Prośba o rady - je tylko to co lubi

IP: 194.8.66.* 20.05.10, 13:56
Mamy ogromny problem z 4-letnią córką, która je tylko to co lubi. Je
tylko: zupę pomidorową, rosół, zacierkową, same kopytka, same
kluski, same naleśniki, same placki ziemniaczane, ziemniaki, frytki,
chleb lub bułkę bez masła czy wędliny, serek żółty, jogurty Danona
tylko truskawkowe, jabłka, banany. Niestety nie je w ogóle wędliny,
mięsa, warzyw.
Warzywa próbujemy przemycić do zupy zacierkowej lub soków. Jajka
dodajemy do naleśników.
Pije herbatę zwykłą, soki owocowo-warzywne - niesłodzone, mleko
Bebilon Pepti.
Ze słodyczy paluszki, kinderki, krawersy.
Nic poza w/w wymienionymi rzeczami nie chce jeść, ani nawet
spróbować.
Odkąd poszła do przedszkola ciągle wałkowany jest problem jedzenia,
gdyż w przedszkolu nie je prawie nic. Ze śniadania zjada tylko
chleb, przy obiedzie siedzi nad talerzem zupy, której przeważnie nie
chce spróbować.
P.S. Pomiędzy 1 a 2 rokiem życia jadła wędlinę i parówki.
Nie wiemy już co mamy robić, aby chociaż chciała spróbować nowe
potrawy. Prośby, nagrody, zakazy jedzeniowe w postaci słodyczy nie
skutkują.
    • verdana Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi 20.05.10, 13:59
      Jest na to doskonały, polecana przez specjalistów sposób.
      Nic nie robić. Zaakceptować. Stopniowo dieta będzie się rozszerzała,
      pod warunkiem nie wmuszania niczego.
      Mój syn jedzacy połowe tego do dziś nie je klusek (prócz makaronu),
      mleka, sera bialego, jogurtów, śmietany, masła itd. Ale - i to
      wazne - już jako u doroslego zdiagnozowano u niego alergię na
      większość tych produktów, ktorych za nic nie chciał jeść. Dobrze, ze
      nie zmuszaliśmy...
      • Gość: ia80 Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 14:16
        nawiązując do postu Verdany-
        bardzo ceniony gastroenterolog dziecięcy powiedział mi, że dzieci
        często instynktownie wyczuwają, które produkty im "szkodzą" np. ze
        względu na alergię.
        • gacusia1 Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi 21.05.10, 04:37
          Ja to rowniez zauwazylam u mojego syna ale raczej pod katem choroby.
          Doslownie 2-3 dni przed "rozchorowaniem" ma niesamowity apetyt,po
          czym nastepuje przeziebienie(oczywiscie nie z przejedzenia :-) ) ,
          brak apetytu i powrot do normy. Troche jak kobieta podczas PMS ;-)
    • Gość: ia80 Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 14:13
      Ja też jem tylko to, co lubię. :)


      Mam córkę z zdiagnozą zaburzeń SI i poza całym szeregiem innych
      objawów ma dość wyraźne preferencje żywieniowe. Wcale jednak nie
      musi być tak w Waszym przypadku.

      niezależnie od przyczyny unikałabym "ciągłeg wałkowania tematu
      jedzenia" pamiętam to z dzieciństwa- doszło do tego, że wymiotowałam
      niemal po każdym obiedzie do 13 rż.

    • justyna_dabrowska Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi 20.05.10, 16:56
      Radziłabym zostawic dziecko w spokoju. Jej menu nie jest takie złe,
      ograniczyłabym może tylko słodycze. Ma konserwatywne podejście do diety. Trudno.
      Im większa presja tym większy opór. Soki przecierowe warzywne są traktowane
      przez dietetyków jak posiłki. Więc troche błonnika też w tej diecie jest.

      Minie.

      Pozdrawiam
      JD
    • gacusia1 Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi 21.05.10, 04:33
      Jak ja czytam o takich wyimaginowanych problemach to mnie sie
      sznurek prostuje w kieszeni ;-)
      Ja,jako dziecko-maltretowana przez matke o jedzenie. Moja
      corka,maltretowana przez moja matke tak samo(bo przez kilka lat
      opiekowala sie nia).
      Pierwsza i najwazniejsza rzecz-DAJ SOBIE NA WSTRZYMANIE! Przestan o
      tym myslec,mowic,roztrzasac...Zapomnij!!! Nie namawiaj,nie
      zachecaj,nie zmuszaj-bron Cie Panie Boze(albo cokolwiek innego)!!!
      Po jakims czasie-dluzszym lub krotszym,nabierze checi na cos
      nowego.
      • Gość: aa Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi IP: 194.8.66.* 21.05.10, 08:33
        Dla mnie jako matki dużego problemu nie ma, ale dla pań z
        przedszkola jest. Martwią się, że dziecko prawie nic nie je.
        • reni_78 Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi 21.05.10, 11:32

          mnie też Panie w żłobku i przedszkolu zwracały na to uwagę
          'uwielbiam' określenie: on nic nie je
          jak pytam o zupy mleczne, naleśniki, jogurty, serki
          to okazuje się, że je za dwóch i jeszcze o dokładkę prosi
          i nie wiem w kogo się wdał, ale niewyobraża sobie wyjścia rano
          bez śniadania - bynajmniej, nie budzi się głodu

          daję znać, że to typ nabiałowo-ziemniaczano-mączny
          i że prawie zawsze tak było
          i że zawsze Panie mi takie sprawy zgłaszają


          jedna kiedyś próbowała go karmić na siłę, bo wyszła z założenia,
          że dziecko nie może być głodne /miał ze 4,5roku/- spytałam się jej,
          czy to jej wina, czy zasługa, że przedszkole to nie restauracja czy
          bar szybkiej obsługi - jak nie chce surówki, to niech jej nie je,
          nie umrze od tego; są ludzie, którzy nie jadają pieczywa czy mięsa i
          też żyją i są zdrowi /akurat wiedziałam, że ta Pani jest
          wegetarianką/ - odczepiła się od dziecka, i ewentualnie proponowała
          mu nowe rzeczy, ale już nie wmuszała


          czasem też pada stwierdzenie, że muszę coś z tym zrobić
          pytam od razu 'co? - zbić, wsadzić rurę do gardła ?'

          generalnie wychodzę na matkę, z którą wogóle bez sensu jest gadać
    • black_edith Re: Prośba o rady - je tylko to co lubi 21.05.10, 08:24
      pamiętam jak moja mama przetrzymywała mnie godzinami nad talerzem,
      gdy nie chciałam zjeść krupniku ("przecież krupnik jest dobry,
      jadłaś jak byłaś młodsza, więc nie wymyślaj, masz zjeść i koniec").
      Siedziałam więc zapłakana nad talerzem krupniku i chcąc nie chcąc
      zjadłam ten obleśny krupnik. Mama osiągnęła to, co chciała ;) A ja
      przez kolejnych kilkanaście lat nie tknęłam krupniku, bo miałam
      odruch wymiotny na sam jego widok. Teraz jadam tylko krupnik, który
      ugotuje mój mąż (on go robi jakoś inaczej i mi smakuje). U mamy
      nadal nie tknę krupniku.
      Taka sama akcja była z wątróbką i jeszcze kilkoma potrawami. zawsze
      z takim samym efektem: jadłam zapłakana i mało nie wymiotowałam,
      potem przez kilkanaście lat nie tknęłam tych potraw. Do nich
      wszystkich przekonał mnie mój mąż, choć nigdy mnie nie namawiał.
Pełna wersja