ciasteczkowy_diabelek
06.01.09, 22:36
Dzisiaj w nocy, dokładnie o 2.30 minie miesiąc od kiedy mój Tatuś odszedł. Nie
umiem sobie poradzic ;( Mam 21 lat, Tato miał dopiero 62 lata, to wszystko
wydarzyło się zbyt wcześnie ;( 2 dni temu wróciłam do swojego mieszkania, do
innego miasta, gdzie mam pracę, studia. Mama jest 500 km ode mnie i tak mi jej
brakuje... Wiem jak bardzo jest jej trudno, caly miesiac będąc przy niej
pomagałam jej jak mogłam, udając, że nieźle sobie radzę, ale teraz już nie mam
siły, by dłużej ukrywac moje cierpienie. Do tego mój "przyjaciel" - byly -
obecny chlopak, ktory zupelnie nie umie mi pomóc, nie potrafi się mną
zaopiekowac. To tak, jakby kopac leżącego.
Tak bym chciala, żeby Tato tu był, tyle rzeczy mialam mu do powiedzenia, tyle
miał mnie jeszcze nauczyc..
Jak sobie poradzic? Prosze, pomozcie i podpowiedzcie skad wziac sily by pomoc
sobie i Mamie?
Pozdrawiam