Mam wyrzuty sumienia:(

11.02.09, 21:40
Po roku nadal, ze nie pomoglam tacie. Moglby zyc...;((( Staram sie o tym nie
myslec, i normlnie funkcjonuje, ale to wraca. Minal ponad rok. Moze powinnam
zloscic sie na niego, ze to nam zrobil? A moze moj smuteki to po prostu
przykryta agresja i zlosc jaka mam do taty.
    • m-i-l-v-a Re: Mam wyrzuty sumienia:( 12.02.09, 22:01
      Gdyby kazdy z nas zył tak, jakby kolejny dzień miał być dla niego ostatnim, na
      pewno mniej by było niezałatwionych spraw, nie wychodzilibyśmy z domu w gniewie,
      powiedzielibyśmy wszystko, co miałoby być powiedziane, patrzylibyśmy na kochane
      osoby tak jak sie na nie patrzy ostatni raz- z czułością, miłością,
      zrozumieniem.... Ale zycie jest inne....Zachowujemy sie tak jak byśmy mieli
      czas....Zostawiamy rózne sprawy na później, bo jesteśmy zmęczeni, bo nas
      przerastają .Co nie znaczy, ze przez to kochamy mniej,albo, ze nas mniej
      kochają/li( a to jest najważniejsze). Nie jesteś inna kct.kct. Wielu ludzi czuje
      podobnie, nawet taki sam wątek na tej stronie o tym świadczy... Myslę o Tobie
      cieplutko. Myśle też , że nie mogłaś pomóc....
    • mskaiq Re: Mam wyrzuty sumienia:( 14.02.09, 12:12
      Wybacz Tacie i sobie. Tak dlugo jak nie wybaczysz, tak dlugo bedzie
      to wracalo, beda pojawialy sie wyrzuty sumieni.
      Nie ma Twojej winy a Twoj Tata nie poradzil sobie, nie szukal
      pomocy, to zdarza sie bardzo czesto.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • halas1961 Re: Mam wyrzuty sumienia:( 14.02.09, 21:46
        Czasem jest tak, ze nie zawsze da sie pomoc. Podczas choroby corki zalatwilam
        bioenergoterapeute, sprowadzilam za duze pieniadze Vilcacore, itp., chcialam
        wozic corke do znachorow, itp. Zgodzila sie tylko 4 razy pojsc do
        bioenergoterapeuty. Bylam na nia zla, ze nie chce walczyc wszystkimi mozliwymi
        sposobami. Bylam zla na siebie, mialam poczucie winy ze moze nie potrafie jej
        przekonac. Dopiero mloda psychiatra z onkologii powiedziala mi tak: Niech sie
        Pani uspokoi, nie Pani pozwoli corce decydowac, jest w pelni sprawna umyslowo,
        niech Pani sie pogodzi z tym, ze to jest JEJ zycie i jej wola. Pani nie moze sie
        obwiniac, ofiaruje jej Pani w otwartch rekach wzystko co tylko Pani moze dac, a
        ile Ona z tego wezmie to jest jej wola.
        Mysle wiec ze i Ty masz niepotrzebnie wyrzuty sumienia...
        Pozdrawiam
        Halina-mam Agatki
Pełna wersja