ten nakaz że nie wolno mi teraz płakać, nie wolno płakac, jeszcze nie wolno płakać... A obok Jezusa Nagle Szymon Cyrenejczyk, który pomaga mu nieść krzyż... I obok nas kilku Szymonów, a więc i nam Bóg dał kogoś do pomocy przy dźwiganiu krzyża . I naprawdę wtedy czułam to tak jakby ktoś jedno ramię tego krzyża choć na chwilę brał na swoje ramiona. I modlitwa bez której nie dałabym rady. Modlitwa księży, sióstr, znajomych, rodziny... Namaszczenie chorych. Ostatnie namaszczenie mojego dziecka. Sakrament który przyjęła po długich rozmowach...Ktorego się bała. To było dziwne, mistyczne, niewytłumaczalne... Nagle moje dziecko przestało się bać, wyciszyła się, uspokoiła, to było tak jakby ktoś przyszedł, pogłaskał ją po głowie i powiedział: "nie bój się , jestem przy tobie, nic ci złego się nie stanie, nie bój się dziecko..." Pożegnanie Jezusa z matką, powierzenie jej pod opiekę Janowi... I nasze pożegnanie , mojej córci ze mną. Wtedy kiedy powiedziła że musi mi powiedzieć coś bardzo ważnego bo może potem nie zdąży, jej słowa jak bardzo mnie kocha, moje łzy i jej pocieszenie i uspokajanie, że mam się nie bać , bo ona się nie boi... I moja ostatnia modlitwa za żyjącą jeszcze córeczkę: "Matko Boża dałam jej na drugie imię Maria, dla Ciebie, dziś Twoje święto 3-maj, zlituj się nad moim dzieckiem, uproś u Boga łaskę , niech bóg przypomni sobie o mojej córci, niech nas nie opuszcza. Niech moje dziecko nie cierpi już więcej, błagam Cię matko, błagam Cię... I za chwilę wchodzę do pokoju , spoglądam na krzyzyk od bierzmowania i juz wiem, ktos mi mówi;" teraz Twoje dziecko odejdzie, to bedzie teraz. Odstaw herbatę, odłóz strzykawkę, usiądź, weź ją za rączkę. Nie płacz, nie płacz, nie płacz... Nie przeszkadzaj, pozwól jej odejść, pozwól jej odejść, pozwóljej odejść...I siedzę obok, gładzę Agatkę po rączce, a ona patrzy gdzieś w dal. Oddech jej zanika, powraca, zanika, powraca... A ja głaszczę ją i wkółko powtarzam w myślach: "pod twoją obronę, pod twoją obronę..."Po 20 minutach ostatnie dwa cichutkie westchnienia i cisza, cisza, cisza, cisza, cisza.... A ja dalej gładzę ją po rączce...Pod Twoją obronę, pod Twoja obronę... Miej miłosierdzie dla nas, miej miłosierdzie Panie... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.02.09, 17:38 Nie znajduje slow Halinko bo nie ma takich slow zeby napisac kilka zdan po tym co przeczytalam. Chcialabym dac Ci cos dobrego jakas pozytywna energie jakies dobre slowo.... Ale poddaje sie. Jedno Ci powiem. Bycie z kims kogo sie kocha w momencie jego przejscia za teczowy most to wielki przywilej. To tak jakbys doswiadczyla mistycznysz rzeczy. Ja to tak odbieram. Dla mnie to byl wyjatkowy zaszczyt przeprowadzic Tate na tamten brzeg.I mysle ze Agatka tez chciala zebys wlasnie Ty byla z Nia w tym momencie. Caluje. AM Odpowiedz Link Zgłoś
radomilu Re: moja corcia Agata odeszla - do Eli (biet-ka) 28.02.09, 18:44 Droga Halino, dziękuję Ci za ten opis. Jestem pewien, że tak właśnie chciała Agatka. Znów czytam to wszystko co piszecie na forum, znów łzy same płyną do oczu... coraz trudniejszym zadaniem wydaje mi się napisanie mojej pracy... nie chcę Was ranić, chciałbym móc jakoś pomóc Tobie i innym... ale czuje się taki bezsilny. Jednocześnie jestem pełen podziwu dla Ciebie i innych uczestników forum. Nie wiem, czy ja potrafiłbym robić tak wiele dla innych, jak Ty obecnie. Jestem pewien, że swoimi słowami najbardziej pomagasz chociażby Eli, czy Grażynie. Dziękuję Ci. Cieszę się jednocześnie, że takie forum istnieje. Jest wyjątkowe. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich uczestników. Radek Odpowiedz Link Zgłoś
tylkoja9 Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Agatki 04.03.09, 20:57 bie-tko czytam, i tak jakbym czytała o moim Braciszku też odszedł tak nagle, nie byłam w szpitalu, byli Rodzice nasz Skarb też niedługo będzie miał urodziny :( tak na nie czekał strasznie za nim tęsknię, a to dopiero 3 miesiące Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 05:40 pamiętam (*)(*)(*) "Samotność bez Ciebie... Samotność jest męcząca, zabija człowieka do końca.. I choć ciało żyje, dusza umiera... Samotność jest dołująca, rozkleja człowieka do końca.. I choć wiem, że nigdy już nie wrócisz, żyję nadzieją... Złudną nadzieją... A mój świat rozpada się, gdy Cię nie ma obok mnie..." Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 06:13 Tak annmario masz rację to wielki przywilej, nie każdemu jest on dany, nie każdy może chce. Jesem wdzięczna Bogu, córce że pozwoliła mi być z sobą w czasie przechodzenia na tamten brzeg. Serdecznie pozdrawiam wszystkich Ps.Gdzie jest nasza Grażynka-mama Patryni (dawno nic nie pisała) Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 09:17 Droga Halinko, dziękuje za adres e-mail, napiszę do Ciebie niebawem, musze sie tylko zebrać bo oststnio mam bardzo złe dni a oczekiwanie na wynik sekcji przygnebia mnie okrutnie...Mam wiele do napisania bo mysli kłębią mi się w głowie i tak naprawde nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać bo nikt kto nie doświadczył nie zrozumie...tymczasem pozdrawiam, sciskam mocno i cały czas myslę Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 12:44 napisałam i skasowało mi się.. Witam Cię jeszcze raz mamo Agatki. Dziękuję, że pytasz o mnie. Mam trudny okres. Czytam codziennie ale nie mam siły pisać..znasz to uczucie? Chcesz wykrzyczeć swój ból, swoją tęsknotę a cokolwiek napiszesz to nie odda tego co tak naprawdę czujemy. Szukam kazdego dnia choćby maleńkiej motywacji do tego żeby żyć..ale nie znajduję. Mimo wszystko trwam, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Nie rozumiem daczego umiera ten kto chce żyć a ten, który prosi o smierć - zyje..ironia losu? Na przekór? Za karę? I wiesz co jest w tym najgorsze? Że to moze trwać lata. To mnie przeraża. Ale mam w sobie też maleńką nadzieję, że może jutro juz się nie obudzę..ale to byloby zbyt piękne. Staram się kazdego dnia wykrzesać z siebie wszystko co we mnie najlepsze, pracuję ciężko z myslą o dzieciakach w szkole, o moich podopiecznych niepełosprawnych. Póki żyję chcę być dobra, taka jak byłam gdy żyła Patrynia. Ona była ze mnie taka dumna, patrzyła na mnie tak, że chciało się być ,,dobrym". Nie chcę Jej zawieźć,nie mogę. Ale każdego wieczora pytam - jak długo jeszcze? Ile mam tak żyć? Czy w ogóle mozna zyć będąc tak nieszczęśliwym mamo Agatki? Czytam Twoje wpisy i tak bardzo pragnę być taka jak Ty. Nie potrafię..mam w sobie tyle gniewu, tyle pretensji. Nie wiem do końca do kogo mam te uczucia, czy do Boga, czy do siebie..ale czuję się jakbym była tutaj za karę, za moje grzechy. Czuję się oszukana, straciłam wiarę w cokolwiek. Bardzo staram się zbliżyć do Boga ale przecież nie oszukam samej siebie. Mam żal, że najpierw dał mi Cud a potem zabrał Go.Pozwolił mi być tak szczęśliwą, obdarzyl mnie Patrynią po to żeby mi Ją zabrać. Czy to ludzkie? Nie. Sukam codziennie innego wytłumaczenia ale czuję sie jakbym stała przed ścianą, waliła głową i to wszystko. Czy to się nazywa życiem? A jeśli to nie wina Boga, tylko czlowieka..to czy łatwiej jest wtedy? Nie, bo wtedy jeszcze bardziej nienawidzę siebie za to, że nie pojechałam z Nią. Żyłaby. Więc jeśli nie Bóg to ja jestem winna Jej śmierci? I z takim poczuciem muszę żyć. To koszmar a nie życie. Dlatego proszę o śmierć, każdego dnia. Teraz widzisz mamo Agatki dlaczego nie piszę. Nie wnoszę tutaj siły. Ale dziękuję, że zapytałaś o mnie. Przynajmniej wiem, że gdzieś jest mama, która również straciła swoją córeczkę i która rozumie mnie. Pozdrawiam Cię, mamo Agatki. Pozdrawiam wszystkie mamy, które w tej chwili opłakują swoje dzieci. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 16:02 Grażynko i ja mam często takie myśli i nastroje jak Ty. Rozumiem cię doskonale. Tobie być może jest jeszcze ciężej bo Patrynia była Twoim jedynym dzieckiem. Grażynko nie tylko w Tobie jest pełno gniewu. Ja też czasem tak mam, wtedy nie piszę. Ale jakimś dziwnym cudem nie straciłam wiary, odwrotnie mój mąż, całkowicie odwrócił się od Boga i ja widzę, że dla niego jest to o wiele gorsze. Tak bardzo chciałabym cię pocieszyć ale nie wiem jak. Napewno nie jesteś tu za karę. Jesteś potrzebna swoim dzieciom ze szkoły, jesteś potrzebna nam na forum. Przecież to Ty i Iwonka (mamuska..)pierwsze odpowiedziałyście na mój wpis w ubiegłym roku i jako pierwsze podałyście mi dłoń na tym forum. Nigdy tego nie zapomnę. Nie obwiniaj siebie za to że nie pojechałaś z Patrynią, wydaje mi się że to nic by nie zmieniło. Ponoć każdy człowiek ma zapisane kiedy przychodzi na świat ile i jak bedzie żył. Przeznaczenie. Ja w nie wierzę. Nie musisz zawsze tu wnosić siły. Są dni kiedy Ty komuś pomożesz, a są takie jak dziś, kiedy tej pomocy może ktoś z nas spróbuje Tobie udzielić. Wiesz, byłysmy dzis z mamą u Agatki razem. Zwykle chodzę sama, bo mamę bardzo bolą nogi. Zapaliłyśmy znicze , ułożyłam w wazonie swieże kwiaty i usiadłyśmy na ławce jak zwykle, przy Agatce. Obok leży mój tata. Moja mama ma 72 lata, ostatnio gorzej się czuje. Miejsce obok taty było wykupione dla mamy, pochowana została na nim Agatka. Rozmawiałysmy o śmierci. Gdyby nie spotkało nas to co spotkało ta rozmowa nie byłaby pewnie taka. Rozmawiałyśmy o tym tak jak o czymś zupełnie naturalnym, jak by to był wyjazd na wycieczkę albo do rodziny. Mama mówiła jak ją mam pochować , żeby nie robić osobnego lub nowego pomnika tylko do taty nagrobka dołożyć na wierzch tabliczkę lub serduszko z jej imieniem. Powiedziała nawet jakiego koloru kamień. A przecież nie jest w tej chwili ani umierająca ani ciężko chora. A ja wymieniałam z nia poglądy na temat kolorów kamienia, itd. Rozmawiałyśmy jak o pogodzie. Nie wiem dlaczego o tym piszę. Jestem zadowolona z tej rozmowy. Też nie wiem dlaczego. Czy oswoiłyśmy się ze śmiercią po tym co przeszłyśmy z Agatką podczas jej choroby??? Grażynko mam Cię często w myslach i bardzo bym chciała żebys uwierzyła że Twoje życie jest tu jeszcze potrzebne. Pozdrawiam Halina- mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 21:06 Grażynko,pewnie każda z nas przeżywa takie chwile.Ja też nie mam ostatnio siły pisac,zbliża się rocznica śmierci mojej Asi.Tydzień walki o życie w szpitalu,najpierw jeszcze nadzieja,że znów wyjdzie o własnych siłach,jak to wcześniej bywało i te straszne słowa z ust lekarzy,że za każdym razem jest gorzej,a teraz...Chciałam im wcisnąc te słowa z powrotem do gardła.Niestety,to oni mieli rację nie ja i moja nadzieja na cud. I ciągle ten obraz mojego ukochanego dziecka,całego w rurkach,przewodach i tej niesamowitej gorączce,której nie dało się zwalczyc.Czemu nie pojawiają się te dobre chwile,radosne,tylko jej ból i cierpienie.I jeszcze to,że nie było mnie przy niej,bo o 22- giej trzeba było opuścic szpital. Grażynko,ja nie potrafię przelac na papier tego co czuję,podobnie jak Ty,ale wiem,że doskonale się rozumiemy. W nocy z 1-go na 2-go marca odeszło moje słońce. Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 21:30 Mamo Asi, wiem, że mnie rozumiesz, tak samo jak ja Ciebie. My matki doskonale wiemy z czym kazda z nas zmaga się, każdego dnia. Ty, mama Agatki musiałyście patrzeć na cierpienie swoich córeczek, ja nie byłam przy śmierci mojgo dziecka. Ostatnia rozmowa była o 17,30.Rozmawialam z Nią kilka razy podczas jazdy, ostatnia rozmowa z Torunia,, wiem mamuniu, mam uwazać, całuję Cię". Za niecałą godzinę miała być w domu. Nie powiedziała, że mnie kocha, choć zawsze tak konczyłyśmy nasze rozmowy telefoniczne. Miała dwóch pasażerów, kolegów..być może tylko dlatego powiedziała ,,całuję Cię mamuniu". Mama Agatki była przy Niej, do końca. Ty patrzyłaś na cierpienie swojego dziecka..mogę tylko wyobrazić sobie co czułyście patrząc na ich walkę o życie. Nie wiem co gorsze a co łatwiejsze..czy śmierć nagła, niespodziewana czy powolna..wiem tylko, że tak bardzo chciałabym być przy Niej, trzymać Ją za rękę i powiedzieć jak bardzo Ją kocham. Była tam sama, beze mnie. Nie wiem tak naprawdę ile żyła, czy była świadoma tego, że umiera. Jak przyjechało pogotowie to stwierdzili zgon. Podobno ktoś Ją reanimował..czy dobrze to robił? Nie wiem..Patrynia nie żyje. Ja wtedy piłam sobie kawę, nic nie czułam, żadnego przczucia, niczego. A moje jedyne dziecko umierało. Dla mnnie też mamo Asi słonce zgasło, świat się zatrzymał. Tak naprawdę to ja umarłam 3 lutego, razem z moim dzieckiem. I nie pomoże tutaj ani psychiatra, ani psycholog..nikt. Matki nie powinny żyć po smierci swojego dziecka, to nienormalne. Tulę Was wszystki mamy, które opłakują swoje kochane dzieci. Wy macie jeszcze dzieci, macie dla kogo żyć..ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 22:11 Grażynko jeszcze raz Ci piszę że masz dla kogo życ. Może nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo jesteś potrzebna swoim dzieciom w szkole. Sama przecież pisałaś, że są to dzieci nepełnosprawne.Wiesz przecież jak one bardzo kochają swoich nauczycieli, których traktują jak matki, ojców. Twoja Patrynia napewno nie jest zadowolona że tak myslisz. Myslę o Tobie ciepło Spokojnej nocy Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.09, 22:53 Dobranoc Halinko, mamo Agatki. Spokojnej nocy.Dziękuję. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.03.09, 21:31 Chciałam napisać wiersz który pocieszyłby Grażynkę. Nic z tego nie wyszło. Napisałam to co poniżej, chyba niepocieszające.... Jak mam wyrazić ból i rozpacz, Jak mam opisać to co czuję, Kiedy tęsknota wciąż poraża, Kiedy bezsilność paraliżuje. Jak mam uśmiechać się do ludzi, Kiedy mi wcale nie do śmiechu. Jak mam rozmawiać, jak pracować, Tak bardzo chciałabym się schować. Tak czasem chciałabym gdzieś zniknąć I nic nie musieć, nie udawać Ale najbardziej to bym chciała Ze swoją córcią porozmawiać. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Wiersz dla IWONKI - mamy ASI 01.03.09, 21:44 Dziś rok jak odeszłaś kochanie W Twoim pokoju bez zmian, te same obrazki na ścianie Wszystko bez zmian córeczko Tak samo tęsknię i kocham I myślę o Tobie codziennie I do poduszki wciąż szlocham. Wszystko bez zmian córeczko Tylko tak pusto bez Ciebie Myślę tylko kochana, że dobrze Ci tam w niebie. Ps. Iwonko będę jutro z Tobą w tą bolesną rocznicę. Wiersz jest Twój i Twojej Asi. Przepraszam, że wiersz zamieszczam na forum, ale może inna matka też ma dziś rocznicę i jej też ten wiersz pomoże. Halina - mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.03.09, 23:03 Halinko, mamo Agatki. Napisałaś to co dokładnie czuję..chciałabym schować się gdzieś i najlepiej zniknąć. Dziękuję Ci, że pomyślałaś o mnie. To więcej dla mnie znaczy niż myślisz. Tulę Cię Halinko Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 15:04 Grazynko mamo Patryni ja niestety czuję tak samo i dlatego się rozumiemy. Znów jest dzień że nie będę więcej pisać, może późnym wieczorem. Halina- mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 17:25 Opisałaś Halinko odchodzenie Agatki,ja jakoś nie potrafię o tych godzinach nikomu opowiedzieć. Z jednej strony chciałabym to z siebie wyrzucic ze wszystkimi szczegółami a z drugiej jakoś nie potrafię, może dlatego, że było to zbyt straszne. Ktoś kiedys opisał tu lub na nowotworach podobna śmierć, śmierć przytomnej osoby której płuca tona w płynie. Ostatnio też nie mam siły na pisanie, ale czytam wszystkie wpisy. Pozdrawiam Ciebie i inne mamy, które cierpią po stracie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - do Grażynki 02.03.09, 21:03 Grażynko,ja również o Tobie myślę,próbowałam nawet wczoraj coś napisac,ale to było zbyt smutne i nie wysłałam.Dzisiaj rocznica śmierci mojej Asi.Czuję podobnie jak Ty,może nie do końca,bo mam syna,wspaniałego młodego człowieka,któremu tylko ja zostałam na tym świecie-15 lat temu stracił ojca,rok temu siostrę,4 miesiące później babcię,z którą był od zawsze.Zostaliśmy sami-on i ja,musimy się wspierac.Na pewno Ty też masz kogoś dla kogo warto życ.Wiesz,moja Asia kiedy już była taka chora powtarzała mi,że we wszystkim co się dzieje jest jakiś sens,Ze Bóg ma w tym jakiś cel,nawet w tym,że zesłał na nią tą chorobę.Próbowałam z nią polemizowac,ale ona uparcie powtarzała,że tak właśnie jest.Tłumaczyła mi to,chociaż ja w głebi duszy krzyczałam-jaki może byc cel w tym,że Bóg zabrał Ci tatę,którego uwielbiałaś a teraz odbiera mi Ciebie?Czasem się nad tym zastanawiam,ale niestety nie posiadłam jeszcze tej mądrości co moja ukochana córka.Cierpiała,a potrafiła cieszyc się wszystkim co ją otaczało i tłumaczyła mi,że gdy była zdrowa,na wiele rzeczy w ogóle nie zwracała uwagi. Grażynko,jesteś potrzebna swoim wychownkom,jesteś potrzebna nam na tym forum,chociażby po yo,że możemy się do Ciebie wygadac,a Ty nas zrozumiesz lepiej niż ktoś z rodziny,kogo nie dosięgnęła taka tragedia.Pozdrawiam serdecznie.Mamuśka Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - do mamy Asi 02.03.09, 23:27 Kochana mamo Asi. Dziękuję Ci, że znów napisałaś do mnie.Codziennie, każdy wieczór spędzam przy komputerze i czytam wszystkie wpisy. To już rytuał wieczorny. Po calym dniu ciężkiej pracy, udawania, grania jakiejś roli, siadam do komputera i znów mogę oddać się mojej rozpaczy. Tak, czuję się jakbym była w dwóch światach, jeden to praca, gdzie muszę być silna i drugi to dom, kiedy mogę pozwolić sobie na bycie sobą. Tylko takie jak matki jak Ty, Halinka..jesteście w stanie zrozumieć mnie. Człowiek jest wypełniony cierpieniem, bólem, chciałby krzyczeć z rozpaczy a musi być ..no własnie..jaki? Silny? Usmiechnięty? Pogodny? Sumiennie wykonujący swoje obowiązki? A przecież ani na chwilę nie zapomina o tym, że świat mu się zawalił. Więc jak to możliwe, że pomimo tego funkcjonuje? Mój rozum tego nie ogarnia. A jednak funkcjonujemy. Ty, mamo Asi, masz syna. To dobrze,masz dla kogo żyć, jesteś mu na pewno bardzo potrzebna. Tak jak on Tobie. Ja nie mam dzieci, zostaliśmy z mężem sami. Patrynia była całym moim światem, nigdy tak napawdę nie czułam potrzeby mieć wiecej dzieci. Może dlatego, że bylam bardzo młoda jak urodziłam Patrynię? Musiałam pracować, studiować..Patrynia musiała być taka samodzielna, od najmłodszych lat. Biegała z kluczem od mieszkania na szyi,bo ja miałam tyle obowiazków..potem, kiedy podrosła, ja dalej uczyłam się. Postawiłam na naukę..zresztą Patrynia nigdy nie chciała mieć siostrzyczki ani braciszka.I tak życie nam płynęło, w trójkę. Bylismy tacy szczęśliwi. Patrynia to nie tylko moja córka, to ktoś więcej. Moja druga połowa, mój Cud. Byłyśmy zwariowane na swoim punkcie, wiem o tym. Mąż zazucal mi, że nie potrafie ,,odciąć pępowiny"..ale Patrynia śmiała sie z tego i mówiła, że tak jest dobrze. Na drugim roku wzięła urlop dziekański, wyjechała do Londynu. Po 5 miesiącach wróciła bo nie mogłyśmy znieść rozstania. Teraz żałuję,mogła tam zostać, zyłaby. A Ona wróciła dla mnie, żeby skończyć studia. I prawie skończyła..wracała z egzaminu. Czuję się winna..to wszystko przeze mnie. Tak, Patra żyła intesywnie, zbyt intensywnie. Studia, swoja firma eventowa, której oddawała się bez reszty..uwielbiała filozofię. Była taka mądra, inteligentna, miała w głowie milion pomysłów na życie. A przy tym zawsze uśmiechnięta do ludzi, urodzona optymistka. Tak bardzo mi Jej brak. Wiesz mamo Asi? Nie potrafię żyć bez Niej, brakuje mi Jej jak powietrza do zycia. Po prostu nie umiem..ale bardzo się staram, dla męża i dla moich rodziców. Ale tak naprawdę to chę być Tam, z Nią, nie tutaj. Pociesza mnie tylko to, że życie to tylko chwila.. Wiem, że muszę, póki żyję, coś robić dobrego bo inaczej zwariuję. Na szczęście praca moja pozwala mi na to zeby jeszcze móc zrobić coś dobrego dla innych..zakładam też fundację, która będzie pomagała takim jak my, ludziom po stracie, ale też ofiarom wypadków drogowych. Nie chcę Patryni zawieść, Ona zawsze była ze mnie taka dumna. Sama miała takie dobre serce..to ja byłam z Niej tak bardzo dumna, że jest takim dobrym człowiekiem. Patra to Cud, którym Bóg mnie obdarzył a potem zabrał..nie pojmuję tego, przecież jest dobry, ludzki, więc jak mógł pozwolić Jej umrzeć?? Przepraszam mamo Asi,wiem, że Twoja córka również była Twoim Cudem. Jaka muiała być dzielna w tej strasznej chorobie. Jeszcze Tobie tłumaczyła sens śmierci. To jest niepojęte. Tak samo Agatka, córka Halinki. Tak bardzo jest to niesprawiedliwe. Mam nadzieję, że nasze córeczki spotkały się Tam.I patrzą teraz na swoje mamy, które tak bardzo próbują być silne ale nie zawsze im to wychodzi. A może usmiechają się widząc, że mimo wszystko, trwamy? Tulę Ciebie, mamo Asi, Halinkę, mamę Agatki i wszystkie mamy, które straciły swój Cud. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rak 02.03.09, 21:11 "... może nie wszyscy ludzie muszą być z nami na zawsze? Może są w naszym życiu tylko gośćmi? Spełniają swoją rolę szybciej niż inni. Nie muszą żyć sto lat, by czegoś dokonać. Robią wszystko błyskawicznie. To trochę tak jakby zatrzymywali się przy nas na chwilę i dawali nam coś cennego, dobrego, jakąś mądrość. Właśnie po to przybywają na ten świat. Uczą nas kochać, współczuć, rozumieć innych. Dają nam to z siebie. Nauczą nas tego wszystkiego i odchodzą. Może po prostu nie muszą przebywać tu dłużej. Coś nam ofiarują, a później mogą ruszyć w dalszą drogę...są kimś niezwykłym. Dostajemy od nich wspaniały podarunek i nikt nam go nigdy nie odbierze. To trochę jak łańcuch ludzi. Jedni odchodzą, pojawiają się inni...a potem...to taki wieczny pochód ludzi, którzy przesuwają się przez nasze życie. Nic nie trwa wiecznie, ale zawsze ktoś nam towarzyszy. Nic nie stoi w miejscu, wszystko płynie. Trudno rozstać się z ludźmi, którzy pojawiają się w naszym życiu, są nam bliscy, a nagle odchodzą. Wolelibyśmy, żeby z nami zostawali, żeby byli ciągle wśród nas. Czasem jednak nie można zostać, trzeba ruszyć w dalszą drogę." D. Steel tak pisała... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 22:14 Bylam dzis u psychiatry. Późnym wieczorem. Jak zwykle pełno było pacjentów. siedziałam na korytarzu i miałam wielką ochotę zamknąć oczy i zasnąć. Gdy weszłam do gabinetu nie miałam ochoty wogóle nic mówić. I powiedziałam mu to , że jest dla mnie obcym człowiekiem i nie potrafię mu powiedzieć tego co czuję i wogóle nie będę dziś z nim rozmawiać. Miałam zły nastrój. Pomału zaczął mnie podpytywać o to i owo, a jak się czuję po lekach itd. Jak się rozgadałam, nie wiadomo jak i skąd opowiedziałam mu o forum, że wydaje mi się że to jest dla mnie lepsza terapia niż jego leki:):):)(nie byłam nieuprzejma). Powiedziałam, że czasem czuję się nieswojo, bo jeśli uda mi się w jakiś sposób komuś pomóc wtedy też sama czuję się dużo lepiej. Uważa ,że nie powinnam mieć żadnych z tego powodu wyrzutów, bo to właśnie tak działa. Był bardzo, ale to bardzo zaskoczony, że jest takie forum. Chyba nie udawał. Jakby nie patrzeć nasze forum jest pewnego rodzaju grupą wsparcia. Rozmawiałiśmy też dużo o wierze, Bogu. Poza tym dziś stało się coś bardzo pozytywnego. Rano jechałam do pracy i całą drogę odmawiałam drogę krzyżową(zawsze się modlę w autobusie, czasem bezmyślnie). Bardzo byłam skupiona i modliłam sie również za Agatkę , za Asię, Patrynię, za matki, ojców, braci, siostry, których na tym forum opłakujemy, za to zeby Bóg dał mi siłe do dźwigania swojego krzyża. Pisalam Wam kiedyś że mam żal do kolegów i koleżanek z którymi pracowałam w poprzednim miejscu. Wieczorem kiedy wracałam od lekarza uświadomiłam sobie, że jakos inaczej się czuję, że jest mi jakoś tak lżej. Zaczęłam myśleć dlaczego, co sie stało.W myslach wkółko przypominał mi się jeden z kolegów z poprzedniej pracy, tak jakby bardzo chciał ze mna porozmawiać. Uświadomiłam sobie że nie mam już do nich żalu, nie mam im za złe, że moge napisać do niego na nk, że nie zmuszam się do tego, wybaczyłam. Wybaczyłam, nie myślałam, że to takie wspaniałe uczucie dla tej osoby która wybacza. Moja Agatka jest dziś bardzo zadowolona ze swojej marudnej matki:):):) A matka czuje się jakoś radośniej niż zwykle, tak jakby miała zapewnione że spotka za chwilę się z córka:):):) A może to ONI , za których dziś tak szczerze się modliłam to sprawili, że czuję się tak radośnie. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Do Hanki-m 02.03.09, 22:29 Haniu, śliczna Haniu z kotkiem uśmiechnij sie choć troche do swojej mamusi,(i do mnie też:):) która napewno jest zawsze obok Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.09, 22:48 Pani Halinko - bardzo dziękuję za modlitwę za moją Mamę. Codziennie modlę się za moją Mamusię, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby pomodlić się i za bliskich zmarłych z tego forum... Po raz kolejny otworzyła mi Pani oczy - DZIĘKUJĘ. Od dziś i ja polecam Panu Wasze Dzieci, Mamy, Tatusiów, Siostry i Braci. Tulę Was wszystkich do serca - Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.03.09, 12:48 Halinko Masz rację - to Forum i Dlaczego , na którym też bywasz, jest najlepszą grupa wsparcia. Chociaż się nie znamy, ale wspólne przeżycia, jakich nie jest w stanie zrozumieć nikt inny, powodują że jesteśmy sobie bliższe niż wszyscy dotychczasowi "przyjaciele". Wydrukowałam sobie wszystkie Twoje piękne wiersze dla córci. Tak pięknie o niej piszesz, do niej piszesz... Ja tak nie potrafię, ale one oddają i moje myśli, moje tęsknoty, moją rozpacz. Ja na stronie Dlaczego jestem codziennie, tutaj też bardzo często - na tym wątku. To nie jest rozdrapywanie ran , jak mówią Ci co nie rozumieją. To jest nasze życie. Nasz pokaleczone, obolałe, pełne stale rosnącej tęsknoty życie...Bez dziecka które było naszą dumą, radością ,nadzieją... Dziękuję Ci za wszystko co tu napisałaś. Nawet nie wiesz jak bardzo pomagasz. Jola - mama Krzysia Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.03.09, 15:53 Jower - cieszę się że tak miło do mnie piszesz. Dzis wpisałam się w wątku: "CZy ...istnieje zycie po życiu.." Część tej wypowiedzi chcę tu przytoczyc, poniewaz sama do końca nie rozumię co się dzieje we mnie od kilku dni. Być może tak nie będzie cały czas, być może to nie rozwinie się w głebszą radość. I to nie jest tak że cały czas chodzę i się głupio usmiecham, są chwile że i płaczę, ale ... zaczyna powoli kiełkować w moim sercu malutkie ziarenko radości, że powoli zbliżam się do spotkania z córką, że każdy dzień przybliża tę chwilę. I czuję, naprawdę czuję że moja córka bardzo się cieszy z tego że ja zaczynam czuć radość. Radość - jakiej nigdy w swoim życiu przedtem nie czułam. dla mnie samej jest to niewytłumaczalne. Myślę że trzeba spróbować spojrzeć wgłąb siebie, wyciszyc sie i nauczyć się dostrzegać znaki jakie dostajemy stamtąd. Myślę że każdy może spróbować. Mniej pośpiechu, mniej przywiązania do rzeczy doczesnych, otwarcie na drugiego człowieka, niezasklepianie się tylko w swoim cierpieniu, w tym co mnie dotyczy, próba podania ręki, zrozumienia drugiego człowieka. To nie jest proste, ale wiem po sobie że warto, że człowiek wtedy zaczyna odbierać i dostrzegać sygnały na które wcześniej nie zwracał uwagi. To nie może byc tylko zbieg okoliczności, te odczucia że ona jest ze mna w chwilach kiedy potrzebuję pomocy, wsparcia, że ona mi podpowiada co mam zrobić, jak postąpic i tez inne czysto namacalne znaki. I to dziwne uczucie którego nie potrafię do konca określić (radości- tak jakby cos wewnątrz mnie się usmiechało) Za jej podpowiedzia kupiłam wczoraj tę książkę , która mnie tylko utwierdziła w tym w co wierzyłam i przeczuwałam. Polecam wszystkim, zwłaszcza osieroconym rodzicom tę wspaniałą książkę napisaną przez katolickiego księdza Brune: "Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje". pozdrawiam, po raz pierwszy(byc może nie na długo) z UŚMIECHEM:):):) Halina-mama Agtaki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 07:11 Halinko, cieszę sie, że czujesz sie lepiej, że możesz odczuwać troche wewnętrznej radości i czuć bliskośc Agatki,i że Ona daje Ci taka siłę, ze nam wszystkim pomagasz, jestes tutaj naszą najlepszą terapeutką i dla każdego masz ciepłe słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 08:09 Halinko Znam tą książkę. Właśnie niedawno skończyłam ją czytać. I jeszcze drugą tego samego autora "Umarli mówią do nas".Ta druga przedstawia róże inne sposoby komunikacji - nie tylko pismo automatyczne, ale również nagrania na taśmach, telefony, zdjęcia. Po prostu niesamowite. Trzymam się kurczowo tego co tam wyczytałam. Nie dopuszczam nawet cienia wątpliwości. Gdyby tak tylko te odwiedziny i przekazy nie były "zarezerwowane" dla wybranych...Myślę ,że właśnie ta wiara w szczęście naszych dzieci TAM i nadzieja na spotkanie pozwala nam jakoś przetrwać TU. Ściskam serdecznie - Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 09:06 Cześć, pani Halino, codziennie czytam wszystkie nowe wypowiedzi uczęstników tego forum. Te wszystkie wypowiedzi to jest taka terapia dla duszy, że chyba żaden psycholog i psychiatra, który niedoznał takiej straty swoich blizkich niemoże pomoc wiencej. Pani wszystkie wypowiedzi tak potrafią podnieść na duchu tu obecnych, że Pani córechka napewno tam u Pana Boga jest zaszczycona ma taką czulą, dzielną, serdeczną mamusię i Pan Bóg się cieszy, że Pani nietylko niezałamała się sama ale potrafi podać rękę każdemu podczebującemu tej pomocy. Ja glęboko wierzę że Pan Bóg wyrywa najpiękniejsze kwiaty na tym naszym ogrodzie życia, i jeżeli nas tu zostawia, to znaczy czeka na to żebym my jeszcze tu się trocha pokształcili, albo nasze życie byłoby przykładem dla innych ludzi, które tracą siebie na tej cięszkiej drodze życia. Bywają dni straszne, kiedy tak brakuje słowa, uścisku naszych blizkich, kiedy niechce się nawet wstawać. Ale musimy wstać, musimy poddać się woli Pana Boga który niepoto nas tu zostawił żeby bezcelnie szukali odpowiedzi, czemu? Dziękuję Pani za wszystkie dobre słowa które płyną z serdca. Bardzo rzadko się wpisuja tu na forum, bo nieznam tak dobrze języka polskiego, i niezbyt potrafię wyrazić swoje myśli, nie znam gramatyki, i się krępuję. Ale bardzo chciałam wyrazić dla Pani słowa wdzięcznści. Pozdrawiam Janina z Litwy. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 05.03.09, 11:33 droga Jasiu tak wlaśnie staram się mysleć jak piszesz:jeżeli nas tu zostawia, to znaczy czeka na zebyśmy jeszcze tu rozwijaki swoje wnetrz, swoją dobroć, miłośc, żebyśmy byli pomocą i przykładem dla innych. To bywa trudne, ale trzeba się starac. Niepotrzebnie masz jakies skrupuły co do znajomości naszego języka. Nieważne są błedy. Pięknie piszesz o tym co czujesz i nie ważne że z błędami. Najistotniejsza jest treść. Nie krępuj się i pisz, przecież już wiemy dlaczego robisz błedy:):):)wszystko jest zrozumiałe. Pisz. Jestes bardzo dzielna, czuj sie między nami tak jakbyś była w swojej ojczyźnie. I jeszcze bardzo pieknie wyrażasz swoje myśli. Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 05.03.09, 12:22 Jasiu - Zeskanowanie tej książki byloby chyba trudne, dużo stron. Jeśli nie zdobędzisz jej szybciej, to jak przeczytam dam znać na forum i jeśli bedziesz chciała to ci wyślę. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 06.03.09, 08:01 Dziekuję, podczebuję takiej literatury. Może znajda książka tego autora w języku litewskim, ale wątpie. Pozdrawiam Janina z Litwy Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 13:51 Janino - spróbuj może zamówić książki z księgarni internetowej, wysyłkowej - na pewno za granicę też wysyłają. Na przykład sprawdź tutaj : www.dobreksiazki.pl/b12043-zestaw-powiedzcie-im-ze-smierc-nie-istnieje-umarli-mowia-do-nas.htm Albo wpisz w wyszukiwarce tytuł i sprawdź inne adresy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 20:46 Przychodzę do Ciebie dziś Boże Przychodzę bez żalu, bez złości Przychodzę z promykiem nadziei, Przychodzę z iskierką radości. Spoglądam nieśmiało przed siebie A córcia mi wciąż towarzyszy I pragnę wypełnić Twa wolę W spokoju, w radości i w ciszy. Ja wiem,że nie będzie mi łatwo Że padnę znów na kolana Lecz myślę, że znowu powstanę Bo przy mnie jest córcia kochana. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.03.09, 22:06 Pięknie piszesz,córka jest z Ciebie dumna, może jak wreszcie odnajdę w sobie trochę spokoju stworzę coś dla swego Synusia, cieszyłby się... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 06.03.09, 14:35 Moja wiara jest jak chleb powszedni, ten o który proszę codzień Pana. Moja wiara taka trudna, taka piękna. Moja wiara w jego dobroć niezachwiana. Moja wiara, w której czasem ciężko wytrwać. Moja wiara co ma takie wymagania, Żeby kochać umieć i wybaczać. Moja wiara, która koi ból rozstania. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 06.03.09, 21:03 Piękne, naprawdę piękne, żeby nie piekne wiersze, piekna muzyka,byłoby jeszcze trudniej... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.03.09, 07:15 Ranek, następny dzień bez Ciebie Słońce, i chyba juz wiosna Pamiętam, jaka byłaś na wiosnę zawsze radosna. Pamiętam, jak ze mna sadziłaś Krzewy i kwiaty w ogródku A potem rok tylko minął i poszłaś TAM po cichutku. ------------------------------- Myślę, że dobrze Ci u Pana Myslę, że matka Cię pilnuje Że dziadek, babcia jest przy Tobie. Że cudnie Ci sie tam wędruje. Wierzę, że jesteś tam wesoła, że robisz dużo fajnych rzeczy. że się nie nudzisz, się radujesz I z nieba nas tu obserwujesz. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.03.09, 20:24 Witaj Halinko, pięknie piszesz jak zwykle zresztą, myślę że oprócz talentu masz już przynajmniej niewielki spokój w duszy, poukładane myśli ...ja ani trochę...pozdrawiam i przytulam Ela Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 08:55 bie-tka napisała: > Witaj Halinko, pięknie piszesz jak zwykle zresztą, myślę że oprócz talentu masz > już przynajmniej niewielki spokój w duszy, poukładane myśli ...ja ani > trochę...pozdrawiam i przytulam Ela Spokój w duszy niestety nie jest narazie stały. Są dni lepsze i gorsze. Juz niby poukladane i nagle pojawia sie ten wszechogarniający smutek. Staram się z tego jak najszybciej wychodzić żeby nie zakłucać spokoju Agatce, ale jest to trudne. Dziś mam taki byle jaki dzień, ale dam sobie radę, muszę dać radę. Mimo wszystko chyba jednak jesem silna, to napewno Agatka, Bóg pomagaja mi wciąż się podnosić. Elu za mało czasu minęło abys miała mieć poukładane, powoli, pozwól sobie teraz na te różne mysli, tylko nie oddalaj się od wiary. wtedy jest jeszcze gorzej. Pozdrawiam Halina-mamaAgatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 11:00 Codziennie rano przed otwarciem oczu, proszę aby to był tylko zły sen, żeby drzwi do Adasia pokoju były otwarte a on siedział przy komputerze popijając poranna herbatę, albo żeby zapytał z kuchni mamo zrobić ci jajko w majonezie???(lubił je bardzo)...no i muszę przecież kiedyś te oczy otworzyć...no i widzę to samo co od miesiąca - pustkę!!! W żaden sposób nie jestem w stanie tego zaakceptować, może kiedyś do tego widoku przywyknę...??? Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 21:55 Elu, wierzę ze kiedys nauczymy się usmiechać. DZisiejszy dzien pada u mnie deszcz i pewnie też dlatego jest smutniej niż zwykle:(:(:( Nastroje w kółko zmienne. ALe nie mozna narzekac, nie można, muszę się wziąść w garść. Inni jeszcze bardziej cierpią, co ja się zaczęłam rozklejac, chyba ta pogoda no i w piatek odszedł nagle męża kolega(45lat). Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 22:53 Smutne....45lat to bardzo niewiele. Mnie ta pogoda tez nie nastraja dobrze, dużo dziś płakałam razem z mężem niestety. Przeważnie robiliśmy to po cichu oddzielnie, dziś wspólnie...Chce Ci Halinko napisać tez o swoich znajomych, zechciej posłuchać, muszę się wyżalić...Kilka miesiecy temu mój cioteczny brat 48lat, spadł z drzewa, nie otrzymał należytej pomocy w szpitalu i zmarł następnego dnia,miesiąc może półtora później zmarła moja przyjaciółka Małgosia 48lat, nasze mamy były przyjaciółkami, chodziły z nami w młodości na wspólne spacery. Gosia zostawiła 3 dzieci dwoje dorosłych i 16-letnią córkę z porażeniem mózgowym.Po miesiącu może dwóch,kolega z którym uczyłam się w podstawówce w jednej klasie, potem mieszkaliśmy w jednym bloku a nasi synowie przyjaźnili się od dzieciństwa, miał 43 lata. 16 lutego kolejna klepsydra na naszym osiedlowym płocie,kolega Adasia z gimnazjum 23 lata, student socjologii, obchodził urodziny 15-go, zmarł 16-go w Bieszczadach...zamarzł...Cały czas żyłam w przeświadczeniu że średnia statystyczna długości ludzkiego życia rośnie zdecydowanie do góry??? Jakoś trudno w to uwierzyć, pozdrawiam Cię Halineczko, szkoda że nie mogłam dziś napisać czegoś bardziej optymistycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 13.03.09, 20:08 Jasiu odezwij się na mój e-mail, jesli jeszcze nie zdobyłaś tej książki a nadal chciałabys przeczytać. Już przeczytałam. halas1961@o2.pl Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 22:55 Witajcie kochani. Halinko, mamo Agatki. Tak bardzo podziwiam Cię za siłę, za wiarę. Nawet jak masz gorszy dzień to potrafisz jakoś tak napisać, że i tak Twoją siłę i wiarę ,,słychać". U mnie niestety jest inaczej, z każdym dniem czuję jakbym miała mniej wiary.Na początku był szok, potem przeraźliwe szukanie wszystkiego o ,,tamtym świecie", czytanie biblii. Teraz, po 13 miesiącach i 6 dniach czuję, że moja wiara rozsypuje się w kawałki. Tak bardzo pragnę wierzyć, że mojej Patryni jest Tam dobrze, że jest szczęśliwa..ale to takie trudne. Boję się, że jest Tam nieszczęśliwa. On tak bardzo kochała życie tutaj. Martwię się o Nią, o to czy nie jest Tm samotna. Zawsze tak bardzo balam się o Nią, teraz też nie potrafię nie zamartwiać się jak Jej Tam jest. Jeśli w ogole Tam ,,coś" jest. Nie pozwalam sobie na takie myślenie ale ono świdruje mi mózg, wraca jak bumerang, nie mogę pozbyć się tych głupich myśli. I za każdym razem pytam Boga DLACZEGO pozwolił na to? Pozwolił umrzeć mojemu jedynemu dziecku, chociaż wiedział, że Ona jest moim światem, moim Cudem.Byłyśmy tak bardzo związane ze sobą, tak strasznie brakuje mi mojego dziecka. A czy Patrynia nie tęskni za mną? Czasami myślę jak bardzo jest załamana tym, że zostawiła mnie, choć obiecywala mi zawsze, że nigdy Jej się nic nie stanie. A jednak stało się, zginęła. 40minut przed wypadkiem mówiła mi, że niedlugo bedzie w domku,taka szczęśliwa..zawsze tak wracała z egzaminów. Była kilkanaśie kilometrów od domu, od miejsa gdzie czuła się taka szczęśliwa. Ostatnie Jej słowa do mnie ,,całuję cię mamuniu". Pytam DLACZEGO Bóg pozwolił na to? Gdzie Jej Anioł Stróż? Zagapił się???? Nie pomyślał, że Patrynia to moje jedyne dziecko? Jak mógł na to pozwolić? Czytam, że innych reaimują godzinę..mojej Patryni nie reanimowano, nie próbowano walczyć o Jej życie. Pozwolono Jej umrzeć w tym rowie..Niigdy ne pogodzę się z tym, nigdy nie zaakceptuję tego. Dlatego proszę Boga o to żeby mnie stąd zabrał bo i tak jestem martwa.. Przepraszam, ale musiałam to napisać, nie wytrzymuję tego wszystkiego. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.03.09, 23:24 Grażynko dobrze że z siebie wyrzucasz co czujesz. Tak myślę. CZasem sama się zastanawiam jak to się dzieje ze mam siłę pocieszać innych. Może Bóg dał mi teraz takie zadanie i daje mi dlatego siły. Cóż, u nas była zupelnie inna sytuacja. Moje dziecko bardzo, przez tygodnie cierpiało i nadszedł moment kiedy musiałam powiedziec: dobrze, zgadzam się z Twoją wolą , jeśli musisz zabierz moje dziecko, tylko błagam Cię niech więcej już ie cierpi, niech tylko już nie cierpi. Może dlatego tez i ja inaczej do tego podchodzę i mam tej siły więcej. Nie wiadomo, nikt nie jest w stanie na to odpowiedzieć. Ja głeboko wierzę, że Patrynia jest tam jednak szczęśliwa i że ją spotkasz kiedy przyjdzie czas. Moja Agatka tez byla moim najwiekszym przyjacielem, moim zyciem i ja dlatego chce bardzo aby nic jej nie przeszkadzalo w zyciu TAM. I tak sobie mysle, ze jesli ja bede pogodna to i ona bedzie mogla tam spokojnie sie wznosic, rozwijac, radowac sie... ZAprosilam do dyskusji kapelanow z hospicjum, moze sie kros odezwie, moze oni niektorym z nas pomoga. dobrej nocy Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 11.03.09, 15:39 Halas1961- Halino, tytuł Twojego wątku nietrafiony – nie przegrałas.// Szacun dla Ciebie na maxa !!!!!! To jest wielka łaska od Boga móc własną jazdę cierpieniem przekierować ku wsparciu innych, też cierpiących,........ To umacnia, rozwiewa wątpliwości, i utwierdza na maxa, że cierpienie – to nie biologiczny wybryk / krótka piłka – dajesz kopa! i odpałowo, że świat Cię ma!!! Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 12.03.09, 08:26 karnivora napisała: > Halas1961- Halino, tytuł Twojego wątku nietrafiony > – nie przegrałas.// > > Szacun dla Ciebie na maxa !!!!!! To jest wielka łaska od Boga > móc własną jazdę cierpieniem przekierować ku wsparciu > innych, też cierpiących,........ > To umacnia, rozwiewa wątpliwości, i utwierdza na maxa, > że cierpienie – to nie biologiczny wybryk / > krótka piłka – dajesz kopa! i odpałowo, że świat Cię ma!!! Kiedy napisalam po raz pierwszy na to forum tak uważałam, że przegraliśmy. Być może masz rację.... Pozdrawiam serdecznie Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.03.09, 21:47 Grazynko-mamo Patryni, Iwonko -mamo Asi, Elu-mamo Adasia, Haniu z kotem, Jasiu i inni którzy dawno się nie odzywaliście a wiem przeciez że tu jesteście i czytacie - mysle o Was:):):) Jasiu z Litwy tam gdzieś wyzej wskoczył wpis do ciebie. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.03.09, 22:30 Halinko-mamo Agatki i wszystkie mamy...myślę o Was nieustannie...Jestem tu codziennie, czytam, myślę, myślę czytam...na chwilę pomaga bo widzę ze nie jestem sama, potem zwyczajne życie, praca...kilka godzin patrzenia na młodzież, radosnych ludzi na ulicach i znów kamień na piersiach w oczach łzy, mętlik w głowie, chęć wydobycia z siebie takiego wrzasku jakiego nikt nigdy nie słyszał...i NIEMOC!Znalazłam gdzieś taki króciutki ale jakże wymowny wiersz, pasuje bardzo do moich uczuć... Dwuwymiarowy uśmiech dla wszystkich dla normalności dla tych co zostali radość z przemijania zrywam kartki z niecierpliwością czekaj na mnie Aniołku- mama. Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 18:01 Witaj Halinko, ja tez jestem tu codziennie, czytam, ale pisac nie mogę, ostatnio z kazdym dniem gorzej, ale też stale mysle o wszystkich z forum. Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 18:46 Melduję się Halinko osierocona siostra i ciągle tęskniąca Odpowiedz Link Zgłoś
jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.03.09, 10:54 P.Halino, pani ma racie, jestesmuy tu co dzien, czytamy wszystkie wypowiedzi, niezawsze piszemy. Ta tragedia z Heńkiem przewróciła całe moje życie. Zawsze byłam wierzącym człowiekiem, ale gdy wszystko jest w domu dobrze to tak ostro nieodczuwamy tej wiary w Pana Boga. Teraz tak mi jest przykro przed Jego obliczem że gdy musiałam być wdięczna za wszystkie piękne chwile, tak żadko słyszał słowa podziękowania za wszystkie Dary dla mnie. I czasami nawet przychodzi mi do głowy taka mysl, że tylko z mego powodu Pan Bóg zabrał mi moją miłość, by odkryć mi oczy, że wszystko należy do Niego. Wszystkich gorąco uściskam wiem co czujecie....:( Janina z Litwy Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 19:58 Jestem Halinko,bardzo mi ciężko bez moich "dziewczyn" dlatego nie pisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 20:08 Kochana Halinko i wszystkie mamy tutaj piszące..jestem codziennie tutaj, nie ma wieczoru żebym nie czytała tych wszystkich wpisów. Zresztą czytam wszystkie wpisy. Każda strata jest nie do ogarnięcia, choć myślę, że utrata dziecka jest czymś absolutnie niepojętym dla ludzkiego ummysłu, to jest wbrew naturze. Nie taka jest kolej. Wszyscy umrzemy kiedyś ale to dzieci powinny stać nad grobem swoich rodziców, nie odwrotnie. Tak Halinko, wciąż jestem niepogodzona ze śmiercią mojej Patryni i chyba już tak będzie do mojej śmierci. Nie potrafię już niczym cieszyć się, nic nie przynosi satysfakcji,bo w każdym momencie mojego obecnego życia pytam siebie..co z tego, skoro nie ma tutaj mojej Patryni? Co z tego skoro Ona tego ne widzi? Co z tego skoro nie mogę dzielić tego z Patrynią? Dlatego może jest mi tak trudno, nie wiem. Wszyscy mówią mi ,,pogódź się", nawet moja mama. A ja nie potrafię i nie chcę. Mam żal do siebie, że nie uchroniłam mojeo dziecka choć całe życie tak bardzo dbałam o Nią, otaczałam miłością. Jeen jedyny raz odmówiłam Jej i co? Zginęła.. odeszła ode mnie, zostawiiła mnie tutaj. A ja bez Niej nie umiem żyć. Halinko, ja się staram bardzo, naprawdę. Codziennie wstaję rano i jadę do pracy. Tyram do wieczora. Ale jak wracam do pustego domu to już nie mam sił na nic. Na jakiś czas przestalam brać tabletki, niestety wpadałam w jakąś otchłań. WróciŁam do nich bo muszę jakoś funkcjonować, niestety. Takie prozaiczne rzeczy jak praca, zakupy..muszę mieć na to siły. Jak już pisałam chyba, powrót po 6 miesiącach do pracy to chyba najlepsze posunięcie w tej sytuacji. Dni mijają szybko, wpadłam w jakiś schemat czasowy..szkoła, klub, cmentarz, dom. Sobota i niedziela jest najlepszym dniem do spania..chciałabym przespać tak naprawdę swoje życie. Niedziela jest szczególnie tudna, bo w tym dniu zginęła moa Patrynia. Chodzę na msze wieczorne, co niedziela, modlę się o moją córeczkę i o to żebym mogła iść do Niej Tam. Tak więc sama widzisz Halinko, że nic u mnie pozytywnego. Takie życie z dnia na dzień, bez marzeń, bez planów, bez celu. Staram się tylko dobrze wywiązywać z moich obowiązków służbowych, bez żadej taryfy ulgowej. Nie chcę epatować otoczeia moją rozpaczą choć każdy kto mnie zna widzi jak bardzo jestem nieszczęśliwa. Chciałabym opowiadać o mom dziecku ale jak tylko cos powiem to wszysy spuszczają głowy..nie mogę nawet tego. Chodzę w czerni..to mój krzyk rozpaczy..nigdy nie zdejmę jej.Aż do mojej śmierci. Tego nikt mi nie zabroni. Mówić nie mogę o moim dziecku bo to ludzi wprawia w zakłopotanie..a same wiecie jak sie wtedy czuje czlowiek. To tak jakby Jej nigy nie było..to jest takie okrutne. Ale muszę to rozumieć, oni po prostu nie wiedzą, że my matki mamy takie samo prawo do opowiadania o swoim dziecku jak inne mamy. Jest tylko taka różnica, moje dziecko nie żyje a ich dzieci żyją. Tak to wygląda. Dlatego może zamykam się w swoim świecie bo tylko w ten sposób mogę być z moim dzieckiem. Mogę do Nej pisać,rozzmawiać z Nią, płakać za Nią, tęsknić.. Ja też bardzo dużo myślę o wszystkich tu piszących. Każdy z nas radzi sobie / albo i nie radzi / w różny sposób, leszy, gorszy. Ja czuję się jakbym była przysypana kamieniami, nie mogę się wydostać stamtąd. Szukam w sobie wiary, tak bardzo pragnę wierzyć, że moja Patrynia jest Tam szczęśliwa i że ja spotkam się z Nią. Ale czasami przyhodzą te wstrętne myśli, że tego ,,Tam" nie ma, że już nigdy Jej nie zobaczę. I wtedy umieram. Dlatego każdy Twój wpis Halinko czytam po kilka razy bo jest w nich tyle nadziei, wiary i sily. Tak bardzo pomagasz nam tutaj. Dlateego tulę Cie do serca mocno. Dziękuję. Chociaż wiem, że Tobie też nie jest łatwo to jednak Ty dajesz nam siły. To piękne. Agatka jest z Ciebie na pewno bardzo dumna. Grażyna,mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 21:43 Kochani, droga Grazynko Dziś moja Agatka nie jest ze mnie dumna. Dzis placzę. Nad soba, nad Wami, nie wiem sama zresztą... Miałam nie pisać, ale jak zwykle musze... Coś Wam opowiem. Dawno juz nie sniła mi się Agatka. Dziś w nocy zdarzyło się cos dziwnego. Był to sen, nie sen, nie wiem , bo wszystko było bardzo realne. Czułam sie tak jak nieraz jest ,że prawie już się spi ,ale jeszcze dociera do ciebie to co się dzieje wokół. To chyba ten stan alfa, w który niektórzy umieją się wprowadzić sami. Przyszła Agatka. Przytuliłam się do jej policzka, głaskałam ją po rączce. Potem położyła się obok i czułam że cos mi mówi czy przekazuje, a ja nie rozumiem co ona chce ode mnie. Czuję ,że ona się denerwuje, bo ja nie rozumiem. I bardzo chciałam wyjść z tego półsnu bo wydawalo mi się, że wtedy będę wiedziała o co chodzi. Ale się nie udało. Najdziwniejsze jest to, że wciąż czuję gładkość i ciepło jej skóry, delikatność tego dotyku. A tak strasznie mi tego brakowało. Pod palcami czuje wciąż ten dotyk. Kiedys juz tak było, że pogłaskał mnie ktoś po policzku, ale wtedy nie spałam, zaczynałam usypiać i aż się zerwałam, potem za chwilę to się znów powtórzyło. Tamten dotyk tez czułam przez kilka dni. Było to kilka dni po pogrzebie. To nie są przywidzenia poranionej, cierpiącej matki. Na pewno to nie był sen. Odczucia ze snu nie są aż takie że czujesz wciąż opuszkami palców ten dotyk. w południe wzrok padł mi na Pismo Swięte, którego bardzo , brdzo dawno nie otwierałam. Tak jakby ktos mówił ; Otwórz, otwórz. Otworzyłam na chybił trafił: "Jesliscie więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. dążcie do tego co w górze, nie do tego co na ziemi.....A tu juz nie ma Greka, Żyda, ....niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus....obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokore, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem.....jak Pan wybaczył Wam , tak i wy. Na to zaś przyobleczcie się w miłośc, która jest więzią doskonałości...." Czy to chciała mi powiedziec Agatka, może. Bo dlaczego wzięłam do ręki Pismo od tak długiego czasu. Grazynko, ja ostatnio nie przejmuje się reakcjami innych gdy zaczynam mówic o Agatce i kiedy chcę to oniej mówię . Ostatnio opowiadał chłopak wpracy o swoim małym synku. Ja się włączyłam i opowiadałam o swoich dzieciach gdy były małe, o róznych zabawnych sytuacjach gdy agatka była malenka i mam w nosie, że ktos czuje się moze niezręcznie. Mi było fajnie, nawet ze smiechem to opowiadała. Cieszyłam się ,że mam takie cudne wspomnienia. I tak będe robić i juz. Będę mówic o swoim dziecku , jak zacznę to sończe i nie pozwolę sobie przerywać i nie pozwolę zmienić tematu i już!!! I Ty tez tak rób. Koniec i kropka. Jeśli chodzi o pomoc duchownych już jest swiatełko w tunelu i licze że za chwilę choć raz na jakiś czas będzie wsparcie tu na forum. Nie chcę narazie pisac nic więcej. Wiersze, które do tej pory pisałam tu na forum są juz w drukarni w przygotowaniu do druku. Sama w to nie wierzę, że sie odwarzyłam, poniewaz są bardzo osobiste. Ale to tylko i wyłącznie dzięki Wam. Poczatkowo miałam zamiar rozdac znajomym, rodzinie, kiluu osobom z forum i część napewno rozdam. Resztę nakładu chciałabym spróbowac sprzedac i przeznaczyc te newielkie pieniądze na pewna pomoc, o której narazie nie mogę pisac. Jak upewnie się sama czy powinnam robic to co mi krąży w myslach zachęcać będę i Was do takiej działalności. Myslę, że oproćz pracy zawodowej musimy robic jeszce cos innego, co da jakieś poczucie, że idę jednak dalej, mimo wzystko ide dalej. Rozisalam się , ale chyba dobrze bo czuje się lepiej, nie płaczę. Myslę, że nasi ukochani którzy nas na chwilę zostawili tu (nie uzywam wogóle od dość dawna słowa "zmarli", czy zauwazyliście:) Chca abysmy narazie żyli zyciem ziemskim , ale w taki sposób aby potem następne zycie było konsekwencją tego tutaj. Czyli za wszelką cenę może nie dziś , nie jutro, może za rok ale wyjść z wszechogarniającego smutku, radaowć się jak przedtem kolorem liści na jesień, pierwszym śniegiem, przebiśniegami na wiosnę... Czego całam sercem , kazdym kawałeczkiem sibie sobie i Wam życzę. Halina- mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 21:48 Przepraszam bardzo za pozjadane litery w poprzednim liscie, ale wyslalo mi sie przed sprawdzeniem. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
radomilu Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.03.09, 23:14 Witajcie... przeczytałem dziś Wasze nowe wpisy na forum. Poznaję Was coraz bardziej, czuję się tu coraz mniej "obcy". To co napisała dziś Halina jest największym skarbem, który każdy z nas dostał w ostatnim czasie... ja odczytuję Halino Twe słowa jak drogowskaz, który wskazuje jaką pójść drogą do odzyskania siebie. Jestem blisko każdej z Was, myślę o Was i czekam razem z Wami, aż uda się zapalić światło w życiu każdego z nas. Wtedy nie będzie ważne jak długo było Ciemno. Halinko, dziękuję Ci za te słowa, za to, że dzielisz się z ludźmi swoimi wspomnieniami o Agatce. Jestem przekonany, że o to chyba chodzi. To trudne, ale daje siły i leczy zranione dusze... Pozdrawiam serdecznie wszystkich Was. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.03.09, 22:38 Radku miły z Ciebie człowiek. Jak to mówi moja koleżanka:"z tej samej bajki". Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.03.09, 13:38 Jesteś ze mną w każdej chwili Jesteś córciu ciągle żywa Chociaz ludzie myślą z boku Biedna matka, nieszczęśliwa A TY jesteś zawsze przy mnie I pilnujesz mnie niezmiennie. Jesteś dla mnie jak drogowskaz Który przy mnie jest codziennie. Naprowadzasz i pocieszasz, Co mam robić pokazujesz. Uśmiech znowu chcesz zobaczyć, Razem ze mna wciąż wędrujesz. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.03.09, 14:10 Halinko moja wirtualna dobra duszyczko piękne wiersze piszesz, czytając je trudno nie wzruszyć się,a ty mimo tak wielkiej tragedii potrafisz jeszcze pocieszać,a ja szukam sama nie wiem czego ale szukam, gdzie zaprowadzą te moje poszukiwania to nie wiem a to piosenka dla ciebie i innych mam. www.youtube.com/watch?v=vCAlka5TXBE Odpowiedz Link Zgłoś
goska797 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.03.09, 18:44 Witam! Postanowiłam się odezwać chociaz to forum czytam już od jakiegoś czasu.Robię to bardzo nieśmiało i pełna podziwu dla Was Kochane (jesli mogę się tak zwrócić).Bardzo bym chciała nikogo nie urazić w jakikolwiek sposób ale ciężko dobrac słowa. Pani Halino pisze Pani piekne rzeczy.Dała Pani Agacie wszytsko co można było.Czytam i nie mogę opanować łez.Słowa te też kieruję do pozostałych Mam, których dzieci odeszły "Jesteście wielkie!jesteście wspaniałymi kobietami a przede wszystkim rodzicami"!!! Mam 25 lat i 4 miesiące temu zmarł mój tata.Wiem, że w żaden sposób nie mogę mojej straty porównywac z Waszym bólem.Taka jest kolej rzeczy, że dzieci żegnają rodziców (przynajmniej tak powinno być).Ja jednak po tych kilku miesiacach czuje, że coś jest nie tak.Tata zmarł mozna powiedziec nagle, nikt sie nie spodziewał.Zmarł na stole operacyjnym.Okaz zdrowia i siły nagle w ciągu miesiaca zmienił sie w bezsilna osobę.Tuż po smierci zaskoczona byłam jak wszytsko wróciło do normy.Tak przynajmniej myślałam.Może wynikało to z faktu, że byłam zbyt pochłonięta w pomoc mamie,która zmieniła się nie do poznania, nie myślałam nad tym co się stało. Teraz po tym czasie czuje pustkę.Nigdy nie byliśmy z ojcem strasznie blisko.Teraz jednak bardzo mi go brakuje, widze jak bylismy do siebie podobni.Mam wrażenie, że wszytsko sie rozpadło.Co drugi dzień jestem na cmentarzu, codziennie o nim myślę.Niewiem czy to jakaś opóżniona reakcja.Nic mnie nie cieszy, mam wrażenie, że coś się dla mnie skończyło,że moje życie ucieka mi.Do tego mam poczucie że smierć gdzies koło mnie kraży.Czasami łapie się na tym, iz mimo że wiem co sie stało nie moge sobie przyswoić tego faktu. Wczoraj gdy byłam u rodziców w mieszkaniu otworzyłam szafke szukajac dokumentów.Byłam pewna że tam sa.Okazało się, że znajdują się tam ubrania taty.Ścisnęło mnie mocno.Nie miałam takiego uczucia 2 dni po smierci kiedy odbierałyśmy rzeczy ze szpitala. Wiem jestem dorosła, mam meża, dom.Powinnam to przyjąć spokojnie po takim czasie.Ja czuję jakby dopiero uderzyła we mnie prawda. Wybaczcie,że tak sie rozpisałam.Brakuje mi kogoś kto byłby w stanie zrozumiec co czuję.Zdaje sobie sprawę, że nie jest to jednak to samo co przeżywacie Wy Kochane Panie. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do goska797 17.03.09, 21:53 Strata i ból bez względu na to kogo się straciło zawsze jest ogromna. Nie mozna polemizowac kto bardziej cierpi, czyja strata jest wiekszą. Mogłabyś byc moją córka i mimo że masz męża 25 lat to też bardzo mało żeby chowac rodziców. Twoje reakcje, to że dopiero teraz zaczynasz odczuwac co naprwdę się stało są jak najnormalniejsze. Z początku jest szereg różnych przyzienych spraw do pozałatwiania, a gdy sie z tym uporamy nagle zaczyna do nas docierac co się naprawdę stało. Nie wyrzucaj sobie ,że wzruszyłaś się na widok ubran taty, 4 miesiące to jest bardzo niewiele od rozstania. Kidy odszedł mój ojciec (miałam 34 lata) jako tako doszłam do siebie po półtora roku i tez ąż tak bardzo nie byliśmy związani. Ta więź nawiązała sie podczas ostatnich miesięcy jego choroby, kiedy w domu na zmianę z mmą opiekowałam się nim, kiedy prosił żebym modliła sie do Boga aby go już zabrał bo cierpienie jest zbyt wielkie. Nie pisałam tu nigdy o tym . Piszę zawsze o swojej córeczce. Napisałam o ojcu dzis dla Ciebie. Nie milcz, jesli chcesz wyrzucic z siebie , powiedziec o swoich uczuciach, watpliwosciach , rób to , pisz tutaj. Dla mnie to forum stało się terapia. Od czasu do czasu ide do swojego psychiatry, ale juz tak z rozpedu, pzryzwyczajenia. Kiedy powiedziałam mu że dzieki osobom z tego forum wiersze są juz w drukarni był prawie w takim samym szoku jak ja sama:):):)Bo ja wciąż do końca w to nie wierzę , że sie odważyłam. Więc pisz, zawsze najlepiej drugiego człowieka zrozumie człowiek ,który jest w tej samej sytuacji.A tu wszyscy jestesmy równo poranieni. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
radomilu Re: moja corcia Agata odeszla - do goska797 17.03.09, 22:18 Witaj Halinko, cieszę się, że jesteś na forum. Mimo tego, że Twoja "terapia" dobiegła już niemal do końca, jesteś tu, na Forum i niesiesz słowa pociechy i wsparcia dla wszystkich obecnych. Stałaś się taką duchową opiekunką dla potrzebujących i pocieszeniem dla płaczących. Piękne słowa wsparcia napisałaś do GOSKI797. Znalazłaś swoją drogę i cel, który realizujesz po śmierci Agatki. Ciesze się, ze Twoje wiersze niedługo ukażą się drukiem, mam nadzieję, że pozwolisz mi je wszystkie przeczytać. Pozdrawiam Cię serdecznie i proszę (w imieniu chyba wszystkich obecnych na forum) nie ustawaj w tym wielkim dziele. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegralismy zrakie 17.03.09, 22:42 Radku, to wcale tak do końca nie jest, że ja juz na zawsze jestem na prostej. Co jakis czas mam mysli typu, że to wszystko jest jednak bez sensu. Nawet wczoraj tak było, ale jakims cudem podnoszę się i podnoszę na nowo. Nie wiem czy cały czas tak będzie, czy dam radę zawsze tak powstawac. Myślę ,że to miejsce w internecie pomogła mi znależć moja córka. Ona uwielbiała wszystko co było związane z komputerami, to była jej pasja. Wiersze chciałabym żeby wyszły na rocznicę (3 maj). Chciałabym część nakładu oddac do rozprowadzenia na cel charytatywny, resztę rozdam. Na forum będę bywać napewno jeszcze długo jesli Stwórca pozwoli... Z duchową opiekunką to Ty nie przesadzaj:):):), u mnie niestety zbyt małe zasoby w głowie do duchowej opieki.Piszę tylko to co serce dyktuje. Na duchowego opiekuna wciąż niecierpliwie czekamy. Hej, a może już czyta i się nie odzywa. Jestem przekonana, że lada moment duchowy opiekun z prawdziwego zdarzenia zabierze głos. I wtedy byłabym bardzo z siebie zadowolona, że się jednak udało cos konkretnie załatwić. Ja sie chyba za bardzo czasem rozpisuję:) dobranoc Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
goska797 Re: moja corcia Agata odeszla -przegralismy zraki 18.03.09, 14:43 Bardzo dziękuję Pani Halino za te słowa.Dziś gdy zobaczyłam te kilka zdań od Pani jakby wszystko pojaśniało.Może wyda mi się to banalne ale poczułam, że ktoś mnie rozumie.Jakby spadł ze mnie wielki ciężar, że nic nie muszę udawać.Nie muszę grac przed całym światem, że daje radę.Wszystkich pocieszać: mamę, brata.Mąż choć jest najbliższym mi człowiekiem nie do końca mnie rozumie. Dziś pojechałam na cmentarz już z wdzięcznością, że jednak tata wskazał mi to forum.Mimo że nie zawsze był dla mnie ojcem wierze, ze teraz nade mną czuwa.Ma wreszcie możliwości by to zrobić. Pani Halino wiersze, które Pani pisze .....nie wiem jak je wyrazić w pełnie.Myślę, że jedynie co mogę zrobić to podpisać pod słowami poprzedników:) Jeszcze raz bardzo Pani Halino dziękuję za wsparcie i coś więcej . Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do goska797 18.03.09, 15:08 goska797 napisała: > Bardzo dziękuję Pani Halino za te słowa.Dziś gdy zobaczyłam te kilka zdań od > Pani jakby wszystko pojaśniało.Może wyda mi się to banalne ale poczułam, że kto > ś > mnie rozumie.Jakby spadł ze mnie wielki ciężar, że nic nie muszę udawać.Nie > muszę grac przed całym światem, że daje radę.Wszystkich pocieszać: Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do justynakm1 18.03.09, 14:54 droga Justynko Twój dzisiejszy list wskoczył gdzies duzo , duzo wcześniej, ale znalazłam go. Bardzo pieknie piszesz o swojej miłości, o uczuciach, o chorobie, o tym co Was łączyło i cały czas łączy. I ja uwielbiałam zapach swojej córki. Kiedy odeszła zebrałam ze szczotki jej włosy i zamknęłam w ozdobnym metalowym pudełeczku. Co jakis czas je wącham. Mam tez ostatnie skarpety, które miała założone na stopach i nie piorę ich. Trzymam je tez w takim miejscu aby zapach jak najdłużej się utrzymał. Ktos z boku może powiedzieć ,że to jest chore. Ja tak nie uważam. Justynko ja wiem ,ze kiedy to wszystko pisałaś płakałaś, ale też wiem, że jest Ci lżej , że podzieliłaś się z kimś. Ze mogłaś po raz kolejny opowiedziec o swojej miłości, swoim bólu. Wiesz, moja córka też poznała swojego chłopaka przez internet. MAm z nim nadal kontakt, dość rzadki, ale mam. Justynko, piszesz że czekasz na kroki, na sny, na dźwięk głosu... Tak bardzo nam wszystkim tego brakuje, ale zobaczysz że przyjdzie taka chwila, że w pewnym sensie oswoisz się z tym cierpieniem, wyciszysz się, troche uspokoisz i wtedy zaczniesz dostrzegac to co ja widzę. Zaczniesz dostrzegac te małe dyskretne "powiadomienia" od niego, że jest obok, że cię wspiera, że pomaga, że chce Twojego uśmiechu. I te inne słyszalne, widzialne małe sygnały: "ja jestem , ja wciąż żyję, nie martw się o mnie". Trzeba tylko uwierzyc. NApewno to nie zastąpi bezpośrednirj, fizycznej obecności tej drugiej osoby, ale jest wielkim pocieszeniem, dużą dawką nadziei, że jednak nie rozstaliśmy się na zawsze. Pozdrawiam halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do goska797 18.03.09, 15:14 Poprzedni list źle mi się wysłał. Droga Gosiu Dla mnie to forum stało się w pewnym sensie wybawieniem. Gdybym nie mogła wylać tu całego swojego bólu, rozpaczy, napisac o swojej miłości do córki pewnie byłabym już na oddziale psychiatrycznym. Tak jak piszesz ze tata cie tu naprowadzil, tak samo mnie przyprowadziła tu moja córeczka. Ona pokazała mi miejsce gdzie znajdę ukojenie i droge jak swoje cierpienie zmienic we wsparcie dla innych. BArdzo wiele osób z tego forum Cię rozumie. Duża większośc odzywa się tylko od czasu do czasu. Ja tez miałam taki okres. Ale wiem ,że czasem pomaga nawet jeśli się przeczyta jakąś odpowiedż i to jest tak jakby te słowa były do nas. Najlepiej drugiego człowieka zrozumie człowiek ,który jest w tej samej sytuacji. CZuje to samo co ten drugi. Więc chyba dlatego te wiersz są w taki sposób odbierane. tata napewno bedzie przy Tobie. Bardzo się cieszę, że udało mi sie poprawić Ci choć trochę nastrój:) Pozdrawuiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bumbuniek Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 12:41 Drogie Panie, piszące na forum (bo widzę, że to głównie kobiety, panowie się zdarzają, ale rzadko, chyba za rzadko), wiem i rozumiem co czujecie. Wpisałam się też na wątku o godnym umieraniu, ale ten od Pani Haliny, mamy Agatki był pierwszy i przykuł mnie do laptopa na prawie całą noc, więc czuje, że jestem Wam coś winna...więc pisze i tu, może to Wam coś pomoże, to współodczuwanie, mi juz wiele dało...Jestem taka szczęśliwa, że znalazłam to forum, po półtora roku męczarni, jakie upłyneło od śmierci Mamy. Mam 32 lata, mama chorowałam odkąd pamiętam, było Boże Narodzenie, kiedy przyjeżdzało pogotowie, operacje na choroby kobiece, krwotoki, woreczek żółciowy, tarczyca, wreszcie..rak. To, co przeszła, i co przeszłam ja przez te lata nadawałoby się do wielu wątków tu, jednak najbardziej poruszył mnie ten o godnym umieraniu...tak ja też widziałam złe rzeczy i tego nigdy nie zapomnę. Pamiętam jak lekarka prowadząca, kiedy mama juz umierała, powiedziała do mnie w drzwiach sali na której leżała(kiedy podeszłam, żeby z nią porozmawiać i prosić o choć okruch nadziei, co jeszcze można zrobić, jak ulżyć cierpieniom) co sobie kupiła na wyjezdzie słuzbowym do Belgii, i że miasteczko jej się podobało i tym podobne rzeczy. Wcześniej pytała mnie o informacje w tej sprawie, bo wiedziała, ze tam pomieszkiwałam. Ale nigdy nie zapomnę że w takiej chwili zaczęła o tym mówić...do tej pory nie wiem czy chodziło jej o to, żeby odciagnać moją uwagę, czy naprawde nie odczuła powagi sytuacji...ale przeciez lekarz onkolog wie najlepiej...a nie byłam na tyle asertywna, żeby jej to powiedzieć w twarz, bo w takiej chwili człowiek ma zwolnione reakcje, ból, szok, niemoc, wszystko się miesza, nawet jeśli jest się przygotowanym. I nadzieja na ludzkie zachowania...Może to była samoobrona z jej strony, lekarz też człowiek, ile można patrzeć na śmierć, ale to nie, jednak myślę, że to nic nie usprawiedliwia, taki lekarz to wyjatkowy zawód!!! I musi sobie dawać z tym radę...Ten szczegół tak mi utkwił w głowie, bo znała mnie i mamę, przychodziła na wizyty prywatne...bo moja mamę spotkało to samo upokorzenie co wielu z was - za wieloletnie płacenie składek podstawowe leczenie państwowowe owszem, ale bez dodatkowych prywatnych wizyt i usług żyłaby znacznie krócej, nie ma się co łudzić. To takie przykre.. I jeszcze pamietam jak półprzytomną przewozili ja z jednej sali do drugiej, a ludzie na korytarzu na to patrzyli..moja piekna mama, zawsze tak młodo wyglądała,mam to po niej zresztą..a wtedy była juz prawie po drugiej stronie tęczy. Nie wiem, nigdy tego nie zrozumiem, dlaczego coś lub ktoś (Bóg? przeznaczenie?) każe nam tak patrzeć na cierpienie innych i samemeu cierpieć..Po co? za co? nie widzę w tym sensu, widzę morze bólu, upokorzeń, rozkładajacych się ciał i wszystkich tych, którzy są (jeszcze) po drugiej stronie - prowadzących normalne, wesołe życie...do czasu, bo to wszystko zmienia. Choroby i śmierć są wszędzie i dopadają nas, kiedy sie nie spodziewamy...nie chciałabym aby ktokolwkiek odebrał to, że życzę innym żle, nie, to po prostu świadomość tego że cierpienie jest wpisane w nasze życie, i musimy się z tym pogodzić, a to takie trudne, kiedy zyjemy w czasach kolorowych reklam pokazujących szczęśliwe rodziny i uśmiechnięte dzieci. A tymczasem wokół nas tak wiele chorób, dramatów. Tylko jeden świat z drugim nie chce komunikować, do czesu aż kolejna osoba zostanie do tego zmuszona...jestem młoda, moje otoczenie to zadowoleni 30-latkowie, to wiek, kiedy chce się życ pełnia życia, robić kariere, podróżować, a nie myśleć o szpitalach pełnych ludzi, wenflonach, cierpieniu. Ja ich rozumiem, ale sama przeszłam już na druga stronę, za cenę kompromisów zawodowych (tak, te problemy ze znalezieniem pracy po przerwie i z utrzymaniem jej kiedy jestes w fatalnym stanie psychicznym), problemów w zyciu osobisytym (każdy mężczyzna, nawet jak próbuje zrozumieć, to nam jest ciężko i żle, bo rani każde nieopatrznie czy niewłaściwie wypowiedzane słowo) i tego że muszę sie pogodzić z tym, że to co przeżyłam już zawsze będzie częścia mnie. Znam to wszystko, nieumiejętne pocieszanie, rozpacz, ból, agresję, problemy ze sobą i z otoczeniem. Zyję i wierzę że będzie lepiej, ale to trudna droga. Muszę kończyć, ale wrócę na to forum, bo mam jeszcze wiele do przelania na klawiature, do podzielenia się z Wami, drogie mamy, córki, siostry...To dla mnie wielkie otwarcie. Tak się cieszę, że tu jesteście! Odpowiedz Link Zgłoś
justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 12:52 K. umieral w szpitalu, w ktorym pracowal-to szpital wspanialych ludzi, na miesiac przed smiercia ocalili mu zycie nagla operacja, a pozniej dbali jak o syna/brata/przyjaciela i kolege. Bo K zawsze mial serce dla pacejntow i kolegow, zawsze chcial pomoc, zeby uratowac reke czy palec. On tak kochal swoja prace, swoj zawod... Opieke mial doskonala, choc w innym szpitalu bylo bardzo srednio, ale to nieistotne. niestety w noc, gdy bylo juz bardzo zle i gdy od nas odchodzil, lekarz-podobnie jak Tobie-powiedzial bez ogrodek co sie dzieje. Tak na sucho i beznamietenie, tak jakby to byla taka zwykla rzezc, to umieranie. Bez empatii, bez cienia zrozumienia, ze odchodzilysmy od zmyslow... na szczescie to byl wyjatek, pozostala zaloga medyczna byla wspaniala. Bog im zaplac. Odpowiedz Link Zgłoś
