Dodaj do ulubionych

Zycie po smierci istnieje czesc 2

02.04.09, 10:33
11-te zajawisko jest napewno wielu wam znane. ZAROWKI.
Od smierci grzesia do przez okres 3 miesiecy wymienilam 17 zarowek.
Bylo to tak intensywne ze wymieniajac dzis jedna zarowke ,na drugi
dzien musialam wymienic druga. Ktoregos wieczoru polozylam sie na
chwile i przysnilo mi sie ze na korytarzu stal grzes i mrugalo
swiatlo. po obudzeniu poszlam do mojego syna do pokoju i
powiedzialam mu co mi sie snilo. On do mnie mowi ze tez mu sie
wlasnie snilo ze gasly swiatla . wstalam i zapalilam lampke i w
tym samym momencie zarowka pekla. Dziwne ale prawdziwe. Pytalam
elektryka czy to jest normalne powiedzial mi ze nie. jedynym
wytlumaczeniem moglo by byc ze kupuje zle zarowki.
Zmienialm mieszkanie ,ale nie z powodu zarowek . sytuacja sie
powtarza. Ciesze sie ,bo wiem ze jest ze mna.

12- Ktoregos dnia bylam juz na tym forum i nawet napisalam do watku
samobojstwo. Pisalam dze bede szla do medium ,by sie z nim
skontaktowac.Kiedys probowalam tez napisac do Mamy Agatki .W
momencie kiedy pisalam wiadomosc ze bede jechac do medium zeby byc
na 100 procent pewnym ze zycie istnieje dalej, dostalam telefon od
kolezanki,ktora nagle zaczela mi mowic ze jej znajomy z ktorym 3
dni temu miala sie spotkac , i do spotkania nie doszlo ,bo znalazl
sie w szpitalu. przezyl smierc kliniczna . Tak nagle zaczela mi to
mowic ,a ja siedzialam i nie moglam uwierzyc ze wlasnie w tym
momecie co pisze do was dostaje wiadomosc ze jej kolega byl na
tamtym swiecie i widzial swoich dziadkow. Oczywiscie wiadomosci na
forum nie wyslalam ,bo rece mi sie trzesly z wrazenia. Ale
postanowilam ze napisze teraz.

13- Bylam u medium Kobieta ta powiedziala mi tyle ze wiecej nie
moglam wymagac. Powiedziala mi ze na spotkanie przyszo kilka
osob .byl moj Tato , Moja siostra i moj Grzes ,ktory przebywa caly
czas z moim tata. Powiedziala mi W jaki Sposob karzdy z nich umarl
w jakim byli wieku.
Moj Grzes powiedzial ze jest mu przykro i zebym mu wybaczyla ,to co
zrobil. Ze mnie Kocha i podaje mi kwiaty ,ktore za zycia zawsze od
niego dostawalam. Opisala mi wszystko co robil za zycia i krotko
przed smiercia. Powiedziala mi jak wyglada i ze mial pieska . Ze
caly czas jest przy mnie . Ze Wyslal mi piosenke o ktorej wczesniej
pisalam i mam ja czesciej sluchac. powiedzial ze rowniez ja wiele
razy sie domyslalam ze jest przy mnie. Ze nie mam watpic. Ze mam Zyc
dalej ,bo i tak i tak sie spotkamy po drugiej stronie. Te wszystkie
znaki byly od niego i powiedziala mi ze bedzie mi towarzyszyl w
drodze powrotnej. Na peronie a bylo ich 15 ja mialam odjazd z 9
nagle zaczela mrogac lampa oswietlajaca peron. Ja i kolezanka
bylysmy pod takim wrazeniem ze trudno to opisac. Dodam ze bylam na
spotkaniu z kolezanka . Ona jest takim niedowiarkiem. Podczas calego
seansu ja nie odczulam nic fizycznie,ale moja kolezanka czula sie
bardzo dziwnie. Bylo jej duszno i mial wrazenie ze ktos ja trzyma
za plecy. czula taki dziwny ciezar . Do tej pory mowie ze jeszcze
takiego uczucia nie miala w calym zyciu. Pani medium powiedziala ze
nieraz inni odczuwaja takie spotkanie fizycznie.
Jestem szczesliwa ze tam bylam ze jednak te wszystkie znaki ,ktore
dostawalam odczytywalam prawidlowo. Wiem ze Zycie istnieje Dalej i
dlatego pisze do Was by podniesc Was na duchu.

PS.przepraszam za bledy . Mieszkam od 20 lat za granica imalo pisze
po polsku. jestem teraz w pracy dlatego nie za bardzo mam czas na
poprawe. ale to nie jest takie warzne jak to ze NASI ZMARLI
ZYJA!!!!!
Obserwuj wątek
    • halas1961 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 02.04.09, 11:13
      I ja w to nigdy nie watpiłam, nie wątpię że życie trwa nadal. W
      innej piekniejszej, szczęśliwszej formie.
      A z tymi żarówkami u nas dzieje się to samo, tylko ja nie
      skojarzyłam w ten sposób, nawet był elektryk sprawdzac , ale
      wszystko niby w porządku:)
      Pozdrawiam
      Halina-mama Agatki
    • basia446 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 02.04.09, 13:11
      Ja też jak najbardziej wierzę, że życie nie kończy się tu na ziemi.
      Bardzo pocieszające jest to co piszesz, bo w ten sposób umacniam się w wierze, że spotkam się jeszcze z moją Mamusią.
      U nas po śmierci Mamy działy się różne dziwne rzeczy z całą elektryką. W przeciągu 2 miesięcy zepsuły nam się: pralka, sokowirówka, maszynka do mielenia mięsa, golarka taty i jeszcze kilka rzeczy, o których w tej chwili nie pamiętam. Żarówek też masę wymieniliśmy... Czasami miałam wrażenie, że Mama w ten sposób przygotowuje nas do życia bez Niej... Zsyła na nas te wszystkie problemy, bo wiadomo - Co nie zabije, to wzmocni. Dziś jestem Jej za to wdzięczna, bo wiem, że nie ma sytuacji, w której sobie nie poradzę. Mama jest ciągle przy mnie, jest moim Aniołem i chcę żyć tak, aby była ze mnie dumna...
      • halas1961 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 02.04.09, 13:21
        Basiu kazdy powinien brac z Twoich słów przykład: "Zyć tak zeby była
        ze mnie dumna". Tak samo uważam. A tak na marginesie to ja jestem
        wielką przeciwniczką tego rodzaju przywoływania tych którzy odeszli
        Tak sobie wymyśliłam ,że jeśli będą chcieli, będą mogli to sami nam
        dadzą jakis znak. Nie zdecydowalabym się na nic takiego bo wydaje mi
        się ze Agatka byłaby niezadowolna, że ją niepokoję.
        POzdrawiam
        Halina-mama Agatki
        • basia446 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 02.04.09, 14:47
          Zaraz po śmierci Mamy bardzo chciałam skontaktować się z jakimś Medium. Chciałam wiedzieć, że Mama dalej żyje, że jest szczęśliwa. Myślę, że duży wpływ na to miał fakt, że oglądałam często program dokumentalny - Lisa Williams: Między Życiem a Śmiercią. Program jak dla mnie fantastyczny. Szkoda, że został zdjęty z anteny.
          Kiedyś w internecie natknęłam się na artykuł księdza François Brune - autora "Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje", z którego wyczytałam, w jaki sposób można powiedzieć swoim bliskim coś, czego nie zdążyliśmy. Zastosowałam się do wskazówek księdza, zrobiłam tak jak pisał i powiedziałam Mamie to, czego nie zdążyłam. Prosiłam również Mamę o jakiś znak, że usłyszała... W nocy, nad samym ranem, przyśniła mi się Mama. Sen był tak realny, że do tej pory mogę opisać każdy szczegół, każdą najmniejszą drobnostkę. Śniło mi się, że otworzyliśmy trumnę, w której była Mamusia. Ja z moim rodzeństwem "rzuciliśmy" się na Mamę, zaczęliśmy Ją dotykać, całować. Po chwili oczy Mamy zaczęły się otwierać. Wyglądało to tak, jakby Mama budziła się ze snu. Oczy otwierały się powoli... Zaczęliśmy pytać, czy jest szczęśliwa - odpowiedziała, że tak, że cały czas przebywa z Panem Bogiem i Pan pozwala Jej przychodzić do nas na ziemię... Zaraz się przebudziłam. Podziękowałam Mamie, że dała mi znak, o który prosiłam. Przez dłuższy czas myślałam o tym śnie. Byłam szczęśliwa, bo Mama też była. Jednak teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, prosząc Mamę o ten znak. Przed oczami mam, jak powoli otwierała oczy. To tak, jakbym przeszkodziła Jej w odpoczynku...
          No cóż, powiedziałam Mamie to, co chciałam. Więcej już nie będę Jej niepokoić. Mama sama wie, kiedy ma do mnie przyjść, pocieszyć.
          Pozdrawiam, Basia
          • tuptus110 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2-artykul 24.04.09, 09:36
            Czy masz moze link do tego artykulu lub masz gdzies to zapisane?
            Bardzo tesknie za babcia, ale chyba nie daje mi zadnych znakow lub ja tego nie
            widze. Nie mam zwierzakow, wiec taki test odpada. Raz "wybuchla" mi zarowka przy
            wlaczeniu swiatla, ale to tez normalne...Babcia przysnila mi sie jakis czas
            /kilka miesiecy/ po swojej smierci - taka rozesmiana, radosna i w tym snie fajne
            bylo to, ze nie opowiadal o przeszlosci, tylko pokazywal terazniejszosc razem z
            babcia,babcia ktora przeciez nie zyje...Rozmawialismy z nia, bawila sie z nasza
            coreczka...moze to jest ten znak? A moze sama doszukuje sie czegos, czego tak
            naprawde nie ma.
    • osmiorniczka030 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 02.04.09, 15:18
      Witaj!

      A ja jak zwykle w sprawie znaków...
      Przede wszystkim chcialam Ci podziekowac za tak dokladny opis swoich
      wydarzen. Dla mnie to bardzo wazne, bo podobnie jak Ty, ja rowniez
      odnosze wrazenie, ze odebralam ich mnostwo po smierci ukochanego
      Taty i stalam sie "badaczem znakow." :-)

      Moje "dzieje" mozesz przeczytac pod tymi watkami:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=847&w=77611400
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1034&w=77572716

      Musze Ci powiedziec, ze wedlug mnie odbierasz wspaniale znaki od
      swojego ukochanego, a przede wszystkim dobrze obserwujesz i
      wlasciwie je interpretujesz. Wyczuwanie obecnosci, mrugajace
      swiatla, psujace sie zarowki, "natretne" piosenki, odpowiedzi na
      nurtujace Cie pytania, to typowe kanaly kontaktowe. No i wiele tez
      mowi zachowanie zwierzat.

      Ciesze sie, ze jest w Tobie tyle pewnosci co do zycia po tamtej
      stronie, bo wielu z nas bardzo tego brakuje.

      Zycze Ci, kolejnych znakow i tak mocnej wiary.

      Pozdrawiam.
      • magdaberlin Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2-do Osmiornic 06.04.09, 01:48
        Osmiorniczko Dziekuje za twoj list. Widze ze Ty podobnie jak ja tez
        jestes lowca znakow. To co pisalas o tych wiadomosciach z Twoim tata
        to cos wspanialego. Ja napewno bym nie potrafila tak jak Ty morsem
        odczytac wiadomosc. To naprawde fascynujace jak czlowiek po smierci
        i ta druga osoba na ziemi dalej moga ze saoba miec kontakt. To dar
        milosci. Wydaje mi sie ze Bog wie i widzi za ludzie sie kochali i
        nadal kochaja i dlatego pozwala na cos takiego. Ja jadac do medium
        modlilam sie o to zeby Bog nie wyrazil zgody na jego przyjscie jesli
        zalklucam swoim postepowaniem jego spokuj.Mysle ze Pan Bog widzac
        nasze cierpienie i tesknote pozwala im i nam na ten maly kontakt ,by
        podniesc nas na duchu i zeby zyc dalej a nie sie dreczyc i smucic.
        latwo mi sie pisze ,ale tez mam takie smutne dni ze lepiej nic nie
        mowic. Osmiorniczko mam do Ciebie prosbe ja pisalam w swojej
        wypowiedzi o piosence pt: Dotykaj mnie. Tomasza Zoltko.Ta piosenka
        nie nalezala do naszych piosenek ,ale Raz ja z moim Grzesiem
        tanczylam i mi ja spiewal. Zapomnialam o niej praktycznie az do
        momentu kiedy siedzialam na internecie i tak bez wiekszego sensu
        czegos szukalam na youtube. wtedy zobaczylam tytul tej piosenki ale
        przeszlam na inna strone nie zastanawiajac sie co to moze byc.
        Szukajac czegos dalej ,ciagle mialam w glowie zeby sprawdzic i wejsc
        na ta piosenke. po zrobieniu tego malo nie zemdlalam ,bo wiedzialam
        odrazu ze to byla wlasnie ta piosenka ktora slyszalam tylko raz i
        spiewal mi ja Grzes. Ta medium tez mi powiedziala ,zebym ja czesciej
        sluchala i ze ta piosenka byla od niego. Chciala Bym Cie prosic bys
        ja odsluchala i napisala co o niej myslisz. Dziekuje.
        • osmiorniczka030 Do: sebyzbarma 19.04.09, 21:35
          Witam!

          Jesli chodzi o zachowanie zwierzat, to ja osobiscie nie mam w tej
          kwestii zadnych doswiadczen. Jednak duzo na ten temat czytam,
          rowniez tu, na forach wiele osob pisze o dziwnym zachowaniu zwierzat
          w momentach, kiedy autorzy postow wyczuwali obecnosc osoby zmarlej
          lub tez rownoczesnie dzialy sie inne, niewyjasnione zjawiska.

          Z tego, co zdazylam sie zorientowac zwierzeta zachowuja sie w rozny
          sposob. Jedni pisza, ze wczesniej osowiale, w tych momentach znow
          staja sie zywe i radosne, a inni znowu pisza o chowaniu sie zwierzat
          w dziwnych miejscach bez zadnego powodu.

          A czy Ty masz podobne doswiadczenia?

          Pozdrawiam.
          • sebyzbarma Re: Do: sebyzbarma 20.04.09, 16:22
            Witaj osmiorniczko,
            Moje doswiadczenia byly troche inne niz te, ktore przytoczylas
            (“wczesniej osowiale, w tych momentach znow staja sie zywe i
            radosne, a inni znowu pisza o chowaniu sie zwierzat w dziwnych
            miejscach bez zadnego powodu"). U mnie z kolei wygladalo to tak, ze
            zwierzeta nagle zaczynaly sie patrzec w jeden punkt przed nimi.
            Inaczej zachowuje sie np. pies, ktory nasluchuje jakichs odglosow.
            Moje nie nasluchiwaly, a uparcie wpatrywaly sie w jeden punkt przed
            soba. Wyobraz sobie psa, ktory skupiony patrzy na Ciebie probujac
            zrozumiec co do niego mowisz. Tak to mniej wiecej wygladalo. Tyle
            tylko, ze psy nie patrzyly sie na mnie.
            Nie slyszalam, by ktos mial tego typu doswiadczenie, wiec nie wiem,
            jak moge takie zachowanie wytlumaczyc. Slyszalas moze o czyms
            takim?
            • moreno68 Re: Do: sebyzbarma 21.04.09, 16:22
              Ja miałam takie doświadczenie z moim psem.Na kilka dni przed
              śmiercią Taty, siedziałam w dzień w pokoju przed komputerem obok
              mnie mój pies.Nagle pies zaczął patrzec w stronę kuchni, cofac się ,
              powarkiwac ,skomlec -patrzył to na mnie to na kuchnie.Do kuchni nie
              wszedł-ale upacie się wpatrywał.Dla mnie to dziwne ,bo jest bardzo
              ciekwaskim psem.Wstałam i spojrzałam do kuchni-nic nie było, weszłam
              a on nadal zachowywał się tak samo.
              Usiadłam znów przed komputerem - pies zaczął powarkiwac szczekac , i
              patrzec za mną , albo na stół który stoi w pokoju obok mojego biurka
              z komputerem.
              Cała sytuacja trwała z 10 minut.Nie umiem tego wytłumaczyc , ale
              nigdy pozniej to się nie powtórzyło.
              A w tamtej chwili miałam takie dziwne przeczucie.Nawet póżniej
              powiedziałm do męża- że gdybym wierzyła w duchy to dziś był u mnie
              jeden .
              Nie jestem strachliwa , nie wsłuchuję się w odgłosy...ale wtedy
              miałam taką pewnośc.
              Po kilku dniach mój Tata zmarł nagle na zawał.Nie czuł się
              żle...nagle.Teraz wiem ,że to nie był przypadek....może to moja Mama
              która zmarła parę lat wcześniej...a może to Śmierc.Czytałam pózniej
              o tym ....takie sytuacje się zdarzają.
              Póżniej miałam tez kilka charkterystycznych...ale tą pamiętam
              najwyrażniej.
              Pozdrawiam.
              • sebyzbarma Re: Do: sebyzbarma 21.04.09, 16:34
                Moreno, dzieki za post :)

                Moje psy faktycznie czasem powarkiwaly niewiadomo na co, ale zawsze
                sobie tlumaczylam, ze po prostu slysza jakies glosy z ulicy, czy
                moze zza sciany. Natomiast w momencie gdy wpatrywaly sie w cos przed
                soba nigdy nie zauwazylam, by sie baly.
                • moreno68 Re: Do: sebyzbarma 21.04.09, 16:39
                  Inaczej nasłuchuje pies czy powarkuje kiedy dzieje się coś za
                  oknem.Mojemu takie nasłuchiwania też się zdarzają, tyle że wtedy
                  podbiega do drzwi .Nigdy też wcześniej nie miałam takich myśli, co
                  najwyżej skojarzenie włamywacz;)
                  Trudno to racjonalnie wytłumaczyc ale mam 99% pewności ,że to było
                  coś innego.
                  • sebyzbarma Re: Do: sebyzbarma 22.04.09, 09:14
                    moreno68 napisał:

                    >Inaczej nasłuchuje pies czy powarkuje kiedy dzieje się coś za
                    > oknem.

                    Masz racje :)

                    Mojemu takie nasłuchiwania też się zdarzają, tyle że wtedy
                    > podbiega do drzwi .Nigdy też wcześniej nie miałam takich myśli, co
                    > najwyżej skojarzenie włamywacz;)

                    Moje z kolei nigdy nie ruszaly sie z miejsca, tak jakby obiekt
                    obserwacji byl dokladnie przed nimi. Czasem tylko podnosily leb
                    (byly w pozycji lezacej) i zdziwione (naprawde!) patrzyly sie przed
                    siebie.

                    Kiedys czytalam, ze psy maja role posrednika, czasem opiekuna i
                    mysle, ze moze cos w tym jest.

                    A czy Ty odczuwasz cos w chwili, gdy Twoj pies zachowuje sie
                    inaczej? Ja nic..
            • osmiorniczka030 Ponownie do: Sebyzbarma 24.04.09, 00:10
              Czesc Sebyzbarma!

              Ja nie mialam mozliwosci osobiscie zaobserwowac dziwnego zachowania
              zwierzat z prostego powodu - bo ich nie posiadam. Prawde mowiac
              nigdy nie zwracalam na to jakiejs szczegolnej uwagi. Po prostu
              gdzies o tym czytalam i zakodowalam, ze takie sytuacje w ogole maja
              miejsce i tyle. Dopiero tu, na forum widac, jak wiele osob mialo
              podobne doswiadczenia. Jezeli wszyscy bedziemy pisac o "dziwnych"
              wydarzeniach z naszego zycia, moze sie okazac, ze te "dziwne
              sytuacje" wcale nie sa takie rzadkie. Postaram sie zwrocic na to
              uwage podczas lektury ksiazek o tej tematyce. Jesli przeczytam cos
              ciekawego, to napisze na forum.

