dorrita79
01.10.08, 17:31
Kilka dni temu wyszłam ze szpitala na depresje po 2,5 miesiecznym pobycie.
Coz...wiekszych zmian nie widze, za to porcje lekow antydepresyjnych itp mam
niezla. Chce tam wrocic. Moze mi sie uda w przyszlym tygodniu. Jedno co
zauwazylam, ze pobyt wsrod ludzi dziala na mnie kojaco, uzdrawiajaco. Nadal
szukam sensu zycia, nadal staram sie poukladac jakos swoj swiat, choc nie
bardzo mi to wychodzi. Wciaz brakuje mi motywacji do zycia i sil do dzialania.
Z pracy zrezygnowalam, magisterke znow przelozylam. Mimo ze moja kochana
rodzina 5-osobowa zginela ponad 1,5 roku temu ja nadal czuje sie poniekad
jakbym zyla w transie, jakbym nagle stala sie kims innym. Czuje sie taka
samotna..... mimo iz mam znajomych, przyjaciol. Ale brakuje mi milosci, tej
ktora im dawalam i tej ktora od nich dostawalam i tego mysle, nic nie zastapi.
Poczytalam kilka maili na tym forum i w pewnym sensie sie pokrzepilam, ze nie
tylko ja przez to przechodze (egoistyczne?), ze inni tez nie maja lekko.
Pozostaje mi szukac Boga....bo chyba tylko w nim moge znalezc ukojenie. Tylko
ze ciezko mi znow pochylic sie na strone wiary, ale chce sprobowac.... bo bez
tego zycie me jest puste i wydaje sie wrecz bezsensowne. Jesli moja rodzinka
patrzy z gory na mnie, to zapewne nie jest zachwycona moim zachowaniem, moim
poddaniem, zrezygnowaniem i apatia. Chce ja przemoc, ale jak? Macie jakies
pomysly?
Sciskam Was wszystkich mocno, a ja zmykam na 4 dni do Zakroczymia na dni
skupienia....