goska797 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 14:16 Przykro mi kiedy czytam takie wyznania.Lekarze jednak potrafią być bezwzględni.Ja mam żal do lekarza, który przez miesiąc prowadził tatę w szpitalu.Przez cały miesiąc nie potrafili okreslić co mu jest.Miesiąc meczył się z gorączką 40 stopni.Lekarz który miał sie nim opiekowac kiedy wzywał go na badania otwierał drzwi i machał ręką.Innych pacjentów grzecznie prosiła zawsze pielęgniarka.Tatę zaś potraktował jak pachołka.Nie wspomnę że wozili go miedzy oddziałami bo nikt nie potrafił okreslić co mu jest - jak przedmiot, a dla niego własnie to było najgorsze.Kiedy ostatni raz przeniesiony został na kardiologię ów lekarz kazął mu zabrac rzeczy i zejść na tamten oddział a wczesniej na izbe przyjeć.Gdyby nie ja nie wiem czy dotarłby tam.By zejść piętro niżej robilismy kilka przystanków.Pozbył się go z odzdziału ale nikogo nie wysłał by z nim tam poszedł, pomógł z tymi tobołami choć był już bardzo słaby. Dziękuję, że tuz przed operacją trafił na wrazliwego lekarza, który okazał mu serce.Nigdy nie zapomne chwili kiedy przyszedł nam powiedzieć, że się nie udało.Widac było w jego twarzy strach ale i łzy.Potem przez długi okres czasu cierpliwie odpowiadał mamie na pytania, odbierał telefony, tłumaczył.Okazał serce i zrozumienie.W dużej mierze sam nie spodziewała sie takiego obrotu spraw jak przyznał.Wiem przynajmniej, chciałabym w to wierzyc, że zrobił wszystko co było możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 14:48 Jest mi równiez przykro ze doświadczyłyśie takiego traktowania ze strony drugiego człowieka w obliczu śmierci. Mnie zostało to oszczędzone. Opisałam to zreszta w wątku : godne umieranie... Od początku choroby Agatki spotkałam się w większości z cudownymi lekarzami , pielegniarkami i najwspanialszym P. Marianem(pielegniarz oddziału Urologii) ze wspaniałą opieką (na miare możliwości). P. Marian po pierwszj operacji Agatki walczył jak lew zeby moje dziecko miało to co najlepsze, żeby było pod jego okiem, przy tym to niezwykle delikatny i dobry fachowiec.Człowiek przez duże C. Byc może tak się działo ponieważ Agatka to młoda osoba, więc ludzie tez inaczej reagują na smiertelna chorobe u młodego człowieka niz u starszego. Ale chcę wierzyc ,że Ci zktórymi dane mi było sie spotkać tak samo by traktowali i babcie 80-letnia. Pozdrawima Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.03.09, 20:52 Listy do nieba, prośby do nieba piszę czy trzeba, czy nie trzeba Listy do Córki, listy do Boga Ciągły niepokój, czy dobra droga dziwny niepokój, że czasu mało Że jeszcze tyle by się chciało Że jeszcze tyle, tyle trzeba, Żeby zasłużyć na skrawek nieba. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.03.09, 15:41 Kochana Halinko, chciałam Ci powiedzieć, że czesto czytam twój wierszyk, który napisałaś dla mnie o mojej rodzinie - jest niesamowity, piękny. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za niego. Powieszę sobie go na ścianie. Całuję i ściskam Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.03.09, 22:26 dorrita79 napisała: > Kochana Halinko, chciałam Ci powiedzieć, że czesto czytam twój wierszyk, który > napisałaś dla mnie o mojej rodzinie - jest niesamowity, piękny. Jeszcze raz > bardzo Ci dziękuję za niego. Powieszę sobie go na ścianie. Całuję i ściskam Dorotko, bardzo mi miło. Będzie tez w tej małej książeczce wydrukowany. Najprawdopodobniej na poczatku maja. Mam nadzieje ,że są dni kiedy czujesz sie trochę lepiej i czasem chociaz odrobinke sie usmiechasz. Bardzo Ci tego życzę, no i sobie równiez. Halina-mama agatki Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.03.09, 23:16 yyyyy, że się tak zapytam w jakiej książeczce?;-) bo chyba czegoś nie wiem. Tak, zdarza mi się czuć lepiej i nawet uśmiechnąć. Nie jest to może zbyt często, no ale jest. I myślę, że to dzięki moim przyjaciołom, których na szczęście mam. Całuję i życzę Ci letkich dni, bez bólu... ps. ja tez kiedyś wiersze pisałam, ale to było wieki temu;-) wena odeszła, po prostu stwierdziła, że zabiera zabawki i zmienia piaskownicę;-) Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.03.09, 08:48 dorrita79 napisała: > yyyyy, że się tak zapytam w jakiej książeczce?;-) bo chyba czegoś nie wiem. Tak > , > zdarza mi się czuć lepiej i nawet uśmiechnąć. Nie jest to może zbyt często, no > ale jest. I myślę, że to dzięki moim przyjaciołom, których na szczęście mam. > Całuję i życzę Ci letkich dni, bez bólu... > > ps. ja tez kiedyś wiersze pisałam, ale to było wieki temu;-) > wena odeszła, po prostu stwierdziła, że zabiera zabawki i zmienia piaskownicę;- > ) Dorotko, jak wspaniale mieć chocby jednego przyjaciela. Bo ja taką naprawdę wierną mam jedną. Jak byłam młoda dziewczyną miałam gruby zeszyt z wierszami , potem go spaliłam , teraz gdy Agatka odeszła zaczęłam pisac spowrotem przed Bożym Narodzeniem. Za namową części osób z forum odważyłam sie jak juz pisałam wczesniej wydrukowć mały tomik z tymi wierszami. Część zamierzam rozdac , część sprzedać w celu chartytatywnym. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.03.09, 10:48 Pani Halinko, gdzie można będzie kupić ten tomik wierszy? Jeżeli tylko mogę, to bardzo chętnie wykorzystałabym niektóre z nich na swoich lekcjach podczas omawiania np. "Trenów" Kochanowskiego... (jestem polonistką). Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 14:17 Basiu przed chwila wróciłam z koscioła . Otworzyłam komputer i o mało nie spadłam z krzesła. Tak mnie zaskoczyło to co napisałaś. JAk będą wydrukowane napiszę o tym na forum i porozumiemy sie na prywatny e-mail. Ja to wydaję swoim kosztem , nie będzie mnie dużo kosztowało bo mam powiązania zawodowe z drukarnią. Moja rodzina najbliższa(mąż, syn, mama), bliska, dalsza nikt nie wie kompletnie nic o tym, że mam zamiar cos drukowac. Wiersze są już w drukarni. Dziękuje Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 18:33 Pani Halinko, ja mam tylko nadzieję, że bardzo pozytywnie zareagowała Pani na wiadomość ode mnie. Cieszę się, że jednak nie spadła Pani z tego krzesła, bo miałabym wyrzuty sumienia, że przeze mnie potłukła się Pani :) Na swoich zajęciach chciałabym poświęcić trochę więcej uwagi śmierci, żałobie. Myślę, że mogę to zrobić zarówno na języku polskim, jak i godzinie wychowawczej. Lektura Pani wierszy na pewno by mi w tym pomogła. Chcę chociaż trochę uwrażliwić młodzież na problem śmierci, umierania i bólu po stracie bliskiej osoby. Teraz już wiem, że takie lekcje też są potrzebne. Trzymam zatem kciuki za tomik i pozdrawiam bardzo serdecznie - Basia Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 19:52 Nie potłukłam się:):):) To prawda, że w naszym spłeczeństwie temat śmierci i żałoby to temat tabu, omijany szerokim łukiem przez większość społeczeństwa. Nawet osoby, ktore jakby mają do czynienia z tym z racji wykonywanej pracy(np.księża) nie potrafią o tym rozmawiać. Prosty przykład jak trudno pozyskać kogoś do pomocy na tym forum. Ludzie się dziwią ,że ona, on mówią tyle i tak długo o tej osobie ,ktora odeszła. Przecież to ją , jego boli. Po co tyle mówi, po co wciąż wspomina. Gdyby śmierć nie była tematem tabu, gdyby o tym więcej mówiono zachowania osób takich jak my byłyby rozumiane, mielibysmy wsparcie w realu i pewnie mniej byłoby szukających tego wśród obcych w sieci. Wspaniały pomysł z takimi lekcjami. Młodzież potrafi być wspaniała, jest wrażliwa, z ideałami. Mam nadzieję ,ze uda sie z tymi lekcjami trafić na podatny grunt i zaprocentuje to w ich zyciu dorosłym. Życzę powodzenia juz na zapas Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Halina-mama Agatki Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
basia446 Re: moja corcia Agata odeszla - do basia446 22.03.09, 20:33 Ma Pani rację. Śmierć, żałoba, umieranie - tak mało się o tym mówi, a szkoda... bo może łatwiej byłoby znieść tą rozłąkę z bliskimi? Stąd też wziął się mój pomysł na lekcje o śmierci. Mam nadzieję, że po takich zajęciach uczniowie inaczej będą patrzeć na osoby pogrążone w żałobie, będą wiedziały jak się wobec nich zachować, jak udzielić im wsparcia. Cieszę się, że i Pani spodobał się ten pomysł :) Pozdrawiam, Basia Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Do Halinki 22.03.09, 22:21 Wiesz Halinko ja pisałam daawno temu wiersze, między innymi do mojej mamy, u której wówczas wykryto raka. Pokazywałam je memu poloniście i powiedział, że można by je wydrukować, gdyby małe poprawki nanieść no i oczywiście, fajnie by było gdyby były bardziej optymistycznie. Swojego czasu miałam nawet swoją stronę www z wierszami, ale doszłam do wniosku, że jednak są zbyt osobiste i ją usunęłam Chętnie zapoznałabym sie z Twoimi wierszami. Co do tego, że śmierc to temat tabu, to oczywiście się zgadzam. Nawet psychologa, który specjalizuje się w tym temacie to szukać jak igły w stogu siana. Ja znalazłam jedną taką kobietę na całą Warszawe. I dla mnie to był ogromy szok, że jak to możliwe, że ze śmiercią ludzie stykają się od początku ich istnienia a nie ma fachowej pomocy dla tych ludzi!!!?? Po prostu jest ogromny niż w tym temacie, choć książek specjalistycznych mozna wiele dobrych znaleźć. Ja z wyuczonego zawodu jestem pracownikiem socjalnym, a niedługo będę mgr psychologii (mam nadzieję) i właśnie jakiś czas temu pomyślałam sobie by zostać terapeutą dla osób będących w żałobie (choć nie powinnam tutaj tego pisać). No bo w końcu, kto będzie lepiej temat znał, jak nie osoba, która sama tego doświadczyła i może do tego poprzec wiedzą? Chciałabym iść dalej na studia podyplomowe związane z kryzysem/ traumą, ale nie zapowiada się póki co nagły przypływ gotówki, by zacząć je od tego roku. pozdrawiam i ściskam Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: Do Halinki 22.03.09, 22:35 Halinko mówię do Ciebie po imieniu, a nawet nie wiem czy masz na to zgodę? Jak coś to mnie szybko popraw. Ja tak z rozpędu, bo większość moich dobrych przyjaciół mogłaby być moimi rodzicami, a są najlepszymi przyjacielami i do nich mówię na Ty. Proszę, powiedz czy Cię tym nie uraziłam Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Do Halinki 23.03.09, 08:36 Bardzo się cieszę ,że piszesz do mnie po imieniu. Zreszta tak jest łatwiej się porozumiec , pozatym zawsze miałam dobry kontakt z młodzieżą i do tej pory lubię towarzystwo młodych. Pomysł dotyczący studiów wspaniały i napewno uda się go zrealizować. Też am cały czas wątpliwości czy dobrze robię drukując te wiersze, są bardzo osobiste. Pomyślałam tylko,że jesli tu na forum gdzie wszystkie prawie zamieszczałam spotkały się ze zrozumieniem i opiniami ,że wyrażaja to co czują również inne osoby poza mną, to szkoda może żeby leżały w szufladzie jesli dzięki nim można byłoby zebrać choć jakiś mały grosz i kogos wspomóc. Napewno nie nadają się do czytania dla wszystkich, zresztą kto dziś czyta wiersze. Ale może uda się je rozprowadzić wśród osób ktore przychodzą na spotkania organizowane przez hospicja dla osób osieroconych. Dorotko bardzo się cieszę z tego że masz takie mądre plany dotyczące swojej przyszłości. Z całego serca Ci kibicuję. HAlina-maam Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Doritta 23.03.09, 08:39 Oczywiscie poprzedni list do Dorotki Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rak 25.03.09, 11:24 Łzy i ból, i zwątpienie Powracają od nowa Chcesz szybko wejść do domu Przed innymi się schować Płacz na chwilę pomoże Jutro będzie Ci lżej Ale dziś... dziś niestety Znów jest ten gorszy dzień. ------------------------------- A jednak nie powinnam tak pisać córeczko A jednak nie powinnam Użalać się nad sobą Ty - wiem... wiem że jesteś dla Boga ukochaną osobą. Ja wiem, że czekasz spokojnie Kiedy Bóg mnie zaprosi I narzekania mojego Jak dawniej nie znosisz. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.03.09, 20:56 Kochana moja córeczko, Ptaki wracają do kraju. A ja myślę ciągle o Tobie I o niebiańskim gaju. Kochana moja córeczko, krokusy już kwitną w ogrodzie. I znów jest dla ciebie gazeta o nowych trendach w modzie. Kochana moja córeczko, Twoją obecność wciąż czuję. Mówię do ciebie codziennie, wszystko ci pokazuję. Kochana moja córeczko, Ja wiem że Ty mnie słyszysz I wcale mi nie przeszkadza Że nie wychodzisz z ciszy. Kochana moja córeczko, deszcz teraz bardzo pada. Babcia jak zwykle już drzemie, Kot do ucha mi gada. Kochana moja córeczko, jutro znowu napiszę. Teraz spróbuje się schować w marzenia senne, w ciszę. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
amberka2 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.03.09, 21:27 peikny wiersz pani Halinko.... Agatka jest na pewo dumna i szczesliwa, ze to na ziemi ma taka mame. A tam w niebie moja mama juz sie nia zaopiekowala. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.03.09, 10:06 amberka2 napisała: > peikny wiersz pani Halinko.... > > Agatka jest na pewo dumna i szczesliwa, ze to na ziemi ma taka mame. > A tam w niebie moja mama juz sie nia zaopiekowala. Dziękuję. Mam cichą nadzieje ,że oprócz MAtki Bożej , dziadków, ciotek, sąsiadów jeszcze moją Agatką opiekuja się inne mamy, o których czytam tu na forum i staram się wspomniec je w modlitwie , choc ich nie znalam. A nie, przepraszam jednej osoby mamusie znam ze zdjęcia. Też lubiła koty , jak moja córcia:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.03.09, 07:58 Pozdrawiam wszystkich uczestnikow tego forum. Takie piękne słowa, wiersze, wypowiedzi, myśli które każdy tu zostawia potrafią podnieść człowieka. W domu w dni wolne i wieczorem niezawsze jest możliwość spokojnie przysiąść do komputera poczytać, porozważać, bo trzech dzieci i tak sobie kolejki wyznaczają, a jak mama siądzie to jusz patrzą czy szybko ja się sporządkuje. :) Przychodze do pracy i pierwsze co robie włanczam komputer i czytam, czytam wszystko od początku do końca, każdą myśl. Wczoraj tak się zle czułam. Cały wieczór przepłakałam, a dzisiaj przyszlam do pracy przeczytałam wszystkie nowe wpisy i jakoś mi się rozjaśniało. Tak chciałoby się napisać coś pięknego każdemu z obecnych tu na tym forum, co czuje moja dusza. Czuje się jak brzydkie kaczątko, czuje się pięknie, a słów mi brakuje aby wypowiedzieć. Bóg zapłać wszystkim tu obecnym. Janina z Litwy Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.03.09, 13:37 Też o tym myślę czy nasi bliscy, którzy odeszli mogą się tam po drugiej stronie "poznać" dzięki temu, że my poznalismy sie tutaj na forum. Jasiu, ja tez codziennie rano w pracy pierwsze co robie to zaglądam na nasze forum, czasami przy tym płaczę ale i tak mi lżej na duszy. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.03.09, 22:00 Do Hanki_m Haniu czuję, że Twoja mamusia juz dawno poznała moja Agatkę i mają wspólne tematy:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 31.03.09, 09:59 Pani Halino, odczymalam wczoraj książkę od Pani. Wielkie Bóg zaplać. Jusz czytam..... Przytulam i pozdrawiam wszystkich. Jnaina z Litwy Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Jasi z Litwy 31.03.09, 22:14 Jasiu, nie trzeba dziękować. Może ja tam za to w gościnę się kiedyś wybiorę:):):) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 04.04.09, 22:48 Do mojej córki, anioła w niebie Śmieją się liście w wiosny powiewie Do mojej córki, która u Boga Prowadzi teraz moja droga Do mojej córki, całej we wiośnie Wszystko uśmiecha się radośnie Do mojej córki wciąz od nowa Płyną codziennie moje słowa. Kocham i tęsknie, myślę, pamiętam i już jej buzia uśmiechnięta. -------------------------------------------- Dziękuję Ci Boże, że jestem Że mogę podziwiać świat. Że nie zgubiłam zachwytu Choć mam już trochę lat. Dziękuję Ci za wrażliwość Choć czasem bywa z nią źle. Za każdą radość i smutek I za wzruszenia łzę. Dziękuję za ludzi spotkanych, Których tak bardzo brak. I za uśmiech w tramwaju I za Twej drogi szlak. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 07.04.09, 11:27 www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk Halinko przytulam mocno i pozdrawiam, dziękuję że jesteś... Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 11:29 www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk Dziękuję że jesteś pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 22:37 Marto dziekuję Ci bardzo za ciepłe słowa. Kochani, co jakis czas przydarzaja mi się dziwne, niewytłumaczalne sytuacje.W niedziele kiedy byłam na cmentarzu i wymieniałam wkład olejowy w jednym ze zniczy zauważyłam że całkiem szklane dno odpadło. Tak jakby ktoś równo odciął. Ale bardzo ten znicz mi sie podobał więc jakoś ustawiłam na tym dnie górę i nie wyrzuciłam. Dziś pojechałysmy z mamą, kuzynką i jej małą córeczką pod wieczór na cmentarz. Wyjęłam z tego znicza wkład i pokazuję im jak dno odpadło. Szkło nie było nagrzane. Położyłam to dno na ziemi obok i mówię do mamy, że nie wiem czy wyrzucić bo mi się ta góra od tego dna bardzo podoba. Schyliłam się i wyciągnęłam rękę w strone tego szklanego dna i ono wtedy z głosnym hukiem rozprysło się na mnóstwo drobnych kawałeczków szkła. Ale nie całe, tylko taka obwódka wokół. Czegoś takiego jeszcze żadna z nas nie widziała. Nawet nie dotknęłam. Przy tym rozpryskujące się szkło tak upadało, żę nie zraniło nikogo z nas. Kuzynka mówi, ze Agatka nie chce tego znicza, ze jej sie nie podoba. A ja myślę że w ten sposób po raz kolejny mówi:" Mamo Ja jestem." Bo ja musze się Wam przyznać, dziś w autobusie kiedy wracałam z pracy przez bardzo krótką chwilę pomyślałam: a jeśli ja niepotrzebnie wierzę, jeśli nie ma potem nic... I powiedzcie sami jak mam nie wierzyć,Jak nie kochac i ni ufac Bogu. Po prostu mam zbyt wiele sygnałów od swojej Agatki, żeby miec jakiekolwiek wątpliwości:) Dobrej nocy Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 22:45 Halineczko, wierz, nie wątp ani przez chwilkę, proszę Cię bardzo, tak bardzo Twoja wiara o której wczesniej pisałaś jest potrzebna mnie, myslę że nam wszystkim tu na Forum, Agatce! Zresztą jestem pewna że to tylko zwątpienie chwilowe, jakiego wszystkie doświadczamy, wiesz co wtedy mówie sobie w myslach...Jezu powierzam Ci moje zwatpienie zabierz je odemnie i dodaj siły aby wierzyc bezgranicznie bo tędy prowadzi droga do Ciebie, POMAGA. Przytulam Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.04.09, 23:12 Tak właśnie zrobiłam Elu. Powierzyłam Bogu te wątpliwości. Taka myśl odkąd Agatka odeszła zdarzyła mi się po raz pierwszy. Juz jest wszystko w porządku. Od lat nikt na mnie nie powiedział Halineczko... Kiedyś jeden człowiek tylko tak mówił. Dziękuje Ci Elu. Czy może znasz jakąś osobę księdza, zakonnicę zyjącą, która ma specjalny dra modlitwy, ktorą udaję jej się wyprosic u Pana w sprawch beznadziei. Pytam nie dla siebie, ktos mnie prosił. Jeśli to miałoby tej osobie pomóc... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.04.09, 00:42 Hmmm, tak bym chciała Ci pomóc wskazać kogoś...nikt mi jednak do głowy nie przychodzi, dziś już strasznie późno, pozwól że pomyśle jutro, może moja mam (też Halinka) zna kogoś takiego, nie wiem ale na pewno zapytam.Dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Wieelkanoc 08.04.09, 13:32 Wielkanoc, wiosna dokoła Wszystko do życia się budzi A mi tak czasem trudno Wyjść spowrotem do ludzi. Wielkanoc, w sercu nadzieja Że jednak warto, że trzeba że Ona - moja Córeczka Patrzy na mnie tam z nieba. Wielkanoc, a ona obok Piekę dla niej mazurki A Ona się uśmiecha Z błekitnej, wiosennej chmurki. Wielkanoc, łzy mam znów w oczach A Ona tego nie znosi I o uśmiech, o spokój myślami swymi mnie prosi. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Wielkanoc 13.04.09, 07:41 I juz coreczko drugi dzien Swiat. Slonce swieci za oknem, a mi sie ne chce ubierac. Uczestniczylam w calum triduum paschalnym . Nie zawsze udawalo mi sie skupic... wiem , ze Ty nie przywiazywalas do tego wagi. Dla mnie to jest jednak zawsze wazne. Czasem to wszystko wydaje sie bez sensu, ale jakos sie trzymam coreczko. TAta za to kiepsko, pierwszy raz nie poszedl w Wielka Niedziele na rezurekcje. I widze, ze chowa sie po katach i wciaz placze, ale nie chce rozmawiac. Nie wiem jak mu pomoc. Moze Ty sama , jesli Bog Ci pozwoli postaraj sie go pocieszyc. Babcia tez coraz slabsza, sama chyba zreszta to wszystko widzisz... Kocham cie Agatko i bardzo, bardzo za Toba tesknie... Mama Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 15.04.09, 08:33 Dzis córeczko mi bardziej smutno. Nastepny dzień bez Ciebie, minuty, godziny. Chcę się cieszyc wiosna , tym co mi zostało, ale jaoks dziś nie umię. Rano się obudziłam i wstałam z przymusu. Pytałam sama siebie po co ja wstaje, wydaje mi się dziś wszystko beznadziejnie smutne, ponure i bez sensu. Praca, to pisanie tutaj i nawet te wiersze dzis wydaja mi sie zupelnie niepotrzebne. Nie wiem po co Ci to pisze, ale nie mam komu tego powiedziec. Nie moge mowic takich rzeczy do taty, a inni obok nie zrozumieja. Ty wiesz coreczko co chce powiedziec. A ja wiem ,ze nie powinnam tak myslec. Ale tak strasznie za Toba tesknie. Pusty dom, pusty pokój, brak Twojego smiechu, opowiadań, planów, zakupów wspólnych, wspólnego ogładania seriali, Twojego zapachu, wyglądu, słów, przytulenia, dotyku, brak Ciebie. Ja wiem wczoraj ten list od Twojej M. to tez Twoja sprawka. Dziekuje Ci. Przepraszam Cie córeczko, że marudze i płaczę. Mam nadzieje, ze mi przejdzie troche za chwile. Mama Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 09:09 Halinko przytulam cie ciepłymi myślami dziś i każdego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 10:35 Halinko, czuję do swojego Adasia to co Ty do Agatki, wczoraj było troszkę lepiej dzisiaj beznadziejnie, huśtawka, ciagle tak jest i pewnie bedzie, jestem zagubiona szczerze powiem jestem nieszczęsliwa bez swojego synka.Nic na pocieszenie nie powiem, chciałam tylko napisać, tak po prostu.Może zamknijmy razem oczy, przytulmy się i posiedzmy tak razem mysląc o swoich dzieciach. Przytulam Cię Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 10:51 Pani Halinko! jestem przy Pani myślami! Jak już będzie lepiej i spojrzy Pani na słonko, to dostrzeże Pani usmiech Agatki :-)) uściski Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 20:43 Jestem z Tobą Halinko,przeżywam dokładnie to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 15:57 spoko Halino -akurat przełapałas ‘fazę’, i Cię skręca i \ znów czujesz jakby coś amputowało całą Ciebie I to wcale nie przejdzie „za chwilę” Odpuszczać zacznie może jutro, ale tylko jak porządnie przespisz doła (pojedź Koronką do BM, dostraja poprzez ukojenie) I oby ta faza Ci się odwróciła na jak najszybciej ......od zawsze poezja mi zwisała,/ ale Twoje „rymowane” łykam z rozdziawionym pyskiem...... PS. I sory ale czemu piszesz „nie mogę mówić takich rzeczy do taty” ?? Targacie z mężem krzyż osobno??? czy to 2 różne krzyże?? Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.04.09, 22:05 Kochana Halinko. Masz gorszy dzień z tych ,,gorszych". Ja też tak mam, chyba my wszyscy tutaj mamy taką huśtawkę. U mnie jest tak, że jednego dnia chcę umrzeć a drugiego czuję,że jestem silniejsza. Kiedyś prawie wszystko dało się przewidzieć, teraz nie wiem nawet co będzie za godzinę.Wszystko juz jest inne, nieprzewidywalne. Ty Halinko wszystkich nas wspierasz choć sama cierpisz. Ty też masz prawo nie radzić sobie. Jestes człowiekiem, matką która straciła swoją ukochaną córeczkę. Daj sobie prawo do tych gorszych dni z tych "gorszych". Ja już wiem, ze tak musi być. W moje życie wpisane już jest cierpienie, i nie ma znaczenia tutaj czas. Powiedziala mi to moja sąiadka, starsza pani, która wiele lat temu straciła syna. Ja nigdy nie pogodzę się ze śmiercią mojej córeczki ale muszę pogodzić się z faktem że już nigdy tutaj nie będę szczęsliwa. Przytulam Cię dzisiaj bardzo mocno Halinko, myślami jestem z Tobą i Twoją Agatką. Tylko tyle. Nie wiem kto to jest karnivora ale jej wpis dzisiejszy wywołał mój szczery uśmiech..szczególnie to ,,pojedź koronką do MB.." Karnivora, mimo że te słowa nie były skierowane do mnie dziękuję Ci. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.04.09, 07:59 Halinko! Po pierwsze dziekuje za list w listach do nieba. Pisze dopiero teraz bo nie mialam komputera w domu a z pracy nie lubie bo duzy ruch i ciagle ktos stoi za plecami. Pierwszy raz od smierci Ojca ktos napisal do mnie Anusiu. Tylko On tak mowil... Masz racje zawsze jest tak ze ktos droge wskazuje. Zawsze jakos czlowiek w koncu sie podnosi i idzie dalej moze troche bardziej zgiety moze poraniony i bardziej pokorny ale idzie wbrew wszystkiemu na przekor losowi. Po drugie Ty wlasnie jestes tego przykladem. A gorsze dni a ze slonce nie cieszy...Tak pewnie to juz jest ze raz lepiej raz gorzej.Oststnio kiedy lapie taki dol ( nie trzeba daleko siegac swieta wielkanocne )staram sie wszystkimi silami mowic do siebie ze musze sie usmiechac musze poczuc odrobine choc szczescia dla tych ktorych kocham i ktorzy sa tu ze mna. Wiem ze nie powinni widziec lez i smutku ktory mimo uplywajacych miesiecy wcale nie mija. Kiedy bylam dzies raniutko z psem na spacerze przygladalam sie ptakom. Mimo ze duze miasto tu u mnie cale ich zatrzesienie. Taki zwykly ptak ale przeciez to cud ktos to wszystko wymyslil poukladal. Wiec nie moze sie sie tak po prostu zycie konczyc. To musi miec sens gleboki sens ktorego ja na razie nie pojmuje ale wiem przynajmniej ze jest. I przez to tez zycie staje sie latwiejsze. Pozdrawiam Cie wiosennie. A Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -dziekuje 16.04.09, 11:06 KOchani Dziekuje z calego serca za slowa otuchy i wsparcia. To wszystko przez te Swieta. One chyba juz zawsze beda mi sie kojarzyc z tym, ze Agatka juz wtedy nie usiadla do stolu, ze zaczal sie czas odchodzenia... A poza tym te durne zyczenia"wesolych swiat", jakby nie mozna bylo pomyslec, ze wystarczy spokojnych albo nawet radosnych. A to "wesolych " mnie strasznie rani, choc robie glupia mine, zeby kogos nie urazic. Ale tym razem wyszedl ze mnie egoizm pewnie, bo czemu ktos nie pomysli, ze mnie uraza. No i zbliza sie rocznica odejscia Agatki i pewnie te dolki dlatego tez sa czestsze. Grazynko masz racje trzeba raz na jakis czas sobie pozwolic na rozklejenie...I Anusia ma racje, Swiat mimo wszystko jest wciaz niezwykly i piekny. Mimo ludzi, ktorzy rania sa i dobrzy i tyle piekna wokol. Postawiło mnie na nogi poczytanie tego co kiedys przeslala mi Ola z forum(pawellkowa)www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html Karnivoro Ty postawilas mnie ostatecznie na nogi "rozdziawioną gębą":) i Koronke do MB pojechałam:)Dziekuje Ci. Jestes bardzo tajemnicza osoba. Napewno mloda, poniewaz piszesz takimi mlodziezowymi tekstami. Moze niewiele, ale zawsze niezwykle madrze, celnie i zabawnie. Wczoraj usmialam sie tak jak Grazynka. Ale zalecenia Twoje pomogly i ten smiech:) Bardzo bym chciala Cie poznac I tak jak w Justynki wierszu nie moge zapominac, ze mam aniola w zalu, radosci, na zawsze juz...Moja Agatkę Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta111) 16.04.09, 21:41 Trzeba sięgnąć dna rozpaczy? A cóż słowo"rozpacz" znaczy? Trzeba płakać? krzyczeć trzeba? Trzeba wciąż być blisko nieba. Trzeba ufać, trzeba wierzyć I po prostu życie przeżyć... Przeżyć godnie. Iść przed siebie By się potem spotkać w niebie. Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta 16.04.09, 22:28 dobrze że jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
pawellkowa Re: moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta 18.04.09, 20:57 Podczytuję Was często. Nie mam siły by pisac, ale pewnie jestem to winna ponieważ uczestniczę w tym forum od grudnia 2008. Jestem sama z dwójką dzieci na obczyźnie. Mąż zmarł po trzech latach pobytu tutaj. Mogę tylko powiedziec Wam jak ja sobie radzę psychicznie po stracie najbliższej mi osoby. Po pierwsze wiem, że istnieje życie wieczne. Wierzę w to. Jesli zaczynam miec jakiekolwiek wątpliwości szukam stron w internecie, które podbudowują moją wiarę. Nie to, zeby ona była słaba, ale w tym żalu czasami coś mi podpowiada " a co jesli tam nic nie ma...". Jest, nie miałam dużo 'dowodów" na to, ze mój mąz się o nas troszczy, pamieta i jest, ale parę ich było. Zresztą, nie szukam ich na siłe, bo one nie zależą od mojego chcenia. Staram się wyciszyc. Juz wiem, ze rozpacz moze zagłuszyc kontakt. Wiem, ze nie wszystkie myśli które rodzą się nam w głowie, są nasze. Staram się prowadzic dom tak jak do śmierci męża. Chodze do pracy, dzieci do szkoły. Nie zatracamy się w załobie bo to do niczego nie prowadzi, a czasami mówią ze ciązy zmarłym. Poza tym będąc wsród ludzi odzyskuję równowage. Nie zadręczam ich rozmowami o moim zmarłym mężu, o moich smutkach. Usmiecham się, a czasami jak jest temat to powiem " a mój mąz to...." Normalnie jakby zył, nie stresuję ludzi swoją załobą. Nauczyłam się, że tak naprawdę moja załoba obchodzi tylko moich rodziców i siostry, ale ich tez nie moge za duzo stresowac. Ludzie odchodzą z tego świata w nie przypadkowym momencie, jest jakiś sens tego. Wiem, ze dla mojego męża prawdopodobnie było to najlepsze. Szkoda mi tylko tego, ze nie zyliśmy z wiedzą, że kazdy dzień moze by naszym ostatnim... Teraz staram się o tym pamietac. Odpowiedz Link Zgłoś
justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - dla Marty(maretta 19.04.09, 00:16 JA tez sie ciesze, ze jestescie - kazda z Was... tyle tu ciepla i zrozumienia. I tych wierszy i wierszykow, i zyczliwosci, i wsparcia, i przede wszytskim szczerego zrouzmienia... to takie wazne, bo wszystkich nas dotknela ogromna tragedia-utrata ukochanych osob. Nie jest dobrze, chyba dlatego, ze ja nadal nie chce zaakceptowac faktu, ze Kubus odeszdl. Nie umiem, dzis na cmentarzu, gdy ukladalam kwaitki, jakos nie moglam uwierzyc, ze to jest grob Kubusia... ale powiem Wam cos, Kubus sie dzis do mnie przytulal i przekazal mi swoje pieszczoty - przez kota, ktorego spotkalam na cmentarzu!! taki sliczny dachowiec, lasil sie do mnie,a ja-jako milosniczka zwierzakow- zaraz go wzielam na kolana, usiadlam na laweczce przy jakims grobie, a kot tak sie przytulal jakny mnie znal 100lat! dal mi tyle ciepla, tyle pozytywnych uczuc, tyle milosci!! od razu pomyslalam, ze to Kubus chcial mi dac czesc siebie, tam z nieba... spokojnej nocy, uściski Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - dla karnivory 16.04.09, 21:50 Odespałam, przepłakałam I koronkę "pojechałam", Tę koronkę do MB, co skrót znaczy, każdy wie:) Poczytałam, przemyślałam Z córcią znów porozmawiałam I już lepiej, nie jest źle Z kolan znów podnoszę się I już lepiej, Pan pomaga Gdy przewróci się łamaga:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 19.04.09, 11:24 Wiatjcie A za oknem takie piekne slonce...Pawellkowa to bardzo dzielna dziewczyna i ma racje, ja postepuje w podobny sposob. Staram sie aby w domu bylo tak jakby Agatka nadal z nami byla, a ona nam co jakis czas przypomina, ze nas odwiedza. Mialam tego przedwczoraj jeden przyklad i dzis drugi. Aby Wam w ten piekny poranek poprawic nastroje opisze: Przedwczoraj wieczorem mielismy mala sprzeczke z mezem. Oczywiescie, jak to facet nie mial racji:) Maz nie chce brac zadnych lekow i wstaje po kilka razy w nocy(palacz).No i sam stwierdzil, ze Agatka pewnie byla na niego zla i przyszla mu to powiedziec. 3 razy wstawal i za kazdym razem w kuchni musial wymieniac zarowke a i tak sie spalila. Dopiero jak ja wkrecialm rano to swieci. Moja mama dzis szla na 8.00 do kosciola. Chodzi w takiej granatowej kurtce Agatki. Oprocz zamka sa tam tez zatrzaski i jeden z tych zatrzaskow zepsul sie zaraz jak kupilysmy te kurtke. Babcia zapinala w tym miejscu pod spodem na agraweczke. Dzis gdy chciala to zrobic spojrzala na zdjecie Agatki i mowila, ze tak jakby Agacia jej pokazala, ze w kurtce jest kieszonka o ktorej nikt nie wiedzial i tam sa zatrzaski i nawet wiedziala jak te zatrzaske wymienic, co raczej ja jej musze pomagac w takich sprawach. Jak wrocila z kosciola byla bardzo zadowolona i od progu chciala mi opowiadac, a ja spojrzalam na nia i mowie: Jak ladnie mamo w tej kurtce wygladasz, a mama prawie sie rozplakala, bo mowi ze rano jakby slyszala ze Agatka tez tak mowi. Zawsze kiedy czegos zapomni i spojrzy na zdjecie Agatki to od razu wie gdzie to wlozyla, a zdarza jej sie to czesto. Tak wiec dzis jesesmy bardzo szczesliwe:):):) Justynko z kotkiem to Agatki chlopak mial identyczny przypadek, byl na cmentarzu i kot wyszedl zza zywoplotu, obszedl wokol Agatki nagrobek i zaczal do niego sie lasic:) Milej niedzieli wszystkim zycze Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
pawellkowa Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 19.04.09, 21:42 Tak, Halinko oni są. Żarówki strzelające, mrugajace, przepalajace sie to chyba taki częsty dowód. Teraz juz tak nie mam, ale po smierci męza to była makabra. Na pewno Agatka pokazała babci co ma zrobic z zatrzaskiem. Trzeba wierzyc, wtedy doświadczamy kontaktu z bliskimi. Troszczą sie o nas, my nawet nie wiemy jak bardzo. Kiedyś czytając fora,na początku żałoby, pogrążona w czarnej rozpaczy, weszłam na wątek "pomóz sobie przez to przejśc" Wtedy sama drukarka wydrukowała mi nagłówek z tym zdaniem, bez drzewka komentarzy. Pusta strona tylko nagłówek. Nie uruchamiałam drukarki... Cieżko jest na tej stronie kliknąc bezwdiednie drukuj. Wierze, ze to mój mąż wyraźnie mi powiedział co mam robic. Od tej pory sobie pomagam. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do pawellkowej 19.04.09, 22:17 Olu, ja tez tak mialam pare razy. Tylko sie nie wydrukowalo, ale otworzylam komputer i na zdaniu, ktore wyjasnialo mi wszystko lub pomagalo powstawc spowrotem z kolan. I tak sie dziej czest, trzeba tylko miec oczy otwarte i dostrzegac te sygnaly. Ciesze sie bardzo, ze zaczynasz tu pisac. Bardzo, bardzo... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
formacjatv Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 21.04.09, 11:35 Witam, jestem dziennikarką nowo powstałego TALK SHOW w jednej ze stacji komercyjnych. Bohaterami naszego programu będą ludzie, którzy przeszli w życiu ważne, przełomowe wydarzenie, które miało decydujący wpływ na ich dalsze losy. Do jednego z pierwszych odcinków chciałabym zaprosić osoby, które udźwignęły krzyż, jakim jest śmierć swojego dziecka. Nagrania realizowane będą w maju. Zainteresowane osoby proszone są o kontakt: program@formacjatv.pl 697-667-712 Z wyrazami szacunku, Anna M. Studio Produkcji Telewizyjnej FORMACJA. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.04.09, 14:45 Co mi Boże, co mi dałeś Co mi tu podarowałeś Ile dałeś mi radości Ile dałeś mi miłośći Ciężki krzyż mi Boże dałeś Czemu dźwigać go kazałeś Co mi Boże, co mi dałeś Czy mnie kochać nie przestałeś Czemu pytasz, wszystko masz Tylko otwórz oczy. Patrz... Dałem miłość, dałem dzieci Czas na ziemi szybko leci Ledwo dałem, już zabrałem. Tak zrobiłem, jak musiałem Czemu pytasz, przecież wiesz Że ja Ciebie kocham też. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.04.09, 11:30 Kochani moi Dzis odbieram wiersze z drukarni...Sama do końca niewierzę, że się odwazyłam. W piatek miałam trzy pierwsze egzemplarze i dałam tym, którzy byli najblizej w czasie choroby Agatki i teraz sa ze mna. No i... płaczą... A ja jak zwykle- uspokajam:) Myslalam, ze sie moze wzruszą, ale nie spodziewałam sie ,ze bedą płakać... Mam nadzieje, ze zrobilam dobrze, ze moze choc kilka osob zrozumie nasz bol i to jak sie czuje i co przezywa matka, osoba po stracie ukochanego dziecka czy członka rodziny. Bo z wierzchu na ogół tym co są obok wydaje sie, że juz z nią lepiej, juz sie pogodziła, juz nie cierpi i czasami nie mając wiedzy o naszych uczuciach niechcący nas ranią niepotrzebnym "wesołych Świat" lub innym słowem. Milego dnia Wam zycze Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.04.09, 11:48 Bardzo sie ciesze Halinko, że się zdecydowałaś na to, żeby wydać Twoje piękne wiersze. Nie wiem, ale chyba każdy z nas sie pożądnie poryczał przy czytaniu, ja płakalam, ale wiedziałam też, że ktoś rozumie to co czuję i to bardzo mi pomogło.Powiedz czy będzie mozna ksiązkę jakoś kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.04.09, 13:31 Haniu, ja to wydałam ze swoich środków dla znajomych troszke, a reszte chcialabym przeznaczyc na cel charytatywny. Narazie czekam na odpowiedz od osoby, ktorej zaproponowalam cos w zwiazku z tym. Moge ci wysłac poczta. Zaplacisz tylko za przesylke i kopertę bombelkową. Mysle, ze to chyba jako list, bo maly format A6 i niezbyt grube. Tylko musze na poczcie spytac ile taki list kosztuje. Na prywatnego maila jesli chcesz to podaj adres. halas1961@o2.pl Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 12:56 Jutro rok jak odeszłaś Agatko, Jutro rok jak odeszłaś kochanie. A ja ciągle czuję, że jesteś A ja czekam wciąż na spotkanie. Jutro rok, to już rok Moje Słońce A jest tak, jakby wczoraj to było. A jest tak, że za chwilę powrócisz, Jakby złego się nic nie zdarzyło. Jutro rok, a ja tęsknię ogromnie. Jutro rok, a ja płaczę od rana I nic, ani nikt moja śliczna Nie zastąpi mi Ciebie kochana. Mama Odpowiedz Link Zgłoś
kicek856 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 14:59 Czytam twój wiersz i płaczę z Tobą jutro mijają dwa miesiące jak Czaruś odszedł do aniołków. Odpowiedz Link Zgłoś
amberka2 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 22:14 Droga pani Halinko Jestem myslami z Pania. Jutro mija pierwsza rocznica odejscia Agatki do tego lepszego swiata....Wiem, ze wszystko wraca. 04 czerwca rowniez bede z Pania myslami. Akurat tego snia obchodzi urodziny moj maz. Moja mamusia rok temu o tej porze nie miala pojecia, ze jest tak ciezko chora. Mialysmy plany marzenia. Jakie to zycie jest zaskakujace..... Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 00:07 Kochana Halinko Nawet nie wiesz jak jesteś mi bliska..nie wiem czy dlatego, że tak jak Ty straciłam córkę, czy te Twoje listy..pewnie wszystko to bardzo ale to bardzo zbliżyło mnie do Ciebie. Wiem co czujesz każdego dnia budząc się, wiem co czujesz zasypiając..wiem co przeżywasz. Tak bardzo chciałabym Cię przytulić. Ale nie mogę. Mogę tylko napisać. Każdego wieczoru, siadając do komputera, zastanawiam się czy ,,coś" napisałaś. Nawet nie domyślasz się jak bardzo mi pomagasz, zresztą nie tylko mnie. Twoje wpisy są takie ciepłe,każdemu z nas poświęcasz swój czas, dzielisz się swoim bólem ale też pokazujesz, że to wszystko ma jakiś sens, niezrozumiały jeszcze dla nas, ale sens. Jutro, 3 maja, minie 15 miesięcy od śmierci mojej Patryni. Dla mnie cała wieczność. Wiem, że 12 miesięcy temu odeszła Twoja Agatka. Nie wiem jak dla Ciebie Halinko ale dla mnie ważne są wszystkie daty..urodziny Patryni, imieniny, nawet godziny.Rocznica śmierci..jak brzmi to obco. Przecież nie tak dawno nasze dziewczynki były z nami, śmiały się. Jak to? Nie ma ich już? Jak to możliwe?A jednak.. To najgorszy scenariusz życia. Chciałabym napisać coś pokrzepiającego ale nie potrafię. Powiem tylko, że czas nie pomaga, przynajmniej mnie. Chyba jest gorzej niż było. Może dlatego, że już nie jestem nafaszerowana tabletkami, a może dlatego, że dopiero dociera do mnie to, że ja nigdy już nie zobaczę mojego dziecka. Tak bardzo staram się, każdego dnia, ale nieraz proszę Boga żeby mnie już wziął stąd. Są chwile, że nie daję sobie rady.Ale w takich momentach myślę zawsze o Tobie i o innych osieroconych matkach..zaciskam zęby wtedy i mówię sobie ,,zobacz, Halinka też ma tak ciężko a walczy..walcz..". I podnoszę się..znów upadam. Halinko, dziękuję, że pomgasz mi przetrwać. I ściskam Cię bardzo mocno. Za Agatkę pomodlę się. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 19:39 Halinko !!!! Każdy człowiek inaczej i z inną siłą reaguje na cios, jakim jest śmierć ukochanej osoby. Ostatnie dni sa dla Ciebie bardzo trudne. Wiem jakie towarzyszy samopoczucie przed zbliżającą sie pierwsza rocznicą odjeścia .... wszystko co wydarzyło się rok temu przeżywasz na nowo ... ale nikt tego nie może zmienić. Odejście ukochanej osoby zawsze jest dramatem, który trudno zaakceptować. Ty dzielnie walczyłaś ... dzieliłaś się z nami swoim smutkiem, który do końca trzeba wypłakać.... dzieliłaś sie również swoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami. Przeniosłaś na to forum swoje prywatne sprawy... piekne wiersze, listy do swojej Córeczki. Wszyscy, którzy czytamy Twoje słowa jesteśmy z TOBĄ w tych ciężkich chwilach ... Mówimy "tak trzymaj" .... Twoja Córeczka na pewno jest dumna, iż ma tak dzielną Mamę ..... Irena Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.05.09, 21:46 Irenko,masz rację. Wszystko przezywam na nowo. W ubiegłym roku o tej porze Agatka zjadła swoje ostatnie w zyciu lody. Wiśniowe z jogurtem wisniowym. I choć juz od wielu dni nic nie mogła jeść te lody tak jadła, a ja tak się cieszyła, bo pomyślałam ,że może jednak stanie się cud. Cały prawie dzieńprzespała, a przeciez nie mogła spać więcej niż p 15 minut, bo zaraz miała duszności i musiałam jej pomagać siadać i tak oparta o moje ramię albo moje plecy siedziała godzinami drzemała. A 2 maja ubiegłego roku prawie cały czas spała... I te lody tak jej smakowały. Mówiła, mamuś jakie dobre, jakie dobre. A potem noc była bardzo ciężka co 15 minut kładłam ja i podnosiłam i tak całą noc. A rano o 9.00 odeszła... Jak to dobrze, że byłam przy niej, jak to dobrze...Ona była i jest tak śliczna, taka mądra, taka dzielna, moja córeczka, mój cały świat... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 06:33 Halnko przytulam ciebie mocno do matczynego zbolałego serca, płaczę razem z Tobą i jednocześnie dziękuje. Za to że mimo własnej tragedii pomagasz mi. Agatka jest z Tobą, ty to wiesz, czujesz, nie tylko dziś... Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 08:53 Jetem z Tobą myslami,uczczę ten moment chwilą ciszy.Wczoraj minęło 14 miesięcy od śmierci Asi. Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 11:00 Halinko! Coz pisac... Po prostu jestem z Toba . Anka Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-zuzia-10 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 12:41 Pani Halinko jestem z Panią całym sercem... wiem co Pani przeżywa, moja mama odeszła 6 maja... Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 15:56 Jestem z toba myślami Halinko i za spokój duszy Agatki sie modlę i siłę dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.05.09, 21:22 Halineczko Droga! Cały dzisiejszy dzień byłam myslami i sercem z Tobą, Twoją Rodziną i Twoją córunią Agatką.Pozdrawiam i tulę Cię mocno.Ela z Rodziną. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.05.09, 08:26 Dziękuję Wam bardzo za te wszystkie słowa. Wczoraj nikt obok nie powiedział mi tego co Wy tu na forum. Ale nikogo z tych co obok nie dotkneło to co nas. Jeszcze raz Wam dziękuję. Grazynka ma racje, wszystkie daty, godziny są bardzo ważne. Teraz będzie to Dzień Dziecka, potem 4 czerwiec urodziny Agatki i tak od daty do daty... Dzis przyszła mi taka myśl, że większość osób które poznałam bliżej tu na forum straciło swoich bliskich w podobne dni, jeśli chodzi o datę. Bo albo to był również maj, albo data dnia była zblizona, np. 3, 4 lub bardzo blisko. Być może nie jest to zbieg okoliczności. Być może Oni tam tak zadziałali, żzebyśmy my tu mogły się poznać i wzajemnie wspierać. Wieczorem postaram się napisać więcej. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
justynakm1 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.05.09, 11:55 Pani Halinko, wczoraj nie moglam napisac, bylam bez netu. ale pamietalam o dacie, Pani jest takim naszym ukojeniem. Agatka jest z Pani, daje tyle znakow. U mnie mijaja 2 mies bez Kubusia i serce mi peka, choc nadal wierzez, ze On zaraz zadzowni, przyjedzie. Nie moge zaakceptowac tego, ze odszedl, nie fizycznie nie jest przy mnie. jeszcze nie potrafie sie modlic, niezgrabnie mi to idzie, ale gdy zaczne, to za Agatke tez sie bede modlic. i za wszytskie wspaniale i cieple osoby, ktore daja nam tyle sily. uściski Odpowiedz Link Zgłoś
jaska222 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.05.09, 13:53 Pani Halino, jestem z Panią i przytulam serdecznie. Janina z Litwy Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 06.05.09, 20:39 Kochani Jak kiedyś pisałam ,nigdy dotąd nie rozmawiałam z żadnym księdzem lub osobą duchowną o tym co sie stało. Mam tu na mysli chwile odchodzenia Agatki i o tym co teraz czuje, o swoich wątpliwosciach, o umocnieniu mimo wszystko w wierze. (Jak wiecie nie jestem fanką Radia Maryja i mam czasem krytyczne spojrzenie na niektóre osoby duchowne:) Dziś odbyłam taką rozmowę, a właściwie monolog... Skontaktowałam się z księdzem, który uczył mnie religii w liceum, udzielał ślubu i chrzcił moje dzieci. To juz starszy mocno Pan (73 lata), ale człowiek który potrafi słuchać. Właściwie niczego wielkiego nie oczekiwałam po tym spotkaniu, bo juz sie nauczyłam, że sama muszę sobie pomagać. A jednak... to że mogłam wyrzucić z siebie wszystko i to , że On - mój dawny nauczyciel płakał razem ze mną jakoś mi pomogło. Może tylko na chwilę, nie wiem, ale czuję sie umocniona w tym, co myślę o rozstaniu z Agatką. Czuję się umocniona w wierze, że ją spotkam po tamtej stronie. I własciwie to On mi wiele nie powiedział. POwiedział to o czym ja sama wiem ,że choroba, odejście dziecka nie jest w żadnym wypadku jakąś karą, że Bog jest miłosierny, że to co się zdarzyło musiało byc potrzebne może dla nas którzy pozostaliśmy, abyśmy weszli na właściwą scieżkę. Że Agatka juz wykonala swoje zadanie dla którego była przez Pana wysłana na ziemie . I ja tak własnie sobie sama juz wczesniej w głowie ułozyłam...Ale było dla mnie bardzo ważne to ,że On razem ze mną płakał. Nie wiem dlaczego...Bardzo mi dziękował, że przyjechałam do niego i że chciałam mu to wszystko opowiedzieć , bo jak na koniec powiedział "ubogaciłam" go tym wyznaniem i swoja wiarą . I to nie on mi, a ja jemu w jakis tam sposób pomogłam. Dziwne, co nie...I jeszcze powiedział, że moja córeczka pięknie odeszła, że każdy by chciał w taki sposób odchodzić... No i znów razem płakaliśmy. Ja, jego uczennica i On starszy Pan, który wciąż pamięta jak mnie nazywał na lekcjach religii. Dałam mu też wiersze i spytał czy może je wykorzystać do swoich kazań. Pierwszy raz ktos w mojej obecności czytał kilka tych wierszy na głos. I bardzo dziwnie - inaczej to dla mnie brzmiało. On to tak czytał...z takim przejęciem, tak pięknie czytał...Jakby to jego dziecko odeszło... I powiedział, że są piekne i rysunki które wykonała moja koleżanka też mu się bardzo podobały. Mówił, że tyle w nich ciepła. I ja mam nadzieję ,że ten odnowiony kontakt się tak nie zakończy, że się rozwinie. I może poprzez niego jakos sie uda znależć dla nas na forum opiekuna duchowego. Narazie tylko troche mu opowiedziałam o naszym forum. I jeszcze chcę Wam napisać, że jeśli czujecie potrzebe porozmawiania, czy wywalenia z siebie wszystkiego przed księdzem to nie ustawajcie w poszukiwanich takiej osoby. NIe ustawajcie, szukajcie do skutku. U mnie nastąpiło to dopiero teraz, rok po odejściu Agatki. Widocznie tak miało być... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 10:19 Halinko miałam właśnie do ciebie pisać co z tą osobą duchowną tu na forum, bo potrzebujemy tego zapewne wszyscy. Mam nadzieję że taki ktoś się pojawi, że nas tu będzie na swój sposób wspierał. Ja przynajmniej tego bardzo potrzebuję. Mama moja poszła do jednego z księży w parafii, porozmawiać, zbył ją mówiąc że nie powinna płakać a modlić się. Dla niej to za mało i też jestem na etapie poszukiwań, chcę mówić i pisać o moim braciszku, tak mi go brakuje. Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do Marty 07.05.09, 10:33 Marto, niestety jak narazie mimo wielu wysłanych zaproszeń i rozmów nie udało sie zwerbować osoby duchownej na forum. Ale cały czas próbuje. Księdza o którym pisałam nie moge tak od razu w to wciagać, musze powoli. MAm wielką wiare, że jednak kogos takiego uda się znaleźć. Marto na forum "Dlaczego"(portal dla rodzicow osieroconych) jest taka zakładka Rozmowy, czy rozważania o wierze. Dokladnie nie pamietam. tam jest taki ksiadz Grzegorz, ktory pomaga. Ja niestety od 24 kwietnia nie moge sie tam w zaden sposob zalogowac,mimo mojego listu do nich co sie dzieje. Ale nie rezygnuj w poszukiwaniu takiej osoby w realu. Mówię Ci, warto. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 10:27 Kochani, chcę jeszcze nawiązać do wczorajszego spotkania z księdzem. Gdy czytał ostatni wiersz w ksiażeczce, był bardzo poruszony i powiedział, że napisałam tak jak Hiob w swoich modlitwach do Boga. Było mi głupio bo mniej więcej tylko wiedziałam kto to był Hiob. Po przyjeżdzie do domu otworzyłam Pismo Święte i zaczęłam czytac Księge Hioba, poemat... Bardzo , bardzo to było trudne i potem nie spałam prawie całą noc tak bardzo to spotkanie, rozmowa i Księga, która jest trudna w czytaniu dały mi do myslenia. Chciałam z wami się podzielic tym wszystkim, ale nie potrafie swoimi słowami i znalazłam na necie wypowiedź niejakiego Michała Gościka dotyczącą właśnie Tego o czym mówi księga Hioba. Zacytuje to , bo być może komus pomoże lub wskaże drogę. "Czego uczy Księga Hioba? Myślę, że przede wszystkim wytrwałości. Wytrwałości w wierze. Uczy, że nie wolno załamywać się przy najgorszych nawet nieszczęściach, gdyż prędzej czy później zaznamy życia w dostatku i szczęściu. Uczy też, aby nie przyjmować bezkrytycznie tego, co mówią inni, często bliscy i tacy, których uważamy za autorytety. Hiob nie ugiął się namowom swojej żony, osoby jemu najbliższej. Trwał twardo w swoich przekonaniach i odpowiedział jej: „Mówisz jak kobieta szalona.” (2, 10). Nie złamał się też pod naciskiem jego przyjaciół, wydawałoby się dobrych sług bożych. Okazało się, że robił słusznie, gdyż na końcu Bóg zganił ich: „Zapłonąłem gniewem na ciebie [Elifazu] i na dwóch przyjaciół twoich, bo nie mówiliście o Mnie prawdy, jak sługa mój Hiob.” (42, 7). Księga Hioba uczy także pokory. Tu Hiob jest wzorem do naśladowania. Po stracie bogactwa i synów nie odwraca się od Boga: „ ...wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: <>” (1, 20). Dotknięty straszną chorobą nadal trwał w miłości do Stwórcy. Mówił: „Dobro przyjęliśmy od Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?” (2, 10). W swoim nieszczęściu Hiob jest całkowicie oddany Bogu i my powinniśmy go naśladować. Przecież tak często zdarza się, że ludzie kochający Boga, uważający się za wzorowych chrześcijan, odwracają się od Niego, gdy tylko spotka ich cos złego, gdy wyda im się, że Bóg im nie pomaga. To nie na tym polega miłość. Księga Hioba jest trudna do zrozumienia. Podczas jej czytania stawiałem sobie wiele pytań. Chwilami wątpiłem w to, że Bóg jest dobry i sprawiedliwy. Wydawało mi się, że treści zawarte w tej księdze przekreślają mój dotychczasowy wizerunek miłosiernego Ojca w niebie. Bardzo zaniepokoił mnie już sam tytuł drugiego podrozdziału rozdziału trzeciego: „Pierwsza rozmowa szatana z Bogiem”. Po przeczytaniu pierwszej i drugiej rozmowy ciarki przeszły mi po plecach. Oto doskonały Bóg ugiął się pod namowami szatana. Niejako z nim pertraktował. Powstał tak zwany „zakład o przekonanie” z szatanem! Co więcej, „sprawiedliwy” Władca oddał swojego najwierniejszego sługę, o czym świadczy wypowiedź: „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on.” (1, 8), w moc szatana! „Oto cały majątek jego w twej mocy.”(1, 12). „Oto [Hiob] jest w twej mocy.” (2, 6). Przerażającym jest też to, że Bóg okazuje się nie być troskliwym i kochającym „pasterzem swoich owieczek”. Pozwala złym czynić krzywdę dobrym. Pozwala niegodziwym żyć w dostatku i pokoju, a prawych i oddanych Mu nęka nieszczęściami, utrudniając im, i tak niełatwe, życie. Czy możemy nazwać kochającym ojcem kogoś, kto pozwala cierpieć swoim dzieciom bez ich winy? Bóg tak bardzo męczył Hioba, że zmusił go tym do wypowiedzenia skrajnych słów: „Niech przepadnie dzień mojego urodzenia i noc, gdy powiedziano: <> [...] Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona? [...] Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej bardziej niż skarbu w roli; cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu. [...] Niech spełni Bóg moje życzenie! Oby się zgodził mnie zmiażdżyć i przeciął pasmo moich dni!” (3, 3-22 i 6, 8-9). Wypowiedź ta świadczy o wielkim bólu i uczuciu beznadziejności. Hiob w akcie desperacji woła do Boga o odebranie mu życia – cudownego daru, który trzeba czcić i pielęgnować. Słowa te stoją na pograniczu grzechu i to też jest dla mnie bardzo niepokojące. Bóg poprzez zsyłane na Hioba męczarnie zmusza go do tego, by postąpił wbrew naukom Pana. By zwątpił w Jego dobro i sprawiedliwość: „Dlaczego dokuczasz mi, powiedz! Przyjemnie Ci mnie uciskać, odrzucać dzieło swoich rąk i sprzyjać radzie występnych? [...] Teraz już znam Twoje zamiary. Czekałeś tylko na mój grzech, nie chcesz mnie uwolnić od winy.” (10, 2-14), „Bo strzały Boga tkwią we mnie, moja dusza truciznę ich pije...” (6, 4). Wszystko to przeraża i nasuwa pytania: Czy Bóg jest dobry i sprawiedliwy? Czy jest sens postępować według Jego przykazań? Czy warto Być prawym człowiekiem i oddanym chrześcijaninem? Według mnie warto. My w przeciwieństwie do Hioba mamy perspektywę życia wiecznego w niebie. Wierzymy, że po śmierci Bóg wynagrodzi nasze dobre uczynki i trudności, których doświadczamy na ziemi. Niemądre jest zazdroszczenie niegodziwcom dostatku i spokoju w życiu doczesnym. Jest to myślenie krótkowidza, kogoś kto zapomina o perspektywie życia przyszłego. Tak więc: Głowa do góry! Swój krzyż na plecy! Trwajmy! …naprawdę warto" Pozdrawiam wszystkich serdecznie Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 10:47 Mądre słowa Halinko zacytowałaś jakaś iskierka się tli w moim sercu. Iskierka nadziei że tam na mnie moi bliscy będą czekać i tam będziemy szczęśliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 11:28 Halinko, przyszła książeczka, bardzo ładna i piękne rysunki. Bardzo Ci dziękuję. Też bym chciała czasem komuś opowiedzieć wssystko, "wywalić" to z siebie ale nie mam sumienia nikogo z przyjaciół obciążać słuchaniem. Nawet nie wiem czy to wszystko przeszłoby mi przez gardło, chyba jeszcze nie teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 12:51 Haniu, cieszę się ogromnie, że Ci się podoba. A moja przyjaciółka, która rysowała napewno się uspokoi i ucieszy, bo targały nią atpliwości, że nie sprostała wyzwaniu:)Haniu, ja Cie strasznie zachęcam, przełam się i znajdź człowieka, któremu wszystko ze szczegółami, ze swoimi wątpliwościmi powiesz. Ja się bardzo obawiałam , to są przeciez tak osobiste sprawy. A dzis jestem niezwykle zadowolona, że się odwarzyłam. Zrób to dla siebie, mówie Ci. Nie obejdzie się napewno bez łez, bez ponownego wstrząsu, ale chyba warto. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 07.05.09, 22:16 Halinko~ Niesmialo chcialam zapytac czy jest szansa aby Twoje wiersze jakos dostac kupic? Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.05.09, 14:09 Panie, do Ciebie dziś wołam, Panie, mój dobry Panie. Miej litość nad matką cierpiącą, miej nad nią zmiłowanie. Panie mój najpiękniejszy, w kwiatach, w ziołach, w zieleni. Panie, w którego blasku każdy dzień mi się mieni. Panie mój miłosierny, wszystko od Ciebie przyjmuję. Radość i smutek i trudy, choć czasem dyskutuję. Panie, miłości moja, Ty mnie rozumiesz Panie. Wiesz co dla mnie jest dobre i co się jutro stanie. Panie mój, pełen słodyczy, mój pełen ciepła Panie. Ty, który jesteś zawsze, na każde zawołanie. Panie, którego pojąć nawet się nie odważę. Któryś pełen tajemnic, o Twej opiece marzę. Panie mój w blasku księżyca, w wesołym tęczy kolorze. Ty który wszystko stworzyłeś I który wszystko możesz. Panie mój pięknooki, o wielkim sercu Panie. Wierzę, że jesteś wciąż obok, że słyszysz moje wołanie. Panie mój, w bzów zapachu W majowych konwaliach Panie. Tak bardzo chcę abyś dostrzegł całe moje oddanie. Panie w spojrzeniach ludzi, mijanych na ulicy. W śmiechu, we łzach i w tańcu młodziutkiej baletnicy. Panie do Ciebie wołam Wielbię Twa wielkość Panie. I czekam, spokojnie czekam Na najpiękniejsze spotkanie. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.05.09, 09:41 Halinko znalazłam to dla Ciebie: "Matka kocha swoje dziecko, czuje radość gdy jest zdrowe. Gdy odchodzi, traci wiarę, że radości przyjdą nowe. Niepojęte są wyroki, niepojęte drogi Pana. Chciałam dziecko mieć przy sobie, teraz jestem całkiem sama. Sama w żalu tak ogromnym, nie rozumie nikt co czuję. Trudno iść przez życie całe, kiedy serce się buntuje. Czy nadejdzie kiedyś pokój, kiedy spojrzę w przód bez strachu? Zawsze już tak będzie chyba, aż miękkiego zaznam piachu. Obok mego spocznę dziecka, duszą będę już daleko. Tam gdzie szczęście, radość wielka, tam gdzie czeka moje dziecko ." Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 13.05.09, 13:37 Marto, dziękuję za wiersz. A ja napisze tak: I wiary nie straciłam, I wciąż kocham życie. Choć często smutno ogromnie, Choć czasem płaczę skrycie. I nawet się nie staram pojąć wyroków Pana. I wcale nie jestem tutaj aż tak bardzo sama. Jest obok mnie moja córka, choć jej nie widzę wcale. Są obok inni ludzie I Pan jest obok stale. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.05.09, 13:01 Tęsknota za tym co było Za tym co mogło się zdarzyć Tęsknota za Jej uśmiechem Za gładkością Jej twarzy Tęsknota za Jej uśmiechem Za Jej słowami i głosem Tęsknota, ta co nie mija Choć bywa oswojona Zamknięta w moich myślach Ukryta w moich ramionach. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 17:35 Jak to wszystko Panie wymysliłeś Jak misternie wszystko postwarzałeś Jedną tylko sprawę zaniebdałeś Tylko o tym Panie zapomniałeś Gdzie telefon dla nas jest do nieba Gdzie ten numer żeby z córką porozmawiać Żebym mogła jej przypomnieć codzień Że na siebie w niebie ma uważać Żebym mogła chociaż raz zadzwonić I upewnić się czy jest szczęśliwa Czy napewno biega po ogrodach Czy napewno złote jabłka zrywa Gdzie ten numer jest do nieba dobry Panie I w kolejce bym czekała bez szemrania Żeby tylko móc usłyszeć z tamtej strony Już niedługo mamuś do spotkania. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 19:44 Jak zwykle pieknie napisalas... Boze ile bysmy daly za jeden jeden krociotki telefon. Jeden zeby glos uslyszec zeby zapytac czy jest Im dobrze zeby zapytac czy Tacie cieplo i czy dba o siebie... Tak pieknie w slowa ubralas ta nasza tesknote. Zreszta juz pisalam Ci Halinko ze jesli Bog komus dal talent to trzeba o ten talent dbac i zmarnowac go nie mozna. U mnie w domu pieklo. Karol zostawila mi swojego psa bo wyjechala na kilka dni. Mam wiec psiarnie ktora nawet spokojnie przy komputerze nie da posiedziec. Caluje cieplo. A Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom... Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 21:22 Dzięki za następny piękny wiersz.Tak cudnie potrafisz pisać o wszystkim o czym myślę,my wszyscy tutaj myślimy. Odpowiedz Link Zgłoś
kopciuszek125 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 21:41 Piękny wiersz, tak bardzo tęsknię za mamą co ja bym dała żebym mogła z nią chwilę porozmawiać,żeby mnie pocieszyła i doradziła była takim wspaniałym człowiekiem że żadne słowa nie opowiedzą tego. Odpowiedz Link Zgłoś
jukalive Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.05.09, 23:02 Kochana, całym sercem Ci współczuję! Wyobrażam sobie jak straszny to ból stracić ukochane dziecko. Moja córcia, Agatka, ma dopiero 3 miesiące. Patrzę na nią i mam nadzieję, że będzie w życiu szczęśliwa, ale wiem, że nie jestem w stanie uchronić jej przed cierpieniem... Jesteśmy wszyscy tacy bezradni i możemy sie tylko wspierać.. Ściskam Cię mocno! Bądź dzielna. Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 23.05.09, 11:25 Halinka jak zwykle jak to strzała trafia prosto w nasze serca Odpowiedz Link Zgłoś
jukalive Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.05.09, 18:43 Halinka? Nie rozumiem.. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do jukalive 24.05.09, 21:52 Jukalive- Maretta(marta) ma na mysli to co chciałam przekazac swoim wierszem, poniewaz zamieszczam w watku o mojej coreczce wiersze, ktore pisze. Marta napisala "jak zawsze" poniewaz tych wierszy bylo juz wiele przez ostatni rok i zwykle uczucia innych sa podobne do moich. Mam nadzieje, ze wiesz juz o co chodzilo:) Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rak 25.05.09, 12:11 Kiedy mam te gorsze dni, totalnej tesknoty i pustki staram sie nie pisac albo bardzo malo pisze. Dzis niestety musze napisac. Dzis po prostu czuje sie strasznie, strasznie samotna. Tak bardzo mi brak mojego dziecka, ktore powiedzialoby: Mamuś daj spokoj, czy Ty nie uodpornilas sie jeszcze na nieczulosc ludzi, czemu znow masz to poczucie bezsensu, przeciez juz wszystko sobie poukladalas. Przeciez juz niby sie wyciszylam. I znow te gorsze dni... Nie wiem po co to pisze, nie wiem czego oczekuje. Przeciez wiem, ze nikt mi nie pomoze. Pewnie pisze, bo sie przyzwyczailam, bo na gwalt szukam wyjscia z tej rozpaczy. Wczoraj slyszalam, cos takiego. Mniej wiecej... Szedl czlowiek przez swoje zycie. Uwazal, ze stara sie zyc wg Dekalogu, uwazal ze jest zawsze dosc blisko Boga. I na drodze, ktorą szedl zostawaly slady stop, a obok przy nim inne slady- drugich stóp. Kiedys szczesliwa droga czlowieka sie zalamala. Dotknelo go nieszczescie, wielkie cierpienie. Czlowiek jednak jakos nadal sie posuwal do przodu, ale kiedys odrocil sie do tylu i zobaczyl na dlugim odcinku tylko slady dwoch stop, tych towarzyszacych obok nie bylo. Czlowiek rozpoczal kolejna rozmowe z Bogiem. Mowil:"bylem Ci wierny, staralem sie na ile potrafilem, a kiedy dopadlo mnie cierpienie gdzie Ty byles Boze, gdzie wtedy byles, gdzie Twoje slady" Bóg odpowiedzial:" Widzisz na tej drodze dwa slady, pytasz gdzie ja bylem, Ja ciebie wtedy nioslem, kiedy cierpiales ja Ciebie nioslem na swoich ramionach. Czy sadzisz ze udalo by Ci sie isc taka droga bez mojej pomocy". Moze dobry Bóg znów sie ulituje i troszke mnie poniesie, choc przez maly kawalek.... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.05.09, 12:36 Halinko, ja myslę, ze tak to juz zawsze będzie wyglądało u nas. Będa lepsze i gorsze dni i musimy sie z tym jakos pogodzić, przywyknąć. U mnie też ostatnio te gorsze. Ściskam Cię Halinko. Hanka Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.05.09, 12:55 Halinko kochana Od jakiegoś czasu prześladuje mnie wiersz Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej : "Gdy się miało szczęście które się nie trafia czyjeś ciało i ziemię całą a zostaje tylko fotografia to, to jest , bardzo mało..." Nam zostały właśnie "tylko" fotografie. No i wspomnienia, ale one na razie częściej ranią , zasmucają. Te gorsze dni ciągle nas dopadają w najmniej oczekiwanym momencie. W piątek z kieszeni przeciwdeszczowej kurtki wyjęłam bilety do kina. Do kina w Warszawie. Moja wizyta u synka z małym, na początku wakacji. Cudowne dni, chociaż deszczowe. I Dworzec, Krzysiu wkładający mi walizkę na półkę w przedziale. Potem machanie przez okno w czasie odjazdu pociągu. Jeszcze jego telefon za godzinę - jak nam się jedzie...czy nie ciasno, nie za duszno. Nasze ostatnie spotkanie. Ostatni raz widziałam synka z okien pociągu. Głupi bilet - i ta gwałtowna fala wspomnień. Samotność to taka straszna trwoga. W naszym bólu zawsze jesteśmy same. Chociaż staramy się wspierać się wzajemnie, pocieszać - to jednak tak naprawdę jesteśmy same. Mimo starań tych "Szymonów" obok, chcących pomóc nam w dźwiganiu krzyża - jesteśmy same. I same podnosimy się z upadku, wracają lepsze dni. Wraca pomału poukładane od nowa życie. Wraca na jakiś czas, aż do następnego znalezionego w zakamarkach pogniecionego biletu.... Halinko - przepraszam , chciałam cię pocieszyć. Nie wyszło. Przepraszam. Rozkleiłam się. Ale wiem, że mi wybaczysz. Jesteś moją bratnią duszą. Jola - mama Krzysia Odpowiedz Link Zgłoś
lt54 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.05.09, 13:05 Droga Halino, proszę Cię, daj na chwilę spokój Panu Bogu, niech teraz On sobie odpocznie. A to, że tak bardzo pragniesz się podnieść, kiedy jesteś w dołku, i to,że w końcu wstajesz i idziesz dalej, to przecież Twoja zasługa. To od nas zależy, czy dajemy sobie radę z tragedią, która nas dotknęła, czy też dalej tkwimy w tym "niebycie", w jakim byliśmy zaraz po śmierci naszych Dzieci. Ty wszystko sprowadzasz do Jednego - do Pana Boga. To powiedz mi, jak to jest ze śmiercią Dzieci, które osierociły swoich rodziców, a Ci z kolei tak strasznie cierpią, że tylko nielicznym udaje się powrócić do całkiem normalnego życia? Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do lt54 25.05.09, 21:33 Byc moze powinnam dac spokoj Panu Bogu, byc moze...powinnam dac mu odpocząć.... Piszesz, ze tylko od nas zalezy, ze sie podnosimy i powracamy do zycia. To jest za przeproszeniem g***o prawda. Moja coreczka chorowala na raka i tylko ten kto mial do czynienia z choroba nowotworowa wiedziec moze przez co przeszlysmy. I ja juz wiem, ze ode mnie samej bardzo, bardzo niewiele zalezy. Na to czy wyjde z cierpienia pewnie mam jakis wplyw, ale tez wiem, ze ja osobiscie bez wiary, bez pomocy Boga nie dam sobie rady. Pewnie sa osoby, ktore ida bez pomocy, ale ja nie. A dlaczegoz nie mialabym sprowadzac wiekszosci spraw zwiazanych ze swoim zyciem do Pana Boga. Nie wstydze sie o tym pisac, zawsze bylam blizej niz dalej wiary. Mam wiele zlych rzeczy na sumieniu, ale Boga nigdy sie nie wyrzeklam. Owszem wołałam do niego w czasie choroby Agatki: "Czemus nas opuscil, gdzie jestes, czy Ty wogole jestes?" . Rowniez moge go obarczac wina za to, ze moje dziecko zabral juz do siebie, ale nie robie tego. Juz tego nie robie...Przestalam szukac odpowiedzi na pytanie dlaczego? CZlowiek nie jest w stanie pojac i zrozumiec jego decyzji. Przyjmowalam to co dobre, musze przyjac i cierpienie. I tak sobie to tlumacze. Dal mi dziecko, mial prawo zabrac. Moze to wydawac sie okrutne, ale pewnie jest w tym jakis cel. I innego tlumaczenia nie mam. To jest moja prawda. Kazdy ma inna. A moja jest taka, niezmienna. I mam prawo jak wszystkie inne matki miec, mimo wiary, te straszne dni tesknoty, zalu zwlaszcza kiedy np. zbliza sie Dzien Matki. Mam rowniez prawo napisac to co akurat mam w myslach. Wiem, ze w dzisiejszych czasach nie jest popularne takie jawne i bezposrednie mowienie o swojej wierze, Bogu. Ale nic na to nie poradze, ze wlasnie dla mnie to jest wlasciwie podstawowy sens dalszego istnienia, mimo takich zlych chwil jak dzisiejszy ranek. Aha, jakbys nie wiedziala(wiedzial) do Radia Maryja mi daleko:) Halina-mama agatki Odpowiedz Link Zgłoś
kopciuszek125 Re: moja corcia Agata odeszla - do lt54 25.05.09, 22:50 Halinko nikomu nie musisz się tłumaczyć ze swojej wiary jeżeli Ci tylko wiara w Boga pomaga choć w niewielkim chociaż stopniu pomaga to bardzo dobrze. Ja mam syna 30 lat ciągle choruje teraz wyniki są niedobre i bardzo się o niego boję często myślę o Tobie co Ty musiałaś przejść to jest straszne. Czytam Twoje wiersze wypowiedzi i jak bym tylko mogła to chętnie bym Cię do siebie tak bardzo mocno przytuliła. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
pawellkowa Re: moja corcia Agata odeszla - do lt54 26.05.09, 20:02 Halinko, tak trzymaj i nie tłumacz się dlaczego ciagle Bóg jest obecny w Twoich postach. Wystarczy zobaczyc jak ten watek zyje i ile ma wpisów. Wiara pomaga sie podzwignąc i nie tylko Ty o tym wiesz, ale tylko Ty masz odwage o tym pisac. Ja straciłam męża, zostałam sama z dwójka dzieci na obcej ziemi. Mojego meza zabrało mi morze. Zabrało i nie oddało. Nie stopniuję tragedii,moja większa Wasza mniejsza, ale to co przezywam jest tragedią. I uwierzcie mi tylko Bóg pozwala mi to przezyc, i swiadomośc tego że On wie co robi. Nie znam odpowiedzi dlaczego, ale wiem ze nie tylko ja przeżywam stratę bliskiej mi osoby. To pozwala mi codziennie wstac i iśc dalej, zrozumiałam ze to na ziemi jest moją droga do Domu Ojca i tam właśnie spotkamy sie wszyscy. Halinko dobrze, ze jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.05.09, 14:43 Moje drogie Napisalam tę odpowiedź do lt54 nie w celu tłumaczenia się ze swojej wiary i z tego, że wciąż pisze o Bogu. równiez nie w celu, aby krzyczec na lt54:)Może nieodpowiednio sformułowałam niektóre zdania i tak to zostało odebrane. Napisalam, bo lt54 pyta gdzie był, jest Bóg gdy cierpia i odchodzą dzieci, ich rodzice. W pierwszej chwili nie mialam zamiaru nic pisać, ale pomyslałam, że jesli człowiek wciaż nie jest w stanie jakos zaakceptowac i przyjąć do wiadomości tego co się stało, jeśli wciąż pyta dlaczego to chyba szanse na wyjście z cierpienia są niewielkie. Dlatego tez napisałam co napisałam. Jeszcze apropo pojmowania i rozumienia wyroków Boga. Zaczęłam czytac dzieła św. Jana od Krzyża. Juz dość dawno. Nie wypowiadałam sie nigdy na ten temat, poniewaz wydaje mi się, że mam zbyt malą wiedzę i doświadczenie aby pisac o diełach kogos tak wielkiego. Może ktos sudiował jego dzieła, to przyzna racje, ze wymagaja niezwykłego skupienia, wyciszenia, pogłebienia wiedzy jesli chodzi o Pismo Swięte. Chce tylko napisac, że Jan od Krzyża daje taki przykład: jest człowiek niewidomy i jesli nawet dajesz mu tysiące porównań , przykładów jak wyglada np. kolor żólłty ten człowiek i tak tego nie pojmie, nie zrozumie, nie jest w stanie sobie wyobrazic, bo nigdy nie widział. Tak samo jest z Bogiem, nie jestesmy w stanie pojąć, zrozumieć i wyobrazic sobie jego miłości, dobroci, wyroków i dlatego nie ma sensu pytac dlaczego, itd. Dziekuje za wpisy:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jaga123-0 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.08.09, 16:18 Nie bardzo sobie radzę na tym forum i chyba coś pokręciłam. Ale chcę napisać, że nie daję rady. Szukam pomocy wszędzie, gdzie to możliwe, ale póki co trwam w bezruchu. Niedawno straciłam Syna. Pomóżcie Odpowiedz Link Zgłoś
jukalive Re: moja corcia Agata odeszla - do jukalive 27.05.09, 22:42 Tak, już wiem. Zorientowałam się zanim mi odpisałaś. Ściskam Cie :) Odpowiedz Link Zgłoś
karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.05.09, 00:31 Spoko Halino nieraz wydaje żecos capi skatolem a to niedokońca, bo w szoku i wynikowo niema znaczenia PS. Nsdziejać PAn Bóg nie ma na ww detekcji Odpowiedz Link Zgłoś
hhalka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.05.09, 11:27 A ja wczorajszy dzień spędziłam na "Wichrowych wzgórzach "u mojej córuni.I dyło jak dawniej, wszyscy rozeszli sie do swoich zajęć i byłysmy tylko my dwie i słońce.Nawet nie płakałam stałam tylko i jak zwykle nie mogłyśmy sie rozstać.Ale jak wracałam zobaczyłam dziewczynkę w takiej samej bluzeczce jak miała Olunia, na dodatek to była jej ulubiona bluzeczka.Tego juz nie wytrzymałam,szłam za tym dzieckie chyba ze 2 km musiałam głosno wyc bo ludzie się za mna ogladali ale nic zupełnie nic mnie to nie obchodzi co ktos o mnie myśli. Co do Boga,to róznie w moim życiu z nami bywało.Było więcej zle ze niz dobrze.Nadal poszukuje odpowiedzi na wiele pytań.Ale wydaje mi sie ,ze tylko wiara daje mam choc odrobine wsparcia i nadzieii. Pozdrawiam wszystkie mamy,jestem tu zawsze choć nie zawsze piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.05.09, 22:21 Dobranoc moje dziecko, dobranoc mama zmęczona Powiem ci tylko dobranoc I usnę niepocieszona Dobranoc moja córeczko Dobranoc… tylko pamiętaj Żebyś jutro w tym niebie Znów była uśmiechnięta. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.05.09, 14:34 Dziś na cmentarzu było zdjęcie Zostawił ktoś, kto pamięta A na nim moja córka zapatrzona w dal, zamyślona, poważna, nie uśmiechnięta Dziś na cmentarzu ktoś, kto pamięta Zostawił zdjęcie, chyba dla matki Żeby wiedziała, żeby lżej jej było, Że oprócz niej ktoś jeszcze przynosi córce kwiatki. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 31.05.09, 22:18 Najładniej wyglądają Stokrotki i polne kwiaty Tak specjalnie zbierane Dla mojej Agaty. Albo pachnący groszek W przeróżnych kolorach Na groszek jednak dopiero w sierpniu będzie pora. A zimą tulipany pod krzyżem stawiałam a kiedy mróz je zeszklił również podziwiałam. Ostatnie kwiaty, które w domu córce swojej kupiłam To też były tulipany Agatka tak je lubiła... A dlaczego nie przyjąć cierpienia A dlaczego mam się nie zgodzić Przecież wyjścia nie ma innego Jeśli Twoją drogą mam chodzić Więc dlaczego się wszyscy dziwią Że spokojna już, pogodzona Więc dlaczego się wszyscy dziwią Że przyjęłam krzyż na ramiona. Proszę Cię Boże pozwól Agatce Choć na chwileczkę przyśnić się matce Proszę Cię Boże daj jej przepustkę Tylko na chwilę Panie jedyny. Tak aby mogła chociaż na moment Wrócić do domu, do rodziny. Tak żeby mogła nam w dużym skrócie Co u niej słychać poopowiadać Pośmiać się z nami, poprzytulać I o Aniołach z nami pogadać. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
google.pl Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.06.09, 00:07 Pani Halino, długie lata patrzyłam na swoją mamę, która zmagała się z cierpieniem po stracie dziecka, po stracie mojej siostry. Niedawno moja mama odeszła po ciężkiej chorobie. Wiadomo, że nie chodzi o stopniowanie kiedy mówi się że najcięższa jest strata dziecka. Ból i tęsknota którą czuję teraz,.. nie wyobrażam sobie Pani codziennego cierpienia, cierpienia Matki. Z całym szacunkiem kłaniam się Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.06.09, 10:00 Dziękuję z całego serca w imieniu swoim i innych matek z tego forum. Mame mam nadal i dziękuje Bogu za to. Kiedys zawsze myślałam że nie przezyłabym odejścia mamy. A nigdy nie myślałam, ze najpierw pochowam dziecko. Teraz o odejściu mamy myslę inaczej, z wiekszym spokojem. Nie wiem dlaczego... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.06.09, 23:15 Wiesz Halinko,że w krótkim czasie straciłam córkę i mamę.Piszesz,że o odejściu mamy myślisz z większym spokojem teraz,kiedy najpierw musiałaś pożegnać córkę i nie wiesz dlaczego.Otóż dlatego,że nie ma większej boleści niż śmierć dziecka.Bardzo kochałam je obie,byliśmy naprawdę wzorcową(chociaż niepełną)rodziną-wzajemna miłość i szacunek,znaczyliśmy dla siebie bardzo wiele,może dlatego,że wcześniej poznaliśmy ból utraty ukochanych osób,najpierw odszedł mój tato,półtora roku po nim mąż-dzieci straciły ukochanego tatę.Maciek miał iść do komunii,był małym dzieckiem,a to on powiedział bardzo mądre słowa,gdy zabierali jego tatę-jak my teraz damy sobie radę?Musimy trzymać się razem.I trzymaliśmy się.Moje dzieci prędko musiały stać się dorosłe,musiały razem ze mną zająć się domem,ja pracowałam od świtu do nocy,żeby jakoś utrzymać rodzinę.Bywało bardzo ciężko,ale wspomagaliśmy się,żyliśmy dla siebie.Choroba Asi spadła jak grom z jasnego nieba.Miałam wtedy proroczy sen,ale nie spodziewałam się,że dotyczy mojego dziecka,prędzej bym myślała,że stanie się coś z mamą staruszką.Niestety pierwsza odeszła Asia. Wydaje mi się,że bardziej byłabym gotowa na odejście mojej mamy,niż córki,może po prostu dlatego,że taka jest kolei rzeczy. Strasznie trudno przeżyć śmierć matki-to jest osoba niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju,była najcudowniejszą,najlepszą istotą na świecie i zawsze będzie mi brak jej ciepłego spojrzenia,czułych słów,dobrych rad,miłości jaką mnie obdarzyła.Ale na pewno trudniej jest mi pogodzić się z odejściem Asi. Oby Twoja mama była z Tobą jak najdłużej Halinko. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 21:02 Na urodziny białe piwonie Pielęgnowane Babci rękami Pachnące bardzo wyjątkowo Niespotykanie, konwaliami Na urodziny dla Agatki Róż herbacianych pęk od sąsiadki Na urodziny słowa, myśli Na urodziny również łzy Lecz chyba w niebie tam u Boga Spełnione wreszcie wszystkie sny I chyba w tym wspaniałym raju Masz urodziny cudne córeczko Chóry anielskie Ci śpiewaja A herubini na cytrach grają I pewnie dziwisz się córeczko Dlaczego mama się nie cieszy I pewnie szukasz już sposobu Jakby tu mamę znów pocieszyć. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 21:20 Halinko, kochana. Dzisiaj dopiero wróciłam z tygodniowego pobytu w Holandii. Pojechałam tam na zawody z moimi niepełnosprawnymi..nie byłam nawet w Dzień Dziecka na cmentarzu. To byl mój najtrudniejszy wyjazd. Tak strasznie bylo mi źle. Od kilku godzin siedzę i ryczę. Jak zobaczyłam Twoje wiersze to bardzo się wzruszyłam. Wszystkie postaram się ,,wydać" osobom, które cierpią tak jak my. Bo są takie prawdziwe.. Chciałabym dzisiaj złożyć życzenia Twojej Agatce. Ale mogę się tylko pomodlić o Nią..i tak też zrobię.Ale chcę też Jej coś powiedzieć. Agatko, masz cudowną mamcię. Przepraszam ale dzisiaj nie jestem w stanie pisać.. Całuję Cię Halinko i przytulam. I wszystkie mamcie,które tak strasznie cierpią. Grażyna,mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
bezprzerwy Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 16:56 Halinko, Zloz swojej Coruni najserdeczniejsze zyczenia! Mam nadzieje, ze Jej Urodziny w niebie beda piekne! Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 20:53 Droga Halinko, nie umiem tak jak Ty napisać pieknego wiersza, wiec w dzień Urodzin Agatki, przyjmij odemnie tych kilka zwyczajnych ludzkich słów zrozumienia. Nosze Twoje wiersze w torebce.Dzis jeden z nich przeczytałam swojej znajomej, obie płakałysmy... Pocieszyć Cie nijak nie umiem, bo jak można nawet próbować samemu bedac niepocieszonym...??? Przytulam Cie tylko mocniej niż zwykle. Daj nam Boże bezmiar Wiary i Nadziei. Pamietająca Ela z Rodziną. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.06.09, 21:13 Dziękuję Wam bardzo w imieniu swoim i Agatki. Niedawno wróciłam z cmentarza. To miłe jesli widzisz ze ktoś jeszcze pamięta o urodzinach, imieninach, rocznicach Twojego dziecka. I dzis tez znalazł się ktos kto pamiętał. To że ktos kto zna Cie tylko z tych listów, wierszy ma Cię w mysli, kiedy Ciźle to jest własnie całe sedno życia, to jest to co nie pozwala starcic wiary w ludzi i ich dobroć. I pewnie dlatego czuje sie juz lepiej. Najgorzej było do poludnia. Wkleiłam urodzinowy wiersz przed chwilą, ale jakos nie po kolei mi wyszło. Ps. A zobaczcie na Naszej Klasie jaka szczęśliwa jest Dorotka(doritta):) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 09.06.09, 00:35 Po co pytasz Dlaczego I tak nikt nie odpowie Tak własnie miało się zdarzyć tak miało się zdarzyć Tobie Dlaczego - pytać nie warto bo wciąż bez odpowiedzi Wszystko ma sens i choć trudno Musisz w to matko uwierzyć Wszystko ma sens i choć trudno Zrozumieć Ci sens cierpienia Musisz przyjąć, wyszeptać córeńko do zobaczenia. Do zobaczenia kochana Będę cierpliwie czekała. Będę nadał żyć tutaj, Tak jakbyś córeczko chciała. Będę wciąż dobra dla ludzi I będę się uśmiechać A Ty od czasu do czasu Pomachasz do mnie z daleka. do zobaczenia córeczko, do zobaczenia kochana Dziękuję Ci że jesteś choć teraz nie widziana. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 14.06.09, 13:42 Tak naprawdę to wszystko zmienione, Tak naprawdę to wszystko inaczej. I naprawdę już łez mi zabrakło, I dlatego już teraz nie płaczę. Tak naprawdę to tak jest, że jednak Jakaś duża część Ciebie skończona. Tak naprawdę to mimo swej wiary, Jesteś mocno wciąż pogubiona. I naprawdę chcesz bardzo żyć nadal, I naprawdę chcesz ufać i wierzyć. Lecz jak trudno, jak bardzo jest trudno, Z tą tęsknotą i bólem się zmierzyć. Tak naprawdę to jesteś słabiutka. Tak naprawdę to wciąż kogoś trzeba, Aby ciągle pomagał Ci wstawać I wędrować spiralą do nieba. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 15.06.09, 19:43 I jak mam jutro jechać do tego szpitala Gdzie każdy kamień, krok każdy wspomnienia będzie wyzwalał I jak ja mam tam jechać Kto mi receptę podpowie By nie bolało tak bardzo By nie krzyczało w głowie Jak mam przekroczyć tę bramę Jak iść gdzie okrutny wyrok Przed budynkiem czytałam Gdzie z moja córeczką wspólnie Tyle godzin spędzałam Jak mam dziś usnąć I nie bać się dnia jutrzejszego .............................. Już teraz wszystko od nowa Wyniki, urografia, coś mocno Niejasnego i ta tomografia A po południu wynik Idę, nic nie pamiętam A w domu czeka Agatka Smutna, nie uśmiechnięta I musiałam powiedzieć Że to rak, musiałam Tego krzyku nigdy, nigdy nie zapomniałam Mamo, ja nie chcę umierać Ja nie chcę umierać już mamo I jutro znów w myślach będzie Znowu to samo, to samo…. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.06.09, 06:55 Pamiętam jak mama wróciła z wynikiem rezonansu. Ja od razu wiedziałam co tam pisze, co to są zmiany meta, mama nie. To było w piątek, nie powiedziałam jej, chciałam, zeby do poniedziałku jeszcze żyła nadzieją,że to nie to najgorsze. I tak wyrok juz zapadł. To były dla mnie okropne dwa dni, mama tez napewno podejrzewała, ale to jednak nie to samo co pewnosć. wszystko tak dokładnie pamiętam jakby to było wczoraj i pewnie zawsze będziemy to pamiętały Halinko. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 17.06.09, 14:28 Córeczko, kochana córeczko Pewna osoba, której nie znam osobiście, ale ma większą niż inni wrażliwość i odczuwanie tzw. biopola, no i widzi więcej niż my zwykli śmiertelnicy doznała bardzo dziwnych, niewytłumaczalnych doświadczeń kiedy wzięła naszą książeczkę w dłonie. Twierdzi, że ja tak do końca nie pozwoliłam Ci odejśc. Ty wiesz, że tak nie jest. Jeśli to, że piszę czasem do Ciebie, że piszę te wiersze związane z Tobą Ci przeszkadza daj mi znać. Ja w pełni zgadzam się na Twoje odejście. Idź dziecko, idź tam gdzie masz pójść. Ja Cię nie zatrzymuję, nie śnij mi się jeśli to Ci w czymś przeszkadza, nie dawaj mi żadnych znaków, nie pilnuj nas tu na ziemi. Jakoś musimy sobie dać radę i bez Twego wsparcia. Po prostu bądź Agatko szczęśliwa. Nie przejmuj się nami, pozwalamy Ci odejść. Ty zresztą wiesz, że ja to zaakceptowałam. Boli, bo tęsknię, ale Ty się tym nie przejmuj. Rób tam sobie co Ci Pan zleca, odpoczywaj sobie, ciesz się. A o nas się wogóle nie martw. Kiedyś napewno do Ciebie dołączymy. Nie zwracaj wcale uwagi na to co piszę w wierszach, to tylko słowa. Ty wiesz co w moim sercu, najbardziej pragnę Twojego szczęścia i spokoju. Więc raz jeszcze powtarzam, możesz odejść i nie martwić się o nas. Kocham Cie jak zawsze Mama Odpowiedz Link Zgłoś
karnivora Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 11:42 też mam wieksza wrażliwośc. Nie słuchaj głupot. W Twoim sercu córka była jest i będxzie Itego nie zmienaic Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 13:42 Masz racje to ja sama wiem jak jest i nie ma co słuchac głupot. Po wysłaniu tego wpisu, listu do Agatki niepokój ustał. No i jak zwykle podesłano z niebios osobe która pogadała, pogadała i się utwierdziłam w tym co sama mam poukładane w głowie. Czasem jednak jakas taka gadka sprowadzi trochę niepokoju. Pozdrawiam mile Halina-mama Agatki agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 20:07 Halinko, już wczoraj miałam napisać ale było już strasznie późno i przełożyłam to na dzisiaj. Nie słuchaj ludzi, którzy, choćby mieli nie wiem jak wielką wrażliwość, nie znają Agatki..karnivora mnie uprzedziła ale znów muszę przyznać jej rację. Kto, jak nie matka, wie lepiej co jest dobre dla jej dziecka? Halinko,ja myślę, że nasze dzieci doskonale nas rozumieją. My Je kochamy, tęsknimy, piszemy do Nich, rozmawiamy z Nimi..Ty piszesz piękne wiersze, które są wyznaniem miłości do Agatki. Czy myślisz, że to mogłoby przeszkodzić w czymś Agatce? Ona na pewno jest strasznie dumna z Ciebie i jestem przekonana, że Twoje wiersze w niczym Jej nie przeszkadzają. Wiesz Halinko, że ja piszę do Patryni, codziennie, od 16 miesięcy. To nasza rozmowa, moja i Patryni..ja wiem, że Ona czeka na to, że rozumie mnie i wie jak bardzo tego potrzebuję..Napisałaś też coś co mną wstrząsnęło..że te wiersze to tylko słowa. Jak to? To wyznanie miłości matki do dziecka, przepełnione ogromną tęsknotą..tak ja odebrałam Twoje wiersze, zresztą nie tylko mój odbiór jest taki. Halinko, słuchaj swego serca bo ono wie najlepiej.. Ściskam Cię mocno Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 20:39 Masz rację Grazynko. Pomyslalam teraz że byc może reakcja tej kobiety była taka jaka była (nie chce tego opisywać)bo prawie z wierszy, które sa w tomiku był opłakany, tzn. kiedy pisałam płakałam. Może ona odebrała te wszystkie emocje tylko z interpretacją jej nie wyszło:)Teraz podczas pisania rzadko placzę. No cóż, limit łez widocznie na jakis czas wyczerpany...Dziękuję Wam. Macie racje , ja czasem zbyt szybko ulegam czyjejs sugestii i się na zapas przejmuję. Ale tak mam:)czasem:)Aha, i Grazynka ma rację źle napisałam: "tylko słowa" powinnam była napisac: "ażsłowa". Halina -mama Agatki agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 21:38 Te "tylko słowa"w Twoich wierszach są dla nas matek opłakujących swe dzieci bardzo ważne i istotne-wyrażają to,co czujemy.I uwierz Halinko,że nie tylko my tak odbieramy Twoje wiersze.W niedzielę znów odwiedziła mnie Asi koleżanka,dałam jej do przeczytania ten tomik i widziałam,jak ona z trudem chciała powstrzymać łzy-czytała w skupieniu i przeżywała każdy z Twoich wierszy.Pytała też,czy można dostać je w księgarni i powiedziała,że jeszcze czegoś tak wymownego nie czytała.To było wzruszające również dla mnie,bo zrozumiałam,że ta dziewczyna naprawdę rozumie mój ból bardziej,niż wiele osób bardziej ze mną związanych. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 21:51 Iwonko, jeśli bardzo jej zależy napisz mam jeszcze trochę egzemplarzy to wyślę Ci dla niej. Chciałabym aby młodzi ludzie też wiedzieli co my czujemy. Obiecuję też, że jesli się uda kiedykolwiek wydrukować drugą książeczkę wszyscy, którzy dostali pierwsza i druga otrzymaja:) Mam taki sekretny notesik z zapisanymi adresami tych których onbdarowałam:) Ale narazie to jeszcze droga daleka do tego:) Iwonko dziekuję za światełko. Pozdrawiam i wybacz że dawno nie pisałam. Poprawię się... wciąż coś mam do załatwiania. Halina-mama Agatki agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 18.06.09, 23:12 Halinko, ja Twój tomik ,,Listy do nieba" podarowałam kilku osobom. Wzbudzają u wszystkich tyle wzruszeń. Podałam nawet numer konta bankowego mojej fundacji komuś komu podarowałaś tomik..i wpłynęły pierwsze pieniądze:) Chciałam żebyś o tym wiedziała Halinko, że te wiersze pomagają też innym nie tylko duchowo ale też niosą konkretną, finansową pomoc.Agatka jest z Ciebie bardzo dumna. A ja dziękuję za Twój dar, z całego serca. Tulę Cię mocno Halinko Grażyna,mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.06.09, 08:59 Grażynko - a może podasz numer konta fundacji PATRA na forum? Każda wpłata jest cenna, a tak umożliwisz nam wszystkim dokonanie chociaż niewielkiego przelewu. Myślę ,że większość tu piszących chętnie wspomoże Cię w tym wspaniałym działaniu jakiego się podjęłaś. Jestem szczęśliwą posiadaczką tomiku wierszy Halinki i też zamierzam chociaż w ten sposób podziękować. Jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz podać numeru konta tutaj to proszę prześlij na mój adres. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 19.06.09, 08:49 Nie śmiałabym Cię prosić o to,ale jeśli można,to wiem,że sprawiłabym dużą radość Milenie tymi wierszami.Ona jako jedna z niewielu nieustannie pamięta o moim dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
tylkoja9 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.06.09, 23:37 ładna jest Twoja Agatka (widziałam na zdjęciu stąd agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl) to JEST, to specjalnie dla nas Oni zawsze są... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.06.09, 23:46 Prawda, że piękna. Ona jest w tym wieku co ta Doda, a popatrz jaką ma piękna młodziutką buzię. Doda przy niej to stara baba:)Jestem złośliwa trochę, ale mnie wkurzyli, no i Dodzie sie obrywa. Czytaj temat: Rola ksiedza katolickiego w procesie żałoby. Halina-mama Agatki agatkasurmacz.pamietajmy.com.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 24.06.09, 23:59 Halinko,nie przejmuj się..Ty dajesz nam wiecej wsparcia niż dzesięciu duchownych..a z tą Dodą to się usmiałam:)..tulę Cie mocno Grażyna,mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 25.06.09, 22:57 To nie prawda, że Ciebie nie ma Jesteś wciąż, jesteś z nami W szeleście liści jesienią I w trawie pod stopami To nie prawda, że Ciebie nie ma Jesteś wciąż, jesteś z nami Tańczysz w tęczy po deszczu I pachniesz poziomkami To nie prawda, że Ciebie nie ma Jesteś wciąż, jesteś z nami W uśmiechu, we wspomnieniu We łzach i pod bzami Jesteś w naszym kochaniu W sercu, w głowie, w mówieniu W myślach, w każdym oddechu. w każdym cichym westchnieniu. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.06.09, 09:03 Zdziwieni, że oczekuję zrozumienia Zdziwieni nad miarę, że pragnę pocieszenia Zdziwienie, że nie potrafię żyć tak jak przed rozstaniem. Zdziwieni moim bólem, tęsknotą, czekaniem Zdziwieni aż do granic w swojej szczęśliwości. Zdziwieni...Nieświadomi swego szczęścia kruchości. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Tak Halinko, 29.06.09, 13:22 bardzo prawdziwy wiersz. Mija właśnie pół roku od śmierci mamy, a już wszyscy by chcieli, zebym zapomniała i "normalnie" zyła. No moze nie wszyscy, niektórzy rozumieja, ale to jednak zdecydowana mniejszośc. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Tak Halinko, 29.06.09, 14:20 Inna, swoją innością Inna, swoją rozpaczą Inna, tym co przeżywa Inna, gdy obok płaczą Inna, widzeniem świata Inna, swoimi łzami Inna, od tych co wokół Inna, tęsknotami Inna, choć taka sama A jednak już nie Ona Pragnąca wrócić do życia W inność swą zanużona Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: Tak Halinko, 29.06.09, 14:36 Wszystko , co kiedyś było ważne - dzisiaj straciło sens. Jesteśmy już na zawsze INNE, naznaczone przez tragedię jaka nas spotkała. Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Inna Halinko! 03.07.09, 23:18 Gdzie jestes? Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Inna Halinko!do Anusi 05.07.09, 00:16 Aniu jesli przeczytałaś w innych wątkach co dzis napisałam pewnie wiesz po części dlaczego troszke, ale tylko troszkę:) mniej piszę . Czasem mam wrażenie, że juz wszystko powiedziane w wiadomym temacie, że juz słów nie ma, że wszystkie łzy wypłakane, itd... Miałam tez w ostatnich tygodniach wiele zdarzeń, które nadwątliły znacznie moja wiarę w człowieka. Bo ja niepoprawnie i niereformowalnie wciąż głęboko wierzę, że nie ma złych ludzi, że to tylko okoliczności, itd...Ale taka marna ze mnie istota, taka marna:)oczekująca zrozumienia u bliźniego, odrobinki jego cennego czasu. No bo : Bedziesz miłował bliźniego swego...A dla mnie "miłował" może za dużo znaczy. Ja troche nie z tej epoki, z najwiekszą przyjemnościa cofnęłabym sie w czasy kiedy byłam dzieckiem i moi rodzice, sąsiedzi, ciotki, wujkowie spotykali sie obowiazkowo kilka razy w tygodniu bez powodu, bez zapowiedzi. Nieraz był tylko chleb ze smalcem ale było widac: Bedziesz miłował bliźniego swego... Miałam piękne dzieciństwo i młodośc, choc finansowo było bardzo skromnie...Wokół było tyle miłości... No i to narazie na tyle, bo mam tez problem maly z okiem i powinnam oszczędzać jakiś czas:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
edik70 Re: Inna Halinko!do Anusi 05.07.09, 02:00 Dopiero dziś weszłam na to forum.Zaczęłam czytać Twój post i przeczytałam wszystko!Ryczę jak bóbr. Mój ukochany tatuś zmarł trzy lata temu.Miał 58 lat. Podpisuję się pod tym,co pisałyście.Czas nie goi moich ran,tęsknię za Nim coraz bardziej. Poszedł sobie tak zwyczajnie na badania do szpitala.Dokuczał Mu kaszel. Po kilku dniach jedzie do Bystrej na usunięcie guzka w płucu,lekarze mówią,że niezłośliwy.W ogóle nie myślę o niczym złym. A tu po operacji,lekarz mówi,że to rak złośliwy i jest już na całym sercu.Tatuś ma żyć pół roku. Ja idę jak w transie do Niego po operacji.On radośnie mówi,że jest już po wszystkim,że poowijali Mu przed operacją kopytka(nogi-żylaki),nawet nie mogę o tym pisać. Z czasem domyśla się,dlaczego nie zdrowieje,ale do końca nie powiedział słowa ŚMIERĆ. Żył pół roku.Cieszę się,że pojechałam do Niego w dniu śmierci,że ugotowałam Mu budyń i kupiłam Jego ulubione actimelki.Miałam jechać drugiego dnia,ale jakaś siła kazała mi jechać wtedy.Właśnie dziś tak strasznie zatęskniłam za Nim i weszłam na to forum.Strasznie płaczę do tej chwili czytając Wasze posty.Piszecie o znakach z komputera.Ja w pewnym momencie przestałam czytać i zaczęłam strasznie płakać.W tym momencie wyłączył mi się komputer,tak po prostu.Włączyłam go,a za 10 minut spadła mi na podłogę klawiatura.Może tatuś nie chce,żebym się tak smuciła?Chyba chciał,żebym weszła na to forum,ale może nie przypuszczał,że będę to tak przeżywać.Łączę się z Wami w bólu i będę pisać.Muszę pisać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
balge53 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.07.09, 20:18 Współczuję :(( Czytając płakałam , mam trójkę dzieci dorosłych co dzień martwię się o ich bezpieczeństwo. Ale nie mogę sobie wyobrazić takiej straty. Każda matka w takiej sytuacji bardzo cierpi. Ale mówią że czas leczy rany ,jak to długo będzie trwało trudno przewidzieć. Życzę spokoju i zdrowia jestem z panią myślami i współczuciem a mam dar przekazywania na odległość (to stwierdzenie moich dzieci). Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Anusia 05.07.09, 20:54 Tak brak mi kochana tak brak takich zwyklych rozmow. Rozmow o Nich. Bez nadmiernych emocji ot tak po prostu a Agata to a Dziadzius tamto. A ze lubil ktos sledzie albo lody truskawkowe. Bylam na cmentarzu wczoraj ech... szkoda gadac. Morze lez z niebem na spolke. Kiedy nie piszesz brakuje mi Ciebie. A co do ludzi... Jeszcze nie raz sie zawiedziesz bo jak mawial pewien piekny pan S z nad rzeki Wilenki o przezroczystych niebieskich oczach uwazaj nawet wsrod psow zdarzaja sie psy. Coz dopiero mowic o ludziach. Ide dumac. A Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Anusia 15.07.09, 09:45 Wiśniowe lody mojej Agaty Czy w niebie można jeść zwykłe lody Czy smak ich lepszy, czy jakiś inny Czy Bóg serwuje je dla ochłody Wiśniowe lody mojej Agatki Ostatnie jakie jadła przed Drogą I tak szeptała: Ach, jakie dobre... Ach, jakie smaczne lody wiśniowe Mamuś kochana juz się położę, juz chcę odpocząć, juz odejść mogę Lody wiśniowe już zawsze będą Tylko lodami mojej Agatki I zawsze będą łzy wywoływać I wzruszać bardzo serce matki. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z rakiem 15.07.09, 10:12 A Ty przy mnie bądź... Przy mnie bądź córeczko Powiewem wiatru w upały Pociechą, gdy krzywdzi świat cały A Ty bądź przy mnie codziennie Bądź przy mnie... Gdy się śmieję, gdy myślę, gdy nie myślę, gdy tańczę Gdy łzy leję... A Ty bądź przy mnie córeńko Bądź przy mnie dziś wieczorem I jutro, i pojutrze... Gdy Pan wyznaczy porę... mama Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z r 15.07.09, 10:15 Lato, gorące lato. Drugie lato bez Ciebie. Bez Ciebie i zawsze z Tobą. Jesteśmy wciąż blisko siebie. Lato, pelargonie na oknie Na ławce siedzę sama Ale wiem, że nie całkiem Choć brak mi słowa: "mama" Lato, czereśnie zrywam i myślę, czy smak ich czujesz.... Pewnie tak i po sadzie ze mną płyniesz, wędrujesz. Lato, woda nagrzana, rzeka jak zawsze płynie A ja nad wodą myślę O mojej ślicznej dziewczynie Lato, dobrze ze lato Mogę być na podwórku mogę patrzeć na niebo i spacerować z córką. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z rakiem 15.07.09, 13:55 Jeśli wody Wam słonej w morzu Może kiedyś będzie za mało To zbierajcie łzy nasze do wiader To zbierajcie łzy nasze pomału I nie martwcie się, że zabraknie I nie myślcie, że kiedyś ustaną I spokojnie możecie dolewać Do mórz wszystkich i oceanów. -------------------------------- Zdziwieni, że oczekuję zrozumienia Zdziwieni nad miarę, Że pragnę pocieszenia.... Zdziwieni, że nie potrafię Żyć tak jak przed rozstaniem Zdziwieni moim bólem, tęsknotą, czekaniem... Zdziwieni, aż do granic W swojej szczęśliwości Zdziwieni, nieświadomi Swego szczęścia kruchości... --------------------------------- Drugi rok jest gorszy Znacznie gorszy kochanie Drugi rok i to ciągłe Dziwne na cos czekanie. Czekanie, że coś się zdarzy Że boleć może przestanie. Niby normalne zajęcia A w środku to czekanie. Może na to, że wrócisz Po schodach wbiegniesz wesoło Że opowiadać zaczniesz Co tam z planami, ze szkołą Czekanie na telefon, na jakiś znak, na spotkanie, na słowa, że mam się nie martwić Na to co już się nie stanie. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z r 17.07.09, 10:28 W pamiętaniu, we wspomnieniu, w rozmyślaniu, w rozmodleniu W każdej chwili i w oddechu, W tańcu, w biegu i w uśmiechu We łzach wszystkich, w kwiatach, w tęczy, i w tęsknocie , która męczy wszędzie jesteś, w każdym drgnieniu We mnie całej, w moim śnieniu Jesteś zawsze, zawsze będziesz moja miłość z Tobą wszędzie... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z rakie 28.07.09, 10:52 I czasem tylko, bardzo rzadko Lecz jest uczucie ogarniające Takie uczucie, bardzo niezwykłe Gdy we mnie całej mieszka słońce I wtedy we mnie, w każdym drgnieniu Tyle spokoju i miłości... Tak pragnę strasznie je zatrzymać To zatopienie się w błogości Takie uczucie nigdy przedtem Niespotykane, niedoświadczone Jakby ktoś chciał mnie pootulać milości wielkiej swym kokonem Jakby ktoś bliski chciał powiedzieć Że wszystko to co najpiękniejsze, Że to dopiero wszystko będzie Że moje dziecko ma to pierwsze Takie uczucie bardzo rzadkie, o którym jednak wciąż pamiętam Bo przypomina mi codziennie Że moja córka usmiechnięta Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja córcia Agatka odeszła - przegralismy z 29.07.09, 13:28 Pięknie to Halinko napisałaś, jak zwykle zreszta. Ja też jeden raz miałam takie uczucie i że mamie jest dobrze i jest przy mnie szczęśliwa, krótko po jej śmierci, ale niestety nie powtórzyło się więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja córcia Agatka odeszła - do hani 29.07.09, 14:50 Haniu, dzis czesto o Tobie myslałam. Popatrz jak Cie przyciągnelam myslami:) Czesto mysle o osobach tu poznanych, jesli dlugo nic nie pisza. Ni pisze na meil prywatny(czasem napisze tylko na NK), bo tak mysle, ze moze jesli ktos nie pisze to juz troche lepiej i moze nie trzeba go tu spowrotem wciagac. Niech spokojnie trwa nadal...Ale mysle czesto... Taki wiersz przed chwila napisalam dla córki. Ale chyba i kazdy moze swojej bliskiej osobie go zadedykowac. Po śladach Twoich chodzę Po śladach Twoich wędruję Po śladach, po zapachach za Tobą wzrok mój kieruję Za Tobą myśl moja biegnie za Tobą biegną oczy Za Tobą serce z piersi tak bardzo chce wyskoczyć Za Tobą, wciąż za Tobą moje tęsknoty, wspomnienia za Tobą moje czekanie Za Tobą moje marzenia.... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja córcia Agatka odeszła - do hani 31.07.09, 16:20 Witaj Halinko. Nie piszę ostatnio bo mam bardzo duzo pracy (moja firma została przejeta przez inną i jest istny cyrk). Może to i lepiej bo mniej czasu na myslenie. Do tego zdrowie mi szwankuje, chyba za duzo tego wszystkiego ostatnio jak na mnie, ale nie ma dnia, zebym nie myslała o Tobie i innych stałych bywalcach forum.Dobrze to ujełaś, serce chce z piersi wyskoczyc za naszymi najbliższymi i czy oni to wiedzą po tamtej stronie? Odpowiedz Link Zgłoś
timami Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.08.09, 19:28 Droga Pani, wiem, że nie zrozumiem Pani uczuć w pełni - wszyscy jesteśmy inni, różnie reagujemy. Pół roku temu zmarł na raka mój Tato. Prawie dwa lata walczył z chorobą. Jestem w wieku Pani Córki. Zawalił mi się świat, chociaż chyba nikt z moich bliskich tego nie widzi. Robię wszystko tak, jak trzeba - uczę się, pracuję, troszczę o najbliższych, jak umiem. Ale świat mój się zawalił. Podziwiam Panią, że się Pani nie boi wielu rzeczy. Mnie po śmierci Taty przeraża wszystko: bezrobocie, samotność, bieda. I rak. Boję się, że sama niedługo umrę, boję się, że jeszcze kogoś pochowam. To wszystko jest tak piekielnie trudne, że nawet nie widzę sensu rozmawiania na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 20:56 Ze strachem jest u mnie inaczej, napewno ze wzgledu na rozniący nas wiek. Boje sie tylko aby syn nie zachorowal i bardzo pragne odejsc pierwsza, tak jak powinno byc, ze rodzice odchodza najpierw... Nie ma mnie co podziwiac, ja po prostu nie boje sie dlatego, bo co moze mnie juz spotkac gorszego... Oby tylko syn byl zdrowy... Ja sie po prostu juz nie mam czego bac...wiem, ze odejsc musze, wiem ze Agatka na mnie bedzie czekac. Wiec nawet jesliby rak, to pewnie jakos przetrwam cierpienie i bol, bo bede wiedziala, ze wreszcie spotkam Agatke. Bezrobocie...wlasnie jestem bezrobotna, ale jakos sobie radze narazie, jakos sie tam cos dzieje (corka wspiera:)Samotnosc...wieksza samotnosć jakiej juz doswiadczylam (majac obok ludzi) mnie nie dotknie. Bieda...i jej doswiadczylam, wiem co to brak pieniedzy na chleb, na oplaty... Wszystko przemija...przemija bieda, samotnosc, choroba, szczescie, zycie na ziemi...Tylko jesli sie kogos kocha, to nawet jesli On odejdzie to ta milosc nie przeminie... Nie bój sie dziecko(nie gniewaj sie, ze tak pisze, ale jesli jestes w wieku mojej corki...)to minie, strach minie zobaczysz. Tata odszedł i zostałas pozbawiona tego poczucia bezpieczeństwa, jakie daje swiadomosc, ze mam rodzicow, Oni mi pomoga, zawsze moge pojsc i poradza cos, podpowiedza, nie jestem sama. Kiedy w mlodym wieku zostaje sie sierota to normalna taka reakcja jak Twoja. Strach jest normalna reakcja w tej sytuacji. To napewno minie i przestaniesz sie bac...Pomysl, ze tata z pewnoscia na ile bedzie mogl bedzie czuwal i Cie wspieral. Moj maz stracil Ojca gdy byl w siodmej klasie, a mame gdy mial 22 lata, jego siostry byly jeszcze mlodsze. Wiem co przezywasz, bo widzialam ich rozpacz, kiedy niby pelnoletni, a zostali calkowitymi sierotami, bez ciotek dobrych, babc, dziadkow, bez nikogo kto by wsparcia udzielil. Kilku dobrych sasiadow tylko bylo...I bieda straszna w domu... A jednak udalo sie im wszystkim zaczac zycie od nowa, udalo sie im jakos wyjsc z tego strachu i rozpaczy. Rozmawiac trzeba na ten temat, moze masz jaks madra przyjaciolke, ktorej nie bedziesz sie bala powiedziec tego co Cie niepokoi, a jesli nie to pisz tutaj. Mozesz pisac rowniez na meila. Niektorzy wola pisac prywatnie. I ja to rozumiem...Droga Timami(fajny pseudonim-kojarzy mi sie z Afryka)nie duś w sobie swoich strachow, niepokojow i bolu. Lepiej mowic o tym, pytac, rozmawiac. Moze sie trafi na jakiegos czlowieka ktory choc troszke pomoze... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 21:33 Wlasnie dzis minelo 15 miesiecy jak moja Agatka odeszla do Pana. Dzis o 9 rano...Dni mijaja ,leca, dzien za dniem , dzien za dniem...Juz 15 miesiecy bez mojego słońca, bez mojej nadziei, bez mojej radości...A ja zyje nadal???nadal chodze???gotuje obiady, sprzatam, rozmawiam z ludzmi, nawet tanczylam, nawet sie smialam bardzo...Czy to mozliwe, ze to ja, ze ja nadal zyje, czy to sie dzieje, czy to film jakis w ktorym gram????Bo mysla najglebsza wciaz przy niej, nadal wciaz przy niej... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 22:34 Kochana Halinko. Twoja Agatka odeszła 3 maja, moja Patrynia 3 lutego. U Ciebie minęło dzisiaj 15 miesięcy, u mnie 18. Patrynia zginęła po godzinie 18. Też dzisiaj zadaję sobie pytania..jak to możliwe, że żyję? Pracuję, jem, rozmawiam z ludźmi, czasami nawet śmieję się. Nie tańczyłam jeszcze i chyba już nigdy nie zatańczę..ale to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Mam swój świat..poza nim gram. Jestem taką dobrą aktorką..ale gdy tylko mogę to zrzucam maskę i mogę znów być w swoim świecie. Czy można być jdnoczesnie w dwóch swiatach? Czy człowiek jest tak skonstruowany, że każdy ciężar zniesie? Patrząc na nas, na osierocone matki, wydaje się, że tak. Bo przecież żyjemy..mimo, że nie chcemy. A może to własnie nasze kochane Dzieci każą nam żyć? Ich miłość pozwala nam trwać i szukać każdgo dnia odpowiedzi na pytania..dlaczego? Nie wiem Halinko, pogubiłam się w tym wszystkim tak bardzo. Już niczego nie jestem pewna, nawet siebie. Coś co kiedyś wydawało się nimozliwym stało się możliwe,dlaczego tak się dzieje? Czy śmierć mojej Patryni to za mały powód żeby umrzeć? Nic już nie wiem Halinko, kompletnie nic.. Ściskam Cię mocnoo Grażyna,mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
bezkres Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 03.08.09, 23:30 rozumiem Cię, pól roku temu siedzialam w szpitalu i potrafilam tylko plakac, kiedy lekarz oznajmil, ze nic sie nie da zrobic. Mojego syna Bog oszczedzil. Zyje, do konca zycia bedac chorym. A tyle dawal innym.... Daje mu wszystko, co potrafie, on dobrze wie, ze moze umrzec w kazdej chwili. I on mi daje tez wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 08.08.09, 06:10 Halinko jak tylko wrócisz daj znać jesteś tu bardzo potrzebna Odpowiedz Link Zgłoś
edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla - do timami 09.08.09, 22:02 Halinko !!!! Przeczytałam Twój list .... jest on dla mnie, jak krzyk rozpaczy. Wiem co czujesz, mnie się też chce krzyczeć "co oni MU zrobili", czy ja też nie popełniłam błędu. Tez miotają mną zmienne uczucia ... ale to nic nie pomoże. Musimy same walczyć .... musimy być wytrwałe ... musimy ..... się wspierać, wreszcie musimy wierzyć, że osoby które od nas odeszły .... to wola Boga, naszego Ojca ....i trzeba to przyjąć z wielka pokorą, chociaż to jest bardzo ciężkie. Mam nadzieje, że Twoja córeczka i mój mąż czuwaja nad nami, nie dadzą nam zrobić krzywdy ... nie traćmy wiary ... wspierajmy sie nadal ... Irena Odpowiedz Link Zgłoś
