zagubienie.

15.10.08, 15:49
W niedzielę zmarła moja babcia.Spodziewałam się że odejdzie.Była
zmeczona chorobą, od jakiś 4 miesięcy tylko leżała.Razem z mamą się
nią opiekowałyśmy.Teraz myślę że jednak za mało z nią przebywałam.Za
mało okazałam serca i troski.Byłam dla niej oczkiem w
głowie.Wszytsko dla mnie by zrobiła.Pamiętam wszystkie rozmowy
(powazne i te mniej poważne).Zawsze była przy mnie i zawsze trzymała
moją stronę, nawet kiedy zrobiłam żle.
W piatek kiedy byłam u niej ostatni raz, choć nie mogła mi
odpowiedzięć czułam, że cieszy się z mojej wizyty.Nigdy nie zapomnę
ostatniego jej uśmiechu.Jak siedziałam razem z nia przyszła mi myśl
do głowy, że może widzimy się już ostatni raz.Pogładziłam ją po
policzku,a skóre miała miękką.Dłonie chociaż spuchnięte miały w
sobie siłę.
Najgorsze że nie mogę płakać, czuję jakiś spokój i wdzięczność, że
Bóg zabral ją do siebie i oszczędził cierpienia.Czuję jej obeconść
obok mnie, czuję że teraz nade mną czówa.Mam wyrzuty sumienia że
może sprawiłam jej ból kiedy chciałam ułozyć ją w innej pozycji.Może
powinnam pozwlic jej leżec tak jak leżała.Pozwolic spać jeśli miała
ochotę,a nie próbować dobudzić by nie zapadła w śpiączkę (jak nam
się wtedy wydawało).Mam nadzieję że wybaczyła mi moje winy.
To, że kiedy wyszłam za mąż nie poświęciłam jej już tyle czasu co
kiedys.Spadła na drugi plan, a przecież płakał kiedy się
wyprowadzałam.ZA brak cierpliwości momentami, kiedy nie chciała jeść
lub zdobyc na wysiłek, trud walki.Teraz gdy wchodzę do jej
mieszkania czuje jeszcze jej zapach.Mam w uszach jej śmiech.
Żal mi, iż nie doczekała się prawnuczka, o który marzyła.Żal, iż nie
zobaczy mojego mieszkania, a bardzo nam kibicowała żeby udały się
nasze plany.
Babciu mam nadzieje że mi wybaczyłaś i że nadal będziesz przy mnie!
    • jejbrat Re: zagubienie. 16.10.08, 16:00
      Mam bardzo podobnie. Wczoraj odeszla moja babcia. Zadzwonila o 1.30 w nocy, ze
      sie zle czuje, przyjechalem bardzo szybko. Wezwalem pogotowie, pojechalem za nia
      do szpitala. BYlem przy niej przez wszystkie badania. Trzymalem za reke i
      mowilem, ze wszystko bedzie dobrze. Wrocilem do domu o 5.30... o 6.00 zmarła.
      Milion pytan sobie zadaje. Nie chciala jechac do tego szpitala, po badaniach tez
      chciala wracac, ale lekarze musieli ją zostawic na oddziale. Ciezko mi to
      wszystko sobie poukladac, byla bardzo kochana osoba... Tesknie za nia. Mysle o
      tym, ze zostawila swiadectwo swojego zycia, to jaka byla, to co robila, co
      mowila, jaka byla osoba. Jaka jest dalej osoba, w moim sercu i w sercu bliskich.
      Osoba wyjatkowa. W niedziele jeszcze sadzila cebulki na dzialce, chodzila,
      zbierala kasztany. :( tak mi zle..
      • goska797 Re: zagubienie. 17.10.08, 21:43
        Dzisiaj odbył się pogrzeb babci.Nie wiem czemu ale nie uroniłam ani jednej
        łzy.Czułam, że ona by sobie tego nie życzyła.Panował spokój a we mnie jakieś
        poczucie ulgi że jest szczęśliwa.Nawet ksiądz okazał się wesoły i zupełnie nie
        pasował do charakteru ceremonii.Mam wrażenie, że babcia sama go wybrała.Nie
        przepadała za księżmi a lubiła tylko wesołych bo sama taka była.
        Do tej pory mam poczucie, że stoi gdzieś obok mnie i czuwa nade mną.Nigdy nie
        czułam czegoś takiego. Proszę ja o opiekę i wstawiennictwo u Boga. Nie wiem już
        czy to moja wyobraźnia, czy oszalałam.Mam też poczucie leku.Mówi się, że zmarła
        osoba zabiera kogoś jeszcze.
        Położyliśmy jej wiązankę z róż na trumnie przed zamknięciem grobu.Zawsze
        dostawała od nas róże.
        Czuję że zrobiłam wszystko co mogłam.

    • celast Re: zagubienie. 18.10.08, 12:08
      Byłam świadkiem odchodzenia mojej Mamy w maju i Siostry we wrześniu ubiegłego roku.Nie sądzę aby te chwile były ulgą dla umierających po cierpieniach w chorobie(choćby dla Mamy która była starszą i bardzo wierzącą osobą),a na pewno dla mnie były ogromnym dramatem. Miałam i wciąż mam poczucie jakby wraz ze śmiercią bliskich osób umarła jakaś cząstka mnie.I myślę, że zawsze jest tak, że śmierć bliskich zawsze wywołuje w nas poczucie, że za mało zrobiliśmy aby być z nimi blisko, lub,że coś zaniedbaliśmy.Myślę też, że ten smutek, ten niedosyt to skutek odczuwania Ich braku obok nas. Niespełna miesiąc temu straciłam mojego ukochanego i oddanego, wiernego psa, który towarzyszył mi przez 10 lat. I odczuwam podobnie ogromny smutek, bo był częścią mojego życia przez ten czas i tak bardzo pomagał mi w przeżywaniu żałoby po śmierci Mamy i Siostry. I dzisiaj też odczuwam ogromny ból, którego jednak nie mam z kim dzielić, bo każdy człowiek stratę bliskich przeżywa niestety samotnie i na swój własny sposób.
Pełna wersja