aniaurszula Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 23.01.14, 20:53 kazdy z nas sie zmienil, przeciez utracilismy osoby ktore kochamy. minelo juz 3 lata jak tata zmarl tez nowotwor, mialam w domu 3 mczne dziecko i 6 latke bardzo zwiazana z dziadkiem praktycznie wychowana przez niego. bylam jak w transie, pierwszy dzien nie myslalam zalatwialam automatycznie sprawy zwiazane z pogrzebem. wieczorem jak zaslablam dotarlo do mnie ze caly dzien nic nie jadlam , nie pilam,nie karmilam dziecka piersia.maz z tesciowa staneli na wysokosci zadania. musialam sie otrzasnac dla dzieci przeciez dziadek ich kochal i niechcialby abym je zaniedbywala przez niego. minelo 1,5 roku zmarl tesc jego smierc przezylam gorzej niz smierc wlasnego ojca. balam sie wejsc do kostnicy, widzialam tam ich dwoch, wszystko wrocilo. znalam go prawie 20 lat razem pracowalismy,dluzej musialam sie zbierac w calosc. niestety corka tez bardzo przezyla smierc dziadkow juz nie jest tak beztroskim dzieckiem, nie raz sie pyta dlaczego dziadkowie zmarli. rok temu plakala ze znow straci babcie u mojej mamy wykryto nowotwor a dziecko szybko skojarzlo fakty. wczoraj ogladalam ''plonaca pulapke'' i sie poplakalam a wczesniej film ten mnie nie rozkleil. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 23.01.14, 22:37 W czasie umierania szok i paraliż, który minął po kilku tygodniach. Potem powolne dochodzenie do codzienności. Po czterech latach wspominam tę śmierć taty jak smutne wydarzenie, nie płaczę na każde wspomnienie jak kiedyś - pogodziłam się chyba z faktami, ale zmieniło mnie to mocno. Kiedyś byłam duszą towarzystwa, a od tego wydarzenia wycofałam się z kontaktów, stałam się cyniczna i taka właśnie "za szybą". To już chyba zmiana na stałe. Męża mam na szczęście uważnego i dbającego o moje samopoczucie, ale przecież on mnie z powrotem nie odmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena36 Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 25.01.14, 13:20 Witajcie!Jest tu rowniez miejsze dla mnie otoz,ja stracilam meza.Kazdy dzien po Jego odejsciu,to byla nauka.Nowego zycia.Nie bede opisywala w detalach co wykonywalam i robilam, bo to wszystko napisaliscie.Ale ja chce Wam powiedziec,ze nauczylam sie /bylo trudno/cieszyc sie z kazdego dnia i chwili.Mam pieska z ktorym czesto chodze na spacery/a tak jak na ironie losu,pies byl nabyty dla meza aby nie czul sie osamotniony jak ja bede wyjezdzala do Polski/moja Mama ma 91 lat i/i czesto jestem w kraju.Kocham dobra ksiazke,film a nie wspomne o spektaklach teatralnych. Wiem, to wszystko wymienione nie zastapi wieczornej pustki! Totez super rozwiazanie na nia-dobra muzyka,skyp.Pozdrawiam wszystkich pograzonych smutku i prosze Was cieszcie sie zyciem.maryla Odpowiedz Link Zgłoś
6nadzieja Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 10.02.14, 20:10 Zmieniłam się zarówno na złe, jak i na dobre. Niech to będzie swego rodzaju.bilans. Na dobre: 1. Doceniam najprostsze sprawy: świecące słońce, że coś mi się udało, że mam kanapkę na sniadanie, że śnieg pada...takie prozaiczne codzienne sprawy. 2. Patrzę inaczej na świat. 3. Postanowiłam że będę żyć dla B., bo kiedyś chciałam bymnie nie bbyło. 4. Stałam się pokorniejsza. Na złe: 1. Ukrywam swoje emocje 2. Jestem rozdrazniona, nie umiem pogodzić się z niepowodzeniami. 