wiki11110
21.11.09, 11:11
Moja córka od ponad miesiąca reaguje złością na każdą moją prośbę czy czynność
jaką muszę przy niej wykonać. I tak jak chcę zmienić pieluchę jest płacz a w
najlepszym przypadku krzyk i 'tupanie' nogami lub ucieczka. Podobnie jest jak
idziemy na spacer czy z niego wracamy, jak trzeba się wykąpać, zjeść (no
chyba, że coś baaardzo lubi), ubrać się. Dodam, że córka bardzo dużo rozumie,
bo na moje słowa zawsze reaguje. Co najdziwniejsze jeśli proponuje jej coś co
ona lubi, np. 'pomaga' zrobić herbatę, ale pytam 'czy chce soczku' wtedy z
krzyczy radości i szczerzy swoje małe zębole. Rozumie jak pytam gdzie
piłeczka, albo gdzie ma skarpetki, wie, że wchodząc do domu trzeba zdjąć buty
w wiatrołapie itd., więc kontakt z dzieckiem jest.
Ja staram się nie reagować na jej protesty i krzyki (może to źle?) no i
tłumaczyć co robię i dlaczego tak trzeba. Czasami mam dość, ale co mam robić,
a może dużo dzieci tak ma w tym wieku choć słyszałam że buntują się
dwulatkowie?? W domu się nie krzyczy, nie bije jest spokojnie i pogodnie.
Zresztą nawet jak jesteśmy w gościach to zabieram ją do innego pomieszczenia
jak ktoś podnosi głos (ja też tego nie lubię). Ma ktoś jakieś złote rady albo
sprawdzone sposoby. Czasami jest mi wstyd bo, np ostatnio uderzyła babcię w
twarz tylko dlatego, że powiedziałam 'kochanie idziemy do domu'. Mnie też
potrafi zdzielić z całej siły jak coś jej się nie podoba i patrzy Ci się wtedy
w oczy z rozbrajającym uśmiechem. Na mnie to nie działa i zachowuje marsową
minę tłumacząc, że ja jej nie biję i że to mnie boli ale potrafi za chwilę
zrobić dokładnie to samo. Dopiero jak posadzę ją na podłodze i chwilkę pokwili
przychodzi daje mi buziaka, tuli się i idzie się bawić. Naprawdę nie myślałam,
że tak małe dziecko może aż tak dużo rozumieć. Czy ona sprawdza granice, czy
może nie radzi sobie ze swoimi emocjami. My z mężem jesteśmy bardzo
energicznymi i żywiołowymi osobami. Nasi rodzice twierdzą, że niedaleko pada
jabłko od jabłoni aczkolwiek nie przypominają sobie abyśmy w jej wieku
reagowali taką złością. Co robić? czekać czy reagować, ale jeśli reagować to jak??