brat

    • maretta111 Re: brat 01.03.09, 19:38
      My uczymy się z tym żyć że naszych bliskich nie ma, ale pogodzić się nigdy, do
      szału doprowadza mnie słowo trudno w obliczu takiej tragedii.
      "Dla mnie jesteś światem całym.
      Dla mnie istniejesz tylko Ty.
      Nie wiesz jak Cię pokochałem, bo przełykam łzy.
      Gdy daleko ode mnie jesteś pozostają już tylko sny"
      Może komuś wyda się to dziwne, ale z moim bratem umarła część mnie, bo mój brat
      to 32 lata mojego życia...
      Kocham, cierpię...
      • maretta111 Re: brat 02.03.09, 09:17
        Braciszku:
        www.youtube.com/watch?v=w9PCWLtPb8Q
        "I jednego aniołka proszę w niebie - daj mi skrzydła, chcę do Ciebie." choć na
        chwilkę, małą chwilkę
        • maretta111 Re: brat 03.03.09, 07:47
          Że też tak można mocno kochać duszę brata, który jest tak daleko, przestał się
          śnić, co prawda zawsze był smutny, ale choć we śnie go widziałam, tak bardzo
          tęsknię...
          www.youtube.com/watch?v=6YO5hLFxFKA
          "Ludzie są jak chmury na naszym niebie,przychodzą na dłużej albo na
          krócej,ale nigdy na zawsze.Nie warto próbować ich zatrzymać,nie da się przecież
          zatrzymać chmury... Chmury bowiem świecą najjaśniej kiedy odchodzą."
    • maretta111 Re: brat 03.03.09, 13:06
      Dla mnie to forum to najlepsza psychoterapia, tu czuje się pewnie tak mi lżej,
      nikt mnie nie krytykuje za moje łzy, za mój siostrzany smutek, za moje
      przygnębienie. Dziękuję Wam za to.
      www.youtube.com/watch?v=t3CU4svdTXE&feature=related
      • maretta111 Re: brat 04.03.09, 14:06
        "Odchodzi osoba,
        Którą bardzo kocha Twoje serce
        Odchodzi osoba,
        Której nie zobaczysz nigdy więcej.
        Swej bezradności pragniesz walczyć z przeznaczeniem,
        Jednak wiesz, że od Ciebie ono silniejsze jest.
        Odchodzi osoba,
        Której nigdy więcej nie zobaczysz.
        Odchodzi osoba,
        Którą już na zawsze wiesz, że tracisz.
        Pomimo buntu swego musisz z losem się pogodzić,
        Gdyż płomień zgasnął, ktoś bliski odchodzi.."
        Braciszku kocham, tęsknię, oczekuję na spotkanie z tobą choć we śnie..
        www.youtube.com/watch?v=8e_gz-q15as
    • tylkoja9 Re: brat 04.03.09, 20:58
      jestem z Tobą Marto...
      • maretta111 Re: brat 05.03.09, 16:26
        Dziękuje tym co są ze mną sercem, ja naprawdę przeżywam tragedię, nie chcę być
        sama, dziękuję ci "tylkoja"
        www.youtube.com/watch?v=LcOWLIpuwa8&feature=related
        "Nad grobem mym nie stój wśród łkań, Ja nie śpię w nim, nie ma mnie tam. Ja
        jestem tysiąc wiatru tchnień, I śnieżny diament w mroźny dzień,Słońce na kłosach
        zbóż- to ja, Łagodny deszcz, jesienna mgła. W cichy poranek gdy budzisz się Ja
        jestem śmigły w górę pęd ptaków co krążą wśród chmur. Ja jestem gwiazd milczący
        chór. Próżny Twój płacz nad grobem mym, Ja żyję wciąż, nie ma mnie w nim."
        Braciszku tak mi źle, tak mi smutno, kiedy w moim sercu zamieszka radość.
        Pierwszy raz o coś wczoraj cię poprosiłam, i..klapa na całej linii i tak w moim
        życiu już zawsze. Kocham
    • maretta111 Re: brat 06.03.09, 09:55
      Braciszku, kocham i nie mówię żegnaj,a do zobaczenia"
      "Pokaż mi niebo..
      Zabierz tam, gdzie smutek nie dociera..
      Otrzyj łzy, gdy chłód ogarnia serce me,
      Pomóż się podnieść, gdy nadzieja gaśnie **
      Pokaż mi niebo.
      Rozgrzej w swoich, skostniałe od chłodu nienawiści, dłonie... **
      Nie pozwól, by wiatr
      Porwał wszystkie marzenia. **
      Daj siłę, by żyć...
      Pokaż mi niebo.
      Wśród rozpaczy mijającego czasu **
      Muśnięciem ust osłódź tęsknotę,
      Silnym ramieniem ochroń przed złem.
      Pokaż mi niebo...
      Nie zostawiaj mnie samej.
      Czuję się taka słaba,
      Boję się...
      Pokaż mi niebo...
      Zaufam,
      Posłucham,
      Będę... "
      www.youtube.com/watch?v=KcO58KPH08g
      • maretta111 Re: brat 08.03.09, 08:56
        "Warto pamiętać o tych którzy byli, a którzy coś dla nas znaczyli
        w naszym życiu zostawili może garść wspomnień, albo piachu z plaży
        może pogięta kartkę na drzwiach, albo długi list na lustrze... warto pamiętać
        tych którzy zostawili uczucie... nie jesteśmy doskonali, wszystkiego nie
        potrafimy objąć myślami
        czasem po prostu życie toczy się inaczej i choć chęci mamy spore, budzimy się
        nie w porę i tylko to nam pozostaje... tak cenne lecz bez wartości... łudzimy
        się lecz już nie zapomnimy zapachu, spojrzenia, tak dawno niewyczuwalnego dotyku
        ust na policzkach
        idziemy na przód z głową uniesioną do góry patrząc się na wprost...
        -myśl- ,,odwrócę się,, już jest niepotrzebna... Życie jest tak krótkie... - i
        te wspomnienia.....
        ....bo wszystko nie oczekiwanie się zmienia"

        www.youtube.com/watch?v=nbGJcvsvue8
        Śnił mi się braciszka pogrzeb, nieco inny, później wychodzę zbiegowisko, a nad
        ludźmi on, chwyciłam jego rękę(niewiarygodnie wydłużyła się) i na moje pytanie
        czy żyje wiele razy odpowiedział żyję....
        Tak mi źle braciszku, dziś Dzień Kobiet,a ty nawet nie zadzwonisz, nie
        przyjdziesz, nic, próżnia...
        • halas1961 Re: brat 08.03.09, 11:02
          Marto, ja odczytuje ten sen w ten sposób, że brat jest blisko Ciebie, że może
          powinien juz odejść, ale wciąż Ty go tu zatrzymujesz. Ale co najważniejsze
          wyraźnie Ci powiedział: Ja zyję, żyję!!! Jaki cudowny wspaniały znak. Nie smuć
          się więc, przecież dostatałaś tak wyraźny znak. Wyraźniej Ci powiedzieć nie mógł.

          Miłego dnia
          Halina- mama Agatki
        • maretta111 Re: brat 09.03.09, 08:56
          Jest mi strasznie ciężko pogodzić się z faktem że brat odszedł, tak jak
          wspomniałam brat to całe moje życie, był od zawsze, a tu trach i już nie ma, a
          jaką mam pewność że go spotkam, że on tam będzie na mnie czekał po drugiej
          stronie, tak kocham i tęsknię, wiem że go nie wskrzeszę, ale nie umiem sobie
          wytłumaczyć dlaczego go nie ma.
          Jan Twardowski
          "Bliscy i oddaleni"
          Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
          i muszą się spotkać aby się ominąć
          bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
          piszą do siebie listy gorące i zimne
          rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
          by nie wiedzieć do końca czemu tak się stał
          są inni co się nawet po ciemku odnajdą
          lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
          tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
          byliby doskonali lecz wad im zabrakło
          bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
          niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
          miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
          nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
          są i tacy co się na zawsze kochają
          i dopiero dlatego nie mogą być razem
          jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
          można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
          nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem."
          www.youtube.com/watch?v=ns_RjtCNwkU
          • halas1961 Re: brat 09.03.09, 11:20
            Niestety tak jest poukładane, że nikt z nas tu na ziemi nie będzie
            wiecznie. Każdy z nas odejdzie. Prędzej czy później. Jednak to czy
            to odejście będziemy postrzegac jako całkowitą rozłąkę - śmierć,
            czy jako chwilowe rozstanie - dalsze życie, to zalezy tylko
            wyłącznie od nas. Pytasz jaką masz pewność, że on na ciebie będzie
            czekał. Nikt ci nie odpowie. Sama musisz sobie odpowiedzieć, czy
            wierzysz, bo ja wierzę i gorąco Cię namawiam abys i Ty starała się
            uwierzyć.
            Pozdrawiam
            Halina-mama Agatki
            • maretta111 Re: brat 09.03.09, 12:04
              Dziękuję Halinko postaram się uwierzyć w spotkanie tak, ale to takie trudne,
              żeby choć mi się przyśnił i powiedział coś więcej jak mu tam a to zawsze brzydko
              się śni, smutny, ręce ostatnio powykrzywiane, a na koniec oj jeszcze gorzej
              • maretta111 Re: brat 10.03.09, 10:26
                "Życie czasami pisze swój scenariusz, nieważne, jakie były plany,
                wystarczy jedno złe zdarzenie, i już pojawia się smutne spojrzenie. Dlatego
                ciesz się tym co masz, nie odtrącaj pomocnej dłoni, jutro może tej osoby
                zabraknąć, a wtedy Twoje życie się zmieni. Każda chwila jest
                na wagę złota, jeżeli raz kogoś stracisz, to już nie odzyskasz, dlatego żyj,
                jakby to był ostatni raz"
                Braciszku pamiętam...
                • radomilu Re: brat 11.03.09, 09:27
                  Maretto, pozwól, że dokonam parafrazy Twoich słów: "każda chwila jest na wagę
                  złota, ciesz się tym co masz, nie odtrącaj pomocnej dłoni i ŻYJ jakby to był
                  ostatni raz".

                  Powinnaś to znać...
                  Jak Anioł?..........
                  Cóż ci powiedzieć mogę
                  Schroń się w me czarne skrzydła
                  Pokażę ci inną drogę
                  Choćby skrajem przepaści wiodła

                  Spojrzyj w tęczowe me oczy
                  By zniknął twój strach wszelki
                  Ten czas spędzony bez słów
                  A serce jest do dawania.

                  Napisał H.E.Ch Erwin 1957
                  • maretta111 Re: brat 11.03.09, 12:27
                    Radku ja próbuję cieszyć się tym co mam, dziećmi przede wszystkim,ale mam taki
                    smutek w sercu, tak mi źle, tak tęskno, smutno do brata.
                    "Kwiatuszki na Twoim grobie piją moje łzy, braciszku dlaczego ja zostałam,a
                    odszedłeś Ty, gdyby te kwiatuszki
                    powiedzieć umiały jakie smutne dni bez Ciebie nam tu pozostały Twoje
                    serce bić dla nas teraz już przestało Dlaczego mi tak ciężko,dlaczego tak się
                    stało?!?"
                    Rodzinny dom
                    www.youtube.com/watch?v=SPGF3xCls04&feature=related
                    Brakuje mi tych pięknych chwil z mamą i z bratem.
                    • radomilu Re: brat 11.03.09, 16:20
                      Tych chwil nie zastąpią inne chwile... to prawda. To dobrze, że tęsknisz,
                      dobrze, że łzy wylewasz, ale kiedyś nadejdzie taki dzień, kiedy pójdziesz na
                      grób brata i powiesz mu, "Kochany Braciszku, szkoda, ze Cie nie tu koło mnie, bo
                      bardzo Cię potrzebuję. Ale wierzę, że jesteś tam i masz mnie w swym sercu tak
                      samo jak ja Ciebie. Wierzę, że jesteś szczęśliwy. Kochany Braciszku, dziękuję Ci
                      za to, że byłeś ze mną kiedyś i że mimo wszystko jesteś ze mną teraz. Jestem
                      szczęśliwa, kocham Cię..."
                      • maretta111 Re: brat 11.03.09, 21:59
                        Oj z utęsknieniem czekam na tą chwilę, kiedy tak powiem,ale czuję że jeszcze
                        długa droga przede mną, jestem krnąbrna i tęsknie okrutnie i nie jestem jeszcze
                        na takim etapie,ale wierze że kiedyś nadejdzie taki dzień...
                        • maretta111 Re: brat 13.03.09, 08:32
                          Czekam na spotkanie, ale czy to możliwe, czy tylko w snach?
                          "Człowiek nie ma swego portu, a czas nie zna brzegu. On płynie, a my
                          przemijamy!"
                          www.youtube.com/watch?v=Lfi76Rt84jU&feature=related
                          • tylkoja9 Re: brat 13.03.09, 19:05
                            nie wyobrażam sobie żeby to było niemożliwe.
                            uściski marto, pamiętam o Tobie...
                          • radomilu Re: brat 13.03.09, 19:41
                            Pięknie porównałaś człowieka do okrętu. Powiem to nieco inaczej: człowiek ma
                            swoją stocznię, z której wypływa w daleki rejs i nigdy nie wie co spotka na
                            oceanie, nigdy nie wie, czy morze będzie spokojne, czy burzliwe... jednak płynie
                            w przeświadczeniu, że spotka ten ląd, którego szuka i do którego dąży...
                            Pozdrawiam Cię maretto serdecznie
                            • maretta111 Re: brat 14.03.09, 09:23
                              dziękuję za ciepłe słowa
                              • radomilu Re: brat 14.03.09, 23:19
                                Jestem dziś z Tobą w słowach wiersza Jarosława Iwaszkiewicza:

                                Wszystko jest bez sensu,
                                Wszystko pogmatwane
                                Jak te winorośle,
                                Gąszcze cmentarniane.

                                Wszystko, co się złączy,
                                Znowu się rozłączy,
                                Na kształt pogmatwanych
                                Na cmentarzach pnączy.

                                Wśród wielkiej miłości
                                Wszystko jest poczęte,
                                I wszystko – bez sensu –
                                Lecz bardzo jest święte.

                                Który leżysz w trumnie,
                                Pomiędzy kwiatami,
                                Wiedz, że Dionizos
                                Modli się za nami.

                                Wiedz, że przyjdzie święty,
                                Ramieniem ogarnie –
                                Wszystkie wytłumaczy
                                Przebyte męczarnie.

                                Bo sens nie w szarpaniu
                                Ani jest w radości,
                                Ale w cierpliwości
                                I wielkim czekaniu.

                                Niech cię więc nie zdziwią
                                Obłoki ni zorze,
                                Wszystko jest na chwilę
                                I wszystko jak morze.

                                Wszystko jest od Boga
                                I do Boga droga,
                                Niby Jakubowa
                                Drabina uboga.

                                Niechże ciebie w grobie
                                Nic nie niepokoi:
                                Nocką mroźny miesiąc
                                Nad mogiłą stoi.

                                A wiosną – co wiosny –
                                Przez lata i wieki
                                Kwiaty na mogile
                                Podniosą powieki.

                                Wnet pogasną liście –
                                Wszystko trwa tak krótko…
                                Ja też się przytulę
                                Do ziemi cichutko.

                                Zapomnieni dawno
                                Wyrośniem kwiatami,
                                Bowiem Dionizos
                                Modli się za nami.
                                • maretta111 Re: brat 15.03.09, 06:34
                                  dziękuje za piękny wiersz
                                  Braciszku nie mogę sie doczekać kiedy znów przyjdziesz we śnie
                                  • maretta111 Re: brat 16.03.09, 09:20
                                    "Ty żyjesz choć martwe masz powieki... Bo w Moim serduszku trwać
                                    Będziesz na WIEKI.."
                                    www.youtube.com/watch?v=D9DtDDXnrPg
                                    Mój brat tyle dobrego mi zrobił, jak mam dziś mu za to podziękować, chciałabym
                                    mu tyle powiedzieć, dlaczego on tak daleko, tak bym chciała choć na jedna
                                    malutką chwile spotkać go, tęsknie ogromnie, czekam choć tak do końca nie wiem
                                    na co. Braciszku ty wiesz co myślę, wiesz co czuję, czy ty mnie rozumiesz co
                                    usiłuję ci powiedzieć, tyle miało być przed nami a tyle już za nami i nic nie
                                    wróci, żadna chwila czas będzie zacierał wspomnienia. Kocham Twoja mała siostra M
                                    • radomilu Re: brat 16.03.09, 18:39
                                      zabierz Go na spacer do swojego cudownego ogrodu...
                                      • maretta111 Re: brat 16.03.09, 18:41
                                        Ale ja nie wiem czy mój brat zechce ze mną się tam wybrać, nie daje mi żadnego
                                        sygnału że jest mimo usilnych próśb.
                                        Kocham cię braciszku całym siostrzanym sercem
                                        • halas1961 Re: brat 16.03.09, 22:04
                                          Droga Marto
                                          Kochasz bardzo brata, jak my wszyscy swoich bliskich. Trudno ci poradzic sobie z
                                          cierpieniem. Z tego co widac i slychac modlitwa nie za bardzo pomaga. Ufam , że
                                          wkrótce pojawi się głos duchownego i być moze potrafi ci bardziej pomóc niż my.
                                          Masz większą motywację do wyjścia z tego stanu niż ja ( masz małe dzieci).A może
                                          chociaż sprobuj poszukac czegos co sprawi że cierpienie zamienisz na działanie.
                                          Ja wciąż poszukuję zajęcia, celu który pomoże mi dalej żyć. I tyle różnych
                                          dziwnych zbiegów okoliczności , co chwilę coś mi wpada w oczy albo nagle mam
                                          kontakt z kimś , kto zajmuje sie czymś co nagle staje sie drogowskazem dla mnie.
                                          To ręce mojej Agatki, mojego Boga...pokazują mi co mam dalej robić.
                                          Widzę ,ze zaczynam mieć mgliste pojęcie jak swoje cierpienie zacząć zamieniać na
                                          coś co pomoże innym, na coś dobrego. Wiem, że bardzo niejasno to napisałam, ale
                                          narazie nie jestem do końca pewna czy pójdę tą drogą , nie wiem czy podołam i
                                          dlatego nie moge pisać jaśniej. Poza tym dokóki dam radę bedę starała sie być na
                                          tym forum i na ile potrafie na tyle bedę starała się pomagac.
                                          Marto brata sie nie pyta czy chce iść, tylko się go zabiera do ogrodu i już:):):)
                                          Halina-mama Agatki
                                          • maretta111 Re: brat 17.03.09, 10:20
                                            Dziękuję droga Halinko, wiem że nie jestem tu sama, dlatego tu zaglądam.
                                            Rozumiem też ból matki, która pochowała do grobu swoje dziecko. Obserwuję swoją
                                            mamę, wiem jakie to dla niej trudne żeby egzystować, ale ma mnie, wnuki, póki co
                                            leki. Często słyszę od innych ile ja już mogę rozpaczać, ale to siła wyższa mną
                                            rządzi , to jest silniejsze. Czytam, próbuje jakoś sobie to tłumaczyć że brat
                                            tam nie cierpi, że pewnie nie jest samotny jak był na ziemi, czuł się taki
                                            niepotrzebny. Ale ja jestem tu i teraz jak mama niedomaga to nie mam na kogo
                                            liczyć. Pewnego razu zasłabła, musiałam iść z nią do przychodni,a był czas że
                                            trzeba było dzieci odebrać, i nikt nie mógł, musiałam wziąć dzieci i do mamy.
                                            Trzymam formę przy mężu przy dzieciach, bo muszę, moja przyjaciółka skrytykowała
                                            mnie za cierpienie, bo w Ameryce tak się nie cierpi po śmieci bliskiego. Jakoś
                                            nie mogę w to uwierzyć, co ma do tego inny kraj, to wnętrze człowieka o tym
                                            decyduje. Potrzebuję jeszcze czasu, dlatego jestem taka przybita, trudno mnie
                                            rozweselić, bo tu w sercu taka rana. A ludzie w większości tego nie rozumieją,
                                            dla nich nie jest tragedią śmierć, ale np konflikty w pracy, przeziębienie, a co
                                            tam mój ból, tak się czuję. Tęsknię do brata okrutnie, bo to 32 lata mojego
                                            życia zawsze był. Trudne chwile przed nami, święta, wybór pomnika itp, wszystko
                                            boli. Ale jakoś funkcjonuję, ja moja rodzina, ale oczekuję więcej zrozumienia
                                            od drugiego człowieka.
                                            • maretta111 Re: brat 17.03.09, 10:27
                                              "A kiedy serce przestaje bić,
                                              zasypia się spokojnym snem,
                                              urywa się jakiś film,
                                              historia życia pisana latami.
                                              A kiedy zamknie się ostatni raz oczy,
                                              innych życie dalej się toczy,
                                              ktoś znowu się rodzi,
                                              ktoś odchodzi na zawsze,
                                              nieważne jak bardzo chcemy uciec,
                                              nieważne ile przebędziemy dróg,
                                              wszystko podąża ku śmierci,
                                              może dlatego warto żyć,
                                              dopóki nie spotkamy się z przeznaczeniem.."
                                              Czekam na osobę duchowną może ona ukoi mój ból, choć trochę.
                                              www.youtube.com/watch?v=HEtl23CSqng&feature=PlayList&p=21424BE5D1BAD0EE&index=9
                                              Braciszku tak bym chciała żebyś pospacerował ze mną po tym cudownym ogrodzie,
                                              choć we śnie....
                                              • maretta111 Re: brat 17.03.09, 14:25
                                                www.youtube.com/watch?v=vCAlka5TXBE
                                                Nie wiem jak pomóc mamie, ja cierpię, płaczę, ale mnie hamują dzieci, mąż, a
                                                moja mama hulaj dusza. Mieszka sama, blisko ale nie razem, więc mogę sobie
                                                wyobrazić co ona robi jak mnie nie ma, bo kiedy ją nie odwiedzę to płacze, nie
                                                chce z nikim rozmawiać, tylko ja i wnuki, kiedyś lubiła czytać teraz zmusza się,
                                                by coś przeczytać mało tego znajomi zamiast wspierać to mówią jej że oni nie
                                                rozumieją jej cierpienia a ona ich problemów. Jakaś znieczulica , co za
                                                porównania , przecież nikt nie wie co za zakrętem, czy zawsze życie jest
                                                cukierkowe, z własnych doświadczeń wiemy że nie. Na Boga trochę taktu i zwykłego
                                                zrozumienia, przecież nikt od nikogo nie wymaga żeby razem płakał, ale bądź
                                                blisko, współczuj pocieszaj. Niestety moja mama taka jest nie potrafi ranić i to
                                                ją gubi, woli milczeć, ale przecież nie o to w życiu chodzi, żeby upodlić
                                                drugiego człowieka, ale nie pozwalać żeby ktoś krzywdził w bólu, nie mają ludzie
                                                skrupułów. Jak można?
                                                • tylkoja9 Re: brat 17.03.09, 21:33
                                                  no nie wiem, co napisać

                                                  raz jest lepiej, raz gorzej
                                                  biedna ta Twoja Mama, ze jest sama. Z moją jestem ja, jak nie mają wyjazdu to
                                                  również Tata i Brat. Chociaż moja twierdzi, że najlepiej jej samej, to my wolimy
                                                  jej samej nie zostawiać.
                                                  U Ciebie trudniej, bo zostałaś jej tylko Ty :(

                                                  Tak mi się tęskni za naszym chłopczykiem.

                                                  Trzymaj się Martusiu.

                                                  a ludzie, to tylko ludzie, nie zrozumieją póki nie doświadczą :(
                                                • radomilu Re: brat 17.03.09, 21:59
                                                  Witaj maretto :-)
                                                  Nie wiem co Ci doradzić...
                                                  Zanim napisze cokolwiek ustosunkuje się do tego co napisała Halina, mama Agatki,
                                                  nie pytaj się, zabierz po prostu brata do ogrodu. Tak po prostu.
                                                  Co do Twojej mamy, przede wszystkim pozdrów Ją serdecznie ode mnie. Szkoda, że
                                                  Jej nie znam, jest na pewno wspaniałą kobietą i wspaniałą mamą. Dużo
                                                  rozmawiajcie, o wszystkim. Jak płacze, to płaczcie razem, jak zacznie się
                                                  uśmiechać do Ciebie - uśmiechnij się do niej. Opowiedz jej o swoim bólu, o tym,
                                                  że też cierpisz, że się o nią martwisz. Często opowiadaj jej o tej wielkiej
                                                  miłości, która Was łączy. Nie staraj się na siłę pokazywać jej jaka jesteś
                                                  silna. Zabierz ją na spacer, i rozmawiajcie. Zabierzcie z sobą Twoje dzieci, one
                                                  potrafią najszybciej odpędzić niepokój. Po prostu będzie jak najczęściej razem.
                                                  Jestem przy Tobie w swych myślach. Pozdrawiam Cię cieplutko taką braterską
                                                  miłością.
                                                  • maretta111 Re: brat 18.03.09, 12:43
                                                    Dziś stało się coś wyjątkowego dowiedziałam się że bratanek będzie mógł ze mną
                                                    ,z dzieciakami i babcią jechać na wypoczynek przed końcem roku myślę że pomógł
                                                    babci list, było ciężko, bratanek tak bardzo chciał jechać z nami a my z nim, to
                                                    nasza terapia. Mam nadzieje że to "sprawka" braciszka. On zawsze wiedział jak
                                                    kochamy jego synka. Wiedział że go nigdy nie skrzywdzimy. Jeśli to Twoje dzieło
                                                    braciszku to dziękuję. Twoja ziemska siostra,anielski braciszku,a to dla ciebie.
                                                    www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                                                    Kocham i kochać nie przestanę
    • maretta111 do justynakm1 19.03.09, 18:13
      U mnie 28 będzie 4 miesiące a ja nadal jestem zła na Boga, nie potrafię znaleźć
      sensownego wytłumaczenia dlaczego mi go zabrał, mojego jedynego brata, mimo
      wsparcia tu na forum , w rodzinie wśród znajomych nic i nigdy mi go nie zastąpi,
      tak wiec rozumiem cię, pisz tu możesz wylać swoje uczucia tu każdy z nasz
      cierpi. Pozdrawiam cieplutko
      • justynakm1 Re: do justynakm1 20.03.09, 11:25
        Droga Marietto, wiesz, dzis sie czuje duzo bardziej spokojna, moze
        nawet radosna. Bylam wczoraj wieczorem u rodzicow K., z moja mamą i
        Jego siostra. I tak wspaniale Go wspominalismy, te najgorsze i
        najpiekniejsze momenty, jaki byl, jak kochal zycie i jak chcial
        sie 'nazyc', jakby czul, ze los splata mu takiego wrednego figla. I
        wspominalam poczatek naszej milosci i znajomosci, nie obylo sie bez
        lez, ale ja czulam K. wsrod nas, ze byl szczesliwy... w domu 1 raz
        przeczytalam Jego smsy do mnie, ten zupelnie pierwszy sms.. ten sms
        zakochanego czlowieka..plakalam, ale cieszylam sie, ze nam oboju
        dane bylo zaznac takiej pieknej prawdziwej milosci...
        i dzis tez jakis wewnetrzyny spokj mnie otula, chco nadchodzi
        weekend,a z nim nadmiar wolnego czasu na myslenie.
        pozdrawiam serdecznie!
        • maretta111 Re: do justynakm1 20.03.09, 21:41
          Cieszę się że dziś czujesz się lepiej. Z własnego doświadczenia wiem że będzie
          huśtawka, raz ciut lepiej raz gorzej. Dobrze że spotykasz się z jego rodzicami,
          to dla nich ważne, że mimo, że on odszedł, ty nie odwracasz się od nich,
          utrzymuj kontakt dopóki będziesz tylko mogła. Oni tego potrzebują(oni ciebie ty
          ich), w ten sposób pamięć o nim będzie trwać. "Człowiek żyje dopóki ktoś o nim
          pamięta." Dowiesz się pewnie od nich o tym jaki on był jako dziecko, co lubił,
          czym się zajmował. A wspomnienia wracają jak bumerang, te najpiękniejsze, z
          najmilszych okresów. A wy wnioskuje byliście bardzo szczęśliwi, wiec tylko takie
          będziesz wspominać,a le musisz iść dalej, choć nie raz droga wyda się kręta.
          Musimy wierzyć ze Twój ukochany, mój braciszek są tam szczęśliwi, ja czekam na
          jakiś znak,a może już go dostałam tylko nie rozpoznałam. Nie wiem, tęsknie
          okrutnie , bo też swojego brata bardzo kochałam był jedyny, niepowtarzalny,
          wyjątkowy,a dziś jestem jak jedynaczka, jak mama niedomaga to liczę tylko na
          siebie. Dzięki temu forum i życzliwym ludziom żyję, choć maiłam dość upadałam
          podnoszę się bo mam małe dzieci, najwspanialszą na świecie mamę,rodzinę dla nich
          muszę być silna. Dzieci do dziś myślą ze to przejściowe, jak babcia idzie do
          kościoła to mówią mi że babcia pewnie nie idzie się modlić o ich zdrówko, tylko
          żeby wujek żył. Bardzo to przeżyły, to ich pierwszy kontakt ze śmiercią
          bliskiej osoby.
          Tak wiec pamiętajmy te piękne chwile, które przeżyliśmy z naszymi kochanymi
          bliskimi osobami.
          Kocham cie mój anielski braciszku, nie mówię żegnaj, a do zobaczenia, mam
          nadzieje na spotkanie,a póki co choć we śnie przychodź.
          to dla ciebie justynakm1 :
          www.youtube.com/watch?v=mfTKbDqcgIQ
          • maretta111 Re: do justynakm1 22.03.09, 08:27
            "Odchodzi osoba,
            Którą bardzo kocha Twoje serce
            Odchodzi osoba,
            Której nie zobaczysz nigdy więcej
            Swej bezradności pragniesz walczyć z przeznaczeniem,
            Jednak wiesz, że od Ciebie ono silniejsze jest
            Odchodzi osoba,
            Której nigdy więcej nie zobaczysz.
            Odchodzi osoba,
            Którą już na zawsze wiesz, że tracisz.
            Pomimo buntu swego musisz z losem się pogodzić,
            Gdyż płomień zgasnął, ktoś bliski odchodzi. "
            Tęsknię okrutnie......
            • maretta111 brat 23.03.09, 08:23
              www.youtube.com/watch?v=MOchHVJ-iWA"Życie...
              Mijają dni, mijają godziny,
              a ja sekundy w pośpiechu liczę.
              Czy zdążę szczęście w swym życiu znaleźć?
              I co to właściwie znaczy "życie"?
              Życie, to taka ulotna chwila,
              jeden moment i czar pryska.
              Żeby je umieć dobrze docenić,
              trzeba mu się przyjrzeć z bliska.
              Trzeba zrozumieć, że to co było,
              już drugi raz nam się nie zdąży.
              Trzeba zrozumieć, że czas ucieka,
              jesteśmy młodzi, a potem starzy... "
              Braciszku to nie prawda że czas leczy rany zabliźnia je tylko, a one mają
              niesamowitą umiejętność samoczynnego otwierania się. Ciągle tkwię w umartwieniu,
              tak mi ciebie brakuje, nikt , nigdy mi ciebie nie zastąpi, byłeś jedyny,
              niepowtarzalny, wyjątkowy. Czy będziesz tam na mnie czekał, daj mi jakiś znak,
              że jesteś obok. Proszę, tak chcę do ciebie, choć na mała chwilkę...
              • maretta111 Re: brat 24.03.09, 12:00
                Braciszku dziś dzień jak każdy inny, smutny... Wciąż rozmyślam co by było gdybyś
                żył, pewnie byś pracował, ale miałabym szansę ciebie zobaczyć, usłyszeć, a tu
                taka pustka. Tak kochałeś naszego Papierza, ciekawe czy spotkałeś już go,
                braciszku roszę tylko o sen, tylko a może aż ,za dużo może wymagam? Proszę daj
                mi znak....
                Szukałem was

                "Odszedłeś, by wejść do nieba
                i rozbłysnąłeś potem jak trzeba
                z mocą tak wielką, pełną miłości,
                która nam dała tyle radości.
                Dumny Twój naród tęskni za Tobą,
                z niedowierzaniem potrząsa głową.
                Bo Ty już nigdy nas nie odwiedzisz,
                nie ucałujesz swej polskiej ziemi.
                Ty nas uczyłeś życia w godności
                i przebaczenia, w sercu miłości.
                Zawsze, gdy zatęsknimy do Ciebie,
                westchniemy cicho: ,,Ojcze nasz w niebie
                Wszyscy po Tobie płaczą jak dzieci
                i nawet słońce coś słabiej świeci
                Deszcz też się schował i wiatr nie wieje.
                Bez Ciebie, Ojcze, nasz świat się chwieje."
                • maretta111 Re: brat 24.03.09, 12:40
                  Braciszku...
                  www.youtube.com/watch?v=TVa8GK7XDS4
                • tylkoja9 Re: brat 24.03.09, 22:41
                  jestem z Tobą Marto
                  • maretta111 Re: brat 25.03.09, 21:19
                    Dziś mój dzień był straszny, byłam na grobie brata , porządkowaliśmy wieńce itp,
                    leży nie tak blisko więc to wyprawa żeby u niego być. To było straszne. Grobu
                    nie było widać,tyle wieńców, ale jak odkopaliśmy...zobaczyłam tabliczkę...to
                    prawda...Jego już nie ma. nie zapomnę widoku jak mama tuliła się do krzyża.
                    Jeździliśmy do pomnikarza, po świętach zamawiamy pomnik. To straszne. Na
                    Wszystkich Świętych jeździłeś z nami a teraz ja jeżdżę szukać ci pomnik.
                    Braciszku gdzie jesteś ? Tęsknię ogromnie, cierpię i nie wiem jak mam ukoić
                    swój ból a przede wszystkim mamy. Twoja niemiłosiernie cierpiąca siostra. Proszę
                    choć o sen, bardzo....
                    www.youtube.com/watch?v=LBmUBMnuU2k"Życie...
                    Mijają dni, mijają godziny,
                    a ja sekundy w pośpiechu liczę.
                    Czy zdążę szczęście w swym życiu znaleźć?
                    I co to właściwie znaczy "życie"?
                    Życie, to taka ulotna chwila,
                    jeden moment i czar pryska.
                    Żeby je umieć dobrze docenić,
                    trzeba mu się przyjrzeć z bliska.
                    Trzeba zrozumieć, że to co było,
                    już drugi raz nam się nie zdarzy.
                    Trzeba zrozumieć, że czas ucieka,
                    jesteśmy młodzi, a potem starzy... "(o ile zdążymy się zestarzeć"
                  • stonka_b Re: brat 26.05.09, 13:18
                    Już myślałam, że gorzej być nie może, miesiąc temu pożegnałam braciszka, a równe
                    3 tygodnie po jego śmierci odszedł tata. Po prostu to jest niemożliwe:-((((( Ale
                    przedwczoraj śnił mi się mój braciszek po raz kolejny. Siedział w takim jasnym
                    pokoju, był taki piękny, czułam, że jest zadowolony i szczęśliwy. Powiedział do
                    mnie, że przecież dawał mi znaki, że zabierze tatę. Wycałowałam go po rekach i
                    się obudziłam. Zastanawiałam się co to za znaki, i uświadomiłam sobie, że za
                    każdym razem jak mi się śnił, to albo ze mną labo z moją mamą, albo z mężem, ale
                    nigdy z tatą.... Ten sen był taki realny, naprawdę niesamowite przeżycie. Trochę
                    mnie to uspokoiło, bo czułam w tym śnie, że jest szczęśliwy... ale i tak
                    tęsknię, a teraz to podwójnie bo jeszcze za tatą... Nie wiem czemu mnie to
                    spotkało, nie wiem dlaczego dzidziuś w moim brzuchu nigdy nie pozna swojego
                    wspaniałego wujka i dziadka... Ale wiem,że muszę być silna, bo chcę żeby znał
                    mamę...
    • maretta111 Re: brat 27.03.09, 10:56
      Dziś kolejna msza za ciebie,jutro już 4-miesiące bez ciebie znów za Twoja dusze
      modlitwy, nie za zdrowie. Znów usłyszę że muszę być silna, ale czy ja potrafię
      być silna? Tak mi źle, tak mi smutno,a oczy wciąż nie wysychają. To tak boli.
      "Człowiek jest jak roślina... kiedyś zwiędnie".
      • tylkoja9 Re: brat 27.03.09, 11:33
        jak roślina...

        tylko dlaczego te nasze "rośliny" zwiędły tak szybko...
        • maretta111 Re: brat 27.03.09, 15:25
          Na to pytanie nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, czemu tak szybko, dlaczego oni,
          jeszcze nie teraz, nigdy, z tym bólem będziemy żyć zawsze, nie wierzę w cudowne
          pogodzenie się z ich odejściem przenigdy. Tak nam przecież ich brak, dziś mam
          ten gorszy dzień z tych okropnych...
          • radomilu Re: brat 27.03.09, 21:30
            Meretto droga, modlitwa, którą odmówiłem w intencji Twojego brata dziś, i którą
            odmówię w Jego intencji również jutro...:

            Dziś duszę moją w ręce Twe powierzam,
            mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze.
            Do domu wracam jak strudzony pielgrzym,
            a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.

            Tułaczka moja już dobiegła kresu,
            dla moich oczu słonce ziemi zgasło.
            W Tobie mój Panie, znajdę pokój wieczny.
            Ty będziesz dla mnie niegasnącym światłem.
            • maretta111 Re: brat 27.03.09, 21:34
              radomilu dziękuję za modlitwę, dziś mam doła
      • maretta111 Re: brat 30.03.09, 10:24
        "Życie jest krajobrazem,
        wiele się w nim zmienia.
        Dziś jesteśmy razem,
        a jutro zostaną wspomnienia."
        Mi też pozostały tylko wspomnienia braciszku, tylko...

        "Łzy pod powieką zastygły już nie uronię ich więcej wiem, że jesteś szczęśliwy
        choć nie bije Twe serce."
    • maretta111 Re: brat 28.03.09, 15:10
      dziś już 4 miesiące tak mi źle, tak strasznie źle
      • radomilu Re: brat 28.03.09, 15:55
        jestem dziś blisko Ciebie...
        w swych modlitwach...
        w swych myślach...
        wspieramy Cię czytając Twych słów...

        to jest taki dzień, że nawet spacer nie pomaga...
        nie jesteś sama, jestem ja,
        są inni obecni tu na forum koło Ciebie...
    • maretta111 Re: brat 28.03.09, 21:56
      dziękuję za obecność
      • maretta111 Re: brat 31.03.09, 08:23
        Braciszku daj siłę mamie muszę jej pomóc a nie wiem jak, nie chce do psychologa,
        nie chce do ludzi, chce być sama, ja pomagam jej jak mogę, ale sam wiesz nie raz
        dzieci chore, dzwonię do niej ona mnie potrzebuje,a ja sama nie ma z kim dzieci
        zostawić i tylko przez telefon ja wspieram a to tak mało, nie chce już mieszkać
        z nami, wtedy miałam ją na oku, kto jej pomoże jak nie ty...
        Z naszej trójki tu na ziemi ty się wyłamałeś i poszedłeś do taty, tak ci nam z
        nami było źle. To dla ciebie i mi:
        www.youtube.com/watch?v=vCAlka5TXBE
        • maretta111 Re: brat 31.03.09, 21:50
          "Spytałam mojego Anioła Stróża
          co słychać na łąkach niebieskich?
          Pokiwał głową - frekwencja jest duża,
          i tłok tam panuje nieziemski.

          Czemu, Aniele, niektórym się spieszy,
          nie mieli wszystkiego co trzeba?
          Ziemskie rozkosze przestały ich cieszyć,
          chcą hurtem wędrować do nieba?

          Nie wiem, rzekł Anioł, świat całkiem zwariował,
          na głowie stanęło dziś wszystko...
          trzeba się najpierw dobrze zastanowić,
          nim zmieni się swe środowisko...

          Nasz Szef ma teraz tyle spraw na głowie,
          wszystkiemu już sam nie da rady,
          nie wiem co robić, może ty mi powiesz -
          nie chciałbym utracić posady...

          Ależ Aniele, znasz swoją robotę -
          stróżuj nam i miej nas na oku,
          czuwaj nade mną, pochyl nad mym kotem -
          nie będziesz na łąkach miał tłoku.."
          • radomilu Re: brat 31.03.09, 23:06
            piękna rozmowa człowieka ze swoim Aniołem...

            Aniele Stróżu, stań dziś pośród nas,
            obdarz łaskawym spojrzeniem swym,
            dodaj sił i pomóż wstać
            choć z bólu serce słabe me.
            Ty jeden wiesz co w nim dzieje się,
            daj jakiś znak od bliskich mych
            abym frapować przestał się,
            niech wiem, że szczęśliwi przy Tobie są.
            A ty Aniele bądź...
            przy mnie po prostu bądź Stróżu mój...
          • radomilu Re: brat 31.03.09, 23:13
            www.youtube.com/watch?v=z0L_VqVgkck
            • maretta111 Re: brat 01.04.09, 09:16
              "Kto na drodze swego życia
              zapalił choćby jeden promyk nadziei
              dla pogrążonego w czarnej godzinie,
              ten nie żył daremnie.
              W każdym wydarzeniu
              można dostrzec ścieżkę,
              która prowadzi do Boga. "
              Dziękuje braciszku za tych, którzy mi pomagają przetrwać, to ty ich stawiasz
              zapewne na ścieżkach mojego życia.
    • maretta111 Re: brat 02.04.09, 19:16
      Braciszku dziś widziałam się z twoim synkiem, to jakby część ciebie, mówili że
      on nawet z chodu do ciebie podobny, ja to dziś dostrzegłam, tak się cieszę.
      Cieszę się że ze mną i babcią jadzie na wakacje, zobaczysz nie skrzywdzimy go
      wiesz, że on dla mnie to moje trzecie dziecko, tak o dziwo było zawsze,ty wiesz
      kiedyś ci mówiłam co ja bym mu oddała, wiesz prawda?
      • maretta111 Re: brat 03.04.09, 14:02
        Mój kochany braciszku tak mi źle, wiosna budzi się do życia, ale nie Ty. Synek
        Twój wczoraj powiedział mi że chce do ciebie, chce z tobą leżeć. Przecież nie ma
        13 lat, a pokochał cię tak mocno, najgorzej że po śmierci. Tak nam tu źle,
        usilnie czekamy na znak od ciebie, że czuwasz że jesteś tam po drugiej stronie.
        Co z tego że świeci słońce jak ciebie nie ma, dla nas już te słonce tak nie świeci .
        "Żal i smutek za tymi,których nie ma.Łzy nic nie pomogą,gdy Ci co
        odeszli,poszli "swoją drogą".
        Kocham, tęsknię, czekam...
        • tylkoja9 Re: brat 03.04.09, 19:15
          masz rację, Marto
          to słońce świeci już dla nas inaczej

          pozdrawiam
          • maretta111 Re: brat 04.04.09, 09:31
            Wielkanoc!
            Pierwsza bez ciebie, będzie strasznie wiem to. W tamtym roku byliśmy razem u
            mamusi, tak było cudownie z Tobą,a nikt nie wiedział że to ostatni raz
            świętujemy razem. Już nic nigdy nie zrobimy razem. Pamiętam jak w dzieciństwie
            czekaliśmy na każde święta, na upominki od mikołaja, od zajączka, może były
            skromne, ale jakże piękne. Tak mi brakuje ciebie, tak bardzo. boimy się myśleć
            jak je przeżyjemy, skąd wziąć siłę dzieciom, Twojemu synkowi. Tak, tak on z mamą
            swoja też przyjdzie , ale będzie strasznie, bo puste miejsce przy stole... Życie
            jest okrutnie, śmierć nieludzka, zabiera kiedy chce i kogo chce...
            "Jeżeli Bóg rozdzielił, to później pojedna"
            Czy na pewno złączymy się tam?
            • maretta111 Re: brat 05.04.09, 18:55
              "Tylko człowiek, który kochał,umiera jak człowiek."
              aAty tak bardzo kochałeś tak bardzo, dziś już niedziela palmowa, boję się myśleć
              co będzie za tydzień...
              • maretta111 Re: brat 06.04.09, 10:12
                "Zdałem sobie sprawę, że prawdziwą wartość drugiego człowieka odkrywamy
                dopiero wtedy, kiedy już go nie ma. Jak skarb, który trzymało się w
                dłoni, ale bezwiednie pozwoliło mu się wyślizgnąć przez palce."
                • maretta111 Re: brat 07.04.09, 11:58
                  www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                  To co cenne straciłam, jak skarb. Trwam, żyję, egzystuje, bo mam komu. Zostali
                  się ci co mnie potrzebują. Żyję nadzieją że będzie lżej.Tak mi ciężko, może to
                  ta" gorączka przedświąteczna", te puste miejsce przy stole... Większość rzeczy
                  barta oddaliśmy , część zostawił sobie bratanek. A ja jak talizman trzymam
                  pomadkę, która smarowałam usta mojemu braciszkowi jak był w szpitalu. Na czas
                  odwiedzin to ja byłam taką jego opiekunką, bo mama była w szpitalu innym po
                  zawale. Smarowałam mu usta,ale wtedy jeszcze taka pełna nadziei, ale moja
                  nadzieja umarła 28 listopada, wycierałam , nawilżałam oczy, usta. Chciałam tak
                  bardzo czuć się potrzebna,ale szkoda że tylko pechowe 13 dni. Pomadka to mój
                  talizman chyba najcenniejszy po braciszku. Martwię się o bratanka, śmierć taty
                  wywarła na nim zły wpływ, zagubił się, szuka wsparcia u mnie, a ja oprócz
                  zapewnień o miłości swojej do niego, cóż mogę mu zaproponować. Jedziemy przed
                  sezonem na wypoczynek. Cieszę się jak spotykamy się, dla moich dzieci jest takim
                  starszym bratem, mają dobry kontakt,a le martwi mnie jak niespełna 13-latek
                  przechodząc ze mną przez ulice mówi, że "najwyżej jak samochód go rozjedzie, to
                  pójdzie do taty, będą razem leżeć". ja muna to chciałbyś tego,a on "tak" Dużo z
                  nim rozmawiam, ale boję się ze jego świat tez się zachwiał, jest w takim wieku
                  że wiadomo co mu wpadnie do głowy. Dlaczego ten świat jest taki zagmatwany, a my
                  nieraz mimo chęci nie potrafimy pomóc...
                  www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                  • maretta111 Re: brat 07.04.09, 14:30
                    www.youtube.com/watch?v=XtOhHDXTQ50&feature=related
                    • maretta111 Re: brat 08.04.09, 08:33
                      "I cisza,
                      I pustka
                      I brak kogoś
                      Kto szedł wspólnym życiem
                      Wspólną drogą
                      Płomień świecy
                      I wspomnienie
                      I nadzieja, że kiedyś się spotkamy na jednej z nieba dróg.
                      Módlmy się
                      Tak chciał Bóg."
                      • maretta111 Re: brat 10.04.09, 09:28
                        Wielki piątek
                        Ty odszedłeś w piątek, dla mnie też był typowo Wielkim Piątkiem, bo to jak
                        Kalwaria życie bez ciebie, święta smutne, tylko namiastka normalności dzieciom.
                        A nigdy nic nie będzie jak było, bo wszystko bez ciebie, tak mi smutno.
                        "Gdyby łzy mogły wskrzeszać bylibyście wśród nas"
                        • radomilu Re: brat 12.04.09, 17:56
                          Wielki Piątek... wielki ból...
                          Wielka Sobota... wielki smutek...
                          Wielka Niedziela... wielka radość...

                          Czy potrzebujesz jeszcze innych słów?
                          Jestem pewien, ze kiedyś doświadczysz radości Wielkiej Niedzieli...
                          pozdrawiam
                          • maretta111 Re: brat 13.04.09, 11:09
                            Bardzo bym chciała choć myślę że nie na tym świecie.
    • maretta111 Re: brat 11.04.09, 19:41
      www.youtube.com/watch?v=oTWOJUBbEDU&feature=related
      Smutno mi braciszku
      • maretta111 Re: brat 15.04.09, 09:39
        Minęły święta ale wcale nie jest lepiej, są dni kiedy jest okropnie a są
        koszmarne dni jak dziś, płaczę od rana, ktoś podeptał nasze uczucia, ludzie nie
        mają skrupułów, ranią nie zważając na nasz ból, co tam dla nich śmierć kogoś
        bliskiego skoro im się tak układa dobrze. po co im nasz ból i tacy cierpiętnicy
        jak my, cieszą się z życia bo mają powody. A nam pozostały łzy, dobrze że dzieci
        w przedszkolu, przy nich staram się trzymać fason, choć często z marnym
        skutkiem, dlaczego tak jest że jednym same kłody pod nogi, a innym same piękne
        cudowne chwile. Jeśli jest Bóg to dlaczego jest tak niesprawiedliwy? Czasem mam
        wrażenie że pastwi się nade mną, czym sobie na to co mam zasłużyła, co w życiu
        zdobywam to krwawicą,a inni tak naturalnie, jak tracę to zwykle za wcześnie
        bliskie osoby, wszystko mi zabiera, pokazuje swoja potęgę
        www.youtube.com/watch?v=FW2JjKP_C4Y&feature=related
        "Idź do przodu - mówią mi
        Ale cóż znaczą słowa
        Patrzę przed siebie
        I nic nie widzę
        Żadnych horyzontów
        Tylko niepokój i strach
        Więc czy warto?"
        • justynakm1 Re: brat 15.04.09, 11:09
          Marto kochana! Rozumiem ,ze pracujesz z dziecmi, niech one dadza Ci
          choc troszke wytchnienia (pyschicznego). Zobacz jakie sa radosne,
          beztroskie - kazde ma juz los zapisany na gwaizdach, ale szcescliwie
          sie nad tym nie zastanawia!!! Nie sluchaj ludzi, sa okrutni, mysla,
          ze "zlapali Pana Boga za nogi" - ale tak nie jest, kazdy bedzie mial
          swoj krzyz, wczesniej czy pozniej!!! Sa lata chude - nasze, obecne.
          Ale nadejda i te "grube": gdy nam sie zacznie ukladac i dla nas
          zaswieci slonko! Martus, ja wiem,ze bol w sercu zostanie, ze blizna
          i smutek beda nam towarzyszyly do konca zycia - bo stracilysmy
          ukochanych najblizszych. aleprosze, badz silna, ale placz, jesli
          tego potrzebujesz.
          Wieczorem napisze maila.
          usciski, Justyna
          • maretta111 Re: brat 15.04.09, 12:01
            Jest mi bardzo ciężko, wiem nie powinnam rozmyślać o tym dlaczego ludzie ranią,
            ale to chodziło o mojego braciszka, o umarłych się źle nie mówi,a oni zdeptali
            jego pamięć, on nie wybroni się, żeby to jeszcze była prawda, to ok przyjęłabym
            to do wiadomości, ale to straszliwe kłamstwo o nim i to rodzina tak rani,
            żadnych skrupułów, wyrozumiałości dla mojej osoby, mojej mamie, która położyła
            do grobu dziecko, przeszła zawał, żadnej litości. Gdzie jest Bóg, czy w ogóle
            istnieje, nie kopie się leżącego...
            • maretta111 Re: brat 15.04.09, 12:35
              paweltrivet.wrzuta.pl/audio/6JYJwfoYY7N/farba_-_a_ja_bede_twym_aniolem
              • tylkoja9 może przeczytaj 15.04.09, 15:53

                www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html
                ja mam z biblioteki tą drugą część
                warto zajrzeć,
                może chociaż trochę pomoże, może na chwilę uwierzysz, że
                jest szczęśliwy...
                • maretta111 Re: może przeczytaj 15.04.09, 18:28
                  Co ze mnie za siostra jak ciągle chcę aby mi się śnił, zamęczam go, powinnam dać
                  mu spoczywać w pokoju, ale ja tak okrutnie tęsknię, a on przestał się śnić, tak
                  go potrzebuję choć we śnie/
                  • maretta111 brat 16.04.09, 18:47
                    "Trzeba najpierw sięgnąć dna rozpaczy, by się od niego odbić. ..."
                    Ale to takie trudne...
                    • halas1961 Re: brat 16.04.09, 21:33
                      Trzeba sięgnąć dna rozpaczy?
                      A cóż słowo"rozpacz" znaczy?
                      Trzeba płakać? krzyczeć trzeba?
                      Trzeba wciąż być blisko nieba.
                      Trzeba ufać, trzeba wierzyć
                      I po prostu życie przeżyć...
                      Przeżyć godnie. Iść przed siebie
                      By się potem spotkać w niebie.

                      Halina-mama Agatki
                      • maretta111 Re: brat 16.04.09, 22:27
                        Halino forumowa dobra duszyczko, dziękuję ci za piękny wiersz, tak odzwierciedla
                        moje wnętrze, pozdrawiam wiosennie
                        • jaska222 Re: brat 17.04.09, 08:46
                          Pozdrawiam wszystkich, naprawda cudny wiersz i tyle ma sęsu.
                          Ostatnio mi sie troszeczka rozjaśniło. Rozmawiam z Heńkiem codzień,
                          bo jest przy mnie. Niewidza go, niesłysza, to prawda. Ale on przy
                          mnie i skoro tam po tamtej stronie wieczność, to co znaczą te, w
                          najgorszym wypadku lat 50, to jak by tu na ziemi godzina. I ta
                          godzina musza cierpliwie i godnie przezyc. Bardzo tęsknie za jego
                          uśmiechem, za jego oczmi pełnymi miłości. Tak chciało by się
                          przytylić do niego i zasnąć........
                          Janina z Litwy
                          • maretta111 Re: brat 17.04.09, 09:47
                            Mi też właśnie brakuje przytulenia, uśmiechu, ciepłego słowa"nie martw się
                            wszystko będzie dobrze", jak będzie dobrze jak jego nie ma. Już nigdy nie powiem
                            że jestem w pełni szczęśliwa, bo ja tu, on tam. Już nigdy nie spełnią się nasze
                            wspólne marzenia, plany, dążenia, bo on ma swój świat,a ja swój, a skąd ja mam
                            pewność czy nasze światy połączą się? Nigdy przecież nie powiem trudno, jego nie
                            ma stało się, nigdy, bo bardzo tęsknie za nim, okrutnie, bo kochałam całym
                            sercem, byłam z nim związana i kochać będę zawsze mimo że jego przy mnie nie ma,
                            nie daje mi znaków żadnych zebym wiedziała że on jest.
                            Kocham, tęsknie, czekam
                            • maretta111 Re: brat 17.04.09, 13:02
                              "Najprościej można odpowiedzieć, że nadmierne akcentowanie smutku wynika z braku
                              wiary, ale trzeba pamiętać, że sam Jezus płakał nad śmiercią Łazarza. Ze względu
                              na miłość, która łączy nas z naszymi bliskimi, ból smutek i łzy są czymś
                              naturalnym. Nie można więc sądzić, że ktoś płacze nad śmiercią bliskiego,
                              dlatego że jest słaby w wierze czy nie wierzy w życie wieczne."
                              www.youtube.com/watch?v=TZD_2WjNbig
                              • maretta111 Re: brat 18.04.09, 18:30
                                Żeby mi tak za "lekko" nie było mama trafiła dziś do szpitala, to serce,
                                pogotowie zabrało ją z kościoła, a to wszystko dzięki "wsparciu" rodzinki,
                                przecież słowem można zabić. Braciszku, tato czuwajcie
                                • bie-tka Re: brat 18.04.09, 21:53
                                  Strasznie przykro mi Martusiu, mam nadzieje ze nic poważnego z mamą się nie
                                  dzieje, może to nerwy dają znać o sobie, w pierwszy dzień Świąt mój tata tez
                                  zasłabł w kościele, jest po operacji serca i ciągle ma jakiś dolegliwości. Tak
                                  już mają sercowcy niestety...Jeśli mogę Ci jakoś pomóc wiesz co robić, przytulam
                                  Ela.
                                  • maretta111 Re: brat 19.04.09, 08:16
                                    Mama leży na obserwacji, martwię się o nią...
                                    Wczoraj nie miałam gdzie zadzwonić, żeby żył brat...
                                    jak, ta sierota na tym świecie jestem, smutno mi
                                    • radomilu Re: brat 19.04.09, 12:22
                                      Też się martwię... martwię się o nią i martwię się o Ciebie... żałuję, że nie
                                      mogę Ci pomóc w inny sposób, jak jedynie myślami, które są blisko... pozdrawiam
                                      Cię serdecznie..
                                      • maretta111 Re: brat 19.04.09, 18:38
                                        dziękuje za wsparcie
                                        • halas1961 Re: brat 19.04.09, 21:21
                                          Martusiu dzis Świeto Miłosierdzia Bożego, zaufaj dobremu Bogu i staraj sie byc
                                          spokojna. Mam nadzieje, ze Mame troche podreperują i wróci szybko do domu.
                                          Pozdrawiam
                                          Halina-mama Agatki
                                          • maretta111 Re: brat 20.04.09, 08:05
                                            Po tragedii z bratem w listopadzie myślałam, że limit smutków wyczerpał się, ale
                                            teraz już wiem że to nie koniec moich udręk na tym łez padole.Ten świat jest
                                            straszny....
                                            "Przyjaciel kocha w każdym czasie, a bratem staje się w chwili
                                            nieszczęścia"
                                            • maretta111 Re: brat 21.04.09, 08:13
                                              "Żeby móc się spotkać trzeba się najpierw pożegnać. Czasami na długo,
                                              ale przecież nigdy na zawsze." Mam nadzieję, że nie na zawsze.
                                              www.youtube.com/watch?v=CETwz7r2WzU&feature=related
                                              www.youtube.com/watch?v=4d0nsjsumYw
                                              Braciszku kocham, tęsknię, czekam, czuwaj nad nami, a teraz szczególnie nad mamusią.
                                              • maretta111 Re: brat 22.04.09, 13:27
                                                "Człowiek jest podobny do tchnienia wiatru,
                                                dni jego jak cień przemijają. "
                                                Dziś mam totalnego doła wyję od rana,a ja jak ta sierota sama, mama jeszcze w
                                                szpitalu, miało być lepiej braciszku a wcale nie jest, właśnie w takich chwilach
                                                straszliwie ciebie potrzebuję, ze swoim bólem muszę być sama.
                                                • halas1961 Re: brat 22.04.09, 14:18
                                                  Marto, a my to co? ja się pytam:) Nasze forum, ludzie, ktorych tu
                                                  poznałaś. Nie jesteś tak całkowicie sama. Może fizycznie, ale
                                                  duchowo ,myślami jestem przy Tobie i pewnie nie tylko ja. Zaraz, za
                                                  chwilę zobaczysz ile słów pocieszenia, jak zwykle zreszta na tym
                                                  forum do Ciebie popłynie. Głowa do góry, Marty to dzielne
                                                  dziewczyny... I TY, nasza Martusia z forum dasz radę. A brat
                                                  napewno, jeśli będzie mógł wesprze i się poukłada.
                                                  Pozdrawiam
                                                  Halina-mama Agatki
                                                  • bie-tka Re: brat 22.04.09, 14:47
                                                    Martusiu, jestem z Tobą, duzo wytrwałości, cierpliwości i przede wszystkim wiary
                                                    potrzebujesz, ja zreszta też, my wszystkie, odezwał sie do mnie mój znajomy o
                                                    którym Ci pisałam,w nastepnym tygodniu (jak Bóg da) porozmawiam z jego kolegą, a
                                                    moze jednak ktoś życzliwy pomoże, udzieli wskazówek, pocieszy...zobaczymy .Teraz
                                                    nie moge bo tak samo jak i Ty droga Marto borykam się z chorobami w rodzinie.
                                                    Wszystkich cos dopadło, tata ma zapalenie płuc, mama naderwała scięgna, teściowa
                                                    idzie do szpitala a mąż na badania bo tez podupadł strasznie, hmmm...a ja cóż
                                                    płaczę ale muszę stac na wysokości zadania sama ledwie sie kołacząc. Taki widać
                                                    nasz los, ale w pewnym momencie musi byc przeciez lepiej bo gorzej to juz chyba
                                                    nie może, Ściskam, przytulam, pozdrawiam Ela.
                                                  • maretta111 Re: brat 22.04.09, 18:22
                                                    Dziękuję moi forumowi przyjaciele, bez was jestem jak wrak człowieka, nigdy nie
                                                    lubiłam samotności,a teraz to w ogóle czuję się osamotniona bo dzieci za małe
                                                    mąż mnie nie rozumie, bo u niego wszyscy w rodzinie mają się dobrze,a tak
                                                    potrzebuję teraz brata tak mocno, tak bardzo mocno, nie mam przed kim tak
                                                    naprawdę się wypłakać, bo kto lubi smutnych, pogrążonych w żałobie. Halinko
                                                    Tobie dziękuję za przypomnienie że jesteście za zrozumienie, za wszystko co mi
                                                    robisz,a Tobie Elu powiem że fajnie że jesteśmy z jednego miasta musimy to
                                                    wykorzystać. Dziękuję za wsparcie, moje kochane forumowe przyjaciółki.
                                                  • maretta111 Re: brat 24.04.09, 09:08
                                                    braciszku tak mi ciebie brakuje...
                                                  • maretta111 Re: brat 26.04.09, 19:02
                                                    "Odszedłeś tak nie spodziewanie
                                                    nie było nawet czasu na nasze pożegnanie.
                                                    Znów minął dzień bez Ciebie
                                                    Smutek ogarnia mnie
                                                    Smutnym wzrokiem błądzę po niebie
                                                    I marzę, by odnaleźć Cię
                                                    Bo cóż warte życie bez Ciebie
                                                    Cóż warty piękny, jasny dzień
                                                    Gdy nie mam Ciebie obok siebie
                                                    Tamto zdaje się być snem
                                                    Odeszła radość, nic mnie już nie cieszy
                                                    Nikt nie zastąpi Ciebie mi
                                                    Wśród ludzi wielkiej rzeczy
                                                    Gdzieś na pewno jesteś Ty
                                                    Jak Cię odnaleźć, proszę powiedz mi
                                                    By się spełniły marzenia i sny
                                                    Lecz wiem na pewno, że nadejdzie taki czas
                                                    Że miłość nasza znów połączy nas
                                                    Wiem, że przeminą okrutne te dni
                                                    Bo Ty i ja to braciszku MY"
                                                    Niedziela...wtedy ostatni raz u mnie byłeś, a w sobotę już trafiłeś na
                                                    intensywną terapię, miałeś przyjść w następną niedziele, niestety...Już nigdy
                                                    więcej nie przyjdziesz, jutro kolejna msza za ciebie, przyjadą posmucą się
                                                    chwile i znów odejdą do swoich spraw, do swojej codzienności a nam ból w sercu.
                                                    Wiem ,wiem pewnie z czasem będzie lżej, ale puki co kiepsko sobie radze bez
                                                    ciebie, w komórce wpisany Twój numer ale milczy, już nie zadzwonisz, gdzie
                                                    jesteś, co robisz, czy tęsknisz, czy chciałbyś wrócić. Proszę o sen, czy to dla
                                                    ciebie nie za dużo?
                                                  • maretta111 Re: brat 27.04.09, 09:26
                                                    Mój kochany anielski braciszku dziękuję ci za tych wszystkich ludzi, których po
                                                    Twojej śmierci spotkałam na swojej drodze, wiem ze to Twoja sprawka. Ty wiesz że
                                                    nigdy nie cierpiałam samotności, ty wiesz jak jestem słaba sama. Mam nadzieję ze
                                                    jesteś przy mnie, jak z moja córcią było pewnej nocy źle to poprosiłam żebyś
                                                    czuwał żeby nic jej się nie stało, mam nadzieję ze to że rano poczuła się lepiej
                                                    to Twoja sprawka. Bądź przy nas kiedy tylko możesz... Dziś msza, będę na pewno,
                                                    pewnie bez mamusi,ale tym chorym sercem będzie tam. Kocham, tęsknię, czekam...
                                                    "Codziennie patrzysz przez okno,
                                                    Kogoś dojrzeć chcesz,
                                                    Mimo, że wiesz, ze nie zobaczysz.
                                                    Patrzysz na telefon
                                                    Który nigdy nie zadzwoni,
                                                    wysłuchujesz dzwonka do drzwi,
                                                    ale się nie rozlegnie.
                                                    Wiesz już o tym,
                                                    wciąż jednak szukasz kogoś,
                                                    kogo już nie znajdziesz,
                                                    tylko cisza, tylko spokój
                                                    szum wiatru za oknem.
                                                    Tylko smutek, tylko żal
                                                    i ciągle patrzenie w dal
                                                    ze wzrokiem pełnym wspomnień"
                                                  • maretta111 Re: brat 29.04.09, 09:05
                                                    Wczoraj o 19.30 minęło 5 koszmarnych miesięcy od odejścia mojego jedynego brata
                                                    "Ci, co odeszli, wciąż żyją w nas
                                                    W naszych sercach i wspomnieniach
                                                    Zostaną tam przez cały czas
                                                    Naszego ludzkiego istnienia"
                                                  • maretta111 Re: brat 29.04.09, 14:12
                                                    www.youtube.com/watch?v=8e7QIZYAigU
                                                    tak mi źle...
                                                  • maretta111 Re: brat 29.04.09, 21:52
                                                    Dziś płakałam od rana, wracając z miasta poszłam ciut inaczej, trochę
                                                    "zboczyłam", spojrzałam na blok mojego braciszka, na jego okna. A tam nikt już
                                                    nie wygląda, nie patrzy, nie spogląda na świat. Jego już nie ma. Dalej minęłam
                                                    dom pogrzebowy, tam widziałam jego ciało po raz ostatni, tam z nim żegnałam się,
                                                    tam żegnały go tłumy, bo miał w sobie to coś że i do starszego miał serce i do
                                                    małego człowieczka. Dalej szłam drogą którą on szedł do pracy, nigdy ją nie
                                                    będzie kroczył. Serce moje rozrywał się na tak wiele kawałków. Później byłam z
                                                    dziećmi, i bratankiem na Wesołym miasteczku(babcia zafundowała wnukom), na
                                                    karuzeli też mi świat staną do góry nogami(pomyślałam że to tak jak i po
                                                    odejściu mojego brata, też wszytko stanęło do góry nogami) i bratanek zaczął
                                                    wspominać jak to z tatem też przychodził na Wesołe miasteczko, jaki wtedy był
                                                    szczęśliwi, powiedział że ma całe mnóstwo miłych wspomnień z tatem związanych. I
                                                    znów wspomnienia. Dziś też zdecydowaliśmy się na napis na grobie, bo już w maju
                                                    pojedziemy zamawiać pomnik, tyle smutnych chwil jeszcze przed nami, tak bardzo
                                                    we trójkę przeżywamy jego odejście do "krainy szczęśliwości", tak bardzo za nim
                                                    tęsknimy, tak nam go brak. Bratanek ma różne sytuacje stresujące , myślę że tata
                                                    by mu pomógł, bo go bardzo kochał. Podłe jest to życie....
                                                  • halas1961 Re: brat 30.04.09, 11:46
                                                    Marto, nie wolno myslec ze jego juz nie ma. Ja nigdy tak nie mysle o
                                                    swojej coreczce. On jest, on zawsze bedzie dopoki bedziesz go kochac
                                                    i o nim pamietac. On zawsze bedzie spogladac na ciebie z boku,
                                                    pomagac ci. On zawsze bedzie na ciebie czekac. I tak masz myslec:)
                                                    Halina- mama Agatki
                                                  • maretta111 Re: brat 30.04.09, 23:22
                                                    To takie trudne myśleć że on jest obok, może widzi. Dlaczego nie daje mi
                                                    żadnych znaków, dlaczego nie pokaże się na moment, nie przyśni, nic, jak mam
                                                    wierzyć że kiedyś tam go spotkam, kto ma taką pewność, ja coraz mniej zaczynam
                                                    wierzyć w życie po śmierci.
                                                  • maretta111 Re: brat 01.05.09, 18:54
                                                    "SZYBKO MIJAJĄ SZCZĘŚCIA DNI, KOCHANE MŁODE LATA
                                                    POTEM SIĘ TYLKO O NICH ŚNI
                                                    I MYŚLĄ DO NICH WRACA.
                                                    ZABŁYSNĄ WÓWCZAS W OCZACH ŁZY
                                                    I SERCE BĘDZIE ŁKAŁO
                                                    TAK BARDZO DO TYCH DNI
                                                    POWRÓCIĆ BY SIĘ CHCIAŁO"(do tych dni, w których byliśmy razem braciszku)
                                                    Dziś wybraliśmy się z dziećmi na wycieczkę do Aboretum , piękny park, tyle
                                                    pięknych gatunków drzew, krzewów, stawy, tak bardzo urokliwe miejsce i było ok,
                                                    co się nie robi dzieciom. Ale po powrocie znów górę nade mną wzięły emocje,
                                                    płaczę, bo nie mogę braciszkowi tego pokazać, jaki świat jest cudowny, ile jest
                                                    pięknych miejsc, tak bym chciała po takim parku przespacerować się z nim,
                                                    powspominać nasze dzieciństwo, wspólne figle, psoty, porozmawiać na każdy temat,
                                                    bo potrafiliśmy kiedyś rozmawiać na tak wiele tematów,a tu grobowa cisza,
                                                    dlaczego tak musiało być. Myślę że nigdy już nie będzie takiej chwili że powiem
                                                    "trudno", bo to słowo doprowadza mnie do szału. Jakie trudno jak straciłam tak
                                                    bliską osobę. Są tacy co uważają że przesadzam, to tylko brat, powinnam skupić
                                                    się na rodzinie, na dzieciach,ale jak można przestać wspominać, tęsknić, kochać,
                                                    może ja jestem za bardzo emocjonalna, ale cierpię. Nigdy nie wyobrażam sobie że
                                                    pogodzę się z tym faktem, a to że może dla kogoś za bardzo cierpię, to niech
                                                    sobie mówią na mnie co chcą , inaczej nie potrafię. Okrutny los
                                                  • bie-tka Re: brat 01.05.09, 23:31
                                                    Martusia, a moze Oni czekają tam cierpliwie na nas aby pokazać nam
                                                    jeszcze cudowniejsze miejsca niz arboretum, niz wszystkie
                                                    najpiękniejsze miejsca na ziemi...taką mam nadzieje pomimo ze ma
                                                    dzis gorszy dzien z tych złych. Chcę się z tobą podzielić swoja
                                                    wiarą i nadzieją bo miłości mamy w sobie moc. Przytulam Ela.
                                                  • maretta111 Re: brat 02.05.09, 08:49
                                                    Jak ja mogę mieć nadzieję jak czekam na znak i nic się nie dzieje pustka
                                                  • maretta111 Re: brat 04.05.09, 11:25
                                                    Mija dzień za dniem, dziwię się że tyle zniosłam, myślałam że mi serce pęknie po
                                                    śmierci brata, nie wierzyłam że to się stanie, nie byłam na to przygotowana, nic
                                                    tego nie zapowiadało, przecież nie chorował, ale czyż na śmierć można się
                                                    przygotować? A dziś co z tego że płaczę, co z tego że mi źle, smutno, że kocham,
                                                    tęsknie i czekam, to i tak nic nie zmieni, bo jego nie ma, moje łzy jego nie
                                                    wskrzeszą, proszę żeby mi się przyśnił i nic. Dziwne uczucie beznadziejności w
                                                    bólu. "Dusza w ciele w Bogu nadzieja",a co jeśli nadzieja umarła? Jak żyć bez
                                                    niej? Wiele książek przeczytałam po śmierci brata. Szukałam chyba potwierdzenia
                                                    że tam coś istnieje, tam po drugiej stronie. Czym więcej przeczytałam tym mam
                                                    więcej wątpliwości, mętlik w głowie. Owszem tam gdzieś na dnie serca mam
                                                    nadzieje że tam coś jest, że istnieje życie po śmierci, ale czy istnieje, nie
                                                    wiem. Mi tu i teraz jego brakuje. O wiele za wcześnie odszedł, tyle bym mu
                                                    powiedziała, tyle bym z nim mogła jeszcze zrobić, przeżyć,a to tak drastycznie
                                                    zniknął z mojego życia, był i trach i nie ma. Mój anielski braciszek zostawił
                                                    nas, źle mu było z nami. Co zrobiliśmy nie tak....?
                                                    "Myślał, że jest nieśmiertelny,
                                                    zapomniał, że przecież jest nam potrzebny!
                                                    Łatwo odejść bez podania ręki..
                                                    i zostawić tych, którzy będą za nim tęsknić..
                                                    nie chciał tak!
                                                    Gdyby dostał życie jeszcze jedno,
                                                    nie odszedłby, na pewno!"
                                                    www.youtube.com/watch?v=ykpP9Iokt_M
                                                  • maretta111 Re: brat 05.05.09, 12:58
                                                    " Nie bój się marzyć o niebie!...
                                                    Tam wszystko jest wyjątkowe...
                                                    Myślę, że stoi tam szafa
                                                    z napisem:"zawsze otwarte"
                                                    i można w niej znaleźć wszystko:
                                                    zdjęcia niechcący podarte,
                                                    listy zgubione, zabawki,
                                                    nadzieje dawno stracone,
                                                    młodość, co zwiała jak ekspres,
                                                    i oświadczyny spóźnione...
                                                    Skąd wiem??... Czy byłam już w niebie?...
                                                    eee, to nie takie konieczne!...
                                                    Ja tylko lubię pomarzyć,
                                                    jak piękne jest życie wieczne... "
                                                  • bie-tka Re: brat 05.05.09, 23:00
                                                    Jakie to piękne Martusia...to już drugi piękny wiersz który dziś
                                                    przeczytałam, to nic że na krótko pomaga, ale pomaga i daje maleńki
                                                    skrawek NADZIEI. Przytulam Cię mocno i zawsze pamietam o Twojej
                                                    Mamusi. Ela.
    • maretta111 Re: brat 05.05.09, 22:36
      "My już nie mamy całych serc, nasze maja już powyrywane kawałki" tak napisała mi
      pewna osoba z tego forum, coś w ty jest. Po tej mojej tragedii ja jestem inną
      osobą , inaczej patrzę na życie, na świat, na ludzi, przewartościowałam niektóre
      sprawy, sytuacje. To czego kiedyś się bałam dziś mnie tak nie przeraża,a to co
      kiedyś było dla mnie naturalne(śmierć) dziś doprowadza mnie do rozpaczy, bo mam
      wątpliwości, czy tam coś jest.Czy z chwilą śmierci nie kończy się wszystko.
      Skoro proszę mojego ukochanego braciszka tak bardzo każdej nocy żeby mi się
      przyśnił, a tu klapa, to już nie wiem co o tym myśleć. Przecież jeśli on przy
      mnie jest to chyba widzi jak cierpię, to nie może się przyśnić, wie jakie to dla
      mnie ważne i potrzebne. Z początku parę razy się przyśnił, zawsze smutny. A
      teraz nic. Tyle po ukochanym człowieku zostało się, tylko wspomnienia, które
      pewnie będą się zacierać,a dla mnie to tak mało. a najcudowniej to byłoby TAM
      przenieść się choć na chwilę, jedną mała chwilę...Czy ja nie za dużo oczekuję?
      • annmaria Re: brat 06.05.09, 07:12
        Wiesz Martusiu tez jestem zla i zawiedziona kiedy Tata mi sie nie
        sni bo przeciez tylko w nocy moge byc blisko niego patrzec
        rozmawiac. Choc nie zawsze odpowiada. Dzis tez Go nie bylo... Ale
        mysle ze Oni nie moga trwac przy nas caly czas. Maja tam swoje szafy
        jak pieknie napisalas i wyciagaja z nich rozne rzeczy koncza
        niedokonczone rozmowy tu na ziemi. A moze sa Aniolami jeszcze dla
        kogos komus pomagaja. Zjawiaja sie u nas wtedy kiedy sa naprawde
        potrzebni. Twoj brat na pewno bedzie przy Tobie zawsze kiedy bedzie
        Ci potrzebna pomoc. Bedzie czuwal zeby nic zlego Ci sie nie stalo.
        Moj Tata pewnie do rana dyskutuje o filozofii ze swoimi kumplami co
        na tamtym brzegu. A i o swoje ukochane psy musi zadbac. Twoj brat
        spotkal przyjaciol rodzine. Maja tez pewnie zadania do wypelnienia o
        ktorych nawet nam sie nie sni. Ale On bedzie zawsze zawsze cos Ci
        zalatwi tam na gorze jak to mowie kiedy zycie bedzie Cie kopac.
        Zobaczysz... A serce... Coz nasze serca popekane poranione ale bija.
        Wazne to bo wiele w nich milosci do tych co na tamtym brzegu. Tule
        do takiego wlasnie serca. A

        Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
        marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
        brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
        • maretta111 Re: brat 06.05.09, 09:14
          O ile nam łatwiej by się żyło, gdybyśmy wiedzieli jak im tam jest, czy są
          szczęśliwi,czy im tam dobrze, a tak to myślę sobie że może mój brat teraz
          tęskni, żałuje że wiedział np o chorobie zataił przed nami, nie leczył się a
          dziś go nie ma, bo bardzo chciał umrzeć. Nie pomyślał o nas , jak nam będzie
          źle, jak ciężko. Ja teraz po tych przejściach potrzebuje rozmowy, zrozumienia,
          mama zapewne terapii(czuję że bez tego nie obejdzie się, wcale nie jest lżej),
          bratanek potrzebuje zrozumienia ze strony kolegów. W czerwcu zabieram jego
          dzieci i mamę i nad morze wyruszamy. Chcemy razem pobyć, potrzebujemy tego,
          rozmów, łez, uśmiechu w kierunku nieba. Musimy pobyć razem, to myślę że pewna
          forma terapii . Cóż mogę więcej zaoferować bliskim, którzy tak jak ja cierpią.
          Mogę ofiarować im swój czas. Wszyscy czekamy na ten wyjazd, liczymy tygodnie,
          przyda się nam zmiana otoczenia i miejsca na pewno. Mama trochę dotleni swoje
          poszarpane serce. A może nasza dusza choć odrobinę" podleczy się".
          Tęsknie za braciszkiem, kocham i czekam że może kiedyś tam, coś, gdzieś...
          "ŻYCIE JEST KRAJOBRAZEM WIELE SIĘ W NIM ZMIENIA DZIŚ JESTEŚMY RAZEM JUTRO
          ZOSTAJĄ WSPOMNIENIA"
          www.youtube.com/watch?v=qdS5ZOBYgmQ
          • maretta111 Re: brat 07.05.09, 11:04
            "Przeznaczenie nie pozwala nam nie odchodzić , życie czasami nie pozwala nam żyć."
            www.youtube.com/watch?v=KvL0tXRmQw4
            Dziś nocowałam z dziećmi u mamy, spałam z synkiem w pokoju tam gdzie wisi brata
            kurtka i stoją buty. Miałam taki sen nie sen, bo bardzo realistyczny. Leżał przy
            mnie ktoś, nie widziałam twarzy, bardzo blisko, czułam ciało, ręka leżała na
            moim brzuchu ja tę rękę trzymałam. Trwało to krótką chwilkę i nic...Mam nadzieje
            że to był mój brat, może to nie był sen, może ja fiksuję ale taki prawdziwy...
            Może dał mi do zrozumienie że jest przy mnie. Choć na jakiś czas będę żyła
            nadzieją że on tam na mnie będzie czekał, że jest przy mnie. Tak mi go brakuje,
            tak tęsknię, może to jakiś znak, chcę w to wierzyć. Tak bardzo go kocham, tak
            bardzo, znów płaczę...
            Wczoraj widziałam się z brata chrzestną, ona też bardzo przeżywa że już go nie
            ma. Stoi jego zdjęcie u niej na szafce i mówi że ona do niego uśmiecha się, bo
            on też na tym zdjęciu taki uśmiechnięty. A wiecie czego jej zazdroszczę,
            zazdroszczę pewności że tam na pewno jest życie wieczne, że tam się wszyscy
            spotkamy, ja mam iskierkę nadziei ale nie jestem pewna czy tam coś jest. Pozdrawiam
            • hanka_m Re: brat 07.05.09, 11:22
              Byłoby wspaniale mieć taką pewność, łatwiej znieść wtedy rozstanie,
              bo wiadomo, że tylko chwilowe. Musimy wierzyć Maretta bo bez tego
              nie wiem jak żyć.
              • maretta111 Re: brat 08.05.09, 08:38
                lelox.pl.wrzuta.pl/audio/0ghB2wHaDcv/urszula_-_dzis_juz_wiem
                "Kiedy zamiera wokół nas, w ciszę zaklęty świt....
                I ten sam... obcy czas, puste dni....
                Gdy Ci zabiera kogoś czas, rozpaczą sięgasz gwiazd....
                A gdzieś tam... obcy świat, pusty dom...

                Dziś już wiem...
                Będziesz zawsze blisko mnie...
                I wierzę w dobry czas...
                Kiedy ból odejdzie sam...

                Jak Ciebie teraz kochać mam, jak Cię nie kochać mam...
                Taki sam... bliski lecz, inny tak...

                Dziś już wiem...
                Jesteś zawsze blisko mnie...
                A w sercu oddech gwiazd...
                I Anioły w moich snach...

                Dziś już wiem...
                Będziesz zawsze blisko mnie...
                I wierzę w dobry czas, ból odejdzie sam...
                Odejdzie na dobre...
                Dziś już wiem, jesteś zawsze blisko mnie...
                A w sercu oddech gwiazd i Anioły w moich snach..."
                Braciszku tak tęsknię , kocham, czekam...
                • halas1961 Re: Cierpienie 08.05.09, 11:01
                  Marto, otwieram rano w pracy komputer i wiem, ze zaraz ty się tam
                  zjawisz. Nieraz nie piszę nic. Czytam. Powiem Ci może juz któryś z
                  kolei raz, wiara przyjdzie. Jesli choc pragniesz wierzyc, jesli nie
                  zwątpiłaś całkiem , to trzymaj się choćby skrawka sukni swojego
                  Boga. Nie odchodź zbyt daleko, bo ciężej potem wrócic. Ja wiem, że
                  czasem może się Wam wydawać, że piszę jak nawiedzona, w kółko o tej
                  wierze i Bogu. Ale jestem pewna, ze już by mnie tu nie było, gdyby
                  nie wiara. Czytam drugi raz powoli Księge Hioba. I kiedy muszę się
                  oderwać, nie mogę spowrotem się doczekać kiedy wrócę do niej.
                  Rozmyślam, jeśli czegoś nie rozumiem szukam wytłumaczeń na necie.
                  Marto, myślę, że nie powinno się zasklepiać w swoim cierpienu.
                  Trzeba szukać drogi, ścieżki, albo choć wąskiej maleńkiej dróżki
                  żeby to cierpienie obrócić w jakiś czyn, dobry czyn. Choć i
                  cierpienie nie jest niczym złym, bo przeciez to nieodłączny element
                  naszego tu istnienia. Cierpienie - jestem pewna, ze mimo wszystko
                  nas wzmacnia, pomaga spojrzeć inaczej na dotychczasowe zycie, na
                  bliźnich, pomaga nam zrozumieć innych cierpiących, otwiera nam oczy,
                  uczy wrażliwości, miłosierdzia. Nie ma zycia bez cierpienia. choc
                  pewnie każdy ma je dane w innej formie. I ktos powie :ja nie chcę
                  byc wzmocniona, ja chcę żeby On żył, ja nie chcę cierpiec. Ale jesli
                  przyjmujemy z radością, otwartymi ramionami radosne wydarzenia w
                  naszym zyciu... cóz i cierpienie trzeba przyjąć...Ja wiem, ze to nie
                  jest proste, że trzeba czasu. Przez pierwsze pół roku tylko pisałam,
                  wylewałam swój żal. Dopiero potem zaczęłam szukać innych dróg. Kiedy
                  juz łez nie było, a serce nadal rozdarte, kiedy juz nie wiesz jak
                  się żalić, jak całemu światu powiedzieć , że ja cierpię, że nie ma
                  mojego skarbu na ziemi, że słońce juz inaczej swieci, a zieleń nie
                  cieszy i smutno, smutno... I teraz kiedy odnajduję wielką radośc w
                  tych malutkich zadaniach, które stawia mi Bóg, los... do wykonania
                  jestem niezmiernie szczęśliwa i zadowolona. Usmiech kogoś czy
                  podziękowanie to dla mnie po prostu cud, to dla mnie jak słońce
                  które spowrotem ma jasną barwę, jak zieelń tego koloru co dawniej,
                  jak uśmiech mojej Agatki...
                  Więc Marto jeszcze trochę popłacz i do dzieła:)
                  Halina-mama Agatki
                  • maretta111 Re: Cierpienie 08.05.09, 18:49
                    Ja niestety jestem słaba, krucha, może za bardzo wrażliwa, takim ludziom trudno
                    się żyje, bo łatwo zranić, bo długo ból w sercu nosze , ale inaczej nie
                    potrafię, może kiedyś... Dla mnie jeszcze za wcześnie na "podniesienie się",
                    jeszcze mam w sercu ogromny żal do Boga, do siebie, do brata, do ludzi, jeszcze
                    ten żal mnie przytłacza, przecież mój bart tak szybko odszedł, nie byłam gotowa,
                    straszny szok, tak bardzo za nim tesknię
    • stonka_b Re: brat 08.05.09, 22:00
      Trafiłam tutaj ponieważ nie potrafię sobie poradzić z tym co czuję. Szukam
      jakiegoś wytłumaczenia tego co się wydarzyło ale nic sensownego nie przychodzi
      mi do głowy. 26 kwietnia zginął w wypadku mój 23 letni brat. Był przystojny,
      inteligentny, miał po co żyć. Jestem w 8 miesiącu ciąży, miał być chrzestnym
      mojego dzidziusia, tak się cieszył, że będzie wujkiem.... Nie mogę brać żadnych
      leków, bo ciąża, nie mogę za bardzo rozpaczać, bo dzidziuś będzie nerwowy. Modlę
      się w każdej wolnej chwili, bo na nic innego nie mam siły. Jest mi tak bardzo
      ciężko, bo to takie niesprawiedliwe, że odszedł tak nagle i niespodziewanie taki
      młody człowiek, mój jedyny brat...Nie wiem skąd wziąć siły na macierzyństwo,
      które mnie wkrótce czeka...Wolałabym być z moim braciszkiem...
      • maretta111 Re: brat 09.05.09, 06:38
        stonka_b nie możesz tak myśleć, że wolałabyś być z braciszkiem. Wiem co czujesz
        , bo też straciłam jedynego brata, miał tylko 37 lat. 28 maja będzie pół roku,a
        dla mnie to się wydaje że wczoraj. Mój brat tak chciał chrzcić mojego synka,
        marzył wręcz o tym, był chrzestnym ale krótko. Synek skończył 6 lat. Nie będzie
        miał tu chrzestnego już nigdy, ale mam nadzieje że tam będzie czuwał. Idę w
        poniedziałek na ważne badanie z synkiem, od tej wizyty zależy czy mały nie
        będzie musiał iść na 3 operację, ale mam nadzieje ze mój anielski brat będzie
        czuwał nad nim, że może go to ominie, może jeszcze nie teraz, miał przecież we
        wrześniu operację. Tak wiec czasem "zamęczam" swojego brata prośbami o pomoc,
        może mnie słyszy? Tak samo i Ty musisz wierzyć że on jest przy Tobie będzie cie
        wspierał, musisz żyć dla swojego szczęścia, dajesz mu przecież najcenniejszy
        skarb życie. Jestem z Tobą całym sercem, przytulam się do siostrzanego zbolałego
        serca. Mi to forum bardzo pomaga, pisz tu. Ja jeszcze słabo podnoszę się,
        jeszcze nie potrafię, jeszcze na wszystko za wcześnie. Jak chcesz to napisz na
        pocztę maretta111@gazeta.pl Pozdrawiam
        • maretta111 Re: brat 09.05.09, 13:32
          "POWIEDZ MI PROSZĘ JAK TAM JEST,
          NO WIESZ TAM GDZIE JESTEŚ TERAZ???!!!
          CZY TAK JAK MÓWIĄ WSZYSTKO MASZ???!!!
          I NIC TAM NIE BOLI I NIE DOSKWIERA!!!???
          POWIEDZ MI PROSZĘ JAK TAM JEST,
          CZY SĄ TAM ŁĄKI WIECZNIE KWITNĄCE!!!???
          CZY TAK JAK MÓWIĄ,NIKT NIE PŁACZE???!!!
          I ZAWSZE TAM DLA WAS ŚWIECI SŁOŃCE!!!???
          POWIEDZ MI PROSZĘ JAK TAM JEST,
          NO WIESZ TAM GDZIE JESTEŚ TERAZ,
          BO W KOŃCU PRZECIEŻ KAŻDY Z NAS
          PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ TAM SIĘ WYBIERA."
          Kocham, tęsknie, czekam...
          • maretta111 Re: brat 10.05.09, 09:46
            "Czasem bywa, - że coś nagle się kończy
            i pożegnań nadchodzi smutny czas.
            Jedni przeszli to razy już wiele,
            inni przejdą to jeszcze nie raz.
            Bo nie zawsze jest uśmiech na twarzy
            a w kieszeni wygrany szczęścia los.
            Kiedy jednym serce drga radośnie
            innym z żalu załamuje się głos.
            Czasem życie w płatkach róż się pławi,
            - czasem bólem pisany jest szlak.
            Jedni mają szczęścia w nadmiarze
            innym siły do życia wciąż brak.
            Gdy ci pierwsi opływają w dostatkach
            to ci drudzy we łzach topią twarz.
            Ze słowami modlitwy Boże Drogi
            odrobinę nadziei w serce racz wlać "
            • maretta111 Re: brat 11.05.09, 19:05
              "Myślami za Tobą płynę,a serce rwie się jak ptak.Nie wiesz braciszku
              nawet jak bardzo mi Ciebie brak.Myślę sobie ...nieźle jest.Czekam na
              Twój gest,chce byś czule objął mnie i powiedział: siostro Kocham cię!"
              Ale to już niemożliwe, przynajmniej nie tu na ziemi, o ile to "tam" istnieje.
              Może i istnieje, bo po raz drugi poprosiłam brata w ważnej spawie, synek miał
              iść na trzecia operację, ale na razie nie musi,a to ważne żeby przynajmniej na
              razie, bo we wrześniu miał operację. Ile go można było narażać na stres... A
              pierwszy raz poprosiłam brata o pomoc jak córcia była chora, dusiła się w nocy,a
              rano wstała zupełnie zdrowa. Mam nadzieję że to nie zbiegi okoliczności, że to
              anielski braciszek czuwa.
              Tak bardzo kocham, tak okrutnie tęsknię, tak czekam na nasze spotkanie.
              • stonka_b Re: brat 12.05.09, 11:54
                Dzisiaj śnił mi się mój brat...Spotkałam go z siostrą męża i mamą na
                skrzyżowaniu na którym zginął. Powiedziałam, że on nie żyje, a on na to że to
                niemożliwe, że my nie wiemy jak to jest się wywrócić na motorze...Wycałowałam go
                po rękach, a potem już nie mogłam go widzieć tylko moja szwagierka. Bardzo
                dziwny sen, a taki realny, jak się obudziłam myślałam,że rzeczywiście żyje,
                dopiero po chwili dotarła do mnie znowu ta okropna rzeczywistość. Staram się na
                razie nie oglądać jego zdjęć, bo wpadam w czarną rozpacz. To takie nierealne, że
                odszedł...Takie niemożliwe, ze go już nie zobaczę, nie odwiedzi mnie, nie
                pojedziemy razem na żadną wycieczkę...
                • maretta111 Re: brat 12.05.09, 14:07
                  Mi mojego braciszka brakuje w każdej sytuacji, tak byłabym szczęśliwa żeby
                  wrócił, ale on ma swój świat, o ile ma a może tam tylko pustka?
                  • maretta111 Re: brat 12.05.09, 17:44
                    Właśnie czytam brata wiersze i piosenki z wojska, jest w nich tyle miłości, on
                    tak bardzo chciał kochać. Łzy same płyną, siła wyższa...
                • maretta111 Re: brat 12.05.09, 14:08
                  Mi w każdej sytuacji brakuje mojego braciszka, już nigdy nic...
                  • maretta111 Re: brat 13.05.09, 10:19
                    "WCIĄŻ BRAKUJE ANIOŁÓW W NIEBIE ŻE BÓG NAM ZABRAŁ GO DO SIEBIE...[*]
                    Żeby dało się cofnąć czas, przestawić wskazówki zegara, mój braciszek byłby ze
                    mną, nie pozwoliłabym mu odejść, słuchałabym co do mnie mówi, nie byłabym ślepa,
                    głucha, pomogłabym mu, namówiłabym na leczenie. Ale nie mam takiej mocy, "to już
                    koniec, nie ma już nic"...czuje tylko ból, ten przeszywający ból na sercu.
                    Czasem mam wrażenie, że ludzie chcą mi powiedzieć, "Ty nie cierpisz to tylko
                    brat, to nie dziecko, nie rodzic, to tylko brat, przestań płakać, nic się
                    wielkiego nie stało, masz dzieci, męża, mamę, co tam brat" Ale to nie do końca
                    tak, to był ukochany brat, jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny. Tak bardzo go
                    kochałam ,tak byliśmy związani. Nie próbuje wczuć się w ból matki po starcie
                    dziecka, nie zrozumiem do końca bólu po starcie matki, ale mój ból też jest
                    straszny. Wiem , wiem są ludzie, którzy lepiej sobie radzą, którzy szybciej
                    potrafią się pozbierać. Ale może ja jestem z tych, którzy potrzebują więcej
                    czasu, może ja jestem za słaba żeby się podnieść, to chyba indywidualna sprawa,
                    dlatego ciągle tu jestem. Czy przez to jestem gorsza? Czy to znaczy że mój ból
                    mniejszy? Jestem i myślę że jeszcze długo, długo tu pozostanę. Dziękuje Wam za
                    to że jesteście.
                    ***
                    ""Od wielu dni tak tęskno mi,
                    Tak tęskno mi za Tobą.
                    Za oknem letni deszczyk mży,
                    Od wielu dni nie jestem sobą.
                    Wciąż widzę gdzieś w wieczornej mgle
                    Twe oczy ukochane,
                    Wciąż widzę je, i znów mi źle
                    W te noce nie przespane."
                    Kocham, tęsknię, czekam...
                    • maretta111 Re: brat 14.05.09, 13:57
                      Dziś myślałam że pęknie mi serce. Jadę sobie MPK, wsiadają grajki, z harmonią i
                      piosenką"a wszystko te czarne oczy". A w niej słowa "z żalu wielkiego ledwo co
                      żyję" . To tak jak ja, rok temu w kwietniu wybawiłam się z braciszkiem na
                      weselu, w w sierpniu kolejne wesele, wypada jechać bo to chrzestna mojego synka.
                      ja nie wiem jak ja to przeżyję, jak ja podczas takich grań płacze jak bóbr, bo
                      wspomnienia wracają, bo przypominam sobie, jak tańczyłam nie raz z braciszkiem,
                      jak się mną opiekował, jak się czułam wtedy bezpieczna, ba to przecież starszy
                      brat, typowy opiekun. Ludzie jadą na wesele bawić się, cieszyć, a ja... To takie
                      okrutne. Ludzie patrzyli na mnie jak płakałam jak bóbr, ale to przez te
                      wspomnienia, wszystko mi przypomina mojego braciszka, wraca jak bumerang, tak
                      straszliwie tęsknie. Jutro jedziemy zamawiać pomnik, to straszne, jego domek...
                      ***
                      "Nieważne jak daleko pójdziesz, aby odnaleźć swoje miejsce. Może jedno, a może
                      kilka - nigdy nie wiesz. Zostawiaj zawsze po drodze to, co najbardziej cenne:
                      okruchy szczęścia w sercach innych ludzi... " A Ty braciszku zostawiłeś i
                      dlatego tak mi źle.
                      Dziś dosłałam 3 książki od życzliwych ludzi, którzy rozumieją mój ból, chcą choć
                      na chwile przynieść mi ulgę, wiedza jak cierpię. Dziękuję z całego serca.
                      • maretta111 Re: brat 15.05.09, 08:23
                        Dziś jadę na cmentarz wybrać i zamówić pomnik, stanę na grobie mojego braciszka,
                        tak mi smutno że on już tam a, my jeszcze tu. Brakuje mi wiary że tam coś jest,
                        brakuje mi snów, brakuje mi jego przytulenia, brakuje mi wszystkiego co z nim
                        związane. Nie doceniałam go jak miałam, było naturalne że jest i już. A teraz
                        tylko łzy..Tak kocham mojego anielskiego braciszka, tak bardzo...
                        ***
                        Cicho
                        "Cicho Boską spełniać wolę
                        Cicho Boską spełniać wolę
                        Cicho bliźnim ulżyć dolę
                        Cicho kochaj ludzi, Boga
                        Cicho - oto święta droga
                        Cicho z swymi dzielić radość
                        Cicho wszystkim czynić zadość
                        Cicho innych błędy znosić
                        Cicho życzyć, błagać, prosić
                        Cicho zrzec się, ofiarować
                        Cicho ból swój w sercu chować
                        Cicho jęki w niebo wznosić
                        Cicho skrycie łzą się rosić
                        Cicho kiedy ludzie męczą
                        Cicho, gdy pokusy dręczą
                        Cicho zmianę życia znieść
                        Cicho krzyż z Jezusem nieść
                        Cicho Jezus w hostii Sam
                        Cicho milcząc mówi nam
                        Cicho ufaj zbawcy swemu
                        Cicho tęsknij, wzdychaj Ku Niemu
                        Cicho z cnoty zbieraj plon
                        Cicho aż nadejdzie zgon
                        Cicho ciało spocznie w grobie
                        Cicho da Bóg niebo Tobie"
                        Kard. Adam Stefan Sapieha
                        ***
                        www.youtube.com/watch?v=H_IdrTJXnak
                        • maretta111 Re: brat 16.05.09, 18:04
                          ŻYWY ROZPROMIENIAŁEŚ NASZE ŻYCIE
                          ZMARŁY WSKAZUJESZ NAM ŚWIATŁO.."
                          www.youtube.com/watch?v=_8wy1-0WzPs&feature=PlayList&p=E80A0FFBEDC6BF40&index=21
                          Dziś braciszku jest u mnie Twój synek, to tak trochę jakby Ty, oboje wspominamy,
                          tęsknimy, jest nam straszliwie źle bez ciebie. Kocham, tęsknię, czekam...
                          • maretta111 sen 18.05.09, 14:24
                            Idę patrzę a tam Ty biegnę jak zwykle do Ciebie a Ty się odwracasz i odchodzisz,
                            ale dokąd braciszku?
                            "Serce zasnęło.
                            Już się nie obudzi,
                            Dusza opuściła ludzi.
                            Wzleciała do góry,
                            wysoko ponad chmury.
                            Ujrzała złotą bramę
                            i młodą,jasną skrzydlatą damę.
                            Przekroczyła próg.
                            Nowe życie rozpoczęła,
                            A brama za nią się zamknęła.
                            Już nigdy w przeszłość nie powróci,
                            bo pierwszego życia nikt jej nie przywróci! "
                            • maretta111 brat 20.05.09, 08:37
                              "ŻYCIE BEZ LUDZI,KTÓRYCH SIĘ
                              KOCHA,JEST SAMOTNOŚCIĄ.... "
                              W niedziele komunia mojego braciszka chrześniaczki,a jego nie będzie...Smutno
                              wszystkim, ale u nas w sercu ból...
                              www.youtube.com/watch?v=eBIo5PpdC4s&feature=related
                              • maretta111 Re: brat 20.05.09, 14:12
                                www.youtube.com/watch?v=VKT7lVaiNNw
                                • maretta111 Re: brat 21.05.09, 11:37
                                  Ostatnio przeczytałam 3 piękne książki. "Listy do nieba", "Wzgórze Pana Boga",
                                  "Miłość tylko miłość". Naprawdę jestem poruszona i wszystkie trzy dały mi
                                  nadzieję, że będzie lżej. Halina tak pięknie pisze o wierze, nadziei , miłości.
                                  To niesamowita dusza na tym forum ma serce otwarte nam wszystkim.Pozostałe 2
                                  książki napisał wyjątkowy człowiek, których też został w okrutny sposób
                                  doświadczony przez los.
                                  Po ich przeczytaniu uwierzyłam że jeszcze się pozbieram, że emocje będą mniejsze
                                  na wspomnienie cudownych chwil, które przeżyłam z bratem. To ktoś kto od zawsze
                                  w moim życiu był. Nie wiedziałam że jest chory. Mam nadzieję że kiedyś przestanę
                                  obwiniać siebie, jego, lekarzy, Boga, ludzi, los. Liczę ,że z perspektywy czasu
                                  inaczej spojrzę na to wszystko. Chciałabym ukoić swoje serce na tyle żeby zbyt
                                  mocno nie brać sobie do głowy słów ludzi, którzy ranią(np mama spotkała znajomą
                                  z dzieciństwa, która się spytała co słuchać mama powiedziała jej że straciła
                                  syna i co usłyszała"no i co z tego"? Krew we mnie zawrzała, żebym była obok
                                  gotowa bym była plunąć jej w twarz. Jak tak można? Albo moja koleżanka usiłowała
                                  mi powiedzieć że śmierć brata to nie problem, że mnie nie rozumie jak można tyle
                                  przeżywać i wiecie co zmieniłam się w stosunku do niej, mniej pisze o tym co
                                  boli, bo i po co ona i tak mnie nie zrozumie. Takich sytuacji mogłabym opisać
                                  całe mnóstwo.)
                                  W obliczu tej tragedii zrozumiałam kto jest mi bliski, kto próbuje mnie
                                  zrozumieć. Żeby do końca zrozumieć nasze cierpienie, to dana osoba musi wziąć na
                                  swoje barki mój krzyż i wtedy podyskutujemy jak równy z równym,a nie spekulować
                                  co on/ona na moim miejscu by zrobiła, bo to doprowadza do szału, unikam takich
                                  ludzi. Dziś płaczę, ale wiem że muszę się pozbierać dla moich bliskich, ile mogę
                                  zamykać się w innym pokoju i płakać, przecież jeśli tam coś jest, jeśli jest
                                  jakieś życie po śmierci, to mój braciszek może cierpieć że ze mnie taki smutas z
                                  podpuchniętymi od płaczu oczami. Tęsknota nigdy mnie nie opuści za tym co było,
                                  a już nie wróci, za naszymi planami wspólnymi, marzeniami,za tym co się
                                  skończyło tu na ziemi. Kocham braciszka i kochać nie przestanę. Cierpię
                                  strasznie,ale mam nadzieje że będzie lżej. Dziękuje że jesteście.
                                  "Kiedy zapłaczesz, Będę obok Ciebie, Jestem Twoim aniołem, Czy tego
                                  jeszcze nie wiesz? Jesteś wszystkim, co mam
                                  A ja jestem wszystkim, co masz Ty
                                  Kiedy będą prześladować Cię złe sny, Ja będę obok Ciebie
                                  Pokonamy je razem
                                  Kiedy nic się nie układa,
                                  Powiedz, a ja złożę wszystko na nowo
                                  A kiedy zwątpisz, że światełko już się nie zapali,
                                  Ja zapalę je dla Ciebie,
                                  Nawet jak wydaje Ci się, że Twój świat się wali
                                  Nie odejdę, będę obok Ciebie,
                                  Dopóki Pan Bóg, Nie wezwie mnie do siebie, I powie, że misja skończona"
                                  www.youtube.com/watch?v=78OraWmNvMQ&feature=related
                                  • halas1961 Re: brat 21.05.09, 12:37
                                    DZIĘKUJĘ. Największą radością jest dla mnie to, że ktos zobaczył w
                                    moich wierszach miłość i nadzieję i może uwierzy ze nie tylko moja
                                    córcia czeka na mnie, ale i Twój brat, mama, syn, córka, tata, mąż,
                                    żona czekaja spokojnie na Was.
                                    Halina-mama Agatki
                                    • maretta111 Re: brat 21.05.09, 13:34
                                      Mam nadzieję że nasi bliscy tam będą na nas czekać.Wyjdą na spotkanie, i wtedy
                                      naprawdę będziemy żyć szczęśliwie i już wiecznie...Pozdrawiam wszystkich
                                      okrutnie przez los doświadczonych ciepło.
    • maretta111 Re: brat 22.05.09, 09:38


      ,,To tylko wiatr,
      śpiewa wciąż te kilka nut.
      to właśnie dziś,
      smutek mnie odnalazł znów.

      Jak późny gość,
      w szyby znów zadzwonił deszcz,
      to z dawnych dni,
      przyniósł mi wspomnienia zmierzch.

      Był taki ktoś,
      kogo nie zastąpi nikt.
      był taki dzień,
      minął tak jak wszystkie dni.

      Był taki list,
      który nie zawierał słów.
      był taki ktoś,
      kto nie wróci nigdy już.

      To tylko wiatr,
      śpiewa wciąż te kilka nut.
      to tylko deszcz,
      w okna me zadzwoni znów.

      Lecz to nie ty,
      przyjdziesz tu któregoś dnia.
      to tylko zmierzch,
      który dziś rozłączył nas.,,
      www.youtube.com/watch?v=ttalAunGRVo
      Kocham, tęsknie ,czekam...
      • maretta111 Re: brat 23.05.09, 11:34
        "ŻAL NASZ BEZMIERNY,CICHA ŁZA SIĘ SĄCZY
        UCICHNIE WTEDY ,KIEDY BÓG NAS ZŁĄCZY."
        `Tak bardzo tęsknie, jutro komunia Twojej chrześniaczki, która tak płacze za
        Tobą, bądź jutro z nami.
        JESTEŚ ANIOŁEM
        "Który czuwa nade mną
        Nie daje się smucić I
        chroni przed złym..
        Jesteś lekarstwem..
        Na moje smutki
        Złe humory, niepowodzenia
        I złe dni..
        Jesteś cieniem..
        Który jest przy mnie
        Nie pozwala się zgubić I pokazuje drogę..
        Chcę byś był osobą
        Trwającą przy mnie..
        W chwilach dobrych i złych..
        By to wszystko nie znikło
        Zostało na zawsze..
        Bym mogła wiedzieć,
        że tym ciepłem jesteś Ty! "
        Kocham....
        • maretta111 Re: brat 24.05.09, 18:36
          Strasznie mi dziś smutno, koszmarnie, płacze od rana. Dziś była komunia brata
          chrześniaczki, tylko brata zabrakło. Taki byłby szczęśliwy,nie tylko ja
          płakałam, była piękna pogoda jak marzenie. Modlitwa za jego dusze to straszne,
          dlaczego to wszystko jest takie upiorne, cały ten świat?............................
          • maretta111 Re: brat 25.05.09, 08:21
            Kolejny dzień mam doła, wzięłam leki, bo źle ze mną, dopadła deprecha jutro boję
            się iść do mamy takie święto, a pójdę sama bez braciszka...
            • maretta111 Re: brat 25.05.09, 16:28
              jestem do niczego nie tylko dziś co ze mnie za siostra co ciągle płacze...
              www.youtube.com/watch?v=UgbcuKbUEtY
    • maretta111 Re: brat 26.05.09, 08:40
      Specjalnie mojej mamie w dniu jej święta od mojego anielskiego braciszka:
      DO CIEBIE MAMO
      Tyle już było słów o matce
      i tyle wierszy na jej cześć ,
      lecz droga matko co ja czuję
      to Ty najlepiej sama wiesz.
      Ja wiem, ze z ciebie wziąłem życie,
      z Twojego ciała i z Twojej krwi
      wiem, że ja w Tobie mam odbicie,
      boś ty mi matka, a ja twój syn.
      Wiem , ile nocy nie przespałaś
      dziecięce lata wspominam dziś
      Wiem jak ty o mnie zawsze dbałaś
      Gdyś mnie tuliła w ramionach Swych.
      Pamiętam czas , gdym szedł do szkoły,
      jak cieszyłaś z każdej piątki mej,
      i jak w twych oczach smutek się czaił,
      gdy niepowodzeń nastawał dzień.
      Widziałem ogrom Twojej dumy,
      kiedym w mundurze w szeregu szedł,
      i łzy miłości i wzruszenia,
      gdym na przepustkę do domu biegł.
      Widziałem w oczach Twoich radość
      i jednocześnie ukryty lęk,
      gdym ukochaną u stóp ołtarza,
      do serca brałem na miejsce Twe.
      To wszystko prawda droga mamo,
      chociaż tak trudno wyznać ci ,
      wierz mi ze ponad świata sprawy,
      największym skarbem jesteś Ty."
      A to ode mnie:
      "Mamusiu droga i ukochana, wiem że nie weźmiesz mnie już na kolana. Lecz w dniu
      dzisiejszym, chcę podziękować i w Twą matczyną rękę całować. Dziękując za życie,
      które mi dałaś i całą miłość, którą we mnie wlałaś."
      Taki dziwnie smutny dzień przecież powinnam się cieszyć, ale idę sama do mamy i
      to boli, bratanek mam być.
      • maretta111 Re: brat 26.05.09, 08:46
        Dziś z całego serca przytulam Was wszystkie osierocone mamy ,a "Każdy kto chce
        poznać Twoje cierpienie, musi sam stanąć pod krzyżem. Nie ma innej drogi na
        poznanie Twojego cierpienia". Sercem jestem dziś z Wami.
        • maretta111 Re: brat 26.05.09, 18:15
          do stonka_b
          Boże ileż to człowiek musi znieść niedawno pochowałaś braciszka a teraz
          tata(mego taty nie ma ponad 17 lat brata pół roku minie 28 maja a boli okrutnie
          iw wcale nie jest lepiej bo tęsknota ma to do siebie że narasta.
          • maretta111 pół roku 28.05.09, 10:50
            "POSŁUCHAJ Braciszku
            Nie masz już zmartwień
            cierpienia nie masz
            do snu cię tuli
            troskliwa ziemia
            spójrz przyszłam
            braciszku
            to ja
            na chryzantemy
            upadła łza
            ognikiem znicza
            znaczę że jestem
            ty śpisz
            więc może we śnie
            zobaczysz
            że tak mi smutno
            że wciąż rozpaczam
            zrozumieć trudno
            wciąż pamięć wraca
            śpiewnie szeleszcząc
            już wiosna
            wkrótce lato
            to miejsce drogie
            i wszystko wokół
            potem śnieg staje
            tak jak co roku
            kiedyś przyjadę
            jak w ten poranek
            i nie odejdę
            już tu zostanę"
            /Autor: Lili Blue/
            www.youtube.com/watch?v=ttalAunGRVo
            Dziś pół roku miało być lepiej ale tęsknota narasta. Kocham, tęsknię, czekam.
            Wszyscy o mnie zapomnieli, nawet Bóg
            • halas1961 Re: pół roku 28.05.09, 13:25
              Marto, tesknota narasta zawsze im większy czas od rozstania. Ona
              tylko staje się oswojona i to też nie na zawsze. Trochę przygasa
              jesli osoba, ktora juz po tamtej stronie nam się przysni lub da
              jakiś znak w inny sposób. Agatka juz bardzo dawno mi się nie sniła.
              Moja tęsknota też w ostatnich dniach straciła swoje oswojenie. Ale
              myślę, że może dlatego sie nie śni, iż uznała że juz dam sobie radę,
              że muszę dać sobie radę, że mam jej nie wołać. A mimo tak prosiłam o
              sen wczoraj wieczorem, niestety prosba nie wysłuchana. Pewnie ma
              ważniejsze sprawy na głowie lub nie ma pozwolenia.
              Napewno nie zapomnieli o Tobie wszyscy. Napewno jest ktos kto mysli
              chociaż od czasu do czasu. Jestem tego pewna. Bóg z pewnością nie
              zapomniał. Moja Córeczka zawsze mówiła, kiedy żaliłam się nad soba,
              że powinnam się cieszyć z tego co mam. Dopiero kiedy odeszla
              zrozumiałam jak mądre to były słowa. Nie zawsze udaje się cieszyc z
              tego co jest, ale staram się . Przynajmniej się staram. Nie
              dopuszczam mysli, że Bóg mnie opuscił. Bo wtedy nie miałoby nic
              sensu. A jesli czuję sie bardzo samotnie, (bo przecież każdy
              człowiek ze swoim cierpieniem jest w gruncie rzeczy sam)zwykle za
              jakis czas pojawia się dobre słowo chocby pisane albo jakis miły
              gest. Mam nadzije Marto że za jakis czas uda Ci się choc troche
              oswoic te tesknotę.
              pozdrawaiam
              Halina-mama Agatki
              • maretta111 Re: pół roku 28.05.09, 23:03
                Bardzo ale to bardzo chciałabym oswoić się z tą tęsknotą, bo czuje ze za zbyt
                narasta.
                • maretta111 brat 30.05.09, 06:37
                  "Braciszku
                  ciebie już tu nie ma
                  w ciemnym leżysz grobie
                  z oczu łzy spływają
                  smutku gorzkie krople
                  w sercu mym nadzieja
                  tli się taka mała
                  ociera łzy...
                  prosi...
                  bym już nie płakała
                  Szepcze że nasza rozmowa
                  wciąż będzie trwała
                  chociaż ciałem nieobecny
                  w mej duszy zostałeś
                  i w każdej sekundzie
                  życia mego tchnienia
                  będziesz tak jak dawniej
                  w nim ciągle obecny... "
                  Kocham, tęsknię, czekam...
                  • maretta111 Re: brat 03.06.09, 06:31
                    "Bo jeśli mi trzeba tu pozostać i czekać...to będę czekała
                    A jeśli już żyć muszę ... to będę żyła
                    Mam tylko marzenia, ot takie nie duże...nie małe
                    Chcę Cię widzieć w mych snach
                    A myśli o Tobie niech budzą mnie każdego ranka
                    Bo wiem ...bo wierzę, że kiedyś Tam,
                    Gdzie kończy się tęcza...
                    Ty będziesz czekała na mnie
                    I liczę dzień każdy...i liczę lata, by dojść Tam gdzie czekasz
                    A potem już razem...a potem już zawsze
                    Ty ze mną...ja z Tobą
                    I tak do końca świata...i jeszcze..."
                    Kocham, tęsknię, czekam...
                    • maretta111 Re: brat 04.06.09, 18:08
                      "Żyj!- krzyknęła nadzieja...bez Ciebie nie potrafię - odparło cicho
                      życie..."
                      Braciszku tak okrutnie tęsknię, tyle mam ci do opowiedzenia, mówię...co z tego
                      jak i tak nic nie odpowiadasz. Musisz znów czuwać, wiesz o co chodzi, bardzo się
                      boję(pewnie znów byś powiedział "wszystko będzie dobrze", ale nie jest
                      dobrze...Ty wiesz najlepiej(mam nadzieję)...Do zobaczenia...
                      www.youtube.com/watch?v=ttalAunGRVo
                      • maretta111 Re: brat 05.06.09, 12:52

                        "Gdybyś znał dar Boga i to, czym jest niebo.
                        Gdybyś mógł stąd usłyszeć śpiew aniołów i widzieć mnie pośród nich.
                        Gdybyś mógł widzieć rozwijające się przed twymi oczami horyzonty i
                        wieczne pola, nowe ścieżki, po których chodzę.
                        Gdybyś mógł, jak ja, przez chwilę kontemplować piękno, przy którym blednie
                        wszystko, co piękne. Uwierz mi, kiedy śmierć przyjdzie zniszczyć twe więzi, tak
                        jak zniszczyła te, które mnie wiązały i kiedy pewnego dnia, który Bóg ustalił,
                        twoja dusza przyjdzie do nieba, gdzie przywita ją moja, tego dnia zobaczysz
                        tego, który cię kochał i który wciąż cię kocha, odnajdziesz swoje serce;
                        odnajdziesz tam czułości
                        Nie czekając już na śmierć, ale posuwając się naprzód z chwili na chwilę,
                        zobaczysz mnie więc, przemienionego w zachwycie i szczęściu. Będziesz mnie
                        trzymać za rękę na nowych ścieżkach światła i życia.
                        Otrzyj twe łzy i nie płacz, jeśli mnie kochasz."
                        Kocham szalenie, ale czuję pustkę, nie wiem kto ma rację czy ten kto twierdzi że
                        tam czeka nas życie wieczne z naszymi bliskimi, którzy odeszli, czy ja która
                        nie dowierzam, choć jestem wierząca,praktykująca, ale tak nie do końca wierzę w
                        życie po śmierci, brat w ogóle nie śni się, choć pragnę. A teraz co mi
                        pozostało oprócz tęsknoty i wspomnień?
                        forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=847&w=88045765&a=96225619&rep=1&t=1244192893021


                        • maretta111 Re: brat 06.06.09, 06:35
                          "Można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
                          Nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem"
                          • maretta111 Re: brat 07.06.09, 07:04
                            Czuje się tak jak dzisiejsza pogoda u mnie za oknem szaro, zimno, deszczowo. Nie
                            tak to wszystko miało wyglądać. Mój braciszek powinien żyć, jechać z synkiem na
                            wakacje(zaraz koniec roku szkolnego). Nie ma przed kim płakać, naprawdę. Dzieci-
                            co one zrozumieją, mąż denerwuje się jak widzi moje łzy, mama wystarczająco sama
                            cierpi. To straszne że w pewnym sensie jestem sama. Wykrzyczałbym chętnie swój
                            ból. Są chwile że wydaje mi się że będzie lżej(np po przeczytaniu jakieś
                            książki). Piszę listy z brata chrzestną(to też na krótko pomaga). Wtedy w nich
                            opisuje różne sytuacje zdarzenia, wracają wspomnienia. Wysyłam jej zdjęcia z
                            jego najpiękniejszych lat. Ta ciocia też tak pięknie pisze. Czytam jej listy i
                            płaczę. Ona pochowała męża w ubiegłym roku, więc wie co to ból rozstania. Pisze
                            np o moim bracie:
                            " Lata jego życia minęły jak
                            sen. Odszedł z tego świata,ale był, jest i pozostanie na zawsze w
                            Waszych sercach, w sercach nas wszystkich. "
                            "Nasi bliscy odchodzą, a my musimy żyć dalej z myślą, że nie mogliśmy
                            obronić przed śmiercią, musieliśmy usłyszeć wyrok śmierci. Na zawsze
                            pozostanie w naszych oczach ciało złożone w trumnie, splecione różańcem
                            dłonie, zamknięte oczy, zamykane wieko trumny. Będziemy słyszeć stukot
                            zabijanej trumny, chociaż może zamykana była inaczej.
                            Dalej pogrzeb. Msza przy trumnie. Potem stukot grud ziemi po wieku
                            trumny, zasypywanie grobu, kopczyk żółtej ziemi przyłożony wieńcami,
                            kwiatami, zapalone znicze.
                            I nagle żal i przerażenie jeszcze większe. To już wszystko? To się już
                            wszystko ma skończyć?
                            A jego uśmiech, a to zakłopotanie nieporadne. A to jego nieśmiałe
                            skarżenie się, zwierzanie się ze swoich zamiarów, planów na przyszłość
                            nigdy nie spełnionych, bo czasu zabrakło, bo sił zabrakło, bo życia
                            zabrakło.
                            I co dalej? Żyć trzeba dalej. Zostajemy sami. Odejdą wszyscy do swojego
                            dnia powszedniego, do swoich spraw, do swojego życia. Jesteśmy sami w
                            naszym domu z pustką , jaka została po tym , który odszedł. Jak go
                            wszędzie było dużo. Wszystko cały dom, wszystkie przedmioty i sprzęty
                            żyły jego życiem. Widzisz buty, które bardzo lubił, kurtkę, która tak
                            bardzo lubił, drobiazgi, których używał na co dzień. Porządkujesz to
                            wszystko, przechowujesz jako pamiątkę po nim.
                            Biegną dni, tygodnie, okazuje się że brak czasu na przejrzenie tego
                            wszystkiego, może kiedyś będzie go więcej."
                            To są bardzo osobiste refleksje, wzruszające dla mnie, ale lubię czytać takie
                            piękne listy.Ciocia jest daleko, pozostał tylko taki kontakt,ale to i tak za
                            mało. Ciężko podnieść się z kolan do czego usilnie zawsze namawia, wręcz
                            "popycha" Halinka. Bo ból po stracie jest straszny, przytłacza, przygniata,
                            ciężko jest się poddźwignąć. Kiedy widzę inne rodzeństwa, słyszę... Boli
                            okrutnie . Mama moja ma 3 siostry i one opuściły ją na wiele tygodni, bo i po co
                            taka cierpiętnica. Ale to nie zawsze tak jest. Zwykle rodzeństwo wspiera się,
                            jak np Eli brat w tak traumatycznych przeżyciach. Tak też było ze mną i moim
                            bratem. Wspieraliśmy się, pomagaliśmy sobie. A teraz ta pustka. Jak mama
                            trafiła do szpitala to słyszałam słowa"biedna Marta" została sama . Jak nie raz
                            mama źle się czuła to z bratem dyżurowaliśmy przy niej,a teraz kto podzieli się
                            ze mną swoim czasem, tak bezinteresownie. Każdy ma swoje życie i nie mogę nic
                            wymagać, muszę czasem skorzystać z jakiegoś dobrodziejstwa, na zasadzie wielkiej
                            łaski. A mój brat zawsze był taki ofiarny, życzliwy, zawsze robił to z serca. A
                            dziś tak za nim tęsknię, mam nadzieję że tam będziemy razem, że będzie na mnie
                            czekał, ze tam będziemy szczęśliwy. Tak piękne piszecie o koszuli, o
                            ubraniach,perfumach po bliskich. Ja po moim braciszku zostawiłam marynarkę,
                            która mu dobierałam w ubiegłym roku na wesele w kwietniu(ależ wytańczyliśmy się
                            wtedy), pomadkę, która mu kupiłam do smarowania spierzchniętych ust już jak był
                            w szpitalu, , jego wiersze i piosenki z wojska, lubię je głaskać przytulać się
                            do nich, bo to jego ręce pisały. Nie porównuje bólu swojego do waszych bo każdy
                            jest inny, każdy z nas dźwiga inny krzyż,ale ja naprawdę cierpię, bo bardzo
                            kochałam i kochać nie przestanę mojego braciszka, tak mi źle , tak tęsknię, tak
                            usilnie czekam na spotkanie z nim(o ile ono nastąpi). Chyba żeby nie ta nadzieja
                            to bym zwariowała.
                            Przepraszam za moje łzy, za moje smutne słowa, za to że tak często upadam,ale
                            tak się czuję.
                            Kiedyś powiedziałam jednej z cioć że się czuję jak królik doświadczalny,a ona mi
                            na to że mam swoje małe króliczki i powinnam dla nich żyć. Żyję dla swoich
                            bliskich,ale to nie umniejsza mojej tęsknoty za Darkiem. Był i na zawsze
                            pozostanie częścią mojego życia, kimś niezastąpionym, wyjątkowych, jedynym w
                            każdym calu.
                            Kocham, tęsknie, czekam.
                            " Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
                            Padać boleśnie i znów się podnosić,
                            Krzyczeć tęsknocie "precz" i błagać "prowadź"
                            Oto jest życie: nic, a jakże dosyć..."

                            • maretta111 Re: brat 08.06.09, 13:54
                              "Pokaż mi niebo...
                              zabierz tam,
                              gdzie smutek nie dociera...
                              -Otrzyj łzy,
                              gdy chłód ogarnia serce me,
                              pomóż się podnieść
                              gdy nadzieja gaśnie-
                              pokaż mi niebo...
                              Nie pozwól by wiatr
                              porwał wszystkie marzenia,
                              daj siłę by żyć...
                              Pokaż mi niebo
                              wśród rozpaczy mijającego czasu
                              muśnięciem ust ostudź tęsknotę
                              silnym ramieniem ochroń przed złem...
                              Pokaż mi niebo...
                              nie zostawiaj mnie samej
                              czuję się taka słaba,
                              Boję się...
                              Pokaż mi niebo..."
                              Kocham, tęsknię czekam...
                              Czuwaj nad nami....
                              • basia446 Re: brat 10.06.09, 22:49
                                "Kiedy upadniesz- nie szarp się , nie trwoń mocy, która się
                                jeszcze przyda na drogę . Pogódź się na chwilę z tym, co Cię
                                przywaliło. Odpocznij nieco, poleż na ziemi, tylko nie za długo,
                                abyś ziemią nie przesiąkł, abyś się do niej nie przyzwyczaił. Wstań
                                i idź - mocniejszy chwilą doświadczenia smaku przegranej - do
                                zwycięstwa..."
                                • basia446 Re: brat 11.06.09, 21:28
                                  "Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
                                  Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
                                  Jestem tysiącem wiatrów dmących.
                                  Jestem diamentem na śniegu lśniącym.
                                  Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
                                  Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.
                                  Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzona,
                                  Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
                                  Ptaków cichych w locie krążących.
                                  Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.
                                  Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
                                  Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
                                  Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
                                  Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem".
                                  • basia446 Re: brat 12.06.09, 22:47
                                    "Ci, którzy umarli, nigdy stąd nie odeszli:
                                    Są tutaj w gęstniejącym cieniu
                                    Umarli nie są pod ziemią:
                                    Są w drzewie, które szumi
                                    Są w drewnie, które jęczy,
                                    Są w wodzie, która płynie
                                    Są w wodzie, która śpi,
                                    Są w chacie, są w tłumie:
                                    Umarli nie są martwi
                                    Ci, którzy umarli, nigdy stąd nie odeszli:
                                    Są w piersi kobiety,
                                    Są w dziecku, które płacze
                                    Są w głowni, która płonie,
                                    Umarli nie są pod ziemią:
                                    Są w ogniu, który umiera,
                                    Są w trawie, która zawodzi
                                    Są w skamlących skałach,
                                    Są w lesie, są w domu.
                                    Umarli nie są martwi... ''
                                    • basia446 Re: brat 13.06.09, 21:54
                                      " Jestem nikim
                                      Zwykłym człowiekiem,
                                      który trwa bo musi,
                                      bo żyje.
                                      Tyle chwil przemija
                                      Wspomnienia,
                                      Owszem.
                                      Zostają
                                      Ale nie można w nich wiecznie trwać
                                      Choć się piękne i ważne
                                      Trzeba iść do przodu
                                      Oderwać się od nich
                                      zacząć nowe życie
                                      Myśleć o tym o będzie
                                      Nie wracać tu
                                      nigdy. Bo jestem tylko człowiekiem
                                      śmierć przyjdzie
                                      i tak ."
                                      • basia446 Re: brat 14.06.09, 22:40
                                        WPISANY W CIEBIE
                                        " Pragnę czasem w czasie się zgubić
                                        Jak klucz, czy drogę - gubi się w lesie
                                        Ale się boję, że nikt mnie nie znajdzie
                                        I, że już z drogi mnie nie podniesie.
                                        Wyrwać się stąd - jak kartkę z notesu
                                        Jak ząb obolały - w nieobecność
                                        I wysłać bez zwrotnego adresu
                                        List, że wrócę nim skończy się wieczność.
                                        Pragnę uciec ucieczką udaną
                                        Przed pościgiem napomnień otyłych
                                        Myślą o Tobie, zawsze co rano
                                        Na drugie życie nabierać siły.
                                        Jestem tu gdzie jestem
                                        W każdą noc, w każdy dzień
                                        Rzucić chcę to wszystko
                                        A jedynie rzucam cień.
                                        Pragnę przepaść, jak czasem przepada
                                        Cała wypłata w nadziei kasynie
                                        Nim bezlitosnym miną mijaniem
                                        Jedni dla drugich - ważni jedynie.
                                        Jak w automacie ostatni żeton
                                        Zniknąć rozmową przerwaną w pół słowa
                                        Z tą świadomością, że jesteś - nadziejo
                                        Że z Tobą warto zaczynać od nowa.
                                        Pragnę czasem w czasie się zgubić
                                        Jak klucz, czy drogę - gubi się w lesie
                                        Lecz gdy na drodze, znajdziesz mą drogę
                                        Czy mnie z tej drogi, jak klucz podniesiesz?"
                                        [Buszman Krzysztof Cezary]
                                        • basia446 Re: brat 15.06.09, 22:36
                                          " Jeśli mnie przyjdzie odejść pierwszemu,
                                          Nie daj zachmurzyć się swemu niebu.
                                          I myśl uparcie, bez chwili wątpienia:
                                          to tylko zmiana, a nie rozstanie."
                                          • basia446 Re: brat 16.06.09, 23:14
                                            " Czym byliśmy jesteśmy.
                                            Co mieliśmy posiadamy.
                                            Jest wspólna przeszłość niezniszczalna teraz,
                                            Kiedy więc idziesz lasem, po którymś my kroczyli,
                                            lub próżno szukasz nad rzeką mego obok cienia,
                                            albo zatrzymujesz się na szczycie w miejscu,
                                            skąd zwykliśmy rozglądać się po łąkach,
                                            czy też na widok czegoś bezwiednie szukasz mojej ręki
                                            a gdy jej nie ma czujesz, jak rośnie w Tobie smutek -
                                            poczekaj.
                                            Przymknij oczy.
                                            Odetchnij.
                                            Wsłuchaj się w moje kroki w Twoim sercu.
                                            Wcale nie odszedłem, ja dalej idę z Tobą."
                                            • basia446 Re: brat 19.06.09, 21:12
                                              "POMYŚLAŁAM DZIŚ O TOBIE...
                                              pomyślałam dziś o Tobie któryś raz
                                              w chwili, gdy smutek znowu
                                              nade mną się nachylił
                                              i podał mi swą dłoń
                                              taką szorstką, taką zimną
                                              pomyślałam dziś o Tobie któryś raz
                                              gdy słońce na niebie
                                              przez chmury się przedarło
                                              a mnie serce znów w bólu zamarło
                                              pomyślałam dziś o Tobie któryś raz
                                              w chwili, gdy łzy do oczu
                                              znowu się cisnęły i jak rwąca rzeka
                                              po policzkach płynęły
                                              pomyślałam dziś o Tobie któryś raz
                                              gdy tak bardzo chciałam
                                              żebyś był przy mnie, objął ramieniem
                                              przytulił do swego boku
                                              uspokoił zszargane nerwy
                                              ukoił niezasłużoną dobrocią i ciepłem
                                              które tylko Ty nosisz
                                              dla mnie... pod sercem..."
                            • annmaria Re: brat 21.06.09, 18:54
                              Maretto kochana!
                              Tak bedzie Twoj Darek bedzie z Toba do konca Twojego zycia. W sercu w myslach w
                              bolu we wspomnieniach tanca w obrazie kiedy w trumnie lezy. Bedzie z Toba bo Go
                              kochalas. Tak to juz jest ze kochani odchodza. Los zabiera tych ktorzy tworza
                              nasza tresc zycia. Zostajemy strasznie osmotnieni ale przeciez nie sami. Wiem co
                              to jest wielka lza wiem jak sie teskni i wspomina. Wiem co znaczy plakac w
                              srodku nocy bo zadzwonic nie mozna bo w niebie telefonu nie ma jak napisala
                              Halina. Trudno. Godze sie ze swoja strata prawie dwa lata. Godze sie? Ale trzeba
                              dostrzegac tych co zostali bo i oni potrzebuja naszej milosci. Darek spoglada z
                              chmurki jak mowil moj Ojciec i martwi sie o Ciebie. Bo przeciez wiesz to chcial
                              zebys czesto sie smiala. Przytulam. A
                              • basia446 Re: brat 23.06.09, 23:16
                                " Czy marzysz czasem o ucieczce?
                                Czy nigdy nie marzysz o ucieczce?
                                Żałosne zapomnienie
                                Zapomniane nadzieje pogrzebane w samotnym grobie duszy
                                Żałosne zapomnienie
                                Przypomnij sobie jaka byłaś zanim zamknęłaś swe serce pod kluczem ."
                                • basia446 Re: brat 25.06.09, 17:11
                                  " Pochylasz się nade mną...
                                  Dotykasz białego czoła swoją ciepłą dłonią
                                  i tym samym okrywasz mnie płaszczem utkanym z marzeń...
                                  Niczego się nie lękam,
                                  bo trwasz przy mnie...
                                  zawsze
                                  Jesteś częścią tego co nieśmiertelne
                                  Jesteś Aniołem...
                                  Aniołem mojej duszy...
                                  Więc wejrzyj w nią swymi gwieździstymi oczami,
                                  roztop ten kryształowy mur mojego serca,
                                  w którym lśni "Jezioro Łez"...
                                  Nie pozwól by znowu wezbrało...
                                  Zostań na zawsze...
                                  Bo przecież jesteś częścią tego, co nieśmiertelne...
                                  Jesteś aniołem...
                                  Aniołem mojej duszy. "
                                  • basia446 Re: brat 28.06.09, 23:56
                                    " Byłeś moją siłą, kiedy byłam słaba...
                                    Byłeś moim głosem, kiedy nie mogłam mówić...
                                    Byłeś moimi oczami, kiedy nie mogłam widzieć...
                                    Widziałeś to co najlepsze we mnie...
                                    Dałeś mi wiarę, bo wierzyłeś...
                                    Jestem tym kim jestem, bo mnie kochałeś...
                                    Teraz czuję się, jakby brakowało połowy mnie...
                                    Wszyscy potrzebujemy kogoś na kim możemy się oprzeć..
                                    Jak bezbronne dziecko...
                                    Każdy chce być kochany...
                                    Raz na jakiś czas...
                                    I teraz wiem...
                                    Czego szukałam...
                                    Przez tak długi czas."
                                    • basia446 Re: brat 04.07.09, 22:47
                                      "To była długa zimna zima bez ciebie
                                      długo płakałam w środku przez ciebie
                                      wyślizgnąłeś mi się przez palce na zakręcie życia
                                      od tego dnia nastała długa zimna zima
                                      trudno jest znaleźć,
                                      teraz siłę, ale się staram
                                      i nie chcę, nie chcę
                                      nie chcę mówić o tym co przeminęło
                                      bo nie ważne co powiem, nie ważne co zrobię
                                      nie mogę zmienić tego co się stało
                                      nie ważne co powiem, nie ważne co zrobię
                                      nie mogę zmienić tego co się stało
                                      wyślizgnąłeś mi się przez palce
                                      i jestem tak zawstydzona
                                      wyślizgnąłeś mi się przez palce..."
                                      • basia446 Re: brat 07.07.09, 20:17
                                        " Pochylasz się nade mną...
                                        Dotykasz białego czoła swoją ciepłą dłonią
                                        i tym samym okrywasz mnie płaszczem utkanym z marzeń...
                                        Niczego się nie lękam,
                                        bo trwasz przy mnie...
                                        zawsze
                                        Jesteś częścią tego co nieśmiertelne
                                        Jesteś Aniołem...
                                        Aniołem mojej duszy...
                                        Więc wejrzyj w nią swymi gwieździstymi oczami,
                                        roztop ten kryształowy mur mojego serca,
                                        w którym lśni "Jezioro Łez"...
                                        Nie pozwól by znowu wezbrało...
                                        Zostań na zawsze...
                                        Bo przecież jesteś częścią tego, co nieśmiertelne...
                                        Jesteś aniołem...
                                        Aniołem mojej duszy. "
                                        • basia446 Re: brat 13.07.09, 22:48
                                          "Mówiła że naprawdę można kochać umarłych
                                          bo właśnie oni są uparcie obecni
                                          nie zasypiają
                                          mają okrągły czas więc się nie spieszą
                                          spokojni ponieważ niczego nie wykończyli
                                          nawet gdyby się paliło nie zrywają się na równe nogi
                                          nie połykają tak jak my przerażonego sensu
                                          nie udają ani lepszych ani gorszych
                                          nie wydajemy o nich tysiąca sądów
                                          zawsze ci sami jak olcha do końca zielona
                                          znają nawet prywatny adres Pana Boga
                                          nie deklamują miłości
                                          ale pomagają znaleźć zagubione przedmioty
                                          nie starzeją się odmłodzeni przez śmierć
                                          nie straszą pustka pełną erudycji
                                          nie łączą świętości z apetytem
                                          bliżsi niż wtedy kiedy odjeżdżali na chwilkę
                                          przechodzą obok z niepostrzeżonym ciałem
                                          ocalili znacznie więcej niż duszę..."
                                          • halas1961 Re: brat -do basi446 13.07.09, 22:54
                                            I oto jesli mnie pamiec nie myli, moj NAJUKOCHANSZY poeta ksiadz Jan Twardowski:)
                                            Halina-mama Agatki
                                            • maretta111 Re: brat 15.07.09, 22:49
                                              Witam serdecznie, po długiej wakacyjnej przerwie. Wróciłam ubiegłej nocy, długa
                                              ponad 10-godzinna podróż za mną.
                                              Dziękuję Wam za to że jesteście, za to ze mój ból nie jest Wam obojetny. Tobie
                                              Basieńko za wpisy,za twoją chęć pomocy, Tobie Halinko za życzenia urodzinowe i
                                              twoją życzliwość, Tobie Elu za niezapomniane rozmowy telefoniczne . Tobie Aniu
                                              za próbę zrozumienia mojego bólu , za Twoje ciepło. Pozdrawiam
                                              • maretta111 Re: brat 20.07.09, 12:34
                                                kocham, tęsknie, czekam...
                                                • maretta111 Re: brat 21.07.09, 19:46
                                                  Witam !
                                                  Wydawało mi się że będzie lżej. Ja głupia miałam nadzieję że to że że będę setki
                                                  kilometrów od miejsc gdzie był mój brat ukoi mój ból . Guzik prawda. Nie da się
                                                  uciec od cierpienia nigdzie. Owszem wiedziałam że da się zapomnieć, ale chciałam
                                                  by było ciut lżej. Pierwszą połowę urlopu spędziłam z dzieciakami, mamą i
                                                  bratankiem. To miał być taka nasza terapia. Chciałam być tą silną, która wspiera
                                                  swoich bliskich, którzy bardzo cierpią. A to ja nie potrafiłam opanować łez. Np,
                                                  przechodząc obok jednego z barów usłyszałam tą piosenkę
                                                  www.youtube.com/watch?v=kIYgv9Rzbmc
                                                  i już byłam gotowa, wyłam na całego, potem żeby bardziej sobie "dokopać"
                                                  prosiłam bratanka by mi tą samą piosenkę puścił na komórce.
                                                  Wróciły wspomnienia, jego miłości do żony, jego ślepej miłości, która gdzieś
                                                  uleciała, a może w ogóle jej nie było?...
                                                  Albo innym razem usłyszałam piosenkę i przypomniałam sobie jak z bratem
                                                  tańczyłam(oboje bardzo lubiliśmy taniec,a mój brat cudownie prowadził). Bratanek
                                                  wspominał też różne sytuacje np jak chciał z tatą wejść na mecz, oszukiwali jego
                                                  wiek żeby tylko wpuścili.Tak bardzo chcieliśmy żeby żył, żeby mu powiedzieć jak
                                                  tu cudownie, jakie morze jest piękne , o wszelkich urokach tego świata...
                                                  Bratankowi ogólnie na plaży brakowało taty, który pokopał by z nim w piłkę.
                                                  Każdy z nas ma jakieś wyrzuty sumienia że coś mogliśmy zrobić, że mogliśmy się
                                                  domyślać że brat jest chory, on tak chciał umrzeć, nie miał motywacji do życia
                                                  dlatego nie leczył się .
                                                  Podczas mojego urlopu śniły mi się różne sytuacje związane z bratem w sumie z
                                                  pięć razy,ale o dwóch chce wam opowiedzieć. Otóż śnił mi się jakby czyściec/raj
                                                  wiedział że tam są dusze. Podchodziłam do nich i każdą pytałam się" czy mój brat
                                                  jest szczęśliwi tam" . I każda odpowiadał mi to samo że tak. Jakoś było ciut
                                                  lżej...ale na chwilę. Następny sen. Śni mi się wesele kuzynki, które notabene
                                                  będzie w sierpniu(a na które jadę mimo że jestem w żałobie, bólu i takiej
                                                  rozterce, ale muszę bo to mojej mamy chrześniaczka, a synka chrzestna, mam
                                                  nadzieję szybko wrócić, bo nawet jak pomyśle że nie będzie tam mojego braciszka,
                                                  to znów wyję, albo wystarczy że usłyszę weselną piosenkę to po mnie). I tak
                                                  jestem na tym weselu, usłyszałam marsza weselnego i wybiegam do drugiego pokoju
                                                  z płaczem. Tam siedział mój brat pod ścianą ja w szoku a on do mnie że dla niego
                                                  tam jest dobrze, że nie jest sam ma tam..dziewczynę. Podkreślam był na mnie
                                                  strasznie zły, objęłam go on też ale tak chłodno, dziwnie powykręcane ręce. Nie
                                                  wiem co to znaczy,ale wiem że cierpię, jeszcze za wcześnie dla mnie aby przyszło
                                                  już ukojenie, jeszcze za dużo emocji. Jeszcze boli strasznie. Ciesze się że
                                                  mogłam być z mamą i bratankiem, ale wiem jedno że od bólu nie ma ucieczki,a
                                                  żyłam jakimiś mrzonkami. Wbrew wszystkiemu przy mamie mogę płakać przy mężu
                                                  nie, on mnie nie rozumie, wszyscy jego bliscy żyją. Dzieci są za małe, martwią
                                                  się o mnie jak płaczę, latają za mną i proszą "nie płacz już mamusiu, wujek jest
                                                  w niebie, czuwa nad nami). Uciekam ze łzami od nich, ale wszędzie
                                                  mnie"dopadną". Byłam jakiś czas na lekach ale ile można łykać prochy. Myślę że
                                                  kiedyś przyjdzie ukojenie ale przede mną długa droga. Przypomina mi się jak mi
                                                  mówiła moja alergolog jak jej mąż pamięta ze swojego dzieciństwa mamę swoja ,
                                                  która tak płakała po śmierci mamy i do dziś ma takie traumatyczne przeżycie
                                                  widoku cierpiącej mamy, może ze mną też tak jest ciągle cierpię,a może jeszcze
                                                  nie czas, dopiero 8 miesięcy będzie 28 lipca jak wraz z moim braciszkiem umarła
                                                  część mnie...
                                                  • halas1961 Re: brat 23.07.09, 10:25
                                                    Martuniu,
                                                    Z Naszymi bliskimi zawsze część nas odchodzi. Na pogodzenie sie, na
                                                    oswojenie bólu przyjdzie czas, przyjdzie kochana... I ja myslalam,
                                                    ze to juz , ze dam rade, ze spokojna , ze pogodzona, ale drugi rok
                                                    jest dla mnie gorszy... Niestety Ci co wokól powoli w wiekszosci
                                                    odchodza do swoich spraw, bo takie zycie, kazdy wszak ma swoja
                                                    sciezke. Kazdy swoimi sprawami zajety, niwielu jest ludzi, ktorzy
                                                    nad drugim czlowiekiem pochylic sie potrafia. Niewielu... Nawet
                                                    jesli ktos w podobnej sytuacji jak Ty... niby wspolczuje, rozumie,
                                                    ale wydaje mu sie, ze to On najbardziej cierpi, ze Jego cierpienie
                                                    najwieksze... Niewielu potrafi o sobie na chwile zapomniec, niewielu
                                                    milosiernych... Ale nie mam zalu i Ty nie miej. To swoje opuszczenie
                                                    staraj sie podarowac Panu, niech zrobi z tym co uwaza. Pewnie z
                                                    korzyscia dla nas coś tam wymyśli:)
                                                    A Brat, brat z tej fotografii, z cieplym usmiechem, ze spokojem w
                                                    spojrzeniu... On napewno nad morzem byL, napewno sie cieszyl, ze
                                                    syna jego zabralas, ze wypoczywacie. I po morzu z Wami chodził i na
                                                    piasku z Wami leżał... A był niezadowolony moze, ze placzesz, ze
                                                    bawic sie na weselu nie chcesz... Martuniu moze to oklepane, ale
                                                    trzeba czasu, duzo czasu aby do bólu przywyknąc, aby uśmiechac się
                                                    nauczyć...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • maretta111 Re: brat 23.07.09, 18:57
                                                    dziękuje za ciepłe słowa
                                                  • maretta111 Re: brat 27.07.09, 06:01
                                                    Dziś kolejna msza za mojego jedynego anielskiego braciszka, niestety nie za jego
                                                    zdrowie, tylko duszę, a dziś w nocy miałam sen/jawę. Śniło mi się że ktoś mnie
                                                    uciska, w ramię bardzo mocno, budzę się otwieram oczy nikogo nie ma, a coś mnie
                                                    ciśnie, zmieniłam pozycję spania i ustało. Może to jakiś znak od brata że jego
                                                    śmierć mnie "przycisnęła"?...Tak mi tęskno do niego...
                                                  • halas1961 Re: brat 28.07.09, 10:26
                                                    Witaj Martusiu
                                                    Jak to dobrze, ze za dusze Twego brata ma se kto modlic. Jak to
                                                    dobrze, ze On ma Ciebie. Takiej siostry nejeden mu moze pozazdroscic.
                                                    Tak sobie mysle, ze znaki od brata raczej sugeruja, zebys nie
                                                    watpila, ze On nadal Jest, ze nadal zyje. W innym , lepszym swiecie,
                                                    ale nadal zyje. I pewnie chcialby zebys nauczyla sie usmiechac na
                                                    wspomnienie o Nim.
                                                    Pozdrawiam cieplo
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • maretta111 Re: brat 28.07.09, 19:57
                                                    Halineczko jak Ty mnie dobrze rozumiesz jak zwykle zresztą. Tak pragnę uwierzyć
                                                    że on gdzieś tam jest że kiedyś go zobaczę utulę do serca, bo my tak zawsze
                                                    lubiliśmy się przytulać. Wiesz do szału mnie doprowadza jak cała rodzinka ze
                                                    strony mamy będzie bawić się na weselu w następną sobotę, jak oni szybko
                                                    zapomnieli, przeszedł im szybciutko smutek. To tak boli. Ja też na nim będę ale
                                                    to dlatego że muszę, mamy chrześniaczka, a chrzestna mojego synka. Ja bym, tak
                                                    nie mogła jakby to np umarłą moja siostra cioteczna czy ktoś równie podobnie
                                                    blisko spokrewniony szaleć w najlepsze,a le taka już jestem blisko. Jak się
                                                    śmiałam w życiu to cała sobą, ale i łzy, smutek potrafią mnie rozłożyć na
                                                    czynniki pierwsze. To wszytko takie straszne. Pozdrawiam
                                                  • maretta111 Re: brat 28.07.09, 20:01
                                                    a z tymi mszami za brata to tez tak fajnie wyszło. Podczas mszy pogrzebowej było
                                                    bardzo dużo ludzi- rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, koledzy . Uzbierało
                                                    się dużo pieniążków że wystarczyło na wiele mszy. Mam nadzieje że mojemu
                                                    braciszkowi przez to jest lżej.
    • maretta111 Re: brat 29.07.09, 18:26
      Braciszku co to miało być? Co to za imieniny bez Ciebie, bez Twojego ciepłego
      słowa, bez życzeń, upominku, bez Twojej osoby...tak , tak był Twój synek dał mi
      nawet czekoladkę, powiedział że to Ty przekazujesz, ale ja gdzieś na dnie serca
      marzyłam że to może Ty. Są dzieci, mama dzieci, mąż ale któż mi ciebie zastąpi,
      byłeś i będziesz, jedyny , niepowtarzalny, taki mój najdroższy brat... Tak mi
      źle....
      • maretta111 Re: brat 03.08.09, 07:37
        W sobotę mam wesele mojego synka chrzestna. Muszę wiec na nie jechać mimo
        żałoby, oni będą cieszyć się,a co w moim sercu? W ubiegłym roku na weselu w tej
        samej rodzinie był mój brat, wytańczył się, a ja z nim też,a teraz właśnie jego
        musiało zabraknąć? Wiem jestem egoistką, bo ktoś inny też chce żyć. Ale mój brat
        jeszcze taki młody. Jedna, jedyna siostra mojej mamy powiedziała że to ona
        wolałaby leżeć w ziemi, jest chora, ma rzadko spotykana chorobę nowotworową,
        dorosłe dzieci,a nawet wnuki. Dlaczego on? Tak tęsknię za nim, zamiast lepiej,
        to gorzej mi, bo tęsknota narasta. Patrzy się tylko z tego zdjęcia z uśmiechem,a
        co w moim sercu oprócz bólu? To wesele mogli przełożyć, niedługo przed śmiercią
        mojego brata sala była zamawiana, więc był czas. Niech mi nie mówię że im też
        jest ciężko, bo nie uwierzę. Rzekomo ksiądz im odradził przesuwanie terminu, dla
        mnie z wiadomych powodów, ale nie będę źle na jego temat pisać, bo i po co. Oni
        mieli swój rozum. Trudno. Jakoś ciężko mi jest tam siebie wyobrazić. Zapewne
        będę źle się tam czuć, te hulanki, piosenki...nie wiem to na razie wszytko ponad
        mną ale iść muszę, choć mam obawy.Ile jeszcze takich sytuacji, zdarzeń , spotkań
        rodzinnych, że będzie brakować mojego brata? Myślę ze zawsze pozostanie to puste
        miejsce przy stole...
        • halas1961 Re: brat 03.08.09, 21:26
          Marto, nie pytaj co w twoim sercu oprocz bolu, bo sama przeciez wiesz, ze oprocz
          bolu jest milosc ciagla do brata i wspomnienie wspolnych zabaw, wspolnych
          tajemnic i spedzonych chwil...
          a wesele, coz mnie czeka w przyszlym roku w sierpniu(jesli Pan pozwoli
          dozyc)wesele mojej chrzesnicy, brata corki. Juz sie boje, nie moge sluchac jak
          rozmawiaja o tym,serce mi peka... nie bede sie meczyc, postanowilam ze bede
          wychodzic jak rozmowa na ten temat bedzie. A wesele bedzie po drugiej stronie
          ulicy gdzie mieszkam, wiec do domu pojde szybko jesli nie podolam zniesc tego.
          Bo przeciez bede caly czas widziec swoje dziecko, ze to moja corka jako
          najstarsza wnuczka pierwsza powinna slubowac...A ona juz inne sluby, juz
          inne...Puste miejsce pozostanie na zawsze, puste miejsce przy stole....No i
          wcale Cie nie pocieszyłam Martusiu:(
          Halina-mama Agatki
        • grazyna1965 Re: brat 03.08.09, 22:21
          Marto, przepraszam, że się wtrącam ale muszę zadać Ci jedno pytanie.
          Dlaczego musisz iść na to wesele? Przecież masz załobę, każdy
          zrozumie powody Twojej nieobecności na weselu. W końcu na takiej
          uroczystości jest nastrój zabawy, tańców, zartów..czy jesteś na to
          gotowa? Z Twojej wypowiedzi wywnioskowałam, że nie. Dlatgo myslę
          sobie, że nie powinnaś się zmuszać do pójscia na to wesele. Co
          innego gdybyś czuła taką potrzebę..
          Dzisiaj minęło 18 miesięcy od śmierci mojej Patryni, ja wciąż chodzę
          w czerni, unikam spotkań towarzyskich, ale to mój wybór. Nikt nie ma
          prawa zmuszać mnie do innego zachowania. Jeśli będę gotowa na życie
          towarzyskie to na pewno dam sygnał rodzinie, znajomym, że mogą już
          oczekiwać ode mnie mojej obecności na tego typu uroczystościach. Ale
          jeszcze nie teraz, być może nigdy to nie nastąpi. Ale myślę sobie,
          że musi to być mój wybór, nie nacisk rodziny czy przyjaciół. Wlaśnie
          rodzina i przyjaciele powinni najlepiej rozumieć co czuję i że nie
          jest to nic przyjemnego dla mnie patrzeć jak inni się bawią, tańczą
          kiedy moje serce pęka z rozpaczy. Myślę też sobie, ze każdy ma swój
          czas żałoby, nie wolno niczego przyspiszać, nie wolno robić niczego
          wbrew sobie. Przepraszam Martuniu, że pozwoliłam sobie napisać w ten
          sposób ale mam wrażenie, że robisz to dla rodziny ale nie jesteś na
          to jeszcze gotowa. Sama napisalaś, że boisz się jak to zniesiesz. Ja
          pojechalam pierwszy raz na urlop, nie licząc wyjazdów w święta, i
          też bałam się. Ale zaplanowałam go w taki sposób żeby codziennie być
          w innym miejscu, zwiedzać, rozmyślać..w jakiś sposób wyciszyć się.
          Unikałam kontaktu z ludźmi do maksimum. Jakoś udało się. Był to
          raczej urlop dla nas, dla męża i dla mnie, żebyśmy mogli ,,pobyć" ze
          sobą. Mogliśmy rozmawiać o Patryni, płakać ale też i śmiać się.
          Udało się choć były momenty trudne. Myślę, że ten urlop tez był
          trochę za szybko. Cieszyłam się dzisiaj, że mogę znów iść do pracy.
          Praca pomaga mi przetrwać. Martuniu, nie rób niczego na siłę.
          Pozdrawiam Cię serdecznie
          Grażyna, mama Patryni
          • maretta111 Re: brat 06.08.09, 19:32
            Halineczko faktycznie nie pocieszyłaś mnie, ale rozumiesz mnie i to się
            liczy.Dziękuję ci za to z całego serca.
            Grażynko muszę iść na to wesele, to jest chrzestna mojego synka, mamy
            chrześniaczka. Boję się że będzie komunia mojego synka a nie będzie Darka(tam z
            góry synek otrzyma może błogosławieństwo od swojego anielskiego chrzestnego),a
            chrzestna obrazi się i nie przyjdzie. Widzisz taką mam rodzinę, oni nie
            rozumieją mnie, mojego bólu, dla nich mój brat skoro był chory to musiał umrzeć,
            ale dla mnie to był jedyny ukochany brat, który zastępował mi w pewnym sensie
            tatę, którego też przedwcześnie straciłam. Tak więc być muszę, ale nie zniosę
            tych przyśpiewek, będę wychodzić. Dzieci to się cieszą, bo dla nich to zabawa,a
            ja..ja słyszę komentarze że tak wogóle to po bracie nosi się żałobę pół roku a
            nie rok, ale ja nie mogę inaczej i już, gotowa jestem krzyczeć z bólu jak mi źle
            i ciężko bez niego. Ale co dla nich, oni cieszą się, a mi serce pęka z
            żalu,dlaczego właśnie Darka tam musiało zabraknąć. To ok 5 km ode mnie wiec jak
            coś to szybko wrócę,a le na pewno nie będę tam się męczyć, i psuć im humory.
            Powiem słowami"nie chcem ale muszem" i dlatego mój strach przed nadmierną
            radością innych, dziękuję wam za zrozumienie, pozdrawiam serdecznie Marta
            • maretta111 Re: brat 07.08.09, 21:47
              Musze jutro jakoś przetrwać, dla tych co tu i tam po drugiej stronie tęczy
              braciszku dodaj sił kocham, tesknię, czekam
              • maretta111 Re: brat 11.08.09, 12:31
                Braciszku dziękuję za siłę na każdy dzień. Bez tego byłaby totalna klapa. Wesele
                przetrwałam choć czasem czułam się jak gwiazda, bo widzieli jak mi płyną łzy,
                niektórzy też się wzruszali patrząc na mnie, często wychodziłam na zewnątrz z
                bratankiem żeby nie wzbudzać sensacji, bo i po co. Grunt że byłam, musiałam,
                jeśli mają serce to docenili to.
                "To że spocząłeś w tak młodym lat rozkwicie,
                świadczy że istnieją rzeczy cenniejsze nad życie"
                Kocham, tęsknię, czekam...
                • maretta111 Re: brat 16.08.09, 19:22
                  Są takie chwile w moim życiu że jest znośnie z moimi tęsknotami, pragnieniami,
                  ale są takie jak dziś kiedy chce się tylko wyć. Niby nie jestem osobą samotną
                  mam dzieci, męża, mamę, bratanka i cała rzeszę bliższych i dalszych kuzynów,
                  znajomych, krewnych, ale co z tego. Czuje się samotna, mam wrażenie że nikt mnie
                  nie rozumie, chyba zmęczyli się moją żałobą, przygnębieniem, rozpamiętywaniem. A
                  ja ciągle chce o moim braciszku mówić, wspominać nasze dzieciństwo, młodość, te
                  radosne i te mniej radosne chwile. Bo dzieciństwo mieliśmy smutne, zawsze
                  czuliśmy się gorsi,ale zawsze trzymaliśmy razem. Mam wrażenie że ludzie uciekają
                  od takich co ja, chcą cieszyć się z życia a nie wysłuchiwać moich smutasów i tak
                  to z osoby nie samotnej czuję się samotna w moim bólu. Nie wiem jak sobie z tym
                  osamotnieniem radzić? Czasem mam już dość tego życia i chciałabym do
                  braciszka,ale to chyba nie mój czas, mam komu żyć, choć chęci brak...
                  • maretta111 Re: brat 18.08.09, 15:11
                    "W pamięci zostają żywe obrazy
                    A w sercu nadziei płomień,
                    Chwile, które tak bardzo,
                    Zatrzymać byś chciał,
                    Jak fale odpłynęły gdzieś w dal,
                    Kiedyś znów wszyscy spotkamy się razem,
                    Czas...straci wtedy znaczenie. "
                    Boże jak mi ciężko, czuję się tak jakbym miała 100 lat ...i o 100 za dużo. Tak
                    bardzo chce zobaczyć się z bratem, tak bardzo,a pewności wciąż brak, czy tam coś
                    jest "po drugiej stronie tęczy", tylko przypuszczenia, spekulacje, ale pewności
                    brak. Zły okrutny los rozdzielił nas, a może na zawsze?
    • maretta111 Re: brat 19.08.09, 09:39
      Braciszku czy spotkamy się w niebie, bo gdzież ty mogłeś iść jak nie tam z Twoim
      serduchem otwartym dla wszystkich, warto było tak kochać, marzyć tęsknić,
      pragnąć...A jeśli spotkamy się to kiedy, jak długo mam jeszcze czekać?
      to dla ciebie piosenka
      www.youtube.com/watch?v=t9oadS03rqg
      kocham, tęsknię, czekam...
      • maretta111 Re: brat 21.08.09, 19:24
        Braciszku ...
        tyle niewypowiedzianych słów, tyle myśli,wspomnień, tak boli...
        Dla ciebie :
        www.youtube.com/watch?v=vi-oWtpPmQ0
        • maretta111 Re: brat 23.08.09, 07:10
          "Śmierć to słowo, które bolesny cios zadaje
          ,kończy się życie, kończy się, świat,
          tylko pustka, tylko żal w duszy zostaje,
          a w sercu wieczny ślad,
          Teraz Bogami Ojca kroczysz,
          na polach boskich biegasz,
          na nasze zło przymykasz oczy,
          smutno nam że ciebie z nami nie ma,
          my z nadzieją w sercach czekamy,
          że kiedyś na pewno się spotkamy."
          Tak bardzo marzę o tym by kiedyś cię spotkać...Czy to realne?....Proszę o sen...
          www.youtube.com/watch?v=t9oadS03rqg
          • maretta111 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 25.08.09, 09:34
            "kiedy odchodzi człowiek,
            bliskość ulatuje jak ptak,
            w nurcie serca zostaje wyrwa,
            w która wdziera się tęsknota"
            https://www.youtube.com/watch?v=cDPs5sOLpb4
            Wczoraj miałam wieczorem totalnego doła(może też trochę dlatego że byliśmy na
            cmentarzu u brata, zawieźliśmy zdjęcia na pomnik, bo już niedługo będzie
            stawiany), zrozumiałam wiele, doszłam do wielu przemyśleń jeśli chodzi o mnie, o
            moje życie. Wiem że pogubiłam się, szukałam zrozumienia, wsparcia,a co w zamian
            dostałam...nic oprócz obojętności. Dzieci małe, mamę oszczędzam, bo słabiutko
            bije jej serce(ale dzięki Bogu bije). A mąż...no właśnie przecież powinien być
            mi najbliższy, a nie jest. A w zasadzie ja mu nie jestem i to boli...Liczy się
            mu tylko jego mama, babcia i brat. Tak było zawsze.Nigdy tak często z bratem
            nie spotykał się jak ostatnio, uwierzcie mi. Tym mnie doprowadza do szału, bo
            wystarczy że brat zadzwoni po 20-ej a mąż jest do jego usług. Tak jak by mi
            chciał powiedzieć:" jesteś totalne zero, nie masz ojca, brata , nie masz nic,a
            ja mam wszystko".
            Albo inaczej.
            Mąż bierze córcią na rowerek, super myślę,ale kieruje kroki nie na tor rowerowy
            tylko do swojej babci. Ona natomiast przy jakimś rodzinnym spotkaniu wie o
            totalnych szczegółach z mojego życia np ile razy synek wymiotował (przepraszam
            )jak miał wirusówkę i kiedy ustało. Wierzcie mi boli jak cholera jak bliska
            osoba ma mnie w nosie, a mój ból po śmierci brata...
            Wiem , wiem rozpisałam się,a ja straciłam brata tylko i mam popaprane życie
            osobiste. Zapewne wezmę się w garść, bo jestem potrzebna dzieciom i mamie,a mąż
            chyba byłby szczęśliwszy żebym poszła do brata.
            Wczoraj weszłam do pokoju gdzie stoi Darka zdjęcie, całowałam go, mówiłam do
            niego i ...prosiłam o śmierć, ale taką żeby najmniej ucierpiały dzieci i mama.
            Przyśnił mi się tak dziwnie...po prostu był przy mnie i nic nie mówił, ...ale był...
            Dlatego uczulam te osoby,które cierpią, a nie mają dzieci, męża i innych
            bliskich osób, że czasem człowiek mimo że ma bliskich jest w bólu sam...Marta
            • halas1961 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 29.08.09, 00:29
              Smutne to niezwykle, ale niestety tak juz jest ze czlowiek w gruncie rzeczy ze
              swoim cierpieniem, tesknota, ze czlowiek odchodzac z tego swiata tak naprawde
              jest sam. Zadna istota na ziemi nie ma chyba tak wielkiego poczucia samotnosci
              jak czlowiek. Maz obok, rodzina a jednak czujesz sie samotna...Nie tylko Ty tak
              masz, wiesz mi . Znakomita wiekszosc osob z tego forum...
              Ze mna na czele:)
              Maz chyba docenia bardziej teraz ,ze ma jeszcze brata, kiedy widzi jak ty
              tesknisz i dlatego biega tak czesto do niego. Postaraj sie zrozumiec lub
              otwarcie o tym porozmawiaj.
              MArto jesli chodzi o ludzi tych co wspierali juz i mnie opuscili w wiekszosci.
              Nie jest to przyjemne, ale staram sie zrozumiec, ze maja swoje zycie, ze dla
              nich moja Agatka nie byla calym swiatem ,ze ja dla nich nie jestem kims, az tak
              waznym, ze nie doswiadczyli jeszcze tak wielkiej starty i nie zrozumieja chocby
              sie ogromnie starali...Musimy Martuniu radzic sobie same, choc czasem i ja nie
              mam juz na nic sil, choc czasem nie chce mi sie nic juz pisac na forum.Choc
              czasem wszystkie slowa sa za male, zbyt proste zeby napisac to co czuje, co bym
              chciala... zreszta sama wiesz, ze mnie tez niezwykle latwo zranic. Stwórca
              wrazliowsc dał zbyt hojna reka:)Marto, Ty dobrze wiesz, ze masz jeszcze bardzo
              wiele, ze napewno maz nie mysli:"nie masz nic..."Bo masz dzieci jeszcze, masz
              bratanka. Dzieci, krew z krwi Twojej, cialo z Twego ciala... Dzieci najwiekszy
              skarb jaki ma matka. Dzieci, radosc kazdego rodzica. Ich male swiaty, usmiechy,
              lzy .. Ich sukcesy, pierwsze milosci... Swiat wszystkich matek... Ty sama
              Martusiu wiesz jak wiele jeszcze masz i brat obecny obok chyba nie patrzy
              przychylnie na Twoje wolanie aby Cie zabral...
              Martuniu czy odmawiasz koronke do Milosierdzia Bozego. Czasem pomaga, koi nerwy
              i uspokaja...
              Dobranoc
              Halina-mama Agatki
              • maretta111 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 29.08.09, 05:52
                Wszystko co wokół mnie staram się dostrzec,ale czasem niestety"rzeczywistość boli".
                • grazyna1965 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 03.09.09, 12:53
                  Martuniu, jestem z Tobą całym sercem, też zbolałym, jak Twoje. To,
                  jak piszesz o swoim Bracie, pokazuje Twoją wielką siostrzaną miłość.
                  Musieliście być wspaniałym rodzeństwem. Czytam Cię od samego
                  początku,jak tylko się pojawiłaś.Mam tylko nadzieję, że nie
                  przestaniesz pisać przeze mnie,przez mój fatalny dobór słów. Jeszcze
                  raz proszę Cię o wybaczenie Martuniu. Ściskam Cię mocno.
                  Grażyna, mama Patryni
                  • maretta111 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 03.09.09, 13:32
                    Jestem bo potrzebuję straszliwie wsparcia Was wszystkich bez wyjątku, bez
                    podziału i tych starych forumowiczów i tych nowych(jak to w swoim wątku
                    dokonałam podziału), ale dobrze mi tu, tu przy Was znalazłam wsparcie, i tu chcę
                    zostać, mam nadzieję że nie macie nic przeciwko mnie, mojej osobie, ja bardzo
                    cierpię, dziękuję że jesteście...
                    • tilia7 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 03.09.09, 19:01
                      Oczywiście, że nie mam nic przeciwko Tobie i bardzo Ci współczuję, z całego
                      serca.Każdy jest tu z powodu cierpienia i potrzeby wsparcia, podziały są bez
                      sensu.Trzymaj się dzielnie i jeśli Cię czymś uraziłam, to do mnie też nie miej
                      żalu.Ja też okropnie się męczę ze swoją żałobą i stratą...
                    • m-i-l-v-a Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 03.09.09, 20:16
                      ...fajnie, ze znowu tu jesteś.....
                      • maretta111 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 04.09.09, 16:47
                        Jutro idę na pielgrzymkę, pomodlę się za Was obiecuje o siłę na każdy dzień,
                        pozdrawiam ciepło.
                        • 198-3mk Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 05.09.09, 12:57
                          Witaj Maretto...
                          Jestem na forum od niedawna. Przeczytałam prawie wszystkie Twoje
                          wpisy. Są tak przepełnione siostrzaną miłością... I dobrze... tak
                          powinno byc... Rodzeństwo ma się kochać... Nawet w takiej tragedi,
                          moze jeszcze bardziej...Nie odpisywałam na nie, bo tak jak wielu
                          innych uwazałam je,za coś osobistego. Moim zdaniem były to słowa
                          kierowane do twojego brata... Są wzruszające, pelne miłości ,żalu,
                          rozpaczy... Nie jeden z nich, wycisnął łzy z moich oczu...
                          Chcę Ci coś napisać, tylko prosze nie odierz tego zle, bo nie mam
                          złych intencji. Moi synowie, cztery lata temu, tez stracili swojego
                          najstarszego brata... Pokonała go choroba nowotworowa... Miał 22
                          lata... Ci którzy zostali, mieli wtedy 21, 17 ,i 7 - lat. Patrzyli
                          kazdego dnia, na to, jak ta okropna choroba, zabiera im jego brata...
                          Mimo tego umieją żyć dalej... Muszą... Bo przecież zycie trwa
                          nadal... Oni mają sie nim cieszyć, a nie myśleć o tym, aby nowotwór
                          nie dopadł ich... Dwa lata po śmierci Marcina, Paweł, ten najstarszy
                          z tych którzy zostali, ożenił się... Po ślubie, z błogosławienstwem,
                          pojechali prosto na cmentarz, do brata... Pokazali Mu, ze w tym dniu
                          chą aby On był z nimi... Drugi z synów, dał sobie wytatuowac na ręce
                          różaniec z inicjałami zmarłego brata... Byłam o to zła ale już mi
                          przeszło... Starają się żyć normalnie, zakładają rodziny... Ale w
                          ich sercach Marcin jest , i będzie zawsze... Jestem o tym przekonana.
                          Maretto, mozna też inaczej... Czasem trzeba powalczyć ze sobą,
                          aby wrócic do względnej normalności... Ja wiem że to jest trudne...
                          Ale zrób to dla brata...
                          Pozdrawiam. Trzymam kciuki za Ciebie. Beata mama Marcina.
                    • osmiorniczka030 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 05.09.09, 18:53
                      Martusiu!

                      Dobrze, ze wrocilas! Zycze Ci duzo sily, bo wiem, jak bardzo tej
                      sily potrzeba...

                      I pamietaj, ze wszyscy tu jestesmy z Toba, bez wyjatku!

                      Pozdrawiam.
                      • maretta111 Re: braciszku Ty chyba jesteś jednak blisko 08.09.09, 10:25
                        Witam i dziękuję za wasze życzliwe słowa. To wszytko co piszecie to prawda, że
                        trzeba dalej żyć, cieszyć się z tego co się ma, zwłaszcza że wiadomo jakie to
                        życie jest brutalne, w jednej chwili można starci bliską osobę, na śmierć
                        ukochanego człowieka nigdy nie jesteśmy w stanie się przygotować. Ja nie byłam
                        gotowa na śmierć brata. On wiedział o swojej chorobie, my nie, nie leczył się i
                        dziś go nie ma i to boli, bo miał tylko 37 lat. Tatę straciłam 17 lat temu i
                        brat mi go w pewnym sensie zastępował, dlatego tak opornie idzie mi godzenie się
                        z jego odejściem. Ja funkcjonować muszę , mam rodzinę,dzieci, mamę, bratanka,
                        jestem im potrzebna, ale brat to brat. Wiele osób mi mówi to samo, że dla mnie
                        jest tym trudniej że to był jedyny brat, żebym miała siostrę, czy drugiego
                        brata, moglibyśmy się wtedy wspierać,a tak sama jak palec i dlatego tak kiepsko
                        sobie radzę.
                        Dziękuję że ze mną jesteście. Marta
                        • 198-3mk Brawo Martusiu ! 08.09.09, 13:26
                          Widzisz Martusiu, juz zaczynasz mysleć troszke inaczej... Tak
                          trzymaj... Tak trzeba... Masz dla kogo zyć. Dla swoich bliskich
                          musisz powalczyć o siebie... Nikt nie zastąpi Ci brata. Wierze że
                          był wyjatkową osobą, tak jak o Nim piszesz... To że zaakceptujesz
                          jego odejście, nie będzie oznaczać, że przestałaś Go kochać...
                          A On, pewnie by powiedział, lepiej zebyś na chwilę zapomniała o
                          mnie, i była szczęsliwa, niż pamietała i żyła w rozpaczy...

                          Martusiu, pewnie wszyscy tutaj na forum, trzymaja za Ciebie
                          kciuki... Ja osobiscie też... Wierzę że potrawisz to udzwignąć,i
                          wyplyniesz na powierzchnie... Przyjdzie taki czas, kiedy bedziesz
                          potrawiła sie usmiechac... Choć pewnie długo, długo bedzie to smiech
                          przez łzy...:(
                          Pozdrawiam Cie cieplutko. Beata-mama Marcina.
                          • halas1961 Re: Brawo Martusiu ! 09.09.09, 12:38
                            Droga Marto
                            Poza naszymi innymi listami, napisze Cio jeszcze, ze rozumiem Cie
                            poprzez pryzmat odczuc mojego syna. On tez zostal sam tak jak Ty,
                            tez to byla Jego jedyna siostra. Tez nie ma juz zadnego rodzenstwa.
                            Dlatego tak bardzo bym chciala zeby sie szczesliwie ozenil, mial
                            dzieci. Żeby kiedy my odejdziemy nie zostal calkiem sam...Pozdrawiam
                            raz jeszcze serdecznie...
                            Halina-mama Agatki
                            • maretta111 Re: Brawo Martusiu ! 09.09.09, 13:45
                              Właśnie dlatego tu jestem . Mam rodzinę i jakieś tam życie,ale w tym bólu
                              zostałam sama. To bardzo ważne, żeby znaleźć zrozumienie u bliskiej osoby, z
                              którą się jest na co dzień, ona najlepiej nas zna, wie kiedy jaki mamy humor,
                              ona wtedy powinna nam pomóc, powinna wiedzieć jak do nas dotrzeć, przez taką
                              ludzką bliskość. Wystarczy tak niewiele,a ja dziś mam dołek, tak siedzę płaczę i
                              jest mi źle,a jestem z tym bólem sama. Tak niewiele mi teraz trzeba żeby mnie
                              zranić, dziś mi wystarczył od bliskiej osoby sms(jego treść mówi sama za
                              siebie),ale nic to zaraz muszę się pozbierać, żeby dzieciaki nie poznały że
                              płakałam pozdrawiam serdecznie. Marta
                              • 198-3mk Re: Brawo Martusiu ! 09.09.09, 14:24
                                Niestety Martusiu, tak ten świat sie kręci... Z tym bólem i
                                samotnością, po stracie naszych bliskich, zostajemy sami... Kazdy na
                                swój sposób musi sie z tym uporać:(
                                Jestem z Tobą myslami.... Pozdrawiam Cieplutko...
                                Beata-mama Marcina.
                                • maretta111 brat 13.09.09, 16:15
                                  Dziś znowu u mnie popłynęły łzy, zadzwoniła do mnie mama. Okazało się że miała
                                  telefon od kuzynki(tj chrzestna mojego brata)z którą straciłam kontakt w
                                  czerwcu. Okazało się że śniło się jej właśnie w czerwcu że dostała list od
                                  mojego brata w szarej kopercie, prosił żeby przestała do mnie dzwonić i pisać,
                                  puki nie przestanę płakać, dlatego ten kontakt nam się urwał. Czy mój brat ma
                                  mnie dość, moich łez, mojego smutku, a może to przypadek,a może on przeze mnie
                                  cierpi, ale ja inaczej nie potrafię...
                                  • halas1961 Re: brat 13.09.09, 17:25
                                    Martusiu
                                    Faktycznie dziwny sen miala chrzestna. Moze aktycznie brat chcialby juz Cie
                                    usmiechnieta widziec. Dosc nigdy nie bedzie mial takiej kochanej siostry jak Ty.
                                    Taka siostra jak Ty zawsze sie bedzie opiekowal, nawet wtedy gdy tego nie
                                    odczujesz On zawsze bedzie obok. Martusiu przeciez Ty sama o tym wiesz:)
                                    Halina-mama Agatki
                                    • maretta111 Re: brat 14.09.09, 10:19
                                      Tak bardzo bym chciała mieć go przy sobie tak na wyciągnięcie ręki, tak tęsknię...
                                      "Smutne jest niebo bez słońca,
                                      Bez słońca smutny jest ptak,
                                      Smutne jest życie człowiek,
                                      Gdy bliskiej osoby mu brak"

                                      https://www.youtube.com/watch?v=vi-oWtpPmQ0
                                      • maretta111 Re: brat 17.09.09, 10:38
                                        Wystarczy nie raz tak niewiele aby nasze serducha zbolałe ukoić, choć na małą
                                        chwilę. Wczoraj mama moja spotkała znajomą, rozmawiała o swoim bólu po starcie
                                        syna(mojego brata), obok stała nieznajoma kobieta, która była mimowolnym
                                        świadkiem rozmowy, kiedy usłyszała rozmowę, to po prostu najzwyczajniej w
                                        świecie podeszła do mojej mamy i przytuliła ją ze szczerym współczuciem. Obca
                                        osoba potrafi okazać serce. Rodzina, "przyjaciele" odeszli, bo po co im takie
                                        smutaski jak my. Wystarczy mały gest, jeden mały geścik...Czy to tak dużo?
                                        www.youtube.com/watch?v=3LuWXY50RsI
                                        "Z każdą chwilą większy żal,
                                        z każdą chwilą większy płacz,
                                        i ten smutek co żyć nie pozwala,
                                        i ta pustka co nas ogarnia,
                                        marzenia, sny...
                                        to teraz największe katusze"
                                        • tylkoja9 Re: brat 18.09.09, 20:37
                                          jestem z Toba Marto
                                          • maretta111 Re: brat 19.09.09, 09:49
                                            Dziękuję ja potrzebuje ogromnie drugiego człowieka, kogoś życzliwego, kto mnie
                                            zrozumie, współczuje, kto ze mną jest, samotność zawsze mnie dobija. Pozdrawiam
                                            ciepło
                                          • 198-3mk Re: brat 19.09.09, 10:28
                                            Martusiu...

                                            Mylisz się, mysląc że Jesteś sama.
                                            POpatrz ile masz bratnich dusz, tutaj na forum.
                                            Jestem pewna, że nie ma takiego dnia, kiedy któraś z Tych osób o Tobie nie
                                            pomyśli... Ja mimo tego że nie piszę, to pamietaj, mysle o Tobie...
                                            Wspieram Cię modlitwą...

                                            Pozdrawiam Cię Bardzo Cieplutko Beata-mama Marcina.
                                            • maretta111 Re: brat 19.09.09, 18:24
                                              Dziękuję za wszytko, za każdy Wasz gest sympatii, życzliwości, zrozumienia, za
                                              modlitwę,(ja ostatnio modlę się dużo gorzej, jakoś mnie to wszytko zablokowało,
                                              mam żal do wszystkich i do wszystkiego, łącznie z sobą). Dziękuję za ciepłe
                                              myśli. Pozdrawiam ciepło. Marta
                                              • maretta111 Re: brat 19.09.09, 18:25
                                                Dodam jeszcze tylko tyle że czasem człowiek jest w otoczeniu ludzi,a czuje się w
                                                bólu samotny, tak czuję się często ja.
    • flying.sasha Nie jesteś sama 21.09.09, 16:49
      Martusiu!

      Jestem właśnie po lekturze wszystkich wpisów z Twojego wątku. Są
      naprawdę bardzo smutne, a zarazem takie piękne, takie osobiste i
      takie wzruszające! Tyle w nich wylanych łez i tyle miłości dla
      Darka! Widać, jak mocno byliście ze sobą związani. To wielka strata
      i ogromna rozpacz, ktorą widać w każdym Twoim słowie. Wyobrażam
      sobie, co przeżywasz.

      Pamiętaj, że w swoim wielkim bólu nie jesteś sama. Nawet, jeśli
      wydaje Ci się, że opuścił Cię cały świat, pamiętaj, że tu wszyscy
      jesteśmy z Tobą i na Ciebie czekamy. Przychodź na to forum i pisz,
      kiedy tylko jest Ci źle. Tu zawsze jest miejsce dla Ciebie. Tu
      wszyscy rozumiemy Twój ogromny ból. Tu wszyscy cierpimy wraz z Tobą.

      Teraz muszę trochę ochłonąć po tej poruszającej lekturze. Jak
      ochłonę, będę co jakiś czas pisać Ci o swoich spostrzeżeniach.

      Cieplutko pozdrawiam.
      • maretta111 Re: Nie jesteś sama 21.09.09, 17:44
        Dziękuję za ciepłe słowa, mimo że 28 września będzie już 10 miesięcy jak
        odszedł mój brat, ja kiepsko sobie radzę, opuścili mnie ci, na których liczyłam,
        że będą przy mnie, bo po co im taki smutas jak ja. Tęsknie do braciszka, czasem
        jak mam dość to proszę by mnie zabrał. Wiem , wiem tak nie powinnam, bo dzieci,
        mama...ale ...tęsknie i już. Moja ciocia mamy siostra bardzo chora miała sen
        śnił się jej mój tato, że chciał by być z moja mamą i to moja ciocia miała mieć
        w tym swój udział miał porozmawiać z mamą, więc może teraz kolejna mnie, albo co
        najgorsze na mamusię, bo tak już jest że u mnie w życiu bilans to głównie straty
        • 198-3mk Re: Nie jesteś sama 21.09.09, 19:23
          Martusiu...

          Tak jak Ty potrzebujesz Nas... Tak i My potrzebujemy Ciebie

          Pozdrawiam Cieplutko Beata-mama Marcina.
    • flying.sasha To nie Twoja wina! 22.09.09, 20:44
      Martusiu!

      Masz prawo do swoich uczuć, masz prawo do płaczu, masz prawo czuć
      się tak, jak czujesz się teraz. Masz prawo do tego, by być smutna.
      To są nasze naturalne reakcje. Nikt nie powinien Ci mowić, że już
      czas zakończyć swą rozpacz, bo nie da się tego zrobić na zawołanie.
      Jeśli tak jest, to jest to wielki nietakt ze strony tych osób i
      tylko przyczyna Twoich kolejnych smutków.

      A wracając do Twoich wcześniejszych wypowiedzi...

      Wyobrażam sobie, co przeżywasz. Pamiętaj jednak, że nie możesz się
      obwiniać o to, że nie zrobiłaś wszystkiego. To wcale nie jest tak!
      Tak Ci mowić po prostu nie wolno! Wiem, że na pewno to własnie
      powiedziałby Ci teraz Twój brat Darek.

      Czasem wydaje się nam, że nie zrobiliśmy wszystkiego, ale tak
      naprawdę nie mogliśmy NIC WIĘCEJ zrobić. Wiem, że żadna to dla
      Ciebie pociecha, ale tak własnie jest. Każdy z nas ma swój czas tu,
      na Ziemi. I ten czas nie zależy od nikogo i niczego innego na tym
      świecie, tylko od Pana Boga. Taki własnie miał On plan wobec Twojego
      brata. To samo dotyczy okoliczności śmierci Darka.

      Patrząc z Twojej perspektywy - fakt, że Twój brat sie poddał,
      pogodził z chorobą, nie walczył o życie był jedną z przyczyn
      śmierci. Ale to nieprawda! Nie miało to wpływu na moment śmierci, bo
      moment ten był już dawno przez Boga wybrany. Czas ten był potrzebny
      Twojemu bratu, by mógł się duchowo przygotować do śmierci.

      To samo dotyczy Ciebie. Pan Bóg go zabierał, ale jednocześnie
      podarował Tobie 13 dni na przygotowanie i pożegnanie. Dni, które
      pomimo Twojego trudu i jakże wielkiego smutku, były w pewien sposób
      dla Ciebie błogosławieństwem, ponieważ Darek nie umarł od razu, na
      rękach mamy. To były dni tylko dla Ciebie i Twojego brata. Dni,
      które zawsze będziesz wspominać. Dni, podczas których miałaś również
      możliwość wykorzystania swojego małego talizmanu...

      Każde życie ma sens i każdy z nas ma swoje zadania do wykonania na
      tym świecie. Twój brat też je miał. Otrzymał szczególne zadanie -
      miał zająć miejsce Twojego taty, którego Pan Bóg bardzo wcześnie
      wezwał do siebie. Miał opiekować się Tobą, Waszą mamą i Twoimi
      dzieciakami, okazywać Wam miłość, troskę i zainteresowanie, dawać
      szczęście i radość. Zadaniem Twojego brata było to, by pozostawić po
      sobie cząstkę siebie - Twojego bratanka oraz by tak mocno kochać
      swoją żonę. Choć kochał tak nieszczesliwie, miał trwać przy niej i
      swoim przykładem probówać ją nauczyć prawdziwej miłości i
      odpowiedzialności. Stawiając na drodze jej życia takiego anioła,
      jakim był Twój braciszek, Pan Bóg dawał tej kobiecie szansę za
      szansą na poprawę swojego życia i z tego - możesz być pewna -
      zostanie bardzo dokładnie kiedyś rozliczona. Twój brat miał również
      za zadanie opiekować się Twoimi dziećmi i być chrzestnym Twojego
      synka. Na pewno miał też tysiące innych zadań, o których ja po
      prostu nie mam pojęcia. Teraz też ma swoje zadanie, dobrze o tym
      wiesz. Czuwa nad Wami i pomaga Wam w wielu sytuacjach życiowych.

      Możesz być spokojna, że śmierć Twojego brata była najważniejszym i
      najpiękniejszym wydarzeniem w jego ŻYCIU. Bo on nadal żyje! Była
      wybawieniem od choroby, trosk, bólu, utrapień, nieszczęśliwej
      miłości i początkiem wspaniałego życia.

      Trudno nam w to uwierzyć, bo tego nie widzimy. Wiem jednak, że Darek
      wielokrotnie Cię o tym zapewnił. Ale o tym już innym razem...

      Pozdrawiam cieplutko.
      • maretta111 Re: To nie Twoja wina! 23.09.09, 11:03
        flying.sasha cóż ci mogę napisać. Dziękuję. Musiałaś też pewnie mieć jakieś
        traumatyczne przeżycia po starcie bliskiej osoby, kiedy odchodziła, dlatego tak
        ciepło piszesz w moim wątku, kochałam bardzo mojego brata i nic i nikt tego nie
        zmieni, nawet śmierć... Tak tęsknię...
        • osmiorniczka030 Potęga miłości 23.09.09, 22:35
          Martusiu!

          To prawda. Ja też bardzo cierpię z powodu śmierci bliskiej mi osoby.
          I tak samo, jak Ty mam ochotę wykrzyczeć mój wielki ból, moją wielką
          tęsknotę i moją wielką miłość. Czasami też mam ochotę zamknąć się
          gdzieś i po prostu wyć z bólu.

          Śmierć zniszczyła nas, zniszczyła nasze życie, ale jednego nie jest
          w stanie zniszczyć - naszej ogromnej miłośći. Bo miłość sięga poza
          grób, jest potężniejsza niż śmierć. Pamiętaj o tym.

          Pozdrawiam cieplutko.
          • flying.sasha Re: Potęga miłości 23.09.09, 22:46
            Miłość potężniejsza, niż śmierć...

            I gdzież jest, o śmierci, twe zwycięstwo?

            Powiedz Martusiu, skąd bierzesz te wszystkie cudowne wiersze,
            piosenki i dedykacje dla brata? Są naprawdę piękne i w pełni
            wyrażają to, co czuję.

            Pozdrawiam serdecznie.
            • maretta111 Re: Potęga miłości 24.09.09, 12:29
              flying.sasha wiersze piosenki to jakiś impuls, czytam szukam i już są, tak
              bardzo tęsknię za moim braciszkiem, tak strasznie mi go brakuje, wstaję z ta
              myślą i zasypiam,te jego oczy patrzą ze zdjęcia na mnie i ta łza w prawym oku,
              ta, łza...
    • flying.sasha Wieści od Brata 24.09.09, 22:07
      Witaj Martusiu!

      Powiem Ci, że podobnie zaczyna się i kończy każdy mój dzień. Rano
      dociera do mnie, że znowu zaczyna się mój koszmar, a w nocy uciekam
      w sen, by o tym koszmarze zapomnieć... :-(

      Ale wracając do Twoich wypowiedzi...

      Czytając Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że Twój ukochany brat wiele
      razy próbował przekazać Ci pewne wiadomości.

      Czasem jest tak, że przez to nasze wielkie cierpienie po prostu tego
      nie zauważamy. A jeśli zauważamy, sami sobie nie wierzymy. Albo
      boimy się, że ktoś uzna nas za wariatów. A po śmierci naszych
      najbliższych trzeba mieć oczy szeroko otwarte i być wyczulonym nawet
      na najdrobniejsze sygnały. Świat duchowy, to zupełnie inna
      rzeczywistość. Zmarli nie mogą tak po prostu przyjść, zadzwonić, czy
      wysłać smsa. Oni mają do dyspozycji zupełnie inne kanały
      komunikacji. Jednym z nich są właśnie sny. Oczywiście nie dotyczy to
      każdego snu, bo sny często są projekcją naszych myśli i emocji.
      Jednak jest taka możliwość kontaktu. Skąd to wiem? Ponieważ wiele
      osób dowiaduje się we śnie od swoich bliskich zmarłych o czymś, o
      czym wcześniej nie miało pojęcia.

      Dziś nawiążę do snu o wykopaniu...
      Uważam, że jeśli brat mówi do Ciebie we śnie, że ktoś go wykopał,
      daje Ci do zrozumienia, że w grobie go nie ma. W grobie pozostała
      jedynie jego ziemska powłoka. Twój brat żyje, ale jest zupełnie
      gdzieś indziej, a nie tam, gdzie go opłakujesz. Myślę, że właśnie to
      próbował Ci wtedy powiedzieć...

      Pozdrawiam serdecznie.

      • 198-3mk Re: Wieści od Brata 24.09.09, 23:33

        Mnie tez kilka razy śnił się, rozkopany pomnik mojego syna...
        Miałam też sny, że chodze po cmentarzu i nigdzie nie mogę znaleść
        pomnika od Marcina... Jest to miejsce, ale puste...

        Beata-mama Marcinka.
        • maretta111 brat 25.09.09, 12:56
          Niestety Beatko puste, jak puste moje marzenia, tęsknoty. Nikt i nic nie zapełni
          tej pustki, oni może i mają się dobrze, ale my tu cierpimy. Kto jest w stanie
          ukoić nasz ból, tak do końca nigdy się nie zabliźni, może będzie lżej, ale
          będzie boleć zawsze, bo pozostało to puste miejsce przy stole.
          www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
          kocham, tęsknię, czekam
        • flying.sasha Re: Wieści od Brata 25.09.09, 19:59
          Beatko!

          Ja tez mialam dziesiatki podobnych snow o cmentarzu, z ktorych
          wynikalo jedno - zmarlego w grobie juz nie ma. Czasem snilo mi sie,
          ze pomaga mi ukladac znicze na swoim wlasnym grobie. Mysle, ze
          chcial mi powiedziec, iz kiedy go odwiedzam, jest tuz obok.

          Pozdrawiam cieplo...
      • maretta111 brat 25.09.09, 12:51
        flying.sasha chciałabym mieć jakiś kontakt z moim braciszkiem, żeby np przyśnił
        się tata i powiedział że jest z baratem i mają się dobrze, czy ja tak dużo
        chce, moje marzenia ziemskie związane z bliskimi prysły jak bańka, ja tak
        okrutnie tęsknię,a osoby, na które liczyłam na ich wsparcie zawiodły, to boli,
        strsznie boli
        • flying.sasha Wieści od Brata 25.09.09, 19:54
          Martusiu!

          Kontakt powiadasz...

          Kiedy ja sie takiego kontaktu domagalam, przysnil mi sie moj zmarly
          nauczyciel, ktory powiedzial: "Nie ma co czekac. Brama jest
          wiecznosc."

          Wtedy dopiero zrozumialam, ze to nie jest takie proste, ze nie moze
          sie to dziac tak na zawolanie.

          Ale sprobuj sie pomodlic do Pana Boga o taki sen lub znak od brata.

          Mysle jednak, ze Ty taka wiadomosc juz dawno od brata dostalas:

          W jednym z wpisow napisalas o chrzesnicy swojego brata tak:

          > ...a ona w święta z mamą i babcią byłą w kościele(dodam że taty
          swego nie zna)i mówi "babciu babciu ja widzę jasność i tam w górze
          jest mój chrzestny, babciu on jest w niebie, ja już teraz będę
          spokojna, on mi pomachała ręką <


          I Ty masz jeszcze jakies watpliwosci gdzie jest Twoj brat? I Ty masz
          jeszcze watpliwosci, czy Darek zyje? Uwierz w cuda! Cuda sie
          zdarzaja, tylko nie mozemy wiecznie mowic, ze to byl tylko
          przypadek, a to zbieg okolicznosci, zludzenie, czy przewidzenie.

          Ona go naprawde widziała. To najprawdziwsze swiadectwo zycia Twojego
          brata! Zmarli bardzo czesto ukazuja sie dzieciom. Byc moze dlatego,
          ze dzieci sa szczere, niczego nie ukrywaja, nie wmawiaja sobie, ze
          zwariowaly, czy ze im sie zdawalo. Dorosli niestety tak...

          Pozdrawiam cieplo...
    • olivka_nysa Re: brat 25.09.09, 02:03
      19 Maja 2007r. byłam w pracy kiedy zadzwoniła do mnie mama,
      powiedziła że Radek moj 19letni brat nie wrócił do domu na noc.
      Wkurzyłam się na niego, bo nawet do niej nie zadzwonił. Napisałam do
      niego sms-a czy chce jechac do centrum handloweo na zakupy, żeby nie
      było ze go szpieguje, nic nie odpisał. Zaczełam do niego dzwonic ale
      bez odpwiedzi, właczala się poczta głosowa. Około godziny 11
      zadzwoniła do mnie mama i powedziała ze Policja przszła do domu, ale
      nie rozumie o co im chodzi ( miezkamy w USA, mama niezna
      angielsiego). Mama podała słucawke policjantowi który powiedział mi
      że mój brat się powiesiłw parku nie aleko mieszkania mamy. Upadlam n
      podłoge i zaczełam krzyczec z żalu. Policjant podał słuchawke mamie
      i poprosiłam ją żeby usiadła i powiedziałam jej że Radek nie żyje.
      Policjant zaproponował e ktoś po mnie przyjedzie, żebym ama nie
      prowadziła. Odłozyłam słuchawke i zaczełam zbierac moje rzeczy.
      Wyłam, krzyczałam i przeklinałam wszystko na swiecie. Kiedy
      dojechałam do domu, zobaczyłam moich zdruzgotanych rodziców i nie
      robiłam nic, tylko wyłam.
      Po jakimś czasie tato podszedł do mnie z telefonem i poprosił żebym
      zdzwoniła do roziny w Polsce. To było najgorsze dla mnie, krzyki,
      histeri, płacze, żal, gorycz i kolejne pytania dlaczego???
      Od tego dnia czuję sie jak bez ręki, ciągle łapie się na tym że chce
      do niego zadzwonic, pogadac, itp. Nie ma innego rodzeństwa, zostałam
      sama. Mój narzeczony, pomógł mi załatwic pogrzeb, ale wkurzał się na
      mnie gdy byłam przygnębiona. Nie rozumiał, że nie moge sobie z tym
      porazic, nie chciał mnie wysłuchac. Mineło juz ponad dwa lata, a ja
      dalej nie moge się z tym pogodzic. Jest mi smutno, jestem samotna,
      pomimo tego że mam męża to on i tak tego nie rozmie i nie chce o tym
      rozmawiac. Chyba nie podniose sie z tego.....................
      Trzeba kochac i doceniac najbliższych bo nigdy nie wiadomo kiedy ich
      zabraknie, a potem bedzie za późno........................
      • maretta111 do olivka_nysa 25.09.09, 12:47
        Moja droga przytulam ciebie mocno, wiem doskonale co to ból straty jedynego
        brata, przeszłam to prawie 10 m -cy temu a boli do dziś okrutnie, najgorzej jest
        jak ktoś zrani, usłyszę coś przykrego. Też nie znajduje zrozumienia u męża. Ja
        dosłownie słyszałam pod swoim adresem, ze łzy mamy są zrozumiałe, ale moje? Ale
        nikt nie zrozumie ze ja cierpię, ze straciłam tak bliska sercu osobę,a kto mi
        zagwarantuje że go spotkam? Tęsknie strasznie. To forum właśnie jest dla takich
        jak my, ja tu pisze od dawna,szukam sensu i celu ziemskiej i pozaziemskiej
        podróży, tak wiec ty też pisz, będzie ci lżej, nie jesteś sama, jak chcesz to
        pisz na gazetową maretta111!@gazeta.pl
        Pozdrawiam ciepło. Marta
        • olivka_nysa Re: do olivka_nysa 26.09.09, 02:21
          Dziękuje serdecznie za słowa wsparcia. Mój mąż ma bardzo zasadnicze
          podejście do wszystkiego. Za każdym razem kiedy mu mówiłam ze po
          śmierci brat czuje się samotna, to on odbiera to bardzo emocjonalnie
          że on dla mnie się nie liczy. To nie chodzi o to, ale jak ma się
          kogoś przy boku całe życie a potem któregoś dnia ta osoba odchodzi,
          to jest cios po którym ciężko jest się podnieśc. Cieszę się bardzo
          że znalazlam to forum, bo przynajmnoiej tutaj mnie rozumiecie.
          Moi przyjaciele z Polski są dla mnieoparcie od kiedy ta tragedia się
          wydażyła, zawsze mają czas ze mna porozmawiac i podtrzymują mnie na
          duchu, a moj własny mąż tego nie potrafi zrobic. ZAstanawiam się nad
          powrotem do kraju, ten ból nie zginie jak zmienie miejsce
          zamieszkania, ale bedę miała możliwośc otoczyc się ludźmi którzy sie
          interesują moimi uczuciami.
      • ao32 Re: brat 25.09.09, 23:13
        witam Olivka
        doskonale wiem o czym piszesz
        piszesz dwa lata i nie mozesz sobie z tym poradzic. u mnie mija 9
        lat...
        9 lat temu moj rok starszy brat powiesil sie w ogrodzie obok domu.
        miał 25 lat i byl na ostatnim roku studiow. Do tej pory nie ma dnia
        zebym o tym nie myslał. Mówią czas leczy rany.....ale ja do tej pory
        nie potrafie o tym rozmawiac, nie potrafie chodzic na cmentarz....i
        naprawde nia mam z kim o tm rozmawiac. Mam żone, szczesliwą rodzinę
        a z tym jestem sam. Z rodzicami nie rozmawiam o tym bo nie chce
        rozdrapywac ran. Wiem co czujesz i naprawde jestem z Tobą. Też
        pamiętam moment jak przez tel. usłyszałem cos sie z nim stało od
        policjanta. Pamieątam jakby to było przed chwilą.
        Naprawdę życzę Ci żebyś sie z tym pogodziłą i żyła swoim życiem.
        Pozdrawiam
        Jeżeli chcesz napisać moj ares ao32@gazeta.pl
        • olivka_nysa Re: brat 26.09.09, 02:27
          Ja również rzadko chodze na cmentarz, zajeło mi 2 lata żeby iśc tam
          sama, na drugą rocznice jego śmierci. Nie mogłam powstrzymac sie od
          łez. Z rodzicami staram sie o tym nie rozmawiac, z podobnym powodów
          co ty, ale znajomi z Polski zawsze wspominają nasze wspólne chwile z
          moim bratem. Straram się pamietac dobre chwile, nie te smutne, ale
          jednak jest to bardzo ciężkie.
          Wrzuciłam się w wir pracy i studiów, wyszłam za mąż ale nic nie
          pomogło. Treaz staram się dotrzymac mu obietnicy o miejscach w
          ktorych chcieliśmy byc. Kilka tygodni temu pojechałam na koncert na
          który kiedyś obiecaliśmy sobie pojechac, bardzo dobrzemi to zrobiło,
          ponieważ pomimo tego że jego nie ma już wśród nas ja dotrzymuje
          danych mu obietnic.
          Serdecznie Ci współczuje....
          • maretta111 Re: brat 26.09.09, 14:53
            Ja wiem ze nigdy nie pogodzę się ze śmiercią swojego brata,jutro kolejna
            msza...za jego duszę,a tak bym pragnęła prosić o zdrowie..
            • olivka_nysa Re: brat 27.09.09, 01:01
              Ja troche odwróciłam się od Kościoła po śmierci brata, nie jestem na
              nikogo zła ani nie mam żalu do Pana Boga, jednakże nie jestem
              jeszcze gotowa iśc do Kościoła i prosic Boga, lub dziękowac mu za
              cokolwiek. CHyba potrzebuje wiecej czasu.
              • maretta111 Re: brat 27.09.09, 14:55
                Kolejna niedziela, mógłby dziś mnie odwiedzić brat, albo wpaść do mamy,a
                tak...łzy same dziś płyną od rana, wystarczył sms o której msza za mojego brata.
                Dlaczego to właśnie on? Dlaczego muszę się modlić za jego dusze. Od Boga i
                kościoła boję się odejść, choć mam jakieś tam żale, ale boje się że jeszcze może
                mi bardziej "dokopać". Mama płacze, tak tęskni, mam wrażenie ze połowa jej serca
                jest już tam, a połowa jeszcze tu. Tak bardzo bym chciała żeby żyła, jest
                potrzebna i mi wnukom, ale taka słaba. Tworzyłam z bratem taki tandem. Ja byłam
                do dyspozycji mamie w tygodniu a on na weekand, a teraz czuję się fatalnie,
                zostałam się sama na tym łez padole i nic nie mogę zrobić, po prostu żyć w tym
                cholernym świecie gdzie Bóg nierówno obdziela, inni mają wszytko a ja tylko tracę.
                • olivka_nysa Re: brat 27.09.09, 18:04
                  Wiem jak bardzo jest ci ciężko, ja z moim bratem byliśmy bardzo
                  blisko w dzieciństwie, potem odbiliśmy od siebie troche a potem było
                  fajnie. Treaz brakuje mi naszych kłótni, żartów, wypadów do
                  znajomych, zakupów. Teraz juz tego nie bedzie, niestety.
                  NAjgorsze jest to ze on zostawił 2 małych dzieci. a Dziewczyna z
                  którą ma dzieci przyczyniła sie do jego śmierci. Kiedy on jej
                  poweidział że nie chce juz życ, powiedziala mu zeby sie zabil to on
                  przynajmniej bedzie miała rente na dziecko, a do ns nawet nie
                  zadzwoniła ze cos takiego miało miejsce. A potem zrobiła scnae na
                  czuwaniu nad ciałem, siedziła na schodach z kolezankami i sie śmiała
                  jakby nic sie nie tsalo, na pogrzeb nawet nie przyszla. Teraz jego
                  dzieci nawet nie wiedza kto jest ich ojcem bo ona im nie pokazuje
                  zdjęc ani nic o nim nie mówi. Serce mi krwawi......
                  Slucham jego ulubionych płyt i wspominam.
                  Kiedys obiecaliśmy sobie że wrócimy do POlski, dotrzymam słowa i
                  wróce do kraju, a potem sciagne jego, żeby byl w kraju który kochał.
                  mąż sie na mnie denerwuje że nie moge przestac o tym myslec, ale
                  jego rodzeństwo zyje, a ja zostałam sama pogroążona w bólu........
                  • maretta111 Re: brat 28.09.09, 22:21
                    Dziś 10 miesięcy mojego bólu, budzę się z tym i zasypiam. Tak byłam bardzo z
                    bratem związana, lubiliśmy się przytulać, byliśmy silne ze sobą związani, zawsze
                    on za mną murem stawał ja za nim. Mogliśmy na siebie liczyć. Tyle wspomnień tyle
                    marzeń, przez 32 lata był zawsze obok...
                    Teraz tak wiele sytuacji przypomina mi go, wiele zdarzeń, miejsc, przedmiotów.
                    Odprowadzam synka do szkoły, idę tą drogą i oczy napełniają się łzami, bo tą
                    drogą chodziłam z bratem, odprowadzał mnie ze szkoły, albo inna ścieżka jak mnie
                    wiózł rowerem. Albo chodnik , którym szedł do pracy..tak wiele tego jest. Bo on
                    zawsze był w moim życiu,a jak go zabrakło, to ja to już nie ja, została mnie
                    połowa.
                    Wczoraj płakałam na mszy za jego dusze, ale powiem że też wzruszyłam się.
                    Siedział między mną a moją mamą bratanek. Mama płakała a on gładził jej rękę. To
                    już nastolatek, a nie wstydził się gładzić ta babci dłoń. To on wypisywał ze mną
                    babcie ze szpitala. Dobrze że ta cząstka mojego brata jest na tym świecie, on
                    jest taki do niego podobny. Nie absolutnie nie zastąpi mi brata,ale wiem że to
                    jego krew, najcenniejszy skarb.
                    Ile człowiek może udźwignąć?
                    • olivka_nysa Re: brat 29.09.09, 03:10
                      Moi bratankowie nie wiedzą kto jest ich ojcem, maja 4 i 1,5 roku,
                      ich matka wyszła za mąż i nie mówi im nic o moim bracie, kiedy ja
                      pokazuje im zdjęcia, nie poznają własnego ojca, bo ich matka nigdy
                      ich tego nauczyła, nawet nie byli na jego grobie...................
                      Dobrze że masz bratanka któy przypomina Ci brata...
                      • maretta111 Re: brat 29.09.09, 10:26
                        Na temat bratowej to lepiej przemilczę, mój brat zawsze był jej podnóżkiem, ale
                        sama zabiegam o kontakty z bratankiem, ciesze się że ma do mnie zaufanie. Dzieci
                        w wieku 4 latek i młodsze niewiele rozumieją, kto jest kim i dlaczego, to
                        rodzice mogą wpoić,a może spróbuj jakoś do nich dotrzeć, powinni poznać ciocię,
                        zobaczysz w nich też swojego brata, uwierz mi, będziesz szukać podobieństwa w
                        każdym szczególe, przecież masz do tego prawo, oni muszą wiedzieć kim był ich
                        tata. Może to Twoje zadanie, jeśli matka tego nie robi, opowiadaj im dużo o
                        bracie. Ja bratankowi napisałam długi list jaki był jego tata, Ty do swoich
                        bratanków próbuj odpowiednio do wieku dotrzeć. Życzę dużo wytrwałości i
                        samozaparcia. Pamiętaj ze te dzieciaki to dzieci Twojego braciszka i nikt i nic
                        tego nie zmieni. Pozdrawiam ciepło. Marta
                        • olivka_nysa Re: brat 30.09.09, 01:58
                          Ja zawsze pokazuje im zdjecia jak moj brat byl maly, potem dorosly
                          oraz ich wspolne zdjecia. Mam nadzieje ze to zaowocuje.
    • flying.sasha Podziękowania 28.09.09, 00:18
      Martus!

      Dzis chcialam zwrocic uwage na bardzo piekny gest z Twojej strony -
      na podziekowania dla lekarzy.

      Widzisz, w obliczu tak wielkiej tragedii czesto obwinia sie lekarzy,
      ze nie zrobili wszystkiego, a co dopiero mowic o jakims
      podziekowaniu dla nich. Wydaje mi sie, ze niewiele osob stac na taki
      gest. A to przeciez takze ludzie, ktorzy czuja i nieraz rowniez
      mocno przezywaja tragedie swoich pacjentow.

      Jestes wspaniala osoba, Martuniu!

      Pozdrawiam cieplutko.
      • maretta111 Re: Podziękowania 28.09.09, 22:31
        flying.sasha jeśli chodzi o lekarza, to on mi jedyny nie zabrał nadziei do
        końca, przez 13 dni, choć palce już brata rano siniały. Sam był mile zaskoczony
        że ja przyszłam. To odział intensywnej terapii, wiec tam rodziny nie przychodzą
        dziękować, bo pacjenci najczęściej przenoszeni są na inne odziały,a część, jak
        mój braciszek umiera.
        Wieczorem lekarka już nie miała skrupułów , powiedziała że on nocy nie
        przeżyje, wyszliśmy 18.15(o 15 minut dłużej pozwolono zostać). Ja, mama i
        bratanek wierzyliśmy w cud. Niestety mój najdroższy braciszek zmarł 19.30. Tel
        19.32 ze szpitala,a dalej to istny koszmar który trwa do dziś. A ja muszę brać
        w nim udział.
    • flying.sasha Święte słowa... 28.09.09, 20:57
      Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej.

      Święte słowa! Pamiętaj o tym codziennie!
      • maretta111 Re: Święte słowa... 28.09.09, 22:33
        Mam nadzieję że mój braciszek żyje inaczej, że ma się dobrze, że tam z tatą nie
        nudzą się i będą na mnie czekać. Tak tęsknie!
        • maretta111 Re: Święte słowa... 29.09.09, 10:29
          " Gdy odejdę,
          już tylko w waszych oczach
          blask będą miały gwiazdy.
          Tylko dla was
          tańczyć będą motyle.
          Tęcza po deszczu
          nie dla mnie rozbłyśnie.
          Nic się właściwie nie zmieni,
          tylko mnie tu nie będzie..."
          • agawa43 Re: Święte słowa... 29.09.09, 11:04
            Maretto tak tęsknię do brata, minął miesiąc od pogrzebu. Jest coraz gorzej,
            coraz gorzej. On tak strasznie kochał życie, ciszył się nim, ale Bóg go już
            zabrał. Dlaczego???? Tak nam było dobrze, miałam go tylko jednego.
            Nie daję rady, jestem zła, obrażona i jak dalej mam żyć?
            • maretta111 Re: Święte słowa... 29.09.09, 18:22
              Tęsknota narasta z minuty na minute. Przecież mnie wszyscy po pogrzebie
              zapewniali że będzie lepiej, guzik lepiej. Swoje robi też pogoda ta jesienna, te
              słoty, nie ma we mnie chęci do życia, choć wiem że muszę bo dzieci małe, mama
              słabiutka. Dużo za wcześnie odszedł, choć chyba miał dość tego życia, ale
              zabrała go choroba. Nie robiliśmy sekcji zwłok, ale kojarzę sobie różne fakty,
              nie wiem czy to nie był nowotwór. Nic nam nie mówił,tajemnica poszła do grobu.
              Jeśli ktoś chce to proszę pisać na gazetową -maretta111@gazeta.pl,
              Publicznie czasem trudno wyrazić to co się czuje-ciągle cierpiąca siostra po
              śmierci swojego ukochanego jedynego braciszka. Marta
    • flying.sasha A jednak dal Ci prezent... 29.09.09, 22:44
      Droga Martusiu!

      Napisalas taki ladny wiersz, ale taki smutny...

      "Gdy odejdę,
      już tylko w waszych oczach
      blask będą miały gwiazdy.
      Tylko dla was
      tańczyć będą motyle.
      Tęcza po deszczu
      nie dla mnie rozbłyśnie.
      Nic się właściwie nie zmieni,
      tylko mnie tu nie będzie..."

      Czasem tak nam sie tylko wydaje. W rzeczywistosci jest tak, ze gdy
      tylko kogos braknie, swiat sie zmienia dla kogos innego tak samo,
      jak zmienil sie dla Ciebie po smierci Darka...

      Ale wracajac do wpisow...

      >Śnił mi się braciszka pogrzeb, nieco inny, później wychodzę
      zbiegowisko, a nad ludźmi on, chwyciłam jego rękę i na moje pytanie
      czy żyje wiele razy odpowiedział żyję....
      Tak mi źle braciszku, dziś Dzień Kobiet,a ty nawet nie zadzwonisz,
      nie przyjdziesz, nic, próżnia... <

      Martusiu!

      To byl wlasnie prezent od Twojego Brata na Dzien Kobiet! W tym snie
      tak wiele Ci powiedzial, a Ty tego nie zauwazylas!

      Powiedzial Ci, ze nadal zyje (i to ile razy!!!) oraz to, ze w czasie
      swojego pogrzebu byl razem z Wami, patrzyl sobie z gory na Was...

      Wielu zmarlych dokladnie tak wlasnie opisuje chwile wlasnego
      pogrzebu podczas spotkan z bliskimi na jawie. Malo tego, wielu
      zmarlych podczas swojego pogrzebu jest tak wlasnie widywanych - u
      gory, nad trumna, nad tlumem ludzi...

      To nie byl sen Martuniu, to Twoj Braciszek mowil do Ciebie.

      Pozdrawiam serdecznie. Ola
      • maretta111 Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 10:23
        Droga Olu ale to był sen, niestety sen.
        Bardzo lubię jak mi się brat śni, ale pragnę czegoś więcej. Marzeniem chyba
        każdego z nas jest zobaczyć tak na jawie swoją ukochaną bliską osobę. Na mała
        chwilkę, żebym wiedziała ,że jest. Pewnie te sny, to odczuwanie obecności to
        jakieś znaki, ale ja potrzebuje małą chwilkę pobyć z nim ,przytulić się tak ,jak
        kiedyś to ciągle robiliśmy. Mój anielski braciszek mam nadzieję że wie jak
        cierpię, jak tęsknie i kocham szalenie. Nieuchronnie zbliża się rocznica 28
        listopada, to mnie jeszcze dołuje mocniej że tak oddalam się od spotkania, od
        ostatniego pocałunku, od tych chwil gdy całowałam jego ręce, usta, to pożegnanie
        w szpitalu i później . Ależ ze mnie suma sumarum twarda sztuka.Marta
        www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
        "Śmierć to słowo, które bolesny cios zadaje,
        kończy się życie, kończy się świat,
        tylko pusta, tylko żal w duszy zostaje,
        a w sercu wieczny ślad,
        teraz drogami Boga Ojca kroczysz,
        na polanach Boskich biegasz,
        na nasze zło przemykasz oczy,
        smutno nam że ciebie z nami nie ma
        z nadzieją w sercach czekamy,
        że kiedyś ukochany braciszku się spotkamy.
        Nadzieja spotkania, łagodzi ból rozstania"
        • halas1961 Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 10:40
          Marto, Ola ma racje to byl prezent. Nie mozesz myslec, ze to
          byl "tylko sen", bo to byl "az sen". Nasi ukochani, ktorzy odeszli
          w snach przekazuja nam pewne wiadomosci, informacje. Trzeba tylko w
          to uwierzyc.
          I jeszcze spojrz inaczej na dlugosc czasu jaka minela od rozstania z
          bratem. Piszesz "oddalam sie od spotkania", to nie jest prawda, z
          kazdym przezytym dniem do tego spotkania sie przyblizasz:)
          Przeczytaj, jesli nie czytalas rozwazania "tegoktoryuwierzyl" w
          watku "cierpienie a wiara". A jesli czytalas przeczytaj drugi raz,
          trzeci...
          Pozdrawiam cieplo
          Halina-mama Agatki
          • maretta111 Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 10:47
            Taki ze mnie trochę niewierny Tomasz, chyba muszę dotknąć żeby się upewnić, a
            te znaki, sama nie wiem co o tym myśleć, może to przypadek, jestem na rozdrożu,
            ciągle szukam, czytam, myślę,ale to chyba jeszcze martwy punkt, potrzebuje
            więcej, więcej i więcej, ciągle mi mało, tego anielskiego braciszka, ciągle
            pragnę żeby przy mnie był, na jedna małą chwilunię, jedną małą...
            • 198-3mk Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 11:15

              Martusiu !

              Tak jak pisze Halinka, Twój brat zawsze jest przy Tobie...
              Tylko Ty,musisz nauczyc się Go dostrzegać....
              On nie będzie już namacalny... Nie możesz Go dotknąć, aby móc
              uwierzyć...

              Pamiętasz jaki śliczny wierszyk mi napisałaś. On tak wiele dla mnie
              znaczy... Dzięki Tobie to były zyczenia od mojego Marcina...

              Pisałaś tam, że jest w szumie liści na drzewie...
              W powiewie wiatru... W promieniach słoneczka... Wszędzie Martusiu...
              Więc Twój brat też, kazdego dnia jest obok Ciebie...
              Tylko postaraj się Go dostrzec...

              Ściskam Mocno. Beata-mama Marcina
              • maretta111 Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 11:46
                ale to takie trudne dostrzec ze on jest obok, niestety nienamacalny, oj smutno
                mi smutno kobietki bardzo.
              • maretta111 Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 11:46
                Ale to takie trudne dostrzec ze on jest obok, niestety nienamacalny, oj smutno
                mi smutno kobietki bardzo.
                • flying.sasha Re: A jednak dal Ci prezent... 30.09.09, 23:39
                  Oj, Martusiu, Martusiu!

                  Dzis chyba muszę na Ciebie nakrzyczec... ;-)

                  Tak, to był sen, ale w tej sytuacji AŻ SEN. Tu zgadzam się w 100% z
                  Panią Haliną. Sen jest płaszczyzną kontaktów między naszymi
                  światami. Sen oraz wszelkie zmienione stany świadomości.

                  Jeśli brat nie przychodziłby w snach, na pewno mówiłabyś
                  wtedy: "Żeby chociaż mi się przyśnił!" :-)

                  Tak, każdy z nas chciałby się przytulić, choć na chwilkę, chciałby
                  wiedzieć... A tym czasem dzieli nas bezwzględna kurtyna śmierci,
                  nieczuła na nasze wołania.

                  No i ta odległość czasu. Od śmierci tak bliskiej osoby czas trzeba
                  liczyć inaczej - nie od ostatniego spotkania, ale do nastepnego
                  spotkania.

                  Dasz rade. Przeciez twarda z Ciebie sztuka!

                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • maretta111 Re: A jednak dal Ci prezent... 01.10.09, 13:55
                    Myślisz Olu że twarda jestem, chyba nie zawsze. Często i gęsto wysiadam, ciężko
                    mi się podnieść, zwykle to ktoś musi pomóc mi wstać, bo sama bym chyba jak
                    roślinka uschła.
    • agnieszka_partyka Re: brat 04.10.09, 00:59
      "Kiedy umrę płacz po mnie tylko troszkę, myśl o mnie czasami, ale
      nie za dużo...nie jest dobrze za długo myśleć o śmierci. Myśl o mnie
      jakim byłem gdy żyłem, myśl o mnie jakbym żył nadal...A teraz zostaw
      mnie w spokoju jak i ja Was zostawiłem a Twoje myśli skieruj na
      żywych..."- mój brat Siemo(tak go nazywaliśmy) zginął 13 lipca
      2008r, mając 24 lata. Akurat miałam urlop macierzyński i
      postanowilismy te wakacje spędzić u rodziców, tego samego dnia mój
      mąż zawiózł mojego brata z dziewczyną i kolega na grilla do
      znajomych. Mial przyjechać po nich dnia następnego i
      pojechał...czekał na nich w umówionym miejscu i sie nie doczekał.
      Oni czekali na niego nad zwykłym stawem na łące,opalali się. Już
      zebrali wszystkie rzeczy i on postanowił że przepłynie na druga
      stronę, bo nie chciało mu się iść naokoło...wskoczył i zginął na
      miejscu...było bardzo płytko...akurat wtedy byłam z córeczką i
      mlodsza siostrą w Kościele...do dziś nie umiem sie z tym pogodzić,
      chociaz wiem że muszę bo wtedy będzie mu lżej...minął już rok...a
      wciąż ta sama tęsknota i żal i niedowierzanie...
      • maretta111 Re: brat 04.10.09, 09:58
        do agnieszka_partyka
        Moja droga cytat piękny, ja żyje, jakby na jakieś krawędzi, jestem gotowa już
        iść tam,ale wiem że jeszcze nie mój czas, że jeszcze nie teraz, że dzieci małe,
        mama, dla nich jestem potrzebna...
        Ciekawa jestem czy to twój jedyny brat, może ty masz choć wsparcie od
        rodzeństwa, ja czuję się niezrozumiana,a to był mój jedyny brat, pozdrawiam
        cieplutko, pisz kiedy chcesz jeśli nie tu to na gazetową. Marta
    • witaminka_e Re: brat 04.10.09, 11:42
      Straciłam brata w listopadzie zeszłego roku, odszedł w Anglii, samotny,
      opuszczony, mój najukochańszy BRAT. Do dziś nie mogę się z tym pogodzić. Czasami
      myślałam,że jesteśmy najbardziej kochającym się rodzeństwem na świecie. Teraz
      czytając Was widzę, że jest nas więcej. Miałam tylko Jego z rodzeństwa. Był moim
      najwspanialszym przyjacielem, cudownym człowiekiem, ale chyba zbyt dobrym i zbyt
      wrażliwym by żyć na tym świecie. Ja muszę żyć, mam dzieci ,męża, no i rodziców
      którzy ogromnie za nim tęsknią i cierpią. Ale czasami mam taką ogromną ochotę
      pobiec za nim. Tylko czy się spotkamy??? Szczerze w ta wątpię. Nie wierzę w
      boga. Nie wierzę już w nic. Ta pustka po nim nie pozwala mi sie cieszyć z
      niczego. Czuje sie jak naznaczona I już do konca taka będę. Z ogromną dziurą w
      środku. Nie mogę sie z tym pogodzic. Równo rok temu był w Polsce, radosny,
      zakochany, z pewnymi wątpliwościami, ale jednak niczego nie zauważyłam. Gdybym
      tylko coś wyczuła, przewidziała, domyśliła... a teraz nie mogę sobie wybaczyć,
      że pozwoliłam mu tam wyjechać....gdzie był samotny, opuszczony, moj
      najukochańszy Brat. Ogromnie, ogromnie Go kocham, i nigdy nie przestanę. A z
      tesknoty, która jest coraz większa chyba oszaleje....
      • maretta111 Re: brat 04.10.09, 19:20
        Tak się właśnie czują osierocone siostry, odeszli od nas nasi braciszkowie,
        byliśmy szmat życia razem, wspólne zabawy, psoty(,a później prośby żeby tylko
        mama się nie dowiedziała,). Mnie mój pięć lat młodszy brat woził na rowerku,
        odbierał ze szkoły, to on był zawsze blisko na wyciągnięcie ręki jak było mi
        źle. Mamie nie można mówić wszystkiego,a brat był jak przyjaciółka. Urodziłam
        pierwsze dziecko, wraca położna i mówi że powiedziała rodzinie o tym że
        urodziłam co i jak. Mówi: mąż zdenerwowany, mama jak mama, a brat na cały
        szpital krzyczał z radości że jego siostra urodziła dziecko, które on chrzcił. I
        tak było zawsze , byliśmy nierozłączni, jedno za drugim zawsze stawało murem. A
        dziś czuję się jak kołek na tratwie życia, bo nikt i nic nie zapełni mi tej
        pustki. Tęsknię okrutnie. Marta
        • witaminka_e Re: brat 05.10.09, 00:15
          czytając Ciebie widziałam siebie i Jego...aż łzy bezwiednie płyną. Wiem, że już
          nigdy nie będę tym kim byłam, nic już nie będzie jak kiedyś. Mój Braciszek był
          chrzestnym jednego z moich bliźniaków. W tym roku mają komunię....... wiem, że
          to będzie jeden z piękniejszych a zarazem okrutniejszych dni. Potem będzie ich
          ślub, narodziny ich dzieci..... a ukochanego wujka już nigdy. Jak pomyślę tak
          intensywniej o tym wszystkim to żołądek mi się kurczy do maksimum, i mam ochotę
          się zapaść pod ziemię z żalu i bezsilności. Chyba ta świadomość bezsilnośći, że
          juz NIE MA ODWROTU- jest najgorsza do przeżycia. NIGDY SIĘ Z TYM NIE POGODZĘ.
          Nawet czasami sama wierzę w to co sobie wmawiam, że on NIE MA CZASU. Pracuje i
          zwyczajnie nie ma dla nas czasu. Ale długo tak nie umiem się oszukiwać. I wtedy
          mnie dopada....czarna rozpacz. I czarne wydaje się słońce......Ile jeszcze łez
          popłynie? Pozdrawiam.
          • maretta111 Re: brat 05.10.09, 12:31
            Myślę że już nic i nikt nie ukoi naszego serca, będzie zawsze bolało. Mój brat
            mógł żyć, prawdopodobnie widział ze jest chory , my nie, mimo że już był w
            ciężkim stanie na intensywnej terapii, to pielęgniarka powiedziała motywujcie go
            do życia. Prosiliśmy go o wolę walki, syn napisał piękny list jak to z tatą
            chciałby chodzić na mecze nałożyć szalik z napisem"ty zwyciężysz dla nas, my
            zwyciężymy dla ciebie". Poddał się, a mi boli do dziś że byłam ślepa i głucha,
            zajęta swoim życie a dziś ..dobrze mi tak mam na co zasłużyłam...Marta
            • 198-3mk Re: brat 08.10.09, 19:18

              Martusiu!
              Gdzie jesteś?! Zamilkłaś... Nie piszesz na forum...
              Czy wszystko dobrze u Ciebie?

              Pozdrawiam Cieplutko Beata-mama Marcina.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja