problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeść

IP: 82.160.51.* 12.02.10, 20:10
Mój sześcioletni synek ma nadwagę, niezbyt dużą, ale jednak.
Do tego bardzo lubi jeść, zwłaszcza uwielbia kanapki, gdyby mógł jadłby ich chyba z sześć. W ogóle lubi mączne rzeczy niestety: makaron, naleśniki, pierogi...
Nie chcę, żeby był grubaskiem, w ogóle mam negatywny stosunek do ludzi, którzy się obżerają, czego staram się nie okazywać, ale co mogę okazywać nieświadomie.
W tej chwili dawkuję mu jedzenie, np. pozwalam na trzy kanapki na śniadanie i dwie na kolację. Między posiłkami nie ma podjadania, najwyżej zje owoc.

I dziś zdarzyło się dla mnie coś bardzo przykrego. Po kolacji synek się ukrył, a kiedy go przypadkiem znalazłam pospiesznie zjadał kawałek suchego chleba! Kiedy mnie zobaczył, miał w oczach takie przerażenie, że się załamałam.
Nie boli mnie, że podjadał, boli mnie, że wiedział, że nie będę zadowolona, więcej - myślał, że będę wściekła - a jednak to zrobił. Nie chcę być jakimś potworem, który zabrania jeść, nie chcę, żeby jedzenie kojarzyło mu się z czymś zakazanym. Skutki takiego nastawienia niestety łatwo przewidzieć :(

Tylko jak powinnam postępować w takiej sytuacji? Bardzo proszę o pomoc, bo czuję, że nie radzę sobie z tym problemem.
    • mruwa9 Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 12.02.10, 21:12
      zaproponowac duza porcje ruchu (sport, spacery, wycieczki, basen),
      jak najmniej siedzenia w domu, jak najwiecej ruchu.
    • gacusia1 Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 12.02.10, 23:12
      Mysle,ze powinnas z nim powaznie porozmawic. Poszukaj w necie
      informacji na temat otylosci,najlepiej takich ktore 6-latek
      zrozumie,z ilustracjami. Wytlumacz mu,czym otylosc grozi. Jesli lubi
      kanapki,daj mu chleb razowy-wtedy albo polubi go albo zniecheci sie
      do kanapek. Ogranicz pierogi,ziemniaki,makaron. A moze nawet pojdz z
      synem do dietetyka?
    • Gość: niespodzianka [...] IP: *.access.telenet.be 13.02.10, 01:37
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mskaiq Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 13.02.10, 02:54
      Mysle ze Niespodzianka napisala wszystko co powinnas zrobic aby
      pomoc swojemu dziecku. Dodalbym tylko cwiczenia fizyczne i sport ale
      znow niczego nie mozna wymuszac, to musi byc jego wybor.
      Ty mozesz mu tylko przedstawic atrakcyjna oferte ktora sam chetnie
      zaakceptuje.
      >Nie ograniczaj dziecku jedzenia, daj sie najesc ale za to zapewnij
      >mu wystarczajaca porcje milosci. Przytulaj i chwal. Nie rozmawiaj o
      >jedzeniu i nie komentuj. W zadnym razie nie chwal, ze zjadl tylko 2
      >kanapki zamiast trzech bo bedzie ukrywal jedzenie. Zapewniaj o
      >swojej akceptacji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 13.02.10, 08:58
        Widzę, że post Niespodzianki został już usunięty... a ja właśnie zastanawiałam się nad nim. I zanim podziękuję innym za rady, chciałabym się do niego odnieść.
        Niespodzianko, oczywiście sprawiłaś mi przykrość, ale nie powinnaś, bo piszesz tylko o swojej sytuacji i swoich problemach. Mogę Cię jedynie zapewnić, że kocham moje dziecko, przytulam je bardzo często, lubię czuć w objęciach jego ciało, chwalę je, uważam za wyjątkowe, cudowne i jedyne w swoim rodzaju, dostrzegam jego talenty i wrażliwość.
        Zapewniam Cię też, że NIGDY nie wmuszałam w niego jedzenia, nigdy nawet specjalnie nie zachęcałam, zawsze miałam podejście: zjedz, ile chcesz i co chcesz (z proponowanych rzeczy), na pewno się nie zagłodzisz.
        Skłonności do nadwagi są dziedziczne, nie chciałabym wchodzić w szczegóły, ale mam naprawdę solidne podstawy, żeby tak sądzić.
        Twoje problemy nie dotyczą mojego dziecka, ani naszej rodziny.
        Jednak zdaję sobie sprawę, że nie jestem do końca dobrą matką, że popełniłam błąd, zdałam sobie z tego w pełni sprawę, kiedy zjadał ten kawałek suchego chleba w ukryciu (do tej pory chce mi się płakać na tę myśl). Oczywiście masz rację - nie zrobił nic złego, a jednak czuł się jak przestępca, i to - powtarzam - mnie boli. I tu upatruję źródła problemów. I z tym jest mi bardzo źle. Jakie informacje przekazuję mojemu dziecku, które każą mu się zachowywać w ten sposób? :(

        Aha, jeszcze jedno: nie chwalę za to, że zjadł mniej, nie ganię, że zjadł więcej, po prostu mówię, ile może i on zawsze dokładnie tyle zje, nigdy mniej. A dawkując mu te kanapki na kolację, nie mówię, żeby nie jadł więcej, bo będzie gruby. Tłumaczę tylko, że brzuch musi w nocy odpocząć, że będzie lepiej spał i lepiej się czuł. A jednak on odczytuje co innego...

        Dziękuję Mruwie i Gacusi za rozsądny ton wypowiedzi. To prawda, muszę zadbać o więcej ruchu dla niego. To pewnie podstawa. Chleb jemy tylko razowy i taki synek lubi. U dietetyka byliśmy, oczywiście mamy ograniczyć te wszystkie kluski, ale tak naprawdę, poza chlebem, nie jemy dużo mąki, a te potrawy sprawiają synkowi autentyczną radość i nie chciałabym go zupełnie jej pozbawiać...

        Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pomysły, to będę wdzięczna. Tylko proszę, nie najeżdżajcie na mnie, zdaję sobie w pełni sprawę ze swojej niedoskonałości jako matki, ale naprawdę, bardzo się staram.

        Pozdrawiam!
        • Gość: niespodzianka Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: *.access.telenet.be 13.02.10, 11:23
          Wiedzialam, ze usuna no ale co zrobic ...

          Polecam ci strone "anonimowi zarlocy". Poczytaj ich forum bo taki sam
          problem ma duzo osob i zaczyna sie zazwyczaj w dziecinstwie i bierze
          sie zazwyczaj z nieakceptacji. jestem pewna, ze twoj syn czuje przez
          skore, ze nie akceptujesz go w pelni chociaz ty piszesz, ze tak.
          Piszesz, ze masz awersje do grubych osob. I dziecko to doskonale wie.
          Moze kiedys cos powiedzilas na temat grubych osob bo dzieci maja
          doskonala pamiec.

          Dzieje sie zle skoro chlopaiec juz teraz ukrywa sie przed toba z
          jedzeniem a za chwile bedzie jeszcze gorzej, musisz natychmuiast
          przestac skupiac sie na jedzeniu i jego wadze. Twoj syn za chwile
          zacznie rosnac jak na drozdzach ale do tego czasu wazne by sie na
          jedzeniu i figurze nie skupiac. Warto pomyslec o jakichs zajeciach
          sportowych cala rodzina ale tak zeby to nie bylo wymuszone. Jesli on
          nie chce to nie zmuszajcie bo sie zniecheci do sportu. Moze wycieczki
          rowerowe w weekendy? Jesli nie lubi ruchu to niech jezdzi na siodelku
          , potem moze sam zechce wsiasc na rower.
          Mozna rozwazyc zakup psa, ktory dzieciom bardzo dobrze robi, jesli
          jest w domu. Nieduzy kudelek to mnostwo milosci i radosci, uczy
          poczucia obowiazku i zawsze trzeba go wyprowadzic. Ja bardzo lubie
          ten rodzaj ruchu. Kiedys wybudowalismy dom za miastem to
          zdecydowalismy sie kupic duze psy z ktorymi minimum raz dziennie
          ktos musi isc na spacer pomimo, ze biegaja po podworku. Rok
          mieszkania za miastem i po mojej powaznej otylosci nie ma sladu,
          dzisiaj jestem normalna bo wlasnie co dziennie lub co drugi dzien
          chodze z psami minimum 1.5 godziny po pracy. W weekendy chodzimy cala
          rodzina do lasy, jest piknik albo zima male ognisko i kielbaski.
          Bardzo to lubie, caly dzien na swiezym powietrzu.
          • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 13.02.10, 12:14
            1. Nie mam awersji do grubych osób, tylko objadanie się bez umiaru budzi mój niesmak.
            Z synkiem to jest ogólnie tak, że lubi mieć coś w buzi, wkłada tam zabawki, bluzkę, ssie palec...

            2. Nasz dzień nie obraca się wokół tematu jedzenia. Nie mówimy o tym nigdy, tylko pilnuję tych posiłków, żeby nie jadł za dużo... Mówisz, że źle robię. Ale widziałam zdjęcie jego ojca jako sześciolatka - ledwo oczy mu było widać spod tłuszczu. Uważam, że fakt, że mój syn tak naprawdę nie ma problemu z utrzymaniem wagi jest jednak zasługą tej dyscypliny.

            3. Dzięki za polecenie strony, poczytam.

            4. O psie myślałam, ale mam w domu jeszcze trzylatkę i może być problem z porankami: ubrać małe dziecko, pomóc starszemu, gdy pies potrzebuje szybko wyjść, może być trudne, zwłaszcza zimą. To dobry pomysł, ale raczej za rok-dwa.

            5. Jeśli nie chcesz, żeby Twoje posty były kasowane, po prostu zwracaj się do ludzi z większym szacunkiem. Nikt nie lubi, kiedy się na niego napada i go obraża, a już na pewno nie ktoś, kto wyraźnie prosi o pomoc.

            Pozdrawiam
            • Gość: niespodzianka Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: *.access.telenet.be 13.02.10, 12:32
              No i wlasnie tu robisz blad. Nie lubisz ludzi, ktorzy objadaja sie
              bez umiaru ale takie osoby jak ja i twoj syn - my nie umiemy nad tym
              panowac, nie umiemy jesc z umiarem. To nie jest tak, ze ja jem dla
              samej przyjemnosci jedzenia. Jem nawet wtedy kiedy juz wiecej nie
              moge, boli mnie brzuch, chce mi sie wymiotowac. Jak juz czuje sie
              okropnie, fatalnie, niemal umierajaca - to wtedy zapominam o
              problemach. To taki mechanizm, na ktory pomaga terapia ale to nie
              jest zalezne od sily woli. To nie jest tak, ze mozna sobie
              powiedziec: mam silna wole i dzisiaj zjem tylko marchewke. Sa ludzie,
              ktorzy umieja soie takie rzeczy narzucic ale ja nie.

              Te problemy zazwyczaj sie zaczynaja sie we wczesnym dziecinstwie,
              zazwyczaj kiedy rodzice cos zle robia. Mnie na ten przyklad tuczyli
              chociaz nie doslownie. Babcia uwazala, ze zdrowe dziecko to rumiane
              dziecko i dziecko ktore ladnie je. Jak nie chcialam jesc to
              dostawalam w tylek albo musialam siedziec nad talerzem poki nie
              skonczylam. Do dzisiaj pamietam jak plakalam na talerzem wstrenej
              zupy dyniowej, tak slodkiej ze az sie czlowiekowi niedobrze robilo. I
              ciagle wypominanie, ze niektorzy nie maja co jesc a ja siedze i
              wybrzydzam. Az nagle przyszedl wiek jakies 5 czy 6 lat i okazalo sie,
              ze jestem za gruba, nie tak sprawna jak inne dzieci (nie biegaj bo
              sie spocisz i podobne). I zaczelo sie odchudzanie. I ciagle
              ograniczanie, wszyscy jedli a ja slyszalam - nie jedz tyle, zobacz
              jak wygladasz, jak ty na plaze wyjdziesz z chlopakiem, ogranicz sie,
              poruszaj sie troche. Tylko, ze mialam juz rozepchany zoladek i nie
              rozmialam dlaczego mam sie ograniczyc.

              To, ze ojciec jako szesciolatek wygladal jak tlusta kluska nie
              oznacza, ze syn tez by tak wygladal. Zgaduje, ze chcialas dziecku
              tego oszczedzic i dlatego koncentrowalas sie na jedzeniu,
              ograniczaniu itd. Dzieci to czuja, to jest okropne, naprawde.

              Dyscyplina w jedzeniu jest wazna ale powinna dotyczyc calej rodziny.
              Nie moze byc tak, ze ograniczasz jedzenie tylko dziecku. Moze warto
              pomyslec, zeby przestac dawac kanapki na sniadanie i kolacje a
              zamienic na cos innego. Bardzo zapychajace sa platki owsiane z
              jogurtem. Mozna do nich dodac suszone owoce, rodzynki, orzechy i
              petki. 3 lyzki takiego musli plus maly kubeczek jogurtu zapcha
              najwiekszego obzartucha na amen. Bardzo dobry pomysl na skurczenie
              zoladka. Chleb to kiepski pomysl z powodu gwarantowanego skoku i
              spadku poziomu cukru, jesli dalejsz bialy czy nawet ciemny ale ze
              slodem czy karmelem. Jesli juz chleb to koniecznie razowiec, latwo
              zrobic w domu, nie psuje sie szybko a bohen starcza na tydzien. Albo
              kupic. Bialy chleb nie daje uczycia sytosci niestety, no moze
              niektorym ale przewaznie trzeba go zjesc wiecej niz porzadnego
              razowca.

              Co do konkretnych diet ci nie poradze ale poczytaj o indeksie
              glikemicznym oraz diecie rozielnej i tego sie trzymaj. Ziemniaki same
              w sobie nie tucza - mozsz pokroic na cwiartki, posypac ziolami,
              skropic oliwa i wsadzic do piekarnika i zrobic sos czosnkowy na
              jogurcie. Doskonale na kolacje. Makaron tak samo - zrob sos z samych
              pomidorow, bardzo smaczny - makaron z warzywami tez nie tuczy a z
              miesiem tak. Ryz z owocami to doskonale danie dla dzieci. Kup
              brazowy, zmiksuj owoce, zmieszaj - moze kleksik bitej smietany? Jesli
              twoje dziecko preferuje kanapki.

              No i przepraszam, ze tak napadlam w pierwszym poscie ale
              zdenerowowalo mnie to co piszesz. Nie chce zeby jakiekolwiek dziecko
              spotkamo to co mnie.
              • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 13.02.10, 12:44
                Ok, nie gniewam się, bo rozumiem, że myślałaś o swojej matce pisząc to wszystko, nie o mnie.

                Miałaś niełatwe dzieciństwo, przyznaję i współczuję.
                Swoją drogą, nie myślałaś o jakiejś terapii? Bo pewnie zdajesz sobie sprawę, że Twoje nastawienie do jedzenia ma wszelkie znamiona uzależnienia?
                Lepiej by było dla Ciebie, gdybyś odcięła się na dobre od uczuć, których doświadczałaś jako dziecko.

                Z resztą Twoich rad się zgadzam :)
          • demonii.larua Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 13.02.10, 12:22
            > Wiedzialam, ze usuna no ale co zrobic ...
            Prosty sposób: pisać posty nie łamiące Regulaminu :)

            Pozdrawiam
            demonii.larua
            • Gość: anecia11 Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 217.153.168.* 13.02.10, 12:35
              a moze to problem zdrowotny zrób do swietego spokoju badanie podstawowe takie
              objawy daje cukrzyca
              • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 13.02.10, 12:45
                Ale o jakich objawach mówisz, możesz sprecyzować?
                • verdana Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 13.02.10, 14:24
                  Piszesz, ze ojciec był tez gruby w tym wieku? A jaki jest teraz?
                  jesli szczuply, to być może robisz problem z niczego.
                  Idź do lekarza, zapytaj czy syn ma sporą nadwagę. Bo dla wielu
                  rodziców teraz zupełnie normalnie wygladające dziecko wydaje się być
                  za grube. I zastanów sie, czy on je, bo lubi, czy je - bo jest
                  glodny. Na razie zrobilaś z jedzenia przestepstwo - nie polecam.
                  Jest to pierwszy krok do zaburzeń łaknienia, a one mogą prowadzić
                  nie tylko do otyłosci, ale do smierci - poczucie winy, ze sie je u
                  szesciolatka, moze u 13 latka doprowadzić do anoreksji.
                  Myslę, ze powinnaś iść do dobrego pediatry.
                  • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 13.02.10, 15:31
                    Ojciec ma problem z utrzymaniem wagi do tej pory. Nie je dużo, tyje szybko.
                    Podobno komórki tłuszczowe nagromadzone w dzieciństwie już zostają na całe życie...

                    Byliśmy u gastrologa dziecięcego, podobno świetnego specjalisty (z innym problemem). Syn na stwierdzoną lekką nadwage i wyznaczoną dietę.
                    Jak mam ją przeprowadzać, jednocześnie nie wyznaczając mu ograniczeń?
                    Od razu dodam, że nie ma u nas sytuacji, kiedy on nie może jeść czegoś, co je reszta.

                    Dlaczego je - nie wydaje mi się, że może być głodny po dwóch czy trzech kanapkach. Je, bo lubi, bo jest smakoszem, docenia nowe smaki, lubi sobie położyć na kanapkę np pesto czy świeżą bazylię i się tym cieszy. Ma swoje ulubione dania i potrafi czekać na obiad cały dzień, jeśli wie, że będzie np. spaghetti. Bo jeśli jest, powiedzmy, mięso, ziemniaki i surówka, najada się bardzo szybko i zostawia połowę na talerzu.
                    Poza tym, jak wspominałam, on w ogóle ma skłonności, żeby trzymać coś w buzi.

                    Ja wiem, że to bardzo źle, że dziecko czuje presję związaną z jedzeniem... Bardzo chciałam tego uniknąć, dlatego też pewne zasady wprowadziłam wcześnie, łudząc się, że syn będzie je odbierał zupełnie naturalnie, jak wszystko, co jest rutyną.

