proszę o radę - problemy z roczniakiem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.10, 11:58
Witam, bardzo proszę o radę. To moje pierwsze dziecko, więc nie wiem czy
zachowanie mojej córki to norma w tym wieku i co ewentualnie mam robić, by
dziecko trochę się uspokoiło (lub ja).
Córka ma w tej chwili 13 miesięcy. Jako niemowlę była pod opieką poradni
rehabilitacyjnej - pan rehabilitant zalecił ćwiczenia metodą SI twierdząc, że
dziecko ma tyle emocji i tak bardzo chce coś zrobić, że to jej przeszkadza w
prawidłowym rozwoju. Chodziło głównie o to, że dziecko nie raczkuje, a
denerwuje się, że się nie przemieszcza. Dostaliśmy ćwiczenia na wyciszanie
dziecka, nie dawały one żadnego rezultatu. Potem zaniechaliśmy ćwiczeń dając
córce czas. Efekt był taki, że córa w wieku 10 miesięcy zaczęła chodzić,
prawie nie raczkując. Wydawało mi się, że problem się rozwiązał, ale od
jakiegoś czasu obserwuję zachowanie coraz starszej i temperamentnej córki i
znów ogarniają mnie wątpliwości.
Po pierwsze - Dziecko nie potrafi się samo zabawić jedną zabawką nawet przez
pół minuty. Albo bierze co chwila nową zabawkę i nie zwraca na nią większej
uwagi, albo zaczyna się bawić czymś czym absolutnie nie powinna się zajmować (
ściaga wszytsko z półek, wspina się na regały, po prostu psoci)
Po drugie - jakiekolwiek mówienie i tlumaczenie, że "nie wolno" pokazywanie
"no no" nie przynosi rezultaów, anawet jest powodem śmiechu. Zabieranie z ręki
zabronionych przedmiotów kończy się szarpaniem i rykiem.
Po trzecie - w moim towarzystwie córka jest okropnie nieznośna. Potrafi stać i
wrzeszczeć bez powodu, albo stoi mi przy nodze i domaga zainteresowania mimo,
że metr dalej kładę jej zabawki i pokazuję, ze fajnie się nimi bawić.
Prosze mi nie pisać, że mam dostosować mieszkanie i zabrać wszytskie
przedmioty, bo moim zdaniem dziecko powinno wiedzieć, że np. kuchenki nie
dotykamy, albo że na schody się nie wchodzi.
Naprawdę staram się na dziecko nie złościć, wiem, że moja złość przenosi się
na nią, ale czasami już po prostu puszczają mi nerwy. Dziecko nie daje mi nic
w domu zrobić, nie mogę zjeść nawet śniadania bez jej przeszkadzania i płaczu.
Proszę o radę.
    • jola_ep Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 12:44
      > Albo bierze co chwila nową zabawkę i nie zwraca na nią większej
      > uwagi, albo zaczyna się bawić czymś czym absolutnie nie powinna się zajmować

      Czy tym, czym nie powinna się zajmować, potrafi zajmować się dłużej niż pół minuty?

      > Po drugie - jakiekolwiek mówienie i tlumaczenie, że "nie wolno"

      To nie ten etap.
      Dziecku można "wytłumaczyć" - empirycznie. Słowa są tylko dodatkiem. W ten sposób tradyjnie pokazuje się dzieciom, że piec jest gorący (przyciągając ostrożnie jego rączkę do ognia). To zrozumie.

      Poza tym uczy się od Was: jeśli nie pchasz ręki do ognia, to ono też raczej nie będzie, ale jeśli trzymasz w ręku np. pilota, to czemu ono nie może?

      Jak broi: przenieś w inne miejsce i zajmij inną, podobną, równie ciekawą czynnością.

      > Zabieranie z ręki
      > zabronionych przedmiotów kończy się szarpaniem i rykiem.

      Próbowałaś zamiast zabierać, dać coś równie fajnego w zamian?

      > albo stoi mi przy nodze i domaga zainteresowania mimo,
      > że metr dalej kładę jej zabawki i pokazuję, ze fajnie się nimi bawić.

      To chyba nie jest źle, że jesteś dla niej ważniejsza od jakiejś tam zabawki? Ciesz się, bo kiedyś to się zmieni ;)

      > Prosze mi nie pisać, że mam dostosować mieszkanie i zabrać wszytskie
      > przedmioty, bo moim zdaniem dziecko powinno wiedzieć, że np. kuchenki nie
      > dotykamy, albo że na schody się nie wchodzi.

