emi56
10.11.08, 03:07
Trzy mies temu odeszla moja Mamusia. Najukachanszy czlowiek na
ziemi.Kiedy miala lezec w kaplicy tata poperfumowal ja zeby ladnie
pachniala.Powiedzial "Mama zawsze lubila ten zapach.Ja rozpaczajac
pominelam to zdarzenie i zapomnialam o tym. Dokladnie w 46 dni
pozniej , byla niedziela piekny sloneczny dzien.Nagle zaczelo
pachniec w mieszkaniu. Bylam z mezem i synem. Pytalam ich czy czuja
ze cos pachnie. zaczelam chodzic po mieszkaniu i wachac rozne
rzeczy ,ale zadna nie pachniala.I wtedy przypomniala mi sie o tym
zdarzeniu.Zadzwonilam do Taty z prozba zeby jak bedzie do mnie
jechal to wziol ze soba te perfumy. Tata powiedzial do mnie "Wiesz
ja nie wiedzialem co z tymi perfumami zrobic i jak mame pokrpoilem
to ta buteleczke zostawilem Mamusi. Ja w ten dzien bylam pewna ze
mamusia przyszla, przestalam bac sie smierci. Pachnialo w domu moze
z dziesiec minut, Najbardziej w kacie gdzie jest kredens i za szyba
stoi moje zdjecie z Mamusia. Od tamtego zdarzenia nic sie nie
wydarzylo,Mamusia mi sie nie sni,choc tak bardzo tego pragne. Wtedy
wierzylam,a teraz czasami przychodza watpliwosci. Mam jednak moich
sojusznikow[Meza i doroslego syna] i od czasu pytam ich czy oni
naprawde czuli te perfumy. Czy to nie bylo moje zludzenie.