Dodaj do ulubionych

Błagam eksperta o poradę! Pilne!

IP: *.ztpnet.pl 19.05.10, 19:54
Moja córka jest w IV klasie podstawówki. Właściwie jest zupełnie
normalną, przeciętną dziewczynką, z jedną różnicą-potwornie kłamie i
oszukuje-nie spotkałam się takim przypadkiem nigdy i nigdzie, nie
mam pojęcia już jak z nią rozmawiać i reagować.
Kłamstwa zaczęły się w połowie III klasy-w XI córka dostała jedynkę
do zeszytu z
j. angielskiego, dodatkowego, pozalekcyjnego- fakt ten odkryłam
dopiero w grudniu, przypadkiem-córka przerażona usiłowała ukryć
jedynkę, wyrywając mi zeszyt z ręki, uciekając z nim na korytarz i
wydzierając kartkę z uwagą. Nigdy wcześniej nie dostawała ani
jedynek, ani uwag, była dobrą,, pilną uczennicą. Nie przeraziła
mnie jedynka, tylko fakt ukrywania tego przez ponad miesiąc czasu i
to, jak próbowała zniszczyć uwagę. Przeprowadziliśmy z nią długą,
poważną rozmowę o oszustwie, prawdomówności itp. Dostała też karę.
Problem powrócił w tym roku , w klasie IV, od października do
dzisiaj, średnio co miesiąc
Jest nowe kłamstwo-ukrywanie zeszytu z uwagą(na zebraniu okazało
się, że córka dostała uwagę z matematyki-miesiąc przed zebraniem),
przyciśnięta do muru, w domu przyznała się, że zaraz po lekcji
zeszyt wyrzuciła do śmietnika w szkole i założyła nowy, gdy
matematyczka pytała ją, gdzie ma zeszyt odpowiedziała, że skończył
się i założyła nowy. Kłamie też ,że panie od różnych przedmiotów
zabierają zeszyty ćwiczeń do sprawdzenia i trzymają przez kilka
tygodni-okazuje się potem,. że córka trzyma te ćwiczenia w szafce
szkolnej i pełne są oczywiście uwag i jedynek za nieodrobione
zadania. Nigdy nie mówi o zapowiedzianych sprawdzianach i
kartkówkach-wiem o nich o tyle, o ile są wpisane do zeszytu
korespondencji.
Nie mówi o otrzymanych jedynkach-nie przyzna się nawet w dniu
zebrania, choć wie, że za parę chwil się o nich dowiem-potrafi w
żywe oczy do ostatniej chwili kłamać, że nie dostała jedynki, choć
wie, że wracam z wywiadówki i o tych jedynkach wiem.. Kłamie często
bez powodu np. wmawia mi, że wczoraj nie było matematyki, choć wiem
na 100 procent, że była-nie dostała na tej lekcji ani uwagi ani
jedynki, a mimo to, kłamie. Takich syt. jest bardzo dużo
Sytuacja trwa cały rok szkolny, mniej więcej od października do
dzisiaj. Od początku 2 półrocza jestem umówiona z wychowawczynią, że
raz na tydzień ja albo mąż chodzimy do szkoły i sprawdzamy te oceny,
ale wychowawczyni widzi tyle, ile jest w dzienniku-nie powie mi, czy
np. pani od przyrody trzyma cały miesiąc ćwiczenia albo czy była
kartkówka z historii. Nie jesteśmy w stanie codziennie biegać do
szkoły i chodzić po wszystkich nauczycielach, aby sprawdzać, czy
córka kłamie czy mówi prawdę, zresztą to zakrawałoby na absurd. Nie
spotkałam się z taka sytuacją nigdzie , ani w rodzinie ani u
znajomych, jesteśmy z mężem załamani, nie wiemy już , jak z córką
rozmawiać-nie działają ani kary, ani prośby, ani rozmowy. Ona za
każdym razem płacze, obiecuje, że nie będzie kłamać i po kilku
tygodniach syt się powtarza. Córka ma dopiero 11 lat, co będzie
potem?
Dodam w kwestii syt. rodzinnej, że nie ma żadnych negatywnych
bodźców, które by źle na nią wpływały- syt. Materialna jest dobra,
jesteśmy zgranym małżeństwem, mamy jeszcze młodszego syna, 7-
letniego.Dziecko nigdy nie było zaniedbane emocjonalnie, mamy po
pracy sporo czasu, pomagamy w lekcjach, kiedy tylko jest problem, o
ile wiemy, co jest zadane-kiedy córka powie.
Nie chcę wydzwaniać po koleżankach córki i sprawdzać, czy mówi
prawdę, nie mogę też na jej lekcje i pilnowanie jej poświęcać 24
godz. na dobę. Wg nas córka po prostu jest leniwa i nie mówi o
zapowiedzianych sprawdzianach, by nie poświęcać czasu na
przygotowanie się do nich, uczy się średnio i bez przyjemności, co
widać(we wszystkich przedmiotach)
Co mamy robić? Jesteśmy naprawdę załamani. Proszę o radę.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 20:46
      Jedno kłamstwo na miesiąc i to jest "potworne"? Nie spotkalaś się z
      tym nigdy? No cóż, moim zdaniem jest to po prostu normalne. Nie
      spotkalaś się z tym nigdzie z prostego powodu - rodzice się do tego
      nie przyznają. Ale jest to zachowanie wrecz typowe, nie powód do
      rozdzierania szat. Byłam wiele lat nauczycielką, wiem, czego dzieci
      potrafią nie mowić...
      Wyluzuj, odetchnij, policz do trzech i odpowiedz na pytanie:
      "Dlaczego moja córka kłamie w sprawie szkoły?"
      Odpowiedź narzuca się sama - klamie, bo się boi. Boi się nie tylko
      kary, ta jest drugorzędna. Boi się dezaprobaty. Boi się przyznać do
      porazki, bo przeciez jest "dobrą uczennicą".
      Na jedynkę dziecka w takim wypadku trzeba zareagować "Aha, jedynka.
      Jak mozesz ją poprawić?", a nie kazaniami, morałami i karą.
      Mówi Ci to stara, doswiadczona matka trojga dzieci, ktore w sprawach
      szkolnych kłamaly i kłamią jak z nut, a poza tym sa obrzydliwie
      prawdomówne. Wina lezy tu głównie po stronie rodzica i on ma sie
      zmienić. Ale to trwa, czasami pare lat, niestety.
      Powiedz dziecku, ze za żadną ocenę czy uwagę nie zostanie ukarana,
      pod warunkiem, ze się przyzna. Chwal - tak chwal!!!! - za każde
      przyznanie się, choćby uwaga byla sluszna, a jedynka - zasłużona.
      Nie oczekuj, ze takie zachowanie minie od razu - to kwestia roku,
      albo dwóch, niestety. Nie każ niczego obiecywać, nie działa. Strach
      jest silniejszy.
      Co będzie potem? Nic, dobrze będzie. Mój syn przestał kłamac i
      oszukiwać jak szczęśliwie wyprowadził sie z domu w wieku lat 19 i
      przestałam mu truć. Drugi, ktoremu nie trułam, ale ktory widział ,
      co dzieje sie z bratem, stopniowo przestaje kłamać, ale to jeszcze
      długi czas - ja tez musze pilnowac sie, bo kazda kara za jedynkę, a
      wiecej nawet - kazde marudzenie typu "I co bedzie dalej?" to
      przedlużenie problemu na całe miesiące. Córka miała szczęście,
      klamała lepiej - nie tylko ukrywała stopnie, ale wywiadówki i dzięki
      temu wyszła z okresu szkolnego bez szwanku.
      Dwoje dorosłych dzieci świetnie radzi sobie w zyciu, sa
      prawdomowni , solidni i skończyli(konczą) dobre studia. Naprawdę,
      widzę siebie sprzed 15 lat. Szkoda nerwów, będzie dobrze.
      --
      Mops i kot

      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • morekac Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:07
      To w sumie jest proste: jakie były wasze reakcje w przeszłości na
      gorsze oceny? Z lekka histeryczne? Marudzące? Szczyciliście się jej
      świetnymi ocenami?
      Panna dostała jedynkę i było jej trudno przyznać się. Wynalazłaś
      jedynkę i zrobiłaś piekło. Ukarałaś je - od razu i wściekła- ty
      uważasz, że za kłamstwo, ona - być może - uważa, że za jedynkę.
      I robisz piekło nadal.Uważasz ją za kłamczuchę i co gorsza- za
      dziecko, które nie jest w stanie zapanować nad swymi ocenami.
      Wszystkie jej zalety są przyćmione przez to, że nie mówi o swoich
      stopniach i że dostaje jedynki. Teraz do końca edukacji nie powie ci
      o gorszej ocenie, chyba że weźmiesz ją na męki.
      Moim zdaniem chodzenie co tydzień do szkoły celem odkrycia ocen jest
      uzasadnione wyłącznie wtedy, gdy dziecko uczy się tak słabo, że
      grozi mu repeta klasy.
      • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:19
        jeszcze jedno - chodzenie co tydzień do szkoly mowi dziecku "Uwazamy
        Cię za poatologicznego klamce i nie będziemy Ci już wierzyć.
        Cokolwiek powiesz i tak bedziemy to weryfikować. Nie ufami ci w
        niczym."
        Dziecko nie ma już żadnej motywacji, aby nie kłamać(i to juz nie
        tylko o ocenach, o wszystkim). Co gorsza już i szkoła została
        zaalarmowana, ze dziecko klamie. A te dwie rzeczy na raz potrafią
        narobić naprawde wiele szkód, o wiele wiecej niz złe oceny, o
        ktorych dziecko nie mówi.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • Gość: raczek47 Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! IP: *.ztpnet.pl 19.05.10, 21:23
        moze to z postu nie wyniknęło-ale naprawdę nie chodzi o jedynki-
        córka nie jest za nie karana, tylko za oszukiwanie-miała to jasno
        powiedziane chyba ze sto razy.nie wymagam od niej szóstek ani
        świadectwa z paskiem-ona o tym wie,dlatego tak nam potwornie przykro
        za każdym razem z mężem, kiedy dowiadujemy się,że znów zataiła przed
        nami , a to że będzie sprawdzian, że pani kazała zrobic projekt, a
        to,że jest strona zadan w ćwiczeniach -jedynki są efektem zatajenia
        tychże spraw, bo sie do nich po prostu nie przygotowuje.
        Verdana, bardzo sobie cenię Twoje porady, zawsze z uwagą śledzę na
        innych forach, co masz do powiedzenia i z reguły sa to madre,
        słuszne uwagi;ale nie zgodzę się z tym,że uznajesz notoryczne
        kłamstwo u jedenastolatki za normę.
        Czy my naprawdę przesadzamy jako rodzice, wymagając od dziecka
        uczciwości i prawdomówności? Rozmawiajac ze znajomymi-nikt, kto ma
        dzieci w tym wieku nie miał takich problemów, później owszem tak-ale
        jesli ona tak kłamie w tym wieku, to co będzie później?
        • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:31
          Wiemy, wiemy mamy tak samo.
          To NIE DZIAŁA. NIE DZIAŁA. Wiem, trudno się z tym pogodzić. Wiem, ze
          jest potwornie przykro. Wiem, ze jedyna rada, to zrozumiec, ze
          dziecko się boi, albo jest zawstydzone. Moje też nie byly karane
          jakos szczególnie, stopień, z ktorego bylam zadowolona to trójka, a
          mimo to...
          Przykro mi, notoryczne klamstwo u jedenastolatki to norma, gd
          jedenastolatka się boi, albo czuje, ze jej gorsze wymniki nie są
          akceptowane. Weż pod uwagę, zę od dziecka wymaga się przyznawania
          sie do wszystkich porazek i wysluchiwania opinii na temat tych
          porazek. Dorosli jakos maja prawo porazki zatrzymać dla siebie.
          Tak, częściowo przesadzamy jako rodzice, wymagając , aby dziecko
          zawsze przyznawało się do porazek - przyjęło się, ze tak powinno być
          i że dziecko nie ma prawa nic ukrywać przed rodzicami. To jednak
          niszczy psychike ambitnych dzieci. Czasem warto zastanowić się nad
          tym, że wymagania wobec dzieci bywaja nierealne i że "oszusteem i
          klamstwem" nazywa się chęć utrzymania pewnych rzeczy w tajemnicy.
          Może rzeczywiscie lepiej, aby rodzice wiedzieli o stopniach, ale do
          tego trzeba dziecko przekonać, a nie uznawać, że przyznawania się do
          klęśk jest naturalne...
          Póżniej dziecko nie będzie oceniane na kazdym kroku. Zresztą, jesli
          dziecko nie klamie we wszystkim, jesli oszukuje tylko w jedej
          dziedzinie - ti chyba jednak wina lezy po stronie rodziców...
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • morekac Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:53
          Verdana ma rację.
          Ja też wiem, że ciebie boli - bo też tak miałam. I też uważałam,że
          mam wredną, kłamliwą i leniwą 11-latkę. I też dostawałam stanu
          przedzawałowego na widok dzienniczka/ćwiczeń/zeszytów, i też
          wygłaszałam obszerne kazanie n/t prawdomówności i oszukiwania, jak
          również tego, że 'skoro nie wiem o twoich ocenach - nie jestem w
          stanie ci pomóc'. I też karałam. Może tylko nie musiałam biegać za
          dzieckiem na korytarz. Wierz mi - nic nie pomagało.
          --
          "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
          nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
    • morekac Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:35
      I jeszcze jedno - dzieci uczących się średnio, zapominających i nie
      uczących się do sprawdzianu oraz skrzętnie ukrywających swoje oceny
      przed rodzicami jest całkiem sporo, żaden to wyjątek i niespotykana
      sytuacja ;-).

      Nie mówi o otrzymanych jedynkach-nie przyzna się nawet w dniu
      > zebrania, choć wie, że za parę chwil się o nich dowiem-potrafi w
      > żywe oczy do ostatniej chwili kłamać, że nie dostała jedynki, choć
      > wie, że wracam z wywiadówki i o tych jedynkach wiem.
      Ma rację, w ten sposób trujesz jej tylko jeden raz, a nie dwa. Też
      tak miałam.

      --
      "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
      nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
      • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:43
        To samo powiedzial mi syn - po wywiadówce jest jedna awantura,
        zamiast dziesieciu. Warto.
        Ostatnio zmienilam taktykę. Mąż wrócił z wywiadówki (ja nie chodzę
        do szkoły, nie mam na to zdrowia). Jak zwykle - jedynki, ktorych nie
        bylo, jakieś dwojki zamiast trójek. Przeczytałam,
        powiedziałam "Aha". Tyle.
        Moje dziecko, dorastający nastolatek, zbladło. Poszło do pokoju i
        tam się poryczało. Bo nic nie powiedziałam, bo nie było awantury,
        nie bylo wymowek, nie bylo "to trzecia gimnazjalna, co z liceum?".
        Na następnej wywiadówce nieznanych stopni bylo o polowe mniej.
        Trzeba też pamiętać, ze dzieci i mlodziez czasem po prostu zapomina
        lub nie wie o niektorych stopniach. Przyznają to nawet sami
        nauczyciele.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 19.05.10, 21:53
            Tylko nie traktuj tego jako wymowek pod swoim adresem, albo
            podwazanie Twoich kommpetencji rodzicielskich...
            Ja też 15 lat temu nie bylam skłonna sluchac takich rad i bylam
            przekonana, ze "dziecko ma mówic prawdę". Gorzej - aja już to
            teoretycznie wiem, a na najmlodszego nadal zdarza mi się
            nawrzeszczeć za ukrywanie- i psuję sobie całą pracę... Bo szlag mnie
            trafia. Ale przynajmniej wiem, ze to nie on jest patologicznym
            kłamcą, tylko obie strony w tym względzie nie potrafią się dogadać.
            O malo nie zniszczylam psychicznie najstarszego. Teraz już wiem, że
            pewnych spraw się nie przeskoczy i ze czasami lepiej po prostu nie
            pytać, niż pytac i wysłuchiwać klamstw. I ze ukrywanie stopni nijak
            się ma do uczciwości w dalszym życiu.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • reni_78 Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 20.05.10, 09:34

              podłączę się pod Waszą dyskusję


              > po wywiadówce jest jedna awantura, zamiast dziesieciu. Warto.

