mal_28
14.01.09, 12:16
Witam,
5 stycznia zamarł mój kochany tatuś.Wyszedł do pracy i już nie
wrócił.Najprawdopodobniej dostał rozlegly zawał serca.Pół godziny
reanimacji nie pomogło.Tata miał tylko 54 lata.Tak strasznie
cierpimy...mama nie potrafi sobie poradzić z odejściem taty,a ja
muszę być przy niej twarda.Razem załatwiliśmy pogrzeb...to było
straszne.Wybór trumny,wieńca..ach aż serce ściska.Tata już pochowany
a my nie wiemy jak dalej zyć. Pozostało tylko jedno pytanie
dlaczego tak szybko nas zostawił?