Gość: Stokrotka
IP: 193.26.131.*
03.12.09, 20:56
Od jakiegoś czasu przechodzimy mega bunt dwulatka,oboje z mężem nie dajemy już
rady psychicznie.
Nie będę opisywac szczegółów bo wyszedłby z tego niezły esej.
Córcia gdy skończyła 2 lata i 2 miesiące zaczęła uczęszczac do takiego
domowego przedszkola (5 dzieci najmłodsze 1,5 roku ona plus 3 starszych o rok
i dwa lata)
Wcześniej zdarzały się ataki histerii jak to u dzieci ale to co zdarza się
teraz przechodzi wszelkie granice:(
Nie ma dnia bez awantury a dziś było ich aż 4.
Z reguły zaczyna się z byle głupstwa a potem idzie lawinowo... np. wstaje o 6
i już po minie i po tym że wszystko jest na nie wiadomo że prędzej czy później
wybuchnie.
I chociażbym na głowie stawała to nie zduszę tego wcześniej.
Nie wiem gdzie popełniamy błąd,czy to kwestia charakteru,wieku i minie?
Zastanawiam się nad wizytą u psychologa ale nie wiem czy to ma sens?
Może ktoś z boku z opisu naszych i jej zachowań, reakcji podpowiedziałby jak z
tym walczyc bo niestety ale ja nie daję rady,zrobiłam się strasznie
nerwowa,gdy widzę charakterystyczną minę i pojękiwania dziecka to aż mną
trzęsie bo wiem co za chwile będzie się działo.
Mimo,że obiecaliśmy sobie że klapsów nie będzie gdy taka awantura jest po raz
kolejny w ciągu dnia niestety klapsa dostaje:(
Dodam,że córka jest bardzo wrażliwym ale i charakternym dzieckiem od chwili
urodzenia.