kalincia do p. Haliny 15.08.09, 13:52 przepraszam, że piszę w tym wątku... Dostala Pani mojego maila z ankietą ? Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 29.08.09, 20:12 Biegniesz ze mną po polu Idziesz ze mną po lesie Twoja radość skrzydlata Mnie podnosi i niesie Idziesz ze mną córeczko Jedziesz ze mną córeczko W górach, nad morzem, nad wodą i nad maleńką rzeczką Moja śliczna córeczko Moja córeczko złota Czekam wciąż że się zjawisz że zapytasz o kota Czekam wciąż całkiem głupio Że kroki na schodach usłyszę Wiem, wiem, nie powinnam Odchodzę w ciszę, w ciszę... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.08.09, 22:16 Agata Maria -moja córka Moja córka wędrująca po chmurkach Moja córka wędrująca po niebie Dziś przesyła całusy dla ciebie Moja córka wędrująca u Pana dziś od rana z wiatrem roześmiana Moja córka panna Agata cała w astrach, sierpniowych kwiatach Agata- moja córka uśmiechnięta tuli w niebie swoje kocięta... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 11:40 To sie dzieje naprawde...Juz 16 miesiecy jak Moja Agatka odeszła. Miala niespelna 24 lata. A ja niby sie pogodzilam, niby staram sie zyc dalej...ale wciaz mi sie wydaje ,ze to wszystko dzieje sie obok, ze gram w jakims filmie, ze za chwile bedzie jak dawniej, ze czas sie moze cofnie i nie bedzie raka, przezutow , ze moja Agatka wbiegnie z uczelni po schodach, ze stanie w drzwiach rozesmiana, ze bedziemy planowac, smiac sie, ze bedziemy zyc...Moje zycie w pewnym duzym stopniu zakonczylo sie wraz z odejsciem mojego dziecka. Wczoraj lekarka rodzinna (byla z nami caly czas, dobry czlowiek) powiedziala : "jest pani mloda, jeszcze zycie przed Pania". Jak bardzo sie mylila, nie mialam sily jej tlumaczyc.... Moze kiedys, moze.... ale na dzien dzisiejszy wydaje mi sie, ze zycie juz poza mna. Czuje sie tak jakbym caly czas czekala, czekala na odejscie??? Sama nie wiem, bo z drugiej strony mam jeszcze jedno dziecko i odejsc jeszcze nie chce, bo wiem ze jestem mu bardzo potrzebna, choc dorosly...A jednak wciaz sie czuje jak w zawieszeniu, jak na przystanku... Czy moja CÓreczka nie ma mi tego za zle, ze nie potrafie sie do konca cieszyc z tego co mi pozostalo, tak jak zawsze mowila... Tak dawno mi sie nie snila, tak dawno nie dala zadnego znaku....Moze dzis, moze jutro... Córeczko, moja córeczko Córeczko moja złota czy jesteś gdzieś niedaleko Czy masz swojego kota Córeczko, moja córeczko Zajęta w niebie ogromnie Przyjdź czasem moja najmilższa przyjdź czasem kochana do mnie Agatko, moja Agatko moja największa miłości MOja nadziejo, słońce Moja największa radości TAk bardzo tęsknię za Tobą Tak bardzo kocham wciąż Ciebie I ufam, że też wciąż mnie kochasz W swym lazurowym niebie... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 12:16 Witaj Halinko, cieszę sie, że jesteś znowu na forum. Ja też ostatnio nie zaglądałam troche z braku czasu. Szkoda, że się nie spotkałyśmy w Krakowie. Ale może następnym razem:) Ja też ciągle jakby nie wierzę, ze mamy juz nie ma. są we mnie jakby dwie osoby, jedna, która jakoś dalej żyje, nie bardzo wiedząc po co i druga, która w to wszystko nie wierzy co się stało i trwa nadal w stanie jakiegoś szoku i niezrozumienia tego wszystkiego. Tyle, że ja nie mam właściwie tu dla kogo zyć, właściwie mogłabym juz sobie pójść do nich na drugą stronę. Tam mam teraz wszystkie bliskie mi osoby.Ale wiesz wczoraj przed snem prosiłam mamę, zeby choć na chwilkę przyszła do mnie bo tak mi smutno było i wydawało mi się przez chwilę, ze ją widzę, że stoi nad moim łóżkiem i patrzy sobie na mnie. Może i Twoja Agatka niedługo da jakiś znak swojej Mamie, żeby nie była taka smutna. Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 14:05 U Ciebie zaczął się drugi rok. Może masz tak jak ja, że własnie nie ten pierwszy a ten drugi rok jest najgorszy. Jak wiesz, mnie w drugim roku dopadła czarna rozpacz, straciłam nadzieję i jedyne czego chciałam to umrzeć. Teraz zaczął się trzeci rok i jest o niebo lepiej. I myślę, że najgorsze już za mną. Człowiek jest niecierpliwy, i chciałby, żeby ból już się skończył, żeby WRESZCIE zaświeciło słonce. Ale nic się nie da przyspieszyć. Jedyne co nam pozostaje to przejść przez te wszystkie fazy. Agatka wie, że ją kochasz, i chce byś się cieszyła, ale też rozumie Twoje uczucia. Ona też Cię kocha, nawet teraz bardziej niż tu na ziemi. Ja w to wierze. Przykro mi, że tak się czujesz i chciałabym Cie jakos wesprzeć, ale nie wiem jak. sciskam Dora Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.09.09, 18:47 Chodze Halinko sladami na piasku. Sosny te same stoja wydmy te same. Taki sam zapach lasu morza. Niby nic sie nie zmienilo niby wszystko takie samo jak za szczeniecych lat. Chodze i nadziwic sie nie moge ze czlowiek taki marny taki kruchy. Odchodzi a sosny szumia odchodzi i tak malo po nim zostaje. Serce az peka kiedy patrze na te miejsca gdzie baraszkowalam z Ojcem i nawet przez mysl nie przelecialo ze odejdzie. Wtedy byl wieczny niesmiertelny mial byc zawsze. Takie sloneczne i cierpkie wakacje. Chcialam Cie tylko usciskac. A Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.09.09, 14:34 Moje drogie forumowe przyjaciółki z całego serca dzięuję za słowa wsparcia. O Hani mysle zawsze jak o swojej duzo mlodszej siostrze... O Dorotce prawie tak jak o swojej córce... O Ani jak o koleżance z tej samej klasy, z tej samej bajki, ktora odczuwa podobnie jak ja.... Wiem, ze trudno znalezc slowa pocieszenia, ale same wiecie ze wazna jest cchocby proba napisania zcegos co pocieszy...Choc wydaje sie ze wszystko juz zostalo powiedziane i slow nie ma aby kogos pocieszac, pomagac mu w wychodzeniu z cierpienia... I ja tez mialam takie przemyslenia Aniu. Las stary las tak piekny w swojej potedze starosci... Wciaz szumia sosny, wciaz trwa a czlowiek jak Banka mydlana jest i w sekundzie juz znika...odchodzi. Miejsca w ktorych bywalysmy razem...Dzis od rana placze, tak glupio ze nawet sie z tego zamyslenie na ulicy przewrocilam, i nikt nie podszedl, nikt nie widzial, choc wszysyc oczy maja i przechodzili obok...Jutro 16 miesiecy jak odeszla Agatka...MAsz Aniu racje "dni za dniami miajaja, przyspieszajac wciaz biegu, az sie urwą...." Bóg mimo wszystko chyba przeliczył się z moją wytrzymałościa i siłą. Chyba ze w jakis sposob tych sil doda... Mysle o Was czesto....nawet jak nie pisze.Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.09.09, 20:55 To kompletment wielki dla mnie, że myślisz o mnie jak o swojej córce. Dziękuję. Wiem, że Ci jest ciężko, wiem że boli. Chciałabym Ci odjąć choć trochę tego bólu. Ale mogę tylko napisać, że jestem. Możesz walić jak w dym, pisać do mnie czy zadzwonić. Jak będziesz chciała podam nr telefonu. Bo po to mamy tu siebie. Kiedyś Ty mi pomogłaś, teraz ja chcę pomóc Tobie. Tak to właśnie działa;-) Nie ma płaczu głupiego. Jest tylko dobry płacz, oczyszczający. I olać tych ludzi na ulicy. Niestety nasz XXI wiek, w którym żyjemy doprowadził do znieczulicy, wielkiego pośpiechu... Ale są jeszcze ludzie, którzy chętnie by Ci pomogli, gdyby tam byli. Naprawdę, postaraj się nie przejmować tym wydarzeniem. Ty byłaś i jesteś w tym wszystkim dla siebie najważniejsza. Pamiętam jak ja mowiłam "Bóg daje krzyż ludziom, jaki oni są w stanie nieść, ale tym razem przegiął pałę". Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ja mam nieść tak cholernie ciężki krzyż, który rzuca mnie na kolana i nie pozwala się dźwignąć. Dlaczego jeszcze to, kiedy w życiu wcześniej już tyle wycierpiałam? I nikt by mi wtedy nic nie przetłumaczył. Musiałam przejść swoją drogę i po swojemu szukać po omacku. Dziś widzę to inaczej. Faktycznie dostałam krzyż, który jestem w stanie unieść. Ale dziś mogę to powiedzieć, nie wcześniej. Także życzę Ci siły i odwagi mimo wszystko! Pamiętaj, że masz nas - w ten sposób Bóg może dodać Ci sił. Przytulam mocno do serca i całuję czule. Dora Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.09.09, 23:17 Halinko, kochana. Jutro Agatka i Patrynia mają rocznicę..Agatka 16 miesięcy, Patra 19. Nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, że tyle miesięcy żyję bez mojego dziecka. Pamiętasz Halinko co pisałam rok temu? Nie widziałam dla siebie ratunku..ale to Ty i inne osoby / między innymi Dora / pomagałyście mi. Dzisiaj może jest nieco lepiej niż rok temu ale przychodzą własnie takie chwile jak Ty masz dzisiaj, że nic nie pomaga..chce się tylko umrzeć, uwolnić od tego cierpienia. Jak bardzo znam to uczucie. Dzisiaj już wiem też, że one będą bo tak naprawdę nigdy już nie będzie dobrze..będzie tylko inaczej. To ,,inaczej" to znaczy codzienne budzenie się z myślą o tym, że nie ma Patry, słuchanie opowieści koleżanek o ich dzieciach i kamieniu, który mi tak ciąży, że ledwie mogę oddychać, przyklejonym uśmiechu i oczach tak smutnych, że znajomi pytają ,,co jesteś taka smutna?"..i chęć wykrzycznia im, że mam smutne oczy bo moje jedyne dziecko, moja Patrynia nie żyje. Ale już nie krzyczę tego, bo przecież oni tego nie chcą słyszeć. To tylko tutaj mogę wykrzyczeć to co chcę, tylko tutaj mogę napisać o mojej Patrze, o tym, że jest mi tak źle. Po tu jesteśmy Halinko. I Ty, i ja, i wszyscy pozostali. Nie jesteśmy tutaj kółkiem wzajemnej adoracji, jesteśmy tu po to żeby wyciągnąć rękę i prosić o pomoc. I robimy to. Halinko, mogę tylko znów Cię przytulić wirtualnie, mogę pomodlić się za Agatkę, mogę myśleć o Tobie i o tym jak Ci źle. I robię to. Za każdym razem gdy czytam Ciebie. Rozprowadzam Twoje tomiki wierszy i mówię przy tym - to moja Halinka, też straciła córkę, tak jak ja..tak samo cierpi. Ostatnio osoba, która przeczytała Twoje wiersze powiedziala mi, że jest w nich ogromny smutek i brak nadziei. Prawie krzyknęlam na nią, że nie rozumie nic, że to nie tak. Że przecież Halinka to taka osoba, która ma najwięcej nadziei, pomaga nam..a że tyle w nich smutku? Matko jedyna, przecież straciła swoje dziecko. Ale potem ochłonęłam. Przecież ta osoba nie jest w stanie nic więcej z nich wyczytać, bo po prostu nie może niczego innego dostrzec. Nie jest w stanie. Ja w nich odnajduję wiele innych rzeczy poza smutkiem..są rozmową, są miłością i nadzieją. Nadzieją na spotkanie z naszymi dziećmi. Halinko, spotkasz się z Agatką, prędzej czy później, ja też. Nasze dzieci są przy nas i patrzą na nas. Czasami się bardzo martwią tym, że jest nam tak ciężko, ale pomagają nam. Ja teraz dopiero czuję ile Patrynia dla mnie robi. Ona jedna wiedziała, że kocham swoją pracę, i że to pozwoli mi na to żeby prztrwać to życie. Wspiera mnie tak samo jak Agatka Ciebie. Wiesz co ja robię jak już brakuje mi sił? Zamykam oczy i szukam Patryni. Myślę sobie gdzie by siedziała gdyby żyła..zamykam oczy i widzę Ją. Widzę wtedy Jej oczy jak patrzą na mnie, słyszę Jej śmiech i czasami nawet jak przytula mnie. Może to moja wyobraźnia, nie wiem, ale to mi pomaga. Podnoszę się i obiecuję Jej wtedy, że dam radę, że jeszcze wytrzymam. Halinko, damy radę, zobaczysz. Bardzo ale to bardzo mocno Cię tulę moja Przyjaciółko, moja Halinko, mamo Agatki. Dla mnie zawsze będziesz Halinką, mamą Agatki. Grażyna, mama Patryni Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.09.09, 09:53 Dorotko, Grazynko dziekuje... Grazynko bardzo Ci dziekuje , ze teraz Ty wierzysz za mnie, ze napisalas te wszystkie cieple slowa. Za to, ze czytajac je plakalam bo wiedzialam ze ktos mnie rozumie, ze ktos wie co czuje...Ze nie jestem dla Ciebie histeryczka...Dziekuje Ci Grazynko, Moja Grazynko Mamo Patryni... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla 03.09.09, 09:55 Witajcie Kochane tak mi przyszło do głowy, że może dobrym wsparciem dla nas samych w tych najtrudniejszych dla nas chwilach, kiedy wydaje się już niemożliwym dźwiganie tych tragedii dalej, kiedy już myślimy, że dalej nie da rady, kiedy myślimy, że dalsze życie nie ma już sensu, że tylko ciemność .... może dobrze wtedy pomyśleć "jeszcze TYLKO DZISIAJ", tylko dzisiaj wytrzymam, tylko 24 godziny, nie więcej. Nie wiem co będzie jutro. Ale dzisiaj dam radę. Tyle mogę znieść. I tak powtarzać sobie codziennie "TYLKO DZISIAJ". Może wtedy trochę będzie łatwiej. A znacie taką modlitwę?: Boże, użycz mi pogody ducha Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, Odwagi, abym zmieniał to co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego" Prosta modlitwa, ale dla mnie jest ona wyznacznikiem pokory. Całuję Was mocno Dora Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 04.09.09, 11:18 Tak, Dorotko moz eto byc dobry pomysl w dnaich calkiem rozwalonych rozpacza. a wiec TYLKO DZISIAJ Panie, tylko dzisiaj... Tylko dzisiaj...wytrzymać Panie tylko dzisiaj przetrwać i przeżyć i nie mysleć co jutro sie stanie Tylko dzisiaj z bólem się zmierzyć Rano wstać, zjeść śniadanie Tylko dzisiaj...krótsze rozstanie Iść na cmentarz, zapalić świeczkę Kwiaty zanieść, wypłakać oczy Tylko dzisiaj...bo jutro Panie i tak niczym już nie zaskoczy. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla 05.09.09, 20:21 A ja Halinko juz w domu. Bylam niedaleko Ciebie w Mrzezynie. Pierwsze wakacje od kilku lat. Najpierw lato cale dzien w dzien na radioterapii na ochydnie goracych korytarzach CO nastepne to lato umierania. W zesztym roku z Mama bylo licho i jak sie ocknelam to czulam zapach lasu cztery lata temu. Lazilam starymi sciezkami bo na zachodnim wybrzezu cale wakacyjne dziecinstwo. Pobierowo Lukecin Sarbinowo Mielno. Roznie bylo bo obrazy wracaly a to jak przez fale skaczemy a to jak ognisko na wydmie palimy i zapachy te same . I taki mlody byl jeszcze taki pelen zycia i usmiechu. Pomyslalam ze jak smierc u Ciebie to juz czlowiek na zawsze naznaczony jakas melancholia smutkiem tesknota. Ale i wie ze kruche to zycie wiec powinien czerpac z niego calymi garsciami powinien bo dni za dniami mijaja przyspieszajac wciaz biegu a nie robi tego. Nie wiem moze ze mna cos nie tak moze jakas ulomna jestem bo inni przeciez potrafia pogodzic sie zapomniec i tylko na Wszystkich Swietych taszcza ogromne donice z kwiatami. Im wieksze tym lepsze taki festiwal przepychu. A we mnie ciagle ten zal i ten bol z bolem to moze bym i sobie poradzila bo jak zolnierz na wojnie jestem. Ale jak zapanowac nad tesknota tak ogromna straszna i nie do opisania. Nie wiem. A Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 07.09.09, 09:31 Droga Anusiu Dlaczego nie dalas znac ze tak blisko jestes . Moze udaloby nam sie spotkac...Masz arcje z ta tesknota nie mozna dac sobie ardy. Niby czlowiek chce dalej zyc, nie chce niczego zaprzepascic, wszystko chce zrobic co do zrobienia mu pozostalo... A jednak nie potrafi pelnymi garsciami czerpac, nie potrafi juz usmiechac sie cala soba...Jestesmy Inne, jak napisalam w jednym z wierszy...ja czuje sie Inna obcujac z wiekszoscia osob, ktore narazie nie doswiadczyly tego co Ja....Bardzo Inna...Nie lepsza, nie gorsza, ale Inna... Z caego serca anusiu Cie popzdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 09.09.09, 11:46 Jesienne wieczory, liście jesienne Łzy spływające po twarzy matki Te łzy jesienne, stale niezmienne Tęsknota wielka jak ocean Jak wszechświat cały taka wielka I łza na matki smutnej twarzy Słona, bolesna wody kropelka Jesienne liście kolorowe Wrzosy jesienne malowane A matki usta opuszczone A jej spojrzenie zadumane A matki oczy takie smutne jak najsmutniejsze spojrzenie świata I tylko myśl o swoim dziecku z liściem jesiennnym wokół lata. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 22.09.09, 21:41 Kasztany, już spadają córeczko kasztany I wieczory chłodniejsze córeczko I już wrzosów w lesie dywany Już córeczko dni coraz krótsze Już córeczko smutnieją drzewa I ja razem z jesienią córeczko we łzach nowych do Ciebie śpiewam I ja razem z jesienią przemijam Coraz krótsza do Ciebie droga Jednak wstaję codziennie córeczko I podnoszę się co dnia od nowa Już kasztany na ziemi córeczko I niedługo koniec jesieni Dni za dniami tak szybko mijają Tylko miłość w jesieni się mieni Nasza miłość co nie zanika i nie mija jak pora roku, nasza miłość córeczko kochana Nasza miłość, nadzieja, nasz spokój... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 10:36 Halinuś cóż ci mogę dać oprócz swojego zbolałego siostrzanego serca, Moja kochana, jestem z Tobą. Wiem, wiem, to tak niewiele..Ta okropna siostra, która nigdy nie pogodzi się ze śmiercią braciszka.Marta Odpowiedz Link Zgłoś
198-3mk Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 11:34 Halinko... Tak jak Martusia, mało powiem... Bo żadne słowa nie oddadzą tego co Czujesz Kochana... Przytulam Cieplutko... Beata-mama Marcinka Odpowiedz Link Zgłoś
kasik2222 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 17:31 Mamo Agatki, i wszystki mamy w żałobie, przeczytałam cały ten wątek. Nie umiem powiedzieć jak Wam współczuję. Ja dwa lata temu straciłam męża,, wydawało mi się że większego bólu nie ma... ale jak czytam Was, wiem juz że jest. Moja córeczka ma 3 latka, jest zdrowa wesoła, taty oczywiście nie pamięta. Ja trzęsę się nad jej każdym katarkiem. Nie wyobrażam sobie zycia bez niej. Bardzo mocno Was przytulam, i choć bardzo osłabłam w modlitwie po śmierci męża, odsunęłam się z żalu od Boga, to za Was i Wasze dzieci będę się modlić. Życzę Wam duuuużo siły, bo ogromnie jej potrzebujecie, pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 18:36 Nie ma lekarstwa mocniejszego, skuteczniejszego, doskonalszego dla naszych ran we wszystkich sprawach ziemskich, jak mieć kogoś, kto cierpi z nami w kazdym nieszczęściu i cieszy się w powodzeniu. Przyjaźń czyni pomyślność wspanialszą, przeciwności lżejszymi …. Aelredo di Rievaulx Halinko ... Beatko... i wszystkie "przyjaciólki forumowiczki" zawsze jestem z Wami Irena Odpowiedz Link Zgłoś
198-3mk Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 18:56 Bardzo Dziekuję Tobie edziu, i Tobie kasiku... Tak sobie myślę... Że ja juz jestem mamą emerytką w żałobie na tym forum... Jeśli sie nie mylę, to najwcześniej z mam, które sa tutaj na forum, straciłam syna... 26 listopada miną 4 lata... Nauczyłam się żyć bez Marcina ale serce nadal boli... :( Wiecie,mamy które jesteście tutaj na forum... Mimo tragedi, która dotkneła Nas wszystkie, zazdroszczę Wam jednej rzeczy... Zazdroszczę Wam tego FORUM... Ja po smierci syna nie miałam mozliwości wygadania się... Nie wiedziałam ze jest coś takiego jak to forum, gdzie można znaleść bratnie dusze... Jestem tu od 3 miesięcy... Trafiłam na tą stronę zupełnie przypadkowo... Znalazłam wiele dobrych ludzi... Dziękuje... Dzieki Wam jest łatwiej... Bo nie ważne że to 4 lata... Serca nie da sie skleić... Można Go tylko załatac...:( Pozdrawiam Cieplutko Beata-mama Marcina. Odpowiedz Link Zgłoś
edzia764 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 19:20 Beatko ... ja nie jestem mamą, ale przeżywam smierć mojego męża. Zawsze słyszałam (od mojej babci), ze najgorsze cierpienie jest wtedy, gdy "matka musi pochowac swoje dziecko".... dlatego szczególnie WAM MATKOM życzę wytrwałości, ukojenia tego bólu, który chociaz się zmniejszy ... to nigdy nie przeminie. Strata każdej kochanej osoby jest dramatem - ale .....; każda z nas, która jest na tym forum dźwiga swój krzyż ... upada, podnosi się i idzie dalej. Ja trafiłam na forum juz dawno. Czytałam wszystkie wpisy, tylko nie przypuszczałam, ze tak szybko będę korzystać z tych Waszych "wskazówek" jak dalej żyć, jak sobie radzić w tych ciężkich chwilach ... zacytuję Twoje słowa "Dzięki Wam jest łatwiej...." "Boże pod krzyż Twój złożyłam skarb mój. Matka" Pozdrawiam serdecznie Irena Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 20:15 Dziękuję wszystkim za ciepłe slowa... Przed chwila dzwoniłam do męża i otworzyłam stary notes, a w środku notesu na pół złożona kartka. Rozłożyłam kartkę, to jedna z tych karteczek, ktore pisze się w domu do dzieci, meza, rodziny...To karteczka kiedy Agatka była już mocno chora, brała Sutent i nie miała przy tym leku apetytu, miała w buzi stany zapalne od leku, itd...ale jeszcze nie wiedziałysmy ,że nie ma nadziei... Nie budziłam Agatki, tylko pisałam jej karteczki gdy musiałam z rana gdzieś wyjśc: "Agaciu, pojechałam do szpitala po recepty. Na talerzyku masz bułeczkę z dzemem, spróbuj po troszeczku zjeść. Zrób sobie słabiutkiej herbatki lub zagrzej wody. Nie pij zimnego. Wrócę jak najszybciej. Babcia jest na dole. Mama" Schowałam karteczkę spowrotem do notesu, bo moja córka ją miała w dłoni, czytała. Niech lezy sobie w tym notesie... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
198-3mk Re: moja corcia Agata odeszla 23.09.09, 20:18 Irenko... Ja też słyszałam że matki nie może w życiu spotkać nic gorszego, od stania nad grobem własnego dziecka... Ale to że My pochowałyśmy swoje dzieci, nie oznacza że Twoje cierpienie po stracie męża, jest mniejsze... Mniej ważne... Dla Ciebie Irenko, to była bardzo ważna osoba w Twoim życiu... Nie ma jej.. Odeszła... Cierpisz dokładnie tak samo jak My-Matki... W okresie żałoby po stracie syna, ludzie bombardowali mnie różnymi porównywaniami... A to że mnie jest łatwiej, bo skoro syn tak długo chorował, to mogłam sie przygotować... Że matki których dzieci zgineły nagle, w wypadkach cierpią bardziej... Moje zdanie... Cierpimy jednakowo... Bo straciłysmy najbliższe osoby... Dzieci, które nosiłysmy pod swoimi sercami... Ja czuje się tak, jakby wyrwano mi kawałek siebie... Myślę,że różnimy sie tylko tym iż matki dzieci śmiertelnie chorych, mają przedłużony okres cierpienia... Bo My, już dłużo wczesniej żyłyśmy ze świadomością tego, że Nasze dzieci muszą umrzeć... Choc pewnie każda z Nas, miała nadzieje do samego końca... Bo nadzieja umiera ostatnia... Irenko, bardzo dziekuje za ciepłe słowa... Pozdrawiam, i życze dużo siły... Beata-mama Marcina Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja Agatko:) 02.10.09, 19:26 Agatko, moja Agatko publicznie do Ciebie listy czasem pisze. MOze zadowolona z tego nie jestes, ale chyba Cie to teraz zbytnio nie obchodzi:)Przez ten komputer od dlugopisu odwyklam, juz wierszy nawet nie pisze na papierze, jak Pan Bóg przykazał tylko klawiatura, klawiatura:):):) od rana mam dobry humor, ale czemu, sama nie wiem..Srodki dostepne złotych polskich 25:) a ja sie glupio do siebie usmiecham i czytam i pisze i znow ksiazka pod pacha. Niewazne srodki jak mowi zaprzyjazniony ksiegowy - buddysta. Powinnam sie za nauke wziasc a ja na forum, w ksiazkach, w oblokach. Jutro sie bede uczyc, we wtorek jade!!!, czy Ty wierzysz coreczko , bo ja nie do konca, ze sie odwazylam:)i z czego ja sie znowu ciesze, tak jakbys obok stala i razem ze mna sie smiala i nabijala sie ze mnie. Jutro 17 miesiecy jak sie nie widzialysmy, a ja radosna jestem, chyba wreszcie naprawde uwierzylam ze po mnie wyjdziesz i sie spotkamy :) Dziekuje Ci coreczko Mama Odpowiedz Link Zgłoś
kukim Re: moja Agatko:) 09.10.09, 15:44 To chyba moj pierwszy wpis na forum. Balam sie predzej pisac, balam sie powiedziec glosno, jak mi strasznie brak naszej kruszynki. Pani jest cudowna kobieta, silna, wspaniala,kochajaca mama. Corka nad Pania czuwa i opiekuje sie, jest po drugiej moze lepszej stronie razem z moim malenstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 do kukim 12.10.09, 15:18 Przepraszam ze od razu nie odpisalam ale ten wyjazd na spotkanie wiec nie mialam jak. Dziekuje Ci za cieple slowa.A przede wszystkim za slowa"ZE MOJA CORECZKA NADE MNA CZUWA". wracajac z Warszawy moj wzrok padl na ksiazke dziewczyny ktora siedziala w pociagu naprzeciwko. Na dole napisane bylo "Agatka", pewnie to nazwa wydawnictwa. Ale... dla mnie to bylo slowo od Agatki, Ze jest obok, ze chyba dobrze ze pojechalam, ze wszystko bedzie dobrze, ze mam sie nie bac ludzi, ich jezykow, niesprawiedliwych nieraz slow... Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, mam wciaz nadzieje... Droga kukim jesli bedziesz juz mogla, jesli sie przelamiesz, odwazysz napisz o swoim malenstwie, o swoim bolu. Jak napisalam w watku nowym dzis zalozonym nie trzeba sie bac pisac, jakas ulge to przynosi i lzej jest isc razem opartym na czims ramieniu chocby wirtualnie. Nie przerazaj sie sporami w innych watkach. Napisz. jesli nie chcesz tu, napisz na meila halas1961@o2.pl pozdrawiam serdecznie Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
kukim Re: do kukim 15.10.09, 17:38 Droga Pani Halino, ja wierz,ze nasze dzieci gdzies z gory patrza na nas i trzymaja nas za reke prowadzac na ta dobra droge,przestrzegaja w jakis sposob. Nie dalej jak kilka dni temu moja 6-miesieczna coreczka dusila sie, nie uslyszalam w niance, ale w ostatniej doslownie chwili weszlam do pokoju, po termometr, bo syn zagoraczkowal. Gdybym weszla minute pozniej znalazlabym ja martwa. Wierze...ja to wiem,ze to nasz anioleczek swoja niewidzialna dla mnie raczka mnie tam zaprowadzil. Kruszynke nosilam pod sercem 3 miesiace,bylo to dziecko wyczekiwane i upragnione. Wiele osob sie dziwi,ze nadal mam w sercu bol,skoro jeszcze nie czulam ruchow,nie widzialam naszej gwiazdeczki. Dla mnie ta malutka istotka,ktora usnela we mniie to bylo-jest i bedzie moje dziecko. 5 tygodni po zabiegu zaszlam ponownie w ciaze, urodzilam zdrowa coreczke.Zawsze powtazram,ze mam 3 dzieci i nic tego nie zmieni. Wiele osob rowniez nie moze pojac,dlaczego w wieku 24 lat zdecydowalismy sie na 2 dziecko, dlaczego tak szybko... Pozostawiam ich komentarze bez odpowiedzi, bo to nic nie zmieni. Lzej mi,ze moglam to napisac i dziekuje z calego serca! Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 do kukim 15.10.09, 18:33 Droga kukim list do Ciebie na poczcie gazetowej mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
kukim Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 16.10.09, 14:25 Odpisalam na gazetowego.Pozdrawiam .Marta Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.10.09, 20:51 Listopad jest dziwnym miesiącem Ma to do siebie że płacze nawet gdy deszczu nie ma łzy jakieś w nim zobaczę Listopad ma nazwę wyraźną mówi że spadł już liść i ja z tym spadaniem liści myślę gdzie teraz iść Listopad ma to do siebie że kolorami zwariował rozrzucił rozsmucił roześmiał zielone na złość pochował Ach ten przedziwny listopad wrzosami chryzantemami w dniu pierwszym wita jak zawsze wspomnieniem ognikami Wita nostalgią tęsknotą zadumą nad przemijaniem listopad dziwny listopad ze swoim liści spadaniem. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.10.09, 21:28 Tak Halinko taki to ten listopad. Stoja w oczach obrazy ludzie zdania niedokonczone wyciaga sie z kieszeni. Pustke sie czuje tak jakbys patrzyla w okna gdzie zgasly swiatla. O tu i tam a tu na Twoich oczach gasnnie i juz wiesz ze nigdy nie zajzysz do srodka ze nie zobaczysz jak obiad gotuja jak sie smieja jak placza. Mysle ciagle ostatnio ilu moich odeszlo. Licze licze i znow od nowa bo ciagle sie gubie. Juz nie wiem ile zniczy zapalic musze. I czuje sie taka obdarta z czegos tak jakbym nerwy miala na wierzchu.Staram sie wiec po zolniersku planowac temu to a wtedy tu. Ale nie pomaga. Tak jakby obok mnie byla wielka dziura ktorej nie mam czym zasypac. A Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 22.10.09, 21:51 Anusiu Ja tak samo dzis liczyłam z mamą... tak już jest, w duchu jeszcze czujemy się często na 20 lat, ale czas leci i im starsze tym na cmentarzach bliskich więcej, znajomych. Na ten kurs chodzę co Ci mówiłam . Aniu tak mam czas zajęty, że dziś jedynie wieczór wolny. Wracam 22 do domu i na nic czasu nie mam. Ale to dobrze Aniu, bo wiesz jestem zachwycona jak narazie . Wszystko jest przeciekawe, a śliczności tyle, piekna i facet poeta, poeta... tez by Ci sie podobało jak mówi o rózy na przykład. Napisze ci, może sie trochę usmiejesz. Ale zebyś widziała te jego gesty Aniu jak o roslinie mówi to jak o kochance... cos niebywałego. Uwaga, próbka jego gadki:" Róża proszę Państwa, Rosa po łacinie...Rosa, proszę państwa czyż nie pięknie brzmi...królowa, z głową podniesioną zawsze ku niebu, dumna, delikatna...nie lubi przeciągów, wiatru zbytniego...królowa moi państwo, królowa...itd" Z mama ostatnio wspominałysmy makowce i ciasta drozdzowe mojego Ojca matki(mojej babci) i wiesz to liczenie tez nam nijak szło, wciąz od nowa. Chyba jutro kartkę weźmiemy, tak w ciągu roku to raz temu sie zapala raz temu, na zmianę, żeby poszkodowany nikt nie był:)A grobów duzo, dużo, na kilku cmentarzach...No cóz Aniu, po zolniersku musimy jak nas nauczyli...innej rady nie ma HAlina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 29.10.09, 19:32 Minuta za minutą Godzina za godziną... biegną, biegną...przeminą I my też przemijamy nikniemy jak te chwile Myśl tylko gdzieś zaświta to już...już...tylko tyle? A planów było tyle To już...już jednak trzeba zostawić mamę tatę i patrzeć w stronę nieba obejrzeć się na babcię pożegnać już się z bratem z kolegą...przyjaciółmi i z całym swoim światem Tak szybko...coś zaczęte coś w trakcie ...nieskończone coś napoczęte...w pąku jak jabłko nadgryzione jak róża w młodych latach jak wiosna wpół przerwana to juz...juz trzeba odejść w ramiona swego Pana... dla Agatki - mama Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 09:38 Halinko - dziękuję. To przecież o Krzysiu... Pięknie rozwinęłaś ten fragment Staffa, który kołacze mi się po głowie i sercu za każdym razem gdy pomyślę o moim synku, a więc prawie bez przerwy: Już? Tak prędko? Co to było? Coś strwonione? Pierzchło skrycie? Czy się młodość swą przeżyło? Ach, więc to już było życie? dziękuję, dziękuję , dziękuję. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 11:24 Kochana Jolu dlugo sie zastanawiałam czy ten wiersz zamieścić. Ale dobrze zrobiłam, skoro jest taki nie tylko dla Agatki, ale i jak piszesz dla Krzysia. Przeczytalam Twoj wpis, i weszlam na poczte, aby sprawdzic emaile.Bylo mi smutno, bo ten wiersz tez jest przeciez bardzo smutny, sama jak go czytam to mam łzy w oczach. Jak pisałam nieraz, dostaję od Agatki pozdrowienia z niebios. Zwlaszcza wtedy, kiedy mi bardziej smutno. Sa czytelne tylko dla mnie:) I wlasnie przed chwila dostałam maila, ktory niby reklama, ale wiem, że od Agatki. Agatka, gdy byla uziemiona z powodu choroby grała w gry komputerowe z innymi uzytkownikami internetu, na portalu "Kurnik". Nawet kilka razy ja w tym razem z nia bralam udzial, choc nie mialam pojecia zielonego. Zapomnialam o tym portalu. A przed chwilka reklma nadeszla wlasnie"kurnika", dla mnie to sa pozdrowienia od Agatki:) Do tej pory nie sprawialo mi bólu oglądanie zdjeć na których jest Agatka, a teraz się poodmieniało, bardzo boli:( Bo tak prędko pierzchło życie... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 12:40 Halinko - te nasze smutki to teraz spadły nas nie bez przyczyny - Wszystkich Świętych - ten dzień dla nas tu wszystkich to jeden ból, płacz, smutek, tęsknota przeogromna. Tak pięknie planujesz dekorację u Agatki - ale wiem co się za tym kryje. Przecież nie takie prezenty chcemy dawać naszym dzieciom. Ja też planuję , kupuję gąbki, wybieram w ogrodzie iglaki do pocięcia, szukam dodatków, kwiatów, nowych pięknych zniczy - ale to tylko żeby zająć myśli czymś konkretnym , praktycznym. Tak jak po wypadku Krzysia prałam jak szalona wszystkie jego rzeczy - bo zapowiadał jadąc, że przywiezie mi dużo prania. Więc prałam i prałam te jego ciuszki bez sensu. Przetrwamy jakoś te dni - jak wszystkie dotąd, musimy. Trzymaj się cieplutko. Wyślij mi proszę zdjęcie pomnika Agatki. Bardzo bym chciała zobaczyć ten kolorowy bukiet i serce z róż. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 30.10.09, 13:22 Dziekuję Ci Jolu bardzo. Wysle zdjęcia napewno i mam nadzieje ze Ty tez mi pokażesz co wymyśliłaś. Pozdrawiam serdecznie Halina Odpowiedz Link Zgłoś
kasia2401 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 31.10.09, 23:11 Droga Halino! Twoja córcia może być dumna, że ma taką wspaniałą mamę. Napewno patrzy na Ciebie z nieba i Cię wspiera. Chodź jej nie widzisz i nie czujesz tak jest. Tak jak moi rodzice patrzą na mnie i wspierają tak ona jest z Tobą każdego dnia. Kiedy idziesz do pracy, kiedy jesz, kiedy spisz. Ja bardzo w to wierzę, i ta myśl pozwala mi przetrwać każdego dnia. Z Twojej wstrząsającej historii wynika, że Twoja córcia była bardzo dzielną i silną osobą. Nie każdy w chorobie potrafi być tak silny i jeszcze wspierać zdrowych ludzi. Rak nerki tak samo jak Twojej córce zniszczył życie mi. Mój tatuś tez zmarł na tą okrótną chorobę a potem mama. Dziękuję bardzo za wsparcie iciepły komentarz do mojej historii. Tak naprawdę dzięki Tobie wszystko wyrzuciłam z serca, kiedy napisałaś, że warto o tym pisać na tej stronie. Tak naprawdę dobrzy ludzie dają nam siłe i oni tutak właśnie są. Nikt nie zrozumie naszego cierpienia tak jak Ci, którzy sami to przeżyli. Serdusakiem jestem z Tobą. Moi rodzice napewno zaopiekują się Twoją córcią, bo zawsze byli bardzo opiekuńczy. Pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.11.09, 11:26 Dzis mineło półtora roku, całe długie półtora roku...Mam nadzieje Kasiu, Ze oprócz dziadków, ciotek, wujków i sąsiadów równiez i inni ludzie są teraz blisko mojej Agatki. Mam nadzieję, że zaprzyjaźniła sie z Asią, której mamę pierwszą poznałam na tym forum i którą tez pokonał rak. Mam nadzieję, mimo swoich łez i bólu ze poznała Patrynie, ze witała w progu Ojca Olę, że ma wiele koleżanek i kolegów po tamtej stronie... Adasia, Krzysia, Bartusia, Marcina... i wielu, wielu innych. Mam tez nadzieję, ze jeśli ja poznałam mamy tych dzieci, które odeszły, równiez tych malutkich, że moja córeczka będąc tam w jakiś sposób pomaga sie opiekowac tymi maluchami...Czarusiem, Kasiunią, Jasiem, Weroniczką.... Pół roku... pewnei dlatego spac wczoraj nie mogłam i dzis od rana rozbita jestem, że nic mi nie wychodzi i wszystko z rak leci, ze my sli zebrać nie moge, ze skoncentrowac sięnie potrafię a czynnościach które powinnam niby miec opanowane, ze wszystko sie takie wydaje smutne i beznadziejne jak ten listopadowy dzień...pól roku niby nie wiele, a tak strasznie długo, tak strasznie długo bez mojej córki, bez mojej Agatki.... I tylko zdarzenie dziwne...a może moja wyobraźnia figle płata...Zdjęcie nagrobka zrobiłam i kamień który ma wzory czarne szare kreski na różowawym tle cos mi pokazał... Linie czarne w jednym miejscu wyraźnie w litery IHS są ułożone ...Nie widziałam tego wcześniej. Gdy spojrzałam na zdjecie to było pierwsze co przykuło mój wzrok...Musze dokładnie zobaczyć na kamieniu to miejsce... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.11.09, 20:06 Trzeci maj, dzień Maryjny trzeci maj - krzyż na ścianie. Spoglądam na Niego przechodząc i wiem, ze dziś to się stanie. Odchodzi moja córka, odchodzi dziś do Pana. W domu, w cieple miłości Odchodzi ukochana. Spokojna, już pogodzona, bez lęku idzie...już chciała. Ja jestem z nią przed Bramą. Ja, w rozmodleniu cała. Trzymam córkę za rękę, trzymam...nie zatrzymuję. Niech Maria po Nią wyjdzie, niech Nią się opiekuje. Powtarzam "Pod Twoją obronę", powtarzam w kółko to samo. A moje dziecko cichutkie, już nie usłyszę: mamo... Odeszło moje dziecko... O, nie umarło wcale, odeszło tylko na trochę. Witał ją Pan nasz w chwale. Bogu niech będą dzięki, Maryi będzie chwała, że mogłam być z córką razem, gdy do Domu wracała. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 08:33 Nie mam słów, łzy lecą same. Jak Ty potrafisz Halinko ubrać w słowa uczucia matki. Ja nie byłam przy moim synku - odchodził samotnie. Nawet go nie widziałam. Tylko zimną urnę z prochami. Moje ostatnie wspomnienie - to synek na Dworcu w Warszawie jak zapakował mnie do pociągu i długo machał na peronie....A potem jeszcze dzwonił, pytał czy wygodnie się jedzie...Mój kochany, troskliwy synek. nie mogę pisać Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 12:51 Jolu, ten wiersz napisałam juz dość dawno dla pewnego czasopisma katolickiego. Prosili o wiersz o odchodzeniu, smierci. Nie zamieścili jednak, pewnie zbyt osobisty. Nieosobistych nie potrafię pisać. Jolu wspomnienie Krzysia machającego dłonią na peronie jest bardzo piękne. W moich pierwszych wspomnieniach była ciągle Agatka cierpiąca, Agatka złożona niemocą, Agatka pełna bólu...Nie potrafiłam widziec jej rozesmianej, pełnej życia, tylko te cierpiącą te nieszczśliwą...Dopiero bardzo niedawno ten widok juz mniej mam w pamieci. Wracaja wspomnienia gdy była zdrowa. Wspomnienia jak wpada do domu rozesmiana z torbą na ramieniu i opowiada, opowiada... I woła od progu co jest na obiad. Albo pokazuje mi co kupiła i rozmawia z kotem...ten kot co za nia jak pies chodził. Nazwała go "mama", bo to była kociczka która wciąz miała małe dzieci. Taka kocia mama:) Kociczka była wyszkolona jak piesek przez Agatkę. Szła do lodówki siadała pod drzwiami i patrzyła raz na Agatkę, raz na lodówkę. Agatka wyjmowła jakiś przysmak i mówiła: "no pokaż brzuszek bialy, pokulaj sie, raz na boczek i na drugi boczek" i kot to robił. Wszyscy sie dziwili jak można kota tak wyszkolić:) Kot odprowadzał Agatkę na przystanek autobusowy , do koleżanki , gdzie szła kot za nią. Kiedy wracała ze szkoły nie wiadomo skąd kot wiedział i czekał na nią na przystanku. Albo szedł z nia kiedy odprowadzła swojego chłopaka, siadał obok na ławce na przystanku. Taki był ten kot. Spał często w nogach u Agatki. Ponieważ mieszkamy przy ulicy bardzo ruchliwej koty czesto nam giną śmiercia tragiczna i tak tez zginęła "mama", krótko przed chorobą Agatki. Myślę jednak, że juz Agatkę na tamtym świecie odnalazła. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