3. Przestałam wierzyć w to że Bóg jest dobry. Bo to że jest nie ulega wątpliwości, ale w to że jest dobry zaczynam wątpić. 4. Odsuwam od siebie ludzi, bo nie czuję się konfortowo wśród nich...bo myślę, że wtedy gdy będę np z kimś rozmawiać to przyjedzie obok B, a ja zagadana nie wzorce uwagi na Niego. 5. Ukrywam emocje. Tzn że niby jest ok, ale naprawdę to tak nie jest... 6. Nie mogę, boję się przywiązywać do najbliższych, bo zarówno nie chcę po raz drugie przeżywać tego co przeżyłam po rozstaniu z B. Ani nie chcę by po.moim.odejściu ktoś płakał... Odpowiedz Link Zgłoś
aza25 Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 28.02.14, 01:17 Mnie śmierć zmieniła na niekorzyść, 1) nie patrzę teraz inaczej na świat, zawsze patrzyłam inaczej tyle, że teraz widzę co innego, straciłam wiarę w sens czegokolwiek, wiarę w siebie, w ludzi, 2) nauczyłam się, że w nocy nie tylko się śpi, głównie się myśli, 3) przez to co się działo w szpitalu z osobą, która nigdy nikomu nie zrobiła w życiu nic złego zrozumiałam, że dobro nie wraca, a przez to co spotkało w tym samym roku mnie, że śmierć bliskiej osoby to nie jest wystarczający powód dla życia, żeby nie dokładać innych problemów, a gdy już widzi, że już pod nimi leżysz jeszcze dołoży kopa, 4) zrozumiałam też, że nawet w obliczu śmierci nie potrafię walczyć o swoich bliskich (cały czas tylko biegałam od setnego lekarza do lekarza i prosiłam, prosiłam, prosilam, bałam się, że się na niej zemszczą, nie zrobiłam awantury nawet wtedy, gdy po entej samodzielnej zmianie pampersa i biegunce u Mamy o zerowej odporności, wreszcie odważyłam się przeszkodzić zadając jedno pytanie pełniącej dyżur lekarce, czy może zlecić jakieś leki, która siedząc i plotkując sobie z koleżanką podniesionym głosem stwierdziła jakbym była ślepa Nie widzi pani , że rozmawiam… i gdyby nie fakt, że wiem, że po moim wyjściu leżałaby we własnych …, albo, że będzie musiał ją przebrać własny syn – co i tak później dzięki „wspaniałej szpitalnej opiece” sam wielokrotnie robił, podkuliłabym ogon i ze łzami wyszła, a tyko prosiłam, choć powinnam jej po prostu przyłożyć), gdy chorował mój Brat, a Mama nie była w stanie się otrząsnąć, byłam zupełnie inna, wywalczyłabym pazurami wszystko, teraz nie potrafiłam, 5) kiedyś myślałam, że chociaż po śmierci jest lepsze życie, teraz, jak już ktoś tu napisał stojąc nad grobem czuję tylko pustkę, nie czuję nigdzie obecności Mamy, choć wiele złego się ostatnio wydarzyło i wiem, że gdyby istniał choć cień możliwości to odczucie obecności Mamy przy mnie byłoby oczywiste, Mama zawsze rozumiała, wybaczała każdą słabość, kochała bezwarunkowo, a teraz jej nie ma…(mam tylko nadzieję, że może jest na mnie zła, że za mało o nią walczyłam), 6) nigdy nie byłam silną osobą, ale teraz można po mnie deptać, a ja się rozpadam, 7) Jedyne na czym, a raczej na kim się nie zawiodłam to najbliższa rodzina i dla niej waro żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
taurus234 Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 23.06.16, 13:46 Po śmierci rodziców już nic nigdy nie będzie jak było i nie jest ważne ile mamy lat, czy mamy rodziny, dzieci. Po śmierci rodziców zostaje już tylko pustka, ból i wspomnienia miłości jaką tylko rodzice potrafią nas ogarnąć i darować. Odpowiedz Link Zgłoś
wiem-1 Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 24.06.16, 17:33 Synu, wylewaj łzy nad zmarłym i jako bardzo cierpiący zacznij lament, według tego, co mu przystoi, pochowaj ciało i nie lekceważ jego pogrzebu! Płacz gorzko i z przejęciem uderzaj się w piersi, zarządź żałobę odpowiednio do jego godności, dzień jeden lub dwa, dla uniknięcia potwarzy, potem już daj się pocieszyć w smutku! Ze smutku bowiem śmierć następuje: smutek serca łamie siłę. Tylko do chwili pogrzebu niechaj trwa smutek, bo życie udręczone - przekleństwem dla serca. Nie oddawaj smutkowi swego serca, odsuń go, pomnąc na swój koniec. Nie zapominaj, że nie ma on powrotu, tamtemu nie pomożesz, a sobie zaszkodzisz. "Pamiętaj o moim losie, który będzie też twoim: mnie wczoraj, tobie dzisiaj". Gdy spoczął zmarły, niech spocznie i pamięć o nim, pociesz się po nim, skoro już wyszedł duch jego Księga Mądrości Syracha38(16-23) Odpowiedz Link Zgłoś
zalamanyzyciem Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 23.09.16, 14:12 Witam mam na imię Adam 12 września 2016 skończyłem 28 lat. Niewiem co tutaj robię ponieważ nigdy nie potrzebowałem korzystania z forum a obecnie czuję że muszę się z kimś tym podzielić i może otrzymać jakieś slowo pocieszenia a niemam się do kogo zwrócić. Otóż właśnie wczoraj zmarła kobieta na której najbardziej na świecie mi zależało, dla której warto było się starać moja najukochańsza MAMUSIA ktora miala 63 lata i była najlepszym człowiekiem jakiego znalem. Ból po jej stracie jest tak wielki że niemogę normalnie funkcjonować, niewiem co mam teraz zrobić a najgorsze dopiero przedemną. Mama miała na nodze poważna rane która niechciała się goić tylko ciagle sie powiekszała a to dla tego ze miała cukrzycę i dużą nadwagę, musiała utrzymywać poziom cukru przez co niemogła schudnąć a rany się niegoiły, odsyłaliśmy ją od lekarza do lekarza bo chcieliśmy żeby wyzdrowiała i tak przez dwa lata wkońcu namowiliśmy ją na pobyt w szpitalu gdzie zrobili przeszczep skóry. wszystko było wporządku przeszczep się przyjął, rana się goiła, już myśleliśmy że wruci do nas do domu i bedzie jak dawniej. Aż wczoraj nagle zupełnie niewiadomo jak to się stalo niewydolność krążeniowa-oddechowa i zmarła a pojechała tylko wyleczyć noge. i mam teraz straszne wyrzuty do siebie ze wysłałem ją tam na śmierć. na dodatek tydzien temu pochowaliśmy Dziadka a mój Ojciec ma raka płuc przypadek nieoperacyjny tylko czekać aż to się stanie a babcia po ciężkiej operacji tarczycy leży w szpitalu w tym samym gdzie zmarła moja Mama i oddychają za nią maszyny. czy ktoś może mi powiedzieć czym sobie na to zasłużyłem i gdzie jest bóg w którego tak mocno wierzyła moja Mamusia. niewiem jak to przetrwać. prosze jesli ktos przezywal podobne pieklo niech sie odezwie doradzi jak sobie z tym poradzil bo dla mnie juz wszystko stracilo sens. Odpowiedz Link Zgłoś
agnusautograf Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 30.10.16, 01:07 Witaj Adamie, znalazłam się tutaj bo cierpię po śmierci mojego Ojca i przeczytałam Twoje zwierzenia.Zrobiły na mnie wrażenie. Ponieważ jestem matką 26 letniego syna zaczęłam się zastanawiać co bym chciała mu powiedzieć gdyby znalazł się w takiej sytuacji jak Ty i pozwolę sobie to uczynić, może choć trochę Ci pomogę.Adam tak naprawdę niewiele zależy od nas.Na niewiele mamy wpływ.Najważniejsze w życiu jest to aby być "uważnym" w stosunku do życia i swoich bliskich.To znaczy po krótce interesować się bliskimi, pomagać im, wspierać.Reszta jest poza naszym zasięgiem.Niestety!.Po śmierci osoby bliskiej zawsze mamy wrażenie,że mogliśmy coś zrobić lepiej to normalne.Zapewniam Cię,że nie Ty wysłałeś Mamę na śmierć proszę Cię nie myśl tak.Przy cukrzycy w sytuacji gdy pacjent leży w łóżku i jest po jakimś zabiegu, operacji istnieje duże prawdopodobieństwo zakrzepu to zn.zgęstnienia krwi i pójścia tego zakrzepu do serca lub do mózgu i wtedy mamy zawał lub wylew- tak miałam ze swoim Ojcem położył się do łóżka w czerwcu a 1 września zmarł na to samo co Twoja Mama.Poza tym zastosowany sposób leczenia Mamy był dobry a skutków nawet najprostszego zabiegu nie znamy.Co prawda lekarze powinni byli uprzedzić o ryzykach.Ale to już inna sprawa.Powiem tak zmarła Twoja Mama, a każda strata mamy dla dziecka jest ogromną traumą.Wiesz dlaczego ? bo odchodzi ktoś dla kogo byliśmy najważniejsi w życiu i już nikt nigdy nie będzie już kochał nas tak jak mamy bezwarunkowo, w każdej chwili.Nie piszesz nic o Ojcu więc podejrzewam,że zostałeś z tym wszystkim sam.Nie wiem jak tam jest dziś u Ciebie ale idzie 1 listopada - trudny czas, dla tych co stracili bliskich.Adam powiem wprost, musisz dojrzeć i dorosnąc ( wybacz!) bo to jest życie.Gdyby Mama żyła przeszlibyście choroby dziadków razem a właściwie to Ona by wzięła na siebie a Ty byś w tym uczestniczył dziś w tej sytuacji spada to wszystko na Ciebie.Musisz to przejść nie masz wyjścia zrób to godnie i z dużą troską o chorych Dziadków( wiem,że będziesz wył po nocach) ale to wszystko minie.Zawsze sobie myśl,że MAma by tak chciała, że się cieszy że dzielnie trwasz że jesteś człowiekiem dobrym a Ona tam u swojego Boga pomoże Ci dostaniesz siły.Zapewniam Cię ,że jest Bóg powiedz Mu że dał Ci trochę za dużo to niech Ci teraz pomoże i módl się za Mamę ( wieczny odpoczynek i 1 zdrowaś) to naprawdę Ci pomoże a ja będę się modliła za Ciebie. Adam, kiedyś i tak byś musiał to przejść tylko pewnie inaczej.I Ty też kiedyś umrzesz ale jesteś młody i zdrowy , więc proszę znajdź sens w swoim życiu nie poddawaj się.Napewno to co się dzieje Cię zmieni będzie ciężko ale to minie pamiętaj.Jakbyś miał problemy z depresją nie bój się wziąc wspomagających psychotropów to Cię wesprze.Uściski Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
olewka100procent Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 01.11.16, 22:18 Dziś wracalam z cmentarza, siedziałam w aucie i płakałam. Minął już prawie rok po śmierci mamy. Zmienia się wszystko.czlowiek sobie w miarę normalnie funkcjonuje.dziś myślisz ,, zmarła- takie życie , nic nie poradzimy,, Na drugi dzień leżysz wieczorem w łóżku i nie potrafisz tego ogarnąć,nie chcesz wierzyć że to się stało,wypierasz to że swojej świadomości,lament , płacz. Nie wiem kiedy dojdę do ,, normalnego,, stanu Odpowiedz Link Zgłoś
alicjabadanie Re: Jak Wy zmieniliście się po śmierci najblizszy 03.01.18, 21:12 Szanowne Panie! Jestem magistrantką psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim i prowadzę badania dotyczące lęku przed śmiercią. Poszukuję kobiet, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby w ciągu ostatnich 6 lat. Każda pomoc jest dla mnie bezcenna. Badanie zajmie około 10 minut. Jest w pełni anonimowe i poufne. Za poświęcony czas z góry dziękuję! docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeF3MfzsT3BkRpUkrn6NxMdzFZAt7l0fx2T17WZrWcvZrdZ7Q/viewform Odpowiedz Link Zgłoś