                    Chciałabym zmienić, to co jest możliwe. Tylko co? I jak? To są pytania, które nie dają mi spokoju.
                    • Gość: julkaa Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 217.153.168.* 13.02.10, 16:06
                      a moze on je z nudów?
                    • Gość: misiamama Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 80.72.46.* 13.02.10, 17:05
                      O komórkach nie wiem wiele, ale jako dziecko bylam bardzo tłuściutka
                      (znacznie za bardzo), w wielku nastoletnim zeszczuplałam i jestem
                      szczupła.
                      Jeśli dziecko lubi jeśc długo i celebrować, może spróbuj dawać co do
                      chrupania, warzywa w paseczkach, owoce, orzechy, suszone owoce itp.
                      Jeśli "rozjada się" na kolacje, to może dlatego, że nie chce kończyć
                      dnia? jełsi masz schemat: kolacja- kąpiel-spanie, to moze on
                      poprostu odwleka pójście spać? Jeśli tak, to zmień schemat,
                      zaproponuj coś na wieczór "po kolacji", tak żeby chciał jak
                      najszybciej zacząć to coś (np, wspólna gra planszowa, wspólny film
                      na dvd, zgaszenie światła w całym domu i zabawa w duchy).
                      No koniec - jawiedziłabym kilku dietetyków i poszukała jeszcze
                      pediatry z doświadczeniem w kwestiach żywieniowych. Nie musisz od
                      razu ciągać wszędzie dziecka. Kiedyś był taki program z Sueprnianią,
                      chłopczyk był strasznie otyły i ciągle głody, to było b.smutne. Byli
                      u kilku specjalistów, ale dopiero Zawadzka znalazła im kogośc (chyba
                      w Centrum Zdrowia Dziecka), kto ustawił dietę. Dziecko niesamowicie
                      schudło, okazało się, że dieta (prpoopnwoana przez specjalistów)
                      była ko9mpletnie błędna. Jednym słowem, jeśli to nie są takie
                      głupstwa, o któych wyżej napisałam, to spróbuj poszukać pomocy u
                      kogoś naprawdę znającego się na rzeczy.
                      • Gość: msiamama Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 80.72.46.* 13.02.10, 17:09
                        przepraszam za literówki, mam uszkodzoną klawiaturę. Odnośnie tego
                        programu, o którym pisałam - tamten chłopiec tez miał dietę, która
                        była ograniczająca i on ciągle dopominał się o jedzenie. Na tej
                        nowej diecie on nie jest głodny - nie odczuwa jej jako ograniczania.
                        Życzę powodzenia.
                        • verdana Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 13.02.10, 22:11
                          Ja też radzę spróbować z inna dietą. I polecam gumę do żucia -
                          zdrowa, a dziecko ma wrazenie, ze cos je.
                          Niestety, ja sama mam od dzieciństwa nadwagę, bylam bardzo pilnowana
                          przez rodziców, choć robili to taktownie - i powiem szczerze -
                          wolałabym teraz, z perspektywy lat, aby tego nie robili.
                          Trzeba bowiem pamietać, ze takie pilnowanie dziecka to sygnał, ze
                          nie akceptujemy jego wyglądu, ze jest takie grube, ze nie tylko musi
                          nie jeść - choć ma ochotę, ale nie podoba sie nawet własnym
                          rodzicom. A wiec jest obrzydliwe, nie spodoba się nikomu. Cóż, mam
                          lekką nadwagę, ale jestem obecnie szczuplejsza od większosci dam w
                          mom wieku - a i tak nie jestem w stanie zaakceptować swojej
                          sylwetki. Nie rozbierałam się nigdy na plaży, unikałam dyskotek,
                          mam mało ubrań, bo mierzenie czegokolwiek to dla mnie stres, nie
                          przeglądam się w lustrze. I choć lubię jeść - choć całe życie uwazam
                          ile jem - to zjedzenie czegokolwiek, łacznie z kanapką na śniadanie,
                          jest dla mnie źródłrm wyrzutów sumienia. Nie jestem w stanie nigdy
                          sobie "odpuscić", zjeść pączka w tłusty czwartek, czy kremowki na
                          urodziny.
                          Nie jestem zwolenniczką machania ręką na nadwagę - ale jesli
                          odchudza się dziecko, trzeba to robić bardzo ostroznie, a przy
                          lekkiej nadwadze - najlepiej tylko pilnować, by się nie powiększała.
                          I pamiętać o tym, ze waga nie jest w życiu jednak najistotniejsza.
                    • mama303 Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 14.02.10, 20:33
                      Gość portalu: Rozalinda napisał(a):

                      > Byliśmy u gastrologa dziecięcego, podobno świetnego specjalisty (z
                      innym proble
                      > mem). Syn na stwierdzoną lekką nadwage i wyznaczoną dietę.


                      Jeśli ma jedynie lekką nadwagę to przestań robic z tego wielki
                      problem i łazic po "specjalistach od odchudzania dzieci".
                      Odchudzenie dziecka sześcioletniego to syzyfowa praca. Zmień mu
                      dietę na mniej kaloryczną i zapewnij dużo ruchu i sportu. I tyle.

                      Od razu Ci powiem że mam podobny problem z moją siedmmiolatką. Ona
                      uwielbia jeść a do tego chciałaby ciagle jeść słodycze. Nadwagi może
                      nie ma ale to typ grubokościstej dużej babki, która prawdopodobnie
                      nigdy szczuplakiem nie będzie. Jest przy tym pełna życia, energii,
                      bardzo sprawna i pozytywnie do wszystkiego nastawiona. Tym się
                      cieszę i w pełni akceptuję. Ograniczam jej czasem jedzenie bo uważam
                      że to mój matczyny obowiązek ale zawsze tłumacze to zdrowiem, nigdy
                      problemami otyłości.
                      Są dzieci różne, a osobiście wolę takie jak moje i Twoje niż
                      chudzielce, które żywią sie "powietrzem" :-)
    • mskaiq Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 14.02.10, 02:00
      Rozalinda napisała
      >Byliśmy u gastrologa dziecięcego, podobno świetnego specjalisty (z
      >innym problemem). Syn na stwierdzoną lekką nadwage i wyznaczoną
      >dietę.
      >Jak mam ją przeprowadzać, jednocześnie nie wyznaczając mu
      >ograniczeń? Od razu dodam, że nie ma u nas sytuacji, kiedy on nie
      >może jeść czegoś, co je reszta.
      Bardzo czesto nadwaga moze miec podloze emocjonalne. Mysle ze musisz
      przemyslec co dalej i co nalezy zrobic. Mysle ze warto przejrzec
      strone anonimowi zarlocy.
      Wiem jak dzialaja ograniczenia, jak moga byc interpretowane przez
      dziecko i ile problemow emocjonalnych z tego moze powstac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 14.02.10, 10:13
        Jeszcze raz dziękuję wszystkim za rady i uświadomienie mi spraw, z których do tej pory zdawałam sobie sprawę raczej mgliście.

