bezwiary
30.01.09, 02:27
Pierwszy raz jestem na tego typu forum - moja historia? Ponad trzy
miesiące temu umarł moj ojciec był chory na raka, po rozpoznaniu
choroby żył tylko pół roku.. Mam niespełna 19 lat ale tak wyszło ze
to własnie ja sprawowałam nad nim opiekę - najgorsze jest to ze
ostatni dzien swojego zycia spędził w hospicjum bowiem ja juz nie
umiałam sie nim zając.. stał się rosliną. Choć wiem, że teraz jemu
juz jest dobrze cierpi.. nie moge się pogodzic z jego śmiercią - do
konca swoich dni nie wiedział ze ma raka złośliwego.. miał nadzieje,
wierzył ze wyzdrowieje! Wielu ludzi kazdego dnia przezywa podobne
tragedie, gdzie jest tego sens? Nie wiem po co tu piszę.. kogą
zainteresuja moje wypociny?