Śmierć mamy i.....

03.03.09, 10:26
Kilka lat temu zmarła moja mama, chorowała na nowotwór, od momentu postawienia
diagnozy żyła rok. Po roku i kilku miesiącach od jej śmierci mój ojciec ożenił
się ponownie. Wtedy mimo żalu i tego, że uważałam że za szybko chce ułożyć
sobie życie (ale nie mówiłam mu tego co naprawdę czuję żeby go nie urazić)
życzyłam mu dobrze.
On uznał że i ja i moja siostra zaakceptowałyśmy bez słowa sprzeciwu jego nową
żonę bo byłyśmy na ich ślubie, bo się cieszyłyśmy razem z nim itp.
Dziś wiem, że robiłam tak tylko dlatego że Tak Chciał Ojciec. Że stłumiłam
swoje prawdziwe uczucia, żeby go nie urazić i żeby nie urazić jego nowej żony.
Dziś wiem że powinnam była wtedy Myśleć O Sobie. Może to wrednie brzmi ale tak
powinnam była zrobić a nie udawać że wszystko jest dobrze bo tacie będzie
przykro jeśli się dowie prawdy o tym co czuję.

Macocha bardzo szybko w naszym domu rodzinnym poczuła się panią.
Ani ja ani siostra nie mieszkamy razem z ojcem i z nią w domu rodzinnym (bo
jeszcze przed śmiercią mamy mieszkałyśmy oddzielnie w mieście).
Macocha podstępnym sposobem doprowadziła do tego że nie przyjeżdżamy do ojca.
Bo co można czuć gdy się zajeżdża do domu rodzinnego a obca kobieta nosi
ubrania i biżuterię matki??? Gdy pytałam ojca usłyszałam że jej to dał bo
poprosiła.(!)
Co można czuć gdy ojciec jak chcesz przyjechać do domu rodzinnego karze ci się
za każdym razem zapowiadać telefonicznie a gdy dzwonisz że chcesz zajechać do
niego, mówi ci że akurat teraz to mają gości.
Co można czuć gdy jeśli nie chcesz się spotkać z macochą a jedynie z nim on na
siłę przyjeżdża z nią na spotkanie z tobą albo nie przyjeżdża wcale.
Co można czuć gdy na Święta Bożego Narodzenia ojciec z macochą wyjeżdżają na
wycieczkę??? Więc nie masz jak spotkać się na święta z ojcem.
Moja mama gdzieś tam na górze na pewno płacze z rozpaczy za to co nam zrobił
własny ojciec po jej śmierci.
Próby rozmowy z ojcem na temat że nie jest dobrze kończą się karaniem mnie i
siostry miesiącami milczenia. Na zasadzie : nie odpowiada wam? to się nie będę
do was odzywał. Ale nie ma on na tyle odwagi żeby powiedzieć to wprost w
cztery oczy - tak córko, znikaj z mojego życia, nie chcę mieć z tobą nic
wspólnego.
Uwierzcie mi, można urządzić bliskim piekło na ziemi po śmierci matki.
To jest straszne.
I nikogo ani z dalszej ani z bliższej rodziny to co ja czuję tak naprawdę Nie
Interesuje.

Dominika
    • maretta111 Re: Śmierć mamy i..... 03.03.09, 15:10
      Moja mama jest 17 lat wdową i dziś muszę przyznać że jestem jej wdzięczna za to
      że nie wyszła ponownie za mąż. Dziś w tym bólu po śmierci mojego brata jesteśmy
      tak blisko. Mamy koleżanki wdowy , które powychodziły za mąż dziś żałują. Bo są
      już dzieci, wnuki i już są problemy, on ma swoje, ona swoje. Wiem że nie jest to
      może zawsze, ale często. Warto żyć przecież w zgodzie z własnym sumieniem.
      Jednak nikogo nie potępiam
      linki do pięknych piosenek:
      www.youtube.com/watch?v=-9BoRrMyT0w
      www.youtube.com/watch?v=vCAlka5TXBE
Pełna wersja