Poradźcie coś.

24.02.10, 13:37
Mam problem z synem (7lat). Ciągle słyszę : Adaś ma klocki lego a ja mam tylko
takie dziady, Kuba ma super rower, dlaczego ja takiego nie mam..itd. Ja
tłumaczę: synku nas nie stać na takie zabawki ale to do niego nie dociera.
Dodam, że naprawdę nas nie stać, a wy jak tłumaczycie pocichom, że nie można
mieć wszystkiego bo mi już brak argumentów.
    • verdana Re: Poradźcie coś. 24.02.10, 14:14
      Moje najmlodsze dziecko w pierwszej chyba klasie zaczęło tłumaczyć
      mi, że dobra praca to taka, gdzie się zarabia dużo pieniędzy i mozna
      za to kupić sobie różne fajne rzeczy.
      Zapytalam, czy chcialby, abym pracowała więce4j na te fajne rzeczy.
      Przytaknął.
      Zatem najbliższy tydzień pracowałam - od rana do wieczora. Nie
      miałam dla niego chwili czasu, a na wszelkie prosby, próby rozmowy
      odpowiadałam "Chcesz, aby bylo więcej pieniędzy - to trzeba wiecej
      pracować. A praca to brak czasu, nie bede się już z Toba bawila, ani
      rozmawiala, ale zarabiała na rzeczy dla Ciebie".
      Po tygodniu dziecko nie chciało już niczego... I to mu zostało.
    • justyna_dabrowska Re: Poradźcie coś. 24.02.10, 15:00
      Mozna zachęcic dziecko do wspólnej narady - ustalic o czym tak naprawde marzy,
      sprawdzic ile to kosztuje i zobaczyc przez ile tygodni na coś takiego trzeba
      zbierać. To uczy cierpliwosci, znoszenia odroczonej gratyfikacji a poza tym
      hartuje ducha:)
      Jak wiadomo "kto tanio kupuje, dwa razy kupuje" więc może lepiej nie kupowac
      zadnych bylejakich zabawek przez pól roku a potem uroczyscie wyruszyc po lego?
    • net-pszczola Re: Poradźcie coś. 26.02.10, 21:56
      Ja myślę, że w tej sytuacji dużo rozmawiać z dzieckiem - nie można
      mieć wszystkiego. Porozmawiaj z synkiem co tak naprawdę chciałby
      mieć najbardziej, o czym marzy - póżniej zakupcie mu skarbonkę i
      wszyskie drobne pieniążki co dostanie (od was, od dziadków)
      wrzucacie razem z synkiem do tej skarbonki. To bardzo dobry sposób
      uczący cierpliwości, oszczędności, a w przyszłości również
      szanowania swoich zabawek;]
      • mama303 Re: Poradźcie coś. 26.02.10, 22:59
        net-pszczola napisał:

        > Ja myślę, że w tej sytuacji dużo rozmawiać z dzieckiem - nie można
        > mieć wszystkiego. Porozmawiaj z synkiem co tak naprawdę chciałby
        > mieć najbardziej, o czym marzy - póżniej zakupcie mu skarbonkę i
        > wszyskie drobne pieniążki co dostanie (od was, od dziadków)
        > wrzucacie razem z synkiem do tej skarbonki. To bardzo dobry sposób
        > uczący cierpliwości, oszczędności, a w przyszłości również
        > szanowania swoich zabawek;]

        A moje dziecko spytało dlaczego ona dostaje tylko drobniaki a ja mam
        przecież papierki w portfelu, a jak nie mam to sobie przeciez moge
        pójśc do bankomatu ;-) Przyznam że to nie sa łatwe rozmowy.
        • net-pszczola Re: Poradźcie coś. 26.02.10, 23:03
          No tak żadne rozmowy z dziećmi do łatwych nie należą, co nie zmienia
          faktu, że rozmawiać trzeba.
          • mama303 Re: Poradźcie coś. 27.02.10, 21:32
            net-pszczola napisał:

            > No tak żadne rozmowy z dziećmi do łatwych nie należą, co nie
            zmienia
            > faktu, że rozmawiać trzeba.

            Ano trzeba tylko to moje dziecię jakieś takie dociekliwe i logiczne
            i zbyć się byle czym nie da :-)
            • verdana Re: Poradźcie coś. 28.02.10, 15:18
              Dla mnie problem lezy jednak w tym, ze dziecko czuje się
              nieszczęśliwe nie tyle bez konkretnych zabawek, ile przez to, ze nie
              ma takich samych rzeczy jak koledzy.
              Niezaleznie od ilosci pieniędzy, to jest problem, który nie zniknie
              nigdy - zawsze ktoś ma wiecej. Co gorsza, osoba o takim nastawieniu
              nie będzie szczęśliwa także jako dorosła - zawsze można porównywac
              się do zamożniejszych i martwić się, że ma się mniej - oceniać nie
              swoje życie, ale swoje życie poprzez porównanie do 'lepszego życia".
              A jak jest w domu - duzo mowicie o tym, co chcielibyscie mieć, na co
              zbieracie, ze chcielibyscie mieć taki samochód, jak wujek, ale Was
              nie stać? Jeśli tak, to pora przynajmniej przy dziecku cieszyć się z
              tego, co jest, a nie marzyć o rzeczach, których nie ma.
              Jeśli nie - cóż, pozostaje tłumaczenie dziecku, ze naprawdę radość z
              zycia nie wyplywa z tego, czy ma się dokładnie to samo co inni, a z
              drugiej strony zastanowienie się, czy rzeczywiscie dziecko nie ma o
              tyle mniej, niż jkoledzy, ze może to być dla niego obiektywnie
              nieprzyjemne. jeśli tak, to warto oszczędzić na te klocki lego...
              • mama303 Re: Poradźcie coś. 28.02.10, 19:15
                verdana napisała:

                > Dla mnie problem lezy jednak w tym, ze dziecko czuje się
                > nieszczęśliwe nie tyle bez konkretnych zabawek, ile przez to, ze
                nie
                > ma takich samych rzeczy jak koledzy.


                Mojej córce jednak czesto chodzi o jakąś konkretną zabawkę, którą
                gdzieś zobaczyła i którą strasznie chce mieć!
                Trudno mi jest wytłumaczyć,że nie zamierzam kupić tej zabawki bo
                akurat wydaje mi sie relatywnie droga aby tak ją poprostu kupić bez
                szczególnej okazji chociaż tak naprawdę przeciez mam tyle pieniędzy
                że mogłabym jej kupić i ona o tym wie.
                • verdana Re: Poradźcie coś. 28.02.10, 20:01
                  Cóż - ja mowilam w takim wypadku dziecku dokładnie to co napisałaś -
                  ta zabawka jest za droga, aby ja kupić bez okazji, mam wprawdzxie w
                  portfelu tyle pieniędzy, ale trzeba za to kupić coś na obiad, kapcie
                  dla ciebie i kredki, ktore polamałaś. Moje dzieci rozumiały to bez
                  prblemu.
                  Można tez raz zastosować metodę brutalną, ale skuteczna - powiedzieć
                  dziecku, ze kupisz zabawkę, ale przez to nie dostanie dobrego
                  obiadu, nie będzie na kolacje ulubionego sera. I konsekwentnioe
                  przed dwa -trzy dni dawać dziecku niewiele jedzenia i to, czego
                  raczej nie lubi powtarzajac - wybrałaś zabawke, nie mam teraz
                  pieniędzy na co innego do jedzenia. I przez tydzień z tym samym
                  tekstem odmawiać absolutnie wszystkich drobiazgów, ktore na ogół się
                  kupuje - słodyczy, gumy, czegokolwiek - z tym samym tekstem.
                  • mama303 Re: Poradźcie coś. 01.03.10, 20:18
                    verdana napisała:

                    > Cóż - ja mowilam w takim wypadku dziecku dokładnie to co
                    napisałaś -
                    > ta zabawka jest za droga, aby ja kupić bez okazji, mam wprawdzxie
                    w
                    > portfelu tyle pieniędzy, ale trzeba za to kupić coś na obiad,
                    kapcie
                    > dla ciebie i kredki, ktore polamałaś. Moje dzieci rozumiały to bez
                    > prblemu.

                    To miałas szczęscie bo moje mi powiedziało że przeciez jest jeszcze
                    bankomat i tam można przeciez wziąć na ten obiad! a poza tym to np.
                    bez kredek ona się obejdzie a na obiad możemy zjeśc byle co - to co
                    mamy w lodówce /tak mi kiedyś powiedziała/. No taką mam upierdliwą
                    córkę. Drąży temat do upadłego /dość logicznie/a mnie czasem brak
                    argumentów :-)
                    • an_o Re: Poradźcie coś. 01.03.10, 21:56
                      Ale z bankomatu nie wyciaga sie pieniedzy w nieskonczonosc. Mozna
                      wyciagnac tyle, ile jest na koncie (nie wnikajac w linie kredytowe)
                      i to wytlumacz swojej corce. Skoro docieraja do niej logiczne
                      argumenty, to powinno dac jej przynajmniej do myslenia. Na byle co w
                      lodowce tez trzeba wydac pieniazki. Zaproponuj, ze dostanie
                      upragniona rzecz za jakis czas, jesli dolozy ze swojego
                      kieszonkowego. Jesli zobaczy, ile trzeba tego kieszonkowego odlozyc
                      i ile czasu to zajmuje, zeby kupic to, co chce, moze zmieni
                      nastawienie.
                      • mama303 Re: Poradźcie coś. 01.03.10, 22:26
                        an_o napisała:

                        > Ale z bankomatu nie wyciaga sie pieniedzy w nieskonczonosc. Mozna
                        > wyciagnac tyle, ile jest na koncie (nie wnikajac w linie
                        kredytowe)

                        No ale ona przecież widzi że zawsze da sie coś wyciągnąć!

                        > Na byle co w
                        > lodowce tez trzeba wydac pieniazki.

                        Ale tego dnia nie trzeba bo cos jest w lodówce! zresztą zawsze cos
                        tam w lodówce jest co jutro mozna podac na obiad :-)


                        > Zaproponuj, ze dostanie
                        > upragniona rzecz za jakis czas, jesli dolozy ze swojego
                        > kieszonkowego. Jesli zobaczy, ile trzeba tego kieszonkowego
                        odlozyc
                        > i ile czasu to zajmuje, zeby kupic to, co chce, moze zmieni
                        > nastawienie.

                        Nie zmieni, przeciez ona to kieszonkowe dostaje odemnie a ja skąd
                        mam? z bankomatu? czyli chyba moge dac jej wiecej ;-). Zreszta ona
                        nie ma oporów w oddaniu mi swojego kieszonkowego w celu dołożenia na
                        swoją wymarzoną zabawkę. Ona mi wszystko odda tylko żebym jej
                        dołozyła tyle ile potrzeba! /oczywiscie nawet kosztem kilku obiadów/
                        • an_o Re: Poradźcie coś. 02.03.10, 22:59
                          Naprawde ZAWSZE da sie cos wyciagnac??? Zrob tak, zeby sie nie dalo -
                          da to dziecku do myslenia.

                          Zrob tak, zeby nic nie bylo w lodowce.

                          To, ze mozesz dac jej wiecej, nie oznacza, ze musisz. A jak z
                          bankomatu nie wyciagniesz, to i kieszonkowego nie bedzie. A poza
                          tym, nawet jesli odda Ci kieszonkowe, to przeciez nie chodzi o to by
                          oddala jedno - ma oddac tyle, za ile trzeba kupic zabawke czyli np.
                          zgadzasz sie na kupno zabawki pod warunkiem, ze ona dolozy do tego
                          iles tam procent jej wartosci np. 50%, albo i wiecej jesli tak
                          ustalisz. To, ze Ci odda jedne kieszonkowe niczego nie rozwiazuje.
                          Ma Ci oddac tyle, zeby sie w koncu zaczela zastanawiac nad
                          rzeczywista wartoscia zabawki, czyli w praktyce, zeby nie mogla za
                          kieszonkowe kupic czegos innego, co bedzie chciala, bo wlasnie je
                          wydala na zabawke.

                          W dodatku to, ze ona nie musi jesc, zeby miec zabawke nie oznacza,
                          ze Ty nie musisz jesc. Naucz ja, ze Ty tez masz potrzeby, ktore
                          musza byc zaspokajane (glod), a ona ma potrzeby, ktore moga byc
                          zaspokajane w miare mozliwosci, ale nie musza (zabawki).

                          Chce dziesiec zabawek? Daj jej wybor: jesli dolozy iles-tam, to
                          dostanie np. dwie i ma sobie wybrac ktore. Koniec kropka.
Pełna wersja