Dziecko swiadkiem wypadku

19.05.10, 18:20
Witam,
moje dziecko (syn 4lata) bylo dzis swiadkiem wypadku, a moze nawet
uczestnikiem, gdyz znajdowalo sie w samochodzie, ktory potracil
przechodnia - czlowiekowi niby nic wielkiego sie nie stalo, karetka,
policja 2 h, na miejscu wypadku. Nie bylo mnie przy tym bo dziecko
bylo z dziadkami (niestety podswiadomie mam do nich o to
nieuzasadnione pretensje, "bo gdyby nie pojechali..., bo gdyby maly
byl u opiekunki...", ale ja nie o tym).
Podobno maly od razu spytal "dziadku czy ty kogos zabiles?" straszne
dla mnie to slowa i naprawde sie martwie jak to wszystko na niego
wplynie, mam nadzieje, ze jestem przewrazliwiona i ze przesadzam i
postaram sie, zeby moj niepokoj nie udzielil sie synowi...
Czy to wydazenie moze miec jakies skutki, jak rozmawiac z malym,
moze jakies rady, sama nie wiem?

Alez mam dzisiaj ciezki dzien :(
    • verdana Re: Dziecko swiadkiem wypadku 19.05.10, 18:23
      Przede wszystkim powiedz, ze nic złego się nie stało. To naprawde p
      [owinno dziecko uspokoić. I że jak widać, wypadki sie zdarzaja, ale
      nie zawsze mają złe skutki.
      • annakate Re: Dziecko swiadkiem wypadku 19.05.10, 18:37
        Wykorzystaj sprawę do roztoczenia "smrodku dydaktycznego". Powiedz, że wypadki
        sie zdarzają, nie mozna pewnych rzeczy przewidzieć, dlatego trzeba byc
        ostroznym, rozglądac się wchodząc na jezdnię, a w samochodzie byc w foteliku.
        Posłuchaj, co mówi dziecko; jesli ma ochotę rozmawiać, to "przeżuj" z nim
        sprawę, zwróc uwage, jak szybko dzieja sie wtedy rzeczy, opowiedz co trzeba
        zrobić jesli jest się uczestnikim lub swiadkiem wypadku.Jesli nie ma ochoty
        rozmawiac to po prostu je uspokój i tyle. Myslę, że nie będzie miało jakiejs
        szczególnej traumy, a jeśli będzie pamiętało to skutek może byc paradoksalnie
        dobry - nie będzie traktowało uwagi "nie wybiegaj na jezdnię, bo może cie
        potrącic samochód" jako czczego gadania.
    • justyna_dabrowska Re: Dziecko swiadkiem wypadku 20.05.10, 17:17
      Prosze powiedziec że nikomu sie nic nie stało,a poza tym pozowlic dziecku
      odreagowywać, nawet nie tyle rozmawiac co byc blisko, byc uwaznym, pozwolic sie
      wypłakac, pozwolic opowiadac o faktach, nie przerywac, nie zagłaskiwać, dac
      dziecku mozliwośc "wyrzucania " z siebie napiecia i leku a także obrazów zdarzenia.

      Pozdrawiam

      JD
      • pola.cocci Re: Dziecko swiadkiem wypadku 20.05.10, 17:42
        Dziekuje za pomoc. Tak wlasnie robimy z mezem, ale chyba nie jest
        tak zle. Nie pytalismy go o nic tylko czekalismy, az sam cos powie,
        no i w koncu, po szczegolowej opowiesci jak fajnie bawil sie z
        kolega :) opowiedzial co sie zdarzylo. Bez przesadnych emocji,
        zwyczajnie. Wiec i my powiedzielismy mu ze to sie zdarza, ze panu
        nic sie groznego nie stalo, ze lekarze go opatrzyli, bo byl "ranny" -
        to jego slowa, no i ze trzeba uwazac na drodze. Na razie nie wracal
        do tematu, a ja jestem spokojniejsza. Noc bez zaklocen :) oby tak
        dalej.
Pełna wersja