Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumienia...

01.12.08, 10:45
Oddszedl, po krotkiej, niespodziewanej chorobie czlowiek ktorego
pokochalam, czlowiek ktory latami kochal mnie i dla mojego szczescia
wyrzekl sie swojego: ja mialam Rodzine, dziecko, meza. Mimo tej
wielkiej wspanialej Milosci wybralam Rodzine, odpowiedzialnosc,
liczylismy na to, ze kiedys na starosc bedziemy razem, On wiedzial,
ze ja nie potrafie skrzywdzic dziecka, obiecal, ze bedzie na mnie
czekal tak dlugo jak ja bede tego wymagac, do starosci...Wiedzialam
jak bardzo go to boli, jak cierpi, ale moja decyzja byla
nieodwolalna. Nabralam do niego dystansu, wmowilam sobie, ze ten
zwiazek musi poczekac kilka lat..A On odszedl, nie zdazylam mu nawet
powtorzyc jak bardzo Go dalej kocham, jak bardzo Go szanuje, jak
kocham za Jego milosc, za Jego madrosc, ...Tak cierpie, nawet bol
fizyczny jest nie do pokonania..Modle sie, nie wiem czy On mnie
slyszy, nie wiem w co wierzyc??, Prosze pomozcie mi!Jak poradzic
sobie z tym strasznym bolem?
    • krolowazla Re: Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumieni 04.12.08, 11:13
      Nasuwa mi się jedna myśl:
      śpieszmy sie kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą.

      Miałaś do wyboru dobro dziecka lub swoje szczęście. postąpiłas jak matka. I nie
      da sie ukryć tego, że Twój gest pokazał , ze dziecko jest dla ciebie na
      pierwszym planie. Miłośc do mężczyzny jest miłością inną. Ale ta matczyna
      zwycięża wszystko.
      jest ci cięzko. Cierpisz, nie potrafisz zrozumieć: dlaczego????
      Ja ci nie poradzę jak sobie poradzić z bólem. Na to nie ma sposobu. Jestem
      jednak pewna, że terz On będzie Ci pomagał. Nie martw się, ze nie zdarzyłaś mu
      powiedzieć wielu rzeczy. jets teraz przy Tobie, więc mów. On nie odszedł na
      zawsze, spotkacie się jeszcze po drugiej stronie.
      Pozdrawiam.
    • ona_37 Re: Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumieni 06.12.08, 22:06
      Niestety,nic i nikt Ci w tym nie pomoże , tylko czas leczy ból.Wiem to z
      doświadczenia....
      • on1953 Re: Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumieni 07.12.08, 18:58
        Tak bardzo, bardzo Wam dziekuje
        • ibasia Re: Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumieni 04.01.09, 23:02
          Myślę, że dokonaliście słusznego wyboru. Zrobiłaś to co również dla Niego
          najlepsze. Nie obciążyłaś Go rozpadem rodziny.... to jest postawa prawdziwej
          miłości. On na pewno to wie i czuje.Jest Ci wdzięczny.
    • niezapomonajka62 Re: Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumieni 06.01.09, 11:13
      Hallo. moze nie bedzie sie wielu z was podobalo co napisze ,,ale
      mysle ze kazdy ma prawo do swojego szczescia, mysle ze nie
      szlachetnosc kierowala twoim postepowaniem ,,,,a po prostu wlasna
      wygoda!! nie wiem czy wlasciwe jest utrzymywac zwiazek pod
      pretekstem dobra dziecka ,,tak naprawde oszukiwala panie nie tylko
      tego ktorego kochala ale i wlasnego meza , i dziecko..cala
      rodziny ,,,ktotra niby tak wiele dla pani znaczyla ....zyla pani z
      partnerem ktorego nie kochala . czy to bylo wobec obu Panow OK? ten
      ktorego pani kochala poswiecil wlasne zycie i co z tego mial????
      zmarl nie zaznajac szczescia ,,ten ktorego pani poslubila ,,i
      urodzila jemu dziecko?? tez nie ,,bo nie wiem czy jest ktos na tym
      swiecie ktory zgodzil sie dobrowolnie na taka "ZDRADE" Czy pani maz
      wiedzial ze kocha pani innego??????i czy powiedziala pani jemu
      orawde chocby teraz üpo smierci tego ktorego pani kochala ,,,Pani
      mial wszystko to czego najprawdopodobniej sobie zyczyl
      pani "przyjaciel" ..nie wierze w "szlachetnosc" w tem
      wzgledzie ,,,jak kobieta naprawde kocha to nie dziala tak jak pani ,
      kobieta to nie tylko matka ....to jest moje zdanie ....tak naprawde
      ani jeden ani 2 nie byli szczesliwi ...a pani?????
    • g-oga Re: Oddszedl, a ja pozostalam z wyrzytami sumieni 28.01.09, 22:12
      Wyrzuty sumienia to jeden z elementow przezywanej zaloby, nie jestes wyjatkiem,
      jezeli to Twoj maz by umarl to tez mialabys wyrzuty sumienia.
      Tak sie sklada, ze czasami idziemy przez zycie z osoba, z ktora polaczyl nas
      los, teskniac za kims innym.
      Moim zdaniem milosc to iluzja. Kocha sie ludzi, ktorzy odpowiadaja naszym
      wyobrazeniom. Jezeli Twoj maz bylby czlowiekiem, w Twoim przekonaniu niedobrym,
      to odeszlabys od niego. Wydaje mi sie, ze bylo inaczej i dlatego bylas z nim. A
      ten drugi pewno tez byl dobry i stad teraz zal, rozpacz, wyrzuty sumienia....
      Moja rada - nigdy nie mow mezowi o tym drugim, po co go ranic.
      A Ty zobaczysz, ze czas leczy rany i ze mozna dalej zyc, wiem to doskonale bo
      sama mialam podobne przejscia i taraz probuje sobie poukladac swiat na nowo.
      A niezapominajki nie sluchaj bo ona jest swieta i pojdzie z butami do nieba:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja