Komputer i 7-latek. Pomocy

27.04.10, 10:04
Witam
Nasz synek ma 7 lat i uwielbia grac na komputerze. ma wyznaczone dni
tzn moze grac w sobote i w niedziele przez wyznaczony przez nas
czas. Niby wszystko ok ale... w ciagu tygodnia domaga sie
dodatkowego grania, jesli sie nie godzimy on non stop o tym mowi i
jest to na tyle nie do wytrzymania ze musimy sie zgodzic. Moj maz
zaproponowal zebysmy pozwolili mu przez tydzien grac tak zeby mu sie
przejadlo. Natomiast ja mysle ze to do niczego nie prowadzi. Synek
bedzie wiedzial ze moze grac i bedzie coraz gorzej.I tak
zastanawiamy sie jak to rozwiazac. Zrobilo sie to problemem na duza
skale bo synek w sobote zamiast sie bawic to oczekuje na pore
grania. Wiem ze trzeba dziecku zorganizoac czas, zajac sie nim- ale
sa chwile i taki czas ze tez trzeba zrobic cos w domu, posprzatac
ugotowac. Wychodzimy i na spacery i na wycieczki.
Prosze o porade.
Magda
    • prochottka1 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 10:16

      madzia.80 napisała:
      Niby wszystko ok ale... w ciagu tygodnia domaga sie
      > dodatkowego grania, jesli sie nie godzimy on non stop o tym mowi i
      > jest to na tyle nie do wytrzymania ze musimy sie zgodzic.

      co to zaczy " musimy sie zgodzic" dziecko wami manipuluje i osiaga
      to co chce.
      moja pieciolatka tak samo robila.
      wiec zastosowalam ta metode

      gdy chciala grac- w innym niz ustalonym terminie- möwilam nie bo
      ustalone bylo inaczej i jesli bedziesz zanudzac mnie gadaniem
      typu"chce grac teraz, i tylko jeden raz itd" bedzie kara i nastepny
      termin grania przepadnie itd po dwöch tygodniach krzyköw wrzasköw
      itd temat komputera nie istnieje


      mysle ze maz nie ma racji ze gry komputerowe sie znudza.
      dziecku trzeba czas zorganizowac moze jakies zajecia sportowe itd

      i konsekwentnie odmawiac konsekwentnie onsekwentnie
      zeby wiedzial ze NIE ZNACZY NIE .
    • justyna_dabrowska Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 11:02
      Nie rozumiem tego zdania :
      " w ciagu tygodnia domaga sie dodatkowego grania, jesli sie nie godzimy on non
      stop o tym mowi i jest to na tyle nie do wytrzymania ze musimy sie zgodzic"

      A jesli będzie sie jako nastolatek domagał piwa? A jesli będzie sie domagał
      wiekszej miesiącówki? A jesli będzie sie domagał prawa do niechodzenia do szkoły?

      On ma prawo sie domagać, a Państwo macie prawo sie nie zgodzić. Dziecko
      siedmioletnie powinno mieć bardzo ograniczony dostęp do komputera. Siedzenie
      przed komputerem jest niezdrowe, zubaża wyobraźnię, źle działa na koncentrację,
      itp itd.
      Panstwo odpowiadacie za bezpieczeństwo dziecka. Trzeba komputer limitować i tyle.

      Pozdrawiam
      JD
    • joakal Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 13:46
      Po pierwsze ustalcie zasadę - marudzi w tygodniu - nie gra w weekend (ale
      konsekwentnie jej przestrzegajcie).
      Po drugie - jeśli będzie miał dostępne tylko gry typowo edukacyjne, to nie
      będzie chciał długo siedzieć (nauka literek, liczenia, szachy).
      Po trzecie - zaproponujcie inne atrakcyjne formy spędzania czasu,
      zwłaszcza na powietrzu
    • mskaiq Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 14:04
      W wieku od 6 do 12 dziecko zaczyna uczuc sie zasad spolecznych,
      wchodzenia w role innych, empatii.
      Zasad trzeba uczyc ale nie wymuszac bo to moze zepsuc wszystko,
      dziecko powinno rozumiec zasady, dlaczego sie je stosuje i po co one
      sa.
      Niezwykle wazne jest aby rodzice respektowali zasady ktorych probuja
      uczyc, nie zmieniali ich bo dziecko nadal uczy sie patrzac na
      rodzicow.
      Mysle ze nalezy zachowac to co ustaliliscie z synem. Bylbym bardzo
      ostrozny z zmiana zasad dlatego ze siedzenie przy komputerze jest
      niezdrowe, zubaza wyobraznie, czy zle dziala na koncentracje.
      Dziecko samo to zrozumie, szczegolnie kiedy istnieja inne
      mozliwosci, inne zajecia ktore wciagna go bardziej.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 15:03
        Bardzo ostrym limitem na komputer uzyskaliscie efekt odwrotny -
        zamiast jednej z wielu rozrywaek dziecko uznało ja za najbardziej
        pożądana, bo niedostępną, na którą trzeba czekać. Gry fabularne są
        trochę jak książka - czekanie na ciag dalszy przez tydzień bywa
        wyrafinowanym okrucieństwem, dziecko nie tylko chce grać, ale jest
        po prostu ciekawe dalszego ciągu fabuły. Pewnie, zę o tym mówi -
        moje dzieci - kazde z osobna - przez rok mniej więcej rozprawiały
        głównie o Diablo, na szczęście miały z kim, bo ja też uwielbiałam.
        Limitowanie gry aż do takiego stopnie nie jest dobre - wiadomo, ze
        prohibicja nie znięcheca, przeciwnie. Nie ma szans, aby dziecku gra
        ez przerwy jednego dnia sie znudziła, kiedy nie wie, czy jeszcze
        będzie miał szansę na grę w najbliższych dniach. Proponuje ustalić
        limit tygodniowy (np. 7 godzin - godzina grania codziennie dziecku
        nie zaszkodzi). I zrobić "kartki" na komputer, w odcinkach
        półgodzinnych. Dziecko moze grać danego dnia ile chce, pod
        warunkiem, ze ma jeszcze wolne "kartki". Po ich wyczerpaniu musi
        zaczekać do następnego tygodnia. Wtedy ono bedzie decydowało ile i
        kiedy gra, a rodzice - ile czasu ogólnie moze poswiecić na grę.
        A gry komputerowe nie działają xle na koncentrację, wyrabiają
        refleks i - przynajmniej w wypadku moich synów - często pomagają w
        nauce angielskiego, bo napisy trzeba zrozumieć.
        • madzia.80 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 15:48
          Verdana wlasnie o to chodzi ze te nasze zakazy spowodowaly skutek
          odwrotny niz chcielismy. Masz racje calkowita. Tego wlasnie
          najbardziej sie balam ze gra stanie sie jakby bostwem. Ale jak tego
          uniknac? Nic nie przebije gry. Na spacery chodzimy, na rower,
          hulajnoge, do kina, kolegow ale i tak znajdzie sie chwila w ciagu
          dnia zeby moc pograc:(
          Masz dobry pomysl z tymi kartkami.Wyprobujemy.
          Dziekuje za odpowiedzi
          • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 15:57
            A co w ogóle jest złego w "chwili w ciągu dnia, zeby pograć"?
            Jedyne, co jest złe, to fakt, ze my w dzieciństwie nie gralismy. A
            komputer, o ile nie zajmuje całego czasu, tylko godzinkę dziennie
            jest naprawde całkiem dobrą rozrywka. Szkoda, ze tak mało matek gra,
            może by się przekonały, ze od tego sie nie głupieje - już prędzej od
            telewizji.
            • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 18:56
              > A co w ogóle jest złego w "chwili w ciągu dnia, zeby pograć"?

              I w tym tkwi problem, że ja na przykład nie wiem.

              W wieku 7 lat też próbowałam młodemu ograniczyć czas przed komputerem, ale szybko zauważyłam, że granie staje się dla niego wręcz obsesyjnie ważne: o tym mówił, na to czekał, cały świat się wokół tego kręcił. A ja chciałam sprowadzić to do normalniejszych ram...

              Więc ostatecznie zgodziłam się na granie codzienne.
              Z zasadami. U nas akurat ograniczenie dotyczyło czasu jednorazowego "posiedzenia" - około pół godziny (do godziny). (jak marudził i jęczał, to nie klikał następnego dnia).
              Bardzo ważna jest dbałość o to, w co gra dziecko.

              Bo niebezpieczeństwo tkwi nie tyle w samym komputerze, co w rodzaju aktywności. Dobre są gry "edukacyjne", wymgające myślenia, spokojne. Po "strzelankach", "wyścigach" mój syn był nakręcony i wyraźnie mu nie służyły.

              Jestem maniakiem komputerów niemal od pierwszych chwil ich istnienia w Polsce (poznałam je po raz pierwszy na obozie dla "utalentowanej" młodzieży, wtedy kojarzyły się raczej z rozwojem intelektualnym). To moje hobby i częściowo też z tego żyję. Koleżanka opowiadała mi, jak kiedyś wściekała się na syna grającego na kompie, przestała, gdy dzięki grom świetnie zdał maturę z historii (lubił grać w realistyczne strategie). A już zupełnie jej przeszło, gdy skończył studia i znalazł świetną pracę jako informatyk ;)

              Starszej córce ograniczaliśmy komputer, mogła grać np. tylko parę razy w tygodniu. Nawet jeśli się tego domagała, to było to porównywalne np. z żądaniem nowej zabawki w sklepie ;)

              A młodszy mnie zaskoczył. Już wtedy, gdy dostał nieopatrznie od nas grę Lego - obcym ludziom tłumaczył swoim "łamnym dziecinnym", jaka to fantastyczna gra.
              Pomyślałam, że skoro to taka pasja, to może ją wykorzystać? Trochę ukierunkować, podsunąć parę pomysłów. Zadbać o to, w co gra i co robi przed komputerem.

              Traktować ten komp normalnie. A przy tym normalnie żyć, pokazywać mu świat, pilnować, aby wirutalny nie przesłonił tego rzeczywistego.

              Choć u nas przeplata się - mój syn aktualnie uzupełnia swoją pasję: układania Lego (szczególnie z przyjacielem) wirtualnym światem Lego - Robloxem i wirtualnymi spotkaniami.

              A co upośledzenia wyobraźni przez komputer... no nie wiem... szczególnie jak mój młody zaczął sobie animować w przestrzeni 3D (przy okazji szlifując język angielski)

              Pozdrawiam
              Jola
              • grzalka Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 20:09
                w komputerach boję się jednego- znam nastolatki (13-19 lat) spędzające całe
                godziny codziennie przed komputerem, nie utrzymują kontaktów towarzyskich, nie
                uprawiają sportów, owszem, uczą się dobrze, ale to ich życie takie odrealnione,
                szkoła i komputer- nie chcę, żeby tak było z moimi dziećmi

                moja córka (8,5) korzysta z komputera, sama sobie ustaliła środę i sobotę, ale
                często z komputerem wygrywają koleżanki i podwórko, więc problemu nie ma- na
                razie równowaga jest zachowana (bo to chodzi o równowagę)

                doceniam rolę edukacyjną, ale wiem jak potrafią wciągać gry i jak bezsensownie
                marnują czas
                • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 20:33
                  Jeśli dziecko spokojnie ogranicza się do dwóch dni w tygodniu - nie ma sprawy (tak było i jest z moją starszą).

                  Czasem jednak trafi nam się pasjonat. I dlatego ważne jest, aby dbać o jego życie "realne": wspólne (rodzinne) spędzanie czasu, koledzy, koleżanki, hobby inne niż komputer.

                  A jednocześnie pokazywać jak mądrze (w miarę) spędzać czas także w tym wirutalnym świecie. Zrobić z komputera normalny przedmiot/zabawkę: tak jak jest nim książka czy klocki lego. To też wciąga.
                  Dlaczego łatwiej nam zaakceptować mola książkowego niż maniaka komputerowego? Owszem, trzeba znać niebezpieczeństwa. Ale jeśli wychowujemy tego dzieciaka w miarę normalnie, jeśli po szkole lata z kolegami po podwórku, uprawia sporty, to co w tym złego, jak spędzi trochę czasu przed komputerem?

                  Dlaczego zaraz - bezsensowne gry?

                  Więc może zamiast zakazywać - uczyć? Podsuwać nowe pomysły?
                  Jeśli do mojego syna przychodzi kolega, razem grają i słyszę z pokoju odgłosy radosnej zabawy, to w czym to jest gorsze od podobnych odgłosów, które za chwilę rozlegną się przy okazji innej zabawy, już nie wirtualnej. Czy jak tupie na macie do DDR to już liczy się jako sport? Jeśli rywalizuje w tym z kolegą to już akceptujemy, czy nie? Marnuje czas, czy jednak nie?

                  Komputer jest niebezpieczny, wciągający. Ale ma też ludzkie oblicze. I naprawdę, wolę jak klika niż ogląda głupawą bajkę na CN ;)

                  Pozdrawiam
                  Jola
                • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 20:51
                  Dokladnie takie samo niebezpieczeństwo tkwi w książkach. I ja i moj
                  syn godzinami czytaliśmy, nie utrzymujac kontaktów towarzyskich i
                  prowadząc odrealnione zycie. Szkoła i książki - to była moja mlodość
                  i jak widze - syna także.
                  Chcę zobaczyć rodzica, który od książek pedzi, a tak, czasem się
                  powinno...
                  Wszystko w nadmiarze szkodzi. Nie tylko komputer.
              • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 20:54
                Jaka gra - to zalezy trochę od dziecka. I mnie i moich synów
                najbardziej wyciszają strzelanki i zabijanie potworów. Zabije trochę
                potworów - i moge znieść nawet studenta, ktory nie wie, kiedy byla
                II wojna światowa. Syb utłucze kopę smokow czy nawet wrażego wojska -
                i nie wscieka się na niesprawiedliwość nauczyciela w szkole.
                Zgodze sie,z e to nie dla kazdego dobra gra. Ale gry tak jak i
                książki - musza być dopasowane do zainteresowań i temperamentu,
                trudno od razu klasyfikować cały gatunejk jako nieodpowiedni.
                • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 21:04
                  > Jaka gra - to zalezy trochę od dziecka.

                  Wydaje mi się, że efekt gry zależy nie tyle od dziecka, co od wieku. Małe dzieci źle reagują, gdy jest dużo bodźców, dużo się dzieje. Daje to efekt takiego "nakręcania się".

                  W staszym wieku (kilkunastu i więcej lat) strzelanki rzeczywiście mogą przynieść ulgę - choć raczej na zasadzie wyżycia się na wyimaginowanym stworze, gdy nie możemy z jakiś powodów na rzeczywistym. Gdy mnie wykańczała psychicznie opieka na niemowlakiem, mój mąż przejmował ode mnie moją marudzącą córę i z troską sadzał przed kompem z włączonym DOOM-em. Zawsze pomagało. Ale w przypadku 7 latka nie wiem, czy ten mechanizm tak by zadziałał. One jak są wściekłe, to zwykle mniej się krępują jej okazywaniem przed rodzicami ;) (choć może się mylę i tylko moje takie eksperesyjne były)

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 27.04.10, 21:40
                    Moje nie ekspresyjne, raczej skryte, po mamie:) Poza tym u mnie
                    sprawa komputera byla zalatwiana niejako automatycznie. Ja pracuję
                    na komputerze i jest on po prostu z reguły niedostępny. A syn dostał
                    komputer w wieku 14 lat.
                    • Gość: grzałka Re: Komputer i 7-latek. Pomocy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 28.04.10, 13:04
                      ja też byłam dzieckiem czytającym całymi godzinami- i bardzo wiele rzeczy mnie z
                      tego powodu ominęła, świat realny przeszedł bokiem

                      moi rodzice się tym martwili (matka polonistka nadmienię)- brakiem równowagi
                      właśnie, starali się zachęcić mnie do innych aktywności, ale jak komputer można
                      po prostu wyłączyć tak trudno zrobić szlaban na książki w domu, gdzie one są
                      wszędzie
                      • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 15:22
                        Tylko, ze teraz jest mało dzieci, które czytają do upadłego książki.
                        Jest natomiast zbyt dużo dzieci, którę ślęczą godzinami nad grami
                        komputerowymi i wcale nie takimi edukacyjnymi.

                        Czytanie książki ma wiele pozytywnych aspektów, które są chyba jasne
                        dla każdego. Gry komputerowe, które nie uczą języka obcego lub np.
                        matematyki to na mój gust takie same zjadacze czasu jak telewizor z
                        głupawymi kreskówkami.

