Nie wiem jak skutecznie reagować

30.04.10, 00:03
Moja córeczka ma 3,5 roku i jest właściwie bezproblemowa, a przynajmniej
problemy są możliwe (i nietrudne) do pokonania. Jest jeden wyjątek - czasem
kiedy wracamy do domu ze spaceru mała zatrzymuje się za klatce schodowej i nie
chce wejść do domu. Zaczyna się płacz, że nie wejdzie, że nie chce jeszcze
wracać, że chce do koleżanki. Właściwie nic niezwykłego, ale niestety nie
działają żadne argumenty, prośby, groźby czy nawet krzyki. Kończy się tym, że
na siłę ciągnę ją do domu po schodach. Zauważyłam że im bardziej córka jest
zmęczona tym silniejszy jej opór.

Co robić, jak reagować żeby do domu weszła sama? Dodam, że ciągnięcie po
schodach jest poza tym, że niemiłe dla nas obu, to również bardzo dla mnie
trudne, bo na rękach niosę niemowlaka. Proszę o rady i podpowiedzi, bo nie
wiem co wymyślić.
    • kobraluca Re: Nie wiem jak skutecznie reagować 30.04.10, 04:26
      moze sprobuj wprowadzic jakis przyjemny rytual, cos fajnego co zawsze
      robicie po powrocie do domu, moze wtedy coreczka nie bedzie sie
      opierala
    • inbluesky up 08.05.10, 23:57
      Podciągam temat.

      Na razie zadziałała tablica ze słoneczkami i naklejkami, ale jeszcze nie do
      końca. Powroty do domu dalej trudne :/
    • Gość: reni_78 po mojemu... nie wiem czy skutecznie... IP: *.opera-mini.net 18.05.10, 18:10

      U mnie było podobnie, choć w innych okolicznościach.
      Już jako roczniak robił histerie 'nie wyjdę z piaskownicy'.
      Jako dwulatek robił dwie awantury dziennie:
      rano 'zostaw mnie, nie chcę do dzieci, chcę do domu',
      popołudniu 'zostaw mnie, nie chcę do domu, chcę do dzieci'.
      Dochodziło do tego, że niosłam go pod pachą. Wierzgał jak oszalały.
      Był taki rozszalały, że nie miałam nawet z kim rozmawiać.
      W domu stawiałam go na przedpokoju tak jak go przyniosłam.
      Jak mu zacietrzewienie minęło i rozumek wrócił, znowu był moim chłopcem.
      Jak miał 3,5roku to pierwsze co słyszałam przy odbiorze, to 'dokąd idziemy, bo ja nie chcę do domu'.
      Przez ponad dwa lata miałam zajęte popołudnia - jaskinia solna, plac zabaw pod dachem, plastyka, judo, ten kolega, tamten znajomy...
      W weekendy leniuchował i wołami z chałupy nie można go było wyciągnąć, chyba że coś ekstra było wymyślone.
      Ze trzy miesiące temu zgłosił, że jest zmęczony i ma tego wszystkiego serdecznie dość i hurtem powypisywał się z zajęć.
      Nie dziwne, bo takie tempo i niejednego dorosłego by wykończyło.
      Teraz główny problem, to z którym Kolegą na którym placu zabaw się umówić.
      Dlaczego problem?, bo z punktu widzenia dziecka dorośli w domu samymi głupotami się zajmują: pranie, zmywanie, gotowanie, sprzątanie, oporządzanie - robią wszystko, tylko dzieckiem się nie zajmują, mają ciekawsze zajęcia.

      Napewno masz w domu miejsce, gdzie można urządzić miejsce dla radosnej twórczości, rozłożyć farby, kredki, flamastry. Dom nie musi być nudny. W domu też można ciekawie spędzić czas.
      Rozmawiaj z Córką, co lubi najbardziej. Umów się, że jutro czy pojutrze będzie robić to i to.
      To czekanie, ta tajemnica, były dla mojego Syna czasem kreatywnym: co zrobię jak już się do tego dorwę.
      To oczekiwanie... kiedy wrócę do domu, to...

      Wszystko, co napisałam, to z mojego prywatnego podwórka.
      Ja np. o naklejkach i słoneczkach wogóle nie pomyślałam i nie stosowałam.

      Pozdrawiam


      • justyna_dabrowska Re: po mojemu... nie wiem czy skutecznie... 18.05.10, 20:30
        Podoba mi ię to, co proponuje Kobraluca
        Pozdr

        JD
        • kaja7 Re: po mojemu... nie wiem czy skutecznie... 18.05.10, 21:43
          Moj syn ma podobnie. Zawsze mam cos czym moge go przekonac. Np. Choc do domu i
          zobaczymy co robi np jakas zabawka. Zawsze kladzie samochod spac, wiec mowie
          choc zobczymy czy koparka juz sie zbudzila. Albo zjemy obiad i ponownie
          wyjdziemy- warunkiem jest obiad.Albo jak jest wieczor to mowie co chcialbys
          ogladac (ale to ostatecznosc)
          • Gość: kot Re: po mojemu... nie wiem czy skutecznie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.10, 05:40
            Witam,

            u nas było to samo, problem taki, ze 4 pietro bez windy, a ja w
            ciazy... i nosilam. Problem byl wtedy, jak corka byla zmeczona, bo
            wtedy wszystko bylo na "nie". czasem sytuacje ratowala sąsiadka z
            naszego pietra i jej kot:), ktory czesto chodzi po klatce i corka go
            uwielbia - szlysmy zobaczyc, czy Maksio spaceruje. Lub jak
            spotkalysmy sąsiadke, to z nia za reke szla bez problemu i w domu
            dopiero szopkę mi robiła.

            Sporbuj moze wracac tak, by corcia byla mniej zmeczona.. moze
            wczesniej, moze spacer w innych godzinach... my wychodzimy teraz po
            poludniu - ok 16. jakos lepiej sie wtedy sklada,i maz pomoze po pracy
            w razie buntu na schodach (tez mam juz niemowlaka).
Pełna wersja