              niejedna już prawie pełnoletnia osoba w liceum z pewnością wolałaby,
              by im Rodzice tyłek pasem potraktowali i odpuścili sobie raz na
              zawsze to ględzenie i pseudo-dydaktyczno-pegagogiczne gadki -
              przynajmniej takie były opinie na moim szkolnym korytarzu po
              wywiadówkach, na których Rodzice odkrywali swoje dzieci na nowo -
              konfrontacja wyobrażenień z rzeczywistością czasem jest bolesna


              > Kary oczywiście były za kłamstwa, a nie za jedynki.

              przecież my, Matki, same uczymy dzieci kłamstw
              'Ciociu, jaki piękny prezent mi kupiłaś na Urodziny!'
              następnym razem prezent tak beznadziejny, że nadaje się za okno
              'Powiedz zwykłe: Dziękuję.' - pouczamy rozgoryczone dziecko
              tak więc są kłamstwa i kłamstwa, do tego przemilczenie
              dziś to nazywamy kłamstwem, zakamuflowanym kłamstwem i asertywnością


              > od dziecka wymaga się przyznawania sie do wszystkich porazek i
              wysluchiwania opinii na temat tych porazek. Dorosli jakos maja prawo
              porazki zatrzymać dla siebie.

              bo co można Wojewodzie, to nie Tobie smrodzie... jest takie
              powiedzenie...
              dziękuję za jego przypomnienie - nie stosować!
              w niektórych sprawach jesteśmy równi niezależnie od wieku


              zupełnie ten sam temat
              forum.gazeta.pl/forum/w,851,110698174,,klamstwa_.html?v=2


              ---
              oddzielajmy ludzi od problemów
              • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 20.05.10, 09:47
                Ja jednak myslę, ze 11-latki odróżniają klamstwa od grzecznościowych
                podziekowań. Ale sama szkoła uczy kłamać i to nie
                grzecznościowo "Nie odrobilem lekcji, bo mi się nie
                chciało", "Lektura zupełnie mi sie nie podobala, byla głupia". "Nie
                uwazam na lekcji, bo pani tak nudzi, że się po prostu nie da." I w
                domu też uczymy klamac na temat szkoły "Nie mów, ze nauczycielka
                jest głupia", "Nie mów, ze to, czego się uczysz jest niepotrzebne,
                na pewno się kiedyś przyda", "Nie mów, ze Zosia jest wstrętna, na
                pewno po prostu jesteś na nią zła".
                W szkole kłamac trzeba, inaczej jej się nie przeżyje - testy też
                często wymuszają kłamliwe, zgone z wzorcem, odpowiedzi.
                Przecietny człowiek kłamie 18 razy dziennie.
                Tylko co innego klamstwo, a co innego oszustwo.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • spiacawdzien Do Autorki wątku 20.05.10, 10:09
      Miałam podobna sytuację będąc dzieckiem z moimi rodzicami. W III klasie dostałam
      4 (pierwszą w życiu ;)) i bałam się do niej przyznać.
      A więc niewiele myśląc przerobiłam ją na 5. Rodzice, gdy to zobaczyli zrobili mi
      STRASZNĄ awanturę, oczywiście była kara i napuszony wykład o potwornych skutkach
      mojego czynu (łącznie ze wspomnieniem o więzieniu, gdzie mogą trafić osoby,
      które kłamią i oszukują!)
      Z całej sytuacji, jako dziecko, zrozumiałam jedno - rodzice nie mogą wiedzieć
      wszystkiego, bo... nie wszystko zaakceptują. I od tego czasu zaczęłam kłamać tak
      jakoś bezwiednie, nawet w głupich sprawach, po dziecięcemu filtrując co ma do
      rodziców dotrzeć.
      W podobnej sytuacji z moją córką zareagowałam zupełnie inaczej! Uśmiechem,
      wzruszeniem ramion i zapewnieniem, że każda ocena jest tak samo ważna, bo
      pokazuje, że z czymś sobie dziecko radzi,
      lub że trzeba coś poprawić. Bez zbędnego zabarwienia emocjonalnego.
      Jakoś wizji więzienia przed oczami nie miałam ;)))
      Nie było żadnej kary, sprawa zakończyła się po moich kilku zdaniach.
      • Gość: raczek47 Re: Do Autorki wątku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.10, 11:07
        Mojej córce po prostu nie może przejść przez gardło,ze dostała
        jedynkę.O żadej z nich nie dowiedziałam się od niej, tylko po czasie
        na zebraniu czy rozmowie z panią-potem zawsze awantura-nie o
        jedynkę, o prawdomówność.Przytakuje, płacze,obiecuje,że się poprawi-
        i sytuacja się powtarza-przez ten cały rok szkolny średnio co
        miesiąc awantura-własnie o ukrywanie prawdy, niemówienie o zadaniach
        czy pracach dodatkowych-ona wie,że zawsze jej pomożemy, gdy tego
        potrzebuje, nie jest zdana wyłącznie na siebie przy nauce, a mimo to
        woli ukryć,że np.jest klasówka, nie przygotować się, dostać jedynkę
        i to uryć to-czekać,aż ja to odkryję sama.Tego nie możemy pojąć.Kto
        mądry mi to wyjaśni?Ona zawsze odpowiada,że nie wie, dlaczego to
        zrobiła.
        • verdana Re: Do Autorki wątku 20.05.10, 13:33
          O.
          I w pierwszym zdaniu masz diagnozę. Czyli - nie masz w domu
          patologicznej oszustki, tylko dziecko, ktore nie umie się przyznać
          do kleski. To, nie da się ukryć, spora różnica.
          Nikt mądry Ci tego nie wyjaśni, ale dokladnie tak własnie jest. Ja
          to przerabiam po raz trzeci, inni też przerabiają. Możesz byc zła,
          sama jestem - ale przestań patrzeć na corkę jako na wyjątek,
          patologicznego kłamcę, dziecko o spaczonym charakterze, a zacznij
          jako na typowa przedstawicielkę swojej grupy wiekowej.
          I nie zamartwiaj sie, co z niej wyrosnie. To, co teraz robi
          absolutnie nie przekłada się na prawdomowność i uczciwość w innych
          sytuacjach i w dojrzałym wieku.
          Żaden z szesciu psychologów nie dał sobie z tymi zachowaniami u
          moich synów rady. Tu zdrowy rozsądek i argumentacja nie działa.
          Działa natomiast zupełnie inne podejście rodziców, a już zupełnie
          idealne jest po prostu przestanie wymagania od dziecka mówienia o
          ocenach. Lepiej poprosić panią o wpisywanie raz na dwa tygodnie do
          dzienniczka, skoro szkoła i tak juz wie, że masz problem.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • spiacawdzien Re: Do Autorki wątku 20.05.10, 13:38
          Ale po co te awantury, które NIC nie dają?
          A może tak zmieńcie całkowicie taktykę i reagujcie stoickim spokojem?
          Wiesz, myślę, że pytanie dziecka dlaczego to robi jest bezcelowe. Jak już pisała
          verdana i inni - to WY musicie najpierw zmienić swoje postępowanie. Córka - z
          tego co piszesz zwyczajnie się Was boi - Was i Waszego braku akceptacji! I
          dlaczego czekaliście aż tyle czasu - od początku roku szkolnego macie problem
          i...? Jak najszybciej do psychologa lub pedagoga.
        • Gość: ia80 Re: Do Autorki wątku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 13:43
          Tematy szkolne jeszcze przede mną, bo dzieci mam małe.
          Pamiętam jednak siebie w czasach szkolnych- nigdy nie zdarzyło mi
          się okłamać rodziców w kwestii szkoły (jedynek, wagarów i szkolnych
          awantur) ponieważ... kompletnie ich to nie obchodziło. To znaczy
          mama chodziła na zebrania, jak nie zapomniałam jej o nich powiedzieć
          ale to bardziej dla tego, że taki był zwyczaj, niż z troski o moją
          edukację. Broń Boże nie stawiam tu tego, jako wzorzec ale dzięki
          temu nie odczuwałam presji szkoły i chodziłam tam z luzem- dobre
          oceny miałam, jak sie przyłożyłam, pały, gdy sobie odpuściłam- jasna
          sprawa.

          Może córka jest ambitna i sama nie potrafi zaakceptować porażek
          szkolnych- poza tym dziecko zawsze wyczuje waszą dezaprobatę i
          oczekiwania .
          Pozdrawiam. IA
          • bazia8 Re: Do Autorki wątku 20.05.10, 18:26
            Zgadzam się z ia80
            miałam podobnie. Moi rodzice nie przeżywali moich stopni, po prostu odpowiadałam
            za siebie, nawet maturą się nie denerwowali. Za to w liceum miałam koleżankę,
            która prosiła mnie w klasie maturalnej: jeśli moja mama do ciebie zadzwoni,
            skłam, że dostałaś czwórkę ze sprawdzianu, bo mnie się akurat udało dostać
            piątkę - więc mamuśka będzie szczęśliwa, że jestem od ciebie lepsza. Dziewczyna
            potem długo leczyła się na depresję, bulimię i nerwicę.
    • justyna_dabrowska Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 20.05.10, 17:07
      Pierwsze pytanie które mi przychodzi do głowy to dlaczego córka tak się boi? Bo
      ten lęk jest silniejszy niż chęć powiedzenia rodzicom prawdy. Wygląda na to, że
      wasze wymagania i oczekiwania co do szkoły zaczęły być w relacji z dzieckiem
      absolutnie na pierwszym miejscu. I teraz główny wysiłek wkładacie w
      kontrolowanie dziecka zamiast w to, żeby wspólnie z nim wymyślec jakąś strategię
      która pomogłaby mu lepiej sobie dawać radę z tym z czym w szkole jest trudno.
      Zamiast stać po stronie dziecka, byc jego sojusznikiem, zaczynacie z nim
      wojować. A na wojnie, jak to na wojnie trzeba sie kryć...

      Radziłabym zrewidować priorytety:)
      Pozdrawiam
      JD
      • doctor.no.1 Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 21.05.10, 21:18
        Ja sądzę, że twoja córka musi czuć się strasznie. Kontrolowana,
        zaszczuta, z obniżonym poczuciem wartości ("jestem taka
        beznadziejna, że moja najukochańsza mama mi nie ufa").

        Czy awantury i kontorla pomogły? Już wiesz, że nie.

        Pytanie tylko, czy jesteś w stane odpuscić kontorlowanie każdej
        minuty życia Twojego dziecka i dac mu prawo do PORAŻEK i do
        PRYWATNOŚCI.
        • Gość: raczek47 Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! IP: *.ztpnet.pl 21.05.10, 22:07
          Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego się radzę, bo syt.zrobiła się
          fatalna.Nie mogę jednak pogodzić się z tym,że porażki szykuje sobie
          świadomie-3 tygodnie trzyma w szkolnej szafce zeszyt i cwiczenia do
          matmy(bez powodu-nie ma tam uwag ani jedynek)-kłamie ,że pani
          zabrała i trzyma tyle czasu-efekt dwie jedynki z matmy za brak
          uzupełnionych cwiczeń-pani zniecierpliwiła się, bo przez trzy
          tyg.smarkata ich nie uzupełniała.Gdyby siedziała nad zadaniami,
          robiła, nie wychodziło-nie usłyszałaby od nas ani słowa, ale w
          takich syt? Zwłaszcza ,ze nie potrafi racjonalnie wyjasnić takich
          zachowań.
          W każdym bądź razie bardzo dziękuję wszystkim ,którzy starali mi się
          pomóc-wszystkie rady są b.cenne , wezmę je do serca i
          wypośrodkuję;naprawdę b.mi się przydały.Jesli komus coś mądrego
          przyjdzie jeszcze do głowy, b.proszę o wypowiedź.
          • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 21.05.10, 22:29
            Weź melisę i powtarzaj sobie jak mantrę "Tak bywa, awantury nie
            działają, tak bywa, awantury nie działaja, tak bywa..." trzy razy
            dziennie przez 10 minut.
            Łączę się w bólu, mam tak samo. Awantury pogarszają sprawę, gorzej -
            z dziecka czynią kłamcę. Dziecko nie przyna się do tych zeszytów, a
            Ty nalegając tylko nakłaniasz je do dalszego oszukiwania. Wiem, ja
            tez powtarzam od 19 lat (mam troje w różnym wieku), ze nie krzyczę
            za jedynki czy dwóje, tylko za ukrywanie. I teraz już wiem dwie
            rzeczy.
            Po pierwsze to mit. Tak naprawdę żadna z nas (ja w kazdym razie) nie
            zachowuje się naprawdę miło i sympatycznie ani w momencie, gdy
            dziecko przynaje się do jedynki - można udawać, ale dziecko to
            widzi, ani tym bardziej, gdy po pół godzinie przesłuchania przyznaje
            się do oszustwa. Jestesmy zmartwione, wściekłe , złe i nawet jesli
            nie mowimy o tym dziecku, ono o tym wie. Nie jest prawdą, ze
            dziecko "nie słyszy złego slowa" - słyszy. "Musisz teraz więcej
            pracowac", "pamiętaj, ze koniec roku blisko", "to niedobrze, musisz
            się postarac". Słyszy, ze nie jestesmy z niego zadowoleni. Że
            zawiodło. I powiem wiecej - nei widzę mozliwości, aby nasze
            niezadowolenie wyeliminować.
            Po drugie - dzieci nie potrafią jeszcze wyjasnić racjonalnie swoich
            zachowań, choć doroslym się wydaje, ze powinny. Sa za małe, aby moc
            do konca zrozumieć i zwerbalizować swoje uczucia. Zgaduje, ze poza
            kwestiami szkolnymi Twoja corka jest dojrzałą (troche ponad wiek),
            bardzo miłą, uczynna dziewczynka, z ktora masz doskonały kontakt,
            lubisz z nia pogadać o niczym i iść na spacer, a moze i poplotkowac
            jak z dorosłą. I to jest ich dramat - nieakceptacja rodzica, z
            ktorym mają poza tym doskonały kontakt.
            A syn zrozumiał, dlaczego przez 10 lat szkoły nie miał ani jednego
            zeszytu, mimo karczemnych awantur urzadzanych przez niżej podpisaną,
            po ukonczeniu pięcioletnich studiów psychologii klinicznej - musisz
            zatem na wyjaśnienia corki jeszcze poczekać...
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • Gość: Mila Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! IP: *.aster.pl 23.05.10, 18:06
            Nie wiem, czy dobrze typuję, ale... może ona chce dostać dowód
            bezwarunkowej miłości? Chce poczuć, że jest kochana nawet wtedy,
            kiedy robi coś nie tak, kiedy nie spełnia oczekiwań?...
            Często dzieci adoptowane mają taką fazę destrukcyjnych i
            autodestrukcyjnych zachowań, kiedy chcą się przekonać, czy dom, w
            którym są, to naprawdę ich dom a rodzina chce je na zawsze. Robią
            coś beznadziejnego, raz po raz, naciągając strunę rodzicielskiej
            cierpliwości, żeby sprawdzić, czy zostaną odrzucone, czy nie. To
            taka próba miłości rodzicielskiej u maluchów z zachwianym poczuciem
            własnej wartości.
            Może twoja córka, wchodząca w trudny nastoletni wiek, ma obniżone
            poczucie własnej wartości i działa jakiś rodzaj "próby wytrzymałosci
            rodzicielskiej" czyli próby miłości, oraz samosprawdzającej się
            przepowiedni: Jestem beznadziejna, więc będę postępować
            beznadziejnie i będę za to karana, bo na to właśnie zasługuję, bo
            jestem beznadziejna i nikt mnie nie kocha... To może być coś w tym
            stylu. A jej "naciąganie struny" moze być podświadome. Może chować
            te zeszyty kompulsywnie, to może być silniejszy od niej imperatyw
            zrobienia źle i prowokowania odrzucenia - lub akceptacji.
            Ona ma młodszego brata, raz już, siłą rzeczy, przeszła w życiu
            rodzaj odsunięcia na rzecz kogoś, kogo zapewne postrzegała jako
            lepszego, bardziej kochanego (a to był tylko bardzo absorbujący
            niemowlaczek!). Może ma taką dziwną regresję po latach, taki
            specyficzny przymus nie radzenia sobie, niekontrolowania się, bo
            chce otrzymać waszą uwagę, miłość i zachwyt - tak, jak niemowlak,
            który zrobi kupcię czy opluje kocyk i mimo to jest baaardzo
            kochany...
            Ja bym spróbowała, na jakiś czas, przestać zajmować się jej szkołą,
            a zająć się nią jako nią. Jej pragnieniami, uczuciami, obawami...
            Może z czasem by wyszło to, o co chodzi. Bo ona chyba tym
            zachowaniem o coś woła, coś sprawdza, przepracowuje jakiś głębszy
            problem...
    • doctor.no.1 Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 21.05.10, 23:14
      Polecam geniealną książkę "6 filarów poczucia własnej wartości"
      Branden Nathaniel.

      Osobiście nie znoszę poradników, a ta książka jest na prawdę świetna
      i doskonale trafia w sedno sprawy. Jest też łopatologiczne ujęcie
      jak kształtować poczucie wartości u dziecka.

      Znajdziesz proste rady jak chwalić, jak rozmawiać, jak partnersko
      traktowac dziecko. Jak chociażby to, by nie prowokować dziecka do
      wicia się w sieci kłamstw, kiedy rozpoczynasz rozmowę od zadawania
      podchwytliwych pytań: a co było zadane? A co pani powiedziała? Tylko
      by zacząć rozmowę od stwierdzenia "wiem że było to i to. Zastanówmy
      się jak rozwiązać sytucję"

      Nie zadawaj podchywtliwych pytań. Nie graj z dzieckiem w chorą grę.
      Nie prowokuj pytaniami do kłamstw. Nie pytaj dlaczego kłamie - NIE
      ODPOWIE.

      Skup się na trudności i rozwiązaniach, np. Nie uzupełniłas zeszytu,
      co można zrobić, by to naprawić? Może wypełnienie zadań i oddanie
      nauczycielce pomoże? itp.


    • Gość: ttt Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 09:15
      To naprawdę niebezpieczna sytuacja, jeśli nic nie robisz to za
      kilka lat moze okaząć się ze córka pije pali ćpa a ty nic o tym nie
      wiesz i nie mozesz nic zrobić.Bo dziecko bedzie się coraz bardziej
      zamykać w sobie i szukać oparcia poza domem.
      Ale sytuacja jest do rozwiazania- wymaga jednak systematycznej
      pracy z godzinę dwie dziennie.
      Jeżeli Twoja córka jest normalana to nie powinna w 4 klasie
      dostawać tyle jedynek. Zrobiło się jej pewnei błedne koło i sama nie
      wyjdzie z tego TY musisz jej pomóc.

      Po pierwsze poszukaj poradni psychologiczno-pedagogicznej która
      opiekuje się szkołą- wizyty bezpłatne -umów się z pedagogiem. Na
      poczatek sama- bo Ty musisz zmienić swoje podejście.

      Najwiekszym plusem tego wszystkiego jet to...że Twoja córka kłamie i
      oszukuje.Skoro nie boi sie kary za oceny(a przynajmniej nie bardzo),
      to zastanówmy się dlaczego. Czyżby zależało jej na ocenach,
      chciałaby by rodzice byłi z niej dumni? Chce być dobrą uczennicą?

      Tylko nie daje rady. Dlaczego? Przyczyn moze być wiele,
      nadpobudliwość, problemy z koncentracją, wada wzroku(w tym okresie
      lubi się pojawić) problem ze słuchem, dyslekcja itp itd.
      Niezależnie od przyczyn rada jest bardzo prosta. Biezesz podział
      godzin i przerabiasz z córką każdą lekcję.
      Niestety tu nie wolno odpuścić. Poczatkowo bedzie opór, ale
      wytłumacz, kłopoty szkolne to twoja wina bo nie nauczyłaś jej jak
      się uczyć i teraz postnowiłaś to nadrobić. Po pewnnym czasie ,jak
      jak odrabiane lekcji będzie nieuchronne i codzienne córka zacznie
      zbierać lepsze oceny. Po ok roku wystarczy przy powrocie ze szkoły
      wziąć podział godzin i wypytać co było na każdej lekcji- temat
      zadanie domowe...To pomaga dziecku przypomnieć sobie co ma zrobić
      nauczyć się,kiedy jakiś sprawdzian, no i przy okazji dowiadujesz się
      że kaśka na metamatyce to... itp
      Ważne jest nieodpuszcznie żadnej lekcji. Jeśli przapadła np historia
      to przypominasz ostatnia lekcję,lub czytacie z książki następny
      temat. I NAJWAŻNIEJSZE masz być konsekwentna i spokojna, nie daj się
      wyprowadzić z równowagi,żadnych krzyków. Masz pomagać i towarzyszyć
      dziecku. Tu może ci się przydac psycholog i pedagog.
      • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 25.05.10, 09:43
        Nie.
        Przerabianie z córką kazdej lekcji jest bardzo niedobrym pomysłem.
        To nie o to przeciez chodzi. Pomoc w lekcjach a robienie lekcji z
        dzieckiem to dwie rózne sprawy. Dom nie ma być filią szkoły.
        I o ile rozumiem, corka nie mówi o zlych stopniach, a nie po prostu
        źle sie uczy.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • morekac Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 25.05.10, 09:57
        > Jeżeli Twoja córka jest normalana to nie powinna w 4 klasie
        > dostawać tyle jedynek
        Właściwie to nie wiemy, ile jedynek dostaje dziewczę. Być może mama
        ustawiła wysoko poprzeczkę i wcale te oceny nie są złe i nie trzeba
        ich aż tak poprawiać.

        >Niezależnie od przyczyn rada jest bardzo prosta. Biezesz podział
        > godzin i przerabiasz z córką każdą lekcję.
        Z praktycznego punktu widzenia nie jest to najlepsza rada. Cholernie
        męcząca dla rodziców i mało skuteczna. Czy mama ustaliła, dlaczego
        dziecko nie odrabia lekcji? A jeśli dziecko nie zapisuje w zeszycie
        prac domowych ani klasówek ani nic innego, skąd będzie wiadomo, co
        jest zadane? :-)
        Poza tym znowu dziecko odbiera komunikat: najważniejsze są twoje
        stopnie, a nie ty sama.
        --
        "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
        nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
      • tylkotroche Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 25.05.10, 14:51
        Po przeczytaniu wielu postów z tego forum, poszłam po wiedzę do źródła, czyli do mojego syna ( 15 lat). Zadałam mu pytanie
        -Dlaczego mówisz mi o jedynkach itp.? Inni koledzy w domu tak mówią?
        - Nie mówią, ja mowie bo to mi niczym nie grozi.
        - jak to nie grozi?
        - Bo ty nie masz żadnych wymagań co do stopni, to mogę mieć cokolwiek.
        - A gdybym miała wymagania to uczyłbyś się więcej?
        - Nie sadze, ale na pewno bym chował jedynki.
        Stan faktyczny: średnia ok 4 w szkole o dość wysokim poziomie.

        Może jednak problem w tych wymaganiach?
        • verdana Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! 25.05.10, 14:54
          I to jest odpowiedź na to, dlaczego dziecko klamie.
          Przy czym, dla jasnosci - wymagania nie musza być wcale powiedziane
          wprost. Ani dziecko nie musi być karane za złe stopnie, aby
          wiedziało, czego tak naprawdę oczekują rodzice.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • Gość: raczek47 Re: Błagam eksperta o poradę! Pilne! IP: *.ztpnet.pl 28.05.10, 22:37
        Sporo mi w głowie rozjaśnily Wasze wypowiedzi.Faktycznie dużo jest
        zawsze gadania o obowiązkowości, końcu roku szkolnego,
        odpowiedzialności za oceny, bo jej średnia wpływa na średnią klasy i
        swoim nieuczeniem się ją pogarsza(to akurat nie ja , tylko mąz).Moze
        pierwszy błąd popełniliśmy w tej trzeciej klasie, gdy tak ostro
        zareagowaliśmy na ukrycie zeszytu z jedynką i uwagą-była b.ostra
        awantura, łącznie ze straszeniem więzieniem w przyszłości dla takich
        kłamczuchów itp. oraz bardzo bolesna dla niej kara.Pewnie, gdy w
        czwartej klasie dostała pierwszą w nowym roku szkolnym uwagę nie
        chciała słuchać znów podobnych bzdur i wywaliła ten zeszyt do kosza
        w nadziei,że będzie po problemie-nie byla przyzwyczajona do nowego
        systemu wywiadówek od czwartej klasy, gdzie nie ma ogolnego
        zebrania , tylko rozmowy z poszzcególnymi przedmiotowcami-nie
        przyszło jej do głowy,ze porozmawiam z matematyczką.Zresztą dużo
        później, juz na spokojnie wyjasniło się,ze uwaga była niesłuszna-
        pani oskarżyła ją o ściąganie na pracy klasowej, bo grzebała w
        teczce, a ona szukała zegarka,zeby sprawdzić,ile czasu jej
        zostało.Pani nie chciała słuchać wyjasnień, tylko wpisała uwagę,
        więc ona rozżalona na panią wywaliła ten zeszyt-i tak jedno ciągnęlo
        za sobą drugie.
        Dobrze,że wiem teraz ,że moja córka nie jest szczególnym
        przypadkiem, jak to wynika z Waszych wypowiedzi, bo faktycznie
        obawiałam się,że to jakieś skrzywienie charakteru, które ujemnie
        wpłynie na przyszłość(ja ani mąż nigdy jako dzieci nie kłamaliśmy w
        sprawach szkolnych, więc przyrównywaliśmy jej postępowanie z
        naszym).Nie będę jej więcej truć, może zrezygnuję z wizytowania
        szkoły.Co do nauki i konieczności przerabiania lekcji, jak ktoś
        wyzej sugerował-nie ma takiej potrzeby, bo córka ma średnią 4,7 i
        dobrze sobie radzi(jak odrabia wszystko, a nie chowa).Jeszcze raz
        bardzo dziękuję za rzeczową pomoc, wszystkim którzy wypowiedzieli
        się w tym wątku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka