ciagle nie wiem dlaczego?

17.08.08, 15:59
Dzisiaj mija 50 dni od śmierci mojej żony.Smutny jubileusz
zostaliśmy sami ja i synowie i ciagle nie wiemy dlaczego Nas
zostawiła,wszystko było ok, do końca drugiego roku tylko trzy
egzaminy, stosunki miedzy nami dobre , dzieci zdrowe,wieczór przed
faktem normalny kładac się spać nie podejrzewałem że może stać się
coś złego.Nad ranem znalazłem Ją wiszącą w piwnicy na parcianym
pasku,patolog sądowy stwierdził śmierć między północą a trzecią nad
ranem prokurator ,pogrzeb, itd, staram śię jak mogę na zewnątrz
skała, ale gdy zostaję sam wszystko wraca ,brakuje mi Jej
ciepła,dotyku , założonej nogi w nocy , brakuje mi
wszystkiego .Najgorsze jest jednak to ,ze idąc na cmentarz nie
potrafię Jej nic powiedzieć ani w myślach ani słowami zastanawim się
czy coś ze mną jest nie tak,nie wiem co mi nie pazwala na tą
odrobinę uczucia .Może ktoś mi to wytłumaczyć?
    • basia2012 Re: ciagle nie wiem dlaczego? 17.08.08, 17:34
      witaj ciągle zastanawiasz sie dlaczgo,no cóż przyczny mogą byc różne
      wiem że jest ci ciężko samemu ale postaraj się przejśc ten okres
      wmiarę godnie może kiedyś będzie ci lepiej i ból będzie miejszy masz
      dzieci staraj się dla nich aby to życie cię nie powaliło,każdy kto
      straci bliską osobę zadaje sobie pytanie dlaczego...... i nigdy nie
      otrzyma odpowiedzi,to forum jak poczytasz to da ci taką odpowiedz,z
      czsam ból będzie inny i zrób wszystko żeby tak nie myślec. POZDR.
      BASIA
    • mariola008 Re: ciagle nie wiem dlaczego? 17.08.08, 20:40
      Zajrzyj na forum mama wdowa. Czytając nasze posty zrozumiesz, że wszystko z Tobą
      ok. Mi one bardzo pomogły.Pozdrawiam i życzę dużo siły
    • karnivora Re: ciagle nie wiem dlaczego? 18.08.08, 02:46
      Jesteś facet - łatwiej Ci to pojąc - jakby wiadomo było DLACZEGO
      nie byłoby UTRATY, ani tego forum. Jasne???
      Pozdrawiam w cierpieniu.
    • m-i-l-v-a Re: ciagle nie wiem dlaczego? 18.08.08, 22:57
      Bardzo wspólczuję... i może nawet troche rozumiem...chociaż nikt z moich
      bliskich nie odszedł w ten sposob.

      Dlaczego? Myslę, ze odpowiedzi na to pytanie już nie poznasz. Zostana one w
      sferze domysłow.... może choroba, bo takie zachowanie może być wynikiem
      depresji, może jakiś problem, który przerósł ponad miarę, może... i tu pewnie
      można by jeszcze wymienić wiele hipotetycznych powodów.

      Obwiniasz się, ze nie potrafisz porozmawiać z Nią myślnie, wykrzesać z siebie uczuć.
      Może dlatego, ze jak twierdzisz- zostawiła Was: Ciebie i dzieci. Może trudno Ci
      sobie poradzić z żalem, ze odeszła, ze nie zasygnalizowała, ze nie dała Ci
      szansy, żebyś mógł zmienić bieg wypadków. Jezeli tak- to powinieneś Jej
      wybaczyć- potraktować to co się stało, jako wynik choroby, a nie chęć ucieczki
      od Was (bo to na pewno niemożliwe).

      To nieprawda, ze coś z Tobą nie tak, nieprawda, ze nie potafisz wykszesać uczuć.
      Wyrażnie widzę je Twoich wspomnieniach niby zwyczajnych, a dla Ciebie
      niezwykłych: wspomnieniu Jej dotyku, nogi założonej w czasie snu...
      Postaraj sie wybaczyć i nie myśl o tym co się stało w kategoriach porzucenia.
      Moze wtedy będzie łatwiej. Pozdrawiam.
Pełna wersja