6 lat minęło, a ja nie pogodziłam się ze stratą...

25.01.09, 15:46
Za miesiąc minie 6 lat od śmierci mojego Taty, a ja jeszcze nie pogodziłam się
z tym faktem. Jestem już po czterdziestce, niby powinnam mieć swój rozum, ale
na każde wspomnienie o nim ryczę, nie potrafię oglądać zdjęć z nim, a nie daj
Boże wideo.
Czy są jakieś sposoby na "przepracowanie" takiego tematu???!!!
    • maretta111 Re: 6 lat minęło, a ja nie pogodziłam się ze stra 25.01.09, 19:12
      Brata straciłam prawie 2 miesiące temu, tatę 17 lat temu i do dziś nie jestem w
      stanie się pogodzić, to nie mija, z bólem musimy żyć. Boli zawsze, narasta jak
      są jakieś ważne wydarzenia, jak wspomina się miłe chwile. Też nie umiem się
      pozbierać, zazdroszczę tym co mają i oboje rodziców i rodzeństwo,a mi została
      tylko mama, mam prawie 33 lata, dwoje dzieci, męża, ale przy nich muszę być
      silna, muszę wspierać mamę. Oj czasem wysiadam.
      "... w każdej sekundzie mojego życia pamiętam o wszystkim, co się
      wydarzyło, a
      Ty wciąż wędrujesz w moich snach i na jawie... Dziękuję Ci że przeszedłeś
      przez
      moją drogę..."
      Pozdrawiam ciepło i proszę mi wierzyć, starta bliskiej osoby boli zawsze...
      • anuska25 Re: 6 lat minęło, a ja nie pogodziłam się ze stra 25.01.09, 22:09
        Ja też widzę, że jest coraz gorzej..taka straszna pustka.
        Mimo, ze 4 miesiące nie ma mojej mamy, to ja dopiero teraz zaczynam
        uswiadamiac sobie, ze jej naprawdę nie ma!!!
        Każde wejscie do mieszkania rodzicow to okkropne przezycie-cisza, ta
        okropna cisza...Mamy zawsze wszędzie było pelno: duzo mowila, cały
        czas pouczala, śmiała sie...była pełna optymizmu a teraz...dom jest
        smutny i pesymistyczny. Dzeci tylko ozywiają go, choć jak zasypiają
        znow robi się strasznie smutno.
        Nigdy się nie pogodzę z ta stratą bo nie potrafię zrozumiec dlaczego
        tak mlodzi ludzie umieraja..i to w takich cierpieniach...
        • moreno68 Re: 6 lat minęło, a ja nie pogodziłam się ze stra 26.01.09, 08:56
          Od śmierci mojej Mamy minęło 13 lat od śmierci Taty ponad rok.Nie
          potrafię zapomniec i nie chcę się z tym pogodzic.Najgorsze są dla
          mnie Święta Bożego Narodzenia i moje urodziny, imieniny - wtedy
          najbardziej przykro.
          Ktoś mi powiedziła ,że jedyną rzeczą niezmienną w życiu jest
          zmiana.Staram się jakoś odnajdywac w tej nowej sytuacji , ale nie
          jest łatwo.
          Dla mojego otoczenia temat śmierci to tabu, jak się nie porusza ,
          nie wspomina - to nie istnieje, a napewno osoby mówiącej o tym nie
          dotknie.
          Jedyne z kim mogę powspominac to mój mąż.A tak pozostaje sama z
          myślami i czytam forum.
          Wydaje mi się ,że ktoś kto sam nie doświadczył śmierci bliskiej
          osoby nie jest poprostu tego w stanie objąc myślami.Ja otrzymałam od
          takich osób sporo dobrych rad wogóle nie przystających do
          rzeczywistości w tym tzw.każdy umiera.
          Pozdrawiam ciepło.
    • elenarka_21 Re: 6 lat minęło, a ja nie pogodziłam się ze stra 26.01.09, 22:30
      Za 8 dni bedzie 2 dwa lata bez mojej Mamusi do dzis trudno sie z tym
      pogodzic i zyc bez niej,kiedy na kazdym kroku Jej brakuje,kiedy
      miala przed soba tyle zycia ;( nawt jesli minie 5,10 lat i tak bede
      tesknic [*]
      • annmaria Re: 6 lat minęło, a ja nie pogodziłam się ze stra 30.01.09, 18:17
        U mnie w srode minal rok i piec miesiecy. Tesknota coraz dotkliwsza. Nie wiem o
        czym ludzie mowia kiedy twierdza ze zaloba trwa rok. Kiedy Tatus zasnal na
        zawsze myslalam ze to nieprawda. Teraz pogodzona jestem z faktem ze Go nie ma.
        Ale bol zostal nie sposob go opisac. Chodze i szukam sladow po nim. Ale nic nie
        znajduje zapachy ulecialy po glosie juz nie drzy powietrze. Ukojenie przynosza
        mi wizyty na cmentarzu choc wiem ze Go tam nie ma. Jest gdzies... I tylko mam
        nadzieje ze jest tam szczesliwy ze nie jest Mu tam zimno i ze o mnie pamieta.
Pełna wersja