gdzie tkwi błąd?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.10, 07:43
Witam,
mam 3,5 letniego synka. jest on wesoly, bezposredni i bardzo śmiały -
czasami moim zdaniem aż za bardzo śmiały.
Kiedy jestesmy na spacerze on bez problemu potrafi iść do obcej
kobiety na kolana,całuje ją i przytula sie do niej. Kiedy ona
bierze go za rękę i mówi "chodź idziemy dalej ale bez mamy" dla
niego to nie problem. Po prostu idzie z nią, nawet sie nie obejrzy.
Tak samo jest kiedy jesteśmy w wiekszym gronie z innymi dziećmi.
Synek idzie do innych na kolana, a nie chce do mnie i do męża.
Kiedy np. na urodzinach jego kuzynki przewrócił się i zaczął płakac
to poszedł do tej cioci która była bliżej ( zbyt dobrze jej nie
znał).
Kiedy jesteśmy sami, często biorę go na ręce, przytulam, bawię sie
z nim. Synek ciagle powtarza że nas kocha, ale kiedy pojawia się
ktoś inny niz mama i tata to my nie istniejemy dlas niego.

Pozdrawiam
    • justyna_dabrowska Re: gdzie tkwi błąd? 25.01.10, 16:20
      A co PAnią w tym wszystkim martwi najbardziej?
      • Gość: mama Re: gdzie tkwi błąd? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.10, 10:24
        chyba najbardziej to że idzie do każdego na rece, on nikogo się nie
        boi, wszystkich traktuje jak swoją rodzinę, - adoptowałam go jak
        miał dwa lata
        • Gość: j. Re: gdzie tkwi błąd? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.10, 12:42
          Może z tego właśnie to wynika, że do 2-go roku życia nie miał rodziny albo
          inaczej - wszyscy byli jego rodziną. Mnie też nie podobałoby się gdyby moje
          dziecko aż tak się zachowywało, owszem otwartość na innych jest dobra, ale
          naturalne jest że dziecko wyróżnia te osoby, które się nim głównie opiekują.
          Może z czasem ta sytuacja u Was się zmieni....
          • mamapodziomka Re: gdzie tkwi błąd? 27.01.10, 18:13
            nie chcialabym straszyc, ale zespol zaburzen wiezi, to dosc powazna sprawa.
            Poczukaj sobie w sieci informacji na ten temat, sporo jest tez na portalu
            nasz-bocian, takze na temat tego jak nad wiezia pracowac. Przydalby sie tez
            chyba psycholog, ale koniecznie znajacy sie na adopcji, bo synek jest jeszcze
            maly i bardzo duzo mozna jeszcze zrobic.
            • verdana Re: gdzie tkwi błąd? 27.01.10, 18:41
              A, no widzisz - nie ma sensu pisać postów z prosbą o poradę, jesli
              nie podaje się najwazniejszych danych.
              gdyby to było dziecko biologiczne, nie nalezaloby się przejmować. W
              wypadku adopcji potrzebna jest yć moze fachowa pomoc - moze to
              oznaczać rzeczywisty brak więzi, tzw. lepkość uczuciowa (dziecko
              idzie do kazdego, szukając uczucia i aprobaty).
              Poszukałabym psychologa, ktory zna się na adopcji i problemach z tym
              zwiazanych.
Pełna wersja