Dodaj do ulubionych

najgorsze autoryzowane warsztaty

24.10.04, 01:42
Wpisujcie tutaj warsztaty autoryzowane lub nie, ktore kiedykolwiek wam
podpadly.

Mnie podpadl Warsztat Zbigniewa Kłosa na ul. instalatorow w warszawie.
jest to warsztat polecany przez PZU. (autoryzowany).
Pojechalem tam naprawic drzwi, poniewaz wjechalem w maly slupek. Szkoda byla
niewielka ale warto bylo naprawic, samochod 4 letni. Wiec on wyklepal drzwi,
a wlasciwie czesc ktora byla uszkodzona i pomalowal. Kurde !!! Tragedia.
Pomalowal tak, ze drzwi wygladaja jakby od innego samochodu. Kolor jest
zielony ale calkiem inny odcien. Odbierajac samochod nie zauwazylem, byl caly
mokry, choc nie umyty. dopiero sie zorientowalem pozniej.

Jeszcze raz podkreslam, najgorszy partacz w W-wie.
Z. Kłos, ul Instalatorow. Nie robcie u niego nic.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Seba Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: *.crowley.pl 06.02.05, 11:03
      a mi podpadła ASO Daewoo w Ząbkach do wymiany linki predkościomierza potrzeba było trzech chłopa z kierownikiem na czele i 1,5 godz. mojego cennego czasu...zebym wiedział ze tyle to będzie trwało to sam bym sobie to wymienił...a druga sprawa to jak zakładali mi bebenki z tyłu po wymianie szczęk to po 2 miesiacach zaczęło mi coś stukać więc postanowiłem sam zajrzeć i co??....okazało sie ze wsadzili zawleczke grubosci zapałki która prawie wypadła dzięki temu pojawił sie luz na piastach na szczęście juz zrobiłem to sobie sam az strach pomyśleć co by było jak bym tam nie zajrzał...
      • lubekt Re: najgorsze autoryzowane warsztaty 22.03.05, 21:30
        nie maluje się calego samochodu, ale maluje się jego jedną stronę. Kiedy miałem
        włamanie i zlodziej zrobił małą dziurkę pod zamkiem, to wymienili mi cale drzwi
        na nowe i polakierowali jedną stronę samochodu ( metalik)
    • Gość: Misiu Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.03.05, 12:02
      Dla wszystkich z Wroclawia, i wojewodztwa Dolnoslaskiego oraz przyjezdnych w
      celu serwisu aut marki Suzuki i Mitsubishi. Warsztat pana Owczarza z salonu
      "Suzuki" w perfidny sposob wklada zamienniki koreanskie, deklarujac jako
      oryginalne czesci! Gdyby nie porada zaprzyjaznionego mechanika moje auto
      "Suzuki Swift" poszedl by w rozsypke. Wszystkie paski napedowe wraz z tym do
      Klimatyzacji zostaly wymienione na tanie koreanskie buble. Pasek rozrzadu
      kosztowal 70 zl (sprawdzilem numer w hurtowni) i byl za ciasny. pisalem w tej
      sprawie do Warszawy ale wyglada na to ze jaest to jedna wielka mafia bo nikt
      sie tym nie przejal. a oto list :

      Szanowni Państwo!

      W imieniu Państwa xxxx, których interesy reprezentuję, chciałem Państwu opisać
      sytuację, która zaistniała w autoryzowanej stacji obsługi „Suzuki” we
      Wrocławiu ul. Żmigrodzka 75, prowadzonej przez Pana Krzysztofa Owczarza.

      Moi Klienci w dniu 19 sierpnia 2003 r., planując swój wyjazd do xxx, a później
      do Włoch, zadzwonili do tego serwisu, umawiając się na wykonanie usługi
      serwisowej w swoim aucie Suzuki Swift – wymiany paska rozrządu i klinowych (po
      80.000 km).

      Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami dnia 26 sierpnia 2003 r. Państwo xxx
      stawili się punktualnie w serwisie o godz. 9.00. Po przygotowaniu samochodu do
      wykonania usługi okazało się, że w serwisie najprawdopodobniej nie było
      niezbędnych części. Dowiezienie tych części (skąd?) trwało 1,5 godziny. W tym
      czasie nikt z pracowników nie kontynuował żadnej pracy przy samochodzie,
      tłumacząc, że posiadane części nie pasują do auta (po co więc wcześniejsze
      umawianie?). Po 1,5 godziny części zostały dowiezione przez pracownika
      biurowego do warsztatu. Części zostały zamontowane. Łącznie czas wykonania
      usługi trwał 4,5 godziny. Moi Klienci po wielokrotnych pytaniach zostali
      zapewnieni, że wszystkie wymieniane części są oryginalne, ponieważ jest to
      autoryzowany serwis. Zostali pouczeni, że z samochodu mogą się wydobywać różne
      podejrzane dźwięki, które mają świadczyć o tym, że te oryginalne paski się
      dopasowują i po 3.000 km przestaną hałasować. „To się zdarza, bardzo rzadko,
      ale się zdarza” – padło wyjaśnienie.
      W tym samym dniu po ochłodzeniu się silnika i kolejnym włączeniu, z wnętrza
      samochodu zaczęły wydobywać się podejrzane odgłosy (charakterystyczne
      piszczenie) wskazujące na wadliwe wykonanie usługi. Kolejnego dnia Państwo xxx
      zgłosili reklamację co do jakości wykonanej usługi poprzedniego dnia. Paski
      klinowe zostały naciągnięte. Przy próbie rozruchu auta, samochód nie
      zareagował. Okazało się, że uszkodzeniu uległ główny bezpiecznik zasilania
      (część przykręcana, bardzo rzadko się psująca). Bezpiecznik ten został
      wymieniony. „To się zdarza, bardzo rzadko, ale się zdarza”. – padło takie
      wyjaśnienie po raz wtóry. Po wykonaniu tej poprawki nieufni klienci udali się
      do innego mechanika z prośbą o weryfikację dokonanej wymiany. Mechanik orzekł,
      że pasek rozrządu, zasadnicza część silnika, jest za mały.

      Następnego dnia, po raz trzeci, Państwo xxx w towarzystwie mechanika udali się
      do serwisu. Zwrócili uwagę, że pasek jest niewłaściwy – za mały. W odpowiedzi
      usłyszeli „To się zdarza, bardzo rzadko, ale się zdarza”. Na co mechanik
      towarzyszący Państwu xxx stwierdził, że to nieprawda. Wówczas pracownik
      serwisu przyznał, że część była w istocie nieodpowiednia. Inny pracownik
      serwisu odparł, że: „Pasek będzie zareklamowany, zostanie zamówiony i
      wstawiony nowy pasek”. Powiedział, że zadzwoni do Państwa xxx o godzinie 14.00
      i poinformuje o możliwości dokonania wymiany wadliwego paska. Pracownik nie
      zadzwonił w umówionym czasie i Państwo xxx sami po dłuższym czasie zadzwonili
      do serwisu. Czwarta wizyta została umówiona na godz. 12.00, 29 sierpnia 2003 r.

      Tak więc Państwo xxx po raz kolejny, nadal w towarzystwie niezależnego
      mechanika, udali się do serwisu. Nowy pasek rozrządu w oryginalnym opakowaniu
      „Suzuki” i z napisem „made in Japan”, czekał już na wymianę. Pasek został
      wymontowany. Był przy tym obecny Pan Krzysztof Owczarz. Na żądanie Klientów
      oba paski zostały porównane. Na pasku wymontowanym było oznaczenie E38002JC
      A364 RU 25 MM. Pasek ten różnił się od paska nowo zamontowanego, który takich
      oznaczeń nie posiadał. „To się zdarza, bardzo rzadko, ale się zdarza. Fabryka
      źle wyprodukowała. Przepraszam w imieniu fabryki”. Zapytany o tabelę usług
      (ile czasu trwa wykonanie standardowej usługi) i cennika odpowiedział:
      „Musiałbym wytapetować sobie cały warsztat tym cennikiem, gdybym chciał go
      udostępniać klientom, a i tak miejsca by nie wystarczyło”. Nie udzielił
      konkretnej odpowiedzi, ile czasu zajęła usługa i co było podstawą kalkulacji
      ceny robocizny w wysokości 408,70 zł. Na żądanie Klientów potwierdzenia jaki
      pasek został uprzednio założony, Pan Owczarz stanowczo odmówił. Klienci
      zażądali wydania paska w celu ustalenia źródła pochodzenia tego paska. Wówczas
      Pan Owczarz zażądał zwrotu paska pod groźbą oskarżenia o kradzież i nakazał
      swoim pracownikom odebrania tego paska. Klienci stanowczo zaprotestowali,
      chcąc ustalić skąd jest rzekomo oryginalny pasek. Pan Owczarz powiedział
      „Pasek jest oryginalny, tylko wyprodukowany przez innego producenta. Jak Pani
      chce ten używany pasek, to musi go pani kupić”. I zablokował podnośnik na
      którym znajdował się samochód. Zadzwonił też na policję i zgłosił kradzież,
      oskarżając o to Państwa xxx. Państwo xxx zadzwonili do radcy prawnego, który w
      trakcie rozmowy z Panem Owczarzem usłyszał, że „Roboczogodzina w jego
      warsztacie dla tego pana (tj. Pana xxx), kosztuje 1.000 (słownie: tysiąc)
      złotych”. Po wielokrotnych konsultacjach z prawnikiem, Państwo xxx zdecydowali
      nabyć używany pasek i zbędny pasek, by mieć dowód nieuczciwości Pana Owczarza.
      Po 3 godzinach auto zostało zwolnione.

      Państwo xxx udali się niezwłocznie do hurtowni zajmującej się sprzedażą części
      samochodowych. Sprzedawca zidentyfikował niezwłocznie pasek „ Nie jest to
      oryginalny japoński pasek a jedynie koreański zamiennik. My nie sprzedajemy
      tych pasków, bo ze względu na niską jakość nikt czegoś takiego nie chce
      kupować. Mimo tego, że jest tani, bo kosztuje 70 zł”.

      Łącznie naprawa kosztowała Państwa xxx:
      - pasek koreański 158 zł (przypominam cena rynkowa 70 zł);
      - pasek oryginalny „Suzuki” 262,91 zł;
      - pasek rowkowy 65 zł;
      - pasek klinowy 39 zł;
      - napinacz paska 150 zł;
      - robocizna 408,70 zł (po sprawdzeniu wiadomo, że w Suzuki w Warszawie ta
      usługa kosztuje 220 zł, a w Suzuki w Rzeszowie nawet 70 zł);
      - asysta mechanika plus wizyta w innym warsztacie – 120 zł.
      Łącznie: 1210,61 zł. Nie wliczamy czasu prawnika, telefonów, czasu urlopu
      Państwa xxx.

      Państwo xxx nie mają pewności czy reszta części jest oryginalna, ale nie mają
      już czasu, żeby to sprawdzić. Sprawdzą to już we Włoszech, żeby mieć pewność,
      że auto nie rozsypie się po drodze.

      Pan Owczarz już raz stracił licencję na prowadzenie serwisu i sprzedaży
      japońskiego auta, było to „Mitsubishi”. Według naszej wiedzy powodem była jego
      nierzetelność i nieuczciwość. Nieuczciwość w tym przypadku oznacza narażanie
      bezpieczeństwa, zdrowia i życia użytkowników samochodów. Nie dziwi więc, że
      stracił licencję.

      W związku z powyższym proszę się o ustosunkowanie do opisanej sytuacji.

      Uszanowania
      Radca prawny
      • primerasri niewiarygodne 07.08.05, 08:23
        Hmm, gdyby u nas cos takiego mialo miec miejsce to by nasz szef serwisu chyba
        kogos zywcem rozszarpal. Kazde auto musi obowiazkowo byc na porzadnej dlugiej
        jezdzie testowej. W przypadku aut na gwarancji producenta nie wolno uzywac
        czesci nieoryginalnych, w przypadku aut starszych nie ma takich obostrzen i
        mozna dac klientowi do wyboru - albo czesc oryginalna drozsza i dostepna po
        tygodniu, albo tanszy dobrej jakosci zamiennik. I zaden serwis nie zaryzykuje
        pakowania byle czego bo na wykonana usluge daje gwarancje i jaki jest sens
        zniechecac klienta jak cos padnie i tracic roboczogodziny a czasem i sporo
        pieniedzy?
        Ale jak widac w PL jest wolna amerykanka i klient sie nie liczy
        Pozdr.
      • Gość: Kobieta Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: 195.20.110.* 20.04.05, 12:31
        A ja od wczoraj każdemu głośno odradzam sieciowy warsztat NORAUTO na ul.
        Szwedzkiej w Poznaniu.
        Poprosiłam o usługę odgrzybiania klimatyzacji, wymiany filtra klimatyzacji,
        wymiany zepsutej żarówki halogenowej i ewentualnie zamocowania radia.
        Nie wiem co chłopaki tam nakombinowały pod maską, bo jeszcze po południu
        dojechałam do garażu, a następnego dnia okazało się, że auto (Opel Vectra),
        które dotychczas chodziło jak żyleta, komputer nie sygnalizował żadnych
        problemów jest kompletnie martwe.
        Akumulator wyładowany do zera. Po pobieżnym naładowaniu i dojechaniu do
        warsztatu (już nie Norauto!) dowiedziałam się, że akumulator jest OK, ale coś
        strasznie ciągnie z niego prąd. W tej chwili trwa jeszcze badanie i po południu
        dowiem sie o co chodzi.
        Wiem jedno, gdybym nie pojechała do pieprzonego Norauto z takimi duperelami i
        nie pozwoliła grzebać w aucie partaczom, auto pewnie chofdziłoby dalej jak
        marzenie.
        Najlepszy był komentarz Norauto, do którego oczywiście przyjechałam z
        rekjlamacją - otworzyli maskę, najpierw stwierdzili "no przecież chodzi!", coś
        tam pogrzebali i bezczelnie prosto w oczy powiedzieli, że moge sobie wynająć
        rzeczoznawcę, a efekt bedzie taki ,że wywalę 500 zł a i tak nic im nie
        udowodnię bo już prezrabiali takie numery nie raz.
        • karburatorek Re: najgorsze autoryzowane warsztaty 21.04.05, 20:18
          No i co?

          Już nie raz byłem świadkiem takich scysji. Przykładowo: Panie!! auto wczoraj
          kupione!! Dzisiaj akumulator całkowicie rozładowany!! Ja mam dostawy, terminy!!
          (kupił blaszaka) Przyjedźcie i weźcie sobie to gó.., już wszystkim znajomym
          powiedziałem żeby nie kupowali auta tej marki!!
          Po przyjechaniu na miejsce tragedii okazuje się, że klient zostawił na "pace"
          załączone oświetlenie. Odpowiedź klienta:"nie róbcie ze mnie idioty, teraz to
          włączyliście" Taaaaaak? To czemu lampka jest gorąca? Zero odzewu, zero
          przeprosin, a co krwi wszystkim napsuł, to jego radość. Może zostawiłaś coś
          włączone, może oni coś przypadkiem włączyli co żre prąd. A może coś się popsuło
          "samo z siebie" bo jego pora nadeszła, w co Ty oczywiście nie uwierzysz - "bo
          auto było dobre". To nie jest cep, który jest albo dobry, albo popsuty, bo ktoś
          go złamał, tylko urządzenie o wysokim stopniu skomplikowania, i równie
          skomplikowane mogą być przyczyny któe te usterki powodują. Radziłbym więc na
          przyszłość nie opierać się na domysłach, i nie oczerniać na tej podstawie ludzi
          którzy wcale nie muszą być winni. Oskarżyć kogoś jest łatwo i zepsuć mu opinię,
          nie bierze się natomiast pod uwagę jak długo trzeba odzyskiwać zaufanie
          klientów.Sprawą osobną jest natomiast przyjęcie zgłoszenia reklamacyjnego i
          kultura wobec klienta, chociaż trafiają się klienci że najspokojniejszy człowiek
          najchętniej wyszedłby z siebie.
          Pzdr. karburatorek
          P.S.: nie mieszkam w Poznaniu, mieszkam na Śląsku, z opisaną firmą nie mam nic
          wspólnego
          • Gość: KObieta Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: 195.20.110.* 22.04.05, 12:39
            Hej,
            Juz wyjaśniam co dalej. Tak jak pisałam - auto stało cały dzień w niezależnym
            warsztacie. Gościu sprawdził dokłądnie całą elektrykę i werdykt brzmiał w ten
            sposób: chłopaki z Norauto grzebiąc w klimatyzacji zrobiły spięcie prowadzące
            do tego całego cyrku z akumulatorem.
            Odwołując się do Twoich uwag o pospiesznym i nieuzasadnionym psuciu komuś
            opinii. Właśnie żeby tego uniknąć i nie powodowac uprezdzeń nie powiedziałąm
            człowiekowi z niezależnego warsztatu gdzie dokłądnie byłam autem wczesniej,
            opisałam tylko co było w aucie robione. Nazwę zakładu wymieniłam już odbierając
            naprawione auto. Może cię to zdziwi, moze nie, ale gosć się roześmiał i
            powiedział, ze gros jego klientów to osoby, które przyjeżdzają z problemami
            spowodowanymi własnie fachowa obsługą w rzeczonym Norauto. Tak więc
            dowiedziałam się, ze nie jestem jedyną poszkodowaną przez w/warsztat.
            Podobno obecnie prawdziwemu automaniakowi wręcz nie wypada mieć w jakikolwiek
            sposób do czynienia z tym przybytkiem.
            Pozdrawiam cię
    • Gość: Piotrekkk Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: *.crowley.pl 25.04.05, 01:04
      Do listy mogę dopisać:
      1) Norauto w Markach przy M1 - gdzie nie potrafili wybić łożyska ze zwrotnicy a
      póżniej skręcić wsyzstkiego do kupy co rozkręcili
      2) Sobański Auto System z Kobyłki autoryzowany dealer Hiundai, Rover, Land
      Rover i serwis Fiata - lepije nie dać im niczego do naprawy bo jedno naprawią a
      drugi popsują - moja noga tam więcej nie powstanie.
      3) Warsztat samochodowy na ul. Przasnyskiej w W-wie naprzecić serwisu VW -
      wymienili mi sprzęgło i pozrywali 2 rurki od instalacji i wypierali sieżę
      niczego nie ruszali ... brak słów!
    • Gość: ArMot Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 12:09
      No to ja dodam "Autoryzowany" servis VW przy Salonie Chyliński w Warszawie.
      Klient to nie ich Pan tylko na odwrót. Umawiają sie że oddzwonią po
      przeglądzie/ naprawie. Przy przyjmowaniu samochodu oczywiście sprawdzają
      aktualny telefon, a co... Tylko ja jeszcze nie miałem szczęścia uzyskać od nich
      żadnej odpowiedzi. Samochód miał być gotowy ok 14, ja zadzwoniłem ok 17 i
      usłyszałem no przecież już czeka. Jak przyjechałem po odbiór samochodu to ku
      mojemu zdziwieniu na rachunku ujrzałem 2x 1 litr płynu do spryskiwaczy. Dzień
      był słoneczny, do serwisu mam kilka kilometrów, a wyjeżdżając z domu
      uzupełniłem pod korek płyn żeby nie dolewali. Uznałem za zbędne zastrzeganie
      uzupełniania płynów w serwisie. .. I tu sie pomyliłem po trwających 3 dni
      przepychankach z przedstawicielem serwisu usłyszałem że mechanik pobrał płyn
      więc musimy przyjąć że go wlał ... CO ZA ... Pomijam fakt kosztów płynu bo to
      nie oto chodzi, chodzi o fakt.. SKĄD MAM WIEDZIEC CO MI ZROBILI FAKTYCZNIE, A
      ZA CO TYLKO POLICZYLI KASE MOZE OLEJU TEZ NIE WYMIENIAJA :-))))
    • Gość: stzw Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: 62.233.185.* 20.07.05, 19:25
      Najgorszy serwis to PIETRZAK sp. z o.o. w Katowicach. Wstawiłam o 10.30 samochód
      na gwarancji, bo szarpał i palił 15/100.Ok. 13.00 uznano, że rzeczywiście cos
      jest nie tak, ale komputer nie wykazuje, wię cnie wiadomo co. O 16.00
      poinformowano mnie przez telefon, że naprawa potrwa do popołudnia następnego
      dnia a samochodu zastępczego nie dostanę, bo: "nie ma, nie należy mi się, nie
      wiadomo czemu nie, ale kierownik oddzwoni". Powiedziano mi,że gdyby mnie
      przyholował Assistance, to by mi auto dali. Nauczka - nastepnym razem poczekam,
      aż wszystko się całkiem rozsypie.
    • Gość: oszukana Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: *.aster.pl 02.08.05, 12:43
      Zdecydowanie najgorszy warsztat to " Kotański - Serwis Boscha" ulica
      Aluzyjna!!!!

      Kanciarz, oszust i złodziej!!!
      Montuje stare czesci, nigdy nie wystawia faktur i karzdemu wciska nowe zarówki!
      A do tego arogancki i bezczelny!!!
      Poszukuje ludzi poszkodowanych przez ten zakład do zbiorowego pozwy.
      Pierwsze kroki poczynione (na liście już 11 osób) + skarga do Boscha.
      aluzyjna_bosch@go2.pl

    • Gość: kolo Re: najgorsze autoryzowane warsztaty IP: *.os.kn.pl 03.08.05, 22:07
      Najgorszym tzw. autoryzowanym serwisem jest Aso Seat przy ul. Karkonoskiej.Po
      naprawie która trwała 3 dni(wymiana dzwi po drobnej stłuczce), auto wracało dwa
      razy na serwis i za kazdym razem szef serwisu twierdził, ze auto jest zrobione
      super co było wierutną bzdurą nawet dla amatora. Tak naprawdę moje auto stało w
      serwisie prawie trzy tygodnie. Zmuszony byłem przez ten czas jeżdzic autem
      zastępczym a nawet dwoma... np. nowy seat ibiza z przebiegiem 500 km...
      szczerze odradzam zakup tego auta i pochodnych tego medelu .Właścicielom tego
      modelu pozostaje mi szczerze współczuć... Moja 7 letnia ibiza jest 100 razy
      lepsza, cichsza i ekonomiczniejsza niż nowe produkty seata... KIEROWCY
      omijajcie ten serwis....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka