ewelina-burnley
16.09.08, 12:49
Mam 29 lat. To juz cztery lata odkad zmarl moj Tato. Zawsze byl i nadal jest
dla mnie wszystkim.
Wczoraj omawialam z reszta rodziny sprawy spadkowe. I zlapano mnie na tym, ze
mowie (dokladnie wiedzialam co) :"ciekawe co Tatus o tym mysli" "zalezy co
Tatus by chcial" itp.
Ogolnie rzecz biorac dowiedzialam sie, ze zachowuje sie jak mala dziewczynka.
Po malej klotni rodzinka doszla do wniosku, ze musze przestac myslec w ten
sposob, bo Taty juz nie ma ....
Rok temu chodzilam na konsultacje (zwiazane ze stresem w pracy) no i duzo o
Tacie rozmawialam. N o i pani psycholog powiedziala, ze musze pozegnac sie z
Tata, bo 2 m-ce po jego smierci przeprowadzilam sie do Anglii i nie mialam
czasu na prawdziwa zalobe...
Moja prosba do was - mozecie jakos pomoc? Moze jakies stronki internetowe,
badz poradniki on-line ktore mogly by cos zmienic....
Od wczoraj rycze jak glupia, nie wiem czy jestem na to gotowa - ale czy
kiedykolwiek bede???
Przepraszam jesli ten watek nie ma sensu....