                        Co do problemu autorki postu, to ja się dziwię, że siedmolatek
                        miałby czas w tygodniu na gry komputerowe. Może lepiej nich rodzice
                        zapiszą go na regularne treningi jakiejś dyscypliny sportowej. Mój
                        syn ma 6 lat i popołudnia wypełnione zajęciami sportowymi. Podobnie
                        zresztą jak weekendy. My nie kopujemy żadnych gier komputerowych i
                        problemu też nie mamy. Mój syn jest dwujęzyczny, więc na topie jest
                        nauka czytania w dwóch językach. Pochłania to cały nasz czas po
                        szkole i treningach. Dla siedmiolatka znalazłabym mnóstwo innych
                        rzeczy do robienia i na pewno nie byłyby to gry. A komputer - skoro
                        już te gry w domu są - niech będzie rozrywką weekendową, kiedy pada
                        deszcz, albo wracacie po kilku godzinach z parku. I tu mam pytanie -
                        czy syn ma rower, deskę, rolki? - które na pewno na wiosnę mogą
                        zająć mu sporo wolnego czasu.

                        No i nie rozumiem też ulegania zachciankom dziecka pomimo
                        wprowadzenia w domu zasad, które nie powinny być łamane przez żadną
                        ze stron. Myślę, że z lenistwa i dla świętego spokoju pozwalacie
                        synowi na więcej niż zdrowy rozsądek podpowiada.
                        • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 18:19
                          Siedmiolatek, ktory w tygodniu nie ma czasu na żadne ulubione
                          zajęcia, bo jest pozapisywany na treningi, kursy, kółka i ktos mu
                          ten czas zagospodarowuje - to nie jest na ogół szczęśliwe dziecko.
                          Nie zdobywa też bardzo ważnej umiejetnosci - organizaowania sobie
                          czasu wolnego. Wolnego, czyli spędzanego zgodnie z upodobaniami, a
                          nie "pożytecznie".
                          A jeszcze w latach 40 i 50 XX wieku przestrzeganio, aby małym
                          dzieciom nie czytać i aby one nie czytały, bo zasmieca to
                          wyobraźnię, powoduje gonitwę mysli, a w efekcie dzieci nie potrafią
                          się na niczym skupić i nie radzą sobie w szkole. Znajomo brzmi,
                          prawda?
                          • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 18:41
                            verdana napisała:

                            > Siedmiolatek, ktory w tygodniu nie ma czasu na żadne ulubione
                            > zajęcia, bo jest pozapisywany na treningi, kursy, kółka i ktos mu
                            > ten czas zagospodarowuje - to nie jest na ogół szczęśliwe dziecko.

                            A masz takie, że wiesz z całą pewnością?

                            Mój syn jest w szkole do godziny 16:00 i tam ma większość
                            dodatkowych zajęć sportowych. Od dwóch miesięcy chodzi na treningi
                            hokeja dwa razy w tygodniu, bo koledzy chodzą i ku mojej rozpaczy
                            (zimno mi w tyłek) on też wciągnął się bez reszty. Raz na dwa
                            tygodnie ma też po lekcjach logopedę, bo z racji niedosłuchu
                            chodzimy z założenia. W dni beztreningowe - po szkole i po
                            zjedzeniu drugiego obiadu idziemy do parku na rolki albo rower. Ja
                            też jeżdżę :) W weekendy zależnie od pogody jest czas na kino, wypad
                            do parku (rolki, rower, gra w piłkę, plac zabaw), grę w tenisa albo
                            golfa albo wyjazd do babci na weekend.
                            Mój syn to wulkan energii i jeśli się nie wybiega każdego dnia
                            wystarczająco to go roznosi po prostu.

                            > Nie zdobywa też bardzo ważnej umiejetnosci - organizaowania sobie
                            > czasu wolnego. Wolnego, czyli spędzanego zgodnie z upodobaniami, a
                            > nie "pożytecznie".

                            I tu się mylisz, bo pomimo wielu sportów, które uprawia zresztą na
                            własne żądanie, ma masę czasu na zabawy własne. Np. w tej chwili od
                            40 minut siedzi przy biurku i rozpracowuje książkę z naklejkami po
                            angielsku dopasowując słowa do obrazków. Robi to już od kilku dni po
                            powrocie ze szkoły. Nawet zapomniałam, ze mamy ją w domu. Ja mam
                            czas na kompa :) a on na to co chce robic. Proponowałam mu wspólne
                            czytanie, ale odmówił póki co.

                            Syn jako jedynak świetnie bawi się sam - lego, żołnierzyki, autka i
                            wszytko co lubią chłopcy. I ma na to sporo czasu, bo nie ślęczy
                            przed telewizorem ani przed kompem i nie psuje kręgosłupa i oczu ;)
                            Wystarczy, że mama to robi :D


                            > A jeszcze w latach 40 i 50 XX wieku przestrzeganio, aby małym
                            > dzieciom nie czytać i aby one nie czytały, bo zasmieca to
                            > wyobraźnię, powoduje gonitwę mysli, a w efekcie dzieci nie
                            potrafią
                            > się na niczym skupić i nie radzą sobie w szkole. Znajomo brzmi,
                            > prawda?

                            Dla mnie nie brzmi znajomo, ale ja z innego pokolenia jestem :P

                            • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 19:46
                              Dziecko, które nie ma czasu dla siebie - nawet zadowolone,. nie ma
                              możliwosci pełnego rozwoju. Bo pełny rozwój to takze czas tylko dla
                              siebie, spędzony tak, jak samemu się wybierze, w sposób
                              niezorganizowany. Z doswiadczeń mojej kolezanki, prowadzacej całe
                              lata kolonie letnie (bardzo niesformalizowane), te dzieci bez
                              wskazania tego, co mają robić, albo nie robią nic, albo zaczynaja
                              szaleć bez opamietania. Nie nauczyły sie bowiem zagospodarowywania
                              racjonalnie i SAMODZIELNIE wolnego czasu.
                              Nie chodzi o to, aby dziecku nie załatwiać zajęć dodatkowych - czemu
                              nie. Chodzi jednak o to, ze dziecko poza zajęciami ma prawo do
                              własnego czasu i że może naklejać naklejki, albio grac na
                              komputerze, albo czytać, albo szyć ubranka dla lalek. Rodzice w ten
                              czas wolny nie powinni zanadto ingerować i zakladać, ze i ten czas
                              powinien być rozumnie wykorzystany, z pożytkiem dla nauki i rozwoju.
                              A tekst brzmi znajomo, bo teraz dokladnie to samo pisze się o grach
                              komputerowych. A książki, czytane i tak, wbrew zakazom pedagogów,
                              jakos nie zaszkodziły.
                              • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 20:18
                                verdana napisała:

                                > Dziecko, które nie ma czasu dla siebie - nawet zadowolone,. nie ma
                                > możliwosci pełnego rozwoju. Bo pełny rozwój to takze czas tylko
                                dla
                                > siebie, spędzony tak, jak samemu się wybierze, w sposób
                                > niezorganizowany.

                                Albo nie przeczytałaś, co napisałam, albo udajesz, że nie rozumiesz.
                                Mój syn świetnie sam organizuje sobie czas, kiedy ja jestem zajęta i
                                np. gotuję obiad albo pogoda jest kiepska i wyjść nie można. Rysuje,
                                bawi się klockami, autami i wymyśla wszelkie inne zabawy, które
                                podpowiada mu wyobrażnia. Ale to wszystko nie oznacza siedzenia
                                przed kompem i strzelania do celu, ani też wgapiania się w
                                telewizor. Najłatwiej jest włączyć TV dziecku albo odpalić kompa.
                                Trudniej jest zainteresować czymść, co będzie chętnie samo robiło i
                                do czego będzie wracało.

                                A jako mieszkanka Pragi Północ mam na codzień masę takich przykładów
                                dzieci, które spędzają czas w sposób niezorganizowany. I najczęściej
                                oznacza to wałęsanie się po ulicach i parku albo siedzenie przed
                                telewizorem. A czasami właśnie komputerem, jeśli jest w domu.

                                Z doswiadczeń mojej kolezanki, prowadzacej całe
                                > lata kolonie letnie (bardzo niesformalizowane), te dzieci bez
                                > wskazania tego, co mają robić, albo nie robią nic, albo zaczynaja
                                > szaleć bez opamietania. Nie nauczyły sie bowiem zagospodarowywania
                                > racjonalnie i SAMODZIELNIE wolnego czasu.

                                No cóż mnie problem nie dotyczy, ale obawiam się , ze wiele dzieci,
                                kórym odbierze się telewizor i komputer nie będą wiedziały co ze
                                sobą zrobić. Bo przecież na codzień nikt od nich myślenia i
                                organizowania sobie czasu nie wymaga.

                                > Nie chodzi o to, aby dziecku nie załatwiać zajęć dodatkowych -
                                czemu
                                > nie. Chodzi jednak o to, ze dziecko poza zajęciami ma prawo do
                                > własnego czasu i że może naklejać naklejki, albio grac na
                                > komputerze, albo czytać, albo szyć ubranka dla lalek.

                                Ze wszystkim sie zgadzam, poza siedzeniem przed komputerem, który
                                małemu dziecku kompletnie nie jest potrzebny. Owszem może być
                                narzędziem edukacyjnym, ale chodzi mi raczej o rzeszę tych dzieci,
                                które wykorzystują kompa do gier i siedzą wpatrzone w niego jak
                                sroki w gnat. Trudno to nazwać twórczym zagospodarowaniem czasu. I
                                dotyczy to też dorosłych, którzy już nawet ze sobą nie rozmawiają,
                                bo gapią się w ekran.

                                Rodzice w ten
                                > czas wolny nie powinni zanadto ingerować i zakladać, ze i ten czas
                                > powinien być rozumnie wykorzystany, z pożytkiem dla nauki i
                                rozwoju.

                                Rozumnie to w moim skromnym mniemaniu od razu wyklucza większość
                                gier komputerowych. Piszę większosć, bo mam nadzieję jednak, że są
                                takie mądrzejsze też.

                                > A tekst brzmi znajomo, bo teraz dokladnie to samo pisze się o
                                grach
                                > komputerowych. A książki, czytane i tak, wbrew zakazom pedagogów,
                                > jakos nie zaszkodziły.

                                Ja nigdy takiego tekstu o książkach nie słyszałam. A ogłupiającą moc
                                TV i komputera widzę na przykładzie znanych mi dzieci starszych i
                                młodszych.
                                Ilość postów żon skarżących się na mężów przylepionych do gier lub
                                stron erotycznych też nie napawa optymizmem. I dlatego postaram się
                                odwlec w czasie spotkanie syna z grami i zaproponuje mu rozrywki
                                wymagające więcej myślenia niż patrzenia.
                                • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 20:32
                                  Oczywiscie, ze rozumiem co napisałaś. Tyle, ze nie bardzo rozumiem
                                  cel - odcinasz dziecko od niektorych form całkiem niezłej rozrywki,
                                  wybierając mu tylko te, ktore Ty sama uznajesz za odpowiednie. To
                                  nie jest tak, ze rodzice dziela się na bezmyślnych, ktorzy idą na
                                  łatwiznę, włączających telewizor i komputer, żeby miec spokój i na
                                  tych, co interesują sie rozwojem dziecka. Dziecko, ktore nie gra i
                                  ktore niz zna żadnych filmow i tak zetknie się z nimi w srodowisku
                                  rówieśniczym - i nie wykluczone, ze będzie uwazało własnie to, czego
                                  nie ma, za bardzo atrakcyjne.
                                  IMO najlepszym wyjsciem jest umiar, nauczenie dziecka, co i jak
                                  długo się oglada, jak długo się gra - a nie stosunkowo prosty zakaz.
                                  Z tym, ze to zalezy od wieku dziecka. Ja też uwazam, ze naprawdę
                                  małemu dziecku komputera nie potrzeba, ale już 7-latek może sobie
                                  trochę pograć.
                                  Oczywiscie, ze tekstu o książkach nie slyszałaś, podobnie jak na
                                  pewno nie czytałas tekstów o demoralizującej roli teatru w życiu
                                  dzieci, o tym, jak strasznie na dzieci oddziaływuje kino (konwulsje
                                  murowane!) i bajeczki (nagminne próby rozprucia cioci brzucjha przez
                                  młodocianych nieszczęśników, ktorym opowiedziano bajeczke o
                                  Czerwonym Kapturku). Nie mogłas ich czytać ani slyszeć, bo nie
                                  czytujesz przedwojennych i tuż-powojennych czasopism i książek. Ja
                                  czytam, bo to moj zawód:) I widzę, ze argumenty o straszliwych
                                  skutkach kolejnych rozrywek (modnych)są takie same, tylko rozrywki
                                  się zmieniają.
                                  I zareczam Ci, ze część gier (Cywilizacja np) wymaga myslenia - do
                                  tego stopnia, ze w nie nie gram, bo za trudne strategicznie.
                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 28.04.10, 22:18
                                    verdana napisała:

                                    > Oczywiscie, ze rozumiem co napisałaś. Tyle, ze nie bardzo rozumiem
                                    > cel - odcinasz dziecko od niektorych form całkiem niezłej
                                    rozrywki,
                                    > wybierając mu tylko te, ktore Ty sama uznajesz za odpowiednie.

                                    To najpierw należałoby zasadać sobie pytanie, czy gry komputerowe są
                                    odpowiednią formą rozrywki dla 6-7 latka. Według mnie nie.

                                    Druga sprawa - rodzice z założenia kierują pierwszymi działaniami
                                    dziecka poprzez styl życia jaki sami reprezentują. I oni też
                                    wybierają jedzenie, sporty i rozrywki, kóre uznają według siebie za
                                    odpowienie dla swojego dziecka. To chyba naturalne. To, że większość
                                    pasie dzieci chipasami i colą nie oznacza, że ja tak zrobię i to, że
                                    większośc dzieciaków gra, nie oznacza dla mnie kupna gier dla
                                    dziecka.
                                    Poza tym, ja kupiłam jedną grę edukacyjną dla dziecka (z serii
                                    Adibu), kiedy miał 4 lata, ale w efekcie bawił się nią może kilka
                                    razy przez dwa lata. Mój syn ma naprawdę fajny zestaw zajęć w ciągu
                                    dnia i jego komputer po prostu nie kręci. Prawdopodobnie wciągnęłyby
                                    go gry w stylu mordobicia, bo lubi wojne, ale nie zamierzam
                                    kilkulatkowi nawet mówić, że takowe istnieją.

                                    To
                                    > nie jest tak, ze rodzice dziela się na bezmyślnych, ktorzy idą na
                                    > łatwiznę, włączających telewizor i komputer, żeby miec spokój i na
                                    > tych, co interesują sie rozwojem dziecka.

                                    Ale zauważyłaś już chyba, że jak ktoś interesuje się rozwojem
                                    swojego dziecka to raczej nie pozwoli mu codziennie ślęczeć przed
                                    kompem albo telewizorem.

                                    Dziecko, ktore nie gra i
                                    > ktore niz zna żadnych filmow i tak zetknie się z nimi w srodowisku
                                    > rówieśniczym - i nie wykluczone, ze będzie uwazało własnie to,
                                    czego
                                    > nie ma, za bardzo atrakcyjne.

                                    Równie dobrze może uznać narkotyki lub alkohol za atrakcyjny, ale
                                    czy to powód, żeby podawać je od maleńkości.

                                    Syn ogląda telewizję i zapewne jest na bierząco z filmami w jego
                                    kategorii wiekowej, ale ja ukierunkowuję jego zainteresowania więc
                                    głónie ogląda filmy DVD w oryginale zarówno po polsku jak i
                                    angielsku.

                                    Co do gier, to żaden ze znanych mi szkolnych kolegów w gry
                                    komputerowe nie gra. I są w tej grupie równiez dzieci starsze, bo
                                    siedmioletnie i wyżej.


                                    > IMO najlepszym wyjsciem jest umiar, nauczenie dziecka, co i jak
                                    > długo się oglada, jak długo się gra - a nie stosunkowo prosty
                                    zakaz.

                                    Owszem tak, ale syn autorki postu domaga się grania codziennie, co
                                    według mnie jest już przesadą. Bo codziennie to ten dzieciak
                                    powinnien odrabiać lekcje i mieć odpowienią dawkę ruchu na świezym
                                    powietrzu. W weekend godzina dzienie nie robiłaby problemu o ile gra
                                    jest dostosowana do wieku. Wielu rodziców dla kilkulatków kupuje gry
                                    przeznaczone dla nastolatków.


                                    > Z tym, ze to zalezy od wieku dziecka. Ja też uwazam, ze naprawdę
                                    > małemu dziecku komputera nie potrzeba, ale już 7-latek może sobie
                                    > trochę pograć.


                                    I trochę jest tu kluczowym słowem. Dla mnie trochę to godzinka w
                                    wobotę i godzina w niedzielę. Na więcej uważam szkoda byłoby czasu.

                                    > Oczywiscie, ze tekstu o książkach nie slyszałaś, podobnie jak na
                                    > pewno nie czytałas tekstów o demoralizującej roli teatru w życiu
                                    > dzieci, o tym, jak strasznie na dzieci oddziaływuje kino
                                    (konwulsje
                                    > murowane!) i bajeczki (nagminne próby rozprucia cioci brzucjha
                                    przez
                                    > młodocianych nieszczęśników, ktorym opowiedziano bajeczke o
                                    > Czerwonym Kapturku). Nie mogłas ich czytać ani slyszeć, bo nie
                                    > czytujesz przedwojennych i tuż-powojennych czasopism i książek. Ja
                                    > czytam, bo to moj zawód:) I widzę, ze argumenty o straszliwych
                                    > skutkach kolejnych rozrywek (modnych)są takie same, tylko rozrywki
                                    > się zmieniają.

                                    Owszem obiło mi się to o uszy w kwestii filmów, ale trudno się nie
                                    zgodzić, że telewizja poszła w złym kierunku i teraz trzeba naprawdę
                                    się nagimnastykować, żeby znaleźć program na wysokim poziomie. A co
                                    do samych filmów, to w prawie każdym dla dorosłych pada słowo k...wa
                                    lub f..ck zalenie od okoliczności. A co do dzieci, to chyba Cartoon
                                    Network jest dobrym przykładem demoralizującej rozrywki dla dzieci.
                                    Podobnie jest z grami - sa zapewne super fajne i mądre ale jest też
                                    masa ogłupiających i po prostu brutalnych, które mogą miec zły wpływ
                                    na psychikę i zachowanie młodych ludzi, bo kreują nierzeczywisty
                                    świat. A skutki mogą byc opłakane.
                                    Wspomnę tylko jeden z najbardziej drastycznych przykładów - masakra
                                    w liceum w Columbine (USA) dokonana przez dwóch nastolatków
                                    zafascynowanych grami komputerowymi (Doom).
                                    Harris był zapalonym graczem w Dooma. Jego zeszyty są wypełnione
                                    projektami nowych poziomów tej gry oraz rysunkami przedstawiającymi
                                    postacie i brutalne sceny z gry. O "Doomie" napisał jedno ze swoich
                                    szkolnych wypracowań, w którym określa grę jako "ujście dla moich
                                    myśli i snów", a opisując planowany atak na Columbine Harris
                                    stwierdził w swoim dzienniku: "Moim celem jest zniszczenie
                                    wszystkiego, co się da, więc nie mogę kierować się uczuciem litości,
                                    sympatii ani niczym takim, więc zmuszę się do uwierzenia, że każdy
                                    jest po prostu kolejnym potworem z Dooma, jak FH lub FS lub demony,
                                    więc albo ja, albo oni. Muszę wyłączyć swoje uczucia"[12].


                                    • ratyzbona Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 29.04.10, 02:04
                                      Argument z masakry z Colombaine wykorzystywany namiętnie przez
                                      przeciwników gier jest idiotyczny - naukowych zrobili potem wiele
                                      badań pragnąc sprawdzić czy rzeczywiście ludzie grający w strzelanki
                                      są bardziej skłonni do wystrzelania swoich znajomych i wyszło że nie
                                      ma tutaj żadnego bezpośredniego połączenia. Innymi słowy - chłopak z
                                      Colombine mógłby nigdy w życiu nie widzieć komputera i pewnie też w
                                      końcu wystrzelałby pół szkoły. Zwalenie takiego zachowania na gry
                                      komputerowe to wygodne rozwiązanie dla społeczeństwa - może sobie w
                                      ten sposób wytłumaczyć że nie ponosi odpowiedzialności za działania
                                      tych ludzi że nikt nie jest winny tylko gry komputerowe. Z resztą
                                      dlaczego się tak boisz komputera ? Ja miałam dostęp do komputera jako
                                      dziecko i okazało się że mnie to zupełnie nie bawi. Za to mój brat
                                      który grał dzięki temu nauczyły się nieźle języka ( ja o mój boże
                                      nauczyłam się go na marnych serialach telewizyjnych). Poza tym
                                      istnieje mnóstwo rodzajów gier - skoro jesteś pewna że syn grałby w
                                      strzelanki możesz mu ich nie kupować.

                                      Prawdę rzekłszy jak słucham o twoim dziecku to trochę mi ciarki po
                                      plecach przechodzą - ma kilka lat uczy się w dwóch językach telewizji
                                      nie ogląda komputera nie zna trenuje i ciągle coś ćwiczy. Ja jak
                                      byłam dzieckiem nie miałam żadnych zajęć dodatkowych do czasów
                                      szkolnych i bardzo sobie to chwaliłam - między zadbaniem dziecka a
                                      zajęciem mu całego czasu rzeczami użytecznymi i edukacyjnymi jest
                                      olbrzymia straszna przepaść. Też uważam że rodzice nie powinni
                                      pozwalać dziecku na wszystko na co pozwalają inni ale nonkomformizm
                                      który jest dla wielu dorosłych chlubą dla dziecka może być
                                      przekleństwem
                                      • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 29.04.10, 07:10
                                        ratyzbona napisała:

                                        > Argument z masakry z Colombaine wykorzystywany namiętnie przez
                                        > przeciwników gier jest idiotyczny - naukowych zrobili potem wiele
                                        > badań pragnąc sprawdzić czy rzeczywiście ludzie grający w
                                        strzelanki
                                        > są bardziej skłonni do wystrzelania swoich znajomych i wyszło że
                                        nie
                                        > ma tutaj żadnego bezpośredniego połączenia.

                                        Chciałabym zobaczyć te badania, ale rozumiem, że mam sobie sama
                                        poszukać.

                                        Innymi słowy - chłopak z
                                        > Colombine mógłby nigdy w życiu nie widzieć komputera i pewnie też
                                        w
                                        > końcu wystrzelałby pół szkoły.

                                        Gdyby nie miał dostępu do broni to może nie, ale miał. Zresztą było
                                        ich dwóch.

                                        Zwalenie takiego zachowania na gry
                                        > komputerowe to wygodne rozwiązanie dla społeczeństwa - może sobie
                                        w
                                        > ten sposób wytłumaczyć że nie ponosi odpowiedzialności za
                                        działania
                                        > tych ludzi że nikt nie jest winny tylko gry komputerowe.

                                        Oczywiście, że ludzie są winni. Są winni ludzie, którzy produkują
                                        takie gry komputerowe, w których zadaniem jest zabijanie. I winni sa
                                        rodzice, którzy dzieciakom takie gry kupują lub tez udają, że nie
                                        widzą w co się ich dzieciak bawi. Są tez gry, które propagują gwałt -
                                        mam nadzieję, że słyszałaś, bo były protesty w tej sprawie.

                                        Z resztą
                                        > dlaczego się tak boisz komputera ? Ja miałam dostęp do komputera
                                        jako
                                        > dziecko i okazało się że mnie to zupełnie nie bawi.

                                        A kto powiedział, że się boję? To nie ja szukam pomocy, bo mój
                                        dzieciak wsiąkł w gry.
                                        Ja też miałam dostęp do komputera jako dziecko i mam go teraz. Moje
                                        dziecko też ma dostęp i też go to nie bawi. U nas w domu komputer to
                                        narzędzie pracy i sposób na wymianę myśli ze światem.


                                        Za to mój brat
                                        > który grał dzięki temu nauczyły się nieźle języka ( ja o mój boże
                                        > nauczyłam się go na marnych serialach telewizyjnych).

                                        Ja się nauczyłam języka poprzez żywy kontakt z człowiekiem.

                                        Poza tym
                                        > istnieje mnóstwo rodzajów gier - skoro jesteś pewna że syn grałby
                                        w
                                        > strzelanki możesz mu ich nie kupować.

                                        Nie kupuje żadnych i nie zamierzam, bo nie ma czasu w domu na gry.
                                        Mamy dosyć innych rozrywek. Ma na to czas. Im później tym lepiej.
                                        Jak juz mu się charakter ukształtuje i w głowie poukłada, to jest
                                        większa szansa, że po zabijanki nie sięgnie.


                                        >
                                        > Prawdę rzekłszy jak słucham o twoim dziecku to trochę mi ciarki po
                                        > plecach przechodzą - ma kilka lat uczy się w dwóch językach
                                        telewizji
                                        > nie ogląda komputera nie zna trenuje i ciągle coś ćwiczy.

                                        :) Czytaj uwąznie, to się bać nie będziesz. Mały ogląda telewizję,
                                        ale króciutko przed spaniem, dla relaksu właśnie. Jeśli jest coś
                                        mądrego. Rzadko jest, więc najczęściej prosi o DVD. I w związku z
                                        tym, że filmy trwają długo, to ogląda raczej w weekendy.

                                        Komputer ogląda codziennie. Ma grę Adibu, w którą grał kilka razy.
                                        Nie siedzę przecież przed komputerem w piwnicy :O

                                        Co do treningów hokeja - to uwielbia i sa one tylko dwa razy w
                                        tygodniu. On by pewnie chciał codziennie, ale na szczęście dla mnie
                                        (zimno) są rzadziej. Pozostałe sporty załatwiamy w szkole a reszta
                                        zajęć to w ramach relaksu. Syn uwielbia sport i ja, z natury leniwa
                                        musze mu dotrzymywać kroku.

                                        Co do uczenia się w dwóch językach - musi, bo jest dwujęzyczny po
                                        rodzicach i innej opcji nie ma ;)


                                        Ja jak
                                        > byłam dzieckiem nie miałam żadnych zajęć dodatkowych do czasów
                                        > szkolnych i bardzo sobie to chwaliłam - między zadbaniem dziecka a
                                        > zajęciem mu całego czasu rzeczami użytecznymi i edukacyjnymi jest
                                        > olbrzymia straszna przepaść.

                                        Ja też nie miałam, ale dlatego, że szkoła ich nie organizowała po
                                        lekcjach. Mojemu synowi szkoła organizuje zajęcia dodatkowe i
                                        uczestniczą w nich wszystkie dzieci. To lepsze niż siedzenie w
                                        świetlicy i czekanie na rodzica.



                                        Też uważam że rodzice nie powinni
                                        > pozwalać dziecku na wszystko na co pozwalają inni ale
                                        nonkomformizm
                                        > który jest dla wielu dorosłych chlubą dla dziecka może być
                                        > przekleństwem


                                        Jak mówi mój mąz - mój syn to Happy Kid, bo my dajemy mu bardzo
                                        dużo, aby był szczęśliwy i nawet jak mi się nie chce tyłka ruszyc na
                                        ów trening, to jadę, aby mały spotkał kolegów i był zadowowlony. Ale
                                        czego się nie robi dla dziecka.

                                        I naprawdę mamy masę czasu na przysłowiową nudę, która jest bardzo
                                        kreatywna, bo dziecko musi samo zająć się sobą i wymyśleć sobie
                                        zabawę.
                                      • black_halo Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 03.05.10, 09:29
                                        Ja w ogole nie mialam zadnych zajec pozaszkolnych. Raz w tygodniu ale
                                        z wlasnego wyboru chodzilam na kolko matematyczne i wsio. Komputer
                                        dostalam jak mialam 12 lat, teraz mam 26. Studia skonczylam na
                                        politechnice, mam niezla prace, mowie w 4 jezykach. Angielskiego i
                                        niemieckiego nauczylam sie prawie wylacznie z internetu, czytajac
                                        fora internetowe i piszac, najpierw nieudolnie, dzisiaj bardzo
                                        dobrze. Czas po szkole spedzlam tak jak i 90% moich rowniesnikow
                                        czyli mozliwie szybko odrobic lekcje i na pdworko do wieczora. Od
                                        czasu do czasu czytalam ksiazki, czasem ogladalam tv (oczywiscie
                                        rodzicom wydawalo sie, ze to zdecydowanie za duzo) i jakos wyszlam na
                                        ludzi.

                                        Niestety bardzo martwi mnie dzisiejszy trend nadmiernego skakania nad
                                        dziecmi. Robi sie z nich kaleki.
                                        • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 03.05.10, 16:00
                                          black_halo napisała:

                                          > Niestety bardzo martwi mnie dzisiejszy trend nadmiernego skakania
                                          nad
                                          > dziecmi. Robi sie z nich kaleki.

                                          Z tego co piszesz wynika, że nie masz dzieci :) Jest sporo miejsca
                                          pomiędzy skakaniem nad dzieckiem a puszczeniem go samopas po szkole
                                          na podwórko.
                                          • black_halo Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 08:23
                                            Ten samopas uprawiany w dawnieszych czasach wyszedl wiekszosci na
                                            zdrowie.
                                            • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 13:47
                                              black_halo napisała:

                                              > Ten samopas uprawiany w dawnieszych czasach wyszedl wiekszosci na
                                              > zdrowie.

                                              Tak? Jakoś kondycja państwa polskiego tego nie dowodzi. Brak nam
                                              dyscypliny, wykształcenia, poczucia odpowiedzialności i wielu innych
                                              cech, które pozowliłyby Polakom przestać byc sprzątaczami Europy.
                                              • black_halo Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 22:25
                                                Zapelniajac dzieciom dzien od switu do zachodu slonca raczej sie
                                                poprawy stanu naszego kraju nie uzyska. Dowodzi tego zreszta cala
                                                rzesza emigrantow, ktorych wydajnosc nagle wzrasta o kilkaset
                                                procent, tuz po przekroczeniu granicy.

                                                Dyscypliny nam nie brak, mnostwo polakow za granica pracuje bardzo
                                                sumiennie a pracodawcy chwala tych ludzi. Nie brakuje nam tez
                                                wyksztalcenia - magistra ma juz spora czesc spolczenstwa a na rynek
                                                pracy wchodza wlasnie roczniki ktore prawie w calosci legitymuja sie
                                                conajmniej matura.

                                                Mamy tez poczucie odpowiedzialnosci. U zagranicznych pracodawcow.

                                                Ciekawe dlaczego? Aaaah, chyba dopiero za granica dostajemy uczciwe
                                                pensje za uczciwa prace. Wez mi wytlumacz jak to jest, ze kelner za
                                                granica zarabia na reke jakies 1500 euro a w Polsce jakies 1000
                                                zlotyh. Przy czym w Polsce polprodukty sa tansze, energia i wynajem
                                                sa tansze a ceny w barach i restauracjach niemalze identyczne jak na
                                                zachodzie.
                                    • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 29.04.10, 08:23
                                      > To najpierw należałoby zasadać sobie pytanie, czy gry komputerowe są
                                      > odpowiednią formą rozrywki dla 6-7 latka. Według mnie nie.

                                      Według mnie nie znasz gier komputerowych :)
                                      Oczywiście "gra" powinna być dostosowana wiekowo do dziecka.

                                      Moje zaczynały od "Czarodziejskich opowieści" wspaniale czytanych przez Piotra Fronczewskego :) Choć teraz o dobre gry jakby trudniej, to myślę, że jednak coś tam by się dało znaleźć.

                                      Dość ciekawą propzyjcją jest np. DDR.

                                      > Syn ogląda telewizję i zapewne jest na bierząco z filmami w jego
                                      > kategorii wiekowej, ale ja ukierunkowuję jego zainteresowania więc
                                      > głónie ogląda filmy DVD w oryginale zarówno po polsku jak i
                                      > angielsku.

                                      Podobnie jest z komputerem: umiar i wybór.

                                      > Owszem tak, ale syn autorki postu domaga się grania codziennie, co
                                      > według mnie jest już przesadą.

                                      No się domaga. Może rośnie informatyk? Trzeba więc ukierunkować, dawkować jak tv (lub zamiast tv), nie robić z tego strasznego owocu zakazanego. I przede wszystkim zatroszczyć się o to, co przed tym komputerem robi. A tu już nasza rola - rodziców. Przy odpowiedniej zawartości kompa nawet codzienne klikanie nie będzie przesadą (byle nie godzinami ;) )

                                      Pozdrawiam
                                      Jola
                                      • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 29.04.10, 13:55
                                        jola_ep napisała:


                                        > Według mnie nie znasz gier komputerowych :)
                                        > Oczywiście "gra" powinna być dostosowana wiekowo do dziecka.

                                        Zapewne nie znam i przyznaję się do tego bez bicia. Co do
                                        dostosowania do wieku, to jest to chyba najważniejsze o czym trzeba
                                        pamiętać poza limitowaniem czasu przed komputerem.

                                        > Choć teraz o dobre gry jakby trudniej, to myślę, że jednak co
                                        > ś tam by się dało znaleźć.

                                        Przeglądałm gry dla dzieci, ale mnie nic w oko nie wpadło. Zalewa
                                        nas chłam niestety. Podobnie jest z książkami. Jest dużo fajnych,
                                        ale jeszcze więcej kiepskich.



                                        > Podobnie jest z komputerem: umiar i wybór.

                                        Tak, ale ilu rodziców stosuje się do tej zasady. Obawiam się, że
                                        niewielu. Dla mnie codzienne granie, to już nie jest umiar.


                                        > > Owszem tak, ale syn autorki postu domaga się grania codziennie,
                                        co
                                        > > według mnie jest już przesadą.
                                        >
                                        > No się domaga. Może rośnie informatyk?

                                        Może tak, ale czy ten przyszły informatyk umie już płynnie czytać? W
                                        wieku siedmiu lat dzieciak powinien szaleć z rówieśnikami w parku a
                                        nie siedzieć przed kompem.
                                        Młode pokolenia wychowywane przed komputerem nie umieją porządnie
                                        się wysławiać, a to już jest chyba porażką całego społeczeństwa.



                                        • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 29.04.10, 14:18
                                          Jeśli szaleć w parku - to codzienne czytanie też jest zle? Chyba
                                          tak...
                                          Mam wrażenie, ze mlode pokolenie wysławia się dokladnie tak, jak
                                          każde mlode pokolenie. W Twoich postach widzę typowe narzekanie
                                          na "dzisiejsze czasy', ignorowanie tego, co jest, a nie probe
                                          dostosowania siebie - i co najwazniejsze dziecka - do nich.
                                          • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 29.04.10, 21:01
                                            verdana napisała:

                                            > Jeśli szaleć w parku - to codzienne czytanie też jest zle? Chyba
                                            > tak...

                                            Nie tak, bo my mamy czas na szaleństwa w parku po szkole i czytanie
                                            przed spaniem. Najpierw dziecko czyta nam a potem my jemu :) Da się.


                                            > Mam wrażenie, ze mlode pokolenie wysławia się dokladnie tak, jak
                                            > każde mlode pokolenie.

                                            Naprawdę nie zauważasz ubogiego języka młodego pokolenia. Jest to
                                            widoczne doskonale na forach internetowych. Ludzie piszą
                                            niegramatycznie i są na bakier z ortografią. Czasami poziom jest
                                            żenujący.
                                            Ja chciałabym, aby syn zaczął pięknie czytać w obu językach, a
                                            komputer raczej w tym nie pomoże.

                                            W Twoich postach widzę typowe narzekanie
                                            > na "dzisiejsze czasy', ignorowanie tego, co jest, a nie probe
                                            > dostosowania siebie - i co najwazniejsze dziecka - do nich.


                                            Mam nadzieję, że żartujesz. Nie mam zamiaru dostosowywać siebie do
                                            poziomu większości, bo nie mam instynktu podążania za stadem. Wolę
                                            płynąć pod prąd i stawiam na rozwój intelektualny w szerokim
                                            rozumieniu tego słowa.
                                            A koledzy ze szkoły dziecka o dziwo mają podobnie myślących rodziców
                                            i marnotrawienie czasu przed kompem mają jeszcze przed sobą w
                                            dalekiej przyszłości. A zaprzyjaźnieni rodzice już namawiają nas na
                                            szermierkę, ale bronię się dzielnie póki co, bo mi się w nowy sport
                                            nie chce wchodzić, choć wiem, że mój mały byłby świetny, bo ma ducha
                                            walki i jest precyzyjny i cierpliwy. Zobaczymy od września ;)
                                            • drugikoniecswiata Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 30.04.10, 01:27
                                              > Naprawdę nie zauważasz ubogiego języka młodego pokolenia. Jest to
                                              > widoczne doskonale na forach internetowych. Ludzie piszą
                                              > niegramatycznie i są na bakier z ortografią. Czasami poziom jest
                                              > żenujący.

                                              "Syn ogląda telewizję i zapewne jest na bierząco z filmami w jego
                                              kategorii wiekowej"

                                              mhm........ jak się ma jedno do drugiego?
                                              • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 30.04.10, 07:50
                                                drugikoniecswiata napisała:

                                                > "Syn ogląda telewizję i zapewne jest na bierząco z filmami w jego
                                                > kategorii wiekowej"
                                                >
                                                > mhm........ jak się ma jedno do drugiego?
                                                >

                                                Ma się tak, że TV mozna oglądać sporadycznie a cały czas wiedzieć co
                                                to jest Ben 10. Można tez wgapiac się w telewizor godzinami. W
                                                niektórycvh domach jest włączony bez przerwy od rana do wieczora.
                                                Podobnie jest z komputerem. Dziecko może korzystać z programów
                                                edukacyjnych, może czasami zagrać w grę w weekend, albo też grać
                                                codziennie i martnotrawić czas przeznaczony na naukę.
                                                Rolą rodziców jest ograniczenie rozwrywek tego typu, zeby zachować
                                                zdrowe proporcje i żeby dzieciak miał czas na odrabianie lekcji,
                                                codzienne czytanie i na wyjście na dwór.

                                                • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 30.04.10, 14:40
                                                  Hm, chyba nie zrozumiałaś.
                                                  Nie nalezy wypominac braku znajomosci ortografi mlodemu pokoleniu,
                                                  samemu rrobiąc błędy.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 03.05.10, 15:43
                                                    verdana napisała:

                                                    > Hm, chyba nie zrozumiałaś.
                                                    > Nie nalezy wypominac braku znajomosci ortografi mlodemu pokoleniu,
                                                    > samemu rrobiąc błędy.

                                                    ;) Chyba robię ich mniej od ciebie :P
                                                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 09:27
                                                    Ale ja ich mlodemu pokoleniu nie wypominam.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 13:15
                                                    verdana napisała:

                                                    > Ale ja ich mlodemu pokoleniu nie wypominam.

                                                    A ja wypominam, bo poza błędami ortograficznymi, które są nagminne
                                                    ludzie nie umieją poprawnie sklecić zdania i czasami kompletnie nie
                                                    można zrozumieć o co chodzi.
                                                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 13:22
                                                    Cóż, widocznie znasz innych mlodych ludzi niż ja.
                                                    Znam też wielu dorosłych, ktorzy mowią tak, ze nie mam pojecia o co
                                                    im chodzi.
                                            • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 30.04.10, 14:39
                                              Mlode pokolenie miało jeszcze ubozszy język wczesniej - nie
                                              dostrzegaja tego członkowie starszego pokolenia, ktorzy ukonczyli
                                              licea i studia. Bo obracali się w bardzo wąskim towarzystwie
                                              najlepiej wyksztalconych osób. Nie mowiąc już o tym, że nauczyciele
                                              w okresie miedzywojennym biadali, ze mlode pokolenie nie umie się
                                              wysłowić, bo zajmuje się tylko sportem, muzyka i dansingami.
                                              Naprawdę, to jest stały punkt programu - użalanie się nad tym, jak
                                              degeneruje się młodzież.
                                              Badanie zresztą wykazują, ze dzisiejsze młode pokolenie ma znacznie
                                              większy zasób wiedzy i słownictwa niż pokolenia wczesniejsze,
                                              natomiast wypada słabiej w rozpoznawaniu uczuć.
                                              Nonkonformizm jest dobry, o ile dotyczy siebie. Dziecka do
                                              nonkonfrormizmu wychowac się nie da - jego nonkonformizm jest
                                              wówczas pozorny, akceptuje bowiem po prostu normy rodzicow:) A
                                              pomiedzy "podążaniem za stadem", a umiejetnoscią odnajdywania się we
                                              współczesności jest zasadnicza róznica.
                                              Rozumiem, ze jeśli chodzi o szermierke i sport - to Ty decydujesz,
                                              co Ci sie podoba i w co chcesz wchodzić, dziecko zaś nie ma wiele do
                                              powiedzenia. Cóż, obawiam się, zę wbrew pozorom to jest własnie
                                              wychowywanie kogoś, kto podąży za stadem i nie będzie się
                                              przeciwstawiał - bo od dziecka jest uczony, ze ktos wie lepiej od
                                              niego, co jest dla niego dobre. Najpierw słucha się mamy, a potem?
                                              • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 03.05.10, 15:55
                                                verdana napisała:

                                                > Naprawdę, to jest stały punkt programu - użalanie się nad tym, jak
                                                > degeneruje się młodzież.

                                                Ja się nie użalam, ja po prostu nie mam zamiaru dopuścić, żeby moje
                                                dziecko się degenerowało :)


                                                > Badanie zresztą wykazują, ze dzisiejsze młode pokolenie ma
                                                znacznie
                                                > większy zasób wiedzy i słownictwa niż pokolenia wczesniejsze,
                                                > natomiast wypada słabiej w rozpoznawaniu uczuć.

                                                Chciałabym zobaczyć te badania. Wielu znanych mi nastolatków burczy
                                                coś pod nosem a nie wysławia się. Już samo podanie nazwiska stwarza
                                                im problem, bo nie umieją wyraźnie tego powiedzieć.

                                                > Nonkonformizm jest dobry, o ile dotyczy siebie. Dziecka do
                                                > nonkonfrormizmu wychowac się nie da - jego nonkonformizm jest
                                                > wówczas pozorny, akceptuje bowiem po prostu normy rodzicow:)

                                                A każdy rodzic ma inne normy. Dla ciebie normą jest dzieciak
                                                wysiadujący godzinami przed kompem a dla mnie nie.

                                                A
                                                > pomiedzy "podążaniem za stadem", a umiejetnoscią odnajdywania się
                                                we
                                                > współczesności jest zasadnicza róznica.

                                                Owszem jest. I dlatego mam w domu komputer ale gier nie kupuję,
                                                nawet jeśli większość kupuje. Komputer to fajne narzędzie, ale same
                                                gry to strata czasu analogiczna do 'M jak miłość' czy jakoś tak.

                                                > Rozumiem, ze jeśli chodzi o szermierke i sport - to Ty decydujesz,
                                                > co Ci sie podoba i w co chcesz wchodzić, dziecko zaś nie ma wiele
                                                do
                                                > powiedzenia.

                                                Czytasz nieuważnie albo masz kiepską pamięć. Syn został namówiony na
                                                hokeja przez rówiesników. Mnie się absolutnie nie uśmiecha
                                                zamarzanie na Torwarze przez 2 godziny dwa razy w tygodniu. Ale
                                                robię to dla syna, bo on to uwielbia. Zresztą ja w jego wieku też
                                                grałam w hokeja i wiem, jaka to super zabawa. Wyrabia szybkość,
                                                odporność, uczy współpracy w grupie i hartuje charakter. No i na
                                                rolkach się nie musiał uczyć jeździć.
                                                Teraz koledzy zaczęli szermierke i obawiam się, że syn również
                                                będzie chciał. A mam obawy ze względu na brak czasu po szkole,
                                                pieniądze zainwestowane w strój i czas na dowożenie.
                                                A jeden z ojców twierdzi, ze do 10 roku życia trzeba pokazać dziecku
                                                wszystkie sporty, żeby dziecko miało szansę spróbowac i wybrac to co
                                                lubi najbardziej. Według tej teorii mam jeszcze masę sportów do
                                                zaprezentowania :O

                                                Cóż, obawiam się, zę wbrew pozorom to jest własnie
                                                > wychowywanie kogoś, kto podąży za stadem i nie będzie się
                                                > przeciwstawiał - bo od dziecka jest uczony, ze ktos wie lepiej od
                                                > niego, co jest dla niego dobre. Najpierw słucha się mamy, a potem?

                                                Buduj swoją teorię buduj. Może coś ci z tego wyjdzie ;)
                                                • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 09:37
                                                  Uważasz zatem, że Twoje dziecko obraca się - i bedzie obracało się
                                                  już zawsze - w otoczeniu degeneratów. Bo tak czy inaczej będą je
                                                  otaczxali rówieśnicy, o ktorych masz jak najgorsza opinię. Zatem
                                                  nalezy dziecko maksymalnie izolować od wplywów rowiesniczych, od
                                                  wplywów nowych rozrywek itd., wychowując tak, aby było idealnie
                                                  dostosowane do czasów, ktore juz nie wrócą.
                                                  Tak się nie da. Zwróć uwagę na to, że nie tylko mlode pokolenia, ale
                                                  także ludzie starzy, wychowani w przedtelewizyjnej epoce,
                                                  uzalezniają się od telewizji. Z prostego powodu - nie nauczono ich ,
                                                  jak z tej telewizji korzystać rozumnie.
                                                  Nastolatki jak świat światem burczą coś pod nosem, bo nie mają
                                                  ochoty rozmawiać ze starymi. Miedzy sobą potrafią prowadzić dyskusje
                                                  o filozofii - nie wszyscy oczywiscie, ale nigdy nie było tak, aby
                                                  całość mlodego pokolenia była wykształcona i zajmowała się
                                                  dyskusjami na tematy abstrakcyjne.
                                                  Dla mnie nie jest normą dziecko wysiadujące godzinami przez kompem,
                                                  tylko dziecko, które umie korzystać z komputera i czasem gra dla
                                                  rozrywki. Czasem, ponieważ ja uczę tego, jak korzystać rozumnie z
                                                  komputera. Ty nie.
                                                  Pokazywanie dziecku wszystkich sportów ma być OK, a różnorodnych
                                                  rozrywek nie?
                                                  Cóóż, mnie jakoś wyszło - mam troje dzieci czytających bez
                                                  porównania więcej niż rówiesnicy, nigdy nie poddających się naciskom
                                                  grupy (przeciwnie, moja córka potrafiła skłonić całą klasę do zmiany
                                                  głupich planów) i co więcej dwoje starszych pisze i publikuje.
                                                  Córka - od lat, mimo że jeszcze nie skończyła studiów.
                                                  Czyli jakoś na razie teoria, ze prohibicja i zakazy to nie najlepsza
                                                  droga do niezaleznosci i tworczości - sprawdza sie w 100%.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 13:43
                                                    verdana napisała:

                                                    > Uważasz zatem, że Twoje dziecko obraca się - i bedzie obracało się
                                                    > już zawsze - w otoczeniu degeneratów. Bo tak czy inaczej będą je
                                                    > otaczxali rówieśnicy, o ktorych masz jak najgorsza opinię.

                                                    :D Zaczynasz pisać coraz zabawniejsze rzeczy :)

                                                    Moje dziecko nie obraca się w środowisku degeneratów ;) Dzieci
                                                    naszych znajomych i koledzy syna w szkole nie siedzą przed
                                                    komputerami i nie grają w gry, bo rodzice mają podobny system
                                                    wartości i zapatrywań na życie, do tego, które reprezentujemy my.

                                                    Zatem
                                                    nalezy dziecko maksymalnie izolować od wplywów rowiesniczych, od
                                                    > wplywów nowych rozrywek itd., wychowując tak, aby było idealnie
                                                    > dostosowane do czasów, ktore juz nie wrócą.

                                                    Nikogo nie trzeba od niczego izolować. Wystarczy obracać się w
                                                    takich a nie innych kręgach, w których gry komputerowe to strata
                                                    czasu a nie błogosławieństwo pt. mam spokój z dzieciakiem na kilka
                                                    godzin.



                                                    > Tak się nie da. Zwróć uwagę na to, że nie tylko mlode pokolenia,
                                                    ale
                                                    > także ludzie starzy, wychowani w przedtelewizyjnej epoce,
                                                    > uzalezniają się od telewizji.

                                                    Uzależniają się ci, którzy nic innego nie mają do roboty. Czyli np.,
                                                    od seriali telewizjnych starsze osoby, które na emeryturze mają
                                                    mnóstwo czasu. A od gier uzależniają się ci, którzy mniej się uczą,
                                                    mniej pracują lub nie uprawiają żadnych sportów.


                                                    > Nastolatki jak świat światem burczą coś pod nosem, bo nie mają
                                                    > ochoty rozmawiać ze starymi. Miedzy sobą potrafią prowadzić
                                                    dyskusje
                                                    > o filozofii - nie wszyscy oczywiscie, ale nigdy nie było tak, aby
                                                    > całość mlodego pokolenia była wykształcona i zajmowała się
                                                    > dyskusjami na tematy abstrakcyjne.

                                                    Nie mają ochoty, albo nikt od nich nie wymaga umiejętności
                                                    prowadzenia konwersacji. Do lamusa odchodzi odpytywanie przed
                                                    tablicą, bo dzieciaczki się stresują publicznymi wypowiedziami i
                                                    potem efekty są jak każdy widzi.


                                                    > Dla mnie nie jest normą dziecko wysiadujące godzinami przez
                                                    kompem,
                                                    > tylko dziecko, które umie korzystać z komputera i czasem gra dla
                                                    > rozrywki. Czasem, ponieważ ja uczę tego, jak korzystać rozumnie z
                                                    > komputera. Ty nie.

                                                    :) Nie wiem, czego uczysz, a czego nie, bo w domu u ciebie nie bywam.
                                                    Jak już ci napisałam - wielokrotnie - mój syn dostał grę edukacyjną
                                                    w wieku 4 lat. Ma w szkole zajęcia z komputerem. Wie jak obsłużyć i
                                                    itd. Ale w wieku 6 lat ma mnóstwo innych ważniejszych zajęć - dla
                                                    niego samego - i dlatego komputer go nie kręci. A ja mu gier
                                                    rozrywkowych kupować nie będę, bo póki co ma przed sobą naukę
                                                    czytania i pisania w dwóch językach i przy ilości sportów, które
                                                    chce uprawiać po prostu nie ma czasu na coś takiego. Pomijam
                                                    szkodliwość samych gier, bo jestem o tym święcie przekonana a twoje
                                                    zdanie akurat nic w tej kwestii nie zmieni.

                                                    > Pokazywanie dziecku wszystkich sportów ma być OK, a różnorodnych
                                                    > rozrywek nie?

                                                    Hmmmm. To zależy jakich rozrywek i czemu mają one służyć. Można
                                                    pokazać/zapisać na taniec (różny), który niewątpliwie jest rozrywką.
                                                    Można słuchać dobrej muzyki - my słuchamy jazzu i klasyki. Można
                                                    pójśc do kina, filharmonii i Teatru Wielkiego na balet - mój syn
                                                    uwielbia. Można pójśc do muzeum - jest ich sporo, na basen, na jazdę
                                                    konną, na wspinaczkę po drzewach. Wybór rozrywek dla dzieci jest
                                                    obecnie przeogromny i w dużych miastach jest z czego wybierać.
                                                    A samo kupowanie gier komputerowych jest pójściem na łatwiznę, bo
                                                    niestety najczęściej nie kończy się na jednej grze i nie jest to
                                                    jedna godzina w weekend, tylko od razu masa gier i wiele godzin
                                                    zmarnotrawionych przed kompem. Jak się komuś w domu nudzi, to zawsze
                                                    można pograć w szachy. Mój syn już gra od kilku miesięcy i jest
                                                    lepszy od taty - polecam.

                                                    > Cóóż, mnie jakoś wyszło - mam troje dzieci czytających bez
                                                    > porównania więcej niż rówiesnicy, nigdy nie poddających się
                                                    naciskom
                                                    > grupy (przeciwnie, moja córka potrafiła skłonić całą klasę do
                                                    zmiany
                                                    > głupich planów) i co więcej dwoje starszych pisze i publikuje.
                                                    > Córka - od lat, mimo że jeszcze nie skończyła studiów.
                                                    > Czyli jakoś na razie teoria, ze prohibicja i zakazy to nie
                                                    najlepsza
                                                    > droga do niezaleznosci i tworczości - sprawdza sie w 100%.

                                                    Ale z tego co wyczytałam z forum to miałaś spore problemy z dziećmi
                                                    w czasach szkolnych więc chyba nie było tak różowo.

                                                    I mam nadzieję, że zakazywałaś im jednak picia alkoholu i palenia w
                                                    swoim czasie.

                                                    Ja gier nie zakazuję, po prostu ich w domu nie ma. Jest za to masę
                                                    innych ciekawych rzeczy do robienia.

                                                  • dorrit Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 17:34
                                                    Mam podobną sytuację i poglądy jak Fogito. Dzieci prawie ośmioletnie
                                                    (bliźniaki, stąd ten sam wiek), dwujęzyczne, szkoła do 16,30, chodzą
                                                    2 x w tygodniu na szermierkę i raz (weekend) na basen, co
                                                    uwielbiają.
                                                    Uwielbiają bawić się na placu zabaw i grać w piłkę na dworze,
                                                    siedzieliby tam do nocy; b. lubią bawić się w domu zabawkami,
                                                    wymyślać różne zabawy i historie; lubią też czytać (sami jeszcze
                                                    robią to opornie czyli lubią bardzo jak ja czytam), uwielbiają filmy
                                                    i tutaj muszę dozować - w tv niewiele jest, mamy duży wybór dvd,
                                                    oglądają film w weekend, w tygodniu czasem, w stylu dobranocki.
                                                    Poznali podstawy komputera, ale gier nie mają. Tj. jedna, prosta,
                                                    jest zainstalowana, pograli, podobało się, po czym o niej
                                                    zapomnieli. Ja nie przypominam, chociaż z opisów widzę, że są i
                                                    wartościowsze gry, np. Cywilizacja. Nie przypominam o ich istnieniu,
                                                    bo dzień nie jest z gumy, szkoda czasu.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 17:54
                                                    dorrit napisała:

                                                    > Mam podobną sytuację i poglądy jak Fogito. Dzieci prawie
                                                    ośmioletnie
                                                    > (bliźniaki, stąd ten sam wiek), dwujęzyczne, szkoła do 16,30,
                                                    chodzą
                                                    > 2 x w tygodniu na szermierkę i raz (weekend) na basen, co
                                                    > uwielbiają.

                                                    Och ta szermierka! Na pewno ich zmuszasz ;)

                                                    Nie przypominam o ich istnieniu,
                                                    > bo dzień nie jest z gumy, szkoda czasu.

                                                    No właśnie - szkoda czasu, bo jest tyle fajnych rzeczy do robienia w
                                                    ciągu dnia.
                                                    A mój właśnie wsiąkł w zabawki play mobil i już godzinę cisza w
                                                    pokoju :)
                                                  • mama303 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 21:00
                                                    Choć nie we wszystkim zgadzam się z Fogito to dezaprobatę w kwestii
                                                    posadzenia 7, 8 latka przed kompem całkowicie popieram!
                                                    Komputer /gry,internet/jest bardzo niebezpieczny! Rodzice o tym
                                                    zapominają, że dzieci sa podatne na uzaleznienie od tej łatwej i
                                                    wciągajacej zabawki naszych czasów. Wystarczy zasiąść i nacisnąc
                                                    magiczny guzik....i mamy pare cennych godzin z głowy. Dorośli się
                                                    uzalezniaja a co dopiero dzieci. Potem wstaje taki od kompa, oczy
                                                    czerwone, nieobecny wzrok, agresja, problemy z koncentracją, ze
                                                    snem, z kontaktem z realnym światem. To nie żarty. Jestem po
                                                    spotkaniu z policjantem, który prowadzi pogadanki z młodzieżą nt.
                                                    niebezpieczeństwa wynikajacego z nieograniczonego dostepu do
                                                    internetu, gier. To trzeba bardzo kontrolować. To w dzisiejszych
                                                    czasach najpoważniejsze zagrożenie dla dzieci i młodzieży. Podobno
                                                    poważniejsze niż alkohol i narkotyki. Sieje spustoszenie z umysłach.
                                                    Od kompa i tak naszych dzieci nie uchronimy! odsuwajmy to zatem w
                                                    czasie, dając im do wyboru inną, ciekawsza zdrowszą alternatywę.
                                                    Chociaz nie jestem entuzjastka zapisywania dzieci na setki zajeć
                                                    dodatkowych to jestem przeciwniczką komputera w rękach kilkulatków.

                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 04.05.10, 22:17
                                                    > Jestem po
                                                    > spotkaniu z policjantem, który prowadzi pogadanki z młodzieżą nt.
                                                    > niebezpieczeństwa wynikajacego z nieograniczonego dostepu do
                                                    > internetu, gier.

                                                    Nikt nie mówi o nieograniczonym dostępie do gier i Internetu. Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem należy UCZYĆ jak z nich mądrze korzystać.

                                                    Jak ktoś wspomni o grach dla dzieci, to zaraz pojawią się wizje

                                                    > Potem wstaje taki od kompa, oczy
                                                    > czerwone, nieobecny wzrok, agresja, problemy z koncentracją, ze
                                                    > snem, z kontaktem z realnym światem.

                                                    Chrońmy przed tym.
                                                    Oczywiste jest, że pokazujemy inne rozrywki, sposoby spędzania czasu. Oczywiste jest, że limitujemy. I zwracamy uwagę na to, co robi przed tym kompem nasze dziecka. Może podyskutujmy przy takich założeniach?

                                                    Moim zdaniem warto pokazać, że komputer jest fajną zabawką. Równie kształcącą co inne, rozwijającą wyboraźnię, uczącą. Tylko trzeba wiedzieć, co na nim odpalić.

                                                    Temat rzeka. Więc postram się ograniczyć do sytuacji z tego wątku: Mamy 7-latka zafascynowanego komputerem.
                                                    Można
                                                    A. Zrobić owoc zakazany, odciąć, niech dziecina wzdycha
                                                    B. Dopuszczamy przy pewnych ograniczeniach.

                                                    Dla mnie oczywiste są takie:
                                                    1. Jeśli dziecko wstaje od kompa ze zwiększą dawką agresji, to jasne jest, że gra/rodzaj działalności nie dla niego. Odcinamy. Wyrzucamy z kompa. Proszę wybrać coś innego. Ja w takiej sytuacji uświadamiałam dziecku, że to nie dla niego (sam widział, że był bardziej zdenerwowany) i stwierdzałam, że na jakiś czas nie będzie w to grał (mieliśmy "wpadkę" przy jakiejś stronie internetowej z grami dla dzieci - teoretycznie).

                                                    2. Limitujemy czas. Verdana proponuje 7 godzin tygodniowo, ja ustaliłam pół godziny do godziny dziennie (na jedno wychodzi ;) ). Jeśli dziecię marudzi przy końcu, to następnego dnia nie gra. Do skutku. Ustalić zasady i ich się trzymać.

                                                    3. Nie zostawiamy dziecka przed kompem, tylko mu towarzyszymy (choćby podglądając) i podsuwając jakieś ciekawe pomysły. Zamiast strzelanki incredible machine. Na przykład. Choć oczywiście też niestety wciąga ;) (gra logiczna, delikatnie wprowadza w świat fizyki)

                                                    Jak dziecko nie chce grać i komputer go nie interesuje, to przecież nikt nie każe zmuszać lub zachęcać ;)

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • mama303 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 08:08
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > Moim zdaniem warto pokazać, że komputer jest fajną zabawką. Równie
                                                    kształcącą c
                                                    > o inne, rozwijającą wyboraźnię, uczącą. Tylko trzeba wiedzieć, co
                                                    na nim odpalić.

                                                    A moim zdaniem nie warto. Tu sie różnimy.
                                                    Nie ma szans dziecko i tak komputer odkryje. Lepiej jak najpóźniej
                                                    no i 7 godzin tygodniowo to stanowczo za dużo dla kilkulatka!
                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 08:49
                                                    > A moim zdaniem nie warto. Tu sie różnimy.

                                                    OK. Czy Twoje dziecko odgląda TV? Jak długo tygodniowo?
                                                    Kilkanaście lat temu ostrzegano przed tv: że uzależnia, że zwiększa agresję. A jednak nasze dzieci ją oglądają. Dla mnie jest to rozrywka zdecydowanie gorsza od komputera (pod warunkiem, że WIEMY co na nim uruchomić).

                                                    > Nie ma szans dziecko i tak komputer odkryje.

                                                    Oczywiście. Moja gimnazjalistka od dawna wykorzystuje go do prac domowych (choć głównie tych dodatkowych). To pożyteczne narzędzie, ale trzeba znać też zagrożenia z nim związane. Wolę praktycznie przerobić je i przedyskutować, gdy dziecko jest mniejsze i mój wpływ na jego poglądy i przekonania jest dużo większy.

                                                    > no i 7 godzin tygodniowo to stanowczo za dużo dla kilkulatka!

                                                    Dla trzylatka tak, dla 7-latka już raczej nie. Oczywiście 7 godzin bezmyślnej gierki na refleks to zdecydowanie za dużo, ale przecież dyskutujemy przy założeniu, że świadomie wybieramy to, w co gra (lub czego się uczy, czym się bawi) nasze dziecko :)

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 15:13
                                                    jola_ep napisała:

                                                    >> OK. Czy Twoje dziecko odgląda TV? Jak długo tygodniowo?
                                                    > Kilkanaście lat temu ostrzegano przed tv: że uzależnia, że
                                                    zwiększa agresję. A
                                                    > jednak nasze dzieci ją oglądają.

                                                    Ale mam nadzieję, że nie 7 godzin tygodniowo :O A oglądanie TV jak
                                                    najbardziej może prowadzić do zwiększenia agresji - np. cartoon
                                                    network jest takim kanałem. Niektóre dzieciaki oglądają gorsze
                                                    rzeczy, ale myślę w tej chwili o kilkulatkach.

                                                    To pożyteczne narzędzie, ale trzeba znać też zagroż
                                                    > enia z nim związane. Wolę praktycznie przerobić je i
                                                    przedyskutować, gdy dzieck
                                                    > o jest mniejsze i mój wpływ na jego poglądy i przekonania jest
                                                    dużo większy.

                                                    A ja wolę przedyskutować problem, jak dziecko będzie większe, bo
                                                    jest szansa, że więcej zrozumie i mądrzej podejdzie do tematu. I
                                                    fakt, że koledzy grają nie będzie wtedy żadnym argumentem.


                                                    > > no i 7 godzin tygodniowo to stanowczo za dużo dla kilkulatka!
                                                    >
                                                    > Dla trzylatka tak, dla 7-latka już raczej nie.

                                                    Trzylatka to ja bym wcale przed komputerem nie sadzała :O

                                                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 15:30
                                                    Oczywiscie, ze dla Cibie nie jest argumentem, ze koledzy graja czy
                                                    ogladają. Dla dziecka może być - nie musi nawet o tym mowić w domu,
                                                    bo zna Twoje stanowisko. Może tylko sobie o grach marzyć przed
                                                    zasnięciem.
                                                    I w ten sposób bardzo latwo stworzyć z niegrającego dziecka kogoś,
                                                    dla którego gry sa niespełnioonym marzeniem. A jak wiadomo,
                                                    niespełnione marzenia to rzecz, do której można dążyć całe zycie i
                                                    uwazać je za najcenniejsze.
                                                    W ten sposób mozna stworzyć w przyszłosci fanatyka gier...
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 17:04
                                                    verdana napisała:

                                                    > Oczywiscie, ze dla Cibie nie jest argumentem, ze koledzy graja czy
                                                    > ogladają.

                                                    "Dla towarzystwa cygan dał się powiesić" jak mówi stare przysłowie.
                                                    Koledzy póki co są mali i z założenia robia to co im rodzice
                                                    proponują. Ale za kilka lat będą więksi i może niektórzy zaczną pić,
                                                    palić i brać narkotyki albo włóczyć się po nocach. Mam nadzieję, że
                                                    mój syn tego robić nie będzie tylko dlatego, że inni to robią. Bo
                                                    nie zawsze to co robią koledzy jest dobre, czyż nie?

                                                    Dla dziecka może być - nie musi nawet o tym mowić w domu,
                                                    > bo zna Twoje stanowisko.

                                                    Jeszcze nie zna, bo tematu nie było, ale zapewne pozna w przyszłości.

                                                    Może tylko sobie o grach marzyć przed
                                                    > zasnięciem.

                                                    "Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal". U nas gier nie ma u
                                                    znajomych też nie.
                                                    Póki co marzy jedynie o dostaniu się do szkółki piłkarskiej na
                                                    Legii. Musi biedaczek poczekać jak skończy 7 lat i strasznie go to
                                                    męczy.


                                                    > I w ten sposób bardzo latwo stworzyć z niegrającego dziecka kogoś,
                                                    > dla którego gry sa niespełnioonym marzeniem.

                                                    Mam nadzieję, że moje dziecko będzie miało ambitniejsze marzenia niż
                                                    kupno gry komputerowej. Syn dostaje pieniądze od dziadków i wydaje
                                                    je na to o czym marzy (!). Póki co wydał na strój do hokeja, strój
                                                    piłkarski, rolki i inne gadżety sportowe.


                                                    A jak wiadomo,
                                                    > niespełnione marzenia to rzecz, do której można dążyć całe zycie i
                                                    > uwazać je za najcenniejsze.
                                                    > W ten sposób mozna stworzyć w przyszłosci fanatyka gier...


                                                    Zapędziłaś się i to bardzo. Moje dziecko póki co jest fanatykiem
                                                    sportowym i marzy o stanięciu na podium olimpijskim :) Złoty medal
                                                    to jest to co jest dla niego najcenniejsze.

                                                    A gry komputerowe to marny dodatek do życia i chyba nie są warte
                                                    takiej uwagi jaką próbujesz im przypisać.
                                                    Człowiek zajęty nie ma czasu na takie bzdety i dlatego w naszej
                                                    rodzinie niezależnie od płci i wieku nikt w gry nie gra. Pieniądze
                                                    lepiej wydać na wpólne pójście do teatru niż grę.

                                                    W każdym razie - wolna wola i niech każdy robi jak mu pasuje, tylko
                                                    po co się potem żalić na forum, że dzieci są takie i owakie. A
                                                    jakież one maja być, skoro tak mało wkłada się w ich wychowanie.
                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 18:39
                                                    > Zapędziłaś się i to bardzo. Moje dziecko póki co jest fanatykiem
                                                    > sportowym i marzy o stanięciu na podium olimpijskim :) Złoty medal
                                                    > to jest to co jest dla niego najcenniejsze.

                                                    Fanatyk adrenaliny, którą daje sport?
                                                    Sport to zdrowie?
                                                    Znam z autopsji dzieci z klasy sportowej - piłkarskiej. Każdy ma jakąś wadę postawy, część związaną z asymetrią. Znam też paru starszych chłopaków grających w piłkę w różnych drużynach. Bardzo to lubią. W większości (z tych co znam) ma problemy z kolanami, jeden czeka na zabieg wycięcia łąkotki. Teoretycznie wraca się po tym do sportu. Praktycznie za kilka-kilkanaście lat czekają go poważne problemy z kolanem.
                                                    Znajomy, miłośnik szermierki mówił mi, że swoje dziecko oczywiście zapisze (już się wyrywa), ale dopiero jak skończy 10 lat. Ze względów zdrowotnych (o ile zrozumiałam chodzi o nadgarski i ich ukostnienie? )
                                                    Mój były sąsiad pływa i odnosi sukcesy - ma medale, także na arenie międzynarodowej (na razie junior). Niestety, na naukę już nie ma czasu. Dopóki był w szkole podstawowej i gimnazjum był dobrym uczniem. Odkąd zaczął się uczyć w Szkole Mistrzostwa Sportowego, sukcesy przesłoniły mu wszystko. A może zwyczajnie nie ma już siły na naukę. Szkoda... Kto wie, jak potoczą się losy. Bo znam chłopaka, który po kontuzji kolana odszedł od sportu i ma teraz trudności z nauką: odezwały się zaniedbania.

                                                    itd. itp. itd.

                                                    Nie. Nie uważam, że sport to samo zło ;) Mój syn jeździ na rolkach, na rowerze, chodzi na aikido, pływa itd. Po prostu ważny jest umiar i zdrowy rozsądek. Tak jak w przypadku komputerów.

                                                    Bo nie jest prawdą, że komputer to zagrożenie dla młodych organizmów i umysłów, a sport to samo zdrowie.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 20:27
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > Fanatyk adrenaliny, którą daje sport?

                                                    Nie. Normalny sześciolatek, który lubi się bawić i ruszać a nie
                                                    siedzieć na kanapie i wgapiać w telewizor.

                                                    > Sport to zdrowie?

                                                    Owszem, chociaż wiem, że wyczynowy już nie. I dlatego na razie
                                                    bawimy się sportem a nie trenujemy na poważnie. I nalepiamy plastry
                                                    na kolana.


                                                    > Znam z autopsji dzieci z klasy sportowej - piłkarskiej.

                                                    Pomimo, iż wiem, że mój syn bardzo chętnie poszedłby do szkoły
                                                    sportowej, to póki co nie pójdzie, bo sport to nie wszystko ;)

                                                    Każdy ma jakąś wadę pos
                                                    > tawy, część związaną z asymetrią.

                                                    To tak jak większość polskich dzieci.

                                                    >> Bo nie jest prawdą, że komputer to zagrożenie dla młodych
                                                    organizmów i umysłów,
                                                    > a sport to samo zdrowie.

                                                    Ale gry komputerowe to zawsze gorszy wybór niż wyjście na podwórko z
                                                    piłką i zabwa z rówieśnikami

                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 20:33
                                                    > I nalepiamy plastry
                                                    > na kolana.

                                                    Po co?

                                                    > Każdy ma jakąś wadę pos
                                                    > > tawy, część związaną z asymetrią.
                                                    >
                                                    > To tak jak większość polskich dzieci.

                                                    Tak. Tylko oni mieli tego więcej niż przeciętne dzieci.

                                                    > Ale gry komputerowe to zawsze gorszy wybór niż wyjście na podwórko z
                                                    > piłką i zabwa z rówieśnikami

                                                    Komputer nie jest zamiast, tylko oprócz.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 06:50
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > > I nalepiamy plastry
                                                    > > na kolana.
                                                    >
                                                    > Po co?

                                                    :) żartujesz, czy poważnie pytasz? Nie widziałaś chłopaków
                                                    biegających po boisku z rozwalonymi kolanami. Ja jako dzieciak
                                                    zawsze miałam poobijane kolana, chociaż na treningi nie chodziłam.
                                                    Ale za to grałam w piłkę z chłopakami i w hokeja - bez tych
                                                    wszystkich ochraniaczy, które zakłada mój syn. I komputer w domu też
                                                    miałam ;)


                                                    > > To tak jak większość polskich dzieci.
                                                    >
                                                    > Tak. Tylko oni mieli tego więcej niż przeciętne dzieci.

                                                    Tak zapewne. I dlatego sport w polskich szkołach jest traktowany po
                                                    macoszemu, bo rodzice wolą miec dzieci ze skoliozą siedzące przed
                                                    komputerami ;)

                                                    > Komputer nie jest zamiast, tylko oprócz.

                                                    Gdyby tak było, to problemu by nie było. Ale w większości to
                                                    komputer i Tv zastępują wszystko inne.

                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 20:34
                                                    > :) żartujesz, czy poważnie pytasz?

                                                    Poważnie. Nie skojarzyłam, że Wy nalepiacie "po". To akurat rozumiem. Myślałam o czymś w rodzaju kinezjotapingu w celach zapobiegawczych :)

                                                    > bo rodzice wolą miec dzieci ze skoliozą siedzące przed
                                                    > komputerami ;)

                                                    Pewnie miałaś na myśli wady postawy?

                                                    Skolioza jest na tyle "tajemniczym" schorzeniem, że dzieją się tam "dziwne" rzeczy - na przykład okazało się, że ćwiczenia wzmacniające mięśnie grzebietu mogą bardzo, ale to bardzo zaszkodzić itd. itp.
                                                    Nie wspominając o sportach asymetrycznych. I nawet duża ilość pływania przed nią nie obroni - czasem trzeba specjalistycznej rehabilitacji, aby pływanie nie szkodziło...

                                                    Ja mam skoliozę, mimo że miałam naprawdę dużo ruchu (łaziłam po drzewach, ganiałam się z chłopakami, dużo jeździłam na rowerze). Moja córka ma skoliozę. Mój syn też.

                                                    Z tym że dzięki odpowiednim ćwiczeniom akurat on już jej nie ma, co nie oznacza że możemy zaprzestać rehabilitacji. Komputer mu w tym raczej nie zaszkodził - polecam tu dużą piłkę do siedzenia.

                                                    > Gdyby tak było, to problemu by nie było. Ale w większości to
                                                    > komputer i Tv zastępują wszystko inne.

                                                    Rozmawiamy o tym, czy komputer może być szkodliwy, jeśli jest limitowany, a gry i inna działalość na nim starannie dobierane.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 21:25
                                                    jola_ep napisała:

                                                    Myślałam
                                                    > o czymś w rodzaju kinezjotapingu w celach zapobiegawczych :)

                                                    Tego słowa nie znałam :O


                                                    > > bo rodzice wolą miec dzieci ze skoliozą siedzące przed
                                                    > > komputerami ;)
                                                    >
                                                    > Pewnie miałaś na myśli wady postawy?

                                                    A czyż skolioza to nie jest wada postawy?


                                                    > Ja mam skoliozę, mimo że miałam naprawdę dużo ruchu (łaziłam po
                                                    drzewach, gani
                                                    > ałam się z chłopakami, dużo jeździłam na rowerze). Moja córka ma
                                                    skoliozę. Mój
                                                    > syn też.

                                                    Ja też mam, bo pomimo, że miałam sporo ruchu w dzieciństwie to duzo
                                                    też siedziałam przy biurku. O wiele za dużo.
                                                    Mój syn póki co nie ma - odpukać.

                                                    > Rozmawiamy o tym, czy komputer może być szkodliwy, jeśli jest
                                                    limitowany, a gr
                                                    > y i inna działalość na nim starannie dobierane.

                                                    Ale propozycje grania codziennego - a takie było pytanie autorki -
                                                    to jest według mnie żadne limitowanie i może już być szkodliwe.



                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 22:04
                                                    > A czyż skolioza to nie jest wada postawy?

                                                    Pod pojęciem wada postawy rozumiem złą postawę spowodowaną brakiem ruchu, niewłaściwym trybem życia - na przykład zbyt dużo siedzenia przed tv i komputem.
                                                    Skolioza to choroba, której przyczyny mogą być różne. W większości nie są znane. Podejrzewa się np. że początkiem skoliozy może być asymetria miednicy (którą miały moje dzieciaki). Krzywy kręgosłup jest wtedy naturalną próbą naszego organizmu zachowania równowagi. Podejrzewa się też układ nerwowy, który koduje nieprawidłowy wzorzec postawy. Znaną i negatywną rolę pełni wzrost, szczególnie szybki: rozwija się kościec, a ścięgna, powięź, mięśnie "nie nadążają" i jakby "ściągają" kręgosłup, skręcając go jeszcze bardziej i powiększając skoliozę. W takim przypadku np. ćwiczenie wzmacniające mogą jeszcze bardziej pogłębić ten niekorzystny mechanizm. itd. itp.

                                                    > Ja też mam, bo pomimo, że miałam sporo ruchu w dzieciństwie to duzo
                                                    > też siedziałam przy biurku. O wiele za dużo.

                                                    Nie wiesz tego. Może np. tak jak ja miałaś asymetrycznie ustawioną miednicę. Skoliozę mają osoby, które nigdy nie siedziały przy biurku (przynajmniej w okresie dorastania).

                                                    > Ale propozycje grania codziennego - a takie było pytanie autorki -
                                                    > to jest według mnie żadne limitowanie i może już być szkodliwe.

                                                    Jeśli dzieciak chodzi i gada ciągle o grach, jeśli jest bardzo, ale to bardzo zafascynowany, to moim zdaniem warto na to spojrzeć nieco inaczej. Moja starsza córka grała z rzadka i niewiele. Mając tylko doświadczenia z nią, pewnie miałabym takie samo zdanie jak Ty. Syn zaś mnie zaskoczył. Próbowałam różnych technik. W jego przypadku sprawdził się system codziennego grania (prawo, które nie zawsze wykorzystywał), limitowane czasowo. Jeśli gra lub aktywność zbyt go "nakręca" - to z niej rezygnujemy: czasowo lub na dłużej. Z wyjaśnieniem powodów. Ale niekoniecznie z komputera. Jeśli nie potrafi korzystać z komputera (np. urządza dzikie wrzaski przy końcu limitu dziennego) to następnego dnia nie gra. Proste konsekwencje :) I oczywiście _koniecznie_ należy zwrócić uwagę na to, co przy tym komputerze robi.

                                                    U mnie ten system ostatecznie się sprawdził. Z tym że moje doświaczenia dotyczą dziecka w wieku do 10 lat. Przynajmniej przestał gadać na okrągło o grach ;)

                                                    Pozrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 06:48
                                                    jola_ep napisała:



                                                    > Nie wiesz tego. Może np. tak jak ja miałaś asymetrycznie ustawioną
                                                    miednicę. Sk
                                                    > oliozę mają osoby, które nigdy nie siedziały przy biurku
                                                    (przynajmniej w okresi
                                                    > e dorastania).

                                                    A jak się można nie siedzieć przy biurku w okresie dorastania? W
                                                    każdym razie w dyskusję o skoliozie wchodzić nie będę. Mój lekarz -
                                                    zapewne niezbyd dobry wówczas - miał na to inną teorię.

                                                    > Jeśli dzieciak chodzi i gada ciągle o grach, jeśli jest bardzo,
                                                    ale to bardzo z
                                                    > afascynowany, to moim zdaniem warto na to spojrzeć nieco inaczej.

                                                    Dla mnie takie gadanie oznacza, że nic innego więcej go nie
                                                    interesuje i to by mnie bardzo zaniepokoiło w przypadku kilkulatka.


                                                    > . W jego przypadku sprawdził się system codziennego grania (prawo,
                                                    które nie za
                                                    > wsze wykorzystywał), limitowane czasowo. Jeśli gra lub aktywność
                                                    zbyt go "nakrę
                                                    > ca" - to z niej rezygnujemy: czasowo lub na dłużej. Z wyjaśnieniem
                                                    powodów. Ale
                                                    > niekoniecznie z komputera. Jeśli nie potrafi korzystać z
                                                    komputera (np. urządz
                                                    > a dzikie wrzaski przy końcu limitu dziennego) to następnego dnia
                                                    nie gra. Prost
                                                    > e konsekwencje :)

                                                    Ja bym chyba zaproponowała dziecku kilka innych aktywności do wyboru
                                                    po szkole, żeby się od tego komputera odkleił.

                                                    > U mnie ten system ostatecznie się sprawdził. Z tym że moje
                                                    doświaczenia dotyczą
                                                    > dziecka w wieku do 10 lat. Przynajmniej przestał gadać na okrągło
                                                    o grach ;)


                                                    Dostał czego chciał, ale czy to jest rozwiązanie - dla mnie nie.
                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 07:35
                                                    > A jak się można nie siedzieć przy biurku w okresie dorastania?

                                                    Skolioza nie pojawiła się w naszych czasach.

                                                    > Mój lekarz -
                                                    > zapewne niezbyd dobry wówczas - miał na to inną teorię.

                                                    Mój - dobry jak na tamte czasy - uważał, że dobre są ćwiczenia, o których teraz wiemy, że są szkodliwe. A teorie zmieniły się, bo teraz wiemy więcej.

                                                    > Dla mnie takie gadanie oznacza, że nic innego więcej go nie
                                                    > interesuje i to by mnie bardzo zaniepokoiło w przypadku kilkulatka.

                                                    A jak ktoś chodzi i gada np. o dinozaurach to już źle? ;) A jak o sporcie w kółko nawija?
                                                    Moje dziecko, które miało okres gadania o grach, ma moim zdaniem dość szerokie zainteresowania: począwszy od Lego, przez owady, rower, rolki, sporo czyta. Jak ukochał mrówki, podtykałam mu książki, pozwalałam na obserwacje. Jak wciągnął się w Knex'y kupowaliśmy mu klocki, zestawy i znosiłam konstrukcje w naszym pokoju (bo w dziecięcy się nie mieściły). A jak ukochał komputer to pokazałam mu, do czego można go wykorzystać.

                                                    > Ja bym chyba zaproponowała dziecku kilka innych aktywności do wyboru
                                                    > po szkole, żeby się od tego komputera odkleił.

                                                    Nie rozumiesz. Wyobraź sobie, że Twój syn nie może uprawiać sportu, a tym mu radośnie proponujesz masę świetnych książek do czytania i inne źródła rozwoju intelektualnego. Pomoże?

                                                    Zresztą pół godziny kompa dziennie oznacza, że ma jakieś 8 godzin na inną aktywność.

                                                    > Dostał czego chciał, ale czy to jest rozwiązanie - dla mnie nie

                                                    Nie. Dla mnie jest to podążanie za zainteresowaniem dziecka, a nie tylko wtłaczaniem go w swoje wizje.

                                                    I nie porównuj komputera do chipsów. To nie tylko niezdrowa przyjemność. Chyba że dla Ciebie komputer to tylko źródło dostępu do for dyskusyjnych i głupawych gierek.

                                                    Pozrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 20:56
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > > A jak się można nie siedzieć przy biurku w okresie dorastania?
                                                    >
                                                    > Skolioza nie pojawiła się w naszych czasach.

                                                    Biurka też wynaleziono jakiś czas temu :) Zejście z drzew
                                                    spowodowało problemy z kręgosłupem i tak juz będzie, bo siedzimy
                                                    coraz więcej i dłużej. Np. w korkach :O


                                                    > A jak ktoś chodzi i gada np. o dinozaurach to już źle? ;) A jak o
                                                    sporcie w kół
                                                    > ko nawija?

                                                    Mój o sporcie w kółko nie nawija - jeśli pijesz do nas ;) Ale znam
                                                    chłopca, który rozprawia ciągle o bakteriach i niestety konieczne sa
                                                    wizyty u psychologa.

                                                    >> Nie rozumiesz. Wyobraź sobie, że Twój syn nie może uprawiać
                                                    sportu, a tym mu ra
                                                    > dośnie proponujesz masę świetnych książek do czytania i inne
                                                    źródła rozwoju int
                                                    > elektualnego. Pomoże?

                                                    Może się tak zdarzyć, bo syna czeka poważna operacja ucha w lipcu. I
                                                    wtedy nici z hokeja, bo to sport agresywny. Ale to nie oznacza, że
                                                    ja go przed komputerem posadzę. Byłaby to ostatnia rzecz jaką bym
                                                    zrobiła. Jest przecież mnóstwo innych ciekawych zajęć lepszych od
                                                    siedzienia i wgapiania się w ekran.
                                                    Np. rysowanie - mój syn uwielbia i może to robić godzinami (ma to po
                                                    mnie :) Zapisałabym go do Atelier Foksal, gdzie sama chodzę.
                                                    Muzea wszelkie - mój syn bardzo lubi historię i jest w wieku dobrym
                                                    do wyjść do muzeów.
                                                    Teatry - teraz czasem brakuje czasu, a wszyscy lubimy balet. Mój syn
                                                    kiedyś tańczył przez dwa lata i może wróciłby do tego.
                                                    Czytanie książek - samodzielne i z rodzicami - teraz też czasami
                                                    jest tego za mało chociaż czytamy minimum 45 minut dzienie.
                                                    Nie wspominając o jeździe na rowerze i innych aktywnościach
                                                    fizycznych, kóre nie są sportem jako takim.

                                                    A czy pomoże? Mam nadzieję, że pomogłoby, bo gdyby nie, to
                                                    znaczyłoby, że dziecko już jest uzależnione. A mój syn od sportu nie
                                                    jest uzależniony i nie gada o nim codziennie choć bardzo to lubi.
                                                    Ale lubi też inne rzeczy i moim zadaniem jest mu je zaprezentować,
                                                    żeby nie ograniczać się do jednej aktywności, która zabrana może
                                                    prowadzić do dramatu.


                                                    > Zresztą pół godziny kompa dziennie oznacza, że ma jakieś 8 godzin
                                                    na inną aktyw
                                                    > ność.

                                                    To chyba tylko wtedy jeśli kończy szkołę wcześnie.

                                                    >> Nie. Dla mnie jest to podążanie za zainteresowaniem dziecka, a
                                                    nie tylko wtłacz
                                                    > aniem go w swoje wizje.

                                                    Gdybym wtłaczała dziecko w swoje wizje, to bym tyłka sobie nie
                                                    odmrażała siedząc na lodowisku kilka razy w tygodniu. Wybrałabym
                                                    zupełnie co innego.

                                                    > I nie porównuj komputera do chipsów. To nie tylko niezdrowa
                                                    przyjemność.

                                                    Komputera nie, ale juz gry sa według mnie tak samo szkodliwe jak
                                                    chipsy :) - skoro już porównujemy.

                                                    Chyba
                                                    > że dla Ciebie komputer to tylko źródło dostępu do for dyskusyjnych
                                                    i głupawych
                                                    > gierek.

                                                    :) Ależ skąd. Ale mówimy przecież o dzieciach grających godzinami w
                                                    głupawe gierki.

                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 08.05.10, 13:48
                                                    > Biurka też wynaleziono jakiś czas temu :) Zejście z drzew
                                                    > spowodowało problemy z kręgosłupem i tak juz będzie, bo siedzimy
                                                    > coraz więcej i dłużej. Np. w korkach :O

                                                    Problemy z kręgosłupem - jak najbardziej. Zresztą dużo gorsza jest pod tym względem szkoła, tornistry, odrabianie lekcji. Jeśli chodzi o komputer i tv - proponuję dużą piłkę. Wzmacnia mięśnie okołokręgosłupowe, wymusza prawidłową postawę, przy okazji rozciąga mięśnie i stawy przy miednicy (siedzenie w normalnym krześla tworzy przukurcze, które ograniczają możliwości przyjęcia prawidłowej postawy).

                                                    Jeśli zaś chodzi o skoliozę... Jedną z przyczyn jest skręcenie miednicy - jest wtedy niesymetrycznie przechylona w jedną stronę (upraszczając), albo koślawe stopy lub kolana, przy czym jedna jest koślawa troszkę więcej (jak u mojej córy, na tyle minimalnie, że zdaniem ortopedy było ok), co w konsekwencji prowadzi do złego ustawienia miednicy. W takim wypadku _chodząc_ czy _stojąc_ wymuszamy na kręgosłupie jego przekrzywienie - (bo jego podstawa jest przechylona, więc w naturalny sposób dążymy do równowagi, która w tym wypadku oznacza dostosowanie do krzywej podstawy, a nie prostej podłogi). Siedzenie - choć szkodliwe dla kręgosłupa - paradoksalnie nie szkodziłoby na samą skoliozę aż tak bardzo...

                                                    Niekorzystne są wstrząsy - więc jazda konna, bieganie, nawet jazda na rowerze. Piłka nożna dodatkowo ze względu na jej asymetryczny charakter. Całkiem więc możliwe, że jeśli chodzi o skoliozę: bardziej zaszkodziło Ci granie w nogę z chłopakami niż siedzenie.

                                                    Aha - to o czym piszę, to dość nowe odkrycia (w Polsce). Trochę się zmieniło po badaniach, które jednoznacznie wykazały, że dotychczasowe podejście do tego problemu było błędne (np. w grupie rehabilitowanej było więcej pogorszeń, niż w grupie kontrolnej).

                                                    > Mój o sporcie w kółko nie nawija - jeśli pijesz do nas ;) Ale znam
                                                    > chłopca, który rozprawia ciągle o bakteriach i niestety konieczne sa
                                                    > wizyty u psychologa.

                                                    Zgrabna szpila ;)
                                                    Cóż. Ja zakochałam się w moim mężu, bo uroczo nawijał o samolotach (gdy mieliśmy 13 lat). Teraz też ma różne pasje, więc się nie nudzimy. Imponująca lista tego, co robicie :) Gratulacje. Umieściłabym swoją, ale po co? ;)

                                                    > :) Ależ skąd. Ale mówimy przecież o dzieciach grających godzinami w
                                                    > głupawe gierki.

                                                    W takim razie, albo nie czytasz, tego co piszę, albo nie potrafisz zrozumieć. Trudno. EOT

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 08.05.10, 20:38
                                                    jola_ep napisała:

                                                    >>
                                                    > Niekorzystne są wstrząsy - więc jazda konna, bieganie, nawet jazda
                                                    na rowerze.
                                                    > Piłka nożna dodatkowo ze względu na jej asymetryczny charakter.
                                                    Całkiem więc mo
                                                    > żliwe, że jeśli chodzi o skoliozę: bardziej zaszkodziło Ci granie
                                                    w nogę z chło
                                                    > pakami niż siedzenie.

                                                    Dzięki za piękny wykład na temat skoliozy :) Odetchnęłam trochę, bo
                                                    mnie się nigdy cwiczyć nie chciało, pomimo zaleceń lekarza i o dziwo
                                                    urosłam do wzrostu 176 i skoliozy nie widać gołym okiem a ja póki co
                                                    nie mam bóli kręgosłupa. Ale faktem jest, że siedzę rzadko przy
                                                    biurku, poza momentami przy komputerze. No może stanie przy
                                                    sztalugach jest trochę uciążliwe, ale jednak w moim wypadku
                                                    siedzenie jest najgorsze. Czuję to zwłaszcza podczas długich lotów.

                                                    Piłka może też mi zaszkodziła, ale na pewno pomogła w nawiązywaniu
                                                    przyjażni z chłopakami :)


                                                    > Zgrabna szpila ;)

                                                    :D staram się.

                                                    > Cóż. Ja zakochałam się w moim mężu, bo uroczo nawijał o samolotach
                                                    (gdy mieliśm
                                                    > y 13 lat).

                                                    Wow, to fajnie, że taka przyjaźń przerodziła się w miłość. I
                                                    generalnie dobrze mieć pasję, o której można nawijać, jeśli tylko
                                                    nie ocieramy sie o fanatyzm. Znam niestety takich, z którymi o
                                                    niczym więcej porozmawiać nie można. Np. jeden ciągle o nartach -
                                                    nawet latem :/

                                                    Teraz też ma różne pasje, więc się nie nudzimy. Imponująca lista teg
                                                    > o, co robicie :) Gratulacje. Umieściłabym swoją, ale po co? ;)

                                                    Umieść, dlaczego nie. Może poddasz mi jakieś ciekawe pomysły. Ja
                                                    jestem domatorem, i najchętniej lezałabym w łóżku z książką, ale
                                                    moje chłopaki to wieczne pędziwiatry i ciągle chce im się coś robić.

                                                    > W takim razie, albo nie czytasz, tego co piszę, albo nie potrafisz
                                                    zrozumieć. T
                                                    > rudno. EOT

                                                    Rozumiem, rozumiem. Trochę cię prowokuję wiec nie obrażaj się. Sama
                                                    bym chętnie ostatnio postrzelała do kogoś. I może powinnam sięgnąc
                                                    po grę, bo raczej na real się nie zdecyduję ;)

                                                    Pozdrawiam pokojowo.
                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 10.05.10, 10:04
                                                    > Umieść, dlaczego nie. Może poddasz mi jakieś ciekawe pomysły. Ja
                                                    > jestem domatorem, i najchętniej lezałabym w łóżku z książką, ale
                                                    > moje chłopaki to wieczne pędziwiatry i ciągle chce im się coś robić.

                                                    Na przykład:
                                                    ump
                                                    czyli zbieranie śladów z GPS, spisywanie numeracji domów itp. a następnie
                                                    włączanie tego do mapy.
                                                    ump.waw.pl/ (projekt open source, nieco podobny w założeniach do wikipedii)
                                                    Główne drogi są ujęte w ogromnej większości, więc uzupełniamy mapę o alejki,
                                                    ścieżki, polne drogi i drogi rowerowe. Oraz ulice mniejszych miejscowości (wsi)
                                                    Co oznacza, że najpierw musimy je przejechać rowerem :) albo obejść (adresacja).
                                                    Potem umieścić w mapie, przesłać przez Internet, by na końcu podziwiać nasze
                                                    dzieło. Rozwijamy ten projekt od niedawna, także na wakacjach.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 10.05.10, 21:16
                                                    jola_ep napisała:

                                                    >> ump
                                                    > czyli zbieranie śladów z GPS, spisywanie numeracji domów itp. a
                                                    następnie
                                                    > włączanie tego do mapy.
                                                    > ump.waw.pl/ (projekt open source, nieco podobny w
                                                    założeniach do wikipedii)
                                                    > Główne drogi są ujęte w ogromnej większości, więc uzupełniamy mapę
                                                    o alejki,
                                                    > ścieżki, polne drogi i drogi rowerowe. Oraz ulice mniejszych
                                                    miejscowości (wsi)
                                                    > Co oznacza, że najpierw musimy je przejechać rowerem :) albo
                                                    obejść (adresacja)
                                                    > .
                                                    > Potem umieścić w mapie, przesłać przez Internet, by na końcu
                                                    podziwiać nasze
                                                    > dzieło. Rozwijamy ten projekt od niedawna, także na wakacjach.

                                                    O! To bardzo musi być ciekawe. A ile lat mają dzieci, że coś takiego
                                                    robią. Ja nie wiem, czy my z mężem dalibyśmy radę :O Chociaż dziecko
                                                    zapewne tak. Mój mąż gubi drogę nawet jak idzie prosto. Przypomina
                                                    mi się takie coś z harcerstwa. I tu od razu zadaję sobie pytanie,
                                                    jak zapisać dziecko do harcerstwa...
                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 10.05.10, 21:49
                                                    > A ile lat mają dzieci, że coś takiego
                                                    > robią.

                                                    Starsza (15) poszła z mapą i koleżanką spisać numerację i nie trafiła na właściwe ulice ;) Ale z nami idzie jej lepiej. Na razie ślady zbieramy rodzinnie (w różnych konfiguracjach), a w komputerze przerabia je mąż.

                                                    Ja się gubię na prostej drodze, ale od czego GPS? ;)

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 10.05.10, 22:14
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > Ja się gubię na prostej drodze, ale od czego GPS? ;)
                                                    >
                                                    My nie mamy GPSów bo my z nimi gubimy się jeszcze szybciej :O
                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 15:42
                                                    > Ale mam nadzieję, że nie 7 godzin tygodniowo :O

                                                    Same dobranocki to już 3 godziny, plus jakiś film na dvd i mamy 5. Dodaj do tego zerkanie, gdy rodzice odlądają tv.

                                                    > A ja wolę przedyskutować problem, jak dziecko będzie większe, bo
                                                    > jest szansa, że więcej zrozumie i mądrzej podejdzie do tematu.

                                                    Zapewniam, że przy dobrej argumentacji (raczej praktycznej niż "gadanej") 7 latek potrafi dużo zrozumieć.

                                                    A starsze ... moja miała 12 lat, gdy usłyszałam: "mamo, ja już jestem duża i umiem sama wyciągać właściwe wnioski" ;)

                                                    (dobrze, że wcześniej krecią robotą zrobiłam - mam nadzieję - podwaliny pod jej sposób myślenia ;) )

                                                    > fakt, że koledzy grają nie będzie wtedy żadnym argumentem.

                                                    Serio? W którym momencie? ;)

                                                    Im młodsze tym łatwiej jest odeprzeć takie argumenty (albo przyzwyczaić do tego, że u nas jest inaczej, niż u kolegów)

                                                    > Trzylatka to ja bym wcale przed komputerem nie sadzała :O

                                                    Pracuję w domu przy komputerze. Czasem mi się młode wpychało na kolana ;) A dla trzylatka świetne są Czarodziejskie Opowieści (niedawno z sentymentu odświeżaliśmy) - spokojne bajki z ruchomymi obrazkami. Dużo lepsza IMHO od bajek na DVD.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 17:46
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > > Ale mam nadzieję, że nie 7 godzin tygodniowo :O
                                                    >
                                                    > Same dobranocki to już 3 godziny, plus jakiś film na dvd i mamy 5.
                                                    Dodaj do teg
                                                    > o zerkanie, gdy rodzice odlądają tv.

                                                    Jeśli ktoś ogląda dobranocki regularnie to pewnie tak, ale mój syn
                                                    nie ogląda. My zaś oglądamy tylko wiadomości po tym jak dziecko jest
                                                    już w łóżku.
                                                    Poza tym dzieci grające na komputerze zwykle oglądają rónież sporo
                                                    TV (bo chyba nie ma powodu do zabraniania), więc zamiast siedmiu
                                                    godzin ta tydzień przed ekranem szybko się może zrobić 14.

                                                    >
                                                    > > fakt, że koledzy grają nie będzie wtedy żadnym argumentem.
                                                    >
                                                    > Serio? W którym momencie? ;)

                                                    W każdym. Argumentem byłoby - 'podoba mi się, lubię to, ciekawi
                                                    mnie'. A tekst - 'koledzy mają' i ja tez chcę na mnie nie działa.
                                                    Uczę dziecko od małego, że nie można mieć wszystkiego co inni mają,
                                                    bo to niemożliwe. W przypadku gier nie było jeszcze dyskusji, bo
                                                    koledzy nie mają a nawet jak mają, to nie robi się z tego
                                                    wielkiego 'halo'.


                                                    > Im młodsze tym łatwiej jest odeprzeć takie argumenty (albo
                                                    przyzwyczaić do tego
                                                    > , że u nas jest inaczej, niż u kolegów)

                                                    Ja przyzwyczajam, że u nas jest inaczej i nie pijemy coli do obiadu,
                                                    nie objadamy się chipsami i nie wgapiamy w TV całymi dniami etc.

                                                  • jola_ep Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 18:59
                                                    > Poza tym dzieci grające na komputerze zwykle oglądają rónież sporo
                                                    > TV (bo chyba nie ma powodu do zabraniania)

                                                    Dlaczego nie ma powodu do zabraniania? Takie same jak te dotyczące komputera. Moje akurat oglądają stosunkowo niewiele.

                                                    > W każdym.

                                                    Jeśli w każdym, to po co czekać, aż będzie starszy? Tak samo jak wtedy, tak samo teraz uczymy niezależności od opinii innych. Wyrabia się to ucząc logiki i ucząc wyciągać właściwe wnioski.

                                                    > Argumentem byłoby - 'podoba mi się, lubię to, ciekawi
                                                    > mnie'.

                                                    Oczywiście. Skoro kolegom się podoba, to mi też, lubię to i bardzo mnie to ciekawi.
                                                    Nie doceniasz siły grupy rówieśniczej ;) (może to być ten wybrany przyjaciel, którego się ceni, niekoniecznie każdy). Mój syn zaczął czytać książki, które polecił mu kolega. Jak ja je podsuwałam, to byy nudne ;) Nie chodziło o to, że on chciał jak przyjaciel, ale o zmianę tego, co mu się rzeczywiście podobało.

                                                    > Ja przyzwyczajam, że u nas jest inaczej i nie pijemy coli do obiadu,
                                                    > nie objadamy się chipsami i nie wgapiamy w TV całymi dniami etc.

                                                    My zaś wpoiliśmy zasady zdrowego żywienia, co nie oznacza, że czasem nie jemy chipsów (choć bardzo rzadko), pokazujemy, jak spędzać wolny czas i uczymy dlaczego jest to ważne, co nie przeczy temu, że w niedzielne poranki urządzamy sobie rodzinne seanse TV. Co zresztą uważam za miłą i odprężającą tradycję :)

                                                    Dla Ciebie komputer to głupia, bezsensowna strata czasu. A dziecko dorośnie i zobaczy u kolegi, że to nie jest prawda... Przychodzi taki czas, że "u nas tak się nie robi" nie jest argumentem. Szuka się po młodzieńczemu prawdy. Jeśli kłamiesz w jednym, dlaczego wierzyć Ci w innym? Może więc ten komputer nie jest wcale niebezpieczny... A przecież jest. Ja temu nie przeczę.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jola
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 20:33
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > Dlaczego nie ma powodu do zabraniania? Takie same jak te dotyczące
                                                    komputera. M
                                                    > oje akurat oglądają stosunkowo niewiele.


                                                    Bo jak ktoś pozawala kilkulatkowi siedzieć godzinami przed kompem to
                                                    zapewne nie znajdzie powodu na ograniczenie telewizji.

                                                    > Jeśli w każdym, to po co czekać, aż będzie starszy? Tak samo jak
                                                    wtedy, tak sam
                                                    > o teraz uczymy niezależności od opinii innych.

                                                    I dlatego moje dziecko jedną grę komputerową ma (edukacyjną) i jedną
                                                    dostawkę do TV (Star Wars) - ale nie gra, bo go to nie kręci. Ma
                                                    mnóstwo innych zajęć.

                                                    > Oczywiście. Skoro kolegom się podoba, to mi też, lubię to i
                                                    bardzo mnie to ciek
                                                    > awi.
                                                    > Nie doceniasz siły grupy rówieśniczej ;) (może to być ten wybrany
                                                    przyjaciel, k
                                                    > tórego się ceni, niekoniecznie każdy).

                                                    Doceniam, ale jak już powiedziałam daleka jestem od podążania za
                                                    stadem i mój syn - bardzo do mnie podobny - też nie przejawia takich
                                                    tendencji.

                                                    >
                                                    > Dla Ciebie komputer to głupia, bezsensowna strata czasu.

                                                    Nie komputer tylko gry komputerowe.

                                                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 21:05
                                                    Usiłujesz dzielic rodziców na dwie kategorie - jedni zabraniaja
                                                    dziecku wszystkiego, czego nie uznają za rozwijajace i zdrowe.
                                                    Telewizji, komputera, chipsów i slodyczy. zabraniają całkowicie, bo
                                                    to i szkodzi i dziecko musi wiedzieć, zę koledzy nie są grupą, z
                                                    ktora powinien się utozsamiać i mieć podobne zainteresowania. Ze
                                                    swiata zewnetrznego plynie zlo, trzeba dziecko chronic przed
                                                    wpływami z zewnątrz, jedynym autorytetem mają byc rodzice.
                                                    Żli rodzice niczego nie chcą lub nie potrafią zabronić. dziecko
                                                    siedzi cały dzień przed ekranem, zele byle co i wzoruje się na
                                                    niewychowanych kolegach.
                                                    Tymczasem w wychowaniu najlepszy jest umiar. Dziecko "dobrych"
                                                    rodziców nie nauczy się ani korzystania z umiarem z dostepnych
                                                    rozrywek, ani nie będzie odporne na wpływy zewnętrzne (bo izolowana
                                                    je , zamiast tlumaczyć). Efekt wychowania w latach późniejszych moze
                                                    być paradoksalnie ten sam.

                                                    Nie mówiąc już o tym, ze rzeczywiscie, podążanie za stadem dobre nie
                                                    jest. Ale wychowywanie dziecka w poczuciu wyższosci i w poczuciu, ze
                                                    powinien być zawsze inny niz pozostali - wcale nie jest dużo lepsze.
                                                    Twój syn zresztą jak najbardziej 'pdąża za stadem', tylko ze
                                                    chwilowo jego stadem jesteś Ty, dyktujaca kierunek. Nie podążąłby
                                                    naprawdę, gdyby buntował sie przeciw ograniczeniom - teraz jest
                                                    konformistą i osoba bardzo podatnana wpływ autorytetu.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 07:11
                                                    verdana napisała:

                                                    > Usiłujesz dzielic rodziców na dwie kategorie - jedni zabraniaja
                                                    > dziecku wszystkiego, czego nie uznają za rozwijajace i zdrowe.

                                                    Nie zabraniają, tylko ograniczają. Gdyby mój syn lubił przed
                                                    komputerem siedzieć, to ograniczyłabym tę zabawę do dwóch godzin w
                                                    ciągu weekendu. Już o tym pisałam.

                                                    > Telewizji, komputera, chipsów i slodyczy. zabraniają całkowicie,
                                                    bo
                                                    > to i szkodzi

                                                    Telewizji też nie zabraniam całkowicie - ograniczam :) Podobnie
                                                    ograniczam słodycze, bo powodów ku temu jest mnóstwo i zapewne je
                                                    znasz. Chipsy w nassyzm domu się nie pojawiają wcale, ale dziecko
                                                    spóbowało je w Stanach, bo tam do każdej kanapki dodają porcję
                                                    chipsów - a opłakane tego efekty sa wszsystkim znane.

                                                    i dziecko musi wiedzieć, zę koledzy nie są grupą, z
                                                    > ktora powinien się utozsamiać i mieć podobne zainteresowania.

                                                    Ależ to bzdura. Utożsamia sie ze swoją grupą, bo są to dzieci ludzi
                                                    myślących podobnie jak ja i robia w życiu podobne rzeczy. Wyobraź
                                                    sobie, że takich ludzi jest sporo.

                                                    Ze
                                                    > swiata zewnetrznego plynie zlo, trzeba dziecko chronic przed
                                                    > wpływami z zewnątrz, jedynym autorytetem mają byc rodzice.

                                                    Rodzice są pierwszym autorytetem - jeśli wogóle są. Często
                                                    kilkulatek wyśle rodzica na drzewo - słyszałam wielokrotnie na
                                                    Pradze Północ. Uszy odpadają.
                                                    A zło jest wokół nas obecne, i trzeba mieć tego świadomość. Rodzice
                                                    biją dzieci, ludzie kradną, oszukuja, w interencie szaleją pedofile.
                                                    Itp itd. Mój syn póki co dziwi się, że można dziecko uderzyć w
                                                    miejscu publicznym - niepojęte dla niego.
                                                    A ochrona dziecka przed złem polega na przedstawieniu mu zagrożeń i
                                                    nauczeniu radzenia sobie z nimi. Póki co mój syn wie, kiedy wezwać
                                                    policję i jak obronić kolegę przed agresorem. Z wiekiem nauczy się
                                                    więcej.

                                                    > Żli rodzice niczego nie chcą lub nie potrafią zabronić. dziecko
                                                    > siedzi cały dzień przed ekranem, zele byle co i wzoruje się na
                                                    > niewychowanych kolegach.

                                                    To są niewydolni wychowawczo rodzice. Dodałabym jeszcze do tego
                                                    rodziców, którzy problemy z dzieckiem rozwiązują siłą, czyli walą po
                                                    tyłku.



                                                    > Tymczasem w wychowaniu najlepszy jest umiar. Dziecko "dobrych"
                                                    > rodziców nie nauczy się ani korzystania z umiarem z dostepnych
                                                    > rozrywek, ani nie będzie odporne na wpływy zewnętrzne (bo
                                                    izolowana
                                                    > je , zamiast tlumaczyć).

                                                    No cóż - ja nie widzę umiaru w twojej propozycji grania w gry
                                                    komputerowe godzinę dziennie. Umiar to dla mnie jest dwie godziny w
                                                    weekend.
                                                    A od wielu rzeczy trzeba dziecko izolować, bo innego wyjścia nie ma.
                                                    No chyba, że uważasz iz powinnam za kilka lat nalać mu szklankę
                                                    wódki, podać papierosa i zaprezentować cały szereg narkotyków - coby
                                                    się dzieciak nauczył z nimi obchodzić.

                                                    > Nie mówiąc już o tym, ze rzeczywiscie, podążanie za stadem dobre
                                                    nie
                                                    > jest. Ale wychowywanie dziecka w poczuciu wyższosci i w poczuciu,
                                                    ze
                                                    > powinien być zawsze inny niz pozostali - wcale nie jest dużo
                                                    lepsze.

                                                    Ja nie wychowuję dziecka w poczuciu wyższości, więc nie wiem
                                                    dlaczego to piszesz.

                                                    > Twój syn zresztą jak najbardziej 'pdąża za stadem', tylko ze
                                                    > chwilowo jego stadem jesteś Ty, dyktujaca kierunek. Nie podążąłby
                                                    > naprawdę, gdyby buntował sie przeciw ograniczeniom - teraz jest
                                                    > konformistą i osoba bardzo podatnana wpływ autorytetu.

                                                    Hmmm. Masz rację dla sześcioletniego dziecka to ja i mąż jesteśmy
                                                    wzorem. Mam nadzieję, że długo jeszcze tak pozostanie. Chyba byłoby
                                                    źle, gdyby było inaczej.
                                                    Mój syn nie bardzo ma się przeciw czemu buntowac, bo właściwie każde
                                                    życzenie jest spełniane - w granicach rozsądku oczywiście.
                                                    Gdy przyjdzie czas na prawdziwy bunt w wieku nastu lat mam nadzieję,
                                                    że będze umiał wybrać co jest dla niego najlepsze. I nie 'powiesi'
                                                    się jak ten Cygan dla towarzystwa ;)




                                                  • black_halo Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 21:34
                                                    Dwie godziny w ciagu weekendu? Kobieto, o czym ty piszesz. Sama
                                                    siedziesz wiecej w ciagu dnia piszac bzdurne posty na temat tego jak
                                                    to 7 godzin komputera tygodniowo szkodzi dziecku zamiast spedzic z
                                                    nim wysokojakosciowy czas np. na pojsciu do opery, sluchaniu jazzu
                                                    albo czytaniu Faulknera.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 06:43
                                                    black_halo napisała:

                                                    > Dwie godziny w ciagu weekendu? Kobieto, o czym ty piszesz. Sama
                                                    > siedziesz wiecej w ciagu dnia piszac bzdurne posty na temat tego
                                                    jak
                                                    > to 7 godzin komputera tygodniowo szkodzi dziecku zamiast spedzic z
                                                    > nim wysokojakosciowy czas np. na pojsciu do opery, sluchaniu jazzu
                                                    > albo czytaniu Faulknera.
                                                    >

                                                    Zapewniam cię, że spędzam mniej czasu przy kompie niż ci się wydaje,
                                                    bo ja szybko piszę te bzdurne posty przy okazji gotując obiad,
                                                    sprzątając etc.
                                                    Poza tym ja nie mam siedmiu lat i edukacje w pełnym zakresie mam już
                                                    za sobą. I nie oglądam TV, więc jednak mniej wychodzi niż przeciętny
                                                    zjadacz chleba i obywatel tego forum :)
                                                    Ps. jazzu słucham również przy kompie a do opery chodzę w weekend,
                                                    czytam zaś w wannie :P
                                                  • black_halo Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 08:40
                                                    O kurde, multitasking to sie nazywa.

                                                    Ja jak korzystam z komputera w domu to zazwyczaj pije tylko kawe. Nie
                                                    lubie jak mnie rozparasza gotowanie i sprzatanie. Na to rezerwuje
                                                    sobie inny czas, zas wanny nie posiadam bo oszczedzam wode dla
                                                    przyszlych pokolen.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 20:38
                                                    black_halo napisała:

                                                    > O kurde, multitasking to sie nazywa.
                                                    >
                                                    > Ja jak korzystam z komputera w domu to zazwyczaj pije tylko kawe.
                                                    Nie
                                                    > lubie jak mnie rozparasza gotowanie i sprzatanie.

                                                    Ja jestem wielofunkcyjny robot domowy :) i robię zwykle 3 rzeczy na
                                                    raz. Póki co nie przypaliłam nawet ziemniaków. No może raz
                                                    rozgotowałam brokuły. A mój mąz kiedyś tak się zasiedział przed
                                                    kompem, że zapomniał iż coś gotuje w kuchni i o mało mieszkania nie
                                                    spalił. A ja spałam i nawet nie wiedziałam co się dzieje.

                                                    Na to rezerwuje
                                                    > sobie inny czas, zas wanny nie posiadam bo oszczedzam wode dla
                                                    > przyszlych pokolen.

                                                    No to ja jestem w tej kwestii mało eko, bo mam chyba największe
                                                    zużycie wody w naszym budynku. Ale relaks w wannie to jedyna chwila
                                                    spokoju. Poza oczywiście momentami przed komputerem.
                                                  • mama303 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 17:48
                                                    jola_ep napisała:

                                                    > Oczywiście. Moja gimnazjalistka od dawna wykorzystuje go do prac
                                                    domowych (choć
                                                    > głównie tych dodatkowych). To pożyteczne narzędzie, ale trzeba
                                                    znać też zagroż
                                                    > enia z nim związane. Wolę praktycznie przerobić je i
                                                    przedyskutować, gdy dzieck
                                                    > o jest mniejsze i mój wpływ na jego poglądy i przekonania jest
                                                    dużo większy.

                                                    No to moja jeszcze na tyle dziecinna że nie nadaje sie do
                                                    przegadania zalet i zagrożeń płynących z komputera i z TV.

                                                    > Dla trzylatka tak, dla 7-latka już raczej nie. Oczywiście 7 godzin
                                                    bezmyślnej g
                                                    > ierki na refleks to zdecydowanie za dużo, ale przecież dyskutujemy
                                                    przy założen
                                                    > iu, że świadomie wybieramy to, w co gra (lub czego się uczy, czym
                                                    się bawi) nas
                                                    > ze dziecko :)

                                                    Istnieje obawa, że dziecko nakierowane zbytnio przez rodzica i
                                                    zachecane do komputera bardzo szybko samo sobie zacznie wybierać.
                                                    Wiesz ja kiedys byłam na wyjeżdzie wakacyjnym z rodziną fanatyków
                                                    komputerowych i różnego rodzaju gier. Dzieci wieczorami zasiadały do
                                                    laptopów! Biegłe były niesamowicie w obsłudze. Żal mi było tych
                                                    dzieci, one bawić sie inaczej nie potrafiły! i to była wina
                                                    rodziców.Moja córka też niestety zaczynała sie wkręcac w taki rodzaj
                                                    spędzania czasu. To strasznie wciągajace.

                                                    Tak że narazie gonię dziecię od komputera ile sie tylko da /od TV
                                                    też/! Tego sie trzymam.

                                                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 18:42
                                                    A moja kolezanka prowadziła kolonie wiejskie, bardzo 'luźne", takie
                                                    w warunkach domowych. dzieci laziły po drzewach, biegały, zrywały
                                                    owoce, tylko jeden 10-latek siedział przed telewizorem i nie dał sie
                                                    od niego odciągnąć. Odmówił w ogóle wychodzenia.
                                                    To było dziecko, ktoremu rodzice nie pozwalali ogladać telewizji. I
                                                    to nie jest historyjka wymyślona na potrzeby chwili.
                                                  • verdana Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 21:07
                                                    Rodzice są od tego, zeby magiczny guzik nacisnąć dwa razy. raz,
                                                    zebuy włączyć i drugi - żeby wyłączyć. Owszem, komputer, a jeszcze
                                                    bardziej telewizor w pokoju dziecka to błąd. Dostęp do komputera
                                                    powinien być pod kontrolą i tyle.
                                                    Podobnie szkodliwe są słodycze (a więc na ogół dziecku limitujemy, a
                                                    nie pozwalamy się obżerać ale nie zakazujemy absolutnie wszystkiego
                                                    z cukrem). Ksiązki nie są szkodliwe, a nie pozwolimy czytać powiesci
                                                    dla dorosłych.
                                                    Kontrola - jak najbardziej. Zakaz - to zupełnie co innego.
                                                  • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 06.05.10, 21:18
                                                    verdana napisała:

                                                    > Kontrola - jak najbardziej. Zakaz - to zupełnie co innego.

                                                    Ale czy ktoś tu mówił o zakazie?
                                                    A codzienne granie to dla mnie jest brak kontroli.
    • mama303 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 03.05.10, 09:06
      Absolutnie nie ulegajcie. Komputer to bardzo niebezpieczna zabawka w
      rekach niedojrzałego emocjonalnie dziecka. Wiem co mówię w mojej
      rodzinie mam ośmiolatka, który walczy z nałogiem!
      Przecież nie zabraniacie w ogóle. Ustaliliście limit i sie
      trzymajcie ustaleń. Prawdę mówiąc Moja siedmiolatka nie ma za wiele
      czasu w tygodniu na TV czy komputer. Musi lekcje zrobić, wyjść na
      podwórko. Od komputera i TV gonię chociaż nie znaczy że w ogóle nie
      pozwalam.
    • jotde3 Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 05.05.10, 12:47
      madzia.80 doświadczenie "przejedzenia" może wystąpić ale trwałe
      niebędzie ( dopuść może ale na jeden dzień non stop komp).pozatym
      trwaj ;) dzielnie przy limitowaniu . powodzenia:)
    • mike.x Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 07.05.10, 11:04
      Przeczytałem sam temat, pierwsza i jedyna myśl to "błagam, nie popełniaj tego
      błędu, nie dawaj dzieciakowi dojść do komputera".
      Cóż, już do tego doszło. Jeżeli jesteś za bezstresowym wychowaniem (bujda na
      resorach swoją drogą) daj mu do zrozumienia że weekend jest jedyną możliwością
      korzystania z tego przekleństwa. Sam zaczynałem przygodę z komputerem od małego
      (ojciec informatyk), grać mogłem po pół godziny w weekend, potem przeciągało się
      na godzinę, doszedł własny komputer i kilka dodatkowych latek, doszły problemy w
      szkole, problemy z kolegami... Teraz mam 17 na karku, jestem po swojego rodzaju
      odwyku, z komputera mogę nie korzystać przez tygodnie, z nim wiążę swoją
      przyszłość, zmądrzałem. Nie licz że tak samo stanie się z Twoim dzieckiem.
      Trzeba stanowczego "nie", wystarczy nie zwracać uwagi na jego wybryki jeżeli nie
      dopuścisz go do komputera, musi wiedzieć że płaczem niczego nie wyciągnie,
      rozrywka powinna być nagrodą. Pomysł z "przejedzeniem" to zły pomysł, może to
      zabrać lata a nie tygodnie, jak wciągnie się w gry MMORPG to pies pogrzebany.
      Kontroluj i bądź ostra póki jeszcze możesz i póki jest jeszcze nad czym kontrolować.
      • fogito Re: Komputer i 7-latek. Pomocy 08.05.10, 07:42
        no proszę...
Pełna wersja