              Pozdrawiam.
    • magdaberlin Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 06.04.09, 00:36
      Dziekuje Wam za komentarze do mojego listu.
      Basiu zycie napewno istnieje dalej.To co sie u Ciebie dzialo te
      wszystkie zepsute sprzety techniczne i zarowki ,to napewno byla
      Twoja mama.Prad to jest najprostszy sposob w jaki potrafia nam dac
      znac o sobie.
    • magdaberlin Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 06.04.09, 01:24
      W piatek po pracy pojechalam na spacer do parku . Tam chodzilam
      zawsze z Moim Grzesiem. Uspokoilam sie tam tak bardzo ze nawet
      usnelam na trawie. Pozniej pojechalam na zakupy i kupilam dla
      Grzesia czerwone gerbery w doniczce ,bo byly to jego ulubione
      kwiaty. Kupujac je pomyslalam ze gdzie ja je postawie ,bo 28 marca
      mial urodziny i kwiatow mial pelno. Przychodze na cmentarz i patrze
      a kwiatki ,ktore mu wczesniej kupilam ,ktos ukradl.Zezloscilam
      sie ,ale pomyslalm ze dobrze zrobilam ze kupilam nowe. Posiedzialam
      troche ´na cmentarzu i poszlam do domu.Wieczorem mialam inny nastruj
      upilam sie z zalu i cala noc plakalam.Caly nastepny dzien tez byl do
      niczego. Wieczorem poszlam na nocke do pracy.Nigdy tak nie
      robilam ,ale dzisiaj rano zaraz po pracy pojechalam na cmentarz.
      Przychodze i oczom nie wierze w tych gerberach ,ktore zanioslam dla
      Mojego Grzesia byla wizytowka i na niej napis poznaj boga.
      Poparzylam na inne groby nigdzie takich wizytowek nie bylo. Dziwne i
      piekne jest to ze Agatki mama napisala watek drogowskazy ja w
      piatek dopisalam sie do tego watku i napisalam ze ludzie traca
      nieraz wiare w Boga po tym jak odejdzie ktos z bliskich. U mnie
      bylo odwrotnie ja sie do Boga zblizylam. Podalam tam strone
      internetowa szukajac boga. I ta sama Strone te same haslo tylko w
      jezyku niemieckim znalazlam na wizytowce na grobie mojego Grzesia.
      Widzac to rozplakalam Sie jak dziecko ze szczescia. wracajac
      spacerkiem przez cmentarz patrzylam i nigdzie takiej wizytowki nie
      widzialam. Zatrzymalam sie w pewnym miejscu ,bo tam stal krzyz i
      chcialam sie pomodlic i podziekowac Bogu i Grzesiowi za ta kartke i
      nie uwierzycie ale pod moimi nogami po tym krzyzem lerzala ta sama
      kartka. Nigdzie wiecej jej nie bylo .Dlaczego wlasnie na jego Grobie
      i w tym miejscu co sie modlilam?? Ucieszona wrocilam do domu.
      Polozylam sie spac. Dzisiaj tez mam nocke i pisze do Was z pracy.
      Wychodzac z domu chcialam wlaczyc swiatlo na klatce i nagle zarowka
      zabrzeczala i na calej klatce zgasly swiatla . zeszlam ciemna klatka
      na dol chce wsiadac do auta i lampa na ulicy wlasnie pod ktora stal
      moj samochod zaczela sie mrozyc . Bylam pewna ze To moj Grzes jest
      znow przy mnie. Jadac do pracy Stanelam na swiatlach kolo przystanku
      tramwajowego i zapalilam papierosa.Otworzylam okno i tak nie
      umyslnie spojrzalam w gore i nastepna lampa wlasnie w miejscu w
      ktorym stalam nie swiecila sie tylko wydawala taki brzeczacy dzwiek
      i mrozyla sie lekko. Co o tym myslicie . W przeciagu 30 min ,bo tyle
      potrzebuje zeby dojechac do pracy tyle znakow. Ja sobie tego nie
      wymyslam ,bo nie zadawala bym sobie tyle trudu zeby siedziec tu i
      pisac. Ja sie tak bardzo ciesze ze takie rzeczy maja miejsce w moim
      zyciu. Nie chce sie tez przechwalac ze ja mam tyle znakow od Mojego
      Grzesia . Wiem ze inni ich nie maja i czekaja ,az im ich najblizszy
      cos takiego wysle. Ale wydaje mi sie ze kazdy z nas takie znaki juz
      otrzymal i tylko nie potrafi tego odczytac. Niewiem jak u innych ale
      jak mam gorszy dzien ,i popadam w histerie i brak wiary wtedy cos
      zaczyna sie dziac i jak sie uspokoje ,to wtedy to odczytuje. W
      nerwach i zlosci nie widze nic.
      • jaska222 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 06.04.09, 14:32
        Witam wszystkich. Nie pisałam jeszcze o tym. Dosyć długa historia.
        Miesiąc po pogrzebie Heńka pojechaliśmy z Heńka mamą do Wilna.
        Zaparkowałam samochód przy targowisku. Była jusz godzina 14, także
        stoiska jusz były puste. Parkując samochód odczepił mi się w
        samochodzie tłumnik. Zdenerwowało to mnie bardzo, ale pomyślalam
        sotie że kupie wierówkę, jakoś go przyczepie i odjadę. Kupiłam tą
        wierówkę, a gdy podeszła do samochodu, to jusz przy stoisku stał
        jakiś dziad i sprzedawał jakiś stary sprzęt rybacki, zdziwiło mnie
        to, bo jusz była późna pora, ale poprosiłam go by mi zaczepił
        tłumnik. Sama odtworzyłam samochód, na tylne siedzinie postawiłam
        torepkę by wybrać tą wierówkę i jakoś położyłam klucze od samochodu
        tesz na torepkę i zakryłam drzwiczki i samochód się zamknoł. Kluczy,
        torebka w środku a ja stoja z wierówką i telefonem i niewiem co mam
        robić. Tylko do głowy mi przyszło że gnyby to był Heniek żywy, to by
        mu zadzwoniła i on mi szybko tem mój problem załatwił. Stoja patrza
        na telefon i tak mi się chce mu zadzwonic jak I nagle podchodzi do
        mnie jakiś facet i pyta „co się stało?”. Niewiem ani skąt on się
        wzioł, ani skąt do niego przyszło że mam jakiś problem, bo
        nierobiłam żadnego zamieszania, niechcąc zdenerwować Heńki mamy,
        która jusz osoba w starszym wieku. Powiedziałam mu że mi drzwi się
        zamkneli od samochodu a klucze w są w środku. A on mi muwi wraz ci
        odworze mam tu klucz od AUDI ( u mnie samochód Volgswagen),
        niezdążyłam mu powiedzieć jak to się stanie ba nawet marka samochodu
        jest inną, jak cichutko drzwi odworzył i szybko odszedł. Jusz był
        dosyć daleko, jak zdążyłam mu powiedzieć „Dziękuję”. Ten facet co
        stał przy stoisku i mi miał podwiązać tłumnik stał jak słup wkopany
        i tylko w slad tamtemu krzyknął „ Pan niech chociasz zobaczy numer
        samochodu, który otworzył” ale ten pan jusz go pewnie niesłyszał. I
        tłumnika nieprzyszło się podwiązywać bo on ,jak się okazało nie
        oderwał, a tylko się odczepił.
        I czy to niebył mój kochany Heniek? ? To był on ....
        Kochaw cię bardzo. I dziękuję Panu Bogu że byleś, że jesteś i że
        będzisz zawsze......Jeszcze jakiś dzień, albo rok, albo kilkanaście,
        albo kilkadziesiąt lat a zawsze będziemy razem......
        Janina z Litwy
        • bie-tka Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 06.04.09, 22:45
          Mamy dwa auta, VW którym mąż jeździ Taxi a ja mam do pracy AVON) starą ladę.Bardzo lubię pomagać innym jak tylko trafi się okazja. Postanowiłam więc pomóc swojej konsultantce, która zamówiła paczkę z kosmetykami na mój adres (mieszka poza centrum miasta i kurier dostarczający paczki gubił się, paczka ciągle trafiała nie tam gdzie trzeba), miała ja sama odebrać ode mnie, ale ze pakunek ważył dość dużo postanowiłam jej zawieść do domu.Po drodze byłam z córką na grobie u Adasia. Jadąc do konsultantki na skrzyżowaniu stanął mi samochód, rozładował sie akumulator. Wożę zapasowy w bagażniku, umiem odpalić wiec wyjęłam podłączyłam przewody i zapalił od razu. Zaniosłam do bagażnika wszystkie klamoty, usiadłam za kółkiem a on znów zgasł, tym razem na dobre. Powtórzyłam poprzednie czynności ale nie chciał zapalić. Wpadłam w straszną złość, wprost furię, zaczęłam płakać a w myślach powtarzałam sobie Adasiu żebyś był teraz ze mną na pewno byś mi pomógł, zaradził byś coś i tak płakałam z taką żałością że Synka nie ma za mną, że nie mogę na nikogo liczyć. W tym samym momencie zatrzymało się białe osobowe auto wysiadł mężczyzna zapytał co się stało ja odpowiedziałam chyba nawet z lekką jeszcze złością że nie wiem a ten nie zważając na mnie podłączył swoje przewody do swego akumulatora odpalił odłączył wsiadł i pojechał, nie wiem nawet czy zdążył usłyszeć moje dziękuję.Wcześniej przejeżdżało mnóstwo aut, nikogo nie obchodziłam. Dopiero jak łkałam wspominając Adasia...Dziękuję Ci synku, wiem ze nadal mogę na Ciebie liczyć.Mama.
          • basia446 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 06.04.09, 23:32
            Ja czasem się zastanawiam, czy nie przeszkadzam Mamie prosząc Ją o pomoc w trudnych sytuacjach... Póki co Mama mi nie odmawia, zawsze pomaga. A potem sytuacje, które wydawały się beznadziejne, okazują się bardzo proste do rozwiązania. Boję się tylko, że kiedyś Mamie skończy się cierpliwość i powie "radź sobie sama". Nie... To nie w stylu mojej Mamusi... Moja Mama ma wielkie, szczere serce (mam nadzieję, że już zdrowe). Nigdy nie przeszła obojętnie obok kogoś, kto potrzebował pomocy, wsparcia. Mam tylko cichą nadzieję, że i mnie nigdy nie opuści...
            Ps. Pani Elu, możemy sobe podać rękę. Ja też pracuję jako Lider Sprzedaży w Avonie. Niestety od śmierci Mamy nie mam czasu na pracę dodatkową...
            Pozdrawiam i ściskam, Basia
            • adria78 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 21.04.09, 08:16
              Witaj Magdo,pisałam do Ciebie na wątku samobójstwo,że przeżyłam podobną sytuację
              i prosiłam Cie wtedy,żebyś opisała swoją wizytę u medium. Bardzo Ci za to
              dziękuję,co do elektryki,to ja tez miałam mrugające żarówki i do tej pory pralka
              potrafi przestawić się i wtedy mruga światełko,co ciekawe,za życia często bawił
              się w ten sposób światłem,gdy chciał mnie np.obudzić :) Teraz rzadziej otrzymuje
              znaki,ale się zdarzają,np.w Boże Narodzenie podczas wręczania sobie nawzajem z
              rodziną prezentów,pomyślałam,że chciałabym też od niego prezent dostać i w tej
              chwili spadła zawieszona na drzwiach ozdoba - napis wesołych świąt, te drzwi
              były od nas daleko,nie było przeciągu,ani nikt obok nie przechodził,ozdoba
              wisiała tam 2 tygodnie,a spadła kiedy poprosiłam o prezent i to tylko ja
              podeszłam i ja podniosłam i od razu do mnie dotarło,że to życzenia od niego.
              Często słyszę Jego głos,a właściwie kaszel,czuję zapach,dotyk. Wiem wtedy,że
              jest,tego jestem pewna. Martwi mnie jedno- czy jest szczęśliwy i czy nadal mnie
              kocha.Magda bardzo Ci dziękuje za Twoja relację,bardzo mi pomogła,jeżeli możesz
              i znasz odpowiedz,to proszę napisz,czy oni są stale przy nas,czy tylko czasem
              przychodzą i czy taka śmierć poprzez samobójstwo była dla nich nieuchronna,że
              tak miało być, bo coraz częściej słyszę: "widać tak mu było pisane".
              • magdaberlin Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 - do adria 23.04.09, 08:39
                Witaj Adrio!!!

                to fajnie ze sie odezwalas. Ten znak na Swieta to byl napewno od
                Niego. Wlasnie w taki sposob mogl dac Ci prezent. Ja zmienilam
                mieszkanie i jeszcze w starym mieszkaniu zadalam sobie pytanie czy
                dobrze robie? i jednoczesnie wzielam do reki mala figurke
                buddy ,ktora nalerzala do Grzesia . Na spodzie byla przyklejona
                naklejka szczesliwy dom. Nie wiedzialam o tym ,bo zabralam ja z jego
                mieszkania po jego smierci . Wiem ze to byla odpowiedz od niego
                tylko zastanawiam sie ktory dom ma byc szczesliwy. 3 tygodnie temu
                mialam urodziny i liczylam na to ze cos sie stanie ale minal prawie
                caly dzien i nic. okolo polnocy siedzialam przy komputerze i nagle
                cos mi nie dawalo spokoju i musialam wlaczyc telewizor .Wlaczylam i
                emitowana byl piosenka Ricky Martin -Bella. rozplakalam sie bo wiem
                ze to na 100 procent byl moj prezent . Piosenka byla o zakochanej
                parze ,a on juz nie zyl ,ale caly czas byl przy niej jako duch .
                Piekna.Twoj narzeczony napewno jest przy Tobie ,bo Cie kochal i
                widzi jak cierpisz i tesknisz.nam jest bardzo ciezko ,bo nasi
                ukochani odeszli w inny sposob niz normalnie . Mecza nas wyzuty
                sumienia i to jest straszne. Nie wiem czy Twoj ukochany cierpial na
                depresje ,bo moj Grzes mial zaburzenia bordoline . jak zyl nie
                zdawalam sobie z tego sprawy tak do konca .Byl bardzo zmienny i
                myslalam ze ma taki charakter. po jego smierci bylam u psychologa i
                teraz wiem ze byl chory. Ta medium powiedziala mi ze on mnie bardzo
                prosi zebym sie nie obwiniala i napewno Twoj ukochany tez tego
                pragnie.Czlowiek chcial by cofnac czas i cos zmienic,ale musimy
                niestety z tym zyc. Ja mam raz lepsze raz gorsze dni i ciagle zadaje
                sobie pytanie DLACZEGO??? Tesknie strasznie ale wiem ze juz nic nie
                zmienie pocieszam sie i wiem to napewno ze po smierci sie spotkamy .
                Adrio wybacz mu to co zrobil ,bo to go napewno meczy. A On jest i
                widzi Cie z gory i chyba nie chcial by Cie widziec smutnej. Pisalas
                ze slyszysz jego glos ,kaszel i czujesz dotyk. Mogla bys to
                opisac .Ja tez czuje dotyk ale nie jestem tego pewna chciala bym
                wiedziec jak Ty ,to odczuwasz. kaszel tez slysze przewaznie gdy
                zadaje sobie pytanie, napisz jak jest u Ciebie.Podaje Ci mojego
                maila prywatnego jak bys chciala napisac cos wiecej.
                magdaberlin@yahoo.de . Pozdrawiam Serdecznie
    • justynakm1 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 23.04.09, 10:50
      Jasiu, to z pewnościa był Twój Mąż. jestem pewna.
      Ja na cmentarzu spotkałam kota, straszny był pieszczoch i
      przytulaniec, jak moj Kubus - drapanie za uchem, głaskanie, Kuba
      ogromnie lubił mój dotyk. nawet jak jechaliśmy samochodem, to zawsze
      głaskałam Go po karku.. Kot pokazał sie nieoczekiwanie, dzień
      wczesniej byłam bardzo smutna i przygnębiona, a On był takim
      promyczkiem, wiem, ze to Kubus przekazał mi swoją miłość (znał moją
      miłość do zwierzaków i wiedził, ze obok kotka nie przejdę obojętnie).
      Poza tym, od jakiego czasu jak jedzez na rowerze, to wreszcie udaje
      mi się podjecac pod wysokie krawęzniki dzięki specjalnej technice,
      jakiej uczył mnie Kubuś (wczesniej nie umiałam). Myslę, ze On mi
      pomaga, razem ze mną podnośi ten rower. A ostatnio trafiłam na
      ciekawą audycję o adopcji zwierzaków ze schorniska (planuję na
      jesieni zaadoptowac kota) - wiem, ze Kubus pokierował moją ręką,
      abym mogła trafić na odpowiednie radio :-)
      • halas1961 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 24.04.09, 10:54
        Piszecie o dziwnym zachowaniu zwierząt. I ja się dolączę. Kiedy
        zmarł mój tata 14 lat temu, w dzień pogrzebu pies strasznie wył i
        nic nie było go w stanie uspokoić. Był to pies podwórkowy, no i ni
        jadł ze dwa dni.
        A teraz kiedy odeszła Agatka parę razy kot widział coś czego ja
        niestety nie widziałam. Pierwszy raz to było zimą, słyszałam jakby
        puknięcie w okno w drugim pokoju, kot (młodziutki) poleciał biegiem
        a ja za nim. I ja nic nie zobaczyłam, a kot usiadł na srodku pokoju
        jak wryty i patrzył w strone okna w jeden punkt. Nie bał się, tylko
        tak siedział i widać było wyraźnie że on coś widzi. wogóle nie
        reagował jak go wołałam.
        Zwierzęta sa niezwykle mądre i dane im jest nieraz widzieć więcej
        niż nam.
        Pozdrawiam
        Halina-mama Agatki
        • justynakm1 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 24.04.09, 13:03
          Ja tez sie dolaczam. Po 1 ten kotek na cmentarzu, jestem pewna ,ze
          byl zwierzecym medium (nie wiem czy to dobre okreslenie), ktory
          przekazal mi pieszczoty od Kubusia, jego milosc, cieplo. Bylam wtedy
          taka smutna, kotek pokazał sie w idealnym momencie i bardzo mnie
          pocieszył.
          Moja przyjaciólka mieszka dlaeko za granicą. Bardzo sie z Kubusiem
          lubili, ona dzielnie mnie wspierała i wspiera w czasie Jego choroby.
          Ona tak samo jak Kubus kocha rower i zawsze w trakcie tych swoich
          treningów modliła sie za Niego. po śmierci Kubusia zauwazyła dziwne
          zachowania swojego psa - pies potrafi wpatrywac sie w jeden punkt,
          jakby kogos sluchał i widział, albo ucieka z podkulonym ogonem,
          jakby ktos go gonił.
          Ja na jesieni adoptuje kotka. dam wam znac, bo ejstem pewna, ze
          Kubus mnie odwedza, tylko ja tego nie widze. ale On zobaczy.
          • justynakm1 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 29.04.09, 09:48
            Słuchajcie, wczoraj znów miałam doła, nie wiem po co oglądałam
            zdjęcia Kubusia i filmy z NIm. Tzn dlatego, ze za Nim strasznie
            tęsknie, i chciałam Go zobaczyc.. no i pozniej bylo mega zle,
            wiadomo. Pojechalam na cmentarz, tam sie znow zdenerwowalam, bo
            gdyby nie ja, to ten grób by wyglądał nie powiem jak. I taka byłam
            smutna, zaplakana, a tu znów słysze "miau miau" - ten sam kotek co
            kiedys (gdy mialam mega dola), tym razem wyszedl zza grobu!!! mowcie
            i myslcie co chcecie (choc wiem, ze tutaj myslicie jak ja i nie
            brzmie jak wariatka) - to byl Kubus, albo Kubus mi go znow zeslal na
            poprawe humoru i przekazanie swojej milosci...
            • beasingiel_44 Re: Zycie po smierci istnieje czesc 2 01.05.09, 10:50
              Czytalam z zalzawionymi oczyma niektore wasze wypowiedzi, wiem, znam to uczucie....
              W kwestii zycia po smierci dodam tylko tyle, ze pograzona w smutku sama szukalam ukojenia nawet w lekturze na ten temat.
              W bardzo wielu opublikowanych materialach oraz pracach naukowych znajduja sie dowody na to iz istnieje cos takiego jak forma zycia po zyciu. Przykladami sa chociazby przyeprowadzane hipnozy ktorych poddawani byli rozni ludzie i wyobrazcie sobie, ze ci ktorzy byli poddatnym medium cofali sie do odleglych czasow i opisywali wydarzenia na temat ktorych nigdy, nigdzie nie czytali ani nie slyszeli. Czyli musieli zyc w innym wcieleniu. Potwierdzenie tego badajacy ten stan rzeczy odnalezli w materialach do ktorych w zaden sposob nikt z poddanych hipnozie nie mial i mogl miec dostepu. Przytaczam tu przyklady o ktorych czytalam w ksiazkach jak i wszelkiego rodzaju biuletynach naukowych, gdyz interesowalam sie tym problemem. W pelni wam przyznaje racje w tym co opisujecie i prosze zapamietajcie, ze na smutek po stracie najblizszej osoby nejlepszym lekarstwem jest czas.... On koi rany, pomaga przyzwyczaic sie nam do takiego nie innego stanu rzeczy.
              Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka