lalaaipoo
11.09.09, 10:26
Dziecko chodzi do przedszkola od 1 września do grupy 4-latków. Codziennie rano
taki sam schemat, płacze przy pożegnaniu ze mną w szatni. Rozmawiałam z panią i
twierdzi, że jak sobie idę za 5 minut już jest ok. Zresztą on też tak mi mówi.
Gdy idę po niego ładnie się bawi, jest zadowolony, opowiada mi co robił, z kim
i w co się bawił. Mówi, że jutro też pójdzie i nie będzie już płakał. W domu
zachowuje się normalnie. Noce są ok. Nastaje poranek. Młody wstaje chętnie
jednak mówi mi, że będzie za mną w przedszkolu płakał. W drodze do przedszkola
ok. Wchodzimy do szatni i ryk. I tak od dwóch tygodni. Czy on się za
klimatyzuje? Codziennie chodzę nerwowa bo zostawiając go tam płaczącego mam
już dzień skopany. No i co byście zrobiły na moim miejscu? Czekałybyście
jeszcze? Jak długo?