Gość: ada
IP: 195.94.193.*
13.10.09, 09:20
Witam wszystkich, proszę o pomoc, bo nie mam pojęcia jak postępować
ze swoją 5letnią córką. Wczoraj po raz kolejny rozmowa w przedszkolu
z opiekunką:-(((niemiła dla mnie oczywiście. Moja córka od jakiegoś
czasu zachowuje się okropnie, generalnie za nic ma innych, liczy się
tylko to co ona chce, jest w stanie po tzw. trupach osiągnąć
korzysci i zadowolenie siebie. Nie słucha w przedszkolu
poleceń, "stawia się", obraża, na wszystko ma odpowiedź "nie lubię
cię" "obraziłam się na ciebie". Panie ciągle ze mną rozmawiają że
córka jest konfliktowa, że inni rodzice się skarża , bo dzieci się
żalą. Poza tym jest przykra dla dzieci, a najbardziej dla maluchów,
popycha je, odpycha, tupie, krzyczy, potrafi uderzyć. Tłumaczę że to
boli że nie wolno, że sprawia przykrość, ale to spływa po niej jak
po kaczce, mam wrażenie że w ogóle nie pojmuje co do niej mówię,
jest straszną egoistką, pozbawioną empatii, jakichkolwiek uczuć i
odczuć. W domu nie jest lepiej oczywiście. Mam druga córkę,
1,5roczną i w stosunku do niej nie jest agresywna, ciągle mówi że ją
lubi, trochę ją zabawia, owszem zdarzają się konflikty miedzy
nimi,ale raczej nieuciążliwe. Natomiast nie słucha ani mnie ani męża
(męża to w ogóle mam wrażenie nie szanuje, ale to chyba trochę jego
wina wg mnie,), oczywiście jak coś jej nie pasuje odpowiada "nie
lubię cię", dużo jej tłumaczę, staram się nie krzyczeć (przyznaję,
nie zawsze mi się to udaje), nie wiem jak dotrzeć do niej , jak
poradzić sobie z krnąbnością, nieposłuszeństwem, jak nauczyć
empatii. Jest strasznie uparta, strasznie nerwowa, np. dziś rano,
strasznie się spieszyłam, więc zapinam jej jednego buta żeby było
szybciej, no i ona oczywiście ryk i wrzask, że za lekko, że coś
przesunęłam, że nie lubi tych butów, że nie lubi mnie itd. Nie
pomagać, to tez źle, bo za długo to trwa, nie chcę jej budzić
wcześniej, bo itak wstaje o 6.00, więc wydaje mi sie że lepiej zebym
jej trochę pomogła, niż budzić o 5rano żeby miała mnóstwo czasu na
ubranie się, wypłakanie, wyciszenie, rozmowy itd...Może ktoś mi
poradzi jak dotrzeć do takiego krnąbnego uparciucha, jak wytłumaczyć
jej że źle robi i ż edoprowadzi do odrzucenia przez dzieci w
przedszkolu, do izolacji zupełnej, a siebie do nerwicy (i mnie przy
okazji:-))) Coraz częściej ręce mi opadają i po prostu ryczę, bo ni
wiem co robić, a ona ma przeciez dopiero 5 lat...