Gość: Rozalinda
IP: 82.160.51.*
12.02.10, 20:10
Mój sześcioletni synek ma nadwagę, niezbyt dużą, ale jednak.
Do tego bardzo lubi jeść, zwłaszcza uwielbia kanapki, gdyby mógł jadłby ich chyba z sześć. W ogóle lubi mączne rzeczy niestety: makaron, naleśniki, pierogi...
Nie chcę, żeby był grubaskiem, w ogóle mam negatywny stosunek do ludzi, którzy się obżerają, czego staram się nie okazywać, ale co mogę okazywać nieświadomie.
W tej chwili dawkuję mu jedzenie, np. pozwalam na trzy kanapki na śniadanie i dwie na kolację. Między posiłkami nie ma podjadania, najwyżej zje owoc.
I dziś zdarzyło się dla mnie coś bardzo przykrego. Po kolacji synek się ukrył, a kiedy go przypadkiem znalazłam pospiesznie zjadał kawałek suchego chleba! Kiedy mnie zobaczył, miał w oczach takie przerażenie, że się załamałam.
Nie boli mnie, że podjadał, boli mnie, że wiedział, że nie będę zadowolona, więcej - myślał, że będę wściekła - a jednak to zrobił. Nie chcę być jakimś potworem, który zabrania jeść, nie chcę, żeby jedzenie kojarzyło mu się z czymś zakazanym. Skutki takiego nastawienia niestety łatwo przewidzieć :(
Tylko jak powinnam postępować w takiej sytuacji? Bardzo proszę o pomoc, bo czuję, że nie radzę sobie z tym problemem.