Problem z nastolatkiem....

IP: *.bialystok.vectranet.pl 16.02.10, 15:11
Bardzo prosze, o rade.Mam syna w wieku gimnazjalnym.Jestem po
rozwodzie.Obecnie zyje w nowym zwiazku.Od jakiegos czasu nie radze
sobie z wlasnym dzieckiem.Tak, ciezko mi sie do tego przyznac, ale
tak jest.Przestal sie uczyc, nie ma motywacji do nauki, mimo, ze
ciagle mu tlumacze, jak wazna jest nauka na tym etapie edukacji.Z 4
i 5 spadl na oceny dopuszczające.Stał się nieznośny, momentami
agresywny, zdarza się, że brzydko sie odnosi.Nie chce chodzic do
szkoly.Nie wydaje mi sie, zeby byla to fobia szkolna.Mysle, ze jest
troche rozchwiany emocjonalnie, ma ograniczony kontakt z ojcem-
utzymuje go tylko przez kominukatory.Niestety ojciec manipuluje
nim.Z drugiej strony sam syn pisze niestworzone rzeczy do
niego.Czasami mam dosc.Martwie sie o niego, staram sie mu zastapic i
matke i ojca.Czasami podczas klotni,pada zdanie, ze on chce do ojca,
ze ma mnie juz dosc, ze u niego byloby mu lepiej.Wiec mu tlumacze,
chcesz, to jedź....nikogo nie trzymam na sile.Jest mi ciezko, nie
mam oparcia w bylym mezu, nie kontaktuje sie ze mna i nie pyta o
nic...wie tyle, co mu syn napisze i obiecuje, ze kiedys go
zabierze.Obecny partner nie chce sie wtracac, jak to mowi- nie chce
byc najgorszy, wiec woli milczec.Ale strasznie sie denerwuje, jak
moj syn do mnie sie brzydko odnosi.Gdzie powinnam szukac pomocy? Jak
mam z nim rozmawiac?Nie wiedzialam, ze bedzie to takie trudne.Pomocy!
    • justyna_dabrowska Re: Problem z nastolatkiem.... 16.02.10, 15:15
      CZy PAni mieszka w duzym mieście? Albo niedaleko? Prosze o informacje na adres
      justyna.dabrowska@Agora.pl Postaram się znaleźc kompetentnego fachowca do
      pomocy. Pozdrawiam
      JD
      • Gość: myszeczka Re: Problem z nastolatkiem.... IP: 217.153.168.* 18.02.10, 00:26
        ja jako nastolatka bylam strasznie nieznosna ( to malo powiedziane)
        W tym wieku mysli sie ze jestesmy panami calego swiata, tezchodzilam na wagary
        nawet zdarzylo mi sie siupnąć niestety jak sobie przypomne nie mieli ze mna
        latwo , wagary imprezy , pozne przychodzenie do domu to bylo staraszne pewnie
        dla moich rodzicóe.tedy mialam 16lat trwalo tak przez 2 lata.Aż wkoncu
        zmadrzalam , zaczelam konczyc szkole szkoda ze tak pozno ale lepiej niz wcale
        .teraz mam 25 lat icorke i jak se pomysle jakby ona mi robila albo bedzie
        (lepiej nie , to nie wytrzymam tego)
        Najlepiej nie krzycz na niego nie wiadomo jakbys byla zla. Postaraj sie mowic
        spokojnie, szczerze porozmawiaj , bez zlych emocji , powiedz co ci lezy na sercu
        i zapytaj sie równiez o co jemu chodzi.Napewno syn zlagodnieje ale musisz mu
        pokazac ze ci zalezy a krzykiem nic nie zdzialasz.Wiem ze to trudne ale twoj syn
        kazdy krzyk traktuje jak atak na niego , ze jest najgorszy i wszystko co robi
        jest zle , nie poddawaj sie ,(i dziekuje rodzicom ze mieli do mmnie duzo
        zrozumienia i cierpliwości)
        • gacusia1 Masz racje :-) 19.02.10, 05:52
          To wlasnie dziala. Na moja "paskude" :-))) tez podzialalo...tylko
          czy na zawsze?
    • gacusia1 Re: Problem z nastolatkiem.... 19.02.10, 05:50
      W pazdzierniku mialam z corka podobne przejscia. Dochodzily ucieczki
      z domu i kilka innych spraw. To dluga historia ale powodem calego
      jej zachowania bylo srodowisko w jakie sie wkrecila i naturalna
      przemiana hormonalna(14 lat). Pomogly wizyty u psychologa,bo jednak
      w tym wieku to "nie ma to jak ktos obcy" a nie rodzic. Druga sprawa
      to to,ze psycholog dala nam kilka wskazowek,jak z NASTOLATKA
      postepowac. Dodam,ze moj maz nie jest jej biologicznym ojcem i
      ciezar WYCHOWANIA spoczywa na mnie. Corka rowniez chciala do ojca
      wracac jednak zdala sobie sprawe,ze tam nie byloby tak latwo,jak
      tu...
      Mysle,ze powinnas udac sie do poradni. Powodzenia!
    • anulka21485 Re: Problem z nastolatkiem.... 19.02.10, 09:13
      Witam, jestem dokładnie w takiej samej sytuacji jak Ty. Byłam w poradni i Pani
      psycholog powiedziała mi że to normalne że syn się tak zachowuję. Czuję
      rywalizację między Twoim partnerem a nim. Kazała mi bardzo dużo przytulać syna i
      mówić że jest jedynym którego kocha tak mocno i jest najważniejszy. Jak dotąd
      sytuacja się zmieniła i mam nadzieje że będzie dużo lepiej. I pamiętaj dziecko
      jest strasznie zazdrosne o nową osobę której Ty na początku poświęcałaś dużo
      więcej czasu niż dziecku- u mnie przynajmniej tak było i przez moje zaniedbanie
      i miłość do nowego partnera straciłam kontakt z dzieckiem.
      • Gość: julkaa Re: Problem z nastolatkiem.... IP: 217.153.168.* 19.02.10, 22:42
        .A moim zdaniem to nie zazdrość ,przecierz wiek gimnazjalny to juz nie jest
        male dziecko.I bardzo dobrze rozumie co sie dzieje w domu , co i dlaczego sie
        dzieje .Jak dla mnie to towarzystwo , to ono najbardziej wplywa na mlodego
        czlowieka, chec pokazania sie jaki ja jestem dorosly , chęć popisania sie przed
        kolegami
        • morekac Re: Problem z nastolatkiem.... 09.03.10, 20:46
          Jak dla mnie to towarzystwo , to ono najbardziej wplywa na mlodego
          > czlowieka, chec pokazania sie jaki ja jestem dorosly , chęć popisania sie przed
          > kolegami
          Zapominasz o jednym - każdy wybiera sobie takie towarzystwo, jakie mu
          najbardziej pasuje. Nie zwalaj wszystkiego na 'złych kolegów'.Fakt, w grupie,
          zwłaszcza w tym wieku - dostaje się 'małpiego rozumu'. W dodatku w domu nie ma
          raczej towarzystwa kolegów i nie ma komu imponować - więc raczej nie w kolegach
          problem.
      • Gość: taaak Re: Problem z nastolatkiem.... IP: 109.243.16.* 09.03.10, 00:18
        hmm..przytulić ? chlopak pewnie nosi koszulki z trawka, slucha hip hopu i jedyne
        o czym marzy to przytulajaca go ciagle matka, Brawo
      • tylkotroche Re: Problem z nastolatkiem.... 09.03.10, 15:02
        Kazała mi bardzo dużo przytulać syna i mówić że jest jedynym
        którego kocha tak mocno i jest najważniejszy.


        ja tam bym dla mojej matki nie chciała byc najważniejsza...
        Straszne obciążenie dla dziecka.
        Lepiej wiedzieć , że mama jest szcześliwa z ukochanym mezczyzną,
        wierzy we mnie ze sobie poradzę i na pewno bedzie dobrze.
        • mamma-mia66 Re: Problem z nastolatkiem.... 14.03.10, 20:26
          Nie wiem czy dobrze myślę ale wydaje mi się że ważna jest postawa
          obecnego partnera. Raz że kobieta musi wiedzieć że ma oparcie, dwa
          młody też musi wiedzieć że jest granica której przekroczyć nie może,
          inaczej spotka się z reakcję partnera matki. Sytuacja w której
          partner mówi że się nie będzie wtrącał jest dla mnie nie do
          przyjęcia. Facet przecież wiedział że wiąże się z kobietą która ma
          dziecko. Taki związek to prawa i obowiązki wobec obojga. To że
          dziecko ma ojca o niczym nie świadczy to bo to ojczym jest na stałe i
          musi siłą rzeczy wyznaczać granice i ich pilnować. Może to wcześniej
          uzgodnić z matką i ojcem dziecka ale bierna postawa jest nie do
          przyjęcia. Dodam że też mam drugiego partnera.
          • Gość: myszeczka Re: Problem z nastolatkiem.... IP: 217.153.168.* 15.03.10, 16:34
            ale dajmy spokój , przecie syn nie jest niemowlakiem.Powinien zaakceptować to ze
            mama tez ma prawo ulozyc sobie zycie na nowo .Sory że to mówie ale chyba
            rozpuścilaś za mocno syna, to jest do mnie nie do przyjecia o czym wy tu
            piszecie .Głaskać ,co moze jeszcze dupkę podcierać ,wszystko ma swoje granice
            ,nie moge tego czytać.
            Jak dla mnie podoba mu sie ze Pani daje mu ultimatum, i broni sie jak moze . tym
            ma wymowke ze mu nie pasuje pani partner.Poza tym tatus mu duzo pozwala i
            dlatego chce do niego isc , proste .A najważniesza czy nie , matke nalezy
            szanować i tyle.
Pełna wersja