Gość: nowek.ewa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.07.10, 15:51
Witam,
Odkąd odkryłam to forum bede chyba pisac codziennie, ale mam kolejne
pytanie.
Moja corka (3 lata) to tzw "niejadek". przeczytalam wszystkie mozliwe
watki o jadkach/niejadkach. Czytam je, jak chce sie podbudowac:-). Na
trzeźwo- logikę, i sama jako niejadek zmuszany do jedzenia, i jako
zona niejadka zmuszanego do jedzenia, jestem spokojna. Stosuje "dietę
najlepszej szansy", tj. daje to co najzdrowsze (np ciemna maka
zamiast bialej, duzo owocow, warzyw, dobre mieso, jajka tylko 0 lub
1), ilosci zostawiam corce. Staram sie tez nie przesadzac - corka np
jada parowki, ale kupuje jej takie z 80% miesa...slodycze bywaja -
czekolada, sezamki, chalwa, bakalie w czekoladzie, etc.. i w taki
czas jak teraz -corka od 2 tyg (moze upaly?) zyje na mleku kozim,
kilku jagodkach, listku grahamki z maslem i omlecie dziennie.
niestety (sezon!) od ponad miesiaca odmawia owocow i warzyw - zjada
sporadycznie, choc zauwazylam juz dawno, ze ma okresy bialkowe(wsuwa
mleko, mieso i jajka), warzywne (mleko, owoce, warzywa),
weglowodanowe (chrupkie pieczywo, platki kukurydziane, zwykle
pieczywo, kasze, ryz, no i mleko). Ma tez fazy, ze nie je nic (czyli
tylko mleko). I tak trwa teraz.
Co mnie zastanawia- corka prawie nigdy nie upomina sie o jedzenie, a
jesli juz to w formie - chce mleko, kakao, Choc widze, ze jak ma
zly humor, marudzi, to moze akurat byc glodna, bo jak jej zrobie np
omlet to zjada caly z 1 jajka i popija kubkiem mleka.
Wiem, ze apetyt to sprawa indywidualna, ale raz już przegapiłam
zaparcie(kupka byla co 2-3 dni jak zawsze, ale z kuleczek. nie
wiedziałam, ze to objaw zaparcia, zaalarmowala mnie dopiero krew z
otarc śluzówki). Boje się, ze znów coś przeoczę i ze czasem w swoim
wyuczonym spokoju zbyt olewam kwestie jedzenia i dziecko głodne
chodzi, nie mowi, a ja nie podaję, nie zachęcam... choc z regoly jak
podaje, to sama i tak zjadam.
dlatego bardzo proszę o rady spokojne o swoje dzieci mamy niejadkow-
jak z nimi postępować? jak oferujecie jedzenie? niestety my na
rodzinne posilki nie mamy szans z racji pracy meza. i najwazniejsze-
jak zachecic corke do nowych smakow, by wyszla poza swoj standard i
kilka potraw na krzyz? czy gotowac np cos nowego i miec w zanadrzu,
to co lubi? Za chwile pojdzie do przedszkola, moze tam cos drgnie za
przykladem dzieci. jak w przedszkolach obchodzą sie z takimi
"typkami"? wierza w instynkt dzieci czy każą jesc (mi kazali, ale 25
lat temu)?
Co mnie cieszy - corka choc wybredna i niechetna nowoscia, jedzenie
lubi, lubi gotowac, robic zakupy spozywcze, wiec nie zdazylam jej
zrazic, choc mialam zapędy w jej niemowlęctwie, bo opornie szlo
rozszezanie diety.
Dodam, ze mała nie jest alergiczką, od 1. urodzin wagowo w 25
centylu, wzrost oscyluje 50/75 centyl. Wesola, pogodna,ladnie sie
rozwija.
z gory dziekuje za rady i pozdrawiam!