Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja?

21.12.08, 19:55
Mi wydaje sie, ze mój mąż nie rozumie zupełnie co czuję. Im bliżej
świąt tym jestem bardziej zdenerwowana i częsciej się kłócimy. On
stracił mame jak miał 12 lat i uważa, ze to było dużo gorsze i nie
rozumie mojego bólu po odejsciu mojej Mamuni 2,5 m-ca temu. Nie
ułatwia mi tych najgorszych świąt w moim życiu i kłócimy się o byle
co. Nie pomyśli zeby porozmawiac z moim tatą, który został sam,
chociaż mu o tym mówiłam. Zaczynam mieć dośc wszystkiego, tylko dla
mojego 2,5 letniego synka muszę ubrac choinkę, zapakować prezenty i
się cieszyc, choc serce krwawi.
    • apapon Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 21.12.08, 21:34
      raczej jest obok mnie, ale nie ze mną, mój mąż twierdzi, że taka
      jest kolej, że rodzice odchodzą. Mimo, że o tym wiem, to i tak nie
      zmniejsza bólu i pustki po stracie mamy :(

      Ale dobrze w tym wszytskim, ze nie robi mi wyrzutów, że mnie nie ma,
      bo jestem u taty bądź u mamy na cmentarzu.
    • elenarka_21 Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 22.12.08, 12:44
      a ja mam nadzieje ze szybko mina... choc moje 2 bez Mamy to i te
      bede smutne jak te rok temu.maz tez mnie nie rozumie tylko wspomni
      ze tez by chcial spedzic swieta ze swoja mama (jestesmy w uk)tylko
      on moze je spedzic w pzryszlym roku a ja nie...wie tylko ze moje
      zdenerwowanie i klotnie przemilczy ...
      • maretta111 Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 26.12.08, 06:37
        mój mnie też mnie rozumie po śmierci brata, dla niego życie toczy się dalej
        • aaaggnieszka Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 26.12.08, 11:11
          NIe rozumie, nie chce rozmawiac, jest zły...więc nie mowie nic,
          cisne w sobie, czasem wybuchne płaczem.
    • ma.ria Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 26.12.08, 16:22
      Rozumiem co czujesz... I powiem szczerze,że nie możesz spodziewać się
      od męża,że będzie tak to przeżywał i rozumiał jak TY. Wiem to po
      sobie jak strasznie cierpie i On to widzi to jeszcze się na mnie
      wkurza i wybucha mega kłótnia. Przyszedł taki czas,że musze się bić z
      tym okropnym bólem w samotności i pisząc tu z Wami bo tylko ten co Go
      dotyczy bezpośrednio wie co to znaczy... jak nawet nie masz siły
      udawać,że jest dobrze jak masz ochote z bezsilności krzyczeć....
      • apapon Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 28.12.08, 13:47
        popieram przedmówczynie, jeżeli tylkow spomnę o swojej żałobie :(
        jest MEGA kłótnia, niemalze opierajaca się o rozwód, więc ... milczę
        i przezywam po cichu, ba nawet jak chcę iść na cmentarz to też tak
        jakoś po cichu, a niby slubowaliśmy sobie na dobre i na złe :(
        • elenarka_21 Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 28.12.08, 20:06
          Przykre jest to co piszecie u mnie klotni wielkich nie ma ale
          porozmawiac z mezem nie moge.A czasem moglaby choc troszke pomoc
          taka szczera rozmowa :( pozdrawiam
          • mart.a.m Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 28.12.08, 21:09
            ja dużo rozmawiam o moim Tacie. Mam taką potrzebę a poza tym wracają
            wspomnienia z całego życia. Często płaczę, denerwują mnie
            rzeczy,słowa,miny,ton rozmowy....Mąż wie,że nie może mi zabronić
            płakać,choć mówi żeby choć starać się ze względu na dzieci (starszy
            syn 14lat był bardzo związany z moim Tatą, też bardzo przeżył jego
            śmierć). Staram się, choć nieraz z mizernym efektem. To powraca i
            łzy same płyną po policzkach:( Myślę,ze wasi mężowie starają się,ale
            to My jesteśmy jeszcze na tym etapie,że to wszystko wydaje nam sie
            nie tak z ich strony. My mieszkalismy z Moim Tatą w jednym domu, On
            był takim motorem wszystkiego,wiedział i umiał wszystko. Znał na
            wszystko odpowiedź. Był bardzo mądrym życiowo człowiekiem i sądzę,że
            dlatego mi łatwiej z moim mężem,jego podejsciem, bo i on doświadczył
            niespodziewanej śmierci mojego Taty.To był szok, dosłownie dla nas.
            Poza tym wziął na siebie obowiązki dot. pogrzebu m.in. jeździł do
            szpitala odległego o 50km dowiadywać się o stan zdrowia,dzwonił do
            lekarza, potem załatwiał wszelkie formalności. Niby prozaiczne
            sprawy a tak potrzebna pomoc w ciężkich chwilach. Razem tez
            przygotowaliśmy Mojemu Tacie ubranie....ostatnie:( Muszę
            powiedzieć,że robił to z własnej inicjatywy, bez jakiegokolwiek
            namawiania. Nieraz wystarczy że jest, nie musi nic mówić, ważne że
            słucha co mówię......:(
          • estaszka Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 04.01.09, 22:08
            Musimy pamiętać, że większość mężczyzn ma kłopoty z rozmawianiem o emocjach.
            Moja mama zmarła ponad miesiąc temu, byli z moim mężem zaprzyjaźnieni i
            widziałam, że mój mąż też przeżył jej śmierć. Kiedy jednak zaczynam płakać, on
            wycofuje się, udaje, że nie widzi. Miał tyle odwagi, że sam powiedział, że nie
            potrafi o tym ze mną rozmawiać i zaproponował spotkanie z moja koleżanką -
            psychologiem.
            Wiem, że to trudne, ale nie miejcie pretensji do swoich mężczyzn - to, ze nie
            rozmawiają o swoich uczuciach i ich nie okazują, nie znaczy, że nic nie czują...
            • amberka2 Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 16.01.09, 12:01
              Moj maz wspieral mnie caly czas podczas choroby mamy. Na pogrzebie
              to on podawal mi chusteczki. Teraz jednak uwaza, ze musze msie wziac
              w garsc. Gdy zaczynam plakac tak nagle, bo znajde jakas paiatke po
              mamie, moj maz tylko wzrusza ramionami. JA wiem, ze on mnie bardzo
              kocha, ale chyba tak do konca nie rozumie mojej rozpaczy.
              Jego zdaniem balym caly czas mala dziewczynka mamy i dlatego ta
              strata jest az tak bolesna.
    • agnes3131 Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 30.12.08, 21:55
      Dziękuję Wam za odpowiedzi, to smutne, że w takiej chwili najbliższe
      osoby nas zawodzą. Czasem jest potrzeba rozmowy, a Mamuni już nie
      ma...
      • estaszka Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 05.01.09, 20:10
        Moze masz wsrod najblizszych kogos, z kim mozesz porozmawiac? Nie musi byc to maz. Moja mama odeszla ponad miesiac temu, ja moge porozmawiac o niej i o tym, jak bardzo boli, z jej bratem (moim chrzesnym) oraz jej siostra cioteczka, z ktora razem sie wychowywaly. Okazalo sie, ze roznica pokolenia w tym przypadku nie tylko nie ma znaczenia, ale nawet pomaga. Zarowno ciotka, jak i wujek, nie tylko cierpia podobnie do mnie po stracie mojej mamy, ale takze maja doswiadczenie z czasow, gdy ich Mamy odeszly. Co wiecej, osoby i tak mi bardzo bliskie, staly sie jeszcze blizsze i jeszcze bardziej kochane.
        • kam.mar Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 16.01.09, 10:42
          Mężczyzna, z którym byłam związana, po śmierci mojej mamy okazał
          się niekomunikatywnym, nieumiejącym wspierać człowiekiem. Okazało
          się, że bardzo się różnimy. Jego sposób na smutek to piwo i głośna
          muzyka, a ja chciałam rozmawiać i płakać. Nie znieść jego
          insynuacji, że mój smutek jest nie w porządku bo każdy musi radzić
          sobie sam. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem zawierania małżeństw
          przed ukończeniem studiów, kiedy znamy partnera głównie z radosnej
          optymistycznej strony i nie wiemy jak się zachowa kiedy zdarzy się
          jakaś trudność... W każdym razie, kiedy partner nie wykazuje
          zrozumienia dla naszej potrzeby wsparcia w żałobie to prostu trzeba
          tego wsparcia poszukać u kogoś innego i nawet nie próbować tłumaczyć
          partnerowi czego nam potrzeba bo i tak nie zrozumie, rozmowy z kimś
          kto nie rozumie zwykle kończą się kłótnią... takie są moje
          doświadczenia...
          • goska797 Re: Czy rodzina np. mężowie Was rozumieja? 02.02.09, 17:10
            Mój mąż twierdzi, że bardzo nam pomógł przy śmierci ojca.Owszem jeździł z nami i
            załatwiał rożne sprawy ale niestety nie potrafi wspierać emocjonalnie.Nie
            rozumie dlaczego moja mama rozpacza po człowieku, który całe życie nie pracował,
            zdarzało mu się nadużywać alkoholu i z zewnątrz sprawiał więcej kłopotu niż
            pożytku.Dziwi się, że ja ciągle o nim mówię i opowiadam, że w dobrych dniach był
            wrażliwym i szczerym człowiekiem.Nie jest w stanie zrozumieć czemu często jeżdżę
            na cmentarz.Nie wybielam ojca bo był moim ojcem i mam trzeźwe spojrzenie na jego
            życie (chociaż M uważa inaczej).Wiem również że przez ostatni miesiąc kiedy był
            w szpitalu pokazał mi się jako czuły ojciec.Teraz kiedy o nim myślę kojarzę
            momenty, kiedy był dla mnie podporą (nie w sensie materialnym, nie tylko to jest
            najważniejsze w życiu.Mój mąż tego nie dostrzega.Mam wrażenie, że to nas poróżniło.
Pełna wersja