ogormny bol....

29.01.09, 15:50
Moja mama zmarla wczoraj nagle nie bylo mnie przy niej i bardzo mi
z tym zle ......Nie wiem dlaczego to tu pisze , pewnie by nie
zwariowac .... Czegos takiego nie przezywalem jeszcze nigdy i nie
zycze tego nikomu "Śpieszmy się kochać ludzi....tak szybko
odchodza" ;/


    • halas1961 Re: ogormny bol.... 29.01.09, 16:09
      Bardzo dobrze, ze tu piszesz. My na tym forum w wiekszosci czujemy i przezywamy
      podobne tragedie. Ja po stracie corki myslalm ze zwariuje, nie moglam i nie moge
      na okraglo mowic o tym samym do rodziny, znajomych. A tu moge pisac ile chce i
      co chce. Tu mozesz wyplakac caly swoj bol, zal, tesknote. Tu znajdziesz
      wsparcie, pocieszenie, tu znajdziesz ludzi ktorzy wiedza co czujesz i pomoga Ci
      przetrwac.
      To jest wlasnie miejsce dla takich osob jak ty, dla ludzi w zalobie...
      Jestem z Toba w Twoim bolu...
      Halina-mama Agatki
    • orchi85 Re: ogormny bol.... 29.01.09, 18:16
      Nie wiem w jakich okolicznościach zmarła Twoja mama, ale nie wiń się za to, że
      Cie przy niej nie było. Ona na pewno wiedziała, że ją kochasz i myślała o Tobie.
      Moja mama zmarła 31 grudnia 2008 roku we śnie po długiej chorobie nowotworowej.
      I mimo, że wiedzieliśmy, ze koniec się zbliża też nie trzymałam jej za rękę
      kiedy to nastąpiło. Ona tego nie chiała. Nie umiałaby odejść w spokoju patrząc
      na mnie albo na brata...odeszła po cichutku, a ja spałam tylko metr od jej łóżka
      i nawet się nie obudziłam...strasznie mi z tym źle, ale wiem, że tak było
      lepiej. Bliscy nie umieją odejść spokojnie widząc nasze cierpienie. Dlatego
      często odchodzą jak tylko się na chwile odwrócimy.
      • apapon Re: ogormny bol.... 29.01.09, 19:51
        nigdy czas nie jest odpowiedni, moja mama zmarła 14 grudnia, po 1,5
        rocznej walce z rakiem, i tak dla mnei za wczesnie :((

        pamietaj jesteśmy z tobą!
      • stokrotka29 Re: ogormny bol.... 02.02.09, 19:40
        Masz rację Orchi.Obojga rodziców bardzo mi brakuje i przy śmierci żadnego z nich
        mnie nie było bo do mamy pędziliśmy przez miasto najszybciej jak się dało po
        telefonie ze szpitala/do dziś sie boję odbierac telefony nad ranem/ale
        spoźniliśmy się 5 minut:(((a od taty wyszłam a właściwie zostałam wyciągnięta ze
        szpitala na 15 minut przed śmiercią.Do dzisiaj mi z tym źle ale ktoś mi
        powiedział że już tam w niebie ktoś zadbał żeby nas bliskich przy tym nie bylo
        żebyśmy pamiętali naszych UKOCHANYCH NAJBLIŻSZYCH żywych i żebysmy swoim bólem
        nie do zniesienia nie utrudniali odejścia.Może cos rzeczywiście w tym jest.Mnie
        to jakoś troszkę uspokoiło.:(((Mamuś,Tatuś tak mi Was brakuje;(
    • moreno68 Re: ogormny bol.... 29.01.09, 20:29
      Mój Tata zmarł nagle na zawał.Rano razem zjedliśmy sniadanie,
      rozmawialiśmy, żartowaliśmy.Wyszedł na chwilę i nigdy nie
      wrócił.Wiem co czujesz...Współczuje z całego serca.
    • elenarka_21 Re: ogormny bol.... 29.01.09, 21:05
      Bardzo Ci wspolczuje.Moja Mamusia zmarla w nocy a ja mialam do niej
      przyjechac o 6.00 rano nie zdazylam,musialam jechac do synka i
      bardzo mi z tym zle ze niemoglam byc przy niej ;( byl przy niej moj
      brat.Wiem co czujesz.Pozdrawiam
    • mal_28 Re: ogormny bol.... 29.01.09, 22:11
      Bardzo przykro mi z powodu smierci Twojej mamy.Wiem co czujesz.Ja
      straciłam tatę 5 stycznia.Tak nagle...poszedł do pracy i juz nie
      wrócił.Płacz,krzycz rób co czujesz.Każdy stratę bliskiej osoby
      przeżywa inaczej.Ja płakałam ...a teraz już tylko serce płacze.Na
      cmentarzu tylko łezkę uronię.Ja do tej pory nie wierzę w śmierć
      taty.Mam wrażenie jak ktośby napisał czarny scenariusz i za chwilę
      wszystko będzie dobrze.Niestety scenariusz sie nie zmienił...życie
      sie toczy a ja cierpie i tak będzie zawsze.
      Nie bedę oryginalna,ale musisz być dzielna.Twoja mam napewno chce
      abyś była szczęśliwa.Ona będzie Cię wpierać z góry.
      Pozdrawiam i przytulam
      Gośka
      • orchi85 Re: ogormny bol.... 30.01.09, 00:15
        Ból będzie ogromny, a z czasem tęsknota będzie nie do zniesienia...Mama odeszła
        prawie miesiąc temu, a dopiero teraz dociera do mnie, że już mnie nie przytuli,
        nie usłysze jej głosu, nie poczuje wspaniałego zapachu, nie będzie się mną
        opiekować kiedy zachoruje...boli okropnie...

        Wtedy staram się myśleć tylko o jednym- trochę pomaga- o tym, że moja mama była
        bardzo chora, ze strasznie sie męczyła, że każda minuta jej życia była
        wypełniona bólem, a teraz już nie cierpi.

        Z kolei kiedy umarła przyjaciółka mojej mamy- moja kochana ciocia- na zawał,
        będąc całkiem zdrową kobietą starałam się sobie tłumaczyć, że miała dobrą,
        szybką śmierć. Nie musiała się męczyć jak moja Mamusia, nic jej nie bolało,
        umarła piękna i młoda. To też choć trochę pomaga.

        Spróbuj powtarzać sobie takie rzeczy jak mantrę za każdym razem kiedy przyjdzie
        załamanie.

        Bądź dzielny i pamiętaj, że nie jesteś sam w swoim bólu.
    • tybet30 Re: ogormny bol.... 30.01.09, 14:26
      dziekuje Wszystkim za slowa otuchy ...teraz dopiero zaczynam sobie
      uswiadamiac to ze zostalem sam jak palec na tym swiecie , nie mam
      rodzenstwa ni ojca i coraz gorzej mi z tym ....Wiem ze to swierza
      rana i trzeba czasu ale czy naprawde czas leczy rany?

      • moreno68 Re: ogormny bol.... 30.01.09, 14:43
        Czas ran nie leczy ale chociaż trochę łagodzi ból.Przynajmniej tak
        jest u mnie.
    • elenarka_21 Re: ogormny bol.... 30.01.09, 19:32
      Tak czas nie leczy ran,lecz przyzwyczaja do bolu...
    • tybet30 Re: ogormny bol.... 31.01.09, 07:42
      Dzis pogrzeb.... nie wiem jak to zniose ...wiem ze musze godnie
      Mamuske pozegnac...bardzo boje sie tego dnia..i widmo zycia bez niej
      jest okropne...
      • orchi85 Re: ogormny bol.... 31.01.09, 18:35
        Jak pogrzeb? Dałeś rade?

        Mi pogrzeb trochę pomógł- wiedziałam, ze zrobiłąm wszytsko tak jak mama chciała
        i że już może spać spokojnie. Zamknął też pewien etap i wiedziałam, ze muszę żyć
        dalej. Dziś o 8.34 minął miesiąc od kiedy mojej Mamy nie ma :(

        Nie będzie łatwo...z czasem cierpienie przerodzi się w tęsknotę- mniej
        dokuczliwą, ale ciągle obecną w życiu.

        Jedyny sposób aby jakoś dalej funkcjonować to jak najwięcej zajęć i postanowień.
        Postaw sobie jakieś cele w życiu- nawet jeśli mają być banalne. Zapisz się na
        jakiś język, siłownie, warsztaty. Chodź do kina, teatru, na wystawy. Jeżeli masz
        szanse wyjedź gdzieś na wakacje. Spotykaj się ze znajomymi, odnów stare
        znajomości. Żyj pełnią życia. Wiem że łatwo powiedzieć a trudniej zrobić, ale
        naprawdę jak na początku nawet zmusisz się do wyjścia z domu, to potem będzie
        już łatwiej i może zacznie Cie to cieszyć.

        Trzymam kciuki.

        Jakbyś chciał pogadać napisz: orchi85@gmail.com
        • amberka2 Re: ogormny bol.... 01.02.09, 00:18
          oprchi ma racje..

          tesknota jest ogromna... i tak naprawde nigdy nie zniknie.
          Jak zmarl moj tatus mialam 18 lat i bylam cztery miesiace przed
          matura. Tata zmarl nagle na zawal w pracy, a ja rzucialm sie w wir
          przygotowan do matury. Uczylam sie caly czas i to mi jakos pomoglo..
          Potem byly egzaminy na studia. Minelo pol roku, mialam pierwszy w
          zyciu wazny zwiazek i jakos przetrwalam...
          potem bylo coraz latwiej. Jakos nauczylam sie zyc bez taty.

          Mama odeszla w grudniu. Diagnoze drobnokomorkowy rak pluc uslyszala
          pod koniec lipca. Bylam wtedy w 7 m-cu ciazy. Szok i bol. Mama nigdy
          na nic nie chorowala, dbala o zdrowie, dawno temu rzucila palenie i
          cyhba nigdy w zyciu nie spodziewala sie choroby pluc.
          Mamusia tak bardzo cieszyla sie na pierwsza wnuczke. Mialysmy
          plany...
          Mieszkalysmy daleko od siebie, a mimo to byly codzienne telefony i
          pogaduszki. Mama zobaczyla wnusie, ale krotko mogla sie nia
          naciezsyc. A tak bardzo chciala trzymac ja za raczke jak zacznie
          chodzic. Jest mi bardzo ciezko. Coreczka rosnie, rozwija sie, ale
          kazdy jej usmiech sprawia mi bol, bo wiem, ze jej babcia tego nie
          widzi. Nie moge pogodzic sie z faktem, ze moja kochana mama nie
          bedzie jej trzymac za raczke jak zacznie chodzic.
          Jednak probuje cieszyc sie zyciem. Opieka nad malutkim dzieckiem i
          domowe obowiazki pochlaniaja sporo czasu. Jak maz wraca z pracy
          idziemy na spacerki z corunia. Czesto jezdze tez do mojej tesciowej,
          ktorej wspracie i pomoc w tych trudnych jest dla mnie bardzo wazna.
          Chce wrocic do pracy i spotykac sie z ludzmi.
          • elenarka_21 amberka2 01.02.09, 11:16
            Tak masz racje opieka nad dzieckiem zajmuje tyle uwagi,moj synek
            mial 7 miesiecy kiedy moja mama odeszla opowiadam mu o niej nie
            bedzie sam jej pamietal ale bedzie pamietal z moich opowiadan,Ty tez
            corci jak podrosnie opowiadaj o babci.Bola bardzo kolejne urodziny
            synka kolejne osiagniecia bez jego Babci...boli
            wszystko...pozdrawiam [*]
            • annmaria Re: amberka2 01.02.09, 22:44
              Kazdy przechodzi ten smutny czas inaczej choc wlasciwie uczucia sa bardzo
              podobne. U mnie w tym miesiacu minie poltora roku jak zasnal moj Tato. Niby
              nauczylam sie zyc niby pogodzilam sie sie... Niby...Dzis na przyklad wracajac z
              pracy w autobusie zaczely mi leciec lzy strumieniem po prostu. Zobaczylam
              dziadziusia takiego podobnego. Dziadziusie maja swoja mode. Czapeczki z daszkiem
              kurteczki na suwak. Stal tylem tez taki malutki jak moj Tato przed smiercia. Ot
              i wystarczylo. Krzyczec mi sie chcialo. Boze Tato jak ciezko bez Ciebie!
    • tybet30 Re: ogormny bol.... 11.02.09, 15:57
      Jeszcze raz Wszystkim dziekuje za słowa otuchy....Moja mam chyba
      nademna czuwa i nie wiem czy to jest mozliwe ale chyba zeslala mi
      kogos...kogos na kim bardzo mi zalezy.....Małgosiu dziekuje ze
      jestes ......pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja