co mam zrobić?

11.09.09, 10:26
Dziecko chodzi do przedszkola od 1 września do grupy 4-latków. Codziennie rano
taki sam schemat, płacze przy pożegnaniu ze mną w szatni. Rozmawiałam z panią i
twierdzi, że jak sobie idę za 5 minut już jest ok. Zresztą on też tak mi mówi.
Gdy idę po niego ładnie się bawi, jest zadowolony, opowiada mi co robił, z kim
i w co się bawił. Mówi, że jutro też pójdzie i nie będzie już płakał. W domu
zachowuje się normalnie. Noce są ok. Nastaje poranek. Młody wstaje chętnie
jednak mówi mi, że będzie za mną w przedszkolu płakał. W drodze do przedszkola
ok. Wchodzimy do szatni i ryk. I tak od dwóch tygodni. Czy on się za
klimatyzuje? Codziennie chodzę nerwowa bo zostawiając go tam płaczącego mam
już dzień skopany. No i co byście zrobiły na moim miejscu? Czekałybyście
jeszcze? Jak długo?
    • Gość: Mermaid Re: co mam zrobić? IP: 195.68.192.* 14.09.09, 14:52
      Mój syn płakał przez mniej więcej pół roku...A ja pod przedszkolem
      razem z nim... Cięzko było ale w końcu się zaaklimatyzował... Myslę,
      że to jest indywidualna sprawa i u każdego dziecka może być inaczej.
      Najważniejsze, że mimo płaczu przy rozstaniu przez resztę czasu
      dobrze się bawi.
      • secret221 Re: co mam zrobić? 16.09.09, 13:29
        Gość portalu: Mermaid napisał(a):

        > Mój syn płakał przez mniej więcej pół roku...A ja pod przedszkolem
        > razem z nim... Cięzko było ale w końcu się zaaklimatyzował... Myslę,
        > że to jest indywidualna sprawa i u każdego dziecka może być inaczej.
        > Najważniejsze, że mimo płaczu przy rozstaniu przez resztę czasu
        > dobrze się bawi.

        Myślę,że Twój synek po prostu w ten sposób radzi sobie z rozstaniem.Ja bym się
        nie przejmowała-skoro po 5 min jest wszystko ok:)
        Pozdrawiam.
    • kachape Re: co mam zrobić? 16.09.09, 14:10
      z opisu wynika, że problem nie tkwi w przedszkolu tylko w momencie
      rozstania
      i to chyba całkiem naturalne. i dla tak młodego i późniejszego
      wieku. Ja często mam łzy w oczach jak mąż wsiada do pociągu i jedzie
      w delegację... jak oprzyjaciółka wraca znów za te swoją granicę i
      się żegnamy, to też jakoś tak przez chwilę nieswojo...
      może po porstu przytul synka i nazwij to co czuje, że rozstania są
      niemiłe, że to jest taka trudna chwila. ik zapytaj czy widzi jakiś
      sposób, żeby ją sobie umilić?
      może opracujecie jakiś własny znak rozpoznawczy znaczący tyle, co
      KOCHAM CIĘ, miłego dnia, do zobaczenia.
      • b.brzozowska1 Re: co mam zrobić? 18.09.09, 09:35
        a moze ktoś inny mógłby synka odprowadzać do przedszkola? tata,
        babcia, niania...? dzieci z reguły najtrudniej rozstają się wlaśnie
        z mamą...
    • maadga Re: co mam zrobić? 18.09.09, 10:07
      Taki stan to norma, pod warunkiem, że jest to tylko w czasie
      rozstania z mamą. Dobry pomysł, by dziecko odprowadzał ktoś inny do
      przedszkola. Czasem pomaga zabieranie do przedszkola ulubionego
      misia lub samochodzika.

      Mój Kuba też tak przeżywał rozstania ok 3-4tyg potem był spokój, ale
      po jakimś czasie znowu wróciło na tydzień. Takie sytuacje zdarzały
      się przez pierwsze 2 lata chodzenia do przedszkola, co 2-3miesiące
      wracały problemy z rozstaniem jak bumerang na tydzień i znowu był
      spokój.
Pełna wersja