Gość: ja
IP: 91.203.246.*
04.08.10, 21:29
Jestem mamą cudownej prawie 5 latki. Córcia jest grzeczną, dość rozpieszczoną
i mądrą dziewczynką. Nigdy nie użyłam wobec niej przemocy, żadnych klapsów.
Natomiast zdarzało mi się wydzierać- wiem, też przemoc i nie wiecie jak mi z
tym źle i jak bardzo staram się z tym walczyć. I nawet się udaje. Ale mam
wrażenie,że córka się mnie boi. Kiedy coś przeskrobie, albo przegina i ja
okazuję jej fakt,że jestem na nią zła zauważyłam, że natychmiast chce jej się
płakać, chodzi za mną, wymusza uśmiech i patrzy czy go odwzajemnię, czeka na
mój sygnał że nie jestem zła, albo staje przedemną wręcz przerażona i
przeprasza, pyta czy jej wybaczę, Boże to jest okropne! nawet gdy to piszę to
jestem załamana.
Kiedy pytam czy się mnie boi to twierdzi,że nie ( a wypracowałyśmy sobie takie
faje zaufanie, że wie że może mi powiedzieć wszystko i to robi, gdy skłamie,
coś przeskrobie itd.).
Za długo by pisać, ale ja nie reaguję wrzaskiem na jej zachowanie, pisałam
wcześniej że mi się zdarzało, wiem,że dziecko to pamięta ale mam wrażenie,że
nie tego się boi- ale nie wiem czego...
Tulę, całuję, kocham, wygłupiam się, powtarzam jak jest cudowna, jak ją kocham
od chwil jej narodzin, więc nie jest to obawa przed odtrąceniem, bo nigdy tego
czuć nie mogła.
Co robić, nie mogę się nawet skrzywić bo dziecko zaraz jest przerażone,
tłumaczyłam jej wielokrotnie, że ludzie się złoszczą, denerwują i że jest to
normalne, ale nie zmienia to faktu miłości itd. . Jednocześnie potrafi w
innych sytuacjach zapyskować, pokazywać humory, jęczęć, rzucać się i wtedy
moja reakcja jest bardziej obojętna dla niej...
Jak to rozumieć i jak postępować?