forma-lina Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 19:20 Niesamowita historia z kotkiem. Mówi się, że zwierzęta mają szósty zmysł, może mama sobie Agatkę wybrała, coś przeczuwała? Przeczytałam wszystkie posty, nie raz się popłakałam. Życzę dużo siły Pani Halino w zmaganiu się z rzeczywistością; bardzo pozdrawiam. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 11:13 Droga Gosiu dziekuję Ci bardzo za ciepłe slowa i zyczenia siły. A jest mi dzis bardzo potrzebna. Bo jak to się mówi wszystko co złe przychodzi zwykle razem...i wlasnie teraz nagromadziło sie tych spraw trudnych do rozwiązania, ale jakos jestem dobrej mysli. I mam nadzieję, ze wszystko się poamłu ułozy. Myślę, że Agatka mi pomoże. A kot...kot był naprawdę czasem madrzejszy niz niektórzy ludzie. Ale prawie zawsze mielismy takie koty. One czuja, że sie je kocha, ze sie je traktuje jak bardzo waznych osobników:) Zreszta to dotyczy wszystkich stworzeń, a i roślin...Jeśli je kochamy, rozmawiamy z nimi, dbamy o nie one nam potrafia pokazac swoja mądrość i przywiązanie, potrafia nas czasem tak zadziwić swoją niezwykłością i wtedy mozna w nich dostrzec światło Tego , który je stworzył. Pozdrawiam serdecznie halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 11:13 Droga Gosiu dziekuję Ci bardzo za ciepłe slowa i zyczenia siły. A jest mi dzis bardzo potrzebna. Bo jak to się mówi wszystko co złe przychodzi zwykle razem...i wlasnie teraz nagromadziło sie tych spraw trudnych do rozwiązania, ale jakos jestem dobrej mysli. I mam nadzieję, ze wszystko się poamłu ułozy. Myślę, że Agatka mi pomoże. A kot...kot był naprawdę czasem madrzejszy niz niektórzy ludzie. Ale prawie zawsze mielismy takie koty. One czuja, że sie je kocha, ze sie je traktuje jak bardzo waznych osobników:) Zreszta to dotyczy wszystkich stworzeń, a i roślin...Jeśli je kochamy, rozmawiamy z nimi, dbamy o nie one nam potrafia pokazac swoja mądrość i przywiązanie, potrafia nas czasem tak zadziwić swoją niezwykłością i wtedy mozna w nich dostrzec światło Tego , który je stworzył. Pozdrawiam serdecznie halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 22:13 Halinko,wzruszyło mnie to,co napisałaś o kotku.Ja miałam taką koteczkę, która była najprawdziwszym Aniołem,najprawdziwszym z prawdziwych i jeśli to nie był Anioł to znaczy,że Aniołów nie ma.Odeszła w grudniu, była już bardzo chora.I teraz,po śmierci ukochanego,ja też wierzę,że się tam odnaleźli i że ona się Nim opiekuje.W tej właśnie kolejności,ona Nim.Bo to był kot-Anioł:)I Twoja Agatka też na pewno jest tam razem z Waszą kicią:) Odpowiedz Link Zgłoś
jepetto1973 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 04.11.09, 22:51 22.06.2008 na raka piersi zmarła moja mamusia. Dzisiaj jest 4.11.2009 a nie ma dnia żebym o niej nie myslał, nie ma dnia żebym z nią nie rozmawiał. Cmentaż stał się moim drugim domem. Nie potrafie się pozbierac. Byłem przy niej jak dowiedziała sie o raku i jak umierała, to trwało 2 lata.Pamiętam każdy etap choroby, pamiętam jak się bała, jak płakała. Teraz po jej smierci już nie boje się swojej smierci, prawdę mówiąc bardzo oddaliłem się od boga, były chwile kiedy go przeklinałem, później błagałem o pomoc i tak wkółko jak cierpiała. Od smierci mamy świeta nie mają dla mnie rzadnego znaczenia, nie lubie tego okresu, nie czuję nastroju świątecznego, nie chce mi się ubierac choinki, nic dla mnie nei ma sensu. Zastanawiam się ile czasu musi upłynąc żeby przejsc z tym do porządku dziennego że inaczej już byc nie bedzie. Coś we mnie się zmieniło, nie moge patrzec na szczęśliwych ludzi. Najgorsze jest to że w czasie choroby mojej mamy zoriętowałem się jak moge liczyc na moją najbliższą rodzię. Prawdę mówiąc tylko ja i mój brat byliśmy przy mamie, inni jakoś mieli inne ważne zajęcia, nagle jakies wyjazdy, choroby które uniemożliwiały pomoc itp. Dzis z moją rodziną nie chce gadac, choc oni dzwonią jak gdyby nigdy nic, pytają o zdrowie i jak sobie radzę. Mam ich gdzieś, nienawidzę ich, unikam. Bardzo się w sobie zamknałem, czytam forum o śmierci i umieraniu, postarzałem się chyba o 15 lat, mam 36 lat a czuje się jak starzec. Bez znajomych, rodziny, kobiety, Już nawet nie chce mi się o dziewczynę starac bo na co komu taki smutny przygaszony gosc. Straciłem wiarę w ludzi, lekarzy i wszystko. Ehhhh.No cóż, życ trzeba ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata-do jepetto1973 05.11.09, 11:42 drogi jepetto masz racje ze ludzie, rodzina jacy naprawdę są okazuje się w nieszczęściu. Oprócz wielkiej rozpaczy i bólu z powodu cierpienia bliskiej osoby dochodzi zawód i ból z powodu tych na ktorych po cichu liczyliśmy, a którzy zawodza na calej linii. Moja corka mimo młodego wieku , często mówiła, że w sumie to trzeba liczyc tylko na siebie. Miała wiele takich madrych powiedzonek i mysli. Teraz wiem, że była często dużo dojrzalsza i mądrzejsza niz niektórzy ludzie w starszych luz latach. Pewnie tez w jakis sposób wiedziala podświadomie,że nie będzie długo na tym swiecie, bo często mówiła "jak ja umrę, to tak zrób i tak, nie robic zadnych szopek, spędów ludzi, itd" A była zdrowa gdy tak nieraz mówila. Zawsze mnie to denerwowało i krzyczalam na nią, ze po co mi to mówi, przeciez ja umre pierwsza. Ale tak sie nie stało, nie umarłam pierwsza...Moze gdybym odeszła pierwsza Ona też byłaby tak bardzo pogubiona i zrozpaczona jak Ty teraz. Tego nie wiem. Wiem jdnak, ze ja bym chciała aby Ona zyła nadal dostrzegając piekno świata, nie zważając na tych co ja opuścili, żeby realizowala swoje plany, marzenia, żeby jesli by jej było dane załozyła rodzine, zeby po prostu starała sie byc szczęsśliwa. I jako matka moge z całą stanowczością stwierdzić ze i tego dla Ciebie chce Twoja mama. I co z tego, że masz 36 lat. Dla niej nadal jestes synkiem, ktorego kocha nadal tak samo mocno gdy był małym chłopcem, ktorego nadal kocha choc odeszła na tamtą strone. Nadal mama chce dla Ciebie jak najlepiej. I moja córka też dla mnie chce jak najlepiej, chce abym potrafiła odnaleźć usmiech i radość chocby z maleńkich codziennych spraw. Dlatego tez mimo ciągłych upadków od nowa wstaję i dzień w dzień wyznaczam sobie cel. Nieraz mam tego dośc, najchetniej bym położyła sie i usneła. Ale nie ma takiej opcji niestety. Wiec znów wyznaczam sobie cel... I tak na okragło. To są czasem bardzo malutkie cele do osiagniecia, ale chyba ważne ze wogóle są.Robie to dlatego, ze wiem ze moja córka tak by chciała. Robie to dla niej, pośrednio i dla mnie coś z tego wynika. ale głownie dla nej. Może i Ty spróbuj w podobny sposób pomysleć, ze chcesz odnaleźć uśmiech i radośc dla mamy, dla niej...Dla niej, aby tam była nprawde szczęśliwa... Pozdrawiam z całego serca Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
edzia764 Re: moja corcia Agata-do jepetto1973 05.11.09, 22:01 Drogi jepetto ... kazdy z nas, kto znajduje się na tym forum, przezywa stratę swojej bliskiej osoby.Ja czytam wszystkie wpisy od ponad dwóch lat. Czytając słowa pisane przez matki, które straciły dzieci czesto płakałam. Nie wyobrażałam sobie, jak mają siłę walczyc z cierpieniem ... dalej zyc. Ja w tym własnie okresie straciłam Tatusia, zmarł również na raka. Wielką podporą dla mnie był mój mąż. Niestety w lipcu 2009 roku zmarł nagle mój mąż ... zostałam sama. Mam wsparcie w swojej rodzinie ... przekonałam się również ilu mam przyjaciół wśród znajomych, ilu mam przyjaciół tu na forum. Jednak nie moge tego powiedzieć o rodzinie mego męża. Tak bywa, że nie na wszystkich można liczyć. Jednak my musimy dalej żyć. Niejednokrotnie piszemy tutaj, ze stawiamy pierwsze kroki na tej jakże trudnej drodze, ze walczymy z tęsknotą, zalem, bólem ... nie ma innego wyjścia ... my sami musimy przeżyć to wszystko. Życzę Ci wytrwałości w tej walce ... Irena "...możemy uleczyć się z cierpienia tylko przeżywając je do końca..."(Marcel Proust) Odpowiedz Link Zgłoś
olaopolanka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 05.11.09, 22:35 Jepetto,nie zamykaj sie w swoim bolu, nie zasklepiaj sie w swojej skorupie.Tak bardzo Cie rozumiem,moja Mamusia odeszla 26 wrzesnia tego roku,walczylismy 3 miesiace, mialam sily na kolejne miesiace, lata walki ale zostalo mi to zabrane.Jest pustka.Mam takie poczucie jak Ty,ze jestem stara kobieta a mam 35 lat,jestem taka zmeczona... Nie zamykaj sie Jepetto,zyj.Pozdrawiam Cie cieplo. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 09.11.09, 13:44 Droga annubis To, ze pisze tutaj i staram sie pokazac innym jak sobie radzę, ze wspominam moja córke tu gdzie nikt mi nie zarzuci, że moze zbyt czesto. To, że jestem tolerancyjna jest dla mnie czyms bardzo, bardzo normalnym, oczywistym. Czy bylam dobra mamą...starałam sie. ale moze moja Agatka nie zawsze tak czula. Mialam czasem zbyt duze ambicje co do swoich dzieci, ale tylko dlatego ze chcialam aby im w zyciu bylo lzej. Bylam niekonsekwentna, co teraz widac w zachowaniu syna. Za malo okazywalam swoja milosc, za rzadko mowilam "kocham". Droga, kochana annubis przeczytaj moj wpis w watku nowym , dzis przeze mnie zalozonym. Tam jest min. o moim pogodzeniu. Bardzo cie prosze.A dla coreczki napewno jestes i bedziesz calym swiatem. Jak kazda prawie mama. pozdrawiam cieplutko Halina-mama Agatki Halinko, nie chcę wystawiać Cię na kolejną próbę, twierdząc ze jesteś niezwykłą osobą, zupełnie tego nieświadomą. Podziwiam Twoją "matczyną" mądrość w podejściu do innych na tym forum, Twoją wyrozumiałość, ciepło, życzliwość wielu osobom pomagasz, niektórym pewnie nie majac o tym nawet pojęcia myślę że Twoja córka Agatka była dumna i szczęśliwa mając tak kochającą, ciepłą, wspierajacą Mamę. Moja Mama była też niezwykłą, ciepłą osobą, która trwała obok nas zawsze skora do pomocy... nie mogę się pogodzić z Jej odejściem, mogę tylko mieć nadzieję ze ja będę da mojej córeczki chć w połowie tak dobrą Mamą ... a z drugiej strony wiem ze to znaczy że kiedyś Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 10.11.09, 19:12 Przeczytałam to co napisałaś w tym nowym wątku Halinko i wiem że masz racje wiem to rozumem, wiem to dzięki temu co mówią inni choć sercem tego jeszcze nie czuję, jeszcze nie jest to ten czas dla mnie by przestać płakać, choć mam nadzieję że pewnego dnia ten ból zelżeje, bo wiem że w taki sposób nie mozna żyć, czasem czuję się jakoś zawieszona w próżni, między tu i teraz a przeszłością wiem też że moja Mama by tego nie chciała... Myślę że zawsze można lepiej inaczej, zawsze jest coś czego można w swoim postępowaniu żałować, ja bardzo kochałam moją Mamę i starałam się być dobrą córką, ale przecież nie zawsze wszystko nam wychodzi tak jak byśmy chcieli pozdrawiam ciepło i jeszcze raz Ci dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 18.11.09, 13:21 W motyla locie po mieszkaniu w dotknięciach wiatru, w zasypianiu W uśmiechu nowo poznanego W listach z drugiego świata końca Jest Twoja miłość wspierająca Jest Twa obecność i Twój dotyk jak ten na ręce zbudzony motyl I w tym człowieku na wykładach I w tej co dzwoni by pogadać. I Bóg się pewnie nie pogniewa, Że rzadziej mówię o Nim samym Myślę, że wie jak boli serce każdej osieroconej mamy. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
smutna71 Re: moja corcia Agata odeszla -do annubis 22.11.09, 02:52 Dla Agatki [*] Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z rakiem 23.11.09, 13:57 Dziękuję Ci córeczko za to, że ze mną byłaś dziękuję Ci córeczko, że mi się urodziłaś dziękuję Ci za uśmiech, za łzy, za wzruszenia dziękuję Ci córeczko za słowa od niechcenia Dziękuję Ci córeczko za posadzone tuje Za Twoje: "mamo nie zrzędź" i za Twoje dziękuję Dziękuję Ci kochana za paski czerwone Za Twoje dobre serce, za słowa dokończone dziękuję za wiarę w marzenia i za odważne plany Dziękuję Ci córeczko za ludzi podsyłanych I za to, że się śmiejesz z rymów częstochowskich Że byłaś, jesteś, będziesz jak mgnienie ślicznej wiosny. mama Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 23.11.09, 14:03 Halinko jak zwykle pięknie Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 23.11.09, 14:07 To jeszcze raz ja za szybko wskoczyłam na wyślij przytulam ciebie mocno kochana. Znam Twój ból, patrzę na mamę, widzę ile życia z niej uszło, to już nie ta sama osoba, bez życia, bez werwy, przygaszona, bez uśmiechu, przybita, zrozpaczona, zupełnie inny człowiek, bo część jej jest jeszcze tu ze mną, z wnukami, a druga część tam. Och jak ciężko, nie umiem jej pomóc, jeszcze chyba przed nami długa droga. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.11.09, 13:07 Halinko pięknie wspominasz swoją córkę Agatkę w tych wierszach i wtym wątku który ostatnio założyłaś serdecznie Cię pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 25.11.09, 18:54 Halineczko byłaś u lekarza, ja czekam na wieści, pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.12.09, 10:32 Dzis są Mikołajki...Zawsze na Mikołajki kupowałam mojej Agatce słodycze. Pod choinke jakies prezenty, a na MIkołajki zwykle tylko słodycze. Moja Agatka bardzo lubiła czekolade nadziewana Milka jogurtową, żelki, grześki, wszystkie słodycze comiały wiórki kokosowe...i wogóle wszystkie prawie słodycze lubiła:) Wczoraj na cmentarzu bardzo płakałam...i kot sie pojawił niespodziewanie...Miedzy grobem Agatki a taty biały wielki kot... Tak bielutki jak snieg, ani jednej plamki innego koloru nie miał... Piekny był...obszedł Agatki nagrobek, wszedł na płyte o bok krzyża, spojrzał do góry i cały czas tez na mnie spogladał, połasił się do tej płty, zeskoczył i tak obchodził w koło... Potem wskoczył na pień dzrewa i patrzył na mnie, potem go znajomi spłoszyli... Odpowiedz Link Zgłoś
amberka2 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.12.09, 18:25 pani Halinko, ten bialy kot to na pewno znak do Agatki. Ja rowniez zawsze dostawalam od mojej mamy slodycze na Mikojaka, nawet jak juz bylam dorosla. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 16.12.09, 21:03 Całe naręcze jemioły, jemioły jasnozielonej ktoś przyniósł żebym miała wazony zapełnione Lecz cóż mi po tej jemiole Ona dla Ciebie by była pod tą jemiołą być może całować byś pozwoliła bo cóż mi po tej jemiole Ona dla młodej dziewczyny a tu niespełnione marzenia niedokończone czyny... i cóż mi po tej jemiole leży sobie i czeka a ja wołam i wołam Ciebie córciu z daleka I cóż mi po tych ozdobach które robię dla Ciebie nie pochwalisz, nie dotkniesz chociaż może... tam w niebie może widzisz, oglądasz i Bogu pokazujesz... może jednak się cieszysz jak mama coś majstruje:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.12.09, 07:38 Wigilia...spać nie mogę Od rana do Ciebie piszę Nikt nam w tym nie przeszkadza nikt nam nie wchodzi w ciszę Wigilia... dzień na który każdego czekałam roku A teraz...teraz od rana przy Tobie, na obłoku A teraz od rana płaczę Ja wiem córciu...nie trzeba Zazdroszczę wszystkim wokół tego ziemskiego nieba Wiem, wiem...córeczko, nie trzeba Ty jesteś tam szczęśliwa Lecz w taki dzień jak dzisiaj Tęsknota, ból rozrywa... Tak bardzo boli serce Pęknięte na tysiąc części a śnieg biały pod butami gdy idę na cmentarz chrzęści śnieg pewnie też Cię cieszy Bo zawsze go lubiłaś Najukochańsza Agatko Moja dziewczyno miła Gdy usiądziemy do stołu bądź z nami tak jak trzeba Daj znak, ze jesteś blisko Że przyszłaś do nas z nieba... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.12.09, 12:40 Piękny wiersz Halinko, jak zwykle. Dzis tesknota jeszcze wieksza niz zwykle, ja tez byłam na cmentarzu, gałązki jodły zaniosłam i tak bym chciała jakis znak dostać od mojej mamuni. Wiesz, chciałam Ci o tym aniołku napisac, napewno to Agatka mi go podpowiedziała, bo tak chodziłam bez celu po takim sklepie (koło domu go mam)i tak nagle ten aniołek wpadł mi w oko i pomyslałam, ze on do Agatki jest podobny i musze go Halince wysłać. Pozdrawiam. Hanka Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 24.12.09, 14:35 Halina! Oni beda dzis z nami! Na pewno beda! Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom... Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 25.12.09, 07:11 Na szczęście wigilia minęła, Halinko wiersz jak zwykle jak strzała trafił we mnie, tak bardzo chcę wierzyć że mój brat był z nami, najgorszy moment to dzielenie się opłatkiem, ale przeżyłyśmy... Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz życzę dużo spokoju w święta. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 26.12.09, 17:57 I kończą sie kolejne święta bez Agatki... A przed chwilą wróciłam od brata. Mieszka kilka domów dalej. I okazało se ze jego 16 letni syn(mój ulubiony bratanek:) i dwie równie młode dziewczyny z rodziny bratowej znają "Kolędę dla nieobecnych". Mój bratanek gra pięknie na gitarze. Było to dla mnie bardzo miłe, bo grał wiele razy a ja z dziewczynkami spiewałysmy te kolede. Cała reszta rodziny stwierdziła, ze przepieknie nam idzie, że piekne słowa, ze Agatce sie na pewno podoba i ze nie wiedzieli, ze młody człowiek:)takie piosenki umie grac a dziewczynki spiewac. I w ogóle młodzi jakos tak naturalnie reaguja np. na prosbe: zaśpiewaj lub zagraj to dla Agatki, albo na moje opowiadania o córce. Jedna z tych dziewczynek nawet powiedziala:" szkoda ze sie wczesniej nie dogadalismy, to bysmy w kosciele zaspiewali jak była msza za Agatke, ale moze w niedziele to zrobimy, dobrze Pani Halinko?". A pewnie, ze dobrze:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.01.10, 14:54 Jeszcze będziemy razem To pewne jak dwa razy dwa jeszcze będzimy razem tak myślę każdego dnia Jeszcze będziemy razem Od zawsze o tym wiem A mimo to nieraz płaczę I nieraz na jawie śnię Jeszcze będziemy razem I wtedy otworzą się oczy I gdy będziemy już razem To tamten mnie świat zaurczy Jeszcze będziemy razem Ta wiara trwać mi pozwala Bo przecież będziemy znów razem ta pewność smutek oddala. Ps. Moja Agatko, dziekuje Ci ze w tej chwili jestes blisko, czuje tak namacalnie Twoja obecnosc w tym zimnym miejscu gdzie teraz jestem.Gdy pisac ten wiersz zaczelam dalas mi wyrazny znak ze mam racje, wiem ze to Ty:) Bez powodu, bez przyczyny zgasł grzejnik elektryczny, a potem za chwile spowrotem zaczął dzialać. Wszystko sprawdziłam, to nie jest do wyjasnienia i nie bede dociekac, wyjasniac...bo wiem ze to od Ciebie...a niech mnie tam za oszołoma ma kto chce...ja swoje wiem:) Mama mama Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla -przegraliśmy z ra 06.01.10, 18:40 Jako że nie dalej niż dziś rano pisałam o oszołomach,czuję się wywołana do odpowiedzi:)Więc oznajmiam,że nie Ciebie Halinko droga miałam na myśli pisząc "oszołom".I od razu dodaję,zanim ktoś się doszuka znów siebie w tym określeniu,że w ogóle nikogo konkretnego nie miałam na myśli,a już na pewno nikogo z forum:) Wiersz jak zwykle wzruszający. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do Tilii 07.01.10, 09:40 Tilio:) ja przeciez wiem, ze nie mialas na mysli ani mnie ani nikogo z forum.I doskonale wiem co chcersz powiedziec przez słwowo oszołom. Inspiarcja do napisania wiersza była Twoja rozmowa z Marionetką:) Pisałyscie tam min. o wierze w dalsze zycie, o spotkaniu, o sensie itd wogóle byla to bardzo ciekawa wymiana zdan. Z zainteresowaniem i przyjemnoscia to czytalam. Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 07.01.10, 11:21 To się cieszę,że ciekawa.Ja też wierzę,że się tam spotkamy.Czasem mnie ogarniają watpliwości i to jest najstraszniejsze.Ale wierzę.Cóż innego nam zostało?:( Odpowiedz Link Zgłoś
first.marionetka Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 07.01.10, 11:44 Piękny wiersz. Halinko, wiara , że się spotkamy jest bynajmniej dla mnie jedyną opcją myślową. Ch..... , musi być większy sens tego życia. Nie przyjmuję do wiadomości, że naszym życiem może kierować ślepy przypadek........... Odpowiedz Link Zgłoś
dolores333 Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 10.01.10, 16:54 Mnie umarła Mama tak potwornie za nią tęsknię, wiele razy krzyczałam, ze to ja bym wolała umrzeć.Czytam posty pani Haliny o Agacie i rozumiem jaka jestem głupia-czego chciałam dla mojej Mamy.Ale tak bym chciał być z nią.....Mam siostrę i ojca, a czuję , ze jestem sama czy to normalne? Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do dolores 10.01.10, 17:25 Droga Dolores moim zdaniem takie odczucia, pragnienia po starcie ukochanej osoby, w Twoim przypadku matki sa jak najbardziej normalne. Człowiek chciałby byc z ta osobą która odeszła. Tak bardzo brakuje jej glosu, jej widoku, słów, planów, nawet kłotni bardzo brakuje...smiechu... Tej osoby...Nic, nigdy i nikt nie zastapi tej osoby. Tobie mamy, a mnie córki. Ja pozegnałam już rowniez swojego Ojca. miałam wtedy 34 lata. Ale mimo ze po tamtej stracie dochodziłam długo do siebie, to była inna strata. Strata, po której nie miałam poczucia własnej smierci. Strata, po której marzenia wróciły. Mój tato tez odchodził w ogromnym bólu i cierpieniu. Widziałam bardzo wiele cierpienia w swoim zyciu, towarzyszyłam w tym cierpieniu innym...może dlatego... może... nie wiem rozumiem że ktos już chce odejść... tak było z moim ojcem, tak było z moja córcią, z kilkoma innymi osobami. Ja bym chciała żeby oni byli ze mna, obok... ale nie wolno mi było ich zatrzymywac i nie wolno mi teraz ich na siłę przywoływać...To przeciez Oni cierpieli... ja tylko towarzyszyłam...Niech bedą tam szczęśliwi, niech beda spokojni, niech odpoczną po tej drodze cięzkiej... niech w spokoju, ciszy odpoczną...Mi nie wolno im przeszkadzać. Staram się patrzec na ich odejście w ten sposób, jkaby z ich punktu widzenia. Swoje pragnienia staram się ustawiać zawsze na dalszym planie. Najpierw ich pragnienia... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 27.01.10, 23:42 Kochana coreczko Tak mi po glowie chodzi, ale i tak wiem ze to nie ma najmniejszych szans na realizacje...ale tak mi chodzi takie marzenie(nie mialam marzen)... Jakby to bylo pieknie miec swoja kwiaciarenke nieduża, ale nie całkiem malutką:) Nazwałabym ją "kwiaciarnia poetycka - dla Agaty". W tej kwiaciarni kwiaty by były w wazonach szklanych, nie w plastikach, a przy kazdym wazonie bylby napisany wiersz. Dla róz o rozach, dla storczyków o nich, itd. Wierszy trochę juz mam o kwiatch, ale tylko to mam...Kazdy klient jesliby chcial dostawalby z zestawu wczesniej przygotowanego bilecik dla obdarowywanej osoby z wierszem. Z boku stałby mały okragły stoliczek i dwa krzesełka zeby kawy mozna sie bylo napic z zaprzyjazninym klientem. A latem na dworze bylaby duza ekspozycja kwiatow doniczkowych i roznych innych co lubia slonce. Wiem nawet jakie kwiaty postawilabym na wystawie na otwarcie. Zrobilabym trzy bukiety z takich samych kwiatow, z czerwonych ogromnych anturium. Pierwszy bukiet bylby z 5 kwiatów, z galazkami jagodzin bez lisci, drugi wyzszy z 12 kwiatow, a trzeci jeszcze wyzszy z 20 albo i wiecej kwiatow. Ten ostatni bylby bardzo duzy, tak w cenie około 150 zl...A na scianie bylby wiersz:... "Ta kwiaciarnia jest dla mojej córki, ta kwiaciarnia poetycka dla Agaty... Tam daleko gdzie dziś moja jest Agatka może rosną jakieś inne kwiaty. Lecz w kwiaciarni naszej "dla Agaty" każdy kwiat ma w sobie dużo więcej, każdy kwiat ma w sobie miłość, pamięć i Agaty mojej wielkie serce." Tak sobie córeczko marzę tylko na głos... mama Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna1965 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 00:53 Wiem Halinko, że to pisałaś do Agatki, ale chciałabym coś Ci powiedzieć. To piękne marzenie, cudny pomysł z kwaiaciarenką. Kwiaty i wiersze, klimat, dusza i ciepełko Twoje. I oczywiście pyszna kawusia. Ja to widzę Halinko..życzę Ci aby spełniło się to marzenie, z całego serca Ci życzę. Grażyna,mama Patryi Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 09:15 Halinko - cudowne marzenie, cudowny pomysł! Jak mogę Ci pomoc w realizacji? Czy jest jakiś sposób? Takie marzenie musi , po prostu musi się spełnić! Jeśli mogę zrobić cokolwiek, by jakoś przybliżyć jego spełnienie - napisz, zrobię co w mojej mocy. Dziękuję za ten wpis - mimo tego co za oknem( brrr, śnieżyca) w sercu zrobiło się jaśniej, cieplej, kolorowo i pachnąco od kwiatów. W każdym razie na otwarcie twojej kwiaciarni zrobię bez wahania te 500 km które nas dzielą! Jola Ależ Agata pęka z dumy!I na pewno zrobi co może by Ci pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 10:33 Halinko,pomysł piękny.Ja Ci mogę tylko tyle podpowiedziec,że jeśli jesteś osobą bezrobotną,to możesz się w Urzędzie Pracy starac o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej.Wbrew temu co się mówi,jest to bardzo proste i w tych urzędach krok po kroku mówią,co trzeba zrobic.Dobrze się starac o takie pieniądze na początku roku,bo pod koniec roku to już zazwyczaj ich nie ma. Tylko przemyślec trzeba wszysko bardzo,bardzo dokładnie.Otworzyc jest łatwo,utrzymac niestety trudniej,a kwiaciarnia jest bardzo pracochłonna.Zresztą już pisałyśmy sobie o tym. Ale jeśli czujesz się na siłach i naprawdę chcesz,to spróbuj.Trzymam kciuki i wierzę,że Tobie może się udac:) Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 13:49 Właśnie o to chodzi, ze nie za bardzo się czuje na siłach. Chociaz zaraz jakbym glos Agaci slyszala:"co Ty mamo gadasz za pierdoły:)" Dlatego to jest na razie marzenie. Patrze na to jak najbardziej realnie. Uwazam,ze pomysl jest dobry. W takiej formie kwiaciarni w moim miescie nie ma. Wiem, ze mialabym kibica i doradce bardzo powaznego w posatci profesora co mnie uczyl. Jednak wiem tez,ze malo jeszcze umiem. Postanowilam, ze jesli zdam prawko za pierwszym podejsciem (6lutego) oznacza to, ze mam skldac wniosek o dotacje , szukac lokalu i sie nie bać. A jesli prawka nie uda sie zdac od razu, to musze koniecznie zaczac pracowac u kogos w kwiaciarni aby nabrac praktyki i wtedy jesli zdrowie pozwoli za jakis czas otworzyc swoja poetycka kwiaciarnie. Taki mam plan, o ktorym na razie tylko Wy wiecie:) Poza tym mi sie prawie nigdy marzenia nie spelnialy. Tylko mam takie przeczucie, ze teraz moze Agatka bedzie chciala:) bo ten egzamin to byla taka niezwykla sprawa(pomoc Agatki), ze moze i teraz...Ja bym całe nasze forum na otwarcie tej kwiaciarni zaprosila, jakby sie udalo kiedys... Spalybyscie w ogodzie u mnie w namiotach:):):)Takie mam marzenie...Wczoraj zaczęłam dzwonic po kwiaciarniach, zrobilam sobie listę wszystkich dosłownie w miescie. Do niektorych pójde osobiscie w poszukiwaniu pracy. Poza tym mam zamiar dzis po południu ten wniosek na dotacje sciągnąc sobie przez internet i tak profilaktycznie sie z nim zapoznac...profilaktycznie podkreslam:) A tak wogole to ja juz widzę jaka lada i doniczki, jak ustawione wszystko w tej kwiaciarni, na czym kwiaty w wazonach stoją, itd. Moglabym to w tej chwili narysowac nawet:) I dziekuje Wam ze tak entuzjastycznie podeszlycie do tego mojego listu. Podobno jak sie gada i gada o swoich marzeniach to moga sie spelnic:) Pozdrawiam Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 13:42 Myślę że to wspaniały pomysł. Myślę sobie że do tego pomysłu błyszczą Ci oczy. Podpisuję się pod radą Tilii, jeśli jesteś osobą bezrobotna i chcesz uruchomic własną działalność można otrzymać dotacje i czasem nawet bezzwrotna pomoc finansową. Moja Mama w życiu robiła wiele rzeczy ale między innymi prowadziła własną kwiaciarnię (z zawodu była polonistką, ale po kursie który wtedy nazywał się bukieciarskim zdobyła umiejetności układania kompozycji kwiatowych) Zawsze kochała kwiaty, miała do nich dobrą rękę czyli jak mówią Anglicy "zielone paluszki), wszystko pod Jej ręką rosła i kwitło. Twój pomysł przypomniał mi atmosferę tamtej kwiaciarenki (nie tak poetyckiej) ale pachnącej różnymi kwiatami i "zieleninami" bo przecież liście też mają zapach. Realizuj swoje marzenie Halinko, "pod patronatem" Twojej córeczki napewno się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:19 Te dotacje,o których piszę są bezzwrotne.Trzeba oczywiście spełnic pewne warunki-na przykład to,że firmę trzeba prowadzic przez pełny rok a pieniądze wydac na określone rzeczy(na wyposażenie i towar tak,ale na zus czy inne opłaty nie).No w każdym razie jak sie nie ma pieniędzy na start to taka dotacja jest jedynym sensownym wyjściem. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:26 Taką kwiaciarnię dobrze jest połączyc z upominkami drobnymi,takimi naprawdę ładnymi.U nas jest taka kwiaciarnia i widzę że często jak ktoś kupuje kwiaty to dokupuje świecę albo jakąś figurkę.Ta pani nie ma wielkiego wyboru ciętych kwiatów-ale dzięki temu pewnie nie ma dużo strat.Za to ma ogromny wybór roślin doniczkowych,często takich niespotykanych zupełnie i własnie mnóstwo różnych figurek,takie misie stylizowane na stare,aniołki,pojniki dla ptaków do ogrodu i na tym chyba zarabia najlepiej.No i pocztę kwiatową ma.Jak zrobisz Halinko prawko to też byś mogła miec:) Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:35 Co do tych dotacji to ja wszystko wiem juz od dawna:)co i jak. Wiem co i jak z lokalem, co trzeba brac pod uwage przy wyborze lokalu. Co powinno byc w kwiaciarni, jak ja prowadzic, czytam i czytam wypowiedzi tych co zaczynali z bezrobocia, a i tych co od lat maja kwiaciarnie, ale tez na kursie mielismy otwieranie kwiaciarni i mysle ze gdybym sie zdecydowala to ulubiony wykladowca nie odmowil by mi pomocy i wiele poradzil. Ale, jak pisalam punkt pierwszy prawo jazdy, punkt drugi pozbyc sie strachu, punkt trzeci zeby te dotacje dali, nastepne tysiac punktow jest mniej istotne:) Przepraszam Was, ze tak tu z takimi marzeniami, ale na forum naszym czuje sie jak u siebie. Na tych branzowych co dzien tez czytam ale o swoich marzeniach nie pisze tam. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 14:41 Bardzo dobrze,że się marzeniami dzielisz:)No i proszę,jaka już jesteś przygotowana:)Strachu się nie pozbędziesz tak całkowicie,zawsze towarzyszy takim ważnym decyzjom.Ale moja psycholog mówi:"bój się i rób swoje":) Odpowiedz Link Zgłoś
mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla 28.01.10, 17:32 I jeszcze przez 2 lata będziesz płacić niewielki ZUS.Jakieś 360 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla 29.01.10, 06:55 Jesteś niesamowita Halinko, zazdroszczę Ci (chociaz to nieładnie wiadomo), ze masz siłę aby marzyć. Bardzo dobry pomysł, żeby popracowac u kogos kto juz ma kwiaciarnie i nabrać praktyki. Ja pracowałam troche w ksiegowości to jakbyć potrzebowała jakiejś pomocy to pisz. I kciuki trzymac będę za Twoje prawko. Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla 29.01.10, 07:24 Halinko może do tej pory twe marzenia nie spełniały się, ale teraz pod patronatem Agatki musi się udać, wierzę w to z całego serca. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 no no no:-))))) 29.01.10, 07:34 To mi się Halinko podoba! Tak trzymaj i nie popuszczaj ani ani!!'Ja myślę, że z tego forum znamy się już na tyle (co po niektórzy), że śmiało możemy pisać i o naszym życiu, naszych marzeniach. Takie rzeczy dają też nadzieję innym, że jest szansa by wrócić do normalności(ja przynajmniej tak czasami robię. Pisze co u mnie itd). W końcu przychodzi taki czas, że nie tylko żałobą człowiek żyje. Mylę się? Co do prawa jazdy; oczywiście życzę Ci zdania za pierwszym razem! Ale nie nastawiaj się zbytnio, bo rzadko kto zdaje za pierwszym. Ja oblałam 3 razy w zeszłym roku:-(( mimo, że bardzo prosiłam w modlitwie o pomoc w zdaniu (jak dawno nie) i tak bardzo mi zależało na zdaniu.....zwłaszcza, że w ostatni egzam i jazdy przed nim zainwestował nawet mój przyjaciel...a tu dupa. Bolało!!!:-(( ryczałam przy dwóch ostatnich (obciach co? ale emocje były silniejsze ode mnie i nic nie mogłam poradzić- tak silne czułam rozgoryczenie i frustracje) Mam nadzieję, że w tym roku mi się uda zdać jeszcze przed wyjazdem do Anglii (jak los pozwoli). ja nadal szukam pracy, ale wciąż bezskutecznie:-( ściskam Cię mocno i całuję Dora Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: no no no:-))))) 29.01.10, 10:34 DZwoni przed chwilą komóra i facet co ma kwiaciarnie przeczytal moje ogłoszenie co na poczatku stycznia na infoludku(nasz miejscowy portal informacyjny) zamiesciłam. O 16 jestem umówiona na rozmowe w sprawie pracy. I sie znow ciesze, nawet jesli sie okaze ze nic z tego, ze ja mu sie nie podobam, on mi... to to jest wlasnie to poczucie ciągłej opieki mojej Agatki. A od wczoraj caly czas myslalam o tym:) i dwie godziny z kolezanka przez telefon gadalysmy. To ta moja kolezanka co rysunki do tomiku wierszy robila, tez artystka:):):)Juz sciany malowalysmy w tej kwiaciarni (przez telefon oczywiscie). Nie mam zbytnich nadziei,ze mnie zatrudni ale wazne ze sie cos dziac zaczyna. Koncze, do wieczora Halina Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Moja córcia Agtaka odeszła-przegralismy z rakiem 29.01.10, 19:38 Kochani Wizyta w kwiaciarni chyba nic nie dała, tzn. chyba tam nie podejme pracy. Kwiaciarnia jako taka mi sie podoba, duza wygodna lada do robienia bukietu, w centrum miasta, duzy wybor kwiatow. Ale wlasciciel wydaje sie jednak chyba nieodpowiedzialny. Umowil sie ze mna i sie nie zjawil, kazal pracownicy aby mi pozwolila zrobic bukiet jaki sama chcę. Balam sie tego jak choroba, bo myslalam ze kaza robic cos konkretnego, a tu co chce i z czego chce. Zrobialm chyba ladny bogaty bukiet. Dałam trzy gerbery pomarńczowe(taki zgaszony kolor), pogrupowane byly dwie razem, trzecia po drugiej stronie bukietu, 4 róze takie o ton jaśniejsze od gerber z bardzo ciemno pomarańczowymi paskami na koncach płatków, 3 chryzantemy gałazkowe malutkie santini zielone, chyba 5 gożdzików kremowych, kilka gałązek ruskusa, owinełam to dwoma płatami brązowej kory. Bukiet był taki wesoły dośc ale spokojny, stonowany. Podobal mi sie. Gdyby nie stres zrobilabym lepiej.Tą korą w inny sposób bym dól bukietu owinęła, bo kwiaty w porzadku były. Ta pani przemila byla. Wlasciciel powiedzial przez telefon ile na godzine (bardzo malutko) ale nie oczekiwalam wiecej, bo nie mam doswiadczenia niby. Choc niektorzy placa od razu wiecej. I kazal przez telefon w poniedzialek przychodzic do roboty. Przekazywał te instrukcje tej Pani. Ale wracajac do domu zadzwonilam jeszcze do niego bo chcialabym szczegoly ustalic, nic nie wiem przeciez. Jak zadzwonilam mowi ze kilka osob do niego dzwonilo i sie musi zastanowic. Jesli bedzie chcial mnie zatrudnic to jutro na 13 mam pojechac z nim porozmawiac. Ale mysle, ze to nic nie bedzie z tego, juz mi sie nie podoba, ze nieslowny. Rozumiem ze ma trzy kwiaciarnie i jest bardzo zajety, ale powinien choc pracownicę powiadomic, ze nie bedzie go lub przeprosic. No dla mnie to podejrzanie juz o nim swiadczy. Jednak bardzo dobrze, ze tam poszlam bo ten bukiet zrobilam i wiem po raz kolejny, ze umiem skretoległe bukiety robic:):):) Jutro planuje jechac do takiego Pana co ma kwiaciarnie blisko mojego miejsca zamieszkania. Musze mimo wszystko zanim cos swojego otworzę wiecej się nauczyc. Agatka moja jest moim ukochanym duszkiem co nie opuszcza i prowadzi. Caly czas dzis od rana mam taka mysl:tylko wyslij tego totolota. Bo ja gram:) Te marzenia nawet jesli sie nie spelnia to miło je miec. Pozdrawiam cieplutko Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 29.01.10, 21:32 A tak wogóle to dziękuję, dziekuje, dziękuję Wam w wiarę w spełnienie moich marzen. Chyba większą niz mam ja sama:):):) A co do prawka, to mimo ze słabo umie naprawdę mam za pierwszym razem zamiar zdać, czym wzbudzam wokół powszechną wesołość:) Halina- mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
olaopolanka Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 29.01.10, 22:57 Halinko jestes CUDOWNA. Ja rowniez wierze w Ciebie... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 30.01.10, 16:03 Olu, dziekuje. Jak zwykle przesada z cudownoscia niezmierzona:) Nici z tej pracy, ale nie martwi mnie to. Sama sie wycofałam po przedyskutowaniu z męzem odległosci, kasy, godzin pracy i podejrzanej nieslownosci (juz na wstepie) wlasciciela. Mam juz nowy pomysl, jak swoje pasje zwiazane z florystka kontynuowac(jesli do kogos do pracy nie pojde) zanim moze kiedys ta moja kwiaciarnia powstanie:) A na dworze za oknem tak pada snieg, zaspy ogromne, wiatr straszny wieje. Co odsniezymy, spowrotem zasypane. Ma to swój urok, ale jest bardzo uciazliwe. U nas w Szczecinie takie zimy nie bywaja. Baterie ładuje:) bede robic zdjęcia tej zimy stulecia:)A na cmentarzu pewnie cale nagrobki zasypane. Jak tam jutro dojsc, sama nie wiem. I tylko kot obok siedzi jak zwykle w naszym domu, gdzie koty sa od zawsze. Siedzi i wodzi oczami po ekranie komputera. I na okno wskakuje co chwila bo sikorki do słoniki przylatuja, a kot chetnie by zjadł chyba ptaszka:)Oczy ma takie wielkie na ich widok i wzrok dziki:)Juz sie z instruktorem umówiłam na poniedzialek na jazdy, aż sama sie dziwie, ze sie chłop nie boi w taka pogode ze mna jechac:) To tak chyba do mojej Agatki ten list , choc Ona i tak wie co sie dzieje. No i Agaciu w lumpexie po raz pierwszy bluzke i spodnice extra kupilam (gdy nigdy nic nie widze fajnego). Oj, Ty mialas oko na extra rzeczy od razu gdy próg sklepu przekroczylas. My z Agacią jak szłysmy do ciuchbudy, a Ona byla juz po operacji, to mialysmy taktyke taką:) ja mialam koszyk w rece, a poniewaz mam duze gabaryty to stawalam tak przy wieszakach, ze Agatce zadna baba nie przeszkadzala przegladac ciuchow na wieszkach. W tej Agatki ulubionej ciuchbudzie wieszaki byly wysko, wiec ja je przesuwalam bo Agatka nie mogla rak do gory za dlugo trzymac, bo ją bolało cięcie po operacji. Nieraz ludzie sie krzywo patrzyli, ale mimo ze jestem bardzo ustepliwa i grzeczna w tym wypadku nie ustapilam miejsca dopóki Agacia nie przejrzala wszytkiego. Do tych wypraw kiedy ja nie moglam, byla tez wciagnieta babcia (moja mama). Zawsze cos fajnego Agacia kupila, wiekszosc rzeczy szla na Allegro do odsprzedazy za raz jeszcze taka kase, ale czesc rzeczy byla dla nas. Najfajniejsze ciuchy jakie kiedykolwiek mialam ,to te co mi Agacia kupila. Mówila: mamo, tata nam kase przsłał jedziemy na shopping:) Oczy jej sie smialy i jechalysmy po tych jej firmowych sklepach. Nieraz mnie to umęczyło nieznosnie, ale tak mnie cieszylo jak Ona byla wesola bo cos nowego sobie kupila. Najbardziej to ja cieszyly perfumy i kosmetyki. Jak sie udalo kupic przez ebay za pol ceny z Honkongu. Stamtad przysyłali takie charakterystyczne paczuszki, zawsze przewiązane fioletową wstążeczką. Patrze w tej chwili na półke: stoja świnki z marcepanu co maz Agatce z Norwegii przywiozl (tam ludzie daja je sobie w prezencie jako slodycze na Boze Narodzenie). Największa jest przewiązana przez Agatkę taką wstążeczką. Bo moja Agatka , co jest bardzo zabawne ogromnie lubiła swinki, sa maskotki, jest gabka myjka, swinka przy kluczach na ktora wciaz kot skacze. Jak byl w niedzile program dla rolnikow Agatka zawsze ogladala gdy o swiniach bylo i ją to bawilo, wołała mamo, mamo zobacz a ta w łaty , albo cos innego. Mnie to tak rozśmieszalo zawsze. Tak dzis wspominam sobie z Wami moją Agatkę:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Moja córcia Agatka odeszła-przegralismy z rak 30.01.10, 18:32 A ja czytam i kibicuję.Tylko pisać nie mam coś siły:(Pusta głowa,ale może to lepiej. Pozdrowienia ciepłe Odpowiedz Link Zgłoś
olaopolanka Re: do Halinki 30.01.10, 21:59 A ja czytam Cie Halinko i taki spokoj ogarnia mnie, taka blogosc... Oczami wyobrazni widze Ciebie, Agatki pokoj,Jej swinki i tego Waszego dzikiego:} kota z wielkimi oczami, Twoje kwiaty i przyszle bukiety i jakos mi tak cieplo sie robi... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja córcia Agata odeszła-przegralismy z rakiem 05.02.10, 19:44 Cóż życzyć na imieniny komuś kto wszystko już ma, cóż życzyć mam Ci córeczko czy pogodnego dnia Czy życzyć mam Ci uśmiechu, czy życzyć mam Ci spokoju, czy radości niebieskich, czy odpocznienia po znoju Cóż mam Ci życzyć córeczko naprawdę nie wiem sama i myślę, myślę od rana jak zwykle, jak każda mama Na pewno tam się uśmiechasz, na pewno masz same radości, piękne rzeczy oglądasz, pełno masz wokół miłości. Cóż życzyć mam Ci córeczko, pytanie to wciąż mam w głowie i jak zawsze myśl pierwsza jest wciąż o Tobie, o Tobie. Cóż mogę dać Ci teraz oprócz miłości, pamięci, cóż mogę oprócz modlitwy prócz wspomnień, światła i kwiatów Cóż mogę.......................... mogę jedynie powiedzieć całemu światu, jak bardzo wciąż Cię kocham, jak tęsknię wciąż i płaczę I czasem juz pragnę odejść bo wtedy Ciebie zobaczę, Twój uśmiech wesoły, Ciebie... zobaczę że jesteś zdrowa, że biegasz, tańczysz i marzysz, nie musisz przed światem się chować, nie musisz ukrywać choroby i bólu i cierpienia. Że wreszcie jesteś szczęśliwa, że wreszcie Bóg to pozmieniał... Bądź jutro przy mnie córeczko mama Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 05.02.10, 22:06 Witaj Halinko. Dziękuję za słowa otuchy i wszystkie wpisy, światełka, za pamięć po prostu. To bardzo ważne jak inni ludzie są z nami w naszej niekończącej się żałobie. Dziś o 18.00 była Msza za Adasia w rocznicę, strasznie płakałam bo jak tu nie płakać. Przestałam dopiero jak ksiądz zaczął wspominać Św. Agatę. Od razu pomyślałam że to nie może być tylko zbieg okoliczności...Trudno mi dziś sklejać słowa, ale wiem ze wiesz co mam na myśli. Agata znaczy dobra, to najbardziej zapamiętałam. Modliłam się za Adasia ale i za Twoją córeczkę. Muszę przyznać że doznałam dziś pokrzepienia, pewnie na chwilę, ale dobre i to. Było dużo ludzi, koledzy Adasia męża i moi bliższa i dalsza rodzina w ogóle jakoś tak wzniośle było. W dodatku zadzwonił mój brat i powiedział mi ze przyśnił mu się którejś nocy wiersz, obudził się wstał i spisał go na kartkę, właściwie to dwa krótkie wiersze. To dziwne bo mój brat nigdy nie miał zapędów poetyckich. Więc choć Wojtka (brata) nie ma ze mną blisko, to cieszę się ze akurat przed Mszą zadzwonił i powiedział mi o tym. Wiem że choć mieszka daleko to myślami jest zawsze ze mną i Adasiem. Choć bardzo smutny ten dzień rocznicowy, to czuję że "ktoś" uszczknął mi dzisiaj mojego cierpienia...dziwne ale prawdziwe. Pozdrawiam Cię serdecznie Halineczko. Agatce zapalam jaśniutkie i cieplutkie światełko pamięci (*). Dziękuję Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 06.02.10, 21:13 Dziekuję Ci Elu za ten list. Dla mnie tez jest on pokrzepieniem, bo tak jak piszesz, nawet to wspomnienie ksiedza o sw. Agacie to jakby znak, ze nasze dzieci sa razem, ze sie tam znają,ze o nas sie troszczą, tak jak my o nie gdy byly z nami. Dzis mialam egzamin (pierwszy) na prawko. Nie zdałam, ale czułam obecność Agatki, egzaminator byl tak bardzo przychylny:) ale szans mu nie dałam aby mi zaliczył:) Niestety nerwy mnie zżarły. Za półtora tygodnia drugi raz. I mam nadzieję ze jak zwykle trafie na dobrego człowieka i może pojdzie juz lepiej. A z tym uszczykiwaniem cierpienia, masz rację czasem tak się czuje jakby ktos na chwilę od nas trochę wziął tego bólu, albo jakby pomógł nieść to co zbyt cięzkie. Dobrze ze czasem choc na chwilę tacy ludzie, zdarzenia, sytuacje są. Raz jeszcze dziekuję Ci za modlitwe. Ja tez pamietam, starm sie zawsze pamietac o Adasiu, o wszystkich osobach ktore opłakujemy z tego forum. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 07.02.10, 00:10 Tak myślałam że trzeba za Ciebie dziś kciuki trzymać i chociaż nie miałam cały czas pięści zaciśniętych to myślałam o Tobie,nie pomogło w egzaminie, ale teraz to tak bywa często że za pierwszym razem mało kto zdaje.Ja zdawałam w 1995r. i choć nie wierzyłam w siebie wcale bo byłam wtedy straszną kura domową siedziałam w domu z dziećmi gotowałam obiadki i ciągle sprzątałam, to o dziwo udało mi się za pierwszym razem w co mój mąż nijak nie mógł uwierzyć.Ja zresztą też. Do dnia dzisiejszego nie mam pojęcia jak zaparkowałam tyłem w kopertę (równolegle) bo tego manewru nie stosuje na co dzień przez wszystkie lata prowadzenia auta.Zdasz następnym razem , tak jakoś czuję. Pozostając przy temacie prawa jazdy a własciwie egzaminu to powiem Ci że moja młodsza kolezanka z Avonu, bardzo bystra skądinąd dziewczyna zdawała 7 razy. Jest dziewczyna bardzo zadbaną ładna zgrabną,zawsze umalowana, elegancko ubrana kazdy szczegół dopieszczony. Po pierwszych 3 niepowodzeniach szwagier kazał jej zmienić taktykę bo doszedł do wniosku że może trafia na egzaminatorów co nie lubią ładnych tlenionych blondynek w szpilkach i z makijażem. Wiec na kolejny egzamin poszła w dresach adidasach ze związanymi włosami i bez makijażu. Raz nie pomogło drugi raz tez wiec wróciła Kasia do poprzedniego image. Niestety 6-ste podejście tez nie przyniosło pożądanego skutku- nie zdała. Za siódmym razem nikomu nie mówiła o egzaminie, nikt kciuków nie trzymał zdrowasiek nie odmawiał- zdała. Widać siódemka to dla niej doskonała liczba hehehe. A zmieniając temat na nasz forumowy muszę przyznać że wczoraj naprawdę jakby mi ktoś bólu uszczknął, ale to tak na chwilę niestety bo dziś powiedzmy że wszystko wróciło do normy, boli mocniej, wiem już że tak po prostu będzie. Jakoś przypadkiem weszłam wczoraj na stronkę z poezją J. Twardowskiego, wklejam Ci wiersz możliwe że znasz,mnie bardzo wczoraj ujął. Pozdrawiam Cie serdecznie, dziękuje za pamięć. Ja tez pamiętam. Ela. Aby się stało Gwiazdy by ciemniej było smutek by stale dreptał oczy po prostu by kochać choć z zamkniętymi oczami wiara by czasem nie wierzyć rozpacz by więcej wiedzieć i jeszcze ból by nie myśleć tylko z innymi przetrwać koniec by nigdy nie kończyć czas by utracić bliskich łzy by chodziły parami śmierć aby wszystko się stało pomiędzy światem a nami Odpowiedz Link Zgłoś
agalt Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 07.02.10, 09:43 Witaj Hałas, ja myślę, że jeśli nie zdałaś choć czułaś obecność Agatki, to tak jest lepiej. Ona wie więcej i prawdopodobnie uważa, że nie jesteś gotowa. I skoro zjadły Cie nerwy, to chyba tak jest. Pojeździsz jeszcze trochę z instuktorem, nabierzesz pewności, poczujesz, że juz czujesz się swobodniej za kierownicą. I zdasz:) Pozdrawiam I trzymam kciuki za następny raz Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja córcia Agata odeszła-przegralismy z raki 08.02.10, 11:00 Halinko ja jak zwykle, chyba nie masz co do tego wątpliwości jestem zawsze całym serduchem z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
zaazul Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 08.02.10, 18:44 Kochana Halinko. Dzięki Twoim zwierzeniom wiele osób modli się za Agatkę. Nie wiem jak ludzie mogą być tak okrutni jak w Twojej pracy. Czy Ci ludzie widzą pieniądze a nie ludzkie cierpienie? To nie tylko brak empatii, ale zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Może trzeba im współczuć, bo taki brak serca to kalectwo.Ale Ty jesteś ponadto. Ty zrobilaś tak jak trzeba, a kto tego nie rozumiał i przysparzał Ci stresu nie zasługuje na miano człowieka. Nie myśl o tym. Wspominaj dobre chwile, które dałaś Agatce w całym Jej życiu. Na pewno wiele razy sprawilaś, że była szczęśliwa.Ja płaczę gdy czytam Twoje zwierzenia. I jestem z Tobą całym sercem. zaazul z Poznania Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - do zaazul 08.02.10, 19:51 Kochana Zaazul:) moich byłych pracodawców nie ma co wspominac. Tak właśnie im wspólczuję i jak piszesz, mysle ze mimo zdrowia fizycznego sa bardzo chorymi, biednymi ludzmi. Mimo bogactwa i dużych pieniedzy to biedni ludzie. Ostatni raz tam bylam po swiadectwo pracy 30 wrzesnia 2008 roku. Od tej pory nie mam normalnej pracy. I choc nie sprzyja to powrotowi do jako takiej równowagi psychicznej, to jak tak pomysle wstecz to najważniejsze, ze przeze mnie chyba nikt nigdy nie płakał. W kazdym razie nie skrzywdziłam nikogo w taki sposób aby musiał przeze mnie płakać. Dziekuję Ci bardzo i wszystkim ktorzy modla sie za moja Agatkę. A do Poznania w ostatnia sobote lutego się wybieramy z małym gronem wielbicieli roslin i florystyki na targi Gardenia, beda mistrzostwa Polski we Florystyce:) Pozdrawiam z całego serca Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla 24.02.10, 13:42 Nieraz ma jakieś głupie lęki o to co jutro, co się wydarzy Nieraz mam jakieś głupie lęki i już niestety przestałam marzyć I wciąż poczucie, że czas marnuję że coś zostawię niedokończone a tak naprawdę gdzieś w głębi czuję że najważniejsze już zrobione Nieraz mam jakieś głupie lęki a przecież nic nie zmieni strach nic nie pomogą sny niespokojne błądzenie po minionych dniach. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 24.02.10, 18:06 Przeczytałam wszystkie twoje wiersze poświęcone Agatce które są na stronie założonej przez Dorotkę. To są współczesne treny takie prawdziwe. Po prostu brak mi słów.......... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do Krysi 24.02.10, 19:50 Droga Krysiu Wiersze ze strony Dorotki, to tylko część moich listów do nieba. Pozdrawiam Cię serdecznie Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 24.02.10, 20:45 To gdzie mogę je przeczytać. Proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 25.02.10, 18:29 Krysiu podaj mi meila, to Ci wyslę. Tylko ze to troche moze potrwać. Musiałabym zrobic porzadek , bo mam groch z kapusta w swoim archiwum. Chyba ze wysle jak leci wsio:)A wtedy mozliwe ze sie cos tam powtarza. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla -do Halinki 25.02.10, 19:05 Halinko mój meil: mocnakrysia@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla - do Halinki 26.02.10, 22:01 Dziękuję za wiersze lecz mam prośbę do ciebie ,jeśli możesz wyślij mi je jeszcze raz na pocztę. Zaczęłam je czytać ,przed chwilą zawiesił mi się komputer ( STARY FIRMOWY LAPTOP) i jak go uruchomiłam to gdzieś zgubiłam twój list . Sama nie wiem co się stało. Jak wiesz ,jestem jeszcze słabą internautką i pewnie coś spaprałam . A z tych truskawkowych wierszy twoja córcia Agatka jawi mi się w wyobrażni jako wysoka szczupła blondynka z falującymi włosami i dość temperamentnym charakterem. I twój wielki ból , twoja droga krzyżowa. Straciłaś największy skarb swojego życia i jeszcze masz siłę pomagać innym. przepraszam za błędy i proszę o jeszcze raz. pozdrawiam Krysia Odpowiedz Link Zgłoś
amfaber99 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 27.02.10, 10:43 TWÓJ MĄŻ I SYN ŻYJĄ .ONI POTRZEBUJA TWOJEJ MIŁOŚCI I TROSKI - TU I TERAZ . POMYŚL RÓWNIEZ O SOBIE .O SWOICH MARZENIACH I POTRZEBACH. pozdrawiam serdecznie Anna Maria Faber Odpowiedz Link Zgłoś
amfaber99 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 28.02.10, 12:12 MASZ MĘŻA I SYNA ,KTÓRY ZYJĄ.ONI POTRZBUJA TWOJEJ MIŁOŚCI I TROSKI TU I TERAZ .POMYŚL O SOBIE OSWICH POTRZEBACH I MARZENIACH.ZOSTAW TO TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI,KTÓRY MYSLI TYLKO O SWOICH KORZYŚCIACH. Odpowiedz Link Zgłoś
margolka-and-more Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 01.03.10, 23:59 Ja mam męża, dzieci, oboje rodziców. Nie mam "tylko" mojej K., którą odprowadziłam za rękę do Nieba. Skąd Ją dostałam. I nie mam już marzeń, pragnień, i troszczę się o całą rodzinę, i nie tylko o rodzinę. Miłości mi wystarczy dla wszystkich. I tylko mi Jej brak. Tak strasznie brak. I próbuję jakoś to pojąć z tym "towarzystwem wzajemnej adoracji", jak to nazywasz... Bardzo mnie to towarzystwo cieszy. I nie tylko mnie zapewne. Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 02.03.10, 21:59 Ech Ci ludzie Halino Droga. Pocieszyciele bez konca nauczyciele zycia. Pamietam jak ktos mi kiedys powiedzial jak padla diagnoza u Ojca rak. Zyj dalej masz dla kogo. Pewno ze mam. Pewno ze zyje . Pewno ze mnie potrzebuja. I daje im wszystko co moge tylko jakos szybciej sie mecze jakos mi brak oddechu . Wiec poszlam do lekarza a on mi na to a jakby pani chciala zyc z polowa serca? Bo polowa mego seca umarla odeszla i w grobie lezy niedaleko przy SW Katarzynie. Bo kiedy ukochany ktos umiera wraz z nim odchodzi kawalek nas. A czasem sie zdarza ze calkiem spory. Ech Halino Droga... Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom... Odpowiedz Link Zgłoś
agalt Do Annmarii 02.03.10, 22:04 Czy masz na myśli Sw Katarzynę k/Kielc? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agalt Do Hałas 02.03.10, 22:12 Droga Halinko, wybacz, że napisałam tylko do Annmarii w wątku poświęconym Twojej Córeczce. Przy okazji, wyrazy głębokiego szacunku i sympatii dla Ciebie:) Tak bardzo chciałabym Wam pomóc - Tobie, Marionetce, Adze, Mamuśce, Pallmal i wszystkim innym tak straszliwie doświadczonym przez życie Mamusiom. Wszystkim nam tu źle, ale Wasze cierpienie nie da sie z niczym porównać. Światełko dla Waszych Aniołków (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*) Przytulam a/ Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: Do agalt 03.03.10, 12:13 Dziekuje Ci za mile, cieple słowa. Nic nie szkodzi, ze do Ani piszesz w watku o Agatce. Ania nie jest ze Sw Katarzyny, to nazwa ulicy. Pozdrawiam cieplo Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.03.10, 12:11 Droga Anusiu Tak, masz racje kawałek serca juz po tamtej stronie. I to chyba jest normalne. Bo jakze inaczej by byc mogło...Moja córka mimo, ze inaczej ale czuwa wciąz nade mną, wciąz matki rozpłakanej pilnuje:) Pracę moze miec będę i na dodatek wśród znajomych ludzi:) Aniele Strózu kochany mój mnie nie opuszczaj, przy mnie stój:) Moj Anioł prez Agatke do galopu wzięty:) Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
bramasole2 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z ra 03.03.10, 12:52 Zapraszam na mojego bloga: niewidzialnyswiataniolow.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 17:56 Mam pracę!!!! Od 15 lub od 1 kwietnia zaczynam. Pewna sprawa. Zupelnie cos innego niz kiedykolwiek robilam. Mam tez rozne watpliwosci, ale ogólnie czuje, ze to bedzie calkowita zmiana, całkowita pod kazdym wzgledem. A na dodatek te prace pomogla mi znalezc nasza P.Doktor, co Agatką się opiekowała. Mysle tez, ze Agacia tez miala swoj udzial w tym. Tak przed chwila myslalam, ze troche daleko chodzic, ale Agatka mi podpowiedziala: "No nie narzekaj za wczasu mamo, przeciez zdasz to prawko i bedziesz jezdzic, nie szukaj przeszkod, dasz rade" . Moja córeczka, moja kochana córeczka wciąz czuwa przy mnie Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 18:18 Halinko cieszę się razem z Tobą Odpowiedz Link Zgłoś
mocnakrysia Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 18:43 Bardzo się cieszę Halinko.Na pewno będziesz bardzo dobrym pracownikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
agalt Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 18:44 Super:) Serdecznie Ci gratuluję, Halinko:) Odpowiedz Link Zgłoś
999mamuska Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 19:41 Wierzyłam,że się uda,że Agatka Ci pomoże.Cieszę się razem z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 19:54 To super Halinko.Serdeczne gratulacje:) Odpowiedz Link Zgłoś
margolka-and-more Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 21:54 Wszystko się uda:))) Gratulacje!!!! Dobrze, że Oni o nas Tam - dbają... Ja też w to wierzę mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
dorrita79 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 08.03.10, 23:46 gratuluje!!:-))) ja niestety mogę o tym tylko pomarzyć. Chodzę na rozmowy i co rusz słyszę, że mam za wysokie kwalifikacje. A dzis dostałam ofertę pracy pt "sex raz na tydzień" - totalna załamka:-((( I jak tu nie tracić wiary w siebie?? Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 00:02 To nie Ty Halineczko jestes szczęściara, to pracodawca jest szczęściarz!!! Gratulacje! I mam taką niesmiałą propozycję, "odbij piłeczkę" do Dorrity i do mnie, z góry dziekuję, buziaczki Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
jower Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 08:16 Halinko- gratuluję , cieszę się razem z tobą i tak jak bietka uważam, że to pracodawca ma szczęście, że na Ciebie trafił! Jola Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 09:28 Dziekuje Wam bardzo za takie wspolne cieszenie sie z tej pracy. Choc Wy chyba bardziej rozradowani niz ja sama:) Nie ma co ukrywac praca dzieki mojej p. Doktor rodzinnej. Do tej firmy złożyłam podanie jakies poltora roku temu. Dzwonilam tez. Jakies dwa tygodnie temu jak bylam u lekarza po recepty zaczelam cos o rencie marudzic, ze ja sie juz nie nadaje do pracy, itd. P. Doktor jest po trzydziestce i niezwykle energiczna, powidziala "Ja tu zaraz dam Pani rente, Pani musi isc do ludzi, nie wolno Pani siedziec w domu, ja Pani pomoge" No i od slowa do slowa okazalo sie, ze moi przyszli szefowie to tez jej pacjenci i zadzwonila do nich, zeby mieli mnie na uwadze, bo ta praca potrzebna mi jak terapia. No i tak to wyszlo. Ale jest jeszcze jedna osoba z Panstwowego Urzedzu za tydzien ma dac odpowiedz. No i ja tak niby na rozdrozu co byloby lepsze. W urzedzie praca biurowa, tu lekka fizyczna. W Urzedzie calkiem obce srodowisko, praca od 8 do 15, wiec w domu po 17 dopiero. Tu praca wsrod znanych ludzi w wiekszosci, praca od 7 do 15. W domu o 15.30. No i ten Urzad wciaz niepewny, a tu juz na 100 procent sprawa pewna, wiec powiedzialam TAK. Tu szlam na rozmowe bez starchu, po raz pierwszy. Jedynym minusem sie wydaje to, ze musze okolo pol godziny isc z kapcia do tej firmy. Moja doktor mówi, ze to plus bo schudne, ale mnie kolana bardzo bola. No ale prawko wciaz nie zdane , wiec kiedys moze bede jezdzic. No wiec widzicie tak siedze i rozmyslam, zamiast sie cieszyc.aha, wszystkei sprawy socjalne jak w panstwowej firmie, duze bony na swieta, nadgodziny rzadko ale jesli sa to 100 procent platne. Droga do firmy przez piekne okolice:)Aha i umowe od razu mam na dwa lata, bo finansowanie zusu chca zalatwic z urzedu pracy. Nie moga mnie w tym czasie w zadnym wypadku zwolnic. Ludzie sa porzadni i uczciwi, wiem to od kolezanek ktore tam pracuja.Jednak jestem maruda. Dorotko powtarzaj gdzie sie da ze szukasz pracy, tak chyba latwiej jak ktos pomoze. Napiszcie sami co o tym myslicie. No ale chyba innej decyzji podjac nie moglam, bo jesli bym odmowila, ze wzgledu na ten Urzad, a potem by sie okazalo ze z Urzedem nic nie wyszlo to bym na lodzie zostala. Pozdrawiam i raz jeszcze dziekuje Halina Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 13:46 Halinko, bardzo sie cieszę z tej Twojej pracy, z tego co piszesz to warunki sa niezłe, ja tez do swojej poprzedniej pracy chodziłam na piechote po pół godziny w każdą strone i bardzo miło to wspominam. Mozna sie troche rozruszać po kilku godzinach siedzenia i zaznajomić z pieskami wyprowadzanymi na spacery i kotami wylegującymi się w ogródkach. Teraz chodzę okropna ruchliwą ulica w centrum miasta wiec już mi sie tak bardzo to nie podoba. Jeśli jeszcze ludzie beda fajni to na prawdę praca moze byc dobrą terapia (takze twoja rodzinna wiedziała co robi). Mam nadzieje, ze i mnie sie uda zmienić ta moja okropna pracę na cos lepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
first.marionetka Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 14:10 Halinko, Super, serdecznie Ci gratuluję. Pół godzinki pieszo to nie tak daleko. Ważne, że masz tam już znajomych, którzy dobrze mówią o firmie i pracodawcach. Na pewno będziesz zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: moja corcia Agata odeszla - Mam pracę 09.03.10, 14:44 Gratulacje:) Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 moja corcia Agata odeszla - przegralismy z rakiem 13.03.10, 14:05 kreski układam w obraz kreski na białym papierze rysuję myśląc o Tobie rysuję i wciąż nie wierzę i wciąż jestem cały czas obok zdarzeń, spotkań, rodziny cały czas z boku jak w filmie mijają minuty, godziny kreski rysuje bezmyślnie linie jak serce, jak łzy kreski na białym papierze i nawet w tych kreskach wciąż Ty Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 22.03.10, 19:46 Pomimo bólu i łez, wklejam nowy wiersz córeczko dla Ciebie , ale rownież dla Was wszystkich czytających, zebyscie choc na moment sie rozjasnili, rozwiośnili, rozchmurzyli:) Pobiegnę do lasu, W konwaliach utonę Zaśpiewam z kosami Popatrzę na wronę Zatrzymam się w biegu Zamyślę, odpocznę Rozejrzę się wokół Popatrzę na wiosnę Usiądę nad wodą rozchlapię kroplami roztańczę nad rzeką radośnie z ważkami popłynę strumieniem i z liśćmi powieję z leciutkim zefirkiem co niesie nadzieję Przytulę do brzozy I korę pogłaszczę Rozstanę się z zimą Szalikiem i płaszczem A potem uśmiechnę się jednak do świata pogładzę promyki wiosenne na kwiatach utulę w ramionach wspomnienia i sny zatonę w zapachach i pójdę pod bzy… Ps. Tak mi sie wydaje, ze moja corcia sie cieszy z tego wiersza. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
agalt Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 22.03.10, 19:52 Prześliczny... :) Może też się jeszcze kiedys zazielenię... Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 28.03.10, 18:59 Usłyszeć glłos pełen ciepła, młodością niecierpliwy. Usłyszeć głos radosny, Serdeczny, dźwięczny, tkliwy. Usłyszeć głos co drży śmiechem, Jak dzwoneczkami na wietrze. Usłyszeć chociaż w szepcie. Raz moc usłyszeć jeszcze… Móc poczuć dotyk dłoni, Gładkość skóry dziewczęcej. Pogładzić po twarzy, włosach. Schować w swych dłoniach Jej ręce. Powiedzieć jeszcze tyle, Choć powiedziane wszystko. Pochylić się raz jeszcze. Ach, gdyby można być blisko… Wypłakać się, pożalić. Usłyszeć, że dobrze będzie. Usiąść razem przy stole, Zaplanować co będzie. Potem lecieć po sklepach, Bo będą wyprzedaże. Cieszyć się z Jej radości, Z Jej planów, życia, marzeń. Ach gdyby można to wszystko, Tak znów samotnie płaczę… Nie zobaczę Jej dzisiaj, Znów dziś Jej nie zobaczę… Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 29.03.10, 20:27 Te dni są dla mnie najtrudniejsze. Ty wiesz dlaczego, mój w przestworzach Panie. Te dni - powtarzam znowu słowa, te dni poprzedzały rozstanie. W te dni stokroć więcej płaczę, w te dni wciąż od nowa umieram. I to boli, Ty wiesz jak to boli i na nowo się wszystko otwiera. Nic nie mogę z tym zrobić Panie ale wiem, ze Ty wszystko rozumiesz. Razem drogą idziemy pod rękę, każdy krzyż swój powoli unosi. Chociaż Twój znacznie cięższy od mego, to spojrzeniem o dzielność mnie prosisz. Chociaż Twój jakiś taki sękaty, to masz jeszcze na tyle sił Panie, aby na mnie się często oglądać i mnie wspierać swoim wołaniem. Mnie nie biją po twarzy, nie plują, tylko raz jak pamiętam popchnęli. A Ty ciągle nękany, trapiony mówisz - wstawaj już blisko niedzieli. Nie mam siły narzekam i płaczę, nie mam siły upadam po chwili. A Ty Panie, choć krew kapie z czoła nie zapomnisz się znowu pochylić. Cóż bez Ciebie bym Panie poczęła, cóż bez Twojej miłości mój Panie. Chyba jakoś dojdziemy do końca, chyba jakoś skończymy zadanie. Mam nadzieję, że może wybaczysz to co złego i czym zgrzeszyłam. Mam cichutką, maleńką nadzieję, że do końca ze mną Twa siła. Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
olaopolanka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 29.03.10, 21:19 A ja Cie Halinko przytulam... Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 29.03.10, 23:14 A ja Cię Halinko przytulam i rozumiem,bo sama na kolanach,zwinięta z bólu idę w stronę jutrzejszej rocznicy:( Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 30.03.10, 00:00 Halinko życzę Ci snu przynajmniej z Agatką w "roli głównej". Pamiętam ciągle, ściskam sredecznie Ela. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 03.04.10, 21:25 Usiadłam dzis na chwile i pomyslałam: Boze dzis 11 miesiecy jak Agatka odeszła...Boże co ja mówię dziś 23 miesiące całe 23 miesiace jak ten czas leci, a dla mnie to jakby wczoraj z jednej strony a z drugiej tak długo tak dawno nie widziałam Ciebie Agatko, tak bardzo dawno. Wszystko nie wazne ... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 07:40 Na pasterke nie chodzę....napisałam taki wiersz bo nie chodze. Na rezurekcji w ubiegłym roku tez nie byłam, na późniejsza godzine poszłam do koscioła. A dzis poszłam na rezurecje. Właśnie wróciłam. I juz nidy chyba więcej nie pójdę. Całą przepłakałam, a ta co obok mnie stała widząc moje łzy tez płakała... Przeliczyłam swoje siły mocno przeliczyłam rezurekcje przepłakałam innych zasmuciłam więc nie pójdę nie pójdę nigdy więcej nie będę patrzeć o świcie jak błogosławią Twe ręce tak jak na pasterke już wcale nie chodzę również na rezurekcję mój Panie mi nie po drodze cóż jestem tylko człowiekiem marnym okruchem w chaosie cóż że widzę Cie w kwiatach w innych ludziach i w rosie cóż że wiem iż to chwila i będzie córka i Ty cóż z tego Panie cóż z tego gdy dziś od rana łzy, łzy... Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
sarnowo Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 11:52 Kochana Halinko! Jak bardzo Cie rozumiem, Ty sama o tym wiesz. Podziwiam Cie za to co robisz dla innych na tym forum i za drogowskazy jak probowac podnosic sie, jakos wegetowac i mocno, mocno wierzyc w Boga. My od smierci syna nie chodzimy na pasterke i rezurekcje, nie dalibysmy rady i juz nawet nie silujemy sie. Zycze spokojnych Swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 21:45 Nigdzie śpieszyć się nie muszą czas upływa bez mijania mogą być naprawdę sobą koniec grania udawania nikt ich teraz nie osądza nie ocenia i nie patrzy robią to co uważają nic nie muszą na raz dwa trzy zawsze tacy jacy byli czas już lat im nie dodaje wiedzą dużo więcej od nas gdzie kraina zwana rajem idą z nami wciąż pod rękę nie odchodzą przy nas trwają lubią nam to okazywać więc dyskretnie pomagają bliżsi nieraz niźli przedtem utuleni w miłowaniu ocaleni w naszych sercach tam za tęczą........... w zmartwychwstaniu Odpowiedz Link Zgłoś
olaopolanka Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 04.04.10, 22:56 ten wiersz Halinko jest dla mnie Nadzieja i ukojeniem.Dziekuje i pozdrawiam cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
xagona Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 05.04.10, 03:41 Gdybym to ja miała odejść...to największy ból sprawia mi myśl o tym, jakie to będzie bolesne dla moich bliskich...O niczym innym bym nie marzyła jak o tym by pogodzili się z tym i żyli dalej - mimo wszystko szczęśliwi i nie rozpamiętywali tej tragedii... "Dobrych ludzi Bóg zabiera szybko...złym daje jeszcze czas na poprawę".... Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 05.04.10, 12:06 Tylko,że tak się nie da Xagono Odpowiedz Link Zgłoś
amfaber99 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 05.04.10, 17:33 Piękny wiersz .Dziękuję ! Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 24.04.10, 19:51 I jak tam córeczko czy listy do nieba listonosz nadal przynosi Czy Bóg miewa humory czy nie musisz Go o nic prosić Ja wiesz dzisiaj płaczę i pisze kolejny list Ja znów dzisiaj płaczę już tyle minęło dni A dla mnie jakby wczoraj wciąż siedzę obok Ciebie i po dłoni głaszczę Jest tak jakby wczoraj mam twoje buty płaszcze I jak tam córeczko czy kwiaty Ci się podobają Czy widziałaś jest kotek maleńki i forsycje żółcią zachwycają I wiesz moja śliczna że pan Władek wciąż Cię pamięta i Danusia zapaliła dla Ciebie dziś światło a ja w bólu od nowa wstrząśnięta W nowym miejscu kochana córeczko gdzie mi teraz przyszło być łez nie mogę pokazać najmilsza czasem trudno tak bardzo je skryć I co słowo napiszę znów płaczę Już tak dawno mi się nie śniłaś Już tak dawno nie byłaś tu obok i tak bardzo się w tęczy ukryłaś I jak tam córeczko w tym niebie Wiesz wiesz dziś te łzy te łzy Chciałabym iść już miła do Ciebie Tylko Bóg znów powiedział: nie Ty mama Odpowiedz Link Zgłoś
maretta111 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 25.04.10, 05:51 Halinko jeszcze nie Twój czas , jeszcze nie twoja godzina. Agatka poczeka. Ja tez czasem chciałabym iść już tam, ale jeszcze trochę pewnie. Przytulam najmocniej. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: moja corcia Agata odeszla - przegralismy z r 28.04.10, 20:55 Przyzwyczaiłam już się Panie że mnie doświadczasz wciąż od nowa Przyzwyczaiłam już się Panie że ciągle muszę być gotowa Już nic nie pragnę i nie czekam Na jakieś szczęście coś dobrego Przyzwyczaiłam już się Panie To dla mnie Panie nic nowego Mojej Agatce u Ciebie dobrze Bo nie przychodzi już do domu Do tego też przywykłam Panie Nie mów tam w niebie nic nikomu Nie mów tam w niebie że narzekam Że często mam te gorsze chwile Wszak już się Panie pogodziłam Już niepotrzebne mi motyle Już niepotrzebne mi marzenia Przyzwyczaiłam już się Panie że wciąż nie dajesz mi wytchnienia że takie dziwne powołanie Przyzwyczaiłam już się Panie Nawet do tego że źli ludzie Co ich oszczędza jakoś los Potrafią głupio się zachować I znów od życia nowy cios Przyzwyczaiłam już się Panie A mimo to dziś przykro mi Ile mój Panie ile jeszcze Drogi ze smutkiem i przez łzy Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
198-3mk Re: do Halinki... 29.04.10, 07:52 Halinko...-( Te gorsze dni nigdy się nie skończą-( Wiem to... A ludzkim, głupim gadaniem, nie warto zaśmiecać sobie serca i myśli zawsze ktoś taki się znajdzie... Przytulam Cię Cieplutko Halinko. Trzymaj się... Beata-mama Marcina. Odpowiedz Link Zgłoś
halas1961 Re: do Halinki... 29.04.10, 21:38 Dziekuję Ci Beatko Halina-mama Agatki Odpowiedz Link Zgłoś
hanka_m Re: do Halinki... 30.04.10, 20:25 Halinko, jestem myślami z Tobą bo wiem, ze to jeszcze trudniejsze dni dla Ciebie niż zwykle. U mnie też nowe kłopoty, czeka mnie szpital. Dziś mam okropny dzień i jeszcze wsparcia brak od kogokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
198-3mk Re: do Hanki_m 01.05.10, 10:41 Trzymaj się hanko_m! Nie bój się szpitala! Czasami pobyt w nim to konieczność... -( Myślę że wsparcia, udzieli Ci nie jedna z nas, bywalczyń tego forum. Pomodlę się za Ciebie, i trzymam kciuki! Pozdrawiam Cieplutko. Beata-mama Marcina. Odpowiedz Link Zgłoś