Wizyta u psychologa z 2,5 latką

IP: 193.26.131.* 03.12.09, 20:56
Od jakiegoś czasu przechodzimy mega bunt dwulatka,oboje z mężem nie dajemy już
rady psychicznie.
Nie będę opisywac szczegółów bo wyszedłby z tego niezły esej.
Córcia gdy skończyła 2 lata i 2 miesiące zaczęła uczęszczac do takiego
domowego przedszkola (5 dzieci najmłodsze 1,5 roku ona plus 3 starszych o rok
i dwa lata)
Wcześniej zdarzały się ataki histerii jak to u dzieci ale to co zdarza się
teraz przechodzi wszelkie granice:(
Nie ma dnia bez awantury a dziś było ich aż 4.
Z reguły zaczyna się z byle głupstwa a potem idzie lawinowo... np. wstaje o 6
i już po minie i po tym że wszystko jest na nie wiadomo że prędzej czy później
wybuchnie.
I chociażbym na głowie stawała to nie zduszę tego wcześniej.

Nie wiem gdzie popełniamy błąd,czy to kwestia charakteru,wieku i minie?
Zastanawiam się nad wizytą u psychologa ale nie wiem czy to ma sens?
Może ktoś z boku z opisu naszych i jej zachowań, reakcji podpowiedziałby jak z
tym walczyc bo niestety ale ja nie daję rady,zrobiłam się strasznie
nerwowa,gdy widzę charakterystyczną minę i pojękiwania dziecka to aż mną
trzęsie bo wiem co za chwile będzie się działo.
Mimo,że obiecaliśmy sobie że klapsów nie będzie gdy taka awantura jest po raz
kolejny w ciągu dnia niestety klapsa dostaje:(

Dodam,że córka jest bardzo wrażliwym ale i charakternym dzieckiem od chwili
urodzenia.




    • Gość: mama_filipa Re: Wizyta u psychologa z 2,5 latką IP: 77.242.227.* 03.12.09, 21:19
      charakteru sie nabiera z wiekiem jak juz to dziecko ma taka
      osobowosc czesto sie ja dziedziczy... dlaczego nie dajesz rady bunt
      przejdzie a zastanow sie gdzie popelnilas blad bo dziecko ma niecale
      3 lata a ty juz nie dajesz rady ? a co bedzie jak corka bedzie miala
      15 lat ? moze jakies fajne poradniki np Doroty Zawadzkiej ? polecam
      zaczac zmieniane od siebie bo ty jestes matka i ty dajesz przyklad
      dziecku nie ma takich dzieci z ktorymi nie da sie wspolpracowac.
    • hovawartka Re: Wizyta u psychologa z 2,5 latką 03.12.09, 23:47
      myślę, że skoro już po minie dziecka widzisz, ze będzie atak to
      znaczy, że go oczekujesz. A jeśli oczekujesz to często dostajesz:)

      Ja się złapałam na tym, że często myslałam o córce tak: "o jeju,
      zaraz się przebudzi z drzemki i znowu bedzie wycie przez pół
      godziny, zaś bedzie histeryzować bez powodu". No i wstawała i działo
      się dokładnie to na co czekałam.

      Przestała płakać kiedy zmieniłam nastawienie. Jak juz nastawienie
      miałam inne to i chęć na stosowanie jakichś trików, żeby w to wycie
      nie popadła, albo, żeby byo znacznie krótsze. Jak juz była chęć to i
      znalazł się sposób - czyli powiedzenie angielskie "where there's a
      will, there's a way".
    • asia_i_p Re: Wizyta u psychologa z 2,5 latką 04.12.09, 09:09
      Kwestia wieku.
      U nas trochę pomogło, kiedy ja się wyciszyłam, powiedziałam sobie "powrzeszczy,
      to trudno" i przestałam się bać tych awantur. Bo już dochodziło do tego, że
      zaczynałam się zastanawiać, czy na pewno przewiesić ten sweter, czy inne
      głupstwo, bo się rozedrze.
      No i mamy mniej awantur, odkąd jedną przetrwałam nie dając jej tego, co chce (i
      tak by nie pomogło, zazwyczaj wścieka się wtedy jeszcze bardziej), ale siedząc
      przez cały czas przy niej, co jakiś czas tłumacząc, że pogadamy, jak się
      uspokoi, że wiem, że jest zła. Ta awantura była dłuższa niż wtedy, kiedy
      wybuchałam i wychodziłam z pokoju, ale tydzień od niej minął i tfu, tfu,
      odpukać, dziecko dużo spokojniejsze.
      Tylko moja jest starsza - 4 lata, ale podejrzewam, że każde dziecko może w
      trochę innym wieku zaliczyć ten etap (i to, niestety, nie raz).
    • ata99 Re: Wizyta u psychologa z 2,5 latką 04.12.09, 21:37
      Z tego co piszesz, sprawy zaszły na tyle daleko, że niewiele pomoże ci
      internetowa porada. Serdecznie radzę dla dobra dziecka, pójdź do
      dobrego psychologa, ale na razie sama.Taki kontakt może bardzo pomóc.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja