brat

    • flying.sasha Na spacerze z bratem 09.10.09, 01:17
      Witaj Martusiu!

      No wlasnie, dlaczego tak ucichlas?

      Napisalas kiedys tak:

      >Dziś wybraliśmy się z dziećmi na wycieczkę do Aboretum , piękny
      park, tyle pięknych gatunków drzew, krzewów, stawy, tak bardzo
      urokliwe miejsce i było ok, co się nie robi dzieciom. Ale po
      powrocie znów górę nade mną wzięły emocje, płaczę, bo nie mogę
      braciszkowi tego pokazać, jaki świat jest cudowny, ile jest
      pięknych miejsc, tak bym chciała po takim parku przespacerować się z
      nim, powspominać nasze dzieciństwo, wspólne figle, psoty,
      porozmawiać na każdy temat <


      Alez Twoj Braciszek byl wtedy z Toba! Tylko Twoje oczy go nie
      widzialy! I tylko Twoje uszy go nie slyszaly. A mowic do niego
      mozesz zawsze. On zawsze Cie slucha. I swiat mu pokazuj. Dla niego
      odleglosc nie jest zadnym problemem. Pomyslisz tylko, a on juz
      bedzie z Toba.

      Pozdrawiam cieplo. Ola
    • osmiorniczka030 Re: brat 09.10.09, 02:12
      Martus, co tak ucichlas, odezwij sie.
      • maretta111 Re: brat 10.10.09, 06:15
        Kobietki ucichłam bo ma doła, łzy, to chyba ten pierwszy listopada za pasem i
        rocznica 28 listopada...tak mi smutno i ta tęsknota, rodzina, znajomi też
        usunęli się w cień, bo i po cóż im smutaska,myślę o was każdego dnia pozdrawiam.
        Marta
        • 198-3mk Re: brat 10.10.09, 07:59

          Martusiu!

          Jaka ulga! Martwiłam się o Ciebie...
          Wiem jak to jest... U mnie 26 listopada będzie 4-rocznica, a ja też już
          przeżywam...

          Rozpamiętuje co o tej porze działo się cztery lata temu...
          Najchetniej nie wychodziłabym z łóżka...:(

          Trzymaj się Martusiu... Będziemy wspierać się myślai...

          Ściskam. Beata-mama Marcina
          • maretta111 Re: brat 10.10.09, 13:03
            Beatki dziękuję że jesteś- Marta
            • agawa43 Re: brat 10.10.09, 18:34
              Marta u mnie też ciężko, to już tak będzie. Podobnie jak u Ciebie 2 tyg. po
              pogrzebie musiałam jechać z synkiem na operację. Teraz sama nie wiem jak będzie
              dalej. Jak temu podołać? Jak ? ...
              • annmaria Re: brat 11.10.09, 18:55
                Martusiu kochana!
                Dzieki za mile slowa. Ale wiesz jak czytam co tu sie dzieje to
                jakbym w drodze po pracy do pszedszkola zaszla. Napisalam Halinie ze
                z tego forum wyniose "tylko" dwie osoby do ktorych zawsze bede mogla
                napisac jak smutek przyjdze. Tylko a moze az... Ja i Ciebie i to
                szczescie wielkie ze Was mam i szczesciem wielkim jest to ze nigdy
                nie pytalyscie kim czym jest moj Bog. Bo nie o to tu w tym miejscu
                chodzi. Dziwne i straszne to to ze ludzie ktorzy maja takie same
                doswiadczenia ci co maja wyrzuty ze reka smierci nie mogli zatrzymac
                ci co cierpia zra sie tu na tym forum. Ale z drugiej strony sie nie
                dziwie bo to takie pszasne polskie. Caluje mocno moze nie cieplo bo
                deszcz i szaruga za oknem. Trzymaj sie kochana. A
              • maretta111 podziękowanie 12.10.09, 12:40
                Tak właśnie to odczuwam, zostały ze mną tylko najbliższe memu sercu osoby.
                Reszta tłumaczy się że nie wszystkie wątki czyta, bo czytają tylko te co im
                pasują. A tyle w wielu wątkach bólu(nie tylko w moim), łez, rozpaczy i błagalnej
                pomocy"pomóż mi ja nie chce być sam, bądź przy mnie". Ja czytam wszystkie wątki
                piszę w nich często o swoim bólu,ale nie dlatego żeby kogoś zdołować, ale
                dlatego, żeby powiedzieć że ja wiem co to ból, cierpienie, strata bliskiej
                osoby, ja też cierpię. Czytam watki o wierze, o Bogu, ale nie wypowiadam się bo
                to delikatna kwestia, chyba że coś dotyczy mnie.
                Teraz zbliża się Wszystkich Świętych,rocznica zaczęliśmy kupować znicze, to tak
                cholernie boli że muszę bratu. Tam leży oprócz braciszka tata, dziadkowie ze
                strony mamy i cała rzesza dalszej rodzin, znajomych (w sumie na jednym cmentarzu
                ok 30 zmarłych dla których zapalamy znicz). Przez 16 lat jeździłam, stojąc
                gó...e przy grobie taty. W ubiegłym roku jeździł z nami mój brat, my tak się
                spieszyliśmy bo dzieci przeziębione z teściową,a brat złościł się trochę że tak
                szybko uciekamy z cmentarza. Jakby coś czuł że ostatni raz z nami jest...
                Gdybym tylko mogła cofnąć czas, przesunąć wskazówki zegara, zrobić coś żeby on
                żył...
                Nie mogę już więcej nic dziś napisać, bo za dużo łez...Przepraszam za wszytko i
                dziękuję za wszystko tym, którzy ze mną wytrwali. Tym dla których nie
                jestem"trędowata", tylko ta co cierpi co potrzebuje wsparcia. Dziękuję Ani
                Halince, Beatce , Oli i innym, którzy chcą blisko mnie"kroczyć" tą kamienistą
                droga. Jeśli kogoś pominęłam przepraszam . Nie znam wszystkich imion. Sama
                jestem za krucha, żeby istnieć, potrzebuję Was. Marta
                • halas1961 do Marty 12.10.09, 13:35
                  Droga Marto
                  bede pisala na NK lub meila
                  Halina-mama Agatki
            • 198-3mk Re: brat 11.10.09, 20:34

              Witaj Martuśku!!!

              Dziękuję za tak miłe słowa... Czym sobie na nie zasłużyłam...?
              Za oknem ponuro, szaro, nieprzyjemnie... Nie nastraja nas ta aura
              optymizmem... Ale cóż mamy począć, taka pora roku... A dla Nas pewnie
              każda będzie nieodpowiednia...
              Martusiu! Trzymaj się Kochanie... Wiem jaki trudny czas teraz przed
              Tobą... Pa Słoneczko. Ściskam mocno.
              Beata-mama Marcina.
              • maretta111 Re: brat 12.10.09, 14:32
                Nikogo nie zmuszam kto chce niech pisze tu,a kto ma chęć niech pisze na
                gazetową, na NK,na priva, pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz za wszytko
                przepraszam i dziękuję. Marta
                • 198-3mk Re: brat 12.10.09, 14:48

                  Martusiu !!!

                  Musimy wrzucić na luz !
                  Nie denerwuj się, bo dość mamy zszarpane zdrowie po co jeszcze dołować
                  się tak nieistotnymi sprawami...
                  To chyba ja wywołałam tą burzę... Przepraszam... Ale skoro każdy ma do
                  czegoś prawo, to dlaczego ja mam nie mieć... A tak jak piszesz, każdy
                  niech pisze tam gdzie chce, i bedzie spokój...

                  Ściskam Cie mocno. Trzymaj się! I weź to wszystko z przymrurzeniem oka :)
                  Beata-mama Marcina.
                  • maretta111 Re: brat 12.10.09, 18:35
                    Jak ja mogę coś wziąć z przymrużeniem oka jak ciągle ktoś jest obrażany, to woła
                    o pomstę do..Boga czy do tego kto i w co każdy wierzy... To takie smutne
                    przecież wszyscy cierpimy, każdy na swój sposób... Ratunku...
                    • 198-3mk Re: brat 12.10.09, 18:52

                      Porobiło się Martusiu! Porobiło !

                      Ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim wygodził...
                      Szkoda że tak się kończy moja przygoda z forum... :(
                      Ale też się dobrze nie zaczeła, bo zaraz na początku dowiedziałam się że
                      już pogodziłam się ze stratą syna... :(

                      Jaki początek, taki koniec...

                      Ale nadal możemy pisać do siebie prywatnie, jeśli chcesz :)

                      Trzymaj się Martusiu! Przyjdzie kiedyś taki czas, że nauczysz się żyć z
                      tą stratą... Pa. Beata Kanik.
                      • maretta111 do Beatki 14.10.09, 10:39
                        Dobrze że wróciłaś i dobrze że założyłaś oczyszczający wątek. Marta
                        • maretta111 brat 14.10.09, 11:02
                          Jak przeżyć święto zmarłych, czy jest na to jakaś recepta? Nie umiem sobie tego
                          wyobrazić, w poniedziałek kupowałyśmy z mamą znicze, obie przepłakałyśmy cały
                          dzień, bo teraz bratu...W ubiegłym roku był z nami na grobach, chciał zostać
                          dłużej, jakby coś czuł, ale ja spieszyłam się do dzieci, dziś tego żałuje, jak i
                          wielu innych sytuacji, że mogłam coś jeszcze powiedzieć, coś zrobić, pokazać, a
                          to tak szybko... Jaka musi być ta śmierć nagła, nie ma wtedy czasu na pożegnanie.
                          Ja w takiej huśtawce żyłam przez 13 dni. Jednak jak lekarka powiedziała że on
                          nie przeżyje nocy( nadzieję jeszcze mieliśmy do końca) mogłam ucałować jego
                          twarz,która tyle razy na mnie patrzyła, usta,które mnie całowały, ręce, które
                          prowadziły mnie kiedyś ze szkoły. Mogłam mu podziękować za 32 lata życia że
                          zawsze był przy mnie. Byliśmy dziećmi z kluczem na szyi, mama musiała pracować,
                          babci nie było. A my zawsze razem. Od małego mnie pilnował. Ach to były czasy...
                          Dlatego teraz pewnie tak cierpię, dlatego z takim oporem przychodzi mi nauka
                          życia bez braciszka, bo on zawsze był tuż obok,a teraz ubyło mnie. Dlatego tak
                          padam, powstaję i znów padam, bo tęsknię, bo tak kochałam i kocham. Na zawsze
                          pozostanie w moim sercu. Marta siostra Darka.
                          www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                          Tu możemy zapalić wirtualną świeczkę naszym bliskim
                          pamietajmy.com.pl/index.php?m=Obituaries&a=List
                          "Nadzieja spotkania, łagodzi ból rozstania"
                        • 198-3mk Re: :) 14.10.09, 11:07

                          Dziękuję Martusiu Za dobre słowo:)
                          Jak dzisiaj się czujesz? Chociaż to pewniegłupie pytanie...

                          Ściskam cieplutko ! Beata.
                          • maretta111 Re: :) 14.10.09, 11:15
                            Ciężko mi ciężko,ale chyba tak będzie jeszcze długoooooooooooooooo. Pozdrawiam
                            • maretta111 brat 15.10.09, 15:34
                              "Jesień w sercu, jesień w duszy,
                              bo wspomnienia powracają,
                              bólu nic już nie zagłuszy,
                              nawet miesiące co mijają..."
                              • maretta111 Re: brat 17.10.09, 15:36
                                Zastanawiałam się dziś wspólnie z mamą i bratankiem jak przeżyć Święto
                                Zmarłych. Nie wiem czy serca nam nie pękną...
                                • annmaria Re: brat 17.10.09, 16:28
                                  Ja Martusiu na pierwsze swieto bez Taty zaprosilam wszystkich Ojca
                                  przyjaciol a mial ich trzech dziadziusiow takich. Najpierw zjedlismy
                                  obiad a potem wszyscy poszlismy na cmentarz. I wspominki byly o
                                  mlodosci i nawet usmiech sie pojawil. Wiesz w kupie razniej. Ale
                                  nastepnego dnia popedzilam z rana sama zeby caly czas znicze sie
                                  palily i zeby swiatelko do nieba nie zgaslo i powiem Ci ze bylo
                                  fatalnie. Wylam chyba z godzine. Dlatego rada moja jest taka zebys
                                  sama nie szla bo wszystko co pierwsze najtrudniejsze choc potem
                                  drugie i trzecie latwe tez nie sa. Caluje A
                                  Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
                                  marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
                                  brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
                                  • maretta111 Re: brat 18.10.09, 06:21
                                    Ja przy drobie stanę z mamą, mężem, może dziećmi(zależy od pogody), bratankiem,
                                    ale już dziś tego dnia się boję, wtedy stanę przy nowym pomniku, nie wiem
                                    naprawdę, może jakieś prochy mi pomogą, bo chyba sama nie dam rady ze sobą,
                                    emocje w tym okresie szczególnie wzięły nade mną górę. Pozdrawiam ciepło. Marta,
                                    która tak chce do brata...
                                    • osmiorniczka030 Swieto Zmarlych 18.10.09, 12:51
                                      Martusiu!

                                      Wiem, jak bardzo chcesz do Brata... Wiem tez, ze z Bratem sie kiedys
                                      znowu spotkasz, ale poki co tu, na Ziemi masz do wykonania jeszcze
                                      swoje zadania.

                                      Pytasz, jak przetrwac Swieto Zmarlych? Nie wiem, czy jest na to
                                      jakas uniwersalna recepta. Powiem Ci, jak ja odbieram to swieto. Dla
                                      mnie Swieto Zmarlych trwa caly rok, a wlasciwie teraz, to juz cale
                                      zycie... :-( Codziennie budze sie na nowo w moim koszmarze. Wedlug
                                      mnie roznica polega tylko na tym, ze w to kalendarzowe Swieto
                                      Zmarlych cmentarze sa pelne ludzi i nic wiecej. Ja jestem na
                                      cmentarzu co tydzien. Moze stad taka znieczulica. Az sama sie sobie
                                      dziwilam w ubieglym roku. Jesli czujesz, ze dla Ciebie bedzie to
                                      ciezki dzien, to radzilabym sie juz teraz zaczac wyciszac jakimis
                                      prochami na uspokojenie.

                                      Dla mnie szczegolnie trudnym czasem sa Swieta Bozego Narodzenia, a
                                      przede wszystkim Wigilia. Tak ciezko jest patrzec na to puste
                                      miejsce przy stole. Wtedy szczegolnie bolesnie odczuwam brak Taty. A
                                      do tego dochodzi swiadomosc, ze umarl wlasnie w Boze Narodzenie. I
                                      zeby to byly tylko dwa dni w roku, ale jak wiemy sezon swiateczny w
                                      sklepach i na ulicach zaczyna sie w polowie listopada, a choinki,
                                      Mikolaje, szopki i swiateczne ozdoby ogladamy prawie do konca
                                      stycznia. Kazda koleda, kazdy Mikolaj, kazda choinka przypomina mi o
                                      moim koszmarze :-(

                                      Pozdrawiam Cie serdecznie i mocno przytulam.
                                      • maretta111 Re: Swieto Zmarlych 18.10.09, 19:21
                                        Cmentarz na którym leżą moim bliscy jest ponad 20 km od mojego miasta, więc dla
                                        mnie to wyprawa, dlatego jesteśmy tam rzadko,ale emocje straszliwie biorą górę
                                        nade mną, przecież w ubiegłym roku był mój braciszek, ze mną, chodziliśmy po
                                        grobach bliskich przyjaciół, ramię w ramię, ja tak się spieszyłam, on wręcz
                                        przeciwnie, chciał zatrzymać chyba czas wtedy na cmentarzu. Zastanawialiśmy
                                        dlaczego śmierć tak wcześnie zabrała naszych bliskich, znajomych, tego nie ma,
                                        tamtego... A dziś nie ma już Darka. Wczoraj wzięłam w rękę jego wypis ze
                                        szpitala, pierwszy raz. Ach jaki mój braciszek był chory, przeraziłam się.
                                        Musiał straszliwie cierpieć, a ja nic nie wiedziałam, byłam ślepa i głucha. A
                                        dziś mogę tylko mieć żal do siebie , do Boga do świata i tylko tyle mi zostało,
                                        a "łzy...żeby mogły wskrzeszać nasi bliscy byli by z nami". Prochy na pewno
                                        wezmę, bo czuję że jest źle.
                                        Dziś dzwoniła też do mnie brata chrzestna matka, powspominałyśmy sobie i ona
                                        płakała i ja. Ona też straciła brata, męża, rodziców, więc rozumie mój ból,
                                        pomaga pisząc listy do mnie,rzadko, bo jest daleko stąd ale lubię czytać, zawsze
                                        to jakieś wytchnienie w tym bólu. Każda pomoc drugiego człowieka jest na wagę
                                        złota, bo czyż ktoś powinien w bólu zostać się sam ? Dziękuję za to że
                                        jesteście. Miało być lepiej...a nie jest...jest koszmarnie. Marta
                                        • maretta111 Re: Swieto Zmarlych 20.10.09, 09:20
                                          Wczoraj jeździliśmy na cmentarz, sprzątać groby. Właśnie wczoraj zaczęto stawiać
                                          grób mojemu bratu. To było straszne, łzy płynęły ciurkiem. Widziałam łzy w
                                          oczach u tych panów co kopali, chyba nie da się przejść obojętnie obok bólu.
                                          Musze wam powiedzieć że to było straszne. Koszmar. Wolałbym po tysiąckroć
                                          patrzeć na budowę domku mojego brata, niż na fundamenty itp na grobie. Masakra.
                                          Jak przetrwam ten okres do 28 listopada to jest cień szansy, że będę żyć dalej,
                                          funkcjonować, egzystować. Boje się nie sfiksować.
                                          Wczoraj moja córcia powiedziała do babci, że jest podobna do jej mamy, bo ja i
                                          ona ciągle płaczemy. Tak mi ciężko...
                                          • maretta111 Re: Swieto Zmarlych 21.10.09, 11:33
                                            "Jest taki dzień w roku...
                                            Kiedy refleksja w serce się wkrada,
                                            deszczowy zazwyczaj i zimny...
                                            dzień...1-ego listopada.

                                            To taki czas zadumy,
                                            modlitwy nad zmarłych duszami.
                                            Choć ICH już nie ma wśród nas...
                                            kochamy nadal, więc pamiętamy.

                                            .......(,) .......
                                            (......[__]......
                                            (......[__]......
                                            .......[__]......
                                            (.....(____).....
                                            ((_,»*—**—*«,_)) ((_,»*
                                            ***********************
                                            Pozdrawiam...w zadumie ..i ciszy . Tak się boję...Co dalej, jak żyć...Marta
                                            • maretta111 Re: Swieto Zmarlych 23.10.09, 10:49
                                              www.youtube.com/watch?v=Y_ABP8N3wEk&feature=related
                                              Tęsknota zawładnęła mną na dobre
                                              "W daleka podróż zabrał cie Bóg,
                                              jedną nadzieję nam dając,
                                              że kiedyś przekroczą niebios próg,
                                              ci którzy tutaj, w bólu zostają..."
                                              ***
                                              "Gdy się rodziłeś
                                              świat się weselił,
                                              słoneczko grzało,
                                              Pan Bóg się cieszył.

                                              Cieszył się temu,
                                              że w końcu przybył.
                                              Przyszedł ktoś w końcu,
                                              być właśnie przy nim.

                                              Żyłeś dobrocią,
                                              pogodą ducha.
                                              Pomoc dawałeś
                                              dla swego druha.

                                              Lecz gdy umarłeś,
                                              świat się zasmucił.
                                              Nie mógł uwierzyć,
                                              że już nie wrócisz.

                                              Nie mógł uwierzyć,
                                              że Cię już nie ma,
                                              że pozostały
                                              tylko wspomnienia.

                                              Po Twej dobroci
                                              po Twej miłości
                                              I po tym, że żyłeś
                                              pełen godności. "
                                              • osmiorniczka030 Pierwszy rok 26.10.09, 01:48
                                                Martusiu!

                                                Pierwszy rok jest bardzo trudny, bo wszystko robi sie pierwszy raz
                                                bez tej osoby, co odeszla. Sa pierwsze swieta z pustym miejscem przy
                                                stole i pierwszy listopada z naszymi Bliskimi w grobie. Pamietamy
                                                jeszcze zapach, czujemy jeszcze dotyk, slyszymy jeszcze glos, a juz
                                                wiemy doskonale, ze nigdy ich juz nie spotkamy. Uczymy sie zyc z tak
                                                wielkim bolem...

                                                Sciskam Cie mocno.
                                                • maretta111 11 miesiecy 28.10.09, 13:15
                                                  11 miesięcy mojego bólu, moich łez,a miało być lepiej. Dziś wszystko wygląda
                                                  inaczej, pachnie inaczej, czuję inaczej. Ja jestem inna. I Taka okrutna
                                                  tęsknota, która trwa i trwa...
                                                  Pewnie jeszcze potrzebuję dużo..........czasu żeby się pozbierać, jakoś tego nie
                                                  mogę ogarnąć dlaczego tak wcześnie...
                                                  "Pali się świeca jasnym płomieniem,
                                                  Tak jak Twe życie się paliło...
                                                  Wiatr świecę zgasił,
                                                  pogrążył w cieniu...
                                                  I Twoje życie się skończyło!"
                                                  Tęsknię, kocham, czekam...
                                                  • maretta111 1 listopad 30.10.09, 18:09
                                                    jak go przeżyć?
                                                  • 198-3mk Re: 1 listopad 31.10.09, 00:42

                                                    Martusiu...

                                                    Wierzę w to że potrafisz się zmobilizować i przejdziesz przez ten
                                                    dzień... Nie bedzie Ci łatwo... Ale Ty dasz rade... Jesteś dzielną
                                                    dziewczynką...

                                                    Ściskam mocno. Beata-mama Marcina.
                                                  • maretta111 Re: 1 listopad 31.10.09, 15:21
                                                    Dziś zobaczyłam nowy pomnik, zdjęcia taty i brata, dlaczego tak szybko odeszli
                                                    dla mnie zamknął się kolejny etap bólu, to straszne, okropne, nie umiem z tym
                                                    żyć naprawdę, leki jeszcze nie zaczęły działać i te wszystkie twarze, które
                                                    pomyślą sobie, jak to dobrze że to nie ich brat, nie ich syn, boli strasznie...
                                                  • radomilu Re: 1 listopad 01.11.09, 20:30

                                                    nie wiem...
                                                    wiem, że nie jest łatwo...
                                                    wiem, że boli, a z oczu płyną łzy...
                                                    być może Cię zawiodłem, ale jestem blisko myślami i sercem...
                                                    dziś szczególnie blisko...
                                                    ogarniam Cię swym ramieniem, stojąc na grobem...
                                                    wtul się w me ramię...
                                                    nie zabraniam Ci płakać...
                                                    ale chciałbym dać Ci siłę...
                                                    wiarę...
                                                    nadzieję...
                                                    pokój...
                                                    Jestem przy Tobie...
                                                    tak po prostu...
                                                    tak zwyczajnie...
                                                    ze swymi słabościami i swą małością...
                                                    staję przy Twoim wielkim sercu pełnym miłości...
                                                    ... Radek

                                                    [*]
                                                  • maretta111 Re: 1 listopad 02.11.09, 09:37
                                                    Dziękuję Radku że jesteś brakowało mi ciebie...
                                                    Wczorajszy dzień minął jak sen,ale było strasznie. Bolało jak podchodzili
                                                    znajomi, rodzina,ale najbardziej bolało jak podchodzili koledzy, wspominałam i
                                                    ja wtedy i pewnie oni jak to fanie było razem. Darek był bardzo towarzyski,
                                                    wiele razem spędzaliśmy czasu. Często zabierał mnie na różne zabawy, imprezy i
                                                    opiekował się jak starszy brat,ach jakaż ja wtedy byłam szczęśliwa. Nowy
                                                    pomnik.. Cały grób zastawiony kwiatami i zniczami. Boli jak cholera...Marta
                                                  • maretta111 dziś wielkie święto 02.11.09, 13:10
                                                    Pewnie nasi bliscy świętują w niebie, ale ich tam pełno, a wciąż przybywa i
                                                    nigdy dość, nigdy tam nie ma nadmiaru.
                                                    Wczoraj słałam przy grobie jak bezbronne dziecko, taka bezbronna, musiałam
                                                    utulić mamę, choć nie pomagałam jej w tym(wredna jestem), ale tak jest jak
                                                    emocje sięgają zenitu, łzy lały się strumieniami, jakbym chciała wykrzyczeć swój
                                                    ból, spoglądałam w niebo, jakbym chciała żeby się choć wychylił, szukałam
                                                    wzrokiem miedzy grobami, nic pustak w sercu i ten żal, a pomnik to jakby
                                                    postawienie kropki nad i nad jego ziemskim życiem, on już nie należy do nas,
                                                    podły świat,a Bóg jeśli jest to niech pomaga mi dźwigać ten krzyż na Golgocie
                                                    mojego życia,a nie tylko zabierać mi tych których kocham. Serce moje babci śp po
                                                    śmierci mojego taty postarzało się o kilkanaście lat,a jak może wyglądać zbolałe
                                                    serce? To niesprawiedliwe, że inni mają wszytko a ja tylko tracę... Marta
                                                    "Odchodzi osoba"
                                                    Małymi krokami przeciw życia
                                                    Oddala się.
                                                    Nie wiesz dokładnie kiedy,
                                                    i nie wiesz gdzie.
                                                    Prowadzisz swój monolog,
                                                    Podparty łzami.
                                                    Jesteś gdzieś
                                                    Daleko myślami.

                                                    Ref:
                                                    Odchodzi osoba,
                                                    Którą bardzo kocha Twoje serce
                                                    Odchodzi osoba,
                                                    Której nie zobaczysz nigdy więcej.
                                                    Swej bezradności pragniesz walczyć z przeznaczeniem,
                                                    Jednak wiesz, że od Ciebie ono silniejsze jest.
                                                    Odchodzi osoba,
                                                    Której nigdy więcej nie zobaczysz.
                                                    Odchodzi osoba,
                                                    Którą już na zawsze wiesz, że tracisz.
                                                    Pomimo buntu swego musisz z losem się pogodzić,
                                                    Gdyż płomień zgasnął, ktoś bliski odchodzi.

                                                    Jak w niemym, starym filmie.
                                                    Przenika gdzieś,
                                                    Persona, którą kochasz,
                                                    I która jest związana z Twoim życiem.
                                                    Nie zapomniana była, jest
                                                    I będzie kochana."
                                                    https://www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                                                  • osmiorniczka030 Re: dziś wielkie święto 02.11.09, 16:52
                                                    To niesprawiedliwe, że inni mają wszytko a ja tylko tracę...

                                                    Martusiu!

                                                    Tylko jedno przychodzi mi w tym momencie do glowy...

                                                    Byl pewnien człowiek bogaty, który obloczyl sie w purpure i bisior i
                                                    ucztował wystawnie na kazdy dzien. I byl pewien zebrak, imieniem
                                                    Łazarz, ktory lezal u wrot jego, pelen wrzodow, pragnac nasycic sie
                                                    z okruszyn, ktore spadaly ze stolu bogacza, a nikt mu nie dawal; za
                                                    to nawet psy przychodzily i lizaly wrzody jego.

                                                    A stalo sie, ze umarl zebrak i zaniesiony jest przez Aniolow na lono
                                                    Abrahama. Umarl tez i bogacz i pogrzebany jest w piekle. A
                                                    podnioslszy oczy swoje, gdy byl w mekach ujrzal Abrahama z daleka i
                                                    Lazarza na lonie jego. A wolajac rzekl: Ojcze Abrahamie! Zmiluj sie
                                                    nade mna, a poslij Łazarza, aby umoczyl koniec palca swego w wodzie
                                                    i ochlodzil jezyk moj, bo cierpie meki w tym plomieniu. I rzekl mu
                                                    Abraham: Synu, wspomnij, ze za zycia twego otrzymales dobra, a
                                                    Lazarz przeciwnie zle; a teraz on ma pocieche, a ty meki cierpisz.
                                                    A nad to wszystko miedzy nami, a wami wielka przepasc jest
                                                    utwierdzona; aby ci, ktorzy chca przejsc stad do was nie mogli, ani
                                                    stamtad tutaj sie przeprawic. I rzekl: prosze cie tedy ojcze, abys
                                                    go poslal do domu ojca mego, bo mam pieciu braci, aby ich
                                                    przestrzegl, zeby tez i oni nie przyszli na to miejsce mak. I rzekl
                                                    mu Abraham: maja Mojzesza i prorokow, niechze ich sluchaja. A on
                                                    rzekl: Nie, Ojcze Abrahamie, ale gdyby kto z umarlych przyszedl do
                                                    nich, beda pokute czynili. I rzekl mu: Jesli Mojzesza i prorokow
                                                    nie sluchaja, chocby i kto z umarlych powstal, nie uwierza.


                                                    Pozdrawiam.
                                                  • maretta111 Re: dziś wielkie święto 03.11.09, 10:43
                                                    Domyślam się że Bóg zsyła cierpienia, adekwatne do ich możliwości, na ile
                                                    człowiek jest w stanie dźwigać ten krzyż ale dlaczego nikt mnie nie spytał się o
                                                    zdanie, czy ja ten krzyż chcę dźwigać tu na ziemi, przecież nie mam 100%
                                                    pewności że kiedyś mój brat będzie na mnie czekał.
                                                    "Życie jest ciągłym oczekiwaniem,
                                                    igraszką losu z przeznaczeniem,
                                                    powtórką z prawd darowanych,
                                                    spacerem przed własnym cieniem.

                                                    Głośną spowiedzią z tego co było,
                                                    ciszą nadziei, trwaniem w obłędzie.
                                                    Życie jest jednym stałym pytaniem
                                                    o jutro, czy jeszcze będzie..."
    • osmiorniczka030 Co moglam? 07.11.09, 12:06
      Martusiu!

      Juz Ci mowilam, ze to nie byla Twoja wina. Tak byc mialo i juz.
      Gdybym ja zaczela zastanawiac sie nad tym, co moglam wtedy zrobic, a
      czego nie zrobilam, to chyba eksplodowalabym z bolu i rozpaczy. Bo
      moglam meczyc Tate ta okropna maszyna w ta ostatnia noc, kiedy mi na
      to nie pozwalal... Moglam... Moglam go wziac na plecy i zniesc z 3
      pietra do samochodu, kiedy karetka nie przyjezdzala przez dwie
      godziny... Moglam... Moglam wrzeszczec na lekarzy, zeby ruszyli
      tylki, a ja grzecznie czekalam na nich. Moglam... A przede
      wszystkim moglam nie zabierac go na swieta do domu... Moglam... Ja
      tez Martusiu tyle moglam...

      Nie mozemy jednak ciagle patrzec wstecz, bo inaczej nie ruszymy z
      miejsca. Trzeba patrzec do przodu i zamiast wciaz pytac "co moglam
      zrobic wtedy?" zadawac sobie pytanie: "co moge zrobic teraz?"

      Pozdrawiam Cie serdecznie.
      • maretta111 Re: Co moglam? 08.11.09, 19:22
        Mam wrażenie że nigdy nie pogodzę się ze śmiercią swojego brata...
        • maretta111 Re: Co moglam? 10.11.09, 10:24
          Czy tak już będzie zawsze czy każda ważna data będzie mi go przypominać, tak jak
          np wczoraj minął rok jak ostatni raz był u mnie, jutro rok-ostatni mój telefon
          do niego, zaraz 15 -go jak trafił na intensywną terapię, a później ja byłam przy
          nim przez 13 dni, tylko 13, i 28 listopada odszedł, a czy będzie na mnie czekał.
          POŻEGNANIE:
          www.youtube.com/watch?v=ykpP9Iokt_M
          "Tragedia tra chwilę,
          reszta Twojego cierpienia
          to Twoje dzieło"
          Pozdrawiam serdecznie Marta
          • osmiorniczka030 Re: Co moglam? 11.11.09, 01:11
            Martusiu!

            Pamietaj, ze nikt Ci nie kaze na rozkaz przestac plakac. Juz kiedys
            mowilam, ze kazda rzecz wykonywana po raz pierwszy bez naszej
            Bliskiej osoby jest niezwykle bolesna. Ja nawet przezywalam pierwsza
            wymiane bateryjek w radyjku mojego Taty. Gdybym mogla, to bym je
            zachowala na pamiatke, bo to moj Tatus je zakladal. A wydarzenia
            poprzedzajace smierc Taty, to chyba zawsze bede przezywac tak samo.
            Ty masz swoje 13 dni... Ja mam swoje Swieta Bozego Narodzenia.
            Dokladnie pamietam co, kiedy sie stalo i wszystko przezywam od nowa.
            Przez pierwszy rok nie moglam zasnac przed 3:15 w nocy...
            Uspokajalam sie dopiero, kiedy minela ta straszna godzina. Teraz
            pracuje nad soba, chodze spac nieco wczesniej, ale mam okropne lęki
            nocne zwiazane ze smiercia Taty. Wiem, jak bedzie Ci trudno od
            polowy listopada do 28 listopada. A potem... Zacznie sie kolejne
            odliczanie. Tym razem nie tylko miesiecy, ale rowniez lat... :-(

            Pozdrawiam Cie serdecznie i mocno przytulam.
            • maretta111 Re: Co moglam? 12.11.09, 14:23
              Dziękuję
              "Psalm mojej nadziei
              Zbigniew Książek

              Od kiedy myślę
              Wlecze się za mną
              Tak jak list gończy
              Moja nadzieja
              Że śmierć niczego
              We mnie nie skończy

              Moja nadzieja
              Że śmierć niczego
              We mnie nie skończy

              Nad kromkę chleba
              I nad łyk wody
              W pragnienia szczycie
              Moja nadzieja
              Że śmierć początkiem
              Nowego życia..."
              Często brakuje mi tej nadziei na spotkanie z braciszkiem, jestem małym pyłkiem,
              nic nie wiem co jak i dlaczego? Tęsknię, kocham, tak bardzo mi go brak, jak był
              to takie to naturalne było, a teraz taki uścisk w sercu...Marta

              • tylkoja9 Re: Co moglam? 14.11.09, 18:27
                Jak się trzymasz Marto, jak Mama?
                Uściski.

                J.
              • annmaria Re: Co moglam? 14.11.09, 20:42
                Martusiu kochana!
                Jestem z Toba przez ten caly trudny listopad. Jestem i mysle .Pisze
                malo albo wcale bo i mnie dopadla wredna jesienna depresja. Taka
                jakas sie zrobilam placzliwa ze az mi wstyd czasem. Wszystko wraca
                ze zdwojona sila. Obrazy te straszne mysli zle . Gadam z Bogiem jak
                umiem moze koslawo moze On smieje sie ze mnie ale zawsze wspomne o
                Darku i o Tobie kochana zeby zeslal Ci choc ciut ukojenia bolu.
                Caluje. A
                • maretta111 brat 16.11.09, 17:48
                  Od wczoraj trwa moje piekło na ziemi, napisze jak będę dała radę. Nie teraz.
                  Pozdrawiam.
                  • maretta111 Re: brat 17.11.09, 14:24
                    Moje drogie trzeci dzień mojego piekła na ziemi, 15-go mój brat trafił na
                    intensywną terapie(to już mija rok), 16-go mama na intensywną terapię
                    kardiologiczną, a ja jak głupia, nieśmiertelna to wszystko przetrwałam. Dziw
                    mnie bierze, ja która tak się szybko rozklejam, wystarczy tkliwy film,a tu
                    wytrzymałam taką tragedię. Twarda ze mnie sztuka...................
                    Wszystko wróciło...........
                    Wspomnienia........
                    Braciszku Ty przecież przez 32 lata mojego życia byłeś, nigdy Bogu tego nie
                    wybaczę że ciebie zabrał, wyrwał z mojego życiorysu, pozbawił wspólnych marzeń,
                    za co,w imię jakiej idei, zabawił się moim kosztem MÓJ BÓG...
                    www.youtube.com/watch?v=ykpP9Iokt_M
                    Marta, ta, która mimo że zaraz rocznica nie pozbierała się...Beznadzieja
                    • osmiorniczka030 Re: brat 18.11.09, 00:36

                      Martusiu!

                      Ty wiesz, ze w tym "piekle" wszyscy "siedzimy" wraz z Toba. To dla
                      Ciebie szczegolnie trudny czas. Mysle, ze w kazda rocznice wszystko
                      przezywa sie od nowa, pamieta sie kazdy szczegol. Ja bardzo sie boje
                      swiat. Podobnie, jak rok temu, rowniez w te swieta uciekam,
                      wyjezdzam, nie chce tu byc, chce sie zapasc pod ziemie. Dawniej to
                      byly moje ukochane swieta. Teraz gdybym mogla usunelabym je z
                      kalendarza. Juz w kazda Wigilie bede slyszala slowa Taty, kiedy
                      szykowalam sie na Wigilie u tesciow: "nie lubie, jak mnie
                      zostawiasz." A potem cala noc i caly dzien walki o jego zycie,
                      wieczorem nagla poprawa stanu zdrowia i ten najokrutniejszy w zyciu
                      telefon tuz przed 4 nad ranem...

                      Kazdy z nas wie doskonale, co czujesz, Martusiu. Pamietaj, ze
                      wszyscy jestesmy z Toba.

                      Pozdrawiam.
                      • maretta111 Re: brat 18.11.09, 11:52
                        Dziękuję za ciepłe słowa, jest fatalnie, jutro Darka urodziny, jadę na cmentarz....
                      • halas1961 Re: brat 18.11.09, 12:23
                        Droga Martuś
                        Wiesz w głebi ducha, ze Mu wybaczysz, ze wybaczysz na pewno...To
                        tesknota, ból , rozdarcie....bez wybaczenia sie nie da. Wiesz może,
                        że jest taka Modlitwa Wybaczenia. Dostałam ja od Irenki. Naszej
                        Irenki z forum, której mąż Janek niedawno odszedl. Ta modlitwa
                        pomaga wybaczyc nie tylko innym, Bogu ale i sobie rózne sprawy.
                        Dawno juz mi ja podesłala, ale ja dopiero teraz ja zaczelam
                        odmawiac. Podeslę Ci na meila po poludniu.
                        Pozdrawiam cieplo
                        Halina-mama Agatki
                        • maretta111 Re: brat 19.11.09, 10:58
                          Dziś urodziny mojego braciszka, pierwsze kiedy mu osobiście nie mogę złożyć. Rok
                          temu na intensywnej terapii wydawało się że stan się poprawia, wtedy
                          usłyszeliśmy jakby mama, ciocia, Ela(koleżanka z dzieciństwa). A dziś już go nie
                          ma, ciekawa jestem czy na cmentarzu słyszał krzyk naszej mamusi, myślę że
                          doleciał do nieba, pewnie tam gdziekolwiek jest świętuje z innymi, zawsze był
                          bardzo gościnny.
                          "Wszystko co najdroższe w tym grobie się mieści, Bóg nam Was zabrał, nie zabrał
                          boleści" Kocham tęsknię, czekam...Marta
                          • maretta111 Re: brat 23.11.09, 11:10
                            Odchodzi osoba
                            "Małymi krokami przeciw życia
                            Oddala się.
                            Nie wiesz dokładnie kiedy,
                            i nie wiesz gdzie.
                            Prowadzisz swój monolog,
                            Podparty łzami.
                            Jesteś gdzieś
                            Daleko myślami.

                            Ref:
                            Odchodzi osoba,
                            Którą bardzo kocha Twoje serce
                            Odchodzi osoba,
                            Której nie zobaczysz nigdy więcej.
                            Swej bezradności pragniesz walczyć z przeznaczeniem,
                            Jednak wiesz, że od Ciebie ono silniejsze jest.
                            Odchodzi osoba,
                            Której nigdy więcej nie zobaczysz.
                            Odchodzi osoba,
                            Którą już na zawsze wiesz, że tracisz.
                            Pomimo buntu swego musisz z losem się pogodzić,
                            Gdyż płomień zgasnął, ktoś bliski odchodzi.

                            Jak w niemym, starym filmie.
                            Przenika gdzieś,
                            Persona, którą kochasz,
                            I która jest związana z Twoim życiem.
                            Nie zapomniana była, jest
                            I będzie kochana."
                            https://www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                            kocham, tęsknię, czekam...Marta
                            • maretta111 minął rok 30.11.09, 10:04
                              www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                              Wczoraj dowiedziałam się że w sobotę zginął pochodzący z mojej parafii z
                              ksiądz, miał w tym roku wyświecenia, 26 lat... spotkałam go w maju na komunii
                              Darka chrześniaczki. Poszedł do swojego taty... w takich chwilach zadaję sobie
                              pytanie gdzie był Bóg?...
                              28.11.2008 minął rok mojego bólu, cierpienia, rozterki, krzyża, który mnie
                              przytłoczył. Moja nadzieja zgasła. A ja trwam, dziwne to oj jakże dziwne. Ale są
                              dzieci, mama, mąż, bratanek. Mam wrażenie że całe wieki brata nie widziałam, tak
                              za nim tęsknię. Rodzinka ,kochane ciocie na rocznicy, do mamy ile ona może
                              płakać, rok minął i trzeba się pogodzić. Do mnie że jeszcze mamę mogą próbować
                              zrozumieć, ale ja, przecież mam dzieci. Ja wiem że mam dzieci , ale przecież nie
                              wymarzę sobie go z serca, cierpię i już. Czy to moja wina, to przecież gdzieś w
                              środku we mnie tkwi, nie zrobię pstryk i już jest ok. Nie powiem przecież,
                              trudno nie ma co tam było minęło. Żyję przecież, rodzina funkcjonuje, staram się
                              płakać nie przy dzieciach ale czasem to jest silniejsze ode mnie, emocje wtedy
                              biorą górę, zazdroszczę innym rodzeństwom że mają siebie. Dzieciaki moje nie raz
                              pokłócą się,a ja im podkreślam że niech się cieszą że maja siebie, powinni to
                              doceniać. Jednak dam z siebie wszystko, wykrzesam całą moją energię(bo myślę że
                              dużo ze mnie uszło) i przekaże swoje siły moim bliskim, na ile dam radę. Jestem
                              im potrzebna. Jednak nic i nikt nie zmieni tego co w moim sercu, Darek nie był
                              zwykłym bratem, był najwspanialszy pod słońcem. Zrobię wszytko żeby pamięć o nim
                              nie zaginęła, przekaże ją dzieciom. Jak kiedyś odejdę, to mam nadzieje że tam
                              na mnie będzie czekał. Wierzę też że tam jest szczęśliwszy, bo tu miał ciężkie
                              życie od urodzenia, nic dobrego nie zaznał na żadnym etapie. Wierzyć też
                              powinnam że "wybrańcy Boga umierają młodo" A on niech tam na mnie czeka, ja sama
                              jestem wystarczająco chora ale liczę na to że dane będzie mi jeszcze trochę tu
                              pobyć z tymi co zostali, coraz nas mniej,ale jeszcze jesteśmy, dzieci małe...
                              mam też was, wy dajecie mi siłę, wiem że nie jestem sama, pozdrawiam serdecznie.
                              Marta
                              Ps. Wczoraj dowiedziałam się że zginął pochodzący z mojej parafii z ksiądz,
                              miał w tym roku wyświecenia, 26 lat... spotkałam go w maju na komunii Darka
                              chrześniaczki. Poszedł do swojego taty... w takich chwilach zadaję sobie pytanie
                              gdzie był Bóg?...
                              "Słowa nie wyrażą cierpienia,
                              łzy nie umniejszą bólu,
                              słońce nie rozjaśni twarzy,
                              nic już nie będzie takie jak było..."
                              • maretta111 sen 02.12.09, 09:56
                                Śniło mi się dzisiejszej nocy ze braciszek mój stał w jakieś kolejce, podbiegłam
                                do niego, ach jaki on był szczęśliwy, chwyciliśmy się za dwie dłonie i tak
                                wesoło biegaliśmy, spytałam się czy mu tam dobrze powiedział że" w porządku", i
                                pamiętam jeszcze jedno pytanie, kiedy wyjdzie mi na spotkanie, kiedy będzie na
                                mnie czekał, odpowiedział:" w niedzielę". Oby to była prawda,a nie tylko sen tak
                                za nim tęsknię. wczoraj na pogrzebie tego młodego wyświęconego w tym roku
                                kapłana powiedziałam przy trumnie żeby przekazał mojemu braciszkowi, że go
                                kocham i tęsknię. Mam nadzieję że przekazał. Tak mi źle...Marta
    • tylkoja9 Re: brat 02.12.09, 12:22
      dziekuje Marto
      • maretta111 Re: brat 09.12.09, 17:46
        dół dół totalny dół
        • maretta111 Re: brat 09.12.09, 18:15
          Jak przeżyć święta bez ukochanej
          osoby??????????????????????????????????????????????????????????????????
          ?????????????????????
          www.youtube.com/watch?v=NjvjC6Q5wYg
          • maretta111 Re: brat 15.12.09, 10:56
            Czy to dziwne że chce umrzeć?
            www.youtube.com/watch?v=t8ZsSLfYFwU&feature=related
            • kamilas24 Re: brat 15.12.09, 14:49
              nie, nie dziwne
              i choc sie mowi ze pewnie ta osoba jest tam szczesliwa a nasz czas jeszcze nie
              nadszedl i ta osoba, Twoj kochany Brat chciałby zebys byla szczesliwa tu, to cos
              nam nie pasuje...bo przeciez jesli tam jest dobrze, a tu nie, to czemu nei mamy
              tez chciec byc tam.

              wiem Marta, powinnam pisac : nie mysl tak itd itd. ale wiem co czujesz i wiem ze
              takiepisanie czasem wkurza.
              ja codziennie jak zasypiam proszę Boga zeby mnie zabral, lub moja Mame zeby sie
              za mna wstawila u Niego zeby mnie wzial...Mama chcaila zebymmiala dobre zycie,
              ale wiedzialaby tez ze bez niej dorbe nie bedzie.
              Tule Cie mocno, nie wiem co pisac Ci zeby bylo Ci lepiej, bo nie wiem jak pomoc
              sobie. Moja mama umarla 4 miesiace temu. Nie pisalam tu jeszcze duzo i nie znamy
              sie ale czytalam to co piszesz.
              • maretta111 Re: brat 15.12.09, 18:16
                Ważne że jest ktoś kto wie co czuję,a cierpię straszliwie, nie powinnam myśleć o
                śmierci, bo dzieci małe, mama też cierpi,ale piszę co czuję, bez sensu to życie,
                jak i tak się kończy,a nie wiadomo co tam jest czy wogóle coś jest przekonamy
                się na 100% po śmierci. Bóg powinien zostawić tu mojego brata a mnie zabrać,
                znów się pomylił. Marta
                • edzia764 Re: brat 15.12.09, 18:59
                  Martusiu .... Bóg wie co robi ... On wie że my jestesmy silne, damy
                  sobie radę. W tym okresie, wszystkie mamy nawrót bólu,
                  cierpienia ... żyć trzeba dalej ... ale łatwiej jest mówić, niż
                  realizować. Irena
                  • karnivora Re: brat 15.12.09, 22:36
                    Jak moja Mama odeszła 28egoGRU będzie 3 mies,

                    ostatnia z 10rga rodzeństwa / I tez –najmłodsza
                    dołaczyła do swoich rodziców, swoich 7 x braci , 2 xsióstr
                    NIGDY nie dociekałam jak przemiatała żałobe x

                    NIE PYTAŁAM, e w o l u c y j n i e-zlewałam p.ignorancje .
                    /// ale tez MAMA nie inicjowała
                    teraz n

                    moja wina.......B WIELKA WINA
                • osmiorniczka030 Re: brat 16.12.09, 02:50
                  Martus...

                  Osobiscie uwazam, ze Bog sie nie myli. Jesli nasi Bliscy odeszli, to
                  po cos to bylo. Gdyby Twoj Brat tu pozostal, Ty z pewnoscia bylabys
                  szczesliwa, ale czy on rowniez? Moze Bog chcial mu zaoszczedzic
                  dalszych ziemskich cierpien? Moze nadszedl dla niego czas zycia w
                  miejscu, gdzie nie ma zmartwien, smierci, chorob, cierpienia i gdzie
                  Milosc jest doskonala? A gdyby zabral Ciebie... Pomysl, czy
                  chcialabys, zeby przezywal to, co Ty, podczas gdy Ty plawilabys sie
                  w "Niebianskich luksusach"? ;-)

                  Widze, ze czesciej musze Ci przypominac, ze zycie po smierci
                  istnieje
                  . Zmarli daja o sobie znac na rozne sposoby. I Twoj Brat
                  zyje. Nawet jego chrzesnica go widziala, a Ty masz jeszcze
                  watpliwosci...

                  Nam, ktorzy tu zostalismy czesto wydaje sie, ze bedziemy zyc tu
                  wiecznie. A tymczasem smierc moze przyjsc po nas w kazdej chwili.
                  Dlatego tak wazne jest, jak zyjemy, co pozostawimy tym, ktorzy tu
                  troche dluzej od nas zostana. W Twoim przypadku sa to Twoje dzieci,
                  Martusiu. To one sa teraz sensem Twojego ziemskiego zycia i to im
                  trzeba pozostawic wspaniale wspomnienia. Bog wiedzial, co robi
                  zostawiajac Ciebie tutaj. Jestes im potrzebna. Mozesz byc tego pewna.

                  Pozdrawiam.
            • osmiorniczka030 Re: brat 16.12.09, 02:25
              Martusiu!

              Przypuszczam, ze takie mysli mial lub miewa kazdy z nas. Przez
              utrate naszych najblizszych zostalismy powaznie okaleczeni.

              Choc nasze zycie stracilo sens w naszym odczuciu, ma nadal jakis
              sens dla Pana Boga, skoro nas stad jeszcze nie zabral. Dlatego
              trzeba robic wszystko, by ten sens odnalezc, by usmiechnac sie do
              kogos, kto na nasz usmiech czeka, by podac pomocna dlon komus, kto
              pomocy potrzebuje, by dac swiateczna radosc tym, ktorzy na te radosc
              czekaja.

              Sciskam Cie mocno i dziekuje za okazane mi zainteresowanie.
              • maretta111 Re: brat 16.12.09, 10:48
                Wiem że macie rację,ale tak mi się wydaje że to ja powinnam odejść nie mój brat.
                Jak leżał w szpitalu myślałam że to dla nas wszystkich czas zatrzymania się, że
                mój brat jeszcze tu choć przez pewien etap musi być szczęśliwy. Ja już tu na
                ziemi przeżyłam swój cud,zostałam podwójna mamą( a miałam nigdy nie urodzić
                -wbrew medycynie urodziłam) więc ja swoje szczęście tu osiągnęłam. A dzieci
                myślę że chciałby mieć mamę uśmiechniętą, która cieszy się z życia, bo ma
                powody,a mnie śmierć Darka rozłożyła na czynniki pierwsze. Owszem próbuję
                każdego dnia na nowo podnosić się, zauważać i cieszyć się drobiazgami(o które
                prosił mnie dostrzegać "radomilu"). Ale jak znów sobie pomyślę dlaczego on z
                naszej dwójki?..... Ktoś ma kilka sióstr i braci, a ja jednego straciłam, wtedy
                mam żal do Boga, do ludzi, do siebie i wtedy znów dół. Są osoby z mojej dalszej
                rodziny bardzo chore, śmierć byłaby im wybawieniem, a one cierpią, leżą skazane
                na innych. Chyba jestem za głupia żeby to zrozumieć. bratanek nie może się
                odnaleźć, mama na chwile nie może odstawić leków ,ja jak wrak . A brat ma swój
                świat zostawił nas. nigdy nie użyję zdania"Bóg tak chciał". Jeszcze ten okres
                przedświąteczny robi swoje, wszędzie słyszy się o rodzinnych świętach, prezenty,
                zakupy, a mój braciszek już tam. Ciężko mi pojąc dlaczego tak szybko, nie zdążył
                przez chwile być tu szczęśliwy... Stąd mój żal że to nie ja a on.Dziękuję za
                wasze serducha. Marta
                www.youtube.com/watch?v=NjvjC6Q5wYg
                • maretta111 sen 17.12.09, 10:25
                  Czemu to tak długo boli? Dziś miałam sen, taki krótki, ale ważne że choć w śnie
                  mogłam zobaczyć mojego braciszka. Wiedziałam że nie żyje,ale miałam problem,
                  nie wiem jaki ale duży. Patrzę stoi mój brat tak jakby za jakimś budynkiem albo
                  za przystankiem. Podeszłam do niego, chciałam żeby pomógł mi w problemie, a on
                  że on ma problem i to ja muszę mu pomóc. Ja mu powiedziałam tylko zdanie
                  "pamiętaj najważniejsza jest miłość" Tak mi tęskno do niego, wcale czas nie goi
                  ran, tworzą się nowe nieludzko bolesne, upiorne to życie. Marta
                  "Jedno życie mniej, a tyle serc złamanych"
                  www.youtube.com/watch?v=4zDHkh6-AxY
                  • maretta111 brat 20.12.09, 19:42
                    Mam marzenia jak każdy z nas, a te najbliższe żeby przespać święta, żeby
                    szybciej dołączyć do braciszka, liczę na to że znajdzie się ktoś kto mi będzie
                    życzył śmierci i właśnie te życzenia spełnią się. Tak ja już chcę iść tam,
                    maleństwa moje będą bez mamy,ale poradzą sobie, po co im taka która cierpi,
                    płacze, ile można pewnie sobie myślą. Może jestem egoistką ,ale to wszytko
                    przerosło mnie, wróciłam do leków ale jedyne to spać mi po nich lepiej, co z
                    tego straciłam brata bezpowrotnie,wcześniej tata. Cmentarz usłany bliskimi, jak
                    kupujemy znicze to ok 40. Ile można znieść, z każdej strony, wsparcia od męża
                    zero. Nie można powiedzieć że on już tym zmęczony,ale tak było do początku, mój
                    ból to tylko mój. Wszyscy odeszli, ci z reala. Jesteście wy,ale też przecież
                    cierpicie. Każdy sam musi dźwigać swój krzyż. Życzę wam spokojnych zdrowych
                    świąt, namiastki normalności. Pozdrawiam ciepło . Marta
                    "Nadzieja to przedsmak nieba"
                    "Bez pomocy bliźniego sami nie dojdziemy do niczego"
                    www.youtube.com/watch?v=NjvjC6Q5wYg
                    www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                    www.youtube.com/watch?v=McMsyPddKpQ
                    • halas1961 Re: brat 20.12.09, 20:17
                      A ja życze ci Marto na przekór Twoim pragnieniom zebys doczekała wnuków i późnej
                      starosci. Zebyś wychowała dzieci na dzielnych, dobrych ludzi, zebys była z nich
                      dumna, zebys odchodzac w późnej starosci nie żałowała ani jednego dnia
                      spędzonego na ziemi.Wreszcie zeby nadszedł taki dzień kiedy zaczniesz sie budzić
                      z radością i dziękowac Bogu za to, że znów się obudziłaś ,że otworzylas rano
                      oczy, ktore moga sie cieszyć pięknem otaczjącego Cię świata i buziami dzieci.
                      Wsparcia szukaj w sobie, w Bogu, w modlitwie. Ja tak bardzo szukalam ksiedza,
                      duchownego bo bałam sie, ze stracę moją wiarę. A wtedy wiem, ze nie dałabym
                      rady. Nie znalazłam, ale i wiary choc sie mocno chwiała nie utraciłam i pewnie
                      dlatego w pokorze nadal trwam. Choc często myslę: "przeciez nie jestem tu za kare".
                      To jest w pewien sposób okrutne, ale tak juz jest, że człowiek niestety jest
                      najbardziej samotną istotą ze wszystkich stworzeń na ziemi.
                      Mama tylko nadzieje i ufność że Bóg sie nie myli i nie opusci, choc nieraz tak
                      wygląda jakby zapomniał o nas.
                      Pozdrawiam
                      Halina-mama Agatki
                      • maretta111 Re: brat 21.12.09, 10:45
                        Właśnie myślę że Bóg o mnie zapomniał, dziękuję za ciepłe słowa
                        • maretta111 Re: brat 23.12.09, 18:36
                          "Wybrańcy Bogów zawsze umierają młodo"
                          Do szału mnie odprowadzają życzenia Wesołych Świąt. Rozumiem osoby , które nic
                          nie wiedzą, ale rodzina, znajomi. Na spotkaniu opłatkowym u synka jedna z
                          mam(notabene pani psycholog)powiedział mi że mam takie smutne oczy. A
                          wychowawczyni, która wie o moim bracie, powiedział że mimo cierpienia zawsze u
                          mnie uśmiech na twarzy.Jeździłam nie raz jako dodatkowy opiekun na wycieczki z
                          grupą, więc co nie co pani mogła zaobserwować, to tak jest jak kiedyś pisał
                          ośmiorniczka, ze mimo ze cierpimy, ból w sercu, smutne oczy ale uśmiech na
                          twarzy. A to tylko maska. Boję się tych świąt, chciałabym żeby już było po, a
                          nikt nie wymaże z kalendarza na pewno. Straszny dół,a te życzenia "Wesołych
                          Świąt" dobiły.
                          www.youtube.com/watch?v=McMsyPddKpQ
                          www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                          www.youtube.com/watch?v=LEDi7TxQPz4
                          Pozdrawiam ciepło. Marta
                          • osmiorniczka030 Re: brat 23.12.09, 22:22
                            Martusiu!

                            Ja Ci smierci zyczyc na pewno nie bede. Choc Tobie wydaje sie to byc
                            moze spelnieniem marzen - dolaczyc do Braciszka. A co z dziecmi? Co
                            z Mama? Tak bys ich zostawila? Milosc, to odpowiedzialnosc. Jestes
                            odpowiedzialna za Mame i swoje pociechy.

                            Zycie jest jedna wielka arena walki. O bliskich, o milosc, o
                            godnosc, o zycie, o zdrowie, o dobro, o czlowieczenstwo. Czasem te
                            walke przegrywamy, ale trzeba powstac i walczyc dalej pomimo ran,
                            jakie odnosimy. Zawsze jest ktos, o kogo i dla kogo trzeba walczyc.
                            Nie mozna sie poddawac.

                            Niebo jak Ci juz wiele razy mowilam, to miejsce, w ktorym bedziemy
                            odpoczywac od tych wiecznych walk, plawic sie w luksusach, wygodach,
                            a przede wszystkim w naszej upragnionej milosci i bliskosci naszych
                            Zmarlych. Niebo jest nagroda za nasze trudy, walki, rany i
                            cierpienia. Jesli wiec chcesz dolaczyc do Darka i korzystac z
                            niebianskich wygod, najpierw musisz stoczyc boje, ktore zostaly dla
                            Ciebie przygotowane - walke ze strata Taty, Brata, z problemami
                            malzenskimi, walke o kazdy dzien zycia Mamy, walke o wychowanie
                            dzieci i przekazanie im pewnych wartosci oraz walke z sama soba.

                            Piszesz, ze chcesz umrzec, a nie masz nawet pojecia, jak wiele
                            radosci moze przyniesc Ci Twoje zycie.

                            Wiesz, ja po smierci mojego Taty tez chcialam umrzec i nie wierzylam
                            w to, ze moze mnie jeszcze spotkac cos, za co do konca zycia bede
                            dziekowac Bogu. A jednak cos takiego mnie spotkalo.

                            Gleboko wierze, ze przyjdzie taki dzien, kiedy ujrzysz
                            swoje "swiatelko w tunelu"

                            A jesli chodzi o to zapomnienie przez Boga... Ja w takich chwilach
                            zwatpienia zawsze powtarzam sobie fragment wiersza "Slady na piasku":

                            “Wiesz synu, że Cię kocham
                            i nigdy Cię nie opuściłem.
                            W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
                            ja niosłem Ciebie na moich ramionach.”


                            Pozdrawiam.
    • maretta111 Re: brat 24.12.09, 10:13
      Dziękuję za ciepłe słowa i wszystkim życzę dużo spokoju.
      • maretta111 Re: brat 25.12.09, 07:29
        Na szczęście Wigilia już za nami. Chyba na szczęście dla mnie u teściowej ,a nie
        w rodzinnym domu. Najgorszy był moment dzielenia się opłatkiem.... Mama była z
        nami na tej Wigilii . Wiedziałam ,że ja muszę być silniejsza, choć nie dało się
        bez łez. Chciałam szybciej wracać, ale mąż nie koniecznie. Powrót to taka ulga
        ze już Wigilia minęła, jeszcze tylko te dwa dni...
        Dwie nocki przed Wigilią moja córcia miała sen śnił jej się Darek, że bawił się
        u nas z nią klockami u nas w domu. Mała pamięta że powiedział "kocham cię".
        Noc przed wigilia śni się mi. Idziemy tak jakby do mamusi. Na moje pytanie jak
        mu tam w niebie powiedział że niedobrze, bo ja ciągle płaczę. Był strasznie zły.
        Ja spytałam się co przekazać mamusi a on na to, ze "Jeśli mnie kocha, niech
        przestanie płakać".
        Jak am przestać tęsknić, kochać, ukryć swój żal, ból, ta moja maska czasem mi
        opada i wtedy łzy same lecą. Nie da się zrobić pstryk i przestać, to silniejsze
        ode mnie. Wokół widzę pełne rodziny a nas coraz mniej. moje dzieciaczki miały
        też bardzo dobry kontakt z Darkiem, to był taki wujek co im miłość okazywał,
        nosił na rękach, bawił się, całował. Dzieci jak nie raz jestem smutna to
        tłumacze im dlaczego,a np synek mówi"A myślisz że ja za nim nie tęsknię". Córcia
        to samo, też chciałaby żeby ukochany wujek żył. Mam nadzieję że o nim nigdy nie
        zapomną, choć są małe. A te sny? Brat jest zły, ale jak mam ukoić swój ból, jak
        przestać tęsknić? Jak przestać kochać? Marta
        • xxxkarolinkax Re: brat 25.12.09, 11:32
          Nikt nie każe Tobie przestać kochać? Bo dlaczego miałabyś to robić? "Umrzeć to
          zbyt mały powód, by przestać kochać".
          Masz "szczęście" - jakkolwiek to brzmi - dostałaś bardzo wyraźny znak od
          brata.Inni czekają i czekają, a takiego znaku brak... Powiedział Tobie, może nie
          dosłownie, czego od Ciebie oczekuje, czego chce, jak 'tam' mu jest.. I wiesz
          dobrze Marto, co teraz powinnaś postarać się zrobić.
          Tęsknić się nie przestanie..ale wierze, że można tą tęsknotę jakoś
          okiełznać..nauczyć się, żyć obok niej. Do wielu rzeczy człowiek jest w stanie
          się przyzwyczaić - bo nie ma tak naprawdę innego wyjścia.

          Twój brat bardzo Cie kocha. I tez bardzo sie martwi, tym w jakim stanie się
          znajdujesz. Jego dusza nie może zaznać spokoju, widzac co tu, na ziemi sie
          dzieje. I dzieciaczkom też napewno nie jest łatwo patrząc na stale smutną mamę.
          Tak wiem, napiszesz pewnie, ze to nie takie łatwe, że tak nie na pstryk..
          Ale gdy człowiek się zaweźmie to potrafi bardzo wiele. I często sobie z tego
          sprawy nie zdaje.
          A Ty masz dla kogo żyć - masz dzieci, które Cie potrzebują, dla których jesteś
          wzorem. One patrzą na Ciebie, obserwują Twoje zachowania i z tego wnioskują, że
          powinno się zachowywać tak a nie inaczej.
          Wiesz, już czego dla Ciebie chce Twój ukochany brat. Jeśli nie dla siebie, to
          postaraj sie to zrobić dla Niego. A wtedy, będzie mu dobrze. Będzie juz spokojnie.

          Straciłaś bardzo dużo. Ale jak wiele jeszcze posiadasz..zacznij to dostrzegać.
          Wierzę, że życie jeszcze nie jedną niespodziankę ma dla Ciebie. Pozytywną
          oczywiście!
          3maj się mocno w te dni. Przytulam
        • osmiorniczka030 Re: brat 25.12.09, 16:15
          Martusiu!

          Za chwile wyjezdzam, ale nie moge do Ciebie nie napisac. Wczorajszy
          dzien byl dla mnie niezwykly, bo czuje, ze dostalam bardzo wyrazny
          znak, ktory sprawil mi wielka radosc. Jak widze nie tylko dla mnie
          byl to niezwykly dzien. Rowniez i Ty w ten najciezszy dzien w roku
          ROZMAWIALAS WE SNIE Z BRATEM. To byla prawdziwa rozmowa!!!

          Jak widzisz Darek chce, abys uwierzyla, ze on zyje i ze TAM jest
          szczesliwy.

          Pomysl, jak Ty bys sie czula, gdybys byla TAM, a Twoj Darek TU i
          uwazalby Cie za zmarla, a jesli zyjaca, to bardzo nieszczesliwa,
          podczas gdy Ty bylabys zywa, jak nigdy przedtem i szczesliwsza, niz
          kiedykolwiek w zyciu, a nie moglabys mu o tym powiedziec. Nie
          potrafilabys sie chyba tak do konca cieszyc swoim szczesciem widzac,
          jak cierpia Twoi najblizsi.

          On chce, zebys uwierzyla, ze naprawde zyje, ze nic mu nie jest. To
          dlatego byl zly, bo probowal juz wiele razy powiedziec Ci, ze nic mu
          nie jest, a Ty nadal w jego zycie nie wierzysz. Traktujesz go tak,
          jakby go juz w ogole nie bylo, a on przeciez jest wciaz blisko
          Ciebie.

          Mysle, ze to byl jeden z najwazniejszych dla Ciebie snow. Bylo to
          prawdziwe spotkanie z Twoim Bratem i jego slow nie trzeba
          komentowac. To niezwykle wydarzenie w Twoim zyciu. Staraj sie o nim
          zawsze pamietac. W tym niezwyklym swiatecznym czasie, otrzymal zgode
          od Pana Boga na kontakt z Toba i przekazania Tobie i Twojej coreczce
          najwazniejszych jego zdaniem wiadomosci.

          Darek nie zabrania Ci plakac, tesknic, kochac. Darek prosi, abys
          uwierzyla w to, ze on przezyl wlasna smierc i chce, abys tym sie
          razem z nim cieszyla, zeby ta wiara ukoila Twoj wielki bol.

          Martusiu! Zrob to dla Darka, z calych sil sprobuj w niego uwierzyc.

          Pozdrawiam.
          • maretta111 Re: brat 27.12.09, 19:25
            Święta na szczęście minęły, niestety nikt je nie wymazał z kalendarza. Najgorszy
            moment dzielenie się opłatkiem, kolędy, wszędzie całe rodziny, szczęśliwe,
            prezenty życzenia, a w moim sercu ból, smutek, tęsknota. Tak bardzo chciałbym
            mieć pewność że oni są szczęśliwi, że byli z nami, czy kiedyś zdołam to pojąć,
            czy dopiero tam po drugiej stronie tęczy. Dziękuję że jesteście. Marta, ciągle
            tęskniąca i cierpiąca za swoim braciszkiem.
          • maretta111 tęsknię 27.12.09, 19:27
            Święta na szczęście minęły, niestety nikt je nie wymazał z kalendarza. Najgorszy
            moment dzielenie się opłatkiem, kolędy, wszędzie całe rodziny, szczęśliwe,
            prezenty życzenia, a w moim sercu ból, smutek, tęsknota. Tak bardzo chciałbym
            mieć pewność że oni są szczęśliwi, że byli z nami, czy kiedyś zdołam to pojąć,
            czy dopiero tam po drugiej stronie tęczy. Dziękuję że jesteście. Marta, ciągle
            tęskniąca i cierpiąca za swoim braciszkiem.
            • maretta111 Re: tęsknię 31.12.09, 06:43
              Wyjdziemy dziś z mężem i dziećmi do znajomych, nie wiem czy dobrze robię, bo
              z jednej strony chcę pobyć trochę wśród ludzi(większości nie znam),a z drugiej
              myślę że za wcześnie. Blisko więc w razie czego...powiem że nie dam rady.
              Gospodyni wie o moim bólu. W listopadzie byliśmy u kuzynki tam wystarczyły słowa
              z piosenki"tamte lata co minęły" ja pękłam. Czasem i maskę trudno jest założyć.
              Wiem jednak że muszę zacząć żyć normalnie dla tych co zostali, oni mają dość
              mojego cierpienia. Póki co wkładam maskę i wychodzę. Wam moi drodzy w Nowym Roku
              życzę dużo więcej siły, żebyśmy zaczęli pisać i o miłych zdarzeniach, dużo
              zrozumienia od innych ludzi, wytrwałości i wszystkiego co najpiękniejsze. Marta
              • edzia764 Re: tęsknię 31.12.09, 10:58
                Marto ... pięknie napisałaś "wiem jednak, że muszę zacząć żyć
                normalnie dla tych co zostali ...." Tak ... czas zacząć myśleć
                realnie o życiu. Nie wiem czy mnie się uda, jestem sama, dookoła
                pustka, ale chcę "wykrzesać" wole walki o życie dla siebie. Będzie
                trudno, jednak mam nadzieję, że tak jak WY forumowiczki doczekam
                chwili, która przyniesie ulgę, pogodzenie się z losem ....
                "Najszlachetniejszym w całym
                ludzkim tłumie jest ten,
                który prócz łez swoich
                łzy innych rozumie …".
                Dziekuję WAM, że jesteście i życzę nadziei na lepsze jutro...
                Irena
                • maretta111 Re: tęsknię 31.12.09, 12:54
                  Wiem że muszę normalnie żyć, ale to absolutnie nie oznacza pogodzenia się, nie
                  to jeszcze nie ten etap,ale z całego serca życzę sobie, swojej mamie i Wam
                  wszystkim, żeby w rok 2010 wejść z nadzieją, że jeszcze zapali się nam światełko
                  w tunelu, że kiedyś zrozumiemy ten sens czy bezsens śmierci, która zawsze nie w
                  porę przychodzi, zawsze jak intruz wkrada się, taki nieproszony gość, a rani
                  totalnie. Marzę też o uzyskaniu takiego wewnętrznego spokoju, żeby nauczyć się
                  żyć bez bliskiej sercu osoby, pozdrawiam Was bardzo serdecznie, sercem jestem z
                  Wami wszystkimi , którzy tak jak ja cierpicie po starcie bliskiej osoby, razem
                  łatwiej trwać w bólu. Marta.
                  Irenko Tobie dziękuję za ciepłe słowa.
                  • 198-3mk Re: tęsknię 31.12.09, 14:42

                    Martusiu! Myślę że dobrze robisz, wybierając się dziś z rodzinką
                    do znajomych. Zawsze możesz wczesniej wrócić. Ja siedzę w domku, z
                    mężem i Piotrusiem. Kiepsko coś się czuję... Nie wiem co się dzieje,
                    ale mam nadzieję że przejdzie.

                    Wszystkim forumowiczom, w Nowym Roku, życzę dużej dawki spokoju
                    i mimo wszystko, na przekór światu, dużej dawki optymizmu.
                    Beata-mama Marcina.
                    • maretta111 Re: tęsknię 01.01.10, 08:09
                      Mam nadzieję że dziś Beatko lepiej się czujesz.
                      Mój Sylwester "odfajkowany", trochę dzieciom, mężowi,a na końcu gdzieś tam ja.
                      Było miło, ale we mnie jeszcze jest to rozgoryczenie, nie potrafię zamknąć
                      tamtego rozdziału, wszystko się przypominało, najgorzej że był inny Dariusz w
                      podobnym wieku , wiec jakoś tak na te imię zareagowałam, ten smutek w sercu
                      pewnie zostanie na zawsze. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Marta
                      • maretta111 brat i tata 02.01.10, 07:36
                        Dziś 18 rocznica śmierci taty. Boli bardzo, wróciły wspomnienia. Oni tam
                        gdziekolwiek są, to są razem. Pewnie tam u nich wielka impreza, bo obaj byli
                        bardzo towarzyscy. a mi smutno. Tata nie doczekał wnuków, lubił dzieciaki w
                        rodzinie, tak by się cieszył, brał by pewna na kolana rozpierał by go duma, tak
                        jak zawsze był dumny ze mnie i z brata. Darek tyle jeszcze mógł przeżyć,
                        zobaczyć, doświadczyć, choć trochę tu an ziemi pobyć szczęśliwym,a tu nic.
                        Koniec. To tak boli. Gdzie jesteście? Tęsknimy strasznie. Marta
                        • osmiorniczka030 Re: brat i tata 03.01.10, 01:22
                          Martusiu!

                          Brawo Martusiu! Ciesze sie, ze sie przelamalas i poszlas na
                          Sylwestra. Pamietaj, ze to, iz spotykasz sie z kims nawet na takiej
                          imprezie nie znaczy wcale, ze sie pogodzilas, zapomnialas,
                          przestalas kochac swojego Brata, czy ze serce przestalo krwawic.

                          To pierwszy krok do tego, by nadac sens swojemu zyciu. Bo
                          usmiechnelas sie tego wieczoru do dzieci, a mezowi podarowalas milo
                          spedzone chwile. Jestem tez pewna, ze Darkowi i Tacie tez sprawilas
                          tam wielka frajde.

                          Wiem, jak to jest. Mi rowniez zadna impreza nie sprawia radosci, ale
                          przelamuje sie dla meza, mamy, czy moich malych siostrzenic.
                          Zakladam zbroje i walcze.

                          Nie martw sie tym, ze Darek czegos nie zobaczyl, czy nie
                          doswiadczyl. Przeciez on byl tu bardzo nieszczesliwy! Mozesz byc
                          pewna, ze juz nie cierpi oraz ze teraz widzi i wie o wiele wiecej,
                          niz zobaczylby i dowiedzialby sie bedac w swoim fizycznym ciele.

                          Pozdrawiam.
                          • maretta111 Re: brat i tata 04.01.10, 10:51
                            cytuje ośmiorniczkę z innego wątku"
                            "Witajcie!

                            Gdyby wszystko sie tak po prostu konczylo, to NIC nie mialoby sensu,
                            zupelnie NIC! Ani nasze zycie, ani nasza milosc, ani nasza dobroc,
                            ani nasze więzi z bliskimi, ani czas, jaki spedzamy na Ziemi. Nic
                            nie mialoby znaczenia.

                            A ja wierze, ze po cos dany jest nam czas, po cos myslimy, po cos
                            umiemy kochac, po cos poszukujemy, po cos czujemy, po cos
                            kombinujemy, po cos odkrywamy ten swiat, po cos znajdujemy
                            odpowiedzi.

                            A to, ze wciaz tu jestesmy oznacza, ze mamy tu jeszcze cos do
                            zrobienia.

                            Musi byc SENS w tym wszystkim, bo caly nasz swiat jest zbyt madry,
                            zbyt logiczny, zbyt inteligentny, by tym wszystkim rzadzil po prostu
                            przypadek.

                            Pozdrawiam. "

                            Ja zawsze wiedziałam że ośmiorniczka to wyjątkowa osoba, ona wierzy za nas
                            wszystkich chyba razem wziętych w sens tego co nas spotkało, ja ja jakoś w tym
                            wszystkim zagubiłam się i dlatego tu jeszcze jestem.
                            Ostatnio i do mnie przyszła pewna refleksja. Otóż skoro "Wybrańcy Boga umierają
                            młodo" to i ja jestem może jakimś tam wybrańcem, bo to ja te okrutne straty
                            muszę tu znosić, to ja wkładam maskę każdego dnia. To ja wstaje z dziwnym
                            uciskiem w klatce piersiowej, ta ja tak strasznie przeżywam odejście brata.
                            Jednak ja wcale nigdy nie chciałam być wyjątkowa, nigdy nie parłam do przodu,
                            zawsze stałam z boku. Zawsze jednak czułam się wyjątkowa w" przyznawaniu mi
                            cierpień". Kiedy moje kuzynki beztrosko cieszyły się z obojga rodziców ja
                            musiałam stanąć zbyt wcześnie przy trumnie swojego taty. Moi kuzyni mają i po
                            kilkoro rodzeństwa ja tracę jedynego brata. Nie wspomnę o stałym wyjeździe
                            przyjaciółki i wielu innych dramatach, bo to temat na książkę. Dobrze że są
                            tacy, którzy odnajdują już tu na Ziemi sens ludzkiego życia, ja go ciągle szukam
                            i wcale nie chcę już nigdy więcej być wyjątkowa. Pozdrawiam Marta
                            www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                            • halas1961 doceńmy to co Bóg nam dał, czym nas obdarza 04.01.10, 13:19
                              Moja córka powiedziłaby Ci:"Marto, Marto..jak wiele masz, jak wiele
                              miałaś ." Wiem, ze napewno by tak powiedziala, bo wiele razy tak
                              mowila do mnie. Dlatego ja teraz staram sie jak najmniej narzekac i
                              uzalac i staram sie innych pocieszyc jak potrafie. Marto mialas
                              brata, ojca ktorzy Cie kochali...Jak wielu nie mialo tej szansy, nie
                              doznalo ojcowskiej i bratniej milosci, jak wielu o tym marzy, jak
                              wielu nigdy nie mialo brata, nie znalo wogole swego ojca.Marto masz
                              dwoje slicznych, mniemam ze zdrowych dzieci. Jak wielu musialo swe
                              dzieci pozeganc, jak wiele kobiet marzy o dziecku i miec nigdy nie
                              bedzie. Marto, jetes mloda, zdrowa, masz zdrowe nogi, mozesz isc
                              gdzie chcesz, nie jestes uzalezniona od pomocy drugiego czowieka,
                              mozesz isc, biec, mozesz sie sama ubrac, mozesz pracowac, mozesz
                              spacerowac, nie jestes do lozka przykuta, mozesz jesc i czuc smak
                              potraw , napojów...jak wielu by pragnelo sprobowac tego czy tamtego,
                              a nie moga bo zdrowie nie pozwala, bo nie moga przelknac nawet kesa,
                              nie moga pic tyle ile by chcieli bo np. dializy, nie moga... sa
                              glodni bo nie maja za co kupic pozywienia. Marto...masz oczy, zdrowe
                              oczy mozesz swiat podziwiac w Jego pieknie...jak wielu oczy ma
                              niewidome a mimo to widza i wiecej nieraz niz my...masz dobry
                              sluch.. tyle muzyki..tyle pieknych dzwiekow...mozesz tanczyc bo
                              slyszysz takty...Marto...masz matke... jak wielu oddalo by za to pol
                              zycia, bo matka ich porzucila, bo matka umarla, bo matki nigdy nie
                              mieli, bo wojna im mate zabrala... Marto... jak bardzo wiele
                              masz...nawet nie zdajesz sobie sparwy jak bardzo wiele masz... Ja
                              Martusiu gdy zaczynam wpadac w bardzo, bardzo ciezkie dni tak sobie
                              powtarzam slowami mojej corki...Jak wiele mam, moj Boze jak wiele
                              mam... mialam corke i wciaz mam choc w dalekiej krainie...jak wielu
                              nie moze miec takiej corki... jak wielu nie ma tych wspomnien...jak
                              wielu wreszcie nie musi plakac jak ja... ale i za lzy ucze sie
                              powoli dziekowac...
                              Halina-mama najmadrzejszej pod słońcem córki -Agatki
                              • maretta111 brat 05.01.10, 12:12
                                Czasem mam wrażenie że taka natura ludzka że doceniamy jak stracimy. Nie
                                doceniam i ja w życiu to t co mam . Może dlatego że wszytko w życiu przyszło mi
                                z trudem i dlatego jestem umęczona życiem, cierpieniem. Chciałabym pożyć tak jak
                                inni wokół mnie tak beztrosko, mając wszystkich. Ja tego nie doświadczyłam.
                                Zawsze był kogoś brak. Urodziłam się wiele lat temu i już wtedy(miałam tylko
                                mamę, brata i tatę) nie miałam jednej z babć(*71r), mam prawie 9 m-cy umiera
                                jeden z dziadków(*77r)(praktycznie nie znałam go), drugi po wylewie nie
                                rozmawiał(*87 rok). Jedna z babć zmarła kilka lat temu. W 1992 roku tata,a teraz
                                2008 jedyny brat. Niestety i dostaję szału jak widzę że ktoś ma wszystkich albo
                                jeśli już to i umierają w chronologicznym porządku,a ja mam tak niewiele,
                                powinno być po równo każdemu,a nie tylko na jedną osobę, dlatego też mam żal na
                                tą swoja "pieprzoną" wyjątkowość. Ja chciałam w życiu normalnej egzystencji a
                                nie wegetacji. Gdzie składać skargi i zażalenia? Marta
                                • first.marionetka Re: brat 05.01.10, 12:45
                                  Gdzie składać skargi i zażalenia? mądre pytanie.
                                  Ja wysłałam parę skarg i zażaleń, ale przyszła zwrotka z
                                  dopiskliem " adresat nieznany..........
                                  kombinuję więc dalej, może jednak ktoś zna dobry adres???
                                • osmiorniczka030 Re: brat 06.01.10, 00:55
                                  Martusiu!

                                  Dziekuje za mile slowa. Pamietaj jednak, ze podobnie, jak Ty,
                                  rowniez ja jestem "niewiernym Tomaszem," ktory musi "dotknac", aby
                                  uwierzyc. Moja wiara wcale nie bierze sie stad, ze tak latwo jest mi
                                  wierzyc, ale opiera sie glownie na swiadectwach ludzi, ktorzy
                                  zetkneli sie z inna rzeczywistoscia - rzeczywistoscia duchowa. A
                                  swiadectw tych poszukuje nieustannie od ponad dwoch lat.

                                  Swiadectwa te jednoznacznie wskazuja na to, ze swiat duchowy
                                  naprawde istnieje. Co wiecej - nasi bliscy wcale nie zyja na jakiejs
                                  innej planecie, ale maja doskonaly wglad w nasze zycie. My ich po
                                  prostu nie widzimy. Ot, takie kolejne ograniczenie naszego
                                  fizycznego ciala, ktore pozwala nam tylko na postrzeganie zmyslowe.

                                  Pytasz gdzie skladac skargi?

                                  Ja w mojej rozpaczy doszlam do takiego etapu, ze nie chce ich nikomu
                                  skladac. Czuje, ze razem z moim Tata umarlam dla tego swiata i
                                  niczego juz nie oczekuje od zycia. Ja chce tylko jednego - spotkac
                                  sie znowu z moim Tata. Chce zyc tak, by byl ze mnie dumny, a kiedy
                                  juz umre, by moc szybko dolaczyc do niego. Tylko wtedy zaznam
                                  spokoju.

                                  Mysle, ze nie ma co szukac "winnych", bo to nie zwroci zycia naszym
                                  najblizszym. Nie mamy wplywu na to, ze smierc istnieje. Tak jest i
                                  juz. Przez nasze wielkie zlosci i zale mozemy tylko zboczyc z drogi
                                  prowadzacej do ponownego spotkania z nimi.

                                  I jeszcze jedno. Koniecznie zapamietaj sobie slowa Halinki. To
                                  bardzo madre i wazne rozwazania. Uwazam, ze powinnas kazdego dnia do
                                  nich wracac.

                                  Pozdrawiam serdecznie.
                              • osmiorniczka030 do Halinki 06.01.10, 01:02
                                Halinko!

                                Wspanialy tekst! Swietnie to wszystko ujelas! Bardzo madra jest
                                Twoja Agatka!

                                Pozdrawiam.
                                • maretta111 brat 06.01.10, 10:59
                                  Ja wszytko biorę do serca, wasze mądre słowa też,ale człowiek to taka istota
                                  ziemska, ciągle błądzi, szuka, próbuje i ja tak robię. Od śmierci brata
                                  przeczytałam wiele książek ,do wielu wracam. Przed świętami przeczytałam z mamą
                                  książkę naszej forumowej Beatki. Wszystkie są piękne, tuż po ich przeczytaniu
                                  mam wrażenie, że nie tylko ja cierpię, że inni mają gorzej. Jednak za moment
                                  pojawiają się w myślach ci co maja lepiej, którzy mają wszystkich bliskich tu i
                                  teraz. Wtedy znów dół, bo dlaczego ja, dlaczego ze mnie los tak zadrwił,
                                  dlaczego ja tylko cierpię. Każdego dnia boję się o życie moich bliskich, po
                                  śmierci Darka nawet bardziej. Mój brat nie sprawiał wrażenia chorego, prosił nie
                                  raz leki przeciwbólowe od nogi,która niefortunne wiele lat wcześniej złamał.
                                  Teraz myślę że to nie musiała być noga, bo jak się okazało bardzo był chory,a
                                  nie leczył się...chciał umrzeć... Życie jest kruche, nie raz nic niczego nie
                                  zapowiada, trach i gaśnie życie. W takim letargu pewnie będę żyć zawsze, bo
                                  czyż można wydrzeć ból z serca? Marta
                                  www.youtube.com/watch?v=jTbcBcqH_10
                                  • maretta111 Re: brat 07.01.10, 10:01
                                    Mam nadzieję ze Halinka nie pogniewa się że zacytuję jej wiersz w swoim wątku:
                                    "Jeszcze będziemy razem
                                    To pewne jak dwa razy dwa
                                    jeszcze będziemy razem
                                    tak myślę każdego dnia
                                    Jeszcze będziemy razem
                                    Od zawsze o tym wiem
                                    A mimo to nieraz płaczę
                                    I nieraz na jawie śnię
                                    Jeszcze będziemy razem
                                    I wtedy otworzą się oczy
                                    I gdy będziemy już razem
                                    To tamten mnie świat zauroczy
                                    Jeszcze będziemy razem
                                    Ta wiara trwać mi pozwala
                                    Bo przecież będziemy znów razem
                                    ta pewność smutek oddala. "
                                    Tak bardzo bym chciała w to uwierzyć, że kiedyś będziemy razem. Wtedy wszystko
                                    będzie takie piękne, takie cudowne, że tam będziemy wszyscy szczęśliwi. Kiedy ja
                                    uwierzę, kiedy ja zrozumiem że w życiu tak jest zawsze że dwa razy dwa to
                                    zawsze cztery. Zawsze jestem niepewna, zawsze się boję,ten lęk we mnie tkwi, że
                                    może z chwilą śmierci kończy się wszystko... Marta
                                    • xxxkarolinkax Re: brat 07.01.10, 19:12
                                      Kiedy boli, nie myśl o tum, jak upadniesz.
                                      Pomyśl, jak nie ugiąć kolan.
                                    • osmiorniczka030 Re: brat 08.01.10, 02:12
                                      Witaj Martus!

                                      Sama w swoim nieszczesciu na pewno nie jestes. Jak widzisz to forum
                                      az kipi cierpieniem. Masz racje - bolu nie wyrwiesz z serca. Mozesz
                                      tylko nauczyc sie z nim zyc. Rozumiem, co czujesz, bo mi tez jest
                                      smutno, kiedy widze, jak inni maja rodzine w komplecie.

                                      Jesli chodzi o Darka, to jestem pewna, ze kiedys znowu go spotkasz.
                                      Gdyby z chwila smierci konczylo sie wszystko, znaczyloby to, ze Pana
                                      Boga nie ma i ze nasze zycie tu, na Ziemi jest dzielem miliardow
                                      zwyklych przypadkow. A cale rzesze ludzi, ktorzy doswiadczyli
                                      kontaktow z rzeczywistoscia duchowa, trzeba by bylo uznac za
                                      oblakanych. Czy to prawdopodobne, by przypadki byly az tak madre i
                                      logiczne?

                                      Mysle tez, ze nie po to zostalismy obdarzeni miloscia, zeby zakopac
                                      ja w grobie. Milosc nie jest czyms materialnym. Tylko to, co
                                      materialne zostaje w materialnym swiecie.

                                      Ja jestem dobrej mysli i wierze za Ciebie.

                                      Pozdrowienia.
                                      • maretta111 Re: brat 11.01.10, 12:02
                                        Staram się czymkolwiek zajmować swoje myśli, żeby tak nie boleć nad swoją
                                        tragedią, staram się szukać "dobrych stron", a może im tam lepiej, może tu by
                                        cierpieli, może tam mogą więcej pomóc nam tu żyjącym. Trzymam się myśli, że nie
                                        jestem sama, mam to forum, które bardzo dużo mi pomogło i nadal pomaga. Też mam
                                        nadzieję "że nie po to zostaliśmy obdarzeni miłością żeby zakopać ją w grobie."
                                        Nadzieja, (choć czasem trudno w to uwierzyć że coś tam po śmierci jest)pozwala
                                        trwać w tym chaosie życia, czasem egzystować, wegetować, ale trwamy. Sensu tego
                                        wszystkiego nie ogarniemy tu, może tam.
                                        Ten ból w sercu niestety ciągle jest, brakuje mi tak kochanej osoby, z którą się
                                        przeżyło tyle, przecież brat był w moim życiu jak rodzice od zawsze. Taka
                                        straszna zima, ciągle, śnieg, sypie, nie ma jak na cmentarz pojechać, co ze mnie
                                        za siostra nie pomogłam mu jak żył,a teraz nie ma jak na grób zajechać, to 20 km
                                        ode mnie.
                                        a Tobie ośmiorniczko dziękuję że wierzysz za mnie, ja ciągle nie dowierzam.
                                        Ciągle szukam i błądzę.
                                        Niedawno śnił się bratankowi tata, chyba pierwszy raz. Widział go, było kilka
                                        osób, na moment odwrócił się patrzy taty nie ma, szukał go wołam, zaczął płakać,
                                        przebudził się i mówił że był zalany łzami. nie jest skory do płaczu, to już
                                        prawie 14-latek,ale bardzo przeżył śmierć taty.
                                        Mi też śnił się Darek niedawno, siedział sobie i rozmawiał. Nie wiem z kim i o
                                        czym,ale był, tak o sobie pomyślałam niechby żył nic nie mówił, ale słuchał
                                        mnie,ale żeby po prostu był blisko, tak na wyciągnięcie ręki...
                                        www.youtube.com/watch?v=t9oadS03rqg
                                        Na koniec chcę zacytować fragment pewnej książki:
                                        pisze Matka:
                                        "Antnietta siedziała u mnie na kolanach i powiedziała:
                                        -Posłuchaj mamo,chciałabym Ci coś powiedzieć. Jeżeli umrę, pójdę do raju i
                                        będę się za Ciebie modlić.Jeżeli zostanę tutaj,owszem, będę się za Ciebie
                                        modlić, a Jezus mógłby mnie wysłuchać ale nie musiałaby. A w raju z pewnością
                                        mnie wysłucha!
                                        Byłam wzruszona, ale by tego nie okazać powiedziałam:
                                        -Chcę Ci powiedzieć sen,który przyśnił mi się wiele lat temu i który został
                                        mi w pamięci. Stałam nad brzegiem szerokiej rzeki;woda była przejrzysta.Na
                                        drugim brzegu widziałam, jak przez mgłę dwoje promieniujących, ubranych w białe
                                        szatki dzieci,które podchodziły aż do wody, wolały mnie i wyciągały w moją
                                        stronę ręce. Chciałam iść, ale wielka masa wody uniemożliwiała mi to. Na wodzie
                                        rozciągała się świetlista smuga.Wyglądało to tak, jakby odbijało się w
                                        niej słońce.Jednak słońca nie było - wszytko było szare i pochmurne, a tylko
                                        dzieci promieniały światłem.
                                        Antnietta bardzo poważnie powiedziała:
                                        - te dzieci to moje rodzeństwo, ale Ty nie możesz do nich iść -tak mi się
                                        wydaje- z powodu twoich grzechów.
                                        Potem powiedziała mi o bólu,który będę musiała wycierpieć i o pokucie...Nie
                                        pamiętam wszystkiego, ale wiem, ze byłą przerażona."
                                        Tyle mądrości w takim dziecku, że tam będzie mogła więcej pomóc, a mama
                                        wiedziała że straci i córkę(wcześniej już straciła dwoje dzieci), bo była bardzo
                                        chora.
                                        Mam nie raz wrażenie że ja właśnie żyję tu za karę, że to moja pokuta, Golgota,
                                        czyściec....

                                        • osmiorniczka030 Re: brat 12.01.10, 21:38
                                          Martusiu droga!

                                          Dobrze, ze jestes. Juz sie martwilam o Ciebie!

                                          Pozwolisz, ze rozwine Twoje bardzo madre spostrzezenie...

                                          "Staram się szukać "dobrych stron", a może im tam lepiej, może tu
                                          by
                                          cierpieli, może tam mogą więcej pomóc nam tu żyjącym"


                                          Zapewniam Cie Kochana, ze tylko my tu cierpimy bez Nich. Oni moga
                                          widziec i wiedziec wszystko o nas i byc przy nas w kazdej chwili. A
                                          co do pomocy zyjacym...

                                          Widzisz, mniej wiecej pol roku po smierci mojego Taty zdarzyl sie w
                                          naszej rodzinie (niemal rownolegle) wysyp pozytywnych zdarzen. W
                                          dodatku kazde z nich bylo naznaczone "pieczecia" Taty. Tyle, jesli
                                          chodzi o mnie, a jesli chodzi o ten "niebianski mechanizm", to
                                          patrzac od strony teologicznej dziala on wlasnie tak, ze podczas,
                                          gdy my naszymi modlitwami pomagamy Im w odbyciu pokuty, Oni bedac
                                          coraz blizej Boga wstawiaja sie swoimi modlitwami za nas.

                                          Jestem pewna, ze tym nieodsniezonym grobem Darek na pewno sie nie
                                          przejmuje. Tak, jak moj Tata nie potrzebuje zniczy i "protestuje",
                                          gdy przesadze z ich iloscia. Kiedy zaczely sie problemy finansowe,
                                          to za kazdym razem, gdy szlam na cmentarz i zapalalam dwa znicze, to
                                          jeden z nich gasl bez zadnego powodu. A jak pala sie dwa stare i
                                          zaswiece trzeci, to trzeci zawsze gasnie. To jest czasami naprawde
                                          niesamowite. (Tata nigdy nie lubil, kiedy sie "marnowalo" na niego
                                          pieniadze) ;-)

                                          Skad pochodzi Twoj cytat, jesli moge spytac?

                                          Pytasz, skad tyle madrosci w dziecku? Dzieci, to dopiero maja czasem
                                          nieslychany kontakt z Zaswiatami! (Patrz chrzesnica Darka). Takie
                                          opowiesci malego dziecka wskazuja na to, ze ktos je przygotowywal na
                                          smierc. Tylko kto?
                                          Moja kolezanka twierdzi, ze bedac mala dziewczynka widywala swojego
                                          Aniola Stroza oraz bawila sie w piaskownicy z kolezanka, ktora jak
                                          sie pozniej dowiedziala zmarla dwa miesiace wczesniej.

                                          Dobrze kombinujesz Martusiu! Moim zdaniem nasze zycie tu, na Ziemi
                                          ma inne cele, niz nam sie wydaje. Czasem jest to nauka, czasem
                                          odbycie pokuty za siebie lub innych. Na pocieszenie Ci powiem, ze
                                          jesli tu odbedziesz Czysciec, to tam pojdziesz prosto do Nieba, do
                                          Darka :-)

                                          Ucalowania.
                                          • maretta111 Re: brat 13.01.10, 08:12
                                            Cytat, który zamieściłam pochodzi z tej strony, a zamieścił go ktoś inny na
                                            innym forum:
                                            gugu5.w.interia.pl/opusy/Nennolina.htm
                                            Chyba tak już jest ze wszystkimi cierpiącymi, bynajmniej tak jest ze mną, że
                                            staram się sama siebie pocieszyć, dlaczego tak się stało, dlaczego właśnie on,
                                            dlatego szukam tych pieprzonych pozytywów tej sytuacji, że może by cierpiał i
                                            fizycznie i psychicznie, że byłoby gorzej gdyby żył. Tylu się za jego zdrowie
                                            modliło i nikt nie został wysłuchany. Ta jego chrześniaczka robiła w swoim domku
                                            ołtarzyki,czytała modlitwy, różańce ,już babcia jej czy mama mówiły wystarczy,a
                                            ona jeszcze litanie. I nikt nie został wysłuchany. Pewna pani powiedziała mi że
                                            te modlitwy na pewno przeszły na jego dusze, może mu teraz lżej cierpieć. Jednak
                                            ja cierpię okrutnie.
                                            Wczoraj mama dowiedziała się , że jej siostra ta która ma raka trzustki, ma
                                            przeżuty do wątroby i płuc. Ciocia mamę pocieszała, że tak musi widocznie być,
                                            że ona już musi odejść, że przecież Darek taki młody...oni nie mieli dzieci,ale
                                            o ironio, wujek jest obłożnie chory, praktycznie nie wstaje, nie mówi, po udarze
                                            i ona by chciała żyć żeby nim się zając, ale tragedia ciągnie tragedię. Od
                                            śmierci Darka nic pozytywnego się nie dzieje, nikt się nie urodził,a same
                                            dramaty...ciężko mi bardzo i ni jak nie rozumiem tego świata.
                                            www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                                            • first.marionetka Re: brat 13.01.10, 09:16

                                              Piszesz:
                                              ciężko mi bardzo i ni jak nie rozumiem tego świata.
                                              Ja powtarzam sobie to zdanie setki razy dziennie. Im więcej chcę
                                              pojąć, tym mniej rozumiem....
                                              Mój urodzeniowy optymizm podpowiada, to ma jakiś sens, ale za
                                              ch..... nie dostrzegam sensu na ten czas.
                                              Znależliśmy się w innej rzeczywistości. Niby wszystko co nas otacza
                                              nie zmieniło się, ale nasze patrzenie się zmieniło i to wystarczy,
                                              żeby świat był inny.
                                              Znaczna część nas zwyczajnie umarła.
                                              • maretta111 Re: brat 13.01.10, 14:04
                                                Dla mojego otoczenia to był tylko brat więc po co tak rozpaczać, ile można, ale
                                                ja też to ciągle powtarzam, że może tylko to był brat, ale, mnie razem z jego
                                                odejściem ubyło, część mnie właśnie umarła . Gdzie ta Marta, która tak potrafiła
                                                się cieszyć z tego co ma , cieszyła się drobiazgami.Funkcjonuję, robię wszytko
                                                co do mnie należy,ale gdzie ta radość życia? Przytłoczyło mnie to, podnoszę się
                                                z kolan, bo jestem potrzebna dzieciom, mamie. Zmieniłam się nie tylko ja, czy
                                                mama. Zmieniły się moje maluchy, boją się o mnie, chcą żebym zawsze była przy
                                                nich, tata jest fajny do zabawy,ale o niego nie boją się,a o mnie mają strach.
                                                "Mamusiu Tobie nic nie może się stać, jak byś ty umarła to ja też". Mają moje
                                                dzieci wujka ze strony męża, ale jest do nich zdystansowany,a Darek kochał moje
                                                dzieci. Wie że ja teraz wszytko zrobię aby otoczyć miłością bratanka, bo kocham
                                                całym sercem, zwłaszcza że nastolatek ma zły kontakt z mamą, ale ona zawsze taka
                                                była zimna. Ma 14 lat prawie,a mówi że jemu babcia na pierwszym miejscu,a na
                                                drugim ja. Dla babci nic się nie może stać, bo on też wtedy nie chce żyć. Tak
                                                może sobie biadolę ktoś pomyśli na swój los,ale tragedia strasznie zmienia
                                                człowieka, nie potrafię powiedzieć "Trudno tak musiało być". G....o wcale nie
                                                musiało, tylko właśnie nas dotknęła ta tragedia. A Darek zostawił w moim sercu
                                                ślad WIELKI, nie wykorzenię go z mojego serca, jeśli ktoś zmęczył się moim bólem
                                                to odszedł, niech idzie, tylko że nikt nie wie czy w życiu sam nie będzie
                                                potrzebował wsparcia, czy nie będzie usilnie zabiegał o to by wspomóc się na
                                                czyimś ramieniu bo razem łatwiej.
                                                Marionetko Ty ja i wszyscy inni po śmierci naszych ukochanych , najdroższych
                                                osób zmieniliśmy się, część nas odeszła razem z bliskimi, bo oni byli częścią
                                                naszego życia, dlatego tak trudno wyjść z tego co nas przytłoczyło, podnosimy
                                                się, za moment totalna rozsypka. Dla mnie to takie życie na pół gwizdka, cześć
                                                nas tu, część już tam.Wkurza mnie jak ktoś powie ze on na moim miejscu to nie
                                                chciał by wsparcia wokół, zamknął by się w sobie. Jak można tak teoretyzować,
                                                jak się tego nie przeżyło. "Jeśli chcesz zrozumieć mój krzyż to weź go za mnie..."
                                                Płatki śniegu
                                                "Płatki śniegu,to są gwiazdy,
                                                gwiazdy z nieba biały puch
                                                gwiazdy srebrne co na dłoni
                                                tworzą obraz tęczy snów

                                                Tworzą wzory niesłychane
                                                ,kształty,barwy,piękne tak,
                                                że nie zliczysz ich na pewno
                                                choć byś pragnął,choćbyś chciał.

                                                Kto je tworzy i dlaczego?
                                                Kto tak piękne kształty dał?
                                                Kto wymyślił srebrne gwiazdy?
                                                W płatkach śniegu zamknął czas.

                                                Bo czy jego krótkie mgnienie
                                                to nie płatka żywot jest?
                                                Pojawiają się na niebie
                                                by na ziemi topić się.

                                                Mam wrażenie nieodparte,
                                                że porównać mogę je
                                                i do życia co jest warte
                                                tylko tyle co ten śnieg.

                                                One także tylko chwilą
                                                do Wieczności czasu trwa.
                                                Płatkiem śniegu życie nazwę,
                                                co się topi niczym łza. "
                                                Pozdrawiam wszystkich całych sercem. Marta pogubiona totalnie....
                                                • osmiorniczka030 Re: brat 17.01.10, 18:02
                                                  Martusiu!

                                                  Dobrze robisz szukajac pozytywow, tylko jeszcze o tym nie wiesz. To
                                                  wcale nie jest oszukiwanie samej siebie, jak Ci sie wydaje, bo one
                                                  sa. Dla Twojego Brata lepiej jest, ze znalazl sie po tamtej stronie.
                                                  Na pewno byloby mu tutaj znacznie gorzej. Nie dosc, ze bardzo
                                                  chorowal, to mial ogromne problemy we wlasnej rodzinie.

                                                  Teraz nic mu juz nie doskwiera. Jest razem z Waszym Tata i innymi
                                                  bliskimi. Razem czekaja tam na Was. Ciesza sie poznajac swiat,
                                                  jakiego dotad nie widzieli i jaki trudno nam sobie nawet wyobrazic.
                                                  Ciesza sie, bo smierc nie istnieje!

                                                  Piszesz, ze tylu sie o jego zdrowie modlilo i nikt nie zostal
                                                  wysluchany... Hmmm... A ja mysle, ze zostaliscie wszyscy wysluchani.
                                                  Po tamtej stronie zajal sie nim najwspanialszy Boski Lekarz, ktory
                                                  nie tylko dal Twojemu Bratu zdrowie i sily, ale przede wszystkim
                                                  zycie wieczne.

                                                  Nasz czas TU, na Ziemi choc wydaje nam sie dlugi, to w
                                                  rzeczywistosci jest krotka chwilka wobec wiecznosci TAM.

                                                  Teraz jeszcze tych pozytywow nie dostrzegasz, bo jak to mawial
                                                  Ojciec Pio patrzysz "od lewej strony haftu, gdzie widac tylko
                                                  splatane nitki i supelki" ale jak sie znajdziesz juz TAM, wtedy
                                                  zrozumiesz i zobaczysz ten "pieknie uhaftowany obrazek."

                                                  Pozdrawiam.
                                                  • maretta111 Re: brat 19.01.10, 10:41
                                                    Dziękuję ośmiorniczko za życzliwość i zrozumienie.
                                                    mam czasem takie wrażenie, że ja codziennie na nowo próbuje poukładać swoje
                                                    puzle życia. Każdego dnia wstaję i myślę, jaki był sens tej śmierci, po co komu
                                                    on był potrzebny. Dziś ja, mama, bratanek cierpimy po jego odejściu. Ten chłopak
                                                    dziś czuje się zagubiony, zwłaszcza że nie dogaduje się z mamą swoją. Ile w nas
                                                    żalu, bólu, wspomnień, co by było gdyby żył i ta totalna nie moc, że nigdy nic
                                                    razem już tu nie przeżyjemy. Ludzie na moim przykładzie zaczęli dostrzegać i
                                                    doceniać rodzeństwo. Kiedyś mieli kiepski kontakt,a dziś to cudowne więzy, a
                                                    dlaczego to ja zostałam wybrana w życiu na tego królika doświadczalnego,
                                                    dlaczego "wzorują się" na moim przykładzie ? Wszystko nie tak w całej rodzinie,
                                                    nic pięknego, pozytywnego nie wydarzyło się. Mamie ciągle śnią się zmarli, boi
                                                    się o ciocię, która ma końcowe stadium nowotworu z przerzutami. Na Darku nie
                                                    skończyło się. A nikt nie miał z naszej rodziny tak "poharatanego" życia. Czym
                                                    sobie zasłużyłam na ta "wyjątkowość" ? Marta
                                                    "...bo moja tęsknota
                                                    to nie jest
                                                    żal
                                                    ani smutek...
                                                    nie ma Cię chwilę
                                                    zaledwie
                                                    a mnie już zimno
                                                    i szaro
                                                    bez Ciebie
                                                    a mnie życie nie cieszy
                                                    już wcale...
                                                    bo moja tęsknota
                                                    to niemoc
                                                    to ból...
                                                    nie ma Cię chwilę
                                                    zaledwie
                                                    a ja łzy toczę
                                                    rozpaczam
                                                    bez Ciebie
                                                    a mnie się świat wali
                                                    na głowę...
                                                    bo moja tęsknota
                                                    to bez życia stan
                                                    to śmierć...
                                                    nie ma Cię chwilę
                                                    zaledwie
                                                    a ja... "
                                                  • maretta111 Re: brat 21.01.10, 10:04
                                                    "I choćby pogasły wszystkie światła,
                                                    nie pozwól zgasnąć nadziei,
                                                    bo gdzieś na dnie też ciemności,
                                                    jest płomień ,
                                                    którego nie zgasi ,
                                                    żaden wiatr."
                                                    www.youtube.com/watch?v=ykpP9Iokt_M
                                                  • osmiorniczka030 Re: brat 22.01.10, 13:00
                                                    Martusiu!

                                                    Krolikiem doswiadczalnym na pewno nie jestes :-) Zostalas po prostu
                                                    wybrana do wielu misji. Masz zaopiekowac sie swoim Bratankiem, bo to
                                                    wlasnie Ty najlepiej potrafisz sie o niego zatroszczyc, masz
                                                    zaopiekowac sie Mama. Ludzie wokol na Twoim przykladzie maja
                                                    uswiadomic sobie, czym jest smierc i utrata najblizszych osob, czym
                                                    sa ich problemy wobec smierci, ktora spotka kazdego. Dzieki Tobie
                                                    naprawiaja oni swoje stosunki rodzinne. Juz teraz Twoje cierpienie
                                                    przynosi owoce, a za jakis czas wyrosnie z niego caly sad :-)

                                                    Dlaczego akurat Ty? Dlaczego nie wszystkim Pan Bog daje po rowno?
                                                    Moze to wlasnie Ty jestes ta "zyzna gleba"? Tu juz dotykamy Bozej
                                                    tajemnicy. Ty powinnas zawsze wierzyc w to, ze Bog chce dla Ciebie
                                                    i Twoich najblizszych jak najlepiej.

                                                    Ja wiem, ze sprawy ostateczne sa dla nas niezwykle trudne do
                                                    pojecia. Ale jesli w cierpieniu nie widzisz jego zbawczego sensu, to
                                                    lepiej, zebys sie w ogole nad nim nie zastanawiala, tylko zawierzyla
                                                    Bogu, jak dziecko. Pan Jezus wielokrotnie mowi "Badzcie, jak
                                                    dzieci". Co to oznacza? Nie probuj za wszelka cene dociekac, ale
                                                    zaufaj bezgranicznie, ze Bog jest Miloscia i Dobrem. Potrafi sie o
                                                    nas zatroszczyc i wybiera te droge, ktora Jego zdaniem jest dla nas
                                                    najlepsza. A najlepsza wcale nie znaczy najlatwiejsza. Swojemu
                                                    Synowi zgotowal droge krzyzowa, a my bysmy chcieli miec "z gorki" ;-
                                                    ) Pan Jezus powiedzial: "Ja jestem Droga, Prawda i Zyciem. Nikt nie
                                                    przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie." A to znaczy, ze
                                                    mamy wziac na plecy swoje krzyze i podazac za Nim. Dlaczego tak sie
                                                    dzieje, przekracza nasze pojmowanie. Z naszej perspektywy liczy sie
                                                    droga - aby byla prosta i lagodna. Z perspektywy wiecznosci liczy
                                                    sie jednak cel - dokad ta droga nas zaprowadzi. Czesto bywa niestety
                                                    tak, ze droga prosta i lagodna prowadzi donikad.

                                                    A jesli chodzi o cierpienia, to powiem Ci, gdzie jest
                                                    sprawiedliwosc. Zalozmy, ze dwie osoby maja dokladnie te same
                                                    grzechy. Ale tylko jedna z nich jest za zycia doswiadczana przez
                                                    cierpienia i choroby, drugiej wiedzie sie calkiem niezle. Po smierci
                                                    ta, ktora cierpiala za zycia przechodzi o wiele lzejszy Czysciec.
                                                    Ta, ktora nie cierpiala wcale, przechodzi bardzo ciezki Czysciec,
                                                    nawet nie masz pojecia, jak ciezki moze byc Czysciec. Ale ten, kto
                                                    Bogu swe cierpienie ofiarowuje w darze, ten w Jego oczach jest
                                                    wielki. Ten przekracza samego siebie, ten daje swiadectwo, ze miluje
                                                    Go ponad wszystko. Kto wie, czy takie osoby nie beda w ogole
                                                    uwolnione od Czyscca? Bo przekraczanie samego siebie - swojej natury
                                                    sklonnej do chciwosci, pychy, lenistwa, egoizmu jest najwiekszym
                                                    darem, jaki mozemy Bogu ofiarowac. Wlasnie tam, gdzie wiekszosc
                                                    ludzi wola "NIE", a my powiemy Mu "TAK, badz wola Twoja".

                                                    Jesli Pan Bog wzywa kogos do siebie, to znaczy, ze to wlasnie jest
                                                    dla tej osoby najlepszy moment na odejscie. Moze gdyby Twoj Brat
                                                    nadal zyl, sam odebralby sobie zycie? Tego nie wiemy. Moze Ciocia,
                                                    ktorej nie dotknelaby choroba, nie zastanowilaby sie nad sprawami
                                                    ostatecznymi i nie pojednalaby sie z Bogiem? A moze to ona wlasnie
                                                    ma cierpiec za zbawienie nie tylko swoje, ale rowniez innych dusz?

                                                    Sama wiesz, jak ciezko jest na Ziemi, dlatego uwolnienie kogos od
                                                    zycia ziemskiego jest dla niego wielkim dobrem. Wyobraz sobie, ze
                                                    mozesz byc wszedzie - zwiedzac wszystkie te miejsca, ktorych
                                                    zwiedzic za zycia Ci sie nie udalo, masz wokol siebie wszystkich
                                                    swoich bliskich Zmarlych, widzisz i slyszysz swoich zyjacych
                                                    krewnych, nadal mozesz uczestniczyc w ich zyciu, a nawet inspirowac
                                                    ich do dzialania, mozesz byc tam, gdzie tylko masz ochote, nawet na
                                                    innych planetach. Jestes blisko Pana Boga, wiec mozesz pomagac
                                                    swojej rodzinie. Nie musisz sie troszczyc o pieniadze, masz pewnosc,
                                                    ze nikt wiecej nie umrze, ze nikt juz nie zachoruje. To takie
                                                    ziemskie rzeczy, a ile jeszcze tych nieziemskich wspanialosci czeka
                                                    na nas?

                                                    "Ani oko nie widzialo, ani ucho nie slyszalo, ani serce czlowieka
                                                    nie zdolalo pojac, jak wielkie rzeczy Bog przygotowal tym, ktorzy Go
                                                    miluja." Tak obiecuje sw. Pawel, ktory byl najblizszym uczniem
                                                    Chrystusa.

                                                    Jestem przekonana, ze ani Twoje oko nie widzialo, ani Twoje ucho nie
                                                    slyszalo, ani Twoje serce nie zdola nigdy pojac, jak dobrze jest juz
                                                    Darkowi.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • maretta111 Re: brat 24.01.10, 20:35
                                                    Niestety tak się czuję jak królik doświadczalny. Nigdy nie chciałam uczestniczyć
                                                    w jakiejkolwiek misji. Bratankiem chcę się zaopiekować jak potrafię najlepiej.
                                                    Mamą też się opiekuję całym sercem. Jest jednak problem -mój mąż. To typowy
                                                    zaborczy egoista. Drażni go mój bratanek bo czasem nas odwiedza( nie raz raz na
                                                    kilka tygodni), nigdy co tydzień. Drażnił go mój brat jak żył. Drażni go mama,
                                                    bo ile może płakać, wystarczy nie raz że coś sobie przypomni... On czuje się
                                                    panem życia, wszyscy jego bliscy w świetnej formie. 2 babcie żyją, u mnie żadna.
                                                    Rodzice, brat. I tworzą obóz, on i jego rodzina i ja i moja rodzina. Ileż to
                                                    razy słyszałyśmy że nie można tyle cierpieć , płakać itp. Co oni wiedzą o bólu
                                                    po starcie bliskiej osoby. U nich wszyscy umierają według chronologicznej
                                                    kolejności. Wiem że to bardzo osobiste sprawy,że to pranie brudów, ale to boli.
                                                    Nie wspiera mnie mąż, a chce żebym zdystansował się do bratanka. To prawie 14
                                                    latek,a tuli się do mnie. W domu ma tzw"zimny chów" i tak było zawsze.
                                                    Najgorzej jak nie ma wsparcia w realu, myślę ze wtedy byłoby łatwiej przeżywać
                                                    żałobę. Kto ma mnie wspierać, dzieci małe, mama sama na lekach? A mąż jest,ale
                                                    go nie ma... Tak mi smutno...
                                                    Śnił mi się Darek, mówił a ja nic go nie rozumiałam , tylko jedno słowo "proszę
                                                    ". Ale o co mszy dużo, modlitw też, co jeszcze mogę mu tu zrobić, żeby szybciej
                                                    dołączyć do niego. kiedy koniec mojej misji, kiedyś powiedział że w niedzielę,
                                                    ale kiedy? Mi coraz trudniej, a miało być lżej, znów dół . Nie widzę żadnego
                                                    sensu w tym co się stało...Dlaczego znowu ja.
                                                    Ośmirniczko do mnie to tylko z wałkiem podchodź, jesteś do mnie taka
                                                    wyrozumiała,a ja taka oporna w wychodzeniu z żałoby...Marta
                                                  • grazyna1965 Re: brat 25.01.10, 00:00
                                                    Martuniu, przytulam Cię mocno..
                                                    Grażyna,mama Patryni
                                                  • mocnakrysia Re: brat 25.01.10, 07:41
                                                    Mam podobny problem z 14 letnim bratankiem. Ale u mnie jest odwrotnie. My z
                                                    mężem i moimi synami bardzo chętnie chcemy się z nim spotykać i przebywać. To
                                                    konkubina mojego brata manipuluje przeciw mnie nie pozwalając nam się z nim
                                                    spotykać. A kocham to dziecko jak swoje własne. Tak że doskonale cię rozumiem.
                                                    Pozdrowienia i nie daj się odsunąć z życia bratanka ,tym bardziej ze on ciebie
                                                    potrzebuje.
                                                  • maretta111 Re: brat 25.01.10, 09:22
                                                    Dziękuję Grażynko za serce, a Tobie Krysiu za życzliwość i zrozumienie mojego
                                                    problemu.
                                                    Bratanek ze mną i moją mamą ma świetny kontakt,nikomu tego nie powie co nam, z
                                                    mamy rodziną jest w nie najlepszych układach, bo wie jak był traktowany jego
                                                    tata, to manipulanci, a teraz wyszło jak buntowali go przeciwko ojcu. To tak
                                                    boli jak nie mam w mężu wsparcia, czasem nie wiem czy nie lepiej żebym odeszła,
                                                    to nie chodzi tylko o teraz i o tą sytuację,ale dzieci są...Jednak to nie o mężu
                                                    chcę pisać. Dla dzieci chcę utrzymać tę rodzinę, bo wiem jak ciężko bez taty...
                                                    Bratankowi imponuje mój mąż, bo zna się na grach, komputerach, jemu potrzeba
                                                    takiej bratniej duszy,ale przecież nie mogę męża zmusić do jakichkolwiek uczuć.
                                                    To jacy jesteśmy dyktuje nam serce. Ja jak typowy bliźniak jak ktoś mi okaże
                                                    odrobinę serca ja ładuję uczuciem stokrotnie,ale jak ktoś jest przeciwko mnie
                                                    czy moim bliskim odpowiadam na atak.
                                                    Mam koleżanki, spotykam się, ale one nie chcą słuchać o moich dylematach, nowe
                                                    perfumy, wycieczki zagraniczne, to tematy,a nie mój smutek, moje problemy, moja
                                                    rozpacz, dlatego pisze do Was. Czuję się zagubiona, bo nie wiem co robić ,jak
                                                    dalej żyć. Chciałabym żeby bratanek wiedział że zawsze kiedy tylko będzie
                                                    potrzebował mnie może do nas zawitać,ale co na to mój mąż? Nic nie robię kosztem
                                                    małżeństwa, rodziny, godzę różne sytuacje, jednak nie mogę odtrącić bratanka, ze
                                                    względu na despotę w domu. To trudne,ale jak by to ośmiorniczka powiedział to
                                                    moja misja, w której mimo że nie chcę muszę brać udział. Marta
                                                  • osmiorniczka030 Re: brat 28.01.10, 21:47
                                                    Witaj Martusiu!

                                                    Jesli bedzie trzeba, to i z walkiem do Ciebie przyjde, ale poki co
                                                    nie widze takiej potrzeby ;-)

                                                    Ty mowisz o tym, co czujesz, a ja mowie o tym, co widze. I dobrze
                                                    nam razem ;-)

                                                    Wcale nie zamierzam Cie "wyprowadzac z zaloby", bo przypuszczam, ze
                                                    tak, jak w moim wypadku Twoj smutek zostanie juz w Tobie na zawsze.
                                                    Jedyne, co nam pozostaje, to nauczyc sie z tym smutkiem zyc.

                                                    To bardzo przykre, co piszesz. Kazdy z nas potrzebuje dodatkowego
                                                    wsparcia w realu. Zazwyczaj to wsparcie znajdujemy we
                                                    wlasnym "gniezdzie." Kiedy go brakuje, niezwykle trudno jest
                                                    podniesc sie po takiej tragedii, a co dopiero ustac na wlasnych
                                                    nogach.

                                                    Wyobrazam sobie, jak musi byc Ci ciezko. Ale moze masz mozliwosc
                                                    uczestniczyc w grupach wsparcia dla osob pograzonych w zalobie?Takie
                                                    wlasnie grupy powstaja przy hospicjach. Jesli nie masz tego wsparcia
                                                    w rodzinie, a czujesz, ze jest Ci ono potrzebne, to moze wlasnie
                                                    takie spotkania by Ci choc troche pomogly?

                                                    Jesli chodzi o "prosze" Twojego Brata, to nawiazywalabym to raczej
                                                    do ostatniego Twojego snu o to, bys przestala plakac.

                                                    A o co wlasciwie chodzi z ta niedziela, bo jakos nie kojarze...

                                                    Serdecznie pozdrawiam.
                                                  • maretta111 Re: brat 29.01.10, 07:33
                                                    Jeśli chodzi o "niedzielę". Otóż miałam kiedyś sen że pytałam się brata kiedy
                                                    wyjdzie mi na spotkanie, powiedział ze w niedzielę, więc tak sobie spokojnie
                                                    czekam na tą niedzielę. Tylko ile jeszcze do tego czasu, chyba się muszę
                                                    solidnie przygotować, bo takiej buntownicy to i tam nie potrzebują. W moim
                                                    mieście nie wiele jest grup wsparcia, jeśli są o czym się dowiadywałam to raczej
                                                    nie mi. chyba i w realu muszę nauczyć się radzić sobie sama.Dziękuję za serducho.
                                                  • 198-3mk Re: brat 29.01.10, 15:29

                                                    MARTUSIU!!!!!
                                                    Wierzę w Ciebie... Wiem że jesteś silna kobietą... Tylko tak szybko
                                                    można Cie zranić...-( Opiekuj sie bratankiem, na ile pozwalają ci
                                                    możliwosci... Utrzymać małżeństwo to piorytet, myślę jednak, ze
                                                    wszystko ma swoje granice, i Ty powinnaś ustanowić takie granice,
                                                    ze swoim mężem... Ja osobiście jestem zwolenniczką odwracania
                                                    syuacji... Teraz twój bratanek potrzebuje wsparcia, pomocy...
                                                    A spytaj męża, co by było, jesli to Wasze dzieci potrzebowałyby
                                                    takiej pomocy... Oby nigdy nie !!!!!
                                                    Bardzo duzo jest wsród nas egoistów. Czasem trzeba pokazać im, swoje
                                                    miejsce...

                                                    Trzymaj sie Martuniu! Myslami jestem z Tobą! Beata.
                                                  • maretta111 Re: brat 30.01.10, 13:25
                                                    Zawsze tak jest że myślę o moich bliskich, na pierwszym miejscu jest człowiek, a
                                                    gdzieś tam na szarym koniuszku ja. To wszystko mnie przerasta,ale nie poddam
                                                    się, nie mogę. Jestem potrzebna bratankowi, dzieciom, mamie...może mężowi. Ale
                                                    to takie trudne. Dobrze że jest to forum... Tęsknie za bratem strasznie. On y mi
                                                    powiedział"nie martw się, wszytko będzie dobrze". A dla takich wrażliwych
                                                    stworzeń jak ja nie ma miejsca na świecie...
                                                  • osmiorniczka030 Niedziela 30.01.10, 13:55
                                                    Martusiu!

                                                    Nie sadze, aby Twojemu Bratu chodzilo o to, bys w kazda niedziele
                                                    przygotowywala sie do odejscia. Na to akurat musisz byc gotowa
                                                    kazdego dnia tygodnia ;-)

                                                    Oni nie odpowiadaja na takie pytania... Kiedy ja pytalam o to samo,
                                                    to Tata mi tylko pogrozil palcem... :-)

                                                    Mysle, ze ta "niedziela" ma raczej charakter symboliczny, bo wlasnie
                                                    symbolika bardzo czesto posluguja sie Zmarli w snach.

                                                    Niedziela = Dzien Zmartwychwstania

                                                    Tak wiec Twoj Brat wyjdzie Ci na spotkanie w dniu Twojego
                                                    Zmartwychwstania.

                                                    Niesamowite, czego ten Darek dla Ciebie nie zrobi, by pomoc Ci
                                                    uwierzyc...

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • maretta111 Re: Niedziela 31.01.10, 06:10
                                                    śniło mi się dzisiejszej nocy ze wróciłam z podróży, na peronie czekał na mnie
                                                    brat, nic mi nie powiedział po powitaniu tylko ja jemu"jak dobrze być w domu".
                                                    śniła mi się też babcia, która zmarła przed kilkoma laty i znajomy, który też
                                                    nie żyje. Wszyscy zmarli śnili mi się jednej nocy. Ciekawa jestem co to oznacza,
                                                    czy to coś źle, czy dobrze. A ja trochę wierzę w sny, trochę nie, pozdrawiam
                                                    ciepło....Hm może jakaś przestroga...
                                                  • halas1961 Re: Niedziela 31.01.10, 20:52
                                                    Ja bym ten sen przetlumaczyla tak.
                                                    Wracasz z dalekiej podrozy do domu. Witaja Cie w tym domu Ci co w nim mieszkaja.
                                                    Stoja na peronie, a wiec czekaja na Ciebie, witaja Cie gdy wracsz z podrózy.
                                                    Moim zdaniem jest to dla Ciebie przeslanie, zebys uwierzyla bez zadych
                                                    watpliwosci, ze zycie na ziemi to tylko dluga (lub krotka) podroz. Ze kiedys po
                                                    tej podrozy wracamy do domu, czyli do Ojca, ktory kiedys nas poslal na ziemie,
                                                    na te wedrowke. To jest wyrazny, bardzo doslowny sen, ze kiedys wrocisz tam
                                                    gdzie powrocil brat, babcia, znajomy. A wiec koniec z watpliwosciami, czy tam
                                                    cos jest:)Zazdroszcze Ci takiego snu Marto.
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • maretta111 brat 02.02.10, 22:24
                                                    Jestem w totalnej rozsypce, są chwile że jest znośnie, by za moment dowaliło
                                                    przygnębienie ze zdwojoną siłą. Smutek i tęsknota sparaliżowały moja duszę.
                                                    Jeśli mój brat czuje co się ze mną dzieje, to pewnie jest przerażony, co mi
                                                    odwala. Czasem nam wrażenie że może zwariuję, że wyląduję w psychiatryku. Tyle
                                                    we mnie jeszcze żalu buntu złości, zazdrości do wszystkiego i do wszystkich.
                                                    Jestem jak rwący potok...nie jestem w stanie, jeszcze nie teraz, jeszcze nie mój
                                                    czas, żeby ten ból wyrzucić z serca, żeby powiedzieć, trudno muszę dalej żyć.
                                                    Był brat nie ma, powinnam dziękować Bogu za te trzydzieści parę lat bycia z
                                                    braciszkiem, za jego miłość troskę i opiekę,a nie rozpamiętywać co by było, jak
                                                    by było gdyby żył, ale co ja mogę? G...Nic...Nie potrafię myśleć o nim w
                                                    kategoriach BYŁ. Moje życie toczy się bez niego, ale ja jestem zupełnie inna,
                                                    część mnie tu na ziemi, a część tam, już z nim...
                                                    Brat to cząstka mnie, niezwykłe z nas było rodzeństwo, niesamowicie ze sobą
                                                    związani,a tu trach... i nie ma, a ja tkwię w tym już tyle miesięcy, a czym
                                                    dłużej go nie widzę tym gorszy żal, bo oddala się ten czas od ostatniego rozstania.
                                                    Nie sprawdziłam się za jego życie, bo nie zauważyłam symptomów choroby, teraz
                                                    też nie potrafię się pozbierać. Dobrze mi tak, bo beznadziejna ze mnie siostra...
                                                    "TRZEBA WIERZYĆ ,
                                                    że będzie jutro... i kolejne dni,
                                                    że zaświeci słońce i spełnią się nasze sny...
                                                    Trzeba patrzeć...,
                                                    by dostrzec piękno.. i dobro wokół nas,
                                                    by podziwiać ludzi i świat niejeden raz...
                                                    Trzeba słuchać...
                                                    prawd od wieków głoszonych przez mędrców...
                                                    i tej cichutkiej melodii, co gra w naszym Sercu...
                                                    Trzeba szukać...
                                                    przyjaciół i szczęścia, sił i wytrwałości...
                                                    tego wszystkiego, co daje nam tyle radości...
                                                    Trzeba próbować ...
                                                    życia i ze swym losem się zmierzyć...,
                                                    by nie żałować, że czegoś nie udało się przeżyć...
                                                    Trzeba marzyć...,
                                                    bo marzenia są miłe i tak cudowne,
                                                    bo dzięki nim życie jest wspaniałe i fascynujące...
                                                    Trzeba Kochać..,
                                                    ponieważ tylko Miłość w życiu liczy się !!!...,
                                                    więc Kochajmy z całego Serca, ile starczy sił !!!...
                                                    Trzeba Żyć ...
                                                    jak potrafimy Najlepiej, Najpiękniej,
                                                    bo życie jest Chwilą i Niczym Więcej "

                                                  • maretta111 Re: brat 08.02.10, 11:16
                                                    KIEDYŚ ROSŁY TRZY DRZEWA...

                                                    " Rosły trzy drzewa... Wszystkim trzem gwałtowna burza złamała po dużej gałęzi.
                                                    Każde z nich poradziło sobie w inny sposób z tą stratą. W kilka lat po burzy
                                                    poszedłem obejrzeć te drzewa. Odnalazłem je i rozmawiałem z nimi.

                                                    Pierwsze drzewo jeszcze nie uporało się ze strata - wiosną każdego roku, kiedy
                                                    promienie słońca namawiają je do wzrastania mówi: "Nie, nie mogę, bo brakuje mi
                                                    ważnej gałęzi". Zauważyłem, że to drzewo nie urosło i zostało w cieniu innych.
                                                    Słońce do niego nie docierało. Jego rana była widoczna i jeszcze niezabliźniona.
                                                    Ślad po utraconej gałęzi był najwyższym punktem tego drzewa. Drzewo nie rosło dalej.

                                                    Drugie drzewo tak bardzo przestraszyło się bólu, że postanowiło szybko zapomnieć
                                                    o tej stracie. Trudno było je odnaleźć, bo leżało przewrócone na ziemi. Wiosenna
                                                    burza wyrwała je z korzeniami. Drzewo nie mogło utrzymać się w ziemi. Ślad po
                                                    ranie był prawie niewidoczny, leżał przykryty mokrymi liśćmi i gnił.

                                                    Trzecie drzewo przestraszyło się także bólu i pustki, ale postanowiło nie
                                                    negować ich. Kiedy pierwszej wiosny promienie słońca zaprosiły je do
                                                    wypuszczenia liści, powiedziało: "W tym roku jeszcze nie jestem gotowe". Gdy
                                                    promienie słońca w kolejnym roku ponowiły zaproszenie, drzewo odpowiedział:
                                                    "Pozwól mi wzrastać. Wiem, że mogę jeszcze rosnąc dalej". Trzecie drzewo też
                                                    było trudno odnaleźć, a to dlatego, że nie spodziewałem się, ze tak urośnie i
                                                    będzie takie mocne. Na szczęście rozpoznałem je po zabliźnionej ranie, którą z
                                                    dumą pokazywało w promieniach słońca."
                                                    Może komuś coś pomoże , da do myślenia, ukoi ból na małą chwilkę, to też dużo...
                                                  • halas1961 Re: brat 08.02.10, 22:26
                                                    My tez jesteśmy jak te drzewa. Jedni jeszcze w bólu z raną nizabliznioną. Wciąz
                                                    cierpiacy, odsunieci od "normalnego" biegu zycia, w cieniu. Inni całkiem giną bo
                                                    wydaje im się ze jak będą negowac to co sie stało to ból bedzie mniejszy.
                                                    Jeszcze inni na dalszym etapie w innym miejscu, przetrwali, wyszli wzmocnieni
                                                    mimo, ze wciąz widoczna blizna, ktora co jakis czas boli.
                                                    Mysle, ze ja tak pomiedzy tym pierwszym a tym trzecim drzewem.
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • bie-tka Re: brat 08.02.10, 23:14
                                                    Martuśka a ja tak dawno do Ciebie nie pisałam, tak dawno z Tobą nie
                                                    rozmawiałam,nie gniewaj się bo to z winy mojego przeogromnego "doła" w którym
                                                    tkwiłam i tkwię.Wiedz tylko że zawsze pamiętam o Tobie Twojej Mamusi i Dariuszu
                                                    (*) Przytulam Ciebie tak jak Ty mnie zawsze przytulasz gdy mi bardzo smutno i
                                                    źle czyli prawie ciągle. Ela.
                                                  • maretta111 Re: brat 09.02.10, 11:32
                                                    Halinko dlatego też wkleiłam tą "nowinkę" żeby powiedzieć tak najnormalniej w
                                                    świecie, że to co my przeżywamy to wszystko jest naturalne, Ameryki nie
                                                    odkryłam,ale wielu z nas obwinia się o ten stan, w jakim się znaleźliśmy, często
                                                    jesteśmy zdołowani, przytłoczeni bólem... A to wszystko jest autentyczne,
                                                    zrozumiałe, może niekoniecznie dla ludzi wokół nas, ale dla nas samych na pewno...
                                                    Elu ja o Tobie myślę, nie tylko dlatego że jesteśmy z jednego miasta, ale Ty też
                                                    pamiętasz zawsze o mnie kiedy ciebie potrzebuję. Choć nie spotkałyśmy się w
                                                    realu, ale widząc ból swojej mamy, wyobrażam sobie co Ty czujesz,dlatego
                                                    pamiętam (*)(*)(*)
                                                    Zastanawiam się nad sobą, czy ja mogę przezwyciężyć swój smutek?....
                                                    Oj to trudna i żmudna pewnie droga.
                                                    Przezwyciężenie smutku nie oznacza przecież, że zapomnę o bliskiej zmarłej
                                                    osobie i wcześniejszym życiu. Myślę że uporam się ze smutkiem ,gdy nie odczuję
                                                    bólu , powracając do niektórych wspomnień. Słucham czasem naszej wspólnej
                                                    ulubionej muzyki, oglądam zdjęcia, odwiedzam miejsca gdzie razem bywaliśmy i
                                                    nadal we mnie jest tyle bólu, żalu, rozgoryczenia. Mam jednak cichą nadzieję że
                                                    uporam się z tym.
                                                    "Chociaż to wydaje się nieprawdopodobne, trzeba zdawać sobie sprawę z tego że
                                                    przyjdzie taki moment, kiedy trawa się zazieleni i kiedy słońce ponownie zacznie
                                                    świecić"
                                                    Musimy w to wierzyć , pozdrawiam wszystkich z całego serca, tych czytających i
                                                    piszących.
                                                  • annmaria Re: brat 09.02.10, 15:21
                                                    Tule Cie kochana do serca. Mysle i pamietam tylko slowa mi sie chyba
                                                    skonczyly zeby pisac. Ile razy mozna litery ukladac w tesknie boli
                                                    cierpie ? Ulozylam je juz milion razy i teraz z trudem pukam w
                                                    klawiature. I boje sie co mi przyszlosc przyniesie a nic dobrego
                                                    wiem to. Boje sie ukladac plany boje sie telefonu w srodku nocy.
                                                    Boje sie jak dzwonie a Mama nie odbiera. Ale jestem z Toba i czesto
                                                    czytam i wiem ze dla Ciebie wlasnie jeszcze wyjdzie tecza zobaczysz
                                                    kochana. Caluje . A

                                                    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
                                                    marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
                                                    brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
                                                  • maretta111 Re: brat 10.02.10, 12:11
                                                    Bardzo czekam na tą tęczę, na to że i mi zaświeci słońce. Jestem to winna wielu
                                                    osobom,a przede wszystkim sobie. Właśnie takie dni jak dziś rozwalają mnie
                                                    całkowicie, płaczę od rana, boli mi że tak bliska osoba odeszła, a ja nie mogę
                                                    się przytulić, wyryczeć w rękaw, po prostu przy nim pobyć na mała chwilkę, na
                                                    jedną małą chwilkę....
                                                  • maretta111 Re: brat 12.02.10, 10:19
                                                    Dziś śnił mi się brat, smutny. Wiedziałam że nie żyje, spytałam się czy mu tam
                                                    dobrze, odpowiedział że nie. Mało tego dziś dowiedziałam się że i kuzynce się
                                                    śnił, też jej powiedział ze jemu źle. Gdziekolwiek jest, jeśli widzi ten świat
                                                    mój, pewnie czuje ból na swojej duszy,bo jest źle na prawdę źle i pewnie nad tym
                                                    boleje. I jak tu nie płakać, jak powstrzymać łzy.
                                                    "W daleką podróż zabrał Cię Bóg,
                                                    jedną nadzieję nam dając.
                                                    Że kiedyś przekroczą niebios próg,
                                                    Ci,którzy tutaj w bólu zostają."
                                                  • maretta111 Re: brat 15.02.10, 12:47
                                                    MÓJ SMUTEK JEST JAK RZEKA...
                                                    "Mój sutek jest jak rzeka-
                                                    Muszę pozwolić mu by biegł,
                                                    Ale sama zdecyduje,
                                                    Gdzie będzie jego brzeg.

                                                    Czasami zabiera mnie rwący prąd
                                                    Falą żalu i smutku zalewa budząc trwogę,
                                                    Lecz zawsze znajduję spokojne wody,
                                                    Gdzie znów odpocząć mogę.

                                                    Rozbijam się o skały gniewu,
                                                    Moja wiara znika gdzieś i odpływa,
                                                    lecz są inni pływający,
                                                    Którzy wiedzą czego mi potrzeba.

                                                    Ich kochające dłonie podtrzymują mnie,
                                                    Gdy nurt zbyt szybko odpływa w złą stronę,
                                                    A ktoś dobry wysłucha mnie,
                                                    Gdy w odmętach bezradnie tonę.

                                                    Rzeka smutku to proces
                                                    pozostania ze sobą przeszłości.
                                                    Płynąc nurtem nadziei,
                                                    Dotrę w końcu do brzegu przyszłości. "
                                                    Cynthia G. Kelley

                                                  • maretta111 Re: brat 16.02.10, 09:36
                                                    Wkradł się błąd w wiersz, mój "smutek" jest jak rzeka oczywiście.
                                                  • maretta111 Re: brat 19.02.10, 10:20
                                                    Tyle już miesięcy dni, tygodni, godzin, sekund a mój świat tak się przestawił.
                                                    Dziś jestem zupełnie inna. Żyje, czasem mam wrażenie że egzystuję. Dzieci, mąż,
                                                    mama, bratanek. Myślę że wszystkich nas po części dotknęła ta śmierć. Nie
                                                    potrafię sobie tego poukładać w logiczną całość. Chyba zgubiłam się. Rodzina
                                                    nawet nie zadzwoni nie spyta się, czy nam nie ciężko, czy może w czymś pomóc.
                                                    Ich problemy(dla mnie drobiazgi bo mimo wszytko myślę że najgorsza tragedią jest
                                                    śmierć bliskiej osoby)urosły im do rangi niebotycznych,a co tam był człowiek i
                                                    nie ma(jak to na jednej ze styp usłyszałam i dlatego też nie cierpię takich
                                                    żałobnych obiadów, bo tu rodzina płaczę, a inni śmieją się ożywione dyskusje,
                                                    dla nich szybko przechodzi). Pomijam już tą złość dlaczego ja, dlaczego mój
                                                    brat, 18 lat temu tata. Każdy z nich żyje taką pełnią życia,a ja się zagubiłam,
                                                    nie potrafię się odnaleźć, może ja tu nie pasuję, może jestem jakąś Bożą
                                                    pomyłką, może wcale miałam się nie urodzić, taki wybryk natury. Nie wiem, szukam
                                                    tej swojej ścieżki, żeby dojść do celu,ale ta ścieżka, jakoś mi nie po drodze,
                                                    ciągle błądzę, ciągle szukam, ciągle czekam, czy tak ma wyglądać moje życie po
                                                    kres dni. Martwy punkt,dziura...
                                                    "(...) cały świat zamilkł, i to jego milczenie nie opuszcza cię ani na chwilę,
                                                    podąża za tobą krok w krok, atakuje cię brakiem głosu kogoś, kogo już nie ma."
                                                • annubis74 Re: brat 19.02.10, 14:00
                                                  Marto, dopiero teraz przeczytałam jeden z Twoich wpsów w tym wątku.
                                                  To prawda, ze tragedia, śmierć ukochanych osób zmienia nas
                                                  całkowicie, ale przyznam że dla mnie bardzo niepokojąco brzmią
                                                  reakcje Twoich dzieci. Ja właśnie dla mojej córeczki staram się
                                                  jakoś pozbierać, nie zawsze mi się udaje, czasem płyną łzy kiey
                                                  patrzę a Jej śliczną buzię i myślę jak scześliwa i dumna byłaby moja
                                                  Mama. Mój mąż jest jedynym człowiekiem któremu wypłakuję się kiedy
                                                  nadchodzi wieczór i mogę ukryć się przed światem w jego ramionach.
                                                  Ale staram się też jego oszczędzić. Wiem, że zrobiłabym mojej
                                                  rodzinie ogromną krzywdę nakłdając na nich niekończące się piętno
                                                  żałoby.
                                                  Pomyśl sobie, Ty nie radzisz sobie z emocjami po stracie Brata, a
                                                  jak z emocjami i z lękami mają radzić sobie Twoje dzieci. przed
                                                  wszystkimi lękami, krzywdami tego świata ich nie uchronisz, ale
                                                  spróbuj sama nie dokładać im cierpień. Dzieci to największy skarb
                                                  jaki masz. Chroń także swojego bratanka. jesteś mu bardzo potrzebna,
                                                  nie tylko do tego by mial z kim dzielić ból, ale by nauczył się życ
                                                  z tym bólem i cieszyć życiem. mimo wszystko. Pozdrawiam Cię ciepło
                                                  • first.marionetka Re: brat 19.02.10, 14:16
                                                    Martusiu, jakże świetnie wiem o czym piszesz........ i ta pustka
                                                    wewnątrz i te wspomnienia i myślenie, że to przecież niemożliwe.
                                                    To ja umarłam, a on żyje. I to że nikogo to nie obchodzi co jest w
                                                    środku. Masz być silna, bo świata nie obchodzi twój ból- to właśnie
                                                    wypisane jest na twarzach ludzi.
                                                    Tylko nikt nie ma recepty jak to zrobić, żeby zmienić ten środek, to
                                                    nasze wnętrze.
                                                    Basiu żyj... powiedział Olbrychski Pani Brylskiej po stracie córki.
                                                    Żyjemy, ale żyjemy tylko cząstką siebie, reszta umarła.
                                                    I nie ma recepty jak wskrzesić tę cząstkę nas co umarła.
                                                    Przynajmniej ja nie znam takiej recepty. Ale żyje, choć w to nie
                                                    wierzę. Nie wierzę, że serce mi nie pękło, że mogłam ten ból przeżyć.
                                                    Nadal nie wierzę....
                                                  • maretta111 Re: brat 23.02.10, 11:44
                                                    Relacje moich dzieci dla mnie nie są niepokojące, są naturalne. Dla nich też
                                                    świat uległ zmianie, straciły ukochanego wujka, który miał super podejście do
                                                    nich. Jak był przy nich miał czas tylko dla nich, wszelkie zabawy należały tylko
                                                    do nich. Ja żyję, staram się pozbierać. To nie jest tak, że ja dokładam im
                                                    cierpień, trudno jest cieszyć się, że ktoś bliski odszedł. Przelewa się to
                                                    mimowolnie na bliskich wokół nas, ale to chyba siła wyższa. Mimo wszystko, wbrew
                                                    pozorom chronię swoich bliskich. Dzieci oczywiście to mój skarb,ale nie są one w
                                                    stanie za mnie przeżyć życia, wziąć mój krzyż ,niestety muszą czy chcą czy nie
                                                    być mimowolnym świadkiem mojego bólu, więc proszę mnie nie oceniać tak surowo,
                                                    nie jestem egoistką.
                                                    Święte słowa marionetko;
                                                    -nikogo to nie obchodzi co jest w
                                                    środku.
                                                    -to ja umarłam a on żyje
                                                    -mam być silna, bo świata nie obchodzi mój ból ,
                                                    -żyj cząstką siebie, bo reszta umarła...
                                                    "Życie nasze jak pociąg się toczy, gdy się rodzisz wsiadasz do niego i ten
                                                    pociąg przez życie Cię wiezie, aż do końca przystanku TWOJEGO.

                                                    Nikt z nas nie zna czasu podróży, pociąg jedzie wciąż -nowe perony, ciągle nowi
                                                    ludzie wsiadają, pociąg w różne rozwozi ich strony.

                                                    Każdy ślad swój jakiś zostawi, mały uśmiech, rąk dotyk, kwiat róży., to w
                                                    pamięci swojej zachowasz, już do końca życiowej podróży.

                                                    Najsmutniejsze są chwile w podróży, gdy wysiadają Ci , których TY kochasz, po
                                                    nich zawsze pustka zostaje, cicho w kącie przedziału zaszlochasz.

                                                    I już smutek zostanie do końca, i tęsknota co pali Cię skrycie, bo już bez tych
                                                    co byli najbliżsi, musisz dalej pojechać przez życie.

                                                    Lecz gdy w końcu do celu dojedziesz, na końcowym wysiądziesz peronie, to
                                                    pamiętaj, że oni tam będą znowu odnajdziesz kochane ich dłonie…"
                                                  • first.marionetka Re: brat 23.02.10, 13:01
                                                    "Kiedy odjadę"

                                                    Kiedy odjadę
                                                    pociągiem do nikąd
                                                    pozamykaj wspomnienia.
                                                    Ludziom powiedz
                                                    że mnie nie ma
                                                    sobie
                                                    ze wyjechałam
                                                    że jestem wrzosem
                                                    sosną
                                                    ptakiem.
                                                    I jeszcze powiedz sobie
                                                    że kiedy dotrę do celu podróży
                                                    będę zawsze z tobą
                                                    choć nie przy tobie.

                                                    Przepiękny wiersz Kasi Sztąpki, która też przeniosła się wyżej dwa
                                                    tygodnie po wydaniu tomiku " Podaruj mi swoje sny" (grudzień 09).

                                                    Myślę, że to jest ta wielka prawda będę zawsze z tobą
                                                    choć nie przy tobie
                                                    .
                                                    To pociesza, ale czy zawsze? nie...
                                                  • annubis74 Re: brat 23.02.10, 14:13
                                                    Maretto, ja cię wcale nie oceniam. Doskonale wiem,że teoria to jedno
                                                    a praktyka drugie. Sama wiem jak często łzy mi lecą, choć zaciskam
                                                    zęby i staram się nie płakać przy mojej córeczce. Ona ma niewiele
                                                    ponad półtora roku i doskonale rozumie emocje typu radośc czy
                                                    smutek, ale nie jest w stanie zrozumieć co jest przyczyną moich łez.
                                                    Ja opowiadam mojej córeczce o Babci, oglądamy zdjęcia, czasem chodzę
                                                    z nią na cmentarz. Ale dla niej i przy niej staram się nie płakać,
                                                    bo moim zdaniem to jest zbyt obciążające. Rozumiem, że trudno przy
                                                    własnej rodzinie udawać że wszystko jest dobrze (BO NIE JEST). Nie
                                                    wiem w jakim wieku są Twoje dzieci i nie wiem w jakim stopniu są
                                                    gotowe na rozmowy o śmierci. Bo czym innym jest wspominanie osoby
                                                    bliskiej a czym innym rozmawianie z dziećmi o śmierci. Nie chcę żeby
                                                    to zabrzmiało tak, że Cię pouczam, więc opowiem Ci historię z
                                                    własnego życia. Moja Babcia, która mnie w dużym stopniu wychowywała
                                                    zmarła kiedy miałam 7 lat. Mój Dziadek bardzo Ją kochał i nie mógł
                                                    pogodzić się z Jej śmiercią, ale nie pamętam żeby opowiadał nam o
                                                    Babci (może było mu ciężko). Zaczął natomiast bardzo dużo mówić o
                                                    śmierci. Wreczając nam prezenty mówił np. Będziecie mieli pamiatkę
                                                    po mnie jak ja umę. Byłam za mała, nie rozumiałam czym jest śmierć,
                                                    wiedziałam tylko ze człowiek nagle znika. Bałam się tak potwornie
                                                    tych słów Dziadka, ten strach tkwi we mnie do dziś. Te słowa
                                                    odbierały nam radość z przebywania z Dziadkiem
                                                    Oczywiście że dzieci nie są w stanie pomóc Ci w Twoim cierpieniu, to
                                                    Ty musisz pomóc im w ich cierpieniu (bo przecież one kochały swojego
                                                    wujka, tęsknią za nim rozumiejąc lub nie do końca rozumiejąc co się
                                                    stało). Napisałaś: "mam być silna, bo świata nie obchodzi mój ból".
                                                    Jednych obchodzi, innych nie obchodzi. Dla nas świat się zawalił,
                                                    dla innych trwa dalej. Musisz być silna dla samej siebie, bo
                                                    niestety żałoba nas wyniszcza. Nie daj się zniszczyć, wykorzystaj
                                                    dobrze swój czas (Twojemu bratu odebrano czas, Ty wciąż go masz).
                                                    Pozdrawiam Cię ciepło. I nie traktuj proszę tego co piszę jako ataku
                                                    na siebie. Rozumiem co czujesz, bardzo dobrze rozumiem...
                                                  • maretta111 Re: brat 24.02.10, 12:04
                                                    "będę zawsze z tobą
                                                    choć nie przy tobie..."
                                                    Te słowa nie zawsze pocieszają, owszem czasem łagodzą nasz ból straty,ale nie
                                                    zawsze pocieszą. Staramy się żyć, czasem egzystować,ale to tylko słowa. Nie
                                                    wiemy tak do końca co tam jest po drugiej stronie, a może nic...może wraz z
                                                    ziemskim życiem kończy się wszystko. Ale jak to kiedyś ośmiorniczka pisała, jaki
                                                    to miałoby sens nasze życie, nasze cierpienie. Nie wiem, ja jestem ciągle na
                                                    etapie poszukiwań, ciągle zagubiona.Jestem czasem jak zbuntowana nastolatka,
                                                    choć mam swoje lata.
                                                    Moja droga annubis, ja wiem że Ty mnie nie oceniasz, nie krytykujesz za mój ból,
                                                    bo sama cierpisz, gdyż zabrakło przy Twoim boku ukochanej mamy. Wiem jak to jest
                                                    mieć mamę. Wiem jak ja bałam się o życie swojej, jak to brat i mama jednocześnie
                                                    leżeli w dwóch różnych szpitalach oboje na intensywnych terapiach. Wiem jak
                                                    bałam się żeby ona przeżyła, choć jedna z cioć próbowała mnie przygotować na
                                                    pożegnanie podwójne. Ach jaka ja byłam wtedy zła. Mama przeżyła na szczęście,
                                                    zawał był na skutek stresu, po złej diagnozie brata. Brat nie. Nie wiem sama
                                                    może łatwiej by mi się było pozbierać, żeby to była pierwsza taka tragedia w
                                                    moim życiu. 18 lat temu tata(42 lata). Wtedy też zachwiał się mój świat,a teraz
                                                    znów. I ta niemoc, dlaczego ja, dlaczego znów ja, ktoś ma wszystko a ja tylko
                                                    tracę.
                                                    Dlatego tu pisze, bo czuję się zagubiona jak mała dziewczynka, która ktoś
                                                    pozbawił złudzeń, która musi kroczyć tak trudna drogą.
                                                    Pytasz o dzieci, dzieci są w wieku przedszkolnym. Chronię ich jak tylko mogę,
                                                    staram się nie płakać przy nich. Ale chyba te tragedie rozwaliły mnie, wystarczy
                                                    jakiś przykry fakt,a ból nasila się.
                                                    Dzieci są małe ale dużo rozumieją, wczoraj babcia płacze,a moja córcia zagaduje
                                                    ją dosłownie pytaniami o babcie, prababcie. W pewnym momencie mama coś się
                                                    zaśmiała. A moja córcia, hura, hura rozśmieszyłam babcię.
                                                    Niestety to piętno straty jest w ich życiu, ja jeszcze nie mogę oglądać płytek
                                                    tam gdzie był brat, córcia jak chce to robić to mówi mi wychodzić. Świat i mój i
                                                    dzieci zmienił się. Wszyscy widocznie , członkowie rodziny też muszą nauczyć się
                                                    z tym faktem żyć.
                                                    Wspieram swoich bliskich po starcie,ale ja czasem wysiadam, jestem trochę sercem
                                                    tu,a trochę już tam. Okrutnie tęsknię, staram się nie uzewnętrzniać, ale cóż
                                                    chyba marna ze mnie aktorka. Nie zawsze mi to wychodzi, ale próbuje, czasem
                                                    resztkami sił...
                                                    Tak więc żadnego ataku nie odczułam naprawdę, tylko musisz mi uwierzyć, że to
                                                    siła wyższa, jak człowiek rozkleja się, z resztą wiesz jak jest, jak łzy same
                                                    się cisną i ten straszny ucisk w klatce piersiowej(to ból rozpaczy przecież).
                                                    Tak niewiele trzeba żeby nas zabolało, czasem zdarzenie, jakiś człowiek,
                                                    miejsce, sytuacja, przedmiot,a nam lecą łzy. Nikt i nic nam nie zastąpi naszych
                                                    bliskich, każdego dnia wstaję i myślę,żeby moje dzieci miały jak inne ukochanego
                                                    dziadka, wujka, ja tatę brata. Cóż ja jednak mogę,żyje jakąś tam nadzieją, że
                                                    tam będą na mnie czekać, że tam będzie ten nasz raj, bo tu to Golgota.
                                                    Pozdrawiam wszystkich cieplutko.
                                                    " Trzymaj mnie mocno i otocz ramieniem,
                                                    Wkoło mnie mroki ciemności.
                                                    Znajduje się w szponach bezgranicznej samotności,
                                                    Ciąży mi życie...

                                                    Nie mówi nic ,słowa giną,
                                                    Ich ciężar mnie przygniata,
                                                    Wiem, dobrze chciałeś,
                                                    Ale czasem słowa nie dochodzą do mnie,
                                                    To nie twoja wina.

                                                    Chcę się wypłakać w twoich ramionach,
                                                    Wysłuchaj mnie.
                                                    Przetłumacz moje łzy na słowa.
                                                    Niech twoje ramiona będą moim schronieniem.

                                                    Kiedy otoczy mnie Twoje przyjazne ciepło,
                                                    Przenikliwy chłód świata odejdzie w zapomnienie.
                                                    I choć na mojej twarzy będzie cierpienie,
                                                    Niczym nowo narodzony usłyszę śpiew ptaków."
                                                    autor nieznany



                                                  • annubis74 Re: brat 24.02.10, 18:57
                                                    Marto, ja wiem, wiem...
                                                    Każdą stratę bliskiej, kochanej osoby przeżywamy boleśnie, tym
                                                    boleśniej im była nam droższa. Rozumiem, ze ze śmiercią tak młodej
                                                    osoby, jak Twój brat, która mogła jeszcze tyle przezyć i
                                                    doświadczyć, trudno sę pogodzić. Ja też czuję się straszliwie
                                                    zagubiona. Są dni, kiedy jest ciut lepiej, a później takie kiedy ból
                                                    powraca silną falą. Są dni kiedy płaczę przez kila godzin dziennie,
                                                    wykonując najprostsze codzienne czynności. Nie ukrywam bólu przed
                                                    moimi bliskimi, bo kiedy próbuję zaciskać zęby i robić dobrą minę to
                                                    wszystko kńczy się jeszcze gorzej. Od jakiegoś czasu biorę środki
                                                    uspokajające, musiałam w końcu ulec, po kilku atakach na tle
                                                    nerwowym. Nie panuję nad emocjami. Kiedy mój mąż wrócił z pracy o
                                                    pół godziny później niż zwykle dostałam też ataku (wysiadła mu
                                                    komórka, nie mogłam się dodzwonić.) Są dni, kiedy widzę przed sobą
                                                    tylko czarną dziurę, żadnej iskierki nadziei. Staram się wtedy
                                                    myśleć co by pwiedziała moja Mama. I wiem, ze powiedziałaby: "Takie
                                                    jest życie. Musisz żyć dalej". Ty też musisz Marto, choć rozumiem,
                                                    jak bardzo jest to trudne. POzdrawiam ciepło.
                                                  • maretta111 Re: brat 24.02.10, 21:59
                                                    Dziękuje za ciepłe słowa. Tylko ten zrozumie ból straty kto cierpi podobnie, kto
                                                    stracił ukochaną osobę, każdy z nas jest na innym etapie żałoby, każdy pracuje
                                                    nad własnym sposobem żeby trwać, dobrze że tu możemy pisać o swoim bólu, razem
                                                    łatwiej przeżyć te straszne chwile. Pozdrawiam
                                                    "Życie zaskakuje nas
                                                    raz po raz.
                                                    Szczęściem oszołomi
                                                    majątkiem obdarzy
                                                    raduje
                                                    bawi.
                                                    Nagle wszystko odbierze
                                                    nic nie zostawi.
                                                    Czy wszystko ?
                                                    Nie wierzę.
                                                    Nie zabierze
                                                    wiary, miłości, nadziei.
                                                    Obojętność
                                                    w ofiarność zamieni.
                                                    Połączy serca i dłonie.
                                                    Ludzka pomoc
                                                    nadzieję ci da.
                                                    Uwierz,
                                                    że nie jesteś sam. "
                                                  • maretta111 Re: brat 01.03.10, 12:52
                                                    Wczoraj mi się śniło że miałam lecieć balonem, nie udało się. Tak jak wiele
                                                    innych spraw. Chciałam tak bardzo choć na chwile być bliżej nieba... Ja jak
                                                    zwykle chcę za dużo...
                                                  • maretta111 Re: brat 04.03.10, 14:35
                                                    Dziś odwiedziłam ciocię to najstarsza siostra mojej mamy, pod koniec ubiegłego
                                                    roku skończyła 70 lat. Zawsze tyle w niej było energii, nie chorowała,a tu
                                                    diagnoza...rak trzustki. Jest coraz gorzej, niewiele wstaje, nie da rady jeść,
                                                    dostaje kroplówkę, taka słabiutka. Dziś kiedy ją widziałam mam wrażenie że ona
                                                    odchodzi. Dziś były przy niej 2 siostry rodzone. Ach ten widok jak tuliła ich do
                                                    siebie, płakały we 3(jedna z sióstr mieszka dalej, w sumie są 4 siostry),a tu
                                                    jedna z nich odchodzi. Straszny to widok był jak tak się tuliły, przepraszały
                                                    za wszystko. Prosiła ich o modlitwę jak już odejdzie.
                                                    Później jak odeszły siostry(to był tylko ich czas), wycałowałam i ciocię i ja .
                                                    Zdobyłam się na to ,że powiedziałam iż liczę jeszcze na cud co do jej choroby,
                                                    ale jeśli Pan ją powoła, to jak spotka Darka i tatę to niech im powie, że bardzo
                                                    ich kocham i strasznie tęsknię. Jakoś tak na duszy zrobiło mi się o tyle lżej.
                                                    Czułam taką potrzebę. We mnie wróciły wspomnienia, jak całowałam ręce i usta
                                                    swojego brata, choć liczyłam do końca na cud, na nadzieję, moja ostatnia
                                                    nadzieja zmarła 28 listopada 2008 roku. Mama moja cała nadal w czerni, w bólu,
                                                    teraz patrzy jak odchodzi siostra(nie mieli dzieci,a wujek jest
                                                    niepełnosprawny , po udarze). Straszne, że człowiek zanim odejdzie
                                                    niejednokrotnie musi jeszcze tak cierpieć, z nikąd ratunku, bo leki nie
                                                    działają, bo już się na nie uodporniło.
                                                    Straszna jest śmierć, bo pozostawia po sobie tak wielką tajemnicę, co dalej, co
                                                    na tamtym brzegu... smutek, tęsknota, marzenia, wspomnienia, te przy nas zostają
                                                    na zawsze. Pozdrawiam ciepło. Marta
                                                    "Kim jesteś?
                                                    Ja?
                                                    Tak, Ty.
                                                    Nie wiem
                                                    Człowiekiem?
                                                    To na pewno
                                                    Cierpisz?
                                                    Wszyscy cierpią!
                                                    Dlaczego?
                                                    Bo takie jest życie
                                                    Jakie?
                                                    Bezsensowne
                                                    Jesteś samotna?
                                                    Nie ale moja dusza jest
                                                    Nie rozumiem
                                                    I wcale nie musisz
                                                    Czy miłość istnieje?
                                                    Prawdziwa nie! Tylko zauroczenie!
                                                    Chwilowe?
                                                    Tak, przecież nic nie trwa wiecznie!
                                                    Dlaczego?
                                                    Bo nie jesteśmy do tego zdolni!
                                                    A szczęście, czy istnieje?
                                                    Nie, ludzie ukrywają swoje uczucia!
                                                    Dlaczego?
                                                    Bo boją się!
                                                    Czego?
                                                    Odtrącenia!"
                                                    www.youtube.com/watch?v=D7I19pqf930&feature=related
                                                  • maretta111 Re: brat 08.03.10, 13:13
                                                    "Wspomnienia są jak światła i barwy - podświetlają i retuszują przykrości
                                                    naszego życia."Joseph Witting
                                                    Są przy mnie każdego dnia. Wspominam różne zdarzenia, sytuacje, miejsca,
                                                    rozmowy związane z moim braciszkiem . Czasem mam wrażenie że one pozwalają mi
                                                    dalej trwać. Jak jest totalny dół, to staram się przypomnieć jak brat cierpiał.
                                                    Sama siebie wtedy pocieszam, że teraz już nie cierpi.Jak na przykład dziś
                                                    wspominam jak to kiedyś dostawałam czekoladki od brata na Dzień Kobiet, nawet
                                                    jako mała kobietka, ach jak mi było miło, później jak nastolatka, a jeszcze
                                                    później jako dorosła. Zawsze pamiętał o tym dniu. A dziś ja mu mogę zmówić
                                                    "anioł pański".
                                                    Jak to napisał Phil Bosmans w jednej z książek "pamięć serca nazywa się
                                                    wdzięcznością". A ja Darkowi tak bardzo jestem wdzięczna za to że przy mnie był,
                                                    od zawsze, za jego wsparcie , bratersko-ojcowską troskę, za to że mnie wspierał
                                                    kiedy go potrzebowałam. A co on mi pozostawił? Dziś tylko pozostawił mi po
                                                    sobie WSPOMNIENIA, a ja mu mogę zapalić świeczkę na grobie. Tylko tyle, ale już
                                                    nie przytulimy się, nie powiemy sobie jak bardzo się kochamy, nie pobędziemy tak
                                                    zwyczajnie blisko siebie, nie przeżyjemy tu już nic. A co tam mnie czeka, to
                                                    jedna Wielka tajemnica i nadzieja że może tam będzie nam lepiej. Niewyobrażalna
                                                    tęsknota, zbolałe serce i właśnie wspomnienia- te przy mnie, jestem pewna będą
                                                    zawsze. Choćbym nie wiem co robiła, nic się nie wróci, gdzieś uleciało. Niech
                                                    się cieszą z życia inni, ta strefa życia już nie dla mnie. Moje serce na wpół
                                                    umarłe. Pozdrawiam wszystkich. Marta
                                                    www.youtube.com/watch?v=birHX26pw9M
                                                  • maretta111 Re: brat 31.03.10, 22:31
                                                    Dziś odeszła do innego świata moja ciocia, mam nadzieję że tam spotka mojego
                                                    brata i tatę i powie im to o co ją poprosiłam. Straszne to życie...
                                                    ..."Żyję teraz wspomnieniami
                                                    Jak razem płynął nam czas
                                                    Już nigdy nie będzie tak pięknie
                                                    Gdyż nigdy nie będzie już NAS:(
                                                    Ja poczekam na ziemi- TY w niebie
                                                    Lecz nie wiem jak długa będzie
                                                    droga do CIEBIE?
                                                    Myślę,że poznamy się bez słowa
                                                    To co los NAM odebrał
                                                    Zaczniemy od nowa..."
                                                  • maretta111 Re: brat 09.04.10, 13:48
                                                    Jeśli ktoś wam powie że będzie lżej, nie wierzcie, jeśli ktoś wam powie że czas
                                                    goi rany, nie wierzcie. U mnie minie niedługo rok i 5 miesięcy i jest strasznie.
                                                    "To co minęło , już się nie wróci,
                                                    to co za nami już nie powróci,
                                                    to co czas zabrał już nie nadejdzie,
                                                    to co odeszło już nie przybędzie."(*)(*)(*)

                                                  • maretta111 katyń 11.04.10, 08:31
                                                    Katyń,jak wulkan po latach się budzi
                                                    zabiera do grobów,wspaniałych ludzi
                                                    Kwiaty naszego polskiego narodu
                                                    przykryła ziemia za młodu!...

                                                    W przeklętej ziemi piekła z Katynia
                                                    rząd polski znowu się tam zatrzyma.
                                                    Rocznica nowa wszystkim przybędzie
                                                    los jest okrutny ,ale nie wszędzie!

                                                    Katyń wypełnia nas bracia zgrozą
                                                    módlmy się wszyscy za Polskę nową
                                                    Za tych co życie w hołdzie oddali
                                                    za tych co rano,jeszcze wstawali...

                                                    O 8:56, 10 KWIECIEŃ 2010R.
                                                  • maretta111 brat 20.04.10, 10:29
                                                    (*)(*)(*)
                                                    "Dlaczego tak się w życiu dzieje?
                                                    Raz wierzysz,
                                                    raz tracisz nadzieję..
                                                    Śmiejesz się,
                                                    a potem lecą Ci łzy..
                                                    Siedzisz spokojny ,
                                                    a później jesteś zły..
                                                    Zyskujesz coś ,
                                                    a następnym razem tracisz..
                                                    Jesteś szczęśliwy ,
                                                    a jednak za to płacisz..
                                                    Mówisz dzień dobry ,
                                                    a później do widzenia..
                                                    Raz coś się dzieje na jawie ,
                                                    a raz to tylko marzenia..
                                                    Kochasz kogoś ,
                                                    a ten ktoś odchodzi..
                                                    Słońce też wstaje ,
                                                    a później zachodzi..
                                                    Ale jest coś - co jak odejdzie -
                                                    to już nie powróci ...
                                                    ... ŻYCIE ... "
                                                  • ania1022 Re: brat 21.04.10, 15:48
                                                    maretta111 napisała:

                                                    > Jeśli ktoś wam powie że będzie lżej, nie wierzcie, jeśli ktoś wam
                                                    powie że czas
                                                    > goi rany, nie wierzcie. U mnie minie niedługo rok i 5 miesięcy i
                                                    jest strasznie
                                                    > .
                                                    Mysle, ze tak jest dlatego ze sama tego chcesz zeby tak bylo.
                                                    Starsznie sie nad soba uzalasz. Nie zrozum mnie zle bo chce Ci tylko
                                                    pomoc. Smierc jest czescia zycia i kazdy z nas kiedys umrze i trzeba
                                                    sie z tym pogodzic choc nie jest latwo. Normalna rzecza jest po
                                                    starcie kogos rozpaczac, plakac, zadawac pytania ale wszystko ma
                                                    swoje granice, zaloba tez. Zwlaszcza, ze masz swoja rodzine, meza
                                                    dzieci. Czy pomyslalas o nich, jak oni sie czuje widac Ciebie
                                                    ciagle pograzana w rozpaczy, poswiecajaca czas i energi dla tych
                                                    ktorych juz nie ma. Tak bardzo kochalas brata a co z Twoimi
                                                    walasnymi dziecmi, czy Je kochasz? czy one czuja sie kochane? A jak
                                                    czuje sie maz czytajac Twoje posty? o tym jak tesknich za mocnymi
                                                    ramionami brata.... Z calym szacunkiem ale jak dla mnie to az
                                                    niesmacznie brzmi... A Twoja schorowana Mama czy nie lepiej byloby
                                                    dla niej gdybys przestala ciagle jej przypominac o tym co sie stalo.
                                                    Ona ciagle zyje, wiec cisz sie z tego i starj sie wprowadzic
                                                    normalnosc do Waszego zycia, do Waszego domu. Przestan labidzic bo
                                                    to nic nie zmieni. Ci ktorzy odeszli nie powroca i co gorsza nie
                                                    moga tez w spokoju odejsc, bo ciagle ich wywolujesz i "szarpiesz".
                                                    Ciesz sie zyciem i daj innym sie cieszyc poki jeszcze zyja...
                                                  • agalt Re: brat 21.04.10, 20:27
                                                    ania1022 napisała:

                                                    > Mysle, ze tak jest dlatego ze sama tego chcesz zeby tak bylo.
                                                    > Starsznie sie nad soba uzalasz. Nie zrozum mnie zle bo chce Ci
                                                    > tylko pomoc. (...)Ci ktorzy odeszli nie powroca i co gorsza nie
                                                    > moga tez w spokoju odejsc, bo ciagle ich wywolujesz i "szarpiesz".
                                                    > Ciesz sie zyciem i daj innym sie cieszyc poki jeszcze zyja...
                                                    >

                                                    amf - reaktywacja?

                                                  • margolka-and-more Do Ani1022 21.04.10, 21:49
                                                    Aniu1022! Powiedz, po co Ty to wszystko napisałaś?... Wiesz, większość osób tu się pojawiających na co dzień pędzi tzw. normalne życie. Uśmiecha się, troszczy o innych, pracuje. To forum - to jedyne miejsce, gdzie mogą, jak to nazywasz, "użalać się nad sobą".
                                                    Najgorsze, co można zrobić, to obrazić się na rzeczywistość - pewnie też tak myślisz, prawda? "Smierc jest czescia zycia i kazdy z nas kiedys umrze i trzeba sie z tym pogodzic choc nie jest latwo" Ale jeśli do tej rzeczywistości należy ból czy rozpacz, to też trzeba się na taką rzeczywistość zgodzić. Tylko w takim wypadku można coś z tym zrobić. Nie mamy guziczków wyłączających uczucia.
                                                    Jeszcze jedno: niektórzy spędzają czas zbierając znaczki, inni - oglądając seriale, jeszcze inni - wspominając tych, którzy odeszli i na spotkanie z którymi czekają. Tak, poświęcają im czas, energię, pieniądze i co tam jeszcze można wymyślić. Być może to jest przeczucie nieskończoności. Nie odważyłabym się tego krytykować, nawet gdyby mnie to nie dotyczyło.
                                                    I - serce może być nieskończone. Miłości starcza czasem i dla dzieci, i dla rodziców, i dla męża, i dla brata - dla wszystkich. Każdego z osobna można kochać "bardziej".
                                                    Za Twoim sposobem myślenia stoi racjonalizm. Ja się przekonałam, że racjonalizm nie jest główną zasadą tego świata.
                                                    Całym sercem jestem z Marettą. Ciebie pozdrawiam serdecznie
                                                  • ania1022 Re: Do Ani1022 21.04.10, 23:04
                                                    Bo myslam, ze to forum jest po to zeby pomagac wyjsc z takiego stanu
                                                    w jakim jest autorka postu.
                                                    Nie chcialam jej krytykowac, chcialam ja przywrocic do zycia ale
                                                    widze, ze nie o to chodzi na tym forum. Wow, straszne...
                                                  • mocnakrysia Re: Do Ani1022 22.04.10, 08:32
                                                    Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Najlepiej będzie jak ktoś kto nie
                                                    stracił nikogo bliskiego, nie rozumie bólu po stracie ,nie będzie się
                                                    wypowiadał.Taka pomoc drażni i wyzwala pokłady bólu ,nie pomaga.
                                                  • agalt Re: Do Ani1022 22.04.10, 10:06
                                                    ania1022 napisała:

                                                    > Bo myslam, ze to forum jest po to zeby pomagac wyjsc z takiego
                                                    stanu
                                                    > w jakim jest autorka postu.
                                                    > Nie chcialam jej krytykowac, chcialam ja przywrocic do zycia (...)

                                                    A umiesz? Bo narazie kiepsko poszło... :(
                                                  • maretta111 Re: Do Ani1022-ja 22.04.10, 11:31
                                                    Mocne słowa, raczej nie przywrócisz mi życia, a czy się użalam nad sobą...nie
                                                    będę tego komentować,obyś nigdy nie przeżyła tego co ja wole być taktowana niż
                                                    kogoś zranić. Brat to cześć mnie i nigdy już nie będzie tak tak jak
                                                    było...wystarczy że ktoś mi powie, że współczuje, że jest ze mną ... mi to
                                                    wystarczy.
                                                    "Jest tak miłość, która się nigdy nie kończy,
                                                    która z chwilą rozstania nie mija,
                                                    lecz nabiera na sile,
                                                    a ogrom jej zaskakuje samego Boga..."
                                                    www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                                                  • maretta111 brat 22.04.10, 11:49
                                                    Na wstępie chcę pozdrowić wszystkich którzy są mi życzliwi, którzy mi współczują
                                                    i rozumieją.
                                                    Prawdą jest że ja żyję, uśmiecham się, dbam o rodzinę, ale ból w sercu jest tak
                                                    silny że nie da się go wydrzeć z serca. To nie jest tak że ja siedzę i całymi
                                                    dniami i nocami użalam się nad sobą. Moja rodzina bez zastrzeżeń funkcjonuje,
                                                    przy nich tłumię emocje,ale to co w sercu, to jak to wykorzenić. Przecież brat
                                                    to ówczesne 32 lata mojego życia, zawsze był. Wystarczy np że jestem w tym samym
                                                    szpitalu,a wszystko wraca. 13 dni jego golgoty tam. Ja nie mam serca z kamienia
                                                    i nie jestem w stanie powiedzieć, było przeszło minęło. Wiem że moje uczucia dla
                                                    tych co cierpią są zrozumiałe.Mam prawo tak przeżywać żałobę jak mogę, jak
                                                    umiem, na ile jestem silna. Moja rodzina ma się dobrze,a to co w sercu to nie
                                                    zawsze widoczne.
                                                    "Tak bardzo chciałabym mieć możliwość,
                                                    stworzenia z bólu i cierpienia pomostu,
                                                    który łączył by nasze 2 światy."
                                                  • magzak67 Re: brat 27.04.10, 12:17
                                                    Droga maretto, myślę ze ania ma rację. Czytałam kiedyś twoje posty i były dla
                                                    mnie wzruszające. Tu każdy przeżył jakąś tragedię często znacznie większą niż
                                                    ty. Ja straciłam jedyną córkę. Sama masz dzieci i możesz sobie wyobrazić moje
                                                    cierpienie. Ale ja staram się nie wylewać swojego cierpienia na cały świat i nie
                                                    użalać sie nad sobą. Twoje posty w kółko o tym samym stały się w końcu śmieszne.
                                                    Jak twoje otoczenie z tobą wytrzymuje? Czy nikt ci nie sugerował abyś
                                                    skorzystała z pomocy jakiegoś specjalisty?
                                                    Może to pomoże ci stanąć na nogi. Weź się w garść, pozdrawiam cie ciepło i życzę
                                                    jak najlepiej
                                                  • maretta111 Re: brat 28.04.10, 09:27
                                                    Magzag67 Próbowałam do pani napisać na gazetową,ale nie udało się, więc trudno
                                                    muszę napisać tu.
                                                    Witam!
                                                    To czy Ania ma racje, to pani zdanie. Mam prawo mieć chyba inne,a
                                                    może nie?. Może powinnam myśleć tak jak pani, przeżywać stratę tak jak
                                                    pani.Przynajmniej mam tyle kultury osobistej i taktu że nie porównuje
                                                    przeżywanych tragedii. Każdy ma prawo odczuwać tragedie jak chce, ale nie w pani
                                                    mniemaniu.
                                                    Z całym szacunkiem do pani osoby,ale nie życzę sobie by ktokolwiek mówił mi jak
                                                    mam przeżywać swoją stratę. Tym samym ile będę chciała tyle będę pisała o swoim
                                                    bólu, czy ja każę pani czytać moje wątki. Ale może jest choć jedną osoba, której
                                                    mój ból nie jest obcy, dla kogo nie jestem śmieszna w przeżywaniu swojej
                                                    tragedii, to i tak dla mnie dużo.Pani po tak tragicznych przeżyciach, ma w sobie
                                                    tyle jadu, że śmie mi pisać że moje posty(innymi słowy moje przeżycia) są śmieszne?
                                                    Do specjalisty to radze iść pani,a nie mnie wysyłać. Nie zna mnie pani, nie może
                                                    pani o mnie nic powiedzieć. Wiem, że są
                                                    matki, które wcale nie opłakują śmierci swoich dzieci, pani pewnie do takich
                                                    należy, bo te które ja znam, to są inne. Nie mają w sobie podłości, żeby ranić,
                                                    dokopać, starają się pomóc,a nie dolewać oliwy do ognia. Mam nadzieję że pani
                                                    sobie ulżyła , dopięła swego. I jak satysfakcja-osiągnięta?
                                                    Udało się panią mnie zranić, nie życzę sobie, żeby tak"przyjaciółka Ani"pisała w
                                                    moim wątku, zaśmiecała mi go takimi uwagami. Jak moje otoczenie ze mną
                                                    wytrzymuje, jak pani taka zainteresowana to proszę zasięgnąć u nich opinii.
                                                    Również pozdrawiam
                                                  • first.marionetka Re: brat 28.04.10, 15:01
                                                    Mam do ciebie pytanie. Jak matka do matki, jak ci się udało osiągnąć wewnętrzny
                                                    spokój po stracie córki? ja straciłam syna i przeżywam swoją stratę podobnie jak
                                                    Marta użalam się w kółko i może tylko mam mniej od niej sił, aby o tym pisać.
                                                    Ale jak piszę to właśnie w podobnym do Marty tonie, poczuciu wszechogarniającego
                                                    bólu, wewnętrznego niezrozumienia, niepogodzenia.

                                                    Sugerujesz pójście do specjalisty- ja chodzę i co, zabierze mi mój ból? nie, ten
                                                    ból muszę udźwignąć sama.

                                                    Nic o tobie nie wiem, bo to twój jedyny wpis. Napisz matce, która chodzi do
                                                    specjalisty jak ma żyć, jak ma stanąć na nogi, jak ma wziąść się w garść?
                                                    Specjalista nie ma dla mnie instrukcji. Pozwala mi się podnosić w moim tempie. W
                                                    żółwim tempie.
                                                    Marta pisząc o bólu, pokazuję mnie obolałej matce, że nie tylko moje serce
                                                    cierpi, że siostra potrafi kochać równie mocno jak matka.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Jeżeli zechcesz, napisz ile czasu zajęło ci podnoszenie się po stracie dziecka.



                                                  • grazyna1965 Re: brat 29.04.10, 22:55
                                                    Kochana Martuniu.
                                                    Nie chciałam zabierać głosu ale wpis magzak powalił mnie na
                                                    nogi..jak można napisać komuś będącemu w żałobie, że jest śmieszny??
                                                    To w głowie się nie mieści, że można byćc tak bezdusznym. I ponoć
                                                    magzak straciła dziecko..
                                                    Marto, w żadnym wypadku nie przejmuj się takimi słowami. Ktoś kto
                                                    cierpi doskonale rozumie Ciebie i Twój stan. Masz prawo do
                                                    wszystkich uczuć, do przeżywania straty ukochanego brata w sposób
                                                    jaki czujesz. I nikt tutaj nie ma prawa do oceny. Szczególnie tutaj.
                                                    To miejsce jest właśnie po to aby takie osoby jak Ty Martuniu, ja i
                                                    wiele innych mogło wypłakać się, wyżalić. Choćby to miało trwać
                                                    bardzo długo. To Twoje prawo.I moje.I wszystkich, którzy tego
                                                    potrzebują. Trzeba naprawdę nie mieć za grosz wyczucia, taktu i
                                                    zrozumienia żeby coś takiego napisać. Piszemy tutaj już długo, znamy
                                                    się wirtualnie, wspieramy tak jak umiemy. Ale przez tyle miesięcy
                                                    drugi raz spokałam się z czymś takim.I ufam, że na tym się skończy.W
                                                    końcu nie wszyscy tacy są w swoim postrzeganiu żałoby.Każdy z nas,
                                                    pogrążonych w żałobie, stara się jakoś funkcjonować i często jedynym
                                                    miejscem do okazywania swojego bólu jest właśnie to miejsce. Ja to
                                                    rozumiem doskonale Marto, jestem pewna, że bardzo się starasz w
                                                    swoim życiu prywatnym..jesteś na pewno cudowną matką, dobrą żoną,
                                                    wspaniałą córką i ciocią. Ale masz prawo do wyrażenia swoich
                                                    najgłebszych uczuć, swojego przeogromnego bólu po stracie brata. To
                                                    miejsce po to zostało stworzone, nie po to żeby otrzymać receptę na
                                                    natychmiastowe wyjście z żałoby. Tak się nnie da, niestety. A już na
                                                    pewno nie jest receptą pisanie, że Twoje posty są śmieszne. Jestem
                                                    zbulwersowana,tym bardziej, że napisała to matka po stracie dziecka.
                                                    Pojąć tego nie mogę.
                                                    Pozdrawiam Ciebie Marto i mocno przytulam.
                                                    Grażyna,mama Patryni
                                                  • natasza740 Re: brat 16.05.10, 17:48
                                                    Łączę sie w bólu z każdym żałobnikiem.
                                                    Współczuję każdej straty...też mam taką za sobą.
                                                    Ale zgadzam się z MAGZAK 67 i ANIA1022
                                                    Co za duzo to niezdrowo...
                                                    Ja tez ,w pewnym momencie,zaczęłam sie zastanawiac czy to o czym
                                                    czytam jest normalne..
                                                    Marto,potrzebujesz prawdziwej pomocy a nie pisania w kółko o tym
                                                    samym...nawet jesli masz wrażenie ze to Ci pomaga.
                                                    Za duzo w Tobie ropaczy ale i złych emocji.

                                                    Pozdrawiam


                                                  • halas1961 Re: brat- do Martusi 16.05.10, 18:56
                                                    Kochana Martuniu
                                                    dawno nie czytałam nic na forum. Zamiesciłam tylko kilka wierszy w wątku Agatki.
                                                    Dzis dopiero widzę jaką przykrość Ci sprawiono. Wiem, ze sie usmiechasz, ze
                                                    zyjesz sprawami i troskami swojej rodziny, że dzieci i Ci co sa obok sa bardzo
                                                    wazni, ze ich nie zaniedbujesz. I nie martw sie czyimis uwagami, to ze
                                                    opłakujesz brata nie jest śmieszne. To, że piszesz w kółko to samo nie jest
                                                    smieszne, to ze robisz to tutaj nie jest smieszne. Nikt nie ma prawa wyznaczać
                                                    Ci terminu kiedy masz skończyc z żałobą. To Twoja żałoba, Twój ból. Każdy
                                                    potrzebuje innego czasu na dochodzenie do równowagi. Nikt nie ma prawa mówić, że
                                                    ktos doznał większej straty niz Ty - ja Ci to mówię - matka, która pożegnała
                                                    swoją córkę. Nigdy nie ośmieliłabym sie napisac ,że Twoja starta jest mniejsza
                                                    od mojej, przenigdy. Zachęcać człowieka do wychodzenia z żałoby, do powrotu na
                                                    tę niby normalną droge nie należy w taki sposób, nie wolno ranic drugiego
                                                    człowieka, który i tak ma dość bólu. Trzeba to robic, owszem bardzo jest to
                                                    wskazane, ale z umiarem, z taktem, delikatnie. Szukac punktu, drogi którą można
                                                    pokazać temu człowiekowi w żałobie, ale nie mówiąc ze jest śmieszny, NIE WOLNO
                                                    robic takich rzeczy. Znam MArte od początku jej wpisów, nie tylko z tego forum.
                                                    Wiem, ze walczy, ze to forum jej bardzo pomogło, ludzie z tego forum. I na
                                                    pewno jest z nia lepiej niz wczesniej, pisze mniej. A jesli czuje od czasu do
                                                    czasu potrzebe płaczu i wyżalenia sie niech pisze, nie zabrania Ci tego nikt
                                                    Marto, po to jest to forum przypominam tym którzy może zapomnieli lub nie
                                                    wiedzą. Chcesz pomóc- najpierw pomysl jak. Słowa nieprzemyslane moga wyrządzić
                                                    więcej szkody niz pomocy. Martuniu bardzo Cie proszę wybierz sie do Woźniakowa,
                                                    tak bardzo bym chciała abyśmy sie tam poznali wszyscy, którzy się wspieramy.
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • maretta111 Re: brat- do Martusi 17.05.10, 09:56
                                                    Halinko tych kolejnych bolesnych słów pod moim adresem nie będę komentować, bo
                                                    nie mam siły, jedno napisze,do tych "życzliwych "Nie kopie się leżącego". Nic
                                                    dziwnego że tak wiele osób, którzy szukają wsparcia po śmierci bliskich osób
                                                    odchodzi z tego forum, to nie dlatego że już są szczęśliwi. A ty Halinko
                                                    przeczytaj pocztę, tam do ciebie napisałam.
                                                    "Ty, Panie tyle czasu masz,
                                                    Mieszkanie w chmurach i błękicie,
                                                    A ja na głowie mnóstwo spraw
                                                    I na to wszystko jedno życie.
                                                    A skoro wszystko lepiej wiesz,
                                                    Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
                                                    To powiedz czemu tak mi jest,
                                                    Że czasem tylko siąść i płakać.
                                                    Ja się nie skarżę na swój los,
                                                    Potulna jestem jak baranek
                                                    I tylko mam nadzieję że,
                                                    Że chyba wiesz co robić Panie?

                                                    Ile mam grzechów, któż to wie,
                                                    A do liczenia nie mam głowy,
                                                    Wszystkie darujesz mi i tak,
                                                    Nie jesteś przecież drobiazgowy.
                                                    Lecz czemu mnie do niebios bram,
                                                    Prowadzisz drogą taką krętą
                                                    I czemu wciąż doświadczasz tak,
                                                    Jak gdybyś chciał uczynić świętym.
                                                    Nie chcę się skarżyć na swój los,
                                                    Nie proszę więcej niż dać możesz
                                                    I ciągle mam nadzieję, że,
                                                    Że chyba wiesz co robisz Boże?

                                                    To życie minie jak zły sen,
                                                    > > > > > > > > > > > > > Jak tragifarsa, komediodramat,
                                                    A gdy się zbudzę, westchnę cóż,
                                                    To wszystko było chyba zamiast.
                                                    Lecz póki co w zamęcie trwam,
                                                    Liczę na palcach lata szare
                                                    I tylko czasem przemknie myśl,
                                                    Przecież nie jestem tu za karę.
                                                    Dziś czuje się jak mrówka,
                                                    Gdy jakiś but tratuje jej mrowisko.
                                                    Czemu mi dałeś wiarę w cud
                                                    A potem odebrałeś wszystko.
                                                    Nie chcę się skarżyć na swój los,
                                                    Choć wiem jak będzie jutro rano,
                                                    Tyle powiedzieć chciałam Ci,
                                                    Zamiast... pacierza na dobranoc."
                                                    www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
                                                  • first.marionetka Re: brat- do Martusi 17.05.10, 10:34

                                                    Marto, zastanawiam się co kieruje tymi osobami?
                                                    Dlaczego nie pojmują, że każdy z nas jest inny, każdemu z nas
                                                    potrzebny jest inny czas na podniesienie się.
                                                    Najbardziej zabolało mnie, że to napisała osoba podpisująca się jako
                                                    matka.
                                                    Czując własny ból, potrafisz zrozumieć ból innej osoby.
                                                    Nie mówisz jak ktoś ma żyć, podnosić się. Najwyżej podasz rękę cicho
                                                    mówiąc - rozumiem cię, bo sama przeżywam to samo.
                                                    Niewykrzyczany ból potrafi powrócić chorobą........ czy te osoby
                                                    zdają sobie z tego sprawę ?

                                                    Marto, jestem z Tobą. A.
                                                  • agalt Re: brat- do Martusi 18.05.10, 11:14
                                                    Martusiu,
                                                    net to miejsce, gdzie kazdy może wyrazić swoje poglądy. Wolno mu...
                                                    Ale są ludzie, dla których "nie rozumiem tego" oznacza
                                                    automatycznie "to jest nienormalne". Możemy się ich opiniami
                                                    przejmować. (Tyle, że to chyba zbytnia uprzejmość.) Możemy też takie
                                                    opinie ignorować. Wolno nam... Moim zdaniem, nawet powinniśmy:)
                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie
                                                  • maretta111 Re: brat- do Martusi 18.05.10, 18:19
                                                    Może to prawda, może ja jestem nienormalna, że cierpię, po jedynym ukochanym
                                                    bracie, który mi zastępował przedwcześnie zmarłego tatę. Może ja tak naprawdę
                                                    nie kochałam, może to były urojenia, może ja wcale nie cierpię, a to są omamy.
                                                    Może powinnam się leczyć, bo tyle (w/g niektórych)negatywnych we mnie emocji.
                                                    Może...rodzina cierpi..niektórzy im współczują.
                                                    Jednak nikt mnie przecież do niczego nie zmusi, leczyć się nie zamierzam, bo
                                                    wiem że nikt mi nie uleczy mojej duszy, mojego serca, które cierpi, jeśli pisze
                                                    nawet o czymś tysiące razy to samo, to o czymś to świadczy, a o moim bólu nie
                                                    zapomnę, a tylko osoby, które przeżywają tą stratę podobnie jak ja mogą mnie
                                                    zrozumieć. Nie wierzę że te okrutne słowa pod moim adresem pisały osoby po
                                                    stracie bliskiej osoby...nie wierzę...to nie w ich stylu... żeby
                                                    ranić...dokopać...to specjaliści od ciosów , którzy czerpią satysfakcję, jak
                                                    zranią. Dla takich jak ja trudno to przeboleć, ale muszę, bo wyjścia brak.
                                                    Pozdrawiam wszystkich zbolałych, zranionych i cierpiących podobnie jak ja, bo
                                                    "czas przecież nie leczy ran, czas uczy nas z nimi żyć"
                                                    ""Człowiek nie ma swego portu, a czas nie zna brzegu. On płynie, a my
                                                    przemijamy!"
                                                    DZIĘKUJĘ
                                                  • maretta111 Re: brat 20.05.10, 19:09
                                                    Moje dzieciaki akurat oboje chore, ospa. Spędzamy mnóstwo czasu na zabawy,
                                                    rozmowy, ale też obserwuję ich. Wracam tym samym do swojego dzieciństwa. Ach jak
                                                    było cudownie mieć starszego brata. Czułam zawsze taką super opiekę, w końcu 5
                                                    lat różnicy. Urodziłam się, to z opowieści mamy wiem jak starsze dzieci drażniły
                                                    się ,że mnie zabiorą, to on tak mnie pilnował.
                                                    A parę lat później nasza mama pracowała w kuchni na wczasach. Zostawiała nas
                                                    śpiące, mój brat miał zadanie zaprowadzić mnie do mamy, zwykle lewy but na prawą
                                                    nóżkę mi nakładał(ale co tam, grunt że ubrał). Odbierał mnie ze szkoły,
                                                    ale...nie szliśmy obok siebie, ja z przodu ,w pewnym odstępie. Dlaczego? A no
                                                    dla tego ,że koledzy mogliby pomyśleć ze jestem jego narzeczoną(ale miał mnie na
                                                    oku).Później pamiętam jazdę na rowerze, ja sama się bałam, to on mnie wiózł na
                                                    siodełku, jak zjeżdżaliśmy z górki, to mówił, żebym nie zsiadała choć tak
                                                    bardzo się bałam, ufałam mu całkowicie. Na podwórku starsi chłopcy nie
                                                    zaczepiali mnie, bo znali mojego brata(a koleżankom dokuczali). Później
                                                    wprowadził mnie w swoje towarzystwo, wspólne sylwestry, imprezy okolicznościowe.
                                                    Poszedł do wojska to przykazał swojemu koledze, że się ma mną
                                                    opiekować(wypełnione). Później założył swoją rodzinę, ja opiekowałam się
                                                    bratankiem do 3 roku życia(maturę zdawałam to jak bratanek spał to ja uczyłam
                                                    się). Później ja wyszłam za mąż, on był w pobliżu, jak dobry przyjaciel,
                                                    doradzał jak przystawiać dziecko do piersi, jeździł mi szukał laktator. Ja
                                                    widziałam jego małżeństwo,ale byłam obserwatorem.Zachorował. Jednak choroba to
                                                    choroba. A miłość to miłość. Jak nie ma miłości nie ma motywacji do życia , u
                                                    mojego braciszka tego zabrakło...
                                                    ""Poczekam na ziemi,Ty w niebie
                                                    nie wiem jak długa ma droga do Ciebie .
                                                    Wiem,że umierać nie będę się bała
                                                    po kolorowej tęczy przyjdę...
                                                    wiem,że będziesz czekał!
                                                    Poznamy się oboje bez słowa
                                                    to co los nam odebrał
                                                    zaczniemy od nowa ..."
                                                    www.youtube.com/watch?v=ykpP9Iokt_M

                                                  • maretta111 Dzień Matki 26.05.10, 11:06
                                                    Sama jestem matką, ale wiem , widzę, czuje, co ma dziś w sercu moja mama i inne
                                                    osierocone mamy. Ten wiersz doskonale odzwierciedla to co pewnie chciałby
                                                    powiedzieć mojej mamie(naszej mamie) mój brat:
                                                    "Tyle już było słów o matce
                                                    i tyle wierszy na jej cześć ,
                                                    lecz droga matko co ja czuję
                                                    to Ty najlepiej sama wiesz.

                                                    Ja wiem, że z ciebie wziąłem życie,
                                                    z Twojego ciała i z Twojej krwi
                                                    wiem, że ja w Tobie mam odbicie,
                                                    boś ty mi matka, a ja twój syn.

                                                    Wiem , ile nocy nie przespałaś
                                                    dziecięce lata wspominam dziś
                                                    Wiem jak ty o mnie zawsze dbałaś
                                                    Gdyś mnie tuliła w ramionach Swych.

                                                    Pamiętam czas , gdym szedł do szkoły,
                                                    jak cieszyłaś z każdej piątki mej,
                                                    i jak w twych oczach smutek się czaił,
                                                    gdy niepowodzeń nastawał dzień.

                                                    Widziałem ogrom Twojej dumy,
                                                    kiedym w mundurze w szeregu szedł,
                                                    i łzy miłości i wzruszenia,
                                                    gdym na przepustkę do domu biegł.

                                                    Widziałem w oczach Twoich radość
                                                    i jednocześnie ukryty lęk,
                                                    gdym ukochaną u stóp ołtarza,
                                                    do serca brałem na miejsce Twe.

                                                    To wszystko prawda droga mamo,
                                                    chociaż tak trudno wyznać ci ,
                                                    wierz mi że ponad świata sprawy,
                                                    największym skarbem jesteś Ty."
                                                    A dziś pozostały jej łzy i ból...
                                                  • maretta111 brat 09.06.10, 11:10
                                                    "Gdyby tęsknota potrafiła płakać
                                                    codziennie ulice opływały by
                                                    w strugach słonej wody...

                                                    Gdyby tęsknota potrafiła krzyczeć
                                                    wszyscy którzy mnie mijają
                                                    ogłuchli by natychmiast...

                                                    Gdyby tęsknotę można było zobaczyć
                                                    nikt nie odważyłby się zajrzeć
                                                    w moje oczy..."
                                                  • annmaria Re: brat 06.09.10, 20:37
                                                    Martusiu!

                                                    Nad morzem bylam dla mnie morze to cud i tak strasznie tam wlasnie czulam Ich obecnosc. Ojca mego i bliskich Michala ale i Agaty Haliny i Darka. Czesto myslalam o Was i o wszystkich z forum i chmury w sowa sie ukladaly. Moja Martusiu kochana ONI SA. A
                                                  • maretta111 Re: brat 07.09.10, 11:59
                                                    Bardzo chciałbym poczuć ich obecność, bardzo, ale dla mnie to tylko marzenie, już nawet mi się nie śni nic nie jest lepiej nic Aniu,a jesień jeszcze w tym "pomaga".
                                                    Patrycja Markowska pięknie o tym co czuję śpiewa:
                                                    www.youtube.com/watch?v=ykpP9Iok
                                                    "Ile smutku wyrażają słowa
                                                    Ileż rozpaczy zawiera uśmiech
                                                    Tyle ciemności czai się wokół
                                                    Kształty twarzy giną w mroku
                                                    Tylko oczy błyszczą jeszcze
                                                    Jakimś tajemniczym blaskiem
                                                    Lecz gasną przedwcześnie
                                                    Utrudzone zbyt ciężkim ciężarem
                                                    Skurczona postać bólu
                                                    Odchodzi nagle w nieznane
                                                    Pozostaje tylko wspomnienie
                                                    Smutek ogarnia przestrzenie
                                                    Potęguje nastrój melancholii..."

                                                  • maretta111 To już 2 lata 28.11.10, 05:59
                                                    To już 2 lata mojego bólu, tęsknot, marzeń nie spełnionych , ciągłego czekania, że może wróci, że może to sen, że to niemożliwe iż tak długo go nie widziałam. Żyję bez jedynego brata, ale to życie na pół gwizdka, inne, wybrakowane. Ciągle szukam sensu w tym bezsensie. Jestem po pielgrzymce życia, tam czułam się bliżej tych których już nie ma, bliżej nieba. Tam byłam jak ze swoimi, którzy są już po drugiej stronie tęczy. Przywiozłam ze sobą jedno przesłanie. Nigdy nie pytaj się "dlaczego", tylko "po co, w jakim celu". Poznałam dziewczynę, która w zbliżonym czasie co ja straciła brata. Widziałam jej ból, łzy. Wcale nie traktowałam ją jak trędowatą, tylko jak równą sobie. Zrozumiałam, że mam prawo przechodzić ból tak długo jak długo moja rana będzie krwawić. To mój ból i nikt nie powinien tego oceniać, a byłam wielokrotnie temu poddana. Jednak egzystuje, czy z pseudo przyjaciółmi czy bez nich. Cierpię i wiem że to normalne, bo kochałam, kocham i będę kochała. Dziękuję że jesteście. Marta
                                                    (*)(*)(*) Kocham, tęsknię, czekam
                                                    "Drugi rok jest gorszy
                                                    Znacznie gorszy kochanie
                                                    Drugi rok i to ciągłe
                                                    Dziwne na coś czekanie
                                                    Czekanie że coś się zdarzy
                                                    Że boleć może przestanie.
                                                    Niby normalne zajęcia
                                                    A w środku to czekanie
                                                    Może na to że wrócisz
                                                    do mnie przybiegniesz wesoło
                                                    Że opowiadać zaczniesz
                                                    pogłaszczesz moje czoło
                                                    Czekanie na telefon na jakiś znak
                                                    Na spotkanie na słowa
                                                    że mam się nie martwić
                                                    Na to co już się nie stanie
                                                    Drugi rok już się kończy
                                                    A ja listy wciąż piszę
                                                    Listy co bez koperty
                                                    Wędrują w niebo w ciszę
                                                    Moje listy do nieba
                                                    Do Ciebie i do Boga
                                                    Moje listy braciszku
                                                    zbyt ciężka bez nich droga".

                                                    Halinko dziękuję.
                                                  • karmela1976 Re: brat 02.12.10, 00:15
                                                    Czytając całe to forum dochodzę do wniosku, że nie tylko ja cierpię z powodu śmierci bliskch osób. 21 październiaka zmarł mój 26-letni brat Kamcio. Zawsze tak go nazywałam, może zbyt zdrobniale ale może dlatego że był młodszy ode mnie o osiem lat. Niby młodszy, ale napewno rozsądniejszy. Kochałam go bardzo i jego śmierć zabija we mnie wszystko co piękne na tym świecie. U mojego brata wykryto guza mózgu dwa dwa tygodnie przed jego planowanym ślubem. Tak się cieszyłam z jego szczęścia a zamiast wesela był pogrzeb. CZasem zastanawiam się gdzie jest Bóg, w którego zawsze wierzyłam. Operacja się udała i brat wracał do zdrowia z dnia na dzień. Wszyscy wierzyliśmy że najgorsze za nami. Przy jego łożku od początku do końca była nasza mama i jego narzeczona.Wiem że ona kochała go równie mocno jak my, byłaby dobrą żoną. Mojego braciszka nie zabił guz, tylko zwykle nie dopatrzenie i zaniedbanie ze strony pilęgniarek i lekarza dyżurującego tej nocy. Brat miał założną rurkę techanotromiczną, żeby mu się lepiej oddychało. Rolą pilegniarek było częste go odsysanie, ale jak to w naszych polskich szpitalach personel w nocy wolał spać. Efekt był taki że brat się udusił własną śliną i kiedy zauważono że leży w bezdechu zaczęto go reanimować. Reanimacja trwała 45 minut. Później mój Kamcio żył w śpiączce jeszce dwa tygodnie. Wszyscy liczyliśmy na cud. Modliłam się codziennie, nie wierzyłam w to co nas spotkało. Zawsze miałam z nim świetny kontakt, on kochał mnie i moje dzieci jak swoje. Pragnęłam i miałam być chrzestną jego przyszłych dzieci. A teraz to już jest niemożliwe.Chciałbym mu tyle rzeczy powiedzieć i nie zdążyłam. Nie umiem się z tym pogodzić i liczę na to że kiedyś się spotkamy. Świat jest niesprawiedliwy a życie okrutne. Zawsze bałam się śmierci , teraz ten lęk gdzieś uleciał. Mam nadzieję , że nikt z was czytając mój list nie będzie mnie krytykował. Długo zastanawiałm się czy się tutaj zalogować. Ale widzę ,że pisząc tutaj i wyrzucając swój ból jest troszkę łatwiej. Nie długo święta, a na samą myśl o nich chce mi się płakać. Kocham cię mój Kamilku, jedyny braciszku jakiego miałam.
                                                  • halas1961 Re: brat do karmeli 02.12.10, 20:14
                                                    droga karmelo
                                                    oczywiscie ze nikt tu nie bedize Cie krytykował, bo niby za co i dlaczego. Kazda starta i odejscie bliskiej osoby to ból przeogromny, ból nie do ogarniecia rozumem, nie do zrozumienia przez innych , ktorzy nie doznali tej straty. Piszę jako matka, kotej corak dzis mialaby 26 lat moze mialaby wlasną rodzinę moze jej brat bylby chrzestnym jej dziecka. Tak jak i Ty tak samo mój syn brat ktorego siostra odeszła nie potrafi po dwóch i pól roku sie z tym nadal pogodzic. Jeszcze nie potrafimy zyc "normalnie". Jeszce kazda sekunda i zdarzenie jest powiazne wciaz z choroba odchodzeniem z zyciem ziemskim naszej corki, siostry. Bardzo dobrze ze sie zalogowałas i napisalaś. Nie wiem czy znajdizesz tu wsparcie na jakie liczysz, oczekujesz ja rzadko juz tu bywam. Ale w pierwszym roku tu znalzłam swój azyl swoje ukojenie ducha. dzis nie jest mi lepiej. Jest inaczej ale nie lepiej. Ostatnio narsta we mnie złość na ludzi wokól i bunt i krzyk wewnetrzny. Nie lubie siebie za te uczucia nie jest mi z tym dobrze. Dlaczego tak się dzieje pytam siebie. Moze dlatego ze ja wciąz potrzebuje uwagi innych , takiej uwagi jak dla osoby w zalobie. A tu coz, nie lubia smutnych, nie lubią rozedrganych emocjonalnie, nie lubia wspominajacych wciaz zmarła osobe... bo takie przygnębiające, takie nie nowoczesne. I juz mam ochote krzyknąć "k....a m...ć mam to w d....e" czego ode mnie oczekujecie.
                                                    Na tę okoliczność i ze zlosci ogromnej napisałam przed chwila co ponizej:
                                                    Nie zamierzam się przystosowywać
                                                    nie zamierzam udawać
                                                    i swych emocji skrywać
                                                    nie zamierzam
                                                    bo ktoś niezręcznie się czuje
                                                    nie zamierzam
                                                    bo mój smutek za bardzo dołuje
                                                    nie zamierzam
                                                    w żadnym wypadku
                                                    ze względu na dobre samopoczucie
                                                    tej pani lub pana się uśmiechać
                                                    nie zamierzam
                                                    udawać i machać łapką z daleka
                                                    nie zamierzam już
                                                    być milutka bo tak wypada
                                                    nie zamierzam
                                                    stać w pionie gdy duch mój
                                                    coraz niżej upada
                                                    nie zamierzam
                                                    mówić tego co ktoś chce usłyszeć
                                                    nie zamierzam
                                                    pozwolić by ktoś znów
                                                    naruszył moją ciszę
                                                    już nie zamierzam
                                                    miara goryczy się przelała
                                                    nie potrzebuję już słyszeć
                                                    jak dzielna mądra wspaniała
                                                    Halinka--mama Agatki
                                                  • annubis74 Re: brat do karmeli 03.12.10, 01:59
                                                    Dziękuję Ci za te słowa Halinko. Słowa pełne głębokiej życiowej mądrości. Ja chyba jednak próbowałam się przystosować... do ludzi... do tego co wokół. Próbowałam wrócić do normalnego życia. I w jakiś sposób wróciłam. Myślę że niewiele osób z mojego otoczenia domyśla się bólu który cały czas we mnie siedzi. Zachowuję pozory normalności głównie dla córeczki i męża, ale też dla innych. ciężko jest być traktowanym jak ktoś trędowaty.
                                                    Dziwne jako społeczeństwo szczycimy się tym, ze tłumnie przeżywaliśmy żałobę po papieżu a później po katastrofie smoleńskiej. Dlaczego indywidualnie ludzie nie potrafią wesprzeć kogoś kto boryka się ze stratą.
                                                    Dostosowałam się, silę się na uśmiech czy raczej uśmiechopodobny grymas. Ale tak często mam ochotę wyć... Albo kląć
                                                  • proy0311 Re: brat do karmeli 03.12.10, 10:52
                                                    Strata kogoś kogo sie kochaŁo to ślad na caŁe nasze życie.Życie się wdziera...i...dobrze że są te strony.Sądzę Karmelo że znajdziesz tu pocieszenie już w samym fakcie że są ludzie czujący podobnie.Wiem i czuję o czym pisze Halinka mimo że to dopiero 99 dzień po stracie ukochanego mojego męża. Nikt dosŁownie nikt nie chce sŁuchać że Boli.Bo nie chce bólu w sobie jątrzyć, bo chce żyć sprawami z tego świata.I tu mogę wtedy pisać.Wszyscy możemy.
                                                    A i to prawda że czasami ...i nam udaje się przez chwilę uśmiechnąć, spojrzeć z miŁością na tych co z nami zostali.
                                                    Wyrazy wielkiego wspóŁczucia...trudna to droga.
                                                  • tilia7 Re: brat do karmeli 03.12.10, 23:14
                                                    Mało kto ma odwagę prawdziwie przeżywać swoje uczucia,jeśli to są uczucia bolesne.Większość ludzi woli nie wiedzieć,że mają jakiś problem,woli przebiec przez własne życie bezmyślnie i udawać,że wszystko jest piękne i takie,jak ma być.Więc stosują się do bardzo "mądrej" zasady:"jak ci jest smutno,to się uśmiechnij".Z tchórzostwa.A my z naszym bólem jesteśmy jak zadra pod paznokciem.Nie mogą znieść,że ktoś ma odwagę przeżywać coś naprawdę,że ktoś ma odwagę cierpieć z miłości,że ktoś ma wewnętrzną siłę,żeby stać nad grobem i patrzeć śmierci w oczy-tak długo.Bo według nich za długo.Boją się nas,bo burzymy im ich z trudem stworzony idealny obraz świata.

                                                    Karmelo,przyjmij wyrazy współczucia.Oczywiście,że pisz i oby Ci to przyniosło ulgę,choćby maleńką.
                                                  • karmela1976 Re: brat do karmeli 04.12.10, 00:24
                                                    Cieszę się,że mam zrozumienie u tylu ludzi,którzy czytają to forum. Mam dokładnie takie same odczucia co wy wszyscy. Dziękuję pani Halince (mamie Agatki) za pierwsze pierwsze miłe słowa. Rozumiem to ponieważ widzę przez co przechodzi moja mama. Martwię się o nią, mimo że nie mam z nią dobrego kontaktu, czego pragnę całym sercem. Wiem, że ona mnie kocha, ale po śmierci brata jest taka nieobecna i odczuwam że drażni ją moja osoba,moje dzieci, i mój mąż. Tak bardzo chciałbym z nią porozmawiać o tym bólu, ale ona jest taka niedostępna. Nie wiem czy to kiedyś przejdzie, a jeśli tak to kiedy. Jedyną osobą w której mam wsparcie to mój kochany tata i mój mąż.Ale mnie to nie wystarczy, bo chciałabym się do niej przytulić, a zwyczajnie boję się jej odrzucenia. Mój brat był jej oczkiem w głowie, a mama cały czas powtarza, że jej świat się zawlił. Pragnę jej powiedzieć tyle rzeczy, ale nie umiem. Chciałabym z kimś porozmawiać, powspominać.Codziennie oglądam zdjęcia mojego braciszka i płaczę w samotności. Słyszę tylko w około "ogarni się, musisz żyć dalej". Ale ja wcale tego nie chę, chcę żyć wspomnieniami i jest mi z tym dobrze. Nie umiem tak z dnia na dzień zapomnieć i udawać szczęśliwej, bo tak do cholery nie jest. Mąż jest dla mnie dużym wsparciem, ale myśle że tak do końca nie rozumie mojego bólu. Codziennie rano wstaję i rozmawiam z moim braciszkiem. Mam wyrzuty sumienia, że nie zdążyłam mu powiedzieć jak bardzo był dla mnie ważny. Nigdy nie pozwoliłam powiedzieć nikomu o nim złego słowa, był dla mnie kimś wyjątkowym.Nie wiem czy o tym wiedział, bo jak sami wiemy, w życiu nie okazuje się niektórych uczuć. Szkoda, że niektóre rzeczy rozumie się zbyt późno.
                                                  • maretta111 Re: brat do karmeli 06.12.10, 06:21
                                                    Karmela jeśli możesz napisz do mnie na gazetową maretta111@gazeta.pl, pozdrawiam
    • xxxkarolinkax Re: brat 30.04.10, 14:17
      Kobiety, ile w was jadu..
      • mocnakrysia Re: brat 30.04.10, 15:23
        Marteczko jestem z tobą i popieram twoje wpisy. Mnie też gadają że czas kończyć
        z żałobą i brać się za życie. Przecież moja mama miała 74 lata, zachorowała na
        śmiertelną chorobę, krótko cierpiała - tak niektórzy postrzegają moją żałobę i
        tak mnie pocieszają. A ja potrzebuję czegoś innego ,powspominania, popłakania,
        pomilczenia zrozumienia innego bólu. W tobie też jest żal,ból i wypłacz go tutaj
        . Nikt nie ma prawa ci tego zabronić. Pozdrawiam.
      • margolka-and-more Re: brat 01.05.10, 22:39
        www.youtube.com/watch?v=-_uZ4S7YAzs&feature=related
        • maretta111 Re: brat 05.05.10, 15:18
          Dziękuję za życzliwość i zrozumienie, tym co myślą tak jak ja że tak naprawdę
          nasza żałoba nigdy się nie skończy, uczymy się tylko żyć z tym bólem, małymi
          kroczkami, ale zawsze próbujemy przebić się przez siatkę życia, może czasem do
          znudzenia narzekamy, ale nasze zachowanie jest naturalne. Piękna ta
          piosenka-modlitwa, dziękuję za nią. Pozdrawiam ciepło.
          "Dla cierpiących najmniejsza radość, jest wielkim szczęściem."
          Sokrates
          • bie-tka Re: brat 05.05.10, 23:06
            I tych maleńkich radości życzę Ci Martusiu z całego serca a Twemu
            Braciszkowi zapalam światełko pamięci (*) Ela mama Adasia.

            P.s. Pozdrów swoją Mamę i dziękuję za wszystkie światełka i pamięc o
            moim Synku.
            • maretta111 Re: brat 07.05.10, 10:45
              Dziękuję
    • januarka Re: brat 13.07.11, 00:41
      Ja miałam najukochańszego Braciszka tylko 28 lat!!! Mama zmarła 28 lutego w wieku 53 lat a brat 18 maja w wieku 28 lat. I jak z tym żyć??? Jeśli ktoś przeżył coś takiego to zapraszam do pisania: monika466@onet.eu
      • agalt Re: brat 13.07.11, 11:37
        Januarka, przytulam Cię mocno. Nie ma żadnych słów, niestety...
      • proy0311 Re: brat 13.07.11, 14:12
        Przytulam i ja ...
        • agawa43 Re: brat 13.07.11, 22:14
          januarka ja też straciłam brata, jedynego, oddanego.
          Tyle rzeczy jeszcze zostało do zrobienia, tyle ...
          Przytulam cię podwójnie.
          • maretta111 Re: brat 17.07.11, 17:39
            Czas nie goi ran uczymy się z nimi żyć, ludzie nie lubią smutasów, a nam poranionym wystarczy mały incydent i już serce płacze, ciężko okrutnie. Pozdrawiam wszystkich najmocniej, tych co nauczyli się z tym bólem żyć i tych jak ja, którzy ciągle cierpią.
            • agawa43 Re: brat 20.07.11, 09:31
              maretta ja też ciągle cierpię. Nie potrafię się pogodzić, nie potrafię ...
              Tak tęsknię, ciągle płaczę, nie wybaczę tego Bogu. Nie wybaczę...
              A może to nie Boga powinnam obwiniać?
              Maretta nie radzę już sobie.
              • maretta111 3 lata 28.11.11, 17:08
                3 lata to dużo i mało. Wiele się wydarzyło, ale mój smutek jest niezmienny, tęsknię okrutnie. Raz mi się wydaje ze on jest blisko, innym razem że to złudzenie. Nie raz myślę, że może tam coś jest po drugiej stronie tęczy, niekiedy wydaje mi się że tam tylko próżnia. Sama nie wiem co o tym myśleć. Pogubiłam się chyba w tym wszystkim. Dużo czytałam, dużo analizowałam i każdy autor książki ma swoją teorię na śmierć, na życie, na żałobę. Szukamy wsparcia , pocieszenia, ale ludzie po pewnym czasie odsuwają się w cień, ile mogą słuchać o kimś kogo już nie ma. Ich interesuje co jest tu i teraz. A ja wyobrażam sobie jakby to było jakby mój brat żył. Tak okrutnie za nim tęsknię, brakuje mi jego głosu, jego przytulenia, ale co ja mogę. Los okrutnie ze mnie zadrwił. Śmieszy mnie jak ludzie zamartwiają się duperelami , a nie wiedzą tak naprawdę co znaczy kochać, tęsknić za kimś kogo się już nie zobaczy. Tulę wszystkich mocno, tych twardo stąpających po ścieżkach życia i tych jak ja ciągle w zawieszeniu.
                Ps. Nie nie jest lepiej....M
                • annmaria Re: 3 lata 28.11.11, 17:37
                  Martuniu kochana!

                  Mocno Cie dzis tule dzis szczegolnie. Wiesz kochana ze jestem myslami z Toba . Sama tez ciagle w rozkroku. Ale jesli Oni sa gdziekolwiek to jest na pewno Darek trzyma Cie za reke. Na pewno dumny jest z Ciebie i na pewno Twoja milosc nawet jesli tam jest bardzo daleko ogrzewa Go i wspiera. A

                  Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
                  • first.marionetka Re: 3 lata 28.11.11, 22:21
                    Marto, też jestem z Tobą.
                    Trzy lata to dla nas tęskniących raz chwila, innym razem wieczność .... czas płynie inaczej.... świat się nie zatrzymał.
                    Przytulam Cię mocno. a/
                    • maretta111 Re: 3 lata 02.12.11, 21:05
                      dziękuję moje drogie że jesteście ze mną
                      • maretta111 ile jeszcze?......... 11.05.12, 19:23
                        Ileż to człowiek musi znieść, ileż uroczystości przeżyć bez bliskich, niebawem komunia mojego synka, brat był jego chrzestnym, tak się cieszył że będzie miał chrześniaka, tak mi pomagał jak mógł jak już się urodził mi synek, a komunii nie doczekał i chrzestnego i dziadka nie będzie, a ja już od tygodnia płaczę jakoś tak okrutnie ciężko, dlaczego los się tak okrutnie z nami obszedł. Jak dalej być nienawidzę świąt i tego typu uroczystości...A muszę jakieś pozory zachować. W listopadzie będzie 4 lata a ja tak ciągle tęsknię.M
                        • agawa43 Re: ile jeszcze?......... 13.05.12, 16:18
                          W sierpniu będzie 3 lata a ja tak ciągle tęsknię.
                          Bardzo dobrze cię rozumiem. Nienawidzę tego świata.
                          • ania1022 Re: ile jeszcze?......... 10.03.13, 23:33
                            posluchajcie tego
                            gloria24.pl/internetowe-rekolekcje-zakochany-skazaniec
Inne wątki na temat:
Pełna wersja