goska797
15.10.08, 15:49
W niedzielę zmarła moja babcia.Spodziewałam się że odejdzie.Była
zmeczona chorobą, od jakiś 4 miesięcy tylko leżała.Razem z mamą się
nią opiekowałyśmy.Teraz myślę że jednak za mało z nią przebywałam.Za
mało okazałam serca i troski.Byłam dla niej oczkiem w
głowie.Wszytsko dla mnie by zrobiła.Pamiętam wszystkie rozmowy
(powazne i te mniej poważne).Zawsze była przy mnie i zawsze trzymała
moją stronę, nawet kiedy zrobiłam żle.
W piatek kiedy byłam u niej ostatni raz, choć nie mogła mi
odpowiedzięć czułam, że cieszy się z mojej wizyty.Nigdy nie zapomnę
ostatniego jej uśmiechu.Jak siedziałam razem z nia przyszła mi myśl
do głowy, że może widzimy się już ostatni raz.Pogładziłam ją po
policzku,a skóre miała miękką.Dłonie chociaż spuchnięte miały w
sobie siłę.
Najgorsze że nie mogę płakać, czuję jakiś spokój i wdzięczność, że
Bóg zabral ją do siebie i oszczędził cierpienia.Czuję jej obeconść
obok mnie, czuję że teraz nade mną czówa.Mam wyrzuty sumienia że
może sprawiłam jej ból kiedy chciałam ułozyć ją w innej pozycji.Może
powinnam pozwlic jej leżec tak jak leżała.Pozwolic spać jeśli miała
ochotę,a nie próbować dobudzić by nie zapadła w śpiączkę (jak nam
się wtedy wydawało).Mam nadzieję że wybaczyła mi moje winy.
To, że kiedy wyszłam za mąż nie poświęciłam jej już tyle czasu co
kiedys.Spadła na drugi plan, a przecież płakał kiedy się
wyprowadzałam.ZA brak cierpliwości momentami, kiedy nie chciała jeść
lub zdobyc na wysiłek, trud walki.Teraz gdy wchodzę do jej
mieszkania czuje jeszcze jej zapach.Mam w uszach jej śmiech.
Żal mi, iż nie doczekała się prawnuczka, o który marzyła.Żal, iż nie
zobaczy mojego mieszkania, a bardzo nam kibicowała żeby udały się
nasze plany.
Babciu mam nadzieje że mi wybaczyłaś i że nadal będziesz przy mnie!