bianca36
01.08.08, 21:01
tak bardzo mi jej brakuje.
Miesiąc temu odeszła. Wiele razy myślałam, jak to bedzie jak jej zabraknie.
Okazuje sie, że jest we mnie taki dziwny spokój i wciąż czuje ją obok siebie.
Mam do siebie żal, że poświęcałam jej za mało czasu. Wieczny pośpiech,
praca.... Chorowała pół roku i praktycznie przez pół roku byłyśmy razem.
Tylko, że wtedy nie można było już zrealizować wszystkich planów. Chciałam
gdzieś z nią wyjechać, zabrać ją w miejsca których nigdy nie widziała. Nie
zdążyłam.
Od śmierci mamy wiele spraw w moim życiu sie zmieniło.
Inaczej już patrze na swiat.
Z niczym nie zwlekam, bo wiem, że nie warto.
Praca nie jest już dla mnie tak ważna. Przestałam sie spieszyć.
Patrzę na innych młodych ludzi goniących za kasą i awansami.
Ja już wiem, że nie warto.
Nie mam rodziców, byłam jedynaczką więc praktycznie zostałam sama.
Jedyną moją radością i najbliższą mi osobą jest moja córka.
Strasznie brakuje mi mamy, jej rad, lubiłam z nią rozmawiać.
Po takiej rozmowie nieraz czułam sie jak po wizycie u psychoterapeuty.
Wciąż czuje jej obecność, czy ktoś z Was ma podobnie odczucia?
Pozdrawiam wszystkich.