      Ano, powinno. Ale skoro ty spędzasz długi czas przy kuchence i świetnie się tam bawisz, to czemu ono nie może? Też chce mieć tyle fanu :) A w dodatku - wybacz - nawet roczniak wie, że schody są od wchodzenia.

      Albo dostosowujesz mieszkanie i masz względny spokój, mniej płaszczyzn konfliktu z dzieckiem (a tych ważnych już wystarczy), oszczędzasz swoje nerwy, masz więcej cierpliwości dla dziecka, ... albo masz niespełnione wyobrażenia i frustrację.

      Przecież to nie trwa wiecznie, przyjdzie czas, gdy dziecko nauczy się co mu można, a czego nie. Pytanie jak do tego okresu dotrwać w jak najlepszej kondycji?

      > Dziecko nie daje mi nic
      > w domu zrobić

      Na starcie do mojego macierzyństwa moja mama powiedziała mi: jak masz małe dziecko, to możesz w domu robić, jak zaśnie :) Nie oznacza to, że przy dziecku nie można nic robić oprócz zajmowania się nim. Ale nie należy na to zbytnio liczyć. Jeszcze trochę i będzie Ci w domu "pomagać". A teraz może zainteresuj się chustą? Albo pogodź się z tym, że dzieci bywają odmienne od tych "serialowych".

      Pozdrawiam
      Jola
      • Gość: miska-moniska Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.10, 13:50
        Tak, córka najchętniej by się bawiła myszką komputerową, pilotami, dvd,
        ściąganymi z półek rzeczami - ale też tylko na chwile, popatrzy, wyrzuci i drze
        się, bo kolejnej nie może sięgnać.
        Chusta nie zda tu egzaminu - jak mam się umalować z dzieckiem w chuscie? Poza
        tym ona już za bardzo jest mobilna, nie daje się zamotać, chustę nosiłyśmy jak
        była mniej wyrywająca się. Teraz nawet z rąk się wyrywa i odpycha.
        Owszem, ja się cieszę, że ja mam przy sobie, ale po pół godziny odstawiania jej
        w bezpieczne miejsce bo przy mojej nodze zaraz zacznie kombinować i się uderzy
        albo zrobi inną krzywdę naprawdę mam już dość i chciałabym móc w spokoju
        wyszykować się do pracy albo zjeść. POkazywanie innych zabawek równie fajnych
        nie skutkuje. Może się nimi ewentualnie bawić ze mną, jak tylko odchodzę metr
        natychmiast wraca do mojej nogi.
        • jola_ep Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 14:16
          > po pół godziny odstawiania jej
          > w bezpieczne miejsce bo przy mojej nodze zaraz zacznie kombinować i się uderzy
          > albo zrobi inną krzywdę naprawdę mam już dość

          Dlatego właśnie przytosowuje się mieszkanie. Czego oczy nie widzą, tego dusza nie boli.
          (chyba że się trafi egzemplarz mniej ciekawy świata)

          > jak tylko odchodzę metr
          > natychmiast wraca do mojej nogi.

          Taki wiek. O ile pamiętam, to nawet do łazienki chodziliśmy razem. Mąż zrobił mi kojec w kuchni (tzn. nasza mała kuchenka była oddzielona płotkiem, córa wisiała u drzwi na barierce, a ja metr dalej - ale poza zasięgiem jej łapek - mogłam w spokoju coś zjeść.

          To normalny etap, który należy przeżyć. Lepszą strategią jest umożliwienie jej tego kontaktu. To z czasem minie i sama zacznie robić coraz dłuższe wypady na zdobycie świata...

          Jeśli pracujesz, to po pierwsze ona musi nadrobić stracony czas (jakby dzienną normę skondensować w krótszym czasie), a po drugi musi Ciebie pilnować - kto wie, może znowu znikniesz z jej zasięgu nie wiadomo na jak długo? (czyli do pracy, ale ona jeszcze tego nie rozumie)

          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 19:29
            Po pierwsze - Twoim obowiązkiem jest dostosować mieszkanie.
            Oczywiscie, wszystkiego dostosować się nie da, ale niebezpieczne
            rzeczy powinny być sprzatnięte.
            Ja w tym wieku korzystałam z kojca. bardzo pozyteczne urzadzenie, o
            ile dziecka nie trzyma się w nim cały dzień, a wsadza tylko wówczas,
            gdy koniecznie trzeba cos zrobić bez dziecka.
            Poza tym masz abolutnie nierealistyczne oczekiwania - oczekujesz od
            roczniaka zachowania mniej-więcej trzylatka.
            • Gość: miska-moniska Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.10, 19:57
              kojec mam - postawiona wisi na oparciu, wydziera się i próbuje rękami podciągnać
              nogi i wyjść. Przy tym teatralnie płacze, choć nic jej się nie dzieje.
              A jak mam zabezpieczyć np blaty szafek? Bo elegancko potrafi się w nie uderzyć
              plącząc mi się przy nodze. Mam powynosić z domu wszystkie meble?
              • verdana Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 20:02
                To placze - trudno, czasem musi.
                Najwyraxniej oczekujesz, że roczniak ma dostosować się do Twoich
                wymagań, natomiast Ty nie bedziesz dostosowywała domu do małego
                dziecka. Zmartwię Cię - to tak nie działa. Rogi szafek trzeba
                zabezpieczyć. A jak uderzy pare razy o blat - po prostu w końcu się
                nauczy.
              • joshima Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 21:03
                Gość portalu: miska-moniska napisał(a):

                > Przy tym teatralnie płacze, choć nic jej się nie dzieje.
                Ręce opadają. Dzieci w tym wieku nie płaczą teatralnie. Poza tym nie jest
                prawdą, że nic się nie dzieje. Dzieje się, bo ona nie radzi sobie z sytuacją, a
                mama nie pomaga.

                > A jak mam zabezpieczyć np blaty szafek? Bo elegancko potrafi się w nie uderzyć
                > plącząc mi się przy nodze.
                1. Jak się stuknie to się raczej nie zabije. Mama przytuli, pocałuje i po krzyku.
                2. Jak masz rogi możesz nakleić narożniki
                3. Jak się plącze z uporem maniaka powtarzaj: uwaga na głowę. Nauczy się.
        • joshima Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 20:58
          Gość portalu: miska-moniska napisał(a):

          > Chusta nie zda tu egzaminu - jak mam się umalować z dzieckiem w chuscie?
          Normalnie. W tym wieku dzieci nosi się w chustach na plecach.
    • joshima Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 29.06.10, 20:54
      IMO. Z Twoim dzieckiem jest wszystko OK. To z Tobą jest problem. Za dużo
      wymagasz od tak małego dziecka. Niestety napisze to czego nie chcesz usłyszeć.
      Jeszcze ie pora na to, żeby Twoje dziecko pamiętało czego mu nie wolno. Jeśli
      brakuje Ci cierpliwości, żeby ciągle wyjmować mu z ręki zabronione lub
      niebezpieczne przedmioty (imo tylko cenne i niebezpieczne przedmioty powinny być
      zabronione) to jednak dostosuj mieszkanie do dziecka.

      A co do jojczenia. Dzieci nie płaczą bez powodu. Szczególnie w tym wieku, kiedy
      płacz jest jednym z niewielu znanych im sposobów komunikacji i wyrażania
      potrzeb. A obecnie prawdopodobnie nasiliła się jej potrzeba bycia bardzo blisko
      z Tobą i prawdopodobnie wiąże się to z nasileniem lęków separacyjnych.

      Nie doszukuj się więc nieprawidłowości w rozwoju swojego dziecka. Ja na Twoim
      miejscu martwiłabym się, że dziecka nie interesuje coś co ma w zasięgu wzroku
      lub ręki. Postaraj się za to zrozumieć je. Będzie Wam łatwiej.

      Na śniadanie znam jeden świetny sposób. Jadać razem. Dziecko zajmuje się
      jedzeniem a przy okazji uczy się naśladując mamę. Uczy się też, że posiłek to
      pora przyjemnego obcowania z najbliższymi.

      A co do innych domowych obowiązków, to czasem w takich sytuacjach warto włączyć
      sobie wdupiemanie. Naprawdę nic się nie stanie jak na obiad będą pierogi z
      mrożonki a pranie poczeka na lepszy dzień. Z zachowań takich jak opisujesz
      dzieci wyrastają
    • Gość: domza2 Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.06.10, 12:18
      Najlepszą radą jaką można tutaj dać to poczytanie czegokolwiek o rozwoju dziecka
      i stąd dowiedzenie się o JEGO potrzebach. Twoje dziecko ma potrzeby i
      zainteresowania adekwatne do swojego wieku. Rozwija się - przyjamniej z opisu-
      jak najbardziej prawidłowo.
      Twoje podejście natomiast szokuje - brak wiedzy o rozwoju dziecku
      (elementarnej), nierealne, nadmierne wymagania, złość na normalne, rozwojowe
      zachowania dziecka.

      • Gość: miska-moniska Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.10, 11:14
        Domza - ciekawe czy ty byś nie byla zła, gdybyś od roku nie miala czasu na
        zjedzenie kanapki w spokoju, picie ciagle zimnego, byla niewyspana, bo nikt inny
        się nie pofatyguje, wszytsko robiła w biegu, a na dodatek gdyby ktoś ciągle Ci
        zwracał uwagę jaka jestes beznadziejna. Ja mieszkam z rodzicami (dziadkami
        dziecka) i ciagle slysze, że zabawki sa rozrzucone, że jest balagan, że zostały
        niepozmywane naczynia, że pranie nie jest wywieszone natychmiast, że ogólnie nic
        nie robie, tylko opiekuję się dzieckiem. A jak się zajmę domem, to dzieciak
        usiłuje mi "pomagać" i zamiast sprzatania jest ciągłe wyjmowanie jej wszytskiego
        z rąk.
        Ja nikogo nie prosiłam o krytykę, mam jej wystarczająco w domu!
        Poza tym - nie chodzi tu o zadne zabezpieczenia, ale o skłonność do
        nadpobudliwości, która już wcześniej była rehabilitowana. Tego juz chyba nie
        doczytałas.
        • joshima Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 01.07.10, 11:43
          Gość portalu: miska-moniska napisał(a):

          > Ja nikogo nie prosiłam o krytykę, mam jej wystarczająco w domu!
          Prosiłaś o poradę to ją dostałaś. To, że usłyszałaś nie to co chciałaś no to już
          trudno. Ale skoro tyle osób powtarza Ci to samo, to może powinno Ci to dać do
          myślenia.


          > Poza tym - nie chodzi tu o zadne zabezpieczenia, ale o skłonność do
          > nadpobudliwości, która już wcześniej była rehabilitowana.
          Ja myślę, że doszukujesz się problemu gdzie go nie ma. Z twojego opisu, żadna
          nadpobudliwość dziecka nie wynika. Widać za to Twoje wygórowane i nierealne
          wymagania w stosunku do niego. Być może nakręcane przez beznadziejnych
          współmieszkańców. Co z tym zrobisz to już Twój wybór. Albo będziesz się szarpać
          z dzieckiem albo z pozostałymi członkami rodziny. Ja na Twoim miejscu
          zastanowiłabym się na kim mi bardziej zależy.

          A jeśli chodzi o robienie czegokolwiek w domu przy dziecku, które chce być z
          mamą ale nie potrafi mamie pomagać. To skoro już zdecydowałaś, że wdupiemanie
          nie może być w Twoim wypadku zastosowane, to zainwestuj w mei tai albo inne
          nosidło ergonomiczne, naucz się instalować dziecko na plecach i bierz się do pracy.

          Chociaż ja na przykład nie widzę problemu w tym, że ja robię obiad a moja córka
          lata po kuchni z mopem albo z łyżką wazową. Czasem jednak ma ona gorszy dzień i
          nie chce się bawić tylko chce na ręce, kiedy ja mam coś do roboty. No problem.
          Mała na plecy i do roboty. A ile się przy okazji nagadamy...
          • Gość: miska-moniska Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.10, 12:21
            Też już o tym pisałam! ONA NIE CHCE SIEDZIEC ANI W CHUŚCIE ANI W MT!! Obojętnie
            czy przodem czy tyłem. Wyje, wyrywa się i boleśnie odpycha nogami.
            Prosiłam o ocenę, czy takie zachowanie (nieumiejetnośc samodzielnego bawienia
            się, teatralne plakanie, przeszkadzanie, czepianie się nog) jest zachowaniem
            normalnym w tym wieku. Skoro jest - to ok, gorzej gdyby powrociła już wcześniej
            rehabilitowana sklonnośc do nadmiernych emocji, bo tu jest główny problem.
            • joshima Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 01.07.10, 17:28
              Gość portalu: miska-moniska napisał(a):

              > Prosiłam o ocenę, czy takie zachowanie (nieumiejetnośc samodzielnego bawienia
              > się, teatralne plakanie, przeszkadzanie, czepianie się nog) jest zachowaniem
              > normalnym w tym wieku.

              No i dostałaś odpowiedź, że tak. poza rzecz jasna 'teatralnym płaczem' bo czegoś
              takiego w tym wieku to dzieci nie potrafią. To Twoja (a może nie Twoja) i
              zupełnie błędna ocena.

              > Skoro jest - to ok, gorzej gdyby powrociła już wcześniej
              > rehabilitowana sklonnośc do nadmiernych emocji, bo tu jest główny problem.

              Prawdę mówiąc to ciekawi mnie bardzo jak się u niemowląt diagnozuje i
              rehabilituje skłonność do nadmiernych emocji.
            • mezatkaap Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 02.07.10, 16:26
              Zachowanie Twojego dziecka jest jak najbardziej normalne. Moja wisiała u nogi na
              tyle, że wydalałam, mając ją przy tyłku ;) i jakiś czas miałam tego wszystkiego
              dosyć + doła, przy okazji, bo to bywa wkurzające, naprawdę.
              Przeczekaj, weź coś na uspokojenie, zastosuj się do rad poniżej. "Nie wolno"
              czasem skutkuje dopiero u trzylatków, ale uwierz: wiszenie przy nodze to pestka
              przy późniejszych histeriach :) będzie lepiej, trzymaj się! Wywlecz ją do
              piasku, wsadź do miski z wodą, podrzuć dziadkom i odpocznij...
    • demonii.larua Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 01.07.10, 13:32
      > Prosze mi nie pisać, że mam dostosować mieszkanie i zabrać wszytskie
      > przedmioty, bo moim zdaniem dziecko powinno wiedzieć, że np. kuchenki nie
      > dotykamy, albo że na schody się nie wchodzi.
      Dziecko w wieku Twojego wciąż poznaje świat, Twoje wymagania wobec dziecka są
      zbyt wygórowane. Z czasem dziecko się nauczy co może a czego nie, do tego czasu
      nabije sobie kilkadziesiąt siniaków, rozwali bądź zniszczy a Ty z uporem maniaka
      będziesz powtarzała "nie wolno". Dziewczyny dobrze Ci radzą, mieszkanie należy
      zabezpieczyć w takim stopniu, by dziecko poznawało dom bezpiecznie i żebyś Ty
      nie musiała na każdym kroku się wkurzać np. że włazi na schody - tutaj bramka
      zda lepszy egzamin niż Twoje gadanie.
      Jedz śniadanie z dzieckiem, pij kawę z dzieckiem - daj jej kubek i zrób jej
      dziecięcą kawę (nie wiem kakao, bawarkę czy co tam jeszcze no), pozwól jej
      naśladować Ciebie, malujesz się daj jej jakiś bezbarwny błyszczyk niech i ona
      się maluje - co to za problem potem mokrą chusteczką dziecko obetrzeć.
      Całkiem sporo roczniaków ma głęboko w tyle wszelkie zabawki, woli walić łyżką w
      gary czy przypinać wszędzie klamerki w zasadzie wszystko jest atrakcyjniejsze
      niż zabawki i wszystko może być zabawką. Myjesz naczynia to postaw ją na
      krzesełku przed sobą (tak żebyś stała za nią - bezpieczniej jest), niech widzi
      co robisz, mieszasz w garach weź na chwilę na ręce pokaż co jest w garach
      tłumacząc przy tym że to gorące, ze nie wolno tu ruszać...Zanim zapamięta
      będziesz musiała powtórzyć kilkanaście (albo więcej) razy. Dzieciak jest
      najzwyczajniej ciekawy. Nie zaspokajanie ciekawości je złości więc się drze - Ty
      na krzyk reagujesz obojętnie jak choćby złoszcząc się na nią, więc ona dostaje
      komunikat "aaa tak to działa, ja wrzeszczę - mama zwraca na mnie uwagę". Sporo
      dzieci w ogóle nie raczkuje, to tez nie jest żadna nieprawidłowość. Twoje
      dziecko zachowuje się bardzo normalnie. Wg mnie masz za duże wymagania w
      stosunku do tak małego człowieka, pamiętaj że ono jest dopiero na początku
      drogi. I jeszcze jedno, przestań się przejmować gadaniem rodziców.
      • verdana Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 01.07.10, 22:34
        Zupełnie nie rozumiem, jak mozna rehabilitować "nadmierne emocje" u
        niemowlecia. mam przykre wrazenie, ze jest to próba dostosowanie
        niemowlecia do wygórowanych wymagań dziadków. czyli - dziecko ma być
        ciche i spokojne, ma siedzieć w kącie i niczego sie nie domagać.
        Efektem tłumienia wyrazania uczuć u niemowlęcia, ktore kompletnie
        nie rozumie, o co chodzi, moze być rzeczywiscie to, co udało Ci się
        osiągnąć - dziecko nie ma poczucia bezpieczeństwa, nie umie wyrazać
        emocji, klei się do matki, dla ktorej priorytetem jest porzadek, a
        nie dziecko.
    • morekac Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 02.07.10, 01:48
      Są dzieci, które nie raczkują. Ale nie ma to wiele wspólnego z
      nadmiarem emocji przeszkadzającym w prawidlowym rozwoju. Bardziej z
      późniejszą dysleksją.
      Dostosuj mieszkanie i pogódź się z tym, że roczne dziecko jeszcze
      nie jest na etapie bawienia się jedynie słysznymi zabawkami - dla
      takiego dziecka wszystko jest ciekawe i nie wie, czym nie powinna
      się zajmować i co powinna wiedzieć.

      >bo moim zdaniem dziecko powinno wiedzieć, że np. kuchenki nie
      > dotykamy, albo że na schody się nie wchodzi.
      jak już jesteśmy przy powinnościach - uważam, że powinnaś jednak
      przeczytać jakąś książkę o rozwoju niemowląt i małych dzieci.
    • go-jab Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem 02.07.10, 04:03
      jesli masz na to warunki to machnij sobie drugie, bo -
      1. Jak male podrosnie to sie beda razem bawic, odciazajac ciebie troszeczke...
      2. Jak bedzie ich dwojka to starsze spadnie troche z piedestalu a drugie nigdy
      na niego tak wysoko nie wlezie... obydwoje beda wiedziec ze na swiecie sa
      jeszcze inni ludzie...
      3. Jak ich bedzie dwoje to bedziesz sobie z melancholia wspominac jak to bylo
      fajnie z tylko jednym...

      a tak poza tym to dziecku korona z glowy nie spadnie jak troche porozpacza...
      jesli oczywiscie jego elementarne potrzeby sa zaspokojone...
    • Gość: domza2 Re: proszę o radę - problemy z roczniakiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.07.10, 12:09
      DEMONII udzieliła bardzo fajnych, praktycznych rad, jak móc coś zrobić przy
      dziecku tak, by i ono miało zajęcie (część sama wprowadzę w życie, bo z myciem
      naczyń też miałam ostatnio spore problemy:). Natomiast moim zdaniem musisz
      zrewidować swoje pojęcie na temat aktywności dziecka w tym wieku - temu ma
      służyć ta krytyka. Część o "rehabilitowaniu" doczytałam, ale - wybacz - widzę w
      tym jedynie próbę dostosowania na siłę dziecka do jakiegoś z góry przyjętego,
      przedziwnego wzorca zachowań - aby zachowywała się niemal jak dorosła lub tak,
      by dorosłym nie przeszkadzać w codziennych czynnościach. Tak się po prostu nie
      da! Dziecko jest na konkretnym etapie rozwoju i ma określone potrzeby. Ty
      myślisz kategoriami osoby dorosłej i kompletnie nie umiesz znaleźć się w
      położeniu własnego dziecka. Wyobraź sobie, że jesteś kosmitą i właśnie pojawiłaś
      się na ziemi. Nie rozumiesz co to znaczy "śmieć", "brudne", zła-dobra zabawka,
      natomiast masz ogromną (bilogiczną!) potrzebę eksperymentowania, wszystko cię
      interesuje, wszystko musisz wziąć do ręki, rzucić, sprawdzić jaki wydaje dźwięk,
      jaką ma konsystencję. Jak dziecko może nauczyć się świata jeśli go nie dotyka,
      nie bada? Z twoich opowieści?
      Zbałaganiony dom to chyba norma przy takim maluchu. Natomiast maluch, u którego
      hamuje się organiczną potrzebę poznawania świata może wyrosnąć na osobę
      nieszczęśliwą, głupawą, obawiającą się własnej ciekawości, taką, która może jej
      zaniecha na jakimś etapie. Czy na tym ci zależy?
Pełna wersja