        Misiamama, dziękuję za pomysły, są bardzo fajne! Szczególnie z tą atrakcją po kolacji, bo rzeczywiście do tej pory dalej była kąpiel :)
        Wcześniejsza kolacja będzie miała dodatkowe plusy.

        Verdana, wolałabyś, żeby rodzice nie narzucali Ci ograniczeń, nawet jeśli ceną byłaby teraz otyłość?
        Nawiasem mówiąc, ja też bardzo długo fatalnie czułam się ze swoim ciałem, wstydziłam się i zachowywałam tak jak Ty, choć z wagą i tego rodzaju ograniczeniami nie miałam do czynienia, więcej - byłam zgrabna i wysportowana. Może problem leży gdzie indziej...?

        Teraz też jestem szczupła (choć już nie wysportowana;) a problem mam odwrotny - bardzo często nie chce mi się jeść, nawet jeśli jestem głodna, dosłownie się zmuszam, z rozsądku.

        Synek w tej chwili wygląda bardzo ładnie, jest troszkę misiowaty, ale to do niego pasuje. Rzeczywiście zależy mi na tym, żeby nie przytył bardziej.

        Jednak widzę, że będę musiała gruntownie przemyśleć swoje nastawienie i metody.
        Zajrzę na tę stronę, którą polecacie, choć szczerze mówiąc czuję sporą niechęć... ale się przełamię, skoro to może nam pomóc.

        Pozdrawiam serdecznie!
        • mmala6 Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 14.02.10, 12:07
          a możesz napisać ile waży Twój syn i ile ma wzrostu? może to kwestia budowy, są
          dzieci bardziej 'nabite' od innych. Poza tym jezeli waga utrzymuje się cały czas
          na tym samym centylu to może nie ma co się martwić na zapas i przerzucać na
          dziecko swoich lęków i niepokojów?;-)
          Myślę, i widzę po swoim synu, że ruch w tym wieku jest najważniejszy. Z tego co
          piszesz, to Twoj syn nie jest typem 'chipsy i telewizor', więc ograniczenie (ale
          nie wykluczenie całkowite) słodyczy i duuuuuuża dawka ruchu powinna mu wyjść na
          dobre na tyle abyś nie musiała pilnować ile kromek je na kolację. Jest wiele
          'misiowatych' dzieci, i co z tego? nie musi być z niego otyły nastolatek. Poza
          tym obawiałabym się mówić zbyt wiele nt wpływu jedzenia na figurę, zwłaszcza
          dziecku, zwłaszcza chłopcu, zwłaszcza w tym wieku. Bo kończy się to wyrzutami
          sumienia- sama byłaś tego świadkiem, a w przyszłości czymś o wiele gorszym niż
          podjadaniem w ukryciu. Bardziej skupiłabym się na tym że coś tam jest zdrowe, ma
          witaminy, ma się po tym dużo siły, żeby biegać, jest zdrowe dla brzuszka itp.
          Przynajmniej my tak mówimy naszemu synowi, nie używając słów 'gruby';,chudy'.A
          jezeli chodzi o słodycze to nie jemy ich dużo, nie dlatego żeby nie przytyć
          tylko ze względu na zęby. Nie wiem czy sześciolatek do końca zdaje sobie sprawę
          z tego co to znaczy 'przytyć' a zapamięta jedynie, że jedzenie jest złe i że
          będzie źle wyglądał.
          Ja się kiedyś martwiłam, że mój syn jest za chudy ale od urodzenia idzie na 25
          centylu więc przybiera równomiernie, nie ma się co martwić. Poza tym on się tyle
          rusza, że nie ma szans na najmniejszy tłuszczyk. U niego w przedszkolu są różni
          chłopcy, wszyscy równie fajni:-D
        • verdana Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 14.02.10, 13:29
          Nie wolałabym być otyła (i nie byłabym, niewielka nadwaga to nie
          otyłość), ale zdecydowanie wolałabym być grubsza i nie mieć stale
          wyrzutów sumienia, ze jem. I nie uwazać całą mlodość, ze moja figura
          jest nie do przyjecia i że nie mogę się nikomu spodobać.
          Myslę też, ze bylabym może ładniejsza, gdyby nie to, ze nie bylam
          nigdy w życiu u kosmetyczki, nie chodze do fryzjera, nie maluje się
          i nie zalezy mi na ubraniu - po co, skoro i tak mam wszedzie zwały
          tłuszczu?
          Moja córka jest grubsza ode mnie i nie przejmuje się tym - bardzo
          jej zazdroszczę.
        • Gość: niespodzianka Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: *.access.telenet.be 16.02.10, 13:29
          Ja wolalabym, zeby moi rodzice nie skupiali sie na moim wygladzie
          caly czas. Mnie tez w jakis sposob ograniczano jedzenie wywolujac
          tym,poczucie winy no i oczywiscie jedzenie w ukryciu. moze przy
          innych zjadlabym jedno ciastko i bylabym zadowolona ale wiedzialam,
          ze mama nie bedzie wiec juz wolalam sie pohamowac i nadrobic w
          ukryciu. Mnie np. ciagano po roznych specjalistach i kazdy sie dziwil
          jak mozna tak malo jesc i tyc. Ale zadnemu do glowy nie przyszlo, ze
          jem w ukryciu bo normalnie nie moge. Bardzo przykre.

          Moim zdaniem ograniczenia narzucane przez rodzicowx prowadza w
          prostej drodze do tego co sie dziecku ogranicza. Ograniczasz jedzenie
          - bedzie jadlo w ukryciu do oporu. Ograniczasz wyjscia ze znajomymi w
          obawia o alkohol, narkotyki czy ciaze? Predzej czy pozniej pojawi sie
          syndrom psa spuszczonego z lancucha. Przy pierwszej okazji sprobuje
          alkoholu i nasiorbie sie tak, ze zrobi cos glupiego, lacznie z utrata
          zycia, wezmie dragi by komus zaiponowac albo wskoczy do lozka
          pierwszemu kolesiowi zaraz po wyjezdzie na studia i po pierwszej
          sesji oswiadczy, ze jest w ciazy. Albo zrobi dziecko i oswiadczy, ze
          jest tatusiem. Niestety zakazany owoc smakuje najlepiej dlatego moim
          zdaniem lepiej dzieciom tlumaczyc, ze marchewka jest zdrowsza niz
          hamburger a nie ze ma mniej kalorii. Moze tez lepiej ustalic madre
          zasady wychodzenia z domu i nie zabraniac w pewnym wieku posiadania
          chlopaka czy dziewczyny itd. Zmuszanie do nauki tez nic nie daje, nie
          kazdy sie nadaje na studia chociaz teraz skonczyc moze kazdy przyglup
          jesli tylko odpowiednio zaplaci.
          • verdana Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 16.02.10, 14:54
            A widzisz - mnie ograniczano jedzenie i ja całe życie sobie je
            ograniczam. Nigdy nie jadłam w ukryciu, bo problemem nie była ocena
            rodziców, tylko moje wlasne poczucie winy. Może dlatego, ze moi
            rodzice byli zawsze mili, taktowni i byli dla mnie autorytetem. Oni
            mnie do niczego nie zmuszali, ani ostro nie zabranioali - tylko
            wymagali, abym sama się kontrolowała.
            I teoretycznie to jest bardzo dobry sposób. Tylko mnie trochę żal -
            nie powiem, abym nie jadła, jem - ale wolalabym jeść nie mając przy
            tym wyrzutów sumienia...
            • Gość: niespodzianka Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: *.access.telenet.be 16.02.10, 21:41
              No wlasnie, twoi rodice byli mili i taktowni a moim nie byli. Po
              prostu uwazali, ze jestem za gruba a jak ktos jest za gruby to
              powinien jesc jedna kanapke a nie dwie tak jak ja. Wiec jadlam jedna
              na ich oczach i trzy w ukryciu a gdybym mogla zjesc dwie normalnie ze
              wszystkim to pewnie bym sie najadala i tyle. I nie mialabym dzisiaj
              wyrzutow sumienia jak zjem paczka w tlusty czwartk bo skoro jestem
              gruba to nie powinnam. Bardzo nie lubie swoich rodzicow, rzadko
              dzownie i odwiedzam bo zawsze dorpwoadza mnie to na skraj wyczerpania
              psychicznego kiedy musze sluchac, ze powinnam uwazac na jedzenie.

              Nigdy nie zapomne jak moja babcia przez dwie godziny lamentowala przy
              stole jak powiedzialam o ciazy. Zdaje sie, ze radosne wydarzenie a
              zrobione z tego moja zywiowa tragedie. Na pewno zaraz utyje do
              rozmiarow monstrum, nie zmieszcze sie w drzwi, wstyd na porodowce
              takiego wieloryba odwiedzac i w ogole koniec swiata, wielki brzuch i
              rozstepy itd. Prawda, ze mile z jej strony? Dodaje, ze babci po
              porodzie, 50 lat temu zostal wielki bebech, tak mowila ale moja
              teoria jest taka, ze cale zycie za duzo jadla bo mieszkajac na wsi i
              pracujac ciezko nie sposob tych kalorii jakos nie przerobic. A jednak
              ciagle piekla ciasteczka, buleczki, ciasta itd. I sama jadla. Ciezkie
              jest zycie czlowieka, ktoremu ciagle sie cos ogranicza. Mnie bylo
              smutno, ze moge zjesc tylko jedno ciastko a inne dzieci ile chcialy
              bo kazdy w rodzinie czum wie w obowiazku przypomniec mi, ze nie
              jestem lekka jak piorko. Moze i z dobrego serca ale ja wlasnej matki
              i babki po prostu nienawidze. Nie cierpie ich odwiedzac bo dalej jest
              tak samo chociaz naprawde obiektywnie jest szczupla i gdyby nie ta
              mala faldka luzniej skory po ciazy na brzuchu to chyba nikt nie
              powiedzialby ze urodzilam blizniaki.
              • verdana Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 16.02.10, 22:30
                Widzisz, a ja rodziców lubię, a w gruncie rzeczy efekt jest taki
                sam. Moi też nie pozwalali mi jeść tej drugiej kanapki, słodzić
                herbaty, czy dwóch dań na obiad. Moze i nie powtartzali, ze jestem
                za gruba, ale przecież dziecko głupie nie jest. Jedno ciaskko to i
                tak sporo - ja np. w kawiarni moglam wypić tylko herbatę (sokow
                wtedy nie bylo).. Ale czasem oczywiscie jadłam i ciastka, bez
                przesady.
                No i nie mieli obsesji - ciąża to ciąż, w ciąży sie tyje. Ale ja
                obiektywnie szczupła nie jestem.
    • justyna_dabrowska Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 14.02.10, 12:28
      Trudno kontrolować to, co dziecko je - trudno odmawiac własnemu dziecku
      jedzenia, to często rodzicom kojarzy się z odmawianiem miłości....ale mozna
      kontrolowac to, co podajemy w domu na stół. Tyle że zmiana w tym obszarze
      musiałaby dotyczyc całej rodziny a bardzo ciężko zmienia sie nawyki jedzeniowe
      dorosłych. Mozna jednak spróbowac - to bedzie z pozytkiem dla wszystkich: )
      Zacząc trzeba od tego, że w piramidzie żywienia w ogóle nie poleca sie jedzenia
      kanapek. Węglowodany owszem są, ale to przede wszystkim kasze, makarony,
      pieczywo w małych ilosciach i tylko ciemne...Za to duzo warzyw (pięc porcji
      dziennie) mięso jasne, ryby.
      Proponuje więc na jakis czas np na miesiąc w ogóle zryzgnowac w domu z jedzenia
      kanapek - rano przerzucic sie na muesli a wieczorem na kasze z owocami lub
      warzywami. Na poczatku synek będzie protestował ale mozna powiedziec że
      postanowiliscie cała rodzina jeśc zdrowiej ze WAM ( a nie jemu) lekarz zalecił
      taka dietę, że nie chcecie byc chorzy na starość.
      Poza tym może warto zacząc razem z synkiem uprawiac jakis rodzaj ruchu?
      Dzieci w tym wieku nie odchudza się. Zmniejsza sie im porcje, zmienia diete i
      wprowadza ruch. Reszta powinna się sama unormować.
      Poza tym zachęcam by nie móić w domu o odchudzaniu się. Badania pokazują, że to
      jest czynnik zaburzający zdrowe podejscie do jedzenia.
      Powodzenia!
      JD
      • Gość: Rozalinda Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś IP: 82.160.51.* 16.02.10, 14:47
        Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie rady, także Pani Justynie! Część z nich zaczynam już wprowadzać w życie.

        Teraz jeszcze kilka słów tytułem usprawiedliwienia się/sprostowania:

        1. NIGDY nie mówiłam, żeby nie jadł, bo będzie gruby, ZAWSZE uzasadniałam to tym, że będzie się lepiej czuł, że brzuch nie lubi dużo na raz itp. O wadze, otyłości itp nie rozmawiamy z dziećmi nigdy, w ogóle to nie jest temat, który jakoś szczególnie by mnie pociągał, chyba z nikim o tym nie rozmawiam.

        2. NIGDY nie sugerowałam, że jest za gruby. Przeciwnie, kiedy się zdarzy, że usłyszy coś podobnego od jakiegoś dziecka, wyśmiewam to i mówię mu, że jest przystojny, w sam raz, i bardzo ładnie wygląda. On sam bardzo chętnie przygląda się sobie w lustrze i myślę, że ma dobre zdanie na swój temat.

        3. Bardzo często się przytulamy, łaskoczemy itp.

        4. Chleb jemy tylko razowy, wszyscy.

        5. Nie chodzę po "specjalistach od odchudzania dzieci", u gastrologa byliśmy z innym problemem. O diecie wspomniał przy okazji, bez żadnych naszych sugestii.

        No i tyle, moje dziecko ma matkę niedoskonałą, ale wolę wierzyć, że nie bardzo głupią :)

        PS. Verdana, Ty już wiesz, jakie jest źródło Twoich kompleksów, masz do nich dystans, dlaczego nie spróbujesz coś z tym zrobić? Zgoda na swoje ciało daje wolność. Może wystarczy się kilka razy przełamać, żeby potem już samo "poszło"?
        • verdana Re: problem z dzieckiem, które za bardzo lubi jeś 16.02.10, 14:56
          Jestem za stara, aby cos z tym zrobić, tym bardziej, ze nie da się
          ukryć - w moim wieku pilnowanie ile się je jest naprawdę wazne. Tak
          więc muszę pilnować, aby nie utyć, a to wystarczy, abym nie dawała
          sobie prawa np. do przytycia i musiała mysleć o tym, ze i tak ważę
          za dużo.
Pełna wersja