moment przejścia .... :(

14.08.08, 16:14
JA PRZY ODEJSCIU MAMY W SZPITALU NA OIOMIE NIE PŁAKAŁAM, NIE WIEM
SKĄD MIAŁAM TE SIŁY ZEBY JEJ MOWIĆ ZE JEST WSZYSTKO DOBRZE I ZE ZA
KILKA DNI WYJDZIE I POJEDZIEMY NA WYCIECZKE, A MAMUSIA MI TYLKO
POŁPRZYTOMNA SCISKAŁA MOJA DŁOŃ I WIDZIAŁAM JAK PŁYNĄ JEJ Z
ZAMKNIĘTYCH OCZU ŁZY... WIEM ZE MNIE SŁYSZAŁA CHOĆ JA UŚPILI BO
NAWET KIWAŁA GŁOWĄ ZE MNIE SŁYSZY. CHCIAŁA MI COS POWIEDZIEĆ AL ENIE
UMIEŁA PRZEZ RESPIRATOR! JA BEZ NIEJ UMRĘ!!!
    • basia2012 Re: moment przejścia .... :( 15.08.08, 09:49
      wiesz mi nie każdy umiera bo tak chce ,każdy człowiek za to ma swój
      czas do umierania i nic tego nie zmieni może będzie ci bardzo trudno
      życ z tą świadomością że inne mają mamę a twojej brak ale będziesz
      zyła tak długo aż przyjdzie twój czas,potrzeba ci dużo siły i
      wytrwałości aby życ dalej nie poddawaj się nie uciekaj w
      psychotropy bo one tylko dadzą otumanienie,walcz sama ze sobą o
      siebie a wygrasz. POZDR BASIA
      • gaja2856 Re: moment przejścia .... :( 15.08.08, 19:38
        S andr a nie wolno ci tak myśleć
        Jak myślisz co powiedziała by twoja mama gdyby wiedziała jak
        rozpaczasz bo ja myślę że powiedziała by ci żebys wzieła się w garść
        Musisz żyć dla niej i dasz sobie radę będa chwile gorsze będą lepsze
        ale to wszystko przetrwasz
        Wiem co mówię wszyscy moi bliscy odeszli i zostałam sama, zupełnie
        sama
        Tadzę sobie bo wiem że oni by tego chcieli i ty dasz sobie rade jak
        ja
        Więc trzymaj się i weżsie w garść
    • karnivora Re: moment przejścia .... :( 16.08.08, 03:56
      S_anrd_a
      Okrutnie Cię boli, ale Bogu dzięki że znalazłaś się TU.
      Rozłąka dopadła Ciebie szokowo i z tego szoku najpierw musi się
      otrząsnąć.
      Jak nie sama, to z pomocą psychoeksperta (spróbuj się właśnie
      zastanowić, czy sama
      jesteś w stanie znaleźć w tym nowym wymiarze jakiś punkt
      zaczepienia) Jak czujesz że
      ekstremalnie opadasz z sił od tego bólu - bezwzględnie skorzystaj
      z pomocy tzw.
      niezależnej (bliscy, rodzina, przyjaciele nie są w stanie tej
      niewyobrażalnej traumy obrobić).
      Miej to w domyśle ( czyli w opcji - psycholog, psychonkolog,
      duchowny, byle ze znajomościa
      ‘zagadnienia’). Jak będzie wskazanie dla środków przeciwdepresyjnych
      (nie mylić z uspokajającymi) – te osoby z pewnościa zasugerują to
      Tobie po rozwagę.

      Nachodzą Cię kadry ‘kliniczne’ z ostatnich z Mamą wspólnych chwil…
      to jest traumatyczne.
      Obrazy są wyraźnie i natarczywe jak nic dotąd, nie można ich
      odpędzić, zagłuszyć…….
      Ale z całych sił spróbuj spojrzeć na to inaczej - dostąpiłaś
      przywileju towarzyszenia
      ukochanej osobie w tym najbardziej intymnym, mistycznym momencie
      życia.
      Niewielu spośród osieroconych takiej łaski dostępuje, i nie
      wiadomo, dlaczego jedni mogą
      towarzyszyć ukochanej osobie w odejściu, a innym nie jest to dane.
      Z miłości nic Cię i tak nie wyleczy (a to właśnie miłość sprawia, że
      tak boli).
      Mama to mama. Jest i będzie przy Tobie zawsze.

      Rzeczywiście skuteczniejsza od rozmowy z tymi co odeszli jest od
      zawsze modlitwa
      (nie wiadomo czemu, ale działa). Tylko modląc się staraj się nie
      płakać.
      Wiele jest modlitw - ale na 100% sprawdza się koronka do Bożego
      Miłosierdzia.
      Po co wyważać otwarte drzwi….

      Żyj krok po kroku, minuta po minucie w tym nowym wymiarze co
      najmniej po to,
      by podrzymywać nas wszystkich w cierpieniu, a jest nas trochę.

      P.S. I płacz ile wlezie, do oporu!!!!! Z przerwą na modlitwę.
      • halas1961 Re: moment przejścia .... :( 16.08.08, 13:51
        SAndro
        Karnivora ma racje. Zyc krok po kroku. Ja po smierci mojej corci Agatki tak
        robie.Zyje bez panow na dluzsza przyszlosc. Jakies plany malutkie na tydzien,
        dwa, nie na wiecej.... I modlitwa. Bez tego w czasie choroby i teraz nie dalabym
        rady. Leki przeciwdepresyjne i przeciwlekowe bralam od poczatku choroby Agatki.
        Minelo 3,5 miesiaca od jej odejscia. Przestalam brac leki tydzien temu. Biore
        tylko czsami cos doraznego. Tesknota narasta. Bol bedzie jakby to powiedziec
        oswojony, po prostu przyzwyczaisz sie chyba do bolu.
        Ja po smerci ojca jakby to okreslic doszlam do siebie 2 lata po smierci. Po
        smierci corki chyba nigdy nie dojde do siebie
        pozdrawiam
        Halina- mama Agatki
    • osmiorniczka030 Re: moment przejścia .... :( 16.08.08, 18:41
      Czesc

      Ja przede wszystkim gratuluje Ci sily i odwagi, ze bylas w tym
      czasie przy swojej mamusi. Ja nie potrafilam mojemu Tacie wtedy
      spojrzec w oczy i bede z tym zyla do konca moich dni.

      Nie bylabym soba, gdybym nie dodala do slow moich poprzedniczek,
      abys szukala znakow od swojej mamy. Ona na pewno Ci je da.

      Ja swojego ogromnego bolu nie pokonalam. Ja sie nauczylam z nim zyc.

      Pozdrawiam.
      • s_andr_a Re: moment przejścia .... :( 18.08.08, 10:14
        Dziekuje Wam Kochane!
        Miałam msze za mamusie w piątek 15go sierpnia, mam tylko nadzieję ze
        Jej tym pomogłam!
        mama nie daje mi znaków, chociaż ostatnio jak sie modliłam nad
        grobem mamusi to słyszałam kroki, było to czyjeś kroki, a obok mnie
        nikogo nie było.... czekam na znaki od Mamusi! na to zeby przyszła i
        powiedzaiła ze jest jej dobrze :( tak sie o nia martwie! tak mi
        źle... ;(
        • eliss24 Re: moment przejścia .... :( 19.09.08, 14:14
          s_andr_a może Twoja mama daje Ci znaki, ale nie potrafisz ich
          odczytać? ja dopiero po kilku latach uświadomiłam sobie, że
          otrzymałam znak od mojego taty, że jest mu dobrze, kilka chwil po
          jego pogrzebie, jeszcze na cmentarzu.
          w tym całym bólu, którego doświadczasz, zazdroszczę Ci. zazdroszczę
          Ci, że mogłaś być przy mamie w momencie jej śmierci. mój tata
          umierał w nocy, w szpitalu.
          może pocieszeniem będzie dla Ciebie świadomość, że w tak trudnym dla
          Ciebie i Twojej mamy momencie przejścia do innego życia, mogła mieć
          przy sobie swoją córkę, Ciebie...
          • osmiorniczka030 Do: eliss24 19.09.08, 16:54
            Czesc

            Czy mozesz opowiedziec o swoim znaku od taty?

            Pozdrawiam.
            • eliss24 Re: Do: eliss24 19.09.08, 17:11
              po pogrzebie, na cmentarzu, jak już było po wszystkim zostaliśmy chwilę z najbliższą rodziną, żeby się pomodlić. podszedło do mnie szwagier i bardzo mocno, długo uściskał. zrobiło mi się lepiej, opanowało mnie takie uczucie, że wszystko będzie dobrze, taka iskierka nadzieii (nie bardzo wiem, jak opisać to uczucie). z tamtego dnia pamiętam tylko ten jeden moment, nic więcej (zapewne przez proszki uspokajające). ktoś kilka lat później powiedział mi, ż zmarli mogą przekazać coś za pośrednictwem innych osób, albo rzeczy, jakiś znak, że jest im dobrze i żeby nie rozpaczać. wierze, że to był taki znak.
    • osmiorniczka030 Re: moment przejścia .... :( 19.09.08, 16:52
      Czesc

      A ja do slow mojej poprzedniczki dodam, ze nie tylko moglas tych
      znakow nie odczytac, ale takze czesto, jak juz cos
      takiego "dziwnego" sie wydarzy, to nie wierzymy sami sobie.

      I ja Ci zazdroszcze, ze bylas wtedy przy mamie...

      Sciskam mocno.
      • s_andr_a Re: moment przejścia .... :( 22.09.08, 15:47
        za 3 dni bedzie 2 miesiące po śmierci Mamusi.. tak strasznie
        tesknie, coraz gorzej :(((( Mamusi zrobiłam piękny pomnik, napewno
        sie jej podoba, ale nadal nie przyszła do mnie i nie powiedziała ze
        jest jej tam dobrze ;(( a tak na to czekam, codziennie jestem na
        cmentarzu, codziennie sie modle, ju znie potrafie... teraz to pisząc
        lecą mi łzy ;((... ze Ciebie mamusiu juz nigdy nie zobaczę i nie
        przytulę ;((((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja